Dodaj do ulubionych

Czy jestem chorobliwie zazdrosny?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 17:13
Od kliku m-cy zauważyłem w swoim(15-to letnim ,udanym)związku niepokojące
zmiany.Wszystko zaczęło się od miesięcznej delegacji żony-choć ona twierdzi
że już wcześniej nie było dobrze(?).Po poworocie zmienił się nieco jej
stosunek do mnie,zwiększyła drażliwość ,zniecierpliwienie.Pojawiły się też
inne symptomy:częstsze telefony,sms-y.Na moją prośbę o rozmowę nieco się
zdenerwowała ,powiedziała że jest już zmęczona związkiem , a poza tym
stwierdziła że zawsze była osobą b.towarzyską, a ponieważ ja jestem mało
towarzyski(fakt) nie widzi powodu żeby wprowadzać mnie w grono swoich ,jak
twierdzi przyjaciół.Na pytanie czy jest ze mną szczera odp. że jest ale nie
musi mi wszystkiego mówić.Cały czas twierdzi że najważniejsze są dla niej
dzieci my natomast możemy byc dobrymi przyjaciółmi.Od tej pory zaczęla
ostentacyjnie kasować telefon i sms-y, no a ja stałem się zazdrośnikiem-jak z
tego wyjść i nie zwariować(niestety dalej ją b.kocham)
Obserwuj wątek
    • aroma1 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 13.03.05, 22:41
      nic na siłę
      pozwól jej być wolną
      sama wybierze
    • Gość: facio Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.05, 14:43
      Miałem nie pisać, ale trochę przypomniało mi to moją sytuację.Wydaje mi się, że
      Twoja żona znudziła się normalnym zyciem w związku małżeńskim, który daje jej
      co prawda stabilizację, ale doszła do wniosku,że są inne, ciekawsze strony
      życia.
      U mnie też tak było i zaczęło się po 15 latach małżeństwa.Najpierw sporadyczne
      wyjścia, potem wyłączona i znikjąca komórka.Aż wreszcie, jak przywaliła mnie
      praca, znikała na całego.Długo trwało
      aż wreszcie po urlopie wywaliłem, że coś za chętnie znika z domu i widocznie
      kogoś ma.Zaprzeczyła, ale jak dorwałem jej komórę i włączyłem, zaraz dzwonił i
      pisał napalony gość.Mleko się wylało.Wydaje mi się, że okazja czyni
      złodzieja.Im więcej luzu, tym większa pewność, że się w coś wplącze.A ty?
      Siedzisz w domu po pracy jak ja,nie szukasz wrażeń, no to ona czuje się pewnie,
      że z Twojej strony nic się nie wydarzy, ma dom do którego zawsze może wrócić i
      głupiego nudnego męża.A świat jest taki piękny, inni faceci tak za nią
      szaleją.Ona naprawdę teraz tak myśli. Spróbuj z nią pogadać i to na
      poważnie.Jak nic nie da, nie miej złudzeń.Trafiłeś na taki egzemplarz jak ja.
      To rodzaj kryzysu jaki potrafi dopaść baby w tym wieku.Coś podobnego do facetów
      po 40-ce.Wracasz do domu, w którym nikt na Ciebie nie czeka, a jeszcze na
      dodatek mogą wyrosnąc Ci rogi.Nie pozwól na to. Albo wóz albo przewóz.I co z
      tego, że ja kochasz.Zauważ, że ona Ciebie jakby mniej.Chcesz się zamęczyć
      własnymi myślami?
    • Gość: facio Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.05, 14:53
      Jescze jedno.Z opisu jej zachowania wnoszę,że "tajemniczy don Pedro" już się
      pojawił.Właśnie w tym towarzystwie, o którym ona mówi.Prawdopodobnie spotyka
      się już z tym facetem, być może jest to dopiero pierwsze oczarowanie.Kurde!!!
      Zupełnie tak samo się zaczęło u mojej a ja to zlekceważylem, bo przecież to nic
      złego jak trochę się rozerwie! (Tak myślałem wtedy)Do głowy mi nie przyszło, że
      może być ten drugi!Musisz postawić sprawę ostro i tyle.
    • Gość: po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 15:06
      Nie jesteś chyba chorobliwie zazdrosny.
      Uwagi mam takie:
      1. "(15-to letnim ,udanym)związku ". To jest Twoje zdanie, ciekawym jest, czy
      Twoja żona jest tego samego zdania. Pytałeś ją o to? Pytałeś ją - 5, 10 lat
      temu - czy jest szczęsliwa? Wszak ona sama twierdzi, że "już wcześniej nie było
      dobrze". Czemu w to powątpiewasz? Bo Tobie było dobrze?
      2. "stwierdziła że zawsze była osobą b.towarzyską,". Czy to nie jest prawda?
      Znasz ją długo i powinieneś wiedzieć, czy jest osobą towarzyską. Ty
      piszesz "stwierdzila" poddając tym samym w wątpliwość jej towarzyskość. Ty
      jesteś "mało towarzyski". Wolno Ci, oczywiście. Ale czy to znaczy, że ona miała
      się "poświęcić" i machnąć ręką na to, co lubi i dostosować się do Ciebie?
      3. "nie widzi powodu żeby wprowadzać mnie w grono swoich ,jak
      > twierdzi przyjaciół.". Bo to są jej przyjaciele, nie Twoi. Czy Ty masz swoich
      przyjaciół i znajomych? Jesli tak, czy są to również znajomi i przyjaciele
      Twojej żony? Jesli nie masz, to czy to znaczy, że ona musi sie swoimi z Tobą
      dzielić? Takie zachowanie byłoby typowym zachowaniem kogoś, kto nie ma własnego
      życia i chce żyć życiem bliskiej osoby, (która wkłada jednak jakiś wysiłek w
      jego budowanie).
      4. "zaczęla ostentacyjnie kasować telefon i sms-y". Czy to znaczy, że masz
      zwyczaj szperać w jej telefonie? Może i w korespondencji?
      5. To prawda, że okazja czyni złodzieja. Wygląda jednak na to, że tę okazję
      stworzyłes swojej żonie Ty.
    • Gość: po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 15:16
      Budzicie się (w tym wypadku) Panowie dopiero wtedy, gdy na horyzoncie pojawia
      się konkurent. To trochę późno podnosicie larum.

      (w innych wypadkach będą to Panie) ))
      • aroma1 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 14.03.05, 15:19
        no cóż, nalezy tylko współczuć
        moze majątek was połaczy ? ;)))))
        • barwa1 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 14.03.05, 15:51
          Trochę mnie dziwi, że w tej sytuacji zająłeś się myśleniem o tym czy jesteś
          chorobliwie zazdrosny. A jesli ktoś powie, że nie chorobliwie to co zrobisz?
          Usiądziesz w fotelu spokojniejszy o swój związek? Jesli zaczniesz proponować
          żonie rozmowy o tym co widzisz, a nie o tym co czujesz to daleko nie
          zajedziesz. Powiedz jej, że czujesz się niepewnie co do roli w jej życiu, że
          się boisz, że ją tracisz, że chcesz to naprawić, ale musisz najpierw wiedzieć
          jak. Czyli powinieneś wiedzieć co masz jej do zaproponowania. A więc musisz
          najpierw przeanalizować swoją rolę w tym związku. Ktoś dobrze napisał, że może
          tylko Ty miałeś dobrze w tym związku. Zadaj sobie pytanie czy byłeś dla żony
          PARTNEREM, dawałeś jej wsparcie czy może tylko umiałeś wskazać palcem co źle
          robi i co powinna wdług Ciebie robić? Czy wiesz co ona lubi, co było i jest jej
          marzeniem? A może wiesz co jest jej pasją? A może dla Ciebie to normalne, że
          wygląda ładnie, więc nie trzeba jej o tym mówić (przecież już kiedys jej o tym
          powiedziałeś?). Pogadaj najpierw ze sobą. Dowiedz się również czego Ty chcesz
          dla siebie (nie dla niej, ona wie lepiej czego chce dla siebie). Mów o tym co
          czujesz!!! Nie oskarżaj jej o to czego nie wiesz napewno. Zresztą, jeśli już
          podjęła jakieś decyzje, to i tak nic nie zdziałasz. Zmuszanie jej do bycia z
          Tobą jeśli tego nie będzie chciała, upokorzy Ciebie i ją. To nie ma sensu.
          Lepiej zdobyć sie na rzeczową rozmowę. Konkrety!! Powodzenia.A.
      • Gość: facio Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.05, 15:45
        Przykro mi, ale całkowicie się z Toba nie zgadzam.Małżeństwo to sztuka
        kompromisów,a nie robienie tego na co ma się ochotę bez ogladania się na drugą
        osobę.Kobiety zdradzają (to ich opinia), bo ich faceci:
        1. zarabiają za mało
        2. są nudni
        3. nie mają dla nich czasu, bo za długo pracują
        4. mają niedostatki higieniczne
        5. nie interesują się nimi
        6. dopisz sobie sama co chcesz.
        Moja tak sobie umilała zycie, takich wspaniałych facetów sobie w międzyczasie
        poznała, że:
        -jeden latał za nią i śledził, aż wreszcie zaczął grozic i pisać anonimy
        -drugi (żonaty) podobno zostawił by dla niej swoja żone a jak go dopadłem, to
        zaprzeczył kontaktom i za strachu mało się nie sfajdał.
        Jeden plus z tego wszystkiego, jeśli mozna to tak powiedzieć, to fakt, że
        połowica zorientowała się, że faceci są "b.zakochani" w obcych żonach dopóki
        nie sprawia im to zamieszania w ich życiu.
        To co Ty propagujesz to akceptacja pewnej frywolności w związku małżeńskim. A
        chciała byś aby Twój facet ukrywał przed Tobą związek z inna kobietą i po
        upojnych wieczorkach z tamtą wracał do domku i sobie z tobą współzył?
        • po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 14.03.05, 15:57
          Nie zrozumiałes mnie ))))
          Toż właśnie pytałam Autora o to, co zrobił (czyli na jaki poszedł był
          kompromis), aby jego zonie było lepiej. Zadałam tylko pytania, bowiem z jego
          listu nie wynkało to.

          Jeśliby zauważyła, ze mężczyzna, z którym jestem, szuka rozrywek poza domem ,
          pomyślałabym że to MOJA wina, że widać, nudno mu ze mną, że coś muszę z tym
          zrobić.

          "To co Ty propagujesz to akceptacja pewnej frywolności w związku małżeńskim."
          A pewnie, nie ma nic gorszego, jak brak frywolności i traktowanie małżeństwa
          jako śmiertelnie poważny obowiązek. A na marginesie - jestem zwolenniczką
          przyznania sobie WZAJEMNEGO prawa partnerów do posiadania własnej przestrzeni,
          własnych znajomych i własnych spraw, inaczej - własnej prywatności.

          PS. A Twoja sytuacja, to ja nie wiem)) Dziwnie jakos)), Ale wszystko ma swoje
          przyczyny, a to, co piszesz to tylko skutek.
        • po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 14.03.05, 15:59
          A, zapomniałam)
          Piszesz o tych powodach - wiesz, ja też nie chcę partnera, który nie dość, że
          jest brudny, nudny i biedny, to jeszcze nie interesuje się mną i jeszcze nie ma
          dla mnie czasu)).
          Pozdrawiam.
          • aroma1 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 14.03.05, 16:05
            w czym problem ?
            kobieta sie wyszaleje i wróci ;)
          • Gość: facio Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.05, 16:11
            A ja:
            -dobrze, a nawet b. dobrze zarabiam,
            -prowadze higieniczny i sportowy tryb życia,żaden tam brzuszek, zmęczony wygląd,
            -dwa razy w roku wczasy za granicą,
            -lubię sport,spacery, zwiedzanie,wypady na miasto, ale nie lubię siedzenia po
            znajomych i łażenia po dyskotekach.
            To zarzucono mi po tym wszystkim, że:
            -tamten był czuły i dobry
            -zapraszał do knajp
            A tak na prawdę, to wydaje mi się, że jej było za dobrze, odbiła palma, poznała
            towarzystwo, w którym zaletą było łażenia po knajpach i klubach.
            A tamten facet to tak przypadkowo, bo ja nie byłem czuły a tamten ją podszedł.
            A teraz czuję się, jakby ktoś mi napluł w twarz i za to co robiłem- dbanie o
            dom i edukację dziecka, dostatnie życie zostałem uraczony opowiastkami o mojej
            nieczułości, choć nigdy nie miałem skoku na bok.Byłem po prostu za nudny, za
            przewidywalny.Ale cieszę się, że tamten dał jej niezle popalić, a poza tym
            niezły wstyd zadać się z Arabusem po kilkunastu latach małżeństwa.
            • po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 14.03.05, 16:19
              "-prowadze higieniczny i sportowy tryb życia,żaden tam brzuszek, zmęczony
              wygląd,
              -dwa razy w roku wczasy za granicą,
              -lubię sport,spacery, zwiedzanie,wypady na miasto, ale nie lubię siedzenia po
              znajomych i łażenia po dyskotekach."
              A co lubi Twoja Zona?
              Wynika z tego, że lubi zabawę wśród ludzi i szuka czułości i dobroci. Hmmm.
              (wiesz, podpowiem Ci, ze są kobiety, które trzeba nieustannie uwodzić, no ale -
              rozumiem - że jak żonę kochałeś, to robiłes to).

              Wszystko chciałes kasą załatwic. Jesteś chyba niezłym despotą.

              PS. A Arab to Ciebie kompromituje, czy ją? Masz uprzedzenia rasowe?
              • Gość: facio Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.05, 16:28
                Od końca:
                1.nie mam uprzedzeń rasowych, ale jak ona chciała się od niego odczepić, to:
                -straszył, że coś zrobi naszemu dziecku,
                -że powie o wszystkim mnie,
                -pisał jej smsy, że jest k...a potem się kajał
                -dzwonił po kilka razy dziennie,
                -rzucał się pod jej samochód itp.
                -na końcu obrzucił anonimami firmę w której pracuję.
                Mimo wszysto wątpię, żeby Europejczyk był zdolny do czegoś takiego.
                Co lubi moja żona? Hmmmm. Tu jest właśnie problem.Zabawa, zabawa, towarzystwo i
                jeszcze raz zabawa.Niedopasowanie charakterów, tak to nazwę.Ale ja ją
                b.kochałem i dlatego jakoś to się kręciło i kręci.Poza tym ma w sobie coś i
                jest piękna i dużo młodsza niż metryka.Ale ten brak zainteresowań!Pozdrawiam
                • Gość: po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 16:40
                  "-straszył, że coś zrobi naszemu dziecku,
                  -że powie o wszystkim mnie,
                  -pisał jej smsy, że jest k...a potem się kajał
                  -dzwonił po kilka razy dziennie,
                  -rzucał się pod jej samochód itp.
                  -na końcu obrzucił anonimami firmę w której pracuję"
                  Myśle, że i Europejczyk może oszaleć dla kobiety)).

                  A jak się z nią żeniłeś, to miała zainteresowania?
                  Dopieść ja))) może to doceni)).

                  Powodzenia).
                  • Gość: facio Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.05, 20:25
                    Ona jest ode mnie o prawie 6 lat młodsza.Ja po studiach, ona właśnie skończyła
                    wtedy szkołę średnią.To była miłość od pierwszego wejrzenia.Dobry seks,Wzajemne
                    zauroczenie. Już po kilku tygodniach oświadczyłem się.
                    Potem zaraz dziecko. No i jakoś było lepiej czy gorzej, ale dorabialiśmy
                    się.Jej zawsze imponowało przebywanie w towarzystwie, głupawe rozmowy, żarty,
                    tańce,itp.Dziś wypomina mi, że nie było tego prawie wcale, że ją zdusiłem, i
                    byłem nieczuły.Nie moge do dziś ochłonąć, choć minęło niemal 2 lata.Zadać się z
                    takim zerem (naprawdę!) i tchórzem. On nawet nie potrafił się przynać,
                    powiedział mi tylko, że nic między nimi nie zaszło co bym sobie wyobrażał.A
                    potem znowu cichcem próbował do nie wydzwaniac.Nie wiem czy ona mogła być nim
                    oczarowana czy raczej najpierw oczarowana a potem przestraszona.Nie wiem czy to
                    co mi opowiedziała to prawda.Ale z drugiej strony nie jest za dobrze między
                    nami.Ona po roku przerwy znowu zaczyna swoje spotkanka z różnymi koleżankami,
                    ale nie podoba mi się, że jest to nagminne a nawet znowu są powroty po północy.
                    Jakoś trudno mi rozbudzić w niej cokolwiek, bo padają jej stwierdzenia, że nie
                    będzie niewolnikiem i lubi sie bawić, ale teraz tylko z koleżankami, bo facetów
                    skutecznie jakoby jej zobrzydziłem.Jak ją więc mam dopieścić?
                    Poya tym sam zaczynam czuć tęsknotę za jakąs bliską osobą, z którą mógłbym mile
                    spędzać czas i wcale nie chodzi tu o seks (choć lubię)ale zwykły kontakt
                    codzienny.
                    • po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 14.03.05, 20:55
                      Och ...
                      no tak, to zmienia troche postac rzeczy ...

                      podzielę sie z Toba moimi myślami, jeśli byłes tak miły, że zechciałeś - w
                      sumie - zwierzyć się, co pewnie nie było łatwe.

                      Twoja żona bardzo młodo wyszła za mąż i pewnie nie zdążyła sie wyszaleć, czego
                      każdemu potrzeba ... teraz macie juz spore dziecko, ma więc wiele czasu, z
                      którym nie ma co zrobić ... byc może codzienność ją przerosła, pewnie nudzi się.
                      Ma po temu wszelkie warunki - jest pewnie śliczna, wesoła, zamozna itp ... w
                      końcu i Ty za to ja pokochałeś, nie dziw sie więc, że i inni sie nią
                      interesują, a że "bierze" sobie troche - jak mówisz - byle kogo ... i jego
                      przedkłada ponacd Ciebie ... widac potrzebuje prostszych podniet, niz myslisz.

                      Niekompatybilność intelektualna na dłuższą metę musi byc męcząca dla Was
                      obojga, bo to ani Ty nie będziesz dla niej partnerem w jej rozrywkach (bo co
                      Cie to obchodzi), ani ona nie będzie dla Ciebie partnerką, w takim sensie, w
                      jakim piszesz ...

                      Nie dasz chyba rady chyba jej dopieścić, musiałbys bowiem być troche kimś
                      innym - bardziej (że tak powiem) rozrywkowym kolesiem, którym chyba nie jesteś.

                      To trochę chaotyczne, co piszę, ale dzielę sie tylko z Tobą moimi myslami ...
                      Nie sądzę, żeby Twoja zona zmieniła prędko upodobania, może na starośc ... jak
                      już nie będzie mogła ...

                      Poza tym - jakem kobieta - za grosz nie ufałabym temu, co mówi ...

                      Rozumiem, że jesteś zmęczony))
                      Zastanów się, czego naprawdę chcesz - bez złudzeń )

                      I głowa do góry - zawsze jest jakies wyjście z sytuacji))
                      Dobranoc)



            • aroma1 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 14.03.05, 16:21
              Facio - nie wiń siebie, wina kobiety, ale pomysl tez ile kobiet takiego
              czlowieka jak Ty by chcialo ?
              A jej najwidoczniej było zadobrze, oddetnij zódełko
              trzeba Cię uczyć , że milość jest slepa
              kobieta bez odpowiedzialnosci
              przykro mi, ze tak trafiłes
              trzymaj się
    • Gość: Aga Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.interpc.pl / 85.198.192.* 14.03.05, 19:22
      a teraz opinia kogos patrzącego z calkie minnej strony.Mam 16 lat i własnie moija mama znalazła sobie kolesia.Zostawiła ojca w potrzebie.Najgorsze jest jednak dla mnie to ze jakos dalej nic z tym nie robią.Zyją obok siebie (nie ze sobą).Meczy mnie takie odgrywanie roli, scenki kochającej sie rodziny.To nie jest fair!Staram sie zrozumiec obie strony.Rozmawiam z obojgiem rodziców na temat ich przemyslen planów i oczuc.Jest mi ciezko, ale wiem ze dla nich to tez powazna sprawa, dająca wycisk.Pomyślcie ludzie o swoich dzieciach.One to przezywają ale jesli sa rozómne i kochają rodziców po jakims czasie przestaną cierpiec i płakac nocami.Postaraja sie to zrozumiec , wczuc w sytuacje bedac na miejsu kazdego z rodziców.Ale NIE ZWLEKAJCIE.Rozegrajcie to szybko jak najmniejj boleśnie.ROzumiem ze mozna nie czuc sie spełnionej przy tej drugiej osobie, czuc sie zagubionym nieszczesliwym i zmeczonym rutyną zycia.Nalezy walczyc o własne szczęscie mimo pewnych zobowiazań czy obawy zrobienia komus przykrosci czy krzywdy.Kocham moich rodziców i wiem ze taki zwiazek tylko ich unieszczesliwia.Moze mam zaledwie 16 lat ale zycie juz dosc bogato obdazyło mnie doświadczeniami.Czesto przykrymi ale nie narzekam.To sprawia ze jestem własnie taka jaka jestem.Apeluje jeszcze raz , nie meczcie siebie i innnych.Im szybciej zareagujecie tym lepiej.
      • Gość: ania Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.ipee.pwr.wroc.pl 15.03.05, 10:26
        Moze Cie to zdziwi, ze to napisze. Ja mam taka sama sytuacje jak Twoja zona.
        Mam przystojnego, atrakcyjnego meza. Co mi z takiego meza w domu. On tez kiedy
        wychodze z towazystwem np. z pracy chce sie dolaczyc, ale pozniej sie nudzi i
        krepuje wszystkich bo nie jest w temacie. Do wspolnych znajomych nie chce mu
        sie chodzic, ani zapraszac. Z czasem nasze zycie stalo sie rutyna. Niby sie
        kochamy a zylismy obok siebie. I......stalo sie . poznalam kogos czulego kto
        mnie przytulil i wysluchal. Zachowywalam sie dokladnie jak twoja zona. A co
        dziwne nie mialam wyrzutow sumienia, zakochalam sie.
        Maz w koncu przeczytal sms-a i wszystko sie wydalo...po nitce do klebka.
        Teraz zrozumial ze ma w domu kobiete a nie tylko zone. Bardzo cierpi, ale nie
        chce rozwodu.
        Moze to glupie, ale mam do niego zal, ze przez tyle lat mnie omijal,a dopiero
        jak znalazl sie inny facet to mnie zauwazyl.
        Wczesniej duzo z nim rozmawialam czego chce a on mnie wysmiewal i twierdzil ,
        ze mi sie w glowie przewraca. kocham go i nie musialby tak cierpiec gdyby mnie
        wtedy wysluchal.
        I dam ci rade...
        Udawaj , ze ty tez kogos masz, pisz sms-y i niech ci jakis kolega tez przysle
        jak bedzie ona w domu., udawaj ze sie z tym ukrywasz i kasuj. zacznij sie
        lepiej ubierac tzn wieksze starania i rob zamyslone miny..
        Daje ci gwarancje , ze ja to ruszy i zacznie zabiegac o ciebie, szczegolnie jak
        zaczniesz wychodzic na jakies spotkania i mow jej ze to meskie spotkania na
        ktore sie wyjatkowo wystroj i wypachnij. Uwiez mi to dziala. Znam to z autopsji.
        ale sie rozpisalam. Sorki.
        Powodzenia
        Pozdrawiam
        • Gość: telek12 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 11:22
          Wielkie dzięki za wszystkie opinie!
          Jednak wyłaniający się z nich obraz potwierdza niestety moje obawy, tym
          bardziej że zbliża się kolejny termin wyjazdu służbowego żony (także dość
          długi).
          Część rad o których była mowa już wykorzystałem wcześniej np więcej ,telefonów,
          sms-ów,komplementów niż zwykle, kwiaty, propozycje wspólnych wyjść jak na
          razie część z nich traktowana jest jako osaczanie(szczególnie telefony i sms-
          sy) a nie szczere uczucie.Po rozmowach z żoną uzyskałem na razie jedno -zaczyna
          zasypywać mnie szczegółami ze swego bieżącego życia, pracy, spotkań-ale ja
          jakoś jestem nieufny i odnoszę wrażenie że jest to tylko kamuflaż(?).Staram się
          więc uspokoić ,dam jej trochę czasu, czasami boje się już dzwonić(żeby nie byc
          posądzonym o szpiegowanie).Prawda jest taka,jak sama powiedziała, jak będzie
          chciała to i tak mnie zdradzi(?) i nie mam już na to większego wpływu- nie
          chciałbym tylko dowiedzieć się o tym od "życzliwych"-bo tego nie zniosę.
    • camel_3d zdrada? 15.03.05, 11:28
      symptomy swiadcza raczejh o tym, ze gdzies sie troche "sponiewierala"...
      • Gość: asia Re: zdrada? IP: *.ipee.pwr.wroc.pl 15.03.05, 11:50
        Na twoim miejscu pojechalabym za nia na ta delegacje. Wpadnij tam wieczorem z
        szampanem i kwiatami i powiedz ze to niespodzianka.
        Chyba ze boisz sie prawdy.
        To siedz w domu i sie mecz.
        A jak zobaczysz ze jest sama i zadowolona z twoich odwiedzin to cie uspokoi.
    • Gość: kam. Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 12:16
      Jestem żoną w 15 letnim związku i jestem prawie pewna, że nic się jeszcze nie
      stało.Pewnie to tylko demonstracja, wyrażny sygnał,ze coś jej się w małżeństwie
      nie podoba i to coś chciałaby zmienić. Z doświadczenia wiem, że faceci nie
      zawsze słuchają, co żony mają im do powiedzenia, a potem się dziwią, że coś
      jest nie tak. Gdyby naprawdę coś było na rzeczy, jej działania nie
      byłyby "ostentacyjne". Myślę, że powinieneś, nie tyle prosić ją o rozmowę (nie
      wiadomo o czym ) tylko zapytać wprost co jej nie odpowiada i zapewnić, że w
      miarę możliwości postarasz się to zmienić, że np. pójdziesz z nią na imprezę,
      albo pomożesz przygotować coś dobrego na kolację dla znajomych, albo wspólnie
      ze znajomymi wyskoczycie gdzieś w weekend no i oczywiście nie będziesz miał
      wtedy miny cierpiętnika. Ale to tylko moje zdanie.
    • borys32 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 15.03.05, 12:56
      Jestem w sytuacji prawie identycznej, telefony, sms-y do kolegi, wszystko w
      strasznych ilościach. Najpierw rozmawialismy o tym, po kilku miesiacach nie
      wytrzymalem i poprosilem o zerwanie tej znajomosci. Zona sie zgodzila.
      Ta sytuacja spowodowala ze zobaczylem w niej inna kobiete. Ja tez sia
      zmienilem, czesciej mowie ze kocham, tesknie, pomagam jak umiem itp.
      I co z tego.
      Po pewnym czasie zorientowalem sie ze zona po prostu dokladnie ukrywa kontakty
      z tym kolega.
      Na pewno ja nie moge jej dac wszystkiego, zrobilem w zyciu pare rzeczy ktorych
      zaluje. Czy to jest jej refleksja nad naszym zwiazkiem? Nie wiem.
      Ja udam sie prawdopodobnie do jakiegos terapeuty, niech mnie wyleczy z
      zazdrosci albo ratuje nasze malzenstwo bo ja juz nie mam pomyslow.
      polecam te metode
      pozdrawiam
      • Gość: ania Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.ipee.pwr.wroc.pl 15.03.05, 13:40
        Bylam z mezem u psychoterapeuty. Musisz znalezc dobrego , bo ci nasi to
        konowaly. Jeszcze bardziej nas poroznili. Mezowi tak namieszali w glowie , ze
        do dzisiaj nie wie o co im chodzilo. Dwoch roznych i obaj to swiry.
        Pozdrawiam
    • borys32 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 15.03.05, 13:57
      Jesli z terapeuta jest taki problem to pozostaje jedynie pomysł Ani. Znalezc
      sobie kogos aby wzbudzic zazdrosc. Albo pomoze albo nie ma juz czemu pomoc.

      Mam wrazenie ze kobietom w tym wieku (trzydziesci pare lat) przychodza do glowy
      pomysly ze to ich ostatnia okazja na bycie atrakcyjna, doswiadczenie tego czego
      odmawialy sobie przez czas malzenstwa. A maz wiadomo 40 czy 50 lat i bedzie
      uganial sie za 20-kami. Wniosek: jak zmieniac to teraz.
      • Gość: po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 14:35
        "Mam wrazenie ze kobietom w tym wieku (trzydziesci pare lat) przychodza do
        glowy
        pomysly ze to ich ostatnia okazja na bycie atrakcyjna, doswiadczenie tego czego
        odmawialy sobie przez czas malzenstwa. A maz wiadomo 40 czy 50 lat i bedzie
        uganial sie za 20-kami. Wniosek: jak zmieniac to teraz."

        Odmawiały sobie bycia atrakcyjną w czasie trwania małżeństwa ... i nagle
        zachciało sie im byc atrakcyjną !! No co za przewrotne baby !!! W głowie im sie
        przewraca)). A do kuchni i garów won !
    • Gość: po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 14:29
      Ech, panowie, panowie ..
      żenicie sie ze swoimi zonami z miłosci, potem chodzicie do pracy, zarabiacie
      pieniadze, dorabiacie sie, żeby miec lepsze auto, niz kolega, zwykle
      jesteście "zmęczeni"), skądś wziął sie mit "fotel, tv i gazeta").
      Macie juz te zony trochę jak meble, one po prostu "są". Uważacie ten stan
      rzeczy za dany raz na zawsze). Niby oglądacie jakieś filmy, czytacie jakieś
      książki - ale jakoś nie przekładacie tego na świadomość, że "ta pani z filmu,
      która ma romans" może byc Waszą żoną.

      Jak znuży Was monotonia i zaczynacie odczuwac pustkę, ucinacie sobie mniej lub
      bardziej niewinne romanse - dla poprawy własnego samopoczucia).

      Pojawienie się na horyzoncie potencjalnegoo rywala wpędza Was w panikę.
      Przecież - mówicie - było tak dobrze ... Wam). Doiero wtedy niektórzy sposród
      was z powrotem zaczynają dostrzegać, że zona tez jest kobietą, niestety, wtedy
      może byc juz za późno.

      Sorry.
      • Gość: dot Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 20:19
        a jakby odwrocic osoby w wypowiedzi po_godzinach i zamienić on na ona. Jest
        dokladnie tak samo. Az jedna ze stron peka. I jesli jest tak dobrze mezczyznom
        w tych zwiazkach to dlaczego oni czesciej zdradzaja. Pojawiajaca sie monotonia
        jest dla obu stron taka sama.
        • po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 15.03.05, 20:22
          Tak. jakby odwrócic role jest dokładnie tak samo, ludzie bowiem maja bardzo
          podobne potrzeby niezaleznie od płci)).

          A tu tak napisałam z uwagi na temat).
        • Gość: ojoj Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 04:03
          I jesli jest tak dobrze mezczyznom
          w tych zwiazkach to dlaczego oni czesciej zdradzaja

          Bo kobiety maja na glowie dom i dzieci nie maja na to czasu
          • Gość: ania Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.ipee.pwr.wroc.pl 16.03.05, 08:46
            Mezczyzni traktuja kobiety jak swoja wlasnosc i predzej zauwaza ryse na
            samochodzie niz lzy zony, a dopiero jak zjawi sie konkurent to szaleja i
            rozdzieraja szaty. Dlaczego dopiero inny samiec udawadnia im ze ta zona w
            kuchni to kobieta.

            Pozdrawiam
            • po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 16.03.05, 09:59
              Właśnie, dlaczego?
              Być może warto byłoby przyjrzeć się, jak wyglądały domy rodzinne owych mężczyzn?
              Być może oni wynieśli takie wzorce z domu? Być może nie znają innych?
              Nie posądzasz ich chyba o to, żeby robili komukolwiek na złość ...
              • Gość: ania Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.ipee.pwr.wroc.pl 16.03.05, 10:23
                Nie robia na zlosc. Sa wygodni. Samica w domu , obiadek na stole, po co sie
                wysilac. Jest i juz. Oni uwazaja, ze jak przyniosa kase do domu i nie chodza na
                boki to zonie ptasiego mleka juz nie brakuje........
                • Gość: telek12 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: 212.244.153.* 16.03.05, 11:04
                  Z tą nudą i monotonią życia codziennego mogę się zgodzić,ale w moim przypadku
                  związek miał(może jeszcze ma?) charakter partnerski-są to zresztą wypowiedzi
                  mojej żony ,która zresztą wychwalała to do znajomych i rodziny.Ja sam nie
                  uważam tego za nic nadzwyczajnego, po prostu pracuję dużo zawodowo a w domu też
                  mam swoją ,wcale nie symboliczną, działkę.Zastanawiam się więc czy właśnie ta
                  stabilizacja domowa,możliwość pełnego zastępstwa w przypadku nieobecności w domu
                  (zaznaczam brak pomocy ze strony rodziny,opieki po południu itp.) nie
                  spowodowała tego co się stało.
                  • Gość: ania Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.ipee.pwr.wroc.pl 16.03.05, 11:12
                    Ty w pracy, ona w domu. Znudzila jej sie rola zony wyczekujacej na powrot
                    kochanego meza. Ja mialam taka sama sytuacje. Wiesz moj maz zabral mnie w gory
                    i poszlismy na dansing. Wygladalismy tam jak malolaty z przedszkola, ale byla
                    super zabawa, atmosfera jak na wiejskim weselu. Bardzo nas to zblizylo, to bylo
                    ciekawe doswiadczenie. Polecam...
                    Pozdrawiam
                    • borys32 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 16.03.05, 12:00
                      Dziewczyny, opanujcie sie. Chcecie chlopu wytlumaczyc ze to jego wina. Ze skoro
                      postepuje tak jak np. w rodzinnym domu (obiadek na stole, on przynosi kase) to
                      źle. A czy jego ktoś się pytał czy mu to odpowiada? Ja swojej zonie po ślubie
                      bardzo dlugo musialem tlumaczyc ze wole kanapke po pracy i cos fajnego do
                      jedzenia co razem mozemu upichcic oraz wino na kolacje. Stereotypowe zachowania
                      i wynikajace z tego oczekiwania dotycza obu stron.
                      Kolejna sprawa to jak wyczytalem jego zona nie siedzi i czeka w domu tylko jest
                      aktywna zawodowo (i to bardzo).
                      Problem moim zdaniem polega na czyms zupelnie innym. Przypomnijcie sobie lata
                      szkoly sredniej czy studiow, nawiazywalo sie nowe kontakty, poznawalo sie
                      nowych ludzi. Trafiala sie osoba z ktora bardzo dobrze sie czlowiek rozumial,
                      podobne tematy, zainteresowania. Po prostu dobrze sie gadało. Kolega, w końcu
                      może przyjaciel.
                      Tak samo jest później. W pracy czy gdzie indziej trafiasz na taką osobę. Czy
                      jest coś w tym złego. Nie. Z ta osoba mamy wspolne zainteresowania, pracę,
                      kolegów, można zawsze o czymś pogadać, kogoś obgadać, pośmiać się. Nie jesteśmy
                      wówczas mężem czy żoną z furmanką domowych problemów ale kimś innym, kim pewnie
                      chcielibyśmy być. Nie musimy znowu wałkować choroby dzieci, cieknącego dachu,
                      spłaty kredytu czy sprawy prezentu dla teściowej. Odrywamy sie od codziennych
                      problemów i jest nam dobrze.
                      A gdy wracamy do domu z wiekszą jaskrawością widzimy ze ten/ta druga osoba nie
                      czyta ciekawych książek, nie ogląda fajnych filmów (bo nie ma kiedy), nie
                      śmieje się radośnie jak kiedyś, po ślubie, tylko ma pretensje o poźny powrót do
                      domu. Chcieli byśmy wytłumaczyć nasze zachowanie ale z litości, żalu czy
                      rozwagi zachowujemy to dla siebie. Zaczynamy tworzyć własne, nowe życie gdzieś
                      obok.
                      I w ten sposób zaczynamy się od siebie oddalać.
                      Dlatego, moim zdaniem, w takich przypadkach TRZEBA wciągać współmałżonka w to
                      swoje życie, pomóc mu znaleźć się tam, gdzie chcielibyśmy go widzieć. Jeżeli
                      zaczynamy go izolować ryzykujemy.
                      • po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 16.03.05, 12:17
                        Pewnie, że tak. Ale wnioski, wnioski, Kolego)

                        "> Dlatego, moim zdaniem, w takich przypadkach TRZEBA wciągać współmałżonka w
                        to
                        > swoje życie, pomóc mu znaleźć się tam, gdzie chcielibyśmy go widzieć. Jeżeli
                        > zaczynamy go izolować ryzykujemy" - ale pod waruniek wzajemności. To znaczy,
                        że OBOJE to "swoje życie" musza mieć.

                        Myslę, że nie odkryję Ameryki, jak powiem, że gwoździem do trumny jest nuda,
                        monotonia, rutyna i przewidywalność.
                        Wiem, banał.

                        • borys32 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 16.03.05, 13:09
                          OBOJE wcale tego własnego życia mieć nie muszą. Mogą nie chcieć, nie mieć na
                          nie czasu (np. prowadzenie domu czy praca która nie pozwala na życie
                          towarzyskie). Jeśli druga osoba w takich warunkach tworzy swój nowy, własny
                          świat to znaczy że próbuje rezygnować ze starego, coś zmienić.
                          Jak ocenić to postępowanie? Przecież nie robi nic złego. Po prostu chce się
                          oderwać od prozy życia.
                          • Gość: po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 13:24
                            Muszą. Bo oboje wspólnie muszą dbać o to, aby nie zakradła sie nuda. Oboje
                            wzajemnie musza byc dla siebie interesyjący.
                            Nie uda sie, jesli tylko jedna strona będzie dzieliła się, a druga tylko z tego
                            czerpała.
                            "Swój swiat" to nie musi być koniecznie zycie towarzyskie - może to byc pasja,
                            hobby, czy własne przemyslenia.

                            jesli zona Atora - jak sam piszesz - pracuje aktywnie zawodowo a mimo to ma
                            czas na "swoj swiat", nie widze powodu, zeby Autor go nie mial. Mysle, ze jest
                            po prostu malo aktywny, bierny.
                            • borys32 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 16.03.05, 13:52
                              Nigdy widać nie byłaś przytłoczona dniem codziennym tak że marzyłaś aby się
                              skończył, mimo że wiedziałaś że jutro będzie tak samo. Każdy może przechodzić
                              kryzys, mieć doła nawet długiego. I wówczas druga osoba musi pomagać. Po to
                              m.in. jest małżeństwo. Autorowi może wystarczać świat jaki miał dotąd. Jego
                              żonie nie musi. W żaden sposób nie odmawiam jej prawa do tego. On może być
                              bierny, mało aktywny. Nie musi być inny niż jest.
                              Problem polega na tym że jest oszukiwany. Niech mu żona powie: bierny, nudny,
                              głupi, łysy, impotent itp. dlatego chcę czegoś lub kogoś innego i zostańmy
                              przyjaciółmi a nie w TAJEMNICY przed nim tworzy sobie swój świat bez miejsca
                              dla męża.
                              Bo wiemy że zwykle obie strony nie sa bez winy.
                              • Gość: po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 14:01
                                "Nigdy widać nie byłaś przytłoczona dniem codziennym "
                                No co Ty nie powiesz?)
                                Pewnie, ze każdy może miec kryzys - ale odrózniamy chyba kryzys od rutyny i
                                bierności?

                                "Problem polega na tym że jest oszukiwany."
                                To juz jej trzeba by zapytać, dlaczego nie chce mówi wprost. Ciekawe, co by sie
                                stało, gdyby powiedziała tak, jak proponujesz, swoja drogą?

                                "On może być
                                > bierny, mało aktywny. Nie musi być inny niż jest."
                                Może. Ale niech nie ma za złe, że wraca do pustego domu. Tak bowiem mysląc -
                                ona tez może byc taka, jaka jest.


                                • borys32 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 16.03.05, 14:33
                                  "Pewnie, ze każdy może miec kryzys - ale odrózniamy chyba kryzys od rutyny i
                                  > bierności?"
                                  W moim związku był kryzys który trwał ok 2 lat. Bądż pewna że w tak długim
                                  okresie trudno jest ocenić czy to jeszcze okres załamania czy już znużenie i
                                  rutyna.

                                  " To juz jej trzeba by zapytać, dlaczego nie chce mówi wprost. Ciekawe, co by
                                  sie stało, gdyby powiedziała tak, jak proponujesz, swoja drogą?"
                                  Życie obojga byłoby łatwiejsze. Ona by wiedziała że on wie. On by nie miał
                                  złudzeń.

                                  "ona tez może byc taka, jaka jest"
                                  Może. Ale to nie znaczy że może ranić męża.
                                  • po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 16.03.05, 14:43
                                    Ja rozumiem, ze Ty mowisz z pozycji osoby zranionej. Jestes rozgoryczony i
                                    zawiedziony.

                                    Wydaje mi sie jednak, ze jesli tak sluchasz swojej zony, jak mnie, to ...

                                    "Nie pytaj, co Ameryka moze zrobic dla ciebie, spytaj, co ty mozesz zrobic dla
                                    Ameryki")).

                                    Powodzenia i wytwalosci.
                      • ala78 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 16.03.05, 12:20
                        Masz calkowita racje. Popieram na 100%, tylko ze....ona nie chce go wciagac w
                        swoje zycie, a wrecz przeciwnie mowi ty sobie ,a ja sobie. Razem ,ale osobno.
                        To jest problem.
    • apja Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 16.03.05, 15:37
      To jej powiedz że ją kochasz i zapytaj jasno co o tym myśli.
    • hubkulik Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? 16.03.05, 17:30
      Odprez sie i ciesz sie zyciem.
      Najwyzej Cie zdradzi. Nie masz na to wplywu. Przeciez nie przywiazesz jej pasu
      cnoty.

      Pozdrawiam Hubert
      • Gość: telek12 Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 19:41
        Reasumując sądzę że jedynym wyjściem z sytuacji może stworzenie sobie podobnego
        (do jej) alternatywnego świata no i próba czasu, są przecież jeszcze rzeczy i
        osoby(np dzieci) które nas łączą.Wiem że dużo winy jest po mojej stronie ,ale
        rozmowa z wami uświadomiła mi że są jeszcze ludzie którzy mają podobne problemy
        i są gotowi do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami.Liczę na dalszy ciąg.
        • Gość: po_godzinach Re: Czy jestem chorobliwie zazdrosny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 19:45
          "Reasumując sądzę że jedynym wyjściem z sytuacji może stworzenie sobie podobnego
          (do jej) alternatywnego świata no i próba czasu"

          Myślę, że niezły wniosek).
          W ogóle na świecie są inni ludzie), nie tylko rodzina - i nie musi być w tym
          nic złego).

          Powodzenia))
        • borys32 opamiętaj się! 16.03.05, 22:02
          Napisałeś że twoja ukochana kobieta jest zmęczona związkiem, bardzo zależy jej
          na dzieciach a w tobie chce widzieć przyjaciela. Czy mężczyzna może usłyszeć
          coś gorszego od kobiety na której mu zależy?
          Chłopie, jesteś zdradzany.
          Niekoniecznie musi to być zdrada fizyczna ale Twoja żona oddaje część siebie
          innej osobie. I prawdopodobnie jest to dużo gorsze ponieważ nie jest to
          przypadkowy "skok w bok" ale działanie z premedytacją (pisałeś o znużeniu
          związkiem). Obawiam się że to grono przyjaciół składa się głownie z jednej
          osoby a kasowanie tel i sms-ów świadczy jedynie o tym że coś ukrywa na temat
          kontaktów z tą osobą. A ukrywa dlatego że ma świadomość że robi źle albo że nie
          jest to akceptowalne społecznie.
          Po_godzinach była ciekawa co by było gdyby żona wygarneła Ci powody znużenia
          związkiem. Ona tego nie zrobi. Jesteś co prawda nudny, gruby, łysy, kudłaty,
          chudy ale to Ty jesteś podporą, zaopiekujesz się dziećmi, ugotujesz obiad,
          naprawisz samochód, spłacisz kredyt. A tamten ma swój dom, żonę, dzieci,
          samochód, kredyt i też tak jak Twoja żona nie uważa że należy z tego
          rezygnować. Bo takie związki są dobre na odległość.

          Wyjdź z założenia że jesteś już zdradzony tak fizycznie jak i psychicznie.
          Stało się. Pozwoli Ci to spojżeć z innej perspektywy, nie będziesz sobie sam
          tłumaczył jej zachowań na jej kożyść. I zacznij działać i wymagać bo będziesz
          miał wyrzuty sumienia.

          Wg mnie zamęczysz sie bracie.

          Moje sugestje:
          Jeśli masz jakieś dowody na spotkania czy b.częste kontakty z jakimś facetem
          pokaż to żonie i zarządaj wyboru Ty lub on.

          Jeśli są to jedynie Twoje domysły udaj się do terapeuty na terapie rodzinną.
          Żona też się musi na to zgodzić. Jeśli nie to znaczy że jej już zupełnie nie
          zależy

          Tworzenie alternatywnego świata niesie ze sobą niebezpieczeństwo wyjścia na
          wojnę.
          No bo nie wiesz co ona robi.
          Domyślasz się.
          A skoro ona może to dlaczego Ty nie????

          Zadałem kiedys podobne pytanie na tym forum, prześlij mi adres e-mil to Ci
          puszczę dyskusję. Zostałeś potraktowany b. ulgowo.
          • po_godzinach Re: opamiętaj się! 17.03.05, 11:47
            "Moje sugestje:
            Jeśli masz jakieś dowody na spotkania czy b.częste kontakty z jakimś facetem
            pokaż to żonie i zarządaj wyboru Ty lub on."

            Rozważmy sytuację, że ona powie - "on".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka