Dodaj do ulubionych

Przeprowadzka do Wawy

17.06.04, 22:22
Kiedyś (mam nadzieję jak najpózniej) z powodów osobistych będę się musieła
przeprowadzić do Warszawy.Nie lubię tego miasta pasjami,boję się tego miasta!
boję się jego drapieżności,ludzi pędzących wiecznie za kasą.Po prostu
odrzucam to miasto jako miejsce do życia.Mieszkam w Krakowie,gdzie zycie
płynie wolniej,jest zupełnie inaczej niż w stolicy.Wiem,że w dużej mierze
moje nastawienie wynika to ze strachu-nic bardziej niż Wawa nie kojarzy mi
się z wyścigiem szczurów.Wiem też,że Wawa to takie korytko do którego
spływajmą ludzie z całej Polski.Jak Wy to odbieracie?
Ps.Warszawiacy bez urazy!nie chciałam generalizowac!
Obserwuj wątek
    • Gość: camel Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.dip.t-dialin.net 17.06.04, 22:34
      pracowalem w warszawie przez 2 lata...jezu koszmar. obrzydliwe miasto (poza
      kilkoma zakatkami), halas na ulicy, hamstwo i niebezpiecznie. poza tym
      strasznie mnie denerwowali "pilnowacze" samochodow, nie dasz takiem 2 PLN to ci
      gwozdziem po lakierze przejedzie.
      Ogolnei... wspolczuje ci tej przeprowadzki.

      camel
      • rosmam2 Re: Przeprowadzka do Wawy 17.06.04, 22:39
        Wiem,miałam już pewien kontakt z tym miastem!Ludzie na ulicy pędzą tak,że cie
        przewrócą,zadepczą i nie wiem ci jeszcze!poza tym zero fajnego klimatu,wieczny
        szpan i trendowość...brrr
        Ps.znowu bez urazy do Warszawiaków;)
        • photoart Re: Przeprowadzka do Wawy 17.06.04, 22:52
          Miasto jak miasto, jedyna różnica, to brak wyrazu i klimatu. Ja natomiast
          przeprowadzam się do Krakowa, może przy okazji znasz niedrogie miejsce
          na "obozowisko"?:) A swoją drogą jeżeli wyjeżdżasz dla "kariery" to
          prawdopodobnie będziesz miała większe możliwości w Wawie. Niestety, coś za
          coś...
          • Gość: rosmam2 Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 17.06.04, 23:04
            Co do miejsca niedrogiegi do zamieszkania-na pewno taniej niż w wawie.Mieszkam
            teraz koło IKEI (granica Krowodrzy i Azorów),nowe osiedle,polecam!miło,czysto i
            bezpiecznie!A mój wyjazd-niestety mam tam chłopaka,który pracy tam nie rzuci bo
            ją uwielbia i zarobki są ok,więc po troszę dla kariery a głównie z powodów
            osobistych-inaczej wołami by mnie tam nie zaciągnęli!!!
            Powodzenia w Kraku!fantastyczne miasto!
            • photoart Re: Przeprowadzka do Wawy 17.06.04, 23:21
              Gość portalu: rosmam2 napisał(a):

              > Co do miejsca niedrogiegi do zamieszkania-na pewno taniej niż w
              wawie.Mieszkam
              > teraz koło IKEI (granica Krowodrzy i Azorów),nowe osiedle,polecam!miło,czysto
              i
              >
              > bezpiecznie!A mój wyjazd-niestety mam tam chłopaka,który pracy tam nie rzuci
              bo
              >
              > ją uwielbia i zarobki są ok,więc po troszę dla kariery a głównie z powodów
              > osobistych-inaczej wołami by mnie tam nie zaciągnęli!!!
              > Powodzenia w Kraku!fantastyczne miasto!

              Dzięki, od pół roku bywam tutaj kilka razy w tygodniu :) Podmieszkiwałem na Lea
              (to chyba też Krowodrza, w każdym razie do IKEI było blisko):)
              Piszesz, że jedziesz dla chłopaka. Czy masz jakieś widoki na pracę w swoim
              zawodzie?
              Trzymam kciuki...
    • Gość: ja Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.acn.waw.pl 18.06.04, 08:26
      Znam to... choc mieszkam tu w wawie juz 12 lat, to caly czas uwazam,ze to
      miasto jest chore. Owszem daje prace, mozliwosci (w ograniczonym jednak
      zakresie itd). Ale jest nijakie.
      Nie ma ajnych miejsc gdzie mozna pojsc w wolnym czasie. A tam gdzie pojdziesz
      to tlum i masa znajomych.
      Szpan, kasa, bieg, nieczulosc etc. to jest cecha wiekszosci Warszawiakow. sa
      wsrod nich tez ci "normalni", ale naprawde w niewielkiej ilosci.
      Zastanawialas sie kiedys dlaczego Warszawiacy tak uwielbija to miasto? oni nie
      znaja niczego innego, oni nie wiedza jak jest gdzies indziej, bo wszedzie gdzie
      pojada patrza na innych z pozycji "pana".
      Pisze to na podstawie wlasnych doswiadczen i zapewne wiele osob sie wzburzy, ze
      tak nie jest. Mnie to spotkalo i tyle - mam prawo miec taka opinie.
      Zlapalam sie na tym, ze zarowno w pracy jak i prywatnie obracal sie glownie w
      gronie "przyjezdnych". I o wiekszosci z nich, ze sa przyjezdni dowiadywalam sie
      po jakims czasie, nie zebym pod tym wzgledem wybierala sobie znajomych. Cos w
      tym jest !
      Na pocieszenie moge Ci powiedziec, ze da sie tu zyc. Mimo wszzystko. Kwestia
      poniekad Twojego nastawienia.

      pees. I tez nie chcialam generalizowac...:))
      • Gość: rosmam2 Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 18.06.04, 10:04
        To ciekawe...cała Polska raczej nie lubi Warszawiaków....i szczerze mówiąc
        poznać czasami,że ktoś jest z Wawy-hehe ta pozycja pana i ę ą co to ja nie
        jestem,jestem z Warszawy a to przecież centrum życia w Polsce...;)
        ps.znowu nie generalizujmy!
      • Gość: P.S.J. Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.itpp.pl 18.06.04, 11:58
        >Nie ma ajnych miejsc gdzie mozna pojsc w wolnym czasie

        Jak to nie? Może się nie rozglądasz? Ja mam kilka świetnych (dla mnie) miejsc,
        jak Antykwariat, bar Rybitwa czy Czuły Barbarzyńca, tłumu raczej nie ma, w
        każdym razie nie więcej niż w krakowskich kawiarniach :)
        • Gość: ja Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.igik.edu.pl 18.06.04, 13:11
          nie tylko knajpa czlowiek zyje
          i mimo wszystko klimat nie do konca ten....
          ale to tylko moja opinia
          • Gość: P.S.J. Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.itpp.pl 21.06.04, 09:59
            Różnica między knajpą a kawiarnią jest jak między dziwką a żoną (excusez le
            mot). Posiadanie zaprzyjaźnionej kawiarni, z obsługą, która wita cię jak
            znajomego przy wejściu, która pyta się "dla Pana to co zwykle?", z którą można
            pogadać, to jedno z ważniejszych osiągnięć w życiu...

            A klimat jak najbardziej ten (lampartowałem się parę razy w życiu po Krakowie,
            gdzie moim cicerone była krakowianka)
      • Gość: żyd Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.p.lodz.pl 24.06.04, 23:17
        Szpan, kasa, bieg, itd. Pewnie masz rację. Tak jest w Warszawie. Tak samo jest w Krakowie, Poznaniu czy Gdańsku. Warszawa jest po prostu największym miastem w Polsce, i siłą rzeczy takich zjawisk jest najwięcej. A często najbardziej szpanują właśnie ci "przyjezdni", lecząc tym swoje kompleksy. Mówisz, że nie nie ma gdzie iść na spacer - cóż, Plantów w Warszawie nie ma. Ale jest Ogród Saski czy Wilanów - to dla miłośników przyrody. Miło czas można spędzić w muzeach lub galeriach. Jeśli masz ochotę na nastrojowy spacer z chwilą refleksji - polecam Powązki, zarówno cywilne jak i wojskowe. To są galerie sztuki pod gołym niebem. A jeżeli kręcą cię klimaty survivalowe - tuż pod bokiem masz Puszczę Kampinoską, gdzie możesz do woli przedzierać się przez chaszcze i nurzać w błocie. Możecie stolicy nie lubić - każdemu wolno, ale mam jedną prośbę - spróbujcie się czasem zastanowić, zanim zaczniecie w czambuł Warszawę krytykować, choć wiem, że aktualnie trendy jest na stolicy psy wieszać. A ja to miasto kocham.

        Pozdrawiam
        Warszawiak łódzko-włocławski
        • Gość: Ethlinn Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.04, 23:29
          > A jeżeli kręcą cię klimaty survivalowe - tuż pod bokiem masz Puszczę
          Kampinoską
          > , gdzie możesz do woli przedzierać się przez chaszcze i nurzać w błocie.

          Ech, lubię ci ja nurzac sie w błocie kampinoskim;-) I jeszcze lubię te chmary
          komarów które motywują do szybszej jazdy na rowerze;-)

          A ja to miasto kocham.

          I ja.

          Ps. Do zobaczenia na szlakach w Puszczy Kampinoskiej;-)
    • envi Re: Przeprowadzka do Wawy 18.06.04, 18:24
      też miałam koszmarne wizje tego miasta nim nie przyjechałam tu na studia,teraz
      b.lubię to miasto,ale...czasem jest za szybkie jak dla mnie.To wielki moloch.
    • Gość: Ethlinn Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 21:40
      Ile razy byłaś w Warszawie i na jak długo? I kiedy ostatnio?

      Wiem też,że Wawa to takie korytko do którego
      > spływajmą ludzie z całej Polski

      Ty też do tego korytka przypłyniesz. Można by więc powiedzieć że przez takich
      jak Ty (czy Twój mąż/partner czy kto tam) W-wie przypięto taką właśnie metkę.

      Piszesz że kochasz swój Kraków, że W-wa kojarzy Ci sie z wyścigiem szczurów, a
      wiesz z czym kojarzy mi się Kraków? Z potwornym snobizmem, kompleksami na tle W-
      wy - stolicy, masą ludzi którzy wcale Krakowiakami nie są, ale takimi się czują
      po przyjeździe z wsi z drugiego końca Polski. Nie lubię Krakowa, a to nie jest
      modne...
      Pisałam już wielokrotnie, że moim zdaniem W-wa to najzwyklejsze miasto (moim
      zdaniem normalniejsze niż reszta, ale to pewnie wynika z faktu że je znam i
      jest mi bliskie). Fakt - W-wa nie jest piękna, ale dla mnie ma jakiś urok.
      Niepowtarzalny. W dodatku gdy pomyślę o jej historii, o tym jak ucierpiała w
      trakcie II wojny, to nie mam nawet odwagi by powiedzieć że jest brzydka. Tylko
      dla kogo dzisiaj ma jakieś znaczenie co się tu wydarzyło przed 60 laty...
      Lubię W-wę; lubię Łazienki, Żoliborz, lubie chodzić ulicami (i Marszałkowska
      lubię chodzić), lubię Plac Krasińskich, Kamienne Schodki, Górę Gnojną, Okolice
      Bazaru Różyckiego, Park Praski, Fotoplastikon, lubię jeździc rowerem po wale
      nad Wisłą, lubię Powązki, ech i wiele innych miejsc w Warszawie lubię;-)

      Ps. A nie mieszkam w W-wie;-)

      • Gość: rosmam2 Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 24.06.04, 18:52
        Ależ ja nie jestem Krakuską z urodzenia!i nie czuję się jakoś szczególnie
        wywyższona przez to,że mieszkam w Krakowie!i nikt tu się na nic nie snobuje!w
        każdym bądz razie nie odczuwam takiego snobowania się na bycie Krakusem,jak na
        bycie Warszawiakiem hehe(to prowokacja;)
        • Gość: Ethlinn Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.04, 23:26
          > Ależ ja nie jestem Krakuską z urodzenia!i nie czuję się jakoś szczególnie
          > wywyższona przez to,że mieszkam w Krakowie!i nikt tu się na nic nie snobuje!w
          > każdym bądz razie nie odczuwam takiego snobowania się na bycie Krakusem,jak
          na
          > bycie Warszawiakiem hehe(to prowokacja;)

          Jak prowokacja to spoko;-)

          Ps. Widzisz, Ty nie widzisz tego snobowania w Krakowie, a ja go nie widzę w
          Warszawie. Niestety jest cała masa osób (tak w Krakowie jak w Warszawie jak
          mniemam) które pracuja na taką opinię. Wystarczy poczytać sobie watki Warszawa
          kontra Kraków.
    • peterli Re: Przeprowadzka do Wawy 18.06.04, 22:43
      zylem w stolicy od urodzenia....i wiem ze bym tutaj nie chcial wiecej
      wröcic....warszawa jest moim ukochanym nie znienawidzonym miastem....kazdy
      patrzy tylko na pieniadze, nie ma normalnych ludzi a reszta to
      przyjezdne.....to jest wielki moloch i dziura.....ale mimo to nie jest tak
      zle....

      a gdzie nie ma szczuröw? wszedzie sa tylko ze w stolicy widac ich
      codziennie.....

      pozdrawiam....stary warszawiak z zoliborza....
    • Gość: yorke a czy w Krakowie jest tak jak w Wrocławiu? IP: *.chello.pl 19.06.04, 20:12
      w przeciwienstwie do tfu tfu Warszawy.

      We Wroclawiu ludzie nie gnaja za kasa, nigdzie sie nie spiesza. Nie ma wyscigu
      szczurów, kazdy moze znalesc swietna dobrze platna prace a i dla wszystkich
      chetnych wystarcza. W przeciwienstwie do Warszawy - jak masz klopoty w pracy to
      zyczliwi ci pomoga, poklepia, jak czegos nie wiesz - wytlumacza, nie ma wcale
      mobbingu, firmy nie bankrutuja tylko maja sie swietnie. Nie ma glupich
      sqrvysynow ktorzy dostali prace bo zrobili komus laske, tak jak to zwykle bywa
      w Warszawie. Kazdy kto chce miec dobre, dobrze platne stanowisko ma na to
      szanse. Jesli komus sie nie powiedzie to nie jest prawda ze dostaje "wilczy
      bilet". Jak mu nie idzie to z czystym kontem moze znalesc podobna prace w innej
      firmie i nie jest prawda ze aby moc sie rozwijac trzeba wyjechac do Warszawy.

      Prace nie zalatwia sie po znajomosci ale o tym decyduja wylacznie kwalifikacje.
      Przy czym - nawet jesli nie skonczyles "renomowanego" liceum to nikt ci tego
      nie daje Ci tego do zrozumienia, nie ma tzw szklanej sciany ze jestes
      tym "gorszym". O tym co masz do powiedzenia nie decyduje pochodzenie tylko
      wartosc tego co chcesz powiedziec.

      Poza tym tez wcale nie jest prawda, ze Wroclaw jest skostnialy artystycznie i
      biznesowo, ma silne tradycje mieszczanskie siegajace czasow Piasta Kolodzieja.
      Wroclaw jest oczywiscie miastem otwartym, cudownym, wspanialym, czystym z
      piekna zabudowa [nie ma np wcale wielkiej plyty], czystym i pachancym dworcem
      PKP i doskonalym, nowoczesnym ukladem drogowym po ktorym mozna jezdzic w te i z
      powrotem ze hohoho!

      cud miod tylko tam mieszkac
      • Gość: Ethlinn Re: a czy w Krakowie jest tak jak w Wrocławiu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 14:17
        Pomimo mojej sympatii do Wrocławia, nie mogę się zgodzić z tym ze cyt. "Nie ma
        wyscigu
        > szczurów, kazdy moze znalesc swietna dobrze platna prace a i dla wszystkich
        > chetnych wystarcza. W przeciwienstwie do Warszawy - jak masz klopoty w pracy
        to
        >
        > zyczliwi ci pomoga, poklepia, jak czegos nie wiesz - wytlumacza, nie ma wcale
        > mobbingu, firmy nie bankrutuja tylko maja sie swietnie. Nie ma glupich
        > sqrvysynow ktorzy dostali prace bo zrobili komus laske, tak jak to zwykle
        bywa
        > w Warszawie. Kazdy kto chce miec dobre, dobrze platne stanowisko ma na to
        > szanse. Jesli komus sie nie powiedzie to nie jest prawda ze dostaje "wilczy
        > bilet"

        Myślę że choć z różnym nasielenim ale opisane przez Ciebie zjawiska niestety
        wszędzie mają miejsce. I nie ma różnicy czy jest to W-wa, Kraków, Wrocław itd.
        Dla przykładu - pracowałam w Kolobrzegu i Świnoujściu, gdzie sposób traktowania
        pracownika był po prostu żałosny. A przecież nie są to zadne metropolie... To
        zależy od ludzi, ich wychowania, szacunku dla innych, jakichś zasad i naprawdę
        miejsce nie ma tu żadnego znaczenia. Wręcz można by powiedzieć że w takich
        mniejszych miastach jest jeszcze gorzej, bo bezrobocie większe, i zdobycie
        pracy (jak też jej utrzymanie) jest cenniejsze. Dla porównania - pracuję w W-
        wie w małej firmie, w której co prawda pieniądze zarabiam nieco śmieszne,
        wyscigu szczurów nie ma (bo i nie ma z kim się ścigać;-)ale za to na relacje z
        szefostwem absolutnie nie mogę narzekać.
        Każdy z nas ma inne doświadczenia, ale nie można wszystkiego (i wszystkich)
        mierzyć wedle swojej tylko miary.
        Pozdrawiam
        • Gość: yorke zeby nie było - żartowałem :) IP: *.chello.pl 20.06.04, 18:24
          śmieszne są uogólnienia w rodzaju "a w Warszawie to jest wyścig szczurów a
          Wrocław/Kraków itp miasta są miłe, ładne, ludzie mili i zyczliwi". pierdy do
          kwadratu.

          Mieszkałem we Wrocławiu 10 lat i powiem szczerze - z takim wyscigiem szczurów z
          jakim tak się spotkałem we Wroclawiu NIGDY nie spotkałem się w Warszawie a
          pracowałem w wielu firmach. Moze to wynika z tego, że Wrocław ma bardzi mały
          rynek pracy, absolwentów do pracy bardzo duzo, poza tym ma mieszczanskie
          ambicje. Podzial szczurow na lepszych i gorszych i jakas przemozna teskonota za
          uporzadkowanym zyciem mieszczanskim w ktorym "kazdy zna swoje miejsce" i pewna
          dworskosc, ktora objawia sie tym, ze bez wzgledu na zasługi i prace jaką
          wykonał - kazdy jest kwalifikowany do okreslonej "warstwy".

          I o ile wątki na "praca/praca w warszawie" w rodzaju "szczury ze wsi wypad z
          warszawy" są traktowane z niesmakiem i jednoznacznie negatywnie to gdyby
          pojawił się wątek "szczury ze wsi wypad z wroclawia" to watpie czy mialby juz
          takie jednaznacznie negatywnie opinie. Fakt jest faktem, ze zarówno Wroclaw jak
          i Krakow starają sie wywyższyć na siłę. Chocby kosztem tego, zeby na sile
          udowodnic jakim to beznadziejnym miastem jest Warszawa.

          Myślałem ze Wrocław zostanie miastem otwartym przyjaznym. Niestety - powoli
          staje się kołtuniastym, gównianym mieszczanskim miastem w najgorszym tego slowa
          znaczeniu jak Kraków, Poznan czy Sląsk. Na Śląsku jest zywy podzial na
          Slonzokow i Goroli. Wiadomo kto dobry kto zly. Wroclaw powoli robi sie taki
          sam. Jest podzial na "my" kontra "oni". Oni to sa rozni, choc wiadomo ze gorsi -
          np. z Walbrzycha, gdzies z zapadłych gór, ze wsi i miast spoza Wroclawia no i
          oczywiscie - z Warszawy albo w ogole z Polski Wschodniej.

          Stwierdzenie ze Warszawa jest ujowym miastem dla wroclawiaka/krakowiaka jest
          bezdyskusyjna, trendy i bardzo mile widziana, natomiast jakakolwiek krytyka np.
          Wroclawia, chocby uzsadniona zreszta grozi linczem.
          • Gość: Ethlinn sorki - nie załapałam;-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 18:49
            > śmieszne są uogólnienia w rodzaju "a w Warszawie to jest wyścig szczurów a
            > Wrocław/Kraków itp miasta są miłe, ładne, ludzie mili i zyczliwi". pierdy do
            > kwadratu.

            Dokładnie.

            > Myślałem ze Wrocław zostanie miastem otwartym przyjaznym. Niestety - powoli
            > staje się kołtuniastym, gównianym mieszczanskim miastem w najgorszym tego
            slowa
            >
            > znaczeniu jak Kraków, Poznan czy Sląsk. Na Śląsku jest zywy podzial na
            > Slonzokow i Goroli. Wiadomo kto dobry kto zly. Wroclaw powoli robi sie taki
            > sam. Jest podzial na "my" kontra "oni". Oni to sa rozni, choc wiadomo ze
            gorsi
            > -
            > np. z Walbrzycha, gdzies z zapadłych gór, ze wsi i miast spoza Wroclawia no i
            > oczywiscie - z Warszawy albo w ogole z Polski Wschodniej.

            Hehe, urodziłam się w Wałbrzychu;-))) No i niestety muszę przyznać że to
            straszna dziura, ale przede wszystkim potworna, przerażająca bieda. Jeżdżę tam
            od wielu lat - i tam nic sie nie zmienia - jakby czas stanął w miejscu.
            Właściwie niewiadomo kogo za to winić - czy władze, czy samych ludzi
            niepotrafiacych odnaleźć sie w tej rzeczywistości.

            > Stwierdzenie ze Warszawa jest ujowym miastem dla wroclawiaka/krakowiaka jest
            > bezdyskusyjna, trendy i bardzo mile widziana, natomiast jakakolwiek krytyka
            np.
            >
            > Wroclawia, chocby uzsadniona zreszta grozi linczem.

            To własciwie ciekawe dlaczego konflikt między miastami toczy się głównie na
            linii W-wa - Kraków. Niedawno był właśnie w Wyborczej artykuł na temat
            Wrocławia, i z tego co pamiętam atrakcyjności tego miasta nikt nie
            kwestionował, ale i nikt nie próbował udowadniać że jest ono gorsze czy lepsze
            niż W-wa. Z kolei jeśli chodzi o W-wę, to co by się tutaj nie wydarzyło -
            tragiczny wypadek samochodowy, manifestacje czy cokolwiek innego od razu
            pojawiają sie tutaj wątki typu "to mogło sie wydarzyć tylko w W-wie" zakładane
            przez mieszkańców innych miast - i to najczęściej Krakowa. Zdaję sobie sprawę,
            że autorami są jacyś cwierćinteligenci być moze zupełnie niereprezentatywni dla
            tego miasta, ale jednak...
          • Gość: rosmit Re: zeby nie było - żartowałem :) IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 24.06.04, 18:56
            Kraków i Wrocław wcale się nie próbują wywyższyć na siłę!to Warszawka wszystko
            chce zassać!to zdanie,moim zdaniem,świadczy o tymże uważasz,że to Wawce należy
            się palma pierwszeństwa we wszystkim w tym kraju!to potworne miasto,które
            wsysa,zadeptuje i wypluwa!!!
            • Gość: Ethlinn Re: zeby nie było - żartowałem :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.04, 23:22
              > Kraków i Wrocław wcale się nie próbują wywyższyć na siłę!to Warszawka
              wszystko
              > chce zassać!to zdanie,moim zdaniem,świadczy o tymże uważasz,że to Wawce
              należy
              > się palma pierwszeństwa we wszystkim w tym kraju!to potworne miasto,które
              > wsysa,zadeptuje i wypluwa!!!

              Hahaahahahahahahahhahahahahahahahahahahahahhahaa;-)))))))))))))))))
              Zassać powiadasz;-)))))))))))))))))))))))))))
    • Gość: MM Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.06.04, 01:04
      Mieszkam w Warszawie od 22 lat. Przyjechałam "za mężem", który pochodzi z
      Warszawy. I muszę Tobie powiedzieć, że nigdy nie czułam się w Warszawie obco.
      Przede wszystkim nie traktowałam wszystkich mieszkańców Warszawy jak wrogów -
      bo niby dlaczego?. Miałam świadomość, że 50% mieszkańców to ludzie napływowi,
      tak jak ja. I Ty miej świadomość, że przyjeżdżając do Warszawy, będziesz
      tworzyła wizerunek mieszkańca Warszawy. To od Ciebie będzie zależało, jak
      będzie postrzegana Warszawa.
      Piszesz o wyścigu szczurów. Myślę, że w dużej części jest on wytworem ludzi
      przyjeżdżających do Warszawy, a więc i będzie w przyszłości Twoim i Twoich
      najbliższych. Dlaczego tak myślę? Była jakaś motywacja, żeby przyjechać do
      Warszawy a więc jest też determinacja, żeby osiągnąć cel. Jeżeli w Warszawie
      jest tak strasznie, to przekonaj swojego chłopaka, zeby pozostał w Krakowie. Ja
      myślę ( a właściwie czytałam rozliczne wypowiedzi osób przyjeżdżających do
      Warszawy), że to jest nie tylko miejsce, gdzie rynek pracy jest chłonny, ale
      dający także większe możliwości rozwoju. Wypowiadali się mieszkańcy wszystkich
      większych miast Polski - także Krakowa. Artyści i technicy - ludzie różnych
      zawodów. Wszyscy zgodnie twierdzili, ze w swoich miastach nie mogli już
      osiągnąć więcej, ponieważ napotykali mur nie do przektoczenia.
      Ja zawsze z sentymentem wspominam swoje miasto rodzinne, zachwalam swoim
      znajomym jego walory turystyczne. I nigdy nie chciałabym do niego wrócić już na
      stałe. Warszawa jest miastem które w pewnym momencie swojego zycia musiałam
      zaakceptować i po prostu je pokochałam. Zwiedzam ją wzdłuż i wszerz. Poznaję
      jej zakamarki. Sięgam do jej historii, nie tylko tej z ostatnich 20 lat.
      Poznaję kafejki. Spotykam się z sąsiadami, umawiam się z koleżankami z pracy,
      spotykam ze znajomymi. Przecież to są normalni ludzie, nie przylecieli z
      Księżyca.
      Przez cały czas mam uczucie, że to straszne "korytko" warszawskie tworzą osoby
      mieszkające poza Warszawą i te, które tu mieszkają i się tak strasznie tym
      męczą. Jeżeli się tak męczą, niech zostaną w swoich rodzinnych stronach. W moim
      rodzinnym mieście rozwija się tyle ciekawych inicjatyw. Myślę, że w każdym
      miejscu Polski można stworzyć coś ciekawego.
      Piszesz, że w Krakowie życie płynie wolniej. To prawda. Ale myślę, że przyczyna
      jest dosyć prozaiczna - są mniejsze odległości. Ja też codziennie biegnę od
      tramwaju do tramwaju. Po co mam w dzień powszedni spacerować po ulicach, jeżeli
      lubię czas spędzić z rodziną. Czy Ty - mając rodzinę, dzieci do odebrania z
      przedszkola czy szkoły spacerowałabyś ulicami miasta? Robię to z przyjemnością
      w dni wolne.
      Radzę więc - po prostu pokochaj to miasto, staraj się je poznać a jeżeli jest
      to niemożliwe - to zrezygnuj z przyjazdu. Bo będziesz kolejną osobą, która
      będzie tworzyła wizerunek Warszawy "korytka" z wyścigiem szczurów. Będziesz
      siedziała ze swoim chłopakiem w 4 ścianach i będziecie rozpaczali jaka ta
      Warszawa jest straszna. A obok Was, być może będący w Takiej samej sytuacji jak
      Wy, sąsiedzi będą mowili to samo. I nikt się do nikogo nie zbliży, bo przecież
      jak tak można.
      Śmiem twierdzić (piszę to z lekką ironią), że kiedy przyjedziesz do Krakowa,
      nie będziesz się nikomu chwaliła, że pracujesz w Warszawie, że właśnie
      awansowałaś, bo przecież to takie prostackie i nie w Twoim stylu. Przecież to
      cecha tych zarozumiałych Warszawiaków a na pewno nie mieszkańców Krakowa,
      Wrocławia czy Poznania.
      Myślę, że powinnaś bardzo poważnie przemyśleć swoją decyzję. W przeciwnym
      wypadku zawsze będziesz nieszczęśliwa i to nieszczęście będzie się pogłębiało.
    • Gość: Anusia Re: Przeprowadzka do Wawy IP: 217.153.18.* 21.06.04, 12:25
      Przeprowadziłam sie do wawy 7 lat temu - zaczelam studia. nienawidzilam wawy
      przez pierwszy rok; teraz...miasto moje a w nim...:-)ale to chyba głównie
      dzieki przyjaciołom których mam własnie tu. Nie martw sie na zapas, warszawa da
      sie oswoic, da sie lubic...przysiagam!!i pozdrawiam!
    • Gość: tomi Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.chello.pl 26.06.04, 21:49
      ja pierdziele to sie nie przeprowadzaj, co masz za problem. pozatym wezcie sie
      wrzyscy odwalcie od wawy i zajmijcie sie swoim bagnem. inne miasta w polsce nie
      dorastaja wawie do pięt. jaka jest łódz!!!!!handluje sie zwłokami,a kraków niby
      najwiekasza kulturka a kamieniami rzucaja w ludzi. i tak czy chcecie czy nie
      bedziecie przejmowali nasz styl zycia, my jestesmy pierwowzorem dla całego
      narodu polskiego.
      p.s. poza wawa to jeszcze tylko w polsce szacunek nalezy sie trojmiastu no...
      no i poznan jest niezły
    • Gość: Ania Re: Przeprowadzka do Wawy IP: 195.150.115.* 26.06.04, 22:52
      Wiesz... ja tez jestem z Krakowa. W Wawie mam rodzinę u której bywam dość
      często. Jakoś nie załważam specjalnych róznic między tymi miastami w tych
      kwestiach o których piszesz. Wydaje mi się, że to wszystko zalezy od tego czym
      się zajmujesz i w jakim srodowisku się obracasz. Niestety moje pod wieloma
      względami jest dokładnie takie jak piszesz. Ciągła praca, pogoń za pieniędzmi,
      ludzie pracujący od rana do nocy itp. Tyle ze to Kraków, a nie Wawa.
      Wszystko zalezy od ludzi i zawodu. Można w ogromnym mieście wieść spokojne i
      ciche zycie, a można też w małej wiosce prowadzić bardzo intensywny i
      zapracowany tryb zycia.
    • Gość: [L] Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 15:55
      Czesto sie z tym spotykam, ze dla niektorych najwieksza wada Warszawy wynika z
      ich wlasnej wady. Za szybkie zycie? No jak dla Ciebie jest za szybkie to juz
      Twoj problem ze sie nie potrafisz dostosowac. Zobacz jak sie zyje w miastach na
      zachodzie.
    • Gość: kr Re: Przeprowadzka do Wawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.04, 22:12
      no to ja chyba powiaze watki, bo studiuje we Wroclawiu, znam dobrze Krakow, a w
      Warszawie zapewne niebawem wyladuje, i to dlatego ze chce! Rozumiem w gruncie
      rzeczy caly ten problem, bo Warszawy NIENAWIDZILAM calym sercem, a
      gloryfikowalam Wroclaw, zawsze i wszedzie. a teraz? coz... zakochalam sie, i
      Warszawa wyglada przyjazniej,bo taka chcialam ja zobaczyc! Chcialam poznac
      miasto gdzie mieszka moj chlopak, no i coz...ogrod Saski i Krasinskich,
      Muranow, paskudne centrum ;), Czuly Barbarzynca... no nie, tesknie za Warszawa
      juz teraz! A wroclaw? coz,jest cuuuudowny, ale wlasnie koncze studia, a Wroc
      daje mi szanse na bycie nauczycielka... li i jedynie. Wiec, szczerze mowiac,
      opowiesci o Wroc jako raju bez bezrobocia, gdzie kazdy sie usmiecha sa nieco
      przesadzone. Ale za to mamy Tumski ;)) i Srodmiescie. I aniola kolo Muzeum. I
      cala reszte, zupelnie wyjatkowa...
      powodzenia w podjeciu decyzji, i pzdr dla warszawiakow, i nie-warszawiakow

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka