Dodaj do ulubionych

błahy (ważny) problem...

IP: *.jankowskiego / 213.77.73.* 26.02.05, 22:23
Od ponad miesiąca spotykam się z kumplem z pracy: wspólne wypady do pubu,
kina czy teatru itp. Niedawno odkryłam, że chyba się w nim zakochałam (tak
samo intensywnie, jak początkowo go nie znosiłam). Wydawało mi się (wszystkie
znaki na to wskazywały), że on też coś do mnie czuje, tymczasem podczas
naszego ostatniego spotkania i rozmowy, jaka wyniknęła, dowiedziałam się (po
takim czasie!!!), że jest ojcem - ma prawie rocznego synka - i mieszka razem
z matką dziecka. Wiem, że to co teraz napiszę, brzmi strasznie naiwnie i
pewnie sama wyśmiałabym w duchu autorkę za taką wypowiedź, ale nie myślę
obiektywnie. Otóż twierdzi, że mieszka z tą kobietą tylko dla dobra własnego
syna i dawne uczucie wygasło, zamieniajac się w rutynę i przyzwyczajenie.
Gdzieś między tym przewinęło się stwierdzenie, że dziecko będzie jego
szczęściem do końca życia, ale niekoniecznie musi stanowić "plaster" wiążący
rodziców, bo w końcu ludzie się czasem rozwodzą... Jestem bardzo naiwna???
Oczywiście po takim wyznaniu poczułam automatyczny odruch odsunięcia się od
niego, tzn. utrzymywania kontaktów ściśle związanych z pracą, ale chyba nie
potrafię i nie wiem, czy podołam... Myślałam, że z racji naszej krótkiej
znajomości będzie mi łatwiej, ale zamiast tego czuję, że załapuję małego
dołka... dawno nie byłam w takim dziwnym stanie... O kurcze! mam nauczkę
za "romansidła" w miejscu pracy... Co zrobilibyście na moim miejscu?
Pozdrawiam :)
Obserwuj wątek
    • Gość: ala Re: błahy (ważny) problem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 22:45
      trudna sprawa...
      Zastanów się sama, przemyśl wszystko, od kiedy to wszystko się zaczęło, co się
      działo, co czułaś i myślałaś, czy on naprawde jest tym jedynym?
      zastanów się spokojnie i sama podejmij decyzję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka