Dodaj do ulubionych

***Przyjaciele***

18.02.13, 10:47
Temat zapewne wałkowany niejednokrotnie...
Spokoju mi nie daje.
Dlaczego? Bo wciąż gdzieś słyszę o nich, a jakoś nie potrafię ich dostrzec.
Kiedy wydaje mi się, że już znalazłam, że to jest ta osoba, okazuje się kolejnym złudzeniem. Nie, nie szukam nikogo na siłę, ale fajnie byłoby mieć taką osobę, prawda?
Dużo mnie kosztuje by otworzyć się przed drugim człowiekiem, wiele razy się sparzyłam, ale tak na prawdę tylko dwa razy w swoim życiu poczułam, ze TO jest TO. Naiwnie zresztą...
Chyba zbyt mocno patrzę na ludzi ze swojego punktu widzenia, akceptując ich takimi jakimi są, z ich wadami i zaletami, nie oceniając..bo chyba nie na tym przyjaźń polega? Owszem, krytykę zniosę, nie unoszę się, czasem jest nawet wskazane takie potrząśnięcie. Jednak nie pojmuję oceniania, które tak niektórym łatwo przychodzi, nie zagłębiając się, nie starając zrozumieć i wyciągnąć rękę z dobrym słowem. W sumie to chyba lepiej być samemu dla siebie, niż mieć kogoś obok kto jedynie gra swoją rolę. Szkoda, ze to rozczarowanie tak boli.

[img]https://nicalbonic.blox.pl/resource/PRZYJAZN_NA_WESOLO.JPG[/img]
Obserwuj wątek
    • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 11:52
      Na czym więc polega przyjaźń?
      • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 12:43
        Chyba każdy ma inną definicję, a raczej jej wyobrażenie (przyjaźni).
        W moich oczach to człowiek, ktory jest przy tobie bez względu na to czy się potykasz czy latasz. Po prostu jest i tak jak na tym obrazku nie pozwoli Ci upaść, choćby za kudły, ale postawi cię na nogi.
        • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 12:51
          To mi przypomina typowy stosunek rodzice - nastolatek. Bo tam rodzic ma jeszcze możność postawienia na nogi. Z tym, że nie słyszałem aby taki nastolatek uważał takich rodziców za przyjaciół. Może po latach, ale nie wtedy, kiedy się potyka.
          Jak w stosunku do dorosłego sobie wyobrażasz taką pomoc?
          • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 13:22
            Ja mam takiego nastolatka, a on ma przyjaciółkę i matkę w jednym... To chyba nie najlepsza metoda wychowawcza w obecnych czasach szturchania, kopania i gnojenia.
            Uczyłam bycia człowiekiem...skucha, choć zapłatę otrzymuję wzruszającą. Chyba żyję jakby w innych czasach i innych wyobrażeniach o ludziach.
            No, ale nawiązując do dorosłości i przyjaźni. Nie wiem co jest w tym niezrozumiałego.
            Jest mi toś bliski, potrzebuje mnie - jestem...wysłucham, pocieszę, jeśli będę wstanie pomogę, naprostuję. Mam wrażenie, że ten świat stał się oziębły, nieczuły...kto mocniej kopnie ten wygrywa. Chcesz liczyć, licz na siebie... Nie chodzi tu o to by kogoś na siłę uszczęśliwiać, człowiek musi czuć że nie jest sam...i tyle.
            Dam przykład, swój własny...przez 3 lata miałam "przyjaciółkę"...budowała dom - pomagałam w papierkach, chodziła do szkoły - pisałam prace...gdy trzeba było wysłuchałam, nigdy niczego nie odmówiłam itd. Zachowywała się jak moj przyjaciel, aż otworzyłam się przed nią...podzieliłam się swoim życiem, troskami i szczęściem, a cenię sobie prywatność. Po jakimś czasie stało się coś nieoczekiwanego, gdzie to ja potrzebowałam wsparcia na życiowym zakręcie...zniknęła, nagle...wypięła się... Wszystko jest fajnie gdy ktoś może korzystać z ciebie, gdy ty potrzebujesz czegoś stajesz się ciężarem....
            • mabiwy Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 13:32
              a może niekoniecznie trzeba oczekiwać, wówczas nie ma rozczarowania.
              W przyjaźni cenię lojalność. To baza. Cała reszta to nadbudowa, zmienna i zależna od "budowniczych".
              • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 13:44
                Nie oczekuję tego że jeśli ja jestem dla kogoś to ktoś będzie dla mnie. Każdemu (prawie) bym pomogła co nie znaczy że łączy nas coś więcej niż koleżeństwo. Sporo czasu upłynęło zanim odważyłam się odwzajemnić swoim osobistym życiem, chciałam być ostrożna. Nie chciałam też wsadzać wszystkich do jednego wora...
            • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 13:54
              > No, ale nawiązując do dorosłości i przyjaźni. Nie wiem co jest w tym niezrozumi
              > ałego.

              Już wyjaśniam: nie mamy władzy nad dorosłym - niekoniecznie "tydzień bez telewizora" ale żadnej - nawet autorytetu. Nawet nie rozumiemy go, bo nie byliśmy w jego sytuacji. Nie możemy podać dobrego przykładu więc. Nie możemy ustawić go do pionu. Możemy jedynie szturchnąć go słownie, ale wtedy się okazuje, że wbijamy mu szpilę właśnie :) Więc w drugą stronę - jak możemy oczekiwać, że ktoś nas postawi do pionu? Rację miał Munchausen: człowiek tylko sam siebie za włosy może wyciągnąć z bagna.

              > człowiek musi czuć że nie jest sam...
              > i tyle.

              Człowiek nigdy nie jest sam, ma rodzinę czy choćby znajomych. Problem w tym, że człowiek może i owszem od czasu do czasu potrzebuje przytulenia, ale po to, by się utwierdzić w tym kim jest. Bynajmniej nie naprostować.


              > Dam przykład, swój własny...przez 3 lata miałam "przyjaciółkę"...budowała dom -
              > pomagałam w papierkach, chodziła do szkoły - pisałam prace...gdy trzeba było w
              > ysłuchałam, nigdy niczego nie odmówiłam itd.

              > gdzie to ja potrzebowałam wsparcia na życiowym zakręcie...zniknęła, nagle...wy
              > pięła się... Wszystko jest fajnie gdy ktoś może korzystać z ciebie, gdy ty potr
              > zebujesz czegoś stajesz się ciężarem....

              Więc na tym polega przyjaźń? Na wzajemnych darmowych usługach?



              • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 17:38
                OK, jeśli stanę się alkoholiczką nikt mi nie pomoże...
                Jeśli mam doła może pomóc, choćby klepnąć w plecy i powiedzieć "jestem przy tobie, damy radę!"
                Rodzina? fajna sprawa...ale są rzeczy, którymi nie chce się dzielić z nimi...po to jest przyjaciel.
                Przyjaźń to nie usługi, to że pomogłam było bezinteresowne, jednak czuję się wykorzystana, bo mogłam powiedzieć - wal się na cycki, twoje życie radź se sama, co mnie obchodzą twoje zmartwienia...Nie chodzi o to co dla niej zrobiłam, a to że byłam gdy mnie potrzebowała.
                Gdy jest ci źle, a wiesz że masz obok osobę która życzy ci dobrze, zawsze możesz się poradzić, zapytać co myśli, przedstawić swój punkt widzenia, szczególnie gdy twój jest czarny. Taka osoba podnosi z kolan.
                • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 17:51
                  > to że pomogłam było bezinteresowne, jednak czuję się wykorzystana

                  Ja tam widzę sprzeczność. Najwyraźniej kiepski ze mnie materiał na przyjaciela :)
                  • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 18:06
                    Dla mnie to proste, miała w tym interes, więc dlatego czuję się tak jak teraz .
                    No cóż, czas się otrzepać z kurzu dawnej pseudo przyjaźni...
                    Poboli, poboli przestanie ;)
                    • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 18:11
                      No, to jest proste. My działamy bezinteresownie, wzajemności zaś oczekujemy z przyjaźni a nie własnego interesu. Następnie oczekujemy poklepania po pleckach i idziemy dalej robić to samo.
                      Przecież niczego to nie zmieni, za kolejnym razem znów nie zadziała, ale przynajmniej znów będziemy mogli sobie na fałszywych przyjaciół popsioczyć :)))

                      W sumie to się zaczynam powtarzać, więc może kontynuujmy mniej poważny wątek :)
                      • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 18:18
                        Psioczenia nie będzie....Wygadałam się :P ciut mi lżej :P
                        • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 18:19
                          O masz. Na przyjaciela wyszłem. To się więcej nie powtórzy!
                          • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 18:23
                            Ojjjjjjjjjj uspakajam cię, nic z tych rzeczy :P
                            Kobiety już tak mają ze muszą ponarzekać :)
                            • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 18:25
                              I właśnie po to są im potrzebne przyjaciółki. I mężczyźni. I flora i fauna oraz materia w całości. A także byty pozamaterialne.
                              Do narzekania.
                              • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 18:34
                                No w końcu zakumkałeś :P
                                • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 18:40
                                  Czyli teraz wyszłem na ropucha.
                                  • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 18:43
                                    Książę to Ty? :D
                                    • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 18:48
                                      Jasne, że ja!
                                      • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 19:03
                                        :>

                                        [img]https://img2.demotywatoryfb.pl/uploads/201103/1300071471_by_katalika_500.jpg[/img]
                                        • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 19:07
                                          Ładna fryzura.
                                          • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 19:08
                                            Mimo to nie zetnę swoich długich herów :P
                                            • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 19:17
                                              Hery to najwyżej możesz zkatnąć.
                                              • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 19:21
                                                Mejbi bejbi. Jak będę już bardzo old to się zastanowię :>
                                                • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 19:23
                                                  Jak Ty bejbi łylibi old to ja będę ded. Nie mylić z dad.

                                                  • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 19:44
                                                    Hał możesz to wiedzieć? Mejbi ja fyrst pagibnę na tamten łorld :D
                                                    Zeżre mnie jakiś kenser, albo będę miala jakiś aksydent w karze...
                                                  • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 19:50
                                                    Nu pagadi, diewoczka. Mnie toczka w toczke toż samoż strielić może. Nie liczy sję znaczy.
                                                  • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 19:53
                                                    Ja tak long nie planuję żyć...a niech no mi kto w sierpniu zaśpiewa 100 years to będzie dead :)
                                                  • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 20:05
                                                    A w lipcu?
                                                  • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 20:08
                                                    oki ale po mojej śmierci :P
          • mi-l-ja Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 13:25
            Hmmm... niektórym dorosłym wystarczy usłyszeć, że ktoś ich rozumie/ wspiera. Powiedziane z przekonaniem działa lepiej niż wyciąganie za kudły - przynajmniej na mnie:), dlatego moim zdaniem podstawą przyjaźni są wspólne poglądy na tzw. kwestie zasadnicze.
            • mori111 Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 13:26
              No więc właśnie :) Być na dobre i złe :)
            • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 14:03
              No właśnie - potrzebujemy bezwarunkowej akceptacji. I od razu świat jest piękniejszy!!!

              No co, tacy przyjaciele jak dzisiejszy świat - najwyższym dobrem jest samoakceptacja.
              • 99_groszy Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 14:23
                Prawdziwa przyjaźń jest wtedy, gdy potrafimy "pięknie się różnić". Zaakceptować, że przyjaciel ma diametralnie inne zdanie na jakiś temat, a mimo to cenić sobie jego opinię i przyjaźń. Umieć zaakceptować, że ma swoje zdanie, a nie patrzy w nas jak w obraz. Że potrafi zdzierżyć, gdy mówimy mu, że gada bzdury, i gdy my potrafimy postąpić podobnie. No i co najtrudniejsze, wszystko to musi przetrwać próbę czasu i zmiany jakie w ludziach z czasem zachodzą.
                • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 14:26
                  Jakiś taki strasznie staroświecki jesteś.
                  I ja to like it!
              • mi-l-ja Re: ***Przyjaciele*** 19.02.13, 00:49
                E tam, od razu bezwarunkowej.. życzliwa krytyka też bardzo wskazana i chyba właśnie o tę życzliwość chodzi, o przekonanie, że ktoś trzyma za Ciebie kciuki, co oczywiście nie znaczy, że akceptuje wszystko, co robisz.
                • 99_groszy Re: ***Przyjaciele*** 19.02.13, 09:43
                  D-o-k-ł-a-d-n-i-e - bo od kogo oczekiwać szczerości wypowiedzi, jeśli nie od przyjaciół?
    • 0ix Re: ***Przyjaciele*** 18.02.13, 14:19
      How many roads must a man walk down
      Before they call him a man
      How many seas must a white dove sail
      Before she sleeps in the sand
      How many times must the cannonballs fly
      Before they are forever banned
      The answer, my friend, is blowing in the wind
      The answer is blowing in the wind

      How many years must a mountain exist
      Before it is washed to the sea
      How many years can some people exist
      Before they're allowed to be free
      How many times can a man turn his head
      And pretend that he just doesn't see
      The answer, my friend, is blowing in the wind
      The answer is blowing in the wind

      How many times must a man look up
      Before he can see the sky
      How many years must one man have
      Before he can hear people cry
      How many deaths will it take till he knows
      That too many people have died
      The answer, my friend, is blowing in the wind
      The answer is blowing in the wind


      Bob Dylan

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka