Dodaj do ulubionych

Wygnani z Moskwy

30.12.04, 14:24
Będzie nowy rasizm? Tło polityczne, ale rzutuje na wzajemne relacje.
To wiadomość o ustanowieniu przez Dumę nowego święta rosyjskiego zamiast
dotychczas obchodzonej rocznicy rewolucji październikowej. Będzie nim Wygnanie
Polaków z Moskwy.
Cytuję za poratlem interia.pl cały artykuł.

"Święto antypolskie
30.12.2004 06:00
Rosjanie w ramach rozliczeń z historią zlikwidowali święto ku czci rewolucji
październikowej. Zamiast tego będą świętować 4 listopada wygnanie Polaków z
Moskwy w XVII wieku.
Od kilkudziesięciu lat dla Rosjan początek listopada tradycyjnie wiązał się ze
świętowaniem rewolucji bolszewickiej. Niewiele zmienił w tej kwestii upadek
Związku Radzieckiego. 7 listopada w Rosji wciąż był dniem wolnym od pracy, a
przez ulice miast przelewały się wojskowe defilady. Jedynie na trybunach
komunistycznych kacyków zastąpili urzędnicy wybrani w mniej lub bardziej
demokratycznych wyborach.
Ale czczenie komunistycznej historii wyjątkowo nie podobało się rosyjskiej
Cerkwi Prawosławnej.
Jedność zamiast rewolucji
Cerkiew, która ostatnio umacnia swoje wpływy, postanowiła przeforsować w Dumie
projekt zakładający zniesienie rocznicy rewolucji i zastąpienie jej Dniem
Jedności Narodowej, który miałby przypadać 4 listopada. Co kryje się pod tą
pompatyczną nazwą? Otóż tego dnia rosyjscy wyznawcy prawosławia obchodzą dzień
Matki Bożej Kazańskiej. Święto ustanowiono na pamiątkę wydarzeń w z początku
XVII wieku.
W 1609 r. wybuchła wojna polsko-rosyjska. Polski król Zygmunt III Waza
próbował wykorzystać kryzys caratu w Moskwie i zbrojnie przejąć władzę. Już w
rok później hetman Stanisław Żołkiewski mógł się rozgościć na Kremlu. Polskie
rządy w Rosji trwały trzy lata, a kres położyło im ludowe powstanie w 1612 r.
Nad Bojarami, którzy rozprawili się z Polakami, czuwała Matka Boża Kazańska,
zwana od tej pory "Wyzwolicielką Rusi". Wyzwolicielka została skąpana w
polskiej krwi. Powstańcy złamali słowo dane oblężonym Polakom, którzy zostali
rozsiekani przez rozwścieczony tłum moskwian.
Polak - wróg z Zachodu
Rosjanie uwielbiają wspominać krótki okres między 1605 a 1612 rokiem / AFP
Wojska Zygmunta III Wazy zostały przegnane, nic nie wyszło z planów
inkorporacji Rosji do Rzeczpospolitej. Ale historycy zgodnie przyznają, że w
dziejach Rosji były ważniejsze daty, bardziej godne upamiętnienia. Dlaczego w
takim razie rosyjska Duma głosami 327 deputowanych opowiedziała się za
nadaniem masakrze polskich żołnierzy miana narodowego święta?
Wytłumaczenie można znaleźć w słowach Normana Daviesa, który pisał w jednym ze
swoich esejów: "w mitologii rosyjskiej Polak jest na ogół obsadzany w roli
wiecznego wroga z Zachodu, zdrajcy Słowiańszczyzny, religijnego przeciwnika
Kościoła prawosławnego, głównego sprzymierzeńca knujących obcokrajowców, który
nieustannie gotuje się do najazdu na Rosję i do podeptania jej tradycyjnych
wartości.
Rosjanie uwielbiają wspominać krótki okres między 1605 a 1612 rokiem, kiedy
wojsko polskie dwukrotnie zajmowało Kreml. Pamięć oczywiście zawodzi ich w
znacznie liczniejszych przypadkach, kiedy to armie rosyjskie najeżdżały Polskę".
Nowe władze - nowe święta
O wprowadzenie Dnia Jedności Narodowej do kalendarza oficjalnych świąt
zabiegali przywódcy rosyjskiego prawosławia, których poglądy zazwyczaj są
zgodne z oficjalnymi poglądami kremlowskich władz. Ale ich starania wsparli
również przedstawiciele islamu, judaizmu, a nawet buddyzmu. - Mamy nowe
władze, które potrzebują nowych atrybutów, w tym nowych świąt - powiedział
Oleg Szejn z komisji, która złożyła projekt ustawy ustanawiającej nowe święto.
Putin kontra Kwaśniewski
Jednak ekipa Putina rządi Rosją już od czterech lat. A święto wygnania
Polaków, pojawia się akurat w momencie, gdy stosunki między Polską a Rosją są
dość napięte. Wystarczy przypomnieć ostatnie wystąpienie Putina, który w
ostrych słowach zrugał Aleksandra Kwaśniewskiego.
Cóż, to nie jedyne święto w rosyjskim kalendarzu, które może budzić
wątpliwości. 23 lutego przypada Dzień Armii. Wojskowi upamiętniają w ten
sposób porażkę jaką Czerwonej Armii zadali w 1918 r. Niemcy. I jak tu
zrozumieć naszych sąsiadów?"
(INTERIA.PL)
Obserwuj wątek
    • czarek1 Re: Wygnani z Moskwy 30.12.04, 15:13
      Matka Boska Czestochowska uwazana jest za wyzwolicielke Polakow od potopu
      szwedzkeigo, a Matka Boska Kazanska pzrez Rosjan za wyzwolicielke Rosjan od
      okupacji polskiej. Ale przeciez to ta sama Matka Boska! jak to wciaga sie
      postaci z religii do historii i polityki, przy czym kazda strona interpretuje
      na sposob sobei wygodny. Nie podoba mi sie pomysl swietowania rocznicy
      wyzwolenia od "polskich panow", ale z punktu widzenia Rosjan my bylismy tym
      najezdzca. My swietujemy 11 litopada, ktory jest Dniem Niepodleglosci, ale
      historycznie tez dniem wyzwolenia Warszawy od okupacji niemieckiej w 1918 roku.
      Swietujemy tez 15 sierpnia, jako rocznice przelamiania nawaly bolszewickiej w
      1920 roku.Chce tylko pokazac, ze spojrzenie na rozne daty, jako rocznice
      wydarzen historycznych jest rzecza wzgledna, uzalezniona od tego, KTO te date
      pamieta i JAK. Rosjanei maja prawo pamietac 4 listopada, natomiast oglaszanei
      jej swietem narodowym nie sluzy dobrym stosunkom z Polska, ani dobrym relacjom
      miedzy ludzmi obydwu narodow.
      • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 30.12.04, 19:46
        Więc o to chodzi, Czarku, że nie służy to niczemu dobremu. Tym bardziej, że
        relacje nasze nie są poprawne i nigdy takimi nie były.
        Ustanawianie tego święta jest bez sensu. Nawet jeśli byliśmy najeźdźcą, to przez
        sto lat byliśmy w całkiem odwrotnej sytuacji. Ale widać, komuś bardzo zależało
        na wzbudzeniu wrogości. Bo czym innym wytłumaczyć się nie da.
        Mam nadzieję, że ludzie okażą się mądrzejsi od polityków.
        • czarek1 Re: Wygnani z Moskwy 30.12.04, 20:11
          Jesli zwrocilas uwage, napisalem, ze Rosjanie maja prawo PAMIETAC, natomiast
          swietowanie tej daty nie sluzy dobrym stosunkom z Polakami. Problem w tym, ze
          Rosja w swojej wielowiekowej historii nigdy nei miala tradycji demokratycznych,
          z wyjatkiem kilku miesecy rzadow Kierenskiego. Zawsze mieli carat bialy, lub
          czerwony i zamordyzm. A jak doswiadczenie zamordystow wskazuje, zawsze trzeba
          miec wroga zewnetrznego, zeby jednoczyc wlasne spoleczenstwo, ktorego nie
          potrafi sie zaspokoic. Dzisiejsza Putinlandia niby nazywa sie demokratyczna,
          ale w dalszym ciagu jest zamordystyczna, tyle, ze ma otwarty rynek. I co z
          tego, jest straszna, glrboka roznica meidzy kombinatorami, ktorzy sie szybko
          wzbogacili, a beidnymi, ktorzy w dalszym ciagu zyja w prymitywnych warunkach.
          Wiec tzreba tym beidnym dac cos na zaspokojenie. Swietnie do tego nadaje sie
          rocznica do potepiania polskich panow.
          • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 30.12.04, 21:26
            czarek1 napisał:

            > jest straszna, glrboka roznica meidzy kombinatorami, ktorzy sie szybko
            > wzbogacili, a beidnymi, ktorzy w dalszym ciagu zyja w prymitywnych warunkach.
            > Wiec tzreba tym beidnym dac cos na zaspokojenie. Swietnie do tego nadaje sie
            > rocznica do potepiania polskich panow.

            CZarku, nie neguję, Rosjanie mają prawo pamiętać choć z naszego punktu widzenia
            jest to trochę śmieszne. Historia wyrównała trzyletni okres czterdziestokrotnie.
            Więc... ale dobrze, niech sobie pamiętają, tylko czas, w ktorym pamięć ożyła
            budzi zdziwienie i jednoznacznie kojarzy się z udzialem Polski w negocjacjach na
            Ukrainie. Trzeba brata z Zachodu ukarać i dać na żer biednym, jak zuwazyłeś,
            obywatelom. By mieli na kim się skupić, i nie myśleli o głodzie i właściwych
            winowajcach.
            • czarek1 Re: Wygnani z Moskwy 30.12.04, 21:33
              I tu lezit' sobaka pagriebiona
    • ijaw "Rzeczpospolitej panowanie nad Moskwą" 19.01.05, 16:41
      Przed chwilą otrzymałam politykę, więc daję linka do artykułu o naszym panowaniu
      w Moskwie.
      polityka.onet.pl/162,1212119,1,0,artykul.html
      ps.może poprawi humor i wpłynie na uzębienie naszego pana Szczerbca
    • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 19.01.05, 22:47
      > Cóż, to nie jedyne święto w rosyjskim kalendarzu, które może budzić
      > wątpliwości. 23 lutego przypada Dzień Armii. Wojskowi upamiętniają w ten
      > sposób porażkę jaką Czerwonej Armii zadali w 1918 r. Niemcy. I jak tu
      > zrozumieć naszych sąsiadów?

      Zważywszy na to, że 23 lutego w 1918 roku nie było jeszcze armii czerwonej to
      rzeczywiście trudno sąsiadów zrozumieć. 23 lutego wybuchła rewolucja lutowa i
      trzeba było ją jakoś uczcić. Więc w 1922 roku uczczono ten dzień jako "Dzień
      Armii Czerwonej".

      Przedstawiony artykuł śmiem sobie nazwać tendencyjnym, nie wiem bowiem czemu
      autor się dziwi, że akurat wypędzenie Polaków z Kremla Rosjanie mieliby
      świętować. Doprawdy, mają rzeczywiście liczne inne okazje aby świętować lanie
      jakie nam sprawiły ich wojska czy niekorzystne dla nas rezolucje pokojowe. A
      Rosjanie na złość uparli się aby świętować wyzwolenie stolicy.

      Najlepszym rozwiązaniem byłaby likwidacja święta Matki Boskiej Kazańskiej, bo
      już to święto stanowi przypomnienie o wydarzeniach sprzed 400 lat. Teraz po
      prostu cerkiew chciała podnieść to święto do rangi państwowej. W dodatku jest to
      doskonała przeciwwaga dla rocznicy powstania zbrodniczego systemu, celebrowanej
      do tej pory.

      Chciałbym także zauważyć, że w czasie, kiedy cerkiew ustanowiła święto MBK, to
      Rzeczpospolita była stroną dominującą. Państwo moskiewskie, choć się rozwijało,
      jeszcze śmielej na arenę międzynarodową nie wkroczyło. Konflikty zbrojne toczyły
      się głównie wokół ziem ruskich, przede wszystkim z Litwą, rzadziej z Polską.
      Wprawdzie Rosja odnosiła w konfliktach znaczne sukcesy, to ostatecznie pod
      koniec XVI wieku górą była Rzeczpospolita. Czy można znaleźć lepszy dzień na
      NOWE święto narodowe niż wyparcie potężnego przeciwnika (w dodatku innowiercę)
      ze stolicy?

      Wiele państw na świecie przyjęło jako święto narodowe rocznicę
      odzyskania/zdobycia niepodległości i jakoś niespecjalnie to się przekłada na
      stosunki z dawnymi ciemiężcami. Supermocarstwo ma dobre układy z Wielką
      Brytanią, Kongo z Francją czy Mozambik z Portugalią. A wszystkie te państwa
      świętują dzień niepodległości.

      Moim skromnym zdaniem Rosjanie jak najbardziej mają prawo świętować coś takiego
      jak wypędzenie Polaków. Podobnie jak ijaw mam nadzieję, że naród rosyjski okaże
      się bardziej wywazony i to zwycięsto na Kremlu potraktuje jako element historii
      narodowej, a nie tradycji.
      • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 20.01.05, 18:44
        Rosjanie mają prawo świętować wszystkie rocznice, jakie chcą. Każdy naród ma
        prawo Chodzi o co innego, o ustanawianie święta w chwili poparcia jakie
        udzieliła Polska Ukrainie. Prztyczek w nos, który jednocześnie służy pogorszeniu
        wzajemnych stosunków. I tak zostało nowe święto odebrane. Zresztą mr_pope,
        pisałam, już wyżej, jak się mają trzy lata, do stu lat niewoli, plus niewola
        komunistyczna?
        • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 21.01.05, 14:12
          > Rosjanie mają prawo świętować wszystkie rocznice, jakie chcą. Każdy naród ma
          > prawo Chodzi o co innego, o ustanawianie święta w chwili poparcia jakie
          > udzieliła Polska Ukrainie. Prztyczek w nos, który jednocześnie służy pogorszeni
          > u
          > wzajemnych stosunków.
          Jeśli rzeczywiście celem był prztyczek w nos, to właśnie potwierdzasz, że
          Putinowi się udało pogorszyć stosunki z Polską i Polakami. Zabawne, gdyby się w
          ogóle tym nie przejmować, nie komentować i życzyć Rosjanom wszystkiego
          najlepszego z okazji nowego święta, oni mogliby sobie świętować rocznicę, plany
          Putina by nie wyszły, a stosunki się nie pogorszyły.

          > Zresztą mr_pope, pisałam, już wyżej, jak się mają trzy lata, do stu lat
          > niewoli, plus niewola komunistyczna?

          Pisałem już wyżej. W chwili gdy ustanowiono to święto nie było komunistycznej
          niewoli, nie było 128 lat zaborów. Była natomiast agresywna ekspansja
          Rzeczpospolitej na wschód, zarówno terytorialnej jak i religijnej.
          • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 21.01.05, 17:45
            Ba, mr_pope, Ty, jako jednostka możesz nie zwrócić uwagi na wiele, ja olewam
            czyjeś wybryki skierowane przeciwko mnie, ale trudniej jest w zbiorowości.
            Zawsze znajdzie się ktoś, kto musi coś zauważyć, skomentować, a media po to są,
            bo i z czego żyliby dziennikarze? Bez wątpienia masz rację, że reakcja odbiła
            się na wzajemnych stosunkach, choć znając Polaków, śmiem sądzić, że szybko o tym
            zapomnimy i będziemy święto wygnania z Moskwy traktować humorystycznie. Więc
            jednak nie popsuło naszych relacji, w kazdym razie nie doprowadzilo do tego co
            może było zamierzone.
            Zgadza się, mr_pope, może trochę za daleko posunięta ingerencja Polski w sprawy
            sąsiadów wschodnich. Ale czy mądry sąsiad wschodni powinien reagować złośliwie,
            ja wam pokażę, gdzie raki zimują? To śmieszne, w ogóle, zwłaszcza, że trzeba
            pamiętać w takiej sytuacji to zło, które samemu się wyrządzało.
            • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 21.01.05, 18:51
              > Ba, mr_pope, Ty, jako jednostka możesz nie zwrócić uwagi na wiele, ja olewam
              > czyjeś wybryki skierowane przeciwko mnie, ale trudniej jest w zbiorowości.
              > Zawsze znajdzie się ktoś, kto musi coś zauważyć, skomentować, a media po to są,
              > bo i z czego żyliby dziennikarze?

              Ale właśnie media przez swoje zauważenie i skomentowanie kształtują opinię
              czytelników. Podkreślanie przez wszystkie możliwe źródła, że to cios w stosunki
              polsko-rosyjskie powoduje właśnie, że taka a nie inna jest reakcja zbiorowości.
              Przez to podkreślenie, że to uderzenie w Polskę umknął bardzo optymistyczny
              fakt: rocznica rewolucji październikowej przestaje być świętem! Jeśli
              rzeczywiście tak dobrze pamiętamy komunistyczną okupację, to dlaczego nie
              świętujemy odejścia od tej tradycji?

              > Zgadza się, mr_pope, może trochę za daleko posunięta ingerencja Polski w
              > sprawy sąsiadów wschodnich. Ale czy mądry sąsiad wschodni powinien reagować
              > złośliwie, ja wam pokażę, gdzie raki zimują?

              Nie znam dwóch państw, z których jedno jest nastawione przyjacielsko do
              drugiego, a drugie odwrotnie. W bilateralnych stosunkach działa się najczęściej
              na zasadzie wzajemności, czasem neutralności, choć niekiedy jedna ze stron
              wyciąga ostrożnie rękę do przeciwnika. Tym bardziej, że nie ma żadnych podstaw
              do tego, by Rosja wrogi sobie akt (ingerencja w sprawy ukraińskie takim była)
              miała potraktować neutralnie lub przyjacielsko. Jak miał zareagować Putin?
              Ucieszyć się, że poniósł porażkę? Szczerze wątpię czy w odwrotnej sytuacji stać
              byłoby na to JE Kwaśniewskiego.

              > To śmieszne, w ogóle, zwłaszcza, że trzeba pamiętać w takiej sytuacji to zło,
              > które samemu się wyrządzało.

              Święto Matki Boskiej Kazańskiej celebrują zwyczajni Rosjanie. Komunistyczna
              okupacja i zabory były dziełem "elity" władzy Rosji a później ZSRR. Rosjanie nie
              muszą czuć się winni temu co robili ich niedemokratycznie wybrani
              przedstawiciele. Bo ja nie zamierzam czuć się winny za 1610, za Zaolzie, za
              kozaków, za wojny ze Szwedami i unię brzeską.

              • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 21.01.05, 22:47
                mr_pope napisał:
                > Przez to podkreślenie, że to uderzenie w Polskę umknął bardzo optymistyczny
                > fakt: rocznica rewolucji październikowej przestaje być świętem! Jeśli
                > rzeczywiście tak dobrze pamiętamy komunistyczną okupację, to dlaczego nie
                > świętujemy odejścia od tej tradycji?
                >
                Nie dotyczy nas, po prostu. Z tej tradycji wyzwoliliśmy sie dawno. A święto
                wygnania z Moskwy bezpośrednio dotyczy Polski. Oczywiście media kształtują
                opinię, czy jest jakieś wyjście?

                > Jak miał zareagować Putin?
                > Ucieszyć się, że poniósł porażkę? Szczerze wątpię czy w odwrotnej sytuacji
                >stać byłoby na to JE Kwaśniewskiego.
                >
                A właśnie! Przecież Ukraina nie należy do Rosji. Więc co mu do tego?

                > Bo ja nie zamierzam czuć się winny za 1610, za Zaolzie, za
                > kozaków, za wojny ze Szwedami i unię brzeską.
                >
                Dobra, dobra, ja też nie. Jest coś takiego jak dyplomacja polityczna. I chyba
                gdzieś jej zabrakło, jak to często.
                • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 22.01.05, 04:30
                  > Nie dotyczy nas, po prostu. Z tej tradycji wyzwoliliśmy sie dawno. A święto
                  > wygnania z Moskwy bezpośrednio dotyczy Polski. Oczywiście media kształtują
                  > opinię, czy jest jakieś wyjście?

                  Wyzwoliliśmy się z tradycji, niepodległość była jeszcze wcześniej. Zatem po co
                  wypominać je Rosjanom, jeśli to już nas nie dotyczy? Bo tu nie chodzi o rocznicę
                  rewolucji, ale o rewolucję i system, jaki wprowadziła.

                  > A właśnie! Przecież Ukraina nie należy do Rosji. Więc co mu do tego?

                  Do Polski też Ukraina nie należy, więc co nam do tego co się tam dzieje? Łatwo
                  nam krytykować Rosjan za Ukrainę czy USA za Irak, ale gdy my mieszamy w naszej
                  strefie wpływów, to zawsze się jakoś usprawiedliwimy. Obłuda i nic więcej.

                  • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 22.01.05, 17:53
                    Może i obłuda, może. Nauki nie idą w las. Pozostałości po komuniźmie, od sąsiadów.
                    Zważ na to, że reakcja Putina była na udział Polski na Ukrainie, i to jest
                    przedmiotem oceny, więc co z tą obłudą?
                    • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 23.01.05, 14:19
                      > Zważ na to, że reakcja Putina była na udział Polski na Ukrainie, i to jest
                      > przedmiotem oceny, więc co z tą obłudą?

                      Nie na udział Polski w sprawach ukraińskich, tylko na udział po stronie
                      przeciwnej niż Putin. Zanim się zaangazowaliśmy niektórzy krytykowali Putina i
                      Iwanowa, że tak jawnie popierają Janukowycza i mieszają się w sprawy
                      niepodległej Ukrainy. A potem co zrobiliśmy? Zorganizowaliśmy okrągły stół i
                      wysłaliśmy obserwatorów. Więc co z tą obłudą?
                      • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 23.01.05, 22:23
                        Historia nam wybaczy, jeśli to obłuda. W imię demokracji i wolności, czemu nie?
                        W końcu to walka z o wiele gorszą obłduą, której konsekwencje odczuwaliśmy także
                        i my przez lat czterdześci parę. Ważne, przecież, że pomagaliśmy Ukraińcom, z
                        którymi naszze stosunki nie zawsze były najlepsze. Gdzie tu obłuda?
                        • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 23.01.05, 22:44
                          W imię demokracji mieszamy się w obce sprawy? Ciekawa interpretacja. Dlaczego
                          opowiedzieliśmy się właśnie po stronie Juszczenki? Janukowycz miał poparcie
                          blisko 50% Ukraińców, nie jest więc takim farbowanym kandydatem jak
                          pseudodemokratyczne media sądzą. Moim zdaniem akcja była wymierzona przeciw
                          właśnie Janukowyczowi i przeciw Rosji, a nie w celu pomocy Juszczence.
                          • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 23.01.05, 22:57
                            No wiesz! Jeśli uważasz, że mogliśmy zostać obojętni na pogwałcenie wolności
                            wyborów, przeciez 50% Janukowycza było dzęki sfałszowaniu wyborów. A próba
                            otrucia Juszczenki! Tylko nie mów, że sam sobie wrzucił truciznę do talerza z
                            zupą na przyjęciu z środowisku byłej KGB. Mieliśmy stać i patrzeć jak mordują
                            uwielbianego i popieranego przez wiekszość Ukraińców? Śledziłam uważnie
                            wydarzenia, jakoś nie widzialam tych 50% obrońców Janukowycza. Powiesz, że media
                            manipulowaly. No, tak one zawsze manipulują, kiedy tylko chcesz a te okropne media.
                            Akcja była za Juszczenką i przeciw obłudzie byłych komunistow. Zresztą co to za
                            kandydat ten Jakunowycz? Chciałbyś mieć prezydenta, który siedział w pudle za
                            gwałt zresztą. Dobry to przywódca?
                            • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 24.01.05, 11:28
                              Po pierwsze, w ponowionej II turze wyborów, którą wygrał Juszczenko, Janukowycz
                              zgarnął 44,2% głosów. Sporo jak na kogoś, kto ma poparcie w narodzie wyłącznie
                              dzięki oszustwie. To może jednak ta ostateczna tura wyborów też była sfałszowana?
                              Po drugie, na świecie dzieją się znacznie gorsze rzeczy niż fałszowanie wyborów
                              na Ukrainie. Jeśli jesteśmy tacy prodemokratyczni, to dlaczego nie walczymy o
                              demokrację w Wenezueli, Salwadorze, Mozambiku czy Sierra Leone? Tam oszustwa i
                              morderstwa są na porządku dziennym kazdej kampanii wyborczej. Demokracja?
                              Wątpię, zdecydowały interesy.
                              Po trzecie, 50% to faktycznie przesada, jakieś 44,2% jak pokazały wyniki
                              uczciwej tury wyborów. Śledziłaś uwaznie media? To pewnie czytałaś o tym, ze
                              praktycznie cała Wschodnia Ukraina jest przeciw Juszczence? Czy też może media
                              łaskawie o tym nie poinformowały, skupiając się wyłącznie na truciu kontrkandydata?
                              Po czwarte, nie wiem czy jest dobrym przywódcą ktoś, kto siedział za gwałt. Mamy
                              prezydenta bez wyższego wykształcenia. I co? Żyjemy?
                              • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 24.01.05, 22:43
                                O siebie dbamy, Wenezuela, Mozambik czy Sierra Leone leżą daleko, ich
                                wewnętrzne konflikty nie mają żadnego wpływu na naszą sytuację polityczną, ani
                                ekonomiczną.
                                A sytuacja na Ukranie tak. Zależało nam na demokracji na Ukrainie, zależało nam
                                na Juszczence i jego rządach niezależnych od Moskwy.

                                >Po czwarte, nie wiem czy jest dobrym przywódcą ktoś, kto siedział za gwałt.
                                >Mamy prezydenta bez wyższego wykształcenia. I co? Żyjemy?

                                Żyjemy, mr_pope, bo między gwałtem a brakiem dyplomu magistra jest przepaść.
                                Można mówić o pewnym naduzyciu, ale w każdym dowolnym momencie mozna uzupelnić
                                barki poprzez napisanie pracy magisterskiej, skandal poszedłby w niepamięć.
                                Kłamstwo jest kłamstwem, ale porównywanie z gwałtami, to za daleka wycieczka.
                                • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 25.01.05, 14:10
                                  > O siebie dbamy, Wenezuela, Mozambik czy Sierra Leone leżą daleko, ich
                                  > wewnętrzne konflikty nie mają żadnego wpływu na naszą sytuację polityczną, ani
                                  > ekonomiczną.
                                  > A sytuacja na Ukranie tak. Zależało nam na demokracji na Ukrainie, zależało nam
                                  > na Juszczence i jego rządach niezależnych od Moskwy.

                                  I tu jest obłuda. Zależało nam na proeuropejskim a nie prorosyjskim prezydencie,
                                  na Ukrainie otwartej na interesy z Polską. A my upieramy się, że walczymy o
                                  demokrację jako najwyższą wartość. I ciekawy jestem jak długo Ukraina utrzyma
                                  niezaleność od Moskwy. Ceny gazu i ropy naftowej importowanej z Turkmenistanu
                                  wzrosły.

                                  > Żyjemy, mr_pope, bo między gwałtem a brakiem dyplomu magistra jest przepaść.
                                  > Można mówić o pewnym naduzyciu, ale w każdym dowolnym momencie mozna uzupelnić
                                  > barki poprzez napisanie pracy magisterskiej, skandal poszedłby w niepamięć.
                                  > Kłamstwo jest kłamstwem, ale porównywanie z gwałtami, to za daleka wycieczka.

                                  Jak dla mnie każdy kandydat na prezydenta oklamujący naród jest
                                  zdyskwalifikowany. W kwestii kryterium dopuszczalności do takiego urzędu jakim
                                  jest Prezydent RP nie powinno być różnicy czy zgwałcił, ukradł czy kłamał. To
                                  tak jak powiedzieć: wolę Hitlera niż Stalina, bo Hitler swoich nie mordował.
                                  • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 26.01.05, 16:05
                                    mr_pope napisał:

                                    > I tu jest obłuda. Zależało nam na proeuropejskim a nie prorosyjskim
                                    >prezydencie, na Ukrainie otwartej na interesy z Polską. A my upieramy się, że
                                    >walczymy o demokrację jako najwyższą wartość.

                                    Poprzez proeuropejskiego prezydenta Ukrainy jest droga dla demokracji i co tu
                                    dużo mówic, gwarancje spokojnych granic wschodnich. Tak czy owak, wlczyliśmy o
                                    demokrację, nie ma obłudy.

                                    Jak dla mnie każdy kandydat na prezydenta oklamujący naród jest
                                    > zdyskwalifikowany. W kwestii kryterium dopuszczalności do takiego urzędu jakim
                                    > jest Prezydent RP nie powinno być różnicy czy zgwałcił, ukradł czy kłamał. To
                                    > tak jak powiedzieć: wolę Hitlera niż Stalina, bo Hitler swoich nie mordował.

                                    Wolę być okłamana niż zgwałcona. Kłamstwo osoby kandydującej na ważny urząd
                                    panstwowy jest naganne, ale wobec tego jedna miara w stosunku do wszystkich, okej?
                                    • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 28.01.05, 10:58
                                      > Poprzez proeuropejskiego prezydenta Ukrainy jest droga dla demokracji i co tu
                                      > dużo mówic, gwarancje spokojnych granic wschodnich. Tak czy owak, wlczyliśmy o
                                      > demokrację, nie ma obłudy.

                                      Walczyliśmy o demokratyczną Ukrainę ze strachu przed Rosją, nie o demokrację z
                                      zamiłowania do niej. Obłudwa własnie na tym polega, że oficjalnie uznaliśmy
                                      demokrację za najwyższą wartość, itd. Dlaczego nie angażujemy się tak bardzo w
                                      sprawy Kazachstanu, Białorusi czy Sierra Leone? Właśnie dlatego, że tam nie mamy
                                      interesów i nam generalnie zwisa czy Strosser jest prezydentem czy dyktatorem.

                                      > Wolę być okłamana niż zgwałcona. Kłamstwo osoby kandydującej na ważny urząd
                                      > panstwowy jest naganne, ale wobec tego jedna miara w stosunku do wszystkich, ok
                                      > ej?

                                      Nie ok. Prezydent jest urzędem mocno eksponowanym, powinien być kryształowo
                                      czysty bo reprezentuje cały kraj. Nie powinien mieć długów, nie powinien chlać
                                      do nieprzytomności i nie powinien oszukiwać wszystkich wokół, że ma wyższe
                                      wykształcenie. Ja sobie mogę mówić, że mam doktorat z botaniki choć nie mam, bo
                                      nikogo to nie obchodzi.
                                      • czarek1 Re: Wygnani z Moskwy 28.01.05, 12:15
                                        Wszystko zgoda, ale takiego wybrali Polacy w wyborach, zgodnei z procedura
                                        demokratyczna.
                                      • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 28.01.05, 17:55
                                        Z zamiłowania i po części z dbałości o swoje sprawy. Strach? A mogłabyż być
                                        jeszcze niefrasobliwość? Po 40 latach komunizmu? O Białorusi mówi się, a nie
                                        wiem co można by zrobić więcej, wysłać wojsko i kazać walczyć przeciw
                                        prezydentowi? Do nas nikt nie przysyłał swych wojsk dla zbudowania demokracji,
                                        ale sami musieliśmy się obudzić, dojrzeć, wywalczyć swoją wolność.
                                        Trudno wymagać od jednego kraju, by walczył o kształtowanie demokracji w każdym
                                        zakątku świata. Byłoby to wbrew instynktowi samozachowawczemu, nie sądzisz? Nie
                                        pomoże nikomu ten, który zapomina o sobie. O wiele więcej wniesiemy dla innych
                                        będąc sami silną demokracją i o nią występujepowaliśmy także wtedy, na Ukrainie.
                                        Nie ma obłudy.

                                        Znajdź mi osobę kryształowo czystą to ją wybierzemy na prezydenta? Z pewnością,
                                        jej nie wybierzemy. Pokaż mi jednego polityka na świecie, ktory byłby ideałem.
                                        Pokaż i udowodnij, że tak jest. Wtedy przyznam Ci rację.
                                        • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 28.01.05, 23:25
                                          > Nie ma obłudy.

                                          Rozumiem. To ja jestem obłudnikiem. Sądziłem, że za poparciem Juszczenki kryją
                                          się względy stricte politycznie. A to po prostu chodzi o demokrację jako jedyny
                                          ustrój szanujący godność człowieka. I poparcie Rosji dla Janukowycza nie miało z
                                          tym nic wspólnego.

                                          > Znajdź mi osobę kryształowo czystą to ją wybierzemy na prezydenta? Z pewnością,
                                          > jej nie wybierzemy. Pokaż mi jednego polityka na świecie, ktory byłby ideałem.
                                          > Pokaż i udowodnij, że tak jest. Wtedy przyznam Ci rację.

                                          No właśnie, właśnie, osobę kryształowo czystą... W Janukowyczu może
                                          przeszkadzać, że nie jest kryształowo czysty, ale przy Juszczence już nie, bo
                                          każdy coś ma... Cóż, dla mnie kimś był Lumumba, choć też nie do końca, bo komuch...

                                          • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 30.01.05, 17:49
                                            mr_pope napisał:

                                            >Cóż, dla mnie kimś był Lumumba, choć też nie do końca, bo komuch...

                                            Niezaprzeczalnie kryształowo czystym był Mahatma Ghandi. Ale nie był to polityk,
                                            choć spełniał bardzo ważną rolę w świecie politycznym, jako mistrz duchowy,
                                            autorytet.
                                            Nie ubliżając nikomu, polityk nie może być uosobieniem ideału. Czasami musi się
                                            zachować niezgodnie z naszymi odczuciami. Jeśli jest to w imię ideii, dla dobra
                                            kraju, reprezentowanego interesu społecznego, narodowego, to łatwo się wybacza i
                                            zapomina. Niektóre zachowania są jednak nie do przyjęcia, jak dla mnie gwałt
                                            premiera, udowodniony wyrokiem sądowym.

                                            Życie Lumumby nie wskazuje na wysoki rozwój duchowy, więc z pewnością nie był
                                            kryształowo czystą postacią, ale nie dlatego, że wezwał ZSRR na pomoc. W tym
                                            widzę bezradność polityka, zaplątanego we własne ideologie i układy wewnętrzne.
                                            Czy był aż tak wielkim komunistą? Nie sądzę, choć wykazywał skłonności lewicowe.
                                            Droga jego była kręta, od nacjonalizmu do sympatii prokomunistycznych. Tragiczna
                                            postać, postać człowieka, ktory zapewne chciał bardzo dobrze dla swego kraju,
                                            który był pierwszym premierem Konga, walczył o wyzwolenie swego kraju.
                                            Odwołanie się do ZSRR z pewnością nie było dobrym pomysłem, ale przecież warto
                                            dostrzec i dobre aspekty jego działań.
                                            • ijaw Patrice Lumumba 30.01.05, 17:53
                                              link do informacji o Lumumbie:
                                              www.stosunki.pl/ludzie/lumumba.html
                                              • czarek1 Re: Patrice Lumumba 30.01.05, 19:03
                                                Nelson Mandela tez zwracal sie o wsparcie (nie o pomoc zbrojna) do Sowietow.I
                                                tez nei byl krysztalowo czysty. Ale byl w kraju szczegolnym, gdzie prawa
                                                ludzkie byly tylko dla bialych. Mimo jego flirtu z komunizmem, mam do niego
                                                szacunek za to, ze po dojsciu do wladzy nie dopuscil do krwawej zemsty na
                                                bialych, co byloby straszne, choc troche psychologicznie zrozumiale.
                                                • ijaw Re: Patrice Lumumba 30.01.05, 19:24
                                                  Mandela to zupełnie inna postać, postać dobrze kojarząca się wszystkim, bez
                                                  względu na kolor skóry. Może z małymi wyjątkami, jakimi są neonaziści.

                                                  Lumumba był mlodym politykiem, niewyrobionym. Co to znaczy dwadzieścia parę,
                                                  trzydzieści lat dla polityka? Mandela znał sposoby prowadzenia polityki przez
                                                  białych. Mógł zachować dystans w stosunku do rozmaitych rozgrywek.
                                                • mr_pope Re: Patrice Lumumba 31.01.05, 12:12
                                                  No i widzicie. Mandelę można bronić ze względu na okoliczności przyrody w
                                                  których się znalazł, to i Lumumbę możecie. A Gandhi też kryształowo czysty nie
                                                  był, bo polityka z definicji brudzi człowieka. Ktoś bez układów nigdy niczego
                                                  nie osiągnie, chyba, że zbrojnie. Ale to też brudzi.
                                                  • czarek1 Ghandi 31.01.05, 12:54
                                                    To, ze polityka brudzi wiemy wszyscy. Ael Ghandi nigdy nie byl politykiem. On
                                                    nigdy nie mial jakiegokolwiek stanwiska wladzy, czy nawet lokalnego decydenta.
                                                    Byl tylko moralnym autorytetem, a jego osobisty przyklad porywal masy. Do
                                                    ostatnich swoich dni (zginal zamordowany pzrez studenta ekstremiste) zyl bez
                                                    jakichkolwiek bogactw, zbytkow, bardzo skromnie, tyle, ze otaczany uwielbieniem
                                                    i nimbem. Nie dokonywal jakichkolwiek decyzji politycznych. Jesli piszesz, ze
                                                    Ghandi tez nie byl krysztalowo czysty, czy mozesz dac na to jakies dowody?
                                                  • mr_pope Re: Ghandi 01.02.05, 08:44
                                                    Politykiem się zostaje dopiero po otrzymaniu jakiegoś stanowiska? A myślałem,
                                                    że zależy to od zaangażowania się w działalność polityczną. Gandhi zaangażował
                                                    się wyraźnie, choćby wpływając na program polityczny walki o niepodległość.

                                                    Zaś gdy widzę "dowody" to po prostu mnie skręca, mierzi. Ostatnio wszyscy
                                                    mówią, że są uczciwi, że są niewinni, chcą dowodów. Jakie by Cię
                                                    usatysfakcjonowały? Osobiste przyznanie Gandhi'ego, że dogadywał się z
                                                    Brytyjczykami?

                                                    Dla mnie wystarczającym powodem by nie uznać go za kryształowo czystego było
                                                    poparcie pewnych rozwiązań socjalistycznych. Na to chcesz też "dowodów"?
                                                  • ijaw Re: Ghandi 01.02.05, 18:38
                                                    Utożsamiliśmy pojęcie polityka z zawodem polityka stąd niejasności.
                                                    I rzeczywiście zawodowym politykiem on nie był, choć po studiach pełnił pewne
                                                    funkcje w Afryce.
                                                    Ale głównie chodzi o Ghandiego jako mistrza duchowego, przywódcę, który poprzez
                                                    swe praktyki religijne osiągnął tak wysoki poziom rozwoju duchowego, że stał się
                                                    niepodważalnym autorytetem w świecie. I poprzez zaangażowanie religijne, mógł
                                                    oddzialywać na sferę polityczną nie nurzając się w błocie kłamstw, świństw
                                                    typowych w świecie polityki zawodowej. Metodami walki z systemem politycznym
                                                    Ghandiego były protesty, manifestacje, głodówki, a więc wszelkie możliwe formy
                                                    nacisku pozbawione przemocy.

                                                    Podobne metody w ślad za Ghandim stosował także M.L.King.
                                                  • ijaw Re: Patrice Lumumba 31.01.05, 23:10
                                                    Mahatma Ghandi osiągnął bardzo wiele w świecie polityki choć był czysty
                                                    kryształowo, ale nie był politykiem. Był mistrzem duchowym, autorytetm, z którym
                                                    liczyli się nie tylko Hindusi, ale świat cały. On nie zniżał się do kłamstw i
                                                    szwindli politycznych, nie musiał. Podejmował głodówki w imię idei.
                                                    Mandela był i jest zupełnie innym politykiem.
                                            • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 31.01.05, 12:07
                                              > Droga jego była kręta, od nacjonalizmu do sympatii prokomunistycznych. Tragiczn
                                              > a
                                              > postać, postać człowieka, ktory zapewne chciał bardzo dobrze dla swego kraju,
                                              > który był pierwszym premierem Konga, walczył o wyzwolenie swego kraju.
                                              > Odwołanie się do ZSRR z pewnością nie było dobrym pomysłem, ale przecież warto
                                              > dostrzec i dobre aspekty jego działań.

                                              Chociaż jestem antykomunistą w zasadzie, Lumumby i jego komunizmu będę bronić.
                                              Bo jemu po prostu nie pozostawiono wyboru. Wladze kolonialne były
                                              antykomunistyczne, wchodząc do obozu kapitalistycznego Lumumba stałby się
                                              zależny od belgijsko-francuskiego kapitału. A przecież walczył o niepodległość.
                                              W jego sympatiach komunistycznych więcej było polityki niż ideologii obrony
                                              robotników przeciw burżujom.
                                              • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 31.01.05, 23:03
                                                mr_pope napisał:

                                                > W jego sympatiach komunistycznych więcej było polityki niż ideologii obrony
                                                > robotników przeciw burżujom.

                                                Z pewnością tak, choć dziś możemy sobie gdybać. Czy Lumumbie nie pozostawiono
                                                wyboru? Sam się zawikłał, przede wszystkim brakiem doświadczenia politycznego,
                                                kształtowaniem się poglądów politycznych, co odbiło się na póżniejszych
                                                wydarzeniach.
                                                Nie wystarczy krzyczeć głośno, że coś się chce, trzeba jeszcze umieć to
                                                przeprowadzić. Nie wytrwał w poglądach nacjonalistycznych, zbytnio odwrócił się
                                                od państw zachodnich, ale nie wziął pod uwagę, że jest wspierany przez połowę
                                                ludności, w dodatku pewnie biednej, niezdolnej do zbrojnego wysiłku. Nie był w
                                                stanie utrzymać Konga w równowadze, więc pojawiło się niezadowolenie. Walczył o
                                                niepodległość ale nie umiał doprowadzić tej walki do konca. Myślę, że
                                                przeszkodziła mu zmienność poglądów. Wezwanie ZSRR było bardzo niedyplomatycznym
                                                posunięciem i nie moglo skończyć się inaczej.
                                                Był zależny od państw zachodnich i z nimi powinien się układać.
                                                Warto jest mierzyć siły na zamiary nie odwrotnie.

                                                Trudno rozgraniczyć idee a interes prywatny u polityka. Niekiedy politycy mają
                                                wiele przyjemności z piastowania wysokiego urzędu, że hasła którymi szermują są
                                                parawanem przyzwoitości. Nie mówię, że tak było w przypadku Lumumby.
                                                • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 01.02.05, 08:48
                                                  > Z pewnością tak, choć dziś możemy sobie gdybać. Czy Lumumbie nie pozostawiono
                                                  > wyboru? Sam się zawikłał, przede wszystkim brakiem doświadczenia politycznego,
                                                  > kształtowaniem się poglądów politycznych, co odbiło się na póżniejszych
                                                  > wydarzeniach.

                                                  Belgia, dawna metropolia, była krajem kapitalistycznym, w obozie antysowieckim.
                                                  Co miał zrobić Lumumba starając się utrzymać niepodległość kraju? Poprosić o
                                                  pomoc byłą metropolię? Tak robiły niegdyś b. francuskie kolonie gdy prosiły
                                                  komandosów francuskich o pomoc w rozwiązaniu sytuacji. Do tej pory dużo zależy
                                                  od Francji.

                                                  > Był zależny od państw zachodnich i z nimi powinien się układać.

                                                  Wtedy Kongo stałoby się wyłącznie marionetkowo niepodległym państwem, bo rząd i
                                                  struktury biurokratyczne zależałyby od państw zachodnich.

                                                  • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 01.02.05, 19:47
                                                    mr_pope napisał:

                                                    >Co miał zrobić Lumumba starając się utrzymać niepodległość kraju?

                                                    Oczywiście z rąk ZSRR otrzymałby niepodległość, tak jak i my ją mieliśmy przez
                                                    ponad 40 lat powojennych. Ale Lumumba nie był tego świadomy. Celowo podkreślam
                                                    jego niedojrzałość polityczną spowodowaną wiekiem. Niezbyt wysokie poparcie
                                                    społeczne także odegrało dużą rolę. Jego dwóch rywali wybory na premiera
                                                    przegrało stosunkowo niewielką liczbą głosów. Jak z takim zapleczem dobrze
                                                    rządzić? Czy można mówić o stworzeniu silnego państwa i w dodatku niepodległego?
                                                    A może i lepiej byłoby gdby ułożył się z Belgią? W końcu większość państw
                                                    afrykańskich, niepodległych i tak jest uzależniona gospodarczo od dawnych
                                                    kolonizatorów.




                                                  • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 01.02.05, 22:12
                                                    > Oczywiście z rąk ZSRR otrzymałby niepodległość, tak jak i my ją mieliśmy przez
                                                    > ponad 40 lat powojennych.

                                                    Sądziłem, ze to ja jestem zaciekłym antykomunista, a okazuje się, że to
                                                    przeinaczasz antysowieckie fakty. Owszem, my straciliśmy suwerenność na 44
                                                    lata, jednakże na skutek układów mocarstw zachodnich, nie na skutek prośby o
                                                    pomoc. Realna pomoc jakiej ZSRR udzielało walczącym na świecie komunistom to
                                                    instruktorzy wojskowi, broń, preferencyjne kredyty, ropa naftowa i układy
                                                    gospodarcze (wbrew pozorom nie wszystkie kraje wychodziły tak na tym źle jak
                                                    Polska). Owszem, to utrata pełnej suwerenności, ale układy z Belgią mogły by
                                                    się zakończyc rekolonizacją.

                                                    > Ale Lumumba nie był tego świadomy.

                                                    Nieświadomość nie powoduje niedojrzałości. Politycy brytyjscy byli nieświadomi
                                                    polityki Hitlera ("Przywiozłem wam pokój") ale to byli wytrawni gracze, którzy
                                                    trafili na kogoś lepszego. Lumumba popełnił błąd, a jakże, starając się
                                                    odizolować całkowicie od społeczeństwa. Ale nie było błędem skierowanie się do
                                                    ZSRR. To było "albo jedni, albo drudzy". Tak pozostawałyby mu Indie czy
                                                    Argentyna, ale jaką pomoc dostałby od państw niezaangażowanych?

                                                    > A może i lepiej byłoby gdby ułożył się z Belgią? W końcu większość państw
                                                    > afrykańskich, niepodległych i tak jest uzależniona gospodarczo od dawnych
                                                    > kolonizatorów.

                                                    Przepraszam czy uzależnienie gospodarcze od kapitalistycznego kraju jest czymś
                                                    lepszym niż uzależnienie od państw komunistycznych? Moim zdaniem są tak samo
                                                    fatalne i mają negatywne jak i pozytywne skutki.
                                                    W dodatku "większość państw afrykańskich" to nie jest dobry przykład. Kraje
                                                    mające najlepsze stosunki z byłą metropolią, wyjąwszy RPA, są biedne.

                                                  • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 02.02.05, 02:36
                                                    Nie przeinaczam faktów. To było porównanie do "niepodległosci" jaką "cieszyła"
                                                    się Polska, a którą mógł zafundować nieopanowanym zachowaniem Lumumba dla
                                                    Konga. Ale zabrzmiało inaczej, przepraszam.
                                                    Twa racja jest bezsporna.

                                                    >Owszem, to utrata pełnej suwerenności, ale układy z Belgią mogły by się
                                                    zakończyc rekolonizacją.

                                                    Nie sądzę, a jesli nawet to na krótko. II WS zmieniła politykę kolonialną w
                                                    Afryce. Wykształceni Afrykańczycy brali czynny udział w życiu politycznym,
                                                    doprowadzając do uwalniania się poszczególnych krajów. Początek dała Libia
                                                    1951, potem Sudan, Tunezja, Maroko, Algieria, Gwinea (1958). W wielu krajach
                                                    afrykańskich powstawały partie niepodległosciowe. To nei był dobry okres na
                                                    umacnianie kolonializmu. Uzależnienie od ZSRR w skutkach mogło być bardziej
                                                    brzemienne.

                                                    >Nieświadomość nie powoduje niedojrzałości. Politycy brytyjscy byli nieświadomi
                                                    > polityki Hitlera ("Przywiozłem wam pokój") ale to byli wytrawni gracze,

                                                    Chodzi o nieumiejętnosć wygrywania dla siebie najkorzystniejszych warunków,
                                                    przy pozorowanej nieswiadomosci. W naiwnosć brytyjskich polityków nie uwierzę,
                                                    ale w naiwnosć Lumumby tak. Afrykańczycy długo jeszcze będą uczyć się
                                                    zakłamania białego człowieka. O ile nauczą się. Opieram to na osobistych
                                                    spostrzeżeniach. Europejskie mówienie a myslenie to dwie różne rzeczy.

                                                    Lumumba był między jednym a drugim, więc wybrał zło, które wydawało mu się
                                                    mniejszym, lub wowczas dobrem. Mógł jeszcze odstąpić od urzędu premiera i
                                                    przekazać władzę prezydentowi. Gdyby potrafił mierzyć siły na zamiary. Lub
                                                    gdyby potrafił odwiązać się ambicjonalnie od urzędu.

                                                    >Kraje mające najlepsze stosunki z byłą metropolią, wyjąwszy RPA, są biedne.

                                                    I dlatego jest tyle biedy w Afryce, bo wciąż panuje neokolonializm. Ukryty
                                                    wyzysk. Zadłużenie, beznadziejne podziały, które są zarzewiem wyniszczających
                                                    walk plemiennych, i wiele innych, jak choćby zniszczenie infrastruktury przez
                                                    odchodzących kolonizatorow. RPA nigdy nie była kolonią, jest ojczyzną zarówno
                                                    białych jak i ciemnych ludzi.
                                                  • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 02.02.05, 09:12
                                                    > Nie sądzę, a jesli nawet to na krótko. II WS zmieniła politykę kolonialną w
                                                    > Afryce. Wykształceni Afrykańczycy brali czynny udział w życiu politycznym,
                                                    > doprowadzając do uwalniania się poszczególnych krajów. Początek dała Libia
                                                    > 1951, potem Sudan, Tunezja, Maroko, Algieria, Gwinea (1958). W wielu krajach
                                                    > afrykańskich powstawały partie niepodległosciowe. To nei był dobry okres na
                                                    > umacnianie kolonializmu. Uzależnienie od ZSRR w skutkach mogło być bardziej
                                                    > brzemienne.

                                                    Wykształceni Afrykańczycy biorący czynny udział w życiu politycznym byli często
                                                    orientacji komunistycznej lub mocno lewicowej, szukający w ZSRR sojusznika w
                                                    walce z kapitalistyczną metropolią. Właśnie dzięki (albo przez?) pomocy
                                                    komunistycznego kapitału i importowanej z ZSRR broni partyzanci mogli walczyć z
                                                    wojskami kolonialnymi, mogli się organizować.
                                                    Uzależnienie od ZSRR? W ogóle uzależnienie. Mamy z jednej strony przykład Kuby,
                                                    która od upadku Wielkiego Brata jest największym domem publicznym świata. Ale z
                                                    drugiej strony jest Mozambik, uzależniony od portugalskiej pomocy.
                                                    Statystycznie jedno z najbiedniejszych państw na świecie. Na Kubie rozwinieta
                                                    jest przynajmniej oświata i służba zdrowia. W Mozambiku nawet tego nie ma.

                                                    > Chodzi o nieumiejętnosć wygrywania dla siebie najkorzystniejszych warunków,
                                                    > przy pozorowanej nieswiadomosci. W naiwnosć brytyjskich polityków nie
                                                    uwierzę,

                                                    Wystarczy, że wierzą w to historycy stawiający tezę, że zarówno układ
                                                    monachijski jak i kapitulacja Polski miała zaspokoić potrzeby Hitlera i
                                                    wstrzymać go przed dalszą agresją.

                                                    > Lumumba był między jednym a drugim, więc wybrał zło, które wydawało mu się
                                                    > mniejszym, lub wowczas dobrem. Mógł jeszcze odstąpić od urzędu premiera i
                                                    > przekazać władzę prezydentowi. Gdyby potrafił mierzyć siły na zamiary. Lub
                                                    > gdyby potrafił odwiązać się ambicjonalnie od urzędu.
                                                    Jeśli masz spostrzeżenia, to oceń sytuację w innych państwach afrykańskich.
                                                    Dziesiątki dyktatorów, zawieszone konstytucje, rządy wojskowych. Innym się
                                                    udało, Lumumbie choć był tylko premierem już nie. Dlaczego? Bo się wmieszała
                                                    Belgia.

                                                    > I dlatego jest tyle biedy w Afryce, bo wciąż panuje neokolonializm.

                                                    A wiec jednak neokolonializm mógł zapanować i w Kongo. A dopiero co
                                                    twierdziłaś, że to niemożliwe, że najwyżej na krótko.

                                                    > Ukryty wyzysk.

                                                    Uwielbiam zwrot "wyzysk" a tu jeszcze ukryty.

                                                    > Zadłużenie, beznadziejne podziały, które są zarzewiem wyniszczających
                                                    > walk plemiennych,

                                                    Zadłużenie nie jest przyczyną biedy, jest jej efektem.
                                                  • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 02.02.05, 23:24
                                                    mr_pope napisał:

                                                    > Uzależnienie od ZSRR? W ogóle uzależnienie. Mamy z jednej strony przykład
                                                    >Kuby, która od upadku Wielkiego Brata jest największym domem publicznym świata.
                                                    >Ale z drugiej strony jest Mozambik, uzależniony od portugalskiej pomocy.

                                                    Żadne nie wychodzi na dobre, bowiem państwa silniejsze zwykle realizują swój
                                                    interes. I co z tego, że na Kubie jest rozwinieta opieka społeczna? Jeśli pewnie
                                                    nie ma pieniędzy na leczenie, walą się szpitale? Cóż to za opiekuńczość panśtwa,
                                                    ktore samo wymaga szczególnej troski?
                                                    Ileż jest obłudy i tragicznego komizmu w sytuacji, gdy potrzebujący idzie do
                                                    opieki społecznej po datek, a opieka nie ma. Pańśtwo gwaratnuje prawa, których
                                                    nie jest w stanie zapewnić. I zmusza do nędzy nei pozwalając rozwinąć
                                                    jakiekolwiek działalności prywatnej. Choć teraz coś i tam drgnęło. Wielki Brat
                                                    nie daje, więc bankrut się ratuje.

                                                    > Innym się udało, Lumumbie choć był tylko premierem już nie. Dlaczego? Bo się
                                                    >wmieszała Belgia.

                                                    Belgia wmieszała się po wezwaniu na pomoc ZSRR. Lumumbie nie mogło się udać, bo
                                                    był słaby, chwiejny ideowo, nie dawał sobie rady, nie miał programu.
                                                    Może powinien rozmawiać z przeciwnikami politycznymi w kraju? To trudne, ale
                                                    jeśli chodziło niepodległość to nieważne stają się prywatne odczucia.

                                                    >
                                                    > Zadłużenie nie jest przyczyną biedy, jest jej efektem.

                                                    Zgoda, jest, lecz do tego doprowadziła polityka kolonizatorów. Wycofując się
                                                    pozostawili biedę. Przez wiele lat korzystali z bogactw naturalnych, zlota,
                                                    ropy, diamentów, uranu, zbudowali wiele fabryk, które zniszczyli. Po co? Żeby
                                                    nie dać szansy na rozwój? Żeby zmusić do zaciągania kredytów w ich bankach, i
                                                    zniewolić ekonomicznie.
                                                  • ijaw W kwestii Mozambiku 03.02.05, 01:56
                                                    Mr_pope napisał:

                                                    >Ale z drugiej strony jest Mozambik, uzależniony od portugalskiej pomocy.

                                                    Przez pomoc portugalską rozumiesz jak widzę opiekuńczość kolonizatora? Bo jako
                                                    państwo niepodległe Mozambik nigdy z tejże nie korzystał. Jeśli był pod czyimś
                                                    protektoratem to raczej ZSRR.
                                                    W 1962 r. w Mozambiku odezwały się ruchy narodowowyzwoleńcze, na czele ktorych
                                                    stanęła partia zjednoczona z różnych ruchow, głownie o orientacji
                                                    prokomunistycznej. FRELIMO doprowadziła ostatecznie do uwolnienia kraju i
                                                    proklamowania w 1975 r Mozambiku jako Republiki Ludowej z ustrojem
                                                    socjalistycznym. Niestety wkrótce doszło do wojny między partią RENAMO popieraną
                                                    przez rząd RPA, (Apartheid) i rząd Ian'a Smitha z Rodezji, a stroną rządową
                                                    wspieraną przez blok socjalistyczny z ZSRR. Dopiero rok 1989, czyli polski
                                                    okrągły stół, przyniósł korzyści także dla Afryki, więc i Mozambiku. Wyrazem
                                                    tego był rozjem ('92) między RENAMO i FRELIMO. W pierwszych wyborach
                                                    parlamentarnych i prezydenckich w 1994 zwyciężyła partia prokomunistyczna
                                                    FRELIMO. I wciąż jest partią rządzącą, choć w kilku regionach Mozambiku dwa lata
                                                    temu w wyborach samorządowych zwyciężyła partia RENAMO.

                                                    A przy okazji znalazłam stronę polonii w Mozambiku, to interesujące!
                                                    www.poloniamozambik.tripod.com
                                                  • ijaw Re: W kwestii Mozambiku 03.02.05, 01:58
                                                    poloniamozambik.tripod.com
                                                  • mr_pope Re: W kwestii Mozambiku 03.02.05, 15:54
                                                    > Przez pomoc portugalską rozumiesz jak widzę opiekuńczość kolonizatora? Bo jako
                                                    > państwo niepodległe Mozambik nigdy z tejże nie korzystał. Jeśli był pod czyimś
                                                    > protektoratem to raczej ZSRR.

                                                    Chociażby preferowane przez rząd portugalskie inwestycje portugalskich
                                                    inwestorów. Słyszałaś, że Tajwan jest w ten sposób uzależniony od Chin? Na pewno
                                                    tak.

                                                  • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 03.02.05, 15:42
                                                    > Żadne nie wychodzi na dobre, bowiem państwa silniejsze zwykle realizują swój
                                                    > interes. I co z tego, że na Kubie jest rozwinieta opieka społeczna? Jeśli pewni
                                                    > e
                                                    > nie ma pieniędzy na leczenie, walą się szpitale? Cóż to za opiekuńczość panśtwa
                                                    > ,
                                                    > ktore samo wymaga szczególnej troski?

                                                    W przeliczeniu na liczby mieszkańców na jednego mieszkańca Kuba należy do
                                                    czołowych państw na świecie. Tak się liczy standardy w służbie zdrowia, nie
                                                    przez infrastrukturę szpitali. Może i szpitale są zdemolowane, ale u nas w
                                                    Polsce też. I mimo to mamy mniej niż Kuba lekarzy.

                                                    > Belgia wmieszała się po wezwaniu na pomoc ZSRR. Lumumbie nie mogło się udać, bo
                                                    > był słaby, chwiejny ideowo, nie dawał sobie rady, nie miał programu.
                                                    > Może powinien rozmawiać z przeciwnikami politycznymi w kraju? To trudne, ale
                                                    > jeśli chodziło niepodległość to nieważne stają się prywatne odczucia.

                                                    A więc krytykujemy mieszanie się USA, Rosji i ZSRR w sprawy innych państw, ale
                                                    popieramy ingerencję Belgii i Polski? Nie ma znaczenia czy się wmieszała przed
                                                    czy po wezwaniu. Zrobił to. I to belgijscy najemnicy wykończyli Lumumbę, nie
                                                    komunistyczni. Oceniamy komunistów za morderstwa, oceniajmy więc i kapytalistów.

                                                    > Zgoda, jest, lecz do tego doprowadziła polityka kolonizatorów. Wycofując się
                                                    > pozostawili biedę. Przez wiele lat korzystali z bogactw naturalnych, zlota,
                                                    > ropy, diamentów, uranu, zbudowali wiele fabryk, które zniszczyli. Po co? Żeby
                                                    > nie dać szansy na rozwój? Żeby zmusić do zaciągania kredytów w ich bankach, i
                                                    > zniewolić ekonomicznie.

                                                    A tam. Fabryki niszczą same państwa afrykańskie w czasie wojen i rewindykacji
                                                    roszczeń wobec byłych kolonizatorów. Infrastruktura jest niszczona w czasie
                                                    wojen lokalnych, w czasie nacjonalizacji gospodarki i powrotu do korzeni (jak
                                                    Zair za Mobutu Sese Seko). Jeśli chcieli dalej czerpać profity to dlaczego po
                                                    prostu nie pozostawili zależności kolonialnej? I zaprzeczasz sama sobie. Raz
                                                    piszesz, że rekolonizacja nie byłaby możliwa, a teraz piszesz o polityce
                                                    gospodarczej europejskich metropolii zmierzającej do ekonomicznego uzależnienia.



                        • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 24.01.05, 11:18
                          Tak, tak...Żeby każdy mógł usprawiedliwić swoje działanie "historia nam
                          wybaczy". Byłoby o wiele trudniej kogokolwiek osądzać. Zwłaszcza, że do historii
                          mogą przejść tylko pozytywne dla Polski fakty, o negatywnych szybko zapomnimy.
                          Gdzie obłuda? Krytykowaliśmy publicznie Putina za ingerencję w sprawy
                          Ukraińskie, podczas gdy w rzeczywistości chodziło tylko o to, że poparł
                          Janukowycza, nie Juszczenkę. Litwy nikt u nas nie potępił. Dlaczego? Przecież
                          też się wmieszała.
                          • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 24.01.05, 22:22
                            Powinno to cieszyć, nieprawdaż? Polska jest po prostu partnerem, z którym
                            trzeba sie liczyć.
                            Litewska ingerencja nie odniosłaby żadnego skutku, gdyby nie udział Polski.
                            • czarek1 Re: Wygnani z Moskwy 25.01.05, 12:17
                              Jesli chodzi o media, nawet tak "lewackie", jka kiedys mr_pope nazwal GW, tez
                              bardzo dokladnei informowaly o tym, z ewschod Ukrainy jest za Janukowyczem.
                              Bylo to zarowno w wiadomosaciach agencyjnych, jak i w reportazach. Jesli chodzi
                              o sfalszowanie wyborow 26 listopada, to nei tylko Polska, bo caly zachodni
                              swiat i wszyscy obserwatozry zgodnei potweirdzali,ze doszlo do bardzo powaznych
                              naduzyc. O czyms takim jednak tym razem NIE pisano. Owszem, gdzeis
                              pzreczutalem,ze byly jakies male proby falszowania ze strony tamtej
                              (Janukowycza), ale nie majace zadnego wplywu na ostateczny wynik wyborow.
                              Oczywiscie,ze Juszczenko musi sie liczyc z tym, ze ma przeciwko sobie blisko
                              polowe ludnosci Ukrainy. Ale z punktu widzenia interesu Polski, Bogu dzieki, ze
                              wygral Juszczenko, a nie tamten. Jak pokazaly wydarzenia i wypowiedzi ostatnich
                              miesiecy, zarowno Putin, jak i Janukowycz dryfuja w kierunku powrotu do
                              sentymentow mocarstwowych ZSRS. Czy wiecei, ze w Jalcie LOKALNE wladze
                              zamierzaja postawic pomnik Churchilla, Roosevelta i Stalina, dla upameitneinia
                              konferencji jaltanskeij, ktorej haniebne 60lecie wlasnie stuknie za kilka dni?
                              To jest sposob myslenia we wschodniej Ukrainie. Ci ludzie nie pameitaja niczego
                              innego,ale miejmy nadzieje,ze przejrza na oczy.
                              Homo sum et humani nihil a me alienum esse puto
                              • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 25.01.05, 14:39
                                Owszem, wszystkie media o tym pisały. Trudno bowiem nie pisać o tak oczywistych
                                faktach. Ale ile mediów pisało o tym, że to realny problem nie tylko przy samej
                                kampanii wyborczej i wyborach, ale także przy prowadzeniu polityki zagranicznej?
                                Ile gazet wspominało o tym, że być może za Juszczenki nie uda się wyrwać
                                Ukrainie z kremlowskiej orbity? Niewiele. Przeważał entuzjazm z poparciem dla
                                Juszczenki. W porządku, zawsze lepszy proeuropejski niż prorosyjski tyran. Ale
                                nawet proeuropejski nie gwarantuje swobód i realnej demokracji. Historia zna
                                takich co zaczynali jako wielcy demokraci a kończyli znienawidzeni przez demokrację.
                                • ijaw Re: Wygnani z Moskwy 26.01.05, 16:07
                                  mr_pope napisał:

                                  > Historia zna takich co zaczynali jako wielcy demokraci a kończyli
                                  znienawidzeni >przez demokrację

                                  Zna, ale po co tak pesymistycznie?
                                  • mr_pope Re: Wygnani z Moskwy 26.01.05, 21:23
                                    Przyzwyczaiłem się gdy Ty w rozmowach o Romciu wspominasz o historii i dyktaturach.
                                    • ijaw Mr_pope 27.01.05, 21:03
                                      Zaiste urządzam tu historyczne konkursy:-)
                                      Tym razem nawet nie musialm sięgać do odległych archiwów, mamy obchody
                                      wyzwolenia Auschwitz, to dziwnie współgra z ruchami rasistowskimi.

                                      No, dobrze, poddaję się. Czasami widzę czarno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka