Dodaj do ulubionych

Co w tym złego??

06.03.12, 20:00

wyborcza.pl/1,75478,11296225,Lowy_w_cieniu_katastrofy__Prawnicy_podstepem_docieraja.html

"Przedstawicielka prywatnej kancelarii prawniczej zgłosiła się jako wolontariuszka do pomocy psychologicznej dla ofiar katastrofy pod Szczekocinami. A jej szefowie zaczęli proponować rannym zawarcie umów w sprawie dochodzenia odszkodowania. - To niedopuszczalne - oburzają się służby wojewody śląskiego."



O co całe to oburzenie?

Dlaczego "niedopuszczalne" ???
Obserwuj wątek
    • voxave Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 20:09
      Dritte----ja nie widze w tym nic zlego--w szpitalach grasuja prawnicy od odszkodowań za wypadki,ksiądz,zaklady pogrzebowe--normalka.
      • billy.the.kid Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 20:13
        no pewnie- i jescze ci od pavulonu.
      • dritte_dame Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 20:22
        voxave napisała:

        > w szpitalach grasuja prawnicy od odszkodowań za wypadki

        Dlaczego zaraz "grasują"?

        Czy ofiara wypadku nie ma prawa do pomocy prawnej przy wydzieraniu należnego jej odszkodowania sprawcom wypadku z gardła?
        • voxave Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 20:30
          dritte_dame napisała:

          > voxave napisała:
          >
          > > w szpitalach grasuja prawnicy od odszkodowań za wypadki
          >
          > Dlaczego zaraz "grasują"?
          >
          > Czy ofiara wypadku nie ma prawa do pomocy prawnej przy wydzieraniu należnego je
          > j odszkodowania sprawcom wypadku z gardła?
          >
          >
          >
          Powiedzialam *grasują* nie w sensie negatywnym---taki mam sposób wyrażania sie
    • angelfree Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 20:21
      Przedstawicielka kancelarii miała udzielić jako wolontariuszka psychologicznego wsparcia osobom poszkodowanym. Poszkodowani ufają, że jako wolontariuszka pracuje bezinteresownie, jako psycholog (czy osoba wspierająca) dziala profesjonalnie, a nie wykorzystuje sytuację dla zdobycia danych osobowych. Jej udział w grupie wsparcia wygląda na podstęp.
      Dla mnie to bardzo śliska sytuacja.
      Doszło do nadużycia zaufania.
      • dritte_dame Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 21:06
        angelfree napisała:

        > Doszło do nadużycia zaufania.

        "Nadużycie" można by było zarzucić gdyby ufajacy mogli ponieść szkodę w wyniku działania "nadużywajacego".

        Ale w tym konkretnym przypadku ufajacy mogą tylko uzyskać korzyści.
        • angelfree Re: Co w tym złego?? 07.03.12, 10:03
          Przyjmując pomoc psychologiczną chciałabym wierzyć, że osoba wspierająca chce mi wlaśnie pomóc, a nie zbiera dane osobowe. Czułabym się oszukana.
          Według mnie osoba taka moglaby, a nawet powinna informowac o możliwości wystąpienia o odszkodowanie - "listę kancelarii zajmujących się podobnymi sprawami znajdzie pani na stronie Izby Adwokackiej, proszę, tu jest kartka z adresem".
          • angelfree Re: Co w tym złego?? 07.03.12, 10:08
            Swoją drogą, zapytaj nie prawników, a psychologów świadczących pomoc w tego rodzaju wypadkach, co sądzą o takim dzialaniu. Albo lekarzy.
            • dritte_dame Re: kogo pytać 07.03.12, 13:57
              angelfree napisała:

              > Swoją drogą, zapytaj nie prawników, a psychologów świadczących pomoc w tego rod
              > zaju wypadkach, co sądzą o takim dzialaniu. Albo lekarzy.

              A moim zdaniem najbardziej miarodajna jest opinia samych adresatów takich działań.

              Czyli: osób poszkodowanych, którym zaoferowano taką pomoc, nawet ignorując sztywne reguły "Ustawy o Ochronie.."

              Na tym watku już jedna taka osoba sama wcześniej napisała co o tym sądzi.

              I nie mam jak dotąd podstaw przypuszczać żeby sądy innych osób mających podobne doświadczenia były znacząco inne.
          • matylda1001 Re: Co w tym złego?? 07.03.12, 11:49
            angelfree napisała:

            > Przyjmując pomoc psychologiczną chciałabym wierzyć, że osoba wspierająca chce m
            > i wlaśnie pomóc, a nie zbiera dane osobowe. Czułabym się oszukana.
            > Według mnie osoba taka moglaby, a nawet powinna informowac o możliwości wystąpi
            > enia o odszkodowanie - "listę kancelarii zajmujących się podobnymi sprawami zna
            > jdzie pani na stronie Izby Adwokackiej, proszę, tu jest kartka z adresem<

            No właśnie, tak powinno być.
          • dritte_dame Re: kartka z adresem 07.03.12, 21:19
            angelfree napisała:

            > Przyjmując pomoc psychologiczną chciałabym wierzyć, że osoba wspierająca chce m
            > i wlaśnie pomóc,

            Tak "z czystej dobroci serca" to może Ci ewentualnie chcieć pomóc na przykład bliska osobista przyjaciółka.
            Tylko nie wiadomo czy bedzie potrafiła.
            (A i ona zrobi to też głównie w swoim intersie, gdyż Twój zły nastrój wpływa na jej nastrój)

            A wyszkolony psycholog musi przecież z czegoś żyć.


            > a nie zbiera dane osobowe.

            Fetysz.


            > Czułabym się oszukana.

            Nie miej nierealnych idealistycznych oczekiwań to nie bedziesz sie czuła ;)


            > Według mnie osoba taka moglaby, a nawet powinna informowac o możliwości wystąpi
            > enia o odszkodowanie - "listę kancelarii zajmujących się podobnymi sprawami zna
            > jdzie pani na stronie Izby Adwokackiej, proszę, tu jest kartka z adresem".

            Problem z tym wariantem jest taki, że przerzuca na poszkodowanego cieżar wyboru i podjęcia inicjatywy nawiązania kontaktu z fachowcem, który może mu bardzo pomóc w sprawach materialnych.

            Z natury rzeczy, podjęcie takiej inicjatywy przez poszkodowanego człowieka nieświadomego swoich rzeczywistych praw jest bardzo nisko na liście jego bieżących priorytetow w sytuacji po wypadku.

            Po prostu wtedy "nie ma on do tego głowy" i jest to zwykle całkowicie ponad jego siły emocjonalne.

            Zwłaszcza ze wokół niego nieskrępowaną akywność i inicjatywę wykazują oferenci "ochłapowych" odszkodowań majacych uchronić tyłki winnych tragedii przed rzeczywiscie należną odpowiedzialnościa finansową..


            Jedna za drugą "kartka z adresem" lądują więc na dłużej na dnie kieszeni, a w koncu w śmieciach przy okazji najbliższego prania.

            I tym samym ląduja na śmietniku prawa poszkodowanego do godziwego odszkodowania.


            Dladego: przejęcie inicjatywy i nawiazanie "nieproszonego" kontaktu z poszkodowanym przez prawników uważam w takich sytuacjach za wskazane, słuszne i etycznie od strony poszkodowanego w porzadku.

            A zastrzeżenia co do "etyczności" takiego kontaktu bedą oczywiscie mieli konkurenci prawnika, których on ubiegł w dotarciu ze swoja oferta do poszkodowanego.

            Ale ja końcowe dobro poszkodowanego przedkladam ponad ścisłe zachowanie zasad "etycznej" konkurencji pomiędzy prawnikami ponieważ scisłe zachowanie tych zasad bedzie najczęściej (jak wskazałam wyżej) skutkowalo faktycznym pozbawieniem poszkodowanych możliwości realizowania ich praw do pełnego odszkodowania, z powodu niezdolnosci tych ludzi do podjecia cieżaru incjatywy w realizacji tych praw.
            • angelfree Re: kartka z adresem 07.03.12, 22:24
              Tak "z czystej dobroci serca" to może Ci ewentualnie chcieć pomóc na przykład bliska osobista przyjaciółka.
              Tylko nie wiadomo czy bedzie potrafiła.
              (A i ona zrobi to też głównie w swoim interesie, gdyż Twój zły nastrój wpływa na jej nastrój)

              A wyszkolony psycholog musi przecież z czegoś żyć.


              Wyszkolony psycholog nie ma innych możliwości zarabiania na zycie, niż jako naganiacz klientów kancelarii?

              Nie mam nic przeciwko temu, aby zapłacić psychologowi. Nie mam też nic przeciwko temu, żeby zapłaciło mu państwo, samorząd, kolej, bogaty filantrop. I nie mam nic przeciwko temu, żeby psycholog pracował jako wolontariusz, tylko niech nie mówi, że jest wolontariuszem i działa z dobroci serca, gdy jest naganiaczem kancelarii, która go opłaca.

              > > Czułabym się oszukana.
              > Nie miej nierealnych idealistycznych oczekiwań to nie bedziesz sie czuła ;)


              Uznaląbym za nadużycie ze strony prawnika, gdyby nie informując mnie o tym nasyłał na mnie znajomego psychologa.
              Przyjęlabym natomiast sugestię, że wsparcie psychologa mogłoby mi być potrzebne.
            • wielki_czarownik Re: kartka z adresem 07.03.12, 23:49
              dritte_dame napisała:

              > angelfree napisała:
              >
              > > Przyjmując pomoc psychologiczną chciałabym wierzyć, że osoba wspierająca
              > chce m
              > > i wlaśnie pomóc,
              >
              > Tak "z czystej dobroci serca" to może Ci ewentualnie chcieć pomóc na przykład b
              > liska osobista przyjaciółka.
              > Tylko nie wiadomo czy bedzie potrafiła.
              > (A i ona zrobi to też głównie w swoim intersie, gdyż Twój zły nastrój wpływa na
              > jej nastrój)
              >
              > A wyszkolony psycholog musi przecież z czegoś żyć.
              >

              Z nielegalnego przekazywania danych osobowych?

              >
              > > a nie zbiera dane osobowe.
              >
              > Fetysz.
              >
              >

              Nie fetysz. Prywatność. Może masz naturę ekshibicjonisty, ale nie wszyscy są tacy.

              > > Czułabym się oszukana.
              >
              > Nie miej nierealnych idealistycznych oczekiwań to nie bedziesz sie czuła ;)
              >
              >

              To nie idealizm. To żądanie przestrzegania prawa.

              > > Według mnie osoba taka moglaby, a nawet powinna informowac o możliwości w
              > ystąpi
              > > enia o odszkodowanie - "listę kancelarii zajmujących się podobnymi sprawa
              > mi zna
              > > jdzie pani na stronie Izby Adwokackiej, proszę, tu jest kartka z adresem"
              > .
              >
              > Problem z tym wariantem jest taki, że przerzuca na poszkodowanego cieżar wyb
              > oru i podjęcia inicjatywy nawiązania kontaktu
              z fachowcem, który może mu ba
              > rdzo pomóc w sprawach materialnych.
              >
              > Z natury rzeczy, podjęcie takiej inicjatywy przez poszkodowanego człowieka n
              > ieświadomego swoich rzeczywistych praw
              jest bardzo nisko na liście jego bie
              > żących priorytetow w sytuacji po wypadku.
              >
              > Po prostu wtedy "nie ma on do tego głowy" i jest to zwykle całkowicie ponad jeg
              > o siły emocjonalne.
              >
              > Zwłaszcza ze wokół niego nieskrępowaną akywność i inicjatywę wykazują of
              > erenci "ochłapowych" odszkodowań majacych uchronić tyłki winnych tragedii przed
              > rzeczywiscie należną odpowiedzialnościa finansową..
              >
              >
              > Jedna za drugą "kartka z adresem" lądują więc na dłużej na dnie kieszeni, a w k
              > oncu w śmieciach przy okazji najbliższego prania.
              >
              > I tym samym ląduja na śmietniku prawa poszkodowanego do godziwego odszko
              > dowania.
              >
              >
              > Dladego: przejęcie inicjatywy i nawiazanie "nieproszonego" kontaktu z poszkodow
              > anym przez prawników uważam w takich sytuacjach za wskazane, słuszne i etycznie
              > od strony poszkodowanego w porzadku.
              >

              Chrzanisz jak potłuczona. W wielu szpitalach - normalnych szpitalach - rodzina osoby, która umrze dostaje listę zakładów pogrzebowych. Nie numer jednego, ale listę wydrukowaną na karcie w kształcie koła. W ten sposób żaden zakład nie jest faworyzowany ani żaden nie jest pokrzywdzony.

              > A zastrzeżenia co do "etyczności" takiego kontaktu bedą oczywiscie mieli kon
              > kurenci
              prawnika, których on ubiegł w dotarciu ze swoja oferta do poszkodo
              > wanego.
              >
              > Ale ja końcowe dobro poszkodowanego przedkladam ponad ścisłe zachowanie zasad "
              > etycznej" konkurencji pomiędzy prawnikami ponieważ scisłe zachowanie tych zasad
              > bedzie najczęściej (jak wskazałam wyżej) skutkowalo faktycznym pozbawienie
              > m
              poszkodowanych możliwości realizowania ich praw do pełnego odszkodowania
              > , z powodu niezdolnosci tych ludzi do podjecia cieżaru incjatywy w realizacji t
              > ych praw.
              >
              >

              A nie sądzisz, że w ten sposób:
              1. Naruszasz prawo do prywatności.
              2. Naruszasz prawo do swobodnego wyboru prawnika.



              >
              • dritte_dame Re: kartka z adresem 08.03.12, 01:50
                wielki_czarownik napisał:

                > Chrzanisz jak potłuczona.

                Nie sądź wszystkich podług siebie.. ;))


                > W wielu szpitalach - normalnych szpitalach - rodzina
                > osoby, która umrze dostaje listę zakładów pogrzebowych.

                Analogia "od czapy" ;)

                Rodzina zmarłego i wie że musi zmarłego pochować i nie ma wyboru nie pochowania go.

                A poszkodowany w wypadku, wcale nie musi wiedzieć jakie rzeczywiscie ma prawa i nawet wiedząc nie musi wcale chcieć z nich skorzystać jeśli nie orientując się w szczegółach obawia się że sprawi mu to zbyt wiele kłopotu.


                > A nie sądzisz, że w ten sposób:
                > 1. Naruszasz prawo do prywatności.
                > 2. Naruszasz prawo do swobodnego wyboru prawnika.

                Nie sądzę.

                Ponieważ bez takich "nieproszonych" kontaktów inicjowanych przez prawników znakomita większość poszkodowanych w rozmaitych wypadkach zawinionych przez wielkie biurokratyczne organizacje zatrudniające całe departamenty prawników nigdy by się nie dowiedziała ze ma jakieś "prywatne prawo do swobodnego wyboru prawnika" w tych sytuacjach i jak bardzo skorzystanie z tego prawa może im się opłacać materialnie.

                Nigdy by się nie dowiedziała, albo dowiedziałaby się poniewczasie - po podpisaniu zgody na odszkodowanie "śmieciowe".

                Prawnicy pracujący dla winowajców są suto opłacani za to, aby tak właśnie się działo.
                • ramatoulaye Re: kartka z adresem 08.03.12, 03:19
                  dritte_dame napisała:

                  > Prawnicy pracujący dla winowajców są suto opłacani za to, aby tak wła
                  > śnie się działo
                  .

                  myślisz, że Tusk już opłacił suto swoich prawników? Aha, nie, zapomniałem, że katastrofa to wina Boga
                  • dritte_dame Re: winowajca 08.03.12, 04:34
                    ramatoulaye napisał:

                    > zapomniałem, że katastrofa to wina Boga


                    Dobrze że sobie przypomniałeś.

                    Teraz już widzisz dlaczego należy teraz wziąć za dupy tych co zamiast kontrolować tory modlili się tylko o bezpieczne dotarcie pociągów do celu i zamiast wyłożyć fundusze na przebudowę tego cholernego "oszczędnosciowego" rozjazdu przekazywali je urzednikom Boga odprawiajacym czary "w intencji podróżnych".
                • wielki_czarownik Re: kartka z adresem 08.03.12, 10:42
                  dritte_dame napisała:


                  > Analogia "od czapy" ;)
                  >
                  > Rodzina zmarłego i wie że musi zmarłego pochować i nie ma wyboru nie pochowania
                  > go.
                  >
                  > A poszkodowany w wypadku, wcale nie musi wiedzieć jakie rzeczywiscie ma prawa i
                  > nawet wiedząc nie musi wcale chcieć z nich skorzystać jeśli nie orientując się
                  > w szczegółach obawia się że sprawi mu to zbyt wiele kłopotu.
                  >

                  Dlaczego od czapy? Dostaje poszkodowany kółko z napisem "kancelarie prawne pomagające uzyskać odszkodowanie" i na tym kółku 20 czy 30 telefonów. Gdzie tu problem? Gdzie tu zbytnie kłopoty? Będzie chciał, to skorzysta, nie to nie.


                  > Nie sądzę.
                  >
                  > Ponieważ bez takich "nieproszonych" kontaktów inicjowanych przez prawników znak
                  > omita większość poszkodowanych w rozmaitych wypadkach zawinionych przez wielkie
                  > biurokratyczne organizacje zatrudniające całe departamenty prawników nigdy
                  > by się nie dowiedziała
                  ze ma jakieś "prywatne prawo do swobodnego wyboru pr
                  > awnika" w tych sytuacjach i jak bardzo skorzystanie z tego prawa może im się op
                  > łacać materialnie.

                  Bzdura do sześcianu. Jakoś ludzie nie mają problemu z wyborem adwokata czy radcy prawnego a tu nagle by cały naród miał mieć zaćmienie umysłu. Poza tym cały czas manipulujesz i unikasz jednej kwestii - mianowicie dobrowolności i właśnie prawa do swobodnego wyboru, które byłoby zapewnione, gdyby ofiary katastrof dostały do naszej pani psycholog listę kancelarii prawnych z informacją, że można się do nich telefonicznie zgłosić.

                  >
                  > Nigdy by się nie dowiedziała, albo dowiedziałaby się poniewczasie - po p
                  > odpisaniu zgody na odszkodowanie "śmieciowe".
                  >
                  > Prawnicy pracujący dla winowajców są suto opłacani za to, aby tak wła
                  > śnie się działo
                  .
                  >


                  Patrz wyżej. Dlaczego uznajesz, że jedynym wyjściem jest naruszający prywatność i dobre obyczaje kontakt zainicjowany przez kancelarię a nie dobrowolny kontakt zainicjowany przez zainteresowanego?
                  • dritte_dame Re: kartka z adresem 08.03.12, 13:44
                    wielki_czarownik napisał:

                    > Dlaczego uznajesz, że jedynym wyjściem jest [...] kontakt zainicjowany przez kancelarię a nie dobrowolny kontakt zainicjowany przez zainteresowanego?

                    To Ty usiłujesz insynuować że ja coś takiego uznaję.

                    Kontakt zainicjowany przez kancelarię nie uniemożliwia zainteresowanemu inicjowania jakichkolwiek innych kontaktów.
                    • wielki_czarownik Re: kartka z adresem 08.03.12, 19:07
                      Oczywiście, że nie uniemożliwia. Jednak w pewien sposób narusza możliwość wyboru no i przede wszystkim narusza prywatność a najpewniej także przepisy prawa.
                      • dritte_dame Re: kartka z adresem 09.03.12, 01:05
                        wielki_czarownik napisał:

                        > Oczywiście, że nie uniemożliwia. Jednak w pewien sposób narusza możliwość wyboru

                        Możliwości wyboru w żaden sposób nie narusza.

                        Zmniejsza jedynie przypadkowość wyboru.
                        I to zmniejsza ją w stronę korzystną dla poszkodowanego.

                        Niesłusznie uważasz że prawo do wyboru dobrowolnego można prawidłowo realizować tylko poprzez wybór spośród ofert, których otrzymanie sami wpierw zainicjowaliśmy.

                        A także, niesłusznie uważasz że prawo do wyboru swobodnego można realizować tylko w sposób w pełni przypadkowy - nie posiadając początkowo żadnych najmniejszych nawet wskazówek różnicujących wybierane opcje a posiadając jedynie (istotnie kuriozalną, pierwszy raz o czymś takim słyszę) "kartke w kształcie koła (!), z numerami telefonów".


                        > no i przede wszystkim narusza prywatność a najpewniej także przepisy prawa.

                        Przede wszystkim narusza interesy mniej energicznych konkurentów tej kancelarii, która wszystkich innych zdołała ubiec w dotarciu ze swoją ofertą do klienta.

                        Formalnie "prywatność" poszkodowanych też pewnie narusza ale faktycznie w tej konkretnej sytuacji są oni temu naruszeniu radzi bo jak widać nikt z "naruszonych" nie protestuje przeciw temu naruszeniu a za to protestują wniebogłosy po pierwsze: odpowiedzialni za wypadek a po drugie: właśnie ci pozostawieni w tyle konkurenci.
                        • wielki_czarownik Re: kartka z adresem 09.03.12, 22:53
                          dritte_dame napisała:


                          >
                          > > Oczywiście, że nie uniemożliwia. Jednak w pewien sposób narusza możliwość
                          > wyboru
                          >
                          > Możliwości wyboru w żaden sposób nie narusza.
                          >
                          > Zmniejsza jedynie przypadkowość wyboru.
                          > I to zmniejsza ją w stronę korzystną dla poszkodowanego.
                          >

                          Skąd wiesz, że firma, która pierwsza się zgłosi przedstawi najbardziej korzystną ofertę?

                          > Niesłusznie uważasz że prawo do wyboru dobrowolnego można prawidłowo rea
                          > lizować tylko poprzez wybór spośród ofert, których otrzymanie sami wpierw zaini
                          > cjowaliśmy.
                          >

                          Nie uważam tak. Uważam tylko, że nikt nie ma prawa naruszać mojej prywatności bez pozwolenia.

                          > A także, niesłusznie uważasz że prawo do wyboru swobodnego można realizo
                          > wać tylko w sposób w pełni przypadkowy - nie posiadając początkowo żadny
                          > ch najmniejszych nawet wskazówek różnicujących wybierane opcje a posiadając jed
                          > ynie (istotnie kuriozalną, pierwszy raz o czymś takim słyszę) "kartke w kszt
                          > ałcie koła
                          (!), z numerami telefonów".
                          >
                          >

                          Ale co tu przypadkowego? Masz numery telefonów, nazwy firm i dzwonisz od jednej do drugiej pytając się o warunki albo umawiając spotkania. To chyba lepsze, niż zdanie się na jedną firmę?


                          > Przede wszystkim narusza interesy mniej energicznych konkurentów tej kan
                          > celarii, która wszystkich innych zdołała ubiec w dotarciu ze swoją ofertą do kl
                          > ienta.
                          >

                          Nie. To właśnie zapewnia uczciwą konkurencję a nie podejrzane zdobywanie danych osobowych przez nasłanych psychologów.

                          > Formalnie "prywatność" poszkodowanych też pewnie narusza ale faktycznie w tej k
                          > onkretnej sytuacji są oni temu naruszeniu radzi bo jak widać nikt z "naruszonyc
                          > h" nie protestuje przeciw temu naruszeniu a za to protestują wniebogłosy po pie
                          > rwsze: odpowiedzialni za wypadek a po drugie: właśnie ci pozostawieni
                          > w tyle konkurenci
                          .
                          >

                          Skąd wiesz, że nie protestują? Może teraz po prostu nie mają na to czasu, siły i energii?

                          >
                          >
                          • dritte_dame Re: brak protestów 11.03.12, 01:48
                            wielki_czarownik napisał:

                            > Skąd wiesz, że nie protestują? Może teraz po prostu nie mają na to czasu, siły
                            > i energii?


                            Wiem to stąd, że brak jest o tym jakichkolwiek doniesień prasowych.

                            Jest ich brak mimo tego że pełni sił i energii dziennikarze już od dłuższego czasu aż przebierają nogami z niecierpliwości żeby tylko udało się jakiś taki choćby jeden, choćby mały ślad protestu w tej sprawie samych poszkodowanych uzyskać, rozdmuchać, i pryncypialnie roztrąbić.

                            A tu kicha :(

                            Ani poszkodowani sami z siebie nie protestują ani w żadnych wywiadach z nimi nie daje się ich na droge owego słusznego protestu sprowadzić.


                            Udało się jedynie opisać protesty przedstawicieli organów odpowiedzialnych za wypadek oraz protesty pozostawionych w tyle konkurentów biznesowych.
                          • dritte_dame Re: kartka z adresem 11.03.12, 02:02
                            wielki_czarownik napisał:

                            > dritte_dame napisała:
                            >
                            > > > Oczywiście, że nie uniemożliwia. Jednak w pewien sposób narusza moż
                            > liwość
                            > > wyboru
                            > >
                            > > Możliwości wyboru w żaden sposób nie narusza.
                            > >
                            > > Zmniejsza jedynie przypadkowość wyboru.
                            > > I to zmniejsza ją w stronę korzystną dla poszkodowanego.
                            > >
                            >
                            > Skąd wiesz, że firma, która pierwsza się zgłosi przedstawi najbardziej korzystn
                            > ą ofertę?


                            Tego nie wiem, ale i tego nie twierdzę.

                            Wiem natomiast to, że firmie która sama sie zgłosi i do tego szybko - naprawdę zależy na energicznym zajeciu sie tą właśnie sprawą.

                            I to jest dla reprezentowanego korzystne ponieważ lepiej dla niego będzie gdy nawet mniej korzystna oferta zostanie skutecznie zrealizowana niż gdy "wspaniała" na papierze oferta polegnie w realizacji przez zaniedbania spowodowane brakiem czasu znamienitego prawnika i nieprzykładaniem przez niego właściwej wagi do walczenia o interesy takiej "płotki".

                            Poszkodowany powinien wziąć to pod uwagę rozważając, z usług którego prawnika skorzystać.
                  • dritte_dame Re: kartka z adresem 09.03.12, 01:20
                    wielki_czarownik napisał:

                    > Dostaje poszkodowany kółko z napisem "kancelarie prawne poma
                    > gające uzyskać odszkodowanie" i na tym kółku 20 czy 30 telefonów. Gdzie tu prob
                    > lem? Gdzie tu zbytnie kłopoty? Będzie chciał, to skorzysta, nie to nie.

                    Już napisałam wcześniej gdzie tu problem.

                    Problem jest w tym, że prawnicy reprezentujący winowajców szkody usilnie cały czas nad poszkodowanym pracują żeby nie chciał - oferujac mu "śmieciowe" odszkodowanie-pułapkę.

                    Po co ma poszkodowany zwracać się do jakiekolwiek "kancelarii pomagającej uzyskać odszkodowanie" skoro wygląda na to że taka pomoc nie jest mu w ogóle potrzebna bo odszkodowanie i tak już mu oferują??
                    (A że jest ono "śmieciowe" i dodatkowo - podstępne, to już sie tym nie chwalą..)
                    • dritte_dame Re: kółko z napisem 09.03.12, 04:16
                      dritte_dame napisała:

                      > wielki_czarownik napisał:
                      >
                      > > Dostaje poszkodowany kółko z napisem "kancelarie prawne poma
                      > > gające uzyskać odszkodowanie" i na tym kółku 20 czy 30 telefonów.


                      Wynalazca takiego kółka rzeczywiście miał odbiorców owego kółka za beznadziejnie naiwnych bęcwałów.

                      Owa dziwaczna dla listy kontaktowej forma kółka ma bowiem sugerować że "wszyscy mają równe szanse, nikogo się nie preferuje", i tym podobne bajki.

                      Ale co z tymi numeram i telefonów, które nie znalazły się na kółku??
                      Ktoś przecież dokonał wyboru tych właśnie numerów które na kółku są.
                      I oczywiście na peeewno, tak, tak - dokonał go bezintersownie..
                      A jakże..

                      Im bardziej ostentacyjnie ktoś stara się demonstrować swoją bezstronność - tym mniej jest dla mnie wiarygodnym i zdecydowanie od takiego "bezstronnego" (a faktycznie: nie wiadomo jak finansowanego) doradcy wolę tego, który wprost i otwarcie oznajmia że chce i potrafi mi pomóc z własnej jawnej chęci legalnego zarobku i z żądzy zysku.
                      • wielki_czarownik Ale chrzanisz 09.03.12, 22:57
                        Tak się składa, że wiem, jak takie kółko w pewnym miejscu powstało. Nie chodziło o szpital ale inną placówkę. Na stronie internetowej placówki i na tablicy ogłoszeń przez kilka tygodni wisiało ogłoszenie, że kto chce, ten może się na takim kółku znaleźć. Trzeba było podać swoje dane i uiścić drobną (naprawdę drobną) opłatę za druk.
                        • dritte_dame Re: Ale chrzanisz 10.03.12, 18:21
                          wielki_czarownik napisał:

                          > Tak się składa, że wiem, jak takie kółko w pewnym miejscu powstało. Nie chodził
                          > o o szpital ale inną placówkę. Na stronie internetowej placówki i na tablicy og
                          > łoszeń przez kilka tygodni wisiało ogłoszenie, że kto chce, ten może się na tak
                          > im kółku znaleźć. Trzeba było podać swoje dane i uiścić drobną (naprawdę drobną
                          > ) opłatę za druk.

                          Nie kwestionuję tego że są też kółka, na które nikt się tam specjalnie nie pcha.
                          Tak jak na to Twoje kółko.

                          Tylko po co wtedy w ogóle wygłupiać się produkując kółko (wieksze koszty) a nie zwykłą liniowa listę?
                          • wielki_czarownik Re: Ale chrzanisz 10.03.12, 23:16
                            Bo jak wcześniej była liniowa lista, to zaraz były wrzaski, czemu ktoś jest na górze a inny na dole.
                            • dritte_dame Re: Ale chrzanisz 11.03.12, 02:14
                              wielki_czarownik napisał:

                              > Bo jak wcześniej była liniowa lista, to zaraz były wrzaski, czemu ktoś jest na
                              > górze a inny na dole.

                              To nie można liniowej listy numerów uszeregować "alfabetycznie" a nastepnie na górze dla pełnej jasności napisać że tak ją właśnie uszeregowano i że wobec tego kolejności na liście nie należy uważać za w jakikolwiek sposób sugerujacą jakość oferowanych usług?
                    • dritte_dame Re: prawnicy winowajców 09.03.12, 04:52
                      dritte_dame napisała:

                      > prawnicy reprezentujący winowajców szkody usilnie cały czas nad poszkodowanym pracują


                      I ich jakoś nikt się nie czepia o "naruszenie prywatności".

                      A dlaczego??

                      A skąd mają adresy i telefony poszkodowanych?
                      Pytali ich? Albo pytali lekarzy?
                      A czy poszkodowani zezwolili im na takie zbieranie danych osobowych o nich??

                      Jak prywatny prawnik skontaktować się nieproszony ze współobywatelem i swoim potencjalnym i klientem i beneficjentem - to źle, a jak wysłannik waaaaadzy się nieproszony skontaktować z petentem - to dobrze??
                      Ja to właśnie nazywam podejsciem do ochrony prywatności "backwards".

                      A co w ogóle te hieny obchodzi kim są poszkodowani!?
                      Przecież jak poszkodowani będą się chcieli z nimi skontaktować, to sie skontaktują, a jak nie, to nie.

                      Ale może przynajmniej te podstępne hieny oferują poszkodowanym poradę bezpłatnie..?

                      No, tu to dopiero podłość ich działania stoi w pełnej okazałości!, albowiem: ich wynagrodzenie, jako reprezentantów "podmiotu gospodarczego" będącego własnością skarbu Państwa, pochodzi przynajmniej w części z publicznych podatków, a więc - także z podatków zapłaconych przez samych poszkodowanych!

                      Wychodzi na to że zszokowane, poranione a nieraz i trwale okaleczone ofiary wypadku teraz jeszcze same płacą prawnikom winowajców swojego nieszczęścia za działania zmierzeające do pozbawienia ich godziwego pienieżnego odszkodowania i za działania chroniące finansową dupę odpowiedzialnej za wypadek potężnej instytucji.

                      Ale tego jakoś nikt nie nazywa "żerowaniem na ludzkiej krzywdzie" tylko zamiast tego krzyk o takim żerowaniu podnosi się gdy tylko ktoś wystąpi z inicjatywą zagrażającą własnie tej podłej działalności.
                    • Gość: inkwizytor Blekotu się najadłaś? IP: *.warszawa.vectranet.pl 09.03.12, 07:32
                      Nie jedz tego zielska, bo wyraźnie Ci nie służy.
                    • wielki_czarownik Re: kartka z adresem 09.03.12, 22:54
                      Dalej swoje... A czy ktoś zabrania kancelariom reklamować swe usługi? Nie! Tu chodzi tylko o naruszającą prywatność i prawo formę dotarcia do klienta.
                    • ramatoulaye Re: kartka z adresem 10.03.12, 18:27
                      dritte_dame napisała:

                      > Problem jest w tym, że prawnicy reprezentujący winowajców szkody usilnie
                      > cały czas nad poszkodowanym pracują żeby nie chciał

                      ty wiesz o tym najlepiej, też "usilnie pracujesz" na tym forum, żeby odwrócić uwagę od winowajców. Robisz to społecznie?
        • ramatoulaye Re: Co w tym złego?? 08.03.12, 03:12
          dritte_dame napisała:

          > Ale w tym konkretnym przypadku ufajacy mogą tylko uzyskać korzyści.

          taaaak. na pewno same korzyści. Szczególnie jeśli taki "wolontariusz" delikatnie naprowadzi cię do podjęcia "korzystnej" decyzji, zanim zdążysz otrząsnąć się z szoku powypadkowego.
    • ultimate.strike Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 20:27
      > Dlaczego "niedopuszczalne" ???

      Niedopuszczalne w sensie nielegalne chyba nie jest, ale brzydko pachnie konfliktem interesów. Wolontariusz to ktoś pracujący za darmo, a ktoś oferujący usługi to przedstawiciel handlowy i łączenie tych funkcji jest moralnie niedopuszczalne.
      • voxave Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 20:31
        Ulti------aby zarobić jedzie sie po bandzie----mnie to nie razi----a przetensje ma zawsze kto ?--konkurencja.
      • Gość: ka_p_pa Re: Co w tym złego?? IP: *.interwan.pl 06.03.12, 20:33
        A jeśli można je wytłumaczyć wyższą koniecznością?
        • ultimate.strike Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 20:41
          > A jeśli można je wytłumaczyć wyższą koniecznością?

          To już kwestia elastyczności sumienia.
      • bling.bling Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 20:36
        wolontariusze to też usługodawcy. Konflikt interesu nastąpił ponieważ psychologowie opłaceni przez kancelarię wchodzą w szkodę psychologom opłaconym przez NFZ. To zaś źle robi wizerunkowo wojewodzie, który w przypadku wypadku o skali dwudniowej żałoby narodowej gwarantują usługę psychologiczną za darmo i to nawet z wizytą w domu. W przypadku śmierci w wypadku komunikacyjnym nie kwalifikującym się na nawet godzinną żałobę narodową NFZ może opłacić ci psychologa jeśli tylko lekarz pierwszego kontaktu wypisze ci stosowne skierowanie.
        Inny obszar konfliktu to wchodzenie w szkodę zawodowym sprzedawcom polisy na życie bez pokrycia. Ten zawód też łączy funkcje z tą różnicą że społecznie akceptowalne i moralnie akceptowalne. Ot taki relatywizm...
      • dritte_dame Re: konflikt interesów 06.03.12, 21:10
        ultimate.strike napisał:

        > > Dlaczego "niedopuszczalne" ???
        >
        > Niedopuszczalne w sensie nielegalne chyba nie jest, ale brzydko pachnie konflik
        > tem interesów.

        Czyje i jakie interesy znalazły się tu w konflikcie?

        Ja tu widzę konflikt interesów odpowiedzialnych za wypadek z interesami ofiar wypadku.

        I widzę protesty odpowiedzialnych za wypadek przeciwko wzrostowi sił zagrażajacych ich interesom.
    • Gość: ka_p_pa Re: Co w tym złego?? IP: *.interwan.pl 06.03.12, 20:31
      Uświadamianie pospólstwa w kwestii jego praw w Polsce jest działaniem odbieranym przez władzę jako nieetyczne, niemoralne, antypaństwowe itd.
    • wielki_czarownik Jakby mnie coś takiego spotkało 06.03.12, 20:53
      Gdyby sytuacja wyglądała tak, że ja lub ktoś z mojej rodziny leży w szpitalu, że się tak wyrażę "jeszcze w butach" - w sensie, że dopiero co położony, w szoku, może nawet bez szczoteczki do zębów (bo nikt nie zdążył dowieźć) i jakaś hiena by przyszła z propozycją pomocy prawnej, to jakbym odwinął, to leżałaby za chwilę na łóżku obok.
      Cholera zwłoki jeszcze nie wystygły a już się rzucają!
      Nie jestem przeciwnikiem udzielania pomocy prawnej. Wszystko trzeba jednak robić z wyczuciem, etyką zawodową i zwykłą ludzką przyzwoitością. Tu ktoś leży nieprzytomny (albo i nieżywy), rodzina przerażona, zapłakana... Tak się nie robi. Na wszystko jest czas i miejsce.
      • dritte_dame Re: odwinął 06.03.12, 21:18
        wielki_czarownik napisał:

        > to jakbym odwinął, to leżałaby za chwilę na łóżku obok.

        No to miałbyś potem oprócz zdrowotnego jeszcze i poważny prawny problem na łbie :))

        Lepiej by było wówczas dla Ciebie żebys nie wyzdrowiał tylko "zszedł", ale i tak rodzinę zostawisz z tym dodatkowym pasztetem.

        I nie wiem czy "masy spadkowej" wystarczy wówczas dla napadnietej przez Ciebie "hieny" ;)))
        • wielki_czarownik Re: odwinął 06.03.12, 22:49
          Tak się składa, że z racji wykształcenia znam się na prawie i w tym wypadku jest cała masa kruczków pozwalających uniknąć odpowiedzialności. Ot choćby niepoczytalność spowodowana stresem czy też art. 217 par. 2 KK.
          • dritte_dame Re: odwinął 06.03.12, 22:58
            wielki_czarownik napisał:

            > Tak się składa, że z racji wykształcenia znam się na prawie i w tym wypadku jes
            > t cała masa kruczków pozwalających uniknąć odpowiedzialności. Ot choćby niepocz
            > ytalność spowodowana stresem czy też art. 217 par. 2 KK.


            Ale nie zapominaj że w tym wypadku poszkodowany(a) też zna sie na prawie i na całej masie kruczków pozwalajacych Cię za odpowiedzialnośc pociągnąć.

            A wyniku takiego przeciągania kruczków wcale nie możesz być z góry pewnym ;))
            • wielki_czarownik Re: odwinął 06.03.12, 23:46
              Ale co w mordę dostanie, to jego.
              • dritte_dame Re: odwinął 06.03.12, 23:53
                wielki_czarownik napisał:

                > Ale co w mordę dostanie, to jego.

                Ryzyko zawodowe.

                Adamek też w morde wziął żeby nieźle zarobić :)


                Jeśli Cię stać na lanie w morde prawników specjalistów od odszkodowań za "personal injury" to lej sobie na zdrowie! :)))
                • wielki_czarownik Re: odwinął 07.03.12, 00:04
                  Śmiem przypuszczać, że na prawie się znam lepiej, niż chłopaczek świeżo po studiach prawniczych chodzący po szpitalach i męczący ludzi.
                  • angelfree Re: odwinął 07.03.12, 10:07
                    Ale za nim jest napuszczająca go kancelaria.
                    • wielki_czarownik Re: odwinął 07.03.12, 23:38
                      No i? Myślisz, że się ich boję?
        • matylda1001 Re: odwinął 06.03.12, 23:08
          dritte_dame napisała:

          to jakbym odwinął, to leżałaby za chwilę na łóżku obok.
          >
          > No to miałbyś potem oprócz zdrowotnego jeszcze i poważny prawny problem na łbie
          > :))

          Szczególnie w sytuacji, gdyby na tym łóżku obok już ktoś wcześniej leżał i został nagle przytłuczony spadającym nań prawnikiem;)

          >Lepiej by było wówczas dla Ciebie żebys nie wyzdrowiał tylko "zszedł", ale i tak rodzinę zostawisz z tym dodatkowym pasztetem.
          I nie wiem czy "masy spadkowej" wystarczy wówczas dla napadnietej przez Ciebie
          "hieny" ;)))<

          Nic podobnego, człowiek działający pod wpływem szoku wywołanego traumatycznym przeżyciem, może sobie bezkarnie pozwolić na działanie niekonwencjonalne:)
          • dritte_dame Re: odwinął 06.03.12, 23:14
            matylda1001 napisała:

            > człowiek działający pod wpływem szoku wywołanego traumatycznym p
            > rzeżyciem, może sobie bezkarnie pozwolić na działanie niekonwencjonalne:)

            Ty sia nie booooj..! :))

            Poszkodowany prawnik już tam na pewno udowodni ponad wszelka wątpliwość że jego napastnik był w momencie ataku całkowice poczytalny a tylko potem mataczy i udaje wariata w obronie własnej :)

            To dla prawnika sprawa honoru osobistego i zawodowego! :))
            • matylda1001 Re: odwinął 06.03.12, 23:37
              dritte_dame napisała:

              > Ty sia nie booooj..! :))
              >
              > Poszkodowany prawnik już tam na pewno udowodni ponad wszelka wątpliwość że jego
              > napastnik był w momencie ataku całkowice poczytalny a tylko potem mataczy i ud
              > aje wariata w obronie własnej :)
              >
              > To dla prawnika sprawa honoru osobistego i zawodowego! :))

              Nic nie udowodni bo się poślizgnie na orzeczeniu lekarskim:). Na szczęście o tym, czy ktoś jest ,,wariatem", czy tylko,, wariata" udaje nie decydują prawnicy. A o takie zaświadczenie już postara się lekarz prowadzący pacjenta w szpitalu, który do łóżka podopiecznego musi się przedzierac przez zwarty tłum dziennikarzy, prawników i innych ciekawskich. Tak zwany ,,ważny pacjent" na oddziale jest w stanie rozłożyc pracę tegoż oddziału, a cóż dopiero pacjent, na którym ktoś chce zarobić.
              • dritte_dame Re: odwinął 06.03.12, 23:44
                matylda1001 napisała:

                > dritte_dame napisała:
                >
                > > Ty sia nie booooj..! :))
                > >
                > > Poszkodowany prawnik już tam na pewno udowodni ponad wszelka wątpliwość ż
                > e jego
                > > napastnik był w momencie ataku całkowice poczytalny a tylko potem matacz
                > y i ud
                > > aje wariata w obronie własnej :)
                > >
                > > To dla prawnika sprawa honoru osobistego i zawodowego! :))
                >
                > Nic nie udowodni bo się poślizgnie na orzeczeniu lekarskim:). Na szczęście o ty
                > m, czy ktoś jest ,,wariatem", czy tylko,, wariata" udaje nie decydują prawnicy.

                Ty sia nie booooj..! mówię :))

                Prawnik tak długo będzie szukał medycznego biegłego aż znajdzie "własciwego" :))))
                • matylda1001 Re: odwinął 06.03.12, 23:59
                  dritte_dame napisała

                  >Prawnik tak długo będzie szukał medycznego biegłego aż znajdzie "własciwego" :))))<

                  Akurat! biegły sądowy to przecież lekarz, też ma swój honor, a solidarność zawodowa to mur, na ktorym już nie jedna papuga złamała sobie dziób:) Nie wiem czy wiesz, ale lekarze i prawnicy nie bardzo za soba przepadają. Nie pytaj mnie dlaczego:)))
              • matylda1001 Re: odwinął 06.03.12, 23:49
                Ja tam się nie znam, ale czy każda firma prawnicza zatrudnia psychologa, czy tylko taka od odszkodowań, gdzie z góry wiadomo, że trzeba będzie popracować nad obolałym psychicznie klientem? Nieetyczne działanie tej pani polegało na tym, ze jako obdarzony zaufaniem chorego psycholog pozyskiwała dane personalne poszkodowanych i przekazywała je prawnikom do ,,dalszej obróbki".
                • dritte_dame Re: etyka 06.03.12, 23:58
                  matylda1001 napisała:

                  > Nieetyczne działanie tej pani polegało na tym, z
                  > e jako obdarzony zaufaniem chorego psycholog pozyskiwała dane personalne poszko
                  > dowanych i przekazywała je prawnikom do ,,dalszej obróbki".

                  Jak już wcześniej napisałam: nieetycznego działania wobec ofiar wypadku dopatrzyć się tu nie mogę, gdyż nie widzę w jaki sposób to działanie może wyrządzić im krzywdę.

                  Skoro piszesz o "nieetycznym działaniu" to wyjaśnij komu i w jaki sposób dzieje sie w wyniku tego działania krzywda?
                  • karkowiak2plus Re: etyka 07.03.12, 00:03
                    A gdzie etyka władz śląskich,które izolują poszkodowanych od prawników?
                    Poza tym rzeczona kancelaria specjalizuje się w odszkodowaniach. W związku z tym ofiary katastrofy są naturalnym klientem dla powyższych.
                  • matylda1001 Re: etyka 07.03.12, 00:27
                    dritte_dame napisała:

                    > Jak już wcześniej napisałam: nieetycznego działania wobec ofiar wypadku
                    > dopatrzyć się tu nie mogę, gdyż nie widzę w jaki sposób to działanie może wyrzą
                    > dzić im krzywdę.
                    >
                    > Skoro piszesz o "nieetycznym działaniu" to wyjaśnij komu i w jaki sposób
                    > dzieje sie w wyniku tego działania krzywda?

                    Dobrze, postaram się:) Poszkodowany ani jego bliscy nie są w tej chwili w stanie działać racjonalnie. Mogą podpisać umowę dla siebie niekorzystną, z pierwszym lepszym, który da im nadzieję. Za kilka tygodni, po przemyśleniu, mogą sobie wybrac firmę jaka będą chcieli, jestem ZA. Przeciez te firmy nie uciekną, a może inna firma będzie bardziej skuteczna, może bierze mniejsza prowizję... a tak? może potem to zaświadczenie o niepoczytalności rzeczywiście będzie konieczne, żeby pacjent mógł się jakoś wymiksować z uscisku empatycznego prawnika? No i znowu, jak się lekarz nie obróci, to zawsze doopa z tyłu;) Tylko wtedy taki prawnik powoła biegłego sądowego z zakresu prawa, a tu wiesz co, solidarnosc zawodowa i kółko się zamyka:)
                    • dritte_dame Re: etyka 07.03.12, 00:46
                      matylda1001 napisała:

                      > dritte_dame napisała:
                      >
                      > > Jak już wcześniej napisałam: nieetycznego działania wobec ofiar wypadk
                      > u

                      > > dopatrzyć się tu nie mogę, gdyż nie widzę w jaki sposób to działanie może
                      > wyrzą
                      > > dzić im krzywdę.
                      > >
                      > > Skoro piszesz o "nieetycznym działaniu" to wyjaśnij komu i w jaki
                      > sposób
                      > > dzieje sie w wyniku tego działania krzywda?
                      >
                      > Dobrze, postaram się:) Poszkodowany ani jego bliscy nie są w tej chwili w stani
                      > e działać racjonalnie.

                      Zaraz, zaraz,..
                      Na jakiej podstawie tak twierdzisz??

                      O niezdolności do racjonalnego działania, a wiec o czasowej niepoczytalności, może w każdym konkretnym przypadku z osobna orzec uprawniony specjalista.

                      Nie pozwolę Ci tu uznać wszystkich hurtem poszkodowanych i wszystkich czlonków ich rodzin za niezdolnych do racjonalnego działania :))


                      > Mogą podpisać umowę dla siebie niekorzystną, z pierwszym
                      > lepszym, który da im nadzieję. Za kilka tygodni, po przemyśleniu, mogą sobie w
                      > ybrac firmę jaka będą chcieli, jestem ZA. Przeciez te firmy nie uciekną, a może
                      > inna firma będzie bardziej skuteczna, może bierze mniejsza prowizję... a tak?
                      > może potem to zaświadczenie o niepoczytalności rzeczywiście będzie konieczne, ż
                      > eby pacjent mógł się jakoś wymiksować z uscisku empatycznego prawnika?

                      Za dużo tu "gdybania".

                      Tego, jak korzystna bedzie umowa i jak skuteczna prawnicza firma nie da się ani przewidzieć (bo to zależy od końcowego orzeczenia sędziego), ani w żaden sposób porównać ani zweryfikować (bo dla porównania skuteczności trzeba by było aby kilka roznych firm prawniczych prowadziło równolegle procesy w tej samej sprawie, reprezentujac tego samego klienta).


                      Zakładasz że krzywda ma polegać na niedostarczeniu darmowej pomocy prawnej dostatecznie doskonałej?

                      Moim zdaniem krzywdą może być wyrządzenie szkody w czymś, co już krzywdzony posiada, a nie brak bezpłatnego ofiarowania mu czegoś, do ofiarowania czego nie jest się zobowiazanym.
      • dritte_dame Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 06.03.12, 21:31
        wielki_czarownik napisał:

        > Nie jestem przeciwnikiem udzielania pomocy prawnej. Wszystko trzeba jednak robi
        > ć z wyczuciem, etyką zawodową i zwykłą ludzką przyzwoitością. Tu ktoś leży niep
        > rzytomny (albo i nieżywy), rodzina przerażona, zapłakana... Tak się nie robi. N
        > a wszystko jest czas i miejsce.


        No dobrze.

        Wobec tego kiedy w tym przypadku jest właściwy czas, i gdzie jest właściwe miejsce?
        • wielki_czarownik Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 06.03.12, 22:50
          Porządna i etycznie zachowująca się firma powinna zostawić np. w poczekalni swoje wizytówki. Bez nagabywania ludzi, bez wydzwaniania do nich, bez narzucania się.
          • dritte_dame Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 06.03.12, 23:07
            wielki_czarownik napisał:

            > Porządna i etycznie zachowująca się firma powinna zostawić np. w poczekalni

            W jakiej znowu "poczekalni" ??


            > swoje wizytówki.

            Wizytówka to za mało.

            Przy pomocy wizytówki nie da sie dostarczyć informacji o tym co konkretnie w takiej sytuacji usługodawca może dla kilenta zrobić i dlaczego klientowi warto wejść w relację biznesową z usługodawcą.


            > Bez nagabywania ludzi, bez wydzwaniania do nich, bez narzucania się.

            Z zalinkowanej notatki prasowej nie wynika żeby osoby, którym zaproponowano tą pomoc skarżyły się na "nagabywanie", "narzucanie im się", itp.

            Wynika natomiast to, że to organy potencjalnie zagrożone pozwami o odszkodowania protestuja przeciwko aktywności pomocnych prawników.
            • wielki_czarownik Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 06.03.12, 23:52
              dritte_dame napisała:

              >
              > W jakiej znowu "poczekalni" ??

              Kiedy byłem w zeszłym tygodniu w szpitalu, to w korytarzu, przy którym były sale chorych były wystawione krzesełka i stoliki. To jest poczekalnia.



              > Wizytówka to za mało.
              >
              > Przy pomocy wizytówki nie da sie dostarczyć informacji o tym co konkretnie w ta
              > kiej sytuacji usługodawca może dla kilenta zrobić i dlaczego klientowi warto we
              > jść w relację biznesową z usługodawcą.
              >
              >

              To jest problem tej firmy a nie mój. Niech zostawią ulotki.


              > Z zalinkowanej notatki prasowej nie wynika żeby osoby, którym zaproponowano tą
              > pomoc skarżyły się na "nagabywanie", "narzucanie im się", itp.
              >
              > Wynika natomiast to, że to organy potencjalnie zagrożone pozwami o odszkodowani
              > a protestuja przeciwko aktywności pomocnych prawników.
              >

              Z tym, że ja wiem, jak wygląda takie "proponowanie" usług, bo znana mi osoba doświadczyła kontaktu ze strony hieny zajmującej się "pomocą przy uzyskiwaniu odszkodowań". Połamany, cierpiący człowiek nie był w stanie spławić gnoja. Na szczęście zainterweniował zaniepokojony dzwonkiem lekarz i pogonił hienę.

              >
              • dritte_dame Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 07.03.12, 00:06
                wielki_czarownik napisał:

                > To jest problem tej firmy a nie mój. Niech zostawią ulotki.

                Albo niech zatelefonują i zostawią wiadomość.
                Tak jak pewnie w tym przypadku zrobili.
                Też właściwy sposób.


                > Z tym, że ja wiem, jak wygląda takie "proponowanie" usług

                Dyskutujesz ze swoimi uprzedzeniami.

                A w tekście napisano:
                "Szefowie kancelarii prawniczej skontaktowali się ponadto z mężem kobiety, której po katastrofie amputowano nogę i leży w szpitalu w Zawierciu. Jemu także zaproponowano umowę w sprawie odszkodowania."


                Nikt "połamany i cierpiący" ani z amputowana nogą nie był niepokojony.
                • wielki_czarownik Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 07.03.12, 00:15
                  dritte_dame napisała:


                  > Albo niech zatelefonują i zostawią wiadomość.
                  > Tak jak pewnie w tym przypadku zrobili.
                  > Też właściwy sposób.
                  >

                  Nie. Nie jest właściwym sposobem. Czemu? Bo pokrzywdzony w wypadku nie przekazywał swojego numeru telefonu tej firmie. Gdybym ja taki telefon otrzymał, to firma by mi zapłaciła odszkodowanie, bo nie przypominam sobie, abym świadomie wyraził zgodę na otrzymanie od tej firmy informacji handlowej.


                  > A w tekście napisano:
                  > "Szefowie kancelarii prawniczej skontaktowali się ponadto z mężem
                  > kobiety
                  , której po katastrofie amputowano nogę i leży w szpitalu w Zawierci
                  > u. Jemu także zaproponowano umowę w sprawie odszkodowania."
                  >

                  >
                  > Nikt "połamany i cierpiący" ani z amputowana nogą nie był niepokojony.
                  >

                  Po pierwsze mąż pewnie cierpiał psychicznie. Po drugie jakim prawem firma skontaktowała się z mężem? Skąd miała jego numer telefonu? Czy mąż wyraził zgodę na otrzymanie oferty handlowej od firmy? Jeśli nie, to niech skontaktuje się z inną firmą prawniczą. Będzie miał dwa odszkodowania :)
                  • dritte_dame Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 07.03.12, 00:27
                    wielki_czarownik napisał:

                    > fir
                    > ma by mi zapłaciła odszkodowanie, bo nie przypominam sobie, abym świadomie wyra
                    > ził zgodę na otrzymanie od tej firmy informacji handlowej.

                    Fantazjujesz! :)))

                    Wskaż precedensy.
                    • wielki_czarownik Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 07.03.12, 00:33
                      Moja Droga w polskim prawie nie istnieje system precedensów. Mamy ustawę o ochronie danych osobowych, mamy ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną i tyle.
                      Ale, żebyś spała spokojnie:
                      wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34310,139580.html
                      • dritte_dame Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 07.03.12, 00:49

                        > wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34310,139580.html


                        Idiotyzm.
                        • wielki_czarownik Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 07.03.12, 09:52
                          Rozwiniesz to głębokie przemyślenie?
                • matylda1001 Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 07.03.12, 00:36
                  dritte_dame napisała:

                  >Nikt "połamany i cierpiący" ani z amputowana nogą nie był niepokojony.<

                  Taaak... ta dziewczyna ma 28 lat. To najprawdopodobniej z jej mężem rozmawiał dziennikarz na szpitalnym korytarzu (TV). Facet sprawiał wrażenie jakby jeszcze prawda do niego nie dotarła, był zwyczajnie w szoku. Młodzi ludzie, bardzo mi ich żal, oboje... Jeżeli dobry prawnik trafił na taki nastrój tego człowieka, to być może już ma jego zgodę.
                  • dritte_dame Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 07.03.12, 00:55
                    matylda1001 napisała:

                    > Taaak... ta dziewczyna ma 28 lat. To najprawdopodobniej z jej mężem rozmawiał d
                    > ziennikarz na szpitalnym korytarzu (TV). Facet sprawiał wrażenie jakby jeszcze
                    > prawda do niego nie dotarła, był zwyczajnie w szoku. Młodzi ludzie, bardzo mi i
                    > ch żal, oboje...

                    No fakt.
                    Inwalidztwo za młodu, utrata szansy na lepszą pracę, koszty dodatkowej opieki dla dzieci, wózek, rehabilitacja, przystosowanie samochodu, może konieczność zmiany mieszkania na take z windą,....

                    Straszne koszty których końca nie widać...


                    > Jeżeli dobry prawnik trafił na taki nastrój tego człowieka, to być może już ma jego zgodę.

                    I dobrze jeśli ma, bo przynajmniej materialnie będzie w stanie im pomóc.

                    A że materialnie będzie bardzo trzeba, to widać.
                    • matylda1001 Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 07.03.12, 11:30
                      dritte_dame napisała:

                      >A że materialnie będzie bardzo trzeba, to widać.<

                      Będzie i dlatego te odszkodowania powinny byc wysokie, ale to nie ma nic wspólnego z nieetycznym działaniem firmy prawniczej.
        • easz Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 06.03.12, 23:14
          dritte_dame napisała:

          > Wobec tego kiedy w tym przypadku jest właściwy czas, i gdzie jest właściwe miejsce?

          Chyba nie chodzi o miejsce i czas, ale o to, że kobita powinna przyjść powiedzieć kim jest i co ma do zaoferowania, i czego chce. Ukryła to na wstępie - dlaczego? Czegoś się obawiała? To by świadczyło, że jednak było to i wiedziała o tym dobrze - dwuznaczne. Czy może co, tak wyszło jej niezręcznie, specjalistce?

          W sumie dobrze, że ktoś taki się napatoczy w ciężkiej sytuacji, kiedy człowiek traci głowę, ale powinno być bez sensacji. Po takim geście ja poczułabym się wykorzystana. A wystraczyło powiedzieć wprost, tylko w odpowiedni sposób. Tylko może by sie co drugi-trzeci tylko załapał na klienta, w tym rzecz, nerwy niosą.
          • dritte_dame Re: Jakby mnie coś takiego spotkało 06.03.12, 23:21
            easz napisała:

            > dritte_dame napisała:
            >
            > > Wobec tego kiedy w tym przypadku jest właściwy czas, i gdzie jest właściw
            > e miejsce?
            >
            > Chyba nie chodzi o miejsce i czas, ale o to, że kobita powinna przyjść powiedzi
            > eć kim jest i co ma do zaoferowania, i czego chce.

            Ona oferowała jedno.
            A jej pracodawcy drugie.


            > Ukryła to na wstępie - dlaczego? Czegoś się obawiała?

            Nie widzę tu "ukrycia".
            Raczej: brak potrzeby "wyjeżdżania" z tym przez tego, kim w tym momencie była:
            przez psychologa.


            > W sumie dobrze, że ktoś taki się napatoczy w ciężkiej sytuacji, kiedy człowiek
            > traci głowę, [...] Po takim geście ja poczułabym się wykorzystana.

            Nie rozumiem...

            To "w sumie dobrze że wykorzystana".. czy jak..?


            • Gość: inkwizytor Re: Jakby mnie coś takiego spotkało IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.03.12, 23:36
              dritte_dame napisała:

              > Ona oferowała jedno.
              > A jej pracodawcy drugie.

              I oczywiście, nie była to z góry opracowana taktyka do wykorzystania tragedii w celach zarobkowych...tylko szlachetna postawa p. Teresy Gens.....
              Kto uwierzy w te bajki?
            • Gość: ka_p_pa mnie coś takiego właśnie spotkało IP: *.interwan.pl 06.03.12, 23:39
              Nie całkiem tak, ale podobnie.
              Trzy lata temu(przeszło) miałem wypadek samochodowy. Idiota jadący z naprzeciw w biały dzień i na prostej drodze wpadł w poślizg i uderzył w mój bok. Sumaryczna prędkość pojazdów była pewnie jakieś 170/h. Moje miejsce kierowcy, to znaczy miejsce po miejscu kierowcy znalazło się poza obrysem pojazdu. Tylko dlatego, że jestem anarchistą i nigdy nie zapinam pasów mogę teraz zanudzać na forum, ale to na marginesie.
              Oprócz posiniaczonej lewej strony ciała i trochę obitego pyska nie miałem poważniejszych obrażeń, w związku z czym ubezpieczyciel bandyty drogowego uznał, że nie należy mi się odszkodowanie za utratę zdrowia. Kancelaria, która mnie "nagabnęła" potrafiła jednak wyciągnąć dla mnie ładny grosz, a i sama nieźle zarobić. A to za straty moralne, cierpienie fizyczne, niedotarcie do celu podróży i związane z tym utracone zyski, a nawet zniszczone ubranie. Nie czuję się wykorzystany, wręcz przeciwnie.
              • karkowiak2plus Re: mnie coś takiego właśnie spotkało 06.03.12, 23:57
                Ikwizytor uważa Twoich prawników za niegodziwców ,którzy dorobili się na Twojej krzywdzie.Ja zaś twierdzę,że Twoi prawnicy znają się na rzeczy.
                • k_a_p_p_a Re: mnie coś takiego właśnie spotkało 07.03.12, 00:13
                  Tak. Sam strawiłbym na to rok lub więcej bez efektów jak przypuszczam. Zarobiła kancelaria, ja dostałem odszkodowanie, które przerosło nawet moje oczekiwania, ubezpieczyciel dostał pstryczka w nos. I ten ostatni aspekt jak dla mnie był w tym najważniejszy. Te łachy same powinny uczciwie wyliczyć i wypłacić odszkodowanie, może wtedy wyszłoby im taniej o te kilka tysięcy dla kancelarii.
              • easz Re: mnie coś takiego właśnie spotkało 07.03.12, 00:12
                Dlatego napisałam, że samo w sobie, nawet nagabywanie może być ok, zależy tylko jak - jak daleko się w tym nagabywaniu posuną. Tu zrozumiałam, że pracownica coś grała, a potem myk, nagle oferta. Wtedy poczułabym się wykorzystana, nawet gdyby miała być z tego kasa. I może jak bym się otrząsnęła, to polazłabym do konkurencji, skoro juz by mi świtało, że może coś z tego być. Tylko strata tej pierwszej - kiepska fachura.

    • Gość: inkwizytor Niesmak IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.03.12, 22:26
      Sprawa jest niejednoznaczna.
      Z jednej strony Teresa Gens zgłasza się jako wolontariuszka do udzielania pomocy psychologicznej ofiarom wypadku. Można byłoby domniemywać, że kieruje nią czysto altruistyczna postawa wobec ofiar tragedii. Tymczasem reprezentuje prywatną kancelarię prawną, która to pod płaszczykiem charytatywnej pomocy, wykorzystując tragedię ludzką, poluje na klientów tejże kancelarii prawniczej. Nie oszukujmy się, nie jest to darmowa usługa. Od każdej sprawy naliczana jest odpowiednia prowizja. Traktuje tym samym ofiary katastrofy i ich rodziny, nie jako obiekt pomocy, ale źródło zarobku, i to dużego zarobku. I to jest nieetyczne, to budzi niesmak.
      • piwi77.0 Re: Niesmak 06.03.12, 22:36
        Oczywiście, że kancelarie też chcą zarobić, ale przecież interes, w którym nie profitują obie strony, to nic innego jak oszustwo. Kancelarie nie mogą żądać w takiej sytuacji wyższych prowizji niż zwyczajowe, bo wiedzą, że w innym przypadku, nietrudno byłoby poszkodowanym podwazyć później takie umowy, jako wykorzystujące trudne położenie jednej ze stron.
        • Gość: inkwizytor Re: Niesmak IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.03.12, 22:42
          Szkoda tylko, że pozyskują klientów w taki, nieetyczny, sposób.
          • dritte_dame Re: sposób 06.03.12, 23:10
            Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

            > Szkoda tylko, że pozyskują klientów w taki, nieetyczny, sposób.


            Gdzie tu widzisz "nieetyczność" ?

            Komuś (z poszkodowanych) dzieje się dodatkowa krzywda?
            • Gość: inkwizytor Niesmak IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.03.12, 23:24
              dritte_dame napisała:

              > Gdzie tu widzisz "nieetyczność" ?

              Opisałem to szczegółowo tu:
              forum.gazeta.pl/forum/w,29,134004883,134010674,Niesmak.html
          • piwi77.0 Re: Niesmak 07.03.12, 09:20
            Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

            Szkoda tylko, że pozyskują klientów w taki, nieetyczny, sposób.

            Równie dobrze mozna formułować zarzuty pod adresem szpitali, które przyjęły poszkodowanych w katastrofie. Przyjęły ludzi w bardzo trudnej sytuacji, często nawet bez ich zgody, żeby na końcu wystawić rachunek NFZowi. Kto się oburza na kancelarie, powinien oburzać się na szpitale.
            • Gość: inkwizytor Re: Niesmak IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.03.12, 10:02
              piwi77.0 napisał:

              > Szkoda tylko, że pozyskują klientów w taki, nieetyczny, sposób.
              >
              > Równie dobrze mozna formułować zarzuty pod adresem szpitali, które przyjęły pos
              > zkodowanych w katastrofie.

              Nie, tu nie ma analogii. Doszukiwanie się jej zakrawa na paranoję.
      • dritte_dame Panie pięknoduchu... 06.03.12, 23:41
        Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

        > Sprawa jest niejednoznaczna.
        > Z jednej strony Teresa Gens zgłasza się jako wolontariuszka do udzielania pomoc
        > y psychologicznej ofiarom wypadku. Można byłoby domniemywać, że kieruje nią czy
        > sto altruistyczna postawa wobec ofiar tragedii. Tymczasem reprezentuje prywatną
        > kancelarię prawną, która to pod płaszczykiem charytatywnej pomocy, wykorzystuj
        > ąc tragedię ludzką
        , poluje na klientów tejże kancelarii prawniczej.

        Czytajac o "wykorzystaniu tragedii ludzkiej" mamy przed oczami obraz ofiar dotkniętych losowym nieszczęściem, które teraz są dodatkowo krzywdzone przez pozbawione skrupułów hieny żerujace na ich tragedii.

        Gdzie w tym omawianym przypadku widzisz takie właśnie "wykorzystanie tragedii ludzkiej"?


        "Wykorzystanie tragedii ludzkiej" do tego żeby dotkliwie pociągnąć do odpowiedzialności winnych tragedii - jakoś mojego niesmaku nie wzbudza.


        > Nie oszukuj
        > my się, nie jest to darmowa usługa. Od każdej sprawy naliczana jest odpowiednia
        > prowizja. Traktuje tym samym ofiary katastrofy i ich rodziny, nie jako obiekt
        > pomocy, ale źródło zarobku, i to dużego zarobku. I to jest nieetyczne, to budzi
        > niesmak.

        Bardziej nieetyczne i niesmaczne jest bezpłatne pozostawienie tych ofiar bez właściwej pomocy prawnej.
        A na to właśnie maja nadzieję organy administracyjne odpowiedzialne za katastrofę, "oburzajace się" teraz na tą zagrażającą im prawnicza aktywność.

        Ofiary maja do wyboru albo bezpłatnie dostać g... (lub prawie g...)
        albo też bezpłatnie uzyskać jakieś znaczące odszkodowanie.

        W jaki sposób widzisz w poszkodowanych źródło zarobku reprezentujacych ich prawników??
        Czy jakaś część obecnego majątku osób poszkodowanych musi być przekazana tym prawnikom w formie wynagrodzenia??
        • Gość: inkwizytor Re: Panie pięknoduchu... IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.03.12, 23:59
          dritte_dame napisała:

          > Czytajac o "wykorzystaniu tragedii ludzkiej" mamy przed oczami obraz [u]ofiar[/
          > u] dotkniętych losowym nieszczęściem, które teraz są dodatkowo krzywdzone
          > ] przez pozbawione skrupułów hieny żerujace na ich tragedii.

          Nie używaj liczby mnogiej. To Twój obraz, Twoja nadinterpretacja.

          > Bardziej nieetyczne i niesmaczne jest bezpłatne pozostawienie tych ofiar bez wł
          > aściwej pomocy prawnej.
          > A na to właśnie maja nadzieję organy administracyjne odpowiedzialne za katastro
          > fę, "oburzajace się" teraz na tą zagrażającą im prawnicza aktywność.

          Wróżysz z fusów, czy rozmawiasz o faktach? A te są jednoznaczne. Uruchomione zostały już procedury uzyskiwania odszkodowań. Poznaj zatem fakty, zanim zaczniesz puszczać wodze fantazji.

          > Ofiary maja do wyboru albo bezpłatnie dostać g... (lub prawie g...)
          > albo też bezpłatnie uzyskać jakieś znaczące odszkodowanie.

          Brednie. Usługi kancelarii prawnej, która działała via Teresa Gens nie są bezpłatne.
          Oto cytat z artykułu:
          Na listę wojewody została wciągnięta m.in. Teresa Gens, konsultantka w prywatnej kancelarii prawniczo-medycznej z Warszawy, która specjalizuje się w pomocy dla ofiar wypadków. Jej przedstawiciele walczą o zadośćuczynienia, odszkodowania, zwrot kosztów leczenia, czy rehabilitacji. Kancelaria pobiera potem prowizję od kwoty wywalczonej dla klienta.

          >
          > W jaki sposób widzisz w poszkodowanych źródło zarobku reprezentujacych i
          > ch prawników??

          W wyżej wymieniony.

          • dritte_dame Re: Panie pięknoduchu... 07.03.12, 04:17
            Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

            > Uruchomione zostały już procedury uzyskiwania odszkodowań.

            Już Ci kto inny tu napisał że takie szybko uruchomione "procedury" to jest standardowa taktyka zabezpieczania sie przez winnych przed koniecznością wypłat potencjalnie znacznie wyższych odszkodowań zasądzonych przez sądy gdy już dojdzie do procesów o odszkodowania.
            Odszkodowanie od tego kto sam je oferuje w ramach takich procedur, otrzymuje się od niego pod warunkiem zrzeczenia się prawa dochodzenia od oferenta dalszych roszczeń na drodze sądowej.


            > > Ofiary maja do wyboru albo bezpłatnie dostać g... (lub prawie g...)
            > > albo też bezpłatnie uzyskać jakieś znaczące odszkodowanie.
            >
            > Brednie. Usługi kancelarii prawnej, która działała via Teresa Gens nie są bezpł
            > atne.

            Owszem, faktycznie dla klienta bezpłatne.

            Ponieważ opłata pochodzi z majątku, którego klient ani nie posiada teraz ani nie posiadał by w przyszłości gdyby nie praca reprezentujacego go prawnika.

            Jeśli prawnik sprawe wygra, to spowoduje zwiększenia majątku klienta i za swoje skuteczne starania otrzyma od wdzięcznego klienta stosowne wynagrodzenie będące częścią tego wzrostu majątku, który to wzrost prawnik dla klienta w całości "wyprodukował".
            Czyli: wynagrodzenie prawnika nie umniejszy początkowego majątku klienta lecz jedynie umniejszy nieco "wydajność" pracy prawnika na rzecz klienta.
            Nie musząc angażować ani "z góry" ani "z dołu" żadnych własnych już posiadanych środków, klient zatrudnia prawnika de facto za darmo, mimo tego że formalnie płaci mu po wygranym procesie wynagrodzenie.

            Jeśli natomiast prawnik sprawę przegra i tym samym nie przyczyni sie do zwiększenia majątku klienta to prawnik za swój wysiłek nie otrzyma żadnej zapłaty w ogóle.
            Czyli: nie umniejszy początkowego majątku klienta, reprezentując go rzeczywiście i wprost bezpłatnie.


            > Oto cytat z artykułu:
            > Na listę wojewody została wciągnięta m.in. Teresa Gens, konsultantka w pryw
            > atnej kancelarii prawniczo-medycznej z Warszawy, która specjalizuje się w pomoc
            > y dla ofiar wypadków. Jej przedstawiciele walczą o zadośćuczynienia, odszkodowa
            > nia, zwrot kosztów leczenia, czy rehabilitacji. Kancelaria pobiera potem pro
            > wizję od kwoty wywalczonej dla klienta.
            >

            > >
            > > W jaki sposób widzisz w poszkodowanych źródło zarobku reprezentuja
            > cych i
            > > ch prawników??
            >
            > W wyżej wymieniony.


            Widzisz to czego nie ma.

            Widzisz w przytoczonym przez samego siebie cytacie to, czego tam nie napisano.


            Napisano bowiem: "Kancelaria pobiera potem prowizję od kwoty wywalczonej dla klienta."

            A nie, że: "Kancelaria pobiera potem prowizję od klienta."
            • Gość: inkwizytor Re: Panie pięknoduchu... IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.03.12, 09:40
              dritte_dame napisała:

              > > Uruchomione zostały już procedury uzyskiwania odszkodowań.

              > Już Ci kto inny tu napisał

              Ale mnie nie przekonał.

              > że takie szybko uruchomione "procedury" to jest stan
              > dardowa taktyka zabezpieczania sie przez winnych przed koniecznością wypłat pot
              > encjalnie znacznie wyższych odszkodowań zasądzonych przez sądy gdy już dojdzie
              > do procesów o odszkodowania.

              Takie standardowe procedury świadczą jedynie o wysokim stopniu odpowiedzialności przewoźników. Nikt nie musi z nich skorzystać, ale może. Jest taka możliwość. To ważne i cenne. Nie pozostawiono ofiar wypadku bez pomocy. Zaoferowano pomoc. Legalną i etyczną.

              > Odszkodowanie od tego kto sam je oferuje w ramach takich procedur, otrzymuje si
              > ę od niego pod warunkiem zrzeczenia się prawa dochodzenia od oferenta dalszych
              > roszczeń na drodze sądowej.

              To normalne. Nie można ubiegać się o odszkodowanie z tego samego powodu w nieskończoność. Należy skorzystać z możliwości wyboru metody uzyskania odszkodowania. Poznać oferty i wybrać najbardziej optymalną. W czym problem?

              > > Brednie. Usługi kancelarii prawnej, która działała via Teresa Gens nie są
              > > bezpłatne.
              >
              > Owszem, faktycznie dla klienta bezpłatne.
              > Ponieważ opłata pochodzi z majątku, którego klient ani nie posiada teraz ani [u
              > ]nie posiadał by w przyszłości[/u] gdyby nie praca reprezentujacego go prawnika
              > .

              I to jest definicja bezpłatnych usług????!!!
              Termin: bezpłatny oznacza, że ani na początku, ani w środku ani na końcu ani nigdy, opłata w jakiejkolwiek postaci nie zostanie pobrana. Bezpłatny oznacza bez opłaty! A ta w postaci prowizji od uzyskanego odszkodowania będzie pobrana tak czy inaczej. Więc jest płatna.
              Gdyby nie była płatna, pani Gens nie zawracałaby sobie głowy sprawą, nie popełniłaby oszustwa, byle zdobyć klientów, tylko znów pobiegła by na nagranie kolejnego odcinka Rozmów w toku, do studia TVN i tam robiła za "ekspertkę od spraw sercowych".
              Że też z taką determinacją bronisz oszustów!
              • dritte_dame Re: Panie pięknoduchu... 07.03.12, 13:49
                Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                > Takie standardowe procedury świadczą jedynie o wysokim stopniu odpowiedzialn
                > ości
                przewoźników. Nikt nie musi z nich skorzystać, ale może. Jest taka moż
                > liwość. To ważne i cenne. Nie pozostawiono ofiar wypadku bez pomocy. Zaoferowan
                > o pomoc. Legalną i etyczną.
                >
                > > Odszkodowanie od tego kto sam je oferuje w ramach takich procedur, otrzym
                > uje si
                > > ę od niego pod warunkiem zrzeczenia się prawa dochodzenia od oferenta dal
                > szych
                > > roszczeń na drodze sądowej.
                >
                > To normalne. Nie można ubiegać się o odszkodowanie z tego samego powodu w niesk
                > ończoność. Należy skorzystać z możliwości wyboru metody uzyskania odszkodowania
                > . Poznać oferty i wybrać najbardziej optymalną. W czym problem?


                Problem w tym, ze poszkodowani najcześciej nie mają pojecia że mają różne możliwości.
                Że mogą albo wziąć szybko ofiarowany ochłap albo w dłuższym czasie i inna droga dochodzić znacznie godziwszego odszkodowania.
                I ponadto, biorąc ten szybko ofiarowany ochłap nieraz nawet nie zdają sobie sprawy że tym samym zamykają sobie na przyszłość te inne możliwe drogi.

                Przewoźnicy według Ciebie działają powodowani "wysokim stopniem odpowiedzialności" a prawnicy żądzą zysku?

                O, święta naiwności..!

                I jedni i drudzy działaje we własnym finansowym interesie, mając ogólnie w rzyci poszkodowanych.

                Różnica polega na tym, że dla przewoźnika poszkodowani są przeciwnikami w sprawie, a dla prawników poszkodowani sa sojusznikami w tej samej sprawie, i wskutek tego przewoźnicy we wszelkim możliwym dla siebie w tej sytuacji zakresie działają teraz we własnym interesie na szkodę ofiar wypadku a prawnicy we włsnym intersie działają dla dobra ofiar wypadku.


                > . Poznać oferty i wybrać najbardziej optymalną. W czym problem?

                Acha.
                "Poznać oferty i wybrać najbardziej optymalną" w sytuacji gdy oferent "standartowej procedury" czynnie blokuje poszkodowanym dostęp do konkurencyjnych ofert ???

                Czytajżesz może od czasu do czasu to, co sam tu wypisujesz...
                • Gość: inkwizytor Re: Panie pięknoduchu... IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.03.12, 14:04
                  dritte_dame napisała:

                  Różnica polega na tym, że dla przewoźnika poszkodowani są przeciwnikami
                  w sprawie, a dla prawników poszkodowani sa sojusznikami w tej samej spra
                  wie,


                  Prawda jest brutalna, a mianowicie dla prawników ci ludzie są klientami, na których można dobrze zarobić. Dlatego też Gens posunęła się do oszustwa, byle tylko zarobić kasę. Takie są fakty.
                  • dritte_dame Re: Panie pięknoduchu... 07.03.12, 21:48
                    Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                    > Gens posunęła się do oszustwa, byle tylko zarobić kasę. Takie są fakty.


                    "Rzucajce błotem. W końcu coś przylgnie!" ;))
    • piwi77.0 Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 22:32
      W pociągu nie było żadnej elity, więc odszkodowania nie wchodzą w rachubę, zaś próby ich dochodzenia, należy traktować na równi z działalnością antypaństwową. To niedopuszczalne.
      • Gość: inkwizytor Odszkodowania będą! IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.03.12, 22:40
        piwi77.0 napisał:

        > W pociągu nie było żadnej elity, więc odszkodowania nie wchodzą w rachubę,

        Wręcz przeciwnie.
        Stosowne procedury uzyskania odszkodowań już zostały uruchomione. Ustalona została ponadto kwota zapomóg, jakie otrzyma każde dziecko, które w wypadku straciło rodzica.
        • Gość: ka_p_pa Re: Odszkodowania będą! IP: *.interwan.pl 06.03.12, 23:18
          Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

          > piwi77.0 napisał:
          >
          > > W pociągu nie było żadnej elity, więc odszkodowania nie wchodzą w rachubę
          > ,
          >
          > Wręcz przeciwnie.
          > Stosowne procedury uzyskania odszkodowań już zostały uruchomione. Ustalona zost
          > ała ponadto kwota zapomóg, jakie otrzyma każde dziecko, które w wypadku
          > straciło rodzica.

          Całkiem możliwe, że kancelaria wywalczyć może znacznie wyższe odszkodowanie. Przyjęcie tego ustalonego natomiast może wiązać się z zobowiązaniem zaniechania dalszego dochodzenia odszkodowania.
          • piwi77.0 Re: Odszkodowania będą! 07.03.12, 09:16
            Uważam, że w obliczu znanego precedensu, jest spora szansa na ćwierć miliona, trzeba tylko powalczyć. A ja trzymam kciuki za powodzenie.
    • karkowiak2plus Nic w tym złego. 06.03.12, 23:22
      Można to wytłumaczyć w bardzo prosty i logiczny sposób. Otóż w momencie kiedy ujawniły się roszczenia związane ze skutkami katastrofy pojawia się psycholog,który w ramach pomocy psychologicznej ( padają przecież pytania typu : to to teraz będzie? Co ja teraz biedna pocznę?) wskazuje prawne aspekty zagadnienia. Nieetycznym jest działalność wojewody śląskiego,który stoi na stanowisku,że poszkodowany ma mieć wygląd lichy i durnowaty,a przede wszystkim cicho siedzieć skoro uszedł z życiem.
      • Gość: inkwizytor ???? IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.03.12, 23:28
        karkowiak2plus napisał:

        > Nieetycznym jest działalność wojewody śląskiego,który stoi na stanowisku,że poszkod
        > owany ma mieć wygląd lichy i durnowaty,a przede wszystkim cicho siedzieć skoro
        > uszedł z życiem.

        Dysponujesz źródłem tej informacji, czy konfabulujesz?
        • karkowiak2plus Re: ???? 06.03.12, 23:35
          A czymże są Twoje wypociny w których zarzucasz brak etyki legalnemu podmiotowi prawniczemu?
          Dlaczego odmawiasz prawa do udzielania darmowych konsultacji prawnych,które nie zmuszają nikogo do podpisania stosownych zleceń dochodzenia swoich praw na drodze sądowej? Skreślenie przez wojewodę pani Ganc z listy jest formą dyskryminacji i retorsji. Czyż nie?
          • Gość: inkwizytor Re: ???? IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.03.12, 23:42
            karkowiak2plus napisał:

            > A czymże są Twoje wypociny w których zarzucasz brak etyki legalnemu podmiotowi
            > prawniczemu?

            Nie Ganc tylko Gens. To po pierwsze.
            Po drugie, p. Gens nie działała tam legalnie jako podmiot prawniczy, tylko jako wolontariuszka mająca udzielać pomocy psychologicznej. A po trzecie, nie odpowiedziałeś na pytanie, z jakiego źródła czerpałeś obraźliwe informacje na temat wojewody śląskiego.
            • karkowiak2plus Re: ???? 06.03.12, 23:52
              1. Przepraszam za błędnie przepisane nazwisko. Uwaga słuszna ,lecz nic nie wnosząca w dyskusję.
              2. Oto słowa pani Gens:
              Jestem psychologiem i ofiarom katastrofy udzielam darmowych porad. Natomiast moja współpraca z kancelarią daje podstawy do zawierania umów cywilno-prawnych dotyczących odszkodowań - wyjaśniła Gens.
              3.
              Katarzyna Kuczyńska z biura prasowego wojewody śląskiego jest oburzona całą sytuacją. Podkreśla, że gdyby pracownicy Centrum Zarządzania Kryzysowego wiedzieli, iż kobieta pracuje dla prywatnej kancelarii, nie wpisaliby jej na listę psychologów dla ofiar katastrofy kolejowej. - Została już z niej skreślona i nie podajemy poszkodowanym jej numeru telefonu - podkreśla Kuczyńska
              oraz
              Po południu służby wojewody wysłały do wszystkich szpitali, gdzie leżą ranni ostrzeżenie, aby personel nie podawał pytającym o ofiary katastrofy prawnikom ich danych.

              Szczególnie ostatnie zdanie uwypukla to co zawarłem w swoim poście.
              Potrafę czytać nie gorzej od Ciebie.
              • Gość: inkwizytor Re: ???? IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.03.12, 00:18
                karkowiak2plus napisał:

                > 2. Oto słowa pani Gens:
                > Jestem psychologiem i ofiarom katastrofy udzielam darmowych porad. Natomiast mo
                > ja współpraca z kancelarią daje podstawy do zawierania umów cywilno-prawnych do
                > tyczących odszkodowań - wyjaśniła Gens.

                Ale podejmując wolontariat nie poinformowała wojewody, że jej działalność będzie dwukierunkowa. Czyli zataiła kulisy swojej prawdziwej działalności. Czyli popełniła oszustwo. A oszustwo, to oszustwo. Nigdy nie jest etyczne. I tyle.

                > 3.
                > Po południu służby wojewody wysłały do wszystkich szpitali, gdzie leżą ranni os
                > trzeżenie, aby personel nie podawał pytającym o ofiary katastrofy prawnikom ich
                > danych.

                I słusznie. Firma prawnicza działała nielegalnie na miejscu katastrofy.

                A skoro o etyce mowa,
                czy etyczne Twoim zdaniem byłoby pojawienie się na miejscu katastrofy krawca z centymetrem do pomiaru zmarłych, oferujących tanie i gustowne garnitury do trumny?

                Czy etyczne byłoby pojawienie się firm pogrzebowych reklamujących swoje usługi?
                A jeżeli nie, to dlaczego?
                Przecież, podobnie jak p. Gens działaliby na korzyść ofiar tragedii.
                • karkowiak2plus Re: ???? 07.03.12, 00:29
                  Kto działa legalnie na miejscu katastrofy? Czy jest na to jakiś monopol? Jakaś licencja? Każdy podmiot posiada swoją niwę na której prowadzi działalność.
                  • Gość: inkwizytor Re: ???? IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.03.12, 00:36
                    karkowiak2plus napisał:

                    > Kto działa legalnie na miejscu katastrofy? Czy jest na to jakiś monopol? Jakaś
                    > licencja?

                    Upoważnione służby plus ustalony wolontariat. Firma prawnicza reprezentowana przez p. Gens działała nielegalnie.
                    • karkowiak2plus Re: ???? 07.03.12, 00:52
                      Trzeba sprawdzić w dokumentach formalno-prawnych. Ja prowadzę jakąś tam działalność gospodarczą i nie mam żadnej klauzuli,bym tam nie mógł jej prowadzić. Nie miałem tam żadnego interesu,to się tam nie pojawiłem. A mogłem.A może Tusk był tam nielegalnie???
                      • Gość: inkwizytor Re: ???? IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.03.12, 09:55
                        karkowiak2plus napisał:

                        > Trzeba sprawdzić w dokumentach formalno-prawnych. Ja prowadzę jakąś tam działal
                        > ność gospodarczą
                        i nie mam żadnej klauzuli,bym tam nie mógł jej prowadzić.

                        Jakąś tam? Nie wiesz konkretnie co robisz?
                        • karkowiak2plus Re: ???? 07.03.12, 10:11
                          Doskonale wiem co robię,ale nie ma to żadnego związku z wątkiem i jest nieistotne w tym momencie. Czy inkwizycja w Twoim wykonaniu polega na szukaniu dziury w całym?
                          Skupmy się na meritum. Wyspecyfikuj z uzasadnieniem kto prowadząc jaką działalność ma ustawowy zakaz przebywania w szeroko pojętym obrębie katastrofy?
                          • Gość: inkwizytor Re: ???? IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.03.12, 10:17
                            karkowiak2plus napisał:

                            > Skupmy się na meritum. Wyspecyfikuj z uzasadnieniem kto prowadząc jaką działaln
                            > ość ma ustawowy zakaz przebywania w szeroko pojętym obrębie katastrofy?

                            Czytać umiesz? To sięgnij do materiałów źródłowych, poczytaj, a nie wyręczaj się innymi.
                            Będzie mi tu rozkazy wydawał, psia Twoja pieska niebieska....
                            • karkowiak2plus Re: ???? 07.03.12, 11:19
                              Żartowniś. Wolę poczytać przyjemniejsze rzeczy.
                • dritte_dame Re: krawiec i firma pogrzebowa 07.03.12, 04:32
                  Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                  > A skoro o etyce mowa,
                  > czy etyczne Twoim zdaniem byłoby pojawienie się na miejscu katastrofy krawca z
                  > centymetrem do pomiaru zmarłych, oferujących tanie i gustowne garnitury do trum
                  > ny?
                  >
                  > Czy etyczne byłoby pojawienie się firm pogrzebowych reklamujących swoje usługi?


                  Tak, byłoby etyczne, jeśliby ów krawiec i trumniarz działali w taki sam sposób jak działa firma zatrudniająca panią Gens.

                  To znaczy: jeśliby dostarczyli rodzinom zabitych gustowne garnitury, trumny, oraz kontrakty na organizację i przeprowadzenie pogrzebów, nie żądając za te rzeczy zapłaty oraz jeśliby oprócz tych garniturów, trumien i kontraktów wręczyli swoim klientom także duże koperty wypchane grubymi plikami banknotów o wysokich nominałach.
                  • Gość: inkwizytor Hieny IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.03.12, 09:47
                    Ani krawiec, ani firma pogrzebowa ani p. Gens nie powinni się znaleźć na miejscu katastrofy. To hieny, żerujące na tragedii. Z tym, że p. Gens nazwałbym hieną plamistą, a tamtych dwóch hieną brunatną lub pręgowaną.
    • black-emissary Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 23:24
      Sposób dotarcia do potencjalnego klienta poprzez listę wojewody. Dalece nieodpowiednie.
      • dritte_dame Re: Co w tym złego?? 06.03.12, 23:48
        black-emissary napisała:

        > Sposób dotarcia do potencjalnego klienta poprzez listę wojewody. Dalece nieodpo
        > wiednie.


        "Nieodpowienie" według czyjej opinii?
        • wielki_czarownik Takie pojęcie "etyka" - znasz? 07.03.12, 00:07
          Zadaniem psychologa jest pomóc człowiekowi. Przekazywanie jego danych osobowych, numeru telefonu czy choćby numeru sali, w której on leży jest moim zdaniem nieetyczne.
          • karkowiak2plus Re: Takie pojęcie "etyka" - znasz? 07.03.12, 00:12
            Tak tak. Jeśli ktoś sobie zażyczy księdza,to w żadnym wypadku nie należy księdzowi wyjawić numera sali pod żadnymi pozorami. Bo to może nieetyczna być.
            • wielki_czarownik Nie manipuluj. 07.03.12, 00:19
              Co innego, jeżeli ktoś wyraża zainteresowanie usługą a co innego, jeżeli nie. Wysyłanie niezamawianej informacji handlowej w Polsce jest karalne - to raz.
              Dwa - wyobraź sobie sytuację. Jest studentka i jest doktorant mający z nią zajęcia. Koledze doktoranta studentka się podoba, więc prosi, by ten zdobył od niej numer telefonu. Doktorant wyciąga go pod pozorem wyjaśnienia wątpliwości z kolokwium, które zostawił w domu i przekazuje koledze. Ten dzwoni do studentki i chce się z nią umówić.
              Etyczne to jest w/g Ciebie? Bo moim zdaniem to draństwo i wykorzystywanie cudzego zaufania i swojego stanowiska.
              • dritte_dame O, doprawdy!? 07.03.12, 00:23
                wielki_czarownik napisał:

                > Wysyłanie niezamawianej informacji handlowej w Polsce jest karalne

                Poproszę link do stosownego "paragrafu".
                • wielki_czarownik Re: O, doprawdy!? 07.03.12, 00:29
                  Przykładowo art. 24 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
          • dritte_dame Re: Takie pojęcie "etyka" - znasz? 07.03.12, 00:19
            wielki_czarownik napisał:

            > Zadaniem psychologa jest pomóc człowiekowi. Przekazywanie jego danych osobowych
            > , numeru telefonu czy choćby numeru sali, w której on leży jest moim zdaniem ni
            > eetyczne.

            W Polsce zauważam jakiś fetysz "danych osobowych", których "nie wolno przekazywać" i już.
            A dlaczego nie wolno?
            A bo nie.

            Nieetyczne jest to, co jest kogokolwiek potencjalnie krzywdzące.

            A pani psycholog wypełniła swoje zadanie prawidłowo: pomogła człowiekowi emocjonalnie, kontaktujac go z fachowcem zdolnym pomóc mu materialnie w jego nagłej trudnej sytuacji.
            • wielki_czarownik Re: Takie pojęcie "etyka" - znasz? 07.03.12, 00:24
              dritte_dame napisała:


              > W Polsce zauważam jakiś fetysz "danych osobowych", których "nie wolno przekazyw
              > ać" i już.
              > A dlaczego nie wolno?
              > A bo nie.
              >

              Bo tak stanowi prawo, to raz. Bo są moje i ja decyduję, kto ma do nich dostęp, to dwa.

              > Nieetyczne jest to, co jest kogokolwiek potencjalnie krzywdzące.
              >

              Mogę obedrzeć kota żywcem ze skóry? Przecież to nie krzywdzi żadnego człowieka.

              > A pani psycholog wypełniła swoje zadanie prawidłowo: pomogła człowiekowi emo
              > cjonalnie
              , kontaktujac go z fachowcem zdolnym pomóc mu materialnie w
              > jego nagłej trudnej sytuacji.

              Pytanie podstawowe - za zgodą pokrzywdzonego, czy nie? Jeżeli za zgodą, to OK. Jeżeli nie, to zarówno pani psycholog jak i sama kancelaria mogą mieć poważne problemy (nielegalne udostępnianie danych osobowych, wysyłanie niezamówionej informacji handlowej...).
              • dritte_dame Fetysz "danych osobowych" 07.03.12, 04:58
                wielki_czarownik napisał:

                > dritte_dame napisała:
                >
                >
                > > W Polsce zauważam jakiś fetysz "danych osobowych", których "nie wolno prz
                > ekazywać" i już.
                > > A dlaczego nie wolno?
                > > A bo nie.
                >
                >
                > Bo tak stanowi prawo, to raz.

                Dziwaczne prawo ustanowione chyba na użytek jakiejś społeczności paranoidalnych konspiratorów! :)

                Europejczycy kontynentalni mają pojęcie o ochronie danych osobowych "bakcwards".
                A wszystko bierze sie stąd, w kim pokłada się zaufanie że owych danych osobowych nie wykorzysta ze szkodą dla tych, których owe dane dotyczą.

                Polacy wślad za swoimi bratankami Niemcami, skrajną nieufnością w tym zakresie darzą równych sobie współobywateli oraz usługowe instytucje komercyjne ale za to w pełni jak widać ufają oficjalnej waaaadzy, jej organom i urzędom.

                Skutek tego jest taki, że idiotyczny "obowiązek meldunkowy" ma się świetnie, przez nikogo skutecznie nie zagrożony, ale za to rozsiani po świecie starzejący się przyjaciele szkolni mają wielkie trudności odnaleźć dawnych kumpli w Polsce, kląc w najjaśniejszą cholerę fakt nieistnienia polskiej książki telefoniczno-adresowej "online".
                • wielki_czarownik Czegoś nie rozumiesz 07.03.12, 09:57
                  Mylisz prawo do prywatności z obowiązkiem prywatności. Nie ma żadnych przeciwwskazań, by upubliczniać swój adres, telefon itp. Jeżeli ktoś chce, to może tak zrobić. Natomiast nie każdy chce i jest pewna grupa ludzi, która ceni swoją prywatność, ceni spokój, nie chce być zasypywana reklamami i nie widzi potrzeby do rozdawania swych danych osobowych na lewo i prawo.
                  Jeżeli stary znajomy ze szkoły chce się skontaktować z kolegami, to może sobie założyć konto na Naszej Klasie. W czym problem?
                  Czy Polacy ufają władzy? Nie, ale co mogą poradzić? Policjantowi muszę podać nazwisko, bo takie jest prawo, ale żulowi na ulicy na szczęście nie.
                  Zrozum w końcu, że nie każdy jest takim ekshibicjonistą, jak Ty i że niektórzy ludzie cenią swoją prywatność.
              • dritte_dame "moje" dane. 07.03.12, 05:29
                wielki_czarownik napisał:

                > Bo są moje i ja decyduję, kto ma do nich dostęp

                Dane potocznie nazywane "osobowymi" to nie są Twoje dane, tylko dane o Tobie.

                Dane "Twoje" to takie, które sam wytworzyłeś lub zebrałeś.

                Dana o tym ile dokłdnie teraz ważysz jest w tym sensie "Twoja", jeśli akurat przed chwilą stanąłeś na wadze. Możesz zdecydować że nikt ma nie mieć do niej dostępu i nikomu nie powiedzieć ile kg odczytałeś na wadze.

                Ale ani Twoj pocztowy adres korespondencyjny ani Twój numer domowego telefonu nie są w tym samym sensie "Twoje" lecz są danymi o Tobie.

                I nie ma żadnego sensownego powodu aby poza wyjątkowymi przypadkami tego rodzaju dane o Tobie nie były jawnie i publicznie dostępne dla Twoich współobywateli.

                Ukrywanie tego rodzaju danych nieodparcie kojarzy mi się z zasłanianiem twarzy.
                • wielki_czarownik Re: "moje" dane. 07.03.12, 10:00
                  d
                  >
                  > Dane potocznie nazywane "osobowymi" to nie są Twoje dane, tylko dane
                  > o Tobie
                  .
                  >
                  > Dane "Twoje" to takie, które sam wytworzyłeś lub zebrałeś.
                  >
                  > Dana o tym ile dokłdnie teraz ważysz jest w tym sensie "Twoja", jeśli akurat pr
                  > zed chwilą stanąłeś na wadze. Możesz zdecydować że nikt ma nie mieć do niej dos
                  > tępu i nikomu nie powiedzieć ile kg odczytałeś na wadze.
                  >
                  > Ale ani Twoj pocztowy adres korespondencyjny ani Twój numer domowego telefonu n
                  > ie są w tym samym sensie "Twoje" lecz są danymi o Tobie.

                  Będziemy się teraz bawić w semantykę?

                  >
                  > I nie ma żadnego sensownego powodu aby poza wyjątkowymi przypadkami tego rodzaj
                  > u dane o Tobie nie były jawnie i publicznie dostępne dla Twoich współoby
                  > wateli.
                  >

                  A niby dlaczego? Ja nie widzę żadnego powodu, aby mój telefon, adres zamieszkania, nazwisko etc. były publicznie dostępne. Niby z jakiej racji ktoś ma widzieć, gdzie mieszkam? Po co mu ta wiedza? Ci, którzy są w moim domu mile widziani znają i adres i telefon.

                  > Ukrywanie tego rodzaju danych nieodparcie kojarzy mi się z zasłanianiem twarzy.
                  >

                  To źle Ci się kojarzy.
                  • dritte_dame Re: "moje" dane. 07.03.12, 21:29
                    wielki_czarownik napisał:

                    > Niby z jakiej racji ktoś ma widzieć, gdzie mieszkam? Po co mu ta wiedza?


                    No właśnie.
                    Po co mu ta wiedza?

                    Z reguły: po nic.

                    A więc nie ma żadnego racjonalnego powodu aby ją jakoś specjalnie "chronić".
                    • wielki_czarownik Re: "moje" dane. 07.03.12, 23:40
                      Dla Ciebie może nie ma. Dla mnie jest. Nie każdy jest przeciętnym Kowalskim.
                      • dritte_dame Re: nieprzeciętny 09.03.12, 06:35
                        wielki_czarownik napisał:

                        > Dla Ciebie może nie ma. Dla mnie jest. Nie każdy jest przeciętnym Kowalskim.

                        wielki_czarownik napisał:

                        > Dla Ciebie może nie ma. Dla mnie jest. Nie każdy jest przeciętnym Kowalskim.


                        Taaa..
                        W Polsce to w ogóle teraz już nie ma przeciętnych Kowalskich.

                        Są tylko sami nieprzecietni, ekskluzywni, egzekutywni, specjalni, itepe, itede, Jaśnie-Państwo.

                        Aż zdumienie bierze jak społeczeństwo łatwo i bezkrytycznie łyka te wszystkie zaśpiewy sprzedawców czegokolwiek, odwołujacej się do bezgranicznej (a właściwie: bezdennej) próżności ludzkiej.

                        Ekskluzywni, egzekutywni i specjalni polscy posiadacze niezwykle cennych danych osobowych bulą ochoczo wsystkie i uciułane i ekskluzywnie-egzekutywnie pożyczone pieniądze za to żeby ufortyfikować się przciwko innym takim samym ekskluzywnym, egzekutywnym i specjalnym.
                        Ogrodzone osiedla, drzwi "antywłamaniowe" i "certyfikowane", rygle w drzwiach przy klamce, przy zawiasach, z góry, z dołu i naokoło. Im więcej widocznych ochroniarzy na ogrodzonym osiedlu tym bardziej ekskluzywnie i egzekutywnie. A każdy ekskluzywny "posiadacz ziemski" byle skrawka egzekutywnego piachu jako pierwszą (i zwykle na dłuzszy czas jedyną) inwestycję na tych swoich wielce specjalnych włościach stawia PŁOT. Żeby mu się byle nieegzekutywny motłoch po tym jego ekskluzywnym kawałku brudu przypadkiem nie pętał. (Tak jakby motłoch nie miał nic lepszego do roboty!)

                        Moje skromne małe mieszkanko na obrzeżach Nowego Miasta w Warszawie też ma jakieś drzwi "certyfikowane", rygle, bolce, i "niepodrabialne" podobno klucze, z jakąś specjalną kartą kodową do nich, ktora ma sprawić że trzymając ją w ręku mam się poczuć ekskluzywnie i egzekutywnie bezpieczna.

                        Moi krewni i znajomi w Warszawie wyjmując z kieszeni pęki kluczy do podwójnych-anywłamaniowych-certyfikowanych drzwi do swych mieszkań - samego Świętego Piotra wpędzają kompleksy.

                        A mój obecny dom - również położony w milionowym miescie - jest zamykany na jeden na wszystkich drzwiach identyczny zamek z kluczem typu Yale.

                        O ile jest zamykany, gdy wychodzimy, w ogóle.
                        Bo nie raz o tym zapominamy.

                        Płotu naokoło mojego domu nie ma w ogóle żadnego, ani od ulicy ani od ogrodu.
                        (I jest to powszechna w moim mieście norma.)
                        A drzwi tarasowe od strony ogrodu nie mają nawet zamka z kluczem tylko zwykły mały zatrzask przestawiany drobną wajchą przy uchwycie do ich przsuwania.

                        Klucz do mojego domu można dorobić łatwo i w dowolnej ilości w każdym sklepie z narzędziami i z domowym "żelastwem" i wobec tego egzemparz ma i kolega syna mieszkajacy na sasiedniej ulicy (bo przychodzi karmić zwierzaki gdy akurat wszyscy naraz wyjedziemy) i znajomi mieszkajacy kilkanaście kilomertów dalej, i mieszkający w sąsiedniej dzielnicy poprzedni właściciel tego domu gdyż po kupnie od niego domu przed kilkunastu laty nie wymienilismy dotąd oryginalnych zamków więc pewnie jeszcze jakieś przez niego kiedyś dorobione klucze gdzieś się w jego szpargałach walają, i pewnie z kolei też kilkoro jego znajomych kopię tego klucza ma (z podobnego powodu jak nasi znajomi) i nawet jego pies też może mieć kopię.

                        A moje nazwisko rodzinne, uliczny adres domu oraz numer prywatnego telefonu domowego można znaleźć tutaj.

                        I co?

                        I pstro.


                        A polska rzeczywistość odpowiada jedna drugiej:
                        Wszędzie płoty, straże, bariery i rygle - tak materialne jak i mentalne - przeciwko kontaktom z innymi ludźmi.
                        • wielki_czarownik Re: nieprzeciętny 09.03.12, 23:03
                          dritte_dame napisała:


                          > Taaa..
                          > W Polsce to w ogóle teraz już nie ma przeciętnych Kowalskich.
                          >

                          Oczywiście! Każdy człowiek jest inny.

                          > Są tylko sami nieprzecietni, ekskluzywni, egzekutywni, specjalni, itepe, itede,
                          > Jaśnie-Państwo.
                          >

                          Tak.

                          > Aż zdumienie bierze jak społeczeństwo łatwo i bezkrytycznie łyka te wszystkie z
                          > aśpiewy sprzedawców czegokolwiek, odwołujacej się do bezgranicznej (a właściwie
                          > : bezdennej) próżności ludzkiej.
                          >
                          > Ekskluzywni, egzekutywni i specjalni polscy posiadacze niezwykle cennych
                          > danych osobowych bulą ochoczo wsystkie i uciułane i ekskluzywnie-egzekutywnie
                          > pożyczone pieniądze za to żeby ufortyfikować się przciwko innym takim sa
                          > mym ekskluzywnym, egzekutywnym i specjalnym.
                          (...)
                          >

                          Ale do czego zmierzasz? Co kraj, to obyczaj. W Polsce są takie zasady, w Kanadzie inne. Kanada ma inną historię, inną strukturę społeczną, wykształciła się inna mentalność. Po prostu. W takiej "hameryce" każdy świr ma w domu karabin a w Polsce nie. W Kanadzie drzwi mają jeden zamek, w Polsce trzy a w Izraelu pięć i jeszcze otwór strzelniczy.

                          >
                          > A polska rzeczywistość odpowiada jedna drugiej:
                          > Wszędzie płoty, straże, bariery i rygle - tak materialne jak i mentalne - przec
                          > iwko kontaktom z innymi ludźmi.
                          >

                          A dlaczego uważasz, że to źle? Po prostu inaczej. Tobie może odpowiada Kanadyjskie myślenie, ale mi nie.
                          Więc siedź sobie w Kanadzie, uważaj aby Cię łoś w dupkę nie kopnął i nie pouczaj innych, jak mają żyć.
                          • dritte_dame Re: nieprzeciętny 10.03.12, 21:33
                            wielki_czarownik napisał:

                            > Ale do czego zmierzasz?

                            Do tego, że wmawianie ludziom iż muszą chronić to, co ochrony wcale nie wymaga albo to, co nie ma faktycznie żadnej wartości wartej ochrony, albo to co ma wartość niższą niż koszty samej ochrony wygląda na uniwersalnie na Świecie znakomity biznes.

                            Ale jednak z jakichś powodów nie wszystkie społeczeństwa są na takie wmawianie jednakowo podatne.


                            > Co kraj, to obyczaj. W Polsce są takie zasady,

                            Polskie obecne zasady to nie są te zasady, ktora ja pamiętam z Polski sprzed zaledwie 30 lat.
                            Wtedy ekskluzywnie i egzekutywnie zabarykadowani przed innymi byli tylko niezbyt liczni w proporcji do reszty ludności "znaczniejsi" komunistyczni partyjni synowie ludu pracującego miast i wsi.

                            Teraz wygląda na to że wszyscy naraz pozostali synowie i córki ludu pracującego wzięli sobie tamtych za wzór i postanowili im dorównać.


                            > w Kanadzie inne. Kanada ma inną historię, inną strukturę społeczną, wykształciła się in
                            > na mentalność.

                            Nie istnieje chyba na Świecie inne społeczenstwo, w którym jednostki teoretycznie powinny być sobie wzajemnie bardziej obce niż w społeczenstwie kanadyjskim.

                            Strumień zewnętrznej imigracji stale przybywającej z zewnątrz i ze wszystkich kierunków jest tak duży że po 20 latach naszego tu mieszkania już średnio co piąty widziany przeze mnie na ulicy człowiek jest tu bardziej "nowy" i bardziej "obcy" ode mnie.

                            Nie wspominając już nawet o całej reszcie różnic: kulturowych, rasowych, jezykowych, religijnych, itp.

                            I jednak to nie ta tutejsza zbieranina tych "samych obcych" izoluje się pracowicie wzajemnie od siebie tylko fortyfikują się i zażarcie "bronią" swej jakoby nagle tak cennej "prywatności" jedni polscy swojacy przeciwko drugim polskim swojakom.


                            > Po prostu.

                            Po prostu nie znajduję racjonalnej przyczyny takiego obrotu spraw w Polsce po "nastaniu wolności".

                            A skoro gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, to najbardziej skłonna jestem za przyczynę uznać właśnie działania marketingowe tej branży "handlarzy strachem" - tych od drzwi, krat, zamków, płatnej ochrony, "monitoringu", bram, siatek, płotów, drutu kolczastego, itd..

                            Tylko dlaczego akurat w wolnej Polsce tego rodzaju marketing padł na tak podatny grunt?

                            Skutkiem jest marnowanie środków na zbędnę bariery, marnowanie czasu na idiotyczne procesy, ogólne utrudnianie społecznego życia i przejmowanie się niewartymi wzruszenia ramion pierdołami jak na przykład takie że jakiś tam bank do nas zatelefonował "bez pozwolenia" z biznesową ofertą.
                            • wielki_czarownik No więc ja Ci to wytłumaczę 10.03.12, 23:24
                              Pomijając kwestie mentalnościowe, to są bardzo racjonalne powody takich a nie innych zachowań w Polsce.

                              Po pierwsze chuligaństwo połączone z relatywną biedą. Czemu Polak chce mieszkać na grodzonym osiedlu? Bo wówczas ma większą szansę na to, że rano nie znajdzie zdemolowanego samochodu, kloszarda śpiącego na wycieraczce i elewacji budynku pobazgranej farbą. Dla Kanadyjczyka kupno nowego lusterka do auta, to drobiazg. Dla Polaka to nawet 1/4 pensji.

                              Po drugie Polak ceni prywatność. Nie chce dostawać setek reklam, telefonów od akwizytorów etc. Dawnymi czasy w ciągu dnia potrafiłem dostać kilka telefonów od ludzi, którzy coś chcieli mi wcisnąć (ubezpieczenie, kredyt, garnki, odkurzacz). Odkąd mamy ustawę o ochronie danych osobowych i możliwość zastrzeżenia swojego numeru, odtąd mam relatywny spokój i dostaję 1-2 telefony w miesiącu (z banku i firmy telefonicznej).
                              • dritte_dame Re: No więc ja Ci to wytłumaczę 11.03.12, 15:01
                                wielki_czarownik napisał:


                                > Po pierwsze chuligaństwo połączone z relatywną biedą.

                                Według mnie, żadna relartwna bieda nie tłumaczy widoku ciulowatego ochroniarza stojacego na straży wejścia do księgarni na rogu Nowego Światu i Alej Jerozolimskich w dużym mieście chcącym uchodzić za nowoczesne i europejskie.


                                > Po drugie Polak ceni prywatność.

                                Jakoś nie za bardzo, skoro zgadza sie na powszechną obecność owych ciulowatych i z reguły dla świętego spokoju nie protestuje gdy bezprawnie ingerują oni w jego prywatność.
                          • dritte_dame Re: w Izraelu 10.03.12, 21:40
                            wielki_czarownik napisał:

                            > W Kanadzie drzwi mają jeden zamek, w Polsce trzy a w Izraelu pięć i
                            > jeszcze otwór strzelniczy.

                            I nie tylko otwór.
                            W Izraelu już od dość długiego czasu każdy nowo budowany dom a nawet mieszkanie w bloku ma jeden pokój o specjalnie wzmocnionej betonowej konstrukcji, mogący w razie potrzeby słuzyć za rodzinny gazoszczelny schron przeciwlotniczy.

                            Byłam w takim pomieszczeniu.


                            Ale, ale... przecież niektóre z tych pancernych drzwi chroniących rodaków przeciwko rodakom w Polsce są reklamowane jako "Izraelskie drzwi przeciwwłamaniowe" - czyż nie??


                            Czy zatem w Polsce zmierzamy we właściwą stronę...?
              • dritte_dame Re: darcie kotów 07.03.12, 05:50
                wielki_czarownik napisał:

                > dritte_dame napisała:
                >
                > > Nieetyczne jest to, co jest kogokolwiek potencjalnie krzywdzące.
                > >
                >
                > Mogę obedrzeć kota żywcem ze skóry? Przecież to nie krzywdzi żadnego człowieka.


                Masz zdecydowanie za mocno zawężone pojmowanie pojecia: "ktokolwiek".

                Kot być może nie jest w ścisłym sensie "kimś" ale czym w takim razie dla Ciebie jest?

                "Czymś" ?


                I nie jest prawdą że obdzierając kota żywcem ze skóry nie możesz skrzywdzić człowieka.

                Możesz.

                I nawet niekoniecznie opiekuna kota.

                I nawet niekoniecznie tylko w tym czasie gdy kota ze skóry obdzierasz.
                • wielki_czarownik Re: darcie kotów 07.03.12, 10:01
                  Kot, to kot. Zwierzę. Jak go po kryjomu obedrę ze skóry, to nikt się nie dowie i nie będzie się czuł skrzywdzony. Czyli, można?
                  • dritte_dame Re: darcie kotów 07.03.12, 21:31
                    wielki_czarownik napisał:

                    > Kot, to kot. Zwierzę. Jak go po kryjomu obedrę ze skóry, to nikt się nie dowie
                    > i nie będzie się czuł skrzywdzony. Czyli, można?

                    Jeśli tak uważasz.
                    • wielki_czarownik Re: darcie kotów 07.03.12, 23:41
                      A niby kot, to człowiek?
              • dritte_dame Re: pytanie podstawowe 07.03.12, 06:15
                wielki_czarownik napisał:

                > dritte_dame napisała:
                >
                > > A pani psycholog wypełniła swoje zadanie prawidłowo: pomogła człowieko
                > wi emocjonalnie
                , kontaktujac go z fachowcem zdolnym pomóc mu materialnie
                >
                w jego nagłej trudnej sytuacji.
                >
                > Pytanie podstawowe - za zgodą pokrzywdzonego, czy nie? Jeżeli za zgodą, to OK.
                >
                > Jeżeli nie, to zarówno pani psycholog jak i sama kancelaria mogą mieć poważne p
                > roblemy (nielegalne udostępnianie danych osobowych, wysyłanie niezamówionej inf
                > ormacji handlowej...).

                "Paaaaranoooja...." :))))))

                Akurat poszkodowani nie mają teraz ważniejszych zmartwień na głowach niż sprawianie "poważnych problemów" prawnikom oferujacym wyprocesowanie dla nich za darmo grubych odszkodowań, o których możliwym zaistnieniu nie mieli dotąd sami poszkodowani nawet bladego pojęcia :))

                I czy ktoś z poszkodowanych już zaprotestował przeciwko kontaktowaniu się z nim przez prawników w sprawie pomocy tego rodzaju?
                • wielki_czarownik Re: pytanie podstawowe 07.03.12, 10:04
                  dritte_dame napisała:


                  > "Paaaaranoooja...." :))))))

                  Dla Ciebie paranoja, dla mnie normalność.

                  >
                  > Akurat poszkodowani nie mają teraz ważniejszych zmartwień na głowach niż sprawi
                  > anie "poważnych problemów" prawnikom oferujacym wyprocesowanie dla nich za darm
                  > o grubych odszkodowań, o których możliwym zaistnieniu nie mieli dotąd sami posz
                  > kodowani nawet bladego pojęcia :))
                  >

                  Chyba, że trafią na kogoś, kto przeczyta ten wątek, albo ma pewne pojęcie o prawie. Wówczas taki ktoś wróci do domu z dwoma odszkodowaniami a nie z jednym.

                  > I czy ktoś z poszkodowanych już zaprotestował przeciwko kontaktowaniu się z nim
                  > przez prawników w sprawie pomocy tego rodzaju?
                  >

                  Nie wiem. Ja bym zaprotestował.
                • black-emissary Re: pytanie podstawowe 07.03.12, 23:42
                  dritte_dame napisała:
                  > Akurat poszkodowani nie mają teraz ważniejszych zmartwień na głowach niż sprawi
                  > anie "poważnych problemów" prawnikom oferujacym wyprocesowanie dla nich za darm
                  > o grubych odszkodowań, o których możliwym zaistnieniu nie mieli dotąd sami posz
                  > kodowani nawet bladego pojęcia :))

                  Przyjmujesz tu sporo założeń:
                  1) że odszkodowania będą i to grube
                  2) że trzeba będzie się o nie procesować
                  3) że akurat ta kancelaria zrobi to najlepiej
                  4) i za najmniejszy procent
                  5) że poszkodowani nie mieli pojęcia o takiej możliwości
                  6) że są zainteresowani tematem

                  Ale to wszystko w zasadzie tylko kwestie postronne, kluczem pozostaje skrajny brak etyki zawodowej tej "psycholożki".

                  Proste pytanie: co w tym złego, że terapeuta wprowadzając pacjentkę w stan hipnozy wmówi jej, że od dziś będzie używała tylko proszku do prania marki X? X jest przecież bardzo dobrym proszkiem, a pacjentka wcześniej nie miała o tym pojęcia!
                  • dritte_dame Re: terapeuta 09.03.12, 05:00
                    black-emissary napisała:

                    > Proste pytanie: co w tym złego, że terapeuta wprowadzając pacjentkę w stan hipn
                    > ozy wmówi jej, że od dziś będzie używała tylko proszku do prania marki X? X jes
                    > t przecież bardzo dobrym proszkiem, a pacjentka wcześniej nie miała o tym pojęc
                    > ia!

                    Z punktu widzenia interesów pacjentki - nic w tym złego, o ile: terapeuta bedzie nastepnie w przyszłości w pełni sam finansował zakupy owego proszku przez pacjentkę, a i miło by było aby do każdej paczki zakupionego proszku dorzucił także pacjentce jeszcze i po pare grubszych banknotów.
                    • black-emissary Re: terapeuta 10.03.12, 23:48
                      Mam szczerą nadzieję, że nie jesteś terapeutą ani nie wykonujesz żadnego innego zawodu o wymagającego wysokiej etyki zawodowej...
                  • dritte_dame Re: założenia 09.03.12, 05:26
                    black-emissary napisała:

                    > Przyjmujesz tu sporo założeń:
                    > 1) że odszkodowania będą i to grube

                    To jest na 150% pewne.
                    I że będą, i że grube.

                    A skąd to wiem?
                    A stąd, że się prywatni prawnicy pchają drzwiami i oknami żeby tylko móc klientów w takich procesach po tym wypadku reprezentować.

                    Prawnicy za grosze raczej nie pracuja więc skoro część odszkodowania zasądzonego dla klienta jest warta ich zachodu to i całość musi być odpowiednio gruba.

                    I prawnicy od odszkodowań personalnych nie będą przecież ryzykować narobienia sie za darmo (przegrywajac proces), wiec skoro rwą się do roboty to muszą być przekonani "ponad wszelką rozsadną wątpliwość" ("beyond reasonable doubt") że wygraną mają juz praktycznie w (nome, onen:)) kieszeni.


                    > 2) że trzeba będzie się o nie procesować

                    A Ty przypuszczasz że o grube nie trzeba się będzie procesować?
                    Bo bez procesu to owszem, można wziąć "śmieciowe".


                    > 3) że akurat ta kancelaria zrobi to najlepiej

                    Tego nie zakładam.
                    Ale tego "a priori" i tak nikt nie może wiedzieć a "a posteriori" porównać i sprawdzic.
                    Ponieważ kazda sprawa jest unikatowa - szkody kazdego poszkodowanego inne i sytuacja życiowa poszkodowanych takze rożna.

                    Kryterium "najlepszego wykonania" reprezentowania klienta jest więc bezprzedmiotowe - nemożliwe do zastosowania.


                    > 4) i za najmniejszy procent

                    Już gdzie indziej zaznaczyłam że kontakt zainicjowany przez kancelarię nie uniemożliwia klientowi kontaktowania sie z własnej inicjatywy z innymi kancelariami.
                    Jesli wiec zechce, to sprawdzi i porówna.


                    > 5) że poszkodowani nie mieli pojęcia o takiej możliwości

                    To jest założenie statystycznie jak najbardziej realistyczne.
                    Wykaż że takim nie jest.


                    > 6) że są zainteresowani tematem

                    Przeciwnie.
                    Zakładam że z powodu niewiedzy (patrz punkt powyżej) nie są zaintersowani tematem.
                    Nie są zainteresowani na własną i swoich bliskich zgubę.
                    I dlatego ktoś powinien ich tym zainteresować i nie szkodzi jesli i sam przy tym zarobi.
                    • black-emissary Re: założenia 10.03.12, 23:50
                      Gdybanie, które w najmniejszym nawet stopniu nic nie zmienia.
            • k_a_p_p_a fetysz danych 07.03.12, 00:25
              dritte_dame napisała:

              >
              > W Polsce zauważam jakiś fetysz "danych osobowych", których "nie wolno przekazyw
              > ać" i już.
              > A dlaczego nie wolno?
              > A bo nie.

              Pani w rejestracji ma obowiązek zapytać o dokument uprawniający do" bezpłatnego" leczenia, czyli dowód ubezpieczenia. Skserowanie takiego dokumentu jest niezgodne ponoć z ustawą o ochronie danych osobowych, natomiast przepisanie ręczne już nie jest sprzeczne. Mnie zrozumienie tego zdecydowanie przerasta.
              • easz Re: fetysz danych 07.03.12, 00:47
                k_a_p_p_a napisał:

                > Skserowanie takiego dokumentu jest niezg
                > odne ponoć z ustawą o ochronie danych osobowych, natomiast przepisanie ręczne j
                > uż nie jest sprzeczne. Mnie zrozumienie tego zdecydowanie przerasta.

                Ponoć? A nie chodzi o to, że jak skseruje, to całość, a wolno jej przepisać tylko to, co jest jej akurat potrzebne/wymagane? Na takim dokumencie sa też inne info, które nie powinny obchodzić nikogo niezainteresowanego.
            • Gość: inkwizytor Re: Takie pojęcie "etyka" - znasz? IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.03.12, 00:29
              dritte_dame napisała:

              > W Polsce zauważam jakiś fetysz "danych osobowych", których "nie wolno przekazyw
              > ać" i już.
              > A dlaczego nie wolno?

              Bo w Polsce obowiązuje Ustawa o Ochronie Danych Osobowych.
              • dritte_dame Re: Takie pojęcie "etyka" - znasz? 07.03.12, 05:10
                Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                > dritte_dame napisała:
                >
                > > W Polsce zauważam jakiś fetysz "danych osobowych", których "nie wolno prz
                > ekazyw
                > > ać" i już.
                > > A dlaczego nie wolno?
                >
                > Bo w Polsce obowiązuje Ustawa o Ochronie Danych Osobowych.

                Ano.
                A dlaczego w Polsce obowiązuje Ustawa o Ochronie Danych Osobowych?
                Dlatego że obowiązuje.


                Nie jestem zasadniczo przeciw ochronie takich danych w koniecznym zakresie ale jestem przeciw paranoidalnym przejawom dogmatycznego i utrudniającego normalnym ludziom normalne życie stosowania prawa o takiej ochronie.
                • Gość: inkwizytor Paranoja IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.03.12, 10:10
                  dritte_dame napisała:

                  > > Bo w Polsce obowiązuje Ustawa o Ochronie Danych Osobowych.

                  > Nie jestem zasadniczo przeciw ochronie takich danych w koniecznym zakresie ale
                  > jestem przeciw paranoidalnym przejawom dogmatycznego i utrudniającego normalnym
                  > ludziom normalne życie stosowania prawa o takiej ochronie.

                  I słusznie. Zarówno samą paranoję jak i paranoiczne doszukiwanie się paranoi w stosowaniu słusznej i dobrej Ustawy o ochronie danych osobowych, trzeba koniecznie leczyć:)))
            • jureek Re: Takie pojęcie "etyka" - znasz? 20.03.12, 20:13
              dritte_dame napisała:

              > A pani psycholog wypełniła swoje zadanie prawidłowo: pomogła człowiekowi emo
              > cjonalnie
              ,

              Jeżeli kogoś oszukała, nie uprzedzając o jej prawdziwych intencjach, to raczej emocjonalnie nie pomogła. Oszukany może się poczuć ofiarą, chocby materialnie nic nie stracił.

              > kontaktujac go z fachowcem zdolnym pomóc mu materialnie w
              > jego nagłej trudnej sytuacji.

              I znowu wszystko zależy, jak go kontaktowała. Jeżeli mówiąc uczciwie, o co chodzi, to OK, jeżeli podstępem, to nie jest to OK.
              Jura
              >
              >
          • jureek Re: Takie pojęcie "etyka" - znasz? 20.03.12, 20:09
            wielki_czarownik napisał:

            > Zadaniem psychologa jest pomóc człowiekowi. Przekazywanie jego danych osobowych

            A ja tak się zastanawiam, po co w ogóle psychologowi dane osobowe, czy numer telefonu?
            Jeżeli pani psycholog uczciwie mówiła, po co jej te dane, to OK, ale jeśli kłamała, że potrzebuje ich do pomocy psychologicznej, podczas gdy naprawdę potrzebowała ich w innym celu, to jest to nie w porządku.
            Jura
        • black-emissary Re: Co w tym złego?? 07.03.12, 16:44
          dritte_dame napisała:
          > "Nieodpowienie" według czyjej opinii?

          A choćby zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

          Nie widzisz nic zdrożnego w tym, że terapeuta oddelegowany przez państwowy organ do udzielenia pomocy psychologicznej ofiarom katastrofy wykorzystuje tak zdobyte zaufanie tych osób do reklamowania im działalności swojego komercyjnego pracodawcy? Serio?!
          • dritte_dame Re: Co w tym złego?? 07.03.12, 21:50
            black-emissary napisała:

            > dritte_dame napisała:
            > > "Nieodpowienie" według czyjej opinii?
            >
            > A choćby zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
            >
            > Nie widzisz nic zdrożnego w tym, że terapeuta oddelegowany przez państwowy orga
            > n do udzielenia pomocy psychologicznej ofiarom katastrofy wykorzystuje tak zdob
            > yte zaufanie tych osób do reklamowania im działalności swojego komercyjnego pra
            > codawcy? Serio?!

            Serio nie.

            A dlatego: forum.gazeta.pl/forum/w,29,134004883,134041125,Re_kartka_z_adresem.html?wv.x=2
            • black-emissary Re: Co w tym złego?? 07.03.12, 23:36
              dritte_dame napisała:
              > Serio nie.

              Szokujące!
              Terapeuta to Twoim zdaniem akwizytor?!
    • agulha Re: Co w tym złego?? 10.03.12, 00:06
      Oprócz aspektu oszukania co do prawdziwej intencji, jest to też wywieranie nacisku na osoby znajdujące się w sytuacji przymusowej (jak do Ciebie ktoś dzwoni do drzwi, a nie jesteś zainteresowana, spławiasz go, a w szpitalu leżysz jak kłoda) i nie znajdujące się w najlepszej kondycji ani fizycznej, ani emocjonalnej. Te same osoby po wyzdrowieniu mają większe szanse rozejrzeć się na rynku firm oferujących pomoc prawną i wybrać najkorzystniejszą dla siebie opcję. Firmy różnią się m.in. renomą co do skuteczności, jak również pobieranym procentem.
      Mojej koleżanki matkę tuż po śmierci męża usidlili jeszcze w szpitalu naganiacze firmy pogrzebowej. Załamaną, przybitą kobietę. Potem się okazało, że "na mieście" mogła dostać za mniejsze pieniądze lepszą usługę.
      • jacekmarmur Re: Co w tym złego?? 11.03.12, 12:05
        agulha napisała:

        > Oprócz aspektu oszukania co do prawdziwej intencji, jest to też wywieranie naci
        > sku na osoby znajdujące się w sytuacji przymusowej (jak do Ciebie ktoś dzwoni d
        > o drzwi, a nie jesteś zainteresowana, spławiasz go, a w szpitalu leżysz jak kło
        > da) i nie znajdujące się w najlepszej kondycji ani fizycznej, ani emocjonalnej.
        > Te same osoby po wyzdrowieniu mają większe szanse rozejrzeć się na rynku firm
        > oferujących pomoc prawną i wybrać najkorzystniejszą dla siebie opcję. Firmy róż
        > nią się m.in. renomą co do skuteczności, jak również pobieranym procentem.
        > Mojej koleżanki matkę tuż po śmierci męża usidlili jeszcze w szpitalu naganiacz
        > e firmy pogrzebowej. Załamaną, przybitą kobietę. Potem się okazało, że "na mieś
        > cie" mogła dostać za mniejsze pieniądze lepszą usługę.
        Ale brutalna prawda o tym rynku jest taka, jaka jest. Liczy się kasa. Im szybciej dotrzesz do potencjalnego klienta tym lepiej, dlatego osobiście wszelkie przejawy na zasadzie że firma oferująca usługi pogrzebowe ma dostęp do szpitala jest dla mnie bardzo naganna, nie wiem dokładnie gdzie (pamięć, ale sprawa była opisywana w gazetach i również doczekała sie prezentacji w TV) ale był (jest) w Polsce szpital, gdzie firma pogrzebowa ma swoje pomieszczenie wynajęte z wystawą trumien urn itd. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że firmę prowadził chyba brat jakiegoś ordynatora, czy dyrektora. To jest dla mnie już patologia. No to może pójść krok dalej i urny i małe trumienki wstawić na porodówkę. A co tam, te mamy które urodzą zdrowe dzieci, będą mogły się cieszyć jakie to miały szczęście i może się zastanowią nad lepszym dbaniem o siebie w czasie ciąży, a te, które miały pecha i poród zakończy się tragicznie to nie będą miały daleko do załatwienia wszelkich spraw (w sumie dodatkowo jako drugi etat formalności będzie przecież mogła prowadzić jakaś oddziałowa, położna, czy niedofinansowany lekarz prowadzący. Co tam czemu nie? Ale tak na poważnie, to szlak mnie trafia jak coś takiego widzę, szlak mnie trafia na naganiaczy pod firmami konkurencyjnymi, gdzie osobiście miałem ostatnio taki przypadek, gdy wchodząc do firmy pogrzebowej, która w ofercie miała również pomniki, a ja chciałem się dowiedzieć odnośnie ceny założenia nowych napisów na pomniku, to taki palant podchodzi do mnie i oferuje mi cyt" wyrazy współczucia, ale tam za rogiem mają promocję na trumny i lepiej iść tam bo szybciej rozliczają itd) Myślałem że go w d*** kopnę. A swoją droga przy tym temacie to przyjaciel dalszej rodziny, o którym dowiedziałem się przypadkiem właśnie w ramach takiej smutnej okoliczności jaka był pogrzeb ciotki, prowadzi coś takiego jak hurtownię pogrzebową. W sumie na stypie jakoś się tak złożyło, że siedzieliśmy blisko siebie i siłą rzeczy zaczęliśmy rozmawiać. On akurat ma mało kontaktu z klientem ostatecznym, bo prowadzi hurtownię (swoją drogę nawet nie myślałem, że coś takiego istnieje, bo zawsze myślałem, że tego typu towar jest kupowany od producenta, ale się myliłem), ale z tego co opowiadał co robią pewne firmy (zaznaczam, nie wszystkie, jest cześć takich które umieją uszanować tę chwilę i wiedzą co to etyka) to włos się na głowie staje na baczność i człowiek zaczyna się zastanawiać, czy nie lepszym rozwiązaniem jest przekazanie ciała do badań na preparaty dla studentów.
        • Gość: Passja Re: Co w tym złego?? IP: *.play-internet.pl 11.03.12, 21:23
          Zgadzam się z wypowiedzią Jacka. To co wyprawiają pewne firmy z zakresu usług pogrzebowych to totalna przesada i żerowanie na osobach pogrążonych w smutku. Nie mniej w pewien sposób jestem z takową firmą związany na zasadzie umowy o pracę i muszę też zaprotestować. Są bowiem firmy, dla których etyka i działanie zgodnie z zasadami norm społecznych i kultury, to podstawa działalności i żyją właśnie one z uczciwego i profesjonalnego podejścia do klienta. Dobry przykład podał Jacek z hurtownią funero. Faktycznie firma ta należy do czołówki hurtowni w Polsce. Wielokrotnie firma, w której pracuję dokonywała u nich zakupu i zawsze stawali na wysokości zadania. A jest to w tej branży szczególnie ważne. Nie można uważam sprzedawać towaru, a tak należy niestety taktować również trumny i urny, który jest uszkodzony, obity itp. U nich nigdy nic takiego nie miało miejsca. A w związku, że towar specyficzny tu już nie ma możliwości na reklamacje, jakieś niedoróbki itp. Jak bowiem ktoś ma się poczuć, w chwili ostatniego pożegnania osoby bliskiej, gdy ktoś z rodziny zauważy np odprysk lakieru w trumnie kosztującej kilka tysięcy złotych... Co wtedy wstrzymać pogrzeb? Na coś takiego nie można sobie pozwolić i nikt kto chce faktycznie istnieć w tej branży i nieć zaufanie do takiej sytuacji nie dopuści. Zresztą osobiście uważam, że wymaga tego szacunek do osoby zmarłej...Dlatego też ważny jest też dobór odpowiednich dostawców i producentów. Może to się wydać śmieszne, ale w rzeczywistości jakiś błąd nie jest sprawą śmieszną tylko tragiczną........
    • Gość: Leon Re: Co w tym złego?? IP: *.play-internet.pl 10.03.12, 09:28
      dritte_dame napisała:

      >rel="nofollow">wyborcza.pl/1,75478,11296225,Lowy_w_cieniu_katastrofy__Prawnicy_podstepem_docieraja.html
      >
      > [i]"Przedstawicielka prywatnej kancelarii prawniczej zgłosiła się jako wolontar
      > iuszka do pomocy psychologicznej dla ofiar katastrofy pod Szczekocinami. A jej
      > szefowie zaczęli proponować rannym zawarcie umów w sprawie dochodzenia odszk
      > odowania.


      Kilka kancelarii oddelegowuje swoich "wolontariuszy" póki "żelazo jeszcze gorące"...Giełda przy łóżku poszkodowanego...
      • massaranduba Re: Co w tym złego?? 10.03.12, 18:48
        Gość portalu: Leon napisał(a):

        > Kilka kancelarii oddelegowuje swoich "wolontariuszy" póki "żelazo jeszcze gorąc
        > e"...Giełda przy łóżku poszkodowanego...

        Nie byloby tej sytuacji ,gdyby Polacy mieli wlasna ochrone prawna.Osobiscie uwazam,ze to najwazniejsze ubezpieczenie jakie kazdy powinien posiadac w cywilizowanym kraju.
        • dritte_dame Re: Co w tym złego?? 10.03.12, 21:45
          massaranduba napisała:

          > Gość portalu: Leon napisał(a):
          >
          > > Kilka kancelarii oddelegowuje swoich "wolontariuszy" póki "żelazo jeszcze
          > gorąc
          > > e"...Giełda przy łóżku poszkodowanego...
          >
          > Nie byloby tej sytuacji ,gdyby Polacy mieli wlasna ochrone prawna.Osobiscie uwa
          > zam,ze to najwazniejsze ubezpieczenie jakie kazdy powinien posiadac w cywilizow
          > anym kraju.


          Jeśli masz na myśli praktykę korzystania z osobistych ("rodzinnych") prawników (na podobieństwo lekarzy "rodzinnych") to zgadzam się całkowicie.
        • jacekmarmur Re: Co w tym złego?? 20.03.12, 16:43
          massaranduba napisała:

          > Gość portalu: Leon napisał(a):
          >
          > > Kilka kancelarii oddelegowuje swoich "wolontariuszy" póki "żelazo jeszcze
          > gorąc
          > > e"...Giełda przy łóżku poszkodowanego...

          Dokładnie tak, jak piszesz, ubezpieczyciel pierwszy aby wyciągnąć łapę po składkę, oczywiście zachwalając polsę w tym zakresie w jakim jest mu to wygodne, oczywiscie pomijając ważne szczegóły, na które sie powołuje w przypadku odmowy wypłaty odszkodowania, na zasadzie pierwsi do brania, ostatni do płacenie, dodatkowo w chwili wypadku potrafia wysłac swoich przedstawicieli, którzy daja do podpisu ugody, które z punktu są nie korzystne dla klienta i tak sprawa sądowa się zamyka... Co do ochrony prawnej to w Polsce jest to śmiech. Adwokaci kasują jak za zboże, cenniki ustalone i te które powinny obowiązywać to pusty śmiech, podobnie radcy prawni i im podobni. Jeszcze pololenia mina aż to się zmieni...A tak swoją drogą to czy ktoś się zastanawiał dlaczego wszyscy adwokaci, radcy, prokuratorzy i im podobni bronia tak hermetyczności tych zawodów???? Wiem, że jest to pytanie retoryczne, ale zastanówcie sie nad tym
          >
          > Nie byloby tej sytuacji ,gdyby Polacy mieli wlasna ochrone prawna.Osobiscie uwa
          > zam,ze to najwazniejsze ubezpieczenie jakie kazdy powinien posiadac w cywilizow
          > anym kraju.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka