weiter1
23.03.05, 00:19
od domu a w glowie mam metlik. Zeby metlik, czuje sie jakby ktos przywalil mi czyms b. ciezkim. Mam zone, dwoje dzieci i zawsze uwazalem nasz zwiazek za idealny. Pracuje od niemal 12 lat w Niemczech i nie zauwazylem kiedy u mojej zony zaczely pojawiac sie objawy depresji. Dzis odnosze wrazenie, ze jest z nia lepiej, ze wychodzi z tego, obawiam sie jednak, ze te 12 lat poza domem zrobilo swoje. Zapewnia mnie, ze wszystko ok. ze kocha, teskni. Nie chodzi mi o to, ze ma kogos innego. Ja tesknie do granic, i walcze z bezsilnoscia, poczuciem winy. Powinienem byc przy niej a mnie nie bylo. Popelnialem bledy a ona zaczela sie odsuwac. Popadla w depresje (przeczytalem chyba wszystko na ten temat). Dzis nie szuka we mnie podpory. Zapewnia o uczuciu a mi b. trudno uwierzyc. Mowi, ze przyzwyczaila sie, ze mnie nie ma w domu i zyje swoim rytmem. Zapewnia mnie, ze wszysto dobrze ale ja nie wiem czy tak jest naprawde. Zwatpienie zakradlo sie i wybuchlo 01.03.
B. duzo przedtem rozmawialismy i prawie kazda rozmowa konczyla sie wskazywaniem bledow jakie popelnilem, obwinianiem, ze nie dalem z siebie wszystkiego, ze nie wykorzystalem mozliwosci wtedy kiedy byly. Pewnie nie wykorzystalem. Jestem normalnym facetem ze swoimi minusami i plusami i choc to moze zadne wytlumaczenie, jednak nie jestem pierwszy i ostatni, ktory przgapil szanse. Zaczynam czuc, ze nie dalem jej poczucia bezpieczenstwa jakie we mnie pokladala, a dzis zaczynam zbierac zniwo. Watpliwosci rozjatrzyly sie i rozlazly. Oplotly i zaczely wpedzac w zazdrosc.