Dodaj do ulubionych

Gender - czy ktoś mógłby

07.01.14, 14:56
mnie oświecić o co tu chodzi? Przeczytałem definicję na wikipedii i zastanawiam się skąd ta histeria?
Obserwuj wątek
    • billy.the.kid Re: Gender - czy ktoś mógłby 07.01.14, 16:20
      wystarczy że KArTOf:LE wiedzą ło cóż siem rozchodzi.
      żyłbyś w błogiej nieświadomości ze istnieje cóś takiego jak dżender, a tu nagle wybuch,eksplozja,bezprzykąłdny atak na wiarę,kościołek KArTOfLI i na samego pambócka.
      KArTOfLE w istnieniu BEZ WROGA tracą rację bytu,uny muszą z kimś walczyć,-a że czesto z wiatrakami. ale to uch brocha.
      • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - czy ktoś mógłby 07.01.14, 17:56
        > KArTOfLE w istnieniu BEZ WROGA tracą rację bytu,uny muszą z kimś walczyć,

        To tak jak ateiści :) Co byście zrobili bez Kościoła i religii ?...


        --
        wsieci.rp.pl/artykul/891373,1075352-Czekajac-na-nawrocenie-red--Lisa.html
        • sclavus Re: Gender - czy ktoś mógłby 07.01.14, 18:35
          ... w "świętym" spokoju raczylibyśmy się winem, albo whisky... w "błogim, świętym spokoju"!!
        • katrina_bush Potrzebni jestescie innym jak sasiad alkoholik. 07.01.14, 21:16
          chasyd_z_czerskiej napisał:

          > To tak jak ateiści :) Co byście zrobili bez Kościoła i religii ?...
          >
          Od ewangelikow, przez buddystow, prawoslawnych po ateistow: Potrzebni jestescie innym jak sasiad alkoholik.
    • tigertiger Re: Gender - czy ktoś mógłby 07.01.14, 16:26
      Nie rozumiem histerii związanej z wprowadzaniem programu równościowego, który jest przytaczany jako ilustracja ideologii gender. Gender to studia nad równością płci, w polityce - to równouprawnienie, a nie program zrównania płci w ich biologicznych cechach, przerabiania chłopców na dziewczynki. Ten atak antygenderystów z wymyśloną historią o przebieraniu to kompletne nieporozumienie. AGNIESZKA KOZŁOWSKA-RAJEWICZ
      Polecam cały wywiad, a wszytko powinno stać się jasne :)
      wyborcza.pl/1,75478,15230442,Kozlowska_Rajewicz__Gender_to_nie_zaglada_cywilizacji.html
      • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - 07.01.14, 18:31
        >Gender to studia nad równo
        > ścią płci,

        Ministerka się myli

        > w polityce - to równouprawnienie,

        j.w. Nie równouprawnienie a wyrównanie szans - a to już ideologia !


        --
        Nawrócenie Lisa
        wsieci.rp.pl/artykul/891373,1075352-Czekajac-na-nawrocenie-red--Lisa.html
        • pvf Re: Gender - 07.01.14, 21:19
          chasyd_z_czerskiej napisał:

          > >Gender to studia nad równo
          > > ścią płci,
          >
          > Ministerka się myli

          UDOWODNIJ

          >
          > > w polityce - to równouprawnienie,
          >
          > j.w. Nie równouprawnienie a wyrównanie szans - a to już ideologia !

          UDOWODNIJ

          > --
          > Nawrócenie Lisa
          > wsieci.rp.pl/artykul/891373,1075352-Czekajac-na-nawrocenie-red--Lisa.html

          Naucz się wstawiać sygnaturki jak cywilizowany człowiek, a nie wklejaj je ręcznie do każdego posta. Tyle lat na forum GW i taki nierozgarnięty...
          • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - 07.01.14, 21:39
            > UDOWODNIJ

            Zapoznaj się z definicją

            > UDOWODNIJ

            Np parytety płciowe


            --
            wsieci.rp.pl/artykul/891373,1075352-Czekajac-na-nawrocenie-red--Lisa.html
            • pvf Re: Gender - 07.01.14, 21:51
              chasyd_z_czerskiej napisał:

              > > UDOWODNIJ
              >
              > Zapoznaj się z definicją

              Znam definicję. Napisałeś, że ministra się myli. Więc wskaż w którym miejscu się myli, bo ja tego nie widzę.


              > > UDOWODNIJ
              >
              > Np parytety płciowe

              Udowodnij, że parytet płciowy jest ideologią czyli zbiorem poglądów.
              • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - 07.01.14, 22:14
                > Znam definicję

                I twierdzisz , że gender to równość płci ? To nie nauka , ale ideologia...


                > Udowodnij, że parytet płciowy jest ideologią

                Ideologiczny dogmat , bez naukowej podstawy


                --
                www.fronda.pl/a/homoseksualni-zydzi-maja-wyzsze-dusze-niz-goje,33123.html
                • sclavus Re: Gender - 08.01.14, 00:26
                  Wynosisz z kościółka to, co ma najcenniejszego: ideologię i dogmaty... - nieładnie!!
                  ***
                  i jak tu nie ... uFielbiać tÓmaństFa???
                  No to uFielbiam!!!
                • pvf Re: Gender - 08.01.14, 07:13
                  chasyd_z_czerskiej napisał:

                  > > Znam definicję
                  >
                  > I twierdzisz , że gender to równość płci ? To nie nauka , ale ideologia...

                  Ja nie twierdzę, że "gender to równość płci". Natomiast widzę, że ty nie jesteś w stanie wykazać w którym miejscu min. się myli.
                  • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - 08.01.14, 11:24

                    >
                    > Ja nie twierdzę, że "gender to równość płci". Natomiast widzę,

                    To źle widzisz... :)

                    że ty nie jesteś
                    > w stanie wykazać w którym miejscu min. się myli.

                    Właśnie w tym :)
                    >


                    --
                    Żydowski rasizm
                    www.fronda.pl/a/homoseksualni-zydzi-maja-wyzsze-dusze-niz-goje,33123.html
                    • obraza.uczuc.religijnych Re: Gender - 08.01.14, 11:57
                      chasyd_z_czerskiej napisał:


                      > To źle widzisz... :)

                      Udowodnij.


                      > Właśnie w tym :)

                      Udowodnij.
                • piwi77.0 Re: Gender - 08.01.14, 07:19
                  chasyd_z_czerskiej napisał:

                  I twierdzisz , że gender to równość płci ? To nie nauka , ale ideologia...

                  Jeżeli nawet ideologia, to czy to, że to ideologia, oznacza, że od razu musi być to złe?

                  Ideologiczny dogmat , bez naukowej podstawy

                  A nie dopuszczasz czasem myśli, że mogą istnieć nienaukowe dogmaty, które są dobre?
                  • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - 08.01.14, 14:44
                    > Jeżeli nawet ideologia, to czy to, że to ideologia, oznacza, że od razu musi by
                    > ć to złe?

                    Złe , bo oparte na fałszywych założeniach

                    > A nie dopuszczasz czasem myśli, że mogą istnieć nienaukowe dogmaty, które są do
                    > bre?

                    Urawniłowka nie jest dobra - już to przerabialiśmy w komuniźmie. Mało Ci ?... )


                    --
                    Żydzi i Katyń
                    www.tworca.org/katyn.html
                    • obraza.uczuc.religijnych Re: Gender - 08.01.14, 14:53
                      Udowodnij, że oparte na fałszywych założeniach.
                    • piwi77.0 Re: Gender - 08.01.14, 15:22
                      chasyd_z_czerskiej napisał:

                      Złe , bo oparte na fałszywych założeniach

                      Ideologia w ogóle nie opiera się na żadnych założeniach, a jest nią jedynie zbiór celów i dróg do ich osiągnięcia, taki swoisty program, co robić, aby wyszło na dobre (komu to już inna sprawa). Ideologii nie da się ocenić, dopóki nie zweryfikuje jej praktyka. Owa praktyka zweryfikowała już na przykład ideologie, którymi kieruja sie wszystkie religie monoteistyczne jako szkodliwe i niebezpieczne. Co do gender, to nawet gdyby nazwać to ideologią, co juz byłoby naduzyciem, bo gender ani nie definiuje żadnego celu, ani nie opisuje żadnych dróg dojścia, to na pewno byłaby to ideologia jeszcze niezweryfikowana, bo nigdy nie wprowadzona w życie.

                      Urawniłowka nie jest dobra - już to przerabialiśmy w komuniźmie. Mało Ci ?... )

                      Nigdy nie było żadnej urawniłowki, a poza tym nie rozumiem co ma ona do kontekstu.
                • bling.bling Re: Gender - 08.01.14, 15:14
                  chasyd_z_czerskiej napisał:


                  >
                  > Ideologiczny dogmat , bez naukowej podstawy
                  >
                  udowodnij że 50%+50%=100% jest pozanaukowym dogmatem
                  • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - 08.01.14, 22:56
                    > udowodnij że 50%+50%=100% jest pozanaukowym dogmatem

                    Udowodnij , że piszesz na temat...


                    --
                    wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-marzeny-nykiel/71091-jak-ideologia-gender-niszczy-niewinnosc-dzieci-argumenty-przeciwko-edukacji-seksualnej-forsowanej-przez-genderystow-szokujace-materialy-edukacyjne
                    • bling.bling Re: Gender - 09.01.14, 15:31
                      chasyd_z_czerskiej napisał:

                      > > udowodnij że 50%+50%=100% jest pozanaukowym dogmatem
                      >
                      > Udowodnij , że piszesz na temat...
                      >
                      >
                      chasyd_z_czerskiej napisał:
                      > Udowodnij, że parytet płciowy jest ideologią
                      Ideologiczny dogmat , bez naukowej podstawy

                      a teraz udowodnij że:
                      parytet 50%+50%=100% jest pozanaukowym dogmatem
                      • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - 09.01.14, 21:50
                        > a teraz udowodnij że:
                        > parytet 50%+50%=100% jest pozanaukowym dogmatem

                        Nienaukowym jest ideologiczny (feministyczny) dogmat, że kobiety i mężczyźni mają takie same predyspozycje i motywacje we wszystkich dziedzinach...
                        Genderyzm , jak każda lewacka ideologia, chce "uszczęśliwiać" ludzi na siłę...


                        --
                        Sie ma, frajery !
                        media.wnet.neon24.pl/post/104415,piekarczyk-owsiak-najswietszym-iii-rp
            • sclavus Re: Gender - 08.01.14, 00:21
              ty się zapoznaj!!!
              Chyba tylko ty i twoje biskupy, tłumaczycie "studies", na "ideologia"...
              Ciekawe, jak przetłumaczycie: "étude"???
              ***
              Gender studies, étude de genre – interdyscyplinarny obszar badawczy obejmujący sposoby przejawiania się płci kulturowej, czyli męskości i kobiecości w społeczeństwach, oraz to, jak łączy się ona z instytucjami społecznymi, gospodarką, władzą, tożsamością, seksualnością
              ... pod amboną usłyszałeś inną definicję??? :D:D:D:D:D
        • sclavus Re: Gender - 08.01.14, 00:11
          twoja zasrana religia jest ideologią a nie gender, wiesz? ... żydożerco???
        • bling.bling Re: Gender - 08.01.14, 06:53
          > j.w. Nie równouprawnienie a wyrównanie szans - a to już ideologia !

          udowodnij że równouprawnienie nie jest wyrównywaniem szans
          • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - 08.01.14, 17:56
            > udowodnij że równouprawnienie nie jest wyrównywaniem szans

            równouprawnienie to równość wobec prawa, wyrównywaniem szans to 'urawniłowka'


            --
            kontrowersje.net/jerzy_owsiak_kr_l_ebrak_w_i_garzy_z_oty_melon_sekty_wo_p
            • bling.bling Re: Gender - 08.01.14, 19:19
              chasyd_z_czerskiej napisał:

              > > udowodnij że równouprawnienie nie jest wyrównywaniem szans
              >
              > równouprawnienie to równość wobec prawa, wyrównywaniem szans to 'urawniłowka'
              >
              >
              Twierdzisz że jesteś za uwarniłowką? Prawo nakazuje nie odbierać ci szansy na znalezienie właściwego dowodu bez względu na braki w umiejętności dowodzenia.
              • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - 09.01.14, 21:52
                > Twierdzisz że jesteś za uwarniłowką?

                Zdecydowanie błędny wniosek :)


                --
                Sekta
                media.wnet.neon24.pl/post/104415,piekarczyk-owsiak-najswietszym-iii-rp
        • tigertiger Re: Gender - 08.01.14, 08:02
          My mamy problem, jak ułatwić kobietom godzenie obowiązków rodzinnych z pracą zawodową, aby mogły być samodzielne finansowo, bo to daje gwarancje nie tylko rozwoju osobistego, niezależności, ale chroni też przed przemocą i jest sprawiedliwe.

          Chodzi też o to, aby mężczyźni mieli większy udział w opiece nad dziećmi, by przejmowali obowiązki domowe na zasadach partnerskich. I tu chodzi także o prawa mężczyzn, którzy dziś stereotypowo uważani są za niezdolnych do odpowiedzialnej opieki nad dzieckiem i przegrywają sprawy o opiekę w sądach rodzinnych.

          Ważne jest, żeby bardziej sprawiedliwie podejść do opieki nad osobami starszymi, bo w rodzinach te obowiązki przeważnie spadają na kobiety. Często uniemożliwia to im pracę zawodową, a tym samym nie odkładają na emeryturę, która z tego powodu będzie niższa albo nie będzie jej wcale. Wśród kobiet w wieku 55-64 lat tylko 23 proc. pracuje zawodowo, podczas gdy w Skandynawii - 85 proc.

          Kobiety w Polsce odbierają najniższe emerytury, spędzają jesień życia w biedzie i samotności. Istotą polityki równościowej jest przeciwdziałanie takiej nierówności, to sprawy zasadnicze, dotyczące codziennego życia polskich rodzin.

          Ale środowiska katolickie domagają się, żeby kobiety w rodzinach wielodzietnych dostały status zawodowy.

          - Ja się z tym zgadzam i powoli to realizujemy. Rozszerzyliśmy prawo do urlopu wychowawczego praktycznie na wszystkich, którzy są rodzicami - państwo płaci wtedy składki emerytalne za rodzica, który zostaje w domu z dziećmi, a w przypadku osób ubogich jeszcze dodatkowe świadczenia. Wydłużyliśmy urlop macierzyński i wprowadziliśmy rodzicielski i ojcowski, razem to rok urlopu płatnego średnio 80 proc. pensji. Staramy się zapewnić tanią opiekę żłobkową i przedszkolną, aby dać możliwość łączenia rodzicielstwa z pracą.

          Chciałabym, aby polityka równościowa była stawiana coraz wyżej na agendzie politycznej, bo to służy rodzinie, a tymczasem ta pseudoafera genderowa sprawiła, że równouprawnienie uznano za zgniliznę gorszą od nazizmu, podkład pod pedofilię. Tak powiedział ks. Oko - że "programy gender piszą pedofile".

          Biskupi boją się, że polityka równościowa doprowadzi do zmian, w wyniku których kobieta nie będzie chciała rodzić dzieci, będzie nastawiona tylko na karierę zawodową. A dzieci całymi dniami będą siedzieć w żłobkach, przedszkolach i szkole. Więzi rodzinne zostaną podkopane, dzieci pozostawione same sobie.

          - Przecież wprowadziliśmy urlop rodzicielski, domowe formy opieki żłobkowej. Dlaczego z faktu, że kobieta chce pracować, wyprowadza się przekonanie, że nie chce mieć dzieci? Przecież z faktu, że mężczyzna chce pracować, nie wynika jego niechęć do rodziny. Kobiety chcą i pracy, i rodziny. Jeśli oboje rodzice nie znajdują czasu dla dziecka, dlaczego tylko ona jest krytykowana? To, co można zrobić, to promować odpowiedzialne rodzicielstwo. I dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Chodzi o równowagę między życiem rodzinnym a zawodowym, bo przecież trzeba pracować, zarabiać, wymyślić, co zrobić, żeby dało się pracę pogodzić z rodziną, rodzeniem dzieci. O tym są projekty równościowe, to są podstawowe postulaty środowisk kobiecych - godzenie ról, równa płaca za pracę tej samej wartości - możemy dyskutować z Kościołem o tym i o edukacji seksualnej.

          Istotą równości nie jest przymus pracy i rozwoju zawodowego kobiet, tylko możliwość wyboru, prawo do tego, aby kobiety mogły być niezależne i samodzielne ekonomicznie, jeśli chcą. To nie jest zagłada cywilizacji. Świat się zmienił już dawno.

          Jeśli chcemy, aby ludzie tworzyli trwałe związki, trzeba promować równouprawnienie. Bo kobieta nie udźwignie tych wszystkich obowiązków i zawodowych, i rodzinnych bez udziału męża. Jeśli nie są w stanie się dogadać, to kończy się to rozwodem. I Kościół powinien tu być naszym sojusznikiem, bo chodzi o dobro rodziny.
          wyborcza.pl/1,75478,15230442,Kozlowska_Rajewicz__Gender_to_nie_zaglada_cywilizacji.html
          • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - 08.01.14, 18:05
            tigertiger napisała:

            > My mamy problem, jak ułatwić kobietom godzenie obowiązków rodzinnych z pracą za
            > wodową, aby mogły być samodzielne finansowo, bo to daje gwarancje nie tylko roz
            > woju osobistego, niezależności, ale chroni też przed przemocą i jest sprawiedli
            > we.
            >
            > Chodzi też o to, aby mężczyźni mieli większy udział w opiece nad dziećmi, by pr
            > zejmowali obowiązki domowe na zasadach partnerskich. I tu chodzi także o prawa
            > mężczyzn, którzy dziś stereotypowo uważani są za niezdolnych do odpowiedzialnej
            > opieki nad dzieckiem i przegrywają sprawy o opiekę w sądach rodzinnych.
            >

            No właśnie, ministerka uprawia gender-ideologię... :)


            --
            www.kki.pl/piojar/polemiki/jedwabne/getto_warsz2.html
            • tigertiger Re: Gender - 08.01.14, 19:16
              DOMINIKA WIELOWIEYSKA:Może wielu się obawia, że usiłuje się wcisnąć kobiety w gorset męski, a mężczyzn - w kobiecy. Że nagle ta wajcha pójdzie w drugą stronę, przekraczając granice zdrowego rozsądku. A przecież nie ma nic złego w tym, że dziewczynki bawią się lalkami, a chłopcy samochodami.

              AGNIESZKA KOZŁOWSKA-RAJEWICZ: Ani nic złego w tym, że dziewczynka sięgnie po samochodzik i polubi kolor inny niż różowy. A przekraczanie granic nam nie grozi - jesteśmy od takich praktyk bardzo daleko, mamy swoje prawo i kulturę, i bardzo krótki staż w polityce równościowej. Kraje z długim doświadczeniem polityk równościowych zajmują się niuansami, które nam wydają się absurdalne, np. że za nierówne traktowanie uznaje się przepuszczanie kobiet w drzwiach lub całowanie w rękę.

              My mamy problem, jak ułatwić kobietom godzenie obowiązków rodzinnych z pracą zawodową, aby mogły być samodzielne finansowo, bo to daje gwarancje nie tylko rozwoju osobistego, niezależności, ale chroni też przed przemocą i jest sprawiedliwe.
              wyborcza.pl/1,75478,15230442,Kozlowska_Rajewicz__Gender_to_nie_zaglada_cywilizacji.html
      • chasyd_z_czerskiej Rajewicz ciemna jak tabaka w rogu... 07.01.14, 21:51
        >Ten atak antygend
        > erystów z wymyśloną historią o przebieraniu to kompletne nieporozumienie.[/i] A
        > GNIESZKA KOZŁOWSKA-RAJEWICZ

        wpolityce.pl/wydarzenia/71186-genderowe-przebieranki-w-przedszkolach-to-nie-fikcja-fundacja-mamy-i-taty-pomaga-minister-kozloskiej-rajewicz-otworzyc-oczy-na-rzeczywistosc
        gnieszką Kozłowską-Rajewicz nie wierzy w istnienie przedszkoli, gdzie - zgodnie z założeniami teorii gender - chłopcy są przebierani za dziewczynki a dziewczynki za chłopców. Fundacja Mamy i Taty oferuje pomoc we wskazaniu takich placówek.

        Wywiad z min. Kozłowską-Rajewicz został opublikowany w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".
        Fundacja Mamy i Taty wskazuje na "Małe Przedszkola", zakładane przez Fundację Edukacji Przedszkolnej. Od roku 2007 utworzyła ona 88 placówek przedszkolnych w 80 miejscowościach. Uczęszcza do nich 1877 dzieci.

        W tych placówkach nauczycielki korzystają ze scenariuszy zajęć, które znajdują się w "Poradniku dla nauczycieli. Jak stosować zasadę równego traktowania kobiet i mężczyzn", napisanym przez Annę Dzierzgowską, Joannę Piotrowską i Ewę Rutkowską.

        (dodam , że żadna z tych 3 głupich bab nie jest psychologiem ani pedagogiem... Ideologiczne eksperymenty na dzieciach - jak w komuniźmie...)


        • chasyd_z_czerskiej Re: Rajewicz ciemna jak tabaka w rogu... 07.01.14, 21:59
          wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-marzeny-nykiel/71091-jak-ideologia-gender-niszczy-niewinnosc-dzieci-argumenty-przeciwko-edukacji-seksualnej-forsowanej-przez-genderystow-szokujace-materialy-edukacyjne
          Z raportu WHO wynika, że „rozwój seksualności rozpoczyna się w momencie urodzenia", dlatego edukację w tym zakresie należy rozpocząć przed czwartym rokiem życia. Edukacja seksualna przetasowana jest z edukacją społeczną, której celem jest uczenie wychowanków żłobków otwartości na różnorodność związków. Dzieci w wieku 0-4 mają nabrać przekonania, że istnieją różne koncepcje rodziny i każdy model jest poprawny. Z kolei przedszkolaki w wieku 4-6 lat mają być uczone otwartości na odmienność seksualną,


          Czy to nie jest ideologia ?!
          • chasyd_z_czerskiej Re: Rajewicz ciemna jak tabaka w rogu... 07.01.14, 22:08
            Zdaniem Butler przypisanie płci kulturowej następuje w ten sam sposób już w momencie, gdy pielęgniarka podczas porodu mówi 'To chłopiec', 'To dziewczynka’, przypisując nowo narodzonej osobie całe instrumentarium społecznych oczekiwań stereotypów i ról związanych z płcią. To zdanie nie opisuje stanu faktycznego, lecz stanowi rozpoczęcie konstrukcji tożsamości płciowej... Cały ten społeczny konstrukt ustanawiający płeć kulturową jest następnie nieustannie wprowadzany do świadomości dziecka, które je internalizuje (uwewnętrznia) i reprodukuje (powtarza), przez co płeć kulturowa wydaje się być tworem biologicznym, wynikającym z natury, a nie uwarunkowań społecznych i kulturowych.
            Zgodnie z tą logiką okrzyk położnej na widok noworodka „To jest dziewczynka!” nie opisuje więc stanu faktycznego, lecz jest mitem, który mianuje ową istotę na dziewczynkę. Potem owej mitycznej narracji ulegają rodzice i otoczenie dziecka, bezmyślnie i nieświadomie podtrzymując to nieuzasadnione mniemanie. Zdaniem przedstawicieli genderyzmu należy zmienić ten stan rzeczy i dać jednostce wolność wyboru własnej płci bez nacisku społecznego.
            Te twierdzenia Judith Butler, powtarzane przez Macieja Dudę i rozpowszechniane w materiałach finansowanych przez Unię Europejską, pokazują, że rację mieli biskupi, krytykując genderyzm jako niebezpieczny eksperyment inżynierii społecznej. Mamy bowiem do czynienia nie z rzetelną nauką, opisującą świat, lecz ideologią, próbującą zmieniać świat według utopijnych założeń.
            wpolityce.pl/artykuly/71092-grzegorz-gorny-tako-rzecze-genderysta-polozna-ktora-na-widok-noworodka-krzyczy-to-dziewczynka-nie-opisuje-stanu-faktycznego-lecz-tworzy-mit-kulturowy-ktory-mianuje-owa-istote-na-dziewczynke
            • tigertiger ... 08.01.14, 07:58
              Czy pani jest zwolenniczką tego, aby dzieci i młodzież miały przedmiot pod nazwą "edukacja seksualna"?

              - Wiedza o życiu seksualnym człowieka jest takim samym obszarem nauki jak każdy inny. To zbiór faktów. Szkoła powinna dostarczać fakty, a rodzice - budować system wartości u dzieci.

              Ale czy to musi się dziać już w przedszkolu? Ja bym wolała sama o tym z dziećmi rozmawiać.

              - Nie istnieje dziś żaden program edukacji seksualnej w przedszkolach. Ale jeśli dziecko w przedszkolu pyta, skąd się wzięło, to odpowiedź, która brzmi: dlatego, że mamusia z tatusiem się kochali, nie jest niczym złym. Można dyskutować o formie i wychowawcy powinni to ustalić z rodzicami. Brak takiej wiedzy naraża w większym stopniu na przemoc seksualną, bo dzieci nie wiedzą, na co dorosły może sobie pozwolić w stosunku do nich, ulegają autorytetowi dorosłego, bo nie wiedzą, że są przekraczane granice obyczajowe i prawne.

              W edukacji seksualnej nie chodzi o promowanie seksu, tylko o edukację dotyczącą godności ludzkiej. Gdyby dzieciom uświadomić, na czym polega godność, szacunek, prywatność, byłoby mniej przemocy seksualnej w gimnazjach. Dzieci wiedziałyby, że pewne kawały, fajne dla jednego, są wielką krzywdą dla drugiego dziecka, co może prowadzić nawet do samobójstwa. Takie przypadki się zdarzały. Np. w gimnazjum przed WF dziewczynę, która się przebiera, półnagą wypychają na korytarz i robią zdjęcia telefonami komórkowymi, a następnie wrzucają do sieci. Młodym ludziom trzeba tłumaczyć, że sfera seksualna jest sferą prywatną, intymną, a jej naruszanie bez zgody drugiej osoby jest złem. Traktowanie edukacji seksualnej jako potencjalnego źródła zła i nieprawości jest niebezpieczne. To działanie na szkodę dzieci.

              Sam premier Donald Tusk mówił, że on w sprawie edukacji seksualnej jest bardzo ostrożny, bo brytyjski przykład pokazuje, iż mimo wprowadzenia jej do szkół i ustawienia automatów z prezerwatywami liczba ciąż nastolatek wzrosła, więc można wysnuć wniosek, że ta edukacja nie tyle nauczyła młodzież antykoncepcji, ile zachęciła do wczesnej inicjacji seksualnej.

              - W Wielkiej Brytanii prowadzi się politykę ograniczania szkód, jest powszechny dostęp do antykoncepcji, ale przecież to nie jest istotą edukacji seksualnej. Mnie nie podoba się polityka brytyjska, ja bym wolała edukację seksualną opartą na wartościach, które są ważne w Polsce. Każdy naród jest inny, więc i program edukacji seksualnej musi być dostosowany do polskiej mentalności, zgodny z życzeniami rodziców. Uważam jednak, że podchodzimy do tego zbyt ostrożnie, a czasami wręcz histerycznie.
              wyborcza.pl/1,75478,15230442,Kozlowska_Rajewicz__Gender_to_nie_zaglada_cywilizacji.html
              • chasyd_z_czerskiej Re: ... 08.01.14, 19:10
                > Czy pani jest zwolenniczką tego, aby dzieci i młodzież miały przedmiot pod nazw
                > ą "edukacja seksualna"?
                >
                > - Wiedza o życiu seksualnym człowieka jest takim samym obszarem nauki jak każdy
                > inny. To zbiór faktów. Szkoła powinna dostarczać fakty,

                Bzdura, nie każda wiedza jest dobra i potrzebna kilkuletnim dzieciom. Dlaczego nie ma edukacji narkotycznej i pirotechnicznej ?... :)

                > - Nie istnieje dziś żaden program edukacji seksualnej w przedszkolach.

                Manipulacja - chodzi o to co szykują genderówki na jutro

                "Z raportu WHO wynika, że „rozwój seksualności rozpoczyna się w momencie urodzenia", dlatego edukację w tym zakresie należy rozpocząć przed czwartym rokiem życia. Edukacja seksualna przetasowana jest z edukacją społeczną, której celem jest uczenie wychowanków żłobków otwartości na różnorodność związków. Dzieci w wieku 0-4 mają nabrać przekonania, że istnieją różne koncepcje rodziny i każdy model jest poprawny. Z kolei przedszkolaki w wieku 4-6 lat mają być uczone otwartości na odmienność seksualną, "


                --
                www.naszdziennik.pl/polska-kraj/64569,autor-bledow-scisle-tajny.html
                • tigertiger Re: ... 08.01.14, 19:21
                  Ale czy to musi się dziać już w przedszkolu? Ja bym wolała sama o tym z dziećmi rozmawiać.

                  - Nie istnieje dziś żaden program edukacji seksualnej w przedszkolach. Ale jeśli dziecko w przedszkolu pyta, skąd się wzięło, to odpowiedź, która brzmi: dlatego, że mamusia z tatusiem się kochali, nie jest niczym złym. Można dyskutować o formie i wychowawcy powinni to ustalić z rodzicami. Brak takiej wiedzy naraża w większym stopniu na przemoc seksualną, bo dzieci nie wiedzą, na co dorosły może sobie pozwolić w stosunku do nich, ulegają autorytetowi dorosłego, bo nie wiedzą, że są przekraczane granice obyczajowe i prawne.

                  Zgadza się pani z minister edukacji Joanną Kluzik-Rostkowską, żeby wprowadzić edukację seksualną opcjonalnie, dla jednych taką, dla drugich inną, w zależności od światopoglądu?

                  - Tak. Nie jesteśmy mentalnie przygotowani na to, by wprowadzać w szkole obowiązkowy program edukacji seksualnej. To wywoła protesty. A i nauczyciele nie są dostatecznie przygotowani. Jesteśmy na początku debaty o tym, jak powinna wyglądać w szczegółach ta edukacja. Najpierw musimy z tego przedmiotu zdjąć odium zła, moralnego zepsucia.

                  Konserwatyści mówią: dziś Polacy tego nie akceptują, ale najpierw uchwali się związki partnerskie, a potem przyjdzie kolej na adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Bo taka jest tendencja w Europie.

                  - Każda decyzja wymaga zgody większości. Być może za 10 lat nasze społeczeństwo będzie jeszcze bardziej konserwatywne niż dziś. A może odwrotnie. Także na Zachodzie może przyjść fala krytycyzmu wobec tych najbardziej radykalnych lewicowych rozwiązań. Zgadzam się z ojcem Pawłem Gużyńskim, że możemy obserwować kraje, które prowadzą politykę równościową od lat, aby uniknąć różnych mielizn i błędów, które im się przytrafiają.

                  /1,75478,15230442,Kozlowska_Rajewicz__Gender_to_nie_zaglada_cywilizacji.html
          • tigertiger ? 08.01.14, 07:55
            Oto fragment pierwszej wersji listu pasterskiego biskupów: "Standardy Światowej Organizacji Zdrowia w odniesieniu do edukacji seksualnej prowadzą do głębokiej deprawacji dzieci i młodzieży. Promują one m.in. masturbację dzieci w wieku przedszkolnym oraz odkrywanie przez nie radości i przyjemności, jakie płyną z dotykania zarówno własnego ciała, jak i ciała rówieśników. Elementy tych tzw. standardów są aktualnie wdrażane - powtórzmy: najczęściej bez wiedzy i zgody rodziców - np. w projekcie Równościowe przedszkole współfinansowanym przez Unię Europejską".

            - Jeśli WHO napisała dokument, bazując na doświadczeniu międzynarodowych ekspertów, to nie po to, aby "promować masturbację", tylko opisać zjawiska, które istnieją. Masturbacja wśród dzieci, nawet w wieku przedszkolnym, się zdarza. Jest to jakiś problem. Istnieją zjawiska związane z poznawaniem swojego ciała i lepiej o tym z dziećmi rozmawiać, niż udawać, że nic się nie dzieje, zostawiać je z tym problemem sam na sam.

            W dokumencie WHO zawarto odważny program edukacji seksualnej, fragmentami dyskusyjny, ale nieprzekraczający dopuszczalnych norm. To tylko propozycja, i państwa mogą z niej skorzystać, ale nie muszą.

            Czy w programach unijnych są wykorzystywane te standardy?

            - Nie słyszałam o tym. Nawet nie byłam na konferencji WHO, ale mimo to zostałam oskarżona przez fundację Mama i Tata, że chcę promować w przedszkolach jakieś seksboksy. Na konferencji omawiano projekty edukacji seksualnej w różnych krajach. Udane i nieudane. W Szwajcarii chciano wykorzystać pluszowe zabawki z narządami płciowymi. Rodzice zaprotestowali, więc z tego projektu się wycofano. Ale ks. Oko uparcie twierdził, że rząd wprowadza to w Polsce. Absurd. Trudno walczyć z tak nieuczciwym postawieniem sprawy, szczególnie przez osobę duchowną.
            wyborcza.pl/1,75478,15230442,Kozlowska_Rajewicz__Gender_to_nie_zaglada_cywilizacji.html
            • chasyd_z_czerskiej Re: ? 08.01.14, 22:23
              "Standardy Światowej
              > Organizacji Zdrowia w odniesieniu do edukacji seksualnej prowadzą do głębokiej
              > deprawacji dzieci i młodzieży. Promują one m.in. masturbację dzieci w wieku pr
              > zedszkolnym oraz odkrywanie przez nie radości i przyjemności, jakie płyną z dot
              > ykania zarówno własnego ciała, jak i ciała rówieśników. Elementy tych tzw. stan
              > dardów są aktualnie wdrażane - powtórzmy: najczęściej bez wiedzy i zgody rodzic
              > ów - np. w projekcie Równościowe przedszkole współfinansowanym przez Unię Europ
              > ejską".
              >
              > - Jeśli WHO napisała dokument, bazując na doświadczeniu międzynarodowych eksper
              > tów, to nie po to, aby "promować masturbację", tylko opisać zjawiska, które ist
              > nieją. Masturbacja wśród dzieci, nawet w wieku przedszkolnym, się zdarza.

              Manipulacja : i dlatego trzeba do niej zachęcać ...


              --
              Żart leminga...
              www.youtube.com/watch?v=97pIk0X6gqE
              • tigertiger Re: ? 08.01.14, 22:42
                - Jeśli WHO napisała dokument, bazując na doświadczeniu międzynarodowych ekspertów, to nie po to, aby "promować masturbację", tylko opisać zjawiska, które istnieją. Masturbacja wśród dzieci, nawet w wieku przedszkolnym, się zdarza. Jest to jakiś problem. Istnieją zjawiska związane z poznawaniem swojego ciała i lepiej o tym z dziećmi rozmawiać, niż udawać, że nic się nie dzieje, zostawiać je z tym problemem sam na sam.

                W dokumencie WHO zawarto odważny program edukacji seksualnej, fragmentami dyskusyjny, ale nieprzekraczający dopuszczalnych norm. To tylko propozycja, i państwa mogą z niej skorzystać, ale nie muszą.

                Czy w programach unijnych są wykorzystywane te standardy?

                - Nie słyszałam o tym. Nawet nie byłam na konferencji WHO, ale mimo to zostałam oskarżona przez fundację Mama i Tata, że chcę promować w przedszkolach jakieś seksboksy. Na konferencji omawiano projekty edukacji seksualnej w różnych krajach. Udane i nieudane. W Szwajcarii chciano wykorzystać pluszowe zabawki z narządami płciowymi. Rodzice zaprotestowali, więc z tego projektu się wycofano. Ale ks. Oko uparcie twierdził, że rząd wprowadza to w Polsce. Absurd. Trudno walczyć z tak nieuczciwym postawieniem sprawy, szczególnie przez osobę duchowną.

                wyborcza.pl/1,75478,15230442,Kozlowska_Rajewicz__Gender_to_nie_zaglada_cywilizacji.html
                • chasyd_z_czerskiej Re: ? 08.01.14, 22:53
                  Zapętliłaś się ?... :)


                  --
                  Lewicowa inkwizycja
                  wsieci.rp.pl/artykul/891373,1073389-Wyborcza-na-tropie-Opus-Dei.html
                  • obraza.uczuc.religijnych Re: ? 09.01.14, 07:57
                    Nie masz nic sensownego do powiedzenia? Nic nowego.
        • tigertiger ? 08.01.14, 07:53
          DOMINIKA WIELOWIEYSKA: Od posłów PiS i konserwatywnych katolików wciąż słyszymy, że w przedszkolach z programem gender chłopcy są zmuszeni zakładać sukienki. Szukałam takiego konkretnego przedszkola i nie znalazłam. A pani?

          AGNIESZKA KOZŁOWSKA-RAJEWICZ: Też szukałam, ale bezskutecznie. To prawdopodobnie zostało zmyślone. Może gdzieś wychowawcy prowadzili zajęcia polegające na tym, że dzieci przebierają się w różne teatralne stroje. W przedszkolu w Rybniku wychowawczyni prowadziła zabawę, w której dzieci ubierały misie w stroje różnych kultur, m.in. szkocki kilt. To ilustracja tego, jak męskość może wyrażać się w stroju zależnie od kultury, edukacja w temacie różnorodności, a nie "przebieranie chłopców w różowe sukienki".

          Promowanie równouprawnienia w przedszkolu najczęściej polega na tym, że dziewczynki też mogą się bawić zabawkami chłopców, że nie ma segregacji w zabawie - chłopcy w ratowanie świata, dziewczynki w gotowanie i sprzątanie.

          Nie rozumiem histerii związanej z wprowadzaniem programu równościowego, który jest przytaczany jako ilustracja ideologii gender. Gender to studia nad równością płci, w polityce - to równouprawnienie, a nie program zrównania płci w ich biologicznych cechach, przerabiania chłopców na dziewczynki. Ten atak antygenderystów z wymyśloną historią o przebieraniu to kompletne nieporozumienie.
          wyborcza.pl/1,75478,15230442,Kozlowska_Rajewicz__Gender_to_nie_zaglada_cywilizacji.html
          • chasyd_z_czerskiej Re: ? 08.01.14, 22:48
            tigertiger napisała:

            > DOMINIKA WIELOWIEYSKA: Od posłów PiS i konserwatywnych katolików wciąż słyszymy
            > , że w przedszkolach z programem gender chłopcy są zmuszeni zakładać sukienki.
            > Szukałam takiego konkretnego przedszkola i nie znalazłam. A pani?
            >
            > AGNIESZKA KOZŁOWSKA-RAJEWICZ: Też szukałam, ale bezskutecznie. To prawdopodobni
            > e zostało zmyślone.

            Ministerka Rajewicz jest słabo rozgarnięta... Ty też ?... :)

            wpolityce.pl/wydarzenia/71186-genderowe-przebieranki-w-przedszkolach-to-nie-fikcja-fundacja-mamy-i-taty-pomaga-minister-kozloskiej-rajewicz-otworzyc-oczy-na-rzeczywistosc
            • obraza.uczuc.religijnych Dziwne, emdżik 09.01.14, 08:02
              ale link podany przez portal ciotek Karnowskich nie działa.
    • sclavus Re: Gender - czy ktoś mógłby 07.01.14, 16:40
      ... przeczytaj sobie również (a może - przede wszystkim) list profesorów do episkopatu... (był na którymś z dzisiejszych portali)
      Jest o wiele barwniejszy od dość suchej definicji na Wiki :)
      ***
      moim zdaniem, afery pedofilskie w kościele i nowy papież, na tyle zdominowały media i życie codzienne, że kościół postanowił dać odpór... - kiedyś miał czarownice i heretyków... dzisiaj ma gender!!!
      Kiedyś była ciemna masa (ciemny lud, jak to Kurski zauważył), która kupowała wszystko, jak leci a dzisiaj - dzisiaj, z ciemnej masy pozostał niemały, ale tylko procent...
      Kościół broni się, jak może a jak nie może - to napada!!
    • aiwom2 Gender to podobno cywilizacja śmierci 07.01.14, 17:23
      obywatel_korowiow napisał:

      > mnie oświecić o co tu chodzi? Przeczytałem definicję na wikipedii i zastanawiam
      > się skąd ta histeria?

      Gender to podobno cywilizacja śmierci:
      www.fronda.pl/blogi/DobraMy%C5%9Bl/struktury-gender,37014.html
      I nieważne, ze takie przekonania wyglądają na urojenia.
    • obywatel_korowiow No to wszystko jasne. 07.01.14, 19:06
      Dzięki. Czyli jak zwykle, burza w szklance wody. Trochę się zaniepokoiłem bo gdzie nie spojrzeć, niemal w każdym serwisie ludziska ciskają gromy (wystarczy poczytać komentarze), wszędzie gender i gender, zło, diabeł najczystszy, zniewolenie, zboczenie, no po prostu Sodoma i Gomora. No to jestem spokojniejszy ;)


      "Flaszka zawsze będzie lepsza od terapeuty. Jest tańsza. Nie gada bzdur. I zdecydowanie starcza na dłużej."
    • t-zorro Re: Gender - czy ktoś mógłby 07.01.14, 19:46
      Histeri nie ma. Chcą tylko całemu społeczeństwu - w ich mniemaniu zbyt konserwatywnemu - narzucić swój styl życia (a płeć stoi temu na przeszkodzie)
    • piwi77.0 Re: Gender - czy ktoś mógłby 07.01.14, 19:56
      Histeria z obawy, że gosposia zajmie miejsce plebana i odwrotnie. Też bym trząsł dupą na ich miejscu.
    • tanebo Re: Gender - czy ktoś mógłby 08.01.14, 07:15
      Tu masz odpowiedź. Choć większego steku bzdur nie czytałem. Kiedy rząd polski wypierd... tą głupią i zbrodniczą sektę z kraju?
    • chasyd_z_czerskiej Re: Gender a genderyzm 08.01.14, 16:28
      prof. Siemieńska ma rację odróżniając gender (obiekt badań naukowych) od genderyzmu (ideologii gender) . Niestety min. Rajewicz jest wyznawczynią genderyzmu...

      wyborcza.pl/12,82983,15235048,To_ona_sprowadzila_gender_do_Polski__Prof__Siemienska.html?bo=1
    • tigertiger Barbara Limanowska tłumaczy co to jest gender 08.01.14, 17:00
      B. Limanowska jest konsultantka ONZ i OBWE w dziedzinie przeciwdziałania handlowi ludźmi, praw kobiet. (Prowadziła projekty przeciwdziałania handlowi ludźmi dla UNICEFu, OHCHR i UNDP na Bałkanach i na Kaukazie. Autorka raportów i publikacji nt. handlu ludźmi i praw kobiet jako praw człowieka. W latach 2007-2008 doradczyni UNDP do spraw polityki genderowej w Europie Wschodniej.)

      Gender jest teorią - nie ideologią - z obszaru wiedzy humanistycznej, która pozwala patrzeć na zmianę stosunków społecznych poprzez reakcję między mężczyznami i kobietami. Na to, jakie funkcje pełniły i pełnią w danym okresie kobiety, a jakie mężczyźni. Gender zadaje pytania. O to, kto ma władzę, kto korzyści, kto jakie obowiązki i przywileje. Zadawanie tych pytań i znajdowanie obiektywnych odpowiedzi ideologią nie jest. Oczywiście odpowiedzi mogą być niewygodne. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy: poznawanie i rozumienie stosunków władzy prowadzi do wniosków, które mogą być trudne do przyjęcia.

      Dla kogo?

      Dla osób, które tę władzę mają. Bardzo trudno żegnać się z przywilejami, jeżeli nie rozumie się, że zmiana stosunków społecznych może przynieść korzyści. Nie jest przypadkiem, że dyskusja w Polsce na temat szkodliwości teorii genderowej pojawiła się w momencie oskarżenia kleru o pedofilię. To temat zastępczy, odwraca uwagę. Teoria genderowa wywodzi się z myślenia feministycznego. Pytania o prawa kobiet doprowadziły do zajęcia się kwestią przemocy wobec kobiet. Powiedziano jasno, że przemoc nie jest sprawą prywatną, tylko przestępstwem, które musi być karane, a ofiary mają uzyskać pomoc. Mają prawo i powinny ujawniać przypadki przemocy. Skutek feminizmu jest taki, że ofiary przemocy, także seksualnej, kobiety, dzieci, osoby bezbronne, zaczęły głośno mówić o tym procederze, często ukrytym w zaciszu domu czy strukturze instytucji, gdzie pracujemy. Zareagowały środowiska, które chcą tej dyskusji uniknąć. Gender wydaje się im zagrożeniem. Gender - podkreślam - jest jednak teorią.

      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,15184397,Barbara_Limanowska_tlumaczy_co_to_jest_gender.html
      • chasyd_z_czerskiej Re: Barbara Limanowska tłumaczy co to jest gender 08.01.14, 22:34
        Tiger , znów wklejasz głupoty... Wierzysz w nie ?...


        > Dla kogo?
        >
        > Dla osób, które tę władzę mają. Bardzo trudno żegnać się z przywilejami, jeżeli
        > nie rozumie się, że zmiana stosunków społecznych może przynieść korzyści. Nie
        > jest przypadkiem, że dyskusja w Polsce na temat szkodliwości teorii genderowej
        > pojawiła się w momencie oskarżenia kleru o pedofilię.

        Tu kłamie i pomawia - Kościół nie sprawuje władzy nad kobietami

        To temat zastępczy, odwra
        > ca uwagę. Teoria genderowa wywodzi się z myślenia feministycznego.

        No i niechcący przyznała , że u podstaw gender leży ideologia...Tak samo było z marksizmem...


        --
        Co się stało z Anną W. ?...
        www.youtube.com/watch?v=4RXFdUqNDZ0
        • tigertiger Re: Barbara Limanowska tłumaczy co to jest gender 08.01.14, 22:58
          W dokumentach prawnych większość wyrażeń zawierających pojęcie gender nawiązuje do równości kobiet i mężczyzn. Funkcjonujące w prawie wyrażenia jak gender equality (równość kobiet i mężczyzn), gender pay gap (luka płacowa), gender mainstreaming (uwzględnienie perspektywy równości płci w głównym nurcie polityki), czy gender based violence (przemoc ze względu na płeć), ilustrują różne aspekty związane z równością kobiet i mężczyzn, za którymi idą konkretne polityki państwa lub samorządu. Są one realizowane przez resorty: pracy (kwestie równych płac, godzenia ról zawodowych i rodzinnych, aktywizacji zawodowej kobiet, urlopów rodzicielskich, dostępu do żłobków i przedszkoli); sprawiedliwości (prawa ojców, kwestie związane z przemocą w rodzinie), czy Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania (luka płacowa, kobiety na stanowiskach, prawa ojców, urlopy ojcowskie). Tak w polityce jak prawie, tak w Polsce jak za granicą, gender odnosi się do równego traktowania kobiet i mężczyzn.
          W nauce gender - płeć kulturowa, to kategoria badawcza, która analizuje przejawy kobiecości i męskości w czasie, przestrzeni, w różnych kulturach i kręgach cywilizacyjnych. Np. w Polsce piłka nożna to sport wybitnie męski, a w USA - raczej kobiecy. W Europie kierowanie samochodem czy podróżowanie przez kobiety to czynności dnia codziennego, a w Arabii Saudyjskiej to złamanie obyczaju i prawa, które kończy się wezwaniem policji i męskich członków rodziny. W Polsce kobiety mają prawo głosować od 95 lat, a w niektórych krajach na świecie kobiety do dziś nie mają praw wyborczych lub prawa do edukacji. Te różnice nie wynikają z biologii, ale z obowiązującej w danym społeczeństwie kultury. Kulturowe różnice nie sprawiają, że zanika biologia płci. Płeć kulturowa nie neguje płci biologicznej. Jako kategoria badawcza, gender nie jest związana z żadnym światopoglądem ani ideologią - po prostu opisuje świat męskości i kobiecości taki, jakim jest w danej kulturze.
          Postulat równości kobiet i mężczyzn nie oznacza kwestionowania różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami. Chodzi jedynie o równość wobec prawa, dostępu do dóbr, usług, przywilejów, awansu, równej płacy za pracę tej samej wartości. Te dążenia nie eliminują w żaden sposób różnic biologicznych czy najważniejszych ról, jakie pełnią kobiety i mężczyźni, a więc roli matki i ojca, ze wszelkimi konsekwencjami dotyczącymi ich specyfiki. Dlatego też próby łączenia dążeń do wyrównywania szans między kobietami i mężczyznami z seksualizacją dzieci, zamachem na rodzinę czy promocją homoseksualizmu - nie mają racjonalnych podstaw. Te tezy nie mają nic wspólnego z właściwie rozumianym pojęciem gender i konsekwencjami realizacji postulatu równości.
          Nie wszyscy obywatele muszą podzielać przekonanie o wartości zasady równego traktowania. Można zastanawiać się, jak zasada równości kobiet i mężczyzn wpływa na rodzinę, jak ją zmienia, i jak zmienia nasze myślenie o świecie. Możemy zastanawiać się, czy skoro praca kobiet powoduje, że mniej czasu poświęcają na domowe ognisko - czy chcemy namawiać kobiety, aby nie pracowały? Co zrobić, aby w dobie, gdy zarówno kobiety i mężczyźni mają prawne i społeczne przyzwolenie na pracę zawodową, budować trwałe związki i rodziny, w których dzieci znajdują właściwą i czułą opiekę? Czy zamiast kwestionować prawo kobiet do równego traktowania, nie powinniśmy więcej czasu poświęcić kwestii ojcostwa, odpowiedzialności mężczyzn za dzieci i rodzinę, budowania trwałych więzi, nieagresywnego rozwiązywania konfliktów? Dyskusja o tych zagadnieniach jest jak najbardziej uprawniona i może być przedmiotem spotkań, seminariów, projektów, odnoszących się do równości obu płci.

          Konkludując gender odnoszący się do pracy Biura Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania dotyczy równości kobiet i mężczyzn, w rozumieniu które jest zdefiniowane w prawie i nauce. Powyższe pytania i rzetelna wiedza są podstawą do dyskusji, którą warto prowadzić, a płynące z niej wnioski upowszechniać. Natomiast fałszywe oskarżenia o to, że równość kobiet i mężczyzn ma prowadzić do seksualizacji dzieci, promocji homoseksualizmu czy rozpadu rodziny, jako niezwiązane z prawną i naukową definicją gender zamyka drogę do rzetelnej dyskusji o związku równouprawnienia kobiet z polityka rodzinną.
          www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,15134625,Gender_nie_jest_zwiazana_z_zadnym_swiatopogladem_ani.html#TRrelSST
    • chasyd_z_czerskiej Re: Gender - czy ktoś mógłby 08.01.14, 22:57
      > mnie oświecić o co tu chodzi?

      wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-marzeny-nykiel/71091-jak-ideologia-gender-niszczy-niewinnosc-dzieci-argumenty-przeciwko-edukacji-seksualnej-forsowanej-przez-genderystow-szokujace-materialy-edukacyjne
      • obywatel_korowiow Re: Gender - czy ktoś mógłby 09.01.14, 19:19
        Myślę, że chyba pomylono tu pojęcia. Tytuł artykułu mówi sam za siebie. Podany przez Ciebie link mówi o edukacji seksualnej z definicji zaś, gender to "suma cech, zachowań, stereotypów i ról płciowych przyjmowanych przez kobiety i mężczyzn w ramach danej kultury w drodze socjalizacji, nie wynikających bezpośrednio z biologicznych różnic w budowie ciała pomiędzy płciami" (za wikipedią), czyli - moim zdaniem - kompletne pomieszanie pojęć. To jakby dorabiać teorię do teorii. Jeśli ktoś proponuje edukację seksualną to bez względu kto tę edukację proponuje trzeba przyjrzeć się z bliska metodom mającym pomóc w jej wprowadzaniu. Można się z tą metodą zgodzić lub nie ale po co mieszać do tego "gender"?
        Jeśli ktoś mało dociekliwy przeczyta powyższy artykuł, rzeczywiście może nabrać co najmniej mieszanych uczuć dlatego uważam, ze pojęcie "gender" jest tu absolutnie niewłaściwe. We wszytskim należy zachować rozsądek i umiar inaczej mamy znów do czynienia z "wkładaniem kija w mrowisko". Można zadać sobie oczywiście pytanie "po co?" ale to już zupełnie inna bajka.
        -
    • tigertiger Ministra ds. równości tłumaczy, czym jest gender 08.01.14, 23:02
      wyborcza.pl/1,75478,15134441,Ministra_ds__rownosci_tlumaczy__czym_jest_gender_.html
    • oszolom-z-radia-maryja Re: Gender - ja spróbuję ci to wyjadnic 09.01.14, 13:29
      www.federa.org.pl/dokumenty_pdf/edukacja/WHO_BZgA_Standardy_edukacji_seksualnej.pdf
      wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-marzeny-nykiel/71091-jak-ideologia-gender-niszczy-niewinnosc-dzieci-argumenty-przeciwko-edukacji-seksualnej-forsowanej-przez-genderystow-szokujace-materialy-edukacyjne
      gosc.pl/doc/1794950.Film-ktory-wysadzil-gender
      - czy teraz jest już wszystko jasne?
      • oszolom-z-radia-maryja Re: Gender - ja spróbuję ci to wyjadnic 09.01.14, 13:33
        wpolityce.pl/wydarzenia/71186-genderowe-przebieranki-w-przedszkolach-to-nie-fikcja-fundacja-mamy-i-taty-pomaga-minister-kozloskiej-rajewicz-otworzyc-oczy-na-rzeczywistosc
        • piwi77.0 Re: Gender - ja spróbuję ci to wyjadnic 09.01.14, 14:04
          Za dużo tych linków, nikt tego i tak nie otworzy, ale wystarczy jak odpowiesz nam tu uczciwie. Czy osobiście bardzo boisz się gendera?
        • obywatel_korowiow Re: Gender - ja spróbuję ci to wyjadnic 09.01.14, 19:36
          Jak już wyżej wspomniałem, ze sposobami wprowadzania edukacji seksualnej mozna się zgodzić lub nie, jednak definicje są po to, by okreslić w sposób możliwie jasny co oznaczają konkretne pojęcia. Problem polega chyba na tym, że każdy pojmuje definicję Gender na swój sposób.
          • t-zorro Re: Gender - ja spróbuję ci to wyjadnic 09.01.14, 19:46
            Jak rozumiem, genderowe badania mają wyjasnić społeczne (poza biologicznymi) determinanty płci. Dyskusja ta trwa od wieków i nadal chyba nie sposób naukowo dowieść, co jest wrodzone a co nabyte.
            Natomiast, może zadziwić w ostatnich latach ogromna aktywność "funkcjonariuszy gender", którzy sami ze swoich badań już wyciągnęli daleko idące wnioski.
            A więc. Niech badają, to w porządku. Tylko niech nie narzucają nam swoich koncepcji jako prawdy objawionej
            • katrina_bush A jakie to wnioski wyciagneli badacze kultury ? 09.01.14, 21:21
              t-zorro napisał(a):

              > Natomiast, może zadziwić w ostatnich latach ogromna aktywność "funkcjonariuszy
              > gender", którzy sami ze swoich badań już wyciągnęli daleko idące wnioski.
              > A więc. Niech badają, to w porządku. Tylko niech nie narzucają nam swoich konce
              > pcji jako prawdy objawionej

              A jakie to wnioski wyciagneli badacze kultury ?

              I w jaki sposob sie narzucaja ?
              • chasyd_z_czerskiej Re: A jakie to wnioski wyciagneli badacze kultury 09.01.14, 22:14
                > I w jaki sposob sie narzucaja ?

                Np każą Kościołowi oddawać dotacje unijne - bo nie lubi "gendera"... :)

                Parytety.

                Zakaz "dyskryminacji tożsamości i ekspresji seksualnej" - czyli nauczyciel transwestyta w szkole...

                itd...


                --
                Lemingi , szykować kasę !
                media.wnet.neon24.pl/post/104415,piekarczyk-owsiak-najswietszym-iii-rp
                • katrina_bush Teraz Dżender was zje...uuuuhhhh 10.01.14, 00:37
                  chasyd_z_czerskiej napisał:

                  > > I w jaki sposob sie narzucaja ?
                  >
                  > Np każą Kościołowi oddawać dotacje unijne - bo nie lubi "gendera"... :)

                  Czy kosciolowi sie cokolwiek nalezy ?!

                  >
                  > Parytety.
                  >
                  Fakty: Wiekszosc wyborcow to kobiety. Mezczyzni to mniejszosc.
                  Parytety to moze byc w niedalekiej przyszlosci ratunek dla mezczyzn ! To dla ich dobra !

                  To zalecenie badaczy kultury.

                  > Zakaz "dyskryminacji tożsamości i ekspresji seksualnej" - czyli nauczyciel tran
                  > swestyta w szkole...
                  >
                  Ludzie i tak zyja jak im sie osobiscie podoba i wasza teatralna histeria nic a nic tu nie zmieni :DDD
                  Czasy jedynie slusznego czarnego kolchozu sie powoli koncza - nawet na ostatniej zabitej dechami wsi. ( To ode mnie zeby nie bylo na badaczy kultury), bo mam po prostu alergie na czarny kolchoz, brrr...

                  A jak odroznic transwestyte od ksiedza w falbankach ?! No jak ?!

                  Jak wytlumaczyc dziecku, ze sa falbanki niesluszne i falbanki jedynie sluszne.

                  p. s.
                  Sami zamykacie sie w rezerwatach zamiast pokojowo wspolzyc z innymi - a potem pretensje ?!

                  Tego nie rozumiem.
            • chasyd_z_czerskiej marksizm-genderyzm... 09.01.14, 22:18
              Niech badają, to w porządku. Tylko niech nie narzucają nam swoich konce
              > pcji jako prawdy objawionej

              Problem w tym , że te "badania" mają służyć z góry określonej ideologii... Jak marksizm-leninizm...
              • obraza.uczuc.religijnych Re: marksizm-genderyzm... 09.01.14, 22:24
                To podobnie jak "badania" księdza Oko mają służyć z góry określonej ideologii chrześcijańskiej.
                Albo jak "badania" na KULu albo innym UKSW.
                • t-zorro Podajmy konkrety 11.01.14, 18:11
                  Mnie np. interesuje taka sprawa: kocica opiekuje się potomstwem, gdy tymczasem kot idzie na polowanie. Czy to zachowanie nabyte czy wrodzone? Człowiek nie jest zwierzęciem, ale podobno od małpy pochodzi. Więc jest jakaś pararela.
                  • massaranduba Re: Podajmy konkrety 11.01.14, 18:42
                    t-zorro napisał(a):

                    > Mnie np. interesuje taka sprawa: kocica opiekuje się potomstwem, gdy tymczasem
                    > kot idzie na polowanie. Czy to zachowanie nabyte czy wrodzone? Człowiek nie jes
                    > t zwierzęciem, ale podobno od małpy pochodzi. Więc jest jakaś pararela.

                    Ale dlaczego porownales czlowieka do kota, a nie na przyklad do szympansa bonobo ? Z szympansami dzielimy przciez 98,7% DNA. Tylko wiesz, u bonobo koalicja samic zwykle daje wpier... samcom, ktorzy chca zdominowac stado ;-)
                    • t-zorro Re: Podajmy konkrety 12.01.14, 17:46
                      Bo na szympanasach się nie znam, a koty mi bliższe.
                      Inny przykład. Chciałbym wiedzieć, czy większa zdolność mężczyzn do wyobraźni przestrzennej to rzecz wrodzona („biologiczna”) czy nabyta („przez presję środowiska społecznego”). Czy większa emocjonalność i przywiązanie do szczegółu kobiety, to fakt czy mit? Rozumiem, że „gender” już te sprawy rozstrzygnęło? A nadaktywność ich funkcjonariuszy w ostatnim 10-leciu, to tylko zbieg okoliczności… He, he
    • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 11:02
      Ja Ci to wytłumaczę na przykładzie. Pies to gatunek i krowa to gatunek. Pilnowanie podwórka i dawanie mleka to role społeczne. Gender to taka "nauka", która uczy, że w/w role społeczne mogą być zdefiniowane dowolnie. To znaczy, żeby to krowa pilnowała podwórka, a pies dawał mleko.
      • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 12:05
        misiu-1 napisał:

        > Gender to taka "nauka", która u
        > czy, że w/w role społeczne mogą być zdefiniowane dowolnie. To znaczy, żeby to k
        > rowa pilnowała podwórka, a pies dawał mleko.

        Bardzo ciekawe ale nie na temat. A teraz wytlumacz jak posiadanie macicy/jader wplywa na role spoleczne, bo to mnie interesuje bardziej. Jak mam jakas role spoleczna spelniac, to przynajmniej musze wiedziec na jakiej podstawie mi ja przypisano.
        • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 12:26
          massaranduba napisała:

          > Bardzo ciekawe ale nie na temat.

          Jak to, nie na temat? To jest dokładnie ta sama, idiotyczna idea, tylko przeniesiona z płaszczyzny płci na płaszczyznę gatunku.

          > A teraz wytlumacz jak posiadanie macicy/jader wplywa na role spoleczne, bo to mnie
          > interesuje bardziej.

          Mniej więcej tak, jak posiadanie rogów lub kłów wpływa na role społeczne przypisywane psom i krowom.

          > Jak mam jakas role spoleczna spelniac, to przynajmniej musze wiedziec na jakiej
          > podstawie mi ja przypisano.

          Niczego ci nie przypisywano. I tego lewacki kołtun nie potrafi pojąć. W takich rolach przez tysiąclecia rozwoju ludzkiego społeczeństwa najlepiej się sprawdziliśmy. Tak samo, jak krowa lepiej sprawdza się jako producent mleka a pies jako stróż podwórka niż na odwrót. Choć przecież pies, jako ssak, też daje mleko, a krowa, wyposażona w rogi, od wielkiej biedy mogłaby przypilnować obejścia. Ale sprawdziliśmy, że lepiej jest tak, jak jest.
          • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 12:48
            misiu-1 napisał:

            > Mniej więcej tak, jak posiadanie rogów lub kłów wpływa na role społeczne przypi
            > sywane psom i krowom.

            Pieprzysz glupoty porownujac dwa gatunki- krowy i psa, i doszukujesz sie analogii do czlowieka. Wysil sie na cos madrzejszego, bo temat dotyczyl rol spolecznych kobiety i mezczyzny, a wiec tego samego gatunku homo sapiens, a nie dwoch roznych.

            > Mniej więcej tak, jak posiadanie rogów lub kłów wpływa na role społeczne przypi
            > sywane psom i krowom.

            Konkrety. Udowodnij, ze moja macica czyni mnie np. gorszym pracownikiem od moich kolegow z pracy.

            > Niczego ci nie przypisywano. I tego lewacki kołtun nie potrafi pojąć. W takich
            > rolach przez tysiąclecia rozwoju ludzkiego społeczeństwa najlepiej się sprawdzi
            > liśmy.

            Dwa zdania, ktore sobie przecza. Rozwizania, ktore rzekomo dobrze sie sprawdzaly nie maja szansy funkcjonowac dalej, calkiem slusznie zreszta, poniewaz plec biologiczna niewielki ma wplyw na funkcjonowanie w spoleczenstwie ( odwrotnie niz potencjal intelektualny, bo ten jest niezalezny od plci ).
            • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 13:26
              massaranduba napisała:

              > Pieprzysz glupoty porownujac dwa gatunki- krowy i psa, i doszukujesz sie analogii do
              > czlowieka.

              Ciemnemu kołtunowi, który nie ogarnia przekazu, może się wydawać, że to głupoty.

              > Konkrety. Udowodnij, ze moja macica czyni mnie np. gorszym pracownikiem od moich
              > kolegow z pracy.

              Ciemny kołtun nie pojmuje, że kobieta od mężczyzny różni się nie tylko macicą. Że macica to tylko jedna z wielu różnic.

              > Dwa zdania, ktore sobie przecza.

              Ciemny kołtun czasami ma przywidzenia.

              > Rozwizania, ktore rzekomo dobrze sie sprawdzaly nie maja szansy funkcjonowac dalej

              Rozwiązania, które sprawdzały się przez tysiąclecia, sprawdzą się także w następnym roku.
              Rzecz w tym, że ciemnemu kołtunowi ubrdało się, że istniejący podział ról społecznych został narzucony siłą, przez "opresyjne, patriarchalne społeczeństwo", podczas gdy ukształtował się on SAMOISTNIE, bez niczyjego przymusu. Dopiero teraz, lewacki kołtun usiłuje narzucić przemocą podział odmienny. Bo poprzednie, katastrofalne skutki jego inżynierii społecznej niczego ciemnego kołtuna nie nauczyły.

              > calkiem slusznie zreszta, poniewaz plec biologiczna niewielki ma wplyw na funkcjonowanie
              > w spoleczenstwie

              Płeć biologiczna ma zasadniczy wpływ na funkcjonowanie w społeczeństwie. Bo do istnienia społeczeństwa niezbędne są dzieci, a dzieci są rodzone przez kobiety. Kobiety także wyposażone są naturalnie w cechy niezbędne, aby się dziećmi opiekować. I tego lewacki kołtun zrozumieć nie potrafi. A mówię wcale nie lewackich ideologach, bo oni doskonale wiedzą to, co ja piszę, tylko mają interes w odwracaniu Wisły kijem. Mówię o pożytecznych idiotach. O lewackim kołtunie, który w tę lewacką ideologię wierzy.
              • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 13:53
                misiu-1 napisał:

                > Ciemnemu kołtunowi, który nie ogarnia przekazu, może się wydawać, że to głupoty

                I Ty jestes tym ciemnym koltunem, tak ?

                > Ciemny kołtun nie pojmuje, że kobieta od mężczyzny różni się nie tylko macicą.
                > Że macica to tylko jedna z wielu różnic.

                A jakies inne roznice moglbys podac ?

                > Rozwiązania, które sprawdzały się przez tysiąclecia, sprawdzą się także w nastę
                > pnym roku.

                Golym okiem widac, ze sie nie sprawdzaja. Kobiety ucza sie, studiuja, tym samym wiec uczestnicza w zyciu spolecznym na rownych prawach z mezczyznami. Podejmujac prace zawodowa i rodzac dzieci chca obowiazki z tym zwiazane dzielic ze swoimi mezami/partnerami. Jak chcesz ten proces zatrzymac ? Jak chcesz zasugerowac kobietom, zeby trescia ich zycia odtad stalo sie tylko rodzenie i wychowywanie dzieci ?
                W sumie to moglabym zasugerowac swojej corce, studentce politechniki, zeby zamiast projektowac domy uczyla sie szydelkowania, ale watpie, zeby zajecie to uznala za wystarczajaco tworcze i rozwijajace. O jakim wiec, jedynie slusznym, modelu mowisz ?
                • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 14:10
                  massaranduba napisała:

                  > A jakies inne roznice moglbys podac ?

                  Budowa ciała i mózg.

                  > Golym okiem widac, ze sie nie sprawdzaja.

                  Ależ oczywiście, że się sprawdzają.

                  > Kobiety ucza sie, studiuja, tym samym wiec uczestnicza w zyciu spolecznym na rownych
                  > prawach z mezczyznami.

                  Na równych prawach, ale nie z równymi efektami.

                  > Podejmując prace zawodowa i rodzac dzieci chca obowiazki z tym zwiazane dzielic
                  > ze swoimi mezami/partnerami. Jak chcesz ten proces zatrzymac ? Jak chcesz zasugerowac
                  > kobietom, zeby trescia ich zycia odtad stalo sie tylko rodzenie i wychowywanie dzieci?

                  Ten proces zatrzyma się samoistnie, kiedy tylko lewacy zostaną wywieszani na gałęziach i nie będą już okradali ludzi w podatkach, a ich propaganda nie będzie wciskała kobietom kitu, że rodzenie i opieka nad dziećmi jest czymś gorszym, co przeszkadza kobietom "realizować się" w tym, co jest "bardziej twórcze i rozwijające".
                  • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 15:06
                    misiu-1 napisał:

                    > Budowa ciała i mózg.

                    Budowa ciala- zgoda, co do mozgu, jesli nawet sa roznice w budowie, to jednak predyspozycje pomiedzy poszczegolnymi osobnikami jednej plci sa tak zmienne, ze nie mozna z tego tytulu wysnuc jednoznacznych i niezmiennych cech, ktore te plec mialyby charakteryzowac. Bo co zrobic w takim razie z tymi co od schematu odbiegaja ? Dac im szanse zyc w spoleczenstwie na ich wlasnych zasadach, czy rownac do Twojego modelu, jedynie slusznego ?

                    > Ależ oczywiście, że się sprawdzają.

                    Sprawdzaja sie tam, gdzie kobiety nie wykazuja checi do pracy zawodowej, chca zajmowac sie tylko domem i dziecmi, a mezczyni maja parcie na kariere zawodowa. W innych przypadkach jest to tworzenie sztucznej struktury ze szkoda dla obu stron i podtrzymywanie mitu "dobrej rodziny" (cokolwiek to znaczy).

                    > Na równych prawach, ale nie z równymi efektami.

                    Efekty sa takie jakie mozliwosci rozwoju. Nadal nie widze zwiazku z biologia.

                    > a ich propaganda nie będzie
                    > wciskała kobietom kitu, że rodzenie i opieka nad dziećmi jest czymś gorszym, co
                    > przeszkadza kobietom "realizować się" w tym, co jest "bardziej twórcze i rozwi
                    > jające".

                    A ktos wciska kobietom, ze rodzenie i opieka nad dziecmi jest czyms gorszym ? Ja tego nigdy nie slyszalam. Gorsze wydaje mi sie wciskanie kobietom, ze nie zdobywanie wyksztalcenia i brak samodzielnosci finansowej jest czyms lepszym.
                    A swoja droga, to zmien Misiu ten protekcjonalny ton w stosunku do kobiet, to bedzie Ci lzej. Zapewniam Cie, ze zadna kobieta nie czyha na Twoje meskie przywileje i nie ubolewa nad swoim macierzynstwem ( wrecz przeciwnie, raczej kobiety sa dumne, ze rodza i wychowuja dzieci). A jesli kobiety chca pelnic troche wiecej rol zyciowych, niz tylko stanie przy zlewozmywaku i zmiana pieluch, bo maja takie mozliwosci, to trudno miec o to do nich pretensje. A ze Twoj model sie nie sprawdza, trudno, kazdy ma swoja recepte na szczescie.
                    • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 15:24
                      massaranduba napisała:

                      > Budowa ciala- zgoda, co do mozgu, jesli nawet sa roznice w budowie, to jednak
                      > predyspozycje pomiedzy poszczegolnymi osobnikami jednej plci sa tak zmienne, ze
                      > nie mozna z tego tytulu wysnuc jednoznacznych i niezmiennych cech, ktore te plec mialyby
                      > charakteryzowac.

                      Ależ można i właśnie "paradoks norweski", tak obrazowo przedstawiony przez Haralda Eia, doskonale to obrazuje.

                      > Bo co zrobic w takim razie z tymi co od schematu odbiegaja ? Dac im szanse zyc w
                      > spoleczenstwie na ich wlasnych zasadach, czy rownac do Twojego modelu, jedynie
                      > slusznego ?

                      Ja nie mam "modelu jedynie słusznego". Od takich modeli są twoi czerwoni towarzysze. Nic nie potrzeba z nikim "robić". To pytanie obrazuje Twoje totalitarne myślenie. W kraju, gdzie panuje wolność, nikt nie myśli, co ma "zrobić" z drugim człowiekiem.

                      > Sprawdzaja sie tam, gdzie kobiety nie wykazuja checi do pracy zawodowej, chca zajmowac
                      > sie tylko domem i dziecmi, a mezczyni maja parcie na kariere zawodowa.

                      Kobiety chcą pracować zawodowo, ponieważ czerwoni złodzieje okradają ich mężów i w ten sposób wymuszają pracę zawodową kobiet. A jakby tego było mało, ogłupiają je lewacką propagandą. Wciskają im ciemnotę, że wychowując małego człowieka są mniej warte, niż jako pierdząca w stołek biurwa.

                      > Efekty sa takie jakie mozliwosci rozwoju. Nadal nie widze zwiazku z biologia.

                      Nie. Efekty są takie, jak zdolności. Słoń nie przegoni zająca w biegu, ani zając słonia w podnoszeniu ciężarów.

                      > A ktos wciska kobietom, ze rodzenie i opieka nad dziecmi jest czyms gorszym ?

                      Tak. Lewicowa propaganda.

                      > Ja tego nigdy nie slyszalam.

                      To idź do lekarza pierwszego kontaktu i poproś o skierowanie do laryngologa.

                      > A swoja droga, to zmien Misiu ten protekcjonalny ton w stosunku do kobiet

                      Ja nie używam protekcjonalnego tonu wobec kobiet, tylko wobec głupków. Szczególnie ich najgorszego typu - głupków mniemających o sobie, że są oświeceni.

                      > Zapewniam Cie, ze zadna kobieta nie czyha na Twoje meskie przywileje i nie ubolewa
                      > nad swoim macierzynstwem ( wrecz przeciwnie, raczej kobiety sa dumne, ze rodza i
                      > wychowuja dzieci). A jesli kobiety chca pelnic troche wiecej rol zyciowych, niz tylko stanie
                      > przy zlewozmywaku i zmiana pieluch, bo maja takie mozliwosci, to trudno miec o to do nich
                      > pretensje.

                      Bo też ja nie mam pretensji do kobiet, tylko do lewicowych szubrawców i ich pożytecznych idiotów.

                      > A ze Twoj model sie nie sprawdza, trudno, kazdy ma swoja recepte na szczescie.

                      Ależ owszem, sprawdza się. To model lewicowy się nie sprawdza, co gołym okiem widać. Bo taka już jest prawidłowość, że porządek samoistny zawsze wygra z porządkiem zadekretowanym. Zwłaszcza, jeśli dekrety tworzy spółka szumowin z idiotami.
                      • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 16:08
                        misiu-1 napisał:
                        > Ależ można i właśnie "paradoks norweski", tak obrazowo przedstawiony przez Hara
                        > lda Eia, doskonale to obrazuje.

                        Mozesz sobie wyciagac wnioski jakie chcesz, jesli poprawi Ci to samopoczucie. Mozesz uporzadkowac rzeczywistosc nadajac wszystkim cechy stosowne do ich plci, tylko musisz wiedziec, ze Twoje teorie raz sie sprawdza, a raz nie, wiec o zadnych jedoznacznych regulach mowy byc nie moze.

                        > Kobiety chcą pracować zawodowo, ponieważ czerwoni złodzieje okradają ich mężów
                        > i w ten sposób wymuszają pracę zawodową kobiet.

                        Nie rob sobie jaj Misiu :-) Wychowanie dziecka to harowa 24/h tylko na poczatku, potem spokojnie mozna to pogodzic nie tylko z praca zawodowa, ale rowniez z wlasnym hobby czy inna dzialalnoscia. Dziecko ma oboje rodzicow, wspolodpowiedzialnych za jego rozwoj i zdrowie, a opieka nad nim rodzice prostu sie dziela.
                        Skoro tak jak piszesz, sam akt wychowania, to taka odpowiedzialna i wazna funkcja, to dlaczego to mezczynom odbierac ? Czyzyby nie zasluzyli na zaciesnianie wiezi ze swoim potomstwem ? :-)

                        > Nie. Efekty są takie, jak zdolności. Słoń nie przegoni zająca w biegu, ani zają
                        > c słonia w podnoszeniu ciężarów.

                        No wiec wlasnie, efekty takie jakie zdolnosci. Kazdy zajmuje sie tym, do czego ma predyspozycje. Jesli ktos ubzdura sobie, ze tylko jedna plec ma predyspozycje do wychowywania dzieci, a ona tej roli nie traktuje jako jedynej w zyciu, to znaczy, ze przeszla pranie mozgu ?
                        A poza tym, jak Ty sobie wyobrazasz wychowanie dziecka ? Matki maja go nianczyc do poznej starosci, kosztem swojego zycia, czy jak ? Przeciez normalnie zsocjalizowany nastolatek wyfruwa z domu zaraz po maturze i bierze zycie w swoje rece. Jesli nieudacznie tkwi przy rodzicach, to znaczy, ze to troskliwe wychowanie uczynilo z niego niezaradnego kaleke. A tak wlasnie sie konczy jak matka z pieluszkowym zapaleniem mozgu odsuwa ojca od wychowania dzieci.

                        > Wciskają im ciemnotę, że wychowując małego człowieka
                        > są mniej warte, niż jako pierdząca w stołek biurwa.

                        Mona tez wciskac ciemnote, ze majac "kobiecy mozg" (cokolwiek to znaczy) nie da sobie rady np. z przedmiotami scislymi. Mozna ja zaprogramowac na uslugiwanie innym, mozna pozbawic kobiete radosci tworzenia rowniez czegos innego niz tylko wlasne dziecko. A w koncu mozna z niej zrobic durna i ograniczona babe, pozbawiona zainteresowan i pasji w imie poswiecania sie dla dzieci i domu. Wszystko mozna. Pytanie tylko, po co ?
                        • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 17:25
                          massaranduba napisała:

                          > Mozesz sobie wyciagac wnioski jakie chcesz, jesli poprawi Ci to samopoczucie. M
                          > ozesz uporzadkowac rzeczywistosc nadajac wszystkim cechy stosowne do ich plci,
                          > tylko musisz wiedziec, ze Twoje teorie raz sie sprawdza, a raz nie, wiec o zadnych
                          > jedoznacznych regulach mowy byc nie moze.

                          Obserwacja rzeczywistości nie służy poprawie samopoczucia, tylko zdobyciu wiedzy. I to właśnie z tej obserwacji wynika, że jednoznaczne reguły istnieją. Można je uparcie ignorować, chcąc urządzać świat na lewacką modłę, ale one prędzej czy później i tak o sobie przypomną. Poczytaj sobie o lewackich eksperymentach w izraelskich kibucach.

                          > Nie rob sobie jaj Misiu :-) Wychowanie dziecka to harowa 24/h tylko na poczatku, potem
                          > spokojnie mozna to pogodzic nie tylko z praca zawodowa, ale rowniez z wlasnym hobby czy
                          > inna dzialalnoscia.

                          A jakże. Jeśli dziecko podrzuci się innej kobiecie do pilnowania (żłobek, przedszkole) albo biega luzem z kluczem na szyi po podwórku a jego wychowaniem zajmują się koledzy.

                          > Dziecko ma oboje rodzicow, wspolodpowiedzialnych za jego rozwoj i zdrowie, a opieka nad
                          > nim rodzice prostu sie dziela.

                          Bla, bla, bla. Lewackie dyrdymały o "partnerstwie" i jednakowej roli ojca i matki w rodzinie, łaskawie wsadź sobie w cztery litery.

                          > Skoro tak jak piszesz, sam akt wychowania, to taka odpowiedzialna i wazna funkcja, to
                          > dlaczego to mezczynom odbierac ? Czyzyby nie zasluzyli na zaciesnianie wiezi ze swoim
                          > potomstwem ? :-)

                          A kto chce to mężczyznom odbierać? Ale oni mają odmienny udział w wychowaniu niż matka i w innym wymiarze czasowym.

                          > No wiec wlasnie, efekty takie jakie zdolnosci. Kazdy zajmuje sie tym, do czego
                          > ma predyspozycje.

                          No, wreszcie. Uświadom sobie zatem, że predyspozycje kobiet do zajmowania się dziećmi są większe niż mężczyzn.

                          > Jesli ktos ubzdura sobie, ze tylko jedna plec ma predyspozycje do wychowywania dzieci, a
                          > ona tej roli nie traktuje jako jedynej w zyciu, to znaczy, ze przeszla pranie mozgu ?

                          Jeśli do takiego wniosku doszła w wyniku prania mózgu, to owszem, znaczy, że takie pranie przeszła. A to pranie mózgu jest przecież cały czas przez lewactwo prowadzone.

                          > A poza tym, jak Ty sobie wyobrazasz wychowanie dziecka ? Matki maja go nianczyc
                          > do poznej starosci, kosztem swojego zycia, czy jak?

                          W normalnych warunkach kobieta ma więcej dzieci, a poza tym opiekę nad całym domem. Co sprawia, że nawet, kiedy dzieci są już dorosłe, nie umrze z nudów.

                          > Mona tez wciskac ciemnote, ze majac "kobiecy mozg" (cokolwiek to znaczy) nie da
                          > sobie rady np. z przedmiotami scislymi.

                          Co to znaczy - "nie da sobie rady z przedmiotami ścisłymi"? Jeśli chodzi o opanowanie tabliczki mnożenia, to oczywiście "da sobie radę". Tylko, że wygrywa ta cywilizacja, która opiera się na specjalizacji zawodowej i konkurencji, a nie na etatyzmie. I nie chodzi o to, żeby dziedzinami, w których ważne są przedmioty ścisłe, zajmowali się ci, którzy "dadzą sobie radę", tylko ci, którzy są w nich najlepsi. I w warunkach wolnego rynku faktycznie się zajmują. Dopiero lewacka "urawniłowka" zaburza ten porządek w imię oszołomskiej ideologii.

                          > Mozna ja zaprogramowac na uslugiwanie innym, mozna pozbawic kobiete radosci tworzenia
                          > rowniez czegos innego niz tylko wlasne dziecko.

                          Niczego nie trzeba "programować". To lewactwo usiłuje to robić, z pożałowania godnym skutkiem. Trzeba pozwolić ludziom robić to, co sami chcą robić i nie robić im wody z mózgu ideologiczną propagandą. Żadnych kretyńskich "parytetów", żadnego "równościowego" wychowania. Jeśli kobieta sama, z własnej nieprzymuszonej woli, chce robić coś innego niż zazwyczaj robią kobiety i poradzi sobie w warunkach wolnej konkurencji, bez lewicowego "wspomagania" - niech sobie robi, co chce. W historii znane są przykłady kobiet, które zaistniały w dziedzinach będących domeną mężczyzn. To znaczy, że "opresyjne, patriarchalne społeczeństwo" nie było tak opresyjne, jak agitują lewacy.

                          > A w koncu mozna z niej zrobic durna i ograniczona babe, pozbawiona zainteresowan i pasji
                          > w imie poswiecania sie dla dzieci i domu. Wszystko mozna. Pytanie tylko, po co ?

                          Na każdym kroku wyłazi z ciebie lewacka indoktrynacja. Dom i dzieci to "poświęcanie się" a malowanie sobie paznokci i ploteczki z psiapsiółkami przy kawie w biurze to "pasja i zainteresowania". Urządzanie domu i wychowywanie dzieci to też może być zainteresowanie i pasja. Cenniejsza dla społeczeństwa niż biurstwo. I dla wielu kobiet będzie, byle im lewactwo nie mieszało w głowach.
                          • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 19:15
                            misiu-1 napisał:

                            > Poczytaj sobie o lewackich eksperymentach w
                            > izraelskich kibucach.

                            Poczytaj sobie o plemionach melanezyjskich.

                            > A jakże. Jeśli dziecko podrzuci się innej kobiecie do pilnowania (żłobek, przed
                            > szkole) albo biega luzem z kluczem na szyi po podwórku a jego wychowaniem zajmu
                            > ją się koledzy

                            Zlobek i przedszkole to tylko niewielka czesc zycia dziecka. Co z okresem szkolnym, nadal jest uwiazane do matki ?

                            > Bla, bla, bla. Lewackie dyrdymały o "partnerstwie" i jednakowej roli ojca i mat
                            > ki w rodzinie, łaskawie wsadź sobie w cztery litery

                            Bo ja wiem czy ta rola taka sama ? Jedno jest pewne- jak tylko mezczyna pracuje i zarabia na dom, to go w tym domu nie ma, nie pelni wiec ZADNEJ roli w zyciu dziecka.

                            > No, wreszcie. Uświadom sobie zatem, że predyspozycje kobiet do zajmowania się d
                            > ziećmi są większe niż mężczyzn.

                            A kto Ci to powiedzial ? Wieksze to chyba tylko w czasie laktacji. W kwestii zmiany pieluch czy wycierania zasmarkanego nosa, tudziez podania lekarstwa, wyjscia na spacer, nakarmienia zupa czy poczytania bajki kompetencje rodzice maja jednakowe.

                            > W normalnych warunkach kobieta ma więcej dzieci, a poza tym opiekę nad całym do
                            > mem. Co sprawia, że nawet, kiedy dzieci są już dorosłe, nie umrze z nudów.

                            Tak, te z IQ ponizej osiemdziesiat pewnie z nudow nie umra. A w nagrode za jej trud, jak dzieci beda juz dorosle, to bedzie mogla zyc ich zyciem. Swietnie to sobie wymysliles, ale malo realnie, bo bardziej prawdopodobne jest, ze dzieciaki pogonia ja w cztery diably jako wredna i upierdliwa tesciowa, ktora z braku wlasnego zycia probuje organizowac czas doroslym dzieciom.
                            Co do domu, to jest on wspolna wartoscia dla wszystkich domownikow, jesli postulujesz specjalizacje, to zakres prac powinien byc podzielony tak, zeby kazdy dbajac o swoje wlasne zycie spelnial sie tez w przestrzeni wspolnej. Dlaczego ma to uzasadnienie ? Ano dlatego, ze jak jedno swoich obowiazkow wykonywac nie bedzie w stanie, na przyklad z powodu choroby, to drugie go czasowo zastapi, bo umie to robic. Tak jest uczciwie, razem zarabiamy i razem wychowujemy dzieci, bo dom, to nasza wspolna przestrzen.

                            > I nie chodzi o to, żeby dziedzinami, w których ważne są przedmioty
                            > ścisłe, zajmowali się ci, którzy "dadzą sobie radę", tylko ci, którzy są w nic
                            > h najlepsi.

                            Zrozum wreszcie, ze nie staniesz sie w czyms najlepszy jesli od dziecka beda Ci wmawiac, ze sie do tego nie nadajesz. Musisz dostac przynajmniej szanse, zeby tego sprobowac.

                            > Na każdym kroku wyłazi z ciebie lewacka indoktrynacja. Dom i dzieci to "poświęc
                            > anie się" a malowanie sobie paznokci i ploteczki z psiapsiółkami przy kawie w
                            > biurze to "pasja i zainteresowania".

                            Jesli moja rola byloby tylko wychowanie dzieci, to tak, odebralabym to jako przymus i poswiecanie sie, wlasnie dlatego, ze ograniczenie swojego zycia do tylko jednej roli zyciowej, obojetnie jak ciekawa i pasjonujaca by ona nie byla, jest marnowaniem potencjalu. Ci najlepsi, o ktorych wspominasz, czesto maja zaplecze w postaci jakiejs Jozi, ktora nakarmi, upierze i zrezygnuje z wlasnych planow. Pewnie to dobrze, tylko nie kazdy chce pelnic role takiej Jozi.
                            Twierdzisz, ze kobiety zajmujace sie domem sa niedoceniane. Zgadzam sie, ale to jest wlasnie konsekwencja swiata zorientowanego na meska kariere zawodowa, w ktorym wartosc okresla sie poprzez ilosc zarobionych pieniedzy. Niematerialna troska o slabych i chorych, opieka nad dziecmi nie przynosi zysku, wiec zawsze bedzie nizej ceniona. Ale to akurat nie jest wymysl lewakow, tylko konsekwencja patriarchalnych stereotypow, w ktorym mezczyzna goruje nad kobieta, bo to on ma pieniadze (i wladze).

                            > Urządzanie domu i wychowywanie dzieci to t
                            > eż może być zainteresowanie i pasja. Cenniejsza dla społeczeństwa niż biurstwo.
                            > I dla wielu kobiet będzie, byle im lewactwo nie mieszało w głowach.

                            Jak na razie, to widze, ze to Ty masz pomieszane w glowie, cos w rodzaju Korwina- Mikke. Skad w ogole ten pomysl, ze tak swietnie bylo przez wieki, bo kobiety nie pracowaly. Nie pracowaly tylko te z najwyzszych szczebli drabiny spolecznej, bo cala reszta to jak najbardziej orala i to ostro. Kobiety pracujace przy uprawie roli, zbieraczki, lowczynie, praczki, kobiety pracujace przy hodowli zwierzat, sluzace, obrabiajce pole swoje albo swojego pana, tkaczki, handlarki, kucharki, akuszerki. Zawsze pracowaly, wiec tym razem to Ty bzdet o "zajmujacych sie domem" mozesz wsadzic sobie w d... Roznica pomiedzy sytuacja kobiet wspolczesnych i tych sprzed wiekow jest taka, ze teraz moga wykonywac zawody, ktore przynosza duza kase i szacunek spoleczny. Wiec bajanie o mezczyznie co to poluje, a ona siedzi w jaskini z gromada dzieciakow, to tylko w glowie Twojej i w glowie tobie podobnych .
                            • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 12.01.14, 23:29
                              massaranduba napisała:

                              > Poczytaj sobie o plemionach melanezyjskich.

                              A co mają do lewackiej inżynierii społecznej plemiona melanezyjskie? Skup się na temacie.

                              > Zlobek i przedszkole to tylko niewielka czesc zycia dziecka. Co z okresem szkolnym, nadal
                              > jest uwiazane do matki ?

                              Po szkole, w normalnym społeczeństwie, dziecko wraca do domu, w którym czeka na niego matka.

                              > Bo ja wiem czy ta rola taka sama ? Jedno jest pewne- jak tylko mezczyna
                              > pracuje i zarabia na dom, to go w tym domu nie ma, nie pelni wiec ZADNEJ roli w
                              > zyciu dziecka.

                              Bzdura. W normalnym społeczeństwie, w którym lewicowi złodzieje nie rabują większości dochodu, mężczyzna po normalnym dniu pracy wraca do domu i ma dość czasu na kontakt z dziećmi. Ma też dla nich czas w niedziele i święta. Na to, co on ma do przekazania dzieciom, wystarczy.

                              > A kto Ci to powiedzial ?

                              Logika, obserwacja świata i doświadczenie życiowe. Przydaje się też niejaka odporność na lewacką indoktrynację.

                              > Wieksze to chyba tylko w czasie laktacji. W kwestii zmiany pieluch czy wycierania
                              > zasmarkanego nosa, tudziez podania lekarstwa, wyjscia na spacer, nakarmienia zupa czy
                              > poczytania bajki kompetencje rodzice maja jednakowe.

                              Nie. Kobiety mają więcej cierpliwości i są w większym stopniu nakierowane na budowanie więzi.

                              > Tak, te z IQ ponizej osiemdziesiat pewnie z nudow nie umra. A w nagrode za jej
                              > trud, jak dzieci beda juz dorosle, to bedzie mogla zyc ich zyciem.

                              Te powyżej 80 też nie umrą. A jeśli będą chciały nadal utrzymywać bliski kontakt z dziećmi, to nic w tym złego.

                              > Swietnie to sobie wymysliles, ale malo realnie, bo bardziej prawdopodobne jest, ze dzieciak
                              > i pogonia ja w cztery diably jako wredna i upierdliwa tesciowa, ktora z braku wlasnego zycia
                              > probuje organizowac czas doroslym dzieciom.

                              Współczuję doświadczeń. Których jednak nie ma podstaw interpolować na ludzi normalnych.

                              > Co do domu, to jest on wspolna wartoscia dla wszystkich domownikow, jesli postulujesz
                              > specjalizacje, to zakres prac powinien byc podzielony tak, zeby kazdy dbajac o swoje
                              > wlasne zycie spelnial sie tez w przestrzeni wspolnej. Dlaczego ma to uzasadnienie ? Ano
                              > dlatego, ze jak jedno swoich obowiazkow wykonywac nie bedzie w stanie, na przyklad z
                              > powodu choroby, to drugie go czasowo zastapi, bo umie to robic. Tak jest uczciwie, razem
                              > zarabiamy i razem wychowujemy dzieci, bo dom, to nasza wspolna przestrzen.

                              Choroba to sytuacja szczególna i nie decydująca o organizacji życia w sytuacji zwykłej.

                              > Zrozum wreszcie, ze nie staniesz sie w czyms najlepszy jesli od dziecka beda Ci
                              > wmawiac, ze sie do tego nie nadajesz. Musisz dostac przynajmniej szanse, zeby
                              > tego sprobowac.

                              Znów odezwał się lewacki zabobon. Kobiety zajmują się domem i dziećmi nie dlatego, że ktoś im coś wmówił i nie miały szansy, żeby spróbować czego innego, tylko dlatego, że tego pragną. Instynkt macierzyński, nadążasz? A tym nielicznym, które rzeczywiście mają inne predyspozycje, nikt żadnych szans nie odbiera.

                              > Jesli moja rola byloby tylko wychowanie dzieci, to tak, odebralabym to jako przymus
                              > i poswiecanie sie, wlasnie dlatego, ze ograniczenie swojego zycia do tylko jednej roli
                              > zyciowej, obojetnie jak ciekawa i pasjonujaca by ona nie byla, jest marnowaniem
                              > potencjalu.

                              Żeby zmarnować jakiś potencjał, najpierw musiałabyś go mieć, a poziom twoich wypowiedzi na to nie wskazuje.

                              > Ci najlepsi, o ktorych wspominasz, czesto majazaplecze w postaci jakiejs Jozi, ktora
                              > nakarmi, upierze i zrezygnuje z wlasnych planow.

                              Kiedyś Wojciech Młynarski śpiewał piosenkę, której refren brzmiał: "żebym ja kiedyś mógł robić to, na co naprawdę zasługuję". Bardzo dobrze, jeśli ci najlepsi mają zaplecze w postaci jakiejś Józi czy Rózi, która w ten sposób ma swój udział w ich osiągnięciach, bo w przeciwnym przypadku mogłabyś sobie pogadać z sąsiadką przez ścianę, a nie przez internet.

                              > Pewnie to dobrze, tylko nie kazdy chce pelnic role takiej Jozi.

                              To niech nie pełni, tylko próbuje rywalizacji na równych prawach. Bez lewackiego wspomagania. Jak już pisałem, historia zna takie przypadki.

                              > Twierdzisz, ze kobiety zajmujace sie domem sa niedoceniane. Zgadzam sie, ale to
                              > jest wlasnie konsekwencja swiata zorientowanego na meska kariere zawodowa, w ktorym
                              > wartosc okresla sie poprzez ilosc zarobionych pieniedzy. Niematerialna troska o slabych i
                              > chorych, opieka nad dziecmi nie przynosi zysku, wiec zawsze bedzie nizej ceniona.

                              To jest konsekwencja lewicowej inżynierii społecznej. Po pierwsze - lewica w swojej propagandzie dyskredytuje role kobiece. Po drugie - przez podatkowy rabunek i przymusowe tzw. "ubezpieczenia społeczne" czyni posiadanie dzieci ciężarem nie przynoszącym korzyści. W normalnym społeczeństwie dzieci są zabezpieczeniem przyszłości rodziców, więc ich staranne wychowanie jest przedmiotem szczególnej troski i ma wysoką wartość.

                              > Ale to akurat nie jest wymysl lewakow, tylko konsekwencja patriarchalnych stereotypow, w
                              > ktorym mezczyzna goruje nad kobieta, bo to on ma pieniadze (i wladze).

                              Lewacki bełkot. Mężczyzna ma władzę, ponieważ ma większe predyspozycje do jej sprawowania - siłę, dalekowzroczność i przywiązanie do zasad.

                              > Jak na razie, to widze, ze to Ty masz pomieszane w glowie, cos w rodzaju Korwin
                              > a- Mikke. Skad w ogole ten pomysl, ze tak swietnie bylo przez wieki, bo kobiety
                              > nie pracowaly. Nie pracowaly tylko te z najwyzszych szczebli drabiny spolecznej, bo cala
                              > reszta to jak najbardziej orala i to ostro. Kobiety pracujace przy uprawie roli, zbieraczki,
                              > lowczynie, praczki, kobiety pracujace przy hodowli zwierzat, sluzace, obrabiajce pole swoje
                              > albo swojego pana, tkaczki, handlarki, kucharki, akuszerki. Zawsze pracowaly, wiec tym
                              > razem to Ty bzdet o "zajmujacych sie domem" mozesz wsadzic sobie w d... Roznica
                              > pomiedzy sytuacja kobiet wspolczesnych i tych sprzed wiekow jest taka, ze teraz moga
                              > wykonywac zawody, ktore przynosza duza kase i szacunek spoleczny.

                              Wykonywały prace na miarę swoich możliwości i bez pomocy lewactwa cieszyły się szacunkiem społecznym. I miały gromadę dzieciaków, które zresztą także, według swoich sił, pomagały w gospodarstwie. Na żadne przedszkola liczyć nie mogły. Szacunek społeczny wbrew lewackim zabobonom, wcale nie jest funkcją zarabianej kasy. K**wa, polityk i złodziej zarabiają lepiej niż pielęgniarka, rolnik czy nauczyciel.

                              > Wiec bajanie o mezczyznie co to poluje, a ona siedzi w jaskini z gromada dzieciakow, to
                              > tylko w glowie Twojej i w glowie tobie podobnych .

                              Ty się o moją głowę nie martw. Martw się lepiej o swoją. Masz powody.
                              • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 13.01.14, 00:12
                                misiu-1 napisał:

                                > A co mają do lewackiej inżynierii społecznej plemiona melanezyjskie? Skup się n
                                > a temacie.

                                Maja inna organizacje zycia spolecznego i odmienne od naszych, europejskich wyznaczniki "meskosci" i "kobiecosci". Sa wiec dobrym dowodem na to, ze biedny Misiu ulegl praniu mozgu i chce z automatu rozdzielac role spoleczne wedlug zawartosci gaci.

                                > Po szkole, w normalnym społeczeństwie, dziecko wraca do domu, w którym czeka na
                                > niego matka.

                                Ktora w czasie kiedy dziecko jest w szkole zajmuje sie praca zawodowa. I tylko nie pisz, ze biedaczka nie podola.

                                > Bzdura. W normalnym społeczeństwie, w którym lewicowi złodzieje nie rabują więk
                                > szości dochodu, mężczyzna po normalnym dniu pracy wraca do domu i ma dość czasu
                                > na kontakt z dziećmi. Ma też dla nich czas w niedziele i święta. Na to, co on
                                > ma do przekazania dzieciom, wystarczy.

                                Jasne, zawsze mozna na kogos zwalic, najlepiej na lewakow.

                                > Nie. Kobiety mają więcej cierpliwości i są w większym stopniu nakierowane na bu
                                > dowanie więzi.

                                Wiezi buduje ten kto z dzieckiem przebywa. Niedzielny tatus nie wytworzy zadnej wiezi, w takie bajki nikt Ci nie uwierzy, wiec sobie daruj.

                                > Lewacki bełkot. Mężczyzna ma władzę, ponieważ ma większe predyspozycje do jej s
                                > prawowania - siłę, dalekowzroczność i przywiązanie do zasad.

                                O zasadach jakie maja mezczyzni najlepiej swiadczy sciagalnosc alimentow w Polsce. Przejrzyj sobie statystyki, dobrze sie komponuja z sila i dalekowzrocznoscia.

                                > Kobiety zajmują się domem i dziećmi nie dlate
                                > go, że ktoś im coś wmówił i nie miały szansy, żeby spróbować czego innego, tylk
                                > o dlatego, że tego pragną. Instynkt macierzyński, nadążasz?

                                No i po co wypowiadasz sie na temat, o ktorym nie masz zielonego pojecia ? O instynkcie macierzynskim moze mowic kobieta, ktora dziecko juz urodzila, bo to wtedy odzywa sie ten magiczny zew, ktory kaze dziecko bronic i chronic. Po co mialaby kobieta miec go wczesniej ? Zeby bezproduktywnie zajmowac sie cudzymi dziecmi ? Jasne, oczekiwania spoleczne sa takie, ze dziecko powinna urodzic, wiele kobiet przyznaje sie jednak do tego, ze dzieci rodzic nie chce. Mozesz wytlumaczyc ten fenomen?

                                > Wykonywały prace na miarę swoich możliwości i bez pomocy lewactwa cieszyły się
                                > szacunkiem społecznym.

                                No wiec teraz kobiety tez wykonuja prace na miare swoich mozliwosci, a ze czesto mimo rownoczesnych obowiazkow macierzynskich, sa w tej pracy skuteczniejsze niz mezczyzni, to tylko gorzej swiadczy o samych mezczyznach.



                                • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 13.01.14, 08:55
                                  massaranduba napisała:

                                  > misiu-1 napisał:

                                  > Maja inna organizacje zycia spolecznego i odmienne od naszych, europejskich wyz
                                  > naczniki "meskosci" i "kobiecosci". Sa wiec dobrym dowodem na to, ze biedny Mis
                                  > iu ulegl praniu mozgu i chce z automatu rozdzielac role spoleczne wedlug zawartosci gaci.

                                  I jakie mają osiągnięcia cywilizacyjne? Są właśnie doskonałym dowodem, że złe rozdzielenie ról społecznych przynosi szkody społeczne. Kiedy ciemny, lewacki kołtun pojmie wreszcie, że różnica między kobietami i mężczyznami nie polega wyłącznie na "zawartości gaci", wówczas może coś zrozumie z otaczającego go świata.

                                  > Ktora w czasie kiedy dziecko jest w szkole zajmuje sie praca zawodowa. I tylko
                                  > nie pisz, ze biedaczka nie podola.

                                  Dziecko jest w szkole zbyt krótko, żeby wystarczyło czasu na pracę zawodową.

                                  > Jasne, zawsze mozna na kogos zwalic, najlepiej na lewakow.

                                  To nie jest zwalanie, bo rabunek podatkowy w wykonaniu lewicowych złodziei jest sprawą oczywistą, podobnie jak oczywiste jest to, że jeśli kogoś się obrabuje z 80% jego dochodów, to mu wystarcza na mniej, niż przed rabunkiem.

                                  > Wiezi buduje ten kto z dzieckiem przebywa. Niedzielny tatus nie wytworzy zadnej
                                  > wiezi, w takie bajki nikt Ci nie uwierzy, wiec sobie daruj.

                                  Widać, że o tej porze powinnaś już spać, a nie pisać.

                                  > O zasadach jakie maja mezczyzni najlepiej swiadczy sciagalnosc alimentow w Polsce.
                                  > Przejrzyj sobie statystyki, dobrze sie komponuja z sila i dalekowzrocznoscia.

                                  Nie rozumiesz, o czym rozmawiamy. Ale kobiecie można wybaczyć niedostatki rozumu. Jeśli jej głupota nie jest zbyt bezczelna.

                                  > No i po co wypowiadasz sie na temat, o ktorym nie masz zielonego pojecia ? O
                                  > instynkcie macierzynskim moze mowic kobieta, ktora dziecko juz urodzila, bo to wtedy
                                  > odzywa sie ten magiczny zew, ktory kaze dziecko bronic i chronic. Po co mialaby kobieta
                                  > miec go wczesniej ? Zeby bezproduktywnie zajmowac sie cudzymi dziecmi ? Jasne,
                                  > oczekiwania spoleczne sa takie, ze dziecko powinna urodzic, wiele kobiet przyznaje sie
                                  > jednak do tego, ze dzieci rodzic nie chce. Mozesz wytlumaczyc ten fenomen?

                                  O instynkcie macierzyńskim może mówić nie tylko ten, kto go doświadcza, ale także ten, kto go zaobserwował. Wiedza w znakomitej większości nie pochodzi z własnego doświadczenia. Pojmujesz, ciemnoto? A istnienie kobiet, które, np. wskutek lewackiej propagandy i lewicowego, wrogiego wobec kobiet mających dzieci urządzenia świata, dzieci rodzić nie chcą, niczego nie dowodzi. Nie dowodzi w szczególności, że kobiety, które jeszcze nie rodziły, nie mają instynktu macierzyńskiego.

                                  > No wiec teraz kobiety tez wykonuja prace na miare swoich mozliwosci, a ze czesto mimo
                                  > rownoczesnych obowiazkow macierzynskich, sa w tej pracy skuteczniejsze niz
                                  > mezczyzni, to tylko gorzej swiadczy o samych mezczyznach.

                                  Nie. To, że JAKAŚ wybrana kobieta jest w pracy lepsza od JAKIEGOŚ wybranego mężczyzny, nie świadczy ani o kobietach, ani o mężczyznach. Świadczy tylko o TEJ kobiecie w porównaniu z TYM mężczyzną.
                                  • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 13.01.14, 14:01
                                    misiu-1 napisał:

                                    > Są właśnie doskonałym dowodem, że złe r
                                    > ozdzielenie ról społecznych przynosi szkody społeczne.

                                    Co Ty chcesz do diabla rozdzielac ? Najpierw musialbys zakazac kobietom wstepu na wyzsze uczelnie ( w 2011 r. kobiety stanowiły 60 % wszystkich absolwentow w 21 panstwach UE ), a potem odgornie zabronic im podejmowania pracy zawodowej. Niewykonalne. Potup sobie jeszcze troche nozkami, moze cos pomoze.

                                    > Kiedy ciemny, lewacki ko
                                    > łtun pojmie wreszcie, że różnica między kobietami i mężczyznami nie polega wyłą
                                    > cznie na "zawartości gaci", wówczas może coś zrozumie z otaczającego go świata.

                                    No i wlasnie dlatego, ze sa te roznice, to mozna sie szarpnac na wspolprace. W Twoim pozal sie boze modelu rodziny z elementarza, gdzie "tatus pracuje, a mamusia gotuje" nie ma miejsca na gre w jednej druzynie, bo jak jedno ogniwo zaslabnie ( np. straci prace), to reszcie stada grozi glod i bezdomnosc.

                                    > Nie rozumiesz, o czym rozmawiamy. Ale kobiecie można wybaczyć niedostatki rozum
                                    > u. Jeśli jej głupota nie jest zbyt bezczelna.

                                    Nie, to Ty bezczelnie lansujesz model meskosci wziety z Ksiezyca. Jesli mezczyni mieliby byc tak zastrachani jak Ty, posrani na widok geja, wegana, chorych na HIV, feministek i diabli wiedza kogo jeszcze, to niechec kobiet do rodzenia dzieci wydaje mi sie zrozumiala. Zlosc i nienawisc wylewa Ci sie uszami, glownie na jakis mitycznych lewakow, ktorzy nie wiadomo kim sa i skad pochodza, ale maja te wielka zalete, ze mozesz wylac na nich swoja frustracje.
                                    Mnie mezczyni w niczym nie zawinili i nawet do paly by mi nie przyszlo, zeby rozdzielac im jakies zyciowe role. Moze dlatego, ze wiem, ze wielu z nich wtloczono w tryby, w ktorych znalezli sie wbrew sobie, wbrew swoim wrodzonym predyspozycjom, ale za to zgodnie z oczekiwaniem spolecznym.

                                    > O instynkcie macierzyńskim może mówić nie tylko ten, kto go doświadcza, ale tak
                                    > że ten, kto go zaobserwował.

                                    No i co zes biedaku zaobserwowal ? Jak mi facet powie, ze ma problem z prostata, to nie bede z nim dyskutowac, bo sama prostaty nie mam. Ty zas chcesz sie autorytarnie wypowiadac w kwestii instynktu macierzynskiego. Najpierw musialbys byc kobieta, musialaby Ci oksytocyta zalac mozg, moze wtedy moglbys cos powiedziec, na razie to snuj sobie swoje bajki w swoim swiecie.

                                    > Nie. To, że JAKAŚ wybrana kobieta jest w pracy lepsza od JAKIEGOŚ wybranego męż
                                    > czyzny, nie świadczy ani o kobietach, ani o mężczyznach. Świadczy tylko o TEJ k
                                    > obiecie w porównaniu z TYM mężczyzną.

                                    No, nareszcie masz jakis przeblysk. Wiec skoro jest lepsza mimo tego, ze jest matka i wychowuje dzieci, to nie ma zadnego realnego powodu, aby miala z tej pracy rezygnowac. Wiec nie zadne lewackie, sztuczne wspomaganie jej dzialalnosci zawodowej, tylko normalna, zwykla kolej rzeczy.

                                    • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 13.01.14, 15:44
                                      massaranduba napisała:

                                      > Co Ty chcesz do diabla rozdzielac ? Najpierw musialbys zakazac kobietom wstepu
                                      > na wyzsze uczelnie ( w 2011 r. kobiety stanowiły 60 % wszystkich absolwentow w 21
                                      > panstwach UE ), a potem odgornie zabronic im podejmowania pracy zawodowej.
                                      > Niewykonalne. Potup sobie jeszcze troche nozkami, moze cos pomoze.

                                      Co ty bredzisz, białogłowo? Lewacki paradygmat tak ci zaciemnił umysł, że nie dociera do ciebie, że to tylko WY, lewacy, w imię waszej idiotycznej ideologii, chcecie majstrować swoimi brudnymi łapskami w mechanizmach społecznych. Ja niczego nie chcę rozdzielać. Stwierdzam tylko, że sposób, w jaki spontanicznie podzieliły się role w społeczności, o której wspomniałaś, nie przyniósł jej żadnych osiągnięć cywilizacyjnych. I prawdopodobnie tylko dzięki izolacji od innych, prężniejszych kultur, mogła przetrwać na swoich peryferiach.

                                      > No i wlasnie dlatego, ze sa te roznice, to mozna sie szarpnac na wspolprace. W
                                      > Twoim pozal sie boze modelu rodziny z elementarza, gdzie "tatus pracuje, a mamusia
                                      > gotuje" nie ma miejsca na gre w jednej druzynie, bo jak jedno ogniwo zaslabnie ( np.
                                      > straci prace), to reszcie stada grozi glod i bezdomnosc.

                                      Bredzisz, białogłowo. Podział ról według predyspozycji, zamiast według lewackich, zadekretowanych reguł, to jak najbardziej gra w jednej drużynie. Bo drużyna to nie jest cywilbanda, gdzie każdy jest "do wszystkiego", tylko grupa osób o ściśle określonych zadaniach. Jak w piłce nożnej - jest bramkarz, są obrońcy i są napastnicy. I każda z tych osób jest wyspecjalizowana w swoim "fachu". Co nie znaczy, że kiedy bramkarz zostanie sfaulowany lub usunięty z boiska przez sędziego, to drużyna zostaje bez bramkarza i przegrywa. Jeden z zawodników staje na bramce i broni tak, jak umie.

                                      > Nie, to Ty bezczelnie lansujesz model meskosci wziety z Ksiezyca. Jesli mezczyn
                                      > i mieliby byc tak zastrachani jak Ty, posrani na widok geja, wegana, chorych na
                                      > HIV, feministek i diabli wiedza kogo jeszcze, to niechec kobiet do rodzenia dz
                                      > ieci wydaje mi sie zrozumiala. Zlosc i nienawisc wylewa Ci sie uszami, glownie
                                      > na jakis mitycznych lewakow, ktorzy nie wiadomo kim sa i skad pochodza, ale maj
                                      > a te wielka zalete, ze mozesz wylac na nich swoja frustracje.
                                      > Mnie mezczyni w niczym nie zawinili i nawet do paly by mi nie przyszlo, zeby ro
                                      > zdzielac im jakies zyciowe role. Moze dlatego, ze wiem, ze wielu z nich wtloczo
                                      > no w tryby, w ktorych znalezli sie wbrew sobie, wbrew swoim wrodzonym predyspoz
                                      > ycjom, ale za to zgodnie z oczekiwaniem spolecznym.

                                      Bredzisz, białogłowo, jakbyś upadła na główkę. Ja niczego nie lansuję. Ja tylko sprzeciwiam się waszej, lewackiej inżynierii społecznej. Pojmij wreszcie, ciemnoto, że to WY, LEWACY macie ochotę dekretować, jak ma wyglądać społeczeństwo. Ja opowiadam się za wolnością i porządkiem spontanicznym, gdzie nikt nikomu niczego nie narzuca. Wy, lewackie kołtuny, chcecie swoje porządki wprowadzać przymusem państwa. A twoje kretyńskie uwagi o strachu, nienawiści, posraniu etc. są tylko żałosnym, lewackim chwytem socjotechnicznym. Argumentum ad personam, wyciąganym zamiast rzeczowych argumentów.
                                      Ja się was, lewackie kołtuny i obskuranty, nie boję, tylko się brzydzę. Brzydzę się waszego moralnego bagna i wstydzę, jako człowiek rozumny, za waszą głupotę.

                                      > No i co zes biedaku zaobserwowal ? Jak mi facet powie, ze ma problem z prostata
                                      > , to nie bede z nim dyskutowac, bo sama prostaty nie mam. Ty zas chcesz sie aut
                                      > orytarnie wypowiadac w kwestii instynktu macierzynskiego. Najpierw musialbys by
                                      > c kobieta, musialaby Ci oksytocyta zalac mozg, moze wtedy moglbys cos powiedzie
                                      > c, na razie to snuj sobie swoje bajki w swoim swiecie.

                                      Mogłabyś wytłumaczyć, jak to się dzieje, że z psem chodzi się do weterynarza, który nie jest psem, tylko człowiekiem? Ileż już razy - właśnie ze strony kobiet - spotykałem się z tym idiotycznym pseudoargumentem, że żeby coś wiedzieć o kobiecie, trzeba być kobietą. To taki sam logiczny absurd, jakby stwierdzić, że żeby coś wiedzieć o Księżycu, trzeba być Księżycem. A fakt, że ten sposób "argumentacji" jest bardzo charakterystyczny właśnie dla kobiet, jest świetnym przykładem różnicy w funkcjonowaniu mózgu kobiety i mężczyzny.

                                      > No, nareszcie masz jakis przeblysk. Wiec skoro jest lepsza mimo tego, ze
                                      > jest matka i wychowuje dzieci, to nie ma zadnego realnego powodu, aby miala z
                                      > tej pracy rezygnowac. Wiec nie zadne lewackie, sztuczne wspomaganie jej dzialalnosci
                                      > zawodowej, tylko normalna, zwykla kolej rzeczy.

                                      Zwykła kolej rzeczy jest wtedy, kiedy kobieta decyduje sama, bez waszego, lewackiego prania mózgu i bez waszego neołysenkizmu w postaci ideologii gender.
                                      • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 14.01.14, 10:47
                                        misiu-1 napisał:

                                        > Co ty bredzisz, białogłowo? Lewacki paradygmat tak ci zaciemnił umysł, że nie d
                                        > ociera do ciebie, że to tylko WY, lewacy, w imię waszej idiotycznej ideologii,
                                        > chcecie majstrować swoimi brudnymi łapskami w mechanizmach społecznych.

                                        Ani ja "wy", ani ja "lewacy", wiec badz laskaw nie zwracac sie do mnie po chamsku, a takze w liczbie mnogiej.

                                        > Stwierdzam tylko, że sposób, w jaki spontanicznie podz
                                        > ieliły się role w społeczności,

                                        Bardzo sprytnie pominales kwestie edukacji, a wlasciwie koedukacji. Jesli "spontanicznie" mialyby sie dzielic role, tak jak sobie zyczysz, to trzeba by zabronic wstepu kobietom na wyzsze uczelnie i zorganizowac pensje dla panien, w ktorych dziewczeta bylyby nauczane prowadzenia gospodarstwa domowego. Nierealne.

                                        > Bredzisz, białogłowo. Podział ról według predyspozycji, zamiast według lewackic
                                        > h, zadekretowanych reguł, to jak najbardziej gra w jednej drużynie.

                                        No i po co znowu bredzisz o predyspozycjach ? Kazdy czlowiek jest zobowiazany do zadbania o samego siebie i nikt go z tego nie zwolni, musi wiec umiec sobie ugotowac, wyprac sobie gacie, zadbac o swoje zdrowie i przede wszystkim - zarobic na siebie. Jesli tego nie potrafi jest niepelnosprawny i nieprzydatny dla spoleczenstwa. Owszem, moze wspoldzialac z inna samodzielna jednostka, moga podzielic miedzy siebie obowiazki, ale ich predyspozycje do poszczegolnych czynnosci nie sa ustalone z gory. To tylko w Twoim idealnym, wymyslonym swiecie tak jest.

                                        > I każda z tych osób jest wyspecjalizowana w swoim "fachu". Co nie
                                        > znaczy, że kiedy bramkarz zostanie sfaulowany lub usunięty z boiska przez sędz
                                        > iego, to drużyna zostaje bez bramkarza i przegrywa. Jeden z zawodników staje na
                                        > bramce i broni tak, jak umie.

                                        Nie rozsmieszaj mnie, jakie szanse na utrzymanie finansowe rodziny ma czterdziestoletnia kobieta z trojka dzieci, ktora nigdy nie pracowala i w dodatku nie ma zadnego sensownego wyksztalcenia ?
                                        Oczywiscie mozna zalozyc, ze jak sie noga powinie, to babcia pomoze, a tesiowie zasponsoruja, ale to automatycznie przekresla mit o samowystarczalnosci.

                                        > Ileż już razy - właśnie ze strony kobiet
                                        > - spotykałem się z tym idiotycznym pseudoargumentem, że żeby coś wiedzieć o ko
                                        > biecie, trzeba być kobietą.

                                        Nie zrozumiales, dlatego wysililes sie na argument z weterynarzem. Moj ginekolog tez jest swietnym fachowcem w dziedzinie poloznictwa, ale o tym co np. czuje kobieta w czasie porodu zawsze bedzie sie tylko domyslal, mimo, ze jest swietnym fachowcem. I podobnie ja nie bede Ci bajac na temat instynktu ojcowskiego, bo mam tylko swoje obserwacje, ale nie znam tego z autopsji.
                                        Krotko mowiac, wszystko co odbywa sie w szeroko pojetej sferze emocjonalnej, czy tez bazuje na tzw. uczuciach zawsze dla osoby postronnej jest nieweryfikowalne. Pogodz sie z tym, chocby po to, zeby sie nie kompromitowac mowiac komus co siedzi w jego glowie :-)






                                        • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 14.01.14, 13:37
                                          massaranduba napisała:

                                          > Ani ja "wy", ani ja "lewacy", wiec badz laskaw nie zwracac sie do mnie po chams
                                          > ku, a takze w liczbie mnogiej.

                                          Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. A w liczbie mnogiej się do ciebie nie zwracam, tylko piszę o dążeniach zbioru osób, do których ty się także zaliczasz. Wobec powyższego, opisując to zjawisko, używam zaimka "wy".

                                          > Bardzo sprytnie pominales kwestie edukacji, a wlasciwie koedukacji. Jesli
                                          > "spontanicznie" mialyby sie dzielic role, tak jak sobie zyczysz, to trzeba by zabronic
                                          > wstepu kobietom na wyzsze uczelnie i zorganizowac pensje dla panien, w ktorych
                                          > dziewczeta bylyby nauczane prowadzenia gospodarstwa domowego. Nierealne.

                                          Widać, że wyciągnięcie cię z twoich mentalnych kolein i schematów to orka na ugorze. Jeśli spontanicznie, to nie w wyniku zakazów. Wyższe uczelnie pojawiły się długo po wykształceniu się tradycyjnych ról społecznych, będących konsekwencją uwarunkowań biologicznych. Czy obserwując niedźwiedzicę opiekującą się młodymi także przypisujesz ten fakt presji opresyjnej, patriarchalnej niedźwiedziej kultury?

                                          > No i po co znowu bredzisz o predyspozycjach ? Kazdy czlowiek jest zobowiazany do
                                          > zadbania o samego siebie i nikt go z tego nie zwolni, musi wiec umiec sobie ugotowac,
                                          > wyprac sobie gacie, zadbac o swoje zdrowie i przede wszystkim - zarobic na siebie.
                                          > Jesli tego nie potrafi jest niepelnosprawny i nieprzydatny dla spoleczenstwa.

                                          Nie ja bredzę, tylko ty. Wpadając przy tym w sprzeczności i niekonsekwencje, bo jeśli każdy człowiek jest zobowiązany sam o siebie zadbać, to czemu wy, lewicowcy, narzucacie ludziom obowiązkowe tzw. "ubezpieczenia społeczne"? Wbrew twoim wyobrażeniom, człowiek wcale nie jest zobowiązany do zadbania o siebie w pełnym zakresie. Nie musi umieć sobie ugotować ani wyprać gaci. Tak samo, jak nie musi umieć sam sobie uszyć butów czy upiec chleba. Może wszystko, co mu potrzebne, po prostu kupić. Zarobić na siebie powinien, ale to wcale nie oznacza, że musi pracować w znaczeniu pracy najemnej. Żona dbająca o dom i opiekująca się dziećmi też, można powiedzieć, zarabia w ten sposób na siebie. Wykonuje bowiem niezbędną rodzinie pracę, za którą, gdyby wykonał ją kto inny, trzeba by zapłacić.

                                          > Owszem, moze wspoldzialac z inna samodzielna jednostka, moga podzielic miedzy siebie > obowiazki, ale ich predyspozycje do poszczegolnych czynnosci nie sa ustalone z gory. To
                                          > tylko w Twoim idealnym, wymyslonym swiecie tak jest.

                                          Jak najbardziej, predyspozycje do pewnych czynności przynosimy ze sobą na świat. Lewacy, przywiązani do idei stworzenia "nowego człowieka", nie przyjmują tego do wiadomości, a szkoda, bo właśnie z lekceważenia ludzkiej natury i wprowadzania sprzecznych z nią porządków wynikają wszystkie ich porażki. Naturalne predyspozycje do rodzenia i opiekowania się dziećmi mają kobiety. Naturalne predyspozycje do wysiłku fizycznego i wykonywania cięższych prac, mają mężczyźni.

                                          > Nie rozsmieszaj mnie, jakie szanse na utrzymanie finansowe rodziny ma czterdzie
                                          > stoletnia kobieta z trojka dzieci, ktora nigdy nie pracowala i w dodatku nie ma
                                          > zadnego sensownego wyksztalcenia ?

                                          Tak samo można by spytać - jakie szanse na samodzielne utrzymanie się ma ta trójka dzieci, która straciła oboje rodziców? Nieszczęścia się zdarzają, ale to nie znaczy, że każdy uzna, że warto zapłacić każdą cenę za wszechstronne zabezpieczenie się na każdą okoliczność. Czy widzisz, żeby ludzie mieszkający na wyższych piętrach niż pierwsze czy drugie montowali sobie pod oknami siatki zabezpieczające? A przecież ile już było przypadków śmierci w wyniku wypadnięcia przez okno? Ile dzieci pozostało sierotami?
                                          Czterdziestoletnie wdowy to nikły ułamek populacji i niewielkie ryzyko, które zresztą można minimalizować gromadzeniem oszczędności, indywidualnym ubezpieczeniem. Niezależnie od tego, w normalnym ustroju gospodarczym, taka wdowa, nawet niewykształcona, znajdzie sobie pracę wystarczającą do utrzymania i siebie, i dzieci. To socjalizm, przez swój ucisk podatkowy i prawny, generuje bezrobocie i drożyznę.

                                          > Nie zrozumiales, dlatego wysililes sie na argument z weterynarzem. Moj ginekolog tez
                                          > jest swietnym fachowcem w dziedzinie poloznictwa, ale o tym co np. czuje kobieta w
                                          > czasie porodu zawsze bedzie sie tylko domyslal, mimo, ze jest swietnym fachowcem.
                                          > I podobnie ja nie bede Ci bajac na temat [i]instynktu ojcowskiego[
                                          > /i], bo mam tylko swoje obserwacje, ale nie znam tego z autopsji.
                                          > Krotko mowiac, wszystko co odbywa sie w szeroko pojetej sferze emocjonalnej, cz
                                          > y tez bazuje na tzw. uczuciach zawsze dla osoby postronnej jest nieweryf
                                          > ikowalne. Pogodz sie z tym, chocby po to, zeby sie nie kompromitowac mowiac kom
                                          > us co siedzi w jego glowie :-)

                                          Owszem, zrozumiałem, co masz na myśli. Tylko, że to w dalszym ciągu bzdura. Przypomnę ci, co pisałaś przy okazji dyskusji o uboju rytualnym i cierpieniach zwierząt przy takim uboju:
                                          "Nie musieli konsultowac tego z zadnym psychiatra.Ten kto ma watpliwosci moze poczytac podrecznik biologii dla szkoly podstawowej."
                                          forum.gazeta.pl/forum/s,29,148863800,148986228.html?rep=1&from=2&t=1389697827620
                                          Mimo, że takich podręczników nie pisują raczej krowy i to poddane wcześniej ubojowi rytualnemu, jakoś ci to nie przeszkadza w zajęciu stanowiska na podstawie takich podręczników. Czyli nie trzeba wcale być krową, żeby w sposób konkluzywny wypowiedzieć się w sprawie tego, co czuje krowa.
                                          I kto tu się kompromituje?
                                          • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 14.01.14, 14:17
                                            misiu-1 napisał:

                                            > Mimo, że takich podręczników nie pisują raczej krowy i to poddane wcześniej ubo
                                            > jowi rytualnemu, jakoś ci to nie przeszkadza w zajęciu stanowiska na podstawie
                                            > takich podręczników. Czyli nie trzeba wcale być krową, żeby w sposób konkluzywn
                                            > y wypowiedzieć się w sprawie tego, co czuje krowa.
                                            > I kto tu się kompromituje?

                                            No i widzisz, znowu manipulujesz. Stwierdzenie, ze KAZDE zwierze posiadajace wysoko wyspecjalizowany uklad nerwowy odczuwa bol jest banalnie proste, wystarczy kopnac chociazby psa i obserwowac jego reakcje, tu nie trzeba siegac do jego emocji. Nie da sie jednak udowodnic, ze KAZDA kobieta posiada instynkt macierzynski, wiec Twoj dowod jak zwykle jest do dupy.
                                            Gdyby tylko niektore zwierzeta bolalo przy zabijaniu, to moglibysmy nie zadajac im krzywdy tylko takie zjadac. Gdyby wszystkie kobiety mialy instynkt macierzynski w takim rozumieniu w jakim Ty go pojmujesz, to wszystkie z rowna moca, garnelyby sie do rodzenia i wychowywania dzieci. A tak nie jest. Poniewaz nie potrafisz tej prawdy ogarnac, bo jest ona sprzeczna z Twoim pieczolowicie uknutym "porzadkiem spolecznym", to wymysliles sobie, ze ktos te kobiety "programuje" ( w domysle- lewacy). Snij dalej.

                                            PS Co do reszty naszej dyskusji o misiowym, wspaniale urzadzonym swiecie, podzielonym od linijki na czesc meska i kobieca, to wybacz, ale nie bede juz bila piany. Pozostanmy przy swoim stanowisku.
                                            • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 14.01.14, 14:27
                                              massaranduba napisała:

                                              > No i widzisz, znowu manipulujesz. Stwierdzenie, ze KAZDE zwierze posiadajace wy
                                              > soko wyspecjalizowany uklad nerwowy odczuwa bol jest banalnie proste, wy
                                              > starczy kopnac chociazby psa i obserwowac jego reakcje, tu nie trzeba siega
                                              > c do jego emocji
                                              .

                                              Nie manipuluję. W bardzo podobny sposób - obserwując determinację kobiet starających się (zwłaszcza długo i bezskutecznie) o dziecko, a już zwłaszcza rozmawiając z takimi kobietami, można nie będąc kobietą wiedzieć, że istnieje instynkt macierzyński u kobiet, które jeszcze dziecka nie urodziły. A że nie u każdej bez wyjątku? Jakie to ma znaczenie? Żadnego, podobnie, jak nie ma żadnego znaczenia fakt, że istnieje u zwierząt (u ludzi także) przypadłość zwana wrodzoną analgezją, sprawiająca, że NIE KAŻDE zwierzę odczuwa ból.

                                              > Nie da sie jednak udowodnic, ze KAZDA kobieta posiada instynkt macierzynski, wiec
                                              > Twoj dowod jak zwykle jest do dupy.

                                              ...dlatego to twoja argumentacja jest do dupy.
                                              • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 14.01.14, 14:33
                                                misiu-1 napisał:

                                                > Nie manipuluję. W bardzo podobny sposób - obserwując determinację kobiet staraj
                                                > ących się (zwłaszcza długo i bezskutecznie) o dziecko, a już zwłaszcza rozmawia
                                                > jąc z takimi kobietami, można nie będąc kobietą wiedzieć, że istnieje instynkt
                                                > macierzyński u kobiet, które jeszcze dziecka nie urodziły.

                                                Misiu, nie wnerwiaj mnie, bo przytocze statystyki dotyczace aborcji i dzieciobojstwa. Lubisz postawic na swoim, co nie ? :-)

                                                • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 14.01.14, 15:05
                                                  Przede wszystkim lubię, kiedy zwycięża prawda nad kłamstwem. W tym wypadku nad kłamstwem, że instynkt macierzyński pojawia się dopiero po urodzeniu dziecka. A jeśli chcesz się dalej kompromitować przy pomocy jakichś statystyk aborcji i dzieciobójstwa, to bardzo proszę. Rozumiem, że statystykami dzieciobójstwa chcesz wykazać, że w ogóle coś takiego, jak instynkt macierzyński nie istnieje. Czy się mylę?
                                                  • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 14.01.14, 16:01
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    > Przede wszystkim lubię, kiedy zwycięża prawda nad kłamstwem. W tym wypadku nad
                                                    > kłamstwem, że instynkt macierzyński pojawia się dopiero po urodzeniu dziecka.

                                                    He, he, niepokoj sie odezwal w misiowej glowie, ze nie jest tak ja myslal ? ;-) Prawdopodobnie jest tak, ze u jednych kobiet pojawia sie przed urodzeniem dziecka (co niekoniecznie musi byc instynktem stricte macierzynskim, ale po prostu checia posiadania dziecka), u zdecydowanej wiekszosci po porodzie, na skutek zmian hormonalnych (zapytaj kobiet jak nie wierzysz), a u niektorych nie pojawia sie wcale. Oto cala prawda.

                                                    PS Odnosnie zas Twojego durnego odwolywania sie do swiata zwierzat, jest ono na tyle prymitywne, ze wybierasz sobie na chybil trafil to co Ci akurat pasuje i przenosisz na nasze struktury spoleczne. Czyli zwykla manipulacja. Skoro podkreslasz, ze czlowiek jest wyjatkowy, ze swoim wysoko wyspecjalizowanym umyslem, to czemu jako przyklad podajesz zwierzeta (wychowujaca mlode niedzwiedzice)?
                                                    Nie zapomnij w nastepnej rundzie, jak bedzie mowa o monogamii, powolac sie na zycie seksualne szympansow bonobo.
                                                  • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 14.01.14, 20:06
                                                    massaranduba napisała:

                                                    > He, he, niepokoj sie odezwal w misiowej glowie, ze nie jest tak ja myslal ? ;-)

                                                    Ja nie mam powodu do niepokoju.

                                                    > Prawdopodobnie jest tak, ze u jednych kobiet pojawia sie przed urodzeniem dziecka (co
                                                    > niekoniecznie musi byc instynktem stricte macierzynskim, ale po prostu
                                                    > checia posiadania dziecka), u zdecydowanej wiekszosci po porodzie, na skutek zmian
                                                    > hormonalnych (zapytaj kobiet jak nie wierzysz), a u niektorych nie pojawia sie wcale. Oto
                                                    > cala prawda.

                                                    Miło mi, że pod wpływem perswazji zmieniłaś swoje stanowisko w sprawie instynktu macierzyńskiego. A już myślałem, że nie ma dla ciebie żadnej nadziei. Ale widać, że jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści. :)

                                                    > PS Odnosnie zas Twojego durnego odwolywania sie do swiata zwierzat, jest ono na
                                                    > tyle prymitywne, ze wybierasz sobie na chybil trafil to co Ci akurat pasuje i
                                                    > przenosisz na nasze struktury spoleczne. Czyli zwykla manipulacja. Skoro podkre
                                                    > slasz, ze czlowiek jest wyjatkowy, ze swoim wysoko wyspecjalizowanym umyslem, t
                                                    > o czemu jako przyklad podajesz zwierzeta (wychowujaca mlode niedzwiedzice)?
                                                    > Nie zapomnij w nastepnej rundzie, jak bedzie mowa o monogamii, powolac sie n
                                                    > a zycie seksualne szympansow bonobo.


                                                    Jeśli coś jest prymitywne, to twoje rozumowanie. Porównanie z niedźwiedzicą miało ci uświadomić schizofrenię lewaków, którzy wszak uważają człowieka za jeszcze jedno zwierzę. I o ile rozumieją, że zachowania zwierząt ukształtowały się na przestrzeni wieków spontanicznie, o tyle w przypadku człowieka tę oczywistą prawdę odrzucają. Dlaczego? Bo sprzeczna z ich zbrodniczą ideologią. Bo lewacy na gwałt potrzebują proletariatu i wojny. Inaczej nie mają racji bytu. Muszą znaleźć sobie jakiś obiekt, którego będą "bronić", ciągnąc z tego dla siebie korzyści. Muszą temu obiektowi wmówić, że jest "oprymowany" i już można im stręczyć swoją "obronę", w zamian rabując ich bez opamiętania. Czym to się różni od reketu, pobieranego za "ochronę" przez gangsterów? A schemat jest zawsze ten sam. Robotników uciskają fabrykanci, kobiety jęczą pod terrorem mężczyzn, dzieci są maltretowane przez rodziców, zwierzęta przez człowieka. Skąd biorą się durnie, którzy ciągle nabierają się na ten sam patent?
                                                  • massaranduba Re: Gender - czy ktoś mógłby 15.01.14, 11:38
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    > Miło mi, że pod wpływem perswazji zmieniłaś swoje stanowisko w sprawie instynkt
                                                    > u macierzyńskiego. A już myślałem, że nie ma dla ciebie żadnej nadziei. Ale wid
                                                    > ać, że jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści. :)

                                                    Nic nie zmienilam tylko naprostowalam Twoja naiwna wiare w determinacje kobiet do posiadania dzieci.
                                                    Dowody, ktorymi sie podparles sa rownie naiwne. Jesli wiekszosc populacji ma dostep do pewnych zasobow ( wiekszosc ludzi dzieci posiada), to ci, ktorzy ich nie maja czuja sie pokrzywdzeni. A to oznacza, ze dlugie oczekiwanie na dziecko, ktorego nie ma rodzi frustracje, jest to zwykly psychologiczny mechanizm, polegajacy na tym, ze ludzie chca zwykle to co maja inni, a jak nie dostaja, to tym bardziej staje sie to dla nich cenne i pozadane.
                                                    Z tego co widze, to pewne oszolomskie srodowiska w Polsce tez maja swiadomosc prawdy, ze instynkt macierzynski ujawnia sie po porodzie. Swiadczy o tym koncepcja, ktora probuja uparcie forsowac, a ktora polega na tym, aby najpierw zaplodnic zywe inkubatory ( postraszyc hormonalna antykoncepcja/ograniczyc dostep do niej), a potem sprawic, zeby inkubatory ciaze donosily (zabronic aborcji). No a jak jedno i drugie sie uda, to po porodzie, na oksytocynowym haju, kazda kobieta swoje dziecko zaakceptuje i pokocha. W sumie dobrze kombinuja.

                                                    > Jeśli coś jest prymitywne, to twoje rozumowanie. Porównanie z niedźwiedzicą mia
                                                    > ło ci uświadomić schizofrenię lewaków, którzy wszak uważają człowieka za jeszcz
                                                    > e jedno zwierzę.

                                                    Serio ? Systematyke zmienili ? Przerzucili homo sapiens z krolestwa zwierzat do krolestwa roslin ? No nie zartuj Misiu :-)
                                                    Powtarzam Ci po raz kolejny, Twoj przyklad z niedzwiedziem nie jest dobra analogia, poniewaz niedzwiedzica oprocz tego, ze zajmuje sie mlodymi, to tez zdobywa pokarm i poluje, czyli jest samowystarczalna. Zreszta w ogole niedzwiedzie zyja samotnie i tylko na czas godow lacza sie w pary, wiec porownywanie ich fizjologii i biologii rozwoju z naszym gatunkiem jest bez sensu. Rownie dobrze moglbys powolac sie na samca pingwina, ktory karmi swoje mlode mlekiem produkowanym przez gruczol znajdujacy sie w jego przelyku, albo na konika morskiego, u ktorego samce rodza potomstwo, albo na strukture spoleczna pszczoly miodnej, gdzie krolowa matka sklada jaja, a robotnice opiekuja sie larwami. Ciernik tez w calosci buduje gniazdo i bez udzialu samicy wychowuje w nim mlode. No moze z sowa udaloby Ci sie w koncu trafic z jakim spodobienstwem do czlowieka, bo tam samica wysiaduje jajka, a samiec wyrusza na lowy, zeby zdobyc pokarm zarowno dla samicy jak i dla mlodych. Porownywanie tych wszystkich, jakze odmiennych gatunkow, jest totalna bzdura, a juz bzdura do kwadratu jest na sile szukanie podobienstwa z homo sapiens.

                                                    > I o ile rozumieją, że zachowania zwierząt ukształtowały się na
                                                    > przestrzeni wieków spontanicznie, o tyle w przypadku człowieka tę oczywistą pr
                                                    > awdę odrzucają. Dlaczego?

                                                    Nie wiesz dlaczego ? Poniewaz bytu czlowieka nie mozna rozpatrywac tylko w aspekcie biologicznym, ale nalezy wziac pod uwage tez aspekt spoleczny, kulturowy i filozoficzny, rowniez teologiczny.
                                                    To co mozna zaobserwowac u zwierzat i to co dzieje sie spontanicznie, jest zawsze uwarunkowane czynnikami otaczajacej przyrody. Czlowiek jednak potrafi w wielkim stopniu sam kreowac swoja rzeczywistosc, wiec nie musi uwzgledniac tylko aspektu biologicznego ( inne gatunki nie maja takiej mozliwosci). Dlatego jesli kiedys spontanicznie wytworzyl sie podzial, ktory wynikal z dysproporcji w sile fizycznej, to znaczy to tylko tyle, ze w tamtych warunkach bylo to konieczne, aby gatunek mogl przetrwac. Jesli zas teraz sila fizyczna potrzebna Ci jest do polowania, to owszem mozesz sobie pojsc zapolowac... do hipermarketu. I nie do mnie pretensje, ze wyszlismy z jaskin, a we wszystkich szkolach jest taki sam program nauczania dla obu plci.

                                                    > Bo sprzeczna z ich zbrodniczą ideologią. Bo lewacy na
                                                    > gwałt potrzebują proletariatu i wojny. Inaczej nie mają racji bytu. Muszą znal
                                                    > eźć sobie jakiś obiekt, którego będą "bronić", ciągnąc z tego dla siebie korzyś
                                                    > ci. Muszą temu obiektowi wmówić, że jest "oprymowany" i już można im stręczyć s
                                                    > woją "obronę", w zamian rabując ich bez opamiętania. Czym to się różni od reket
                                                    > u, pobieranego za "ochronę" przez gangsterów? A schemat jest zawsze ten sam. Ro
                                                    > botników uciskają fabrykanci, kobiety jęczą pod terrorem mężczyzn, dzieci są ma
                                                    > ltretowane przez rodziców, zwierzęta przez człowieka. Skąd biorą się durnie, kt
                                                    > órzy ciągle nabierają się na ten sam patent?

                                                    Bla, bla, bla, lewacy winni. Do porzygu. Zmien plyte.

                                                  • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 15.01.14, 15:33
                                                    massaranduba napisała:
                                                    [ciach]
                                                    Wciąż ten sam bełkot i ciasnota umysłowa. Jak mawiał Kisielewski, dyskusja z głupotą niepotrzebnie ją nobilituje. Zamiast cię więc nobilitować, lepiej się chyba pomodlę o rozum dla ciebie.
                                                  • misiu-1 Re: Gender - czy ktoś mógłby 15.01.14, 15:39
                                                    Rozumniejszym czytelnikom podrzucę jeszcze link o eksperymencie świadczącym o naturalnym, a nie "uwarunkowanym kulturowo" podziale ról społecznych na męskie i kobiece:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Kibuc#Kibuce_jako_eksperyment_spo.C5.82eczny
                                    • wallenrod-7 Re: Gender - czy ktoś mógłby 14.01.14, 10:02
                                      Tak sobie czytam te wasze wywody i tak sobie myślę,jak by to było,gdyby zamiast kobiet i mężczyzn było społeczeństwo.
                                      Pociąg seksualny chyba nadal byłby istniał,macica i to co do macicy także,instynkt macierzyński pozostać by pozostał,tak myślę,no chyba,że wymyślili by jakieś tabletki podobne do bromu dla mężczyzny,i kobiecie,przepraszam żeńskiej części społeczeństwa blokowałby te macierzyńskie instynkty.
                                      No nie wiem co by to było na tym Świecie,chyba wnet przestałby istnieć dla tego społeczeństwa,nie Świat by istniał,ale nie byłoby społeczeństwa.
                                      • t-zorro generalna ocena 14.01.14, 18:33
                                        Mnie w ofensywie „gender” interesuje sam przedmiot "badań": usiłowanie zamazania różnic płci, umniejszanie roli ojca (co charakterystyczne), rozmycie instytucji rodziny. Czy to przypadek?
                                        • massaranduba Re: generalna ocena 15.01.14, 12:59
                                          t-zorro napisał(a):

                                          > Mnie w ofensywie „gender” interesuje sam przedmiot "badań": usiłowa
                                          > nie zamazania różnic płci, umniejszanie roli ojca (co charakterystyczne), rozmy
                                          > cie instytucji rodziny. Czy to przypadek?

                                          Nastepny impregnowany. Gender nie zamazuje roznic plci, bo tego sie nie da zrobic.
                                          Czy wedlug Ciebie prawo do urlopu ojcowskiego jest umniejszeniem roli ojca ???
                                          • t-zorro Re: generalna ocena 15.01.14, 19:56
                                            massaranduba napisała:

                                            >
                                            > Nastepny impregnowany.
                                            > Czy wedlug Ciebie prawo do urlopu ojcowskiego jest umniejszeniem roli ojca ???

                                            Nie jest! (dziękuję ci gender)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka