Dodaj do ulubionych

podobno papież trzęsie się jak galareta

IP: *.visp.energis.pl 05.03.05, 20:56
módlmy się za niego. Dziś w radiu Maryja godzinki różańcowe w intencji ojca
Rydzyka i Papieża.
Obserwuj wątek
    • deltalima Re: podobno papież trzęsie się jak galareta 05.03.05, 20:58
      media informują, że pacjent ma się coraz lepiej. ćwiczy mowę. jutro będzie
      ćwiczył wymyk a w przyszłym tygodniu skok na bungee.

      • Gość: * Re: podobno papież trzęsie się jak galareta IP: *.l4.c2.dsl.pol.co.uk 05.03.05, 21:37
        Wydaje mi sie, ze bez wzgledu na przekonania religijne, Papiezowi nalezy sie
        szacunek jako cierpiacemu czlowiekowi. Nawet ludzie innych wiar lub niewierzacy
        potrafia dostrzec w nim wielkiego czlowieka, a wy sie nasmiewacie? To bardzo
        smutne, bo swiadczy o waszej, ze tak brzydko powiem, glupocie.
        • deltalima Re: podobno papież trzęsie się jak galareta 05.03.05, 21:55
          zgadzam sięw 100%. szkoda, że tego szacunku dla starego człowieka nie mają
          media ekscytujące się każdym gestem tego starego człowieka. stąd też moja
          kpina - spowodowana brakiem litości krwiożerczych mediów
          • Gość: alex, Re: nie wiem czego oczekujecie ? IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.05, 23:00
            Nie wiem, czy potraficie choćby zrozumieć, że w ten sposób urażacie czyjeś
            uczucia. Nie potepiam Was , za to ,że nie wierzycie, bo wiara jest łaską, ale
            jest mi po prostu przykro , że kpicie na forum z Papieża. Próbujecie obwiniać
            Ojca Swiętego za wszystkie grzechy kościoła, jakie to banalne i prymitywne.Tak
            jak moja przedmówczyni napisała, wystarczyłby szacunek dla starego schorowanego
            człowieka, nic więcej, ale nawet na to Was nie stać. Papieża nie jesteście w
            stanie obrazić, obrażacie nas miliony ludzi , którzy Go kochają.
            • Gość: Hubert Re: nie wiem czego oczekujecie ? IP: *.chello.pl 06.03.05, 09:48
              >obrażacie nas miliony ludzi

              Ty jestes miliony?
              • Gość: Mickiewicz Re: Dziady cz III IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 07.03.05, 17:58
                "..nazywam się milijon bo za miliony cierpię i znoszę katusze"
                • Gość: Hubert Re: Dziady cz III IP: *.chello.pl 07.03.05, 21:45

                  > "..nazywam się milijon bo za miliony cierpię i znoszę katusze"

                  No wlasnie. Tylko po co?
                  • Gość: po_godzinach Re: Dziady cz III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 21:47
                    Heh, Panie Hubercie, sam Pan mi to tlumaczyl - ze narod polski zawsze bedzie
                    mial pierwiastek i oswieceniowy i romantyczny).
                    Teraz Pan pyta - po co?)
                    • Gość: Hubert Re: Dziady cz III IP: *.chello.pl 07.03.05, 21:51
                      Po co cierpiec za miliony. Ciekawe dla mnie to by bylo studium motywacji
                      ludzkiej.
                      A jesli chodzi o ten romantyzm i oswiecenie, to nie wiem czy zawsze bedzie mial
                      narod. Moze nie zawsze.

                      Pozdrawiam Hubert
        • the_dzidka Re: podobno papież trzęsie się jak galareta 06.03.05, 21:04
          Jestem juz zmęczona tłumaczeniem tak prostego faktu, że większość podobnych
          wpisów nie jest kpiną z papieża, ale szyderstwem z mediów, które robią z jego
          choroby taki cyrk. I w dodatku KŁAMIĄ, co każdy średnio inteligentny człowiek
          byłby w stanie pojąć.
          To właśnie tak irytuje i jednoczesnie śmieszy oponentów. To - a nie chory
          papież.
          • Gość: Genowefa Babiak Re: podobno papież trzęsie się jak galareta IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.03.05, 20:31
            > choroby taki cyrk. I w dodatku KŁAMIĄ, co każdy średnio inteligentny człowiek
            > byłby w stanie pojąć.

            Nikt nie kłamie. Papież jest naprawdę chory. Wycięli mu gardło i wstawili tam
            kawałek rurki z plastiku. Niech Pani Nasz Dziennik czyta! Tam nie kłamią bo
            sama Maryja dopomaga go drukować.
    • Gość: Dorota Ty sie trzesiesz juz dzis z wlasnej glupoty....... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.03.05, 00:42
      Bedac na jego miejscu nie chcialoby ci sie ruszyc palcem w bucie, a on pokazuje
      nam wszystkich swoje cierpienie i niepelnosprawnosc. On sie nie poddaje mimo
      bolu, on pokazuje nam swoje wielkie czlowieczenstwo i uczy szacunku dla
      ludzkich slabosci oraz uczy nas jak nalezy walczyc z przeciwnosciami losu. Ty
      mozesz juz jutro stac sie ofiara nieszczesliwego wypadku i co wowczas? Czy
      chcialbys abysmy wszyscy tutaj nasmiewali sie z twojego nieszczescia i slabosci?
      • hanna26 Re: Ty sie trzesiesz juz dzis z wlasnej glupoty.. 06.03.05, 01:57
        Zgadzam się z Dorotą. Brak mi słów na waszą głupotę i niedojrzałość. Miliony
        ludzi na całym świecie podziwiają siłę ducha tego czlowieka.
      • Gość: Azmodan Re: Ty sie trzesiesz juz dzis z wlasnej glupoty.. IP: 80.51.233.* 06.03.05, 10:03
        Racja.
        Breżniew też tak miał. Wspaniali ludzie.
        Łącze się w cierpieniu i modlitwie.
      • amelia1 Re: Ty sie trzesiesz juz dzis z wlasnej glupoty.. 07.03.05, 16:24
        > Bedac na jego miejscu nie chcialoby ci sie ruszyc palcem w bucie, a on
        pokazuje
        >
        > nam wszystkich swoje cierpienie i niepelnosprawnosc. On sie nie poddaje mimo
        > bolu, on pokazuje nam swoje wielkie czlowieczenstwo i uczy szacunku dla
        > ludzkich slabosci oraz uczy nas jak nalezy walczyc z przeciwnosciami losu.

        Wielkie czlowieczenstwo? Jakos chyba przeoczylam... Bardzo idealistyczna i
        naiwna ta twoja wypowiedz.
        • Gość: Dorota Glupota i cynizm nie pozwalaja ci nic widziec amel IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.03.05, 19:37
          Nic nie przeoczylas. Po prostu nic jeszcze cie nigdy nie zabolalo. Ale na
          wszystko przychodzi czas.
          • amelia1 Re: Glupota i cynizm nie pozwalaja ci nic widziec 07.03.05, 21:05
            > Nic nie przeoczylas. Po prostu nic jeszcze cie nigdy nie zabolalo. Ale na
            > wszystko przychodzi czas.

            A co ty wrozka jestes?
            • Gość: Dorota Re: Glupota i cynizm nie pozwalaja ci nic widziec IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.03.05, 01:21
              Nie wrozka ,ani naiwna idealistka lecz znajaca zycie realistka.
    • stephen_s Odrażające :( 06.03.05, 10:15
      Można mieć różny stosunek do papieża... ale robienie sobie żartów z jego
      choroby jest poniżej wszelkiej krytyki. Autor tego wątku chyba nie ma pojęcia,
      czym jest choroba Parkinsona :((
    • Gość: Nina David, maly i smieszny zabil wielkiego, IP: *.yournetplus.com / 63.110.140.* 06.03.05, 11:02
      przyatojnego, silnego, zdrowego Goliata.
      Drogi przyglupie - strasznie malo rozumiesz z tego chrzescijanstwa.
      Popros o eutanazje - oddasz swiatu wielka przysluge.
    • nangaparbat3 a ja jako ateistka 06.03.05, 15:03
      chcę powiedzieć, że genowefa babiak (i te parę osob, co jej sekundują)
      przekroczyla tu granice elementarnej przyzwoitości.
      I chcę dodać, że te wypowiedzi bylyby równie wstrętne, gdyby dotyczyły nie
      papieża, a menela spod dworca - jego zapewne nikt by nie bronił.
      Przyznam sie, ze kogos, kto o starym, bardzo chorym człowieku pisze w ten
      sposób, zwyczajnie sie boję
      • stephen_s Re: a ja jako ateistka 06.03.05, 16:31
        Ja również jestem ateistą - i w 100% się z Tobą zgadzam.
        • Gość: lutzek Re: Kolejny ateista ale... IP: *.escom.net.pl 06.03.05, 20:03
          Ja też jestem ateistą, mam współczucie dla starszych ludzi, w tym także dla papieża, ale... ulewa mi się już wszystkimi otworami mojego ciała gdy muszę w każdych wiadomościach, teleekspresach i faktach słuchać, ile razy za przeproszeniem papież pierdnął, co powiedział, jak się czuje i... w dodatku to wszystko za nasze pieniądze, albo z wpływów z abonamentu, albo z kablówki.

          Zycze papieżowi zdrowia, ale niech media dadzą od niego odpocząć tym, których los papieża obchodzi dokładnie tyle co każdego innego bliźniego.

          lutzek
          • nangaparbat3 Biedaku, naprawdę nie musisz 06.03.05, 21:09
            mozesz wyłaczyć.
            • Gość: Kapiszon Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: 80.51.233.* 06.03.05, 22:06
              nangaparbat3 napisała:
              > mozesz wyłaczyć.
              Typowa prostacka wypowiedź Polaka-katolika.
              Taki typ nie rozumie, czym jest rozdział kościółka od państwa. Ma w nosie
              równość religii (są równi i równiejsi).
              Telewizja państwowa to dla niego telewizja kościelna.
              Cóż biedaczysko by zrobił we Francji? Zrzucił z piersi krzyżyk? Modlił się przed
              podjęciem pracy/nauki w państwowych instytucjach?
              Do budy z tymi ciemnogrodzianami!
              • Gość: Magda Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 07.03.05, 18:11
                Gość portalu: Kapiszon napisał(a):

                > nangaparbat3 napisała:
                > > mozesz wyłaczyć.
                > Typowa prostacka wypowiedź Polaka-katolika.
                > Taki typ nie rozumie, czym jest rozdział kościółka od państwa. Ma w nosie
                > równość religii (są równi i równiejsi).
                A ja jestem ciekawa gdzie my Polacy byśmy dzisiaj byli gdyby nie Papież ???
                Ludzie przecież ruch Solidarności, w takim natężeniu, w jakim zaistniał w 1980r
                zawdzięczamy TYLKO I WYŁĄCZNIE temu, że na Papieża wybrano Polaka i to nie byle
                jakiego. Przypominam, że żaden Polak, który wyemigrował za żelazną kurtynę tego
                nie dokonał. Niestety młodzi ludzie bardzo szybko zapominają. Dla mnie Papież
                Jan Paweł II bez względu na wszystko będzie największym Polakiem w dziejach
                państwa polskiego. Pozdrawiam.
                • Gość: echtom Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.05, 23:06
                  Nie jestem młoda, ale pamięć mi jeszcze służy. W 1978 roku byłam nastolatką i
                  podzielałam powszechny w kraju zachwyt, że na papieża wybrano Polaka, i to
                  jeszze takiego fajnego, młodego, zawsze uśmiechniętego i otwartego na ludzi.
                  Trwało to przynajmniej 9 lat, bo w roku 1987 byłam na mszy papieskiej w czasie
                  jego pielgrzymki w Polsce. Później, w latach 90-tych, gdy trochę dorosłam, na
                  tym idealnym obrazie zaczęły się pojawiać rysy. Pękło w czasie wojny na
                  Bałkanach, gdy zaapelował do zgwałconych Bośniaczek, by nie usuwały ciąży. Nie
                  mogłam uwierzyć, że papież jest zdolny do takiego cynizmu i braku miłosierdzia
                  wobec ludzkiego nieszczęścia. Nigdy mu tego nie darowałam.
                  • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 08.03.05, 12:08
                    Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego co piszesz. Prośba o ocalenie dzieci
                    od śmierci jest dla Ciebie dowodem cynizmu i brakiem miłosierdzia?
                    Odkąd to zabicie dziecka w macicy jest czynem miłosierdzia?
                    Chyba propagujesz hasło: "gwałt niech się gwałtem odciska".
                    • Gość: echtom Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 12:19
                      Świetnie sobie zdaję sprawę z tego, co piszę, a Twoja interpretacja jest (chyba
                      celowym) przeinaczeniem. Nie chce mi się powtarzać tego, co napisałam w
                      tasiemcowej dyskusji z Wirtualnym Katolikiem. Doskonale wiesz, że chodziło mi o
                      miłosierdzie wobec tych kobiet. Nie miał prawa ich pouczać i sugerować światu,
                      że one też są potencjalnymi zbrodniarkami. To była wyłącznie sprawa ich
                      sumienia - przeciez islam także zabrania aborcji.
                      • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 08.03.05, 12:33
                        Proponujesz miłosierdzie bardzo wybiórcze a miłosierdzie jest dla wszystkich:
                        dla zgwałconych kobiet i dla niechcianych dzieci. Ty natomiast chcesz
                        pseudomiłosierdzia dla wybranej grupy. Masz pretensje do papieża za swoje
                        niezrozumienie czym jest miłosierdzie i jeszcze Ci się wydaje, że masz prawo Mu
                        odmawiać Jego prawa do nauczania.
                        Na szczęście Twoje samozwańcze zakazy nie mają żadnego znaczenia.
                        A aborcja jest nie tylko sprawą sumień kobiet a przede wszystkim jest sprawą
                        tych, których się chce w ten sposób zabić.
                      • Gość: po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 12:34
                        Myślę, że papież w sprawie np Bośniczek porusza się w całkiem innej
                        rzeczywistości, niż ludzie ("ziemscy"?). On nie myśli o kobietach w sensie ich
                        życia na ziemi, tylko o ich zbawieniu. Życie ziemskie jest bowiem według
                        niego "krzyżem do dźwigania" - i im cięższy krzyż, tym większa obietnica raju.
                        Nie myślę, że był to cynizm. To chyba tylko kompletne oderwanie od
                        rzeczywistości. Bycie "ofiarą" według wiary katolickiej to przecież klucz do
                        zbawienia.
                        • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 08.03.05, 12:52
                          To nie o zbawienie chodzi bo grzech aborcji jest do odpuszczenia. Chodzi o
                          dzieci, które ktoś chce pozbawić życia. Czyli konkretną rzeczywistość ziemską.

                          Bycie "ofiarą" według wiary katolickiej to przecież klucz do
                          > zbawienia.
                          Chyba kompletnie nie rozumiesz o czym piszesz. A może żartujesz?
                          Pozdrawiam
                          • Gość: po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:07
                            "Chyba kompletnie nie rozumiesz o czym piszesz"
                            Być może. Przekonaj mnie więc do swojej racji.
                            • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 08.03.05, 13:34
                              Spróbuję Ci wyjaśnić kwestię zbawienia najlepiej jak potrafię.
                              Zbawienie nie jest nagrodą za to, żę ktoś przyjmował z pokorą rolę ofiary
                              jakiejś przemocy. Nie można również swoją ofiarą z życia na nie zasłużyć.
                              Żadna ludzka zasługa nie daje zbawienia.
                              Źródłem zbawienia jest tylko i wyłącznie ofiara Jezusa Chrystusa czyli Jego
                              śmierć i zmartwychwstanie.
                              A teologia katolicka mówi, że poprzez swoje cierpienie masz możliwość jednoczyć
                              się z Chrystusem cierpiącym na krzyżu. Ale nie wysługujesz sobie w ten sposób
                              zbawienia bo ono jest za darmo (możesz jednak w ten sposób się otworzyć na
                              różne łaski doczesne). Kwestia jest tylko czy je przyjmujesz czy nie.
                              Pozdrawiam
                              • Gość: po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:45
                                To rozumiem). Dziękuję.
                                Jednak - w kontekście tej rozmowy - jak rozumieć apel papieża do kobiet
                                bośniackich, aby przyjęły z pokora rolę ofiary?
                                • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 08.03.05, 14:17
                                  > To rozumiem). Dziękuję.
                                  > Jednak - w kontekście tej rozmowy - jak rozumieć apel papieża do kobiet
                                  > bośniackich, aby przyjęły z pokora rolę ofiary?
                                  Papież nie proponuje kobietom przyjęcia roli ofiary ale proponuje im aby nie
                                  czyniły ofiary z życia ich dzieci.
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 14:25
                                    Owszem, proponuje im rolę ofiary.
                                    Proponuje zaakceptować siebie jako ofiarę gwałtu, proponuje zaakceptować
                                    dziecko poczęte w jego wyniku. Proponuje zaakceptować mężczyznę gwałaciciela
                                    (nie widzę bowiem mozliwośi zaakceptowania dziecka bez akceptacji jego ojca).
                                    Proponuje zaakceptować sam przebieg gwałtu, w wyniku którego poczęte zostało
                                    dziecko, które ma być następnie chciane i kochane.

                                    Jasne, że tutaj jest sytuacja wyboru między czarnym a białym. Nie zyczę ci,
                                    żebyś musiała kiedykolwiek na własnym przykładzie takiego wyboru dokonywać.
                                    • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 08.03.05, 14:48
                                      > Owszem, proponuje im rolę ofiary.
                                      > Proponuje zaakceptować siebie jako ofiarę gwałtu, proponuje zaakceptować
                                      > dziecko poczęte w jego wyniku. Proponuje zaakceptować mężczyznę gwałaciciela
                                      > (nie widzę bowiem mozliwośi zaakceptowania dziecka bez akceptacji jego ojca).
                                      > Proponuje zaakceptować sam przebieg gwałtu, w wyniku którego poczęte zostało
                                      > dziecko, które ma być następnie chciane i kochane.
                                      >
                                      > Jasne, że tutaj jest sytuacja wyboru między czarnym a białym. Nie zyczę ci,
                                      > żebyś musiała kiedykolwiek na własnym przykładzie takiego wyboru dokonywać.
                                      Po pierwsze nie proponuje im roli ofiary bo stały się ofiarami przemocy innych
                                      ludzi. Proponowanie roli ofiary jest zawsze ze strony krzywdziciela.
                                      Ani nie proponuje im akceptacji gwałtu i jego przebiegu. Nieodpowiedzialne są
                                      takie stwierdzenia z Twojej strony.
                                      Papież proponuje kobietom aby przemocy nie przenosiły na dzieci. To, że kobieta
                                      zabije dziecko nie sprawi, że gwałt stanie się niebyłym.
                                      To, że dziecko jest niechciane nie odbiera mu prawa do życia. Dziecko zawsze
                                      mozna oddać do adopcji jeśli sie go nie akceptuje. A jesli kobieta po porodzie
                                      jednak zaakceptuje to może je zatrzymać. I akceptacja dziecka może być bez
                                      akceptacji ojca. Wiele kobiet po gwałcie kocha swoje dzieci nie
                                      usprawiedliwiając złoczyńcy.
                                      Ja tez nie życzę Ci abyś stanęła przed takim problemem.
                                      Pozdrawiam


                              • Gość: Hubert Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.chello.pl 08.03.05, 13:51
                                Twoj wywod potwierdza wg mnie teze Po Godzinach, ze "ofiara" jest sprawa
                                kluczowa dla
                                chrzescijan. Jak jednoczyc sie z Jezusem inaczej niz poprzez
                                cierpienie i poczucie bycia przesladowanym? Tez mi sie kiedys wydawalo ze to
                                jest najwyzszy akt ludzkiego heroizmu i zjednoczenia z Bogiem dopoki nie
                                zrozumialem ze cierpienie samo w sobie niczemu i nikomu nie sluzy, bo
                                koncentracja na cierpieniu zaburza postrzeganie rzeczywistosci i zazwyczaj
                                wcale nie sluzy innym. Wrecz przeciwnie. Jedynym
                                rozsadnym wyjsciem moim zdaniem jest koncentrowac sie w tych chwilach w
                                wewnetrznej ciszy na
                                uzdrowieniu, uwolnieniu nie krzyczac i nie narzekajac przy tym na swoj los, a
                                wiec nie robiac z siebie ofiary.
                                Dac dobry przyklad natomiast, to wg mnie pokazac swoje uzdrowienie, swoje
                                zrealizowane szczescie.

                                Pozdrawiam Hubert
                                • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 08.03.05, 14:34
                                  > Twoj wywod potwierdza wg mnie teze Po Godzinach, ze "ofiara" jest sprawa
                                  > kluczowa dla
                                  > chrzescijan. Jak jednoczyc sie z Jezusem inaczej niz poprzez
                                  > cierpienie i poczucie bycia przesladowanym?
                                  Ale sprawą kluczową jest ofiara Jezusa a nie ludzka. I z Jezusem można tez
                                  jednoczyć się w radości i szczęściu, nie tylko w cierpieniu i prześladowaniu.
                                  Niemniej jednak chrześcijanin zdaje sobie sprawę, że chrześcijaństwo ma swój
                                  fundament w cierpieniu Jezusa..

                                  Tez mi sie kiedys wydawalo ze to
                                  > jest najwyzszy akt ludzkiego heroizmu i zjednoczenia z Bogiem dopoki nie
                                  > zrozumialem ze cierpienie samo w sobie niczemu i nikomu nie sluzy, bo
                                  > koncentracja na cierpieniu zaburza postrzeganie rzeczywistosci i zazwyczaj
                                  > wcale nie sluzy innym. Wrecz przeciwnie. Jedynym
                                  > rozsadnym wyjsciem moim zdaniem jest koncentrowac sie w tych chwilach w
                                  > wewnetrznej ciszy na
                                  > uzdrowieniu, uwolnieniu nie krzyczac i nie narzekajac przy tym na swoj los, a
                                  > wiec nie robiac z siebie ofiary.
                                  > Dac dobry przyklad natomiast, to wg mnie pokazac swoje uzdrowienie, swoje
                                  > zrealizowane szczescie.
                                  No tak, różnie bywa z przeżywaniem cierpienia ale chrześcijanin nie po to łączy
                                  się w cierpieniu z Jezusem aby sobie dodawać cierpienia ale po to byc swoje
                                  cierpienie składać na Jego barki. To nie ma nic wspólnego z cierpiętnictwem.
                                  Nikt nie lubi cierpieć, Jezus też nie lubił.
                                  Natomiast co do sensu przeżywania cierpienia to jest on bardzo tajemniczy ale
                                  wiele osób mogłoby Ci zaświadczyć o jego dobrych owocach.
                                  I przykłady biblijne i w życiu potwierdzają, że świadectwo radości i
                                  uzdrowienia nie pociąga ludzi ku Bogu trwale. Natomiast świadectwo cierpienia
                                  owszem.
                                  Niemniej jednak nikt nie uniknie cierpienia w życiu a relacja z Jezusem tylko
                                  może tu pomóc. Co nie znaczy że nie należy pragnąć uzdrowienia i działać w tym
                                  kierunku. Każdy ma wręcz obowiązek walczyć o swoje zdrowie.
                                  Natomiast sam fakt stania sie ofiarą przemocy nie usprawiedliwia stosowania
                                  przemocy wobec innych.
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: Hubert Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.chello.pl 08.03.05, 14:50
                                    Sens przezywania cierpienia nie musi byc tajemniczy o ile uwolnic sie od jego
                                    przyczyn, o ile przezyc to swiadomie, w pelni i do konca. Ja uwazam, ze
                                    przyczyny cierpienia tkwia w nas samych, np. w przeszlych wydarzeniach, takze z
                                    poprzednich wcielen. Uwazam ze to nie jest tak, ze jesli nas spotykaja jakies
                                    cierpienia a innych nie, to jest to niesprawiedliwosc, albo Bog nam chce cos
                                    przez to powiedziec (okrutna tajemnica!), tylko po prostu zycie "odplaca" nam
                                    za nasze wlasne mysli, motywacje i czyny z odleglej nawet przeszlosci
                                    (poprzednich zyc). Tak rozumiejac rzeczywistosc spokojnie i akceptacja patrze
                                    na przechodzace sytuacje i wydarzenia w moim zyciu, nawet gdy sa trudne. Zyjac
                                    w takim nastawieniem czuje sie z kazdym dniem coraz swobodniejszy. Przebaczam z
                                    latowscia i bez wysilku. Coraz wiecej przestrzeni w moim zyciu.

                                    Pozdrawiam Hubert
                                    • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 08.03.05, 15:00
                                      > Sens przezywania cierpienia nie musi byc tajemniczy o ile uwolnic sie od jego
                                      > przyczyn, o ile przezyc to swiadomie, w pelni i do konca. Ja uwazam, ze
                                      > przyczyny cierpienia tkwia w nas samych, np. w przeszlych wydarzeniach, takze
                                      z
                                      >
                                      > poprzednich wcielen. Uwazam ze to nie jest tak, ze jesli nas spotykaja jakies
                                      > cierpienia a innych nie, to jest to niesprawiedliwosc, albo Bog nam chce cos
                                      > przez to powiedziec (okrutna tajemnica!), tylko po prostu zycie "odplaca" nam
                                      > za nasze wlasne mysli, motywacje i czyny z odleglej nawet przeszlosci
                                      > (poprzednich zyc). Tak rozumiejac rzeczywistosc spokojnie i akceptacja patrze
                                      > na przechodzace sytuacje i wydarzenia w moim zyciu, nawet gdy sa trudne.
                                      Zyjac
                                      > w takim nastawieniem czuje sie z kazdym dniem coraz swobodniejszy. Przebaczam
                                      z
                                      >
                                      > latowscia i bez wysilku. Coraz wiecej przestrzeni w moim zyciu.

                                      No wiesz, z tymi poprzednimi wcieleniami to się z Tobą nie zgodzę ale co do
                                      przeszłych wydarzeń w poprzednich pokoleniach mających wpływ na nasze życie to
                                      tak.
                                      A jak to właściwie jest u Ciebie z przebaczeniem? Z łatwością i bez wysiłku to
                                      znaczy, że masz wspaniałe relacje z tymi, którzy Cię skrzywdzili?
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: Hubert Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.chello.pl 08.03.05, 15:18
                                        Niekoniecznie dobre relacje. Na pewnym poziomie jestesmy wszyscy tym samym.
                                        A wiec jestem w stanie zrozumiec
                                        ...ze nie wiedza co czynia.
                                        Bywalo, ze sam nie wiedzialem co czynie.
                                        Lepiej wiec zeby mi w droge nie wchodzili o ile to mozliwe. Lepiej
                                        wspolpracowac z ludzmi swiadomymi, przytomnymi, ktorzy wiedza co czynia lub
                                        ewentualnie otwartymi na uzdrowienie.

                                        Przeszle pokolenia tez mialy wplyw na to kim jestesmy, ale tutaj mozemy sie
                                        wsciekac na niesprawiedliwosc, ze inni maja lepiej lub gorzej.

                                        Pozdrawiam Hubert
                                        • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 09.03.05, 07:57
                                          Niekoniecznie dobre relacje. Na pewnym poziomie jestesmy wszyscy tym samym.
                                          > A wiec jestem w stanie zrozumiec
                                          > ...ze nie wiedza co czynia.
                                          > Bywalo, ze sam nie wiedzialem co czynie.
                                          > Lepiej wiec zeby mi w droge nie wchodzili o ile to mozliwe. Lepiej
                                          > wspolpracowac z ludzmi swiadomymi, przytomnymi, ktorzy wiedza co czynia lub
                                          > ewentualnie otwartymi na uzdrowienie.
                                          Wydaje mi się więc, że nie przebaczyłeś tylko zracjonalizowałeś sobie pewne
                                          sytuacje albo wyparłeś ze świadomości. Przebaczenie wiąże się z akceptacją
                                          osoby, która skrzywdziła i możliwością ponownego nawiązania relacji.

                                          > Przeszle pokolenia tez mialy wplyw na to kim jestesmy, ale tutaj mozemy sie
                                          > wsciekac na niesprawiedliwosc, ze inni maja lepiej lub gorzej.
                                          >
                                          Chodziło mi o to, że zło/dobro uczynione przez przodków ma wpływ na konkretne
                                          sytuacje życiowe nie tylko na osobowość.
                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: Hubert Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.chello.pl 09.03.05, 09:28
                                            > Chodziło mi o to, że zło/dobro uczynione przez przodków ma wpływ na konkretne
                                            > sytuacje życiowe nie tylko na osobowość.

                                            To mi sie kojarzy z tym co ludzie odkrywaja po ustawieniach Hellingera.

                                            Pozdrawiam Hubert
                                            • ell.a co to za ustawienia? 09.03.05, 09:36
                                              Pozdrawiam.
                                              • Gość: Hubert Re: co to za ustawienia? IP: *.chello.pl 09.03.05, 10:01
                                                Ustawienia rodziny dla celow terapeutycznych. Podczas nich odslaniaja sie
                                                ukryte zwiazki rodzinne, czasem z poprzednich pokolen. Np sprawy, ktore byly
                                                tabu rodzinnym, ukrywane, ale wplywaly nieswiadomie na rodzine, np. na
                                                patologie, jakies zaburzenia.
                                                Wiecej tutaj
                                                www.hellinger.pl/
                                                Pozdrawiam Hubert
                                                • ell.a Re: co to za ustawienia? 09.03.05, 12:59
                                                  Rzeczywiście, coś o tym czytałam. Z tym, że metody uzdrawiania tych ukrytych
                                                  sytuacji są tu bardzo ryzykowne moim zdaniem.
                                                  Ujawnienie ukrytych faktów bardzo pomaga ale nie zgadzam się z tym, że aby
                                                  sytuacja wyszła na prostą ktoś żyjący obecnie musi za zło poprzednich pokoleń
                                                  wynagrodzić.
                                                  Pzdr.
                                                  • Gość: Hubert Re: co to za ustawienia? IP: *.chello.pl 10.03.05, 09:03
                                                    Te ustawienia ujawniaja jak szerokie uwarunkowania na nas wplywaly
                                                    nieswiadomie, a jedna z podstawowych prawd psychologii mowi, ze uswiadomienie
                                                    sobie tego, co bylo nieswiadome, a wplywalo (np. na patologiczne wzorce),
                                                    pomaga uwolnic sie od tego.

                                                    Pozdrawiam Hubert
                                                  • ell.a Re: co to za ustawienia? 10.03.05, 09:22
                                                    > Te ustawienia ujawniaja jak szerokie uwarunkowania na nas wplywaly
                                                    > nieswiadomie, a jedna z podstawowych prawd psychologii mowi, ze uswiadomienie
                                                    > sobie tego, co bylo nieswiadome, a wplywalo (np. na patologiczne wzorce),
                                                    > pomaga uwolnic sie od tego.
                                                    Uświadomienie sobie ukrytych faktów na pewno pomaga sie uwolnić od tego
                                                    balastu. Ale sposoby zadośćuczynienia przeszłym pokoleniom zakrawają tu na
                                                    magię.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Hubert Re: co to za ustawienia? IP: *.chello.pl 10.03.05, 12:03
                                                    Czasami warto powiedziec "wybaczam".
                                                    W KK tez jest wiele rytualow oddzialywujacych na psyche, ktore mozna moim
                                                    zdaniem smialo porownac z rytualami magicznymi (oddzialywanie na
                                                    podswiadomosc). Np. ksiadz po spowiedzi wypowiada konkretna formulke (juz nie
                                                    pamietam jak to bylo), a potem puka w scianke konfesjonalu.
                                                    Dziesiatki, setki powtarzanych raz po raz formul, litanii, slubowania,
                                                    sakramenty. Ciekawe byloby zbadac jakie sa skutki tych praktyk.

                                                    "Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina"
                                                    Eh, jak ciezko...
                                                  • ell.a Re: co to za ustawienia? 10.03.05, 12:28
                                                    > Czasami warto powiedziec "wybaczam".
                                                    Zawsze warto to powiedzeć. Jednak czasami na słowach się kończy a emocje nadal
                                                    buzują.

                                                    > W KK tez jest wiele rytualow oddzialywujacych na psyche, ktore mozna moim
                                                    > zdaniem smialo porownac z rytualami magicznymi (oddzialywanie na
                                                    > podswiadomosc). Np. ksiadz po spowiedzi wypowiada konkretna formulke (juz nie
                                                    > pamietam jak to bylo), a potem puka w scianke konfesjonalu.
                                                    > Dziesiatki, setki powtarzanych raz po raz formul, litanii, slubowania,
                                                    > sakramenty. Ciekawe byloby zbadac jakie sa skutki tych praktyk.
                                                    >
                                                    Mylisz liturgię z magią. Różnica polega na tym, że magik osiąga jakies cele
                                                    przy pomocy sił i rytuałow demonicznych a w sakramentach działa sam Chrystus.
                                                    Znaki potrzebne są człowiekowi, który jest istotą postrzegającą świat przez
                                                    zmysły.
                                                    Natomiast faktem jest, że niektórzy ludzie postrzegają Boga i modlitwę w sposób
                                                    magiczny. Na taką prośbę taka modlitwa, na owaką inna itd. Ale to fałsz. Wiara
                                                    chrześijańska wyklucza magię.
                                                    O skutkach przyjmowania sakramentów mogę Ci powiedzieć tylko tyle, że są
                                                    zaskakujące, ogromne i na plus.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Hubert Re: co to za ustawienia? IP: *.chello.pl 10.03.05, 12:48
                                                    Oczywiscie nie po raz pierwszy spotykam sie z przekonaniem, ze liturgia KK to
                                                    nie magia. Magia zeby byla skuteczna, powinna oddzialywac na podswiadomosc. To
                                                    jest podstawowa zasada. Latwo uzyskac to poprzez sugerowanie ze jest czyms
                                                    wyjatkowym, ze jakas wyjatkowa moc oddzialywuje na nas. I nie tylko w KK tak
                                                    sie robilo. Czy jest to "Chrystus", czy dyskryminowane (tak to oceniam) przez
                                                    Ciebie i wkladane do jednego wora "demony" (cokolwiek to znaczy), zawsze mamy
                                                    do czynienia z czyms czego aktualnie nie widzimy, co jest pewnym fenomenem
                                                    wyobrazni (zwracam tez uwage na to, ze w tym momencie nie roztrzygam, czy te
                                                    istoty maja istnieja realnie czy nie). Jak spojrzalem i porownalem na trzezwo,
                                                    to jakos nie zauwazylem istotnych roznic.
                                                    W psychologii przekaz jest przekazem i zawsze ma jakies znaczenie, bardzo latwo
                                                    rozpoznac jego sugestywna moc, a dodawanie do tego ze dziala tu jakas sila
                                                    (demon, bog, Chrystus) jest z tego co mi wiadomo istotnym skladnikiem
                                                    zwiekszajacym sugestywnosc przekazu magicznego nie od dzisiaj.
                                                    Prawda jest jednak, ze wszelkie zmiany dokonuja sie tak naprawde dzieki
                                                    wewnetrznej mocy umyslu. Dzieki wierze, jak to niektorzy mowia.

                                                    Pozdrawiam Hubert
                                                  • ell.a Re: co to za ustawienia? 10.03.05, 14:04
                                                    > Prawda jest jednak, ze wszelkie zmiany dokonuja sie tak naprawde dzieki
                                                    > wewnetrznej mocy umyslu.
                                                    Nie jest to prawdą a newageowską ściemą. Ale skoro Ci to odpowiada to nikt nie
                                                    może zabronić Ci w to wierzyć.
                                                    Natomiast co do magii to chyba jednak niewiele o niej wiesz. Działanie na
                                                    podświadomość może dotyczyć osób, które w czymś uczestniczą. A magia oraz
                                                    róznego rodzaju więzy może dotykać osób, które o całym rytuale nic nie wiedzą.
                                                    Magia wynika z woli osób i ma za zadanie wywołać określony skutek upragniony
                                                    przez magika.
                                                    Uważam, że Ty mylisz magię z psychomanipulacją i hipnozą.
                                                    Moc Chrystusa działającego w liturgii jest zawsze po pierwsze związana z
                                                    paschą, a po drugie wywołuje w osobie przyjmującej sakrament skutek, którego
                                                    nie da się zaplanować czy przewidzieć. I osoba udzielająca sakramentu nie ma
                                                    tu żadnego wpływu na skutek. Poza tym w życiu osoby wierzącej łaska nie jest
                                                    wyobrażeniem o czymś a przekłada się na konkretne sytuacje życiowe.
                                                    Niektórzy mylą moc Bożą z doświadczanymi przez siebie emocjami.
                                                    Ale rzeczywiście, kto tego nie doświadczył to trudno mu to zrozumieć.
                                                    W każdym razie życzę Ci jak najlepiej.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Hubert Re: co to za ustawienia? IP: *.chello.pl 10.03.05, 14:15
                                                    Myslisz, ze przecietny uczestnik liturgii otwiera sie na Boza Moc (dzialanie
                                                    Ducha Switego)?

                                                    > > Prawda jest jednak, ze wszelkie zmiany dokonuja sie tak naprawde dzieki
                                                    > > wewnetrznej mocy umyslu.
                                                    > Nie jest to prawdą a newageowską ściemą. Ale skoro Ci to odpowiada to nikt
                                                    nie
                                                    > może zabronić Ci w to wierzyć.

                                                    Cale szczescie.
                                                    A w jaki sposob istotny sposob dziala Bog w zyciu czlowieka jak nie poprzez
                                                    przemiany wewnatrz niego?
                                                    I jeszcze jedno pytanie: gdzie jest Bog?

                                                    Pozdrawiam Hubert
                                                  • ell.a Re: co to za ustawienia? 11.03.05, 07:54
                                                    > Myslisz, ze przecietny uczestnik liturgii otwiera sie na Boza Moc (dzialanie
                                                    > Ducha Switego)?
                                                    To nie tak ustawiona hierarchia działania. Przede wszystkim Duch Święty działa
                                                    w sakramentach jak chce i może obdarzyć łaską całkowicie zamkniętego człowieka.
                                                    Niekiedy człowiek sam z siebie nie jest w stanie otworzyć się na Bożą moc. Ale
                                                    dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg działa w człowieku odpowiednio do jrgo
                                                    aktualnego stanu.
                                                    > A w jaki sposob istotny sposob dziala Bog w zyciu czlowieka jak nie poprzez
                                                    > przemiany wewnatrz niego?
                                                    W moim życiu np. oprócz przemian duchowych sprawia konkretne sytuacje życiowe.
                                                    I powoduje naprawdę istotne zmiany. Bywa tak, że przemiany duchowe uzdalniają
                                                    mnie do przyjęcia określonych sytuacji życiowych i odwrotnie - konkretne zmiany
                                                    życiowe umożliwiają dalszy rozwój duchowy.

                                                    > I jeszcze jedno pytanie: gdzie jest Bog?
                                                    >
                                                    To pytanie jest nieadekwatne do Osoby Boga, który jest nieograniczony czasem i
                                                    przestrzenią. Ale dostosowuje się do ludzkiego postrzegania świata i uobecnia
                                                    sie np. w sakramentach a szczególnie w Eucharystii.
                                                    Tak czy owak fajnie się z Tobą rozmawia.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Hubert Re: co to za ustawienia? IP: *.chello.pl 11.03.05, 21:51
                                                    > Tak czy owak fajnie się z Tobą rozmawia.

                                                    Mnie tez z Toba dobrze. Moge sie przyjrzec na spokojnie jak sie zmienil moj
                                                    stosunek do pewnych wzorcow religijnych, ktore dobrze znam z przeszlosci. Od
                                                    jakiegos czasu wykonuje wlasnie taka prace powiedzmy oddzielania ziarna od
                                                    plew: co dobrego zostalo, a co zostalo odrzucone dzieki moim odkryciom. Gdzie
                                                    sa w KK te elementy skad przestwituje Swiatlo, a gdzie pozostal falsz (takze
                                                    taki, w ktory kiedys goraco wierzylem).

                                                    Pozdrawiam Hubert
                        • Gość: echtom Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 12:55
                          Paradoks polega na tym, że Bośniaczki to muzułmanki, więc po co katolicki
                          papież wtrąca się do ich zbawienia? O kompletnym oderwaniu papieża i kleru od
                          rzeczywistości pisałam już na innych forach. To myślenie hasłami
                          ideologicznymi - "aborcja", "antykoncepcja", "celibat" - a "osoba ludzka" jest
                          w tym najmniej ważna.
                          • Gość: po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:06
                            "Bośniaczki to muzułmanki"
                            Nie ma znaczenia. Jako muzułmanki są "niewierne" i powinny być ewangelizowane,
                            żeby dać im szansę na życie wieczne.

                            "To myślenie hasłami
                            > ideologicznymi"
                            To nie jest myślenie "hasłąmi ideologicznymi" - w katolicyżmie nie ciało
                            człowieka jest przecież najważniejsze, a jego dusza. Jak zatem ma mówic
                            katolicki papież? Ciało jest przecież tylko "nośnikiem" duszy, a życie ziemskie
                            tylko epizodem. Postaw się na miejscu papieża - on przecież nie może inaczej
                            mówić.
                            Inną rzeczą jest, że, na szczęście, nie ma konieczności byc posłusznym jego
                            apelom.
                          • Gość: Lawa Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.03.05, 13:12
                            Dlaczego dość powszechnie przyjmuje się, że dzieci poczęte w wyniku gwałtu nie
                            mają prawa do życia?
                            • Gość: echtom Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:18
                              Czy to sugestia, że ja coś takiego powiedziałam? Wcale tak nie uważam i mogę
                              powtórzyć po raz setny, że z zasady jestem przeciwna aborcji z jakichkolwiek
                              przyczyn. Uważam jednak, że kobieta jest tylko człowiekiem i pewne sytuacje
                              życiowe mogą ją przerastać, a nie wolno wymuszać na człowieku decyzji
                              heroicznych, jeżeli sam ich świadomie i dobrowolnie nie podejmie.
                            • Gość: po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:18
                              Pewnie dlatego, że ze zła, jakim jest gwałt, nie urośnie dobro.
                              Byc może tez dlatego, że dzieci poczęte w wyniku gwałtu od początku traktowane
                              są jako niechciane, co ma oczywisty wpływ na ich życie po urodzeniu.

                              Twoje pytanie jest trochę dziwne - jakbyś nie rozumiała, czym jest dla kobiety
                              przeżycie gwałtu.
                              • Gość: Lawa Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.03.05, 14:18
                                Mam szczęście nie rozumieć, czym jest przeżycie gwałtu. oby tak zostało.
                                Mam problem w zrozumieniu do końca /bo chyba sporo rozumiem/, dlaczego dziecko
                                nie ma być dobrem. znałam kiedyś człowieka, o którym mówiło się, że
                                jest "dzieckiem z gwałtu". Gwałtu dokonał w czasie powstania Warszawskiego
                                żołnierz niemiecki. Ludzie dziwili się, że matka kocha to dziecko niemieckiego
                                żołnierza i gwałciciela. Ona go jednak niezaprzeczalnie kochała. Stąd moje
                                wątpliwości. Dziecko z gwałtu jest przecież też dzieckiem zgwałconej kobiety,
                                nie tylko sprawcy przemocy. Kobieta zgwałcona, usuwając ciążę dokonuje
                                kolejnego gwałtu na swoim dziecku. Czy jest w stanie wyleczyć się w ten sposób
                                z traumy, jaką jest gwałt. Często o tym myślę.
                                do tego jeszce mam wrażenie, że jest silny nacisk społeczny na zgwałconą
                                kobietę, by dokonała aborcji.
                                Osobiście przyłączam się do apelu JPII skierowanego do zgwałconych kobiet. Apel
                                nie jest nakazem, jest pokazaniem, że urodzenie dziecka z gwałtu nie jest hańbą
                                dla jego ofiary. Tak uważam
                                • Gość: po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 14:29
                                  Tak, tylko dlatego, że jest to tak trudny temat, nie wolno nikomu decydowac za
                                  zgwałconą kobietę. Nie każda bowiem jest w stanie zaakceptować siebie jako
                                  ofiarę gwałtu, ani pokochać dziecka urodzonego w jego wyniku. I nie wolno jej
                                  oceniac komuś, kto nigdy w takiej sytuacji nie był.
                                  • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 08.03.05, 14:37
                                    > Tak, tylko dlatego, że jest to tak trudny temat, nie wolno nikomu decydowac
                                    za
                                    > zgwałconą kobietę. Nie każda bowiem jest w stanie zaakceptować siebie jako
                                    > ofiarę gwałtu, ani pokochać dziecka urodzonego w jego wyniku. I nie wolno jej
                                    > oceniac komuś, kto nigdy w takiej sytuacji nie był.
                                    A za dziecko wolno decydować i skazywac je na śmierć?
                                    • Gość: po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 14:39
                                      To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
                                      • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 08.03.05, 14:53
                                        > To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
                                        Po pierwsze w Twoim poprzednim poście nie było żadnego pytania.
                                        Po drugie to Ja nie dostałam odpowiedzi na pytanie, które Ci zadałam.
                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 16:05
                                          Aha.
                                          "A za dziecko wolno decydować i skazywac je na śmierć?" - czy o to pytanie ci
                                          chodzi?

                                          Powiadam więc po raz kolejny - ponieważ trzeba wybrać między "wolą matki"
                                          a "wolą nienarodzonego dziecka" (nie ma innej mozliwosci) opowiadam sie za wolą
                                          matki. Ta bowiem z równym pradwopodobieństwem wybierze urodzenie dziecka, jak
                                          nie. I nie wolno zakładać, że na pewno wybierze usunięcie płodu, no bo niby na
                                          jakiej zasadzie?
                                          • Gość: echtom Do po_godzinach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 18:59
                                            Cieszę się, że ktoś na tym forum czyta moje posty ze zrozumieniem, bo ell.a ma
                                            z tym poważne kłopoty i przeinacza każde moje stwierdzenie, robiąc ze mnie
                                            potwora i wmawiając mi poglądy, jakich nigdy nie przedstawiałam. Ręce opadają -
                                            nie znoszę powtarzania w kółko tych samych zdań, ale spróbuję jeszcze raz.
                                            Jestem przeciwniczką aborcji (btw jestem ciekawa, ile ell.a ma dzieci i czy
                                            kiedyś stanęła wobec dramatu niechcianej ciąży - najwiecej o aborcji gadają
                                            księża i stare panny), ale rozumiem, że decyzja urodzenia dziecka bywa decyzją
                                            HEROICZNĄ, a heroizmu nie można nakazać z urzędu, bo wykracza poza normalne
                                            ludzkie doświadczenie i powinności. Czy istnieje ustawa nakazująca komuś
                                            skakanie w ogień i ratowanie ofiar pożaru pod groźbą sankcji i potępienia?
                                            Jeżeli zrobi to sam, staje się świętym, ale świętość nie jest przymusowa.
                                            • ell.a Re: Do po_godzinach 09.03.05, 07:53
                                              > Cieszę się, że ktoś na tym forum czyta moje posty ze zrozumieniem, bo ell.a
                                              ma
                                              > z tym poważne kłopoty i przeinacza każde moje stwierdzenie, robiąc ze mnie
                                              > potwora i wmawiając mi poglądy, jakich nigdy nie przedstawiałam. Ręce
                                              opadają -
                                              >
                                              > nie znoszę powtarzania w kółko tych samych zdań, ale spróbuję jeszcze raz.
                                              > Jestem przeciwniczką aborcji (btw jestem ciekawa, ile ell.a ma dzieci i czy
                                              > kiedyś stanęła wobec dramatu niechcianej ciąży - najwiecej o aborcji gadają
                                              > księża i stare panny), ale rozumiem, że decyzja urodzenia dziecka bywa
                                              decyzją
                                              > HEROICZNĄ, a heroizmu nie można nakazać z urzędu, bo wykracza poza normalne
                                              > ludzkie doświadczenie i powinności. Czy istnieje ustawa nakazująca komuś
                                              > skakanie w ogień i ratowanie ofiar pożaru pod groźbą sankcji i potępienia?
                                              > Jeżeli zrobi to sam, staje się świętym, ale świętość nie jest przymusowa.
                                              Po pierwsze, nie można być przeciwniczką aborcji i jej wykonywanie
                                              jednocześnie akceptować. A dałaś do zrozumienia, że akceptujesz decyzje kobiet
                                              o aborcji. Jest tu wyraźna dwulicowość.
                                              Po drugie to twoje stwierdzenie, że przeciw aborcji są głównie księża i nie
                                              mających dzieci. Żenujące stwierdzenie. Przeciw aborcji protestują całe rodziny.
                                              Po trzecie ratowanie zagrożonych nijak sie ma do aborcji, która jest zbrodnią
                                              zaplanowaną i w większości przypadków wynika z wolnego wyboru
                                              nieodpowiedzialnego współżycia.
                                              Pozdrawiam





                                          • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 09.03.05, 07:45
                                            > Powiadam więc po raz kolejny - ponieważ trzeba wybrać między "wolą matki"
                                            > a "wolą nienarodzonego dziecka" (nie ma innej mozliwosci) opowiadam sie za
                                            wolą
                                            >
                                            > matki. Ta bowiem z równym pradwopodobieństwem wybierze urodzenie dziecka, jak
                                            > nie. I nie wolno zakładać, że na pewno wybierze usunięcie płodu, no bo niby
                                            na
                                            > jakiej zasadzie?
                                            No wiesz, bardzo naiwne to stwierdzenie gdy się przeanalizuje ile aborcji
                                            wykonuje się na świecie.
                                            Pozdrawiam
                                            • po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 09.03.05, 10:06
                                              "No wiesz, bardzo naiwne to stwierdzenie gdy się przeanalizuje ile aborcji
                                              wykonuje się na świecie"

                                              A ilu sie nie wykonuje? Ile dzieci się rodzi?

                                              Byłoby miło, gdybys w rozmowie umiała ustrzec się epitetów typu "naiwne
                                              stwierdzenie", jeśli nie chcesz, aby rozmówcy równiez wartościowali twoje sądy.
                                              • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 09.03.05, 12:54
                                                > "No wiesz, bardzo naiwne to stwierdzenie gdy się przeanalizuje ile aborcji
                                                > wykonuje się na świecie"
                                                >
                                                > A ilu sie nie wykonuje? Ile dzieci się rodzi?
                                                >
                                                > Byłoby miło, gdybys w rozmowie umiała ustrzec się epitetów typu "naiwne
                                                > stwierdzenie", jeśli nie chcesz, aby rozmówcy równiez wartościowali twoje
                                                sądy.
                                                Nie przeszkadza mi wartościowanie moich sądów jeśli jest poparte faktami.
                                                Na pewno na świecie wykonuje się setki tysięcy aborcji rocznie. Więc
                                                pozostawianie decyzji kobiecie musi zakładać wlaśnie taką decyzję, że dokona
                                                ona aborcji. W kontekście liczby aborcji myślenie: "a może nie zabije" jest
                                                naiwne.
                                                Nie mam za to danych ile dzieci z gwałtów sie rodzi a ile jest abortowanych.
                                                Chętnie się dowiem.
                                                Pzdr.


                                                • po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 09.03.05, 13:02
                                                  "Chętnie się dowiem"
                                                  Dowiedz się i podziel się z nami tą wiedzą.

                                                  Szkoda, że nie widzisz niestosowności w mówieniu dorosłym ludziom, że są naiwni
                                                  (bez poparcia faktami, czego sama wymagasz dla siebie).

                                                  "Więc
                                                  > pozostawianie decyzji kobiecie musi zakładać wlaśnie taką decyzję, że dokona
                                                  > ona aborcji. "
                                                  No co ty nie powiesz????????

                                                  Wiesz, jaką bzdurę napisałaś?
                                                  Napisałaś, że wtedy, gdy decyzja pozostawiona jest kobiecie, ona NA PEWNO
                                                  aborcji dokona. Puknij się w głowe.
                                                  • Gość: echtom Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 13:31
                                                    Też to zauważyłam. I nadal nie wiem, ile ell.a ma dzieci i co wie o
                                                    doświadczeniu niechcianej ciąży.
                                                  • Gość: echtom cd postu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 13:37
                                                    Jeszcze jedno - skoro decyzji o urodzeniu dziecka nie można pozostawić
                                                    kobiecie, nasuwa się logiczny wniosek, że każdą ciężarną kobietę należy z
                                                    urzędu ubezwłasnowolnić.
                                                  • ell.a Re: cd postu 10.03.05, 07:40
                                                    > Jeszcze jedno - skoro decyzji o urodzeniu dziecka nie można pozostawić
                                                    > kobiecie, nasuwa się logiczny wniosek, że każdą ciężarną kobietę należy z
                                                    > urzędu ubezwłasnowolnić.
                                                    Rozumiem, że akceptujesz pozostawienie decyzji o urodzeniu dziecka tym
                                                    kobietom, które pozwoliły je zabić. I uważasz, że zrobiły słusznie zabijając
                                                    dzieci bo przecież wg Ciebie miały prawo do decyzji?
                                                  • Gość: echtom Re: cd postu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.05, 11:49
                                                    Nic nie rozumiesz, a raczej udajesz, bo nie wierzę, że jesteś aż tak mało
                                                    inteligentna. Nie będę powtarzać tego, co jasno wyłożyłam w poprzednich
                                                    postach. Zastanawiam się tylko, co jest gorsze - dyskusja z Tobą czy dyskusja z
                                                    Wirtualnym Katolikiem. Najbardziej niebezpieczni ludzie to ci głęboko
                                                    przekonani, że posiedli prawdę absolutną - nie da się z nimi rozmawiać i lepiej
                                                    nie spotykać ich w realu, bo mogą wyrządzić bliźniemu sporo krzywdy. Zostawiam
                                                    Cię zatem w bastionie fundamentalizmu, bo szkoda mi czasu na pisanie postów,
                                                    których treść jest potem przez Ciebie bezczelnie przekręcana. To straszne, że
                                                    księża i stare panny mieszają się w sprawy, o których nie mają najmniejszego
                                                    pojęcia. Ja tak samo jak palnick nie znoszę terroru państwa wyznaniowego -
                                                    nawet jak u władzy jest wyznanie, z którym się identyfikuję, więc teoretycznie
                                                    powinno mi to być na rękę. To jaskrawe pogwałcenie nauki Jezusa ("Królestwo
                                                    moje jest nie z tego świata." "Oddajcie co boskie - Bogu, a co cesarskie -
                                                    cesarzowi.") i nie mogę tego akceptować.
                                                  • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 10.03.05, 07:37
                                                    > "Chętnie się dowiem"
                                                    > Dowiedz się i podziel się z nami tą wiedzą.
                                                    >
                                                    Liczę tu na Ciebie bo to Ty podjęłaś ten temat.

                                                    Szkoda, że nie widzisz niestosowności w mówieniu dorosłym ludziom, że są naiwni
                                                    >
                                                    > (bez poparcia faktami, czego sama wymagasz dla siebie).
                                                    >
                                                    Naiwność to naiwność a nie zbrodnia, nie zaperzaj sie tak. Ignorujesz fakty
                                                    tysięcy aborcji i jeszcze masz pretensje.

                                                    > "Więc
                                                    > > pozostawianie decyzji kobiecie musi zakładać wlaśnie taką decyzję, że dok
                                                    > ona
                                                    > > ona aborcji. "
                                                    > No co ty nie powiesz????????
                                                    >
                                                    > Wiesz, jaką bzdurę napisałaś?
                                                    > Napisałaś, że wtedy, gdy decyzja pozostawiona jest kobiecie, ona NA PEWNO
                                                    > aborcji dokona. Puknij się w głowe.
                                                    Sama sie puknij i zacznij czytać ze zrozumieniem. Nie wmawiaj czegoś co nie
                                                    miało miejsca. Niby gdzie napisalam "NA PEWNO"? Popadasz w konfabulację.
                                                    Gdy decyzję pozostawia sie kobiecie należy zakładać, że dokona aborcji bo są
                                                    tylko dwie możliwości. Trzeba się liczyć z tym, że wybierze aborcję. Prawo do
                                                    decyzji jest tak naprawdę prawem do zabicia.
                                                    Pzdr.
                                                  • Gość: po_godzinach ell.u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 11:56
                                                    Powtórzę:
                                                    Droga ell.u
                                                    pozwól,że odpowiem Ci w jednym poście, musiałbym bowiem w kółko pisać to samo.

                                                    Bynajmniej nie czuję się zagrożona. Wręcz przeciwnie. Chodzi mi natomiast o to,
                                                    że forma Twoich wypowiedzi nacechowana jest podskórną agresją, a ja agresji
                                                    bardzo nie lubię. Twoja agresja kojarzy mi się z postawą obrońców oblężonej
                                                    twierdzy. Poza tym nie podoba mi się, że traktujesz swoich rozmówców jak
                                                    nauczyciel ucznia, nie jak równorzędnych partnerów. Pouczasz i karcisz. Ja zaś
                                                    w najmniejszym stopniu Twoją uczennicą się nie czuję.

                                                    Co do meritum.
                                                    Rozmawiamy ze sobą trochę jak malarz ze ślepym o kolorach. Wydaje mi się, że
                                                    dla dobra rozmowy powinnyśmy ustalić, że tak powiem, nomenklaturę.
                                                    Otóż różnica w podejściu do tematu bierze się po pierwsze stąd, że Ty wierzysz
                                                    w Boga i jesteś katoliczką, ja zaś nie. Występujemy więc od początku z
                                                    diametralnie różnych pozycji. Ja w rozmowie z Tobą powinnam pamiętać o szacumku
                                                    dla Twojej wiary, Ty powinnaś pamiętać o szacunku dla mojej niewiary.
                                                    Jeśli zaś idzie o moja naiwność, owszem, polega ona na tym, że wciąż wierzę, że
                                                    można porozumieć się ponad podziałami.

                                                    Nie chodzi mi tworzenie listy rachunków krzywd - kto więcej zła uczynił na
                                                    świecie, Kościół, czy Rewolucja Francuska, po obu stronach bowiem była
                                                    niegodziwość. Obie przyznamy przecież, że wszyscy jesteśmy dziećmi i jednego, i
                                                    drugiego. Wszyscy tu - w Europie - mamy korzenie judeochrześcijańskie i do dziś
                                                    czerpiemy z kultury antyku, czy tego chcemy, czy nie.

                                                    Człowiek jest jednak istota myślącą i jak czuje, że go gdzieś uwiera, usiłuje
                                                    uwolnić się od pancerza. Tym, myślę, spowodowana jest wielowątkowa rozmowa o
                                                    roli Kościoła w Państwie, jak tu się toczy. Są ludzie, którzy znakomicie
                                                    wpisuję sie w polityke prowadzoną przez Watykan, są i tacy, którzy tę politykę
                                                    odrzucają. I jedni i drudzy mają takie samo prawo do istnienia i do szacunku.
                                                    Problem zaczyna się wtedy, gdzy jedni usiłują drugim narzucić swoją wizję
                                                    świata. To się nie uda. Ponieważ jednak żyjemy wszyscy na tym samym świecie,
                                                    nie pozostaje nam nic innego, jak prowadzic dialog i szukać kompromisów.

                                                    Rozumiem, że Kościołowi trudno uwolnić się od wpływu na politykę, skoro na
                                                    przestrzeni 2000 lat ten wpływ miał. Jednak Kościół to ludzie - i jak ludzie
                                                    powiedzą swojemu Kościołowi "nie", to co wtedy będzie" (rozważam teoretycznie).
                                                    Moim zdaniem Kościół jest w poważnym kłopocie, bowiem jego wielkość go
                                                    przerosła, szczególnie w czasach tak wielkiego przepływu informacji, i sam
                                                    KOściół musi coś z tym zrobić, na razie jednak odnoszę wrażenie, że jest to
                                                    miotanie się. Jestem jednak dobrej myśli, na świecie bowim potrzebny jest tak
                                                    kościół katolicki, który pielęgnowałby duchowość człowieka, jak i liberałowie.
                                                • Gość: echtom Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 13:25
                                                  A czy kiedykolwiek się zastanawiałaś, dlaczego wykonuje sie tyle aborcji, a w
                                                  dawniejszych czasach zabijano tyle noworodków? Jeśli nie, to ci chętnie
                                                  odpowiem. Otóż dlatego, że w większości kultur, włącznie z chrześcijańską,
                                                  dziecko i jego matka nigdy nie były dobrem absolutnym. Pomyśl o dzieciach
                                                  nieślubnych, które w naszym chrześcijańskim świecie przez stulecia nie były
                                                  dziećmi ani ludźmi, tylko "wstydem" i "owocem grzechu". Taka matka miała dwa
                                                  wyjścia: porzucić noworodka, a jeszcze lepiej urodzić gdzieś po cichu i utopić,
                                                  bo inaczej wypadała poza nawias społeczeństwa. Dziś ten problem jest mniej
                                                  drastyczny, choć całkiem nie znikł, ale macierzyństwo w każdej postaci ma
                                                  posmak kary za grzechy. Według społecznych oczekiwań matka musi cierpieć,
                                                  poświęcać się, z wszystkiego rezygnować i wszystko znosić, i nie może oczekiwać
                                                  żadnej pomocy, no bo w końcu dziecko to jej problem. Ma gorszą pozycje na rynku
                                                  pracy, nie może wynająć mieszkania i jest dyskryminowana we wszystkich
                                                  dziedzinach życia społecznego. Generalnie w naszej cywilizacji przeważa
                                                  nastawienie antydzietne. Problem aborcji i dzieciobójstwa w ogóle by nie
                                                  istniał, gdyby, jak wspomniałam na początku, każda ciężarna kobieta,
                                                  niezależnie od sytuacji życiowej, miała pewność, że świat przyjmie z otwartymi
                                                  ramionami ją i jej dziecko. Światu jednak jest to obojętne, Kościołowi również,
                                                  bo swoją aktywność ogranicza do nawoływań do rodzenia i powierzchownych działań
                                                  typu "Caritas", a tak naprawdę los urodzonych dzieci niewiele go obchodzi.
                                                  • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 09.03.05, 13:53
                                                    > A czy kiedykolwiek się zastanawiałaś, dlaczego wykonuje sie tyle aborcji, a w
                                                    > dawniejszych czasach zabijano tyle noworodków? Jeśli nie, to ci chętnie
                                                    > odpowiem. Otóż dlatego, że w większości kultur, włącznie z chrześcijańską,
                                                    > dziecko i jego matka nigdy nie były dobrem absolutnym. Pomyśl o dzieciach
                                                    > nieślubnych, które w naszym chrześcijańskim świecie przez stulecia nie były
                                                    > dziećmi ani ludźmi, tylko "wstydem" i "owocem grzechu". Taka matka miała dwa
                                                    > wyjścia: porzucić noworodka, a jeszcze lepiej urodzić gdzieś po cichu i
                                                    utopić,> bo inaczej wypadała poza nawias społeczeństwa
                                                    Po pierwsze w większości kultur zawsze aborcja była postrzegana jako
                                                    najohydniejsza zbrodnia czego dowodem sa kary dla kobiet, które jej dokonały.
                                                    Po drugie mylisz problemy. Problem obwiniania dziecka za grzech matki to
                                                    zupełnie inna sprawa.
                                                    Aborcja zawsze najczęściej wynikała z chęci uniknięcia odpowiedzialności za
                                                    nieodpowiedzialne współżycie. Nie ma żadnego powodu dlaczego najokrutniejsze
                                                    konsekwencje w postaci zabicia ma ponosić niewinne dziecko.

                                                    Dziś ten problem jest mniej
                                                    > drastyczny, choć całkiem nie znikł, ale macierzyństwo w każdej postaci ma
                                                    > posmak kary za grzechy. Według społecznych oczekiwań matka musi cierpieć,
                                                    > poświęcać się, z wszystkiego rezygnować i wszystko znosić, i nie może
                                                    oczekiwać
                                                    >
                                                    > żadnej pomocy, no bo w końcu dziecko to jej problem. Ma gorszą pozycje na
                                                    rynku
                                                    >
                                                    > pracy, nie może wynająć mieszkania i jest dyskryminowana we wszystkich
                                                    > dziedzinach życia społecznego. Generalnie w naszej cywilizacji przeważa
                                                    > nastawienie antydzietne. Problem aborcji i dzieciobójstwa w ogóle by nie
                                                    > istniał, gdyby, jak wspomniałam na początku, każda ciężarna kobieta,
                                                    > niezależnie od sytuacji życiowej, miała pewność, że świat przyjmie z
                                                    otwartymi
                                                    > ramionami ją i jej dziecko. No wiesz, jeśli ktoś postrzega macierzyństwo jako
                                                    karę za grzechy to już ma poważny problem osobowościowy.
                                                    Pozycja matki to inny problem i nie można go rozwiązywać przez spychologię i
                                                    zabijanie dzieci.
                                                    A każda kobieta może być pewna, że jej niechciane dziecko zostanie przyjęte z
                                                    otwartymi ramionami przez rodziców adopcyjnych.
                                                    Problem aborcji byłby jednak dużo mniejszy gdyby łatwo było wrócić do pracy po
                                                    urlopie. I o to należy walczyć a nie o prawo do zabijania.
                                                    Aborcja zawsze wynika z egoizmu a nie z troski o dziecko.

                                                    Światu jednak jest to obojętne, Kościołowi również,
                                                    >
                                                    > bo swoją aktywność ogranicza do nawoływań do rodzenia i powierzchownych
                                                    działań
                                                    >
                                                    > typu "Caritas", a tak naprawdę los urodzonych dzieci niewiele go obchodzi
                                                    Naprawdę tak mało wiesz o pomocy Kościoła w tym Caritas dla kobiet i dzieci.
                                                    Szafujesz komunałami niezgodnymi z faktami. I jeszcze chcesz zrzucać
                                                    odpowiedzialność za poczęte dziecko na innych niż na rodziców, którzy są przede
                                                    wszystkim odpowiedzialni za poczęcie i wychowanie dziecka.
                                                    Pzdr.
                                                  • Gość: po_godzinach Re: Biedaku, naprawdę nie musisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 14:00
                                                    Hmmm, ciekawy więc pomysł - karanie więzieniem za egoizm. (bo, zdaje się, o to
                                                    toczy się również spór) - oraz za "nieodpowiedzialne współżycie" (niedoszłą
                                                    mamę i niedoszłego tatę?) - za kraty !!!
                                                  • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 10.03.05, 07:42
                                                    > Hmmm, ciekawy więc pomysł - karanie więzieniem za egoizm. (bo, zdaje się, o
                                                    to
                                                    > toczy się również spór) - oraz za "nieodpowiedzialne współżycie" (niedoszłą
                                                    > mamę i niedoszłego tatę?) - za kraty !!!
                                                    No i po co dokonujesz niezręcznej manipulacji?
                                                    Kara - skoro już ją proponujesz w takiej formie - ma byc za morderstwo, które
                                                    wynikło z egoizmu i nieodpowiedzialnego współżycia.
                                                    Pzdr.
                          • ell.a Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 08.03.05, 13:42
                            > Paradoks polega na tym, że Bośniaczki to muzułmanki, więc po co katolicki
                            > papież wtrąca się do ich zbawienia? O kompletnym oderwaniu papieża i kleru od
                            > rzeczywistości pisałam już na innych forach. To myślenie hasłami
                            > ideologicznymi - "aborcja", "antykoncepcja", "celibat" - a "osoba ludzka"
                            jest> w tym najmniej ważna.

                            Człowiek jest zawsze człowiekiem, czy muzułmanin czy chrześcijanin. I u
                            muzułmanki i u chrześcijanki i u ateistki w brzuchu jest człowiek, o którego
                            walczy papież.
                            Nie rozumiesz chyba czym jest rzeczywistość skoro uważasz, że zakaz aborcji
                            jest od niej oderwany. Pewne sprawy są niezmienne i do nich należy prawo do
                            życia.
                            A ten zarzut, że dla papieża osoba ludzka jest nieważna jest już wręcz
                            groteskowy. Ty prezentujesz pogląd, że tylko niektóre istoty ludzkie mają prawo
                            do życia. Papież głosi prawdę, że wszystkie. A że to się różnym nie podoba to
                            już inna sprawa. I wręcz wykręcasz kota ogonem bo to właśnie zwolennicy aborcji
                            szafuja hasełkami, np. tzw. "prawo wyboru", "prawo do decydowania o sobie"
                            czyli wielkimi kłamstwami.
                            Pozdrawiam
                  • peacemaker2 Ja mysle ze Papiez mial racje 09.03.05, 02:16
                    A co w tym zlego ze Papiez bronil bezbronne ofiary.Wiem ze tym zgwalconym
                    Bosniaczkom wyrzadzono ogromna krzywde jak kazdej innej zgwalconej kobiecie.
                    Ale co te dzieci zawinily.Mozna je urodzic i je oddac komus kto je wychowa.
                    Wiem ze wywolam tym wojne.Moze powinnismy zaczac nowy temat i porozmawiac o
                    aborcji?
                    • Gość: echtom Re: Ja mysle ze Papiez mial racje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 12:55
                      Jest już takie tasiemcowate forum pt "Aborcja a morderstwo". Tylko zanim
                      zaczniesz dyskutować, wczytaj się uważnie w poglądy Wirtualnego Katolika,bo
                      jeśli Twoje nie są w 100 % zgodne, jakakolwiek dyskusja nie ma sensu.
            • amelia1 Re: Biedaku, naprawdę nie musisz 07.03.05, 16:28
              Niestety zadne krwi media i lud spragniony igrzysk sprawiaja, ze nie da sie od
              tego uciec. Zmienianie kanalow w tv nic nie da. Musialabym zrezygnowac z radia,
              telewizji, internetu i gazet, dopoki ten cyrk sie troche nie uspokoi.. A tego
              nie chcialabym robic, bo oprocz parametrow zyciowych papieza jest kilka innych
              waznych rzeczy, o ktorych chcialabym moc sie dowiedziec z mediow, a teraz jest
              to mozliwe dopiero po wysluchaniu niestrawnej codziennej porcji doniesien z
              kliniki.
              • Gość: Dorota Glupiutka i cyniczna amelka jak zwykle....... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.03.05, 19:38
                • deltalima Re: Glupiutka i cyniczna amelka jak zwykle...... 08.03.05, 13:49
                  >Glupiutka i cyniczna amelka jak zwykle......

                  widzę, że wiele w tobie katolickiej miłości bliźniego.
                  • Gość: Dorota Re: Glupiutka i cyniczna amelka jak zwykle...... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.03.05, 01:24
                    Bliznich kocham i szanuje , ale jak widze ze ktos mnie nie szanuje i mi ubliza
                    to przywoluje taka osobe do porzadku.
    • Gość: agata Re: podobno papież trzęsie się jak galareta IP: *.zgora.dialog.net.pl 06.03.05, 17:57
      Wydaje mi się, że cierpienie wielkiego człowieka sprzedaje się jak ciepłe
      bułeczki i to jest dramat! Chory potrzebuje spokoju - czyż nie? Chcesz czy nie
      to musisz to kupić. A ktoś zaciera ręce, bo biznes się kręci. Gdzie jest
      miejsce Boga w tej sztuce?
    • Gość: Bebik Re: Nie ma się co oburzać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 18:11
      Papież jest pierwszym z równych - taki jest fakt, ale media -jak paparazzi nie
      dają Mu zwyczajnie odpocząć - nawet w chorobie!!! I to z pewnością irytuje
      niektórych ludzi - i mnie też. Nikt nie zaprzecza, że jest to WIELKI CZŁOWIEK,
      ale może należy Mu się chociaż chwila spokoju i "pobycia samemu ze sobą"!!! Nie
      wiem - jak jest gdzieś indziej na świecie ale u nas dzień w mediach zaczyna się
      od tego - jak papież przespał noc, ile razy kichnął do kogo machnął ręką!!!
      Często informacje bywają wręcz idiotyczne jak ta (cytuję z pamięci): "papież
      znany z poczucia humoru jak zwykle zażartował- napisał na kartce <co oni mi
      zrobili>?". Gdzie więc był ten żart??? Zapytał przecież jak najpoważniej.
      Każdy by chciał wiedzieć! Niedługo zaczną pisać jaki ma poziom cholesterolu,
      ile wynosi dobowa zbiórka moczu i czy stolec oddaje regularnie! LUDZIE
      opanujcie się! To już nie troska o papieża - to już ingerencja w Jego
      JESTESTWO. Dajcież Mu choć chwilę tylko dla SIEBIE!!!
      • Gość: echtom Re: Nie ma się co oburzać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 18:58
        Czy papież na pewno chce spokoju? Najprostsza droga to rezygnacja z funkcji, a
        tę opcje zdecydowanie odrzuca. Zauważ, że od początku umiejętnie kreował swój
        medialny wizerunek: papież - młody, wysportowany góral, papież - poliglota,
        papież - niestrudzony pielgrzym, a dziś: papież - cierpiący Chrystus. Lubi być
        w centrum uwagi - po prostu taka medialna osobowość.
        • peacemaker2 Re: Nie ma się co oburzać 09.03.05, 02:39
          Czy papież na pewno chce spokoju? Najprostsza droga to rezygnacja z funkcji, a
          tę opcje zdecydowanie odrzuca. Zauważ, że od początku umiejętnie kreował swój
          medialny wizerunek: papież - młody, wysportowany góral, papież - poliglota,
          papież - niestrudzony pielgrzym, a dziś: papież - cierpiący Chrystus. Lubi być
          w centrum uwagi - po prostu taka medialna osobowość.


          Wspaniala spostrzegawczosc tylko Papiez nie jest zarozumialcem i niewiele ma do
          powiedzenia w sprawie tego co Go spotka.A moze Bog chce nam pokazac to co
          odkrylas?
          • Gość: olo Re: Nie ma się co oburzać IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.03.05, 14:00
            papiez jeszcze wiele lat bedzie w zelaznym reku trzymal kosciol katolicki. Po
            to sobie wprawil mikrofon do rurki w przelyku zeby jeszcze moc mowic i zeby go
            slyszno. On sie nie podda chocby alzhajmer trząsł nim jak nie wiem....
    • andrzej105 ależ ten zakonnik Hejmo robi zadymę przed szpitale 06.03.05, 18:24
      To on ściąga pod szpital kapele góralskie , babki parafialne i robią oni tam
      wiochę przed kamerami tv.
      • Gość: Lawa Re: ależ ten zakonnik Hejmo robi zadymę przed szp IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.03.05, 13:24
        andrzej 105 napisał:
        to on scięga pod szpital kapele góralskie, babki parafialne i robią oni tam
        >wiochę przed kamerami tv
        Mam zatem pytanie:
        -jak On ściąga te tłumy?
        czy pod okna kliniki, w której leży JPII, te tłumy są moze spędzane przez
        policję, by tam robiły wiochę?

    • ruda_szczurka Papiez ma wiecej poczucia humoru... 06.03.05, 19:23

      ...niz wy wszyscy razem wzieci. mimo wieku i choroby potafi zartowac sam z
      siebie. nie sadze, zeby skwitowanie nachalnosci mediow slowami
      "media informują, że pacjent ma się coraz lepiej. ćwiczy mowę. jutro będzie
      ćwiczył wymyk a w przyszłym tygodniu skok na bungee" bylo obraza majestatu
      papieza.
      Ciekawe jest to, ze chory na raka Pawlowski mial grono wrazliwych estetycznie
      przeciwnikow, ganiacych jego bytnosc w mediach. Papiez zas pokazany nawet w
      agonii bedzie przedmiotem kultu...
      dziwni jestescie..
      • the_dzidka Re: Papiez ma wiecej poczucia humoru... 06.03.05, 21:07
        > Ciekawe jest to, ze chory na raka Pawlowski mial grono wrazliwych estetycznie
        > przeciwnikow, ganiacych jego bytnosc w mediach. Papiez zas pokazany nawet w
        > agonii bedzie przedmiotem kultu...

        BRAWO!! Ale czy nadwrażliwcy zrozumieją, co miałaś na myśli? Znając ich
        mentalność, należy spodziewać się głosów oburzenia, że porównujesz Pawłowskiego
        do papieża...
        • nangaparbat3 ja właśnie nie rozumiem 06.03.05, 21:23

          > > Ciekawe jest to, ze chory na raka Pawlowski mial grono wrazliwych estetyc
          > znie
          > > przeciwnikow, ganiacych jego bytnosc w mediach. Papiez zas pokazany nawet
          > w
          > > agonii bedzie przedmiotem kultu...
          >
          > BRAWO!! Ale czy nadwrażliwcy zrozumieją, co miałaś na myśli? Znając ich
          > mentalność, należy spodziewać się głosów oburzenia, że porównujesz
          Pawłowskiego
          >
          > do papieża...


          skad pewność, że to ci sami? mnie post genowefy oburzył i zabolał, choc na
          pewno kultu papieża nie uprawiam, irytuje mnie (kult), ale też na pewno nie
          teraz jest odpowiedni moment, zeby sie tym zajmować - jakies mninimum wyczucia
          by sie przydało -
    • marcinlet Analiza 07.03.05, 09:45
      Ta nadgorliwa, wręcz histeryczna troska polskich katolików o papieża chyba
      bierze się z tego, że oni tak naprawdę podświadomie życzą mu śmierci. Ego pod
      naciskiem superego nie przyjmuje tego do wiadomości i stosuje mechanizm obronny
      polegający na tym, że jest odwrócenie: życzenie śmierci zamienia się w pełną
      przesady, wręcz karykaturalną troskę i życzenie jak najdłuższego życia.
      To tylko interpretacja, ale przemyslcie to sobie.
      • echtom Re: Analiza 07.03.05, 10:29
        Wiesz, coś w tym może być. Głupio nawet dopuścić do siebie myśl, że można
        życzyć człowiekowi czegoś tak strasznego, a co dopiero powiedzieć to głośno.
        Może naprawdę wierni tęsknią za ciepłym, rozumiejącym ludzi człowiekiem na tej
        wyniosłej Stolicy Piotrowej. Kimś w rodzaju Jana Pawła I. Do dziś przeżywam
        żałobę po tamtym papieżu i ogromne rozczarowanie, że następca zniweczył
        rozbudzone przez niego nadzieje i powrócił do zimnej polityki Pawła VI,
        zamaskowanej jowialnością i "swojskością" Jana XXIII. Właśnie za to udawanie
        tak go nie znoszę i nie potrafię ukryć niechęci, choć jako katoliczka powinnam
        czcić Namiestnika.
        • andrzej105 Re: Analiza 07.03.05, 18:04
          Zgadzam się z "echtom". On cały czas gra jak aktor. Jest nieszczery. Na
          publiczność często spoglada jednym okiem. Drugie ma przebiegle przymknięte i
          obserwuje reakcje ludzi.
          • Gość: Ed Re: Analiza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.03.05, 19:17
            Jest to naoczna prawda potwierdzająca się nie od dzisiaj. Dla pewnego grona
            jest to kolejna próba przewalenia istniejącej rzeczywistości w imię
            apokaliptycznej teorii w wydaniu doktrynerii współczesnego Watykanu i jego
            służb administarcyjnych.

            Być może ta żuma dla Gucia spełnia czyjeś nadzieje. Niestety, etykę pojmuję
            zupełnie inaczej.
          • Gość: Dorota Analiza ? Wyssanego z twojego palca nic wiecej IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.03.05, 19:44
            A ja sie z wami nie zgadzam. Cierpienie i choroba to zadne aktorstwo. Co ty
            mozesz wiedziec na temat nieszczerosci papieza? Ssij dalej tego paluszka, ale
            juz nie dziel sie efektami tego ssania tutaj.
            • Gość: Ed Re: Analiza ? Wyssanego z twojego palca nic wie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.03.05, 20:39
              A jak nazwać sytuację, gdy w takiej a nie innej kondycji ciągnie się tego
              aktora na tę scenę na siłę?

              Czy można stwierdzić tak, jak to inni podtrzymują, że dla interesu firmy z
              dobrego aktora robbi się raczej godną ubolewania mimę?

              Czy katolików stać jest na coś takiego, jak zwykły szacunek dla człowieka bez
              jego eksploatacji do granic przyzwoitości?
      • Gość: olo Re: Analiza IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.03.05, 09:19
        > Ta nadgorliwa, wręcz histeryczna troska polskich katolików o papieża chyba
        > bierze się z tego, że oni tak naprawdę podświadomie życzą mu śmierci.

        Ej nie prowokuj. Bo nikt nie chce smierci bialego mully, bo polak papiez, nawet
        jesli jest strasznie konserwatywny i doprowadzil kosciol do upadku, niepredko
        sie powtorzy....
    • Gość: Ed Re: Zostawcie papieża w spokoju !!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.03.05, 19:10
      Po prostu trochę szacunku dla człowieka, bez względu na to, czy się z nim
      zgadzam, czy też nie.

      W moim przerkonaniu, czyjeś życie ma większą wartość, niż igrzyska wyprawiane w
      tej czy innej intencji.

      Rozumiem, że dla katolicyzmu nie ma większej wartości, niż doraźne sukcesy.
      Historia papiestwa wydaje się to w pelni potwierdzać. Ale na milość boską zbyle
      jakiego kościoła, nie staniowi to żadnych moralnych uzasadnień, by się znęcać
      nad starym poważnie zchorowanym człowiekiem dla satysfakcji nawiedzonej
      gawiedzi.

      Jako ateista, bardzo proszę o zachowanie normalnie rozumianej przyzwoitości i
      choć trochę ludzkiego (w dobrze rozumianym tego słowa znaczeniu) szcunku.
      • Gość: po_godzinach Re: Zostawcie papieża w spokoju !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 21:16
        To nic nie da. Odbylam ostatnio rozmowy na ten temat z ludzmi, ktorzy mowia o
        sobie, ze sa katolikami. Oni to widza inaczej - mowia, ze pokazywane cierpienie
        papieza to jak cierpienie Jezusa na krzyzu. Dla mnie, co prawda, jest to
        bluznierstwo oraz balwochwalstwo, nie podejmuje sie jednak z tym dyskutowac -
        wlasnie jako ateistka.
        Osobiscie nie widze nic wznioslego w cierpieniu fizycznym, wszystkoto jest
        mocno (dla mnie) podejrzane. Rzeczywiscie, wydaje sie, ze jest to bezduszne
        znecanie sie nad starym, chorym czlowiekiem. Ale - z drugiej strony - jak on
        sie na to godzi? Mysle, ze chce "dac swiadectwo" - tylko nie wiem, czemu? temu,
        ze ludzie choruja i umieraja? I to w duzo gorszych warunkach? Przeciez i bez
        tego wszyscy o tym wiemy.
        • deltalima Re: Zostawcie papieża w spokoju !!! 07.03.05, 21:58
          ciągle nie mogę zrozumieć czym wyjątkowym jest dogorywanie otoczonego luksusem
          85letniego starca. gdzie tu męka chrystusowa o której niekorzy piszą???
          prawdziwy katolik/chrześcijanin powinien pochylić się nad miliardem ludzi
          żyjącym za mniej niż dolara dziennie. biały papa nie uczynił dla tych ludzi
          NIC - poza daremnym i moim zdaniem śmiesznym (potwierdzeniem tego jest werdykt
          noblowskiego komitetu, który pokazał wojtyle miejsce w szyku gdy ten był
          nominowany do pokojowej nagrody nobla) nawoływaniem (równie skutecznym jak moje
          modły np. o milion baksów) o pokój z okna kapiącego od złota pałacu, którego
          ściany zdobią zdjęcia pomników wojtyły wystawiane mu za życia.
          • Gość: olo Re: Zostawcie papieża w spokoju !!! IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.03.05, 23:47
            > prawdziwy katolik/chrześcijanin powinien pochylić się nad miliardem ludzi
            > żyjącym za mniej niż dolara dziennie. biały papa nie uczynił dla tych ludzi

            tak tak masz racje polowa ekonomistow z banku swiatowego jest bardziej
            altruistyczna niz pan z papamobile. pora wiec w niego pacnąć snieżynką



            pac! (*)
            • deltalima Re: Zostawcie papieża w spokoju !!! 07.03.05, 23:52
              > tak tak masz racje polowa ekonomistow z banku swiatowego jest bardziej
              > altruistyczna niz pan z papamobile. pora wiec w niego pacnąć snieżynką

              która połowa? oni przynajmniej nie udają, że mają na względzie ubogich. biały
              papa dużo o nich mówi lecz nic nie robi. dlatego jest największym hipokrytą
              naszych czasów, człowiekiem który ma za życia setki pomników nic nie robiąc dla
              najbardziej potrzebujących.
              • Gość: olo Re: Zostawcie papieża w spokoju !!! IP: *.zgora.dialog.net.pl 08.03.05, 00:54
                > papa dużo o nich mówi lecz nic nie robi. dlatego jest największym hipokrytą
                > naszych czasów, człowiekiem który ma za życia setki pomników nic nie robiąc
                dla
                > najbardziej potrzebujących.

                Ej no co ty, jak to nic nie robi? Przeciez on im macha! O tak (tutaj macham
                ręką, ale na ekranie tego nie widac z powodów ograniczeń sprzętowych). Macha im
                gdzie się da, ciekawe czy w Etiopii już był żywym szkieletom pomachać. Dobrze
                że im cukierków nie rzuca boby się pozjadali nawzajem.
                • deltalima Re: Zostawcie papieża w spokoju !!! 08.03.05, 01:11
                  ja też macham! i wiesz, że nasze sekundowe machanie jest równie skuteczne jak
                  ćwierćwieczny pontyfikat?
                • Gość: echtom Re: Zostawcie papieża w spokoju !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 11:05
                  O, nie, robi znacznie więcej. Czuwa nad zbawieniem dusz biedaków, zakazując im
                  używania prezerwatyw.
      • palnick Idol w białej beretce :) 08.03.05, 01:37
        Wielki niszczyciel i cymbał
        Ten wsiowy wikary przejdzie do historii jako papież, który ostatecznie pchnął
        KK po równi pochyłej w kierunku upadku tej instytucji. Należy mu sie za to
        wielki szacunek. Dzieki niemu Europa wyrwała sie z okowów idiotyzmu
        koscielnego (zlaicyzowała się ekspresowo), ilosć powołań bliska zeru,
        potajemne wspieranie księży pedofilów wyszło na jaw, konserwatyzm odrzucił od
        Watykanu masy myślących parafian. Wojtyła potwierdził tym samym niebywałe
        talenty Polaków do destrukcji.
        Cymbałem zaś jest dlatego, że zrobił to nieumyślnie.
        • Gość: olo Re: Idol w białej beretce :) IP: *.zgora.dialog.net.pl 08.03.05, 03:17
          > Ten wsiowy wikary przejdzie do historii jako papież, który ostatecznie pchnął
          > KK po równi pochyłej w kierunku upadku tej instytucji. Należy mu sie za to
          > wielki szacunek.

          o jejku ty chyba nie wiesz co sie w kk swieci. wojownicze zwalczanie postepu to
          wzystko na co ich stac. bigoteria do maximum kwitnie w kosciolach, dewoty sie
          pienia przy kolchozowych glosnikach ojca R. az sie boje, ze pewniego dnia
          pieknego po jakims wybryku radyja typu kwasniewski to costamcostam albo ze
          masoni w klewkach wyladowali to ktos sie zdenerwuje, odpowiednio podsumuje cale
          to talatajstwo, puszcza go i w radio, i w telewizji i rano nikt do kosciola nie
          przyjdzie, i ze tak juz zostanie.
        • ell.a Re: Idol w białej beretce :) 08.03.05, 12:05
          Oj, palnick a ty znowu palnąłeś.
          Idź do psychologa ze swoimi chorymi emocjami bo sam najwidoczniej nie jesteś w
          stanie dać sobie z nimi rady. I uważaj żebyś się nie ugryzł w język.
          • deltalima Re: Idol w białej beretce :) 08.03.05, 13:53
            > Oj, palnick a ty znowu palnąłeś.

            mogłabyś napisać, w którym miejscu palnick przedstawił nieprawdę? moim zdaniem
            jest to świetna charakterystyka wojtyły, którego pogański kult już dawno
            przekroczył w polsce granice śmieszności.
            • ell.a Re: Idol w białej beretce :) 08.03.05, 14:14
              Zacznijmy od tego, że kulturalni ludzie nazwiska piszą właściwą pisownią czyli
              od dużej litery. Zasady pisowni nabywa się w niższych klasach podstawówki.
              Zasad kultury niektórzy nigdy nie nabywają.
              Co do treści wypowiedzi palnicka to prezentuje on powierzchowne i pochopne
              wnioski oparte na negatywnych emocjach, z których na pierwszy plan wysuwa sie
              agresja. Nie podaje konkretnych faktów, nie ma pojęcia czym jest Kościół i
              dynamika jego istnienia, nie zna historii życia Karola Wojtyły (przypominam,
              tak się pisze nazwisko) no i nie szanuje innych ludzi.
              Czy Ty również przedstawiasz podobna klasę? Tak czy owak każdy ma prawo do
              swoich poglądów ale trzeba je umieć wyrażać.
              Pozdrawiam
              • deltalima Re: Idol w białej beretce :) 08.03.05, 15:43
                > Zacznijmy od tego, że kulturalni ludzie nazwiska piszą właściwą pisownią
                czyli
                > od dużej litery. Zasady pisowni nabywa się w niższych klasach podstawówki.
                > Zasad kultury niektórzy nigdy nie nabywają.

                w niższych klasach podstawówki przyswaja się też, że w języku polskim nie ma
                czegoś takiego jak 'duża litera'. są litery małe i wielkie. jeśli chcesz mnie
                pouczać na tym poletku to się troszkę lepiej przygotuj a nie ośmieszaj.

                tym niemniej dziękuję za 'przypomnienie' jak pisze się nazwiska, nazwy własne,
                etc. ty zapewne nazwisko wojtyły piszesz na kolanach? jak zapewne zauważyłaś
                zdania również zaczynam mała literą, jest to pewna maniera wzorowana na
                systemie poczty elektronicznej, w której to wielkie litery także nie są używane
                (mam na myśli login). rozumiem jednak, że wobec braku argumentów kwestie
                pisowni stanowią dla ciebie temat zastępczy.

                a wracając do meritum- nie widzę w postach palnick'a agresji, raczej osobiste
                refleksje i brak zgody na dominację kościoła w wielu aspektach życia w polsce.
                zgadzam się z nim w tym temacie, sprawy stawiania pomników za życia
                przerabialiśmy w polsce kilkadziesiąt lat temu z wiadomym skutkiem. niektórzy
                po prostu nie lubią bezkrytycznego kultu jednostki. nie zgodzę się też, że
                palnick unika faktów ani nie ma pojęcia czym jest kościół katolicki ani też
                jaka jest jego historia. wręcz przeciwnie- niejednokrotnie wydaje mi się, że
                wiedza ta jest obca właśnie katolikom. nie podaje konkretnych faktów? przecież
                on nawet artykuły wkleja... jakich faktów jeszcze żądasz?

                > Czy Ty również przedstawiasz podobna klasę? Tak czy owak każdy ma prawo do
                > swoich poglądów ale trzeba je umieć wyrażać

                myślę, że nie jesteś właściwą osobą aby toczyć dyskusje o klasie a tym bardziej
                pouczać innych w jaki sposób mają wyrażać swoje poglądy.

                również pozdrawiam


                • ell.a Re: Idol w białej beretce :) 09.03.05, 07:39
                  Wielka czy duża litera wszystko jedno, Ty najwyraźniej nie masz opanowanej
                  zasady ani nie wiesz co to kultura. Małą literą pisze się nicki a nie nazwiska.
                  > a wracając do meritum- nie widzę w postach palnick'a agresji, raczej osobiste
                  > refleksje i brak zgody na dominację kościoła w wielu aspektach życia w
                  polsce.
                  > zgadzam się z nim w tym temacie, sprawy stawiania pomników za życia
                  > przerabialiśmy w polsce kilkadziesiąt lat temu z wiadomym skutkiem. niektórzy
                  > po prostu nie lubią bezkrytycznego kultu jednostki. nie zgodzę się też, że
                  > palnick unika faktów ani nie ma pojęcia czym jest kościół katolicki ani też
                  > jaka jest jego historia. wręcz przeciwnie- niejednokrotnie wydaje mi się, że
                  > wiedza ta jest obca właśnie katolikom. nie podaje konkretnych faktów?
                  przecież
                  > on nawet artykuły wkleja... jakich faktów jeszcze żądasz?
                  Osoba, która nie należy do Kościoła nie ma pojęcia czym on jest. Tylko człowiek
                  głęboko wierzący i przyjmujący sakramenty może to ocenić. Wybiórcze i
                  powierzchowne traktowanie historii jest czysta manipulacją. Ale macie prawo do
                  swoich poglądów. Tylko nie należy swojej niechęci/nienawiści ukazywac w tak
                  prymitywny sposób. Pomiędzy kultem jednostki a obrzucaniem jej epitetami jest
                  dużo przestrzeni na prezentację poglądów.

                  > myślę, że nie jesteś właściwą osobą aby toczyć dyskusje o klasie a tym
                  bardziej
                  >
                  > pouczać innych w jaki sposób mają wyrażać swoje poglądy.
                  >
                  To co myślisz nie jest dla nikogo wiążące, a już na pewno nie dla mnie. Ale tak
                  na marginesie. Rozumiem, że akceptujesz taki ton oceny ludzi w stosunku do
                  wszystkich. Czy może tylko w stosunku do osób, których sama nie akceptujesz?
                  Pozdrawiam
                  • palnick Re: Idol w białej beretce :) 09.03.05, 20:04
                    "niszczyciel i cymbał
                    Ten wsiowy wikary przejdzie do historii jako papież, który ostatecznie pchnął
                    KK po równi pochyłej w kierunku upadku tej instytucji. Należy mu sie za to
                    wielki szacunek. Dzieki niemu Europa wyrwała sie z okowów idiotyzmu
                    koscielnego (zlaicyzowała się ekspresowo), ilosć powołań bliska zeru,
                    potajemne wspieranie księży pedofilów wyszło na jaw, konserwatyzm odrzucił od
                    Watykanu masy myślących parafian. Wojtyła potwierdził tym samym niebywałe
                    talenty Polaków do destrukcji.
                    Cymbałem zaś jest dlatego, że zrobił to nieumyślnie."
                    -------------
                    Nie znalazłem bardziej wielkiej litery, żeby napisać nazwisko Wojtyła :)
                    • ell.a Re: Idol w białej beretce :) 11.03.05, 09:39
                      A Ty znowu fanatycznie publikujesz ten sam kawałek. Ale pociesze Cię. Manię i
                      obsesję można z powodzeniem leczyć nawet u wsiowych cymbałów.
                      Co do nazwisk to używasz i małch liter w różnych postach.
                      Pzdr.
                      • deltalima Re: Idol w białej beretce :) 11.03.05, 09:55
                        'wsiowy cymbał'
                        to też zapewne twoje rozumienie ósmego przykazania?
                      • palnick Re: Idol w białej beretce :) 11.03.05, 23:04
                        ell.a napisała:

                        > A Ty znowu fanatycznie publikujesz ten sam kawałek. Ale pociesze Cię. Manię i
                        > obsesję można z powodzeniem leczyć nawet u wsiowych cymbałów.
                        > Co do nazwisk to używasz i małch liter w różnych postach.
                        > Pzdr.
                        --------------
                        Wsiowym cymbałem jest Wojtyła :)
              • kozaki_wiesi Re: Idol w białej beretce :) 08.03.05, 15:50
                >Idź do psychologa ze swoimi chorymi emocjami bo sam najwidoczniej nie jesteś w
                stanie dać sobie z nimi rady. I uważaj żebyś się nie ugryzł w język.

                Ty chcesz kobieto dyskutować o klasie? Powyższe zdanie najlepiej Twoją klasę
                przedstawia. No i te 'duże' litery... Rozumiem, że nie uważałaś na lekcjach gdy
                pani w szkole to tłumaczyła?
                • ell.a Re: Idol w białej beretce :) 09.03.05, 07:43
                  > Ty chcesz kobieto dyskutować o klasie? Powyższe zdanie najlepiej Twoją klasę
                  > przedstawia. No i te 'duże' litery... Rozumiem, że nie uważałaś na lekcjach
                  gdy
                  >
                  > pani w szkole to tłumaczyła?
                  Najwyraźniej Ty nie uważałeś/łaś skoro nie wiesz, że nazwisk nie pisze się małą
                  literą. A duża/wielka w różnych czasach była różnie nazywana.
                  Niemniej jednak widzę, że dla Ciebie o klasie decyduje prymitywne ocenianie i
                  obrzucanie epitetami osób publicznych.
                  • kozaki_wiesi Re: Idol w białej beretce :) 09.03.05, 08:39
                    > Najwyraźniej Ty nie uważałeś/łaś skoro nie wiesz, że nazwisk nie pisze się
                    małą
                    >
                    > literą. A duża/wielka w różnych czasach była różnie nazywana.
                    > Niemniej jednak widzę, że dla Ciebie o klasie decyduje prymitywne ocenianie i
                    > obrzucanie epitetami osób publicznych.

                    Oburzasz się, gdy ktoś krytykuje osobę publiczną a sama przedstawiasz sobą
                    przaśny polski katolicyzm, nazywając swojego adwersarza chorym i wysyłając go
                    do psychologa. Cóż za piękny przykład miłości bliźniego i realizacja
                    chrześcijańskiej zasady o nadstawianiu drugiego policzka! Zrobiłaś dokładnie to
                    samo o czym piszesz: prymitywne ocenianie i obrzucanie epitetami. Przyczepiłaś
                    się też do pisania nazwisk małą literą tak jakby to miało tu w sieci
                    jakiekolwiek znaczenie. Przypomina to dowcip kończący się puentą "A u was to
                    Murzynów biją". I na końcu- wielka litera to wielka a nie duża. Duża może być
                    czcionka. I nie zganiaj niewiedzy na to, że "tak kiedyś było".
                    • ell.a Re: Idol w białej beretce :) 09.03.05, 08:55
                      > Oburzasz się, gdy ktoś krytykuje osobę publiczną a sama przedstawiasz sobą
                      > przaśny polski katolicyzm, nazywając swojego adwersarza chorym i wysyłając go
                      > do psychologa. Cóż za piękny przykład miłości bliźniego i realizacja
                      > chrześcijańskiej zasady o nadstawianiu drugiego policzka! Zrobiłaś dokładnie
                      to
                      >
                      > samo o czym piszesz: prymitywne ocenianie i obrzucanie epitetami.
                      Przyczepiłaś
                      > się też do pisania nazwisk małą literą tak jakby to miało tu w sieci
                      > jakiekolwiek znaczenie. Przypomina to dowcip kończący się puentą "A u was to
                      > Murzynów biją". I na końcu- wielka litera to wielka a nie duża. Duża może być
                      > czcionka. I nie zganiaj niewiedzy na to, że "tak kiedyś było".
                      Przede wszystkim nie porównuj osób publicznych do osoby palnicka bo to
                      prawdziwa groteska. W ten sposób nie wyrażają emocji kulturalni ludzie.
                      Po drugie nie oceniam nikogo jako osoby a tylko jego prymitywne postępowanie i
                      fanatyczne powtarzanie epitetów (ten tekst juz sie gdzieś pojawił). Ale jak
                      widzę nie pojmujesz różnicy. I nie wiesz najwyraźniej czym jest epitet skoro mi
                      to zarzucasz. Ja używam określeń w stosunku do czynów a nie do osób.
                      Nie masz pojęcia o miłości bliźniego i chrześcijańskich zasadach skoro uważasz,
                      że można prymitywnie określać osoby publiczne dla wielu bardzo wazne.
                      Najwyraźniej dla Ciebie miłożć bliźniego oznacza postawę: rób co chcesz nawet
                      jeśli to co robisz jest prymitywne, głupie i złe.
                      Po trzecie jak chodziłam do wczesnych klas podstawówki mówiło sie duża litera.
                      Ale Ciebie pewnie nie było wtedy jeszcze na świecie.
                      • kozaki_wiesi Re: Idol w białej beretce :) 09.03.05, 10:02
                        > Przede wszystkim nie porównuj osób publicznych do osoby palnicka bo to
                        > prawdziwa groteska.

                        I Ty się mienisz chrześcijanką? Czyż wszyscy nie jesteśmy równi w obliczu Boga?
                        Wstydź się!

                        > Po trzecie jak chodziłam do wczesnych klas podstawówki mówiło sie duża litera
                        Nie kłam!

                        Inaczej pojmuję miłość bliźniego. Na pewno nie nazywam adwersarzy 'chorymi'
                        (jak najbardziej epitet) ani nie wysyłam ich do lekarza. Widocznie Ciebie tak
                        wychowano, że osobę o innych poglądach można obrzucać błotem.
                        • ell.a Re: Idol w białej beretce :) 09.03.05, 13:14
                          > > Przede wszystkim nie porównuj osób publicznych do osoby palnicka bo to
                          > > prawdziwa groteska.
                          >
                          > I Ty się mienisz chrześcijanką? Czyż wszyscy nie jesteśmy równi w obliczu
                          Boga?
                          >
                          > Wstydź się!
                          I znowu nie rozumiesz. Nie można porównywać osoby będącej wybitnym
                          intelektualistą, filozofem, publicystą, wykladowcą, czlowiekiem, który
                          pozytywnie przetrwał dramaty życiowe, o niezwykle wysokiej kulturze języka i
                          kulturze osobistej z osobą, której wyrażanie się sugeruje, że nic podobnego
                          sobą nie reprezentuje.
                          W obliczu Boga jestesmy równi w sensie samego bycia człowiekiem. To co dana
                          osoba sobą reprezentuje podlega ocenie.
                          Chyba nie wiesz na czym polega chrześcijaństwo.

                          > > Po trzecie jak chodziłam do wczesnych klas podstawówki mówiło sie duża li
                          > tera
                          > Nie kłam!
                          No cóż. Widocznie sam kłamiesz i doszukujesz sie kłamstwa u innych. Wstydź się.

                          > Inaczej pojmuję miłość bliźniego. Na pewno nie nazywam adwersarzy 'chorymi'
                          > (jak najbardziej epitet) ani nie wysyłam ich do lekarza. Widocznie Ciebie tak
                          > wychowano, że osobę o innych poglądach można obrzucać błotem.
                          No i znów nie rozumiesz co czytasz. Przymiotnik chory dotyczył emocji a nie
                          człowieka. Widocznie Ciebie tak wychowano, że nie nabyłeś umiejętności czytania
                          ze zrozumieniem.
                          A w ogóle to dziwne jest Twoje stwierdzenie, że miłość bliźniego wyklucza
                          wysyłanie kogoś do lekarza.
                          Pzdr.
                          • Gość: xxx Re: Idol w białej beretce :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 13:24
                            Chora jestes kobieto, idz sie leczyc.
                            • ell.a Re: Idol w białej beretce :) 09.03.05, 13:57
                              > Chora jestes kobieto, idz sie leczyc.
                              Chyba widzisz w innych to co się tyczy Ciebie.
                              Żałośnie dajesz zalecenia bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Albo identyfikujesz
                              się z osobami, które wyrażają w sposób prymitywny poglądy powierzchowne i
                              emocjonalne.
                              • Gość: xxx Re: Idol w białej beretce :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 14:37
                                "Idź do psychologa ze swoimi chorymi emocjami" - to sa twoje slowa, tobie wolno
                                a mnie nie? zobacz jak smakuje sama
                                • ell.a Re: Idol w białej beretce :) 10.03.05, 07:44
                                  > "Idź do psychologa ze swoimi chorymi emocjami" - to sa twoje slowa, tobie
                                  wolno
                                  >
                                  > a mnie nie? zobacz jak smakuje sama
                                  No to pisz konkretnie o co ci chodzi bo jak do tej pory to piszesz
                                  niekonkretnie.
                                  Tylko podaj jakieś uzasadnienie.
                                  Pzdr.
                          • kozaki_wiesi Re: Idol w białej beretce :) 09.03.05, 14:28
                            Przymiotnik chory dotyczył emocji a nie
                            > człowieka. Widocznie Ciebie tak wychowano, że nie nabyłeś umiejętności
                            czytania
                            >
                            > ze zrozumieniem.

                            Mogłabyś więc wyjaśnić w jakich okolicznościach można adwersarza wysyłać do
                            lekarza a w jakich nie? Chętnie posłucham a przy okazji polecam
                            lekturę "Filozofii po góralsku" księdza Tischnera. Mogłabyś się dużo nauczyć o
                            tolerancji.

                            > Chyba nie wiesz na czym polega chrześcijaństwo.
                            Chętnie posłucham na czym polega według Ciebie chrześcijaństwo. Widzę, że mamy
                            w tym temacie duże rozbieżności.

                            > I znowu nie rozumiesz. Nie można porównywać osoby będącej wybitnym
                            > intelektualistą, filozofem, publicystą, wykladowcą, czlowiekiem, który
                            > pozytywnie przetrwał dramaty życiowe, o niezwykle wysokiej kulturze języka i
                            > kulturze osobistej z osobą, której wyrażanie się sugeruje, że nic podobnego
                            > sobą nie reprezentuje.

                            Bóg nie porównuje tylko kocha wszystkich jednakowo. Jakim prawem Ty dzielisz
                            ludzi na lepszych i gorszych? I o jakich dramatach życiowych Papieża
                            wspominasz, które nie byłyby udziałem tysięcy innych ludzi?
                            • ell.a Re: Idol w białej beretce :) 10.03.05, 08:11
                              > Mogłabyś więc wyjaśnić w jakich okolicznościach można adwersarza wysyłać do
                              > lekarza a w jakich nie? Chętnie posłucham a przy okazji polecam
                              > lekturę "Filozofii po góralsku" księdza Tischnera. Mogłabyś się dużo nauczyć
                              o
                              > tolerancji.
                              Co do tego, że mogłabym się wiele nauczyc od księdza Tischnera to zgadzam się z
                              Tobą w 100%.
                              A kiedy bym wysłała adwersarza do psychologa? Np. kiedy ma problem z agresją,
                              kiedy ma problem z szacunkiem do osób starszych, kiedy ma problem z
                              realistycznym postrzeganiem własnej osoby i faktów historycznych itd.
                              Ale każdego bym wysłała do lekarza gdy ma problem z agresją, nie tylko
                              adwersarza.

                              > > Chyba nie wiesz na czym polega chrześcijaństwo.
                              > Chętnie posłucham na czym polega według Ciebie chrześcijaństwo. Widzę, że
                              mamy
                              > w tym temacie duże rozbieżności.
                              >
                              Wydaje mi się, że masz o chrześcijaństwie błędne wyobrażenia, jako o religii
                              zalecającej cukierkowatość, fałszywie pojętą tolerancję itp. W chrześcijaństwie
                              akceptacja osoby nie zawiera w sobie akceptacji zła, które dana osoba czyni.
                              Innymi słowy nie zawiera chrześcijaństwo zgody na akceptację robienia tego co
                              sie komu podoba bez względu na to jaką wartość moralną prezentuje.

                              > Bóg nie porównuje tylko kocha wszystkich jednakowo. Jakim prawem Ty dzielisz
                              > ludzi na lepszych i gorszych? I o jakich dramatach życiowych Papieża
                              > wspominasz, które nie byłyby udziałem tysięcy innych ludzi?
                              Co do pierszego zdania to prawdą jest, że Bóg wszystkich kocha i "nie ma
                              względu na osobę". Ale Bóg ocenia postępowanie człowieka.
                              Natomiast Ja nie dzielę ludzi na lepszych i gorszych pod względem ich wartości
                              jako osób. Jednak można porównać poziom kultury, osiągnięć, wykształcenia,
                              klasy jaką ktoś reprezentuje. I sam sobie przeanalizuj jak w tej konfrontacji z
                              paieżem wypada palnick w swoich postach. Róznica jest przepastna.
                              Co do dramatów życiowych Karola Wojtyły to utrata we wczesnym dzieciństwie
                              matki, potem ukochanego brata i ojca, doświadczenie okupacji i nędzy
                              rzeczywiście były udziałem tysięcy ludzi. Chodziło mi o to, że papież mimo
                              przeżytych dramatów pozostał człowiekiem wielkiego hartu i nie roztkliwia się
                              nad sobą. Oraz o to, ile osiągnął mimo przeciwności. Nie mozna porównać z
                              papieżem osoby, która na szczęście dla niej nie musiała tego wszystkiego
                              przeżywać, ale dlatego, że nie przeżyła nie jest w stanie takiego hartu soba
                              zaprezentować. A co do osiąnięć to różnica jest dramatyczna.
                              I jeszcze jedno. Nikt nie musi być katolikiem ani lubić papieża. Ale
                              obowiązkiem każdego jest szacunek dla nazwiska osoby, dla osób starszych, dla
                              człowieka będącego autorytetem moralnym dla milionów, dla człowieka, na którym
                              spoczywa wielka odpowiedzialność.
                              Dyskusja merytoryczna co do osoby i osiągnięć Karola Wojtyły jest jak
                              najbardziej na miejscu.
                              Ale nie na miejscu jest prymitywne poniżanie i epitetowanie tego człowieka.
                              Pzdr.



                          • palnick Re: Idol w białej beretce :) 09.03.05, 20:15
                            ell.a napisała:

                            To co dana osoba sobą reprezentuje podlega ocenie.
                            ------------
                            Wyjątkowo zgadzam sie z Tobą. Ocenie podlega również szef KK Wojtyła (wróć do
                            pierwszego postu i sprawdź jak napisałem to nazwisko :))))).
                            Oceny osób publicznych bywają często ostrzejsze od ocen osób prywatnych
                            ponieważ działalność publiczna dotyczy nie tylko spraw prywatnych. Taką też
                            ocenę Wojtyły (skondensowaną) zamieszczam.
                            Problem Twój polega na tym, że sądzisz iż papież nie podlega normalnej ocenie i
                            krytyce ponieważ w Twoim odczuciu jest święty. To twój problem.
                            I dwa pytania:
                            Co do Wojtyły, czy zgadzasz się z jego akcją tępienia "teologii wyzwolenia" ?
                            Czy zgadzasz się z jego taktyką ukrywania księży pedofili poprzez przenoszenie
                            ich do innych parafii i tuszowanie przestępstw ?
                            • ell.a Re: Idol w białej beretce :) 10.03.05, 08:44
                              No wreszcie palnicku odezwałeś się.
                              > Wyjątkowo zgadzam sie z Tobą. Ocenie podlega również szef KK Wojtyła (wróć do
                              > pierwszego postu i sprawdź jak napisałem to nazwisko :))))).
                              > Oceny osób publicznych bywają często ostrzejsze od ocen osób prywatnych
                              > ponieważ działalność publiczna dotyczy nie tylko spraw prywatnych. Taką też
                              > ocenę Wojtyły (skondensowaną) zamieszczam.
                              > Problem Twój polega na tym, że sądzisz iż papież nie podlega normalnej ocenie
                              i
                              >
                              > krytyce ponieważ w Twoim odczuciu jest święty. To twój problem.
                              Ty kompletnie nie kumasz o co mi chodzi. To, że działalność Karola Wojtyły
                              podlega ocenie to jasne. Natomiast nie masz prawa dokonywac tej oceny w sposób,
                              w jaki to zrobiłeś. Więcej szacunku i pokory po prostu.
                              I twoja ocena Wojtyły jest bardzo powierzchowna. Np. sprawa powołań, o których
                              piszesz. W Europie Zach. spadła ich liczba ale za to Kościół dynamicznie się
                              rozwinął w innych częściach świata. Prezentujesz postawę niezwykle tendencyjną
                              i wybiórczą. Zresztą bez uczestnictwa w codziennym życiu Kościoła i
                              sakramentach nie masz pojęcia o co w Kościele chodzi.
                              Poza tym nie możesz wiedziec o okolicznościach i kontekstach wielu wydarzeń
                              historycznych.
                              Problem świętości papieża będzie rozpatrywany po Jego śmierci. I tu sie mylisz,
                              że mam z tym problem bo Ja akurat dostrzegam różnicę między Jezusem Chrystusem
                              a Jego namiestnikiem. I również dopiero perspektywa historyczna pozwoli ocenić
                              właściwie Jego osobę. Ty masz czelność oceniać Go całościowo już teraz gdy jest
                              to niemożliwe. A jeszcze do tego pozwalasz sobie na krytykę czyichś dokonań,
                              sam nie mając żadnych porównywalnych.

                              > Co do Wojtyły, czy zgadzasz się z jego akcją tępienia "teologii wyzwolenia" ?
                              Co do tępienia herezji to zawsze było to obowiązkiem papieży. Tak więc jak
                              popieram walkę z herezją np. arianizmu tak i popieram walkę z tą herezją.

                              > Czy zgadzasz się z jego taktyką ukrywania księży pedofili poprzez
                              przenoszenie
                              > ich do innych parafii i tuszowanie przestępstw ?
                              To stwierdzenie jest wielkim nadużyciem z Twojej strony. Po pierwsze zawsze
                              tymi sprawami najpierw muszą się zająć biskupi ordynariusze. Więć swoje słuszne
                              w tym przypadku pretensje kieruj do nich. Biskup Rzymu może się tym zając
                              dopiero wtedy gdy biskupi diecezjalni ostatecznie zawiodą i sprawa zostanie
                              ostatecznie skierowana do Rzymu.
                              Po drugie naprawdę twoje stwierdzenie jest nie na miejscu w stosunku do
                              papieża, który wreszcie tę obrzydliwą sprawę jednoznacznie przeciął.
                              Po trzecie nie masz nawet cienia dowodu na to, że papież kiedykolwiek
                              zalecał "tuszowanie". Rzucasz oskarżenia nie poparte dowodami.
                              Pozdrawiam
                              • palnick Re:Idol w białej beretce :) ell.a ideał parafianki 10.03.05, 20:42
                                ell.a napisała:

                                > > Co do Wojtyły, czy zgadzasz się z jego akcją tępienia "teologii wyzwolenia"?
                                e:
                                > Co do tępienia herezji to zawsze było to obowiązkiem papieży. Tak więc jak
                                > popieram walkę z herezją np. arianizmu tak i popieram walkę z tą herezją.
                                --------------
                                Nic na ten temat nie wiesz :) Co charakterystyczne dla ciemnych katoli nie
                                zadałaś sobie nawet trudu przeczytania czegokolwiek o teologii wyzwolenia ! Nie
                                przeszkadza ci to ferować twardych opinii w sprawie o której nie masz pojęcia
                                ale wyczuwasz, że jest ona wstrętna Watykanowi. Jesteś idealną parafianką -
                                wierzysz w to co każe ci kościół :)
                                Edukacji ciemniaków nigdy dość tak więc ucz się dziecię.

                                Teologia Wyzwolenia narodziła się jako spontaniczny ruch oddolny w łonie
                                Kościoła i jak każdy, który nie był sterowany z Rzymu, musiał być zniszczony.
                                Księża niosący posługę kapłańską w krajach Ameryki Łacińskiej w pewnym momencie
                                po prostu nie byli w stanie dłużej znieść oczywistego faktu, że ich nauka
                                całkowicie rozmija się z rzeczywistością. Nie mogli znieść - jeśli byli choć
                                trochę uczciwi - że 80% społeczeństwa żyje w nędzy harując na nieopisane
                                bogactwo tych 20%, do których praktycznie wszystko należało i dalej należy.
                                Bieda i poniżenie tych ludzi jest nie do wyobrażenia nawet dla nas Polaków.
                                Stąd Teologia Wyzwolenia, wyzwolenia nie od religii, nie od wartości moralnych,
                                a jedynie od upodlenia wyzysku i degradacji. Księża w połatanych sutannach
                                stanęli po stronie małych, słabych i wyzyskiwanych i to był ich największy
                                grzech, bo Kościół jako instytucja zawsze był po stronie silnych i bogatych.

                                I zawsze kiedy biedni ludzie próbują wywalczyć swoje podstawowe prawa, bogacze
                                przypinają im łatkę komunistów, marksistów i innych wichrzycieli.

                                Wstyd tylko, że zniszczył ten ruch Wojtyła, syn narodu walczącego przez wieki o
                                swoje prawa. Odmówił tych praw innym, jeszcze głębiej pokrzywdzonym.
                                • deltalima Re:Idol w białej beretce :) ell.a ideał parafiank 10.03.05, 21:12
                                  > grzech, bo Kościół jako instytucja zawsze był po stronie silnych i bogatych

                                  Kościół jako instytucja zawsze był po stronie silnych i bogatych
                                  • ell.a Re:Idol w białej beretce :) ell.a ideał parafiank 11.03.05, 08:12
                                    Jakbyś trochę poczytała o ratowaniu Żydów przez tego papieża to może byś
                                    zaczęła myśleć, analizować i wyciągac różne wnioski .
                                    Pzdr.
                                    • deltalima Re:Idol w białej beretce :) ell.a ideał parafiank 11.03.05, 08:18
                                      czytałem. nie o ratowaniu żydów lecz o umożliwianiu ucieczki nazistowskim
                                      zbrodniarzom do ameryki południowej. zresztą, poczytaj list trumana do tegoż
                                      papieża:

                                      Harry Truman do Piusa XII
                                      Szanowny Panie Pacelli.

                                      Jako baptysta i, jako głowa jednego z największych i
                                      najpotężniej­szych narodów świata, gdzie wszyscy nazywają mnie po
                                      prostu panem Trumanem, nie mogę stosować zwrotu: Jego
                                      Świątobliwość, ponieważ ten tytuł jest zarezerwowany tylko dla
                                      Boga. My w Stanach Zjednoczonych uważamy wszystkich ludzi za
                                      równych przed Bogiem i zwracamy się do siebie naszym własnym,
                                      prawdziwym imieniem. W konsekwencji tego piszę do Pana jako do
                                      Pana Pacelliego.

                                      Jestem przekonamy, że ani Pan, ani Pański Kościół nie należą do
                                      tych, którzy prawdziwie szukają po­koju i pracują dla niego.
                                      Twórcy naszego narodu, poznawszy całą histo­rię i cechy Pańskiego
                                      kościoła, tak bardzo lubiącego politykę i wojnę, ustalili jako
                                      główną zasadę obowią­zująca nasz rząd, by nigdy papież nie miał
                                      prawa mieszać się do naszych spraw. Dobrze poznaliśmy
                                      doświadczenie historii Europy i jeste­śmy pewni, że nasza
                                      demokracja nie trwałaby długo, jeśli pozwolilibyśmy - na
                                      podobieństwo rządów europejskich - oplątać się waszymi
                                      doktrynami i politycznymi intrygami.

                                      Tomasz Jefferson, jeden z naj­mądrzejszych ludzi naszego kraju,
                                      powiedział jasno: Historia nie dostarczyła nam ani jednego
                                      przykładu państwa pod wpływami kościoła, któremu udałoby się
                                      zachować wolność religijną . W konsekwencji Pan nie posiada
                                      najmniejszych kwalifikacji, aby móc mnie pouczać o sposobie
                                      prowadzenia mego narodu drogą pokoju. Kilka faktów mogłoby pomóc
                                      Panu w odświeżeniu swej pamięci. Pański poprzednik w Watykanie,
                                      papież Pius XI rozpoczął atak fa­szystowski, zawierając układy z
                                      Mussolinim w 1929 r. Cywilizacja chrześcijańska w tym roku
                                      została haniebnie zdradzona. Sławny pisarz i historyk naszego
                                      kraju Lewis Mumford - ani komunista, ani antykatolik - napisał w
                                      książce "Faith for Living" z 1940 r.: Perfidia świata
                                      chrześcijańskiego jasno urzeczywistniła się w 1929 r. przez
                                      konkordat, który powiązał Mussoliniego z papieżem. Wówczas tylko
                                      nieliczni w Stanach Zjednoczonych znali prawdziwe oblicze
                                      faszyzmu tak dobrze jak Pan i papież Pius XI, a wy dwaj
                                      pomogliście do jego sukcesu i związaliście z nim wasz kościół.
                                      Pan sam - jako młody ksiądz i dyplomata ­wykonywał specjalne
                                      zadanie - pomocy Niemcom w przygotowaniach do drugiej wojny
                                      światowej. Spędził Pan dwanaście lat w Niemczech. W porozumieniu
                                      z von Pappenem pomógł Pan Hitlerowi wzmocnić się oraz - jako
                                      kardynał Pacelli położył Pan podpis pod konkordatem, który
                                      powiązał Watykan i Wielkie Niemcy w 1933 r.

                                      Nie udowodni mi Pan swojej nie-wiedzy o tym, że Hitler i naziści
                                      przygotowywali spisek przeciwko nam. Nawet katoliccy biografowie
                                      piszą, że przez wiele lat był Pan najlepiej poinformowaną osobą
                                      w całej Trzeciej Rzeszy. Po podpisaniu konkordatu, tak ważnego
                                      dla Hitlera, von Pappen, który w Norymberdze z wielkim trudem
                                      uratował swoje życie, powiedział: Trzecia Rzesza jest pierwszym
                                      mocarstwem nie tylko uznającym, lecz w dalszym ciągu
                                      wprowadzającym w życie szczytne zasady papiestwa .

                                      Pańscy kardynałowie i biskupi w Rzymie błogosławili oręż użyty
                                      przeciw bezbronnym Abisyńczykom. Pański kardynał Schuster z
                                      Mediolanu ogłosił podbój Abisynii, jako świętą wojnę, która
                                      pozwoli zatriumfować w tym kraju krzyżowi chrześcijańskiemu. Pan
                                      rości sobie prawa, aby nadal nazywać swój kościół - Kościołem
                                      Bożym i w konsekwencji żądać, abym ja, szef cywilnego,
                                      konstytucyjnego państwa zgodził się uznać Pana jako mojego
                                      zwierzchnika, a w ten sposób jako zwierzchnika narodu
                                      amerykańskiego.


                                      • ell.a Re:Idol w białej beretce :) ell.a ideał parafiank 11.03.05, 09:41
                                        Rozumiem, że łykniesz wszystko co powie czy napisze antykatolik nie weryfikując
                                        faktów i kontekstów historycznych.
                                        Pzdr.
                                        • deltalima Re:Idol w białej beretce :) ell.a ideał parafiank 11.03.05, 09:47
                                          zweryfikuj więc te fakty i przedstaw mi konteksty historyczne. czy zamieszczone
                                          zdjęcia watykańskich nazistów to wg ciebie fotomontaż?
                                        • palnick Re:Idol w białej beretce :) ell.a 11.03.05, 23:11
                                          Nie sądziłem, że można spłodzić aż taką idiotkę jak ty :)
                                • ell.a Re:Idol w białej beretce :) ell.a ideał parafiank 11.03.05, 08:09
                                  > > Co do tępienia herezji to zawsze było to obowiązkiem papieży. Tak więc ja
                                  > k
                                  > > popieram walkę z herezją np. arianizmu tak i popieram walkę z tą herezją.
                                  > --------------
                                  > Nic na ten temat nie wiesz :) Co charakterystyczne dla ciemnych katoli nie
                                  > zadałaś sobie nawet trudu przeczytania czegokolwiek o teologii wyzwolenia !
                                  Nie
                                  >
                                  > przeszkadza ci to ferować twardych opinii w sprawie o której nie masz pojęcia
                                  > ale wyczuwasz, że jest ona wstrętna Watykanowi. Jesteś idealną parafianką -
                                  > wierzysz w to co każe ci kościół :)
                                  No i znowu prezentujesz się jako prymitywny przeciętniak i wyciągasz pochopne i
                                  powierzchowne wnioski. Żałosny faciu, zastanów sie trochę nad sobą! O teologii
                                  wyzwolenia czytałam, słuchałam, oglądałam .
                                  Co do wierności Kościołowi. Wielu oszołomów namotało w ciągu wieków wiele
                                  herezji i dziś nikt o nich nie pamięta. Nauka Kościoła zaś trwa i przetrwa
                                  wszystkich oszołomów na świecie. Ty natomiast nie zasługujesz nawet na
                                  określenie oszołoma. Potrafisz jedynie bezkrytycznie przyswajać to co Ci
                                  podadzą na tacy media pod warunkiem, że idą po linii Twojego zaciemnionego
                                  myślenia.

                                  > Edukacji ciemniaków nigdy dość tak więc ucz się dziecię.
                                  Chyba musisz to zastosować do siebie bo co do teologii to wydajesz sie nie mieć
                                  żadnego udokumentowanego wykształcenia. Liznąłeś tu, liznąłeś tam i beblesz
                                  byle beblać.
                                  Zadziwiająca jest Twoja niekonsekwencja w sprawie stosunku do prowadzenia przez
                                  Kościół walki ideologicznej i zbrojnej. Potępiając wyprawy krzyżowe w obronie
                                  Europy przed islamem jednocześnie popierasz teologię wyzwolenia i zaangażowanie
                                  Kościoła w socjalistyczne powstanie zbrojne. Akceptujesz przemoc tam gdzie Ci
                                  wygodnie.
                                  Przyjmujesz bezkrytycznie wszystko co sprzeciwia się Watykanowi w jakikolwiek
                                  sposób.
                                  Kompletnie nie kumasz o czym piszesz.
                                  Pzdr.
                                  • palnick Re:Idol w białej beretce :) ell.a ideał parafiank 11.03.05, 23:14
                                    Potwierdziłaś, że jesteś zwykłą klerykalną idiotką. Nie widzę płaszczyzny
                                    do "dyskusji" z kimś takim :)
                            • palnick Re: Idol w białej beretce :) 14.03.05, 00:47
                              Po raz 17 zrobił zdrowa kupę w pampersa! Alleluja! Hosanna!
          • palnick Kogo chroni idol w białej beretce :) 09.03.05, 21:34
            Najwyższym rangą oskarżonym duchownym katolickim, w związku z ludobójstwem w
            Rwandzie jest biskup Augustin Misago, który przyznał się:
            - do planowania masakry Tutsi wspólnie zrzędnikami administracji rzadowej,
            - wydania na smierć trzech kapłanów z tego plemienia,
            - odmowy schronienia 30 osobom.

            Przed sądem stanie także ojciec Athanaze Serombe oskarżony o udział w
            wymordowaniu 2 tys. ludzi w kościele w Nyange. Ukrytych tam ludzi nazwał
            karaluchami i zapłacił wynajętemu kierowcy 500 dolarów za zniszczenie
            świątyni wraz z uciekinierami. Po rzezi zbiegł do Wloch, gdzie wytropili go
            pracownicy Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Rwandy.

            Watykan(czyli Wojtyła) ukrywał księdza w jednej z parafii w Toscanii.
            • palnick Re: Kogo chroni idol w białej beretce :) 10.03.05, 00:51
              Przygnębiający dokument z archidiecezji bostońskiej:

              Sam papież decydował o losie księży-pedofili!

              Z dokumentów archidiecezji bostońskiej wynika, że to sam papież decydował o
              losie księży, którym zarzucano molestowanie seksualne dzieci. Księża-pedofile
              byli przenoszeni z parafii do parafii i nie ponosili większych konsekwencji.
              Teraz prawnicy ofiar molestowania doszukali się w dokumentach, że takie było
              zalecenie papieża.
              Archidiecezję bostońską nękają od dłuższego czasu skandale. Niedawno sąd
              nakazał ujawnienie akt personalnych księży na żądanie prawników ofiar
              molestowania. Z dokumentów kościelnych wynika, że hierarchia kościelna
              dokładała wszelkich starań, by zatuszować przypadki molestowania seksualnego.
              Najważniejsze było, by nie dopuścić do skandalu.
              Krytycy zarzucają, że decyzje w sprawie tuszowania przypadków pedofilii
              podejmował sam papież Jan Paweł II. Ujawniony dokument kościelny z 25 maja
              1999 jest tłumaczeniem polecenia papieża Jana Pawła II w sprawie usunięcia z
              kapłaństwa Roberta Burnsa, zdeklarowanego pedofila. Teczka dotycząca Burnsa
              zawierała nie tylko drastyczne rewelacje na temat postępków księdza, ale
              również ujawniła, że zwierzchnik archidiecezji bostońskiej kardynał Law
              poinformował o tym Watykan. Następnie skierował Burnsa do dwóch parafii,
              nawet wówczas, gdy wiedział o jego skłonności do molestowania chłopców.
              ****************
              Ciekawe czego jeszcze dowiemy sie o "wielkim" rodaku i niezwykle DROGIM
              (dla Polski) "papiezu-pielgrzymie"???
              Pragne wam zareczyc rodacy,ze przyjdzie jeszcze czas,ze ze wstydem
              bedziecie rozbierac jego pomnikin a w zasadzie pomniki hanby i glupoty WLASNEJ
    • constance7 Re: podobno papież trzęsie się jak galareta 08.03.05, 16:33
      Doprawdy brak mi słów gdy czytam wypowiedzi niektórych internautów. Czuję
      bezradność i tylko cisną mi się do ust słowa wypowiedziane przez Jezusa, z
      którego również się naśmiewano i którego znieważano i biczowano :
      Boże, przebacz im bo nie wiedzą co czynią.
      • Gość: Azmodan Re: podobno papież trzęsie się jak galareta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 09:01
        constance7 napisała:

        > Doprawdy brak mi słów gdy czytam wypowiedzi niektórych internautów. Czuję
        > bezradność i tylko cisną mi się do ust słowa wypowiedziane przez Jezusa, z
        > którego również się naśmiewano i którego znieważano i biczowano :
        > Boże, przebacz im bo nie wiedzą co czynią.

        Mam dla Ciebie propozycję. Poczytaj sobie o krucjacie dziecięcej w 1212 roku i
        opisz swoje odczucia po tej lekturze.
    • Gość: Anty-Galareciarz Co za porównanie! To bezczelność! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.05, 22:31
      Galareta? Co za porównanie! To bezczelność! Jak papieża można przyrównać do
      galarety??????????????????????????? Papież to przecież Ojciec Święty,
      Namiestnik Chrystusowy i Sługa Sług Bożych!
      Sugerować, że Papież może mieć coś wspólnego z trywialną galaretą to
      chamstwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Genowefa Babiak Re: Co za porównanie! To bezczelność! IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.03.05, 23:11
        Ale ja nie porównuję Prosze Szanownego Pana Ojca Świętego do galarety, tylko to
        jak się trzęsie, czynność porównuję, a nie samą osobę. Jak popatrzę do słownika
        ortograficznego, to może coś jeszcze o tych czynnościach znajdę Panu żeby sie
        Pan tak nie denerwował jakby masona zobaczył.
        • palnick Lisia przebiegłość KK w Polsce. 09.03.05, 23:40
          Natura horret vacuum (natura nie znosi próżni) – ta sentencja, którą przed
          wiekami wyraził Spinoza, przychodziła mi wielokrotnie na myśl, gdy obserwowałem
          co się działo w Polsce po 1989 roku.
          Z dnia na dzień bowiem znikły i odeszły w niebyt wszystkie struktury partyjne,
          które de facto sprawowały faktyczną władzę. A sprawowały ją w sposób
          niesłychanie wygodny, gdyż formalnie nie odpowiadały za nic. Pociągając jedynie
          za sznurki, w sposób mniej czy bardziej jawny, rządziły zza kulis nie będąc
          nominalnie żadnym organem władzy. Do tego jeszcze twierdziły, że są emanacją
          narodu i działają wyłącznie dla jego dobra.
          Po 1990 roku spełniły się moje ponure przewidywania, że tak wygodny sposób
          zakulisowego sterowania formalnymi organami władzy, jest zbyt łakomym kąskiem,
          aby nie próbować go zawłaszczyć.
          Nie trzeba wielkiej przenikliwości, aby stwierdzić, że jedynie Kościół miał
          wszystkie atuty do zajęcia opróżnionego przez PZPR miejsca. Zorganizowana
          wieloszczeblowa struktura, wykształcone kadry zawodowych funkcjonariuszy,
          szerokie wsparcie „świeckiego” zaplecza, a przede wszystkim nienasycona żądza
          władzy (vide casus bp. Stanisława ze Szczepanowa). Ciekawe, że takiego ciągu do
          władzy nie wykazują aktualnie inne kościoły chrześcijańskie, np. protestanckie.
          Dodać należy, że w tak tradycyjnie katolickim kraju jak Polska, Kościół w
          sposób naturalny cieszy się szacunkiem. Kto zaś go nie okazuje, będzie
          nieuchronnie napiętnowany jak wróg Jezusa i Maryi (lub choćby RadyjaMaryi),
          ewentualnie żyd, wariat, zboczeniec i mason. Dokładnie tak samo, jak
          ongiś „wróg ludu”. A przecież Kościół chce samego dobra.
          Z tej sytuacji korzystają zarówno ideowi moralizatorzy, którzy ostatnio mnożą
          się jak króliki, jak też wszelkiej maści hipokryci i zawodowi gracze polityczni
          z wielkim pyskiem.
          Jest niestety oczywistą prawdą, że większość ludzi w Polsce (podobnie zresztą,
          jak i w innych krajach) nie jest umysłowo przygotowana do samodzielnego
          rozstrzygania zarówno racji moralnych, jak i politycznych. Instynktownie
          szukają więc oparcia w autorytetach (w ich mniemaniu).
          I w ten sposób koło się zamyka.
          Tych parę powyższych spostrzeżeń nie dyktuje mi bynajmniej jakaś organiczna
          niechęć do wiary katolickiej. Wręcz odwrotnie. Mam jedynie uczulenie na
          wszystkich, którzy chcą mnie uszczęśliwiać nie pytając o zdanie, gdyż wiedzą
          lepiej co jest dla mnie dobre.
          Wszystkich takich mam ochotę poszczuć psami, ale niestety nie mam żadnego.
          • Gość: Azmodan Re: Lisia przebiegłość KK w Polsce. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 09:57
            Palnick!
            Niech Cię Bóg błogosławi za Twoje mądre i krzepiące słowa.
            Serdecznie pozdrawiam i życzę Tobie i sobie, żebyśmy doczekali zwycięstwa
            rozsądku nad zwolennikami państwa wyzananiowego.
        • Gość: Dorota Genia jutro wszyscy beda sie z ciebie smiali..... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.03.05, 01:32
          Genia i ty sie jutro mozesz tak trzasc, nawet i bez Parkinsona. Ktos cie
          zalozmy zdzieli lopata po tej twojej pustej i glupiej mozgownicy i bedziesz
          prawdziwa galareta. A my wszyscy bedziemy tu o tobie pisac i sie smiac z ciebie
          az nas brzuchy zabola.Smieszne nie?
          • Gość: Genowefa Babiak Re: Genia jutro wszyscy beda sie z ciebie smiali IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.03.05, 12:52
            Ale jestes bezczelna młoda smarkulo.
            • Gość: Dorota Re: Genia jutro wszyscy beda sie z ciebie smiali IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.03.05, 13:18
              Szyderstwo z czyjejs choroby i niepelnosprawnosci to prawdziwa bezczelnosc
              stara Geniu.
    • andrzej105 kiedy poznamy prawdziwy zyciorys papieża ? 11.03.05, 22:38
      taki bez lukru ,bez poprawiania i picowania.
    • Gość: Marcinlet Pseudoojciec pseudoświęty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 13:04
      Czy jeżeli papież to "ojciec święty" to katolicy są "dziećmi świętymi"?
      • palnick Re: Pseudoojciec pseudoświęty 12.03.05, 14:31
        Gość portalu: Marcinlet napisał(a):

        > Czy jeżeli papież to "ojciec święty" to katolicy są "dziećmi świętymi"?
        -------------
        Oni są czymś takim jak świnka morska - ani świnka, ani morska :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka