Dodaj do ulubionych

A Hitler zza grobu triumfuje

14.10.05, 17:04
Wieszliśmy psy na księciu Harrym, że na bal ubrał się w mundur faszystowski. A
pod nosem, w kraju nad Wisłą, ludzie paradują i fotografują się uniformach
hitlerowskich, nie widząc w tym nic złego. W produkcji weszelkiej maści
gadżetów, pamiątek, pohitlerowskich także nie widzą nic złego. Jest zbyt, to
jest podaż, czy odwrotnie? Kto kogo napędza? A może zwyczajnie mamy nieudolne
prawo?

"Producenci IV Rzeszy
W ciągu ostatnich paru lat Polacy wyrośli na giganta rynku pamiątek po
Wehrmachcie i SS
- To triumf Hitlera zza grobu - załamuje ręce profesor Witold Kulesza,
prokurator ścigający zbrodnie nazistów.
Piotr Janiszewski ma 31 lat i naprawdę elegancko wygląda w mundurze oficera
Waffen SS. Może przekonać się o tym każdy, kto odwiedzi jego mieszkanie. Koło
telewizora stoi fotografia. Młody Polak w hitlerowskim mundurze. Zieleń sukna
podkreśla bladość jego policzków, jakby niedawno wrócił z frontu wschodniego.
Do oficerskiej bluzy przypiętą ma wstążkę za Krzyż Żelazny II stopnia. Na
lewej kieszeni drugi Krzyż Żelazny, tym razem I stopnia.
- Z wykształcenia jestem blacharzem samochodowym, a ostatnio pracowałem jako
kierownik budowy. To było gorsze od frontu wschodniego. Praca po 12 godzin
przez siedem dni w tygodniu za tysiąc złotych miesięcznie. Dlatego
postanowiłem założyć własny biznes. Najlepiej taki, żeby dało się połączyć
pasję z pieniędzmi. No i się udało.
Od półtora roku Janiszewski zaopatruje ludzi, którzy chcą przebierać się za
żołnierzy III Rzeszy. - Zacząłem od naszywek SS. Tak się dobrze sprzedawały,
że szybko rozszerzyłem produkcję - wspomina.
Po kilku tygodniach postanowił rzucić się na głęboką wodę. Znalazł
doświadczonego krawca wojskowego, który szył mundury jeszcze dla Ludowego
Wojska Polskiego, i namówił go do współpracy. Przyznaje, że pierwszy mundur
nie był zbyt udany, ale i tak szybko się sprzedał. Z czasem szło mu coraz
lepiej. Po niespełna roku ma na koncie 500 sprzedanych mundurów. Naszywek z
nazwami jednostek czy stopniami wojskowymi nawet nie próbuje liczyć. Za to
niechętnie chwali się swoimi zarobkami. Niełatwo też do niego dotrzeć. -
Najlepiej szukać mnie na Allegro. Ci, którzy chcą, znajdą mnie bez problemów -
mówi. Mundury zamawia się za pomocą maila. Wystarczy przesłać swoje zdjęcie i
dokładne wymiary. Ci, którym bardziej zależy na dyskrecji, zamawiają i
odbierają je osobiście.
Kilka miesięcy temu Janiszewski wzbogacił repertuar o odznaczenia. - Taki
Krzyż Żelazny. Niełatwo było zdobyć, ale łatwo go podrobić - żartuje i otwiera
plastikową skrzynkę na narzędzia pełną faszystowskich odznaczeń. Niedawno
wypuścił na rynek złotą odznakę za własnoręczne zniszczenie pięciu czołgów. A
ostatnio dostał zamówienie z Estonii na emblematy ich jednostek, które
walczyły po stronie niemieckiej.
O klientów zagranicznych musi dbać, bo odbierają jedną trzecią jego produkcji.
- Kupują Czesi, Rosjanie, Anglicy. Ale najbliższe kontakty mam z Niemcami, bo
oni wolą nie korzystać z pośrednictwa Internetu i kupują osobiście - tłumaczy.
Za Odrą mundury jego produkcji nosi około 150 Niemców. Część z nich to
weterani II wojny światowej albo ich dzieci - zamiast po rzeźbione szachy do
Krakowa wolą wpaść do Bydgoszczy po mundur jednostki, w której walczył ojciec.
- To świetni klienci. Dobrze płacą i zawsze rzucą kilka uwag, jak dana odznaka
czy mundur powinny wyglądać. Bo w tej branży jest taka konkurencja, że każdy
szew musi być na swoim miejscu - zdradza Janiszewski.
Branża, w której pracuje, najmniej podoba się jego żonie, której sukienki
wiszą w garderobie koło czarnych, galowych mundurów SS. - Co ja poradzę, że
ten produkt sprzedaje się najlepiej? - broni się młody Polak. Paradoksalnie
kupują je najczęściej mali, grubi i z wadą wzroku. Tacy, których w SS byś nie
uświadczył ze względów rasowych. I to jest właśnie chichot historii.
Rozluźnione prawo
Bum na niemczyznę zaczął się na początku lat 70. - Wcześniej nikomu by nawet
do łba nie przyszło handlować czymś ze swastykami. Drgnęło za Gierka, jak
otworzono granice i zaczęli się do nas zapuszczać kolekcjonerzy z Zachodu -
opowiada D., rocznik 1964, jeden z największych kolekcjonerów militariów III
Rzeszy w Polsce. Nagle okazało się, że za "kawałek żelastwa", na przykład
oficerską szpadę SS, można sobie kupić malucha. Do połowy lat 80.
kolekcjonerów i poszukiwaczy hitlerowskich fantów było nie więcej niż 20. Dziś
liczy się ich w setkach, tak jak w setkach liczy się sprzedane wykrywacze metalu.
Mekką kolekcjonerów stało się Allegro. Według danych portalu w stałej ofercie
sprzedawanych jest od tysiąca do dwóch tysięcy przedmiotów związanych z armią
III Rzeszy. Jedne aukcje się kończą, zaraz zaczynają się następne. - Handel, a
nawet produkcja nazistowskich pamiątek nie jest przestępstwem. Nasze prawo
milczy w tej sprawie - tłumaczy Artur Brzęczkowski, szef działu marketingu
portalu Allegro.
wiadomosci.onet.pl/1252206,2679,1,1,kioskart.html
Obserwuj wątek
    • ijaw Produkcja gadżetów faszystowskich 31.10.05, 18:32
      O produkcji gadżetów faszystowskich w interwencji polsatowskiej

      "Liberalne polskie prawo karne nie zabrania szyć mundurów faszystowskich,
      zabrania jedynie propagować ustrój faszystowski. Granica miedzy tym, co wolno a
      czego nie - jest płynna, więc kto jest przedsiębiorczy bez skrupułów, ten z tego
      korzysta.
      Produkowane w Polsce mundury wojsk faszystowskich oraz alianckich są
      przeznaczone głównie na eksport. Tylko w poznańskiej szwalni szyje się około 5
      tysięcy mundurów rocznie. Głównie na potrzeby filmu i grup odtwarzających bitwy.
      W Niemczech szycie faszystowskich mundurów wraz z pagonami jest zabronione. W
      Polsce - nie. Niemcy kupują więc u nas. Bo tanio i z wojskowymi naszywkami.
      Identyczne mundury, w jakich żołnierze Wermachtu i SS najechali we wrześniu 1939
      roku Polskę.
      Emocji przy tym hitlerowskim temacie jest sporo, bo pieniądze ze sprzedaży tego,
      co z Hitlerem związane są spore. Zarabiają więc też ci, którzy mają niezbędne
      akcesoria do munduru - np. hitlerowskie ordery. Jak często twierdzą -
      oryginalne. Bez problemu można kupić ordery na pchlim targu.
      Rozpowszechnianie a nawet gromadzenie przedmiotów o znaczeniu faszystowskim było
      w Polsce karane nawet do 5 lat więzienia.
      Od 1 września 1998 roku Kodeks Karny złagodzono. Karane jest tylko propagowanie
      ustroju faszystowskiego - na przykład wznoszenie okrzyków faszystowskich,
      przekonywanie innych do idei Hitlera. Można za to "dostać" maksymalnie dwa lata.
      Realizacja: Adam Bogoryja-Zakrzewski abogoryja@polsat.com.pl (Telewizja Polsat)

      interwencja.interia.pl/ekstra/news?inf=681224

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka