Dodaj do ulubionych

Klasa nie daje mi żyć

08.08.12, 13:25
Idę teraz do 2 klasy liceum, dodam, że dobrego liceum, nie chodzą tam jacyś chuligani, ale przez to moja sytuacja jest może nawet gorsza, bo nic się nie da zrobić z cwaniaczkami którzy są najlepszymi uczniami w klasie i nie dają mi żyć. Na początku demonstracyjnie mnie lekceważyli, ignorowali próby zawarcia znajomości, a teraz po prostu mnie dręczą psychicznie. I to nie gdzieś na przerwie, na lekcjach, gdy stoję przy tablicy, gdy nauczyciel o coś mnie zapyta, ciągle są głupie komentarze. Nauczyciele na to nie reagują i nie zamierzam o to zabiegać, bo to nic nie da. Nie będę opisywała konkretnych sytuacji, ale to są po prostu głupie docinki, patrzenie na mnie jak na niedorozwój umysłowy a nie nie jestem jakimś brudasem, lubię swój wygląd, ubieram się jak każda nastolatka, nic takiego wyróżniającego się. Przykładowo nauczyciel pyta, kto może coś tam zrobić, napisać na tablicy itp. i już wiem, że ktoś wypowie moje imię i reszta zacznie się śmiać. A ja naprawdę nie widzę w sobie jakiegoś dziwoląga, nie jestem jakaś strasznie nieśmiała, zresztą nawet gdyby coś było ze mną nie tak, to i tak chyba każdy zasługuje na jakiś szacunek. Wcześniej jak chodziłam do szkoły uchodziłam za "cichą" ale nikt mnie nie dręczył ani nic takiego. A w tej klasie jestem naprawdę traktowana jak kompletne nic, coś ,co można dla zabawy deptać. Dodam, że moja klasa jest dość specyficzna, różne osoby, typy z fobią społeczną, pedaraści, metale i takie tam różne subkultury, różne religie ale nikt się nie czepia ich, po prostu mnie wzięli pod buta i tyle. Nie piszcie "nie przejmuj się" bo i tak nie jest to problem, przez który rwałabym sobie włosy z głowy, ale może ktoś miał podobną sytuację i może coś może mi doradzić. Dodam, że zmiana szkoły nie wchodzi w grę, bo ja samą szkołę naprawdę lubię, żadna inna mnie lepiej do matury nie przygotuje, a poza tym gdybym trafiła do nowej klasy, to do nikogo nie miałabym odwagi się odezwać bo teraz przy rówieśnikach się czuję jakbym była kosmitą.
Obserwuj wątek
    • piwi77.0 Re: Klasa nie daje mi żyć 08.08.12, 14:55
      Dziewczynie nie umiem nic doradzić. Gdybyś była chłopcem rada byłaby prosta. Potrenować trochę, a potem sprowokować jakiegoś palanta i mu wpie...ć. Szacunek od razu by był.
      • Gość: igraszka8 Re: Klasa nie daje mi żyć IP: 81.219.209.* 08.08.12, 15:28
        Problem tkwi w tym, że ja przez cały rok nie reagowałam na zaczepki więc jakbym teraz zaczęła się bronić to wyglądałoby to śmiesznie i żałośnie. W sumie nie miałabym oporów, żeby ich wytrzaskać po mordzie, bo i tak by za to przecież nic nie zrobili poza naganą z zachowania a takie kary jak akurat mam w dupie, ale zwyczajnie dla nich jestem jak szczeniak. Gdybym od początku grała twardą, pyskatą, może i odważyłabym się powziąć radykalne kroki. Ale teraz zwyczajnie jestem zagrzebana w błotku, które sama sobie naładowałam. Powiedzmy, że zacznę im pyskować albo spróbuję siły fizycznej i coś mi nie wyjdzie - byłabym skończona. Myślałam zresztą o karate i takich sprawach, ale one fizycznie mnie nie tykają, więc to by było nieadekwatne. A cięte riposty nie za bardzo przychodzą mi do głowy, gdy jestem w stresie, zresztą ja generalnie jestem przyjazną osobą, więc po prostu nie za bardzo umiem być wredna.
        • piwi77.0 Re: Klasa nie daje mi żyć 08.08.12, 15:41
          Karate jest Ci niepotrzebne. Potrenuj trochę na siłowni, 2 razy w tygodniu wystarczy i tylko siłę (40 do 60 minut), bez wytrzymałości, a zyszkasz na sylwetce i pewności siebie. Jeszcze sie okaże, że i język ci się wzmocnił. Przestaniesz bać się, że tak to ujmę, kontaktu cielesnego i wynikających z tego konsekwencji i zyskasz na szacunku. Że się zmienisz i Cię nie poznają? To chyba dobrze, no nie?
        • pocoo Re: Klasa nie daje mi żyć 09.08.12, 08:51
          Gość portalu: igraszka8 napisał(a):

          W sumie nie m
          > iałabym oporów, żeby ich wytrzaskać po mordzie, bo i tak by za to przecież nic
          > nie zrobili poza naganą z zachowania a takie kary jak akurat mam w dupie

          I taki ktoś jest kozłem ofiarnym? Igraszka8...ty wiesz...
    • Gość: ka_p_pa Klasa? IP: *.interwan.pl 08.08.12, 15:03
      Nie wierzę. To zapewne trzy, cztery osoby, typuję- dziewczyny. Zlokalizuj prowodyrkę i poszukaj jej słabych stron. Jakiegoś kompleksu, na którym mogłabyś jechać. I pojedź.
      • Gość: igraszka8 Re: Klasa? IP: 81.219.209.* 08.08.12, 15:21
        Takich osób które mnie "aktywnie" prześladują naliczyłam 7 ale oni mają swoje zgraje i do tamtych też nie mogę nawet cześć powiedzieć, bo rzucają tylko wściekłe spojrzenia.
        • piwi77.0 Re: Klasa? 08.08.12, 15:35
          Wybierz z tej siódemki najsłabszą i zacznij ją prześladować. A to potrąć niechcąco, zrzuć zeszyt przechodząc obok, odwracając się walnij łokciem, na sporcie walnij piłką w twarz, oczywiście zawsze przepraszając. Nic Ci nie grozi, a intuicja podpowiada mi, że to może funkcjonować.
          • Gość: igraszka8 Re: Klasa? IP: 81.219.209.* 08.08.12, 16:19
            Właściwie jest wśród tej 8 (zapomniałam jedną doliczyć) taka jedna nieśmiała pindzia, która od początku próbowała się wkręcić w towarzystwo popularnych i się jej mniej więcej udało, lecz nadal jest bardzo niepewna i tylko skrzydła jej rosną jak może coś mi dogryźć. Oczywiście to dosyć jeszcze nieśmiałe dogryzy, ale już tam coś zaczyna komentować moje ciuchy, a to coś tam na w-f brzęczy że źle coś zrobię na boisku. I w sumie też taką miałam myśl, żeby od nowego roku trochę ją zacząć tłamsić (ćwiczyłam trochę, ogólnie poprawiłam trochę swoją pewność siebie w te wakacje) więc raczej już nie będę taka cicha jak w tamtym roku szkolnym, kiedy to byłam taką kizią mizią. W sumie prócz tej jednej wszystkie te dziewczyny są pewne siebie, są aktywne na lekcjach, raczej żadnej z nich nic nie zrobię, bo to są bardzo pewne siebie osoby. Ale ta jedna jest dość słaba i jakbym na niej wypróbowała trochę jak mi idzie z dręczeniem ludzi, to nie byłoby takie głupie. Chociaż rzecz jasna nie zamierzam jej robić jakichś dziecinnych kawałów, raczej jakieś może subtelne aluzje do tego i owego (jest gruba). Także to mogłoby zdać egzamin ale i tak tylko tę jedną bym wyeliminowała.
            • piwi77.0 Re: Klasa? 08.08.12, 16:33
              To chyba dobry plan. Ale same docinki, to może być za mało. Jak się czasem poślizgniesz (podłogi potrafią być syficzne) i niechcący nabijesz jej łokciem siniaka, to na pewno pomoże zrealizować Twój plan.
        • Gość: ka_p_pa Re: Klasa? IP: *.interwan.pl 08.08.12, 15:45
          Bzdura. Prowodyr jest zazwyczaj jeden, a jeśli dziewczyna, to jak pisałem trzy, cztery krowy rywalizujące tak na prawdę między sobą. Reszta to bezmyślne barany rechoczące ze wszystkiego. Dołożysz jednej z prowodyrek(niekoniecznie fizycznie przecież) raz i drugi i zyskasz szacunek, albo, co wystarczy, respekt. A cześć nie mów, nie musisz.
          Pamiętam z czasów szkolnych(oj, dawno to było) taką scenkę:
          miałem znajomą- wielkie, potężne dziewuszysko, 175 wzrostu i 90 kg wagi. Rzucała się w oczy. Weszła do klasy, 30 dziewczyn, wypindrzone i bezczelne. I gapią się na tą górę mięsa jakby ufo zobaczyły, na co moja znajoma zrobiła przerażoną minę i wypaliła: o ku..., ale wy jesteście brzydkie!
          Tak się to załatwia.
          • piwi77.0 Re: Klasa? 08.08.12, 15:53
            Twoja koleżanka miała łatwiejsze zadanie. Górowała siłą fizyczną i wystarczyło, że zasygnalizowała, że o tym wie i się tego nie wstydzi, a rzeczy same sie poukładały już na wstępie. Tutaj dziewczyna nie jest pewna żadnych swoich przewag nad resztą, no i mamy juz pewne zaszłosci, które trzeba odkręcić.
            • k_a_p_p_a Re: Klasa? 08.08.12, 16:07
              To tylko przykład, jak należy reagować. Każda z prześladowczyń ma jakiś feler- a to nadwagę, a to małe cycki(albo za duże), albo kilo szpachli na pysku albo przeleciało ją pół osiedla. Prześladowany musi skupić się nie na aktualnej zaczepce, ale na przeciwniku. Nie wdawać się w spory na swój temat, ale natychmiast przenosić uwagę na prześladowcę.
              • piwi77.0 Re: Klasa? 08.08.12, 16:24
                Na którego prześladowcę? Bo chyba nie na wszystkich naraz - wtedy nie ma szans. Powinien, tak mi się wydaje, pozostawić prowodyra w spokoju, bo widocznie ma on jakś przewagę, którą nie sposób zniwelować, a wytypować któregoś z klakierów prowodyra, najlepiej najsłabszego i tylko jego (ją) prześladować. Nie próbowałem i nie byłem świadkiem takiej akcji, więc nie wiem czy funkcjonuje, ale wydaje mi się, że to nie jest bez szans. Klakierzy zaczną czuć się niepewnie widząc, że jeden z nich dostaje po dupie, a dotychczasowa ofiara, prześladując wytypowanego klakiera, da innym znać, że nie jest dupą, bo potrafi innych obijać, gdy tylko zechce.
                • Gość: igraszka8 Re: Klasa? IP: 81.219.209.* 08.08.12, 16:31
                  Ma sens to, co mówisz, zresztą jak zacznę je wszystkie atakować z miejsca, to pomyślą, że zwariowałam, ale jak powoli będę robić swoje, może to się wydawać bardziej przemyślan. A jak zacznę nadszczypywać tę najsłabszą, której jedyną siłą jest to, że jest w ich paczce, to raczej tamte nie rzucą się jej z pomocą, skoro lubią same kogoś tłamsić, a i ona nie będzie skarżyć ze strachu, że tamte ją odrzucą, jako, że nie radzi sobie z tą słabą, czyli ze mną. Ale tak jak mówię w tej klasie nie jest tak, że jest jeden lider, to dobra szkoła i są tam bardzo ambitne osoby, każdy z nich chciałby być liderem. Tylko ta jedna właśnie jest taka niedorobiona i ją łatwo byłoby mi zniwelować.
                  • piwi77.0 Re: Klasa? 08.08.12, 16:36
                    To nadzwyczaj rzadkie przypadki, aby ktoś stanął w czyjejś obronie. Raczej każdy się cieszy, że sam nie jest ofiarą i siedzi cicho, gdy tłamszą innego, więc nic Ci nie grozi przy realizacji Twoich zamierzeń.
                  • Gość: ka_p_pa Re: Klasa? IP: *.interwan.pl 08.08.12, 16:59
                    >Ale tak jak mówię
                    > w tej klasie nie jest tak, że jest jeden lider, to dobra szkoła i są tam bardz
                    > o ambitne osoby, każdy z nich chciałby być liderem. Tylko ta jedna właśnie jest
                    > taka niedorobiona i ją łatwo byłoby mi zniwelować.

                    O tym właśnie piszę. Nie ma większej radochy dla takich pind, jak jej konkurencja po uszach oberwie. To zakłamane małe suki, niby przyjaciółki, a jedna drugą w łyżce wody by utopiła, ale nie ma odwagi. Zasadź się na jakąś liderkę, popularną. Prześladowanie ofermy zmieni tylko to, że będziecie dwie prześladowane ofermy.
                    • piwi77.0 Re: Klasa? 08.08.12, 17:04
                      Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

                      Prześladowanie ofermy zmieni tylko to, że będziecie dwie prześladowane ofermy.

                      Nie ma mowy o przesladowaniu ofermy, ale o przerobieniu jednej z dotychczasowych prześladowczyń w ofermę. To powinno przynieść efekt dydaktyczny dla pozostałych prześladowczyń.
                      • Gość: ka_p_pa Re: Klasa? IP: *.interwan.pl 08.08.12, 17:17
                        piwi77.0 napisał:

                        > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
                        >
                        > Prześladowanie ofermy zmieni tylko to, że będziecie dwie prześladowane oferm
                        > y.

                        >
                        > Nie ma mowy o przesladowaniu ofermy, ale o przerobieniu jednej z dotychczasowyc
                        > h prześladowczyń w ofermę. To powinno przynieść efekt dydaktyczny dla pozostały
                        > ch prześladowczyń.
                        Ja o widzę tak, że jest jakaś grupa pind, która się bawi w prześladowanie, a ta opisywana najsłabsza nie jest prześladowana tylko dlatego, że pasuje jej rola gońca, popychadła i służącej przy tych silnych. Dołożenie jej może być faktycznie treningiem(cały czas piszę w przenośni, nie nawołuję do przemocy fizycznej, choć czemu nie?), ale generalnie sytuacji nie zmieni.
                    • piwi77.0 Re: Klasa? 08.08.12, 17:10
                      Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

                      Zasadź się na jakąś liderkę, popularną.

                      Czyli konkretnie co, ma czekać w krzakach, żeby podłożyć liderce nogę? Sytuacja obecnie jest taka, że autorka wątku przegrywa ze wszystkimi, i ten trend mozna odwrócić jedynie małymi krokami, a nie od razu rzucając się na głęboką wodę, czyli na liderkę. Autorce najbardziej obecnie brakuje pewności siebie i aby jej nabrać musi zacząć od małych sukcesów, a te są mozliwe tylko w konfrontacji z najsłabszą z prześladującej grupy.
                      • Gość: ka_p_pa Re: Klasa? IP: *.interwan.pl 08.08.12, 17:25
                        piwi77.0 napisał:

                        > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
                        >
                        > Zasadź się na jakąś liderkę, popularną.
                        >
                        > Czyli konkretnie co, ma czekać w krzakach, żeby podłożyć liderce nogę?

                        Toć pisałem wyżej- znaleźć słabą stronę przeciwnika i ją wykorzystać. Każdy ma jakąś słabą stronę. Jeśli prawiczka- wykpić że prawiczka, jeśli miała chłopaka, dogryźć, że ten ocenił ją jako słabą w łóżku.
                        Jeśli chłopak ją prześladuje, to sprawa prosta- zasugerować, że ma małego i po chłopie. Nie kupuj tekstu o wysokim poziomie w ekskluzywnej szkole, nie odbiega znacząco od byle zawodówki. Kraj ogólnie zszedł na psy.
                        • Gość: igraszka8 Re: Klasa? IP: 81.219.209.* 08.08.12, 17:35
                          Nie no, poziom jest wysoki, szkoła miała najlepsze wyniki w województwie z matur w tym roku. Jednakże moja klasa jest najsłabsza i ma najgorsze wyniki. Nie uważam oczywiście, że poziom wiedzy człowieka określa to jaki jest, ale często się tak uważa, że dręczenie w dobrej szkole to nie może się zdarzyć, że to tylko w jakichś placówkach gdzie są głównie "popłuczyny" po gimnazjum. Ale jak chodziłam do podstawówki a potem do gimnazjum, gdzie mieszały się osoby z różnymi wynikami, nie zdarzały się jakieś ataki na kogoś. Ewentualnie jakieś personalne konfilkty, ale generalnie jak komuś się działa krzywda, to drugi reagował. A tu, gdzie niby są osoby na jakimś tam poziomie, każdy tylko patrzy jak drugiemu na złość zrobić. Zresztą już dwie osoby wyniosły się z klasy od początku roku, ale jak nie zamierzam tak robić. Prędzej już wejdę z nimi w otwartą walkę.
                          • Gość: kappa Re: Klasa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.12, 18:05
                            Gość portalu: igraszka8 napisał(a):

                            > Nie no, poziom jest wysoki, szkoła miała najlepsze wyniki w województwie z matu
                            > r w tym roku.

                            A ja całkowicie o czym innym napisałem.
                    • Gość: igraszka8 Re: Klasa? IP: 81.219.209.* 08.08.12, 17:11
                      Ale to są naprawdę pewne siebie osoby niestety inteligentne i ja sobie z nimi nie dam rady. Nie mam nawet przyjaciółki która by mnie wspierała. Są 2 koleżanki, ale one są pindy i nawet jakby trochę je cieszy, że mnie się czepiają a nie ich. Jest też jedna spoko dziewczyna, ale ona większość czasu spędza z taką jedną, która mnie tez chyba za bardzo nie lubi. Także myślę, że lekka ofensywa w stosunku do tej jednej mi nie zaszkodzi. Nie zamierzam się zmieniać w osobę lubianą czy popularną, mogą mnie mieć za ofiarę, ale jeśli sama zobaczę, że ofiarą nie jestem, to już będzie dobrze. Zresztą dla mnie strasznie żałosne jest, że ta nieśmiała laska dla popularności dręczy osobę, która jej nic nie zrobiła, więc nawet mam większą ochotę ją podręczyć niż tamte wredne dziewczyny które już takie widocznie są. A co do chłopaków, to ich jest tylko sześciu i 3 z nich trzyma się tych wrednych dziewczyn, 2 jest spoko, chodzą swoimi ścieżkami i nikogo nie zaczepiają, a jeden taki laluś jest właściwie jak jedna z tych wrednych dziewczyn, woła do mnie po nazwisku, rzuca jakieś głupie komentarze, na początku nawet mi o nie przeszkadzało, chłopaki jak to chłopaki, ale to nie jest na zasadzie końskich zalotów, tym bardziej, że to gej, tylko po prostu na złość mi robi i tyle. Właściwie od niego się zaczęło to głupie dokuczanie mi, a za nim poszły jego koleżanki.
                      • Gość: ka_p_pa Re: Klasa? IP: *.interwan.pl 08.08.12, 17:20
                        Gość portalu: igraszka8 napisał(a):

                        > Ale to są naprawdę pewne siebie osoby niestety inteligentne i ja sobie z nimi n
                        > ie dam rady.

                        Bzdura. Ty je tak odbierasz, to klasyczny syndrom ofiary. Przegrywasz właśnie takim założeniem.
                        • Gość: angel Re: Klasa? IP: *.dynamic.chello.pl 08.08.12, 18:18
                          dokłanie , okazujesz słabośc , bład ze zrobiłaś to od 1 dnia ... trzeba było pier....c reka w stoł ale widocznie juz masz nature ofiary i nic z tym nie zrobisz .
                          • Gość: igraszka8 Re: Klasa? IP: 81.219.209.* 08.08.12, 18:24
                            No tak, mogłam od pierwszego dnia zacząć się bronić, ale sądziłam, że jak ich będę lekceważyć, to w końcu dadzą spokój.
                            • Gość: kappa Re: Klasa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.12, 18:28
                              Gość portalu: igraszka8 napisał(a):

                              > No tak, mogłam od pierwszego dnia zacząć się bronić, ale sądziłam, że jak ich b
                              > ędę lekceważyć, to w końcu dadzą spokój.

                              Ty ich nie lekceważysz i one to widzą. Przeżywasz, może się tłumaczysz, próbujesz dyskutować, a to nie tak się załatwia. Lekceważenie musisz im okazywać czynnie:))
                        • piwi77.0 Re: Klasa? 08.08.12, 18:45
                          Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

                          Bzdura. Ty je tak odbierasz, to klasyczny syndrom ofiary. Przegrywasz właśnie takim założeniem.

                          Zgadza się. Ale żeby zmienić takie myślenię, potrzeba sukcesów i na początek drobnych, bo chcąc osiągnąć od razu duże, można porwać się z motyką na słońce i tylko przeżyć kolejne rozczarowanie.
                          • Gość: kappa Re: Klasa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.12, 18:51
                            piwi77.0 napisał:

                            > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
                            >
                            > Bzdura. Ty je tak odbierasz, to klasyczny syndrom ofiary. Przegrywasz właśni
                            > e takim założeniem.

                            >
                            > Zgadza się. Ale żeby zmienić takie myślenię, potrzeba sukcesów i na początek dr
                            > obnych, bo chcąc osiągnąć od razu duże, można porwać się z motyką na słońce i t
                            > ylko przeżyć kolejne rozczarowanie.

                            Nasz spór pozostanie nie rozstrzygnięty do czasu wypróbowania obu metod.
                            Na razie mamy zgodność w kwestii podstawowej- konieczności wyleczenia się z poczucia niższości.
                            • piwi77.0 Re: Klasa? 08.08.12, 19:23
                              Żeby uniknąć nieporozumień, uważam Twoją metodę za skuteczniejszą, aczkolwiek ma ona jeden mankament, jest trudna w realizacji. Tylko dlatego proponuję strategię mającą prowadzić do sukcesu, co prawda mniejszej rangi, ale za to wydaje się, że łatwiejszą w realizacji. Po prostu jestem zwolennikiem strategii drobnych kroków, nie przełomów.
    • t-zorro Re: Klasa nie daje mi żyć 08.08.12, 19:03
      Jesteś po prostu inna, a tego nie znoszą nie tylko rówieśnicy, ale nawet osoby uważające się za liberalne i tolerancyjne (w swoim mniemaniu)
    • bling.bling Re: Klasa nie daje mi żyć 08.08.12, 19:16
      możesz też udawać osobę niezrównoważoną. Ludzie boją się wariatów
    • Gość: igraszka8 Re: Klasa nie daje mi żyć IP: 81.219.209.* 08.08.12, 21:46
      Dobra, dzięki za rady, myślę, że sobie poradzę. Bardziej mi pomogliście, niż się spodziewałam, szczerze mówiąc nie sądziłam, że ktoś mi da jakieś konstruktywne rady.
    • camel_3d taie zycie... 08.08.12, 23:22
      nietety.. pozostaje ci przetrwac..

      ale az dziwne, ze nie masz ani jednej kolezanki czy przyjacioli w klasie..mnie by to zastanowilo..
      • Gość: igraszka8 Re: taie zycie... IP: 81.219.209.* 09.08.12, 09:02
        No ale co w tym takiego zastanawiającego? Z kozłem ofiarnym nikt nie chce się przyjaźnić. Sugerujesz, że jestem jakaś nienormalna czy co? Ja im nic takiego nie zrobiłam, nie jestem plotkarą czy kimś takim. A koleżanki mam 2 , ale tak jak mówię je cieszy, że uwaga nie jest skierowana na nie. No i jest jedna dziewczyna, ale ona się koleguje z taką ,która jest kompletnie antyspołeczna i z nikim innym nie nawiązuje kontaktów. Ja na przykład antyspołeczna nie jestem. Lubię kontakty z ludźmi.
    • ramborambo Re: Klasa nie daje mi żyć 09.08.12, 16:38
      Widze, ze trzeba dziewczynie pomoc, bo te rady wasze nie sa najlepsze. Masz trzy opcje:
      1. Zglaszasz sie do pedagoga szkolnego i mowisz, ze w klasie "koledzy" stosuja mobbing. Wskazujesz, ktorzy itp. Pedagog z pewnoscia pomoze.
      2. Podchodzisz do prowodyra na przerwie i mowisz:
      "Sluchaj, widze ze pewne dziecinne zachowania nadal w sobie pielegnujesz. Szczerze mowie Ci, ze juz odechcialo mi sie sluchac Twoich docinek. Daje Ci teraz jedna i ostatnia szanse zaprzestania tego - poinstruuj swoich kolesiow, aby tez to zakonczyli. W przeciwnym razie, bede zmuszona podjac kroki, ktore z pewnoscia utrudnia Ci droge do wymarzonej uczelni. Mam nadzieje, ze sie rozumiemy! I nie smiej sie glupio tylko ogarnij ta sytuacje, bo ja nie zamierzam z tym czekac niewiadomo ile. Masz czas do piatku. Baj." - fajnie jakbys to jeszcze nagrala, bo ewentualne grozby z jego strony moga pomoc przy realizacji opcji nr 1.
      3. Jestem przeciwnikiem przemocy, wiec radze porozmawiac z rodzicami. Moze ojciec jest na tyle bohaterski, ze bedzie w stanie pogadac z ojcem tego prowodyra.

      Zycze powodzenia i pamietaj, ze jedyne co was rozni to pewnosc siebie. Wcale nie jestes gorsza.
      • Gość: ka_p_pa Re: Klasa nie daje mi żyć IP: *.interwan.pl 09.08.12, 16:45
        ramborambo napisał:

        > Widze, ze trzeba dziewczynie pomoc, bo te rady wasze nie sa najlepsze. Masz trz
        > y opcje:
        > 1. Zglaszasz sie do pedagoga szkolnego i mowisz, ze w klasie "koledzy" stosuja
        > mobbing. Wskazujesz, ktorzy itp. Pedagog z pewnoscia pomoze.

        O, tak, na spółkę z księdzem katechetą...

        > W przeciwnym razie, bede zmuszona podjac kroki, ktore z pewnoscia
        > utrudnia Ci droge do wymarzonej uczelni.

        O, a konkretnie jakie kroki??
      • Gość: igraszka8 Re: Klasa nie daje mi żyć IP: 81.219.209.* 09.08.12, 16:56
        Dzięki za rady, pedagog odpada bo nikt mi nie pomoże, przede wszystkim każdy się wyprze, że jakiekolwiek dręczenie ma miejsce, bo mogą równie dobrze powiedzieć, że to tylko koleżeńskie żarty (co oczywiście nie jest prawdą, bo kolegom co prawda zdarza się żartować z siebie, ale też robię razem inne rzeczy, a inni tylko i wyłącznie mnie dręczą). Ja jednak nie mam dowodów (dobry pomysł masz z nagraniem, o tym jakoś nie pomyślałam) Poza tym to nie są dzieciaki z podstawówki, oni nie boją się pedagoga. To taka śmietanka klasowa, prym wiedzie przewodnicząca, chociaż reszta to też nie jakieś parobki, tylko cwaniaki wiedzące, co robią. Myślę, że sytuacja byłaby jeszcze gorsza, gdybym to zgłosiła. Zresztą chyba nawet nikt by mi nie uwierzył, bo to osoby z dobrymi ocenami, nie jakieś agresywne, nikt nie miałby śmiałości im czegokolwiek zarzucić, chociaż, jak wspomniałam chyba w poście wyśmiewają mnie nawet na lekcjach, co nauczyciele widzą. Ale to jest klasa, w której ostateczny głos ma uczeń ze śmietanki, więc to nie da rady.
        Druga metoda też raczej nie wypali, bo ja nie sprawiam chyba zbytnio wrażenia kogoś, kogo można się bać, że coś komuś utrudni. Prędzej już nadaję się do roli tej dokuczającej z tego względu niegłupi mi się wydaje pomysł dobrania się do najsłabszej z tej śmietanki. Gdy zacznę od tego będę mogła to zawsze odkręcić, a gdy powiem prostu z mostu proponowany tekst, to już nic nie odkręcę a tylko narażę się na śmieszność. Zresztą, tak jak mówię tam nie ma jednego prowodyra. Jest 6 dziewczyn i jeden chłopak, którzy działając w miarę indywidualnie dokuczają mi i jedna ta właśnie najsłabsza, która sama nie miałaby nawet odwagi mi cześć powiedzieć, ale przygarnęła ją grupka dziewczyn dokuczających mi i robi to co one.
        • ramborambo Re: Klasa nie daje mi żyć 09.08.12, 17:14
          Ok napisze jeszcze, bo zaraz wychodze z pracy. Pamietaj grupa jest silna wtedy, gdy sa w niej silne osobniki. Jak skasujesz tą słabą to co Ci to da?
          To że ta "śmietanka" ma dobre oceny to jest właśnie ich słaby punkt. ONI ZAWSZE BĘDĄ CHCIELI MIEĆ DOBRE OCENY I DOSTAĆ SIĘ DO DOBRYCH SZKÓŁ. Jeżeli, ktoś im nabazgra w akta, że gnębią ludzi w szkole to uczelnia zastanowi się nad przyjęciem takiej osoby pod swoje strzechy. Poza tym ile to zbrodniaży było z dobrego domu, fajnie ułożonych i spokojnych. To nie są argumenty i w ogóle ich nie przyjmuj.
          Nie ma co się szczypać. Zbieraj dowody, notuj kiedy, kto i jakie docinki stosowali. Potem z zeszytem grubym jak biblia idz do Dyrektora szkoły i powiedz co mu co tu sie dzieje. Jak tego nie załatwi to pójdziesz z tym do gazety. Oni Ci maja stworzyć warunki do nauki i tylko tego oczekujesz. Jeśli boisz sie sama iść, idź z bratem, Ojcem - raczej z mężczyzną, bo kobiety reagują zbyt emocjonalnie na pewne sprawy.

          Takie rzeczy wygrywa się głową !
          • Gość: igraszka8 Re: Klasa nie daje mi żyć IP: 81.219.209.* 09.08.12, 17:30
            Ok, rozumiem. W sumie nie myślałam nigdy, żeby im robić jakąś kartotekę ale to dobra myśl. Będę mogła to jakoś wykorzystać przeciwko nim, jakieś nagrania, świadków też mam, chociaż to niezbyt rozgarnięte koleżanki. Co do doczepienia się do tej najsłabszej, to oczywiście wiem, że może to nie zakończyć moich problemów, ale przynajmniej przełamię się, a gdy zacznę od słabszej może będę później bardziej zadziorna w stosunku do tamtych. Oczywiście może być i tak, że mój plan nie wypali i dalej będą mnie gnębić, ale przynajmniej nie będę musiała wstydzić się sama przed sobą, że pozwalam sobie pluć w twarz. Z tym wsparciem rodzinnym to u mnie jest gorsza sprawa, bo tata nie żyje, wuj mieszka daleko i jest zajęty, a mamy nie interesują moje problemy. Tak czy inaczej dzięki za rady,wcześniej nie myślałam, żeby tak podejść do tej sprawy.
            • piwi77.0 Re: Klasa nie daje mi żyć 09.08.12, 19:44
              Nie bawiłbym się w gromadzenie dokumentacji. Jeżeli w dobrej szkole znajdują się świnie, to zwykle mają one dobrze ustawionych rodziców i to daje im tę pewność siebie. Roześmieją się tylko, gdy dowiedzą, że zbierasz jakieś papiery.
            • Gość: gosc Re: Klasa nie daje mi żyć IP: *.tvk.torun.pl 09.08.12, 20:04
              Możesz też zasięgnąć porady psychologa (coś musi ich w tobie denerwować), a czasem tylko zmiana szkoły czyni cuda :)
              • Gość: igraszka8 Re: Klasa nie daje mi żyć IP: 81.219.209.* 09.08.12, 21:17
                Aha tak i ja mam iść do psychologa? Ja nie mam problemów psychicznych. Zresztą co bym mu powiedziała? Ludzie mnie nie lubią ale nie wiem czemu może mi pan podpowiedzieć?
                • Gość: gosc Re: Klasa nie daje mi żyć IP: *.tvk.torun.pl 13.08.12, 17:44
                  No właśnie to! Zasięgnięcie rady psychologa nie oznacza że jesteś wariatką :)
                  • Gość: igraszka8 Re: Klasa nie daje mi żyć IP: *.opera-mini.net 13.08.12, 19:35
                    Koleś chyba nie rozumiesz więc powtórzę. Ja nie mam problemów ze sobą. Nie mam żadnych tam fobii, myśli samobójczych ani depresji. To oni mają problem. Nie zamierzam się zastanawiać, czy wszystko jest ze mną w porządku dlatego, że nie podobam się zgrai idiotów. Nie wiem, o co im chodzi. Nie zamierzam się im przypodobać, chcę tylko, żeby dali mi spokój.
          • piwi77.0 Re: Klasa nie daje mi żyć 09.08.12, 19:40
            ramborambo napisał:

            Pamietaj grupa jest silna wtedy, gdy sa w niej silne osobniki.

            Jeden wystarczy, reszta to przeważnie słabeusze skore do chowania się pod parasol silnego indywiduum dla poprawy mniemania o sobie.

            Jak skasujesz tą słabą to co Ci to da?

            Ano to, że zostanie udzielona lekcja poglądowa, że ta która dotąd miano za ofiarę, potrafi kąsać. Wtedy nawet ci silniejsi powinni zaniechać dalszej próby sił, bo nikt nie będzie pewien jak bardzo ta, dotąd ofiara, potrafi kąsać.
          • piwi77.0 Re: Klasa nie daje mi żyć 09.08.12, 19:50
            ramborambo napisał:

            ONI ZAWSZE BĘDĄ CHCIELI MIEĆ DOBRE OCENY I DOSTAĆ SIĘ DO DOBRYCH SZKÓŁ.

            Oni mają dobre oceny, bo prawdopodobnie mają ponadprzeciętne warunki do nauki, stworzone im przez dobrze sytuowanych rodziców. A dostaną się do dobrych szkół, nie przez wyniki, ale przez rodzinne koneksje. Ich nie postraszysz tym, że im coś utrudnisz, raczej wyjdziesz na idiotę. A przecież tego właśnie chcemy uniknąć.

          • Gość: ka_p_pa Re: Klasa nie daje mi żyć IP: *.interwan.pl 09.08.12, 20:00
            >Jeżeli, ktoś im nabazgra w akta, że gnębią ludzi w szkole to uczelnia zastanowi się nad przyjęci
            > em takiej osoby pod swoje strzechy.

            Jakie znów akta?? Wiesz jak przebiega rekrutacja na studia? Nie są wymagane żadne "akta". Jest świadectwo maturalne i już. Nie ma na nim miejsca na żadne bazgranie.
            • ramborambo Re: Klasa nie daje mi żyć 09.08.12, 22:09
              ka_p_pa a jakie zachowanie miałeś wpisane na świadectwie? skąd to się bierze z czapki?

              Piwi77.0 jakiego idiotę? Z dziewczyny drą łacha otwarcie na każdej lekcji i ty będziesz się takimi bzdetami przejmował?

              Widzę, że jest tu kółko wzajemnej adoracji i postanowiliście dziewczynę wspierać w niedoli, żeby było jej jeszcze gorzej, ale teraz z internetowymi przyjaciółmi. Nie musicie mi wierzyć, ale najlepsza obroną jest atak. Obrona swoich przekonań, a szczególnie dobrego imienia to walka i nie ma miejsca na jakieś konwenanse. Jeżeli dziewczyna się postawi to na pewno zaczną ją szanować, ale jak postawi się wszystkim na raz to umówią się za winklem i jej wklepią. Dlatego trzeba przylać prowodyrowi, bo wtedy zadziała psychologia i reszta wymięknie.

              Dlaczego ona jako ofiara ma grać wg jakiś głupich reguł - nie idź do pedagoga, nie idź do księdza - a jej oprawcy mogą mieć wszystko w d... . Tu trzeba wstrząsu. Rok siedziała cicho, jeżeli powoli coś będzie zmieniać to może do końca liceum nie będzie na psychotropach. Jak, za przeproszeniem pier.dzielnie mocno w stół "koledzy i koleżanki" zobaczą, że wariatka i sie odczepią, bo ludzie boją się inności i albo będą szydzić, albo się bać.

              Dziewczynie życzę powodzenia. To był mój ostatni post tutaj.
              • Gość: ka_p_pa Re: Klasa nie daje mi żyć IP: *.interwan.pl 09.08.12, 22:17
                ramborambo napisał:

                > ka_p_pa a jakie zachowanie miałeś wpisane na świadectwie? skąd to się bierze z
                > czapki?

                Nie pamiętam. Zapewne dlatego, że nikogo to nie obchodziło przy rekrutacji na studia. Czemu brniesz w idiotyzm?

                > Dlaczego ona jako ofiara ma grać wg jakiś głupich reguł - nie idź do pedagoga,
                > nie idź do księdza

                Ty chodziłeś kiedy do szkoły??
                • ramborambo Re: Klasa nie daje mi żyć 10.08.12, 08:27
                  ok napiszę coś jeszcze, bo widze, ze kappa to taki "lubi nękać" - dopierdziela sie do każdego mojego postu - zaatakowany, nawet slownie, ale trzeba sie bronic

                  Lubisz łapać za słówka wyrwane z kontektu to proszę. Definicja Idiotyzmu (źródło wiki):
                  Niepełnosprawność intelektualna w stopniu znacznym (upośledzenie umysłowe znaczne, dawniej idiotyzm – niestosowana z uwagi na negatywne znaczenie w języku potocznym) – rozwój psychiczny osoby dorosłej na poziomie 6. roku życia. Około 4-5 roku życia zauważalne spóźnienie rozwoju psychofizycznego. Osoby te mogą opanować samoobsługę, przy stałej opiece mogą wyuczyć się czynności domowych, ale nie są zdolne do wyuczenia zawodu. Mogą podejmować prace niewymagające kwalifikacji.

                  IQ w skali Wechslera: 20 – 34.

                  Nie używaj słów, których znaczeń nie znasz, bo wtedy nie idzie sie dogadać. To, że w Twoim mniemaniu nikt na zachowanie nie patrzy to nie znaczy, że tak jest, a widze, że udało Ci się prześlizgnąć przez pare klas, więc pewnie nabrałeś takiego przekonania z własnego doświadczenia.

                  Sądzę, że coś tam jeszcze nabazgrasz na mnie, bo zacząłeś nękanie i musisz pokazać swoją wyższość. Ja jednak wiem, że mam doczynienia z dyletantem w dziedzinie zachowań ludzkich, ponieważ coś tam wiesz, dlatego nie nazwę Cie ignorantem. No dobra miło było. Ja sobie popracuje, jak ty będziesz sprawdzał słownik.

                  ps. teraz powinieneś mnie obrazić i doczepić się do paru słów zadając pytania - cos o inteligencji, trudnym dzieciństwie itp.
                  • piwi77.0 Re: Klasa nie daje mi żyć 10.08.12, 08:47
                    Niepotrzebnie eskalujesz i się unosisz. Zupełnie bez przyczyny.
                  • Gość: kappa Re: Klasa nie daje mi żyć IP: *.interwan.pl 10.08.12, 12:17
                    ramborambo napisał:

                    > ok napiszę coś jeszcze, bo widze, ze kappa to taki "lubi nękać" - dopierdziela
                    > sie do każdego mojego postu - zaatakowany, nawet slownie, ale trzeba sie bronic
                    >
                    Aleś się uniósł, piszesz epistoły zamiast przestać pleść bzdury. A pleciesz.
                    Pleciesz o jakiś papierach, nieistniejących aktach, a wcześniej dajesz rady oderwane od realiów polskiej ( i nie tylko polskiej) szkoły.
                    Dziewczę opisuje sytuację, gdzie pedagog czy dyrektor szkoły jest całkowicie bezradny, nawet gdyby chciał cokolwiek zrobić, a jak znam polską szkołę, a znam, to zapewne nie chce. Post wyżej gość wyjaśnia, jak to działa. I weź coś na uspokojenie.
                  • Gość: gosc Re: Klasa nie daje mi żyć IP: *.tvk.torun.pl 13.08.12, 17:46
                    Widać k_a_pa (nie wiem ona czy on) musiała być kształcona na odpowiednich kursach (z okresu minionego?)
    • Gość: dw Do autorki - długie i nudne :) IP: 194.181.92.* 10.08.12, 11:11
      Najważniejsza rada, jakiej mogę Tobie udzielić jest taka, żebyś koncentrowała się na sobie i swoich celach. Cel masz określony - przygotowanie się do matury i zdanie jej z możliwie najlepszym wynikiem. I to powinno być dla Ciebie priorytetem, a nie różne roszady i intrygi towarzyskie, których jesteś niewinną ofiarą. Niestety, takie jak to określasz, inteligentne i pewne siebie osoby, to zazwyczaj bezwzględne typy dążące po trupach do celu. Oni zawsze będą starali się niszczyć tych, którzy mogą im zagrozić. Uczysz się dobrze, masz potencjał, żeby ich przegonić? No to Ci uprzykrzą życie tak, żeby Twoja kondycja psychiczna sprawiła, że zostaniesz w tyle. Mają siłę przebicia, bo są w grupie, uważają się za elitę, a co najgorsze inni też ich uważają za elitę. Od kilku lat na dobre zaczął rozwijać się w polskich szkołach kolejny nowotwór przywleczony z amerykańskich serialików. Ten nowotwór to popularność i taka gwiazdunia włazi w dupę "elicie", gnoi tych niepopularnych, kolekcjonuje znajomych na FB i myśli że błyszczy. Po tym co piszesz, nie sądzę żebyś pasowała do takiego towarzystwa. Twój pomysł z gnębieniem najsłabszej dziewczyny z tej grupy jest niezbyt dobry. Co Ci to da, że rozprawisz się z najsłabszą, jak dalej sobie nie poradzisz? Ani nie wpasujesz się w to towarzystwo, ani nie dadzą Ci spokoju. Układ sił zmieniłby się tylko między Tobą, a tamtą dziewczyną, dalej bez zmian. Olewaj ich ostentacyjnie. Patrz im prosto w oczy z politowaniem i powiedz wprost "leję na ciebie lamusie, więc zamknij już ten śmierdzący ryj". Nie wdawaj się w dyskusje, bo jesteś jedna, a ich jest ośmiu, więc zawsze mogą Cię zakrzyczeć. Po prostu olewaj ich pokazowo. Jeśli w momencie ich ataku spuszczasz głowę i udajesz że nie słyszysz, oni uważają to za swój sukces. Doskonale wiedzą, że słyszałaś, a swoją postawą pokazujesz bezsilność.

      Twoja szkoła być może dobrze przygotowuje do matury, ale nie jest szkołą dobrą. Jeśli ostateczne słowo ma uczeń z klasowej śmietanki, a nie nauczyciele i dyrekcja, to coś jest nie w porządku. Hierarchia jest postawiona na głowie, tak jakby w wojsku szeregowy miał więcej do powiedzenia niż major. Skoro pedagog nic nie może zrobić, to znaczy że jest to tylko figurant i bierze pieniądze za dupogodziny i wpuszczanie pierdów w fotel. Nie pierwsza i nie ostatnia szkoła, która funkcjonuje w ten patologiczny sposób. Tak było jak ja chodziłem do szkoły, z tym że gnębienie zarówno psychiczne, jak i fizyczne było na porządku dziennym i nikt z tym nic nie mógł, ani nie chciał zrobić. Tak też pewnie jest w Twojej szkole, jeśli odpowiadasz przy tablicy (czyli jest to rozmowa z nauczycielem), a jakaś klasowa gwiazdunia sobie komentuje, a nauczyciel nic z tym nie robi. Albo nie może, albo nie chce, czyli w efekcie w szkole rządzi "elita". Szkoła to potwornie ciężkie doświadczenie społeczne dla niektórych osób. Sam tak miałem. Męczyłem się w szkole od początku podstawówki, aż do końca liceum, WF był koszmarem. Koledzy z klasy mecz traktowali jak walkę o skrzynię złota i każde spapranie akcji kończyło się wyzwiskami, a często i atakami fizycznymi po meczu, albo i w trakcie. Trudno było nie spaprać, jeśli się wyglądało na kilka lat mniej, niż mieli koledzy, a różnice wzrostu dochodziły do 40 cm, a wagowo do około 50 kg. Nauczyciel rzucał piłkę i znikał na 2 lekcje w kantorku, a jak koledzy kazali wypier. z boiska, to nauczyciel stawiał ndst za nie ćwiczenie, a wyjaśnień nie słuchał, bo "wszyscy sobie jakoś radzą". W latach 80tych nie było gwiazdorzenia, bo nie było czym. W Polsce był sobie socjalizm, a towary takiej jak czekolada Milka, Nestle, baton Mars, czy 7up w puszcze były dostępne tylko w Pewexie za dolary. Kto miał do tego dostęp, ten konsumował to w domu, a nie przynosił do szkoły. Był nawet zakaz przynoszenia owoców cytrusowych (również bardzo trudno dostępne), żeby innym dzieciom nie było przykro. Więc było tak, że dziewczyny trzymały się razem i nie było między nimi żadnych chorych akcji, a u chłopaków miał szacunek ten, kto był fizycznie sprawny i dobrze grał w nogę albo w kosza.

      Ty przyjmij strategię przetrwania i koncentruj się na nauce i przygotowaniu do matury, jeśli na tym Ci zależy. Swoim prześladowcom najbardziej zrobisz na złość, jak będziesz ich ostentacyjnie olewać, a jednocześnie osiągniesz lepsze wyniki w nauce, niż oni :)
      • piwi77.0 Re: Do autorki - długie i nudne :) 10.08.12, 12:54
        Proponujesz zatem kontynuowanie dotychczasowej strategii niereagowania na zaczepki, bo czymże jest ignorowanie (olewanie, czy ostentacyjne (!) olewanie, to to samo) jak nie brakiem reakcji? I co ma to przynieść poza kontynuowaniem tego co już mamy, a czego kontynuacji właśnie nie chcemy?
        • Gość: dw Re: Do autorki - długie i nudne :) IP: 194.181.92.* 10.08.12, 13:41
          Zbierz do kupy wszystko to, co ta dziewczyna pisze, wówczas zrozumiesz że żaden inny sposób nie zadziała. Mówiąc wprost, nauczyciele mają to w dupie. Oni sami nie mają szacunku, skoro pozwalają na jakieś dogadywania w czasie, gdy ktoś odpowiada przy tablicy, czyli de facto rozmawia z tym nauczycielem. Po prostu klasowa elita robi co chce i nikt im niczego nie może zrobić. Zacznie się wykłócać z kilkoma osobami naraz? Zaraz ją zakrzyczą. Uderzy kogoś? Wówczas ona będzie napiętnowana jako agresywna, a ich jest i tak więcej, więc fizycznie też mają przewagę. Po prostu w tej szkole jest samowolka, a coś, co Anglicy nazywają "bullying", a co w języku polskim odpowiednika nie ma, nie jest piętnowane i nie jest powodem do ukarania ucznia, który poza tym, że uczy się dobrze, to jest zwykłym bezczelnym chamem i bydlakiem. Szkoła walczy o miejsce w rankingu, a tam liczą się wyniki uczniów, a nie ich zachowanie względem siebie. Takie bydlę ukończy dobrą szkołę z wysoką średnią, nabierze jeszcze większej pewności siebie/bezczelności, a potem na gruncie zawodowym będzie robić błyskotliwą karierę wożąc się na plecach innych i eliminując tych, którzy mogą być dla nich zagrożeniem. Ja taki nie jestem, więc w korporacji nie mam szans. Dlatego mam zawód techniczny. Niestety szkoła jest miejscem, w którym muszą spotykać się i przebywać ze sobą kilka godzin dziennie ludzie z zupełnie innych bajek. Dlatego dla niektórych to bardzo ciężki okres i tu nie ma co walczyć i tracić energię na tę bezsensowną walkę. Ze wszystkimi się nie wygra. To po prostu trzeba przetrwać koncentrując się na własnych celach.
          • piwi77.0 Re: Do autorki - długie i nudne :) 10.08.12, 13:59
            Survival jest dobry w plenerze, ale nie w klasie i czy ja gdzieś namawiam do walki ze wszystkimi naraz? Wręcz przeciwnie. Faktem jest, że większość nie ma przyjemności w dokuczaniu komuś, ale jak już się tacy znajdą, to brak obrony ze strony ofiary jest wodą na ich młyn. Reagować trzeba i są dwa rodzaje reakcji. Bezpośrednia (której zwolennikiem jest kappa), polegająca na reakcji względem samego lidera agresorów i pośrednia (tę ja polecam) na reakcji wobec kogokolwiek z grupy agresorów, ale nie samego lidera. Wydaje mi się, że moja opcja ma te zaletę, że jest łatwiejsza w realizacji (gdy się nie ma doświadczenia w temacie, to zawsze jest łatwiej dokopać słabszemu niż silniejszemu), a mimo to efekt dydaktyczny powinien być widoczny. Liderka widząc, że ofiara reaguje i jest w stanie niszczyć kogos z jej grupy, nie będzie juz tak pewna, czy nie będzie ona (ofiara) również w stanie zniszczyć jej samej. W kazdym razie prawdopodobnie zejdzie z drogi prowadzącej do konfrontacji.
            • Gość: Alka Re: praktyczna rada IP: *.adsl.inetia.pl 10.08.12, 16:12
              Jak Cię Igraszko poprosza do tablicy i któraś z tych uroczych koleżnek zacznie dogadywać a profesor nie będzie reagował/a, to zrób tak: Przerwij odpowiedź, zwróć się z życzliwym usmiechem do tej koleżanki i powiedz, głośno i dobitnie cedząc słowa coś w rodzaju: Juleczko (jesli tak ma na imię) coś chciałaś powiedzieć, ale prosze cię bardzo, powiedz to głośniej, bo ani ja cię dobrze nie słyszę, ani pan/i profesor nie słyszy, więc powtórz to, bo to na pewno coś bardzo inteligentnego... Prawdopodobnie nieco ją to zbije z pantałyku, a pan/i profesor zarządzi przerwanie tej dyskusji i kontynuowanie wypowiedzi. Czasem takie rzeczy pomagają. Znam przypadek dziewczynki, która zaczynała robić za klasowe pośmiewisko i kiedy dla szpanu i zabawy jej kosztem , jeden z kolegów zaczął ją poszturchiwać, wtedy odwróciła się i tak żeby cała klasa słyszała zapytała:" a co ty się tak o mnie ocierasz, zakochałeś się we mnie czy co?" Koledzy gruchnęli śmiechem, któryś rzucił tekstem: "ale masz Marek fajną narzeczoną"... zaczepiacz zaczerwienił się jak burak i od tego czasu jej w drogę nie wchodził.
              • Gość: igraszka8 Re: praktyczna rada IP: 81.219.209.* 10.08.12, 17:29
                Dobra myśl, słyszałam wiele razy o takiej taktyce w przypadku głupich docinek, ale zawsze jestem tak spięta przy tablicy na matmie, że nie jestem w stanie dodatkowo się zastanawiać co tam komuś powiedzieć. Ale zdarzają się też odpowiedzi na innych przedmiotach na których jestem w stanie myśleć, więc to może rzeczywiście zadziałać. Swoją drogą, to chyba nauczyciel powinien reagować w takich sytuacjach, zresztą zdarzyło mi się raz, że pani od matmy powiedziała na lekcji w czasie mojej odpowiedzi: co za klasa, że ktoś ma problem z zadaniem nie znaczy, że musicie od razu głupie komentarze rzucać czy coś takiego. Ja nawet wtedy stojąc plecami do klasy nie wiedziałam, co się dzieje. W każdym razie nie pomogła ta mała interwencja, bo na każdej lekcji gdzie nauczyciel coś tam ode mnie oczekuje, czy sama się zgłoszę, jakaś przemowa na polskim itp, nie obędzie się bez głupich docinek. Sama nie rozumiem tego, bo nawet, jak nie przepadam za kimś, to nie jest miło patrzeć na stremowanego kolegę nerwowo próbującego nie wyjść na głupka. Wtedy raczej myślę, żeby jakoś mu telepatycznie przekazać właściwą odpowiedź, a nie śmiać się. To nie jest miłe.
                • Gość: igraszka8 Re: praktyczna rada IP: 81.219.209.* 10.08.12, 17:43
                  Myslę, że dobra też będzie taktyka, żeby samemu się zgłaszać do odpowiedzi, do przemówień itp, wtedy nie będą myśleć, że tak mnie to stresuje. Wiedzą, że tego nie lubię i to wykorzystują żeby mi jeszcze bardziej uprzykrzyć sprawę. A co do poproszenia o pomoc osobę trzecią, to teraz mi wpadło do głowy, że jedyną osobą, która byłaby w stanie mi pomóc ze względu na swoją osobowość, byłby dyrektor, który jest dość twardym gościem i jego mogliby się wystraszyć, ale powiem szczerze, nie mam odwagi z nim o tym porozmawiać. Zresztą pewnie powiedziałby mi coś w stylu: to kwestia wychowawcy. To, że wzięliby mnie za konfidenta bardzo by na mnie wrażenia nie zrobiło, bo i tak dla nich jestem niczym, a i dla mnie ich opinia na mój temat nie jest priorytetową sprawą, chociaż nie ukrywam, że nie jest miłe, jak cię traktują jak uciekiniera z wariatkowa. Już lepiej uchodzić za takiego czy owego, ale żeby mieli w stosunku do ciebie jakiś minimalny respekt. Następną rzeczą którą muszę powiedzieć jest to, że pewnie byliby tacy osobnicy, którzy na moim miejscu by próbowali ze sobą skończyć, w takich wypadkach zawsze się robi zamieszanie w mediach, każdy próbuje swoje wtrącić, ale o moim problemie, który narastał z każdym miesiącem (w sensie ich zaczepki robiły się coraz bardziej bezczelne, od delikatnego sprawdzania terenu do jawnego dręczenia) wie cała klasa, nauczyciele też mieli okazję zapoznać się z ich możliwościami i nikt od samego początku nie powiedział jednej prostej rzeczy: dajcie jej spokój. Z tym, że ja za bardzo jestem zadowolona z innych aspektów mojego życia żeby jakieś tam głupie zamachy robić na swoje życie (swoją drogą wtedy dopiero mieliby uciechę) ale po prostu mówię, że takie rzeczy się dzieją wokół nas. To nie są incydenty, że jeden dręczy drugiego, tyle, że ludzie się zaczynają martwić problemem, jak jest za późno.
                  • piwi77.0 Re: praktyczna rada 10.08.12, 18:00
                    Jeżeli mendy zachowują się tak jak to opisałaś w czasie Twojej odpowiedzi, a nauczyciel nie interweniuje, na Twoim miejscu przerwałbym odpowiedź, podszedłbym do prowodyra (prowodyrki) i głośno, w wulgarny sposób, zwyzywałbym go (ją). Gdyby nauczyciel miał obiekcje, że moje zachowanie mu się nie podoba, zwróciłbym i jemu uwagę, że nie potrafi stworzyć właściwej atmosfery dla ucznia odpowiadającego i w związku z tym przerywam dalsze odpowiadanie i wróciłbym na miejsce. Byłbym gotów eskalować w celu włączenia dyrekcji i wszystkich świętych w sprawę.
      • Gość: igraszka8 Re: Do autorki - długie i nudne :) IP: 81.219.209.* 10.08.12, 16:06
        Dzięki za rady, nie było to wcale nudne. Oczywiście masz rację w tym, co piszesz, ale nie zamierzam powstrzymać się od tego, żeby trochę podokuczać tej najsłabszej. Nawet nie jakoś atakując ją bez powodu, bo to też by było chore, ale raczej wykorzystać sytuacje, w których ona sama zaczyna ze mną konfrontację. Wcześniej w takich sytuacjach zwykle nie reagowałam a teraz zamierzam wykorzystać swoją przewagę w pewnych kwestiach (jestem bardziej pewna siebie od niej i też, co prawda to kwestia gustu, ale co nieco lepiej wyglądam). Myślę, że szybko ją spłoszę i będę miała satysfakcję, że sobie z nią poradziłam. Co innego być ofiarą kogoś, kto rzeczywiście jest pewny siebie, a co innego małej mendy, która wykorzystuje swoje z trudem zawiązane znajomości żeby podokuczać komuś będącemu w gorszej sytuacji jeśli chodzi o znajomych. Oczywiście to pierwsze też nie jest przyjemne, ale sytuacja z tą drugą wygląda tak, że ta najsłabsza nie ma właściwie jakiegoś uznania w przeciwieństwie do pozostałych dręczycielek, jest nieśmiała i niepewna siebie, ale stara się bardzo żeby tamci ją zaakceptowali i będąc w ich towarzystwie obgaduje mnie, podśmiewa się, robi demonstracyjnie minę zdziwienia, jak dobrze zaserwuję na w-f (co jak co ale siatkówka mi idzie lepiej niż większości, więc to czysta złośliwość) także to osoba, która mnie naprawdę irytuje.
        • Gość: Kama Nie daj się IP: *.play-internet.pl 11.08.12, 10:50
          W czasach podstawówki taką prześladowaną osobą była moja koleżanka. Byłyśmy w tej samej grupie od przedszkola. Ona była w nim chyba od maluchów( ok. 4 r. ż. ). Podobno już wtedy grupa ją prześladowała. Ja się z nią zaprzyjaźniłam jakoś w 6-7 klasie ( to były czasy podstawówki 8- klasowej ). Było wiele działań i słów skierowanych przeciwko niej. Najbardziej chyba pamiętam rzucenie na nasz stolik worka robali pełzających, skaczących, biegających. Rozlazło się toto po klasie. Przyznam, że miałam to w nosie. Mnie nikt nie zaczepiał. Potrafiłam strzelić w pysk chłopakowi, który dominował w klasie, na oczach jego popleczników. Byłam jedną z najlepiej uczących się osób, w samorządzie. Mogli mi skoczyć. Akcję z robalami wyśmiałam i kazałam im sprzątnąć "przyrodę" z ławki.
          Moja rada- nabierz pewności siebie, a przynajmniej, na początek, jej pozorów. Nie ignoruj zaczepek. Zawsze odpowiedz. Niekoniecznie zaczepnie, możesz wyśmiać, tak, jak ktoś wyżej napisał, sugerując czyjeś uczucia. Jeśli zawstydzisz kogoś umiejętnie, on zostanie wyśmiany, a uwaga odwróci się od ciebie. Na dodatek będą wiedzieli, że zaczepianie ciebie może zaboleć. Brak reakcji to zaproszenie do bicia. Prześladujący chce uzyskać tą reakcję, chętnie zobaczyłby płacz i ból. Nie zaczepiaj grupy, tylko jednostki. Obmyśl strategię. Dobrze by było odpowiedzieć kpiąco jednostce, w obliczu grupy, gdy nie może się zrewanżować- na przykład we wspomnianej sytuacji odpowiedzi przy tablicy.
        • Gość: dw Do autorki - rówież długie i nudne :) IP: 194.181.92.* 13.08.12, 09:52
          Napisz jak objawia się ta ich pewność siebie? Jednego takiego pewnego siebie siedemnastolatka miałem w tym roku na jachcie. Znajomość zaczął od przechwałek gdzie to on już nie był, czego to on nie dokonał, jaki on wspaniały i klękajcie narody. Ukryty przekaz jego wypowiedzi był taki, że powinienem walczyka zatańczyć z radości, że taka osobistość raczyła zaszczycić moją łódź swoją obecnością. Pogoda jak to pogoda, bywa kapryśna i jak już płynęliśmy, wiatr zaczął się wzmagać i wiała już 3 w skali B-ta, w porywach do 4. Nie jest to jeszcze nic strasznego - po prostu dobry wiatr do żeglowania. Pewny siebie małolat wyglądał jakby cała para z niego zeszła, podczas przechyłów trzymał się kurczowo burt. Po puszczeniu potężnego pawia za burtę, zaczął błagać o powrót do brzegu. Niestety, pawia puścił od nawietrznej, więc zapaskudził kadłub. Kadłub trzeba było umyć, więc zrobiłem taki przechył, że moczył się nawet kabestan (dla niewtajemniczonych jest to bardzo duży przechył na burtę zawietrzną na granicy bezpieczeństwa). Małolat rozpłaszczył się jak żaba, rękoma wczepił się w zejściówkę i nie chciał puścić. Razem z nami płynęła dziewuszka 10 lat i ona się w ogóle nie bała i jej się podobało. Pewny siebie małolat został więc upokorzony potężnie :) Po dopłynięciu do brzegu dostałem opieprz od rodziców chłopaczka, bo on przecież nie umie pływać (z jego opowieści wynikało, że ja, żeglarz, motorowodniak, ratownik WOPR, płetwonurek techniczny i freediver mogę co najwyżej za tym świetnym pływakiem klapki i ręcznik nosić). I tak to właśnie jest z pewnym rodzajem pewności siebie - po prostu sztucznie nadmuchany balon, który może błyskawicznie pęknąć. Powietrze z tego balona schodzi, jak tylko znajdzie się na nieznanym gruncie. Oni czują się pewnie tylko w grupie wsparcia i wzajemnej adoracji i na "swoim" terenie, który znają.
        • t-zorro Trzymamy kciuki 15.08.12, 14:45
          Trzymamy za Ciebie kciuki, napisz po jakimś czasie, czy coś się zmieniło.
          • igraszka8 Wyjaśnienie 06.06.13, 21:45
            Nie wiem, czy kogoś to zainteresuje, ale obecnie sytuacja się zmieniła a konkretnie zorientowałam się, co się tak naprawdę dzieje. No więc ten jeden koleś od którego się zaczęło jest we mnie zakochany :-) I te jego zaczepki to był; jego sposób na podryw teraz już jego zachowanie się zmieniło i widzę, że mu naprawdę na mnie zależy. Natomiast te dziewki po prostu były zazdrosne o niego, "liderka" postanowiła mnie ukarać, że mu się podobam i wszystkie ją naśladowały. Teraz jest ciekawa sytuacja w klasie, bo ten koleś jest zrozpaczony, że go nie chcę :- a ta "groźna laska" wścieka się na niego i na mnie.
    • altz Re: Klasa nie daje mi żyć 06.06.13, 23:00
      Jeśli chcesz mieć wsparcie ze strony nauczycieli, to Ci poradzę, co zrobić.
      Jeśli to lekceważą, a sytuacja jest poważna, piszesz oficjalne pismo w dwóch egzemplarzach, w których opisujesz takie sytuacje i brak reakcji ze strony nauczycieli, idziesz z tym do sekretariatu, oddajesz pismo za potwierdzeniem przyjęcia. Dostaniesz kopię podbitą pieczątkę z wpisem wpłynęło dnia...
      Zaręczam, że dyrektor placówki sam się zainteresuje i będzie starał się o kontakt z Tobą i wycofanie pisma, bo każde takie pismo wymaga wyjaśnienia. Nauczyciele dostaną po uszach i zareagują, ale trzeba być twardym i nie odpuszczać. Nie oni się martwią, w końcu to też ich problem, bardziej ich, niż Twój.
    • zaretpug A twoja arogancja? 06.06.13, 23:17
      igraszka8 napisał(a):

      > Dodam,
      > że moja klasa jest dość specyficzna, różne osoby, typy z fobią społeczną, pedar
      > aści, metale i takie tam różne subkultury, różne religie ale nikt się nie czepi
      > a ich, po prostu mnie wzięli pod buta i tyle.

      Hmm..., osobie, ktora pisze w taki sposob o innych ludziach nie jestem w stanie wspolczuc. Moze jestes po prostu arogancka, inni to wyczuwaja i odplacaja ci dokuczaniem?
      • igraszka8 Re: A twoja arogancja? 07.06.13, 09:02
        Przecież ja nie napisałam, że mam coś przeciwko nim, tylko o to, że problem musiał być inny niż jakiś mój odmienny wygląd czy coś takiego, bo tamtych się nie czepiali. Nie zrozumiałeś, co chciałam napisać. I rzeczywiście sprawa się wyjaśniła dopiero w ostatnich miesiącach. Przeczytaj sobie wyjaśnienie.
        • zaretpug Re: A twoja arogancja? 09.06.13, 10:20
          igraszka8 napisał(a):

          > Przecież ja nie napisałam, że mam coś przeciwko nim, tylko o to, że problem mus
          > iał być inny niż jakiś mój odmienny wygląd czy coś takiego, bo tamtych się nie
          > czepiali.

          Sposob w jaki to napisalas sugerujowal, ze jestes arogancka.

          > Nie zrozumiałeś, co chciałam napisać. I rzeczywiście sprawa się wyjaś
          > niła dopiero w ostatnich miesiącach. Przeczytaj sobie wyjaśnienie.

          Wiec na czym ta sprawa polegala?
    • aborcjonista Re: Klasa nie daje mi żyć 20.06.13, 13:58

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka