Dodaj do ulubionych

Cały dom na głowie kobiet

19.10.05, 07:44
widocznie polskie kobiety na to sie godza. kto jest winien ze maz jest
alkoholikiem , nie on tylko jego zona
Obserwuj wątek
    • barbara_gostynska Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 08:09
      coż poradzić że Panie na to sie godzą.I jeszcze maja zrónać wiek w którym
      kobiety i mężczyżni będa wybierać się na emeryture.I na to też się godzą jak
      takie krówki prowadzone na rzez.Nic ujać lubimy być wykorzystywane.A może tak
      głupie że nie chce walczyć nam sie o swoje godne życie.a potem starośc,
      • anka1 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 08:27
        ani nie jestesmy glupie ani nie lubimy byc wykorzystywane. ale sprobuj
        zawalczyc o swoje prawa a zostaniesz w najlepszym razie nazwana wredna
        feministka. najgorszy jest brak solidarnosci wsrod samych kobiet. jedna druga
        nieraz utopilaby w lyzce wody.
        a jaki jest stosunek do kobiet w Polsce w ogole to widac. np. po tym jakie jest
        podejscie do inicjatyw Magdaleny Środy. od kpin i lecewazenia po wrecz chamskie
        komentarze i to nawet ze strony dostojnikow koscielnych.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:04
          > ale sprobuj
          > zawalczyc o swoje prawa a zostaniesz w najlepszym razie nazwana wredna
          > feministka.

          Zależy, czego boisz się bardziej:
          Tego, że ktoś cię nazwie wredną feministką?
          Czy tego, że będziesz przez resztę życia wykorzystywana?

          Moim skromym zdaniem wybór jest prosty.
          • femine09 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:57
            rzeczywiscie kontynuuj obawe do nazwania Cie feministka i to jeszcze wredna bo
            to przeciez nie do zniesienia, nie walcz lepiej o nic, tylko cicho siedz i
            przytakuj mezczyznom.czy tego jako kobieta na prawde chcesz???????!!!!!!
            • zigzaur Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:05
              Skąd wiesz, że jeśli zostaniesz lesbijką, to twoja partnerka nie będzie ciebie
              wykorzystywać?
              • papagena33 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 12:27
                Ciekawe. Cholera, to ja też moge zostać lesbijka?!;-)
                Natomiast Ty uważaj, bo jak zostaniesz gejem, to albo zginiecie razem z
                partnerem w brudzie i głodzie, albo się pozabijacie.:-D
                • Gość: powiedz_to_koniowi U mnie w rodzinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 14:22
                  U mnie w rodzinie jest tak, że żona robi prawie wszystkie prace domowe.
                  Ja wykonuję pracę, która sama w sobie dla naszej rodziny nie jest potrzebna,
                  ale za to jest płatna. Z kolei moja żona robi takie rzeczy, które dla naszej
                  rodziny mają podstawowe znaczenie, choć nie są płatne.
                  Jak mogę to jej pomagam, jak nie mogę - nie pomagam, i ona to rozumie.

                  Myślę że cała ta krucjata w sprawie "równego traktowania" jest śmieszna, bo
                  same kobiety widzą że są inne niż mężczyźni, mają inne potrzeby, i wcale nie
                  chcą żeby je traktować tak samo jak mężczyzn we wszystkich sferach życia.

                  I bardzo proszę panie mówiące o "wykorzystywaniu" kobiet przez mężczyzn żeby
                  zwróciły uwagę, że w ten sposób zabierają godność tym kobietom, które chcą
                  prowadzić dom, bo to lubią. Wiem że nie wszystkie kobiety tak myślą, ale znam
                  ich całkiem sporo! Ich życiem jest ich rodzina - dla nich to jest ważniejsze
                  niż promowanie samej siebie czy zwiększanie zysku swojego pracodawcy.



                  • patty_vare Re: U mnie w rodzinie 19.10.05, 14:34
                    W twojej rodzinie żona *nie pracuje* zawodowo. A taka sytuacja to jakby nie
                    patrzeć rzadkość.
                    Prawda jest taka, że kobiety mają przeważnie dwa etaty - jeden zawodowy, a drugi
                    domowy. Pogódź się z tym.

                    No i co z twoją żoną się stanie, skoro nie pracuje zawodowo, nie zarabia na
                    swoją emeryturę, jak ją postanowisz porzucić w ramach drugiej młodości w wieku
                    50 lat? Pomyślałeś o tym kiedyś?
                    • Gość: powiedz_to_koniowi Re: U mnie w rodzinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:05
                      1. nie mam zamiaru jej porzucić "w ramach drugiej młodości" bo nie to jej
                      ślubowałem
                      2. od tego jest prawo rozwodowe żeby cały majątek wspólny podzielić równo
                      między małżonków
                  • blues1970 Re: U mnie w rodzinie 19.10.05, 15:40
                    Sądzę, że prace domowe wykonywane przez mężów (czy też nie) nie mają nic
                    wspólnego z potrzebami (rozumiem, że własnymi) tudzież pracą domową. Taka
                    postawa to chyba wygodnictwo i przyzwyczajenie. Rozumiem, że istnieją pewne
                    prace, których kobieta czy mężczyzna nie wykonują, bo nie umieją (oczywiście
                    nie ma tu podtekstu płci, predyspozycji etc.), jednakże nie dotyczy to
                    większości prac domowych. Prasowanie, sprzątanie, odkurzanie, mycie podłóg,
                    zmywanie, opieka nad dzieckiem, zabawa z nim, edukacja, zwolnienia chorobowe na
                    dziecko itd równie dobrze powinni wykonywać kobieta i mężczyzna w ramach czasu,
                    chęci i czystego altruzimu. Co też czynimy u siebie w domku.
                  • Gość: sklepowa Niech kazdy mowi za siebie ! IP: *.cybernet.ch 19.10.05, 16:22
                    Niech kazdy mowi za siebie !

                    Nie wyobrazam sobie zycia w zwiazku innym - niz partnerski.

                    Na tych samych zasadach. I tyle.

                    P. S.
                    Na ten "luksus" stac widocznie niewiele kobiet !
                    • Gość: Win Re: Niech kazdy mowi za siebie ! IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 19.10.05, 20:33
                      "...Ludzie mowia ze Lodka
                      To skonczona idiatka
                      Ale Wladek ja kocha i tyle...", (klucz do doczesnego szczescia ).
                      Jestem pewien ze Wladek i Lodka nie maja problemu zrozumienia obowiazkow
                      wzgledem siebie...i swoich dzieci.
                    • Gość: powiedz_to_koniowi Ależ każdy mówi za siebie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 12:01
                      Ależ każdy mówi za siebie !

                      Ja też nie wyobrażam sobie życia w związku innym niż partnerski.
                      Nie wierzę jednak w te same zasady. Sztywno "równy" podział zadań prowadzi do
                      absurdów typu "nie umyję tego kubka bo to ty z niego piłaś" albo "to co że ty
                      masz w pracy trudny okres a ja mam spokój - twoja kolej na odkurzanie!"

                      W tym wszystkim potrzebna jest niestety miłość.
                      Dzięki niej możemy w pełni zaangażować się w ułatwianie życia tej drugiej
                      osobie - a także powstrzymać się od wykorzystywania takiego "pełnego
                      zaangażowania" żony czy męża.
                      • Gość: sklepowa U mnie konkretnie to tak wyglada: IP: *.cybernet.ch 20.10.05, 17:35
                        Wiele rzeczy robimy razem:
                        wspolnie gotujemy , robimy pranie, zakupy i sprzatanie mieszkania w week-end.

                        Raz, dwa i zalatwione. Nie ma tematu.

                        Ale...
                        Gdy mnie w domu nie ma - a przychodze i jest (w dodatku nie moj !!!) burdel,
                        to wtedy jest problem i ewentualnie temat do rozmowy.

                        Burdel i zaniedbanie moze sie kazdemu zdarzyc, ale bez przesady...

                        P. S.
                        Ja chce miec silnego partnera - a nie trudne dziecko !






                        • Gość: powiedz_to_koniowi I super ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 17:44
                          Moja żona jeszcze nie pracuje zawodowo, więc teraz większość prac przypada na
                          nią.

                          Mam nadzieję, że kiedy pójdzie do pracy to ja nie będę na tyle zepsuty i
                          przyzwyczajony do jej "obsługi" że będę jej wytykał kurz na szafie.

                          Zresztą, każdy facet który chce mieć w domu słodką istotkę zamiast
                          sfrustrowanej baby musi w to włożyć choć trochę wysiłku.

                        • Gość: powiedz_to_koniowi I super ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 17:44
                          Moja żona jeszcze nie pracuje zawodowo, więc teraz większość prac przypada na
                          nią.

                          Mam nadzieję, że kiedy pójdzie do pracy to ja nie będę na tyle zepsuty i
                          przyzwyczajony do jej "obsługi" że będę jej wytykał kurz na szafie.

                          Zresztą, każdy facet który chce mieć w domu słodką istotkę zamiast
                          sfrustrowanej baby musi w to włożyć choć trochę wysiłku.

                  • Gość: magda Re: U mnie w rodzinie IP: *.orange.pl 19.10.05, 21:46
                    No cóż masz rację każda z nas jest inna.
                    W życiu tak jak z jazda samochodem: owszem miło gdy nas panowie całuja w dłoń,
                    otwierają drzwi, pomagaja wysiąść ,ale choćto naprawdę mile uczucie - bycie
                    kobieta-pasażerem w zyciu ma swoje konsekwencje, to nie ona decyduje o kierunku
                    no i nigdy nie bedzie kierowcą. Mozna być kobieta-pasazerem lub kobieta-
                    kierowcą, ważne dla nas jest to aby wybór był świadomy i zgodny z wewnetrznym
                    przekonaniem a nie z stereotypami. Można przeciez sie realizowac
                    jako "piastunka domowego ogniska" jak też jako "kierowca".
                    Siedze jeszcze w pracy, która jest moją pasją i daje wieksze zarobki, ale zaraz
                    biegne na kolacje, która mąż- domator przygotował.
                    Pozdrawiam wszystkich.
                    P.S Miedzy kobieta a mężczyzna w kuchni jest jedna drobna róznica...dla nas
                    naturalne jest to ,że po gotowaniu trzeba pozmywac a nie wstawic do zlewu:)
                  • magdolot Re: U mnie w rodzinie 19.10.05, 22:24
                    U mnie w rodzinie też tak było, ale można nie wytrzymac. Robie podyplomowe,
                    podłapałam pracę dorywczą, mam szansę zrobic z tego zawód.
                    Kiedy siedzę pisząc tekst, słyszę z od drugiego komputera brąchanie, że
                    porządku nie ma, majtek nie ma. Wtedy mnie trafia.
                    Nie chodzi o to, żeby kobietom odbierać możliwość siedzenia w domu, niech każda
                    para wybiera układ, ale niech on będzie fair.
                    Stany - tam zarabiający facet uważa, że żona w domu ma "full time job", u nas
                    to czasem trzymanie darmozjada z łaski. Tam, taka żona zwykle coś robi jako
                    wolontariuszka, żeby mieć poczucie, że jest kimś.
                    Rozwód z niepracującą żoną po amerykańsku, to: jej adwokat na koszt męża,
                    połowa składek emerytalnych dla niej, alimenty, które sie pilnie płaci. A jak
                    taka zawodu nie ma, to się jej szkołę opłaca i kobitę do zdobycia fachu
                    alimentuje. Za to duże szanse na opiekę nad dziećmi się ma, jak się jest
                    stroną, która zarabia.
                    Fair, nieprawdaż? A zmiana prawa nikomu godności nie odbiera. Raczej dodaje.
                    • Gość: powiedz_to_koniowi Re: U mnie w rodzinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:29
                      Trudno się z tobą nie zgodzić (może za wyjątkiem twojego opisu zarabiającego
                      faceta w USA).

                      1. Naturalnie - układ musi być fair, bez jęczenia że nie posprzątane albo że
                      nie wyprane, i facet musi być otwarty na to że kobieta chce iść do pracy, ale z
                      kolei znam też przypadki że faceta trafia szlag bo on wykonuje swoją część,
                      tzn. pracę w zawodzie, a kobieta od rana do nocy się "realizuje" na kursach
                      tańca, z innymi niepracującymi koleżankami, wśród hodowców psów, na czatach
                      internetowych. Jeżeli był układ typu "ja pracuję w firmie a ty w domu" to
                      kobieta też powinna wywiązywać się ze swoich obowiązków.
                      Moim skromnym zdaniem kobieta powinna mieć pracę zawodową, bo spędzanie prawie
                      całego czasu w domu jest po prostu niezdrowe - mentalnie "niehigieniczne".

                      2. Jedna rzecz to stworzenie takiego prawa rozwodowego, które uwzględni
                      sytuację kobiet pracujących w domu, a druga to propagowanie "równości" czy też
                      braku akceptacji dla kobiet pracujących w domu. To pierwsze popieram, to drugie
                      zwalczam.
                    • the_real_kris Chyba ci sie w glowie pomieszalo... 04.11.05, 23:03
                      jesli myslisz ze taki rozwod jest fair. Byc moze rzeczywiscie sa takie warunki w
                      tym pop... kraju ale jesli to prawda to zrozumialym staje sie dlaczego maleje
                      tam liczba zwiazkow malzenskich. Tylko idiota by sie zenil w takiej sytuacji.
              • Gość: k Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.daleka.net 19.10.05, 13:12
                sory,ale chyba nienormalne jesteście. czemu na nia naskakujecie, przeciez ona
                nie mówi,że chce być wykorzystywana, tylko pisze,że upominając sie o swoje prawa
                może być narażona na wyzwiska i ataki. a Wasze ataki sa niczym innym jak tylko
                potwierdzeniem tej tezy, może słowa inne,ale zajadłość i chęć stłamszenia podobna
                • Gość: szwet14 Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.bredband.comhem.se 19.10.05, 13:18
                  To z powodu tej czulej solidarnosci kobiecej. Dobrze to znamy od zawsze.
              • Gość: gadzia Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.orange.pl 19.10.05, 21:33
                Feminizm a homoseksualizm to dwie sprawy, to tak tytulem sprostowania.
          • Gość: FEMINISstka Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.10.05, 09:05

            <<dokladnie,,glupi kraj,glupie KOBIETY....a ze matki-polki,
            coz wziely wzor z walesowej a nie matki teresy...uklony...hi,hi
        • stopnie.zycia Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 09:17
          > podejscie do inicjatyw Magdaleny Środy. od kpin i lecewazenia po wrecz
          chamskie komentarze i to nawet ze strony dostojnikow koscielnych.

          a czym się różni (niestety) polski ksiądz od przeciętnego polskiego faceta?jest
          jeszcze większą konserwą!początki chrzesicjaństwa to walka kocioła z
          kapłaństwem kobiet (tak, tak, to żadna nowość)
          w polskim kościele wszystkiemu winna jest kobieta, nawet niskiemu przyrostowi
          naturalnemu, chociaż jak wskazuje doświadczenie, wielu mężczyzn zostało ojcami
          bez świadomej decyzji (bo nie chciało jej podjąć) i dopiero kiedy kobieta
          zdecydowała za nich stali się nagle dumnymi tatusiami,

          brak solidarności ze strony kobiet wynika z bardzo prostej zależności kobieta,
          która głośno wytyka nierówności między statusem kobiet i mężczyzn auomatycznie
          jest przez dużą część męskiej publiczności odrzucana jako "wariatka" mało kto w
          związku z tym ją popiera
          owszem jest trochę facetów, którzy szanują kobiety i własnie dlatego starają
          się, żeby obowiązki dzielone były równo, ale atmosfera społeczna takim
          zachowaniom nie sprzyja, a pleni się typowo męskie warcholstwo

          nie zdarzyło mi się usłyszeć w kościele kazania o tym, żeby sobie np. ludzie na
          co dzień pomagali w małżeństwie, albo się szanowali, główny temat
          to "massmedia" i jakieś okrągłe zdania nie wiadomo o czym, Kościół jest
          kościołem męskim i jeśli się to nie zmieni, biskupi i księża będą widzieć w
          kobietach ciągle "służki"

          kobiety wcale nie chca żyć bez mężczyzn, nawet feministki, większość chce mieć
          rodziny ale trudno wykształconej kobiecie, w niczym nie ustępującej
          intelektualnie facetowi wracać nagle w domu do roli "przynieś, wynieś,
          pozamiataj" dla wielu taka cena jest zbyt wysoka!
          czas najwyższy żeby faceci zeszli ze swojego piedestału, bo to już nie robi na
          nikim wrażenia, paradoksalnie właśnie wtedy mogą zyskać więcej szacunku i uczuć
          ze strony kobiet.
          • dziadypl Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 11:07
            1. Faceci nieraz pracuja po 12 -14 godzin dziennie (np.: murarze,zeby zarobic
            na utrzymanie rodziny). Po tylu godzinach pracy nikt nie ma sil na sprztanie.
            Kobietom przywilejow nie brakuje: brak obowiazkowej sluzby wojskowej, 60 lat
            jako wiek emerytalny, zamiast 65 latjak mezczyzni. Kobiety mniej pracuja,
            wykonuja lzejsze prace i w konsekwencji dluzej zyja.
            2. Jesli zonaty facet musi ciezko pracowac na utrzymanie rodziny, a kobieta nie
            chce zadabac o dom, to po co sie zenic? Bez kobiety i dzieci przynajmniej jest
            mniej harówki. Nie byloby w tym zadnego interesu, zadnego pozytku?
            • kaha_org Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 11:26
              1. Faceci nieraz pracuja po 12 -14 godzin dziennie (np.: murarze,zeby zarobic
              > na utrzymanie rodziny). Po tylu godzinach pracy nikt nie ma sil na sprztanie.
              > Kobietom przywilejow nie brakuje: brak obowiazkowej sluzby wojskowej, 60 lat
              > jako wiek emerytalny, zamiast 65 latjak mezczyzni. Kobiety mniej pracuja,
              > wykonuja lzejsze prace i w konsekwencji dluzej zyja.

              Wyobraź sobie, że kobiety też potrafią pracować po 14 h (mnie się zdarzyło
              pracować po 16h na dobę), to prawda po tylu godzinach nie ma na nic sił. Tak
              samo facet jak i kobieta. Co do obowiązkowej służby wojskowej - hahahaha, nie
              znam nikogo kto by ją odbył!! Jedyny problem, jaki macie to to załatwić, zebrać
              kwitki ew. ładnie skończyć studia. Wiek emerytalny ma być zmieniony. Kobiety
              nie pracują mniej! Pracuję z mężczyznami i widzę, że bynajmniej się nie
              przepracowują. Kobiety żyją dłużej bo o siebie lepiej dbają - mniej palą,
              zdecydowanie mniej piją i nie jedzą tak niezdrowo, jak wy!

              > 2. Jesli zonaty facet musi ciezko pracowac na utrzymanie rodziny, a kobieta
              nie
              >
              > chce zadabac o dom, to po co sie zenic? Bez kobiety i dzieci przynajmniej
              jest
              > mniej harówki. Nie byloby w tym zadnego interesu, zadnego pozytku?

              Wyobraź sobie, że w większości przypadków facet nie jest w stanie sam zarobić
              na całą rodzinę. Niewielki procent kobiet decyduje się na pozostanie w domu.
              Również dlatego, że nie chcą rezygnować z lepszego standardu życia. Czasy się
              zmieniły. Nie jesteście już tacy super. I nie oczekujcie, że my kobiety
              będziemy pracować zawodowo i harować na drugi etat w domu. Bo tak. Jeśli takie
              masz pojęcie o małżeństwie, to życzę Ci szybkiego otrzeźwienia. Bo będzie licho.
              • dziadypl Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 11:37
                Bylem w wojsku caly rok, z tego com slyszal mniej-wiecej polowa facetow jest
                powolywana. Nie wiem co robisz ale ja ciezko pracuje (moze nie teraz): mam
                firme budowlana i wraz z 8 pracownikami robimy wykonczenia domów- tynki,
                gladzie, plytki, podlodi, scianki dzialowe. To ciezko praca. Na pewno bardziej
                ciezko od pracy w biurze. A pracujemy dzien w dzien co najmniej po 12 godzin, w
                sobote 10...
                Po takiej pracy nie wyobrazam sobie sprzatania, gotowania wieczorem. A na
                budowe i z budowy trzeba j4eszcze do domu przyjechac (to kilakdzeisiat minut)
                • tezas wojsko / to postep 19.10.05, 12:11
                  Czy twierdzisz ze zona powinna oblsugiwac meza bo ten byl w wojsku (o ile byl,
                  oczywiscie)?

                  Natomiast widze ze w Poslce dokonal sie znaczny postep - internet nawet na
                  budowach jest juz zainstalowany ;)
                • idavdk Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 12:18
                  Oj, chyba marniutkie masz pojecie o pracy koncepcyjnej...:)
                  • the_real_kris To zupelnie tak jak ty.... 04.11.05, 23:07
                    fe
                • ewa.linek Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 12:26
                  Mój drogi, praca biurowa to nie jedyne możliwe zajęcie dla kobiety,często
                  pracujemy również fizycznie i męczy nas to w nie mniejszym stopniu,niż was. A
                  kiedy wracamy wykończone do domu,czeka na nas drugi etat... Bo to, co w domu,
                  SAMO SIĘ NIE ZROBI, a na mężczyzn-jak widać - często liczyć po prostu nie można.
                  • skun2 Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 13:40
                    baby nie umią gotować - coraz częstszy przypadek.
                • Gość: Anka Re: dostojnicy kocielni IP: *.orange.pl 19.10.05, 22:02
                  Jestem inspektorem nadzoru...ale lubie to pracę - mimo,ze czesto zmuszona
                  jestem ustawiac do pionu facetów, takich jak TY. Także pracuję cięzko cały
                  dzień w terenie a wieczorami jeszcze praca nad dopracowaniem dokumentacji.
                  Widzisz najbardziej nieuczciwe jest to ,że pracując fizycznie zarzucacie
                  kobietom ,że maja latwą robote (ile ja to razy słyszłam na budowie)a przecież
                  my mamy słabsze fizycznie organizmy (znam kobiety wykonujace cięzka praca
                  szkółkarza czy ogrodnika - problemy z utrzymaniem ciąży, z krażeniem i
                  nerkami, chory kregosłup i mówie o paniach po 30!)

                  A może trzeba było skończyć studia, harować u kogoś aby zdobyć doświadczenie,
                  uprawnienia, stale podnosic swoje kwalifikacje....Jak kogos nie stac na
                  argumentacje inteelektualna to zawsze sie "fizyczna tężyzną" podpiera...pozdr.
                • Gość: xaida Re: dostojnicy kocielni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 09:18
                  człowieku, czy ktoś Ci kazał pracować na budowie? sam wybrałeś sobie takie
                  zajęcie. Ten sam wiek emerytalny dla kobiet? a czas, który się wkłada właśnie w
                  dom, w rodzenie i wychowywanie dzieci (czyli przysparzanie państwu nowych,
                  pracujących na emeryturę wcześniejszych pokoleń obywateli) to nie praca??. To
                  dodatkowy, ciężki, opłacony często wieloma cierpieniami i wyrzeczeniami ( o
                  których sie w ogóle prawie nie mówi) dodatkowy etat. Pomyśl nad tym.
                • Gość: edelka Re: oj jacy Wy biedni jesteście - Wy mężczyźni IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 20.10.05, 09:40
                  Ja bardzo przepraszam, ale kto wam zabrania drodzy panowie pracować po 8 godzin
                  w biurach i miec tak łatwa i przyjemną prace jak tu opowiadacie? No kto? Skoro
                  to taka prosta praca i nie wymagajaca wysiłku (fizycznego, bo oczywiście dla Was
                  umysłowy wysiłek to żadna praca)?
                  A poza tym jak czytam te wszystkie bzdury, że kobieta "ma prace domowe w genach"
                  (bo taki wniosek mozna wyciagnąć z wypowiedzi panów to niedobrze mi sie robi...
                  Nauczyli sie w domku, że mamusia wszystko robi a tatuż wyleguje się na tapczanie
                  z gazetka i pilotem od telewizora w ręku i wydaje im się, że taki układ jest w
                  porządku. A kobieta ma ich tylko obsługiwać: gotować obiadki, sprzątać, prać,
                  prasować, zajmowac się dziećmi, żemy szanowny małżonek po ciężkim dniu dniu
                  pracy miał święty spokój! (i do tego jeszcze niech będzie najlepszą,
                  najseksowniejszą kochanką świata i zawsze ma ochotę spełniać zachcianki męża!)
                  A że kobieta też była w pracy i do tego miała nawał roboty, szef wiecznie
                  niezadowolony (bo przeciez to facet, któremu trzeba podetknąć wszystko gotowe
                  pod nos) to juz nie ma żadnego znaczenia.
                  Ciężko jest na nowo wychować mężczyznę, który taki obrazek w domu rodziców
                  oglądał na codzień.
                  Ale niektórzy się choć trochę strają i za to im dziękuję. Zrobią czasem obiad,
                  posprzatają, wyprasują (przynajmniej sobie jak muszą). Żeby tylko weszło im to
                  wkrew i było dla nich czymś normalnym, to już byłoby dobrze.
                  Ale jak będą czytać takie niestworzone historie o zarobionym po pachy mężu i
                  siedzącej cały dzień w domu żonie, na dodatek nic nie robiącej, bo przecież
                  utrzymanie domu i wychowywanie dzieci to żadna praca wg nich, to za długo nie
                  będa pomagać.
                  Ludzie po prostu muszą zmienić swoje myślenie!!!
                  A skoro facet taki mądry to niech chociaż przez tydzień zajmie się domem i
                  dziećmi: sprzata, robi zakupy, gotuje, robi pranie, prasuje, odrabia z dziećmi
                  lekcje, bawi się z nimi itd. Zobaczymy czy wtedy też będzie mówił, że to żadna
                  robota i nie padnie wieczorem bez siły na kanapę. Niech obsługuje żonę przez ten
                  czas i wtedy pogadamy.

              • Gość: Pinot Re: dostojnicy kocielni IP: 213.17.230.* 19.10.05, 13:22
                Ale te kobiety są "dzielne" , tylko dlaczego jak zostają same to desperacko
                poszukują przyjaciela. Odnoszę wrażenie że te które są takie "silne" to zostały
                już dawno zostawione albo nigdy nie potrafiły być z facetem...bo nikt by z nimi
                nie wytrzymał. Mam żonę pracujemy obydwoje i nie dzielimy obowiązków na moje
                twoje. Staramy się je realizować obydwoje. Drogie Panie trochę więcej
                kobiecości mniej 'jadu" bo to was głównie gubi.
                • tezas Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 13:38
                  Bo czlowiek (i kobieta i mezczyzna) z reguly potrzebuje kogos bliskiego.
                  Co nie znaczy: kogos do obslugi.

                  Drogi Panie, gdyby to mezczyzni czuli sie podzialem obowaizkow wykorzystywani -
                  Panie z pewnoscia bylyby mnie zjadliwe :)
                  • iquea Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 13:59
                    Panie Tezas, Pan jest bardzo mądry. A już myślałam, że tylko mój chłopak jest
                    takim fajnym, myślącym facetem ;)
                • Gość: Majka Re: dostojnicy kocielni IP: *.dyn.optonline.net 19.10.05, 16:36
                  Drogi panie. skoro nie dzielicie obowiazkow a i tak staracie sie obydwoje
                  pracowac w domu to o to nam kobietom przeciez chodzi. Nie chodzi o to ze :'masz
                  pozmywac bo dzis twoja kolej' nawet jak padasz na twarz. Chodzi o to zeby
                  mezczyzni nie uwazali tego za nasz wylaczny obowiazek. co innego jest z paniami
                  ktore nie pracuja zawodowo, szkoda myslec co bedzie na starosc.
            • iquea Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 13:53
              "Kobiety mniej pracują" zarobkowo (dodaję za ciebie, bo przeciez nie chodzi Ci o
              to że praca w domu to nie jest praca, prawda?), mój drogi, najczęściej z tego
              powodu, że trudniej im dostać sensowną pracę, bo pan na rozmowie kwalifikacyjnej
              dyskwalifikuje kobietę z miejsca za to że jest kobietą i moze nie daj Boże
              urodzić kiedyś dziecko, albo - nie daj Boże! - już je ma. Z mężczyzną to co
              innego, bo przecież jak on ma dziecko to najczęściej ma też żonę, która mu je
              wychowuje, więc może pracować, luzik. Jesli ustalasz sobie z partnerką układ: ja
              zarabiam, ty zajmujesz się domem - to żaden problem, wasz wybór i niech wam się
              pięknie układa. Problem w tym, że najczęściej jest tak, że oboje partnerzy
              pracują, coraz częściej - mimo wspomnianych problemów kobiet - tak samo dużo i
              wtedy to już chyba te obowiązki domowe trzeba dzielić, nie sądzisz, chłopczyku?
              • Gość: facet Re: dostojnicy kocielni IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 19.10.05, 14:20
                mam wrażenie, ze głównym problemem kobiet jest to, że nie urodziły się
                facetami ... :-)))

                SORRY, ale to naprawdę nie nasza wina :-)
                • Gość: Kobieta.pl Re: dostojnicy kocielni IP: *.net.autocom.pl 19.10.05, 15:02
                  > mam wrażenie, ze głównym problemem kobiet jest to, że nie urodziły się
                  > facetami ... :-)))
                  >
                  > SORRY, ale to naprawdę nie nasza wina :-)

                  Problem tkwi w czym innym.Drugą płcią oprócz kobiet jest płeć charakteryzująca
                  się niedojrzałością,nieodpowiedzialnością,egoizmem i dziecinnością.
                  • dziubek Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 16:54
                    Gość portalu: Kobieta.pl napisał(a):

                    > > mam wrażenie, ze głównym problemem kobiet jest to, że nie urodziły się
                    > > facetami ... :-)))
                    > >
                    > > SORRY, ale to naprawdę nie nasza wina :-)
                    >
                    > Problem tkwi w czym innym.Drugą płcią oprócz kobiet jest płeć charakteryzująca
                    > się niedojrzałością,nieodpowiedzialnością,egoizmem i dziecinnością.

                    Wystarczy że kobiety będą trzymały się od facetów z daleka i już po problemie.
                    No i powinny rodzić się tylko dziewczynki.
                    Kobiety - do dzieła!

                    Pozdrawiam serdecznie!
                • tezas Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 16:21
                  Jak to nie? czesciej lap sie za sciere i szczote a problem sie zmniejszy
            • samia1 Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 14:11
              Masz racje w jednym: NIKT nie ma siły na sprzatanie po 12 godz pracy!!!
              Kobiety tez NIE!!! Prosty rachunek: nawet gdyby pracowala 8 godz+1godz zakupy
              (wliczam to juz zaplanowanie co i gdzie kupic)+1 godz obiad(ezpresowy oboad)=
              MAMY JUZ 10 GODZ, dalej..+ zmywanie, pranie , prasownie, dzieci,
              lekcje ,sprzatanie, "ogarnianie domu"..... a kiedy znajdzie czas na zadbanie o
              siebie? kiedy poprostu pobedzie z odzina??
              A sprobuj jeszcze krwawic co miesiac przez 3 dni!!! Choc raz zmus sie do bólu
              podobnego do porodowego i te Twoje "przywileje" ida w niepamiec.
              2. A o interesie to ty lepiej nie wspominaj-szkoda slow!
              • Gość: facet Re: dostojnicy kocielni IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 19.10.05, 14:24
                sorry za sarkazm ale pozostaje wam tylko jedno wyjście ... operacja zmiany
                płci ... no bo jak ktoś się źle czuje w swojej roli życiowej ... w roli
                kobiety ...

                po co uogólniać, ciężko się dogadać z partnerem ... tak kobieta to takie
                stworzenie, ze łatwiej ponażekać i powiedzieć iz cała wina leży po stronie
                facetów niż usiąść ze swoim w miły wieczór przy kominku i porozmawiać o
                podziale obowiązków i wspólnym współżyciu tak aby obojgu było wygodnie i
                szczęśliwie ... .... zbyt cieżko ????
                • leilaleila Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 14:37
                  Nie, nie za ciezko. Ale bez sensu. Kazda kobieta wie, ze taka rozmowa totalnie
                  niczego nie zmieni. Wiec zamiast marnowac na nia sily woli w tym czasie zmyc
                  gary albo zrobic pranie.
                  • Gość: Majka Re: dostojnicy kocielni IP: *.dyn.optonline.net 19.10.05, 16:39
                    Bzdury, oczywiscie, ze zmieni. Zalezy jeszcze z jakim facetem jestes zwiazana.
                    • Gość: Win Re: dostojnicy kocielni IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 19.10.05, 21:11
                      ...powtorka,
                      "Wszyscy mowia ze Lodka
                      To skonczona idiotka
                      Ale Wladek ja kocha i tyle...",( klucz do doczesnego szczescia).
                      Jestem pewny ze Wladek i Lodka nie maja problemu zrozumienia obowiazkow
                      wzgledem siebie i swoich dzieci.
                  • wdakra Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 23:49
                    > Nie, nie za ciezko. Ale bez sensu. Kazda kobieta wie, ze taka rozmowa totalnie
                    > niczego nie zmieni. Wiec zamiast marnowac na nia sily woli w tym czasie zmyc
                    > gary albo zrobic pranie.

                    To taki sam stereotyp, jak tadycyjny podział codziennych obowiązków. W każdym
                    razie warto spróbować.
                • Gość: iquea Re: dostojnicy kocielni IP: *.icpnet.pl 19.10.05, 14:37
                  Naprawdę sądzisz że to jest tak banalnie prosta spraw i tylko 80% kobiet dotąd
                  na to nie wpadło?
                • tezas Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 16:23
                  He he he... Juz widze jak po wspolnej rozmowie przy ominku (na marginesie: ile
                  rodzin ma kominek) facet ktoremu do tej pory bylo super wygodnie bo nie robil
                  dokladnie nic zacznie gotowac zmywac prac i sprzatac na zmiane z zona.
                  • Gość: Win Re: dostojnicy kocielni IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 19.10.05, 21:18
                    Tezas, czy ty wierzysz w milosc? O ile nie to bardzo mi ciebie zal.
                  • Gość: ziuta Re: dostojnicy kocielni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 10:00
                    dlatego trzeba faceta przyzwyczajac od samego poczatku zwiazku.
              • Gość: sceptyk Re: dostojnicy kocielni IP: *.chello.pl 19.10.05, 20:28
                > Prosty rachunek: nawet gdyby pracowala 8 godz+1godz zakupy
                > (wliczam to juz zaplanowanie co i gdzie kupic)+1 godz obiad(ezpresowy oboad)=
                > MAMY JUZ 10 GODZ, dalej..+ zmywanie, pranie , prasownie, dzieci,
                > lekcje ,sprzatanie, "ogarnianie domu"

                piekne wyliczenie ... ale nieprawdziwe ... prawdziwe byc może gdy są dzieci w
                wieku od 0 do 7 lat ... potem Twoja wyliczanka ma sie nijak do
                rzeczywistości ... 1 godz. dziennie zakupów??? hahahaha .. wybacz ale to ja
                robię w domu zakupy ... i to w dodatku rano przed pracą w ramach spaceru ...
                zajmuje mi to 10 minut .. + może raz w tygodniu razem z małzonką w markecie ...
                pranie, prasowanie codzienne, zmywanie itd??? .. drogie Panie .. po pierwsze
                czas nalezy umiec sobie organizować to raz .. dwa wdrażac dzieci do obowiazków
                domowych od najmłodszych lat (szczególnie synów ;-)tak tak) .. a wtedy problem
                obowiazków domowych pojawi sie w całkiem innym swietle ...
                no i na koniec ... dlaczego (prosze o wybaczenie) do cholery bierzecie sobie za
                partnerów/mężów leniuchów???? .. a potem płaczecie?? to tak jakby faceci którzy
                wzięli sobie za zony oziebłe nieskore do seksu niewiasty i chcieli powołania
                rzecznika ds. seksu małzeńskiego :-)))))))))))))) ...
                wiecej odpowiedzialności za swoje zycie drogie Panie!!!
            • Gość: Starling Re: dostojnicy kocielni IP: *.net.autocom.pl 19.10.05, 14:57
              > 2. Jesli zonaty facet musi ciezko pracowac na utrzymanie rodziny, a kobieta
              nie
              >
              > chce zadabac o dom, to po co sie zenic? Bez kobiety i dzieci przynajmniej
              jest
              > mniej harówki. Nie byloby w tym zadnego interesu, zadnego pozytku?

              Nie ma większego poświęcenia niż wyjście za mąż.Dla faceta ślub jest świetnym
              interesem(przynajmniej w polskich warunkach)-ma służącą,a dzieci dostają jego
              nazwisko.Tylko w imię czego?Oby wreszcie pewne kobiety zaczęły myśleć nieco
              bardziej egoistycznie,bo jak widać faceci nie zasługują na to co mają,skoro
              nawet nie potrafią być wdzięczni.
              • Gość: Majka Re: dostojnicy kocielni IP: *.dyn.optonline.net 19.10.05, 16:41
                Dokladnie. Moge sie zalozyc ze wiecej kobiet chcialoby robic te rzeczy bez
                problemu gdyby tylko byly doceniane. Niestety praca w domu nie daje prestizu,
                niektorzy nia wrecz pogardzaja mowiac ze to nie praca.
              • the_real_kris Chyba cos ci sie pomylilo .... 04.11.05, 23:32
                i to kompletnie. To z punktu widzenia faceta nie ma sensu sie zenic. Mezczyzna
                moze dostac wszystko to co w malzenstwie (tyle ze w lepszym wydaniu) bez
                malzenstwa - seks, bliskosc, pomoc, dzieci itp. W dodatku bezproblemowo mozna
                zamienic partnerke na 'nowszy model' - jedyny warunek to miec troszke kasy.

                Co zyskuje kobieta niezamezna oprocz frustracji?
                • Gość: Vivien Re: Chyba cos ci sie pomylilo .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.05, 13:55
                  the_real_kris napisał:

                  > i to kompletnie. To z punktu widzenia faceta nie ma sensu sie zenic. Mezczyzna
                  > moze dostac wszystko to co w malzenstwie (tyle ze w lepszym wydaniu) bez
                  > malzenstwa - seks, bliskosc, pomoc, dzieci itp. W dodatku bezproblemowo mozna
                  > zamienic partnerke na 'nowszy model' - jedyny warunek to miec troszke kasy.
                  >
                  > Co zyskuje kobieta niezamezna oprocz frustracji?

                  Krzysiu,
                  Ty stary trollu, daj se pokój koleś z tymi żalosnymi tekstami. Na śp. forum
                  seksuologia już dość napisaleś o swojej nienawiści do kobiet. Pamiętam,
                  pamiętam koleżanki z I LO cię nie lubily :))))





          • dziennikustaw Re: dostojnicy kocielni 19.10.05, 16:57
            Wlasnie - "ale trudno wykształconej kobiecie [...]"
            Wlasnie - nie rozumiem co do tego ma wykształcenie. Kobieta "wykształcona" (nie
            mylić z "mądra" !!!!! ) wcale nie przestaje być kobietą !. Jeżeli ktoś lubi się
            kształcić, podobnie jak inni lubią chodzić do kosmetyczki lub wisieć na
            telefonie całymi godzinami, to jest jego prywatna sprawa. Oczywiście ze jest to
            ciekawsze zajęcie (niż telefon), ale nie ma nic do rzeczy. Jeżeli jakąś kobietę
            stać aby zajmować się domem, kształcić się, pracować i jeszcze się uśmiechać do
            męża .... ideał kobiety ! Oczywiście - takich ideałów nie ma.
            Nie wiem po co kobiecie "wykształcenie". Już w tym momencie słyszę głosy: "a co
            będzie jak on ją zostawi !? Co ona sama bez wykształcenia zrobi ?!". Niestety
            tak jest że to problem w drugą stronę - co będzie jak ona nie będzie zajmowała
            się domem ? - on ją zostawi !! Wybór należy do Ciebie !!
            • Gość: emancypantka Re: dostojnicy kocielni IP: *.itc.pw.edu.pl 19.10.05, 17:29
              A co będzie, jak zajmująca się domem "żona i matka" zachoruje? Usiądziesz i się
              rozpłaczesz, czy zadzwonisz do mamusi? Nie lubisz wykształconych kobiet? To
              żeń się z niewykształconą, tylko nie wymagaj od niej zrozumienia teorii
              względności i nie narzekaj potem, ze jest tępa. Wybór należy do Ciebie!
              (A ciekawe ską taka pewność, że Ciebie żadna nie zostawi, jak będziesz
              wszystko na nią zwalał? Czy dlatego, że kobiety naogół są bardziej
              odpowiedzialne?)
              • the_real_kris Tylko nie sciemniaj tutaj ze 04.11.05, 23:33
                rozumiesz teorie wzglednosci... Bo naprawde niewiele ludzi ja rozumie.
            • Gość: grayne Re: dostojnicy kocielni IP: *.rferl.org 19.10.05, 18:10
              Przepraszam, ze sie wtracam do polskiej dyskusji domowej. Mieszkam w Minsku
              Bialoruskim. Prosilam meza, zeby mi pomagal w domu - on jest prawnik, ja
              dziennikarka.
              on "zostawil" mnie z dzieckim a bez pieniedzy. Bylo a jest mi ciezko - nie
              lubie byc ciagle sama. Ale nigdy tez nie zalowalam o tym, co sie stalo. Nie
              moge komus uslugiwac po to, zeby on tylko mi nie zostawil.
              • Gość: okrent9 Re: dostojnicy kocielni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 20:18
                grayne - trzymaj się! Wyobrażam sobie, że jest ciężko, ale ten prawnik nie był
                Ciebie wart, i masz szansę poznać jeszcze kogoś odpowiedzialnego, kto będzie
                Cię szanował. Trzymaj się! Serdeczne pozdrowienia.
              • Gość: anka Re: dostojnicy kocielni IP: *.orange.pl 19.10.05, 22:13
                grayne-jestes silna kobietą, trzymaj się i wierz w siebie. Nauczysz dziecko,
                jaki są prawdziwe wartości i prawa do poszanowania czyjes wewnętrznej wolności -
                zwłaszcza u Was tak waznej.
        • anika65 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:47
          Zgadzam się z Tobą Aniu . Może skrzykniemy kilkanaście kobiet ,ale kobiet nie
          Pań ,które nie chcą mieć nic do powiedzenia i zawalczymy o swoje ? Anka2
          • zigzaur Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:07
            Proponuję środek walki:

            Zmuszanie do współżycia pod groźbą odmowy współżycia
          • stefek_burczymucha1 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 12:27
            Drogie Panie! Bardzo Was proszę nie przesadzajcie! Lepiej zauważmy, że to na co
            wiele kobiet teraz narzeka, wcześniej im imponowało. Niech kobiety, które
            zastanawiają się nad wyborem swojego "życiowego partnera" 10 razy, zastanowią
            się lepiej 50 razy!!! I Wszystko! I nic dziwnego, że Te Panie, które się
            zastanawiały za ktrótko, teraz pytają:
            "Czy wiesz jakie jest najsmutniejsze zwierzątko na świecie?
            - MĘŻCZYZNA!
            A wiesz dlaczego?
            - bo ma piersi bez mleka, ptaszka bez skrzydełek, jajka bez skorupek, worek
            bez pieniędzy.
            80% kobiet już nie wychodzi za mąż bo zrozumiała, że dla 6 dkg kiełbasy nie
            opłaca się brać całego wieprza do domu" :-) :-) :-) POZDRAWIAM!
        • ajkaj Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:59
          Jeśli mężczyzna ma utrzymywać rodzinę, to trudno by jeszcze miał na głowie dom.
          Problem raczej w tym, że polska kobieta pracując w domu, nie ma stażu pracy,
          żadnych świadczeń, jest traktowana gorzej niż bezrobotna. Wychowuje kilkoro
          dzieci, prowadzi domowe gospodarstwo, a na pytania co pani robi, musi
          odpowiadać: nic. Natomiast wymaganie, by mąż po całym dniu wracał i gotował
          obiad, czy robił pranie jest przesadą. Jeśli chce pomóc żonie, nie jest
          zmęczony, to tak robi, ale nie można tego jakoś sankcjonować. Te żądania zapisów
          o obowiązkach mężów są godne pożałowania. Jeśli on otrzymuje godne pieniądze za
          pracę, może oszczędzać żonę, zlecając firmom pranie, prasowanie, nianie, itp. I
          o te godne pieniądze za dobrą prace należy zabiegać, a nie o zapisy, że mąż ma
          prać pieluchy. Ale coś trzeba kombinować, by zaistnieć publicznie, bo pieniądze
          się bierze, a nic nie robi taka pani Środa.
          • mrs.bovary Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 12:02
            robi, robi, tylko nie wszystkim sie to podoba. No cóz w koncu kilka tysiecy lat
            tradycji to nie byle co.
          • tezas Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 12:05
            > Jeśli mężczyzna ma utrzymywać rodzinę
            Zauwaz, ze w znakomitej wiekszosci rodzin kobieta pracuje - dokladanie tak samo
            jak facet. Gotuje, pierze, sprzata, mywa, robi zakupy itp. po powrocie z pracy.

            NB sa rodziny gdzie maz jest bezrobotny, kobieta nie, a i tak ona robi w domu
            wsyztko aby tlyko on biedaczek sie 'niemesko' nie poczul.

            Z ciekawosci: jak zamierzasz zabiegac o godna place? I czy tlyko dla
            facetow,czy kobieta tez nie powinna zarabiac niegodnie?
          • Gość: maksym Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 14:23
            Niestety, plecie Pan straszliwe głupstwa! Po prostu nie można wytrzymać, trzeba
            na coś takiego reagowac. Gdzie jest powiedziane, że to facet utrzymuje dom i
            rodzinę? No! Gdzie? Nic takiego już od dziesiątek lat nie istnieje. Prawie
            wszyscy dorośli ludzie w wieku produkcyjnym pracują - bo inaczej nie da się
            żyć. Bo po prostu nie byłoby za co. Niestety istnieje straszne, upokarzające
            bezrobocie i róznie teraz bywa z pracą, ale przeciez z czegoś trzeba zyć i
            zawsze w koncu pracę jakoś się znajdzie. Pracują więc i kobiety i meżczyźni.
            Wokoł nas - znajomi, sąsiedzi, ludzie z pracy i spoza pracy, przyjaciele i
            przyjaciele przyjaciół itd, itd. wszczyscy pracują Nikomu nawet nie przyjdzie
            do głowy, aby sobie pozwolić na urlopa na wychowanie dzieci, czy na chorowanie,
            czy zwykły nawet urlop - bo nawet w czasie urlopu bierze się jakas dodatkową
            pracę, albo odnawia mieszkanie itd. bo czasami tylko stać ludzi na jakiś
            najwyażej tygodniowy wypad. Lepiej dzieci wysłać na odpoczynek. Bo dla
            wszystkich to rzadko starcza.
            Więc o czym Ty Człowieku piszesz? O czym? To chyba jakieć Twoje wymysły - albo
            nie widzisz otaczającej Cię rzeczywistości...
            Tak więc - ad rem - obowiązki domowe muszą być dzielone, bo nie ma innego
            wyjścia i nikt inaczej nie jest w stanie zyć i chyba nie chcemy inaczej zarowno
            panowie jak i panie. I tyle. Takie czasy A Pan jeszcze tego nie zauważył?!
            • dziennikustaw Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 15:33
              Niestyty, plecie Pani sztraszliwe głupstwa !
              Ja nie wiem gdzie teraz Pani siedzi i co widzi z okna (nie wykluczam że są to
              Bermudy). Ale tam gdzie my żyjemy (czyli w Polsce, ale nie tylko), to że facet
              chodzi do pracy i przynosi pieniądze nie jest niczym zaskakującym. Większość
              kobiet zajmuje się domem (patrz np. także Niemcy czy Kanada). Powiem więcej -
              nie dość że zajmują się domem, to jeszcze w ogóle nie pracują zawodowo, bo ....
              zajmują się domem !!
              Jeżeli szanowna Pani nie widziała innego świata, niż ten który przedstawiła ....
              trudno. Nie będę się spierał o Pani braki w postrzeganiu świata.
              Zgadzam się za to z przedmówcą,że obowiązki domowe muszą być dzielone. Także i w
              tym nie ma nic nadzwyczajnego. Ktoś w końcu musi przynosić pieniądze a ktoś te
              pieniądze wydawać. Czy wyobraża sobie Pani jaki powstałby bałagan w lodówce
              gdyby cała rodzina zajmowała się napełnianiem lodówki ? Gdyby nie było "szefa"
              od lodówki ? To jest pierwszy z brzegu przykład o podziale obowiązków domowych,
              ale taki dosyć wymowny (no i bardzo praktyczny)
              Ja się tam nie wtrącam w Pani życie rodzinne, być może ustaliliście sobie taki
              podział obowiązków. Dla mnie jest normalne że to żona zajmuje się napełnianiem
              lodówki i ja się w to nie wtrącam (czy na kolację będzie chlebek z marmoladą czy
              bigosik). To jest normalne życie.
              Ależ ja się rozpisałem :-)
              • tezas co za bzdura 19.10.05, 16:32
                > jeszcze w ogóle nie pracują zawodowo, bo ....
                > zajmują się domem !!
                Oooo, to wiekszosc Polek NIE pracuje zawodowo? To nowina, a o zrodlo mozna
                prosic?
                • Gość: gosc Re: co za bzdura IP: *.getinleasing.pl / 212.244.52.* 19.10.05, 16:46
                  zajrzyj do danych statystycznych - ile Polek i Polaków pracuje i porównaj to z
                  danymi w innych krajach. Sam zauważysz ze w Polsce pracuje o wiele wiecej kobiet
                  niż w innych krajach.
                  Pytanie tylko - dlaczegu pracują ? Odpowiedz "bo muszą utrzymać dom" jest
                  oczywiście bzdurą. Jeżeli już obracamy sie w kategoriach "muszą" to niech lepiej
                  "muszą" zajmować się domem. Wcale nie muszą pracować tylko CHCĄ pracować. A my,
                  faceci, myslimy ze ona to robi dla domu :-).
                  • tezas Re: co za bzdura 19.10.05, 16:50
                    ? Odpowiedz "bo muszą utrzymać dom" jest
                    > oczywiście bzdurą.
                    Alez oczywiscie - Polakom jak ogolnie wiadomo tak sie swietnie powodzi ze facet
                    bez problemu zarabia na wszelkie potrzeby.

                    NB ja sie nie dziwie ze kobiety chca pracowac - w porownaniu z zebraniem u meza
                    o kazdy grosz i calkowitym od nigo uzaleznieniem praca to niezly wybor.
                    • dziennikustaw Re: co za bzdura 19.10.05, 17:03
                      następny z "uzależnieniem" :-)
                      Przyjmując Twój punkt rozumowania, to także dziwka jest bardzo dobrym wyborem:
                      kosztuje mniej niż żona, jest na każde zawołanie, zrobi co chcesz i w dodatku
                      możesz zaraz potem spokojnie zasnąć :-)
                      • Gość: iquea Re: co za bzdura IP: *.icpnet.pl 19.10.05, 22:20
                        Nie zupełnie. On/ona pisał/ła z punktu widzenia kobiety. Ty - tekstem o dziwce -
                        mówisz z punkty widzenia mężczyzny. I to wyjątkowo niefjnego. A przynajmniej
                        dziewiętnastowiecznego.
            • Gość: ajka Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 16:29
              1.Na temat bezrobocia mam inne zdanie, bo według mnie ono nie istnieje tak jak
              się je przedstawia;
              2. Trzeba rozumieć co się czyta, chodzi mi o to, że osoba pracująca w domu
              powinna mieć zaliczany ten okres do stażu pracy i przysługujące z tego tytułu
              świadczenia, nie jest ważna płeć;
              3. Sankcjonowane prawem obowiązków domowych wg pomysłu Środy jest żałosne. Co
              może z tego wynikać? Sprawy sądowe, bo on nie myje garów?
              4. Obowiązki kobiety w dzisiejszych czasach to nie pranie "kijkiem" nad
              strumykiem i dźwiganie chrustu na grzbiecie. Pranie jest proste, łatwiej
              prasować,są mikrofalówki, zamrażarki, itp. urządzenia ratują przed ciężkim
              wysiłkiem nie wskazanym dla kobiety;
              5. Inni są mężczyźni i wielu z nich chętnie gotuje, robi zakupy, sprząta,
              pomaga. Już nie jest to wstydem, bo zmieniły się obyczaje. Jeśli kobieta ma
              nadzwyczajne zajęcia, mężczyzna w normalnym związku nie odmawia pomocy.
              6. A jednak widzi się masowo zaniedbane dzieci,a pełne kawiarnie i eksluzywne
              sklepy, siłownie, kosmetyczki, inne gabinety fitness, itp. pań, którym się nie
              spieszy. Ciekawe dlaczego? A jednak dzieci są zaopatrzone w drogie zabawki, a
              bardzo samotne, bo matka ma czas na wielogodzinne spotkania towarzyskie, długi
              rozmowy telefoniczne, ale nie na zabawy z dzieckiem. Pewnie, to jest uogólnienie
              (są wspaniałe matki z dzieckim całą dobę), ale zjawisko zaniedbanych dzieci nie
              jest pojedynczym przypadkiem.
              7. Wreszcie to, że zaniedbania rodzinne i domaganie się praw dotyczy kobiet,
              którym nie jest źle. Jesli jest taka jak ta, która atakuje wyżej, że pracuje i
              sama wszystko robi w domu, to należy zapytać dlaczego nie potrafi sobie tak
              ułożyć życia rodzinnego, by uczestniczyli w nim oboje. Jeśli pracuje a on nie,
              jeśli wszystko robi sama i jego utrzymuje, niech odejdzie, bo to nie jest
              normalny stan.
              8. Ta dziwna emancypacja przybrała taki charakter, pogląd, że jak ona czegoś nie
              zrobi, to nikt tego tak nie zrobi. Znam przypadki, że facet włącza
              odkurzacz,zamyka drzwi, siada na fotelu i czyta gazetę, niech ona myśli, że on
              odkurza. Za chwilę ona i tak po nim poprawia, bo on nie robi tego dobrze. Czy
              może mu się chcieć coś więcej?
              9. Mężczyźni często nie wiedzą co mają zrobić, nie wpadaja na to sami, bo dom,
              mieszkanie to nie jest ich specjalność. Oni nie widzą kurzu, albo problemu z
              koszuli rzuconej na fotelu. Poproszeni o pomoc w określnych sprawach są chętni
              do tych czynności. On wie co musi w aucie, w ogrodzie, w domu nie wie. Taka jest
              ich mentalność. Oczywiście, że nie wszyscy robią tak samo, myślą tak samo.
              • Gość: sceptyk Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.chello.pl 19.10.05, 20:37
                ot madrego i przyjemnie poczytać ;-)
          • magdolot Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 22:47
            Pani Środa o to nie zabiega! To Hiszpanie tak zrobili. My możemy zrobić coś
            zupełnie innego. Trzeba zacząć od zmiany postrzegania rzeczywistości, a
            Hiszpanie, to niezły przykład. Bo o coś, kurczę, im szło.
            Ważne, żeby było fair i żeby każda para mogła wybrać wariant owego układu fair,
            który tej parze odpowiada.
          • the_real_kris Re: Cały dom na głowie kobiet 04.11.05, 23:39
            > Jeśli on otrzymuje godne pieniądze za
            > pracę, może oszczędzać żonę, zlecając firmom pranie, prasowanie, nianie, itp.

            Jesli tak robi to jest glupcem - po pierwszy wyrzuca pieniadze w bloto, po
            drugie odbiera tej kobiecie jedyne zajecie a jak kobieta zostaje bez zajecia to
            dostaje na glowe.

            Tak czy siak ten facet poniesie koszt swojej glupiej decyzji.
        • dziennikustaw Wiele kobiet to po prostu LENIUCHY !! 19.10.05, 12:05
          Mnie najbardziej rozsmieszylo stwierdzenie "czuje się wykorzystywana i
          przytłoczona nadmiarem domowych prac."
          A kto takiej biednej, wykorzystywanej panience kaze lazic po kolezankach,
          wydzwaniac calymi godzinami przez telefon, lub bawic sie z pieskiem ?
          A kto takiej "przytloczonej nadmarem prac domowych" (czytaj po polsku LENIWEJ)
          panience kaze calymi dniami realizowac sie zawodowo ?
          .... biedne te nasze kobietki :-)
          • Gość: Beata Re: Wiele kobiet to po prostu LENIUCHY !! IP: *.iss.pl / *.iss.pl 19.10.05, 13:54
            Jesteś debil
            • dziennikustaw Re: Wiele kobiet to po prostu LENIUCHY !! 19.10.05, 15:08
              Typowy przyklad - wystarczy podac konkrety i wtedy taka paniusia nie ma zadnych
              argumentów poza "Jesteś debil". Swiadczy to o poziomie intelektualnym. A potem
              napiszą w opracowaniach naukowych ze kobiety mniej zarabiają. No cóż - z takim
              poziomem ..... nic dziwnego
          • iquea Re: Wiele kobiet to po prostu LENIUCHY !! 19.10.05, 14:09
            Swięte słowa! Kto takiej panience kaze realizować się zawodowo? W głowach im się
            poprzewracało tym babom naszym! Kiedyś się nie realizowały i było dobrze. Były
            wtedy zupełnie finansowo zależne od mężczyzn i przynajmniej znały swoje miejsce.
            A teraz? Nawet dzieci rodzić im się nie chce. No, Leniuchy - nic dodać nic ując.

            Dobrze rozumiem, dziennikuustaw? Szkoda że Twoja mama się bardziej nad Tobą nie
            leniła - moze gdyby się leniła nie przezyłbyś okresu niemowlęcego i nie
            wypisywałbyś teraz takich bredni.
            • dziennikustaw Re: Wiele kobiet to po prostu LENIUCHY !! 19.10.05, 15:11
              To samo co wyzej. Moze jakies sensowne argumentacje !?
              A już "finansowo zależne od mężczyzn" - żenujące. Gdzie Ty widziałaś takie
              uzależnienia ?. Toz to tak samo jakby powiedzieć: "jestem finansowo uzależniony
              od pani kioskarki, bo nie chce mi dać za darmo gazety" .... naprawdę żałosny poziom.
              • Gość: iquea Re: Wiele kobiet to po prostu LENIUCHY !! IP: *.icpnet.pl 19.10.05, 22:16
                Gdzie ja widziałam takie uzależnienia? Krytykujesz mnie za brak rozsądnej
                argumentacji a sam zadajesz mi dość dziwne pytania. Dopóki kobiety nie pracowały
                zawodowo były zależne od mężczyzn: najpierw od ojców, poźniej od mężów, zależne
                w sposób oczywisty, tak samo jak dzieci dopóki nie zaczną zarabiać są zależne od
                rodziców. To jest dla Ciebie jakiaś nowa informacja naprawdę? Przykładu z
                kioskarką nawet nie skomentuję szerzej bo jest po prostu bez sensu. Jesli mój
                poziom jest żałosny doprawdy nie wiadomo co powiedzieć o Twoim.
                Powinno być rzeczą logiczną dla każdej myślącej istoty że w sytuacji, gdy w
                większości małżeństw OBOJE partnerzy pracują (a tak to aktualnie wygląda;
                niewiele rodzin wyżyłoby tylko z zarobków nawet bardzo nie-leniwego mężczyzny) ,
                dzielą się także domowymi obowiązkami. Czy dla Ciebie jest to zbyt trudne?
        • Gość: berlusconi Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 13:07
          >po wrecz chamskie komentarze
          >i to nawet ze strony dostojnikow koscielnych.

          Jak to "nawet dostojnikow koscielnych" ?,
          Kosciol katolicki to przeciez twierdza meskiego szowinizmu!
          Trudno po nim oczekiwac wsparcia dla kobiet

          btw gaye sa czysci i porzadni
          to lesbijki na ogol sa niechlujne ;)
      • fallout13 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:21
        "I jeszcze maja zrónać wiek w którym
        > kobiety i mężczyżni będa wybierać się na emeryture."

        No i co? przeciez chcecie rownouprawnienia, ale jak widze tylko tam gdzie wam
        wygodnie a przywileje chcecie zachowac.Skoro mamy miec rowne prawa wszedzie to i
        obowiazki, dlaczego ja mam dluzej robic do emerytury?
        • sir.vimes Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:01
          Urodżisz dziecko, ogadamy o równych obowiązkach.
          • dem0kryt Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:16
            No, no, cóż za siła argumentacji. A powiedz mi: dlaczego ogórek nie śpiewa?

            Zażalenia w tej sprawie proszę kierować do Ewolucji lub Pana Boga - w zależności
            od tego, w co wierzysz.
            • sir.vimes Ogórek 19.10.05, 12:44
              Nie wiem czemu ogórek nie śpiewa. Ale wiem, że 9miesięcy ciąży i pół roku
              karmienia także jest pracą. I to nie ja składam zażalenia tylko panowie, którzy
              zapominają, że nie wszystko mogą zrobić, że są obowiązki którym nie są w stanie
              podołać. Moja argumentacja jest logiczna - kobiety z powodów biologicznych mogą
              i robią więcej a faceci się rzucają nawet w kwestii przepierki swoich skarpet.
              • dem0kryt Re: Ogórek 19.10.05, 13:19
                Chciałem tylko zwrócić Ci uwagę na fakt, że są pewne ograniczenia. Biologii nie
                przeskoczysz. Używanie więc argumentów typu "masz urodzić dziecko" w stosunku do
                faceta jest idiotyczne, tak jak śpiewający ogórek Gałczyńskiego. Faktem jest, że
                kobieta więcej inwestuje w macierzyństwo niż facet w ojcostwo - z punktu
                widzenia biologii. Tak jest to urządzone, nie tylko u ludzi. Czy nam się to
                podba, czy nie. Resztą pewnie można się podzielić - to tylko kwestia umowy i
                wzajemnego zrozumienia. Faktem jest także, że z powodów biologicznych mężczyźni
                szybciej się "zużywają" i żyją krócej niż kobiety (o ile nie mieszkają w Indiach).

                Mam też pewne zastrzeżenia co do nazywania macierzyństwa "pracą"... ale to inna
                sprawa.
            • wetton nie badz bezczelny 19.10.05, 13:00
              kobieta sama ma dziecko?
              sama se?

              jednak fakt jest taki- ze wielu pracujacym nie chce sie zajmowac dzieckiem -
              moi kumple sami tak mowia hehehe, a zona po pracy zasuwa i zasuwa, po za tym
              ten tzw "dom na glowie" to jest jeszcze wieksza praca - koncepcja.
              Facet czesto nie wie GDZIE JEST SOL - ja akurat wiem, bo w domu zapieprzam
              rownie duzo jak zona.
              • the_real_kris Re: nie badz bezczelny 04.11.05, 23:58
                To ze ty jestes glupi to nie oznacza ze wszyscy faceci sa tacy sami... I w
                dodatku wiesz gdzie jest sol - no, no, no... A moze jeszcze wiesz ile jej trzeba
                wsypac do garnka z gotujaca sie woda na ziemniaki. Jestes wielki!
          • dziadypl Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:31
            Paniusiu! to rodz te dzieci. Bo najczesciej rodza proste kobiety, a te które my
            [la o "karierze" maj góra jedno. Urodz 3,4 zajmuj sie domem. A tak to chcesz:
            przywilejów (wczesniejsza emerytra, brak obowiazku sluzby wojskowej) lenistwa:
            nie zajmowania sie domem (afaceci 12 godzin maja pracowac nieraz ciezko
            fizycznie na budowach czy w kopalniach)i chcesz jeszcze rozpusty: czyli jak
            najmniej dzieci, wygody, uzywania czego sie da.
            Poczekaj! przybywa i w Polsce mahometan, oni pokaza ci "rownouprawnienie".
            Poza tym paniusiu, dla ciebienajleopszy facet to ciota, ktora bedzie na ciebie
            harowac, kolo ciebie i calego domu robic, byc jak pes na uslugach...
            • mama.muminka Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 12:25
              Zastanawia mnie tylko, że skoro tak ciężko pracujesz od pon do sob po 12 godzin
              na budowie, to co robisz teraz przed internetem??? Albo jesteś kłamcą, albo
              twoja praca nie jest taka ciękża jak mówisz, a głównie to sie w niej obijasz i
              udajesz, że pracujesz. Po takim "ciężkim" dniu udajesz w domu jaki to jesteś
              zmęczony i nie masz na nic siły. Oj biedactwo, faktycznie uczestniczenie w
              forum internetowym jest faktycznie baaaardzo męczące.
              • the_real_kris Re: Cały dom na głowie kobiet 05.11.05, 00:00
                jakies argumenty przeciwko temu o czym pisal czy tylko brednie?
      • otwarte-oko Re: RATUNKU, nie kopiujmy Amerykanskiej kobiety 19.10.05, 10:46
        Kochane Polki, dajcie zyc waszym chlopom. Nie kopiujcie amerykanskich kobiet.
        Zostawcie w spokoju prasowanie i pranie - to nie o to chodzi!!!!!!!!!!!!!
        • sir.vimes Ratunku, Polki 19.10.05, 11:03
          Chłopak ma rację. Zostawmy pranie i prasowanie w spokoju. On się tym zajmie.
          • dem0kryt Re: Ratunku, Polki 19.10.05, 11:14
            Czemu nie. Zdaje się, że to właśnie jacyś leniwi faceci wymyślili pralki
            automatyczne i ulepszyli żelazka na tyle, by prasowanie koszuli nie zajęło
            więcej niż 10 minut. :)))
            • Gość: iquea Re: Ratunku, Polki IP: *.icpnet.pl 19.10.05, 14:14
              A wiesz ile zajmuje prasowanie koszuli bo sam prasujesz czy stoisz ze stoperem
              nad swoją dziewczyną, żoną lub matką?
              • Gość: powiedz_to_koniowi he he, biedna, sfrustrowana dziewczyna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 17:49
                kochana iquea (iqueo?)

                to jest średni czas wyliczony na próbie obserwacji ze stoperem w jednym ręku a
                z batem w drugiej, przy czym moja dziewczyna rozkłada koszule na desce, żona
                prasuje, matka składa a teściowa stoi obok ze spryskiwaczem.

            • Gość: facet Re: Ratunku, Polki IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 19.10.05, 14:18
              :-)))) ... ta to oni to wymyślili ... tylko zlecenie i zamówienie tego wyszło
              od kobiety :-))
              • magdolot Re: Ratunku, Polki 19.10.05, 23:01
                Oni to wymyślili, żeby argument przeciwko damskiemu dziamgoleniu mieć i nad
                gazetą usiąść. Wymyślili nam nawet wibratory. Lenie!:)))
                A co my wymyślimy?
                • the_real_kris Re: Ratunku, Polki 05.11.05, 00:06
                  ja wiem - jak zwykle niczego nie wymyslicie.
      • nina10041 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:43
        No niech tylko zaczną walczyć o cokolwiek to zaraz krzyk "FEMINISTKI ZBOCZONE".
        Myślę że kobiety nie walczą o swoje prawa tylko dlatego że wszechwładna jest
        władza i klanowość męszczyzn. Mają czas, od wieków sobie to pięścią czasem
        buciorem wywalczyl. Nic nie robią -jak widać, to się zmawiają w grupki,klany i
        partie które dają im władze i pieniądze. Mając te atrybuty, można wszystko
        sobie poukładać i posłać kobiety:
        -do roboty,
        -do rodzenia,
        -do garów
        -a na koniec na śmietnik.
        • mrs.bovary Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:50
          albo pisac artykuly o "gospodyniach domowych z wtórnym analfabetyzmem
          kulturalnym", a komu przekazac te kupki zupki pupki, coby miec troche czsu dla
          siebie i wlasnej kultury (i dzieci kultury - bo w koncu "taka przyszlosc narodu
          jakie mlodziezy chowanie (to z oswiecenia)
    • mg2005 Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 08:26
      Naprawa kranu i samochodu -też?
      • mg2005 Totalitaryzm! 19.10.05, 08:34
        Feministki i UE wtykają nos w prywatne sprawy rodzin -to ciągoty totalitarne.

        A Hiszpania 'odlatuje' coraz bardziej...
      • ogonato Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 08:53
        A ile razy w roku naprawiasz kran??? Albo samochod??? rozumiem ze dzien w dzien
        po conajmniej godzine....
        • jwojnar Różnie to bywa 19.10.05, 09:19
          Moja żona przykładowo prawie codziennie coś zepsuje. Prasować i gotować nie
          umiem (żona też nie za bardzo), a co do prania to mamy pralkę (rozumiem, że
          ankietowane panie mordują sie codziennym praniem w miednicy na tarce). Zmywanie
          to niemal wyłacznie moja działka, sprzątanie pół na pół. Ja zarabiam na dom,
          żona z wyboru (dzieci) i konieczności (brak pracy) siedzi w domu. A i tak
          ciągle słyszę, że jestem pasożytem, nierobem, leniem itp. itd. Wybaczcie drogie
          panie, ale wasze żale po przpuszczeniu przez mój filtr wyglądają pół Środy zza
          krzaka.
          • tezas no coz 19.10.05, 10:13
            > codziennie coś zepsuje
            Moze kiepsko naprawiasz?

            >co do prania to mamy pralke
            O to juz sa takie modele co same sie zaladuja, nastawia i rozwiesza pranie?
            Bomba! Jakiej firmy?

            > ciągle słyszę, że jestem pasożytem, nierobem, leniem itp.
            No coz, skoro ci co cie znaja tak mowia... nie ma tu podstaw aby podwazyc
            • jwojnar I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa feministką 19.10.05, 10:30
              Dyskutując na tym poziomie mógłbym zarzucić interlokutorce celulitis i grzybicę
              między palcami. Tylko co z tego by wynikało?
              • adomas Re: I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa femin 19.10.05, 10:49
                Stary, jak ci źle z zoną to się rozwiedź, każdy ma prawo do szczęścia. A może da
                się jednak coś naprawić? Rozmawiajcie.
                U mnie podział obowiązków wygląda tak:
                Oboje pracujemy, żona jest nauczycielką ja informatykiem.
                Trudno powidzieć która praca cięższa, chyba nauczyciela (hałas, zmęczenie głosu,
                psychiczne obciążenie), i gorzej płatna na dodatek.
                W domu: gotuję z reguły ja (bardzo lubię), sprzątamy po równo (często są o to
                spory, bo nie przepadam za sprzątaniem :), zmywac naczyń nie lubię, ale staram
                się, pranie robimy po równo, prasowanie: nie chodzę w rzeczach które trzeba
                prasować, jeśli ubieram coś co tego wymaga, to prasuję to.
                Żona zajmuje się samochodem bo ma prawo jazdy ja robię je od 10 lat ;)
                Oboje jesteśmy bałaganiarzami którzy lubią rorzucać skarpetki po pokoju i oboje
                się z tego śmiejemy. :)
                • angelangel Re: I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa femin 19.10.05, 11:15
                  Adomas, fajny jestes. Twoj opis bardzo przypomina mi sytuacje moja i mojego malz.
                  Wlasnie o to chodzi, my oboje nie przepadamy za sprzataniem,(kto normalny
                  przepada), oboje pracujemy, i po prostu robimy w domu co trzeba kiedy trzeba
                  rowniez oboje.
                • dziadypl Re: I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa femin 19.10.05, 11:21
                  Nauczyciele o ile wiem pracuja w tygodniu 20 godxzin, czyli na pól etatu. Kawal
                  z ciebie frajera, i palanta...
                  • andorinha Re: I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa femin 19.10.05, 11:33
                    nie

                    nauczyciel pracuje 20 godzin w szkole. po lekcjach musi przygotowac sie do
                    zajec, sprawdzic klasowki, przygotowac klasowki, uzupelnic 100 tysiecy
                    formularzy i raportow, uzupelnic dziennik, pojsc na rade pedagogiczna, spedzic
                    jeden wieczor w miesiacu w szkole rozmawiajac z rodzicami na zebraniu...
                    jesli jest wychowawca: musi po szkole spotkac sie z rodzicami marcina ktory
                    notorycznie nie chodzi do szkoly, wyjasnic sprawe pani kwiatkowskiej ktora ktos
                    oblal farba z 3 pietra i wszystko wskazuje na jego klase, rozwiazac problem
                    polonistki ktora podobno wytargala za ucho jednego z wychowankow...
                    wierz mi badz nie praca nauczyciela to pelen 40 godzinny etat.
                  • Gość: wara Re: I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa femin IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.05, 13:28
                    taaaaaaaaaaaak madralo, widac ze nie masz w rodzinie zadnego nauczyciela. Z
                    takimi pogladami to do ministerstwa edukacji sie nadajesz!
                    Nauczyciel pracuje rowniez w domu, pracuje na caly etat a dostaje jak za pol, i
                    jeszcze nim pomiata kto chce, bo to "tylko" nauczyciel
                  • Gość: Adomas Re: I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa femin IP: *.lupus.pl 19.10.05, 13:51
                    A skąde złośliwy palancie wiesz ile ja godzin pracuje w tygodniu?
                    • the_real_kris Re: I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa femin 05.11.05, 00:15
                      Jak pracujesz w IT to ktokolwiek kto wie 'o co loto' w IT bedzie sobie zdawal
                      sprawe z tego ze powinienes pracowac znacznie wiecej od nuczycielki a to ze
                      jestes palant i c. i. p. o. l. i. z. to insza inszosc.
                  • Gość: femina Re: I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa femin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 15:26
                    Jestem nauczycielką i pracuję średnio 60 godzin w tygodniu (z tego prawie połowę
                    w weekend) + przygotowanie do zajęć (ok 15 godzin w tygodniu), sprawdzanie
                    testów i wszelkiego rodzaju wypracowań (+/- 10 godzin) sam sobie policz
                    frajerze.... jeśli oczywiście umiesz liczyc. I pewnie jeszcze zaraz usłyszymy że
                    i tak praca na budowie jest 2x cięższa....poza tym ile trzeba się uczyć i jakie
                    mieć kwalifikacje żeby tam pracować, czyż nie tak?
                    • the_real_kris Re: I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa femin 05.11.05, 00:20
                      To zorganizuj sobie lepiej prace i pracuj szybciej. Moja mama tez kiedys byla
                      nauczycielka - przez pierwsze dwa lata bylo ciezko, potem miala przygotowane
                      konspekty, klasowki, kartkowki itp. itd. i jesli chodzi o ilosc czasu to miala
                      luz nawet z wychowawstwem - prawie wszyscy jej uczniowie do dzisiaj ja pamietaja
                      i pozdrawiaja, zaczepiaja by porozmawiac na ulicy. Potem zajela sie swoim
                      biznesem i od tamtej pory ma 'wysilek' nauczycielski w 'glebokim powazaniu'.

                      Pedzcie babola nieroby i lenie.
              • bogdantadus Re: I tak wlaśnie wygląda dyskusja z rasowa femin 19.10.05, 10:56
                jwojnar napisał:

                > Dyskutując na tym poziomie mógłbym zarzucić interlokutorce celulitis i grzybicę
                > między palcami. Tylko co z tego by wynikało?

                Tyle samo co z pozostalych Twoich wypowiedzi: ze chetnie wystawiasz sie na ciosy
                i skamlesz, jak jestes KO!
                • the_real_kris Hahaha 05.11.05, 00:13
                  Jestes idealnym przykladem na to ze mozna wydzielac brednie i byc z tego dumnym,
                  rotfl!!!
          • sir.vimes Re: Różnie to bywa 19.10.05, 11:05
            To może zarób więcej i kupcie takie sprzęty które się nie psują codziennie.
          • iuppiter Re: Różnie to bywa 19.10.05, 13:35
            no to ty chyba coś zle wybrałeś żonę - wiec nie narzekaj. Nie można wszystkich
            wkładać do jednego worka jesteśmy ludzmi i bardzo się od siebie różnimy co
            sprawia że nasza sytuacja w domu jest też bardzo różna i ja nie mam ochoty aby
            porównywano mnie z osobą której nie znam. I to nie chodzi o podział na
            mężczyźni - kobiety tylko na ludzi dobrych i złych. Ja bardzo chętnie robię np.
            śniadanko dla mojego ukochanego a on następnego dnia robi śniadanko dla mnie.
            Gdy ja jestem zmęczona on mi gotuje i robi herbatkę. a kiedy on ma cieżki dzień
            ja go obsługuję i wszystko jest ok.i co ty na to? I nigdy go nie nazwałabym
            pasożytem (to okropne) bo go poprostu bardzo kocham. Pozdrawiam.
            • Gość: xp Re: Różnie to bywa IP: *.swan.ac.uk 19.10.05, 19:43
              To jakas prowokacja....
              • Gość: wuł :))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 15:34
        • mg2005 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:30
          ogonato napisała:

          > A ile razy w roku naprawiasz kran??? Albo samochod??? rozumiem ze dzien w dzien
          > po conajmniej godzine....

          Ale współczuję Hiszpankom -mocującym się z kranem i leżącym pod samochodem.
          Na trasie Hiszpanka wymienia pęknięte koło, w tym czasie Hiszpan poprawia
          sobie makijaż...

          A tak w ogóle -regulowanie ustawą kwestii zmywania naczyń w domu -takiego
          totalitaryzmu nie wymyślił nawet Hitler ze Stalinem.
          • Gość: powiedz_to_koniowi W więzieniu: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 18:03
            - za co siedzisz?
            - nie odkurzyłem pod dywanem...
      • stopnie.zycia Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:20
        przepraszam, a co to za filozofia?sama ostatnio zamontowałam całą baterię przy
        zlewozmywaku ;P
      • pilchowa Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:22
        a też, bo kto zadzwoni po hydraulika?? albo pojedzie do serwisu z samochodem??
      • bogdantadus Odrozniasz? 19.10.05, 10:19
        mg2005 napisał:

        > Naprawa kranu i samochodu -też?

        Jezeli twoje krany i samochod psuja sie po kilka razy dziennie to je wyrzuc i
        kup nowe. Spedzisz wtedy (statystycznie) moze 5 min. rocznie przy ich naprawie.
        Wymysl cos innego, albo poswiec jeszcze kilka Twoich cennych minut na analize
        podanych tam liczb.
        • Gość: sceptyk Re: Odrozniasz? IP: *.chello.pl 19.10.05, 20:46
          jesli na sprzatanie, prasowanie, pranie, zmywanie itd .. poswięcasz kilka
          godzin dziennie idź na kurs organizacji czasu pracy ;-))
      • haganna Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:50
        Niestety też. Pokaż mi faceta, który umie to zrobić - skutecznie.
      • siouxi Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:37
        Ha Ha!!!
        To jeszcze są tacy faceci oprócz mojego, którzy dłubią coś przy samochodzie?
        Dodajmy- na ogół swoim własnym - jak jest 1 samochód w rodzinie to w 99%
        przypadków jeździ nim ON.

        A jakbyście nie wiedzieli hm... Panowie to w nowoczesnych kranach nie bardzo da
        się zmienić uszczelki- i tak na ogół "trzeba będzie zawołać fachowca"
      • Gość: iquea Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.icpnet.pl 19.10.05, 14:16
        Dziecko, jak często kran czy samochód wymagają naprawy a jak często obiad wymaga
        ugotowania, rzeczy wyprania, dzici nakarmienia, itp?
      • patty_vare Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 14:23
        Ile razy dziennie naprawiasz samochód czy kran?
    • asienka32 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 08:32
      Kobiety się na to godzą same. Wystarczy wejsć na forum o dzieciach czy o ciąży.
      Długotrwałe zwolnienia, urlopy wychowawcze i postawa matki-polki sprawia, ze
      mężczyzna przyzwyczaja się do tego, ze mają w domu pełną obsługę. W końcu on
      pracuje a ona cały dzień siedzi w domu.
      A potem jak się kobieta zdecyduje pójśc do pracy /o ile się zdecyduje/ trudno
      jest zmienić obyczaje w domu i zagonić szanownego małżonka do garów.
      Myśle, ze pani minister środa nic tu nie pomoże.

      Szczególnie, ze nie jestem pewna czy te kobiety chcą zmieniać swoje życie...
      • mg2005 Ankieta 19.10.05, 08:38
        Dla kobiet posiadanie dzieci jest 3x ważniejsze niż udany seks.
        • uasiczka Re: Ankieta 19.10.05, 08:42
          a u mnie jest odwrotenie - to raczej ja się lenie
          jedyną rzeczą, którą ja robie to jest sprzatnie kotu
          no i mycie łazienki - bo on w tym czasie zazwyczaj zmywa (czego ja nienawidzę i
          dlatego wolę myć wannę)
        • ogonato Re: Ankieta 19.10.05, 09:01
          Dla mezczyzn seks jest wazniejszy nie tylko 3 razy bardziej niz posiadanie
          dzieci, ale takze srednio 10 razy bardziej niz cokolwiek innego, w sumie dla
          facetow liczy sie tylko by por.... nazrec sie i wygrzac tylek w fotelu przed tv.
          A kobiety same wszytsko robia dla swietego spokoju, i dlatego ze je wychowano
          tak ze musi byc czysto w domu, faceci ogolnie przejawiaja duza tolernacje w
          stosunku to chlewu ich otaczajacego. Ale gdyby mieli nosic jedna pare majtek
          prana rownie czesto co ten kran jest naprawiany ( przyklad kilka postow wyzej )
          to odrazu by im sie odmienilo. Tyle ze zadnej kobiecie sie niechce zyc w takim
          syfie, a "partenr" zostaje zwykle gluchy na prosby o pomoc, a jezeli juz nawet
          ruszy swe zacne cztery litery to tzreba mu palcem pokazywac co ma zrobic, tak go
          mamusia wyhowala ze nic nie umie. A co najsmieszniejsze, nawet jezeli jest
          bezrobotny i siedzi w domu a zona zarabia i utrzymuje rodzine, to i tak zona
          zasuwa po powrocie do domu, bo biedaczka mezulka przytlacza sytuacja, siedzenia
          w domu na dupie, moze depresja ma?? nieszczesliwy.... mezczyzni to poprostu
          NIEUDACZNI ZALOSNI LENIE.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Ankieta 19.10.05, 09:07
            > mezczyzni to poprostu
            > NIEUDACZNI ZALOSNI LENIE.

            Wszyscy? 8-O

            • Gość: powiedz_to_koniowi anuszka ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 18:02
              Nie ma co o tym dyskutować.
              Są na forum osoby, być może też ogonato, które musiały mieć bardzo złe
              doświadczenia i nie są w stanie wyobrazić sobie mężczyzny który nie jest
              Homerem Simpsonem albo jeszcze gorzej.

              Mam koleżankę która po jednym zawodzie miłosnym zmieniła się nie do poznania.
              Zaczęła po prostu nienawidzić wszystkich mężczyzn, razem z własnym ojcem, i
              całą swoją czułość przeniosła na psy.

              Dyskusja z takimi osobami jest chyba bezcelowa, bardziej by pomogła fachowa
              terapia.

          • mg2005 Re: Ankieta 19.10.05, 09:17
            ogonato napisała:

            > Dla mezczyzn seks jest wazniejszy nie tylko 3 razy bardziej niz posiadanie
            > dzieci, ale takze srednio 10 razy bardziej niz cokolwiek innego, w sumie dla
            > facetow liczy sie tylko by por.... nazrec sie i wygrzac tylek w fotelu przed tv

            Nie! Dla mężczyzn też ważniejsze są dzieci niż seks (26:19) -patrz: ankieta

            Sądząc z badań Pentora -masz bardzo wypaczony pogląd nt.mężczyzn.
            • stopnie.zycia Re: Ankieta 19.10.05, 09:24
              istnieje zasadnicza róznica między tym co mężczyźni o sobie myślą i mówią a tym
              co robią w rzeczywistości!u kobiet te rozbieżności są zdecydowanie mniejsze!
              • mg2005 Re: Ankieta 19.10.05, 10:13
                Naprawdę? Czy masz na to jakieś wyniki badań?
                To by znaczyło,że specjaliści z Pentora łatwo dali się wyprowadzić 'w pole'...
          • Gość: Gucio Bzyk Re: Ankieta IP: *.chello.pl 19.10.05, 14:19
            Poprostu zmień partnera, i tyle. Nie wszyscy faceci lubią syf tak jak i nie
            wszystkie kobiety dbają o czystość. Każdy dobrowolnie dobiera sobie partnera,
            więć jak ktoś się pomylił (bo wybranek, wybranka nie spełnia ...oczekiwań) to
            niech nie zwala tego na wszystkich facetów lub wszystkie kobiety.
          • the_real_kris Re: Ankieta 05.11.05, 00:28
            Zalezy jacy mezczyzni i zalezy z jakimi kobietami... Nie widze sensu rzucania
            sie po pokoju i scierania wyimaginowanego kurzu (zreszta scieranie i roznoszenie
            bakterii jest gorsze niz ten kurz) tylko po to by zaspokoic 'potrzebe' czystosci
            wystepujaca w duzym natezeniu u kobit.
        • tezas przepraszam, a jaki to ma zwiazek z tematem? 19.10.05, 10:14
          Nawet nie bede pytac, czy to zona tak cie pociesza
        • sir.vimes Re: Ankieta 19.10.05, 11:17
          Dla których kobiet? Znasz je osobiście? Takie ogólne stwierdzenia nie mają
          sensu. Np. dla większości młodych, studiujących kobiet wizja dzieci jest
          koszmarem.
      • haganna Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:52
        No tak. Dla swojego widzimisię musze leżeć przez całą ciążę, żeby ją "donosić",
        tak? Sorry, jeżeli jestem na zwolnieniu i muszę leżeć, to w domu pracować też
        nie mogę!
      • sir.vimes Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:13
        Nie, to kobiety przyzwyczja się od maleńkości, żeby służyły rodzinie- czyli
        mężowi, swoje potrzeby i ambicje wmiatając pod dywan. Teściowa nie chwali
        młodej matki za czytanie Kanta podczas karmienia, tylko za wstawanie o 5.00 i
        mycie co tydzień okien. To nie znaczy, że ktoś marzy o takim życiu. Doóki
        wierzy się, że tak być musi, na pewno się tego nie zmienia.
      • angelangel Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:19
        Dokladnie, czytajac niektore posty z cyklu 'Czuje sie zaniedbana' czy tez 'Maz
        mnie wykorzystuje' gdzie babki w 8 miesiacu dyskretnie narzekaja ze musza
        gotowac, sprzatac, bola je plecy itp i zastanawiaja sie jakby tu DELIKATNIE dac
        mezowi do zrozumienia ze czuja sie zmeczone i ze moze by cos pomogl.
      • Gość: Marta Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.rtp.ppdi.com 19.10.05, 20:30
        Przerazajace sa wypowiedzi niektorych uczestnikow, az trudno uwierzyc, ze
        istnieja tak duze roznice w wydawalo by sie kultorowo dosc jednolitym
        spoleczenstwie (w wiekszosc przypadkow ta sama religia, historia, pochodzenie,
        tradycje rodzinne). Moi rodzice oboje pracowali zawodowo, obiad gotowalo to z
        nich, ktore pierwsze przyszlo do domu. Sprzatanie i pranie- dzielili sie
        obowiazkami, bylo to naturalne, nie pamietam zadnych specjalnych dyskusji czy
        ustalen na ten temat. Moj ojciec byl tak wychowany przez moja babcie, ktora
        uwazala, ze ludzie, a szczegolnie bliscy sobie ludzie w zwiazku powinni sobie
        pomagac, a nie probowac zrzucic obowiazki na druga osobe. Moj od 3 lat maz
        rowniez robi w domu wszystko, a poniewaz wegla i wody przynosic juz nie trzeba:-
        ), robi inne rzeczy-pranie, gotowanie i sprzatanie. Oboje pracujemy zawodowo, w
        pracy robimy dokladnie to samo, oboje wracamy zmeczeni i oboje wykonujemy prace
        domowe. Dlaczego moj maz mialby oczekiwac, ze to ja po powrocie z pracy w
        przyplywie tajemnej energii (skad niby mialabym ja wziac??) rzuce sie do
        sprzatania i gotowania? Niedorzeczne dla niego i dla mnie. Z drugiej strony-ja
        nie oczekuje, ze on polozy sie pod samochodem i zacznie go naprawiac po pracy,
        bo rozumiem, ze jest zmeczony i ma prawo do odpoczynku. Samochodem zajmie sie
        mechanik. Mysle, ze warunkiem rownouprawnienia jest wzajemny szacunek i chec
        pomocy partnerowi. Istnieja oczywiste roznice w naszej biologii-ciaza jest
        jedna z nich i nalezy to uwzglednic, ale przypisywanie pewnych "naturalnych"
        umiejetnosci (pranie, sprzatanie, gotowanie) kobietom jest bzdura. Kazdy
        czlowiek moze sie nauczyc je wykonywac, bez wzgledu na plec. I nalezy to
        promowac, aby wzrosla swiadmosc spoleczna.
        My taka zasade stosujemy i dziala, juz od kilku pokolen.
    • errabundi Tak, jakby różnili się od np. Amerykanów... 19.10.05, 08:46
      O ile wiem z własnych obserwacji, tyle samo robią amerykańscy, niemieccy i norwescy mężczyźni. O włoskich i czeskich już nie wspominając...
      • zyta17 Re: Tak, jakby różnili się od np. Amerykanów... 19.10.05, 15:31

        -oh, a ja mam meza z kraju arabskiego i we wszystkich czynnosciach
        uczestniczy w domu. Jest idealnym mezem i ojcem :)))))))))))))))))))))
        • Gość: Jokaba Re: Czego Jaś się nie nauczy......... IP: *.pszczynska.silesianet.pl 19.10.05, 16:01
          Problem tkwi w tradycyjnym wychowywaniu synow.Zwykle kilkuletnią dziewczynkę
          matka przyzwyczaja do prac domowych, dziewczynka musi być zadbana (no bo kto to
          widział!...), dziewczynka musi miec ładnie w pokoju, dziewczynka musi się
          podobać. Która z matek uswiadamia małemu chlopcu, że jak pobrudził spodenki
          podczas zabawy, to teraz trzeba je wyprać? Częstokroć ręcznie, bo nie ma
          świecie takiej pralki która sama dopierze mieszankę trawy i błota. Ilu panów
          wykonało taką pracę w dzieciństwie? Zwykle mamunia albo babunia zrobi to za
          małego mężczyznę. Skąd on potem ma mieć taki nawyk, albo chociażby swiadomość
          takiej koniecznośći?
          Tyle apelu do matek chłopcow. Pamietajcie ,że wychowujecie partnera dla innej
          kobiety, przyszlego męża i ojca. Mąż wam w tym zaszczytnym zadaniu nie pomoże,
          bo jak mowią statystyki nic go to nie obchodzi, a poza tym sam nie potrafi.
          Tak na marginesie, może powinno się stworzyć system cywilnych nauk
          przedmałżeńskich, gdzie psychologowie rodzinni szkoliliby młodych jak wyglada
          zycie pod wspólnym dachem, jak się dzielić Obowiązkami, jak nie dopuszczać do
          konfliktow o przyslowiowe skarpetki. Może byloby mniej nieszcześliwych
          małżeństw, w ktorych ludzie dopiero po kilku wspólnych latach dochodzą do
          przykrego wniosku, że ktoś tu kogoś niecnie wykorzystuje.
          • the_real_kris Re: Czego Jaś się nie nauczy......... 05.11.05, 00:38
            To ty sobie wychowuj swojego synka na metroseksualnego bezplciowca - inni zrobia
            tak jak beda chcieli...
    • bma.bmk Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:12
      Po prostu mężczyźni to gorsza kategoria człowieka... Niestety.
      • mg2005 Seksizm? 19.10.05, 10:29
        bma.bmk napisała:

        > Po prostu mężczyźni to gorsza kategoria człowieka... Niestety.

        O, to,to! Mężczyzna to taki gorszy człowiek -tak jak Żyd.
      • smentuff Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:12
        bma.bmk napisała:

        > Po prostu mężczyźni to gorsza kategoria człowieka... Niestety.
        A mnie mój starszy kolega mówił, że kobieta to najlepszy przyjaciel człowieka.
      • dem0kryt Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:24
        No popatrz. Niedawno prawie dokładnie to samo mówił jakiś biolog w wywiadzie dla
        któregoś z czasopism. On też twierdził, że to właśnie kobieta jest szczytowym
        wytworem ewolucji. I ja się z tym w pełni zgadzam! :))))
    • vito77 Re: Z męskiej strony 19.10.05, 09:24
      Generalnie pomagam żonie w zmywaniu i sprzątaniu. Niemniej żona więcej sprząta
      a to dlatego że ja uważam czasami iż jest czysto a żona uważa iż powinno być
      jeszcze czyściej więc wtedy sprząta sama. Pranie wykonuje pralka automatyczna
      więc to nie problem. Co do prasowania to prasuję swoją koszulę sam jednak jak
      żona widzi efekt prasowania to dokańcza za mnie. W kwestii gotowania to głownie
      gotuje żona. Niemniej potrafię zrobić jakąś prostą potrawę.
      Myślę że kobiety duzą rolę przykładają do czystości i porzadku w domu, o wiele
      większą niż mężczyźni i dlatego więcej wysiłku w to wkładają. Po drugie na
      początku trwania zwiazku facet czesto się stara a potem zaczyna być leniwy. Po
      trzecie kobiety same sie godzą na wiekszy udział w obowiazkach domowych,
      szczególnie jezeli mąż przynosi kase, nie pije i nie bije.
      Z obserwacji znajomych (ludzi z wykształceniem) jeszcze nie widziałem podziału
      obowiązków 50/50 szczególnie jak są dzieci, w najlepszym razie 40/60 -kobieta.
      • evvik Re: Z męskiej strony 19.10.05, 10:03
        ::Pranie wykonuje pralka automatyczna
        więc to nie problem. "
        -kochani, oduczyłam swoich synów tak mowić bo:1.do pralki trzeba włozyć
        POSEGREGOWANe rzeczy 2.pralka pierze 3.pranie trzeba wyjąć 4.pranie trzeba
        wywiesić 5.pranie trzeba złożyć, przedtem część poprasować.6. ubranie należy
        poukładać na właściwych miejscach w szafie
        Jak mówisz że pierze pralka- to z nią gadaj o braku czystych gaci.
        Mówic że to nie problem może tylko facet, któremu pierze KOBIETa a nie on sam.
        Dla mnie nie jest najgorsza robota-rzeczywiście , jak reszcie nie przeszkadza
        chlew, to nic nie robi, przeszkadza mi brak docenienia moiej pracy, bo ja w
        domu NIC nie robię,
        Co do faktu że mąż zarabia więcej, dlatego ma w domu (własnym) nic nie robić??
        tzn . powinien mi płacić za to co robię za niego.
        • michal2708 Re: Z męskiej strony 19.10.05, 10:52
          > ::Pranie wykonuje pralka automatyczna
          > więc to nie problem. "
          > -kochani, oduczyłam swoich synów tak mowić bo:1.do pralki trzeba włozyć
          > POSEGREGOWANE rzeczy 2.pralka pierze 3.pranie trzeba wyjąć 4.pranie trzeba
          > wywiesić 5.pranie trzeba złożyć, przedtem część poprasować.6. ubranie należy
          > poukładać na właściwych miejscach w szafie

          Kobieto! Bez przesady! Posegregować, powiesić, złożyć i poukładać to chyba
          każdy potrafi, niezależnie od płci. Ja z sześciu wymienionych przez ciebie
          punktów nie robię tylko jednego - nie prasuję ale przecież to nie jest częścią
          prania. Bo nie wszystko przecież jest prasowane. No chyba że Ty prasujesz
          skarpetki itp.
          Zmywaniem naczyń też się zajmuję, co bardzo lubię ponieważ mnie to odpręża po
          całym dniu spędzonym w pracy.
          A prace domowe wykonywane przez moją żonę doceniam. I bardzo często jej za to
          dziękuję albo proszę by to ona się tym zajęła (np. prasowanie) ponieważ robi to
          o niebo lepiej ode mnie.
          • lolyta Re: Z męskiej strony 19.10.05, 20:14
            > Kobieto! Bez przesady! Posegregować, powiesić, złożyć i poukładać to chyba
            > każdy potrafi, niezależnie od płci.

            Wiele rzeczy kazdy potrafi, niezaleznie od plci, czy to znaczy ze to nie jest praca? rzecz nie w tym czy to wymaga szkolen i certyfikatow, tylko w tym, ze jednakze trzeba troche roboty i czasu w to wlozyc.
        • dem0kryt Re: Z męskiej strony 19.10.05, 11:29
          Nie przeadzasz czasem? Mówisz, jakby to miała być praca o skali trudności
          porównywalnej z projektowaniem wieżowca. Dokładnie wszystko, co wymieniłaś robię
          sam, łącznie z prasowaniem. Przy czym prasuję nie tylko swoje koszule, ale też
          bluzki żony, jeśli jest zbyt zmęczona. Ona odwdzięcza się tym samy przy innej
          okazji. Mam tylko kłopoty z układaniem swoich rzeczy w tym idealnym porządku, bo
          jestem bałaganiarzem. Ale bałagan na mojej półce to mój problem, nie mojej żony.
          • mrs.bovary Re: Z męskiej strony 19.10.05, 11:39
            no to tylko sie cieszyc a nie narzekac! tak trzymac!
      • kota_ac Re: Z męskiej strony 19.10.05, 10:49
        "Niemniej żona więcej sprząta
        a to dlatego że ja uważam czasami iż jest czysto a żona uważa iż powinno być
        jeszcze czyściej więc wtedy sprząta sama. Pranie wykonuje pralka automatyczna
        więc to nie problem. Co do prasowania to prasuję swoją koszulę sam jednak jak
        żona widzi efekt prasowania to dokańcza za mnie. W kwestii gotowania to głownie
        gotuje żona. Niemniej potrafię zrobić jakąś prostą potrawę."

        Czytam i oczom nie wierzę! Czyżby mój były?
        Wyprowadziłam się niedawno na swoje:-), bo nie umiałam docenić, że nie pije
        i nie bije...

        Pozdrawiam wszystkich leniwych mężczyzn:D
        • the_real_kris Re: Z męskiej strony 05.11.05, 00:46
          a czego ty bys leniwcze jeszcze chciala? Mialas dobrego meza to teraz bedziesz
          sama...

          I dobrze ci tak.
          • the_real_kris a nie.... pewnie masz kotka... :-D 05.11.05, 00:48
    • malgorzata_wik Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:41
      A ja myślę, że smutne jest to, że obowiązki domowe i wychowywanie dzieci nie są
      postrzegane jako praca. I to bardzo ciężka.....
    • kaczm77 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:42
      Zmywac, prac, gotować, umie kazdy.
      Nawet nie robiący tego facet.

      Robic zakupy, odebrać dzieci z przedszkola, podjechać i coś załatwić w
      urzędzie - też.

      Byc moze - praktyka czyni mistrza - i płynność i dokładnośc - bedzie tu po
      stronie kobiet. ALe to kwestia wprawy.

      Ktora jednak z Pań (i nie bawmy sie w wyjatki - ja ! ja !) ale tak
      rozsądnie ,generalnie, jak i statystycznie....

      Wbija gwozdzie, wierci otwory w betonie, robi remonty w domu, przeklada rurki,
      baterie, instaluje syfonikki, instalacje, lustra wiesza, panele sklada, mebelki
      przestawia, skręca, lutuje, robi szafeczki ,maluje itp ?

      Ktora z Pań szanownych myje samochod, jezdzi z nim do warsztatów, naprawia,
      wymienia , uzupełnia itp.

      itp. itd...

      artykul jest poprostu nie rzetelny. Bo Mieszkanie to nie tylko sprzątanie i
      gotowanie... a DOM to masa innych zajeć. DOM to fulll innych - głownie męskich -
      zajęc. Ot. jak i np. koszenie trawki co tydzien. ale to tylko glupi przyklad.

      Nie bronie tym samym obibokow siedzacych przed tv z pifkiem całe dnie -
      bynajmniej.

      Ale ta pani od 'rowny satusu kobiet i mezczyzn' dziwnie patrzy tylko na prace
      kobiet. I to mi sie nie podoba.

      pozdrofka

      IreK vel Rekinus
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:49
        > Ktora jednak z Pań (i nie bawmy sie w wyjatki - ja ! ja !) ale tak
        > rozsądnie ,generalnie, jak i statystycznie....

        Na twoje pytanie nie da się odpowiedzieć, bo najpierw używasz małego
        kwantyfikatore: która z pań...?
        A potem ze zbioru możliwych odpowiedzi wykluczasz te odpowiedzi, które miałby
        konkretnie wskazać, która.
        • kaczm77 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:54
          z przykrosćia stwierdzam ze nie zrozumiałas zdania.

          "Która z Pań....... generalnie, statystycznie"

          znaczyło miej wiecej "Czy generalnie kobiety...."

          i wlasnie nie chodzi mi o krzyczenie "Ja!, ja !" Bo wielu facetow moglo by tez
          tu zakrzyczec "Ja sprzątam !, ja zmywam !, ja prowadze dzieci do przedszkola !"
          i co by to dało ? cos zmieniło ?

          ja sie zgadzam ze takie kwestie domowego porzadku, gotowania, prania itp -
          robią głownie kobiety.

          mowie tylko ze TO NIE JEST CAŁOŚĆ prac domowych. INNE prace (Statystycznie i
          generalnie) wykonują głównie meżczyźni.

          a pani od 'rownego statusu' powinna patrzec w miare obiektywnie...

          Mam nadzieje ze pozwoliło Ci to lepiej zrozumieć moj wywód.

          pozdrawiam

          IreK vel Rekinus
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:08
            > z przykrosćia stwierdzam ze nie zrozumiałas zdania.
            > "Która z Pań....... generalnie, statystycznie"
            > znaczyło miej wiecej "Czy generalnie kobiety...."

            Wypowiadasz się bardzo nielogicznie. Nic dziwnego, że cię nie rozumiem.

            BTW. Czy wierzysz również, że mężczyźni logiczne myślenie mają w genach?
            • kaczm77 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:10
              Kwestia mojej wiary - to moja prywatna sprawa, i nic Ci do tego.

              W to co napisałas jednak nie wierze.

              IreK vel Rekinus
            • the_real_kris Widzisz... 05.11.05, 00:55
              Jakby wypowiadal sie logicznie to bys nijak nie mogla zrozumiec... Gdy wypowiada
              sie nielogicznie to daje ci szanse na zrozumienie - ale ku ironii losu ty i tak
              nie rozumiesz.
            • the_real_kris A... i jeszcze jedno. 05.11.05, 01:00
              To ze nie potrafisz zrozumiec nielogicznie sformulowanej wypowiedzi swiadczy o
              tym iz masz 'niewybujala' inteligencje. O tym swiadczy rowniez fakt iz
              wyslawiasz sie niegramatycznie.

              No ale wam tam na SGH wydaje sie ze pozjadaliscie wszystkie rozumy, gdy
              tymczasem w przewazajacej ilosci wypadkow to tatus sponsoruje 5 letnie wakacje...
          • angelangel Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:24
            Ale tu chodzi o regularne, codzienne, namolne pranie, gotowanie, sprzatanie,
            ktore zabiera czas, trzeba je frustrujaco powtarzac, w kolo Macieju! A nie
            chodzi o przybicie czy pomalowanie szafki - to wlasciwie jest jakby hobby, cos
            fajnego, tworczego, przeciez sam widzisz chyba ze to nie ta sama dzialka.
      • kasiar74 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:50
        ja poza prowadzeniem domu, zarabianiem również jeżdze do mechanika, myję
        samochod, chdze do piwnicy i do mechanika
        mój mąż nie chce często zrozumieć że życie w taki sposób mnie przygniata i
        przytłacza, tak jest wychowany, że kobieta zapieprza za 10-ciu i się nie skarży
      • vito77 Co jaki czas naprawia się kran, wbija gwoździe 19.10.05, 09:59
        Prace typowo męskie tj. naprawa kranu, wbicie gwoździa itp. wykonuje się raz na
        jakiś czas, no chyba, że remont mieszkania robimy. Tymczasem sprzątanie i
        gotowanie wykonuje się prawie codziennie. Tak więc sprawiedliwe na to ptrząc
        przy takim podziale obowiazków kobiety robią więcej.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:59
        > Wbija gwozdzie, wierci otwory w betonie, robi remonty w domu, przeklada rurki,
        > baterie, instaluje syfonikki, instalacje, lustra wiesza, panele sklada, mebelki
        >
        > przestawia, skręca, lutuje, robi szafeczki ,maluje itp ?
        >
        > Ktora z Pań szanownych myje samochod, jezdzi z nim do warsztatów, naprawia,
        > wymienia , uzupełnia itp.

        A w ogóle, to po raz N-dziesiąty należy tu powtórzyć:
        Każda z wymienionych wyżej czynności wykonywana jest dużo, dużo rzadziej niż
        pranie, ubieranie dzieci, zmywanie, przygotowywanie jedzenia.

        Każda z wymienionych wyżej "męskich" czynności zabiera średnio w roku od
        kilkudziesięciu do kilkuset razy mniej czasu niż każda z wymienionych wyżej
        czynności "damskich".




        Osobiście mogę potwierdzić, że:
        wbijam gwozdzie, wiercę otwory w betonie, robię remonty w domu, instaluje
        syfoniki, lustra wieszam, panele skladam, mebelki przestawiam, skręcam, lutuję,
        maluję.

        Nie robię instalacji ani szafeczek, nie przekładam baterii i rurek. Mój mąż też
        nie. W tym celu zatrudniamy fachowców. A który z Panów, tak z ręką na sercu,
        potrafi dobrze zrobić te rzeczy?? Zwłaszcza robienie szafeczek to nie jest
        typowa umiejętność polskiego mężczyzny.

        Koło samochodu nie robimy, bo nie mamy.
        • kaczm77 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:07
          > Każda z wymienionych wyżej "męskich" czynności zabiera średnio w roku od
          > kilkudziesięciu do kilkuset razy mniej czasu niż każda z wymienionych wyżej
          > czynności "damskich".


          Tak by bylo, gdyby modelowo kobieta i TYLKO ona, zawsze: prała gotowała,
          zmywała, odkurzała, a facet nic.

          A przeciez badanie. mowi ze 6% mezczyzn otwarcie przyznało sie
          do 'nicnierobienia'w TYM zakresie prac domowych.

          Inni maja te 20%, 30% itp w udziale obowiazkow domowych. Co wydaje sie dosc
          rozsądne jezeli GŁÓWNIE robią oni te rzeczy ktore wymieniłem na początku. I
          ktore też zabierają czas.

          Nie sądzę jednak abym Cię przekonał ;)

          Mowisz tez ze sie 'płaci' za hydraulika , elektryka itp. Super - zapłać też za
          zmywanie, pranie i prasowanie. Why not. Skoro Cię (was) stać... i bedzie
          po "rowno" ;) sądziecie sobie na sofie a oni bedą robic.... <lol>


          IreK vel Rekinus

          ps. zwiazek to tez nie statystyka aby sie przekrzykiwac i licytowac, prawda ?

          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:27
            > Tak by bylo, gdyby modelowo kobieta i TYLKO ona, zawsze: prała gotowała,
            > zmywała, odkurzała, a facet nic.
            >
            > A przeciez badanie. mowi ze 6% mezczyzn otwarcie przyznało sie
            > do 'nicnierobienia'w TYM zakresie prac domowych.
            >
            > Inni maja te 20%, 30% itp w udziale obowiazkow domowych. Co wydaje sie dosc
            > rozsądne jezeli GŁÓWNIE robią oni te rzeczy ktore wymieniłem na początku. I
            > ktore też zabierają czas.

            To dość dobra uwaga. A więc załóżmy:
            Małżeństwo spędza pewną liczbę godzin w roku na pracach domowych.
            Z tej liczby godzin kobieta spędza 50% - i są to prace tzw. "damskie".
            Mężczyzna zaś spędza 30% godzin na pracach "damskich" i 20% na "męskich". Wtedy
            byłoby sprawiedliwie.

            Czy remonty, naprawa sprzętu AGD, samochodu, robienie szafek itp. Zajmują aż 20%
            czasu spośród wszystkich zajęć domowych w roku?


            Spróbuję podsumować moje gospodarstwo domowe.
            Przygotowywanie posiłków: (średnio dziennie)
            1 godzina na śniadanie oraz kolację
            2 godziny na obiad
            Sprzątanie: ½ godziny dziennie
            Zmywanie: ½ godziny dziennie
            Zakupy: ½ godziny dziennie

            4.5 * 365 = 1642.5 godziny w roku

            Remonty, naprawy domowe w ostatnim roku:
            Malowanie: 48 godzin
            Kładzenie wykładzin: 5 godzin
            Składanie mebli: 4 godziny
            Podłączanie pralki: ½ godziny
            Wiercenie dziur w betonie: 5 godzin
            Układanie listw przypodłogowych: 4 godziny

            Razem w roku: 66½ godziny

            Prace "męskie" w moim gospodarstwie domowym zabrały 4% czasu spośród wszystkich
            prac. A nie 20%.

            • boredom Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:15
              ok wiekszego idiotyzmu nie widzialem. To tak jakbys wyceniala prace
              wykwalifikowanego specjalisty i robotnika i pytala sie czy godzina jednego
              powinna byc rowna (wynagrodzenie) godzinie drugiego. Stuk puk ? Moze wpierw
              trzeba ustalic wagi prac a pozniej dopiero bawic sie w pseudostatystyki.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 14:19
                > ok wiekszego idiotyzmu nie widzialem. To tak jakbys wyceniala prace
                > wykwalifikowanego specjalisty i robotnika i pytala sie czy godzina jednego
                > powinna byc rowna (wynagrodzenie) godzinie drugiego. Stuk puk ? Moze wpierw
                > trzeba ustalic wagi prac a pozniej dopiero bawic sie w pseudostatystyki.

                No to zdefiniuj jakieś wagi i uzasadnij swój wybór, zamiast się oburzać na mnie.
                Chętnie posłucham trafniejszych propozycji. Co wymaga większych, a co mniejszych
                kwalifikacji? Malowanie ścian? Kładzenie wykładziny? Wiercenie dziur w betonie?
                Robienie obiadu? Zakupy?
            • sabina Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 12:21
              Jak rozumiem e trakcie tych "meskich " robot kobiety ma prawo sie polozyc i
              ksiazke poczytac, a tu cholerka nic z tego. Bo farba trzeba zamieszac, drabine
              przestawiac, to potrzymac to wymierzyc, o tutaj koncowki domalowac, rubokret
              przy skrecaniu szafek podac i drzwiczki potrzymac. o sprzataniu po remontach
              to nie wspomne, zawsze wolalam pomalowac te sciany niz sprzatac po malowaniu.
              Za cholere nie rozumiem czemu prawie zawsze musze uczestniczyc w "meskich"
              robotach.
              • angelangel Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 13:24
                Za cholere nie rozumiem czemu prawie zawsze musze uczestniczyc w "meskich"
                > robotach.

                Wlasnie o to chodzi ze Ty jestes widownia od bicia brawa i zapleczem jednoczesnie
            • Gość: sceptyk Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.chello.pl 19.10.05, 21:01
              > 1 godzina na śniadanie oraz kolację
              > 2 godziny na obiad

              wybacz ... jesteś kiepską kucharką ;-)
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 21:42
                > > 1 godzina na śniadanie oraz kolację
                > > 2 godziny na obiad
                >
                > wybacz ... jesteś kiepską kucharką ;-)

                Na szczęście mój mąż gotuje lepiej! :-D
                • the_real_kris Twoj maz ma klapki na oczach... 05.11.05, 01:09
                  a ty jestes zepsuta i do niczego sie nie nadajesz...

                  Na pocieszenie powiem ci ze twoj mezuniu tez predzej czy pozniej co do tego sie
                  zorientuje i kopsnie cie w dupsko.



                  I wiesz co? Zaslugujesz na to - jak to mowia w ktorejs z reklam - 'jestes tego
                  warta'.
              • kaczm77 Re: Cały dom na głowie kobiet 20.10.05, 07:18
                no własnie.. w sumie nie chcialem sie juz licytowac - bo to bez sensu ;)
                ale mi samemu sniadanie wychodzi w max 20 min.
                a obiadek w max 45. ;)

                ciekawe ile to na rok zaoszczedzonego czasu ;> hahahha

                pozdrowionka ;)

                IreK vel Rekinus
                <>^<
                www.religia.doc.pl
                <>^<
      • femine09 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:06
        no to moze w takim razie powrocmy do korzeni...do wychowania, bo tak na prawde
        diabel tkwi w tym,.Czy jesli jako male dzieci nie bylibysmy stereotypowo
        wychowywania wedlug plci, dziewcz lalki, chlopcy mlotek, to moze by bylo
        inaczej. jezeli szanowni tatusiowie dali by szanse swoim córom od malego
        grzebac przy samochodach, jak rowniez chlopcy wiecej pomoagali by przy
        czynnosciach takich ajk gotowanie sprzatanie, to moze pozniej bylobyn 50/50???
        teraz tak latwo sie tego nie zmieni. Mysle jednak ze kluczowa sprawa procz
        rownego podzialu, jest tez kwestia umowy, no bo jesli nam z tym dobrze to nie
        ma co krzyczec ze jest nie rowno. Bo moze byc tak ze to mezczyzna robi wiecej i
        tez bedzie ok, skoro tak, jako PARTNERZY w zwiazku zalozylismy.
        • hotrod404 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:42
          jak by tak było jak piszesz, to miałabyś męża geja!!!
          • bogdantadus Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:08
            hotrod404 napisał:

            > jak by tak było jak piszesz, to miałabyś męża geja!!!

            Stary, pisz doktorat: "Wplyw wykonywanych czynnosci na zmiane orientacji
            seksualnej." Ale sprawdz najpierw w koscielnych broszurkach, czy juz ktos tego
            nie napisal.
      • femine09 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:15
        no to moze cofnijmy sie troche i popatrzmy na nasze wychowanie...bo przeciez od
        tego to zalezy. Gdyby nie bylo az tak wyraznych podzialow co wypada a co nie
        chlopakowi i dziewczynie, gdyby chlopcy czesciej uczyli sie gotowac w wiekszym
        stopniu uczestniczyli w sprzataniu itp. a dziewczynkom zostaloby pokazane jak i
        co z tymi rurami i samochodami to moze nie mielibysmy tego problemu podzilu
        procentowego. Ja sama wymieniam kontakty, naprawiam kran, cieknace, zatkane
        rury...itp. Na wakacjach gdzie wraz ze znajomymi wynajmowalismy dom, bylo tam 3
        facetow, to ja prowadzilam rozne stereotypowo meskie naprawy, bo oni nie bardzo
        wiedzieli co i jak. a o ta wiedze zadbala moja mama.
        pozdrawiam
        • kaczm77 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:27
          Pogratulować tez umiejętnosci.

          zapewniam - choc tutaj to kwestia wiary - ze i facet jak trzeba, bedzie
          potrafił pozmywać, posprzątać, poprać i poprasować.

          ja np. potrafie. Ale zaznaczyłem z góry nie zalezy mi na wykrzykiwaniu ja! ja!
          Co to bowiem wnosi do rozmowy - nic. Tu mamy globalną statystykę.

          I w pracach domowych przewage maja kobiety. IMO słusznie. bo w innych
          pracach 'przy domowych i warsztatowcyh' przewage beda mieli faceci. I też
          słusznie. Kazdy powinien robic to co wychdozi mu lepiej i sprawniej.

          Mi ugotowanie obiadu zajmie 2 godzinki, wprawnej kobiecie godzinke. Mi
          przykręcenie baterii pod prysznicem zajmie 30 min, jej 2 godzinki - albo wyda
          kase (jak jedna z przedpiszacych mowi) na hydraulika.

          Kwestia wychowania - moze i tak. Czy to zle ? nie jestem pewny ... inna budowa
          ciała, inne funkcje społeczne, inne predyspozycje.

          Dlaczego kobiety mialy by nosic worki z ziarnem, albo cegły ? Niech zrobia to
          faceci ! a kobiety ugotuja im pożywny obiad ku regeneracji.

          Dodatkowo znam troszke polskie prawo pracy i przepisy i ono bardzo preferuje
          kobiety. odnosnie norm pracy, czynnikow szkodliwych w pracy, wykazu prac
          wzbronionych kobietom itp. wcale nie mowie ze to zle.

          Ale daleko temu do totalnej 'rownosci kobiet i mezczyzn' pani Środy . Bo to
          absurd.

          pozdrawiam
          Irek vel Rekinus

          • andorinha Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:58
            >Kwestia wychowania - moze i tak. Czy to zle ? nie jestem pewny ... inna budowa
            >ciała, inne funkcje społeczne, inne predyspozycje.

            Czy ty sugerujesz ze funkcje spoleczne mezczyzn umoziliwija im latwiejsze wbicie
            gwozdzia? budowa ciala ulatwia im dotarcie samochodem na przeglad? predyspozycje
            do koszenia trawy?

            A wogole co to sa te funkcje spoleczne?
            • kaczm77 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 12:17
              np. możliwość rodzenia dzieci.

              to bardzdo ważna funkcja społeczna - możliwa tylko dla Kobiet. Często przez nie
              same (jak w Twoim przypadku) niezauważanej. A szkoda.

              ps. ja Ci nie bronie kosic trawy czy szalec z młotem pneumatycznym ;) Do it.

              Irek vel Rekinus
          • patty_vare Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 14:51
            kaczm77 napisał:

            > zapewniam - choc tutaj to kwestia wiary - ze i facet jak trzeba, bedzie
            > potrafił pozmywać, posprzątać, poprać i poprasować.

            Słusznie zauważyłeś *jak będzie trzeba*. Mój ojciec, zresztą facet, który
            dzielił z mamą obowiązki, gdy spadł na niego dodatkowy w postaci zmywania (bo ja
            nie miałam kiedy zmywać), to szybko zainwestował w zmywarkę. Przypadek? ;)

            > I w pracach domowych przewage maja kobiety. IMO słusznie. bo w innych
            > pracach 'przy domowych i warsztatowcyh' przewage beda mieli faceci. I też
            > słusznie. Kazdy powinien robic to co wychdozi mu lepiej i sprawniej.
            >
            > Mi ugotowanie obiadu zajmie 2 godzinki, wprawnej kobiecie godzinke. Mi
            > przykręcenie baterii pod prysznicem zajmie 30 min, jej 2 godzinki - albo wyda
            > kase (jak jedna z przedpiszacych mowi) na hydraulika.

            Jakbyś częściej gotował, to moze doszedłbyś do większej wprawy.

            > Kwestia wychowania - moze i tak. Czy to zle ? nie jestem pewny ... inna budowa
            > ciała, inne funkcje społeczne, inne predyspozycje.

            Kobieta nie rodzi się z patelnią zamiast jednej ręki, ani nie jest
            predysponowana genetycznie do umiejętności gotowania, tak jak mężczyzna nie
            rodzi się ze śrubokrętem.
            O jakich predyspozycjach więc mówisz?

            > Dlaczego kobiety mialy by nosic worki z ziarnem, albo cegły ? Niech zrobia to
            > faceci ! a kobiety ugotuja im pożywny obiad ku regeneracji.

            Coraz mniej ludzi pracuje naprawdę fizycznie. Umknął ci postęp techniczny?

            > Dodatkowo znam troszke polskie prawo pracy i przepisy i ono bardzo preferuje
            > kobiety. odnosnie norm pracy, czynnikow szkodliwych w pracy, wykazu prac
            > wzbronionych kobietom itp. wcale nie mowie ze to zle.

            Bo kobiety rodzą dzieci, a pewne prace czy niektóre środowiska mogą im
            zaszkodzić, no i są ewidentnie słabsze fizycznie.

            > Ale daleko temu do totalnej 'rownosci kobiet i mezczyzn' pani Środy . Bo to
            > absurd.

            Chodzi o równouprawnienie płci, a nie ich zrównanie biologiczne.
        • Gość: tomek______ jesteś samotna, prawda ? IP: *.wp-sa.pl 19.10.05, 12:55
          Tylko prawdę napisz.
      • tezas Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:17
        > Zmywac, prac, gotować, umie kazdy.
        > Nawet nie robiący tego facet.
        >
        > Robic zakupy, odebrać dzieci z przedszkola, podjechać i coś załatwić w
        > urzędzie - też.
        Kwestia nie w tym, czy potrafiliby, ale ze tego nie robia.
      • ardzuna Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:33
        kaczm77 napisał:

        > Ktora jednak z Pań (i nie bawmy sie w wyjatki - ja ! ja !) ale tak
        > rozsądnie ,generalnie, jak i statystycznie....
        >
        > Wbija gwozdzie, wierci otwory w betonie, robi remonty w domu, przeklada
        rurki,
        > baterie, instaluje syfonikki, instalacje, lustra wiesza, panele sklada,
        mebelki
        >
        > przestawia, skręca, lutuje, robi szafeczki ,maluje itp ?

        A ktory z panow to robi? Nie znam facetow, ktorzy systematycznie zajmuja sie
        tego rodzaju pracami domowymi. Twoj akapit o samochodach pomine, bo jezdza do
        warsztatu i kobiety, i mezczyzni.
      • hotrod404 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:38
        facet! przecież dla nich majsterkowanie i ogródek to Twoja ROZRYWKA!!!
        • angelangel Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:29
          > facet! przecież dla nich majsterkowanie i ogródek to Twoja ROZRYWKA!!!

          O to, to!! tu tkwi diabel
      • ogonato Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:39
        >Wbija gwozdzie, wierci otwory w betonie, robi remonty w domu, przeklada rurki,
        > baterie, instaluje syfonikki, instalacje, lustra wiesza, panele sklada, mebelki

        skoro porownoujesz to do prac domowych to rozumiem ze wracasz z pracy i tym sie
        zajmujesz codziennie. Codziennie wbijasz gwozdzie badz malujesz badz remontujesz
        bardz przekladzasz rurki itp itd. Bo nie byl bys chyba tak smiesznym zeby cos co
        wykonujesz raz na ruski rok porownywac do kieratu w domu???

        >Ktora z Pań szanownych myje samochod, jezdzi z nim do warsztatów, naprawia,
        > wymienia , uzupełnia itp.

        j.w. codziennie myjesz samochod po powrocie z pracy??? conajmniej dziwne

        >Ot. jak i np. koszenie trawki co tydzien. ale to tylko glupi przyklad

        Masz racje ze to glupi przyklad bo jak sam zauwazyles robi sie to raz na
        tydzien, i to przez dwie pory roku gora. Moze gatki tez bedziesz mial prane raz
        na tydzien przez dwie pory roku??? Tak samo myte podlogi i gotowane posilki???

        Mielibyscie choc na tyle jaj zeby sie przyznac ze w domu to najwyzej nasyfic
        potraficie. Smiesznym jest wasze wyliczanie okazjonalnych robotek, i
        porownywanie ich do codzinnego harowania na rzecz rodziny. Robota w domu jest
        niewdzieczna, ciagle jej przybywa i nikt jej nieszanuje. Znajomemu zmarla
        niestety zona i stanol przed faktem ze sam musi sie zajac domem ( tez byl z
        niepomagajacych) i co??? pierwsze co powiedzial mi jak go spotkalam to ze
        niemyslal ze w domu mozna tak sie narobic i praktycznie zadnych efektow
        dluzszych nie miec z tego. Panowi zamiast sadzic swe wielkie miesnie piwne w
        fotelu po laskawie zjedzonym obiadzie powinni byc ZOBLIGOWANI ( ustawowo jezeli
        trzeba ) do wykonywania robot w domu na rowni z partnerka. Bo mysle ze zona z
        radoscia zamieni mycie garow, podlog, odkurzanie, prasowanie, pranie dzien w
        dzien na te koszenie trawki czy wezwanie hydraulika czy wbicie gwozdzia (
        okropnie skomplikowane czynnosci ) raz na ruski rok. Ja bym z pocalowaniem
        raczki zamienila.
        A tak na marginesie, trawe kosi kosiarka a nie facet na kolanach nozyczkami....
        to tak w ramach beznadziejnych gadek ze to pralka pierze
      • sir.vimes Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:34
        Fajnie pytanka. I napiszę jednak o sobie i mojej rodzinie, tak samo jak
        panowie, którzy z zachwytem pisali o cudownej umiejętności prasowania. Umiem
        kłaść glazurę, terakotę. malowanie i tapety to chyba każdy potrafi niezależnie
        od płci. Mam świetną wiertarkę udarową, dostałam od taty na zeszłą gwiazdkę.
        Panele kładłam z miom facetem i może kiedyś skuszę się na kładzenie parkietu. Z
        tym wieszaniem luster to chyba żart bo to nawet dziecko dziesięcioletnie
        potrafi. A malowanie, bejcowanie, wybielanie drewna to przecież element
        dekorowania wnętrza - czyli zajęcie odpowiednie dla kobiecej ręki. Składanie
        mebli - rutyna. No dobra - jednego nie robię - nie tykam się instalacji
        elektrycznej. Moja mama (56) ostatnio sama wyremontowała łazienkę. To nie są
        wyjątki. Ale jest w remontach coś czego nienawidzę i nie robię - sprzątanie
        gruzu i wynoszenie go. A teraz moje pytanie do ciebie: czy umiesz zrobić
        pesto? Ilu znasz mężczyzn potrafiących przyrządzić tahini? A ilu potrafi
        ugotować ogórkową? Dom to rzeczywiście wiele różnych zajęć, i nieważne jak je
        nazwiemy - najczęściej wykonują je kobiety. Albo dzwonią po wykonawcę.
        • dem0kryt Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:48
          Ogórkowa - bez problemu. Kilka innych zup też. Co do tahini i pesto - musiałbym
          mieć przepis. Za to wychodzą mi np. świetne naleśniki, placki zmieniaczane,
          fasolka po bretońsku, bigos, gulasze i jeszcze sporo innych dań.

          To kwestia podejścia - jak się lubi gotować, to bez problemu. Zresztą - to
          mężczyźni są lepszymi kucharzami :))))))
          • mrs.bovary drogi demokrycie:) 19.10.05, 11:51
            czyzby tak mowily statystyki?:)
            • dem0kryt Re: drogi demokrycie:) 19.10.05, 11:52
              Nie. Tak mówią kucharze :))))
              • idavdk Pozdrawiam dem0kryta:) 19.10.05, 11:55
                No i tak mówi nauka:)))
                Mężczyźni mają znacznie bardziej "czułe" kubki smakowe:)))
                • dem0kryt Re: Pozdrawiam dem0kryta:) 19.10.05, 12:03
                  Pozdrawiam Idę :))))
              • mrs.bovary Re: drogi demokrycie:) 19.10.05, 11:56
                Kucharki, jak mniemam, moga (moga??) byc innego zdania:)
                • dem0kryt Re: drogi demokrycie:) 19.10.05, 12:02
                  Oczywiście, że mogą. Mamy demokrację i wolność przekonań :)))
                  • mrs.bovary Re: drogi demokrycie:) 19.10.05, 12:05
                    uff!:)
              • tezas dlaczego zatem tak malo mezczyzn codziennie 19.10.05, 12:09
                robi obiad?
                • dem0kryt Re: dlaczego zatem tak malo mezczyzn codziennie 19.10.05, 12:15
                  Może dlatego, że tak mało kobiet potrafi ich do tego nakłonić?
                • idavdk Re: dlaczego zatem tak malo mezczyzn codziennie 19.10.05, 12:16
                  Dlatego, że powielamy wzorce spoleczne naszych rodzicow i dziadkow. I jakos
                  same kobiety maja czasem klopot ze zrozumieniem, ze role spoleczne nie wynikaja
                  z biologii tylko z norm spolecznych wymyslonych przez ludzi. I my powinnismy te
                  normy zmieniac. Zamiast narzekac na swoich facetow moze warto z nimi rozmawiac,
                  a swoje dzieci wychowywac nie przypisujac im odgornie okreslonych rol:)
                  • mrs.bovary Re: Ido 19.10.05, 12:23
                    jesli da sie rozmawiac to dobrze, bywa gorzej, nawet bardzo gorzej, ale to juz
                    w innych statystykach:(
                    • idavdk Re: Ido 19.10.05, 12:37
                      O tak, wiem że bywa gorzej:((( i to jest bardzo, bardzo przykre. Ale to tez
                      wynika bezposrednio z norm spolecznych i nic sie nie zmieni, jezeli kobiety
                      beda sie na to godzic. Z pewnoscia to nie jest ani latwe, ani proste, zwlaszcza
                      w naszym kraju i z pewnoscia w wielu srodowiskach to zajmie sporo czasu, ale
                      naprawde jest do zrobienia:))) Pod warunkiem, że kobiety zaczna byc tego
                      swiadome.
        • patty_vare Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 14:54
          sir.vimes napisała:

          > Ilu znasz mężczyzn potrafiących przyrządzić tahini?

          Ekhem... Co to jest tahini? ;) Serio pytam.
      • andrea001 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 12:19
        U nas w domu jest tak - ja nie pracuje a mój mąż codziennie wstaje o 4:30 żeby
        dojechać do pracy. Jak wraca do domu po 17 to daję mu święty spokój - w
        tygodniu więc przez 5 dni wszystkie prace domowe wykonuję sama. Nie mam
        problemu z wywierceniem dziury w ścianie udarówką, myciem samochodu i drobnymi
        zabiegami technicznymi przy aucie (głównie to ja z niego korzystam) -
        ewentualnie mogę skorzystać z usług mechanika, przepchaniem zlewu, naprawieniem
        spłuczki, malowaniem, i wszystkimi takimi drobnymi rzeczami domowymi, które
        akurat wypadną. Potrafię skosić trawkę, przyciąć żywopłot czy skopać grządki -
        choć wolę jak robi to mąż - jest silniejszy i zajmuje mu to mniej czasu. Zakupy
        robię sama, bo to nie problem w końcu mam na to dużo czasu, opłacam rachunki,
        decyduję o remnotach, wybieram meble, farby. Oczywiście piorę, gotuję i
        sprzątam. Po prostu mam na to czas... Weekendy staramy się spędzać wspólnie i
        wtedy mogę "męskie zajęcia" pozostawić mężowi. Z tym,że nie oszukujmy się nie
        zawsze w domu jest coś takiego do roboty . W zasadzie na sobotę pozostaje tylko
        odkurzanie - mąż lubi odkurzać a ja nie cierpię (nienawidzę też żelazka -
        dlatego staram się kupować ciuchy nie wymagające prasowania) Raczej nie
        narzekam na moją sytuację domową - obojgu nam jest wygodnie i uważam to za
        dobry układ. Zdaje sobie sprawę,że jak kobieta pracuje to ma prawo wymagać od
        męża większego zaangażowania w prace domowe - w moim przypadku kiedy pracowałam
        to mąż część zadań brał na siebie (np. gotowanie, sprzątanie), zwłaszcza gdy
        był w domu prędzej ode mnie. Wszystko zależy od tego jak się partnerzy umówią i
        czy potrafią współpracować, po prostu trzeba to dograć...
      • Gość: antycyponek Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 13:36
        Proszę bardzo, odpowiem szanownemu panu na ankietę
        > Zmywac, prac, gotować, umie kazdy.
        > Nawet nie robiący tego facet.

        1. zmywać - tu się zgodzę, tylko trzeba do tego jeszcze dobrych chęci.
        2. prać - to już jest bardziej skomplikowane, trzeba np. wiedzieć, że sie
        białego nie pierze z czarnym, a swetra w 40 stopniach i z tego co obserwuję,
        jest to dla niektórych bardzo trudne.
        3. Gotować umie każdy? Każdy to może umie odgrzać obiad. Gotowanie to sztuka.

        >
        > Ktora jednak z Pań (i nie bawmy sie w wyjatki - ja ! ja !) ale tak
        > rozsądnie ,generalnie, jak i statystycznie....
        >
        > Wbija gwozdzie, wierci otwory w betonie, robi remonty w domu, przeklada rurki
        > baterie, instaluje syfonikki, instalacje, lustra wiesza, panele sklada,
        mebelki -

        postawiłabym na jakieś 10% pań i 25% panów. Reszta ma dwie lewe ręce. Nie
        wmówisz mi chyba, że każdy, kto urodził się facetem jest autmatycznie
        zaprogramowany na instalowanie syfoników, bo się obśmieję. Poza tym nie są to
        regularne prace domowe, tylko sprawy incydentalne.

        >
        > przestawia, skręca, lutuje, robi szafeczki ,maluje itp ?
        >
        > Ktora z Pań szanownych myje samochod, jezdzi z nim do warsztatów, naprawia,
        > wymienia , uzupełnia itp.

        A pojechać do warsztatu to taka sztuka? nie wierzę. Z tego co widzę u znajomych
        par, panowie maja tendencje do niewpuszczania swoich partnerek za kierownicę,
        skoro tak, to niech sami uzupełniają, wymieniają, kłócą się z mechanikami itd.
        Jednak te z moich koleżanek, które maja własne auta, zajmują się nimi same i
        prawie każda z nich potrafi wymienić koło albo dolać płynu do wycieraczek.

        DOM to jest full innych zajęć? Tak mój drogi, ale i tak 90% z nich to właśnie
        pranie, sprzątanie, gotowanie i zajmowanie się dziećmi, to jest robota na cały
        dzień, a takiego faceta co by całymi dniami lutował, malował, montował i
        skręcał to ze świecą szukać.
      • Gość: MK Re: Cały dom na głowie kobiet IP: 83.238.100.* 19.10.05, 15:33
        Jestem kobietą, na której głowie jest z reguły dom (pranie, sprzątanie etc.),
        więcej zarabiającą od męża, i w dodatku osobą, która czasami w domu coś
        przykręci, a ze swoim samochodem to ja jeżdżę do mycia, do mechanika etc. Nie
        mówię, że mąż nic nie robi - jak nie ma sezonu, to coś tam zawsze zrobi. Ale to
        nie jest ani równo ani sprawiedliwie. Faktem jest, że to mnie bardziej
        przeszkadza bałagan... Czasami mam takie napady, że jego rzeczy leżą sobie w
        koszu i czekają , aż je pan włoży do pralki i wypierze, Jeszcze ich nie
        wytresował na tyle, żeby same to robiły.
        Kilka uwag.
        Oburzają się mężczyxni, że oni biedactwa muszą harować po 12 godzin i służyć w
        wojsku. W zamian te wstrętne, leniwe kobiety rodzą dzieci i zajmują się nimi
        po 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu i 365-366 dni w roku. Oraz pracują
        w domu etc. Nazywa się to, że siedzą w domu. Mój szwagier po dniu takiego
        siedzenia z dwójką młodocianych ( 2 i 3 lata) oznajmił , że on woli pracować.
        Poza pilnowaniem dzieci nic w tym czasie nie robił.
        • Gość: okrent9 Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 21:12
          "te wstrętne, leniwe kobiety rodzą dzieci i zajmują się nimi
          > po 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu i 365-366 dni w roku."

          MK, dodaj: przez około 20 lat na każde dziecko, średnio licząc.

          A, no i jeszcze piszesz o szwagrze: "Poza pilnowaniem dzieci nic w tym czasie
          nie robił." Właśnie. Pilnował ich. Kobieta by jeszcze usiłowała te dzieci w tym
          czasie czegoś nauczyć, rozerwać je, i sprawić, żeby czuły się kochane i
          szczęśliwe. A to się wcale samo nie robi.
      • Gość: Jokaba Re: Cały dom na głowie kobiet IP: *.pszczynska.silesianet.pl 19.10.05, 16:08
        Ja!
        Do tego robie remonty w domu naprawiam sprzety, maluję itp. Organuizuje
        fachowcow jak czegos sama nie potrafie. Samochod sprzatam, do mechaniaka jeżdzę,
        opone tez potrafie zmienić. I nie idze najmniejszego powodu dla ktorego mam
        obierać kartofle podczas kiedy moj "partner życiowy" siedzi na dupie i
        twierdzi, ze myśli nie bedzie się zajmował pierdołami.
    • paranaw Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:47
      Mój mąż, którego bardzo szanuję i kocham, bardzo mi pomaga w prowadzeniu domu i
      mogę śmiało powiedzieć, że jesteśmy małżeństwem partnerskim. Mamy dwoje małych
      synków (3,5 i 1,5) i jak wiadomo jest przy nich dużo obowiązków. Od początku
      był pewien sztywny podział obowiązków, oczywiście jeśli warunki i okoliczności
      na to pozwalały. Czasami pewne rzeczy robimy wymiennie, ale są obowiązki, które
      wypełniam ja, a są takie, którymi zajmuje się mój mąż. Np. Ja gotuję obiad mój
      mąż zmywa, ja sprzątam wieczorem mieszkanie, on kapie dzieci, myje im zęby i
      czyta na dobranoc ksiązeczki. Dzieci spragnione po calym dniu ojca wiedzą, że
      ta godzina, dwie są tylko dla nich. Ja pracuję na pól etatu i po odebraniu
      dzieci ze złobka i przedszkola mam te dwie, trzy godziny, ktore spędzamy razem.
      To jest podpowiedź przede wszystkim dla młodych rodziców, bo inaczej sprawa
      wygląda, gdy nie ma dzieci. Z perspektywy czasu widzę, że nam wszystko łatwiej
      wychodzi, gdy mamy coraz więcej obowiązków:)Jesteśmy lepiej zorganizowani,
      bardziej dla siebie wyrozumiali no i zaczęlismy o siebie bardziej dbać od
      strony zdrowotnej. Biegi, basen, spacery do pracy, po to tylko, żeby nie
      wysiąść kondycyjnie:) I jeśli można tak powiedzieć, jesteśmy raczej średnio
      zamożni (żeby zabrzmiało optymistycznie), na ciągłym dorobku
      Pozdrawiam wszytskich, którzy wierzą, że może być lepiej i że zawsze można coś
      zmienić w swoim życiu
    • tersta TAK ICH WYCHOWAŁY MAMUSIE... 19.10.05, 09:53
      ...i nadal tak wychowują: synusiów na panów, a córki na niewolnice tych panów.
      Niestety, kobiety sa same sobie winne.
      • hotrod404 Re: a po co mi żona robiąca "karierę"? 19.10.05, 10:49
        związek "partnerski" może być fajny w układzie bizneswoman + facet oferma.
        Jeżeli mężczyzna zasuwa 12 godzin dziennie, to niby kiedy ma pracować w domu? a
        poza tym jeżeli miałbym wszystkie prace domowe załatwiać sam, to wolę rozwód,
        bo kobiety przeważnie mają dużo większe wymagania co do pożądku i spraw mało
        istotnych, a mężczyzna robi jeszcze coś czego nie widać: myśli długoterminowo -
        to się nazywa odpowiedzialność za rodzinę! poza tym małażeństwo powinno
        ułatwiać życie partnerom, a nie utrudniać je obydwojgu!
        • adomas Re: a po co mi żona robiąca "karierę"? 19.10.05, 10:56
          Stary jeśli ciebie nie ma w odmu 12 godzin na dobę to tak jakby cię wcale nie
          było. Faktycznie lepszy wtedy rozwód.
          Kobiety nie myślą długoterminowo? Tylko faceci sa tacy mądrzy?
          Jakich ty filmów się naoglądałeś?
          Na dodatek mowa jest o podziale równym obowiązków a nie że wszystko ma robić
          mężczyzna. Proponuję dla ułatwienia taki podział: Każdy pierze swoje rzeczy,
          zmywa swoje naczynia i prasuje swoje ubrania. To chyba sprawiedliwe.
          • hotrod404 Re: a po co mi żona robiąca "karierę"? 19.10.05, 13:05
            dobry podział! pod warunkiem, że każdy wydaje na siebie tyle ile zarobi!!!
            • Gość: Adomas Re: a po co mi żona robiąca "karierę"? IP: *.lupus.pl 19.10.05, 14:36
              Trzeba było od razu mówić że chodzi ci o forsę.
        • tersta Re: a po co mi żona robiąca "karierę"? 19.10.05, 13:09
          te 12 godzin dziennie to na naukę ortografii? Coś nieefektywnie ;-) Porządek
          pisze się tak jak tu napisane, a przez "Ż" jak ty napisałeś. Chyba że ty
          takie "pożądki" uznajesz, matołku.
          • hotrod404 Re: a po co mi żona robiąca "karierę"? 19.10.05, 13:14
            to z rozpędu! wszystkie "polskie" głoski piszę z altem od jakiegoś czasu.
        • Gość: okrent9 Re: a po co mi żona robiąca "karierę"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 21:21
          Nie no, zaraz się popłaczę ze śmiechu... "mężczyzna robi jeszcze coś czego nie
          widać: myśli długoterminowo"!!!!!!!!!!!!! Znałam jednego takiego. :P "Myślał
          długoterminowo" zwłaszcza w obrotowym foteliku przed telewizorem i swoją
          ulubioną wieżyczką. "Myślał długoterminowo" przez jakieś - dajcie policzyć...
          co najmniej 16 lat, w wolnych chwilach oddając się bardzo wymagającej pracy
          komiwojażera części samochodowych oraz swojemu hobby (gra na instrumencie) oraz
          użeraniu się z żoną, której "nie potrafił jednak odmówić seksu", co skończyło
          się spłodzeniem dwójki dzeici (cytat: "chciała to ma"). W tej chwili po tych
          wszystkich latach "myślenia długoterminowego" jest rozwiedziony, i haruje za
          granicą, żeby spłacić długi (i żeby starczyło na alimenty).
          • the_real_kris Widac glupich nie sieja... 05.11.05, 01:29
            Sami sie rodza - jest na swiecie tyle miejsc w ktorych mozna sie schowac by nie
            placic alimentow i podatkow...
      • wdakra Re: TAK ICH WYCHOWAŁY MAMUSIE... 20.10.05, 01:03
        tersta napisała:

        > ...i nadal tak wychowują: synusiów na panów, a córki na niewolnice tych panów.
        > Niestety, kobiety sa same sobie winne.

        Ja, ku głośno wyrażanemu zgorszeniu świekry, nauczyłam swojego męża wszystkich
        prac domowych, o których nie miał pojęcia (prasować umiał). Jest to więc tylko
        kwestia dobrej woli, a nie jakichś szczególnych predyspozycji.
        Ja za to potrafię wykonać praktycznie wszystkie prace remontowe.
        Dzieci od małego były angażowane do prac domowych na miare swoich możliwości
        (również wbrew protestom świekry). Zaczęły gotować obiady w początkach szkoły
        podstawowej - zabierało się za to to, które pierwsze wracało do domu i jak
        wracałam z pracy, to zwykle obiad się dogotowywał. Muszę przyznać, że nie tylko
        swiekra, ale wiele innych osób patrzyło na to nieprzychylnie.

    • mbdb Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 09:54
      Nie zgadzam sie z ta opinia bo nie robienie nic przez faceta w domu ma jakis
      pozytywny aspekt...
      Podczas gdy w rzeczywistości facet przewala sie po kanapach, żre śmieci
      zdjemuje i rozwala po całym mieszkaniu brudne skarpetki i gaciory, pierdzi w
      stolek i taki chlew jaki torafi zrobic w mieszkaniu to rzeczywiście cholernie
      ciężka robota...
      Musi trzy dni po niej odpoczywać...
      Ja bym chciała zeby mój facet w domu nic nie robił...
      • Gość: m po co facet ma cokolwiek robić... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 13:42
        Nie zgadzam sie z ta opinia bo nie robienie nic przez faceta w domu ma jakis
        pozytywny aspekt...
        Podczas gdy w rzeczywistości facet przewala sie po kanapach, żre śmieci
        zdjemuje i rozwala po całym mieszkaniu brudne skarpetki i gaciory, pierdzi w
        stolek i taki chlew jaki torafi zrobic w mieszkaniu to rzeczywiście cholernie
        ciężka robota...
        Musi trzy dni po niej odpoczywać...
        Ja bym chciała zeby mój facet w domu nic nie robił...

    • convive Dobrze, że problem jest nagłaśniany 19.10.05, 09:58
      gdyż wiele kobiet w Polsce nie ma nawet tej świadomości,
      że mogłoby być inaczej w kwestii relacji małżeńskich
      - inaczej niż jak w pokoleniu ich babek i prababek.
    • monik-35 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:00
      A Moj maz, jak tylko moze pomaga mi we wszystkich pracach domowych,jezeli tylko
      jest na miejscu i nie wyjezdza moge liczyc na niego,sprzata lubi
      gotowac,zajmuje sie corkami,wychodzi z psem(mimio tego ze za nim nie przepada:)
      malo tego jezeli wracam pozniej z pracy, a on jest juz w domku zawsze czeka na
      mnie gorący posilek,cieple ramiona w ktore moge sie wtulic , nie wspominając o
      gorącym sexie...kazdej zyczę TAKIEGO faceta!!!!!!!!!!!!!!!
      • hotrod404 Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 13:16
        twój 'mąż' jest lesbijką???
        • the_real_kris nie... ona tak go sobie wyobraza.... 05.11.05, 01:32
          bo pewnie jest 35 letnia zgryzliwa stara panna...
    • az_mir A jak to wygląda w parafiach ????????? 19.10.05, 10:07
      Tam dane statystyczne oscylują w okolicach 100% oczywiście na niekorzyść kobiet.
      Nie potrzeba Islamu aby zobaczyć jak hierarchia KK traktuje kobietę i ten
      stereotyp kulturowy od wieków jest przez nich szczepiony na łono rodziny.Pani
      Środa już głośno o tym powiedziała za co o mały włos nie została ukamieniowana.
      [...] "Środa powiedziała: "Korzenie przemocy wobec kobiet tkwią w silnym wpływie
      Kościoła katolickiego na życie publiczne". Środa odniosła swą wypowiedź do
      sytuacji w Polsce - "w przeważającej mierze katolickiej", jak powiedziała. Ale
      fałszywa i oszczercza wypowiedź Środy odnosi się do całego Kościoła
      katolickiego: zdaniem min. Środy - "korzenie przemocy tkwią w silnym wpływie
      Kościoła katolickiego na życie publiczne", więc tam, gdzie te wpływy są słabe,
      przemocy jest mniej, tam gdzie silne, w Polsce, przemocy jest więcej... Ale -
      jej źródłem jest Kościół katolicki...
      Pytanie,po czyjej stronie leży wina i o czym świadczą dane stystyczne ?????
      www.polskiejutro.com/art/c.php?p=140-141pp2
      • hotrod404 Re: A jak to wygląda w parafiach ????????? 19.10.05, 13:17
        "pani" środa to mutant chłopobab! do zoo raczej się nadaje!
    • toja3003 niech zgadnę: autorką tekstu była kobieta - a może 19.10.05, 10:14
      by tak postawić panion trochę inne pytania: ile razy
      zmieniały uszczelkę w kranie czy olej w silniku samochodu,
      ile razy naprawiały płot albo rower. Nigdy? Ciekawe.
      Policzmy też ile godzin w tygodniu pracuje z a w o d o w o
      mąż a ile żona. Dopiero resztę wolnego czasu można
      partnersko dzielić.
      • haganna Re: niech zgadnę: autorką tekstu była kobieta - a 19.10.05, 11:07
        Muszę cię rozczarować toja3003. Kobiety pracują dłużej.
        Wiesz, miałam kiedyś takiego pasożyta w domu. Pracowałam więcej, przynosiłam do
        domu 2x więcej kasy, a on wymagał, żebym jeszcze prała, sprzątała, gotowała,
        itp. Wywaliłam chama na zbity pysk. I od razu się lepiej zrobiło.
        Wyremontowałam własnoręcznie mieszkanko, nareszcie urządziłam je tak, jak
        chciałam. Polecam.
        Mój mąż jak trzeba, to obiad ugotuje, posprząta, pozmywa, pranie rozwiesi. Nie
        pracuję teraz, i dużo w domu robię sama, ale jak jestem zmęczona, to on
        przejmuje obowiązki. I wcale nie jest przez to mniej męski. W końcu to "pan
        dyrektor" ;).
        • the_real_kris o- kolejna co daje d... za kase i nicnierobienie. 05.11.05, 01:39
          i sie tym jeszcze chwali... prostytucja malzenska w najbardziej oryginalnym z
          wydan. Poznala 'pana dyrektora' i wydaje sie jej ze pana boga za nogi
          chwycila... A tu widzisz - pan dyrektor za 5 lat wymieni cie na nowszy model.

          I zaslugujesz na to.
      • mrs.bovary Re: niech zgadnę: autorką tekstu była kobieta - a 19.10.05, 11:14
        no to zadajmy jeszcze pare pytan - jak czesto zmienia sie olej w samochodzie?
        uszczelke w kranie?zawodowo pracuje tyle samo albo nawet wiecej godzin, ale
        placa mi za to mniej:( cale nieszczescie polega na tym, ze kobiety daly sobie
        wmowic to co obwieszczaly statystyki przygotowywane przez mezczyzn - ze brak
        abstrakcyjnego myslenia, umiejetnosci logicznego rozwiazywania problemow. No i
        prosze UE zechciala uczynic prawde uniwersalna z mycia garow przez kobiety i
        statystyki przestaly nam sie podobac, he?
    • lider4 TO WINA MATEK. 19.10.05, 10:14
      Źle wychowują tych swoich synalków. Muszą one w końcu przestać cackać się z
      nimi.
      • kocurek_bury Re: TO WINA MATEK. 19.10.05, 23:11
        Wybacz, lider4, ale Twój tok myslenia to właśnie czysty, kliniczny przypadek
        tego, co trzeba z polskiej mentalności wyplenić: TO WINA MATEK - ŹLE WYCHOWUJĄ
        SWOICH SYNALKÓW. Ojcowie, jak rozumiem, za wychowywanie wzmiankowanych synalków
        już odpowiedzialni nie są?
    • hotrod404 Re: a kto niby ma się zajmować domem? 19.10.05, 10:22
      to kobiety chcą/potrzebują małżeństwa i dzieci!!! ja tego nigdy nie
      potrzebowałem, skoro kobieta chciała to niech się teraz zajmuje! a poza tym nie
      napisano, że kobiety przeważnie zabierają wszystkie pieniądze (bo wydają na to
      co jest "potrzebne"! mężczyzna wydaje tylko na "przyjemności"! w wykonaniu
      polek partnerstwo to partnerstwo Kalego!!!
      • idavdk Re: a kto niby ma się zajmować domem? 19.10.05, 12:00
        Nie potrzebujesz nikogo bliskiego? Współczuję Ci serdecznie...
        • hotrod404 Re: a kto niby ma się zajmować domem? 19.10.05, 13:09
          a dlaczego mi współczujesz? bliskość nie musi polegać na współnym mieszkaniu,
          płodzeniu dzieci i współnym martwieniu się co do garnka włożyć!!! poza tym
          bliskość to pojęcie emocjonalne (bardziej kobiece), a życie niestety jest
          racjonalne "aż do bólu"!
          • idavdk Re: a kto niby ma się zajmować domem? 19.10.05, 13:42
            powielasz niestety stereotypy. Emocjonalnosc wcale nie jest pojeciem kobiecym,
            tak jak logika nie jest zarezerwowana dla mezczyzn:)
            Nie jest rowniez tak, ze to kobiety chca dzieci i malzenstwa. Malzenstwo to
            tylko sposob zycia wymyslony przez ludzi (zreszta mezczyzn gwoli scislosci:)))
            Sa kobiety, ktore wcale tego nie chca i sa mezczyzni, ktorzy tego bardzo
            pragna.
            Co do bliskosci...to na dluzsza mete na odleglosc ona nie dziala.
            Co do racjonalnosci...to jak wszystko inne skupianie sie tylko i wylacznie na
            niej do niczego nie prowadzi. Wiesz, nic nie jest tylko czarne albo biale...:)
            • dziennikustaw Re: a kto niby ma się zajmować domem? 19.10.05, 16:59
              logika jest raczej domeną mężczyzn. poczytaj trochę o tym
      • kasiak35 Re: a kto niby ma się zajmować domem? 19.10.05, 12:20
        Nie dość, że cię zmusiła do małżeństwa, to jeszcze ZABIERA wszystkie pieniądze!
        Ale za to niech się teraz męczy, obsługując Ciebie i dom. Oto przepis na udane
        życie rodzinne.
        Nie czas już wyrosnąć z krótkich majtek? Człowieku, stworzyłeś rodzinę i jesteś
        za nią odpowiedzialny, a mażesz się jak przedszkolak!!!
        • hotrod404 Re: a kto niby ma się zajmować domem? 19.10.05, 13:12
          babski punkt widzenia świata! nie mażę się tylko uważam, że to strata czasu!
          • angelangel Re: a kto niby ma się zajmować domem? 19.10.05, 13:29
            To po co tu w ogole tracisz czas jesli kwestia podzialu obowiazkow i tak ciebie
            nie dotyczy?
      • patty_vare Re: a kto niby ma się zajmować domem? 19.10.05, 15:02
        Ty jakieś strasznie smutne życie musisz mieć.
        • the_real_kris Skad te wnioski? 05.11.05, 01:43
          To przeciez wy, baby smecicie tutaj caly czas na temat tego jakie to straszne
          jest zycie rodzinne i jaki niesprawiedliwy podzial obowiazkow.
    • smentuff Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 10:23
      Przesada, pyry obieram zawsze ja.
      • izmat Re: Cały dom na głowie kobiet NIE PRAWDA! 19.10.05, 10:56
        jestem kobietą,mamy 3 dzieci (2 małych chłopców). Ponieważ dużo pracuję to mąż
        wychowuje dzieci,sprząta w domu,szykuje im obiady. Ja własciwie tylko wpadam na
        kąpiele i kolację. Gdyby nie mój mąż nie dałabym rady tego sama ciągnąć.
        Studiuje w weekendy i rano sam sobie robi kanapki,zebym ja mogła dłużej
        pospać.. Mogłabym mnożyć takie przykłady.A prawdę mówiąc mój mąż z domu
        rodzinnego wyszedł bez znajomości jakichkolweik prac domowych..Nawet na
        odkurzacz dziwnie patrzył. Jeżeli chodzi o prace domowe - to przez lata
        wypracowaliśmy sobie sytem "kto co robi w domu".Nikt nikomu nie wytyka,że jest
        kurz na TV itd.Ludzie to od nas zależy jak bedziemy żyć. I jak któreś z
        małżonków czegoś nie robiło u mamusi to nie znaczy,ze do końca życia się nie
        nauczy.Miłość,szacunek potrafi góry przenosić.
        • Gość: Jokaba Re: Cały dom na głowie kobiet NIE PRAWDA! IP: *.pszczynska.silesianet.pl 19.10.05, 16:12
          Serdecznie gratuluję
      • magsikorska Re: Cały dom na głowie kobiet 19.10.05, 11:33
        Myślę, że partnertstwo to sztuka 'dogadania się'.
        Sam 'sprawiedliwy' podział nie wystarczy, bo ludzie mają rózne oczekiwania,
        potrzeby i talenty. Co z tego,że podział obowiązków 50/50(wersja teoretyczna),
        jeśli obie strony nadal są niezadowolone i czują sie wykorzystywane. Ona haruje
        w domu (nic nie robiąc???) a on (ciężko???) zarobioną kaskę musi oddać na
        wejściu. Rosną pretensje i wzajemna zgryżliwość.
        Dobrze jest, jeśli sie o tym wszystkim pomyśli póki nie jest za późno i ludzie
        jeszcze chcą z sobą być. Ustalić priorytety: co NAPRAWDĘ trzeba zrobić (staramy
        sie stworzyć dom przyjazny jego mieszkańcom - u nas rzadko coś sie gniecie -
        dużo nie trzeba prasować, kurzu nie widać, mieszkania nie pucujemy bo nie mamy
        za dużo czasu). A konieczne sprawy dzielimy na zasadzie 'co kto woli i kogo
        mniej co boli'. Mój mąż świetnie zmywa i zakupy robi lepiej ode mnie. mnie 'nie
        boli' sprzątanko- byle małe - i dopilnowanie dzieciaków. I tak jakoś powoli...
        miód to nie jest, ale kto obiecywał, że będzie lekko,łatwo i przyjemnie...A
        równouprawnienie - tak, jak najbardziej: słowa i myśli . Każdy ma równe prawo
        głosu i swobody myślowej. reszta jest milczeniem
    • zigzaur Jak to: "nic nie robią" ??? 19.10.05, 10:54
      Ja sam podnoszę nogi siedząc w fotelu, gdy żona odkurza ;-)))))
      • adomas Re: Jak to: "nic nie robią" ??? 19.10.05, 10:56
        A ja przedwczorja ściszałem telewizor ;-)))
    • alhanroel kto jest nierobem.. 19.10.05, 10:56
      ..ten ani w domu ani nigdzie indziej nic nie robi,
      ja moze niepiore ani nie prasuje ale robie szereg innych rzeczy,
    • zdr1 Napiszcie lepiej jak jest u Zydow, 19.10.05, 11:15
      a Polakom dajcie spokoj. Nie wasz interes.
      • mrs.bovary no i 19.10.05, 11:18
        no to zadajmy jeszcze pare pytan - jak czesto zmienia sie olej w samochodzie?
        uszczelke w kranie?zawodowo pracuje tyle samo albo nawet wiecej godzin, ale
        placa mi za to mniej:( cale nieszczescie polega na tym, ze kobiety daly sobie
        wmowic to co obwieszczaly statystyki przygotowywane przez mezczyzn - ze brak
        abstrakcyjnego myslenia, umiejetnosci logicznego rozwiazywania problemow. No i
        prosze UE zechciala uczynic prawde uniwersalna z mycia garow przez kobiety i
        statystyki przestaly nam sie podobac, he?
    • milena-schefs Na szczęście nie wszędzie 19.10.05, 11:22
      Może to dlatego, że mieszkam w dużym mieście, nie znam ani jednego domu, w
      któym wszystko robiłyby kobiety. I nie zależy to od pokolenia. Wszędzie
      obowiązki są solidarnie dzielone i różnica nie polega tylko na tym, że ktoś
      wynosi śmieci, a ktoś inny zajmuje się resztą.
      • angelangel Re: Na szczęście nie wszędzie 19.10.05, 11:38
        Bardzo sie ciesze ze wreszcie w Polsce zaczyna sie o tych sprawach mowic,
        wspolczuje Srodzie nagonek, ale jednoczesnie mysle ze ma wielkie pole do popisu
        w tak skostnialym kraju raju jak PL.
        Mocne wplywy KK, kobitki-sluzki, co tam sobie cos robia w domku (natomiast kiedy
        panowie stukaja w te szafeczki to jest od razu wielkie ''wydarzenie'' i bic
        brawo), specyfika polskiego wychowania dzieci, plus stosunkowo dlugie lata kiedy
        ''kawalerowie'' mieszkaja z rodzicami ....
      • kasiak35 To kwestia kultury 19.10.05, 11:42
        Dwoje ludzi tworzących wspólny dom i kochających się nawzajem zawsze zdoła
        podzielić obowiązki tak, żeby obie strony miały podobny wkład w życie rodziny
        oraz porównywalną ilość czasu wolnego. Jeśli kobiety statystycznie pracują w
        domu o tyle godzin więcej, znaczy to po prostu, że:
        1. ich mężczyźni traktują dom jak hotel
        2. ich mężczyźni traktują je jak służące i sprzątaczki
        3. ich mężczyźni dbają przede wszystkim o własną wygodę i nie troszczą się o
        zdrowie i wypoczynek swych żon.
        Ergo: Mężczyźni ci nie kochają ani swoich żon, ani dzieci, więc nie zasługują
        na nie!
        • patty_vare Re: To kwestia kultury 19.10.05, 15:06
          W tym artykule jest jedno ciekawe stwierdzenie:
          "Średnio kobiety muszą poświęcać domowym obowiązkom osiem godzin tygodniowo
          więcej niż ich partnerzy. Różnica ta jest znacznie większa w małżeństwach niż w
          wolnych związkach."
          które mowi cos o tym, o czym piszesz - mężczyźni żony traktują jak własność,
          kobiety z którymi żyją na kocią łapę bardziej szanują :)
    • olga302 Ta sytuacja to wynik tradycji w 70 procentach! 19.10.05, 11:31
      Sądzę, że poprostu najczęściej taki model domu znamy z dzieciństwa i taki też
      powielamy. A świat się zmienia i teraz naprawdę nie ma wielkich przeszkód, żeby
      udział facetów w obowiązkach domowych był większy.
      Mój mąż przed ślubem nie umiał sprzątać, prasować nadal nie lubi. Ale po
      okresie zdziwienia - co też on ma robić - bez większych bólów sprzątamy na
      zmianę. Resztą prac też się podzieliliśmy. Jedne robię głównie ja (obiad), a
      inne on (zakupy). Zasadą jest, że jeśli jedna osoba zrobiła jedzenie to druga
      zmywa naczynia. A jak to świetnie wpływa na ugruntowanie przekonania, że
      zmywarka jest potrzebnym sprzętem i trzeba ją kupić!!!
    • natasza.olszak Sroda nie pomoze... 19.10.05, 11:32
      Magdalena Sroda nic nie pomoze jesli kobieta nie potrafi "wychowac" sobie
      faceta we wlasnym domu. Narzekacie na tych swoich mezczyzn a tak naprawde nie
      robicie nic w kierunku by to zmienic, bo po co wywolywac klotnie skoro mozna
      samemu przeprac te gacie, posprzatac, ugotowac i zajac sie dzieciarnia... A jak
      to komus przeszkadza to chyba do oltarza nikt Was wolami nie ciagnal...
      • angelangel Re: Sroda nie pomoze... 19.10.05, 11:40
        Racja, racja
      • manks Ludzie, rachunek jest prosty! 19.10.05, 12:01
        Jaka jest rynkowa wartość "obsługi domu"? Już za 2000 / mc (albo i mniej) można
        wynająć babkę, która sprząta i gotuje w miarę dobrze. (A przy tym nie jęczy jak
        to jej źle i można z niej w każdej chwili zrezygnować).
        Jeśli mówimy o partnerstwie, to mówmy o cenie rynkowej wykonywanej przez
        małżonków pracy: zawodowej i domowej. Jeśli facet "wnosi" pracę wycenioną przez
        swojego pracodawcę np. na 4000, to jest o 2000 do przodu w stosunku do swojej
        żony i żeby było spraweidliwie nie powinien ruszyć nawet palcem po przyjściu z
        pracy.
        • kasiak35 Re: Ludzie, rachunek jest prosty! 19.10.05, 12:32
          Partnerstwo nie polega na liczeniu co do złotówki pensji męża i żony. Dom nie
          sprowadza się do wykonania pewnej listy koniecznych prac i obowiązków. Dom jest
          miejscem, które tworzymy wspólnie dla nas i dla naszych dzieci, ucząc je, jak
          sobie pomagać i darzyć szacunkiem. Jeśli sądzisz, że wysokie zarobki Cię od
          tego zwalniają, nic nie wiesz o prawdziwym domu i rodzinie.
          • manks Re: Ludzie, rachunek jest prosty! 19.10.05, 14:45
            kasiak35 napisała:

            > Jeśli sądzisz, że wysokie zarobki Cię od
            > tego zwalniają, nic nie wiesz o prawdziwym domu i rodzinie.

            Zarobki - jeżeli przeznaczane na utrzymanie rodziny - są właśnie wkładem w
            partnerstwo.
        • Gość: deedeebg Re: Ludzie, rachunek jest prosty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 15:52
          taaa,widac ze polak.
          ja pracuje tyle samo, a nawet wiecej niz moj facet. wychodze, owszem 30 do 90
          min po nim (jesli mam wyjatkowe szczescie), ale zwykle wracam po 21 do domu. on
          siedzi od 17 przed komputerem. nawet sobie bulek nie kupi w drodze do domu,
          mimo że sklep jest doslownie 10 metrow dalej.i ma pretensje ze w dordze
          powrotnej JA mu bulek nie kupilam. a nawet nie pomysli zeby poprosic.
          • manks Re: Ludzie, rachunek jest prosty! 19.10.05, 16:25
            Gość portalu: deedeebg napisał(a):

            Kobieto nie pisz ile czasu pracujesz, napisz ile zarabiasz! Jeśli więcej - masz
            rację, jeśli mniej - nie.
            • tezas Re: Ludzie, rachunek jest prosty! 19.10.05, 16:41
              Ooo to ciekawe - przeliczasz zwaizek na wnoszone pieniadze? Zatem: ile placisz
              zonie za pozmywanie? Za pranie? Za zabawe z dziecmi? I za seks tez?
              BTW.: 1. jak tak dorze zarrabiasz dalczego nie wynajmmiecie kogos do zajmowania
              sie domem; 2. nie pomyslales ze gdyby twoja zona nie harowala w domu moglaby
              bardziej poswiecic sie rpacy zawodowej i wiecej zarobic.

              Sorry, ale malzenstwo przeliczane na pieniadze to grube nieporozumienie.
              • manks Re: Ludzie, rachunek jest prosty! 19.10.05, 19:21
                > Ooo to ciekawe - przeliczasz zwaizek na wnoszone pieniadze?

                No jeśli ma być sprawiedliwie, to chyba pieniądze są najlepszym wyznacznikiem.
                Czas, ale bez idiotycznego podziału praca - dom, tylko traktowany całościowo,
                też ujdzie, ale jest mniej miarodajny. (Np. można parę godzin dziennie
                sprzątać, chociaż to zbędne.)

                > Zatem: ile placisz zonie za pozmywanie? Za pranie? Za zabawe z dziecmi? I za
                > seks tez?

                Nie chodzi o to ile płacę (bo nie płacę), ale ile ta praca jest warta. A warta
                jest tyle, ile trzeba zapłacić komuś, kto ją w miarę dobrze wykona.

                > BTW.: 1. jak tak dorze zarrabiasz dalczego nie wynajmmiecie kogos do
                > zajmowania sie domem;

                To był tylko przykład (zresztą role mogą być odwrócone). Ale rzeczywiście:
                jeśli żona narzeka na swój los, to niech pójdzie do pracy i zacznie zarabiać.

                > 2. nie pomyslales ze gdyby twoja zona nie harowala w domu moglaby
                > bardziej poswiecic sie rpacy zawodowej i wiecej zarobic.

                No to niech idzie, jeśli będzie mogła zarobić na wynajęcie gospodyni i jeszcze
                coś dorzuci. Tylko po co taka żona? No, chyba, żeby sporo zarabiała... Wtedy
                bilans zysków i strat byłby zdecydowanie korzystny.
                • Gość: Henx Re: Ludzie, rachunek jest prosty! IP: 80.91.145.* 19.10.05, 21:19
                  Nie jesteś konsekwentny - jeśli masz takie czysto finansowe podejście do
                  małżeństwa, powinniscie się dokladnie rozliczać. Żona cię tak za darmo
                  obsługuje? To dla niej kiepski interes. No, ale jeszcze gorszy bilans zyskow
                  (nie widzę żadnych) i strat byłby dla dobrze zarabiającej kobiety, więc tu
                  chyba nie masz na co liczyć.

                  Zresztą chyba w ogole niepotrzebnie się ożenileś - twoje potrzeby w sam raz
                  zaspokoiłaby gosposia na przychodne i od czasu do czasu wizyta w agencji. No,
                  ale z drugiej strony to kosztuje, a zonę, z tego co piszesz, masz za wikt i
                  mieszkanie. (Zakładam, ze kupiłeś je wyłacznie za swoje.)
                  • the_real_kris Widzisz misiu... 05.11.05, 01:53
                    tylko jest taka kwestia ze z jakichs 'niezrozumialych' powodow to zazwyczaj
                    babsztyle daza do slubu. Facetom odpowiada zycie na kocia lape...
        • anakristina Re: Ludzie, rachunek jest prosty! 19.10.05, 17:47
          a na ile wycenisz wychowywanie dzieci przez matkę - w sumie do opieki nad dziećmi też można
          zatrudnić babkę, nawet za kilkaset złotych miesięcznie - tylko nie dziw się potem, jeśli twoje dzieci
          będą mówiły z ukraińskim akcentem; współczuję bardzo twojej partnerce życiowej; ale może nie masz
          takowej, bo w sumie można iść do agencji...
          • the_real_kris ja wyceniam wychowanie dzieciakow na zero.... 05.11.05, 01:57
            a wlasciwie na cos do czego trzeba dolozyc - bo zdecydowana wiekszosc kobiet
            ktore urodza zrobi to za darmo... a jeszcze czesto trzeba dokladac do tego
            interesu - np. kobita traci prace.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka