Dodaj do ulubionych

Siedze sam 250 km

23.03.05, 00:19
od domu a w glowie mam metlik. Zeby metlik, czuje sie jakby ktos przywalil mi czyms b. ciezkim. Mam zone, dwoje dzieci i zawsze uwazalem nasz zwiazek za idealny. Pracuje od niemal 12 lat w Niemczech i nie zauwazylem kiedy u mojej zony zaczely pojawiac sie objawy depresji. Dzis odnosze wrazenie, ze jest z nia lepiej, ze wychodzi z tego, obawiam sie jednak, ze te 12 lat poza domem zrobilo swoje. Zapewnia mnie, ze wszystko ok. ze kocha, teskni. Nie chodzi mi o to, ze ma kogos innego. Ja tesknie do granic, i walcze z bezsilnoscia, poczuciem winy. Powinienem byc przy niej a mnie nie bylo. Popelnialem bledy a ona zaczela sie odsuwac. Popadla w depresje (przeczytalem chyba wszystko na ten temat). Dzis nie szuka we mnie podpory. Zapewnia o uczuciu a mi b. trudno uwierzyc. Mowi, ze przyzwyczaila sie, ze mnie nie ma w domu i zyje swoim rytmem. Zapewnia mnie, ze wszysto dobrze ale ja nie wiem czy tak jest naprawde. Zwatpienie zakradlo sie i wybuchlo 01.03.
B. duzo przedtem rozmawialismy i prawie kazda rozmowa konczyla sie wskazywaniem bledow jakie popelnilem, obwinianiem, ze nie dalem z siebie wszystkiego, ze nie wykorzystalem mozliwosci wtedy kiedy byly. Pewnie nie wykorzystalem. Jestem normalnym facetem ze swoimi minusami i plusami i choc to moze zadne wytlumaczenie, jednak nie jestem pierwszy i ostatni, ktory przgapil szanse. Zaczynam czuc, ze nie dalem jej poczucia bezpieczenstwa jakie we mnie pokladala, a dzis zaczynam zbierac zniwo. Watpliwosci rozjatrzyly sie i rozlazly. Oplotly i zaczely wpedzac w zazdrosc.
Obserwuj wątek
    • pia.ed Re: Siedze sam 250 km 23.03.05, 08:39
      Zony marynarzy widuja swoje zony raz na pare miesiecy, a ich zony nie wpadaja w
      depresje z tego powodu.
      Odwrotnie, dzien powrotu meza jest dla nich wielkim swietem i do max
      wykorzystuja czas z nim spedzony.
      Wypominanie, ze kiedys przegapiles szanse jest gderliwoscia, a nie depresja...
      • Gość: Doki Re: Siedze sam 250 km IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 23.03.05, 19:40
        pia.ed napisała:

        > Zony marynarzy widuja swoje zony raz na pare miesiecy, a ich zony nie wpadaja
        > w depresje z tego powodu.

        Czyzby? No dobrze, zgodzmy sie, ze przesadzilas z uogolnieniem, pia.ed.

        > Odwrotnie, dzien powrotu meza jest dla nich wielkim swietem i do max
        > wykorzystuja czas z nim spedzony.

        Np na gderanie. Staraja sie zreferowac w jeden wieczor, ze w ciagu minionych 6
        miesiecy Antek wybil szybe i zebral dwoje z wszystkiego, sasiadka jest pyskata,
        Hani ukradli rower, w robocie szef sie wiecznie czepia itp. Roznie bywa, pia.ed.

        > Wypominanie, ze kiedys przegapiles szanse jest gderliwoscia, a nie depresja...

        A jesli gderliwosc to objaw depresji, polegajacy na nieumiejetnosci dojrzenia
        jasnych stron zycia?

        250 km... chociaz ilosc kilometrow nie jest wazna. Relacja na odleglosc to
        ryzyko. Moze skonczyc sie dobrze, jak w moim przypadku, ale nie musi. I taka
        relacja MOZE wpedzic w depresje. Naprawde. I marynarzowa, i marynarza tez.
      • 0golone_jajka CHYBA COŚ BREDZISZ? 24.03.05, 22:49
        > Zony marynarzy widuja swoje zony raz na pare miesiecy, a ich zony nie wpadaja
        > w depresje z tego powodu.

        Hmm, żony widują swe żony raz na parę miesięcy, a ich żony nie wpadają z tego powodu w depresję???? O co tu chodzi??
    • po_godzinach Re: Siedze sam 250 km 23.03.05, 10:10
      Hmmm ... 12 lat poza domem - niczym Odyseusz).
      A Penelopa żyje tylko w micie).
      • Gość: Agent Towarzyski Re: Siedze sam 250 km IP: *.echostar.pl 23.03.05, 10:23
        )
        • po_godzinach Re: Siedze sam 250 km 23.03.05, 10:24
          ... )
          i do pracy rodacy)
      • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 23.03.05, 19:59
        Otoz to. Wszystko to, co doprowadzilo do tej sytuacji jest bardzo zlozone. Nie chodzi mi o geneze lecz o skutki (czytalem niedawno ciekawe wypowiedzi n.t. przyczyn, skutkow, i konsekwencji - których aktualnie doswiadczam). Na przekor temu co piszesz chce dotrzec do mojej Itaki. Tyle, ze to bardzo trudne.
        • po_godzinach Re: Siedze sam 250 km 24.03.05, 00:26
          Czym cos jest trudniejsze, tym bardziej cenne)))
          Powodzenia)
          • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 24.03.05, 07:16
            Dzieki
    • klarak Re: Siedze sam 250 km 23.03.05, 12:09
      Coz, dokonujemy wyborow, a potem odczuwamy ich skutki... ale jesli zona ma
      depresje, to musi sie leczyc, to samo nie przechodzi. nie obwiniajcie sie, tylko
      sprobujcie razem zrobic cos konstruktywnego. trudno sie dziwic, ze zaczela zyc
      wlasnym rytmem, skoro jestes 250 km od niej :)
    • Gość: On Dlaczego sam ? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.03.05, 16:26
      A nie mogles sciagnac tam swojej rodziny? Przeciez w Niemczech zyje mnostwo
      polskich rodzin. Zaproponowales jej kiedys cos takiego, albo czy sam nad tym
      sie nie zastanawiales? Ludzie emigrowali calymi rodzinami, ponoszac tego trudy,
      albo mezowie sciagali tam swoje zony i dzieci po jakims czasie. A co ty
      zrobiles?
      • pia.ed Re: Dlaczego nie sciagnie zony... 23.03.05, 17:27
        Tez o tym myslalam, ale moze sa jakies powody ze nie moze sciagnac.
        Pracuje na czarno?

        Jednak w takim wypadku powinienes brac zone i dzieci jak najczesciej do siebie:
        cale wakacje, wszystkie swieta. W sumie pare miesiecy by sie uzbieralo,
        a zonie dobrze zrobiloby zmiana otoczenia.

        A to co zona wypomina, to pewnie zaprzepaszczona szansa sciagniecia jej
        do Niemiec...
      • weiter1 Re: Dlaczego sam ? 23.03.05, 20:03
        To nie takie proste. To nie tylko kwestia samotnosci mojej zony. Cala masa czynnikow, ktore zlozyly sie na ta sytuacje. Wierz mi, gdyby to bylo proste nie pisalbym tylko zrobil co jest do zrobienia.
        • anula36 Re: Dlaczego sam ? 23.03.05, 20:08
          hmm tylko z twojego maila niewiele wynika..czyzby ju znic nei zostalo do
          zrobienia poza posprzataniem po zwiazku??
          • carrramba Re: Dlaczego sam ? 23.03.05, 20:15
            Tak to w życiu jest : cos za coś. Pewenie wspolnie podjeliście decyzję o Twoim
            wyjeździe, bo taka była potrzeba. Utrzymujesz dom, jak sądzę. Żona nie radzi
            sobie z ta sytuacją, ale to sie stało po 12 latach. Jakieś sygnały, musiałeś
            mieć wcześniej. W sumie nie jestes tak daleko, może dasz radę przyjeżdżać
            częściej ? Poza tym, nie obejdzie sie bez pomocy z zewnątrz /psycholog,
            terapia/. Ratuj, jeśli masz co. warto. Powodzenia i pozdrawiam :))
            • weiter1 Re: Dlaczego sam ? 23.03.05, 20:23
              Dzieki Carrramba. Tego mi potrzeba. Caly dzien dzis myslalem jak to zmienic. Duzo zalezy od tego jak ona sobie ze soba poradzi. Musze jaj pomagac, musze wziac sie za siebie. Sygnaly mialem, jednak niewlasciwie je odbieralem. To bardzo dluga historia, ktora (jak sadze) siega czasow dlugo sprzed naszych poczatkow.
              Jest wiele rzeczy, ktore bola ale ponoc "chciec znaczy moc", a ja chce.
              Jeszcze raz dzieki
              • carrramba Re: Dlaczego sam ? 23.03.05, 20:38
                weiter1 napisał:

                > Dzieki Carrramba. Tego mi potrzeba. Caly dzien dzis myslalem jak to zmienic.
                Du
                > zo zalezy od tego jak ona sobie ze soba poradzi. Musze jaj pomagac, musze
                wziac
                > sie za siebie. Sygnaly mialem, jednak niewlasciwie je odbieralem. To bardzo
                dl
                > uga historia, ktora (jak sadze) siega czasow dlugo sprzed naszych poczatkow.
                > Jest wiele rzeczy, ktore bola ale ponoc "chciec znaczy moc", a ja chce.
                > Jeszcze raz dzieki

                Jeśli pomogłam Ci choć w najmniejszym stopniu, to bardzo mi miło, ciesze sie.
                Gdybys mieszkal w Warszawie, mogłabym pomóc wiecej. Jesli wyrazisz takie
                zyczenie, to prosze o kontakt mailowy. Trzymaj się :)))
                • pojebanyqwerty2 Re: Dlaczego sam ? 24.03.05, 07:28
                  przestan pic i wszystko bedzie lepiej
    • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.05, 15:08
      hmm jakbym czytała zwierzenia i przemyślenia mojego męża
      -też ma taka pracę (noo podobnie poza domem)
      wielka miłość, dziecko i praca w delegacji , potem drugie dziecko
      -niby było wszystko ok ale...
      -tak często go nie było kiedy go potrzebowałam, i tak jakos powoli przez lata
      nauczyłam sie żyć bez niego,z czasem czy był blisko czy daleko to juz stało
      się jakies takie obojętne
      -ale on chyba nie zauważał jak się oddalamy
      -teraz już widzi i czuje --i jest mu z tym źle, wiem że kocha, że chce dobrze,
      że jest porządnym facetem, że chce byc blisko rodziny....
      -ale czy ja też tego chcę ???
      -na pewno dalej będziemy razem
      -ale czy naprawde razem???
      ALE to miłe że się stara, że rozumie, że chce i że wiem że kocha ,walczy--jest
      mu z tym ciężko, ale nie poddaje się -a ja to doceniam -może kiedys znów będzie
      NAPRAWDE DOBRZE nie wiem tego --ale wiem że gdyby nie walczył o nas to ...ja
      tym bardziej nie
      (depresję też przechodziałam- wyleczyły mnie leki i mam juz to za sobą)
      -pozdrawiam -wytrwałości i powodzenia życzę (troche to potrwa może długo ale
      jesli myslisz że warto...to sie nie poddawaj

      • tonya4 Do Renaty 24.03.05, 15:21
        Jesli mozesz to daj mi jakies namiary na siebie na privi, ok.?
        • Gość: renata Re: Do Renaty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.05, 15:25
          hmm a w jakim celu??
          zaglądne tu chyba jutro dopiero pozdrawiam
          • tonya4 Re: Do Renaty 24.03.05, 15:39
            Bo z Toba chce pogadac a nie z ogolem.Ale nie ma przymusu...Czesc
      • atrix1 Re: Siedze sam 250 km 25.03.05, 09:35
        Nie potrafie sie z tym pogodzic. To nie jest poprostu ok. Jesli to analogiczne sytuacje to przeciez zdajesz sobie sprawe z tego, ze nie moglo go byc przy Tobie gdy tego potrzebowalas poniewaz byl w innym miejscu i to nie z wlasnej woli. Mnie do wyjazdu zmusila sytuacja. Tez jestem sam, nie mam nikogo. Co gorsza nie mamy wielu przyjaciol bo ciagle nam malo czasu dla siebie. To jakis obled. Albo go kochasz albo nie. Jesli nie, to go krzywdzisz. Ja siedze daleko od domu tylko i wylacznie dlatego, ze nie ma pracy. Z czego utrzymalbym rodzine? Jej jest ciezko i mi jest ciezko. Gdyby mi nie zalezalo, gdybym ja zostawil, bylbym kolejnym "gnojem" bez serca a ona kolejna nieszczesliwa. Odwrotnie jest ok? Zostawiamy was same? Dobrze a co powiesz na sytuacje, gdy mezczyzna oddala sie od kobiety bo ona zaczyna tyc? Nie z wlasnej winy, np. po urodzeniu dziecka. Poprostu go nie podnieca. Co mu powiesz? "Rozumiem, ze sie ode mnie oddaliles, cierpie, kocham Cie ale rozumiem?" Dwie strony ponosza konsekwencje takiego wyboru ale obciaza sie nas, mezczyzn, bo to my zostawiamy was same. To nie w porzadku. Wiesz co mi kiedys pewna kobieta powiedziala na temat pewnego filmu? Chodzilo o to ze malzenstwo wpadlo w rece jakichs lajdakow, jego pobili, skuli a ja zgwalcili. Koniec koncow on i tak sie uwolnil i ich pozabijal. Powiedziala mi, ze ona i tak bedzie miala do niego pretensje do konca zycia, ze jej nie obronil.Nie potrafie pogodzic sie z takim sposobem myslenia.Czy Ty napewno maszna na imie Renata?.
        Skrobnij na privi. Chetnie porozmawiam.
    • Gość: ... 250 km?? IP: 81.19.200.* 24.03.05, 15:34
      to przeciez mozez na kazdy weekend do niej jezdzic...
      chyba az tak daleko to nie jest...
      • pia.ed Re: 250 km?? 25.03.05, 11:20
        A nie myslales o POWROCIE do Polski?
        Jesli uratowaloby to Twoje malzenstwo, to dlaczego nie?
        Zaproponuj to zonie, zobaczysz ze sie ucieszy!
    • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.05, 11:49
      to wszystko nie jest takie proste -i nie chodzi mi o tą nieobecność z
      konieczności bycia gdzie indziej, o której piszesz --sorki ale nie mogę teraz
      długo byc przy komputerku więc dużo nie napisze
      --w kazdym razie nie usprawiedliwiam siebie nie obwiniam męża -na pewno nie
      --może szerzej o tym innym razem bo teraz nie mogę
      --a imię cóż niech zostanie renata-w końcu jakie to ma znaczenie
      jesli ktos chce na priv to proszę podajcie w jaki sposób i pogadamy
      a póki co życzę wszystkim radosnych świąt i pozdrawiam
      • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 03.04.05, 07:21
        Oj, coś niewiele chęci na rozmowę dostrzegam. Trzymaj sie.
        (Po cichu Ci powiem, ze ciągle czekam aż sie odezwiesz)
        • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.05, 11:31
          odezwe się --ale w domu mało jestem przy komputerze--także w poniedziałek
          Powiem ci że masz troche racji ale nie oszukuje nie jestem ani taka zła
          ani tym bardziej perfidna
          pozdrawiam

          czy ciebie też tak dotknęła śmierć papieża?
          ja nie myślałam że będe tak przeżywać bardzo bardzo mi smutno
        • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.05, 14:58
          witam pozdrawiam

          hmm nie, chyba jednak nic nie napiszę --śmierć papieża całkiem zajęła moją
          głowę -wszystko przy tym wydaje się takie małe i takie błahe
          może kiedyś
    • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.05, 12:04
      przepraszam że piszę tu jako gość
      nie wiem czy jestem gotowa na prywatne rozmowy to troszkę zobowiązujące
      chyba jednak narazie może niech zostanie jak jest
      • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 29.03.05, 11:39
        Nie ma za co przepraszac. Moj adres znasz, pozdrawiam.
        (Od jutra znow sam, 250 km stad)
        • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 22:08
          pozdrawiam -i niech z wiosną bedzie lepiej
          jakoś wierzę, zresztą nie tylko wierzę ale i wiem, że wraz z wiosną jakoś
          wszystko bardziej kolorowe sie staje a i samopoczucie lepsze
          • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 31.03.05, 00:29
            I niech sie stanie jak rzeklas. Pozdrowienia. weiter@gazeta.pl
            • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 31.03.05, 00:51
              Jeszcze jedno. Gdyby dzis zadzwonil i powiedzial, ze wraca na stale to co bys odpowiedziala?
              • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.05, 08:09
                oj -i radość i wręcz przeciwnie
                sama nie umiem powiedzieć, które odczucie byłoby górą
                duzo by o tym pisać ale tu zdałabym się na los -bo jakoś wierze że nic w
                naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny
                może to i lepiej by było ----bo kiedys w końcu prędzej czy później na pewno do
                tego dojdzie że bedzie w domu na stałe ---ale z drugiej strony jesli gdzieś
                tam ma sie pracę i wiadomo że to ma ogromne znaczenie(nie tylko finansowe)
                ja zdecydowanie czekam co przyniesie los co pokaże czas
                pozdrawiam
                • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 31.03.05, 20:53
                  To wszystko takie osobiste. Ciezko o tym mowic. Jak juz pokonasz opor odezwij sie. Moze sie nawet poklocimy. gg5549862

                  • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.05, 08:06
                    no dobra pomysle o tym
                    hm kłótnia ? chyba nie
                    pozdrowionka
                    • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 03.04.05, 07:18
                      A czy teraz Ci go nie brakuje? Dlaczego go nie zostawisz? Utrzymujesz zwiazek bo on tak sie stara, a co będzie to będzie? A może obawiasz sie, że gdy odejdziesz to zostaniesz sama bez środków do życia? Z dwojga złego lepiej przeczekać i patrzeć co z tego wyniknie? Czy to uczciwe?
                      Pozdrowienia.

              • Gość: aneta Re: Siedze sam 250 km IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 04.04.05, 17:34
                a gdzie dokladnie pracujesz?
                • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 04.04.05, 22:16
                  Czy to takie ważne? Cieszę się, że mam pracę i zamartwiam, że zycie mi ucieka z dala od osób, które są mi najbliższe. To tak jakby ktoś Ci podarował rybki albo akwarium a Ty masz świadomość, że można mieć tylko jedno albo tylko drugie.
                  Może będzie ok? Nie wiem. To nie zależy tylko ode mnie.
                  • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 11:06
                    długa cisza zapadła, ale z tego co piszesz to jakoś nie widać aby z wiosną było
                    lepiej -hm może jak słońce mocniej przygrzeje
                    u mnie też jest tak sobie , a w sprawach małżeńskich czasem sie ociepla, ale
                    są dni, momenty gdy powiewa chłodem
                    • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 07.04.05, 20:35
                      W sprawach małżeńskich zazwyczaj jest tak, że małżonkowie wspólnie spedzają czas bez wzgledu na to, czy układa się lepiej czy gorzej, a gdy pobyt w domu traktujesz jak swieto a wtedy wlaśnie chlodem powiewa to najmocniej świecące słonce nie pomoże.
    • Gość: DEEDEE Re: Siedze sam 250 km IP: *.icpnet.pl 07.04.05, 17:12
      Po co miec meza jesli sie z nim nie jest..
      • Gość: Niewierny Re: Siedze sam 250 km IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.04.05, 21:57
        Zapytaj żon marynarzy.
        • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.05, 18:47
          no właśnie wracasz do domu po długiej nieobecności po pracy zmęczony
          chciałoby sie zastac uśmiechniętą żonę grzeczne dzieci posprzątany dom itd itp
          czyż nie ta???
          A tu żona nie zawsze radosna,nie zawsze wita z otwartymi rekami dzieci nie
          takie spokojne jakby się oczekiwało
          Więc może nie przyjmować by takiej sytuacji w domu jak chłodne przyjęcie tylko
          zakasać rękawy , porozmawiać czemu jest tak , a jeśli trzeba to zakasać rękawy
          i iwziąć się do pracy , a może po prostu gdzies rodzinke zabrać ----COŚ Z
          SIEBIE DAĆ, A NIE TYLKO PRZYJEŻDŻAĆ DO DOMU JAK NA ŚWIĘTA a może jeszcze
          wytykać żonie, dzieciom
          MY POTRZEBUJEMY W WAS PARTNERÓW -ale wy chyba nie do końca rozumiecie co to
          znaczy
          ja wiem że ciężko tam pracujesz , że tęsknisz .....itd ---ale dom do którego
          wracasz to nie jest jakieś muzeum , zawsze czyste i jedynie czekające na
          ciebie -TU TOCZY SIĘ ŻYCIE -a ono jest po prostu zyciem
          i jak sam przyznajesz są ciepłe i chłodne chwile w nim -więc jesli trafiasz na
          te chłodne , to nie mysl że to z braku miłości ,szacunku dla ciebie --MOŻE TO
          WŁAŚNIE JEST ZNAK ŻE JESTEŚ POTRZEBNY? ALE PARTNER a nie mąż, który
          przyjechał , cos może przywiózł,i chce spędzić w błogim spokoju wolne dni

          to byłoby chyba tyle -pisałam to bardziej na swoim przykładzie byc może u
          ciebie wcale tak nie jest -nie wiem ---ale może ....
          pozdrawiam
          • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 09.04.05, 07:41
            BLAD, BLAD, BLAD. Totalne nieporozumienie. Dotykasz problemu bardzo powierzchownie. Powtarzam moj adres weiter1@gazeta.pl
            Wystarczy sie tylko zalogowac.
            • investigation Re: Siedze sam 250 km 09.04.05, 10:43
              nie pracuje daleko, bo zaledwie 80 km ode mnie, za to pracuje "wiecznie",
              nie jest moim mezem
              nie mamy dzieci
              nie mieszkamy juz razem-mimo, ze przez pewnien czas pomieszkiwalismy a raczej
              ja pomieszkiwalam w Jego mieszkaniu, ktore traktowal jak hotel - doslownie,
              oczywiscie przez prace..
              wiele rozumiem, wiem ze rozwoj, prestiz, kariera, finanse etc..
              dla jasnosci nie utrzymue mnie-robie to sama, mniej wiecej po rowno wykladamy
              na nasze zycie - ale to ma mniejsze znaczenie. Natomiast znaczacy jest brak
              czasu dla siebie.. On wiecznie zmeczony (innej opcji nie ma, bo jak wspomnialam
              wiecznie pracuje -wiec to naturalne, ze na nic innego ochoty nie ma jak na
              sen), ja nie zawsze usmiechnieta (kazdego mniejsze czy wieksze problemy kiedys
              drecza) i On w znikomych chwilach wolnego (po snie) oczekujacy ode mnie
              zadowolenia, czulosci, poswiecenia uwagi... To wszystko jest bardzo ciezkie, to
              wszystko czasem przerasta, to wszystko coraz bardziej oddala...
              Niektorzy mowia, ze wystraczy kochac - ok. milosc jest podstawa, ale sama
              milosc, badz az milosc nie wystarcza do wspolnego zycia... bo w pewnym momencie
              (przy sporadycznym spedzaniu czasu razem-nawet na glopotkach) kocha sie
              wspomnieniami, ewentualnie przyszloscia a gdzie terazniejszosc??
              • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.05, 20:57
                wiem że wystarczy się zalogować -ale jeśli chcesz -to podaleś kiedys nr gg
                napisałam tam -nie ma odzewu więc nie wiem --mój nr to 5544399
                • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 17.04.05, 00:22
                  hmm jakbym czytała zwierzenia i przemyślenia mojego męża
                  -też ma taka pracę (noo podobnie poza domem)
                  wielka miłość, dziecko i praca w delegacji , potem drugie dziecko
                  -niby było wszystko ok ale...
                  -tak często go nie było kiedy go potrzebowałam, i tak jakos powoli przez lata
                  nauczyłam sie żyć bez niego,z czasem czy był blisko czy daleko to juz stało
                  się jakies takie obojętne
                  -ale on chyba nie zauważał jak się oddalamy
                  -teraz już widzi i czuje --i jest mu z tym źle, wiem że kocha, że chce dobrze,
                  że jest porządnym facetem, że chce byc blisko rodziny....
                  -ale czy ja też tego chcę ???
                  -na pewno dalej będziemy razem
                  -ale czy naprawde razem???
                  ALE to miłe że się stara, że rozumie, że chce i że wiem że kocha ,walczy--jest
                  mu z tym ciężko, ale nie poddaje się -a ja to doceniam -może kiedys znów będzie
                  NAPRAWDE DOBRZE nie wiem tego --ale wiem że gdyby nie walczył o nas to ...ja
                  tym bardziej nie




                  Wiesz co daj sobie z nim spokój. Po co macie się oboje męczyć. Zdecyduj się na coś. Ulżysz jemu i sobie.

                  Boisz się, że nie dasz rady sama? Dasz. I on też da. Rozczula mnie Twoje niezdacydowanie. Czego Ty od życia chcesz?

                  Po co zabierasz głos, po co dajesz namiary na siebie? Moja żona mówi "daj spokój, różni są ludzie". To prawda, tylko pytam:

                  Po co? Po co się zgłaszać? Żeby wstać i milczeć? Czy może , żeby schować się za " i tak nie zrozumiesz"?

                  Wszędzie tylko gra, gra i tylko gra. Szczerość umarła. Nie ma. Są ludzie szukajacy przestrzeni między dniem który umarł a dniem który się jeszcze nie narodził. I są inni ludzie wzdychający za trafnością tegoż jakże pięknego stwierdzenia, a nie widzący ile w tej przestrzeni smutku, żalu, pustego czasu. Ile ludzi cierpiących, nie szukających chwil, które można zmknąc w klatce tylko szukających rozwiązań z beznadziejnych sytuacji. Siedzę w kolejnej zasranej przestrzeni miedzy kolejnym zasranym dniem, który minął a kolejnym zasranym dniem, który się zbliza. Nie skrada, cicho jak kot tylko tłucze kopytami o ziemię krzycząc z daleka "idę znów taki sam". Magia słow potrafiących wpędzić do raju i rzucić na pysk. Zachwyty i pienia nad zawiłościami upływu czasu. Mierzi mnie. Czas płynie a "chruśniak malinowy wciąż trwa dookola" tylko, że nas juz w nim nie ma.

                  Pozdrów męża
                  • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 10:46
                    no to mi dokopałeś -brawo
                    • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 19.04.05, 23:58
                      jesli dostalas moje gg daj jais znak ok?
                      Nie tak wyszlo , nie chcialem Ci dokuczyć :( . Wszystko ostatnio nie tak mi wychodzi(ło). Wreszcie wrocilem na ziemie ;)
              • po_godzinach Re: Siedze sam 250 km 09.04.05, 21:00
                Hmm, najwięcej, co ludzie moga sobie wzajemnie dac, to swój czas, niezaleznie
                od tego, jak daleko od siebie są ...
    • docentmiko Siedze sam 11 tys kilometrów 10.04.05, 06:17
      Ale jeszcze 5 tygodni i wracam. Caly wyjazd to 12 tygodni, potem wracam na
      kilka tygodni do domu i nastepny wyjazd.
      Dopiero zaczynamy tak zyc, ale mam nadzieje ze to sie ulozy, chociaz nie jest
      latwo. Ale chyba nie bedziemy chcieli tego ciagnac az przez tyle lat ...

    • Gość: podobny Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.05, 08:48
      Hej stary ,mam podobnie-można by książke napisać.
      Czasem w życiu bywa tak że choćbyś nie wiem jak się starał -nie zawsze wychodzi.
      Jesteś tym kim jesteś i pewnie się juz nie zmienisz,z resztą ona widziała za
      kogo wychodzi.Trzymam kciuki i pozdrawiam.
      • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.05, 11:48
        nie mam nic na gg - a co chciałeś może jeszcze cos dołożyć?
        • weiter1 Re: Siedze sam 250 km 20.04.05, 20:08
          Wręcz przeciwnie. Nie Chciałem Ci sprawić przykrości. Cóż, powiedzieć można ewoluuję ;). Rzucało mnie na prawo i lewo jednak dziś osiadłem spokojnie na ziemi. Stoje mocną stopą a to dzięki mojej żonie. Bardzo się cieszę, że te cholerne emocje ucichły. Zyczę z całego serca byś była tak wyrozumiała i kochająca jak moja Żona i by Twój mąż nie był tak szlonym cholerykiem (samme kłopoty z nimi ;))
          • Gość: renata Re: Siedze sam 250 km IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.05, 11:54
            no cóż można tu dodać -temat zakończony , szczęśliwie zakończony - także
            powodzenia na dalsze życie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka