Dodaj do ulubionych

Cały dom na głowie kobiet

19.10.05, 07:44
widocznie polskie kobiety na to sie godza. kto jest winien ze maz jest
alkoholikiem , nie on tylko jego zona
Obserwuj wątek
    • barbara_gostynska Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 08:09
      coż poradzić że Panie na to sie godzą.I jeszcze maja zrónać wiek w którym
      kobiety i mężczyżni będa wybierać się na emeryture.I na to też się godzą jak
      takie krówki prowadzone na rzez.Nic ujać lubimy być wykorzystywane.A może tak
      głupie że nie chce walczyć nam sie o swoje godne życie.a potem starośc,
      • anka1 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 08:27
        ani nie jestesmy glupie ani nie lubimy byc wykorzystywane. ale sprobuj
        zawalczyc o swoje prawa a zostaniesz w najlepszym razie nazwana wredna
        feministka. najgorszy jest brak solidarnosci wsrod samych kobiet. jedna druga
        nieraz utopilaby w lyzce wody.
        a jaki jest stosunek do kobiet w Polsce w ogole to widac. np. po tym jakie jest
        podejscie do inicjatyw Magdaleny Środy. od kpin i lecewazenia po wrecz chamskie
        komentarze i to nawet ze strony dostojnikow koscielnych.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:04
          > ale sprobuj
          > zawalczyc o swoje prawa a zostaniesz w najlepszym razie nazwana wredna
          > feministka.

          Zależy, czego boisz się bardziej:
          Tego, że ktoś cię nazwie wredną feministką?
          Czy tego, że będziesz przez resztę życia wykorzystywana?

          Moim skromym zdaniem wybór jest prosty.
          • femine09 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:57
            rzeczywiscie kontynuuj obawe do nazwania Cie feministka i to jeszcze wredna bo
            to przeciez nie do zniesienia, nie walcz lepiej o nic, tylko cicho siedz i
            przytakuj mezczyznom.czy tego jako kobieta na prawde chcesz???????!!!!!!
                • Gość: powiedz_to_koniowi U mnie w rodzinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 14:22
                  U mnie w rodzinie jest tak, że żona robi prawie wszystkie prace domowe.
                  Ja wykonuję pracę, która sama w sobie dla naszej rodziny nie jest potrzebna,
                  ale za to jest płatna. Z kolei moja żona robi takie rzeczy, które dla naszej
                  rodziny mają podstawowe znaczenie, choć nie są płatne.
                  Jak mogę to jej pomagam, jak nie mogę - nie pomagam, i ona to rozumie.

                  Myślę że cała ta krucjata w sprawie "równego traktowania" jest śmieszna, bo
                  same kobiety widzą że są inne niż mężczyźni, mają inne potrzeby, i wcale nie
                  chcą żeby je traktować tak samo jak mężczyzn we wszystkich sferach życia.

                  I bardzo proszę panie mówiące o "wykorzystywaniu" kobiet przez mężczyzn żeby
                  zwróciły uwagę, że w ten sposób zabierają godność tym kobietom, które chcą
                  prowadzić dom, bo to lubią. Wiem że nie wszystkie kobiety tak myślą, ale znam
                  ich całkiem sporo! Ich życiem jest ich rodzina - dla nich to jest ważniejsze
                  niż promowanie samej siebie czy zwiększanie zysku swojego pracodawcy.



                  • patty_vare Re: U mnie w rodzinie 19.10.05, 14:34
                    W twojej rodzinie żona *nie pracuje* zawodowo. A taka sytuacja to jakby nie
                    patrzeć rzadkość.
                    Prawda jest taka, że kobiety mają przeważnie dwa etaty - jeden zawodowy, a drugi
                    domowy. Pogódź się z tym.

                    No i co z twoją żoną się stanie, skoro nie pracuje zawodowo, nie zarabia na
                    swoją emeryturę, jak ją postanowisz porzucić w ramach drugiej młodości w wieku
                    50 lat? Pomyślałeś o tym kiedyś?
                  • blues1970 Re: U mnie w rodzinie 19.10.05, 15:40
                    Sądzę, że prace domowe wykonywane przez mężów (czy też nie) nie mają nic
                    wspólnego z potrzebami (rozumiem, że własnymi) tudzież pracą domową. Taka
                    postawa to chyba wygodnictwo i przyzwyczajenie. Rozumiem, że istnieją pewne
                    prace, których kobieta czy mężczyzna nie wykonują, bo nie umieją (oczywiście
                    nie ma tu podtekstu płci, predyspozycji etc.), jednakże nie dotyczy to
                    większości prac domowych. Prasowanie, sprzątanie, odkurzanie, mycie podłóg,
                    zmywanie, opieka nad dzieckiem, zabawa z nim, edukacja, zwolnienia chorobowe na
                    dziecko itd równie dobrze powinni wykonywać kobieta i mężczyzna w ramach czasu,
                    chęci i czystego altruzimu. Co też czynimy u siebie w domku.
                    • Gość: powiedz_to_koniowi Ależ każdy mówi za siebie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 12:01
                      Ależ każdy mówi za siebie !

                      Ja też nie wyobrażam sobie życia w związku innym niż partnerski.
                      Nie wierzę jednak w te same zasady. Sztywno "równy" podział zadań prowadzi do
                      absurdów typu "nie umyję tego kubka bo to ty z niego piłaś" albo "to co że ty
                      masz w pracy trudny okres a ja mam spokój - twoja kolej na odkurzanie!"

                      W tym wszystkim potrzebna jest niestety miłość.
                      Dzięki niej możemy w pełni zaangażować się w ułatwianie życia tej drugiej
                      osobie - a także powstrzymać się od wykorzystywania takiego "pełnego
                      zaangażowania" żony czy męża.
                      • Gość: sklepowa U mnie konkretnie to tak wyglada: IP: *.cybernet.ch 20.10.05, 17:35
                        Wiele rzeczy robimy razem:
                        wspolnie gotujemy , robimy pranie, zakupy i sprzatanie mieszkania w week-end.

                        Raz, dwa i zalatwione. Nie ma tematu.

                        Ale...
                        Gdy mnie w domu nie ma - a przychodze i jest (w dodatku nie moj !!!) burdel,
                        to wtedy jest problem i ewentualnie temat do rozmowy.

                        Burdel i zaniedbanie moze sie kazdemu zdarzyc, ale bez przesady...

                        P. S.
                        Ja chce miec silnego partnera - a nie trudne dziecko !






                        • Gość: powiedz_to_koniowi I super ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 17:44
                          Moja żona jeszcze nie pracuje zawodowo, więc teraz większość prac przypada na
                          nią.

                          Mam nadzieję, że kiedy pójdzie do pracy to ja nie będę na tyle zepsuty i
                          przyzwyczajony do jej "obsługi" że będę jej wytykał kurz na szafie.

                          Zresztą, każdy facet który chce mieć w domu słodką istotkę zamiast
                          sfrustrowanej baby musi w to włożyć choć trochę wysiłku.

                        • Gość: powiedz_to_koniowi I super ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 17:44
                          Moja żona jeszcze nie pracuje zawodowo, więc teraz większość prac przypada na
                          nią.

                          Mam nadzieję, że kiedy pójdzie do pracy to ja nie będę na tyle zepsuty i
                          przyzwyczajony do jej "obsługi" że będę jej wytykał kurz na szafie.

                          Zresztą, każdy facet który chce mieć w domu słodką istotkę zamiast
                          sfrustrowanej baby musi w to włożyć choć trochę wysiłku.

                  • Gość: magda Re: U mnie w rodzinie IP: *.orange.pl 19.10.05, 21:46
                    No cóż masz rację każda z nas jest inna.
                    W życiu tak jak z jazda samochodem: owszem miło gdy nas panowie całuja w dłoń,
                    otwierają drzwi, pomagaja wysiąść ,ale choćto naprawdę mile uczucie - bycie
                    kobieta-pasażerem w zyciu ma swoje konsekwencje, to nie ona decyduje o kierunku
                    no i nigdy nie bedzie kierowcą. Mozna być kobieta-pasazerem lub kobieta-
                    kierowcą, ważne dla nas jest to aby wybór był świadomy i zgodny z wewnetrznym
                    przekonaniem a nie z stereotypami. Można przeciez sie realizowac
                    jako "piastunka domowego ogniska" jak też jako "kierowca".
                    Siedze jeszcze w pracy, która jest moją pasją i daje wieksze zarobki, ale zaraz
                    biegne na kolacje, która mąż- domator przygotował.
                    Pozdrawiam wszystkich.
                    P.S Miedzy kobieta a mężczyzna w kuchni jest jedna drobna róznica...dla nas
                    naturalne jest to ,że po gotowaniu trzeba pozmywac a nie wstawic do zlewu:)
                  • magdolot Re: U mnie w rodzinie 19.10.05, 22:24
                    U mnie w rodzinie też tak było, ale można nie wytrzymac. Robie podyplomowe,
                    podłapałam pracę dorywczą, mam szansę zrobic z tego zawód.
                    Kiedy siedzę pisząc tekst, słyszę z od drugiego komputera brąchanie, że
                    porządku nie ma, majtek nie ma. Wtedy mnie trafia.
                    Nie chodzi o to, żeby kobietom odbierać możliwość siedzenia w domu, niech każda
                    para wybiera układ, ale niech on będzie fair.
                    Stany - tam zarabiający facet uważa, że żona w domu ma "full time job", u nas
                    to czasem trzymanie darmozjada z łaski. Tam, taka żona zwykle coś robi jako
                    wolontariuszka, żeby mieć poczucie, że jest kimś.
                    Rozwód z niepracującą żoną po amerykańsku, to: jej adwokat na koszt męża,
                    połowa składek emerytalnych dla niej, alimenty, które sie pilnie płaci. A jak
                    taka zawodu nie ma, to się jej szkołę opłaca i kobitę do zdobycia fachu
                    alimentuje. Za to duże szanse na opiekę nad dziećmi się ma, jak się jest
                    stroną, która zarabia.
                    Fair, nieprawdaż? A zmiana prawa nikomu godności nie odbiera. Raczej dodaje.
                    • Gość: powiedz_to_koniowi Re: U mnie w rodzinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:29
                      Trudno się z tobą nie zgodzić (może za wyjątkiem twojego opisu zarabiającego
                      faceta w USA).

                      1. Naturalnie - układ musi być fair, bez jęczenia że nie posprzątane albo że
                      nie wyprane, i facet musi być otwarty na to że kobieta chce iść do pracy, ale z
                      kolei znam też przypadki że faceta trafia szlag bo on wykonuje swoją część,
                      tzn. pracę w zawodzie, a kobieta od rana do nocy się "realizuje" na kursach
                      tańca, z innymi niepracującymi koleżankami, wśród hodowców psów, na czatach
                      internetowych. Jeżeli był układ typu "ja pracuję w firmie a ty w domu" to
                      kobieta też powinna wywiązywać się ze swoich obowiązków.
                      Moim skromnym zdaniem kobieta powinna mieć pracę zawodową, bo spędzanie prawie
                      całego czasu w domu jest po prostu niezdrowe - mentalnie "niehigieniczne".

                      2. Jedna rzecz to stworzenie takiego prawa rozwodowego, które uwzględni
                      sytuację kobiet pracujących w domu, a druga to propagowanie "równości" czy też
                      braku akceptacji dla kobiet pracujących w domu. To pierwsze popieram, to drugie
                      zwalczam.
              • Gość: k Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.daleka.net 19.10.05, 13:12
                sory,ale chyba nienormalne jesteście. czemu na nia naskakujecie, przeciez ona
                nie mówi,że chce być wykorzystywana, tylko pisze,że upominając sie o swoje prawa
                może być narażona na wyzwiska i ataki. a Wasze ataki sa niczym innym jak tylko
                potwierdzeniem tej tezy, może słowa inne,ale zajadłość i chęć stłamszenia podobna
        • stopnie.zycia Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 09:17
          > podejscie do inicjatyw Magdaleny Środy. od kpin i lecewazenia po wrecz
          chamskie komentarze i to nawet ze strony dostojnikow koscielnych.

          a czym się różni (niestety) polski ksiądz od przeciętnego polskiego faceta?jest
          jeszcze większą konserwą!początki chrzesicjaństwa to walka kocioła z
          kapłaństwem kobiet (tak, tak, to żadna nowość)
          w polskim kościele wszystkiemu winna jest kobieta, nawet niskiemu przyrostowi
          naturalnemu, chociaż jak wskazuje doświadczenie, wielu mężczyzn zostało ojcami
          bez świadomej decyzji (bo nie chciało jej podjąć) i dopiero kiedy kobieta
          zdecydowała za nich stali się nagle dumnymi tatusiami,

          brak solidarności ze strony kobiet wynika z bardzo prostej zależności kobieta,
          która głośno wytyka nierówności między statusem kobiet i mężczyzn auomatycznie
          jest przez dużą część męskiej publiczności odrzucana jako "wariatka" mało kto w
          związku z tym ją popiera
          owszem jest trochę facetów, którzy szanują kobiety i własnie dlatego starają
          się, żeby obowiązki dzielone były równo, ale atmosfera społeczna takim
          zachowaniom nie sprzyja, a pleni się typowo męskie warcholstwo

          nie zdarzyło mi się usłyszeć w kościele kazania o tym, żeby sobie np. ludzie na
          co dzień pomagali w małżeństwie, albo się szanowali, główny temat
          to "massmedia" i jakieś okrągłe zdania nie wiadomo o czym, Kościół jest
          kościołem męskim i jeśli się to nie zmieni, biskupi i księża będą widzieć w
          kobietach ciągle "służki"

          kobiety wcale nie chca żyć bez mężczyzn, nawet feministki, większość chce mieć
          rodziny ale trudno wykształconej kobiecie, w niczym nie ustępującej
          intelektualnie facetowi wracać nagle w domu do roli "przynieś, wynieś,
          pozamiataj" dla wielu taka cena jest zbyt wysoka!
          czas najwyższy żeby faceci zeszli ze swojego piedestału, bo to już nie robi na
          nikim wrażenia, paradoksalnie właśnie wtedy mogą zyskać więcej szacunku i uczuć
          ze strony kobiet.
          • dziadypl Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 11:07
            1. Faceci nieraz pracuja po 12 -14 godzin dziennie (np.: murarze,zeby zarobic
            na utrzymanie rodziny). Po tylu godzinach pracy nikt nie ma sil na sprztanie.
            Kobietom przywilejow nie brakuje: brak obowiazkowej sluzby wojskowej, 60 lat
            jako wiek emerytalny, zamiast 65 latjak mezczyzni. Kobiety mniej pracuja,
            wykonuja lzejsze prace i w konsekwencji dluzej zyja.
            2. Jesli zonaty facet musi ciezko pracowac na utrzymanie rodziny, a kobieta nie
            chce zadabac o dom, to po co sie zenic? Bez kobiety i dzieci przynajmniej jest
            mniej harówki. Nie byloby w tym zadnego interesu, zadnego pozytku?
            • kaha_org Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 11:26
              1. Faceci nieraz pracuja po 12 -14 godzin dziennie (np.: murarze,zeby zarobic
              > na utrzymanie rodziny). Po tylu godzinach pracy nikt nie ma sil na sprztanie.
              > Kobietom przywilejow nie brakuje: brak obowiazkowej sluzby wojskowej, 60 lat
              > jako wiek emerytalny, zamiast 65 latjak mezczyzni. Kobiety mniej pracuja,
              > wykonuja lzejsze prace i w konsekwencji dluzej zyja.

              Wyobraź sobie, że kobiety też potrafią pracować po 14 h (mnie się zdarzyło
              pracować po 16h na dobę), to prawda po tylu godzinach nie ma na nic sił. Tak
              samo facet jak i kobieta. Co do obowiązkowej służby wojskowej - hahahaha, nie
              znam nikogo kto by ją odbył!! Jedyny problem, jaki macie to to załatwić, zebrać
              kwitki ew. ładnie skończyć studia. Wiek emerytalny ma być zmieniony. Kobiety
              nie pracują mniej! Pracuję z mężczyznami i widzę, że bynajmniej się nie
              przepracowują. Kobiety żyją dłużej bo o siebie lepiej dbają - mniej palą,
              zdecydowanie mniej piją i nie jedzą tak niezdrowo, jak wy!

              > 2. Jesli zonaty facet musi ciezko pracowac na utrzymanie rodziny, a kobieta
              nie
              >
              > chce zadabac o dom, to po co sie zenic? Bez kobiety i dzieci przynajmniej
              jest
              > mniej harówki. Nie byloby w tym zadnego interesu, zadnego pozytku?

              Wyobraź sobie, że w większości przypadków facet nie jest w stanie sam zarobić
              na całą rodzinę. Niewielki procent kobiet decyduje się na pozostanie w domu.
              Również dlatego, że nie chcą rezygnować z lepszego standardu życia. Czasy się
              zmieniły. Nie jesteście już tacy super. I nie oczekujcie, że my kobiety
              będziemy pracować zawodowo i harować na drugi etat w domu. Bo tak. Jeśli takie
              masz pojęcie o małżeństwie, to życzę Ci szybkiego otrzeźwienia. Bo będzie licho.
              • dziadypl Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 11:37
                Bylem w wojsku caly rok, z tego com slyszal mniej-wiecej polowa facetow jest
                powolywana. Nie wiem co robisz ale ja ciezko pracuje (moze nie teraz): mam
                firme budowlana i wraz z 8 pracownikami robimy wykonczenia domów- tynki,
                gladzie, plytki, podlodi, scianki dzialowe. To ciezko praca. Na pewno bardziej
                ciezko od pracy w biurze. A pracujemy dzien w dzien co najmniej po 12 godzin, w
                sobote 10...
                Po takiej pracy nie wyobrazam sobie sprzatania, gotowania wieczorem. A na
                budowe i z budowy trzeba j4eszcze do domu przyjechac (to kilakdzeisiat minut)
                • tezas wojsko / to postep 19.10.05, 12:11
                  Czy twierdzisz ze zona powinna oblsugiwac meza bo ten byl w wojsku (o ile byl,
                  oczywiscie)?

                  Natomiast widze ze w Poslce dokonal sie znaczny postep - internet nawet na
                  budowach jest juz zainstalowany ;)
                • ewa.linek Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 12:26
                  Mój drogi, praca biurowa to nie jedyne możliwe zajęcie dla kobiety,często
                  pracujemy również fizycznie i męczy nas to w nie mniejszym stopniu,niż was. A
                  kiedy wracamy wykończone do domu,czeka na nas drugi etat... Bo to, co w domu,
                  SAMO SIĘ NIE ZROBI, a na mężczyzn-jak widać - często liczyć po prostu nie można.
                • Gość: Anka Re: dostojnicy kocielni IP: *.orange.pl 19.10.05, 22:02
                  Jestem inspektorem nadzoru...ale lubie to pracę - mimo,ze czesto zmuszona
                  jestem ustawiac do pionu facetów, takich jak TY. Także pracuję cięzko cały
                  dzień w terenie a wieczorami jeszcze praca nad dopracowaniem dokumentacji.
                  Widzisz najbardziej nieuczciwe jest to ,że pracując fizycznie zarzucacie
                  kobietom ,że maja latwą robote (ile ja to razy słyszłam na budowie)a przecież
                  my mamy słabsze fizycznie organizmy (znam kobiety wykonujace cięzka praca
                  szkółkarza czy ogrodnika - problemy z utrzymaniem ciąży, z krażeniem i
                  nerkami, chory kregosłup i mówie o paniach po 30!)

                  A może trzeba było skończyć studia, harować u kogoś aby zdobyć doświadczenie,
                  uprawnienia, stale podnosic swoje kwalifikacje....Jak kogos nie stac na
                  argumentacje inteelektualna to zawsze sie "fizyczna tężyzną" podpiera...pozdr.
                • Gość: xaida Re: dostojnicy kocielni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 09:18
                  człowieku, czy ktoś Ci kazał pracować na budowie? sam wybrałeś sobie takie
                  zajęcie. Ten sam wiek emerytalny dla kobiet? a czas, który się wkłada właśnie w
                  dom, w rodzenie i wychowywanie dzieci (czyli przysparzanie państwu nowych,
                  pracujących na emeryturę wcześniejszych pokoleń obywateli) to nie praca??. To
                  dodatkowy, ciężki, opłacony często wieloma cierpieniami i wyrzeczeniami ( o
                  których sie w ogóle prawie nie mówi) dodatkowy etat. Pomyśl nad tym.
                • Gość: edelka Re: oj jacy Wy biedni jesteście - Wy mężczyźni IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 20.10.05, 09:40
                  Ja bardzo przepraszam, ale kto wam zabrania drodzy panowie pracować po 8 godzin
                  w biurach i miec tak łatwa i przyjemną prace jak tu opowiadacie? No kto? Skoro
                  to taka prosta praca i nie wymagajaca wysiłku (fizycznego, bo oczywiście dla Was
                  umysłowy wysiłek to żadna praca)?
                  A poza tym jak czytam te wszystkie bzdury, że kobieta "ma prace domowe w genach"
                  (bo taki wniosek mozna wyciagnąć z wypowiedzi panów to niedobrze mi sie robi...
                  Nauczyli sie w domku, że mamusia wszystko robi a tatuż wyleguje się na tapczanie
                  z gazetka i pilotem od telewizora w ręku i wydaje im się, że taki układ jest w
                  porządku. A kobieta ma ich tylko obsługiwać: gotować obiadki, sprzątać, prać,
                  prasować, zajmowac się dziećmi, żemy szanowny małżonek po ciężkim dniu dniu
                  pracy miał święty spokój! (i do tego jeszcze niech będzie najlepszą,
                  najseksowniejszą kochanką świata i zawsze ma ochotę spełniać zachcianki męża!)
                  A że kobieta też była w pracy i do tego miała nawał roboty, szef wiecznie
                  niezadowolony (bo przeciez to facet, któremu trzeba podetknąć wszystko gotowe
                  pod nos) to juz nie ma żadnego znaczenia.
                  Ciężko jest na nowo wychować mężczyznę, który taki obrazek w domu rodziców
                  oglądał na codzień.
                  Ale niektórzy się choć trochę strają i za to im dziękuję. Zrobią czasem obiad,
                  posprzatają, wyprasują (przynajmniej sobie jak muszą). Żeby tylko weszło im to
                  wkrew i było dla nich czymś normalnym, to już byłoby dobrze.
                  Ale jak będą czytać takie niestworzone historie o zarobionym po pachy mężu i
                  siedzącej cały dzień w domu żonie, na dodatek nic nie robiącej, bo przecież
                  utrzymanie domu i wychowywanie dzieci to żadna praca wg nich, to za długo nie
                  będa pomagać.
                  Ludzie po prostu muszą zmienić swoje myślenie!!!
                  A skoro facet taki mądry to niech chociaż przez tydzień zajmie się domem i
                  dziećmi: sprzata, robi zakupy, gotuje, robi pranie, prasuje, odrabia z dziećmi
                  lekcje, bawi się z nimi itd. Zobaczymy czy wtedy też będzie mówił, że to żadna
                  robota i nie padnie wieczorem bez siły na kanapę. Niech obsługuje żonę przez ten
                  czas i wtedy pogadamy.

              • Gość: Pinot Re: dostojnicy kocielni IP: 213.17.230.* 19.10.05, 13:22
                Ale te kobiety są "dzielne" , tylko dlaczego jak zostają same to desperacko
                poszukują przyjaciela. Odnoszę wrażenie że te które są takie "silne" to zostały
                już dawno zostawione albo nigdy nie potrafiły być z facetem...bo nikt by z nimi
                nie wytrzymał. Mam żonę pracujemy obydwoje i nie dzielimy obowiązków na moje
                twoje. Staramy się je realizować obydwoje. Drogie Panie trochę więcej
                kobiecości mniej 'jadu" bo to was głównie gubi.
                • tezas Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 13:38
                  Bo czlowiek (i kobieta i mezczyzna) z reguly potrzebuje kogos bliskiego.
                  Co nie znaczy: kogos do obslugi.

                  Drogi Panie, gdyby to mezczyzni czuli sie podzialem obowaizkow wykorzystywani -
                  Panie z pewnoscia bylyby mnie zjadliwe :)
                • Gość: Majka Re: dostojnicy kocielni IP: *.dyn.optonline.net 19.10.05, 16:36
                  Drogi panie. skoro nie dzielicie obowiazkow a i tak staracie sie obydwoje
                  pracowac w domu to o to nam kobietom przeciez chodzi. Nie chodzi o to ze :'masz
                  pozmywac bo dzis twoja kolej' nawet jak padasz na twarz. Chodzi o to zeby
                  mezczyzni nie uwazali tego za nasz wylaczny obowiazek. co innego jest z paniami
                  ktore nie pracuja zawodowo, szkoda myslec co bedzie na starosc.
            • iquea Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 13:53
              "Kobiety mniej pracują" zarobkowo (dodaję za ciebie, bo przeciez nie chodzi Ci o
              to że praca w domu to nie jest praca, prawda?), mój drogi, najczęściej z tego
              powodu, że trudniej im dostać sensowną pracę, bo pan na rozmowie kwalifikacyjnej
              dyskwalifikuje kobietę z miejsca za to że jest kobietą i moze nie daj Boże
              urodzić kiedyś dziecko, albo - nie daj Boże! - już je ma. Z mężczyzną to co
              innego, bo przecież jak on ma dziecko to najczęściej ma też żonę, która mu je
              wychowuje, więc może pracować, luzik. Jesli ustalasz sobie z partnerką układ: ja
              zarabiam, ty zajmujesz się domem - to żaden problem, wasz wybór i niech wam się
              pięknie układa. Problem w tym, że najczęściej jest tak, że oboje partnerzy
              pracują, coraz częściej - mimo wspomnianych problemów kobiet - tak samo dużo i
              wtedy to już chyba te obowiązki domowe trzeba dzielić, nie sądzisz, chłopczyku?
                • Gość: Kobieta.pl Re: dostojnicy kocielni IP: *.net.autocom.pl 19.10.05, 15:02
                  > mam wrażenie, ze głównym problemem kobiet jest to, że nie urodziły się
                  > facetami ... :-)))
                  >
                  > SORRY, ale to naprawdę nie nasza wina :-)

                  Problem tkwi w czym innym.Drugą płcią oprócz kobiet jest płeć charakteryzująca
                  się niedojrzałością,nieodpowiedzialnością,egoizmem i dziecinnością.
                  • dziubek Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 16:54
                    Gość portalu: Kobieta.pl napisał(a):

                    > > mam wrażenie, ze głównym problemem kobiet jest to, że nie urodziły się
                    > > facetami ... :-)))
                    > >
                    > > SORRY, ale to naprawdę nie nasza wina :-)
                    >
                    > Problem tkwi w czym innym.Drugą płcią oprócz kobiet jest płeć charakteryzująca
                    > się niedojrzałością,nieodpowiedzialnością,egoizmem i dziecinnością.

                    Wystarczy że kobiety będą trzymały się od facetów z daleka i już po problemie.
                    No i powinny rodzić się tylko dziewczynki.
                    Kobiety - do dzieła!

                    Pozdrawiam serdecznie!
            • samia1 Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 14:11
              Masz racje w jednym: NIKT nie ma siły na sprzatanie po 12 godz pracy!!!
              Kobiety tez NIE!!! Prosty rachunek: nawet gdyby pracowala 8 godz+1godz zakupy
              (wliczam to juz zaplanowanie co i gdzie kupic)+1 godz obiad(ezpresowy oboad)=
              MAMY JUZ 10 GODZ, dalej..+ zmywanie, pranie , prasownie, dzieci,
              lekcje ,sprzatanie, "ogarnianie domu"..... a kiedy znajdzie czas na zadbanie o
              siebie? kiedy poprostu pobedzie z odzina??
              A sprobuj jeszcze krwawic co miesiac przez 3 dni!!! Choc raz zmus sie do bólu
              podobnego do porodowego i te Twoje "przywileje" ida w niepamiec.
              2. A o interesie to ty lepiej nie wspominaj-szkoda slow!
              • Gość: facet Re: dostojnicy kocielni IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 19.10.05, 14:24
                sorry za sarkazm ale pozostaje wam tylko jedno wyjście ... operacja zmiany
                płci ... no bo jak ktoś się źle czuje w swojej roli życiowej ... w roli
                kobiety ...

                po co uogólniać, ciężko się dogadać z partnerem ... tak kobieta to takie
                stworzenie, ze łatwiej ponażekać i powiedzieć iz cała wina leży po stronie
                facetów niż usiąść ze swoim w miły wieczór przy kominku i porozmawiać o
                podziale obowiązków i wspólnym współżyciu tak aby obojgu było wygodnie i
                szczęśliwie ... .... zbyt cieżko ????
              • Gość: sceptyk Re: dostojnicy kocielni IP: *.chello.pl 19.10.05, 20:28
                > Prosty rachunek: nawet gdyby pracowala 8 godz+1godz zakupy
                > (wliczam to juz zaplanowanie co i gdzie kupic)+1 godz obiad(ezpresowy oboad)=
                > MAMY JUZ 10 GODZ, dalej..+ zmywanie, pranie , prasownie, dzieci,
                > lekcje ,sprzatanie, "ogarnianie domu"

                piekne wyliczenie ... ale nieprawdziwe ... prawdziwe byc może gdy są dzieci w
                wieku od 0 do 7 lat ... potem Twoja wyliczanka ma sie nijak do
                rzeczywistości ... 1 godz. dziennie zakupów??? hahahaha .. wybacz ale to ja
                robię w domu zakupy ... i to w dodatku rano przed pracą w ramach spaceru ...
                zajmuje mi to 10 minut .. + może raz w tygodniu razem z małzonką w markecie ...
                pranie, prasowanie codzienne, zmywanie itd??? .. drogie Panie .. po pierwsze
                czas nalezy umiec sobie organizować to raz .. dwa wdrażac dzieci do obowiazków
                domowych od najmłodszych lat (szczególnie synów ;-)tak tak) .. a wtedy problem
                obowiazków domowych pojawi sie w całkiem innym swietle ...
                no i na koniec ... dlaczego (prosze o wybaczenie) do cholery bierzecie sobie za
                partnerów/mężów leniuchów???? .. a potem płaczecie?? to tak jakby faceci którzy
                wzięli sobie za zony oziebłe nieskore do seksu niewiasty i chcieli powołania
                rzecznika ds. seksu małzeńskiego :-)))))))))))))) ...
                wiecej odpowiedzialności za swoje zycie drogie Panie!!!
            • Gość: Starling Re: dostojnicy kocielni IP: *.net.autocom.pl 19.10.05, 14:57
              > 2. Jesli zonaty facet musi ciezko pracowac na utrzymanie rodziny, a kobieta
              nie
              >
              > chce zadabac o dom, to po co sie zenic? Bez kobiety i dzieci przynajmniej
              jest
              > mniej harówki. Nie byloby w tym zadnego interesu, zadnego pozytku?

              Nie ma większego poświęcenia niż wyjście za mąż.Dla faceta ślub jest świetnym
              interesem(przynajmniej w polskich warunkach)-ma służącą,a dzieci dostają jego
              nazwisko.Tylko w imię czego?Oby wreszcie pewne kobiety zaczęły myśleć nieco
              bardziej egoistycznie,bo jak widać faceci nie zasługują na to co mają,skoro
              nawet nie potrafią być wdzięczni.
              • the_real_kris Chyba cos ci sie pomylilo .... 04.11.05, 23:32
                i to kompletnie. To z punktu widzenia faceta nie ma sensu sie zenic. Mezczyzna
                moze dostac wszystko to co w malzenstwie (tyle ze w lepszym wydaniu) bez
                malzenstwa - seks, bliskosc, pomoc, dzieci itp. W dodatku bezproblemowo mozna
                zamienic partnerke na 'nowszy model' - jedyny warunek to miec troszke kasy.

                Co zyskuje kobieta niezamezna oprocz frustracji?
                • Gość: Vivien Re: Chyba cos ci sie pomylilo .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.05, 13:55
                  the_real_kris napisał:

                  > i to kompletnie. To z punktu widzenia faceta nie ma sensu sie zenic. Mezczyzna
                  > moze dostac wszystko to co w malzenstwie (tyle ze w lepszym wydaniu) bez
                  > malzenstwa - seks, bliskosc, pomoc, dzieci itp. W dodatku bezproblemowo mozna
                  > zamienic partnerke na 'nowszy model' - jedyny warunek to miec troszke kasy.
                  >
                  > Co zyskuje kobieta niezamezna oprocz frustracji?

                  Krzysiu,
                  Ty stary trollu, daj se pokój koleś z tymi żalosnymi tekstami. Na śp. forum
                  seksuologia już dość napisaleś o swojej nienawiści do kobiet. Pamiętam,
                  pamiętam koleżanki z I LO cię nie lubily :))))





          • dziennikustaw Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 16:57
            Wlasnie - "ale trudno wykształconej kobiecie [...]"
            Wlasnie - nie rozumiem co do tego ma wykształcenie. Kobieta "wykształcona" (nie
            mylić z "mądra" !!!!! ) wcale nie przestaje być kobietą !. Jeżeli ktoś lubi się
            kształcić, podobnie jak inni lubią chodzić do kosmetyczki lub wisieć na
            telefonie całymi godzinami, to jest jego prywatna sprawa. Oczywiście ze jest to
            ciekawsze zajęcie (niż telefon), ale nie ma nic do rzeczy. Jeżeli jakąś kobietę
            stać aby zajmować się domem, kształcić się, pracować i jeszcze się uśmiechać do
            męża .... ideał kobiety ! Oczywiście - takich ideałów nie ma.
            Nie wiem po co kobiecie "wykształcenie". Już w tym momencie słyszę głosy: "a co
            będzie jak on ją zostawi !? Co ona sama bez wykształcenia zrobi ?!". Niestety
            tak jest że to problem w drugą stronę - co będzie jak ona nie będzie zajmowała
            się domem ? - on ją zostawi !! Wybór należy do Ciebie !!
          • stefek_burczymucha1 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 12:27
            Drogie Panie! Bardzo Was proszę nie przesadzajcie! Lepiej zauważmy, że to na co
            wiele kobiet teraz narzeka, wcześniej im imponowało. Niech kobiety, które
            zastanawiają się nad wyborem swojego "życiowego partnera" 10 razy, zastanowią
            się lepiej 50 razy!!! I Wszystko! I nic dziwnego, że Te Panie, które się
            zastanawiały za ktrótko, teraz pytają:
            "Czy wiesz jakie jest najsmutniejsze zwierzątko na świecie?
            - MĘŻCZYZNA!
            A wiesz dlaczego?
            - bo ma piersi bez mleka, ptaszka bez skrzydełek, jajka bez skorupek, worek
            bez pieniędzy.
            80% kobiet już nie wychodzi za mąż bo zrozumiała, że dla 6 dkg kiełbasy nie
            opłaca się brać całego wieprza do domu" :-) :-) :-) POZDRAWIAM!
        • ajkaj Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:59
          Jeśli mężczyzna ma utrzymywać rodzinę, to trudno by jeszcze miał na głowie dom.
          Problem raczej w tym, że polska kobieta pracując w domu, nie ma stażu pracy,
          żadnych świadczeń, jest traktowana gorzej niż bezrobotna. Wychowuje kilkoro
          dzieci, prowadzi domowe gospodarstwo, a na pytania co pani robi, musi
          odpowiadać: nic. Natomiast wymaganie, by mąż po całym dniu wracał i gotował
          obiad, czy robił pranie jest przesadą. Jeśli chce pomóc żonie, nie jest
          zmęczony, to tak robi, ale nie można tego jakoś sankcjonować. Te żądania zapisów
          o obowiązkach mężów są godne pożałowania. Jeśli on otrzymuje godne pieniądze za
          pracę, może oszczędzać żonę, zlecając firmom pranie, prasowanie, nianie, itp. I
          o te godne pieniądze za dobrą prace należy zabiegać, a nie o zapisy, że mąż ma
          prać pieluchy. Ale coś trzeba kombinować, by zaistnieć publicznie, bo pieniądze
          się bierze, a nic nie robi taka pani Środa.
          • tezas Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 12:05
            > Jeśli mężczyzna ma utrzymywać rodzinę
            Zauwaz, ze w znakomitej wiekszosci rodzin kobieta pracuje - dokladanie tak samo
            jak facet. Gotuje, pierze, sprzata, mywa, robi zakupy itp. po powrocie z pracy.

            NB sa rodziny gdzie maz jest bezrobotny, kobieta nie, a i tak ona robi w domu
            wsyztko aby tlyko on biedaczek sie 'niemesko' nie poczul.

            Z ciekawosci: jak zamierzasz zabiegac o godna place? I czy tlyko dla
            facetow,czy kobieta tez nie powinna zarabiac niegodnie?
          • Gość: maksym Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 14:23
            Niestety, plecie Pan straszliwe głupstwa! Po prostu nie można wytrzymać, trzeba
            na coś takiego reagowac. Gdzie jest powiedziane, że to facet utrzymuje dom i
            rodzinę? No! Gdzie? Nic takiego już od dziesiątek lat nie istnieje. Prawie
            wszyscy dorośli ludzie w wieku produkcyjnym pracują - bo inaczej nie da się
            żyć. Bo po prostu nie byłoby za co. Niestety istnieje straszne, upokarzające
            bezrobocie i róznie teraz bywa z pracą, ale przeciez z czegoś trzeba zyć i
            zawsze w koncu pracę jakoś się znajdzie. Pracują więc i kobiety i meżczyźni.
            Wokoł nas - znajomi, sąsiedzi, ludzie z pracy i spoza pracy, przyjaciele i
            przyjaciele przyjaciół itd, itd. wszczyscy pracują Nikomu nawet nie przyjdzie
            do głowy, aby sobie pozwolić na urlopa na wychowanie dzieci, czy na chorowanie,
            czy zwykły nawet urlop - bo nawet w czasie urlopu bierze się jakas dodatkową
            pracę, albo odnawia mieszkanie itd. bo czasami tylko stać ludzi na jakiś
            najwyażej tygodniowy wypad. Lepiej dzieci wysłać na odpoczynek. Bo dla
            wszystkich to rzadko starcza.
            Więc o czym Ty Człowieku piszesz? O czym? To chyba jakieć Twoje wymysły - albo
            nie widzisz otaczającej Cię rzeczywistości...
            Tak więc - ad rem - obowiązki domowe muszą być dzielone, bo nie ma innego
            wyjścia i nikt inaczej nie jest w stanie zyć i chyba nie chcemy inaczej zarowno
            panowie jak i panie. I tyle. Takie czasy A Pan jeszcze tego nie zauważył?!
            • dziennikustaw Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 15:33
              Niestyty, plecie Pani sztraszliwe głupstwa !
              Ja nie wiem gdzie teraz Pani siedzi i co widzi z okna (nie wykluczam że są to
              Bermudy). Ale tam gdzie my żyjemy (czyli w Polsce, ale nie tylko), to że facet
              chodzi do pracy i przynosi pieniądze nie jest niczym zaskakującym. Większość
              kobiet zajmuje się domem (patrz np. także Niemcy czy Kanada). Powiem więcej -
              nie dość że zajmują się domem, to jeszcze w ogóle nie pracują zawodowo, bo ....
              zajmują się domem !!
              Jeżeli szanowna Pani nie widziała innego świata, niż ten który przedstawiła ....
              trudno. Nie będę się spierał o Pani braki w postrzeganiu świata.
              Zgadzam się za to z przedmówcą,że obowiązki domowe muszą być dzielone. Także i w
              tym nie ma nic nadzwyczajnego. Ktoś w końcu musi przynosić pieniądze a ktoś te
              pieniądze wydawać. Czy wyobraża sobie Pani jaki powstałby bałagan w lodówce
              gdyby cała rodzina zajmowała się napełnianiem lodówki ? Gdyby nie było "szefa"
              od lodówki ? To jest pierwszy z brzegu przykład o podziale obowiązków domowych,
              ale taki dosyć wymowny (no i bardzo praktyczny)
              Ja się tam nie wtrącam w Pani życie rodzinne, być może ustaliliście sobie taki
              podział obowiązków. Dla mnie jest normalne że to żona zajmuje się napełnianiem
              lodówki i ja się w to nie wtrącam (czy na kolację będzie chlebek z marmoladą czy
              bigosik). To jest normalne życie.
              Ależ ja się rozpisałem :-)
              • tezas co za bzdura 19.10.05, 16:32
                > jeszcze w ogóle nie pracują zawodowo, bo ....
                > zajmują się domem !!
                Oooo, to wiekszosc Polek NIE pracuje zawodowo? To nowina, a o zrodlo mozna
                prosic?
                • Gość: gosc Re: co za bzdura IP: *.getinleasing.pl / 212.244.52.* 19.10.05, 16:46
                  zajrzyj do danych statystycznych - ile Polek i Polaków pracuje i porównaj to z
                  danymi w innych krajach. Sam zauważysz ze w Polsce pracuje o wiele wiecej kobiet
                  niż w innych krajach.
                  Pytanie tylko - dlaczegu pracują ? Odpowiedz "bo muszą utrzymać dom" jest
                  oczywiście bzdurą. Jeżeli już obracamy sie w kategoriach "muszą" to niech lepiej
                  "muszą" zajmować się domem. Wcale nie muszą pracować tylko CHCĄ pracować. A my,
                  faceci, myslimy ze ona to robi dla domu :-).
                  • tezas Re: co za bzdura 19.10.05, 16:50
                    ? Odpowiedz "bo muszą utrzymać dom" jest
                    > oczywiście bzdurą.
                    Alez oczywiscie - Polakom jak ogolnie wiadomo tak sie swietnie powodzi ze facet
                    bez problemu zarabia na wszelkie potrzeby.

                    NB ja sie nie dziwie ze kobiety chca pracowac - w porownaniu z zebraniem u meza
                    o kazdy grosz i calkowitym od nigo uzaleznieniem praca to niezly wybor.
                    • dziennikustaw Re: co za bzdura 19.10.05, 17:03
                      następny z "uzależnieniem" :-)
                      Przyjmując Twój punkt rozumowania, to także dziwka jest bardzo dobrym wyborem:
                      kosztuje mniej niż żona, jest na każde zawołanie, zrobi co chcesz i w dodatku
                      możesz zaraz potem spokojnie zasnąć :-)
            • Gość: ajka Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 16:29
              1.Na temat bezrobocia mam inne zdanie, bo według mnie ono nie istnieje tak jak
              się je przedstawia;
              2. Trzeba rozumieć co się czyta, chodzi mi o to, że osoba pracująca w domu
              powinna mieć zaliczany ten okres do stażu pracy i przysługujące z tego tytułu
              świadczenia, nie jest ważna płeć;
              3. Sankcjonowane prawem obowiązków domowych wg pomysłu Środy jest żałosne. Co
              może z tego wynikać? Sprawy sądowe, bo on nie myje garów?
              4. Obowiązki kobiety w dzisiejszych czasach to nie pranie "kijkiem" nad
              strumykiem i dźwiganie chrustu na grzbiecie. Pranie jest proste, łatwiej
              prasować,są mikrofalówki, zamrażarki, itp. urządzenia ratują przed ciężkim
              wysiłkiem nie wskazanym dla kobiety;
              5. Inni są mężczyźni i wielu z nich chętnie gotuje, robi zakupy, sprząta,
              pomaga. Już nie jest to wstydem, bo zmieniły się obyczaje. Jeśli kobieta ma
              nadzwyczajne zajęcia, mężczyzna w normalnym związku nie odmawia pomocy.
              6. A jednak widzi się masowo zaniedbane dzieci,a pełne kawiarnie i eksluzywne
              sklepy, siłownie, kosmetyczki, inne gabinety fitness, itp. pań, którym się nie
              spieszy. Ciekawe dlaczego? A jednak dzieci są zaopatrzone w drogie zabawki, a
              bardzo samotne, bo matka ma czas na wielogodzinne spotkania towarzyskie, długi
              rozmowy telefoniczne, ale nie na zabawy z dzieckiem. Pewnie, to jest uogólnienie
              (są wspaniałe matki z dzieckim całą dobę), ale zjawisko zaniedbanych dzieci nie
              jest pojedynczym przypadkiem.
              7. Wreszcie to, że zaniedbania rodzinne i domaganie się praw dotyczy kobiet,
              którym nie jest źle. Jesli jest taka jak ta, która atakuje wyżej, że pracuje i
              sama wszystko robi w domu, to należy zapytać dlaczego nie potrafi sobie tak
              ułożyć życia rodzinnego, by uczestniczyli w nim oboje. Jeśli pracuje a on nie,
              jeśli wszystko robi sama i jego utrzymuje, niech odejdzie, bo to nie jest
              normalny stan.
              8. Ta dziwna emancypacja przybrała taki charakter, pogląd, że jak ona czegoś nie
              zrobi, to nikt tego tak nie zrobi. Znam przypadki, że facet włącza
              odkurzacz,zamyka drzwi, siada na fotelu i czyta gazetę, niech ona myśli, że on
              odkurza. Za chwilę ona i tak po nim poprawia, bo on nie robi tego dobrze. Czy
              może mu się chcieć coś więcej?
              9. Mężczyźni często nie wiedzą co mają zrobić, nie wpadaja na to sami, bo dom,
              mieszkanie to nie jest ich specjalność. Oni nie widzą kurzu, albo problemu z
              koszuli rzuconej na fotelu. Poproszeni o pomoc w określnych sprawach są chętni
              do tych czynności. On wie co musi w aucie, w ogrodzie, w domu nie wie. Taka jest
              ich mentalność. Oczywiście, że nie wszyscy robią tak samo, myślą tak samo.
          • magdolot Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 22:47
            Pani Środa o to nie zabiega! To Hiszpanie tak zrobili. My możemy zrobić coś
            zupełnie innego. Trzeba zacząć od zmiany postrzegania rzeczywistości, a
            Hiszpanie, to niezły przykład. Bo o coś, kurczę, im szło.
            Ważne, żeby było fair i żeby każda para mogła wybrać wariant owego układu fair,
            który tej parze odpowiada.
          • the_real_kris Re: Cały dom na głowie kobiet 04.11.05, 23:39
            > Jeśli on otrzymuje godne pieniądze za
            > pracę, może oszczędzać żonę, zlecając firmom pranie, prasowanie, nianie, itp.

            Jesli tak robi to jest glupcem - po pierwszy wyrzuca pieniadze w bloto, po
            drugie odbiera tej kobiecie jedyne zajecie a jak kobieta zostaje bez zajecia to
            dostaje na glowe.

            Tak czy siak ten facet poniesie koszt swojej glupiej decyzji.
        • dziennikustaw Wiele kobiet to po prostu LENIUCHY !! 19.10.05, 12:05
          Mnie najbardziej rozsmieszylo stwierdzenie "czuje się wykorzystywana i
          przytłoczona nadmiarem domowych prac."
          A kto takiej biednej, wykorzystywanej panience kaze lazic po kolezankach,
          wydzwaniac calymi godzinami przez telefon, lub bawic sie z pieskiem ?
          A kto takiej "przytloczonej nadmarem prac domowych" (czytaj po polsku LENIWEJ)
          panience kaze calymi dniami realizowac sie zawodowo ?
          .... biedne te nasze kobietki :-)
            • dziennikustaw Re: Wiele kobiet to po prostu LENIUCHY !! 19.10.05, 15:08
              Typowy przyklad - wystarczy podac konkrety i wtedy taka paniusia nie ma zadnych
              argumentów poza "Jesteś debil". Swiadczy to o poziomie intelektualnym. A potem
              napiszą w opracowaniach naukowych ze kobiety mniej zarabiają. No cóż - z takim
              poziomem ..... nic dziwnego
          • iquea Re: Wiele kobiet to po prostu LENIUCHY !! 19.10.05, 14:09
            Swięte słowa! Kto takiej panience kaze realizować się zawodowo? W głowach im się
            poprzewracało tym babom naszym! Kiedyś się nie realizowały i było dobrze. Były
            wtedy zupełnie finansowo zależne od mężczyzn i przynajmniej znały swoje miejsce.
            A teraz? Nawet dzieci rodzić im się nie chce. No, Leniuchy - nic dodać nic ując.

            Dobrze rozumiem, dziennikuustaw? Szkoda że Twoja mama się bardziej nad Tobą nie
            leniła - moze gdyby się leniła nie przezyłbyś okresu niemowlęcego i nie
            wypisywałbyś teraz takich bredni.
            • dziennikustaw Re: Wiele kobiet to po prostu LENIUCHY !! 19.10.05, 15:11
              To samo co wyzej. Moze jakies sensowne argumentacje !?
              A już "finansowo zależne od mężczyzn" - żenujące. Gdzie Ty widziałaś takie
              uzależnienia ?. Toz to tak samo jakby powiedzieć: "jestem finansowo uzależniony
              od pani kioskarki, bo nie chce mi dać za darmo gazety" .... naprawdę żałosny poziom.
              • Gość: iquea Re: Wiele kobiet to po prostu LENIUCHY !! IP: *.icpnet.pl 19.10.05, 22:16
                Gdzie ja widziałam takie uzależnienia? Krytykujesz mnie za brak rozsądnej
                argumentacji a sam zadajesz mi dość dziwne pytania. Dopóki kobiety nie pracowały
                zawodowo były zależne od mężczyzn: najpierw od ojców, poźniej od mężów, zależne
                w sposób oczywisty, tak samo jak dzieci dopóki nie zaczną zarabiać są zależne od
                rodziców. To jest dla Ciebie jakiaś nowa informacja naprawdę? Przykładu z
                kioskarką nawet nie skomentuję szerzej bo jest po prostu bez sensu. Jesli mój
                poziom jest żałosny doprawdy nie wiadomo co powiedzieć o Twoim.
                Powinno być rzeczą logiczną dla każdej myślącej istoty że w sytuacji, gdy w
                większości małżeństw OBOJE partnerzy pracują (a tak to aktualnie wygląda;
                niewiele rodzin wyżyłoby tylko z zarobków nawet bardzo nie-leniwego mężczyzny) ,
                dzielą się także domowymi obowiązkami. Czy dla Ciebie jest to zbyt trudne?
      • fallout13 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:21
        "I jeszcze maja zrónać wiek w którym
        > kobiety i mężczyżni będa wybierać się na emeryture."

        No i co? przeciez chcecie rownouprawnienia, ale jak widze tylko tam gdzie wam
        wygodnie a przywileje chcecie zachowac.Skoro mamy miec rowne prawa wszedzie to i
        obowiazki, dlaczego ja mam dluzej robic do emerytury?
            • sir.vimes Ogórek 19.10.05, 12:44
              Nie wiem czemu ogórek nie śpiewa. Ale wiem, że 9miesięcy ciąży i pół roku
              karmienia także jest pracą. I to nie ja składam zażalenia tylko panowie, którzy
              zapominają, że nie wszystko mogą zrobić, że są obowiązki którym nie są w stanie
              podołać. Moja argumentacja jest logiczna - kobiety z powodów biologicznych mogą
              i robią więcej a faceci się rzucają nawet w kwestii przepierki swoich skarpet.
              • dem0kryt Re: Ogórek 19.10.05, 13:19
                Chciałem tylko zwrócić Ci uwagę na fakt, że są pewne ograniczenia. Biologii nie
                przeskoczysz. Używanie więc argumentów typu "masz urodzić dziecko" w stosunku do
                faceta jest idiotyczne, tak jak śpiewający ogórek Gałczyńskiego. Faktem jest, że
                kobieta więcej inwestuje w macierzyństwo niż facet w ojcostwo - z punktu
                widzenia biologii. Tak jest to urządzone, nie tylko u ludzi. Czy nam się to
                podba, czy nie. Resztą pewnie można się podzielić - to tylko kwestia umowy i
                wzajemnego zrozumienia. Faktem jest także, że z powodów biologicznych mężczyźni
                szybciej się "zużywają" i żyją krócej niż kobiety (o ile nie mieszkają w Indiach).

                Mam też pewne zastrzeżenia co do nazywania macierzyństwa "pracą"... ale to inna
                sprawa.
            • wetton nie badz bezczelny 19.10.05, 13:00
              kobieta sama ma dziecko?
              sama se?

              jednak fakt jest taki- ze wielu pracujacym nie chce sie zajmowac dzieckiem -
              moi kumple sami tak mowia hehehe, a zona po pracy zasuwa i zasuwa, po za tym
              ten tzw "dom na glowie" to jest jeszcze wieksza praca - koncepcja.
              Facet czesto nie wie GDZIE JEST SOL - ja akurat wiem, bo w domu zapieprzam
              rownie duzo jak zona.
              • the_real_kris Re: nie badz bezczelny 04.11.05, 23:58
                To ze ty jestes glupi to nie oznacza ze wszyscy faceci sa tacy sami... I w
                dodatku wiesz gdzie jest sol - no, no, no... A moze jeszcze wiesz ile jej trzeba
                wsypac do garnka z gotujaca sie woda na ziemniaki. Jestes wielki!
          • dziadypl Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:31
            Paniusiu! to rodz te dzieci. Bo najczesciej rodza proste kobiety, a te które my
            [la o "karierze" maj góra jedno. Urodz 3,4 zajmuj sie domem. A tak to chcesz:
            przywilejów (wczesniejsza emerytra, brak obowiazku sluzby wojskowej) lenistwa:
            nie zajmowania sie domem (afaceci 12 godzin maja pracowac nieraz ciezko
            fizycznie na budowach czy w kopalniach)i chcesz jeszcze rozpusty: czyli jak
            najmniej dzieci, wygody, uzywania czego sie da.
            Poczekaj! przybywa i w Polsce mahometan, oni pokaza ci "rownouprawnienie".
            Poza tym paniusiu, dla ciebienajleopszy facet to ciota, ktora bedzie na ciebie
            harowac, kolo ciebie i calego domu robic, byc jak pes na uslugach...
            • mama.muminka Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 12:25
              Zastanawia mnie tylko, że skoro tak ciężko pracujesz od pon do sob po 12 godzin
              na budowie, to co robisz teraz przed internetem??? Albo jesteś kłamcą, albo
              twoja praca nie jest taka ciękża jak mówisz, a głównie to sie w niej obijasz i
              udajesz, że pracujesz. Po takim "ciężkim" dniu udajesz w domu jaki to jesteś
              zmęczony i nie masz na nic siły. Oj biedactwo, faktycznie uczestniczenie w
              forum internetowym jest faktycznie baaaardzo męczące.
      • nina10041 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:43
        No niech tylko zaczną walczyć o cokolwiek to zaraz krzyk "FEMINISTKI ZBOCZONE".
        Myślę że kobiety nie walczą o swoje prawa tylko dlatego że wszechwładna jest
        władza i klanowość męszczyzn. Mają czas, od wieków sobie to pięścią czasem
        buciorem wywalczyl. Nic nie robią -jak widać, to się zmawiają w grupki,klany i
        partie które dają im władze i pieniądze. Mając te atrybuty, można wszystko
        sobie poukładać i posłać kobiety:
        -do roboty,
        -do rodzenia,
        -do garów
        -a na koniec na śmietnik.
        • mrs.bovary Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:50
          albo pisac artykuly o "gospodyniach domowych z wtórnym analfabetyzmem
          kulturalnym", a komu przekazac te kupki zupki pupki, coby miec troche czsu dla
          siebie i wlasnej kultury (i dzieci kultury - bo w koncu "taka przyszlosc narodu
          jakie mlodziezy chowanie (to z oswiecenia)
        • jwojnar Różnie to bywa 19.10.05, 09:19
          Moja żona przykładowo prawie codziennie coś zepsuje. Prasować i gotować nie
          umiem (żona też nie za bardzo), a co do prania to mamy pralkę (rozumiem, że
          ankietowane panie mordują sie codziennym praniem w miednicy na tarce). Zmywanie
          to niemal wyłacznie moja działka, sprzątanie pół na pół. Ja zarabiam na dom,
          żona z wyboru (dzieci) i konieczności (brak pracy) siedzi w domu. A i tak
          ciągle słyszę, że jestem pasożytem, nierobem, leniem itp. itd. Wybaczcie drogie
          panie, ale wasze żale po przpuszczeniu przez mój filtr wyglądają pół Środy zza
          krzaka.
          • tezas no coz 19.10.05, 10:13
            > codziennie coś zepsuje
            Moze kiepsko naprawiasz?

            >co do prania to mamy pralke
            O to juz sa takie modele co same sie zaladuja, nastawia i rozwiesza pranie?
            Bomba! Jakiej firmy?

            > ciągle słyszę, że jestem pasożytem, nierobem, leniem itp.
            No coz, skoro ci co cie znaja tak mowia... nie ma tu podstaw aby podwazyc
              • adomas Re: I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa femin 19.10.05, 10:49
                Stary, jak ci źle z zoną to się rozwiedź, każdy ma prawo do szczęścia. A może da
                się jednak coś naprawić? Rozmawiajcie.
                U mnie podział obowiązków wygląda tak:
                Oboje pracujemy, żona jest nauczycielką ja informatykiem.
                Trudno powidzieć która praca cięższa, chyba nauczyciela (hałas, zmęczenie głosu,
                psychiczne obciążenie), i gorzej płatna na dodatek.
                W domu: gotuję z reguły ja (bardzo lubię), sprzątamy po równo (często są o to
                spory, bo nie przepadam za sprzątaniem :), zmywac naczyń nie lubię, ale staram
                się, pranie robimy po równo, prasowanie: nie chodzę w rzeczach które trzeba
                prasować, jeśli ubieram coś co tego wymaga, to prasuję to.
                Żona zajmuje się samochodem bo ma prawo jazdy ja robię je od 10 lat ;)
                Oboje jesteśmy bałaganiarzami którzy lubią rorzucać skarpetki po pokoju i oboje
                się z tego śmiejemy. :)
          • iuppiter Re: Różnie to bywa 19.10.05, 13:35
            no to ty chyba coś zle wybrałeś żonę - wiec nie narzekaj. Nie można wszystkich
            wkładać do jednego worka jesteśmy ludzmi i bardzo się od siebie różnimy co
            sprawia że nasza sytuacja w domu jest też bardzo różna i ja nie mam ochoty aby
            porównywano mnie z osobą której nie znam. I to nie chodzi o podział na
            mężczyźni - kobiety tylko na ludzi dobrych i złych. Ja bardzo chętnie robię np.
            śniadanko dla mojego ukochanego a on następnego dnia robi śniadanko dla mnie.
            Gdy ja jestem zmęczona on mi gotuje i robi herbatkę. a kiedy on ma cieżki dzień
            ja go obsługuję i wszystko jest ok.i co ty na to? I nigdy go nie nazwałabym
            pasożytem (to okropne) bo go poprostu bardzo kocham. Pozdrawiam.
        • mg2005 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:30
          ogonato napisała:

          > A ile razy w roku naprawiasz kran??? Albo samochod??? rozumiem ze dzien w dzien
          > po conajmniej godzine....

          Ale współczuję Hiszpankom -mocującym się z kranem i leżącym pod samochodem.
          Na trasie Hiszpanka wymienia pęknięte koło, w tym czasie Hiszpan poprawia
          sobie makijaż...

          A tak w ogóle -regulowanie ustawą kwestii zmywania naczyń w domu -takiego
          totalitaryzmu nie wymyślił nawet Hitler ze Stalinem.
      • bogdantadus Odrozniasz? 19.10.05, 10:19
        mg2005 napisał:

        > Naprawa kranu i samochodu -też?

        Jezeli twoje krany i samochod psuja sie po kilka razy dziennie to je wyrzuc i
        kup nowe. Spedzisz wtedy (statystycznie) moze 5 min. rocznie przy ich naprawie.
        Wymysl cos innego, albo poswiec jeszcze kilka Twoich cennych minut na analize
        podanych tam liczb.
      • siouxi Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:37
        Ha Ha!!!
        To jeszcze są tacy faceci oprócz mojego, którzy dłubią coś przy samochodzie?
        Dodajmy- na ogół swoim własnym - jak jest 1 samochód w rodzinie to w 99%
        przypadków jeździ nim ON.

        A jakbyście nie wiedzieli hm... Panowie to w nowoczesnych kranach nie bardzo da
        się zmienić uszczelki- i tak na ogół "trzeba będzie zawołać fachowca"
    • asienka32 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 08:32
      Kobiety się na to godzą same. Wystarczy wejsć na forum o dzieciach czy o ciąży.
      Długotrwałe zwolnienia, urlopy wychowawcze i postawa matki-polki sprawia, ze
      mężczyzna przyzwyczaja się do tego, ze mają w domu pełną obsługę. W końcu on
      pracuje a ona cały dzień siedzi w domu.
      A potem jak się kobieta zdecyduje pójśc do pracy /o ile się zdecyduje/ trudno
      jest zmienić obyczaje w domu i zagonić szanownego małżonka do garów.
      Myśle, ze pani minister środa nic tu nie pomoże.

      Szczególnie, ze nie jestem pewna czy te kobiety chcą zmieniać swoje życie...

      --
      Brzozy sa jak złote wodotryski, zimno jak w ostatnim liście
      A słońce jest jak ktoś bliski, który ziębnie i odchodzi.
      Lecą liście...