pinkink3
27.07.12, 08:18
Za 5 dni przyjezdza do Polski kandydat na prezydenta Stanow Zjednoczonych, Mitt Romney. Jest juz w Londynie, gdzie juz zdazyl sie osmieszyc, potem smiga do Izraela, a na koniec do Polski.
Po co?
Okazuje sie, ze Romney przybywa na osobiste zaproszenie Lecha Walesy. Zamierza nawet odwiedzic go w Gdansku.
Jak to mozliwe?
Przywodca badz co badz slynnego zwiazku zawodowego zaprasza jednego z najbogatszych kapitalistow USA, ktory wprost brzydzi sie zwiazkowcami, [wyznal publicznie, ze wywalanie ludzi z pracy sprawia mu przyjemnosc], broni bogatych przed opodatkowaniem, sprzeciwia sie powszechnemu ubezpieczeniu zdrowotnemu, wspiera posiadanie broni przez kazdego , ma wielka ochote na wojne z Iranem, czesto mija sie z prawda i znany jest ze zmieniania pogladow z minuty na minute.
Na szczescie nie jest przy tym najbystrzejszy i dosc latwo jest go przejrzec. Jesli kto chce, oczywiscie.
Niestety, jego elektorat to nic innego jak amerykanski odpowiednik polskich 'moherow',