agent_towarzyski
04.04.05, 22:39
Ja zwyczajnie wierzę...
Wierzę, bo inaczej się nie da...
Wierzę, bo chcę wierzyć...
Wierzę, że po śmierci moja jaźń nie pogrąży się w nicości.
Co by oznaczał dla mnie ten Świat, te słowa, które teraz
wypowiadam, gdyby po śmierci nastawała pustka?
Wyobraź sobie, że po śmierci nie ma nic - nicość.
Czyli właściwie nie ma dla Ciebie tego Świata teraz,
ani żadnego innego. Żadnego punktu odniesienia.
Zupełny brak myśli, a wszystko to co teraz robisz
kompletnie pozbawione jest sensu.
Już nawet sama taka myśl mnie przeraża.
Zastanaiwam się co myślicie na ten temat.
W szczególności interesują mnie opinie ateistów.
Jak postrzegacie swoją egzystencję na Ziemi?
Ja myślę, że trzeba zwyczajnie w coś wierzyć, bo nie wierzyć
to nie istnieć.
----
"Be glad of life because it gives you the chance to love and to work and to play and to look up at the stars."
Henry Van Dyke