grenzik Re: "Legalizacja" dla odpowiedzialnych 25.09.05, 15:48 Witam! Pośród wielu internetowych dyskusji nt. legalizacji tzw. miękkich narkotyków, zbyt wiele głosu, a właściwie krzyku, słychać ze strony bardzo młodych, nieodpowiedzialnych przecież jeszcze za siebie ludzi, lub osób o bardzo płytkim, czysto konsumpcyjnym podejściu do zagadnienia. Sprawa nie jest zapewne nader istotna - kraje naszego kręgu kulturowego i geopolitycznego borykają się w końcu ze znacznie poważniejszymi problemami. Mimo tego, chciałbym rozpocząć na forum poważną dyskusję dotyczącą "za i przeciw" wobec liberalizacji prawa względem marihuany i jej pochodnych, a właściwie wobec osób używających ww. środki. Po przeczytaniu kilkudziesięciu wypowiedzi na forum GW - poświęconych oczywiście tej kwestii - dostrzegłem groźną wręcz dysproporcję pomiędzy, powiedzmy to szczerze: "gó..arzami" i osobami posiadającymi zdolność do rzeczowej wypowiedzi. Postarajmy się zatem porozmawiać poważnie o zaletach i wadach restrykcyjnego prawa lub liberalnych przepisów. Powyższy wstęp skomentuję osobistymi wrażeniami. Przebywając w Amsterdamie, parę lat temu zmieniłem zupełnie stosunek do narkotyków. Wizji z podwórek, klatek schodowych i parków pełnych plastikowych butelek z folią aluminiową na szyjce, przeciwstawiła się wizja ogólnie dostępnych lokali, kultury spożywania specyfików, kultury korzystania z jego skutków. Ale przede wszystkim: dobrze rozpowszechnionej, skutecznej edukacji na ten temat. Dla prostego porównania z warunkami panującymi w naszym kraju napiszę tylko, że o ile nietrudno w pełnym alkoholu barze spotkać u nas małoletniego, o tyle w Holandii spotykałem w Coffeeshop'ach jedynie osoby dorosłe (nie wykluczam sporadycznych wizyt nieletnich - zwłaszcza w trakcie sezonu). Poważne doinformowanie ludzi na ten temat, jest zadaniem dla osób odpowiedzialnych i rozgarniętych, temu służyć ma to forum. Proszę zatem: piszcie o jakich źródłach kulturowych wiecie, o jakich rozwiązaniach prawnych słyszeliście, z kim rozmawialiście i co sami robicie. Grenzik aka Dr.Cubana[PL] PS: I bez cytatów z hip-hop'owych manifestów najaranych dresów! Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: "Legalizacja" dla odpowiedzialnych 25.09.05, 16:11 Odpowiedzialność... Nie tutaj, nie z tymi ludźmi, nie teraz... Aktualnie mamy w sumie sytuacje w miare normalną, bo każdy w miarę normalny sprzedawca ziół, powie 12 latkowi 'sp...j", czego, jak uczy doświadczenie, nie zrobi 99% sprzedawców całkiem legalnego w końcu alkoholu. Edukacja antyalkoholowa nie istnieje, a w kwestii antynarkotycznej istnieje jedynie propaganda, bardzo ostra, i bardzo niemerytoryczna - i dotyczy to niestety obu stron konfliktu. I nie zmieni się to obawiam, jeszcze przez wiele lat. Legalizacja pochodnych cannabis nie wchodzi w grę - nie w tym kraju, gdzie przez 45 lat narkotyków nie było:P (co np doskonale udowadnia chociażby lektura róznych wspomnień z lat 60 i 70:), lub tez kwestaia ta dotyczyła jedynie 'marginesu społecznego'. Nie da rady z dnia na dzień zmienić świadomości społeczeństwa bombardowanego co chwilę z sufitu wziętymi argumentami pro i contra. Jedynym, co mogłoby wpłynąć na zmianę tej sytuacji byłaby ogólnonarodowa debata - próbował to, z zerowym, co prawda skutkiem zorganizować ostatnio jakiś warszawski urzędas, ale nadal wydaje mi się, że jest to jedyna droga - rozmawiać, argumentować, uczyć. Tyle, że teraz pytanie, kto ma uczyć. Kto z ludzi z autorytetem przyzna się do palenia konopii? Kto własnowolnie narazi się na etykietkę narkomana w naszym przaśno-wódczanym kraju? A do przemyslenia gruntownego i tak pozostaje jeszce jedna kwestia: czy ja, jako palacz chciałbym przysparzać moim hobby kasy państwu? Czy jednak wolałbym nadal swoje pewne i nie dotkniętę klęską podatku źródła? Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
grenzik Re: "Legalizacja" dla odpowiedzialnych 26.09.05, 00:10 I o to właśnie chodziło. Nie, żeby jakiś gó..arz zaczął drzeć się z CAPS LOCK'iem, że "legalize it", tylko żeby napisać coś składnie i ładnie. ps: tx brntr Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: "Legalizacja" dla odpowiedzialnych 26.09.05, 09:49 Zgadzam się, że dysusja na poziomie jest potrzebna i przyłączam się. Podstawą każdej dyskusji powinny być fakty. Fakty naukowe (medyczne) dotyzące marihuany, które są do zaakceptowania przez obie ze stron. Dopiero po tym, jak zbiór takich faktów zostanie zaakceptowany przez obie strony dyskusji, można zacząć rozmawiać o kwestiach etycznych i prawno-ustawowych w sprawie legalizacji - bez tej podstawy będzie to rozmowa ze ślepym o kolorach. Otóż w kewstii faktów, aktualny stan wiedzy medycznej mówi, że: 1. Uzależnienie: Marihuana nie powoduje uzależnienia fizycznego organizmu. 2. Przedawkowanie: Nie można "przedawkować" marihuany (tak aby groziła śmierć) 3. Szkodliwość fizyczna: Marihuana zwiera więcej substancji smolistych niż tytoń i to one stanowią główne źródło jej szkodliwości. A więc palona regularnie może zwiększyć ryzyko raka płuc i chorób serca. Jednak zwykle marihuane zażywa się w o wiele mniejszych dawkach i rzadziej niż tytoń. Mimo tego jednak, ma ona negatywny wpływ na kondycję fizyczną organizmu. 4. Szkodliwość na psychikę - efekt bezpośredni: Bezpośrednie efekty po przyjęciu marihuany to zwykle senność, uspokojenie, rozkojarzenie, napady śmniechu. Czasem mogą nastąpić napady depresji i strachu. Marihuana natomiast nie powoduje zachowań agresywnych i aspołecznych (przestępczych). 5. Szkodliwość na psychikę - efekt długofalowy Efektami długotrwałego (kilka lat) i częstego (codziennie) palenia marihuany mogą być zmiany w psychice (typu depresyjnego) oraz obniżenie sprawności umysłowej. Dla porównania zobaczmy jak w tych samych kategoriach wypada alkohol (legalny prawie wszędzie i raczej za przyzwoleniem społecznym i państwowym): 1. Uzależnienie: Alkohol może uzależnić fizycznie 2. Przedawkowanie: Można przedwkować (przyjąć dawkę śmiertelną) alkoholu 3. Szkodliwość fizyczna: Pity regularnie jest szkodliwy na praktycznie cały organizm. Głównie wątrobę, serce i nerki. 4. Szkodliwość na psychikę - efekt bezpośredni: Alkohol wyzwala większą śmiałość, brawurę, często podnosi agresję i pobudza. Zachowania aspołecznie (przestępcze) pod wpływem alkoholu są częste i alkohol często jest ich głównym źródłem. 5. Szkodliwość na psychikę - efekt długofalowy Regularne picie dużych dawek alkoholu obniża sprawość umysłową i powoduje zmiany w psychice. Jak widzimy, racjonalne względy medyczne nie staniowią podstawy do tego aby delegalizować marihuanę, chyba że równocześnie chcemy zdelegalizować alkohol. Być może więc są jakieś względy społeczne? Otóż jeżeli chcemy rozmawiać o faktach, to trzeba jasno powiedzieć, że nieprawdą jest jakoby ludzie biorący marihuanę sięgali po twardsze narkotyki. Poprostu ci którzy sięgneli po narkotyki twarde, sięgneli też po marihuane, nie mówiąc już o tym, że zwykle nadużywali też tytoniu i alkoholu. Inaczej mówiąc, jeżeli ktoś ma skłonności do odurzania się czym popadnie, to wśród różnych narkotyków które zażywa znajdzie się też marihuana, jednak ludzie którzy świadomie sięgają po marihuanę bo zdają sobie sprawę, z tego jaki jest jej poziom szkodliwości, nie sięgną po narkotyki twarde tak samo jak nie sięgną po nie ci któzy zdecydowali się pić alkohol lub palić papierosy. Podsumowując - marihuana JEST szkodliwa społecznie i medycznie, jest to wg mnie fakt bezdyskusyjny. Jest ona jednak TAK SAMO (lub mniej) szkodliwa jak alkohol czy tytoń, a więc nie ma racjonalych powodów do jej delegalizacji. Wynika z tego, że podstawą do nielegalności marihuany są względy kulturowe i społeczne - Tytoń i alkohol były znane już bardzo dawno w cywilizowanej Europie i stały się częścią kultury. Są tak osadzone w kulturze, że mimo iż z medycznego i społecznego punktu widzenia są dosyć szkodliwe, żadne ustawodastwo nie zdecydowało się na ich delegalizację (próby prohibicji w USA jak wiadomo przyniosły więcej szkody niż pożytku). Zbliżamy się więc do nieuchronnego wniosku: Państwo decydując co jest legane, a co nie w pierwszej kolejności kieruje się społecznym przyzwoleniem, a dopiero w drugiej kolejności względami naukowymi. Gdyby tak nie było, to wszelkie środki odużające (np. alkohol i tytoń) powinny być zakazane, a nie są. Osobiście uważam, że sytuacja taka nie jest zła o ile społeczne przyzwolenie nie obejmuje środków takich jak narkotyki twarde, które są w sposób bardzo jaskrawy społecznie szkodliwe (wywołują agresję, b. silnie uzależniają, wzmagają przestępczość itd...). Natomiast w kwestii środków nico mniej szkoldiwych, jak tytoń, marihuana i alkohol może decydować społeczeństwo. Tak samo jak w czasach prohibicji zakazywanie czegoś czego wszyscy potrzebowali i nie postrzegali jako złego mijało się z celem, tak samo zakazywanie marihuany, wbrew społeczeństwu mija się z celem. Obecnie jednak nie można powiedzieć, że większosć społeczeństwa aprobuje marihuanę - tak nie jest. Dlatego uważam, że legalizacja narkotyków miekkich w kraju takim jak Polska nie jest jeszcze potrzebne - takie posunięcie spotkało by się ze sprzeciwem większości społeczeństwa dla którego marihuana jest czymś obcym i złym. Natomiast konieczna jest depenalizacja posiadania narkotyków miękkkich - karanie więzieniem, jak przestępcę, człowieka którego jedyne przewinienie polega na posiadaniu substancji nie akcpetowanej ze względów kulturowych (nie racjonalnych) mija się z celem. Podsumowując, legalizacja narkotyków miękkich przy obecnym poziomie świadomości na ten temat w Polsce jest poprostu niepotrzebna. Natomiast posiadanie tych narkotyków (na własny użytek, do określonej ilosci, np 5g) nie powinno być karane więziemiem, ponieważ nie jest szkodliwe społecznie, a jedynie społecznie nieakcpetowane. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: "Legalizacja" dla odpowiedzialnych 26.09.05, 09:53 > na ten temat w Polsce jest poprostu niepotrzebna. Natomiast posiadanie tych > narkotyków (na własny użytek, do określonej ilosci, np 5g) nie powinno być > karane więziemiem, ponieważ nie jest szkodliwe społecznie, a jedynie społecznie > > nieakcpetowane. Oczywiście miałem na myśli: "nie jest szkodliwe społecznie (bardziej niż inne legalne substancje), a jedynie społecznie nieakcpetowane." Odpowiedz Link Zgłoś
grenzik Re: "Legalizacja" dla odpowiedzialnych 26.09.05, 11:56 Delegalizacja marihuany ma podobno swoje korzenie w polityce stanów zjednoczonych sprzed ponad stu lat. Słyszałem, że plany importu niezwykle taniego surowca z Azji (mam na myśli konopie oczywiście i to przeznaczone do zastosowań przemysłowych) zagroziły amerykańskim producentom bawełny, którzy lobbowali za delegalizacją, aby pozbyć się kłopotu. Nie wiem, czy to prawda, ale brzmi prawdopodobnie i stanowi bardzo dobre tło dla faktu, że delegalizacja z przyczyn rzekomej troski o stan zdrowia społeczeństwa jest mało sensowna. Odnosząc się natomiast bezpośrednio do tego co facet napisał, to faktycznie legalizacja miękkich narkotyków nie jest jeszcze w Polsce na miejscu, natomiast bardzo istotną sprawą jest wspomniana depenalizacja. Oczywiście do całkowitej nie dojdzie, ale przepisy muszę stać się liberalne wobec indywidualnych posiadaczy, używających. Niestety - ten głos już zagłuszono: niedawno w TVP 1 lub 2, pewna wykształcona pani zajmująca się narkomanią tłumaczyła, że zaostrzenie przepisów sprzed paru lat wszystkim utrudniło życie. Pani prowadząca tak pokręciła rozmowę, żeby i tak wyszło, że "to jest złe". Normalnie nie dawała jej kończyć. Przyjaciel z Niemiec, nota bene policjant, zaskoczony był gdy opowiadałem mu o kwestii posiadania u nas. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: "Legalizacja" dla odpowiedzialnych 26.09.05, 12:39 Fakty - delegalizacja cannabis w Stanach związana była z delegalizacją alkoholu, czyli słynną antygangsterską prohibicją. I nagle panowie ustawodawcy odkryli, że społeczeństwo odnalazło dużo fajniejszy środek zastępczy i zbytnio sie prohibicją nie przejęło:) więc zdelegalizowali marysię, zgodnie z pierwszą zasada państwowego myślenia: bo czemu ma być fajnie skoro może być do dupy?:) Od tego czasu zaczeła także narastać pseudomedyczna propaganda, mająca wmówić ludziom szkodliwość tego środka - dość skutecznie, jak widac chcociazby po dzisiejszej Polsce, gdzie nie widzi się szkodliwości posiadania 13ciorga dzieci, ale szkodliwośc jednego blanat to już zamach na całe społeczeństwo... A wracając do gó..arzy z caps lockiem i 'legalize it!', to obawiam się, że to oni w końcu najprędzej zmienią to debilne prawo, bo nikt chyba nie może sobie pozwolić by 60-70% członkow społeczeństwa w wieku produkcyjnym trzymać w więzieniach. A depenalizacja nie nastąpi, póki idotyczne przepisy będą na tym samym poziomie premiowac gliniarzom i prokuratorom, wsadzenie 16 latka z gramem haszu a wsadzenie seryjnego mordercy. Skoro nie gra, a wynik idzie w świat, to prościej łapac upalonych niż uzbrojonych. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
grenzik Re: "Legalizacja" dla odpowiedzialnych 26.09.05, 14:59 A to ciekawe... Myślę, że z tą delegalizacją to jedno i drugie mogło mieć poważny wpływ na kształt rzeczy. Zastanawiam się też poważnie, czy nie ma w tym wszystkim czegoś z - powiedzmy - takiej socjo-psychologii. Marihuana wpływa dość poważnie na odbiór otoczenia i to ze skutkiem długofalowym, ja osobiście czuję, że w jakiś głęboko wewnętrzny, osobisty sposób, używka ta poszerzyła moje horyzonty. I nie tylko w zakresie narkotycznych doznań. Przede wszystkim wpłynęła na otwarty sposób myślenia. Bo przecież nad reakcjami ludzkiej psychiki na ten środek można się poważnie zastanowić i wyciągnąć ciekawe wnioski. Znacznie ciekawsze, niż po alkoholowych libacjach, przywołując bolesne dla naszego społeczeńśtwa porównanie. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: "Legalizacja" dla odpowiedzialnych 26.09.05, 15:09 Niepotrzebnie wchodzisz w mistykę. Jak powiedziałby jeden z moich znajomych :"bania to jest bania" I tyle. Tego nalezy się trzymac, bo z przekazem duchowo spirytystycznym, chociażbyś weń głęboko sam wierzył, masz nikłe szanse przedarcia się. Ty mowisz 'otwarcie', 'głębsze zrozumienie', ludzie niepalący czytają 'haluny' i 'apatia'. I nie będziesz w stanie swojego całkiem subiektywnego odczucia sprzedać, uczynić go wiarygodnym. Oczywiście, jak pisze facet123, jest to używka jak każda, przyjmowana, powoduje pewne zmiany zarówno w psychice, jak i chemii organizmu ale wszystko to da się wytłumaczyc bez uciekania się do kategorii mistycznych - tak jak tłumaczy się wpływ alkoholu, czy nikotyny. Ja rozumiem że w starożytności istniało zapotrzebowanie na interwencję sił nadprzyrodzonych i najłatwiej dowody na to było odnaleźć w winie i grzybkach halucynogennych, ale to było dobrych pare tysięcy lat temu. Teraz jeśli chcesz kogokolwiek przekonać, to raczej należałoby się skoncentrowac na empirycznie potwierdzalnych wpływach zioła na organizm i na tej bazie budowac argumentację. Inaczej lądujesz w śmietniku z napisem 'era wodnika', 'posthippisowskie brednie' i nikt nie będzie cię słuchał nawet jesli masz rację. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
grenzik Re: "Legalizacja" dla odpowiedzialnych 26.09.05, 18:47 Nie chodziło mi o mistykę. Odnosiłem się raczej do rozmowy o przyczynach delegalizacji. Ale zgoda.. Trochę poleciałem poza temat :) Odpowiedz Link Zgłoś
baltazarus Pytanko 26.09.05, 16:02 Jeśli każdy może legalnie kupić i wypić rozpuszczalnik to dlaczego nie może się legalnie zaćpać. I proszę mi nie mówić, że rozpuszczalnik ma przede wszystkim inne zastosowanie, bo natkotyki też mają. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: Pytanko 26.09.05, 16:04 a ktos pije rozpuszczalnik ??? przeciez to chyba jest niesmaczne ... Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Pytanko 26.09.05, 16:11 Sporo osób - wystarczy przefiltrować przez chlebek, zamknąc oczeta i wmowic sobie, że to ambrozja. Ludzie mają odporne organizmy i duże pragnienie:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach Re: Pytanko 26.09.05, 16:21 ciekawe, czy się od tego rozpuszcząją ) no ale cóż, są smaki i smaczki ) PS. Jeśli mamy godzić się na śmierć z przedawkowania narkotyków, powinniśmy tez godzić się na zapicie na śmierć i nie ratować samobójców, czy tak ? Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Pytanko 26.09.05, 16:36 Oczywiście - każdemu wolna droga ze świata. Z przepicia obawiam się, że czy sie na to zgodzimy czy nie, wymrze jeszce parę promili naszego narodu, więc nie widze powodu by z tym walczyć. Ochraniać ewentualnie nalezy rodziny tych ludzi a im samym po prostu szybciutko dolewać... Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Pytanko 27.09.05, 08:51 Co do picia rozpuszczalnika, to każdy może go na własną odpowiedzialność wypić (nie ma specjalnych regulacji prawnych obrotu rozpuszczalnikiem), jednak wypicie rozpuszczalnika co najwyżej spowoduje chorobę lub śmierć tego który go wypił. Rozpuszczalnik nie wywołuje społecznie szkodliwych zachowań, w każdym razie nie bardziej niż alkohol, który jest legalny. Natomiast narkotyki twarde powodują o wiele poważniejsze uzależnienie i skłaniają uzależnionego do popełniania czynów wysoce aspołecznych - byli narkomani twierdzą, że na głodzie zrobiliby wszystko dla następnej dawki i często to "wszystko" robili - np. kradli. Również pod wpływem narkotyków twardych człowiek zachowuje się często agresywnie. Dlatego w pełni rozumiem dlaczego państwo z troski o swoich obywateli (w tym tych którzy mogliby stać się ofiarami wybryków narkomanów) zabrania ich używania. Jednak narkotyków miekkich nie dotyczy ani przypadek z rozpuszczalnikiem (bo nie są tak szkodliwe), ani z alkoholem (bo nie powodują tak potencjalnie niebezpiecznych zachowań), a ani oczywiście z narkotykami twadymi. Prawda jest taka, że jeżeli z socjologicznego i etycznego punktu widzenia coś tu jest wątpliwe, to jest to legalność alkoholu, a nie narkotyków miękkich, bo alkohol jest dla społeczeństwa bardziej szkodliwy. Odpowiedz Link Zgłoś