12.09.05, 19:29
"żona"

Jan Brzechwa

"Chciałbym mieć żonę z drewna,
żeby nie była gniewna
I ze mną nieszczęśliwa.
Siedziałbym przy tym drewnie
I śpiewał sobie rzewnie
O tym, czego nie bywa."


Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: Żona 12.09.05, 19:50
      Każdy by tak chciał ;-)))
      • braineater Re: Żona 12.09.05, 19:59
        Sztaudynger:

        Wzdycham do własnej żony,
        Taki już jestem zboczony.
        • po_godzinach Re: Żona 12.09.05, 20:05
          Mąż wraca do domu lekko niewyraźny:
          - Piłeś?
          - No cos ty, ani kropelki.
          - Przecież widzę, że ledwie stoisz na nogach. Przyznaj się.
          - Piłeś ?
          - Nie piłem.
          - Powiedz Gibraltar.
          - No dobra, piłem!
          • braineater Re: Żona 12.09.05, 20:12
            Kajetan Wegierski

            WYZNANIE

            Moja matuś, był tu Maciek i dał mi coś w nocy,
            Było krótkie, mięciusieńkie i bez żadnej mocy.
            Skorom tylko w rękę wzięła, tak się zaraz wzniosło,
            Że w dom by się nie zmieściło, gdyby przez noc rosło.
            • po_godzinach Re: Żona 12.09.05, 20:17
              "Zła gospodyni to jak zadek bez rąk"
              /przysłowie francuskie/

              za W. Kopalińskim. "Encyklopedia drugiej płci".
              • braineater Re: Żona 12.09.05, 20:26
                Brassens (oczywiście musiał się pojawić:)

                Nie-prośba o rękę

                Łaskawie chciej oszczędzić strzał wprost w plecy tego, który dał
                Nam tyle szczęścia.
                Kupidyn żartem napiął łuk, a ty byś chciała zaraz już
                Ustrzelić męża.

                Mam zaszczyt więc nie prosić cię o rękę twą
                I zamiast niej wyciągnij ku mnie swoją dłoń.
                Chcę, aby dzikich ptaków klucz otwierać wolność zawsze mógł,
                Bez której zginę.
                Precz z marynatą, która ma zakonserwować serca dwa
                Na wieczną zimę.
                Czar Wenus często traci moc, gdy okazuje się, że noc
                Poświęca praniu.
                Za ładną cenę nie chcę, by mej róży płatki w sosie szły
                Na drugie danie.

                Syreni blednie rychło blask, gdy nim szafujesz raz po raz
                Wszędzie i ciągle.
                Zatłuścić łatwo czuły list, gdy wśród kotletów jarskich tkwi
                W kucharskiej książce.

                Może wydawać komuś się, że puszka to odkrycie jest
                Rewolucyjne.
                Lecz ja mam swój prywatny sąd i nie dam siebie wsadzić do
                Konserwy rybnej.

                Kucharki w tobie nie chcę mieć, gosposia marna z ciebie jest,
                Więc sobie daruj.
                Zechciej mi tylko służyć tam, gdzie miejsce jest dla wielkich dam,
                I mnie pocałuj.
                • po_godzinach Re: Żona 12.09.05, 20:33
                  Jak tak, to proszę bardzo )

                  Bułat Okudżawa
                  (jego też nie może zabraknąć)

                  Opuszczajcie co prędzej sine zasłony
                  Siostro żadnych już lekarstw nie dawaj tu
                  Oto stają przy łóżku milczące pobladłe:
                  Wiara, Miłość, Nadzieja jakby ze snu...

                  Rozkoszują się teraz moim widokiem
                  Chociaż puste sakiewki wypadły im z rąk
                  Ty nie tęsknij i nie smuć się Wiaro trwożliwa
                  Jeszcze tylu dłużników odejdzie w mrok.

                  Coś ci powiem bezsilnie i delikatnie
                  Moje ręce łowiły pieszczotę nie raz
                  Ale nie smuć się, nie trwóż matko Nadziejo
                  Jeszcze tylu na ziemi masz synów, co gwiazd.

                  A do Ciebie, Miłości wyciągam me dłonie
                  Wciąż pokornie wsłuchany byłem w twój głos.
                  Ty się nie martw i nie bój ma powiernico
                  Pora odejść, bo taki człowieczy los.

                  Pora odejść. Już słońce stanęło w oknie
                  Tak jak staje u progu każdego dnia.
                  Trzy siostrzyczki, trzy żony, trzech sędziów uczciwych
                  Otwierają mi kredyt co wiecznie trwa.
                  • braineater Re: Żona 12.09.05, 20:44
                    no to klasyki nawrót wtóry:

                    Wacław Potocki

                    Baba

                    Że mięsa nie jem, starą trzymający modę,

                    Babę mi tatarczaną upiększy we środę,

                    Prosi pani, żebym jadł, póki nie wystydnie,

                    Póki ciepła, bo zimna nie ma smaku, zbrzydnie,

                    Choćbyś ją w maśle maczał. Toć, rzekę, prawdziwa:

                    I taka jest pieczona baba, jak i żywa.

                    Ciepłej jeszcze zażyjesz; jak ją wiek wychłodzi,

                    Choćbyś ją złotem osuł, biesowi się godzi.

                    Do tamtej masła trzeba, do starej niewiasty

                    Złota; choć ciepła, jako próchno bez omasty.

                    Zejdzie się masło z baby do inszej polewki,

                    Zejdą często pieniądze jej do młodej dziewki.
                    • po_godzinach Re: Żona 12.09.05, 20:53
                      cóż, taka kolej rzeczy ...


                      Gdy się człowiek robi starszy,
                      Wszystko w nim po trochu parszy-
                      wieje;

                      Ceni sobie spokój miły
                      I czeka, aż całkiem wyły-
                      sieje.

                      Wówczas przychodzą nań żale,
                      Szczęścia swego liczy zale-
                      głości.

                      I mimo tak smutne znamię,
                      Straszne go chwytają namię-
                      tności...

                      Z desperacją patrzy czarną
                      Na swe lata młode zmarno-
                      wane,

                      W wspomnień aureolę boską
                      Pręży myśli swoje rozko-
                      chane...

                      Z żalem rozważa w swej nędzy
                      Każde "nicniebyłomiędzy-
                      nami",

                      Każdy nie dopity puchar,
                      Każdy flirt młodzieńczy z kuchar-
                      kami...

                      Wspomni z jakąś wielką gidią
                      Swe gruchania, ach jak idio-
                      tyczne,

                      I czuje w grzbiecie, wzdłuż szelek,
                      Jakieś dziwne prądy elek-
                      tryczne...

                      Jakąś gęś, z którą do rana
                      Szukali na mapie Ana-
                      tolii,

                      Jakiś powrót łódką z Bielan,
                      Jakiś wieczór pełen melan-
                      cholii...

                      Gdybyż, ach, snów wskrzesła mara,
                      Dziergana w rozkoszy ara-
                      beski.

                      Gdybyż bodaj raz, ach gdyby
                      Sycić swą CHUĆ jak sam Przyby-
                      szewski!...

                      ...I wdecha zwiędłe zapachy
                      Nad swych marzeń trumną nachy-
                      lony,

                      I w letnią noc, w smutku szale
                      Łzami skrapia własne kale-
                      sony...

                      T. Żeleński - Boy
                      • braineater Re: Żona 12.09.05, 21:04
                        próba wytrzymałości automatu kropkowego na rozpasanie poezji Aretina - przekład
                        anonimowy:)

                        Pietro Aretino

                        Jebmy się, ukochana, jebmy się zaraz,
                        wszak po to, by się je.., istniejemy wszyscy,
                        ty c h u j a uwielbiasz, a ja kocham p i z d y,
                        bez tego, moja droga, świat o c h u ja ł b y naraz.

                        A gdyby post mortem zbożnym było j e bać, zaraz
                        rzekłbym: na zabój j eb my się, kochana,
                        bowiem tam wy je bi emy Ewę i Adama;
                        a że gorzką jest śmierć, poznała ta para.

                        - Zaiste, to prawda, że gdyby ci łotrowie
                        z drzewa jabłka zdradzieckiego nie zdjęli,
                        to by się nie miewali ku sobie kochankowie.

                        Porzućmy lecz krotochwile i aż do gardzieli
                        wbij mi c h uj a, i spraw, aby w duszy mej mowie
                        rozdarł się krzyk śmierci i narodzin; a jest-li

                        to możliwe i po twojej woli,
                        to nie odmów mej piździe także jąder swoich,
                        twojej i mojej świadków słodkiej tej swawoli.
                        • po_godzinach Re: Żona 12.09.05, 21:19
                          (z lekka hmmm ... zamilkłam) ))

                          ale ...

                          wiedzą o nim
                          moje nabrzmiałe piersi
                          pocałunkiem obudzone o zmroku

                          ramię draśnięte
                          pamięć
                          drzemiąca w zagłębieniu dłoni

                          we wnętrzu moim
                          okwitł
                          jak kolczasty krzak głogu

                          zmarznięte ptaki
                          moich nocy
                          sfrunęły wszystkie
                          jedzą

                          H. Poświatowska
                          • braineater Re: Żona 12.09.05, 21:25
                            To na zakończenie, w ramach podzięki za przemiła wymiane mysli złotych, kolejny
                            klasyk, akurat mój faworyt, czyli Franciszek Villon w tłumaczeniu Maleńczuka,
                            stylizowany na klasyczne tłumacznei Boya:


                            Posłuchay młoda Rozalijo
                            Co rady szukasz w oney dobie
                            Y ty nadobna Cencylijo
                            Teraz jest myśleć czas o sobie

                            Bierz tylko chłopców szaley z niemi
                            Bierz pilno by pirszego z brzegu
                            Bo starzy są tu na tey ziemi
                            Jak grosz co wyszedł już z obiegu

                            Y ty rzeźniczko Katarzyno
                            W tańcu wszelakim dobrze szczwana

                            Y ty Szewczycho Wilhelmino
                            Nie chciey obrażać Stwórcy Pana

                            Bierz tylko chłopców szaley z niemi...

                            Ioaśko ty tam młynarzowa
                            Omotać się jednemu nie day
                            Ty Zośka coś jak orzech zdrowa
                            Gdzie możesz krasę swoją sprzeday

                            Wszak wszytkie wszytkie tak jak jedną
                            Starość powoła do szeregu
                            A starzy są tu na tey ziemi
                            Jak grosz co wyszedł już z obiegu

                            Pozdrowienia i dzięki raz jeszcze:)
                            • po_godzinach Re: Żona 12.09.05, 21:27
                              Ech, tez myslałam o Villonie ))

                              Też Ci bardzo dziekuję )
    • Gość: M Re: Żona IP: *.elk.mm.pl 12.09.05, 20:55
      Wieszcz, "Dziady" cz.IV: "Gdy na dziewczynę powiedzą "żono", to już ją żywcem pogrzebino".
      • Gość: agrest Re: Żona IP: 217.149.242.* 13.09.05, 10:19
        Konia z rzędem temu, kto zgadnie, czyje to:

        Usłyszał od Jegomości:
        -Nie żeń się chłopie z czystej miłości
        zaraz się dowiesz w takowym stanie-
        miłość odejdzie, baba zostanie.
        • braineater Re: Żona 13.09.05, 11:09
          Godny następca Xiędza Baki - ksiądz Twardowski

          Za konia dzięki
          a z rząd może się przydać:)

          Pozdrowienia:)
          • Gość: agrest Re: Żona IP: 217.149.242.* 13.09.05, 12:16
            Nagrodę prześlemy pocztą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka