Dodaj do ulubionych

Piaty motyw dla homofoba?

13.08.02, 07:22
Kilka dni temu GW opublikowala artykul Zofii
Milskiej-Wrzesinskiej pt. 'Zrozumiec homofoba', wkrotce
zas po nim dwie polemiki, jedna autorstwa Ireneusza
Krzeminskiego (Jak pozbyc sie; tych okropnych gejów?),
druga Katarzyny Bojarskiej-Nowaczyk (Cztery motywy dla
homofoba...). Do tego dochodzi setki wiadomosci
wyslanych w swiat badz to za posrednictwem portalu GW,
badz to przy pomocy serwisu USENET (po polsku: njusy).
Dyskusja okazuje sie byc interesujaca sama w sobie -
pokusilem sie zatem o jej skomentowanie.

Otoz odnosze niemile wrazenie, ze wielu zwolennikow
'tolerancji' dla homoseksualistow nie oczekuja nie
mniej niz absolutnego i pospiesznego spelnienia ich
postulatow. Oczywiscie, po rozsadnej dyskusji. Prosze
panstwa, to nie tak. Jesli uwazacie, poglady o ktorych
pisze pani Milska-Wrzesinska wyraza jedynie nieliczna
grupka zatwardzialych homofobow - faktycznie, nie ma o
czym dyskutowac. Trzeba po prostu zaproponowac Sejmowi
przeglosowanie wlasciwego prawa i - voila - stanie sie
swiatlosc. Uprzedzam jednak, ze 'reality check' moze
byc nieprzyjemny. Zatem, trzeba sie dogadac. Trzeba
tego i owego przekonac. Jako ewentualny kandydat do
przekonania wyznac musze - ripostami nie jestem
zachwycony.

Pan Krzeminski na przyklad. Pan Krzeminski napisal
artykul (skierowany - jak rozumiem - do czytelnikow GW,
a zatem i do mnie) w ktorym zarzuca pani Z. M-W... No
wlasnie, co on jej wlasciwie zarzuca? Nierzetelnosc
argumentacji? Troche tak. Co jeszcze? Hmmm... Chyba
tylko to, ze nie mysli, tak jak on. Bo przeciez cala
reszta tekstu, jego esencja, ze sie tak wyraze, to
retoryczne hocki-klocki. Z klocuszkow tych pan profesor
ustawia zrecznie scenke, w ktorej przeciwnik wyglada
jak zamordysta i swinia. Pogrywanie nieprzyjemnym
slowkiem 'pedal' dla zilustrowania, co naprawde mysli
interlokutorka (skad on to wiedzial, no skad?)
Ekstrapolacje, ze "W istocie bowiem jest ona
zwolenniczka, opinii, ze tych okropnych gejów trzeba
sie jakos pozbyc....", po czym natychmiastowe
przygwozdzenie przeciwnika 'obozami koncentracyjnymi' -
ladne, prawda. No coz, moim zdaniem to taka
publicystyczna pornografia. Bardzo bylbym zobowiazany,
gdyby nastepnym razem na lamach GW pan Krzeminski
wystapil w majtkach. W swoim komentarzu do tegoz
artykulu uzytkownik forum GW uzywajacy pseudonimu
'skela' powtorzyl za Napoleonem B.: 'Boze, chron mnie
od przyjaciol. Z wrogami poradze sobie sam." Gdybym byl
gejem, powtorzylbym za skela.
Eh, moze dajmy juz spokoj panu K. Po odcisnieciu
srodkow stylistycznych w tekscie nie ma juz nic, o czym
mozna pisac. Oprocz checi dania odporu, oczywiscie.

Odpowiedz pani Katarzyny Bojarskiej-Nowaczyk wydaje mi
sie lepszym materialem do dyskusji. To znaczy - o ile
jest to polemika do tego autoru Z. M-W, o ktorym mowa -
bo w tekscie dostepnym w internetowej wersji GW mowa o
artykule pt. "Co wolno gejom?". Skoro jednak tresc sie
zgadza, zaloze, ze to wlasnie ten. Wine proponuje jak
zwykle przypisac chochlikom.

M-W zarzuca 'homoseksualnym aktywistom' gloszenie
polprawd - i jako przyklad podaje forsowanie teorii o
genetycznym pochodzeniu homoseksualizmu. Mowi troszke o
innych mozliwych przyczynach, splycajac sprawe do
granic przyzwoitosci, by nastepnie przeskoczyc nad
tematem i dalej sprawe omawiac juz tak, jakby przyczyny
byly przede wszystkim srodowiskowe. Oj, nieladnie! B-N
oczywisce wytyka te niescislosci (brawo! - przy okazji,
z moich wspomnien ze wspolpracy z psychologami rowniez
wynika, ze rozroznienie pomiedzy 'correlation' a
'causality' czasem im umyka) - i tu nastepuje dla mnie
smaczek tej dyskusji, to, co sprawilo, ze - czytajac
artykul M-W - pomyslalem sobie 'cos w tym jest'!

Otoz uswiadomilem sobie, ze od wielu lat nie czytalem w
zadnych materialach dla szerokiej publiki (a do takiej
sie w tym temacie zaliczam) *niczego*, co
kwestionowaloby teorie o genetycznym podlozu
homoseksualizmu. Nic, zupelnie nic, poza wykpiwaniem
teorii jeszcze starszych. Zalozylem zatem, ze to
prawda. A przeciez tak naprawde odpowiedz brzmi - 'nie
wiadomo'. Czyzbym, z przeproszeniem, dal sie wykiwac?

B-N zwraca uwage na znaczenie argumentu o podlozu
homoseksualizmu dla jednej i drugiej strony. Bo
przeciez, pisze, jesli przyczyny srodowiskowe, to mozna
leczyc - zatem to choroba - punkt dla homofobow. Tak
mysla ci paskudnicy! Niesmialo dorzuce, ze druga strona
tez gra w tego samego ping-ponga: to genetyka - nie ma
wyboru - to mniejszosc, wymagajaca ochrony - punkt dla
homofilow.

Zastanawiam sie, jakie wogole znaczenie ma ten
argument. Czy genetyczne, czy srodowiskowe, czy
rozwojowe, czy tez przyczynowy koktajl? Jakie ma to
znaczenie dla podejmowania prob leczenia, jakie ma to
znaczenie dla prawa? Tu dodam, ze wzdragam sie na sama
mysl o leczeniu homoseksualizmu w oparciu li tylko o
nieudowodnione teorie. Moze jestem emocjonalnie
nastawiony, ale pozostaje to dla mnie pomyslem z tej
samej kategorii, co leczenie autystycznych dzieci
(jedna z teorii glosila: przyczyny srodowiskowe -
nieczuli rodzice) porzez odbieranie ich rodzicom i
oddawanie ich do bardziej czulych rodzin. Ilez trzeba
zadufania, aby taka terapie wogole zaproponowac!
Jesli mowa natomiast o pomysle rejestrowanego w USC
konkubinatu homoseksualnego - naprawde nie potrafie
dojrzec w tym nic zlego. Nawet, gdyby homoseksualizmu
nabywalo sie poprzez ugryziemie wampira. Bo przeciez
argument o tym, ze panstwo wspiera rodziny, bo sa
naturalne, jest chybiony. Zaleznie od punktu widzenia
mozemy powiedziec, ze panstwo wspiera rodziny albo
dlatego, ze sobie tego obywatele zycza, albo dlatego,
ze rodziny stabilizuja panstwo. W pierwszym przypadku -
no coz, wystarczy zatem, ze zazyczymy sobie czegos
innego - i juz. W przypadku drugim - panstwo nie
wspiera rodzin, dlatego, ze heteroseksualny seks jest
taki fajny (chociaz jest). Wspiera dlatego, ze rodziny
z dziecmi maja sklonnosci do takich zachowan, ktore
stabilizuja Panstwo. Skoro jednak juz przystalismy na
to, ze niektorzy dzieci miec nie chca, coz szkodzi tych
dodatkowych kilka promili monogamicznych
homoseksualistow, ktorzy tez dzieci miec nie ... chca.
Skoro zatem koszt jest niewielki, dlaczego nie?

Wroce jeszcze do tekstu B-N, bo nie jest tak slodko,
jak to moze wygladac. Wezmy fragmencik o starszych
panach, ktorzy wszyscy, gdyby mogli, to by z
dwudziestolatkami ... ten, tego, sami wiecie.
Zastanawiam sie, jak to jest, ze ktos gotow jest takie
pierdoly jak wymienione powyzej frazy podpisac wlasnym
nazwiskiem - i dac do opublikowania w gazecie o zasiegu
ogolnopolskim. Na dodatek mamy jeszcze poped glodu i
pragnienia. Smierci, przybywaj!
Przy lekturze artykulu M-W musialem sie pilnowac, aby
gladkosc stylu nie przeszkadzala mi w rozumieniu
tekstu. U pani B-N odwrotnie, musialem pokonac silne
uczucie zazenowania, aby moc przyswajac tresc!

Aha, na marginesie. Mnie tez zraza poglad, ze "kazda
orientacja seksualna jest równie dobra...". Jakie jest
bowiem kryterium tej dobroci? I co teraz?

Pozdrawiam,

mk.

PS. Przepraszam za brak polskich znakow.
Obserwuj wątek
    • hagakure Re: Piaty motyw dla homofoba? 13.08.02, 12:53

      >
      > Otoz odnosze niemile wrazenie, ze wielu zwolennikow
      > 'tolerancji' dla homoseksualistow nie oczekuja nie
      > mniej niz absolutnego i pospiesznego spelnienia ich
      > postulatow. Oczywiscie, po rozsadnej dyskusji. Prosze
      > panstwa, to nie tak.

      Cale szczescie to tylko Twoje wrazenie, trzeba byc
      naprawde bardzo naiwnym, zeby myslec, ze w Polsce
      latwo uda sie zalegalizowac zwiazki osob
      homoseksualnych. Niemniej jednak nie widze niczego
      zlego w tym, ze czytelnicy GW na forum pisza ze
      takie prawo powinno byc wprowadzone jak
      najszybciej.
      Jesli zas chodzi o artykul Zofii Milskiej-
      Wrzosinskiej to wielkim zaskoczeniem byly nie
      homofobiczne poglady spoleczenstwa jakie w nim
      zaprezentowala, tylko to, ze wlasnie ona sie pod
      nimi podpisala. Ona - psycholog, psychoterapeuta,
      swietny fachowiec, czlonkini PTP i szefowa
      Laboratorium Psychoedukacji. Czyli ktos kto przede
      wszystkim nie powinien kierowac sie uprzedzeniami,
      bo tego wlasnie przeciez uczy swoich studentow.
      marta
      • Gość: dodo Re: Piaty motyw dla homofoba? IP: 216.191.157.* 13.08.02, 17:37
        ksiaze, czyta sie ciebie z duza przyjemnoscia - zdecydowanie przyjemniej niz
        artykuly, ktore cytujesz - fuj - coz za zlepki pol-prawd, poboznych (hmmm...)
        zyczen i fatalnej polszczyzny (miejscami).
        ale i tak wszystko sprowadza sie do prostego pytania z podworka *kto sie boi
        czarnego luda*. nikt sie przeciez na podworku nie zastanawia, czy czarny lud
        isnieje, jakie szkody moze poczynic, czy faktycznie jest grozny itd. istotny
        jest strach przed nieznanym a przede wszystkim strach przed poznaniem (czarnego
        luda czy czegokolwiek innego). a jak ktos nie lubi porownan z dziecinstwa to
        zawsze jeszcze moze sie bac wirginii wolf...
        prawde mowiac mecza mnie juz te polskie zmagania z homoseksualizmem. ilez lat
        mozna walkowac problem, ktory nie istnieje... sa jacys dorosli ludzie, maja sie
        ku sobie, nie kradna, nie depcza trawnikow, placa podatki - dajciez im zyc jak
        lubia. komu to szkodzi, do diabla!
    • Gość: dorota motywy wszystkofobów IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 18:10
      niestety, mały k., casus p.M-W rozpanoszony jest wśród tutejszych psycho-socjo-
      ekspertów w zastraszającym stopniu. p.M-W dopuszcza się rozlicznych
      wypowiedzi, które sprowadzają się do tego, iż wszyscy żyjący choć odrobinę
      inaczej kwalifikują się do natychmiastowego leczenia. Tego typu stwierdzenia
      popuścił także p. Eichelberger (też psycholog-autorytet). Moim zdaniem etatowi
      eksperci przyjeli strategię "gwiazd medialnych" - po prostu starają się
      przypodobać większości dorabiając naukową maskę do strasznej mordy zacofania i
      tłumoctwa.

    • Gość: Krzycho Re: Piaty motyw dla homofoba? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 19:50
      Drogi Ksiaze!
      Rzeczywiscie, stylistycznie jest lepiej, tylko co z tego? Ile lat ma trwac ten
      ping-pong mniej lub bardziej bzdurnych argumentow wyssanych z palca, ale
      popartych czasami imponujacymi bibliografiami, zeby nasze niedoksztalcone
      spoleczenstwo (przypadkowe jest kazde, nasze jest niedoedukowane w stopniu jak
      na Europe imponujacym) zauwazylo, ze jak najbardziej nalezace do niego kilka
      procent nie jest zainteresowane zyciem takim jak wiekszosc, a co wiecej zyje
      inaczej i teraz zyczy sobie, by oprocz obowiazkow miec rowniez prawa
      obywatelskie? Ile dziesiatkow lat zajmie tej wiekszosci odkrycie, ze zezwalajac
      na zwiazki homoseksualne nic nie straci moze poza rewelacyjnym samopoczuciem?
      Ile setek lat potrzeba bedzie, zeby ta doskonala i zgodna z Bozym planem
      wiekszosc odkryla, ze to ona jest rzeczywistym zrodlem potencjalnych zagrozen
      dla dzieci adoptowanych przez gejow czy lesbijki, czego zreszta przedstawiciele
      owej wiekszosci nawet nie probuja kryc?
      Ladnie odbijasz pileczke, zgrabnie argumentujesz, ale czemu to wszystko ma
      sluzyc? Czy sadzisz, ze kiedy my geje przyznamy Ci racje, znikniemy nagle w
      niebycie? Damy sie wyleczyc, a przynajmniej pobiegniemy do pani ZMW po porade?
      A moze chcesz pograc w argumenty, bo wtedy czujesz sie lepszy i madrzejszy,
      skoro sprawa tak naprawde guzik Cie nie obchodzi? Nawet gdyby nasze argumenty
      okazaly sie lepsze, nie musisz przeciez obawiac sie, ze uniewaznimy Twoje
      malzenstwo (jesli takowe istnieje), rodzice zerwa z Toba wszelkie kontakty
      (choc jestes zywym dowodem na ich heteroseksualne sklonnosci), czy wywalimy Cie
      z pracy za publiczne gloszenie, ze seks heteroseksualny jest fajny.
      Czytam Twoje posty i jest mi glupio, bo nie wiem, o co w nich chodzi - poza
      odwracaniem Wisly kijem, proba zaczarowania rzeczywistosci slowami. Do czego
      niby mamy Cie przekonywac - ze istniejemy, ze jestesmy fajni i nie rzucamy
      papierkow na ulice?
      Pozdrawiam

      Krzycho
    • Gość: y00rek Re: Piaty motyw dla homofoba? IP: *.ci.uw.edu.pl 14.08.02, 06:15


      maly.ksiaze napisał:
      > Otoz uswiadomilem sobie, ze od wielu lat
      nie czytalem w
      > zadnych materialach dla szerokiej publiki
      (a do takiej
      > sie w tym temacie zaliczam) *niczego*, co
      > kwestionowaloby teorie o genetycznym
      podlozu
      > homoseksualizmu. Nic, zupelnie nic, poza
      wykpiwaniem
      > teorii jeszcze starszych. Zalozylem
      zatem, ze to
      > prawda. A przeciez tak naprawde odpowiedz
      brzmi - 'nie
      > wiadomo'. Czyzbym, z przeproszeniem, dal
      sie wykiwac?
      >

      Sugeruję zajrzenie do np. "Wiedzy i życia"
      Nie sądzę, by poziom artykułów tam
      drukowanych, stanowił dla Ciebie jakiś
      problem (sądząc po swobodnym i błyskotliwym
      stylu Twojej wypowiedzi. Podkreślę STYLU,
      bo jeśli chodzi o argumenty, to z żalem
      muszę przyznać, że po odciśnięciu
      stylistycznego sosiku... sam wiesz :)

      Wracając do "WiŻ" (nb. od niedawna we
      własności Agory, co odbiło się niemiło na
      poziomie - chyba przestanę je kupować,
      szkoda...) no więc jeśli sprawdzisz
      artykuły w ostatnich rocznikach (polecam
      wygodną formę indeksu umieszczanego w
      numerze grudniowym) to znajdziesz artykuły,
      które pomogą Ci zrewidować Twoje uwagi o
      "braku czegokolwiek" na roztrząsany przez
      Ciebie temat (to chyba wiesz: "Kto szuka,
      ten znajdzie", lub też równoważnie:
      "Kto nie znalazł..." - to już sobie mam
      nadzieję dopowiesz).

      Jeślibyś jednak poczuł głód wiedzy większy
      jeszcze, to radzę poszperać w np. polskiej
      edycji "Scientific American". Po polsku to
      się ukazuje jako "Świat Nauki". Tyle, że
      jeśli mnie pamięć nie myli, to musiałbyś
      sięgnąć do numerów nawet sprzed 5-6 lat.

      Proszę nie zrozum mnie źle, ja także nie
      wiem jakie przyczyny leżą u podstaw
      homoseksualizmu, biseksualizmu. Tym
      bardziej jednak szukam informacji na ten
      temat w prasie no i oczywiście w sieci,
      nie zapominając o znajomych (i
      nieznajomych)
      ludziach ze świata medycznego,
      psychologii..

      Na koniec mam tylko jeszcze jedną uwagę:
      Twój tekst jest cacy: gładkość stylu aż
      poraża. Tylko na samym końcu niepotrzebnie
      dałeś ponieść się emocjom: ten kawałek
      o "pierdołołach": jak to odstaje od
      reszty..


      Aha, nie próbuj szukać w mojej odpowiedzi
      czegoś więcej niż próby zabawy językiem
      polskim. Argumentów jakoś mało. To mniej
      więcej tak jak u Ciebie:też lubię
      zabawy językiem... polskim.

      Pozdrawiam

      y00rek


      • maly.ksiaze Re: Piaty motyw dla homofoba? 20.08.02, 04:00
        Gość portalu: y00rek napisał(a):

        > Proszę nie zrozum mnie źle, ja także nie
        > wiem jakie przyczyny leżą u podstaw
        > homoseksualizmu, biseksualizmu. Tym
        > bardziej jednak szukam informacji na ten
        > temat w prasie no i oczywiście w sieci,
        > nie zapominając o znajomych (i
        > nieznajomych)
        > ludziach ze świata medycznego,
        > psychologii..
        Ha! Dopadles mnie! Mam za swoje. Coz, chyba
        nieprecyzyjnie sie wyrazilem. Chodzilo mi o cos troche
        innego niz publikacje popularnonaukowe badz
        niemal-naukowe - te jednak tez przeznaczone sa wlanie dla
        'szerokiej publiki', czyli masz racje. Na zyczenie moge
        wyjasnic, co mialem na mysli - ale po co? W koncu caly
        watek o 'przyczynach' jest moim zdaniem trzeciorzedny i
        wcale nie zasadniczy do dyskusji o prawie do zwiazkow
        cywilnych.

        >
        > Na koniec mam tylko jeszcze jedną uwagę:
        > Twój tekst jest cacy: gładkość stylu aż
        > poraża. Tylko na samym końcu niepotrzebnie
        > dałeś ponieść się emocjom: ten kawałek
        > o "pierdołołach": jak to odstaje od
        > reszty..
        Dziekuje za przychylna ocene moich wysilkow, jak rowniez
        za probe konstruktywnej krytyki. Pozostane jednak przy
        'pierdolach'. Imputowanie wszystkim starszym mezczyznom
        chcicy na dwudziestolatki?! Czyzby 'czarnym ludem' pani
        B-N byl taki lubiezny starzec? Gerontofobia, hihi...

        > Aha, nie próbuj szukać w mojej odpowiedzi
        > czegoś więcej niż próby zabawy językiem
        > polskim. Argumentów jakoś mało. To mniej
        > więcej tak jak u Ciebie:też lubię
        > zabawy językiem... polskim.
        Zauwazylem. Nie szukalem. Aby jezyk gietki itd.

        Pozdrawiam,

        mk.
        • liloom zaraz zaraz 21.08.02, 23:13
          Wrzucamy wszystkich "homofobow" do jednego worka? Ja na przyklad po prostu
          jestem niechetna homo. Kiedys juz o tym pisalam. Niech sobie zyja, ale z dala
          ode mnie. Dla mnie "normalnosc" to hetero. Nie wysylam nikogo na leczenie, nie
          wymagam zmian i nie traktuje slowa "normalny" w kategoriach medycznych.
          I nie o slowie "normalny" chce tu dyskutowac, ale o zglaszam zaniepokojeniu
          MODA na to zjawisko. Nie czuje sie AZ homofobem, bo to zadna fobia, akceptuje
          istnienie homo w srodowisku, ale swiadomie nie bede wybierac ich towarzystwa, a
          wrecz unikac.
          I co ?
          • Gość: michał Re: zaraz zaraz IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.08.02, 23:41
            hmm... wybacz, ale to, żeby żyli z dala od ciebie, jest niemożliwe... spotkasz
            nas wszędzie - w miejscu pracy, rozrywki, na mieście, na zakupach... uwierz,
            nie ma na to żadnej mody... po prostu im bardziej czujemy się akceptowani, a
            mimo wszystko jesteśmy akceptowani nieco bardziej niż za czasów
            komunistycznych, tym chętniej przestajemy się ukrywać... stąd ten
            pseudoprzyrost zjawiska w ostatnim czasie - tak samo mniej więcej jak szara
            strefa bezrobocia ujawniła się po 89...
            • liloom Re: zaraz zaraz 22.08.02, 13:05
              Gość portalu: michał napisał(a):

              > hmm... wybacz, ale to, żeby żyli z dala od ciebie, jest niemożliwe...
              spotkasz
              > nas wszędzie - w miejscu pracy, rozrywki, na mieście, na zakupach... uwierz,
              > nie ma na to żadnej mody... po prostu im bardziej czujemy się akceptowani, a
              > mimo wszystko jesteśmy akceptowani nieco bardziej niż za czasów
              > komunistycznych, tym chętniej przestajemy się ukrywać... stąd ten
              > pseudoprzyrost zjawiska w ostatnim czasie - tak samo mniej więcej jak szara
              > strefa bezrobocia ujawniła się po 89...

              Michal, to " z dla ode mnie" to byla przenosnia. Ja jestem w stanie funcjonowac
              OBOK, ale nie RAZEM. Mam nadzieje ze to rozumiesz. Ostatnie zdanie mojej
              wypowiedzi chyba to wyjasnia. Tak jak jestem w stanie rozmawiac z kims w pracy,
              kogo szczerze nie znosze, bo nie ma innego wyjscia, bo musze cos z ta soba
              zalatwic, ale bede rozmawiac tylko gdy MUSZE.
              • Gość: michał Re: zaraz zaraz IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 13:22
                oki, wobec tego tylko jedno zastrzeżenie jeszcze... jeżeli ktoś z twoich
                krewnych, przyjaciół, znajomych, nagle by się ujawnił, to co zrobisz? odtrącisz?
                • liloom Re: zaraz zaraz 22.08.02, 14:46
                  Pewnie ze nie, nie wiem co bym zrobila.
                  • Gość: Krzycho Re: zaraz zaraz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 16:38
                    liloom napisała:

                    > Pewnie ze nie, nie wiem co bym zrobila.
                    A nie wypadaloby sie powaznie zastanowic, zamiast oglaszac, ze nie lubisz
                    gejow? Chyba ze dla Ciebie to tak samo jak nie lubic marchewki...

                    Pozdrawiam
                    • liloom krzycho 22.08.02, 16:53
                      Moja wypowiedz nawiazuje do poprzednich roznych dyskusji.
                      Dlaczego mam ukrywac swoje zdanie? Mam takie i koniec. Zastanawialam sie
                      wystarczajaco dlugo, dlaczego mam sie przed Toba tlumaczyc?
                      Odpowiedz nie wiem tez jest odpowiedzia, mam rozpatrywac wszystkie mozliwe
                      kroniki akashy? przeciez to bzdura
                      • geograf Re: krzycho 24.08.02, 09:13
                        nie mówisz rozpatrywać tego wszystkiego- wystarczy, że zastanowisz sie nad problemem Z DWÓCH STRON...

                        tak jak ktoś zauważył- dla rodziny nie byłabyś taka, ale dla "obcych" gejów w ogóle nie byłabyś serdeczna, odtrąciłabyś, albo byłabyś obojętna.
                        Oki, obojętna możesz być, ale na początku napisałaś, że jesteś NIECHĘTNA homo.
                        Ewolucja pogladu w trakcie trwania dyskusji??


                        --
                        TOLERANCJA=OBOJĘTNOŚĆ
          • Gość: ts tak jest! IP: 195.94.204.* 22.08.02, 14:47
            Nikogo sie tu nie dyskryminuje, niby dlaczego. Obywatele RP maja prawa
            obywateli RP.

            Ale nieletni nie maja wszystkich praw doroslych.
            Dorosli nie maja wszystkich praw nieletnich.
            Mezczyzni nie maja wszystkich praw kobiet.
            Kobiety nie maja wszystkich praw mezczyzn.
            Zwiazek osoby nieletniej z dorosla nie ma wszystkich praw zwiazku osob
            doroslych.
            Zwiazek obywatela RP z nieobywatelem RP nie ma tych samych praw co zwiazek
            dwoch osob obywateli RP.
            Zwiazek dwoch osob tej samej plci nie ma tych samych praw co zwiazek mezczyzny
            i kobiety.
            Zwiazek osob jednej plci z jedna osoba innej plci nie ma tych samych praw co
            zwiazek kobiety i mezczyzny.
            Itd itp ...

            I co z tego?
            Wszedzie dyskryminacja?
            Wolne zarty! Takie jest zycie
            • sera-fin Re: tak jest! 22.08.02, 14:58
              Gość portalu: ts napisał(a):

              > Zwiazek osob jednej plci z jedna osoba innej plci nie ma tych samych praw co
              > zwiazek kobiety i mezczyzny.
              > I co z tego?
              > Wszedzie dyskryminacja?
              > Wolne zarty! Takie jest zycie

              Masz racje. I tak byc powinno. Tylko na razie zwiazki jednej plci nie maja
              zadnych wspolnych praw.
            • Gość: michał Re: tak jest! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 18:41
              proszę bardzo, życzę sobie więc żeby także związek osób różnej płci nie miał
              tych samych praw co związek osób płci tej samej... a to, że dyskryminacja
              to "samo życie", wcale jej nie usprawiedliwia... kiedyś samym życiem była
              gruźlica i jakoś nikt z jej zaniku się nie martwi...
              • Gość: ts powiem inaczej: nie otwierać puszki Pandory IP: 195.94.204.* 23.08.02, 13:16
                Nie należy rozszerzac instytucji małżeństwa na inne układy niż kobieta i
                mężczyzna, ponieważ tych innych układów jest nieskończona ilość. Po ewentualnej
                zgodzie na równouprawnienie "małżeństw" homoseksualnych zaczną się starania o
                legalizację kolejnych warianów: wielożeństwa, wielomęstwa, a może nawet
                kazirodztwa i zoofilii. Prosta pochyła, zwolennicy tego wszystkiego w
                imię "wolności" się znajdą.
                • Gość: Krzycho Re: powiem inaczej: nie otwierać puszki Pandory IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 15:11
                  Czy moglbys sie sam zamknac w puszce z Pandora? Mnie tu ciasno i jakos tak
                  niewygodnie. To sa kompletnie bzdurne argumenty z gatunku nie likwidujmy
                  niewolnictwa Murzynow, bo Indianie zaczna domagac sie jakichs praw.
                  Czy moglbys w koncu zauwazyc, ze nikt nie mowi to o "gejowskich malzenstwach"
                  tylko o rejestracji zwiazkow cywilnych na zasadzie umow cywilno-prawnych? Ile
                  razy trzeba to powtarzac, zeby internauta taki jak Ty zlapal sie za glowe przed
                  napisaniem podobnego elaboratu i pojal sam z siebie, ze wypisuje glupstwa? A
                  ile zebys zaczal sie wstydzic, ze wmawiasz nam swoje leki?
                  • Gość: anonimowy Re: powiem inaczej: nie otwierać puszki Pandory IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 24.08.02, 01:37

                    > Czy moglbys sie sam zamknac w puszce z Pandora?

                    ta puszka nalezala do pandory, pandora by sie tam nie zmiescila ;)
                    • Gość: Krzycho Re: powiem inaczej: nie otwierać puszki Pandory IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 00:38
                      Gość portalu: anonimowy napisał(a):

                      > > Czy moglbys sie sam zamknac w puszce z Pandora?
                      > ta puszka nalezala do pandory, pandora by sie tam nie zmiescila ;)
                      Uroczyscie przysiegam, ze nigdy wiecej nie sprobuje powiedziec nic smiesznego!!!

                      Pozdrawienia z puszki z Pandora!
                • Gość: Magdalena Re: powiem inaczej: nie otwierać puszki Pandory IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 10:26
                  Gość portalu: ts napisał(a):

                  > Nie należy rozszerzac instytucji małżeństwa na inne układy niż kobieta i
                  > mężczyzna, ponieważ tych innych układów jest nieskończona ilość.

                  Zejdzmy z ideologii na ziemie. Jako lesbijka jestem w stanie przestac zadac
                  wprowadzenia zwiazkow partnerskich, jesli panstwo zwolni mnie z placenia
                  podatkow. Place temu panstwu olbrzymia ilosc pieniedzy, a po 6 latach zycia z
                  ukochanana osoba bardziej oplaca mi sie jej sprzedac mieszkanie niz darowac.
                  Moze podyskutujemy bardziej praktycznie.
                  magdalena
            • geograf Re: tak jest! 24.08.02, 09:17
              Gość portalu: ts napisał(a):

              (...)
              > I co z tego?
              > Wszedzie dyskryminacja?
              > Wolne zarty! Takie jest zycie

              Przecież my nie prosimy O ZRÓWNANIE PRAW!!
              Zastanów się nad tym co piszesz...
              to jest właśnie klasyczny przykład uprzedzonego poprzez stareotypy, a niechętnego do poznawania rzeczywistości, hetero.

              Weź od czasu do czasu jakąś w miarę OBIEKTYWNĄ gazetę i poczytaj wszystkie znajdujące się tam artykuły, a później (dział OPINIE) przemyśl to...

              pozdrawiam i szczerze życzę pomyślności w czytaniu
        • Gość: bartek Re: Piaty motyw dla homofoba? IP: *.artnet.com.pl 26.08.02, 00:28
          > Pozostane jednak przy
          > 'pierdolach'. Imputowanie wszystkim starszym mezczyznom
          > chcicy na dwudziestolatki?! Czyzby 'czarnym ludem' pani
          > B-N byl taki lubiezny starzec? Gerontofobia, hihi...

          Wszyscy sie zachwycaja twoim stylem pisania (w ktorym nota bene, nie widze nic
          szczegolnego), ale ze zrozumieniem czytanego tekstu masz chyba problemy.
          przeciez. ten tekst jest uwazam w 100% prawdziwy. kazdy facet po 40 jesli by
          mogl wybralby mloda 20-ke. Poza tym byla to odpowiedz na argument MW, ze jesli
          homoseksualizm ma byc popierany to rownie dobrze panstwo powinno popierac
          zwiazki mlodych kobiet z starcami (np. piedziesiecio latkiem). A mowa byla o
          prawach do malzenstwa czy stalego zwiazku wiec prawa owego starca sa chyba
          oczywiste.

          mysle, ze problemem jest zrozumienie nieszczesnego slowa "starzec"... jesli
          mowa o 70 latkach to oczywiscie masz racje... ale jesli mowa o 55 latku....
          pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka