ijaw
30.12.04, 14:24
Będzie nowy rasizm? Tło polityczne, ale rzutuje na wzajemne relacje.
To wiadomość o ustanowieniu przez Dumę nowego święta rosyjskiego zamiast
dotychczas obchodzonej rocznicy rewolucji październikowej. Będzie nim Wygnanie
Polaków z Moskwy.
Cytuję za poratlem interia.pl cały artykuł.
"Święto antypolskie
30.12.2004 06:00
Rosjanie w ramach rozliczeń z historią zlikwidowali święto ku czci rewolucji
październikowej. Zamiast tego będą świętować 4 listopada wygnanie Polaków z
Moskwy w XVII wieku.
Od kilkudziesięciu lat dla Rosjan początek listopada tradycyjnie wiązał się ze
świętowaniem rewolucji bolszewickiej. Niewiele zmienił w tej kwestii upadek
Związku Radzieckiego. 7 listopada w Rosji wciąż był dniem wolnym od pracy, a
przez ulice miast przelewały się wojskowe defilady. Jedynie na trybunach
komunistycznych kacyków zastąpili urzędnicy wybrani w mniej lub bardziej
demokratycznych wyborach.
Ale czczenie komunistycznej historii wyjątkowo nie podobało się rosyjskiej
Cerkwi Prawosławnej.
Jedność zamiast rewolucji
Cerkiew, która ostatnio umacnia swoje wpływy, postanowiła przeforsować w Dumie
projekt zakładający zniesienie rocznicy rewolucji i zastąpienie jej Dniem
Jedności Narodowej, który miałby przypadać 4 listopada. Co kryje się pod tą
pompatyczną nazwą? Otóż tego dnia rosyjscy wyznawcy prawosławia obchodzą dzień
Matki Bożej Kazańskiej. Święto ustanowiono na pamiątkę wydarzeń w z początku
XVII wieku.
W 1609 r. wybuchła wojna polsko-rosyjska. Polski król Zygmunt III Waza
próbował wykorzystać kryzys caratu w Moskwie i zbrojnie przejąć władzę. Już w
rok później hetman Stanisław Żołkiewski mógł się rozgościć na Kremlu. Polskie
rządy w Rosji trwały trzy lata, a kres położyło im ludowe powstanie w 1612 r.
Nad Bojarami, którzy rozprawili się z Polakami, czuwała Matka Boża Kazańska,
zwana od tej pory "Wyzwolicielką Rusi". Wyzwolicielka została skąpana w
polskiej krwi. Powstańcy złamali słowo dane oblężonym Polakom, którzy zostali
rozsiekani przez rozwścieczony tłum moskwian.
Polak - wróg z Zachodu
Rosjanie uwielbiają wspominać krótki okres między 1605 a 1612 rokiem / AFP
Wojska Zygmunta III Wazy zostały przegnane, nic nie wyszło z planów
inkorporacji Rosji do Rzeczpospolitej. Ale historycy zgodnie przyznają, że w
dziejach Rosji były ważniejsze daty, bardziej godne upamiętnienia. Dlaczego w
takim razie rosyjska Duma głosami 327 deputowanych opowiedziała się za
nadaniem masakrze polskich żołnierzy miana narodowego święta?
Wytłumaczenie można znaleźć w słowach Normana Daviesa, który pisał w jednym ze
swoich esejów: "w mitologii rosyjskiej Polak jest na ogół obsadzany w roli
wiecznego wroga z Zachodu, zdrajcy Słowiańszczyzny, religijnego przeciwnika
Kościoła prawosławnego, głównego sprzymierzeńca knujących obcokrajowców, który
nieustannie gotuje się do najazdu na Rosję i do podeptania jej tradycyjnych
wartości.
Rosjanie uwielbiają wspominać krótki okres między 1605 a 1612 rokiem, kiedy
wojsko polskie dwukrotnie zajmowało Kreml. Pamięć oczywiście zawodzi ich w
znacznie liczniejszych przypadkach, kiedy to armie rosyjskie najeżdżały Polskę".
Nowe władze - nowe święta
O wprowadzenie Dnia Jedności Narodowej do kalendarza oficjalnych świąt
zabiegali przywódcy rosyjskiego prawosławia, których poglądy zazwyczaj są
zgodne z oficjalnymi poglądami kremlowskich władz. Ale ich starania wsparli
również przedstawiciele islamu, judaizmu, a nawet buddyzmu. - Mamy nowe
władze, które potrzebują nowych atrybutów, w tym nowych świąt - powiedział
Oleg Szejn z komisji, która złożyła projekt ustawy ustanawiającej nowe święto.
Putin kontra Kwaśniewski
Jednak ekipa Putina rządi Rosją już od czterech lat. A święto wygnania
Polaków, pojawia się akurat w momencie, gdy stosunki między Polską a Rosją są
dość napięte. Wystarczy przypomnieć ostatnie wystąpienie Putina, który w
ostrych słowach zrugał Aleksandra Kwaśniewskiego.
Cóż, to nie jedyne święto w rosyjskim kalendarzu, które może budzić
wątpliwości. 23 lutego przypada Dzień Armii. Wojskowi upamiętniają w ten
sposób porażkę jaką Czerwonej Armii zadali w 1918 r. Niemcy. I jak tu
zrozumieć naszych sąsiadów?"
(INTERIA.PL)