mori111
18.02.13, 10:47
Temat zapewne wałkowany niejednokrotnie...
Spokoju mi nie daje.
Dlaczego? Bo wciąż gdzieś słyszę o nich, a jakoś nie potrafię ich dostrzec.
Kiedy wydaje mi się, że już znalazłam, że to jest ta osoba, okazuje się kolejnym złudzeniem. Nie, nie szukam nikogo na siłę, ale fajnie byłoby mieć taką osobę, prawda?
Dużo mnie kosztuje by otworzyć się przed drugim człowiekiem, wiele razy się sparzyłam, ale tak na prawdę tylko dwa razy w swoim życiu poczułam, ze TO jest TO. Naiwnie zresztą...
Chyba zbyt mocno patrzę na ludzi ze swojego punktu widzenia, akceptując ich takimi jakimi są, z ich wadami i zaletami, nie oceniając..bo chyba nie na tym przyjaźń polega? Owszem, krytykę zniosę, nie unoszę się, czasem jest nawet wskazane takie potrząśnięcie. Jednak nie pojmuję oceniania, które tak niektórym łatwo przychodzi, nie zagłębiając się, nie starając zrozumieć i wyciągnąć rękę z dobrym słowem. W sumie to chyba lepiej być samemu dla siebie, niż mieć kogoś obok kto jedynie gra swoją rolę. Szkoda, ze to rozczarowanie tak boli.
[img]https://nicalbonic.blox.pl/resource/PRZYJAZN_NA_WESOLO.JPG[/img]