Dodaj do ulubionych

czy podwórka umarły?

09.09.04, 16:10
czy są jeszcze żywe podwórka? W blokowiskach to raczej miejsca gdzie hula
wiatr. Stare dzielnice to menelstwo. Nowe dzielnice to zamknięte, zakratowane
i pilnowane zabawki dla małych dzieci. Coraz więcej czasu pracujemy. Zawozimy
dzieci do szkół samochodami, a potem na zajęcia pozalekcyjne. Czy dobrze nam
w tym nowym świecie?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: lukiz Re: czy podwórka umarły? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 19:05
      U mnie nie wymarły. Wychodzą idioci i krzyczą hej śląsk hej śląsk!!! Wkurzają
      mnie niemiłsiernie tymi krzykami.
      • yoosh Re: czy podwórka umarły? 09.09.04, 19:23
        Niestety to chyba już relikt epoki,która minęła.U mnie czsami jakaś zabłąkana
        mamusia przycupnie zdegustowana na ławeczće i pozwoli pobawić sie dziecinie.
        Pamietam lata 80-te-plac zabaw zapełniał się przed południem,mamusie zawierały
        znajomości,wymieniały uwagi,dzieciarnia bawiła sie aż miło.Potem obiadek i
        popołudniu powtórka,oczywiście były też dłuższe spacery.Potem w wieku szkolnym
        moja córka wiele czasu spędzała z koleżankami na placu zabaw,wymyślali różne
        zabawy,czasami były małe scysje,guzy na czole,no ale to fizologia ;))
        Moja córka,teraz już studentka( mieszkamy na innym osiedlu) do tej pory
        utrzymuje kontakty z "tymi z piaskownicy".
        Teraz na placu zabaw przed moim blokiem wieczorkiem jacys drobni pijaczkowie
        prowadzą nocne dysputy,ktoś psa wypuści...ehhh,szkoda gadać.
        • Gość: Łukasz Re: czy podwórka umarły? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 09.09.04, 19:59
          Pamiętam z lat 80. i 70. już jako obserwator, a z końca lat 50. jako uczestnik
          kółeczka babsko-dziecięce na Plantach krakowskich. Patronowały im pomniki:
          Grażyny, Lilli Wenedy, Bohdana Zaleskiego (postać lirnika Wernyhory wzgl.
          Bojana), Jadwigi i Jagiełły... Pod pomnikami dzieci bawiły się w piaskownicach,
          rysowały po asfalcie, woziły się różnymi autkami ciągniętymi na sznurku,
          ujeżdżały na rowerkach - Mamy, Babcie i Ciocie odbywały nieustanny piknik:
          obsiadłszy gęsto ławki jadły, popijały herbatę z termosów badź kompot ze
          słoików, a w przerwach między jedzeniem i piciem rajdały obgadując bez końca
          bliźnich oraz intensywnie machały drutami tworząc a to sweterek,a to szalik, a
          to czapkę... Potrafiły tak tkwić bez ruchu godzinami; dopiero gdy fizjologia
          przycisnęła, jedna czy druga pani przepraszała na chwilę towarzyszki rozmowy
          prosząc o pouważanie na dzieci i rzeczy, poczym odchodziła o kilka kroków za
          ławkę podlać najbliższe krzaki (czasem też użyźnić ziemię). Takie kółko
          plantowe zastępowało po prostu życie domowe, w skrajnie przegęszczonym
          mieszkaniu po prostu nieznośne (pamiętam,że jako dziecko zaczynałem takie
          posiedzenie z Mamą czasem bardzo wczesnym popołudniem, kończyłem, gdy zaczynało
          zmierzchać - w drodze do domu zapalały się lampy).
          Jeśli dziś widuje się mniej ludzi na podwórkach, placach zabaw i w parkach,
          może być to przynajmniej częściowo spowodowane polepszeniem warunków
          mieszkaniowych (zaobserwowałem tę prawidłowość na sobie po zmianie mieszkania
          na większe: poprzednio "coś" wyganiało mnie, by wyjść, dokądkolwiek; dziś
          wyjście z domu jest wyraźnym aktem woli).
          • chudyy_reaktywacja Łukaszu - bardzo cenna uwaga o wielkości mieszkań 10.09.04, 09:45
            czytałem wpisy i zacząłem myśleć, że to za czym my tęsknimy to nasze
            doświadczenie nie będzie już podzielane przez współczesne pokolenia. Skoro ich
            życie inne jest to i ich tęsknoty inne będą. No i słuszna jakże bardzo uwaga o
            wpływie wielkości mieszkań. Kiedyś mnie zastanowiło jak to jest, że przed wojną
            mieszkało w Warszawie mniej więcej tyle samo ludzi co teraz a terytorialnie
            miasto to się niebywale rozrosło... i to jest właśnie odpowiedź, nie mieszkamy
            po 10-cioro w jednej izbie bez toalety i łazienki.
            pozdrawiam
    • Gość: mm Re: czy podwórka umarły? IP: *.crowley.pl 10.09.04, 15:56
      ja mieszkam w starej dzielnicy, bawiłąm się na podwórku, moje dziecko nie. Ale
      nie z powodu memenlstwa. Jak byłam dzieckiem, na tym podwórku stały trzy
      samochody, teraz osiem. I naprawdę nie ma tu miejsca na zabawę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka