Dodaj do ulubionych

Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typie

05.03.12, 19:48
Jak Tusk się rzekomo lansował i te pe to co można powiedzieć o tym gościu:

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11284646,Kaplan_na_miejscu_tragedii__udzielalem_rozgrzeszenia.html?lokale=warszawa
Tuskowi w ostateczności za to płacą by jeździł i doglądał. Ksiundz pierwszy poleciał na miejsce z wyciągniętą łapą.
Obserwuj wątek
    • rossdarty Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 05.03.12, 20:42
      bling.bling napisał:

      > Tuskowi w ostateczności za to płacą by jeździł i doglądał.

      TY mu za to płacisz, a "wizyta" na miejscu katastrofy to plus/minus półroczne Twoje zarobki.

      > Ksiundz pierwszy poleciał na miejsce z wyciągniętą łapą.

      Był pierwszy? Przed Tuskiem? to chyba dlatego że poleciał. A tą łapę wyciągniętą widziałeś? Z tacą była?

      Wq..rrwia mnie ten prymitywizm.
      Pomyśl o ofiarach.
      Ciebie mogą jak psa zakopać pod płotem czy pod inną brzózką. Twój wybór.
      Należy się domyślać, że wśród ofiar śmiertelnych byli tacy co życzyliby sobie księdza.
      Nie możesz uszanować wiary którą nie wyznajesz, uszanuj chociaż tych co zginęli.
      • bling.bling Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 05.03.12, 20:59
        rossdarty napisał:

        > bling.bling napisał:
        >
        > > Tuskowi w ostateczności za to płacą by jeździł i doglądał.
        >
        > TY mu za to płacisz, a "wizyta" na miejscu katastrofy to plus/minus półr
        > oczne Twoje zarobki.

        Jak mu płacę za latanie to niech lata. Robi to w ramach opłaconych obowiązków.


        >
        > > Ksiundz pierwszy poleciał na miejsce z wyciągniętą łapą.
        >
        > Był pierwszy? Przed Tuskiem? to chyba dlatego że poleciał. A tą łapę wyc
        > iągniętą widziałeś? Z tacą była?
        >
        Poleciał żerować na cierpieniu strachu tych ludzi oferując im swoje usługi

        > Wq..rrwia mnie ten prymitywizm.
        > Pomyśl o ofiarach.
        > Ciebie mogą jak psa zakopać pod płotem czy pod inną brzózką. Twój wybór.
        > Należy się domyślać, że wśród ofiar śmiertelnych byli tacy co życzyliby sobie k
        > siędza.
        > Nie możesz uszanować wiary którą nie wyznajesz, uszanuj chociaż tych co zginęli
        > .
        >
        Przecież im jest już wszystko jedno.
        No i dlaczego nie nazywasz prymitywizmem biegania do cierpiących ludzi i okłamywania ich w ostatnich być może chwilach przez szantażowanie przerażonych ludzi, którym wmawia się że muszą pojednać się z panem bo jak nie to będą cierpieć nie tylko teraz ale i w czasie wyimaginowanego życia pośmiertnego. I taką postawę uważasz za moralną? Sprzedawcy samochodów są bardziej uczciwsi wobec swoich klientów
        • rossdarty Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 05.03.12, 21:04
          Odpowiem krótko, bo i tak nie zrozumiesz:

          Naucz się szanować, a przynajmniej rozumieć uczucia i potrzeby innych.
          • bling.bling Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 06.03.12, 08:06
            rossdarty napisał:

            > Odpowiem krótko, bo i tak nie zrozumiesz:
            >
            > Naucz się szanować, a przynajmniej rozumieć uczucia i potrzeby innych.

            Nieumiejętnie używasz słowa rozumieć. Rozumienie występowania jakiegoś zjawiska nie oznacza jego akceptacji.
            Równie dobrze mógłbyś użyć takiego samego usprawiedliwienia dla na przykład złodzieja, który przyszedł by tam kraść. On też ma potrzeby i uczucia.
            Różnica polega na tm że ze wszystkich możliwych idei i światopoglądów idee religijne cieszą się immunitetem przed krytyką. Wystarczy rzucić zaklęcie, że to uczucia religijne a wszyscy wokół mają zamilknąć ze zrozumieniem
            • piwi77.0 Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 06.03.12, 08:51
              bling.bling napisał:

              Wystarczy rzucić zaklęcie, że to uczucia religijne a wszyscy wokół mają zamilknąć ze zrozumieniem

              Koniec z milczeniem, jak kogoś bolą jego uczucia niech idzie do apteki po środki przeciwbólowe. Albo niech sobie coś wytnie, reszta tez ma prawo do normalnego zycia.
            • rossdarty Dyktatura demokracji 06.03.12, 12:43
              bling.bling napisał:


              > Nieumiejętnie używasz słowa rozumieć.

              Nieumiejętnie to ja mogę posługiwać się brzytwą, bo nigdy tego nie robiłem.
              Oczywiście, nawet gdybym posiadał takie umiejętności też można by to krytycznie skomentować.


              > Rozumienie występowania jakiegoś zjawiska
              > nie oznacza jego akceptacji.

              Tak.
              Ale brak akceptacji a odmawianie innym prawa do innych wartości niż Ty wyznajesz to lekka forma faszyzmu.

              > Równie dobrze mógłbyś użyć takiego samego usprawiedliwienia dla na przykład zło
              > dzieja, który przyszedł by tam kraść. On też ma potrzeby i uczucia.

              Mocno naciągane.

              > Różnica polega na tm że ze wszystkich możliwych idei i światopoglądów idee reli
              > gijne cieszą się immunitetem przed krytyką.

              Bzdura. Krytykujesz? krytykujesz. Krytykują inni, i uwierz mi że ja sam mam nieraz bardzo krytyczne zdanie.
              Ale nie w tym przypadku.

              > Wystarczy rzucić zaklęcie, że to uczucia religijne a wszyscy wokół mają zamilknąć ze zrozumieniem

              Jest pewna róznica między ogólnikowym wyrażaniem opinii krytycznych, a konkretnym zdarzeniem. Każdy z nas ma swoje wewnętrzne wartości nadrzędne.

              Wrócę do konkretów i wyjaśnienia tytułu.
              Wyobraź sobie że na 15 osób zabitych w katastrofie tylko jedna była wierząca i praktykująca.
              Abstrakcyjnie - w wyborach zostałaby przygnieciona głosami przeciw.
              Ksiądz - a paszoł!!!

              Nikt ze zmarłych nie będzie już tego oceniał. Ani tych 14-stu, ani ten jeden.
              Wszyscy mają jednak rodziny.
              Przyjmując że poglądy rodzin zabitych są takie same jak ofiar: Tym 14-stu rodzinom przysłowiowa "rybka" że ksiądz udzielił "ostatniego namaszczenia" ich bliskim, oni nie będę rozpaczać nad egzorcyzmami księdza ani jak mógł im tym zaszkodzić, a nad utratą bliskiej osoby.
              Gdyby księdza nie było - jedna z rodzin ofiar byłaby w dodatkowym smutku że w ostatnich chwilach nie było w pobliżu osoby "świętej".

              Czy to tak trudno zrozumieć i wykrzesać z siebie minimum tolerancji dla potrzeb tej jednej (przykładowo) ofiary i jej rodziny?

              Piszesz że Tusk jest od tego jak doopa od srania aby był na miejscu...
              Dla rodziny tego jednego wierzącego - jest ksiądz.
              Każdy z nich wykonuje swoją powinność, i każdy czuł się potrzebny.

              Z tym, że obserwując echa polityczne - większą pieczeń chcą upiec przy powstałym ognisku politycy różnych maści niż KK.

              Tyle w obiektywnym spojrzeniu na problem z księdzem który "przyleciał".

              P.S.
              Aż strach pomyśleć jakbyś potraktował mnie gdybyś dostrzegł we mnie odmienność.
              Może mam zbyt odstające od Twoich kryteriów tolerancji uszy?
              • jureek Re: Dyktatura demokracji 06.03.12, 13:19
                rossdarty napisał:

                > Nikt ze zmarłych nie będzie już tego oceniał. Ani tych 14-stu, ani ten jeden.
                > Wszyscy mają jednak rodziny.
                > Przyjmując że poglądy rodzin zabitych są takie same jak ofiar: Tym 14-stu rodzi
                > nom przysłowiowa "rybka" że ksiądz udzielił "ostatniego namaszczenia" ich blisk
                > im, oni nie będę rozpaczać nad egzorcyzmami księdza ani jak mógł im tym zaszkod
                > zić, a nad utratą bliskiej osoby.
                > Gdyby księdza nie było - jedna z rodzin ofiar byłaby w dodatkowym smutku że w o
                > statnich chwilach nie było w pobliżu osoby "świętej".
                >
                > Czy to tak trudno zrozumieć i wykrzesać z siebie minimum tolerancji dla potrzeb
                > tej jednej (przykładowo) ofiary i jej rodziny?

                Lepiej bym tego nie wyraził. Popieram w 100%.
                Jura
              • bling.bling Re: Dyktatura demokracji 06.03.12, 17:59
                rossdarty napisał:

                > bling.bling napisał:
                >
                >
                > > Nieumiejętnie używasz słowa rozumieć.
                >
                > Nieumiejętnie to ja mogę posługiwać się brzytwą, bo nigdy tego nie robiłem.
                > Oczywiście, nawet gdybym posiadał takie umiejętności też można by to krytycznie
                > skomentować.

                Na tym polega prawo do krytykowania. No chyba że i znaczenia słowa krytykować też niestety nie rozumiesz.

                >
                >
                > > Rozumienie występowania jakiegoś zjawiska
                > > nie oznacza jego akceptacji.
                >
                > Tak.
                > Ale brak akceptacji a odmawianie innym prawa do innych wartości niż Ty wyznajes
                > z to lekka forma faszyzmu.
                >
                Łapać złodzieja, -krzyczy złodziej. Nie ma sensu sie hamować i trzeba było oszczędzić sobie "lekkiej formy faszyzmu" i zastapić ją samym faszyzmem w wersji FULL HD, a co tam. Jak już nie potrafisz dostrzec subtelności że jedyną osobą, która zabrania tutaj i domaga się podporządkowania nie jestem ja a ty sam. A jednak to ja mam być faszystą (lekkim).

                > > Równie dobrze mógłbyś użyć takiego samego usprawiedliwienia dla na przykł
                > ad zło
                > > dzieja, który przyszedł by tam kraść. On też ma potrzeby i uczucia.
                >
                > Mocno naciągane.
                >

                Naciągane? To ja pisałem o lekkiej formie faszyzmu?

                > > Różnica polega na tm że ze wszystkich możliwych idei i światopoglądów ide
                > e reli
                > > gijne cieszą się immunitetem przed krytyką.
                >
                > Bzdura. Krytykujesz? krytykujesz. Krytykują inni, i uwierz mi że ja sam mam nie
                > raz bardzo krytyczne zdanie.
                > Ale nie w tym przypadku.
                >
                Masz krytyczne zdanie właśnie teraz. Krytykujesz to co napisałem, krytykujesz całą masę rzeczy. Czy mi z powodu twojej krytyki coś ubyło? Nie, nadal mam się dobrze.

                > > Wystarczy rzucić zaklęcie, że to uczucia religijne a wszyscy wokół mają z
                > amilknąć ze zrozumieniem
                >
                > Jest pewna róznica między ogólnikowym wyrażaniem opinii krytycznych, a konkretn
                > ym zdarzeniem. Każdy z nas ma swoje wewnętrzne wartości nadrzędne.
                >
                > Wrócę do konkretów i wyjaśnienia tytułu.
                > Wyobraź sobie że na 15 osób zabitych w katastrofie tylko jedna była wierząca i
                > praktykująca.
                > Abstrakcyjnie - w wyborach zostałaby przygnieciona głosami przeciw.
                > Ksiądz - a paszoł!!!
                >
                Nikt klechy nie pogonił, jednak. Nikt nie poddał tej sprawy pod głosowanie. Więc po co przywołujesz nieistniejący argument? Demokracja ross to też pojęcie, którego sobie też nie przyswoiłeś. Ale to na marginesie.
                Jesteś za to jedyną osobą w tej dyskusji, która wzywa do zamknięcia mordy wszystkim wokół bo krytyka zachowań obraża uczucia religijne. Tym samym nadajesz uczuciom owym specjalny immunitet. Wyłącza to wobec tego automatycznie z dyskusji jakakolwiek sprawę, która "obraża uczucia religijne". No ale to mnie nazwałeś faszystą (w lekkiej formie)

                > Czy to tak trudno zrozumieć i wykrzesać z siebie minimum tolerancji dla potrzeb
                > tej jednej (przykładowo) ofiary i jej rodziny?
                >
                Ofiara nie ma potrzeb bo jest nieżywa. Nie potrzeba z tej ofiary robić więc demona. Moja tolerancja dla potrzeb rodziny też ma się dobrze.
                Mojej krytyce poddałem zaś jedynie postawę księdza, który nazywa takie działanie jeszcze moralnością. Podczas gdy wyjaśniłem wyżej, że z moralnością taka postawa ma niewiele wspólnego.


                > Tyle w obiektywnym spojrzeniu na problem z księdzem który "przyleciał".
                >
                Opinia jednej osoby nie jest obiektywna i z natury nazywa się subiektywną.

                > P.S.
                > Aż strach pomyśleć jakbyś potraktował mnie gdybyś dostrzegł we mnie odmienność.
                > Może mam zbyt odstające od Twoich kryteriów tolerancji uszy?
                >
                A tam strach, strach. Już nie bądź taki strachliwy. Wiesz dobrze przeciez co bym ci zrobił.
      • piwi77.0 Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 05.03.12, 21:24
        rossdarty napisał:

        Nie możesz uszanować wiary którą nie wyznajesz, uszanuj chociaż tych co zginęli.

        Słuszna uwaga. Sam nie wpadłbym na to, że ofiary śmiertelne moga wejść przypadkiem na to forum i przeczytać niegodne uwagi.
        • jureek Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 06.03.12, 13:21
          piwi77.0 napisał:

          > rossdarty napisał:
          >
          > Nie możesz uszanować wiary którą nie wyznajesz, uszanuj chociaż tych co zgin
          > ęli.

          >
          > Słuszna uwaga. Sam nie wpadłbym na to, że ofiary śmiertelne moga wejść przypadk
          > iem na to forum i przeczytać niegodne uwagi.

          A to, że ktoś bliski ofiar może wejść na forum i przeczytać Twoją szalenie błyskotliwą uwagę, nie przyszło Ci do głowy?
          Jura
          • piwi77.0 Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 06.03.12, 13:46
            I jak ten bliski przypadkiem tu wejdzie, to mógłby doznać szoku, gdyby przeczytał niezbyt życzliwe komentarze pod adresem księdza, co rozgrzeszał (jak sam twierdzi) ofiary na miejscu zdarzenia. Innymi słowy wychodzi na to, co trwa od 2000 lat, na księdza nic nie wolno powiedzieć, bo święta krowa. A krowia świętość wynika bezpośrednio z uczuć niektórych do świętokrowości. Może to i tak jest, ale sensu to nie ma.
            • rossdarty Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 06.03.12, 14:44
              piwi77.0 napisał:

              > I jak ten bliski przypadkiem tu wejdzie, to mógłby doznać szoku, gdyby przeczyt
              > ał niezbyt życzliwe komentarze pod adresem księdza, co rozgrzeszał (jak sam twi
              > erdzi) ofiary na miejscu zdarzenia.

              Szok to ja przeżywam czytając co piszesz.
              Nie wiedzieć czemu mam dla Ciebie nić sympatii ( nie zrozum tego opatrznie - wrażeniu temu sam się dziwię: dlaczego?) i w ciężkim szoku jestem czytając co piszesz.

              > Innymi słowy wychodzi na to, co trwa od 200
              > 0 lat, na księdza nic nie wolno powiedzieć, bo święta krowa. A krowia świętość
              > wynika bezpośrednio z uczuć niektórych do świętokrowości.

              Można powiedzieć wiele i tak też się dzieje.
              Uważam jednak że dużym aroganctwem i chamstwem jest czepiać się obecności księdza w tym szczególnym miejscu.
              Brak mi już wyobraźni by przedstawić to bardziej obrazowo, przez jakieś analogie, ale...
              Do q..rfy nędzy i na Boga, (skreślić odpowiednio do wyznania), bądź człowiekiem społecznym!!! A przynajmniej toleruj inne wybory innych ludzi!!!

              Czy się to komu podoba czy nie - religia pozostała nie zmieniona na swych fundamentach od 2 tys. lat jak nie omieszkałeś zaznaczyć, i będzie w swych podwalinach trwać następne 2 tys. lat, jeśli wcześniej szlag nie trafi tego zwariowanego świata...
              Mogą zmieniać się uwarunkowania związane z teraźniejszością, jednak podstawy pozostaną.
              I dopóki będą wyznawcy - dopóty religia będzie trwać.
              A tym samym zapotrzebowanie na przedstawicieli: księży, biskupów, papieży.
              Tak samo jak w hierarchi świeckiej: będą ci na samym dole - gromadka wiernych, będą tzw pośrednicy, czyli księża i będzie władza nad tymi księżami.

              W jaki sposób uwłaczył Ci ksiądz przybywający na miejsce katastrofy?
              Czy wystąpił w świetle reflektorów nawołując do religii, odprawiając msze???
              Czy przybył ze świtą ochroniarzy która za nic miała nieszczęścia ludzkie otaczające ich ze wszystkich stron, bo jedynym ich "zmartwieniem" było chronić dupsko tupska?
              Jestem przekonany że rozdeptaliby ciała ofiar gdyby stwarzały zagrożenie dla obiektu który mieli zadanie chronić.

              Gdyby nie wątek blinga, nawet nie wiedziałbym że i ksiądz przybył na miejsce katastrofy.
              I nie księdza będę bronić a TYCH dla których przybycie księdza było wsparciem moralnym.

              > Może to i tak jest, ale sensu to nie ma.

              A w czym masz sens?
              W pakowaniu się???
              To Twoja próżność której nie komentuję ani nie krytykuję.
              Zauważ, że i tak zostaniesz pożywką dla robaków.
              Więc: Jaki ma to sens???
              • piwi77.0 Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 06.03.12, 14:50
                rossdarty napisał:

                Do q..rfy nędzy i na Boga, (skreślić odpowiednio do wyznania), bądź człowiekiem społecznym!!! A przynajmniej toleruj inne wybory innych ludzi!!!

                Jeżeli wg Ciebie, tolerancja względem czegoś, polega na tym, że o tym czymś nie wolno mówić inaczej jak w zachwycie, to mamy całkowicie odmienne podejście do tego, czym jest tolerancja.
                • rossdarty Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 06.03.12, 14:53
                  piwi77.0 napisał:

                  > rossdarty napisał:

                  > Jeżeli wg Ciebie, tolerancja względem czegoś, polega na tym, że o tym czymś nie
                  > wolno mówić inaczej jak w zachwycie, to mamy całkowicie odmienne podejście do
                  > tego, czym jest tolerancja.

                  A czym się zachwycać?
                  Nie lepiej pewne fakty przemilczeć?
                  • piwi77.0 Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 06.03.12, 15:13
                    rossdarty napisał:

                    Nie lepiej pewne fakty przemilczeć?

                    Uważasz, że lepiej milczeć, bo mówienie o księdzu uwłacza katolikom? Naprawdę tak to wygląda? Przecież to patologia i wtedy tym bardziej nie wolno milczeć, bo tolerancja też musi mieć swoje granice i nie ma jej rozciągania nad obszary patologiczne.
              • piwi77.0 Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 06.03.12, 15:27
                rossdarty napisał:

                Zauważ, że i tak zostaniesz pożywką dla robaków.

                Tak jakby Ciebie to nie dotyczyło, myślisz że z innej gliny jesteś?

                Więc: Jaki ma to sens???

                Żadnego, wielokrotnie dawałem temu tu wyraz.
    • piwi77.0 Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 05.03.12, 21:21
      Nie rozumiem, że musiał tam z tym swoim sakramentem polecieć aż na samo miejsce, przecież rozgrzeszenie ogólne działa chyba także z oddali, a poza tym samo w sobie jest sakramentem i nie potrzebuje sąsiedztwa w postaci Sakramentu Najświętszego, czy może się mylę? Chyba gościu miał po prostu parcie na szkło i nadzieję, że będzie w telewizji.
    • i.am.girl Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 05.03.12, 21:49
      Ale chrzanisz. Taka praca, że się tak wyrażę. Od tego jest, a jeśli ludzie tego potrzebowali to dobrze, że tam był, bo tu chodzi o ludzi nie o księdza.
    • Gość: lol Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ IP: *.internetia.net.pl 06.03.12, 12:50
      Ten proboszczunio stanął przed kamerami i pitolił coś do nich?
      Albo łaził i zbierał pieniądze od ludzi?
      A może się po prostu modlił?
    • Gość: fff Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.12, 14:49
      Żadnej okazji nie przepuścisz, żeby dowalić księżom? Wal się, śmieciu.
      • Gość: Jan Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 17:46
        ksienciom chyba!
    • piwi77.0 O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 15:07
      Wypowiedzi w tym wątku wskazują, że powstało spore nieporozumienie w kwestii księdza, co pojawił się na miejscu wypadku w celu tylko jemu wiadomym. Spróbuje więc co nieco uporządkować. Autor wątku krytycznie odniósł się do księżowskiego lansu, nie do jego obecności (choć i tę można krytykować w sytuacji, gdy trwa akcja ratunkowa, względem obecnych, nie biorących w akcji udziału). Co ksiądz robił, tam na miejscu, czy rozgrzeszał, czy udzielał sakramentów, czy zbierał na tacę, tego nie wiemy, bo nie mamy relacji żadnych świadków. Wiemy natomiast z całą pewnością, że udzielał na ten temat wywiadu Katolickiej Agencji Informacyjnej - czy to nie jest lans? I czy krytyczne uwagi na tego rodzaju zachowanie naprawdę kogokolwiek obrażają? Czy szacunek względem ofiar wymaga milczenia o tym epizodzie. Czy komuś coś się nie pomyliło?
      • narfi Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 15:42
        ...ech.... piwi, pyerdolisz i pyerdolisz, mimo ,ze dupa nie ruszasz.Juz ci powiedziano,ze moga byc ludzie ,ktorym ksiadz i jego hocus-pocus moga byc potrzebne.
        Nie jest wazne czy ktos postronny odbiera to jako zachowania obiektywnie nieracjonalne.Wazne jest to , ze komus jest latwiej umierac z ksiedzem i sakramentami niz bez nich.Chcesz ludziom odebrac to, co jest im ,byc moze, najbardziej potrzebne w ostatnich chwilach ich istnienia?
        Twoj obiektywny racjonalizm moze byc ch....a warty ,gdy sam sie znajdziesz w takiej sytuacji,a wykluczyc tego nie mozesz.Yebnij sobie baranka zanim wiecej tego rodzaju absurdow z siebie wypocisz.No, wiesz,zawsze moge przywolac klosowskiego ,zeby cie przywrocic do pionu,on juz wie jak to robic :D
        • piwi77.0 Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 15:53
          narfi napisał:

          ...ech.... piwi, pyerdolisz i pyerdolisz, mimo ,ze dupa nie ruszasz.Juz ci powiedziano,ze moga byc ludzie ,ktorym ksiadz i jego hocus-pocus moga byc potrzebne

          Kolejny, któremu zrozumienie prostego tekstu sprawia trudność i z tej trudności uderza ad personam. Czy negowałem gdziekolwiek, że księżowskie czary moga być komus potrzebne? Czy w ogóle wypowiadałem się gdziekolwiek o samych czarach? A wiesz mniej więcej co to jest lans i że nie są to czary, ani nic co niektórzy nazywają posługą? I że o tym jest ten wątek, o lansie, nie o sensie życia (jak to odebrał rossdarty), problemach natury eschatologicznej, czy o tym, czy księdzu spowiadać wolno, czy nie?
          • rossdarty Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 16:10
            piwi77.0 napisał:

            > Czy w ogóle wypowiadałem się gdziekolwiek o samych czarach? A
            > wiesz mniej więcej co to jest lans i że nie są to czary, ani nic co niektórzy n
            > azywają posługą? I że o tym jest ten wątek, o lansie, nie o sensie życia
            > (jak to odebrał rossdarty), problemach natury eschatologicznej, czy o tym, czy
            > księdzu spowiadać wolno, czy nie?

            Przepraszam, że tak odebrałem inicjację wątku.
            Przepraszam i żałuję że odpowiedziałem.
            Patrząc na drzewko i daty - gdyby nie mój kategoryczny sprzeciw w stosunku do pierwszego wpisu blinga - temat by przysechł jak resztki gówna na sierści psa i opadłby zgodnie z zasadami fizyki i zainteresowania.

            .......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
            ..... rzeczywiście, brak mi już słów......................................................................................
            • narfi Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 16:21
              rozdarciuchu!!!
              "Never say sorry,it's sign of weakness"
              John Wayne.
              • rossdarty Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 16:44
                narfi napisał:

                > rozdarciuchu!!!
                > "Never say sorry,it's sign of weakness"
                > John Wayne.

                Jeśli nie można zareagować (czasami) coltem czy winchesterem, przyjmując sposób/styl konfrontacji - pozostaje bezsilność.

                Na zakończenie tej pasjonującej dysputy:

                Jeżeli w nieszczęściu i chorobie cała rodzina Cię odwiedza, to znak, że księdza już potrzeba...
                • piwi77.0 Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 19:52
                  rossdarty napisał:

                  Jeżeli w nieszczęściu i chorobie cała rodzina Cię odwiedza, to znak, że księdza już potrzeba...

                  Że rodzina odwiedza, to rozumiem, bo chce spadek, a ksiądz? Czego ten chce?
                  • dritte_dame Re: czego chce ksiądz 06.03.12, 20:12
                    piwi77.0 napisał:

                    > rossdarty napisał:
                    >
                    > Jeżeli w nieszczęściu i chorobie cała rodzina Cię odwiedza, to znak, że k
                    > siędza już potrzeba...

                    >
                    > Że rodzina odwiedza, to rozumiem, bo chce spadek, a ksiądz? Czego ten chce?


                    Jednorazowo:
                    Kontraktu na pogrzeb, tacy od żałobników, "ofiary" od kamieniarza stawiajacego denatowi "pomnik",...


                    A okresowo od teraz aż w bezterminową przyszłość:
                    Ponawianej opłaty za wykupienie miejsca na cmentarzu parafialnym, wplaty na "wypominki" przez cały rok i także w latach nastepnych, ...


                    Śmierc "religijna" to nie tylko urojona szansa na "życie wieczne" ale także rzeczywista gwarancja wiecznych przyszłych powracajacych dochodow księdza a kosztów rodziny zmarłego.
            • piwi77.0 Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 19:50
              rossdarty napisał:

              Przepraszam, że tak odebrałem inicjację wątku.

              Nie wygłupiaj się.

              Przepraszam i żałuję że odpowiedziałem.

              Ani Ci nie wierzę, bo dobrze wiesz (co zreszta niżej wyraziłeś), że dzięki Tobie wątek nabrał rumieńców. Innymi słowy, dobrze wykonałeś forumowe zadanie.
      • jureek Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 16:21
        piwi77.0 napisał:

        > Co ks
        > iądz robił, tam na miejscu, czy rozgrzeszał, czy udzielał sakramentów, czy zbie
        > rał na tacę, tego nie wiemy, bo nie mamy relacji żadnych świadków.

        Jak to nie wiemy? Przecież najlepiej poinformowany Bling napisał, że ksiądz tam wyciągał łapę.
        Jura
        • narfi Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 17:19
          ...no tez zachodze w glowe, skad ta antyreligijna obsesja na tym forum i nie tylko.Sam odrzucilem religie jakies 50 lat temu ,ale zawsze szanowalem uczucia religijne innych,nie przyszloby mi do glowy,zeby moglo byc inaczej.
          Wiekszosc zycia spedzilem w kraju anglosaskim,praktycznie sekularnym i nigdy nie spotkalem sie z jakakolwiek krytyka wiary czy tez praktyk religijnych.
          Sporo czasu spedzam na forach australijskich czy innych anglo-jezycznych ,takich ogolnych,takich jakim jest to forum i nigdy ,serio, nigdy nie spotkalem sie z przypadkiem,zeby ktos poruszyl temat wiary czy praktyk religijnych.W rozwinietych spoleczenstwach o tym sie nie dyskutuje.
          Sprawy religii sa sprawami czysto-osobistymi tak jak stan konta bankowego i nikomu do glowy nie przyjdzie ,zeby w to wnikac.
          No coz,co kraj to obyczaj.To co tutaj ludzie wypisuja po prostu w glowie sie nie miesci.
          Polsce do cywilizacji... to jeszcze lata swietlne.Co kogo w Australii obchodzi czy ktos mial skrobanke czy nie,czy ktos jest gejem czy hetero,czy ktos chodzi do koscola czy do pubu.
          Argumenty Oszolka czy Mgika o dupe potluc.Australia jest jednym z najbogatszych krajow swiata jezeli nie najbogatszym mimo ze do kosciola nie chodza,gejow akceptuja,skrobanki robia ,satanistycznej muzyki sluchaja i ruja i porobstwo maja sie swietnie.
          ...no i to by bylo na tyle.
          • bling.bling Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 18:28
            > Wiekszosc zycia spedzilem w kraju anglosaskim,praktycznie sekularnym i nigdy ni
            > e spotkalem sie z jakakolwiek krytyka wiary czy tez praktyk religijnych.

            I nie wyciągnąłeś z tego wniosków? Nic a nic?

            Sprawy światopoglądowe a do takich jak by nie patrzeć zalicza się religie są i zawsze były emocjonalnie traktowane. Nie opowiadaj bajek, bo wiemy z praktyki że sprawy wiary są żywo dyskutowane w wszelakich forach "ogólnych". To jest temat, który ludzi porusza więc chętnie o tym dyskutują. Wejdź sobie na reddit.com czy nawet youtube a tam jedne z najbardziej aktywnych kanałów o tematyce nazwijmy to poważnej to są kanały poświęcone sprawą światopoglądowym. Autorzy którzy je prowadzą mają tysiące subskrybentów i zarabiają pieniądze! publikując swoje wideo. Oszczędź więc proszę umoralniających bajek. My też już trochę przeżyliśmy na tym świecie.
            • narfi Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 19:04
              Hey ,Bling,oczywiscie ,ze sa fora w kazdym jezyku koncentrujace sie na religii , ale ja mowie o forach ogolnych,bez zadnej specyficznej tematyki,ludzie po prostu nie poruszaja tych zagadnien,
              w kazdym badz razie takie jest moje doswiadczenie.Natomiast na polskich forach religia i tematy z nia zwiazane sa regula.Nie sposob znalezc polskie forum bez tekstow czy tez podtekstow religijnych i o ta roznice mi chodzi.
              • dritte_dame Re: teksty i podteksty 06.03.12, 19:14
                narfi napisał:

                > na polskich forach religia i tematy z nia zwiazane sa regula.Nie sposob znalezc polskie forum bez tekstow czy tez podtekstow religijnych


                I jaką upatrujesz tego przyczynę?
                • piwi77.0 Re: teksty i podteksty 06.03.12, 21:00
                  dritte_dame napisała:

                  I jaką upatrujesz tego przyczynę?

                  Pewnie taką, że Kościół w krajach anglosaskich nie jest tak prześladowany jak w Polsce.
                  • dritte_dame Re: teksty i podteksty 06.03.12, 21:43
                    piwi77.0 napisał:

                    > dritte_dame napisała:
                    >
                    > I jaką upatrujesz tego przyczynę?
                    >
                    > Pewnie taką, że Kościół w krajach anglosaskich nie jest tak prześladowany jak w
                    > Polsce.


                    Narfi cuś przyczyny nie dostrzega..

                    A przecież wszędzie na Świecie ludzie piszą o tym, co ich interesuje.
                    A spośród tego co ich interesuje - przede wszystkim i najczęściej o tym, co im przeszkadza i dolega.

                    W Polsce panoszenie się urzędników religijnych we wszystkich dziedzinach życia publicznego i prywatnego to "wielki ból w dupie" (ang: "a great pain in the butt") dla społeczeństwa, nieporównywalny z sytuacją w żadnym z krajów anglosaskich, i dlatego to właśnie jest w Polsce tak bardzo popularny temat.
              • bling.bling Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 21:09
                fora typowo religijne są od czasu do czadu wizytowane przez najrozmaitszych ludzi o najrozmaitszych poglądach. Tam jednak słusznie czy niesłusznie to nieistotne -jest ścisła moderacja. Chcesz adres dobrego polskiego forum światopoglądowego? Idź na ateista.pl/
                Bardzo mało o religii, wbrew pozorom sporo osób religijnych a dyskusje na bardzo dobrym poziomie.
          • piwi77.0 Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 20:58
            narfi napisał:

            Wiekszosc zycia spedzilem w kraju anglosaskim,praktycznie sekularnym i nigdy nie spotkalem sie z jakakolwiek krytyka wiary czy tez praktyk religijnych.

            Przez kraje anglosaskie (chyba wszystkie bez wyjątku) przewaliła się właśnie fala wyłażenia na światło dzienne afer pedofilskich wewnątrz kościoła i co, o tym też nie słyszałeś? Panie Niewierzący i Bardzo Tolerancyjny?
            • kalllka Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 21:23
              no nie piano, ja tu jestem od robienia gigantycznych kalek jezykowych
              bardzo Cie prosze nie podrazniaj mojej imaginacji frazami:
              (...)przewaliła się właśnie fala wyłażenia na światło dzienne... wewnatrz kosciola(...)"sic!
              bo nie podolasz:)


              • bling.bling Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 21:35
                co boisz się konkurencji?
                • kalllka Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 21:47
                  zdaje, ze chcac sie odciac, wylejesz sie z kapiela, blingu
                  • bling.bling Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 22:13
                    kalllka napisała:

                    > zdaje, ze chcac sie odciac, wylejesz sie z kapiela, blingu

                    nie przystoi damie gonić się do dziecinnych argumentów.
                    Pytałem czy uzurpujesz sobie prawo dogmy nonsensu na tym forum a co za tym idzie czy widząc konkurencję nie obraża to uczuć.
                    • kalllka Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 22:32
                      nie jestem dama, nie przystanelam by gnoic.
                      uparcie twierdzac, ze nie wierzysz nikomu, udowadniasz nadmiar wiary w siebie.
                      stad wylany infant.

                      • piwi77.0 Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 22:39
                        Odbędzie się to z pożytkiem dla wszystkich, a głównie dla Ciebie, jak wyniesiesz się na Forum Hieroglify.
                        • kalllka Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 23:44
                          piwi badz laskaw nie uzywac trybu przyuszczajacego atak.
                          i zwaz by w zwiazku z nagannym zachowaniem ( piana na ustach) nie zamkneli ci dostepu do browaru.
                      • rossdarty Re: O co chodzi z tym księdzem. 07.03.12, 12:50
                        Kalka.
                        Już Ci kiedyś to pisałem, ale powtórzę:
                        uhmm...

                        Dla jasności innych:
                        to uhmm... to stuprocentowa akceptacja.
        • bling.bling Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 18:13
          jureek napisał:

          > piwi77.0 napisał:
          >
          > > Co ks
          > > iądz robił, tam na miejscu, czy rozgrzeszał, czy udzielał sakramentów, cz
          > y zbie
          > > rał na tacę, tego nie wiemy, bo nie mamy relacji żadnych świadków.
          >
          > Jak to nie wiemy? Przecież najlepiej poinformowany Bling napisał, że ksiądz tam
          > wyciągał łapę.
          > Jura

          A jak odprawił czary bez wyciągania rąk?
      • bling.bling Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 18:48
        to jest wątek o relatywizmie. O tym że jedne działania są akceptowalne a inne niemal takie same już nie. Ten przykład właśnie ilustruje jak znakomicie relatywizujemy naszą ocenę tylko dlatego że w określonych okolicznościach zachowania są społecznie akceptowalne. Moralność jak się okazuje nie powstaje w świętych księgach a jest jedynie społeczną akceptacją zachowań.
        Nikt się nie odniósł do tego że postawa księdza widziana z perspektywy oferowania pewnej usługi "duchowej" jest sama w sobie naganna bo oparta na fałszu. Do tego mamy podchodzić "ze zrozumieniem" jak powiedział ross. Przed chwilą radio podało że wokół rodzin ofiar wypadku zaczęli kręcić się psychologowie, oferując to co oferują czyli usługę "duchową". Wywołało to oburzenie aż do tego stopnia że pani z NFZ powiedziała, że rodzinom zaoferowano legalną opiekę psychologiczną za darmo. Oczywiście ci pierwsi psychologowie mają żerować na nieszczęściu a ci drudzy robią to za darmow. I ja mam uwierzyć że psychologowie z NFZ pracują za darmo? I nie chodzi tutaj o materialne wynagrodzenie ale o zasadność sprzedaży usług. Ksiądz jest OK ale opłaceni psychologowie już żerują.
        Ja nie mam nic przeciwko temu że ktoś wierzy w krasnoludki. Nigdzie w tym wątku nie ma mowy o tym że ja sugeruję zabranianie czegokolwiek. Za to powszechna jest reakcja życząca mi złamania członków konania w męczarniach a najlepiej bym siedział cicho bo "obrażam uczucia".
        • piwi77.0 Re: O co chodzi z tym księdzem. 06.03.12, 21:03
          bling.bling napisał:

          Za to powszechna jest reakcja życząca mi złamania członków konania w męczarniach

          Nie jest powszechna. W podobnym duchu wypowiedziało sie może kilkoro forumowiczów, to margines zważywszy ilu tu regularnie bywa.
    • urko70 Re: Tusek się lansował? A co powiedzieć o tym typ 06.03.12, 15:27
      bling.bling napisał:

      Bym powiedział, że trollujesz.
    • Gość: ka_p_pa Ktokolwiek widział IP: *.interwan.pl 06.03.12, 17:54
      rannego w wypadku wołającego księdza, ręka w górę.
      Jak żyję( a żyję już długo) o takim przypadku nie słyszałem. A i widziałem kilka wypadków. Ludzie wołają " ratunku", krzyczą "ku... mac", ale nikt nie krzyczy " księdza".
      Ludzie poszkodowani w wypadku potrzebują pomocy medycznej, opatrunków, koców, transportu i całej masy innych rzeczy, ale ksiądz na miejscu katastrofy jest całkowicie tym ludziom zbędny. Gdybyż to jeszcze był ksiądz-ratownik, gdyby ubrany w drelich wczołgał się gdzieś we wrak i swoją bliskością dodawał otuchy oczekującym na pomoc, tak jak robili to ludzie z okolicznych domów, sam pochyliłbym czoła. Ale to niestety, nie ten przypadek.
      • narfi Re: Ktokolwiek widział 06.03.12, 18:03
        Kappa,moze zyjesz wystarczajaco dlugo ,zeby ci sie wydawlo ,ze cos tam wiesz,ale nie dlugosc zycia decyduje,tylko jakosc.W Wietnamie byli mlodzi chlopcy,ktorzy nigdy w kosciele nie byli,ale
        jak bebechy im z brzucha sie wylewaly to wolali ksiedza a nie qwamac,czy ratunku.Gowno wiesz o zyciu i pewnie taki juz umrzesz.
        • Gość: ka_p_pa Re: Ktokolwiek widział IP: *.interwan.pl 06.03.12, 18:33
          narfi napisał:

          > Kappa,moze zyjesz wystarczajaco dlugo ,zeby ci sie wydawlo ,ze cos tam wiesz,al
          > e nie dlugosc zycia decyduje,tylko jakosc.W Wietnamie byli mlodzi chlopcy,ktorz
          > y nigdy w kosciele nie byli,ale
          > jak bebechy im z brzucha sie wylewaly to wolali ksiedza a nie qwamac,czy ratunk
          > u.Gowno wiesz o zyciu i pewnie taki juz umrzesz.

          Może i gó..., ale nie buduję wiedzy na podstawie filmów fabularnych. Człowieka z bebechami na wierzchu widziałem na żywo, nie wołał księdza, ale lekarza.
          • narfi Re: Ktokolwiek widział 06.03.12, 18:45
            Roznica jest taka ,ze ja tego nie widzialem na filmach fabularnych ale wlasnie tam w V'mie,jeszcze raz ci powiadam,gowno wiesz o zyciu i smierci.
            • Gość: ka_p_pa Re: Ktokolwiek widział IP: *.interwan.pl 06.03.12, 18:50
              Czuję się porażony twoim solennym zapewnieniem. Pewnie się nawrócę.
              • narfi Re: Ktokolwiek widział 06.03.12, 18:53
                To nie o nawrocenie chodzi,a o strach.Wszyscy sie boja,obojetne czy wierzyli w cokolwiek czy nie.
                Strach,przerazajacy strach i nic wiecej.
                • bling.bling Re: Ktokolwiek widział 06.03.12, 19:00
                  no i jaki z tego strachu morał?
                • dritte_dame Re: strach 06.03.12, 19:02
                  narfi napisał:

                  > Wszyscy sie boja,obojetne czy wierzyli w cokolwiek czy nie.
                  > Strach,przerazajacy strach i nic wiecej.

                  Strach przed czym?
                • piwi77.0 Re: Ktokolwiek widział 06.03.12, 21:27
                  narfi napisał:

                  To nie o nawrocenie chodzi,a o strach.Wszyscy sie boja,obojetne czy wierzyli w cokolwiek czy nie.
                  Strach,przerazajacy strach i nic wiecej.


                  Takie pierdoły z daleka pachną amboną, Panie Niewierzący. To taki sam mit jak ten o rzekomym syndromie poaborcyjnym. Mitologia Biblijna. Zerwij z tym, a przestaniesz się oglądać za siebie czy Bozia Cię śledzi i nieustannie się bać.
        • dritte_dame Re: w Wietnamie 06.03.12, 18:40
          narfi napisał:

          > W Wietnamie byli mlodzi chlopcy,ktorzy nigdy w kosciele nie byli,ale
          > jak bebechy im z brzucha sie wylewaly to wolali ksiedza a nie qwamac


          No popatrz... a załoga smoleńskiej wycieczki wołała zupełnie odwrotnie...
          (choć w kościele chyba kiedyś byli)


          Masz może jakieś autentyczne video z tego Wietnamu..??
          • narfi Re: w Wietnamie 06.03.12, 18:47
            Video jezcze nie bylo,ale pare zdjec mam,no coz , stary juz jestem,ale pamiec mam dobra.
            • dritte_dame Re: w Wietnamie 06.03.12, 19:00
              narfi napisał:

              > Video jezcze nie bylo,ale pare zdjec mam,no coz , stary juz jestem,ale pamiec m
              > am dobra.

              Sama Twoja pamięć to za mało.

              Jestes tu stroną w sporze i nieweryfikowalne argumenty podawane przez Ciebie samego na poparcie Twoich własnych tez nie mogą być niestety w ogóle wzięte pod uwagę.
              • narfi Re: w Wietnamie 06.03.12, 19:53
                ....alez trzeciorzedna damo:) Nie biore udzialu w zadnym sporze.Sluzylem w wojsku australijskim ustawowo,jescze byla obowiazkowa sluzba wojskowa,nawet dla stosunkowo swiezych imigrantow.Spedzilem w V'mie 18 miesiecy,75-76.
                O jakich nieweryfikowalnych argumentach prawisz.Tysiace innych zolnierzy widzialo to co i ja widzialem.Przerazajace cierpienie i wlasnie strach.Strach przed czym,pewnie przed niewiadomym.
                Poddajesz w watpliwosc to ,ze umierajacy zolnierze wolali ksiedza,nie badz smieszna.Moja matka byla w powstaniu warszawskim sanitariuszka i dokladnie o to samo wolali umierajacy mlodzi zolnierze na barykadach na starowce.To jest uniwersalne.
                Tu w Australii znalem zolnierzy z pierwszej wojny,ich doswiadczenia byly takie same.
                Musi byc jakas potrzeba,nikt nie wie co bedzie potem.Trzeba to zobaczyc i dopiero wyciagac wnioski. W pieprzenie tych mlodych o prawdach zyciowych uwierze dopiero gdy ich zobacze z wyprutymi flakami,no, taki sceptyczny jestem.
                • dritte_dame Re: w Wietnamie 06.03.12, 20:18
                  narfi napisał:

                  > Poddajesz w watpliwosc to ,ze umierajacy zolnierze wolali ksiedza

                  Podaję w wątliwość to co napisałeś: że księdza wołali ci, którzy w kościele nigdy nie byli.


                  forum.gazeta.pl/forum/w,29,133970307,134001185,Re_Ktokolwiek_widzial.html
                  • narfi Re: w Wietnamie 06.03.12, 20:39
                    ....alez drobiazgowa jestes.Pewnie wiekszosc kiedys tam byla.Pamietaj ,ze moj jak i ich rocznik to tak pomiedzy45-55,czyli ich rodzice to rocznik 20-30,oczywiscie ,ze ci rodzice do kosciola chodzili,dzieci pewnie tez ze soba zabierali,takie byly czasy.
                    O co mnie chodzilo ,to to ,ze bez zadnych watpliwosci ci mlodzi zolnierze religijni nie byli i zadnej religii nie praktykowali,ale umierajac czuli potrzebe jakiegos wewnetrznego spokoju i to im sie kojarzylo z ksiedzem,czy w naszych warunkach raczej pastorem.
                • piwi77.0 Re: w Wietnamie 06.03.12, 22:06
                  narfi napisał:

                  Musi byc jakas potrzeba,nikt nie wie co bedzie potem.

                  Znowu bujdy. Problem z tym co będzie potem mają nie wszyscy, ale tylko ci, których kołowano sprzecznymi wizjami, o tym co podobno jest potem.
                  • rossdarty Re: w Wietnamie 07.03.12, 12:43
                    piwi77.0 napisał:

                    > narfi napisał:
                    >
                    > Musi byc jakas potrzeba,nikt nie wie co bedzie potem.
                    >
                    > Znowu bujdy. Problem z tym co będzie potem mają nie wszyscy, ale
                    > tylko ci, których kołowano sprzecznymi wizjami, o tym co podobno jest [i]potem[
                    > /i].

                    Piwi.
                    Jako dobrze poinformowany powiedz wszystkim:
                    Co będzie POTEM???
                    • piwi77.0 Re: w Wietnamie 07.03.12, 12:46
                      rossdarty napisał:

                      Piwi.
                      Jako dobrze poinformowany powiedz wszystkim:
                      Co będzie POTEM???


                      Powiem Ci tak. Nie interesuj się tym, dokładnie tak, jak ja to robię.
                      • rossdarty Re: w Wietnamie 07.03.12, 12:53
                        piwi77.0 napisał:

                        > rossdarty napisał:
                        >
                        > Piwi.
                        > Jako dobrze poinformowany powiedz wszystkim:
                        > Co będzie POTEM???

                        >
                        > Powiem Ci tak. Nie interesuj się tym, dokładnie tak, jak ja to robię.

                        Odpowiem Ci tak:
                        Mało mnie to interesuje jak Ty to robisz
                        Interesuje mnie co będzie potem???
                        Wszak kto pyta ten nie błądzi...
                        • piwi77.0 Re: w Wietnamie 07.03.12, 13:00
                          rossdarty napisał:

                          Mało mnie to interesuje jak Ty to robisz
                          Interesuje mnie co będzie potem???


                          To była bardzo życzliwa rada, ale skoro wolisz się interesować, to rób to. Poza bólem głowy, rozterkami, czy irracjonalnym strachem, wiele nie uzyskasz. Sam nic nie wymyślisz, a od tych co twierdzą, że dobrze wiedzą (tylko w odpowiedzi cholernie kręcą), wiedzy Ci też nie przybędzie.
                          • rossdarty Re: w Wietnamie 07.03.12, 13:12
                            piwi77.0 napisał:

                            > rossdarty napisał:
                            >
                            > Mało mnie to interesuje jak Ty to robisz
                            > Interesuje mnie co będzie potem???

                            >
                            > To była bardzo życzliwa rada, ale skoro wolisz się interesować, to rób to. Poza
                            > bólem głowy, rozterkami, czy irracjonalnym strachem, wiele nie uzyskasz. Sam
                            > nic nie wymyślisz, a od tych co twierdzą, że dobrze wiedzą (tylko w odpowiedzi
                            > cholernie kręcą), wiedzy Ci też nie przybędzie.

                            Dlatego jako człowiek dociekliwy studiuję wolnymi czasy przejście na "tamten świat" w zależności od religii, światopoglądu, czy zdrowego rozsądku.
                            I stwierdzam że każdy, bez względu na religię boi sie tego przejścia.
                            Normalna obawa przed niewiadomym...
                            I zostawmy wybór tym osobom do czego/kogo będą się odwoływać.
                            Strach bez względu na wyznania religijne jest jeden.
                            Czy będzie on wzywał Boga, księdza, czy q...rfy...
                            • piwi77.0 Re: w Wietnamie 07.03.12, 13:27
                              rossdarty napisał:

                              I zostawmy wybór tym osobom do czego/kogo będą się odwoływać.

                              Ten apel o tyle jest bez sensu, że nikt nie ma możliwości wpłynąć jak ma wyglądać takie odwołanie się, być może jest to jedyna chwila prawdziwej wolności w życiu, gdy nikt już nie ma nad tą osobą władzy. Też bym o coś zaapelował, podobnie ale nieco inaczej, aby świadkowie takich chwil, tak ci prawdziwi jak i ci rzekomi, nie rozpowszechniali potem takich wyznań. To są bardzo intymne wypowiedzi, nie wiadomo czym dyktowane, a prawdziwości takich relacji nigdy zweryfikować się nie da.
                              • rossdarty Re: w Wietnamie 07.03.12, 13:42
                                piwi77.0 napisał:

                                > rossdarty napisał:
                                >
                                > I zostawmy wybór tym osobom do czego/kogo będą się odwoływać.
                                >
                                > Ten apel o tyle jest bez sensu, że nikt nie ma możliwości wpłynąć jak ma wygląd
                                > ać takie odwołanie się, być może jest to jedyna chwila prawdziwej wolności w ży
                                > ciu, gdy nikt już nie ma nad tą osobą władzy. Też bym o coś zaapelował,
                                > podobnie ale nieco inaczej, aby świadkowie takich chwil, tak ci prawdziwi jak i
                                > ci rzekomi, nie rozpowszechniali potem takich wyznań. To są bardzo intymne wyp
                                > owiedzi, nie wiadomo czym dyktowane, a prawdziwości takich relacji nigdy zweryf
                                > ikować się nie da.

                                Nie bardzo rozumiem pierwszego zdania, ale pod resztą zgadzam się z Tobą.
                                Pozostawmy to ludziom w realnym zagrożeniu.
                                I gdyby potrzebny do tego był:
                                - adwokat,
                                - notariusz,
                                - zaufana osoba, czy
                                - ksiądz,
                                nie mamy prawa komentować przybycia tych osób na miejsce tragedii...
                                Taka ludzka, (chyba przez wszystkich tolerowana słabość) by w ostatnich chwilach każdy miał to co dla Niego najważniejsze...
                        • dritte_dame Re: potem 07.03.12, 13:25
                          rossdarty napisał:

                          > Interesuje mnie co będzie potem???


                          To samo co przedtem.
                          • rossdarty Re: potem 07.03.12, 13:44
                            dritte_dame napisała:

                            > rossdarty napisał:
                            >
                            > > Interesuje mnie co będzie potem???
                            >
                            >
                            > To samo co przedtem.
                            >
                            >
                            >
                            A co było przed TYM?
                            • dritte_dame Re: potem 07.03.12, 14:22
                              rossdarty napisał:

                              > dritte_dame napisała:
                              >
                              > > rossdarty napisał:
                              > >
                              > > > Interesuje mnie co będzie potem???
                              > >
                              > >
                              > > To samo co przedtem.
                              > >
                              > >
                              > >
                              > A co było przed TYM?

                              Nie wiesz??

                              Przecież już kiedyś byłeś w stanie "przed TYM"?
                              • rossdarty Re: potem 07.03.12, 14:24
                                dritte_dame napisała:

                                > rossdarty napisał:
                                >
                                > > dritte_dame napisała:
                                > >
                                > > > rossdarty napisał:
                                > > >
                                > > > > Interesuje mnie co będzie potem???
                                > > >
                                > > >
                                > > > To samo co przedtem.
                                > > >
                                > > >
                                > > >
                                > > A co było przed TYM?
                                >
                                > Nie wiesz??
                                >
                                > Przecież już kiedyś byłeś w stanie "przed TYM"?
                                >
                                >
                                >
                                Musiałem być mocno pijany że nie pamiętam...
                                Byłaś w stanie odmiennym, czyli.... trzeźwym?...

                                Jakie Twoje wrażenia?
            • piwi77.0 Re: w Wietnamie 06.03.12, 22:02
              narfi napisał:

              Video jezcze nie bylo,ale pare zdjec mam

              Acha, czyli są zdjęcia plus dźwięk (wołania o księdza), no to mamy pocztówkę dźwiękową. Czy to może iść jako dowód? Trochę wątpię.
              • rossdarty Re: w Wietnamie 07.03.12, 12:46
                piwi77.0 napisał:

                > narfi napisał:
                >
                > Video jezcze nie bylo,ale pare zdjec mam
                >
                > Acha, czyli są zdjęcia plus dźwięk (wołania o księdza), no to mamy pocztówkę dź
                > więkową. Czy to może iść jako dowód? Trochę wątpię.

                Uwzględniając pirackie działania w tworzeniu tego typu zbiorów muzycznych - tez miałbym watpliwości.
                Wyobraź sobie jednak Piwi, że i jeszcze żyją osoby z doświadczeniem większym niż Twoje.
                Trudno to sobie wyobrazić?
                Nie dziwię się.....
                • piwi77.0 Re: w Wietnamie 07.03.12, 12:49
                  Z cudzym doświadczeniem jest tak, że jak jest w nim coś wartościowego, to ta cudza osoba i tak się nim nie podzieli.
                  • rossdarty Re: w Wietnamie 07.03.12, 12:54
                    piwi77.0 napisał:

                    > Z cudzym doświadczeniem jest tak, że jak jest w nim coś wartościowego, to ta cu
                    > dza osoba i tak się nim nie podzieli.

                    z autopsji???
                    Ot i hitrus....
                    A feee...
      • rossdarty A znasz? 06.03.12, 18:39
        Powiedzenie:

        Jak trwoga to do Boga?

        Bez fantazji, ale znam jeden przypadek. Człowiek, który z urzędu musiał być ateistą. Wiara i praktykowanie mogły spowodować brak wiarygodności. A mimo to zaczął praktykować, chodzić do kościoła.
        Nie z potrzeby zaskarbienia sobie przychylności księży. Bynajmniej.
        Nie mogę zdradzić szczegółów, można by po nich zidentyfikować osobę którą mam na myśli.
        Powiedz mi:
        Jakim cudem "nawrócił się".
        Z racji wykonywanego zawodu nie miał prawa.
        Co najdziwniejsze, szczere zdziwienie i komentarz na taką zmianę usłyszałem od syna tej osoby.

        A ksiądz...?
        Ksiądz to umowny pośrednik. I to on ma obowiązek znaleźć się tam, gdzie ludzie nagle odwołują się to siły wyższej, choćby wcześniej, pijąc kawę w Warsie byli zaprzysięgłymi ateistami.

        I ani ja, ani Ty, ani ktokolwiek inny nie ma prawa kpić i drwić z takich zachowań.
        I udowodnij mi, że oprócz wołania ratunku i pomocy nie było okrzyków:
        O Boże!, Matko Przenajświętsza!, Jezu!...

        Czasami Bóg zrezygnowany , mówi do siebie:"Zdaję sobie sprawę, że to i owo mogłoby wyglądać inaczej, ale cóż, stało sie, przecież nie jestem wszechmogący"

        Friedrich Nietzsche
        • Gość: ka_p_pa Re: A znasz? IP: *.interwan.pl 06.03.12, 18:48
          rossdarty napisał:

          > Powiedzenie:
          >
          > Jak trwoga to do Boga?

          Znam. Jest bez sensu. To bóg trwogę zsyła, nieprawdaż?

          >
          > Bez fantazji, ale znam jeden przypadek. Człowiek, który z urzędu (...)

          Anichuja nie rozumiem co chcesz w tym fragmencie zakomunikować.

          > A ksiądz...?
          > Ksiądz to umowny pośrednik.

          Kto się tak umówił?

          > I ani ja, ani Ty, ani ktokolwiek inny nie ma prawa kpić i drwić z takich
          > zachowań.
          > I udowodnij mi, że oprócz wołania ratunku i pomocy nie było okrzyków:
          > O Boże!, Matko Przenajświętsza!, Jezu!...

          A poszukaj sobie raportu MAK, ostatnie sekundy.

          > [i]Czasami Bóg zrezygnowany , mówi do siebie:"Zdaję sobie sprawę, że to i owo m
          > ogłoby wyglądać inaczej, ale cóż, stało sie, przecież nie jestem wszechmogący"[
          > /i]
          >
          > Friedrich Nietzsche

          To nie jest wątek o filozofii, ale o lansie.
          • rossdarty OK. Wracajmy do lansu 06.03.12, 19:05
            Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):


            > To nie jest wątek o filozofii, ale o lansie.

            Oto trzy zdjęcia wyszukane szybko w google:
            Tusk

            Komorowski

            ksiądz

            non comments
            • dritte_dame Re: trzy zdjęcia 06.03.12, 19:17
              rossdarty napisał:

              > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
              >
              >
              > > To nie jest wątek o filozofii, ale o lansie.
              >
              > Oto trzy zdjęcia wyszukane szybko w google:
              > Tusk
              >
              > Komorowski
              >
              > ksiądz
              >
              > non comments


              Na tych zdjęciach tylko ksiądz jest zdecydowanie na pierwszym planie.
              • rossdarty Re: trzy zdjęcia 06.03.12, 19:38
                dritte_dame napisała:


                > Na tych zdjęciach tylko ksiądz jest zdecydowanie na pierwszym planie.
                >
                >
                >
                >
                Ale tacy nie widzę.
                Na temat. Przypominam przypomnienie Kappy.
                Ani skrzydeł do latania...
            • Gość: ka_p_pa Re: OK. Wracajmy do lansu IP: *.interwan.pl 06.03.12, 19:19
              Naprawdę nie potrafisz odnieść się do lansu księdza? Musisz uciekać w demagogię, w "a u was biją murzynów", itp? Nie potrafisz opisać własnymi słowami co masz do powiedzenia i musisz chować się za niedopowiedzeniem, za tym, co jam mam się domyślić co Ty masz na myśli? Nie wstyd Ci? Ludzkość patrzy, weź się ogarnij. Napadłeś na blinga bo nie napisał o Tusku tylko o księdzu. Nie musiał, o Tusku Ty tu napisałeś wystarczająco dużo.
              • rossdarty Re: OK. Wracajmy do lansu 06.03.12, 19:39
                Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

                > Naprawdę nie potrafisz odnieść się do lansu księdza? Musisz uciekać w demagogię
                > , w "a u was biją murzynów", itp? Nie potrafisz opisać własnymi słowami co masz
                > do powiedzenia i musisz chować się za niedopowiedzeniem, za tym, co jam mam si
                > ę domyślić co Ty masz na myśli? Nie wstyd Ci? Ludzkość patrzy, weź się ogarnij.
                > Napadłeś na blinga bo nie napisał o Tusku tylko o księdzu. Nie musiał, o Tusku
                > Ty tu napisałeś wystarczająco dużo.

                Na temat.
                Zbaczasz na wycieczki osobiste.
                • Gość: ka_p_pa Re: OK. Wracajmy do lansu IP: *.interwan.pl 06.03.12, 19:51
                  >
                  > Na temat.
                  > Zbaczasz na wycieczki osobiste.

                  Ja??? Chyba Cię pojebało. Do wytykaneej przez blinga nieznajomości kilku pojęć dodaj sobie pojęcie wycieczki osobistej.
              • rossdarty Re: OK. Wracajmy do lansu 07.03.12, 13:33
                Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

                > Naprawdę nie potrafisz odnieść się do lansu księdza? Musisz uciekać w demagogię
                > , w "a u was biją murzynów", itp? Nie potrafisz opisać własnymi słowami co masz
                > do powiedzenia i musisz chować się za niedopowiedzeniem, za tym, co jam mam si
                > ę domyślić co Ty masz na myśli?

                A mnie się, (samokrytycznie rzecz ujmując) wydaje że piszę zbyt obszernie. Tylko po to aby być zrozumianym...
                I w.g mnie najwiekszy kretyn powinien załapać...

                Nie wstyd Ci?

                Czasem wstyd. że daję się wciągać...
                Ale cóż... jam ino człowiek....

                Ludzkość patrzy,

                ... i oceni...

                weź się ogarnij.

                Z goła doopa nie chodzę, a i ogolony codziennie. I umyty...
                Czy mam jeszcze coś czego powinienem sie wstydzić w konfrontacji z "ludzkością"
                Nawet zepsute zęby wymieniłem na sztuczne ale estetyczne w wyglądzie...

                > Napadłeś na blinga bo nie napisał o Tusku tylko o księdzu.

                Przeczytaj sobie w jaki sposób to uczynił. Jeśli potrafisz odczytać ukryte intencje w tekście.
                Nie musiał, o Tusku
                > Ty tu napisałeś wystarczająco dużo.

                I napiszę jeszcze wiecej i wiele razy gdy odbiore jego zachowanie jako lans, a nie jako troskę o Naród Polski.
                Potrafisz to zrozumieć?
                • k_a_p_p_a Re: OK. Wracajmy do lansu 07.03.12, 14:00
                  rossdarty napisał:

                  > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
                  >
                  > > Naprawdę nie potrafisz odnieść się do lansu księdza? Musisz uciekać w dem
                  > agogię
                  > > , w "a u was biją murzynów", itp? Nie potrafisz opisać własnymi słowami c
                  > o masz
                  > > do powiedzenia i musisz chować się za niedopowiedzeniem, za tym, co jam
                  > mam si
                  > > ę domyślić co Ty masz na myśli?
                  >
                  > A mnie się, (samokrytycznie rzecz ujmując) wydaje że piszę zbyt obszernie. Tylk
                  > o po to aby być zrozumianym...
                  > I w.g mnie najwiekszy kretyn powinien załapać...

                  Nie pisz obszernie, pisz zrozumiale. Wszystko, co warto powiedzieć można powiedzieć prosto. Nie lansuj się, bo nie piszesz do kretynów, którzy tego lansu nie dostrzegają.

                  > Ludzkość patrzy,
                  >
                  > ... i oceni...

                  Jesteś na prostej drodze do stawiania uśmieszków przy wyrazie "udowodnij". Nie idź tą drogą, to droga na manowce.

                  > Przeczytaj sobie w jaki sposób to uczynił. Jeśli potrafisz odczytać ukry
                  > te intencje w tekście.

                  Te intencje nie były ukryte. Napisał jasno i wyraźnie, co sądzi o obecności klechy, a nawet nie o samej obecności, ale o relacji z tej obecności. A Ty nie potrafisz odróżnić oceny samej obecności od oceny relacji z obecności oraz odbierasz mu, temu blingowi, prawo do oceny i obecności, i oceny tej relacji. Czy wyraziłem się wystarczająco jasno?

                  > I napiszę jeszcze wiecej i wiele razy gdy odbiore jego zachowanie jako l
                  > ans, a nie jako troskę o Naród Polski.
                  > Potrafisz to zrozumieć?

                  A pisz, to wolny kraj, nikt ci nie odmawia prawa do oceny lansu Tuska, nie każe udowadniać, że nie ma nikogo, kto czekał na jego obecność. Nikt nie jest na tyle głupi, by pomyśleć, że w momencie zagrożenia ludzie nie krzyczą "pomocy", "ratunku" czy "ku...mać", ale błagają :"Tuska mi przyślijcie, Tuska"
                  • rossdarty Re: OK. Wracajmy do lansu 07.03.12, 14:17
                    k_a_p_p_a napisał:

                    > A pisz, to wolny kraj, nikt ci nie odmawia prawa do oceny lansu Tuska, nie każe
                    > udowadniać, że nie ma nikogo, kto czekał na jego obecność. Nikt nie jest na ty
                    > le głupi, by pomyśleć, że w momencie zagrożenia ludzie nie krzyczą "pomocy", "r
                    > atunku" czy "ku...mać", ale błagają :"Tuska mi przyślijcie, Tuska"

                    I tylko od tego fragmentu pozwolę sobie na odpowiedź:

                    Tak samo idiotyczne jak wołanie księdza!!!
                    Ale przewidzieć tego nie sposób.
                    Ani Tusk, ani ksiądz nie dobijał ofiar.
                    Sugestie że ksiądz tam poleciał z łapą są po prostu tendencyjne i stąd cała burza.

                    A lans....
                    Przecież zyjesz w tym samym kraju.
                    Nie zwróciłeś uwagi na następny dzień jesli chodzi o ludzi parających sie poltyką?
                    Lans, lans... oczekuje tylko dowodów w sprawie lansu w dni następne...
                    Czekam na twoje kontrargumenty w przypadku zauważenia lansu w następnych dniach przez KK...
                    • k_a_p_p_a Re: OK. Wracajmy do lansu 07.03.12, 14:28
                      rossdarty napisał:

                      > k_a_p_p_a napisał:
                      >
                      > > A pisz, to wolny kraj, nikt ci nie odmawia prawa do oceny lansu Tuska, ni
                      > e każe
                      > > udowadniać, że nie ma nikogo, kto czekał na jego obecność. Nikt nie jest
                      > na ty
                      > > le głupi, by pomyśleć, że w momencie zagrożenia ludzie nie krzyczą "pomoc
                      > y", "r
                      > > atunku" czy "ku...mać", ale błagają :"Tuska mi przyślijcie, Tuska"
                      >
                      > I tylko od tego fragmentu pozwolę sobie na odpowiedź:
                      >
                      > Tak samo idiotyczne jak wołanie księdza!!!
                      > Ale przewidzieć tego nie sposób.

                      ??? W czym problem? Przyznajesz, że wołanie o Tuska czy księdza jest tak mało prawdopodobne, że sama myśl o tym jest idiotyczna? Gdzie widzisz więc pole do sporu?

                      > Ani Tusk, ani ksiądz nie dobijał ofiar.

                      ????

                      > Sugestie że ksiądz tam poleciał z łapą są po prostu tendencyjne i stąd c
                      > ała burza.

                      A po cóż poleciał, skoro nikt go nie wołał? To działania czysto marketingowe. Lans. Poleciał polansować siebie i swoją firmę

                      > Przecież zyjesz w tym samym kraju.
                      > Nie zwróciłeś uwagi na następny dzień jesli chodzi o ludzi parających si
                      > e poltyką?
                      > Lans, lans... oczekuje tylko dowodów w sprawie lansu w dni następne...
                      > Czekam na twoje kontrargumenty w przypadku zauważenia lansu w następnych dniach
                      > przez KK...

                      I znów nichuja nie rozumiem co właściwie chcesz powiedzieć.
                      • rossdarty Re: OK. Wracajmy do lansu 07.03.12, 14:35
                        k_a_p_p_a napisał:


                        > I znów nichuja nie rozumiem co właściwie chcesz powiedzieć.

                        Aby nie wyjść na idiotę czasami lepiej idiotę udawać.
                        Ale nie bierz tego do siebie...
                        Ty często udajesz że udajesz.

                        Pozowanie na "konkretnego" tez często prowadzi do zapętlenia się.
                        Lans... po prostu - lans...
            • Gość: ka_p_pa A jaka jest data tych zdjęć? IP: *.interwan.pl 06.03.12, 19:34
              Widzę pewne sprzeczności w przechwałkach księdza.
              • rossdarty Re: A jaka jest data tych zdjęć? 07.03.12, 12:37
                Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

                > Widzę pewne sprzeczności w przechwałkach księdza.

                Ty widzisz sprzeczności wszędzie.
                Zaczynasz widzieć codziennie rano goląc się...
      • piwi77.0 Re: Ktokolwiek widział 06.03.12, 20:01
        Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

        Ludzie wołają " ratunku", krzyczą "ku... mac", ale nikt nie krzyczy " księdza".

        Jest mocna teoria, poparta równie mocnymi faktymi, że ludzie w stanie terminalnym, w obliczu cierpienia i widocznego bezsensu, ostatecznie tracą wiarę (w przypadku, jeżeli dotąd jeszcze wierzyli). Teoria ta nie jest tak głośna jak ta twierdząca coś całkiem przeciwnego, bo nie ma za sobą tak silnego lobby i nie ma jej kto, równie nachalnie jak tamtą, propagować.
        • bling.bling Re: Ktokolwiek widział 06.03.12, 20:21
          piwi77.0 napisał:

          > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
          >
          > Ludzie wołają " ratunku", krzyczą "ku... mac", ale nikt nie krzyczy " księdz
          > a".

          >
          > Jest mocna teoria, poparta równie mocnymi faktymi, że ludzie w stanie terminaln
          > ym, w obliczu cierpienia i widocznego bezsensu, ostatecznie tracą wiarę (w przy
          > padku, jeżeli dotąd jeszcze wierzyli). Teoria ta nie jest tak głośna jak ta twi
          > erdząca coś całkiem przeciwnego, bo nie ma za sobą tak silnego lobby i nie ma j
          > ej kto, równie nachalnie jak tamtą, propagować.

          No to teraz załóżmy kościół albo nawet go nie zakładajmy ot tak przy następnej tego typu okazji jak ten wypadek albo na co dzień w jakimś hospicjum z umierającymi pójdziemy lobbować za tą proponowaną ideą. Będziemy mówić cierpiącym ludziom, że zaznają spokoju i ukojenia w strachu przed śmiercią jeśli odrzucą zabobon i przestaną wierzyć w jakieś dusze, że nawet jak nie byli moralnie nieskazitelni to nie ma takiego miejsca jak piekło w którym będą poddawani nieustannej torturze aż do końca świata. Że nie ma czego się obawiać bo śmierć to po prostu nieodwracalne zaniknięcie funkcji życiowych.
          A potem odczekajmy momencik ale to momencik na reakcję lanserów opcji religianckiej. Idę o zakład że spotkam się ze zrozumieniem
          • piwi77.0 Re: Ktokolwiek widział 06.03.12, 20:39
            Pomysł nie jest głupi. Dodałbym jeszcze, że po takiej akcji należałoby zrobić wywiad w mainstreamie, triumfalnie ogłaszając, że na ludzi w stanie beznadziejnym, zapewnienia, o nieistnieniu zarówno przegrzanego piekła jak i niedogrzanego nieba, działały kojąco i że warto zastanowić się nad dofinansowywaniem z budżetu kolejnych takich akcji, tym razem robionych systemowo i w sposób zorganizowany.
        • piwi77.0 Re: Ktokolwiek widział 06.03.12, 20:46
          piwi77.0 napisał:

          że ludzie w stanie terminalnym, w obliczu cierpienia i widocznego bezsensu, ostatecznie tracą wiarę

          Śmierć jest przejściem do stanu z przed urodzenia, czyli ze stanu objawiającego się m.in. niewiarą w stan identyczny, też bez wiary, niezależnie jakie byłyby stany po drodze. Żeby fantazjować trzeba żyć, czyż to nie oczywiste?
          • rossdarty Re: Ktokolwiek widział 07.03.12, 12:59
            piwi77.0 napisał:

            > piwi77.0 napisał:
            >
            > że ludzie w stanie terminalnym, w obliczu cierpienia i widocznego bezsensu,
            > ostatecznie tracą wiarę

            >
            > Śmierć jest przejściem do stanu z przed urodzenia, czyli ze stanu objawiającego
            > się m.in. niewiarą w stan identyczny, też bez wiary, niezależnie jakie byłyby
            > stany po drodze. Żeby fantazjować trzeba żyć, czyż to nie oczywiste?

            Pewnie te zasoby wina nie starczą Ci jednak do końca roku...
    • Gość: inkwizytor Strach przed śmiercią IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.03.12, 13:23
      Trochę teorii na temat strachu przed śmiercią....

      Zjawisko śmierci od dawna pobudzało ludzką wyobraźnię, ale też stało się obiektem badań, twórczych poszukiwań w nauce. Uświadomiło ludziom konieczność podjęcia rzetelnej dyskusji na temat psychologicznych aspektów doświadczania śmierci. Ta wyjątkowa dziedzina wiedzy, określana mianem tanatopsychologii, wyodrębniła się z tanatologii, tj. nauki badającej przyczyny śmierci, jej oznaki i związane z nią zmiany zachodzące w organizmie. Początkowo, koncentrowano się wokół takich zagadnień jak zjawisko śmierci społecznej, czy kulturowe uwarunkowania śmierci, a dla wielu autorów, dar refleksji nad przemijaniem stał się jednym z podstawowych wyróżników człowieka w świecie istot żywych. Już pierwsze badania oraz wysunięte na ich podstawie wnioski sugerowały, że ludzkie wyobrażenia na temat śmierci są mgliste, a ich dominującym składnikiem jest lęk.

      Lęk przed śmiercią jest jednym z najbardziej pierwotnych przeżyć w świecie ożywionym. U człowieka nabiera on szczególnego znaczenia, gdyż opiera się nie na rzeczywistym przeżyciu własnej śmierci, lecz na antycypacji prawdopodobieństwa jej nastąpienia. Jedną z zasadniczych cech lęku przed śmiercią jest jego powszechność i nieuchronność. W sferze psychologicznej człowiek nieustannie czuje się zagrożony możliwością nieistnienia, i nie jest w stanie pozbyć się tego lęku mimo argumentów przekonujących o braku sensu lękania się śmierci. Zdaniem wielu autorów, lęk przed śmiercią przeważa nad wszystkimi innymi lękami, chociaż nie działa tak bezpośrednio jak one.

      Zaniepokojenie śmiercią zasadza się na dwóch podstawowych instynktach biologicznych: instynkcie zachowania gatunku oraz instynkcie zachowania własnego życia. W obliczu zagrożenia każdy walczy o życie, nawet wtedy, gdy jego szanse są bardzo małe. Źródeł niepokoju tanatycznego należy upatrywać również w tajemniczości i nieokreśloności zjawiska śmierci. Ponieważ doświadczenie to, jest bliżej nieokreślone i tajemnicze, dlatego budzi lęk.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka