zywiolak
11.06.05, 15:30
Jak słysze takie hasła z ust różnych "ekspertów" wychowanych na poradnikach w stylu "pani domu" czy innych kolorowankach to mnie ciarki po plecach przechodzą.
Najśmieszniejsze jest to, że w wielu debatach społecznych, również telewizyjnych, wypowiadaja się ludzie, których wiedza na homoseksualizmu i czynników go determninujących (genetyczne, kulturowe, spoleczne, itd.) temat opiera się na jakichś niejasnych przesłankach. Sa one punktem wyjscia do twierdzenia, że h~ da się wyleczyć bo przecież trzeba leczyć coś tak NIEMORALNEGO. W moim przekonaniu nie jest niemoralne to, że h~ współżyją ze sobą (nie osiągnąłem jeszcze chyba takiego stopnia dewoctwa i kołtuństwa, żeby żywo się interesować tym co robi sąsiad za sicianą w swoim łóżku) ale to, że w obliczu deficytu wiedzy na ten temat niektóre osoby chcą LECZYĆ h~. To nie jest leczenie (oparte na wiedzy) ale jakiś chory eksperyment (bo oparty na domysłach) na ludziej psychice i seksualności. Tak daleko idąca ingerencja może człowieka doprowadzić przecież do jakiejś swoistej schizofrenii czy wręcz orwellowskiego dwójmyślenia. To jest dopiero wpędzanie człowieka w chorobę.