Dodaj do ulubionych

Ateistyczne wyznanie wiary

13.12.04, 14:02
Zwracam sie z goraca prosba do forumowych ateistow o przyblizenie mi ich
wiary, bo wywadzac sie z innego kregu kulturowego (chrzescijanstwo, w jego
lacinskiej wersji) nie jestem zorientowany co do charakteru ich swiatopogladu.

Wydaje mi sie ze jest was na forum sporawo, wiec licze ze podolacie zadaniu i
oswiecicie religianta.


Obserwuj wątek
    • mary_an Re: Ateistyczne wyznanie wiary 13.12.04, 14:05
      Ja nie mam zadnego wyznania wiary. Cala idea polega na tym, ze w nic nie
      wierze. Nie czuje potrzeby wiary w istnienie jakiejs nierealnej istoty, do
      ktorej mialabym sie modlic. Stapam twardo po ziemi, jestem racjonalna
      realistka. I tyle. Ludzi religijnych po prostu nie jestem w stanie zrozumiec,
      bo poruszamy sie w roznych kregach pojeciowych.
      • x3936012 te piekne okolicznosci przyrody za oknem... 13.12.04, 14:08
        mary_an napisała:

        > Ja nie mam zadnego wyznania wiary. Cala idea polega na tym, ze w nic nie
        > wierze.

        W realnosc swiata wokol ciebie tez nie wierzysz?
        • mary_an Re: te piekne okolicznosci przyrody za oknem... 13.12.04, 14:19
          To byl skrot myslowy. W nic nierzeczywistego na tyle, ze nie mozna tego
          dotknac, zobaczyc, udowodnic, wytlumaczyc. Cala idea wiary polega na tym, ze
          wierzysz w Boga/bogow/jakas nierealna istote + cala tego otoczke, ale nie masz
          najmniejszych dowodow na to, a podstawy tej wiary to wpojona w dziecinstwie
          tradycja kulturowa.
          Kiedys chadzalam do kosciola i moze nawet bylabym teraz osoba gleboko wierzaca,
          ale tak sie stalo, ze ostro zabralam sie za historie i teorie kosciola i calej
          wiary i kiedy stwierdzilam, ze wszystko to bylo dzielem czlowieka i np.
          wszystkie czynnosci koscielne, w ktore ludzie tak bardzo wierza to wymysl
          jakiegostam Papieza X to mi sie odechcialo chodzic do kosciola. A potem, jak
          juz sie nie chodzi do miejsca indoktrynacji i dalej czyta i bada temat religii,
          wyznan, ateizmu, Boga to jest dosyc oczywiste, ze sie przestaje wierzyc.
          • x3936012 geneza okolicznosci przyrody za oknem... 13.12.04, 14:27
            mary_an napisała:

            > To byl skrot myslowy. W nic nierzeczywistego na tyle, ze nie mozna tego
            > dotknac, zobaczyc, udowodnic, wytlumaczyc. Cala idea wiary polega na tym, ze
            > wierzysz w Boga/bogow/jakas nierealna istote + cala tego otoczke, ale nie
            masz > najmniejszych dowodow na to, a podstawy tej wiary to wpojona w
            dziecinstwie > tradycja kulturowa.

            etc.

            Mary_an, dziekuje za wyklad krytyczny nt. teizmu. Cenne to i glegokie.
            Ale ja nie o to pytam. Ja prosze o ateistyczne wyznanie wiary/swuatopogladu.

            OK. Doszlismy do tego ze wierzysz w swiat realny za oknem. Czy mozesz mi
            przyblizyc twoje wierzenia nt. genezy tego swiata?
            • mary_an Re: geneza okolicznosci przyrody za oknem... 13.12.04, 14:37
              Nie mam zadnego wierzenia w geneze swiata - jakbym w cokolwiek
              nieudowadnialnego wierzyla, bylaby to juz wiara. Nie ma zadnego racjonalnego
              wytlumaczenia powstania swiata i dlatego jedyne, w co moge wierzyc, to rozum
              czlowieka, ktoremu moze kiedys uda sie w sposob naukowy poznac prawde.
              • x3936012 wiara w rozum 13.12.04, 14:41
                mary_an napisała:

                > Nie mam zadnego wierzenia w geneze swiata -

                to zakrawa na lenistwo umyslowe. Swiat za oknem jest realny. Skondes on sie tu
                wzial,


                > jakbym w cokolwiek nieudowadnialnego wierzyla, bylaby to juz wiara. Nie ma
                zadnego racjonalnego > wytlumaczenia powstania swiata i dlatego jedyne, w co
                moge wierzyc, to rozum czlowieka, ktoremu moze kiedys uda sie w sposob naukowy
                poznac prawde.

                wiara w rozum to tez wiara. Biorac pod uwage historyczne doswiadczenia
                ludzkosci ma ona (moim skromnym zdaniem) kruche podstawy, ale jakas wiara to
                jest.

                Czy ta religia ma jakas nazwe?
                • mary_an Re: wiara w rozum 13.12.04, 15:00
                  No ale logicznie - jezeli nie wierze w nic nieudowadnialnego, to jak moge
                  wierzyc w jakakolwiek teorie powstania swiata? Pomysl troche :) Moge co
                  najwyzej wierzyc, ze jest na to jakies logiczne wytlumaczenie i ze z czasem
                  moze je poznam. I tyle.
                  • x3936012 wiara i rozum 13.12.04, 15:13
                    mary_an napisała:

                    > No ale logicznie - jezeli nie wierze w nic nieudowadnialnego, to jak moge
                    > wierzyc w jakakolwiek teorie powstania swiata? Pomysl troche :)

                    > Moge conajwyzej wierzyc, ze jest na to jakies logiczne wytlumaczenie i ze z
                    czasem moze je poznam. I tyle.

                    Troche mysle, powiem wiecej, staram sie jak moge.

                    Teza ze ROZUMEM mozna wszystko ogarnac jest smiala, ale nie wypada mi jej
                    krytykowac jako iz jest elementem WIARY, ktora wyznajesz (a ja szanuje wyznania
                    innych).

                    W temacie stosunku WIARY i ROZUMU przypomnial mi sie pewien tekst. Jezeli
                    uwazasz ze warty dalszego rozwiniecia to poszukam linki.

                    ------------------------------

                    POZNAJ SAMEGO SIEBIE

                    Zarówno w dziejach Wschodu, jak i Zachodu można dostrzec, że człowiek w ciągu
                    stuleci przebył pewną drogę, która prowadziła go stopniowo do spotkania z
                    prawdą i do zmierzenia się z nią. Proces ten dokonał się nie mogło bowiem być
                    inaczej w sferze osobowego samopoznania: im bardziej człowiek poznaje
                    rzeczywistość i świat, tym lepiej zna siebie jako istotę jedyną w swoim
                    rodzaju, a zarazem coraz bardziej naglące staje się dla niego pytanie o sens
                    rzeczy i jego własnego istnienia. Wszystko co jawi się jako przedmiot naszego
                    poznania, staje się tym samym częścią naszego ż— nie «poznaj samego siebie»,
                    wyryte na architrawie świątyni w Delfach, stanowi świadectwo fundamentalnej
                    prawdy, którą winien uznawać za najwyższą zasadę każdy człowiek, określając się
                    pośród całego stworzenia właśnie jako «człowiek», czyli ten, kto «zna samego
                    siebie».

                    Wystarczy zresztą przyjrzeć się choćby pobieżnie dziejom starożytnym, aby
                    dostrzec wyraźnie, jak w różnych częściach świata, gdzie rozwijały się różne
                    kultury, ludzie równocześnie zaczynali stawiać sobie podstawowe pytania
                    towarzyszące całej ludzkiej egzystencji: Kim jestem? Skąd przychodzę i dokąd
                    zmierzam? Dlaczego istnieje zło? Co czeka mnie po tym życiu? Pytania te są
                    obecne w świętych pismach Izraela, znajdujemy je w Wedach, jak również w
                    Awestach; spotykamy je w pismach Konfucjusza czy Lao-Tse, w przepowiadaniu
                    Tirthankhary i Buddy; są obecne w poematach Homera czy w tragediach Eurypidesa
                    i Sofoklesa, podobnie jak w pismach filozoficznych Platona i Arystotelesa.
                    Wspólnym źródłem tych pytań jest potrzeba sensu, którą człowiek od początku
                    bardzo mocno odczuwa w swoim sercu: od odpowiedzi na te pytania zależy bowiem,
                    jaki kierunek winien nadać własnemu życiu.

                    Wiele jest dróg, którymi człowiek może zmierzać do lepszego poznania prawdy, a
                    przez to czynić swoje życie coraz bardziej ludzkim. Wyróżnia się wśród nich
                    filozofia, która ma bezpośredni udział w formułowaniu pytania o sens życia i w
                    poszukiwaniu odpowiedzi na nie: jawi się ona zatem jako jedno z
                    najwznioślejszych zadań ludzkości. Termin filozofia wedle greckiego zrodla
                    to «umiłowanie mądrości». Istotnie, filozofia narodziła się i rozwinęła w
                    epoce, gdy człowiek zaczął sobie stawiać pytania o przyczynę i cel rzeczy. Na
                    różne sposoby i w wielu formach ukazuje ona, że pragnienie prawdy stanowi
                    nieodłączny element ludzkiej natury. Wrodzoną cechą umysłu ludzkiego jest
                    skłonność do zastanawiania się nad przyczyną zjawisk, chociaż odpowiedzi,
                    jakich sobie stopniowo udzielał, są osadzone w kontekście wskazującym wyraźnie
                    na wzajemne oddziaływanie różnych kultur, w których człowiek żyje.

                    Filozofia wywarła silny wpływ na ukształtowanie i rozwój kultury na Zachodzie,
                    nie powinniśmy jednak zapominać również o jej oddziaływaniu na sposoby
                    pojmowania egzystencji rozpowszechnione na Wschodzie. Każdy naród posiada
                    bowiem swoją pierwotną, oryginalną mądrość, stanowiącą prawdziwy skarb kultury,
                    która dąży do wyrażenia się w sposób dojrzały także w formach ściśle
                    filozoficznych. Prawdziwość tego stwierdzenia potwierdza fakt, że pewną
                    podstawową formę wiedzy filozoficznej, istniejącą także w naszej epoce,
                    spotykamy nawet w postulatach, którymi inspiruje się prawodawstwo różnych
                    krajów oraz prawo międzynarodowe określające reguły życia


                    ------

                    • x3936012 wklejka wyzej to jedynie wstep do dluzszego 13.12.04, 15:18
                      traktatu filozoficznego (nie wkleilem calosci bo jest tego paredziesiat o ile
                      nie wiecej stron)

                      Domyslasz sie co to jest i czyjego to jest autorstwa?

    • Gość: ciach ciach przecież już ci to tłumaczyłam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 14:20
      ateizm nie jest wiarą. uparłeś się na tą swoją teorię i nic do ciebie nie
      dociera. nie raczyłeś nawet odpowiedzieć na mój post w jednym z wątków poniżej
      (może go nie zrozumiałeś?).ty WIERZYSZ w coś, na co nie masz dowodów, a ja NIE
      WIERZĘ w coś, na co nie mam dowodów. gdybym miała dowód to już nie byłaby wiara
      ale wiedza. no i jeśli w coś wierzę to właśnie w nią - wiedzę.
      • x3936012 troche zbyt metnie 13.12.04, 14:31
        Gość portalu: ciach ciach napisał(a):

        > ateizm nie jest wiarą. uparłeś się na tą swoją teorię i nic do ciebie nie
        > dociera. nie raczyłeś nawet odpowiedzieć na mój post w jednym z wątków poniżej
        > (może go nie zrozumiałeś?).ty WIERZYSZ w coś, na co nie masz dowodów, a ja
        NIE WIERZĘ w coś, na co nie mam dowodów. gdybym miała dowód to już nie byłaby
        wiara ale wiedza. no i jeśli w coś wierzę to właśnie w nią - wiedzę.

        Ja wierze ze swiat ktory widze jest realny. Mam na to dowod w postaci zmyslow
        (OK, matrix zostawmy na boku ;) ) Wierze w jego stworzenie.

        A ty wierzysz w swiat realny za oknem? Masz jakis swiatopoglad na temat jego
        genezy?

        • Gość: ciach ciach bo w skrócie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 14:25
          to że nie wiem skąd coś pochodzi, nie znaczy od razu, że muszę temu przypisywać
          boskie pochodzenie. kiedyś ludzie nie wiedzieli np. skąd się biorą pioruny -----
          -->zeus gromowładny.
          gdyby bóg istniał to jestem przekonana że nie przejawiałby się przez takie
          nielogiczne i niespójne książki jaką jest biblia (w jednym miejscu jest
          napisane by zakopywać odchody, w innym by kamieniować zgwałcone kobiety,
          jeszcze gdzie indziej by mordować niewinnych jeńców wojennych, a jeszcze że
          eunuch nie może wchodzić do świątyni... etc) i tak dziwną i pokrętną
          organizację jaką jest KK.
          a róznicę myślę, że rozumiesz tylko nie chcesz się przyznać do błędu.
      • Gość: mateusz Re: przecież już ci to tłumaczyłam IP: *.e / 213.25.195.* 13.12.04, 15:43
        Gość portalu: ciach ciach napisał(a):
        no i jeśli w coś wierzę to właśnie w nią - wiedzę.

        Wiara w wiedzę jest wiarą jak inne,bo nauka bywa omylna,co było aktualne i
        nowoczesne 50 lat temu teraz jest wyśmiewane.Trzeba miec nie lada ufnośc ze
        aktualna wiedza się nie myli,mozna powiedzieć-naiwnośc.
        W człowieku jest cała kupa nielogicznych zachowań,odczuć, kocha kogoś nie
        wiadomoczemu,innego nie lubi choc ten jest beardziej
        watościowy.Niewidzialny,nienamacalny świat doznań wewnetrznych jest dla mnie
        dowodem,że istnieje cos poza ciałem i ziemią.
        Zreszta i nauka stworzyła hipotezę czwartego wymiaru.
        • Gość: ciach ciach Re: przecież już ci to tłumaczyłam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 14:32
          w wiedzę, ale nie mam na myśli jej konkretnych przejawów (choć niektóre uznaje
          za prawdziwe, jeśli jednak ktoś udowodni, że takie nie są - bez żalu je
          porzucę), tylko system: teorie, tezy, eksperymenty, dowody.
          w zwierzątkach też jest kupa. to tylko biologia, hormony i neuroprzekaźniki,
          ale fakt to bardzo ciekawe. ale 90% tego dobrze tłumaczy teoria ewolucji więc
          nie jest to takie niezrozumiałe. zwierzęta przeżywają to podobnie tylko nie są
          tego tak świadome jak ludzi.
          • Gość: mateusz Re: przecież już ci to tłumaczyłam IP: *.e / 213.25.195.* 14.12.04, 15:21
            Ale zwierzątko abstrakcji nie wymyśli.
      • Gość: blq można tłumaczyć.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 16:13
        > ateizm nie jest wiarą

        Ależ oczywiście, ateizm JEST wiarą. Wierzysz w to, że nie ma nic ponad to, co
        dostrzegasz zmysłami. Wierzysz, ze jesteś wolna od siły wyższej, wierzysz że po
        śmierci przestajesz istnieć, ciało się rozkłada a dusza odchodzi w niebyt.

        Nie tłumacz, że Ciebie po prostu nie obchodzi, co jest po śmierci. Człowiek nie
        zastanawiający się nad pytaniami egzystencjalnymi będzie albo bardzo prosty,
        albo bardzo głupi. Zakładam, że do takich nie należysz. 3 możliwość jest taka,
        że na myślenie nie masz czasu, bo kariera, bo dzieci, bo praca.

        Faktem jednak jest, że coś co niepoznane ma 2 możliwości - albo istnieje, albo
        nie. Tak jak Bóg, tak jak UFO, tak jak potwór z Loch Ness. Wierzysz w UFO?
        (dajmy na to) - nie wierzę! czyli - wierzysz w nieistnienie UFO! no bo jak to
        inaczej nazwiesz? Że WIESZ, że UFO nie istnieje? Masz na to dowody? Nie masz.

        I tak samo jest z Bogiem.

        Na innym forum jest niejaki Krzys52, czlowiek ktory jest kapłanem Ateizmu. Od
        dziesiecioleci jego jedynym chyba zajęciem jest przekonywanie ludzi do ateizmu.
        Poświęca temu, na forum, długie godziny dziennie. Jest w swych poglądach
        ortodoksyjny niczym o Rydzyk, tyle że w drugą "mańkę". Czy takie samozaparcie
        byłoby możliwe, gdyby w grę nie wchodziła szczera i silna WIARA???

        • Gość: JJ Re: można tłumaczyć.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 17:54
          Podana dychotomia jest, delikatnie mówiąc, nieco naiwna... Brak wiary nie może
          być utożsamiany z niewiarą, podobnie jak to się ma z wiedzą...

          Jeśli nie wiem, czy Bóg istnieje, to nie znaczy, że wiem, że nie istnieje. Jeśli
          nie wierzę, że Bóg istnieje, to nie znaczy, że wierzę, że nie istnieje.

          Dlatego jeśli ktoś pyta, czy jest Bóg, odpowiadam: "Nie przypuszczam". Jeśli
          ktoś udowodni mi, że jest inaczej (tj. że istnieje, lub nie), to będę miał pewność.
          • Gość: blq jesteś agnostykiem, a nie ateistą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 17:56
            a to 2 rożne światy. mówimy o ateistach, ludziach, którzy wyznają zasadę, że
            Boga nie ma.
        • Gość: ciach ciach Re: można tłumaczyć.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 14:39
          czyli stwierdzenie:
          "nie wierzę w krasnoludki, bo nie mam dowodu na ich istnienie"
          ma dla ciebie taką samą wagę jak:
          "wierzę w krasnoludki, bo nie ma dowodu na to, że nie istnieją"?
          albo
          "wierzę, że zabiłeś tego człowieka, bo (choć nie mam dowodu na to, że to
          zrobiłeś to) nie mam dowodu na to, że tego nie zrobiłeś"
          i
          "nie wierzę że zabiłeś, bo nie mam dowodu twego czynu"?
          wsio rawno?
          • Gość: blq jak mozna pisac takie pierdoly? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 15:09
            1. czy miałeś kiedyś w życiu jakiekolwiek przesłanki o istnieniu krasnoludków?
            jeśli tak, to możemy dyskutować na ten temat. jeśli nie - nie używaj
            beznadziejnego argumentu.

            2. tutaj to już kompletnie zamieszałeś. chyba nawet dziecko zauważy, że (w
            analogii do mojego postu) powinno być:
            - "wierzę, że zabiłeś tego człowieka, MIMO ŻE nie mam dowodu na to, że to zrobiłeś"
            - "nie wierzę że zabiłeś, mimo że nie mam dowodu twego czynu"?

            no bo czy ktoś wierzy w Boga tylko dlatego, że nie ma argumentu na jego
            nieistnienie? a jeśli nawet, to logiczną opozycją będzie coś zupełnie innego niż
            podałeś.

            gubisz sie, sam to przyznaj.
            • Gość: blq tak wiem. jesteś kobietą.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 15:11
              i może nawet to wiele wyjaśnia. u mnie nawet najlesze studentki musiały
              powtarzać logike.
    • mariuszr_77 Re: Ateistyczne wyznanie wiary 13.12.04, 18:21
      To nie wiara:) To raczej filozfia życia:)
      My np nie kradniemy nie dlatego że to grzech i boimy się kary po śmierci a poprostu dlatego że to nie uczciwe. Obchodzimy święta nie dlatego że tak nakazuje religia tylko wykorzystujemy ten czas aby cieszyć się ze spotkań z naszymi rodzinami, przyjaciółmi na co czasem nie starcza czasu w innym okresie kiedy każdy jest zajęty własnymi sprawami, problemami. Szanujemy innych nie dlatego że tak jest zapisane w dekalogu tylko dlatego że uważamy że inni ludzie na ten szacunek zasługują.
      A co będzie po śmierci? Ciało rozsypie się w proch ale będziemy żyli w pamięci innych.
      • Gość: blq ateizm - humanistyczny. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 20:20
        ateista humanista. swiatopogląd nowoczesnego lewicowca. byc moze poglądy
        gospodarcze masz inne, ale światopoglądowo - różowiutko, jak na panience z
        Manieczek. cóż...

        troche spłycasz ludzi wierzących i ubliżasz ich inteligencji. Sądzisz, że oni są
        dobrzy jedynie ze strachu przed karą po śmierci? Nie wierzysz w to, że mieli
        porządnych rodziców, którzy prócz pacierza nauczyli ich też być po prostu
        dobrymi ludzmi? Nie na popis, nie ze strachu, ale dla zwykłej przyzwoitości?


        > A co będzie po śmierci? Ciało rozsypie się w proch ale będziemy żyli w pamięci
        > innych.
        Pamięć bywa krótka. Zupełnie, jak i wyobraźnia.
        • mariuszr_77 Re: ateizm - humanistyczny. 13.12.04, 20:42
          > dobrzy jedynie ze strachu przed karą po śmierci? Nie wierzysz w to, że mieli
          > porządnych rodziców, którzy prócz pacierza nauczyli ich też być po prostu
          > dobrymi ludzmi? Nie na popis, nie ze strachu, ale dla zwykłej przyzwoitości?

          Szczerze mówiąc nie zwracam żadnej uwagi na wyznanie lub jego brak u innych do momentu aż jakiś katolik lub wyznawca innej religi nie stara się na siłę udowodnić mi że jestem gorszy od niego tylko dla tego że nie podzielam jego wiary.

          > Pamięć bywa krótka. Zupełnie, jak i wyobraźnia.

          E tam, o Koperniku do dziś ludzie pamiętają:)
          • Gość: blq Re: ateizm - humanistyczny. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 21:41
            > Szczerze mówiąc nie zwracam żadnej uwagi na wyznanie lub jego brak

            No właśnie. I w moich oczach nie jesteś gorszy, tylko po prostu uboższy. Tak,
            jakbyś nie zwracał uwagi na muzykę lub obraz wiszący gdzieś na ścianie. Pewna
            część rzeczywistości, fakt - może mało namacalna - jest Ci po prostu obca.

            > E tam, o Koperniku do dziś ludzie pamiętają:)

            O jego dokonaniach bardziej niż o osobie. Kogo obchodzi, co czuł, czy miał
            dzieci, kogo kochał? To ciekawe, już 2ga osoba w przeciagu miesiąca podaje mi za
            przyklad Kopernika... to jakiś ateistyczny bożek, czy tylko tak jakoś
            nakierowuje dyskusję? :)


            PS. Nie jestem katolikiem. Jestem bezwyznaniowy. Religie są jak partie polityczne...
            • Gość: mila Re: ateizm - humanistyczny. IP: *.8048139.tvteletronik.pl 14.12.04, 18:03
              Dlaczego nie należysz do żadnego wyznania? Czy nie przyszło ci do głowy ze za
              parę lat będziesz jak ludzie niewierzący. Przecież człowiek to istota
              społeczna,dlaczego nie miałbyś wspólnie z innymi ludźmi budować swoją wiarę.
            • Gość: mila Re: ateizm - humanistyczny. IP: *.8048139.tvteletronik.pl 14.12.04, 18:07
              jeśli to nie jest tajemnicą jakiego byłeś wyznania lub wyznań zanim doszedłeś
              do wniosku,że wyznania są jak partie polityczne?
              Może rozczarowałeś się do jakiegoś kościoła i przeniosłeś swą niechęć na
              wszystkie?
              Człowiek który się odosabnia w wierze w Boga moze ale nie musi stać się w
              przyszłości jak ci którzy niewierzą, czy nie tak?
              • Gość: blq Re: ateizm - humanistyczny. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 23:15
                > Człowiek który się odosabnia w wierze w Boga moze ale nie musi stać się w
                > przyszłości jak ci którzy niewierzą, czy nie tak?

                Oczywiscie, ze tak... tak samo, jak po odejsciu z partii politycznej mozesz
                przestac interesowac sie polityką, la enie musisz.

                W moim przypadku jest raczej odwrotnie. Poki bylem katolikiem, przyjmowalem
                rozne rzeczy jako dogmat. Potem, tak jak i wielu innych, zniechecily mnie
                idiotyzmy tej religii. To cale prawo kanoniczne, sam fakt, ze 90% to nauki
                kosciola, wymysly biskupow... tylko 10, moze 20% to nauka Chrystusa, czy jeszcze
                wczesniejsze prawa biblijne.

                Tak jak opowiedzialem, nie mam nic przeciwko chrzescijanom, uwazam ze
                chrzescijanstwo jest dobra droga na poznanie Boga. Pod warunkiem, ze nie jest
                sie przez te wiare ograniczanym. Ja czylem sie ograniczany, gdyz ja Boga szukam
                (a co najwazniejsze ZNAJDUJE) w rzeczach innych...

                w zdarzeniach z mojego zycia. z doswiadczen i obserwacji. z zadziwiajacych
                zbiegow okolicznosci. z chwil, ktore sa tak nieprawdopodobne, ze az niemal
                nierealne. widzac to wszystko, czesto rzeczy Zle, mam niemal pewnosc, ze Bog
                istnieje. a ludzi nie dostrzegajacych Go uwazam za ślepców. choc nie wykluczam,
                ze ich zycie po prostu musi takie być - muszą nie dostrzegać Boga, by mieć
                większe wątpliwości. ja ich nie mam niemal wcale.

                niestety, dogmatyczny katolik bywa slepcem niewiele mniejszym niz ateista.
                ateizm to religia, a w kazdej "odgornej" religii mozna sie niezle zatracic. to,
                co jest najgrozniejsze, to przytępic sobie zmysly. bo Boga mozna poznac
                zmyslami, zobaczyc jego "zagrywki" i probowac odgadnąć Jego zamiary.

                ateista mnie wyśmieje, a katolik będzie wierzyl w swoje prawdy i "spocznie na
                laurach". obie postawy są nad wyraz niebezpieczne.



                • Gość: mila Re: ateizm - humanistyczny. IP: *.8048139.tvteletronik.pl 15.12.04, 05:06
                  Podoba mi się co napisałeś o "dostrzeganiu" Boga w życiu, myślę,że jedną z
                  róznic jaka dzieli ludzi wierzących i niewierzących jest taka,że ci
                  pierwsi "szukają " Boga a ci drudzy nie.
                  Ale czym dla Ciebie jest Biblia? Dla chrześcijan jest drogowskazem jak mają
                  postępować,jest też źródłem nadziei na lepszą przyszłość.
                  Człowiek jest istotą społeczną i dlatego ludzie łączą się w grupy aby oddawać
                  Bogu cześć, a jak się komuś nie podoba jego religia to jeśli jest
                  niereformowalna zakłada własną ,bardziej czystą i wolną o dogmatów ale
                  takie indywidualne oddawanie Bogu czci czyni człowieka w tej najwazniejszej
                  dziedzinie życia samotnym a to na pewno nie jestwola Boga. Pozdrawiam cię.
                • a.g.r.e.s.t Re: ateizm - humanistyczny. 15.12.04, 16:37
                  Ale dlaczego uwazasz, że katolik musi spoczywać na laurach? Ja tak tego nie
                  odczuwam, mam poczucie, że w kosciele katolickim bardzo sie rozwijam. Może
                  chodzi ci o intelektualne spoczęcie na laurach? Ale przecież dogmaty sa tak
                  paradoksalnymi, nie z tej ziemi twierdzeniami, że zastanawiając się nad nimi
                  potrzeba dużego wysiłku. Poza tym w religii katolickiej większy nacisk kładzie
                  sie na czynność, na akty woli człowieka wyrażające się w służeniu innym swoja
                  osobą. Czy uważasz, że Matka teresa z Kalkuty (ona akurat jest sztandarem, ale
                  jest mnóstwo cichych osób podobnie żyjących)spoczywała na laurach? Nie bardzo
                  rozumiem, co masz na myśli, może dlatego, że jestem kobietą i pewnie kilka razy
                  zaliczałabym u ciebie logikę.
            • mariuszr_77 Re: ateizm - humanistyczny. 15.12.04, 00:08
              > No właśnie. I w moich oczach nie jesteś gorszy, tylko po prostu uboższy. Tak,
              > jakbyś nie zwracał uwagi na muzykę lub obraz wiszący gdzieś na ścianie.

              Nie to nie tak, ja również zwracam uwagę na ten sam obraz co Ty ale dla mnie istotne są inne jego fragmenty.

              > przyklad Kopernika... to jakiś ateistyczny bożek, czy tylko tak jakoś
              > nakierowuje dyskusję? :)

              Biorąc pod uwagę że był księdzem to chyba nie najlepszy kandydat na ateistycznego bożka:)
      • Gość: mateusz Re: Ateistyczne wyznanie wiary IP: *.e / 213.25.195.* 14.12.04, 15:20
        > My np nie kradniemy nie dlatego że to grzech i boimy się kary po śmierci a
        popr
        > ostu dlatego że to nie uczciwe.
        Ale że nieuczciwe wiecie od wierzących.
        Poza tym ja nie kradnę dlatego, że nie chcę Komuś sprawiać przykrości, a nie ze
        strachu przed karą.Masz wiedzę o wierze z przedwojennych katechizmów dla ludu.
        To co piszesz, to wykrzywienie mojej religii, myślę, że wywołane dysonansem
        poznawczym.
        • mariuszr_77 Re: Ateistyczne wyznanie wiary 14.12.04, 15:41
          > To co piszesz, to wykrzywienie mojej religii, myślę, że wywołane dysonansem
          > poznawczym.

          :) I tak potraktowałem religię łagodniej niż część katolików traktuje ateistów.
          Ja dobrze wiem że religia nie ma żadnego wpływu na to czy ktoś jest dobrym człowiekiem czy też śmieciem który nie zasługuje na to aby chodzić po tej ziemi.
          To prawda, mam pewien uraz do katolików i ich zakłamania ale tylko do konkretnych osób i nie rozciągam tego od razu na wszystkich wierzących.
          Podobnie z klerem, tu też mam osobiste nie miłe doświadczenia ale też dotyczy to tylko konkretnych osób i nie twierdzę że wszyscy są obłudni i zakłamani.
          Mam do Was normalnych katolików tylko jedną małą prośbę, nie dajcie się przekrzyczeć tym wszystkim wojującym katolikom a ja obiecuję że będę robił to samo w stosuku do wojujących ateistów bo zarówno jedni jak i drudzy robią nam wszystkim więcej szkody niż pożytku.
    • Gość: mikolajekijsu nie wierze w nic juz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 19:57
      po pierwsze nie wierze w boga szczegolnie tego w wydaniu chrzescijanskim.
      bog jako idea istoty doskonalej wszechwiedzacej itp jest pelna wewetrzynch
      sprzecznosci, nie do przyjecia !

      nie widze sensu istnienia jakiejs duchowej weszechistoty

      nie chce mi sie tak naprawde tego tlumaczyc

      a w co wierze ?
      wierze w to ze jestem ze zyje ze zyja inni ze zyja zwierzeta, roslinyu, ze mamy
      uklad sloneczny wierze w wielki wybuch wierze w nauke i madrosc

      a wszystko inne ?! nie wierze w nic
      nie wierze w sens zycia bo kiedys nawet jesli rod ludzki mialby zyc przez milion
      lat to za milion lat nikt o czlowieku jako gatunku nie pamietac

      a wiec zyje
      bawie sie
      kocham swoich przyjaciol
      swoje dziwki
      alkohol
      i narkotyki
      • Gość: blq Re: nie wierze w nic juz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 20:13
        > swoje dziwki
        > alkohol
        > i narkotyki

        ateizm u skrajnego hedonisty to sprawa tak banalna, jak łapówki wśród polityków.
        innymi słowy - zło wynikłe z ułomności. hedonistą zostaje sie, podobnie jak
        politykiem, w wyniku pewnej naturalnej selekcji. uczciwość u polityka,
        religijnośc (a choćby jakieś, elementarne, zastanowienie nad własną egzystencją)
        - nie występują PRAWIE NIGDY.

      • runek Re: nie wierze w nic juz 15.12.04, 11:26
        zastanawia mnie jak można nie wierzyć szczególnie.
        Jak można nie wierzyć bardziej albo mniej ?
        Czy mniej mocno nie wierzysz w Buddę albo w Zeusa ?
    • nick.kertiz "Do Niewierzącego - od ateisty" 15.12.04, 16:59
      x3936012 napisał:

      > Zwracam sie z goraca prosba do forumowych ateistow o przyblizenie mi ich
      > wiary, bo wywadzac sie z innego kregu kulturowego (chrzescijanstwo, w jego
      > lacinskiej wersji) nie jestem zorientowany co do charakteru ich swiatopogladu.
      >
      > Wydaje mi sie ze jest was na forum sporawo, wiec licze ze podolacie zadaniu i
      > oswiecicie religianta.


      Proszę uprzejmie. Ale nie licz na większe efekty, jeśli nie zdobędziesz się na
      wysiłek umysłowy. Utożsamiasz różnice wyznaniowe i światopoglądowe, to
      uproszczenie, umysłowe lenistwo. Brak kozy może być liczbą kóz, liczbą zero,
      ale brak uczciwości w kluczowych fagmentach zeznań przed sejmową komisją
      śledczą, przy mówieniu prawdy w nieistotnych szczegółach nie jest uczciwością,
      tyle że niewysoką, jest po prostu nieuczciwością. Zatem brak wiary nie jest
      wiarą. Nie siej więcej tej demagogii. Powinna pomóc w tej sprawie odpowiedź,
      jakiej udzieliłem onegdaj panu Cytatowi


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7157283&a=8035557
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka