Dodaj do ulubionych

być przesiąknięty Wiarą

08.12.05, 10:57
Dla mnie ludzie ktorzy nie uzywaja srodkow antykoncepcyjnych bo tak nakazuje
Kosciol, sa dla mnie mowiac lekko troche dziwni.
Albo Jehowi, ktorzy nie pozwalaja na leczenie zwyklymi metodami.

Czy nie uwazacie ze Ci ludzie sa tak przesiaknieci swoja wiara ze zatracili
juz swa osobowosc???
Obserwuj wątek
    • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 10:59
      Dziwni są ci, którzy chcą, aby wszyscy byli tacy, jak oni sami.
      • Gość: Polo Amen! A niestety tacy sa ludzie w Polsce IP: 217.77.224.* 08.12.05, 18:27
        Narzucanie innym wlasnego swiatopogladu to plaga polskich katolikow... :/
        • Gość: walcy konia religijni sa jebnieci IP: *.hsd1.wa.comcast.net 09.12.05, 06:59
          inteligentny czlowiek nie przyjmuje zadnych doktryn. religja zabija myslenie. co
          wasz bog robil przed stworzeniem tego swiata? pewnie byl zajety czyms innym, hm?
    • nancyboy Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:00
      Ja uważam, że oni po prostu wierzą, że robią słusznie, tak samo jak ja wierzę, że
      to co robię jest słuszne. Kto miał rację? - o tym przekonamy się po śmierci.
      • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:06
        "o tym przekonamy się po śmierci"

        Wkopałeś się. Zaraz ktoś ci dowali dylematem Pascala ;-)
        • nancyboy Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:09
          Że "będąc wierzącym nic się nie traci"?
          Przecież to bzdura, bo może to Allah jest tym "prawdziwym" i wtedy katolicy
          idą z definicji do islamskiego piekła jako innowiercy.
          • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:10
            Mnie tego nie tłumacz...;-)
        • Gość: M W dylemacie Pascala są błędy w założeniach. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.12.05, 07:05
          Tak samo jak w religiach
      • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:14
        Po śmierci to już się o niczymnie przekonamy, bo martwy mózg nie przetwarza
        informacji - więc CZYM mielibyśmy się przekonywać? :)
        • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:16
          Baaardzo przepraszam, ale ja już gdzieś tu się zdeklarowałem, że nie jestem
          ateistą - wierzę w przewagę ducha nad materią, co w konsekwencji doprowadziło
          mnie do postawy antyklerykalnej :-)
          • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:18
            baaardzo przepraszam, ale nie widze tu żadnej odpowiedzi na mój argument :)
            na czym miałaby polegac przewaga ducha nad materią i jak to się ma do
            'przekonywania się'?

            > Baaardzo przepraszam, ale ja już gdzieś tu się zdeklarowałem, że nie jestem
            > ateistą - wierzę w przewagę ducha nad materią, co w konsekwencji doprowadziło
            > mnie do postawy antyklerykalnej :-)
            • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:25
              Przewaga ducha nad materią zawiera się w moim przekonaniu, że non omnis moriar,
              ale nie w znaczeniu materialistycznym, tylko animistycznym.
              • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:28
                > Przewaga ducha nad materią zawiera się w moim przekonaniu, że non omnis moriar,
                > ale nie w znaczeniu materialistycznym, tylko animistycznym.

                nadal się nie odnosisz - zapytam więc tak: czy wierzysz, że to, co nie umiera
                może _mysleć_ i _przekonywać się_ o czymkolwiek?

                bo, jesli wierzyć nauce (a dlaczego by jej nie wierzyć), to jedyną substancją do
                myslenia jest sprawny mózg... chyba, że masz inne informacje.
                • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:33
                  "przekonać się po smierci" nie musi być równoznaczne z "mysleć po smierci".
                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:35
                    > "przekonać się po smierci" nie musi być równoznaczne z "mysleć po smierci".
                    jak więc rozumiesz słowo 'przekonać się'?
                    mozna przekonać się za pomocą uczucia lub myśli - w obu przypadkach mózg jest
                    nieodzowny :)
                    • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:36
                      Nieodzowny. Przy założeniu, że człowiek jest wyłącznie materialny.
                      • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:40
                        > Nieodzowny. Przy założeniu, że człowiek jest wyłącznie materialny.
                        Ale ja nie pytam, czy istnieje 'człowiek niematerialny'.
                        Ja pytam czy taki niematerialny byt może wg ciebie 'przekonać się', odczuwać,
                        dowiadywać o czymś, myśleć itp. (?) skoro nie ma właściwego ku temu organu.
                        • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:43
                          kamajkore, teraz prezantujesz "materializm wulgarny", czyli zakładasz, że myśl,
                          uczucie, emocje to wydzieliny mózgu. Że strawestuję : jestem gotów umrzeć za to,
                          byś mogła głosić swoje poglądy, nawet jeżeli z mojego punktu widzenia gópje som ;-)
                          • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:46
                            > kamajkore, teraz prezantujesz "materializm wulgarny", czyli zakładasz, że myśl,
                            > uczucie, emocje to wydzieliny mózgu. Że strawestuję : jestem gotów umrzeć za
                            Wiedza nie jest głupia, ale możesz mieć inny pogląd. Nie widzę nic wulgarnego w
                            materialiźmie, zresztą w nauce jest on niepodważany. Mózg to niesamowicie
                            fascynujący narząd, widocznie mało o nim wiesz :)
                            • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:51
                              "Materializm wulgarny" to określenie historyczne - swego czasu funkcjonowała
                              taka doktryna. Wiedza nie jest głupia, i owszem, ale to że wiesz o mózgu więcej,
                              niż ja, jak zapewne słusznie założyłaś (z ledwie zauważalnym poczuciem
                              wyższości, hehe), wcale nie oznacza, że wiesz to, co najistotniejsze,
                              nieprawdaż? Można stawiać wiedzę na boskim piedestale, ale nie mówmy o
                              niepodważalności czegokolwiek - niejednokrotnie okazywało się to błędem...
                              • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:00
                                3promile napisał:

                                > "Materializm wulgarny" to określenie historyczne - swego czasu funkcjonowała
                                > taka doktryna. Wiedza nie jest głupia, i owszem, ale to że wiesz o mózgu więcej
                                > ,
                                > niż ja, jak zapewne słusznie założyłaś (z ledwie zauważalnym poczuciem
                                > wyższości, hehe)
                                nie odczułam jakiejś wielkiej wyższości pisząc to ;) tylko takie małe mentalne
                                łaskotki, hehe.

                                >, wcale nie oznacza, że wiesz to, co najistotniejsze,
                                > nieprawdaż? Można stawiać wiedzę na boskim piedestale, ale nie mówmy o
                                > niepodważalności czegokolwiek - niejednokrotnie okazywało się to błędem...
                                Zgadzam się, że wszystko mozna podważyć. Jednak jest też pewien KANON wiedzy,
                                porownywalny z wiedzą o niepłaskości ziemi na przykład. Są teorie, które jeszcze
                                są weryfikowane, ale są i takie twierdzenia, na temat których już się nie
                                dyskutuje - na tyle dobrze są udokumentowane.
                                A jesli chodzi o to 'co najwazniejsze' - to dotyczy hierarchii wartości. Dla
                                mnie najważniejsze jest ustalanie moich poglądów ze stanem wiedzy - jakąś frajde
                                mi to sprawia, jeśli okazują się słuszne w świetle nauki. Jeżli nie - zmieniam je.
                                Ale oczywiście ROZUMIEM, że ludzie maja rózne hierarchie wartości. Nie mówię, co
                                dla kogo powinno byc najważniejsze.
                                • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:08
                                  "Jakąś frajdę mi to sprawia, jeśli okazują się słuszne w świetle nauki. Jeżeli
                                  nie - zmieniam je."

                                  Można i tak - ja wolę obserwować, jak nauka w miarę swojego rozwoju neguje swoje
                                  poprzednie kanony. Nie czuję się na siłach, żeby swój światopogląd korelować ze
                                  stanem nauki - moim zdaniem brnie ona często w ślepe zaułki, niczym mędrca
                                  szkiełko i oko.
                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:10
                                    3promile napisał:

                                    > "Jakąś frajdę mi to sprawia, jeśli okazują się słuszne w świetle nauki. Jeżeli
                                    > nie - zmieniam je."
                                    >
                                    > Można i tak - ja wolę obserwować, jak nauka w miarę swojego rozwoju neguje swoj
                                    > e
                                    > poprzednie kanony. Nie czuję się na siłach, żeby swój światopogląd korelować ze
                                    > stanem nauki - moim zdaniem brnie ona często w ślepe zaułki, niczym mędrca
                                    > szkiełko i oko.
                                    Jak uważasz. Jednak to 'wiara' z definicji jest ślepa. Ślepe zaułki nauki to
                                    przy wiarach pestka :)
                                    • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:12
                                      'wiara' z definicji jest ślepa


                                      a czemuz to "z definicji"?
                                      • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:14
                                        Ślepa ślepa ;-), ale żeby być political correct, to trzeba powiedzieć "patrząca
                                        inaczej"...
                                        • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:17
                                          De facto jest tak: niewiara jest patrząca,a wiara jest widząca(nie tylko
                                          patrzaca)....
                                        • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:18
                                          Zaraz, to w definicji wiary jest słowo "ślepa"?

                                          Wiara w moim rozumieniu to wątpliwość, inaczej: wiara w to, że nic nie jest
                                          pewne.
                                          • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:20
                                            Oops, jak sobie popatrzę na posty takiej Echo przysłowiowej, to raczej
                                            skłaniałbym się ku tezie odwrotnej - wiara to brak wątpliwości!
                                            • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:24
                                              No tak, ale ja nie wierzę w Kościół, jak Echo, tylko właśnie w Czystą
                                              Świadomość. A to już powoduje mnóstwo wątpliwości).
                                      • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:25
                                        po_godzinach napisała:

                                        > 'wiara' z definicji jest ślepa
                                        >
                                        >
                                        > a czemuz to "z definicji"?
                                        bo , jeżeli w coś wierzysz, to zakładasz, że nie musisz WIEDZIEĆ.
                                        (jesli się coś WIE to już wiara nie jest potrzebna)
                                        • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:32
                                          Zawsze każdy ma coś, w co wierzy nie wiedząc - myślę, że nawet Ty.

                                          Wierzysz "ślepo", że dożyjesz do wigilii, czyz nie? Bo przeciez tego nie wiesz.
                                          • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:36
                                            po_godzinach napisała:

                                            > Zawsze każdy ma coś, w co wierzy nie wiedząc - myślę, że nawet Ty.
                                            >
                                            > Wierzysz "ślepo", że dożyjesz do wigilii, czyz nie? Bo przeciez tego nie >wiesz.

                                            Nie wiem czy jej doczekam. Statystycznie rzecz biorąc (biorąc pod uwagę mój
                                            wiek, sposób życia, niechęć do zachowań ryzykownych) jest to prawdopodobne.
                                            Zdecydowanie NIE WIEM czy dożyję.
                                            • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:42
                                              A wierzysz w to, ze dozyjesz?

                                              Że kolację dziś zjesz?
                                        • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:34
                                          kamajkore napisała:

                                          > po_godzinach napisała:
                                          >
                                          > > 'wiara' z definicji jest ślepa
                                          > >
                                          > >
                                          > > a czemuz to "z definicji"?
                                          > bo , jeżeli w coś wierzysz, to zakładasz, że nie musisz WIEDZIEĆ.
                                          > (jesli się coś WIE to już wiara nie jest potrzebna)

                                          Z moich doświdczen zyciowych to własnie niewiara jest slepa, wiara jest
                                          otworzeniem oczu na inna od tej naszej ziemskiej, rzeczywistosc, człowiek widzi
                                          więcej niz jak był niewierzacy i myśli głebiej,a już nie tylko powierzchownie.
                                          Więc zalezy co rozumiemy pos słowem "wiara".
                                          Bo wiara w Boga to poznawanie Go i doświdczanie w swoim zyciu. Zreszta podobnie
                                          jest z miłoscia- czlowiek który kocha wie cos wiecej niż człowiek który nigdy
                                          nie zaznał miłosci(ten drugi może nawet nie wiedziec,że coś takiego istnieje
                                          jak miłosc)
                                          Wiec wiara jest rodzajem wiedzy, tyle,że w innej sferze niz fizyczna.
                                          >
                                          >
                                          • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:39
                                            mala.mi74 napisała:

                                            > kamajkore napisała:
                                            >
                                            > > po_godzinach napisała:
                                            > >
                                            > > > 'wiara' z definicji jest ślepa
                                            > > >
                                            > > >
                                            > > > a czemuz to "z definicji"?
                                            > > bo , jeżeli w coś wierzysz, to zakładasz, że nie musisz WIEDZIEĆ.
                                            > > (jesli się coś WIE to już wiara nie jest potrzebna)
                                            >
                                            > Z moich doświdczen zyciowych to własnie niewiara jest slepa, wiara jest
                                            > otworzeniem oczu na inna od tej naszej ziemskiej, rzeczywistosc, człowiek widzi
                                            >
                                            > więcej niz jak był niewierzacy i myśli głebiej,a już nie tylko powierzchownie.
                                            > Wiec wiara jest rodzajem wiedzy, tyle,że w innej sferze niz fizyczna.

                                            Coś mi się wydaje, że poznajesz w ten sposób głównie wytwory swojej wyobraźni...
                                            bez obrazy, to moje zdanie tylko.
                                            • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:55
                                              kamajkore napisała:
                                              >potrzebna)
                                              > >
                                              > > Z moich doświdczen zyciowych to własnie niewiara jest slepa, wiara jest
                                              > > otworzeniem oczu na inna od tej naszej ziemskiej, rzeczywistosc, człowiek
                                              > widzi
                                              > >
                                              > > więcej niz jak był niewierzacy i myśli głebiej,a już nie tylko powierzcho
                                              > wnie.
                                              > > Wiec wiara jest rodzajem wiedzy, tyle,że w innej sferze niz fizyczna.
                                              >
                                              > Coś mi się wydaje, że poznajesz w ten sposób głównie wytwory swojej
                                              wyobraźni..
                                              > .
                                              > bez obrazy, to moje zdanie tylko.

                                              Duchowosc a wyobraxnia to zupelnie cos innego. Dlatego Ty (jako niewierzaca)
                                              powołujesz się na wyobraxnie( która nalezy do sfery psychiki) bo inna sfera nie
                                              jest Ci znana...
                                              Bez obrazy,ale pamiętam to jeszcze z czasów jak bylam niewierzaca...
                                              >
                                              • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:58
                                                mala.mi74 napisała:

                                                > kamajkore napisała:
                                                > >potrzebna)
                                                > > >
                                                > > > Z moich doświdczen zyciowych to własnie niewiara jest slepa, wiara
                                                > jest
                                                > > > otworzeniem oczu na inna od tej naszej ziemskiej, rzeczywistosc, cz
                                                > łowiek
                                                > > widzi
                                                > > >
                                                > > > więcej niz jak był niewierzacy i myśli głebiej,a już nie tylko powi
                                                > erzcho
                                                > > wnie.
                                                > > > Wiec wiara jest rodzajem wiedzy, tyle,że w innej sferze niz fizyczn
                                                > a.
                                                > >
                                                > > Coś mi się wydaje, że poznajesz w ten sposób głównie wytwory swojej
                                                > wyobraźni..
                                                > > .
                                                > > bez obrazy, to moje zdanie tylko.
                                                >
                                                > Duchowosc a wyobraxnia to zupelnie cos innego. Dlatego Ty (jako niewierzaca)
                                                > powołujesz się na wyobraxnie( która nalezy do sfery psychiki) bo inna sfera nie
                                                >
                                                > jest Ci znana...
                                                > Bez obrazy,ale pamiętam to jeszcze z czasów jak bylam niewierzaca...
                                                Wypowiadam się równiez jako osoba, która przez 22 lata była bardzo wierząca
                                                (doświadczenia mistyczne kontaktu z bogiem i te sprawy - nie jest więc mi to obce)
                                                okazało się jednak, że, podobnie jak halucynacje - to wszystko biochemia.
                                                czy to nie fascynujące? :)
                                                • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:14
                                                  kamajkore napisała:

                                                  > mala.mi74 napisała:
                                                  >
                                                  > > kamajkore napisała:
                                                  > > >potrzebna)
                                                  > > > >
                                                  > > > > Z moich doświdczen zyciowych to własnie niewiara jest slepa,
                                                  > wiara
                                                  > > jest
                                                  > > > > otworzeniem oczu na inna od tej naszej ziemskiej, rzeczywisto
                                                  > sc, cz
                                                  > > łowiek
                                                  > > > widzi
                                                  > > > >
                                                  > > > > więcej niz jak był niewierzacy i myśli głebiej,a już nie tylk
                                                  > o powi
                                                  > > erzcho
                                                  > > > wnie.
                                                  > > > > Wiec wiara jest rodzajem wiedzy, tyle,że w innej sferze niz f
                                                  > izyczn
                                                  > > a.
                                                  > > >
                                                  > > > Coś mi się wydaje, że poznajesz w ten sposób głównie wytwory swojej
                                                  >
                                                  > > wyobraźni..
                                                  > > > .
                                                  > > > bez obrazy, to moje zdanie tylko.
                                                  > >
                                                  > > Duchowosc a wyobraxnia to zupelnie cos innego. Dlatego Ty (jako niewierza
                                                  > ca)
                                                  > > powołujesz się na wyobraxnie( która nalezy do sfery psychiki) bo inna sfe
                                                  > ra nie
                                                  > >
                                                  > > jest Ci znana...
                                                  > > Bez obrazy,ale pamiętam to jeszcze z czasów jak bylam niewierzaca...
                                                  > Wypowiadam się równiez jako osoba, która przez 22 lata była bardzo wierząca
                                                  > (doświadczenia mistyczne kontaktu z bogiem i te sprawy - nie jest więc mi to
                                                  ob
                                                  > ce)
                                                  > okazało się jednak, że, podobnie jak halucynacje - to wszystko biochemia.
                                                  > czy to nie fascynujące? :)

                                                  Czasem widzimy po latach,że nasza wiara wcale nie była tak mocna, wcale nie
                                                  była dojrzała.Czy ktoś zobiektywizował i obiektywizowła na bieząco Twoją wiare?
                                                  Pierwszy etap wiary to bardziej emocjonalny etap rozwoju ,zachwyscięcie się
                                                  tego co duchowe i jak w któryms moemencie to nie przeskoczy na etap dojrzały-
                                                  nie zejdzie "w głąb" to ludzie rezygnuja ,odchodzą i po latach mówia o tym
                                                  rozczarowani. Tyle,że rozczarowali się tak naprawdę swymi emocjami, które
                                                  znikneły ,a nie Bogiem ,którego czasem mieli fałszywa wizję. Czasem mają
                                                  pretensje,że nikt im nie pomógl przejsc kryzysu, nie pociągnał "dalej", głebiej.
                                                  Podonmoie jest z zakochaniem (to etap emocjonalny, nieco ślepy, bezrozumny),
                                                  dpiero pewny wysiłek, wiernośc robi z niego miłosc, potem dojrzała miłosc itd.
                                                  Wielu doświdcza jedynie etapu zakochania i nie wierzy w miłosc...
                                                  >
                                                  >
                                                  • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:18
                                                    Nie umiesz przyjąć do wiadomości, ze ludziom zmienił się światopogląd? Przeciez
                                                    i Tobie się zmienił - tyle, że w drugą stronę.
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:22
                                                    chodzi o to, że dla wielu "w inną stronę" oznacza "w złą stronę"
                                                  • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:24
                                                    Despoci.

                                                    Żeby nie powiedzieć: faryzeusze).
                                                  • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 18:52
                                                    po_godzinach napisała:

                                                    > Despoci.
                                                    >
                                                    > Żeby nie powiedzieć: faryzeusze).

                                                    Faryzeusze to ci ,ktorzy nie widzą własnych grzechów i błędów. I tym samym
                                                    wydaje im się ,że nie potrzebuja Boga.
                                                    Pozdrowionka;)
                                                  • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 19:48
                                                    Faryzeusz to również ci, którzy zyskali sobie reputację ekspertów w dziedzinie
                                                    interpretacji Pisma. Ewangelie w zasadzie utożsamiają "uczonych w Piśmie" z
                                                    faryzeuszami. Inaczej mówiąc - ci, którzy chcieli byc jedynymi depozytariuszami
                                                    Prawdy.

                                                    tak, ze twojerozumienie faryzejstwa jest bardzo powierzchowne.
                                                  • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 18:50
                                                    po_godzinach napisała:

                                                    > Nie umiesz przyjąć do wiadomości, ze ludziom zmienił się światopogląd?
                                                    Przeciez
                                                    >
                                                    > i Tobie się zmienił - tyle, że w drugą stronę.

                                                    To do mnie? A czy ja nie przyjełam do wiadomosci ,że sie zmienił? Oczywiscie.
                                                    Tyle ,że światopogląd zmienia sie w okreslonych warunkach, czasem pod wpływem
                                                    jakichs wydarzen ,czy innych ludzi.
                                                    Aha ,i mozna zmienic światopoglad na lepszy lub gorszy...
                                                    ps. a wiara to nie światopogląd
                                                  • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 19:50
                                                    Nie ma światopoglądów lepszych i gorszych, kto tak myśli - grzeszy pychą.

                                                    A jak Ty definiujesz słowo "światopogląd"?
                                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:23

                                                    > Czasem widzimy po latach,że nasza wiara wcale nie była tak mocna, wcale nie
                                                    > była dojrzała.Czy ktoś zobiektywizował i obiektywizowła na bieząco Twoją wiare?
                                                    > Pierwszy etap wiary to bardziej emocjonalny etap rozwoju ,zachwyscięcie się
                                                    > tego co duchowe i jak w któryms moemencie to nie przeskoczy na etap dojrzały-
                                                    > nie zejdzie "w głąb" to ludzie rezygnuja ,odchodzą i po latach mówia o tym
                                                    > rozczarowani. Tyle,że rozczarowali się tak naprawdę swymi emocjami, które
                                                    > znikneły ,a nie Bogiem ,którego czasem mieli fałszywa wizję. Czasem mają
                                                    > pretensje,że nikt im nie pomógl przejsc kryzysu, nie pociągnał "dalej", głebiej
                                                    > .
                                                    > Podonmoie jest z zakochaniem (to etap emocjonalny, nieco ślepy, bezrozumny),
                                                    > dpiero pewny wysiłek, wiernośc robi z niego miłosc, potem dojrzała miłosc itd.
                                                    > Wielu doświdcza jedynie etapu zakochania i nie wierzy w miłosc...
                                                    > >
                                                    > >
                                                    Ni ma czegoś takiego jak 'dojrzała wiara' - jest tylko coraz większe zaślepienie
                                                    i odejście od rzeczywistości.
                                                    Emocje? To nie emocje zniknęły. Zniknęło przekonanie, że jest tak, jak
                                                    'napisano'. Bo im większa była wiedza, tym bardzie widziałam, że wierzyłam w
                                                    iluzje. A potem... potem czułam się właśnie tak, jak opisują to ludzie, którzy
                                                    wyrwali się z sekty. Czego i tobie życzę - przejrzyj na oczy:)
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:31
                                                    Chciałbym zaznaczyć, kajmakore, że odejście od religii chrześcijańskiej nie
                                                    oznacza popadnięcia w nieugięty materializm, to tak bajedełej ;-)
                                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:32
                                                    3promile napisał:

                                                    > Chciałbym zaznaczyć, kajmakore, że odejście od religii chrześcijańskiej nie
                                                    > oznacza popadnięcia w nieugięty materializm, to tak bajedełej ;-)

                                                    Jasne, mozna wdepnąc w inną religię ;)
                                                    Czemu tak bardzo się brzydzisz materializmem?
                                                  • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:33
                                                    Kamajkore, wybacz, ale jestes chyba lustrzanym odbiciem malej.mi).
                                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:36
                                                    > Kamajkore, wybacz, ale jestes chyba lustrzanym odbiciem malej.mi).
                                                    wcale mnie to nie obraża :) możliwe, że jestem - o ile dobrze zrozumiałam o co
                                                    ci chodzi...? ale żeby było jasne - nie zwykłam nauczać mioch wierzących w rózne
                                                    rzeczy znajomych... a mam wrażenie że mala_mi jest misjonarką swojej sprawy.
                                                  • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 19:02
                                                    kamajkore napisała:

                                                    > > Kamajkore, wybacz, ale jestes chyba lustrzanym odbiciem malej.mi).
                                                    > wcale mnie to nie obraża :) możliwe, że jestem - o ile dobrze zrozumiałam o co
                                                    > ci chodzi...? ale żeby było jasne - nie zwykłam nauczać mioch wierzących w
                                                    rózn
                                                    > e
                                                    > rzeczy znajomych... a mam wrażenie że mala_mi jest misjonarką swojej sprawy.

                                                    Sory, ale to nie ja załozyłam ten watek. Ja w ogóle tu nie zakładam religijnych
                                                    watków. Zalozyłam dotychczas tutaj chyba dwa i wszytskie na sprawy społeczne(
                                                    dokładniej pracy społecznej) bo to przeciez forum Społeczeństwo;)?
                                                    Tyle,że więcej tutaj niewierzacych bedacych mnisjonarzami antywiary(nie
                                                    niewiary,a antywiary) niz wierzacych...
                                                    >
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:34
                                                    Materializm jest dla mnie zbyt banalny. I już? I to wszystko? Łeee...;-)
                                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:37
                                                    3promile napisał:

                                                    > Materializm jest dla mnie zbyt banalny. I już? I to wszystko? Łeee...;-)
                                                    A jeśli prawda jest banalnie prosta...?
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:38
                                                    Tym gorzej dla prawdy ;-)
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:39
                                                    PS. Gdybyś miała rację, to bym się nieźle wku..., że tak dialektycznie to ujmę.
                                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:43
                                                    > PS. Gdybyś miała rację, to bym się nieźle wku..., że tak dialektycznie to ujmę.
                                                    ...coś jakby wishful thinking widzę... mozna i tak :)
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:45
                                                    Oprócz wishful thinking jest jescze samospełniająca się przepowiednia ;-P
                                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:47
                                                    3promile napisał:

                                                    > Oprócz wishful thinking jest jescze samospełniająca się przepowiednia ;-P
                                                    racja! myślisz, że wszystko mozna w ten sposób załatwić? :)
                                                    to by dopiero było...hihi
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:49
                                                    Chrzanię "wszystko"! Mnie by wystarczyłoby to jedno, ale oczywiście wpierw
                                                    musiałbym się mylić...
                                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:52
                                                    > Chrzanię "wszystko"! Mnie by wystarczyłoby to jedno, ale oczywiście wpierw
                                                    > musiałbym się mylić...

                                                    Ja jednak pesymistycznie założę, że w skali kosmicznej samospełniająca się
                                                    przepowiednia nie działa. Bo jesli każdy sobie przepowie co innego to... co
                                                    wtedy? Chyba wszystkim nie może się sprawdzić.
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:58
                                                    Jeśli przyjmiemy nieskończoność kosmosu, to czemu nie?
                                                  • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:39
                                                    Też wierzysz w to, ze jest tylko Jedna Jedynie Słuszna Prawda?

                                                    heh)
                                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:41
                                                    po_godzinach napisała:

                                                    > Też wierzysz w to, ze jest tylko Jedna Jedynie Słuszna Prawda?
                                                    >
                                                    > heh)
                                                    jest, powiedzmy, 'stan faktyczny' i jakoś go poznajemy, np. metodami nauki.
                                                    słowa 'prawda' tak NA PRAWDĘ uzywam bardzo rzadko.
                                                    a juz na pewno nie uważam, że jest jakas Jedynie Słuszna JaśniePrawda - to nie
                                                    ten berecik... :)))
                                                  • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:44
                                                    Jasne. Osobiście nie widzę kolizji między "stanem faktycznym" a wiarą w Czystą
                                                    Świadomość.
                                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:46
                                                    po_godzinach napisała:

                                                    > Jasne. Osobiście nie widzę kolizji między "stanem faktycznym" a wiarą w Czystą
                                                    > Świadomość.
                                                    A na ile znasz 'stan faktyczny'? Na ile zależy Ci na tym, by go poznać?
                                                  • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:48
                                                    Nie rozumiem pytania.

                                                    Stan faktyczny to stan nauki.
                                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:53
                                                    po_godzinach napisała:

                                                    > Nie rozumiem pytania.
                                                    >
                                                    > Stan faktyczny to stan nauki.
                                                    Miałam na mysli 'stan faktyczny' jako rzeczywistość, np. czy coś JEST albo
                                                    czegoś NIE MA (ale filozofką nie jestem i mogę się poplątać w takich wywodach:)
                                                  • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:55
                                                    Rzeczywistość przyjmuję do wiadomości i już.
                                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:57
                                                    po_godzinach napisała:

                                                    > Rzeczywistość przyjmuję do wiadomości i już.
                                                    Ale nie wszystko da się poznać własnymi zmysłami, czasem potrzebny jest np
                                                    eksperyment, żeby powiedziec coś o rzeczywistości. Lepiej nie dowierzać temu 'i
                                                    już' bo często jest inaczej niżby się mogło wydawać... :)
                                                  • kamajkore ! po_godzinach i 3promile 08.12.05, 13:59
                                                    Niestety musze już znikać.
                                                    Dzięki za fajne dialogi :)
                                                  • 3promile Re: ! po_godzinach i 3promile 08.12.05, 14:00
                                                    Chiba trilogi?
                                                    Pozdrawiam
                                                  • po_godzinach Re: ! po_godzinach i 3promile 08.12.05, 14:03
                                                    cześć
                                                    cześć

                                                    )
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:59
                                                    "Ale nie wszystko da się poznać własnymi zmysłami, czasem potrzebny jest np
                                                    > eksperyment, żeby powiedziec coś o rzeczywistości. Lepiej nie dowierzać temu 'i
                                                    > już' bo często jest inaczej niżby się mogło wydawać... :)"

                                                    Ale wtedy jest za to ciekawiej ;-)
                                                  • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 14:04
                                                    ... bo jak wszystko jest przewidywalne, to jest nudno ((
                                                  • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 18:58
                                                    kamajkore napisała:

                                                    >
                                                    > > Czasem widzimy po latach,że nasza wiara wcale nie była tak mocna, wcale n
                                                    > ie
                                                    > > była dojrzała.Czy ktoś zobiektywizował i obiektywizowła na bieząco Twoją
                                                    > wiare?
                                                    > > Pierwszy etap wiary to bardziej emocjonalny etap rozwoju ,zachwyscięcie s
                                                    > ię
                                                    > > tego co duchowe i jak w któryms moemencie to nie przeskoczy na etap dojrz
                                                    > ały-
                                                    > > nie zejdzie "w głąb" to ludzie rezygnuja ,odchodzą i po latach mówia o ty
                                                    > m
                                                    > > rozczarowani. Tyle,że rozczarowali się tak naprawdę swymi emocjami, które
                                                    >
                                                    > > znikneły ,a nie Bogiem ,którego czasem mieli fałszywa wizję. Czasem mają
                                                    > > pretensje,że nikt im nie pomógl przejsc kryzysu, nie pociągnał "dalej", g
                                                    > łebiej
                                                    > > .
                                                    > > Podonmoie jest z zakochaniem (to etap emocjonalny, nieco ślepy, bezrozumn
                                                    > y),
                                                    > > dpiero pewny wysiłek, wiernośc robi z niego miłosc, potem dojrzała miłosc
                                                    > itd.
                                                    > > Wielu doświdcza jedynie etapu zakochania i nie wierzy w miłosc...
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > Ni ma czegoś takiego jak 'dojrzała wiara' - jest tylko coraz większe
                                                    zaślepieni
                                                    > e
                                                    > i odejście od rzeczywistości.
                                                    > Emocje? To nie emocje zniknęły. Zniknęło przekonanie, że jest tak, jak
                                                    > 'napisano'. Bo im większa była wiedza, tym bardzie widziałam, że wierzyłam w
                                                    > iluzje. A potem... potem czułam się właśnie tak, jak opisują to ludzie, którzy
                                                    > wyrwali się z sekty. Czego i tobie życzę - przejrzyj na oczy:)

                                                    Co rozumiesz przez zaslepienie i odejście od rzeczywistosci??
                                                    Jesli owocem mojej dojrzewającej wiary: jest coraz wieksza miłośc do moich
                                                    bliskich, wieksza cierpliwosc, wolnośc od rzeczy materialnych, wspólczucie i
                                                    pomoc biednym, moc przebaczenia tym którzy mnie skrzywdzili, poczucie płenego
                                                    szczęscia, pokoju i radosci, czyste sumienie, zaiteresowanie sprawami
                                                    społecznymi, wieksza uczciwosc, lepsza praca dla ludzi itd. to Ty to nazywasz
                                                    zaslepieniem i odejściem od rzeczywistosci?
                                                    A jakie sa owoce Twoje odejscia: brak przebaczenia, zgorzknienie, ciagłe
                                                    poszukiwanie zaginionej wiary, samooszukiwanie sie,ze tamto było be i sobie
                                                    poradze sama?
                                                    To ja wole zostac przy wierze. Dzięki, wlasnie mi pomogłas.
                                                    ps. w jakie iluzje wierzyłas?
                                                    >
                                                  • Gość: becka Re: być przesiąknięty Wiarą IP: *.ok.ok.cox.net 08.12.05, 20:46
                                                    wiem chyba o czym piszecie - u mnie wlasnie znikaja te emocje, ta fascynacja i
                                                    jestem na etapie przechodzenia w bardziej osobisty i dojrzaly kontakt z Bogiem.
                                                    czasami miewam watpliwosci, czasami mysle tak jak ty, ze to zaslepienie, pranie
                                                    mozgu i nie ma sensu, ale pozniej zamykam oczy, wyciszam sie, modle sie, placze
                                                    o pomoc bo cos jest nie tak, otwieram oczy i widze jak Bog odpowiada na moje
                                                    modlitwy! i wtedy wiem ze to jest Prawda. Jezus zyl na ziemi i czul to co my
                                                    czujemy, wie jak to jest byc czlowiekiem i dlatego nas rozumie. czasami cos
                                                    moze nie byc po naszej mysli ale Bog dziala, ma kontrole i jesli tylko Mu
                                                    zaufamy... Biblia to jedna wielka obietnica szczescia - dlaczego nie skorzystac?
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 20:51
                                                    Widzisz, becka, w kwestii Jezusa (Nazareńczyka, a nie z Nazaretu - osada Nazaret
                                                    powstała ok. 60 r. n.e., poza tym nawet w kolędzie śpiewa się "dzisiaj w
                                                    Betlejem", a nie "dzisiaj w Nazarecie") pojawia się pewien dysonans między
                                                    nami. Powtórzę za moim ulubionym poetą - Ryszardem Milczewskim-Bruno, ze "Świątka"
                                                    (...) I na pewno wypiłby z nami
                                                    wódkę na zdrowie
                                                    tylko
                                                    gwoździem przez krzyż
                                                    przybił go ktoś
                                                    do nieba
                                                  • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 20:59
                                                    3promile napisał:

                                                    > Widzisz, becka, w kwestii Jezusa (Nazareńczyka, a nie z Nazaretu - osada
                                                    Nazare
                                                    > t
                                                    > powstała ok. 60 r. n.e., poza tym nawet w kolędzie śpiewa się "dzisiaj w
                                                    > Betlejem", a nie "dzisiaj w Nazarecie")

                                                    W Koledzie dobrze się spiewa. Por. Łk,2, 1-7.
                                                    Dokładnie nie wiadomo kiedy powstało miasto nazaret, ale skoro w pismach
                                                    strozytnych kronikarzy mówi się o Jezusie z nazaretu to chyba skąds ta nazwa
                                                    się wzieła...
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 21:24
                                                    Wiadomo d o k ł a d n i e, kiedy powstała osada Nazaret. Zajrzyj do źródeł,
                                                    kiedy powstała Ewangelia Łukasza.
                                                  • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 21:38
                                                    3promile napisał:

                                                    > Wiadomo d o k ł a d n i e, kiedy powstała osada Nazaret. Zajrzyj do źródeł,
                                                    > kiedy powstała Ewangelia Łukasza.

                                                    Co to ma do rzeczy kiedy powstała Ewangelia Łukasza?
                                                    Jak Ci sie łukasz nie podoba to poczytaj Mateusza Mt,2 1 albo Ks.Izajasza.
                                                    Wszyscy ewangelisci wspominają o nazarecie, no ale przeciez to oni się mylili a
                                                    nie Ty..;o)
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 21:40
                                                    Nie, oni tylko pisali... instytucja "artykułów zamówionych" jest równie stara,
                                                    jak najstarszy zawód świata - podobnie zresztą, jak cenzura ;-)
                                                  • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 21:41
                                                    PS. Nie doradzaj mi, proszę , lektur - mogłabyś się pogrążyć nieopatrznie...
                                                  • nick3 O Nazarecie 08.12.05, 23:26
                                                    mala.mi, historia z "Nazaretem", jest - by tak rzec - jedną z bardziej
                                                    rzucających się w oczy fikcji w ewangeliach.

                                                    Było z grubsza tak: Jezus urodził się gdzieś w Galilei (Historia o Betlejem
                                                    jest fikcją służącą spełnieniu przepowiedni mesjańskich. Spisu ludności w
                                                    tamtym czasie historia nie potwierdza. Rzeź Niewiniątek to typowy motyw
                                                    mitologiczny.)
                                                    Jezus był znany jako "Nasarenus" (tak władze rzymskie napisały nad jego
                                                    krzyżem) czyli członek sekty Nasorejczyków. Żydowscy przeciwnicy tworzącego się
                                                    chrześcijaństwa podkreślali tę przynależność Jezusa mówiąc o nim zawsze jako
                                                    o "Jezusie Nazarejczyku". To tłumaczy też dlaczego nazwa ta przeszła na jego
                                                    uczniów, którzy dopiero poza Izraelem (w Antiochii) zostali nazwani po raz
                                                    pierwszy chrześcijanami. Wcześniej ich też zwano Nazarejczykami.

                                                    Oczywiście dla rodzącego się chrześcijaństwa pamięć o Jezusie nasorejczyku była
                                                    bardzo niewygodna, stąd np. autorzy Ewangelii wg św. Mateusza próbują uzasadnić
                                                    upowszechnienie się tego przydomka u ich Mesjasza i WYMYŚLAJĄ FIKCYJNE
                                                    PROROCTWO (to które przytaczasz z Mt "Nazarejczykiem nazwany będzie")

                                                    Chrześcijańscy komentatorzy mają tu problem. Skąd ewangelista to wziął? BT daje
                                                    odnośnik do Izajasza: "różdżki Jessego". Ależ to więcej niż naciąganie!
                                                    PROROCTWO, ŻE MESJASZ BĘDZIE NAZWANY NAZAREJCZYKIEM BYŁO ŻYDOM NIEZNANE.

                                                    Chrześcijanie musieli też jakoś wytłumaczyć sobie też sens tego kłopotliwego
                                                    przydomka. Stąd czytamy o "mieście zwanym Nazaret". Takiego miasta w ogóle nie
                                                    było! (A gdyby nawet było, jego mieszkaniec nazywałby się - także po grecku -
                                                    inaczej: Nazaretańczyk).

                                                    Pierwsza pozaewangeliczna wiadomość o Nazarecie pochodzi z czasów, gdy
                                                    wiedziona nadprzyrodzoną intuicją cesarzowa Helena odnajdywała kolejne święte
                                                    miejsca i obiekty z życia Jezusa. Był wśród nich sam Krzyż. Był i ów nieznany
                                                    przedtem nikomu "Nazaret".

                                                    Być może miejscowość rozpoznana przeż pobożną cesarzową jako Nazaret
                                                    rzeczywiście według dzisiejszych badań archeologicznych pochodzi z 60 r. n.e.
                                                    Tego nie wiem. Faktem jest że dzisiejszy Nazaret zawdzięcza swoje imię żonie
                                                    cesarza Konstantyna. Wcześniej nikt go tak nie nazywał.

                                                    Po co o tym wszystkim piszę? Żeby podważyć literalne rozumienie prawdziwości
                                                    Biblii, oraz rzucić światło na nader ludzkie sposoby powstawania świętego
                                                    tekstu.

                                                    Godzi to w fundamentalistyczne czy integrystyczne rozumienie natchnienia Pisma.

                                                    Ale po pierwsze: jest to prawda, a tę warto mówić. Po drugie: pewne
                                                    sciągnięcie "niepodważalnych fundamentów" na ziemię wyjdzie wierzącym na dobre.
                                                    Człowieczeństwo ich wiary na tym zyska.
                                                    Jestem przekonany, że byłoby to zgodne z duchem rabbiego Jehoszuy bar Jehosefa.
                                              • Gość: inż. Mruwnica Re: być przesiąknięty Wiarą IP: *.mech.pk.edu.pl 09.12.05, 09:42
                                                > Bez obrazy,ale pamiętam to jeszcze z czasów jak bylam niewierzaca...

                                                Widocznie nigdy nie byłaś ,,gorliwie niewierząca'' :-)
                                • Gość: ooouu Może o piłeczkach ping-pongowych ?? IP: 212.122.214.* 09.12.05, 07:38
                                  Hmmm jeśli mogę się wtrącić w dyskusję.

                                  Otóż wyobraźmy sobie olbrzymi pokój pełen od podłogi po sufit bialych piłeczek
                                  ping-pongowych. Jesteśmy (jakimś cudem) w środku tego pokoju chodzimy po nim i
                                  widzimy wszędzie białe piłeczki. Zatem wnioskujemy że wszystkie piłeczki w tym
                                  pokoju są białe. To jest nasze doświadczenie. Tyle że tak naprawdę wnioskując
                                  oparliśmy się na pewnym założeniu: powiedzmy "zasadzie indukcji (matematycznej)"
                                  - skoro tak było dotąd to musi być i następnym razem. Stoi zatem tak naprawdę za
                                  nami przekonanie by nie powiedzieć WIARA że ta zasada jest obowiązującą zawsze a
                                  właściwie przekonanie że możemy ją tu zastosować. Równie dobrze może być w tym
                                  pokoju jednak piłeczka pomarańczowa którą ktoś "inny" umieścił. Dopóki nie
                                  zetkniemy się z nią osobiście bedziemy w to wątpić. Natomiast zakładanie że
                                  takowa piłeczka istnieje ma równie "dobry" sens jak temu zaprzeczanie. Pytanie
                                  czy mamy wystarczająco zmysłów by dostrzec tą wyjątkową piłeczkę. Gdybyśny
                                  mieli to pewnie byśmy ją widzieli... Czy z tego że jej nie widzimy wynika że jej
                                  tam nie ma ? Wynika tylko tyle że jej nie widzimy (co też nie oznacza że ona tam
                                  jest) !!! Nasze doświadczenie nie może stwierdzić: tu nie ma pomarańczowej
                                  piłeczki !!!
                                  • praptak Re: Może o piłeczkach ping-pongowych ?? 09.12.05, 10:00

                                    Tak, ale naukowiec nie mówi "nie ma pomarańczowych piłeczek". Mówi tylko tyle:
                                    teoria "wszystkie piłeczki są białe" nie znalazła zaprzeczenia w długotrwałych
                                    badaniach eksperymentalnych. Zapytany o pomarańczowe piłeczki, odpowie że to
                                    ciekawa hipoteza, ale niestety nieweryfikowalna.
                                    Co innego materialista - ten rzeczywiście dokłada do tego zasadę indukcji (nie
                                    mylić z matematyczną, to zupełnie inny mechanizm), dopowiadając "skoro przez
                                    godzinę nie znalazłem pomarańczowej piłeczki, to przez milion godzin też nie
                                    znajdę, więc jej nie ma". To już jest oczywiście wiara.
                                    Jednak większość niewierzących z którymi się zetknąłem jest po prostu
                                    agnostykami: "Rozważania o istnieniu bądź nieistnieniu pomarańczowych piłeczek
                                    nie są mi do niczego potrzebne. Teoria białych piłeczek wyjaśnia mi
                                    wystarczająco wiele, bym nie musiał podpierać się nieudowodnionymi naukowo
                                    spekulacjami."


                                    > Hmmm jeśli mogę się wtrącić w dyskusję.
                                    >
                                    > Otóż wyobraźmy sobie olbrzymi pokój pełen od podłogi po sufit bialych piłeczek
                                    > ping-pongowych. Jesteśmy (jakimś cudem) w środku tego pokoju chodzimy po nim i
                                    > widzimy wszędzie białe piłeczki. Zatem wnioskujemy że wszystkie piłeczki w tym
                                    > pokoju są białe. To jest nasze doświadczenie. Tyle że tak naprawdę wnioskując
                                    > oparliśmy się na pewnym założeniu: powiedzmy "zasadzie indukcji (matematycznej)
                                    > "
                                    > - skoro tak było dotąd to musi być i następnym razem. Stoi zatem tak naprawdę z
                                    > a
                                    > nami przekonanie by nie powiedzieć WIARA że ta zasada jest obowiązującą zawsze
                                    > a
                                    > właściwie przekonanie że możemy ją tu zastosować. Równie dobrze może być w tym
                                    > pokoju jednak piłeczka pomarańczowa którą ktoś "inny" umieścił. Dopóki nie
                                    > zetkniemy się z nią osobiście bedziemy w to wątpić. Natomiast zakładanie że
                                    > takowa piłeczka istnieje ma równie "dobry" sens jak temu zaprzeczanie. Pytanie
                                    > czy mamy wystarczająco zmysłów by dostrzec tą wyjątkową piłeczkę. Gdybyśny
                                    > mieli to pewnie byśmy ją widzieli... Czy z tego że jej nie widzimy wynika że je
                                    > j
                                    > tam nie ma ? Wynika tylko tyle że jej nie widzimy (co też nie oznacza że ona ta
                                    > m
                                    > jest) !!! Nasze doświadczenie nie może stwierdzić: tu nie ma pomarańczowej
                                    > piłeczki !!!
                    • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:38
                      "Przekonać się" to "przekonać" - po prostu. A, ponieważ nikt jeszcze z
                      zaświatów nie powrócił, aby nam opowiedzieć, co jest "potem", to "potem" może
                      być tylko dla nas tajemnicą.
                      • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:41
                        "A ponieważ nikt jeszcze z zaświatów nie powrócił, aby nam opowiedzieć" - hmmm...
                        ;-)
                        • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:42
                          Aha.

                          ... czyżbyś...(?)
                      • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:44
                        > "Przekonać się" to "przekonać" - po prostu. A, ponieważ nikt jeszcze z
                        > zaświatów nie powrócił, aby nam opowiedzieć, co jest "potem", to "potem" może
                        > być tylko dla nas tajemnicą.

                        Nie - 'przekonać się' to konkretna czynność umysłowa.
                        Jesli mielibyśmy wierzyć we wszystko, czego nie da się udowodnić, to możnaby
                        było trochę cierpieć od nadmiaru :) Nadmiaru szeoli, asgaardów, pól elizejskich
                        itp. Stamtąd też nikt nie wrócił,m żeby powiedzieć, czy dobre piwo dają.
                        Ale cóż, wiara - wolny wybór. więc dalej raczej nie ma wspólnej płaszczyzny do
                        dyskusji niestety.
                        • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:47
                          No właśnie. temat jest bowiem o wierze. bądż jej braku).

                          PS Mozna uznać (jeśli ktoś chce), że istnieje czysta świadomość.
                          • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:05
                            > No właśnie. temat jest bowiem o wierze. bądż jej braku).
                            >
                            > PS Mozna uznać (jeśli ktoś chce), że istnieje czysta świadomość.

                            Tak, ale mając wiedzę naukową o swiadomości nie sposób już w to wierzyć. Zresztą
                            nawet wcale nie musi być szczególnie wielka - wystarczy wiedzie, że wycinając
                            niektóre części mózgu ZMIENIAMY świadomość. A wycinając inne lub podając pewne
                            substancje chemiczne powodujemy, że świadomość ZNIKA. Już pomijając proste
                            spostrzeżenie, dostępne każdemu, że w niektórych fazach snu po prostu nie mamy
                            świadomości.

                            Więc jak 'jest' niematerialna świadomość, jesli jej nie ma?
                            • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:07
                              Niektórzy mówią tak: "są sprawy, o których filozofom się nawet nie śniło".

                              (tylko, błagam, nie pytaj, o których konkretnie filozofów chodzi)
                              • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:12
                                > Niektórzy mówią tak: "są sprawy, o których filozofom się nawet nie śniło".
                                >
                                > (tylko, błagam, nie pytaj, o których konkretnie filozofów chodzi)

                                hehe filozofów nie będę bronić, oni często bardziej się interesują tym, co mozna
                                wymysleć, a nie tym co można sprawdzić i co z tego wynikło.
                                filozofami to bym się nie przejmowała:)
                                • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:13
                                  "filozofami to bym się nie przejmowała:)"

                                  Rozumiem. Przejmujesz sie tylko tym, co mozna zmierzyć, zważyc i policzyć.

                                  Mozna i tak, oczywiście.
                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:26
                                    po_godzinach napisała:

                                    > "filozofami to bym się nie przejmowała:)"
                                    >
                                    > Rozumiem. Przejmujesz sie tylko tym, co mozna zmierzyć, zważyc i policzyć.
                                    >
                                    > Mozna i tak, oczywiście.
                                    Niezupełnie. Można też czuć, kochać, cieszyć się... może tego nie da się
                                    policzyć, ale to nie zmienia faktu, że to tylko (albo aż) biologia :)
                            • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:13
                              Wszystko pięknie, ale kto powiedział, że to, co ty naukowo nazywasz
                              "świadomością" jest równoważne z tym, co ja nazywam "pozamaterialnym składnikiem
                              człowieczeństwa"
                              Świadomość jako funkcja materii, ok, ale to chyba nie wszystko...
                              • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:28
                                3promile napisał:

                                > Wszystko pięknie, ale kto powiedział, że to, co ty naukowo nazywasz
                                > "świadomością" jest równoważne z tym, co ja nazywam "pozamaterialnym składnikie
                                > m
                                > człowieczeństwa"
                                > Świadomość jako funkcja materii, ok, ale to chyba nie wszystko...
                                No ja właśnie próbuję się dopytać czym się ten hipotetyczny składnik
                                pozamaterialny charakteryzuje? Na czym opierasz wiarę w jego istnienie?
                                • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:33
                                  "No ja właśnie próbuję się dopytać czym się ten hipotetyczny składnik
                                  pozamaterialny charakteryzuje? Na czym opierasz wiarę w jego istnienie?"

                                  A widzisz - próbujesz dociekać w kategoriach nauki, więc, że tak powiem, doopa
                                  blada w tym momencie ;-) Między innymi polega to na tym, żeby nauki do
                                  wszystkiego nie mieszać, gdyż "są rzeczy na niebie i ziemi...".
                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:43
                                    3promile napisał:

                                    > "No ja właśnie próbuję się dopytać czym się ten hipotetyczny składnik
                                    > pozamaterialny charakteryzuje? Na czym opierasz wiarę w jego istnienie?"
                                    >
                                    > A widzisz - próbujesz dociekać w kategoriach nauki, więc, że tak powiem, doopa
                                    > blada w tym momencie ;-) Między innymi polega to na tym, żeby nauki do
                                    > wszystkiego nie mieszać, gdyż "są rzeczy na niebie i ziemi...".

                                    Zasada 'nie mnożyć bytów ponad potrzebę' jest bardzo praktyczna w takim wypadku.
                                    Jak dotąd wygląda na to, że nauka wyjasnia zjawiska lepiej niż cokolwiek innego,
                                    a szczególnie lepiej opierać się na niej, niz na swoich wzniosłuch marzeniach...
                                    :)
                                    • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:44

                                      > Jak dotąd wygląda na to, że nauka wyjasnia zjawiska lepiej niż cokolwiek
                                      innego
                                      > ,
                                      > a szczególnie lepiej opierać się na niej, niz na swoich wzniosłuch
                                      marzeniach..
                                      > .
                                      > :)


                                      A czy jedno wyklucza drugie?
                                    • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:45
                                      Zgadza się - "jak dotąd" ;-)
                                      • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:49
                                        > Zgadza się - "jak dotąd" ;-)
                                        To 'jak dotąd' ma na tyle doniosłe skutki (patrz np. osiągnięcia medycyny,
                                        genetyki), że całkowicie mnie przekonuje.
                                        Wierzenia za to błądzą i błądzą od tysiącleci - i nic pożytecznego nie wymysliły.
                                • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:33
                                  Jego biologia jest tak skonstruowana, że on wierzy w to, iz nie jest tylko
                                  materią.

                                  I już.
                                  • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:46
                                    po_godzinach napisała:

                                    > Jego biologia jest tak skonstruowana, że on wierzy w to, iz nie jest tylko
                                    > materią.
                                    >
                                    > I już.

                                    To widzę.

                                    BTW wreszcie jakaś ciekawa dyskusja na tym forum :)
                                    • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:48
                                      Baaardzo przepraszam, ale wasze wypowiedzi na temat mojej biologii trochę mnie
                                      niepokoją - czy ja powinienem czymś wiedzieć?
                                      • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:49
                                        Nie bądź zbyt ciekawy)
                                        Twoja biologia nie nalezy tylko do Ciebie.

                                        • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:50
                                          po_godzinach napisała:

                                          > Nie bądź zbyt ciekawy)
                                          > Twoja biologia nie nalezy tylko do Ciebie.
                                          Mozna powiedzieć, że jest dostępna zewnętrznym obserwatorom, więc uważaj... ;)
                                          • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:52
                                            O w mordę misia! A podobno internetowe fora miały stwarzać komfort anonimowości...
                                            • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:02
                                              3promile napisał:

                                              > O w mordę misia! A podobno internetowe fora miały stwarzać komfort anonimowości
                                              > ...
                                              no co ty? a masz cos do ukrycia? ;)
                                              • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:04
                                                Taaa, mroczną stronę, huhu!
                                                • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:09
                                                  3promile napisał:

                                                  > Taaa, mroczną stronę, huhu!
                                                  hmmm...dark side of the moon...?
                • Gość: ronin Re: być przesiąknięty Wiarą IP: *.u.wavenet.pl 09.12.05, 10:31
                  Jest jeden problem ... z jednej skrajnosci popadacie w druga ... do wszystkiego trzeba miec dystans i do religii i do nauki ... najlepszym numerem byloby gdyby kazdy skonczyl tak jak sobie to wyobraza tzn. wierzacy w niebie/piekle ... naukowcy nigdzie (bo przecie mozg obumiera) tak samo ateisci ... a reszta ludzi w zaleznosci od tego czego oczekuja po smierci ... np. ja w Haremie z samymi pieknymi kobietami ;) i mam gdzies nauke i religie ... decyzja i tak nalezy do mnie ... Nawet jezeli to bedzie uluda mara czy iluzja nie ma to znaczenia

                  P.S. Jak zadam pytanie dlaczego mozg dziala i pozwala nam myslec i my wiemy ze myslimi to pewno dostane odpowiedz ze to wszystko dzieki neuronom i impulsom synaptycznym i wagom zawartym w tychze neuronach ... Tyle ze to w bardzo malym stopniu tlumaczy jego dzialania ... tak naprawde nasza wiedza o mozgu i swiecie jest marna tzn. ze poziom naszej nauki nie wiele sie zmienil od czasu ciemnogrodu ...
    • crax Przecież to ich prywatna sprawa, w co wierzą... 08.12.05, 11:17
      Byleby tylko nie narzucali swoich poglądów innym, byłoby w porządku.
      • nancyboy Re: Przecież to ich prywatna sprawa, w co wierzą. 08.12.05, 11:21
        Niestety nie jest to takie proste. Niby czemu nie mają narzucać?
        Ja chętnie narzucam swoje poglądy innym, na przykład na temat niejedzenia mięsa
        czy tolerancji wobec homoseksualistów i uważam, że byłoby lepiej, gdyby
        więcej ludzi myślało tak jak ja.
        Z tego samego powodu katolicy narzucają innym swoją wiarę - oni też to robią w
        dobrej wierze.
        • 3promile Re: Przecież to ich prywatna sprawa, w co wierzą. 08.12.05, 11:26
          Właśnie chodzi o to, że słowo "narzucać" ma wymowę agresywną - poglądy należy
          raczej prezentować.
          • nancyboy Re: Przecież to ich prywatna sprawa, w co wierzą. 08.12.05, 11:28
            OK, to ja zmieniam swoją ostatnią wypowiedź:
            "Ja chętnie prezentuję swoje poglądy innym..."
            :-)
        • crax Re: Przecież to ich prywatna sprawa, w co wierzą. 08.12.05, 11:28
          nancyboy napisał:
          "Niby czemu nie mają narzucać?"

          Temu, że absolutnie sobie nie życzę wtrącania się w moje prywatne życie i w to,
          w co wierzę. Ja nikogo przemocą nie nawracam i nie życzę sobie tego w stosunku
          do mnie.
          Co innego dyskusja - wtedy się zgadzam. Możesz np. próbować przekonać mnie
          rozmową do wegetarianizmu - w porządku. Ale jeślibys usiłował wprowadzić ustawę
          zakazującą jedzenia mięsa - wtedy byśmy się pogniewali.
          Najlepsza zasada: "Żyj i daj żyć innym".
          • 3promile Re: Przecież to ich prywatna sprawa, w co wierzą. 08.12.05, 11:30
            crax napisał:
            Najlepsza zasada: "Żyj i daj żyć innym".


            No to akurat przemawiałoby za ustawowym wegetarianizmem, hehe
          • nancyboy Re: Przecież to ich prywatna sprawa, w co wierzą. 08.12.05, 11:31
            > "Żyj i daj żyć innym".
            Nawet, jeśli ewidentnie źle czynią?
            To też niestety nie jest trywialne i chyba trzeba tu znaleźć złoty środek.
            Bo, jeśli ktoś zaczyna robić coś, co w moim mniemaniu doprowadzi
            go do zguby (powiedzmy, pali trawę) to nie powinienem się wtrącić w jego życie?
            • 3promile Re: Przecież to ich prywatna sprawa, w co wierzą. 08.12.05, 11:32
              "Żyj i daj żyć innym" znaczy tyle, że moja wolność kończy się w miejscu, w
              którym zaczyna się twoja i na odwrót.
            • crax Re: Przecież to ich prywatna sprawa, w co wierzą. 08.12.05, 11:53
              nancyboy napisał:
              "...jeśli ktoś zaczyna robić coś, co w moim mniemaniu doprowadzi go do zguby
              (powiedzmy, pali trawę) to nie powinienem się wtrącić w jego życie?"

              W ŻADNYM WYPADKU NIE!!! To jest wyłącznie JEGO sprawa. Możesz próbować go
              namówić, przekonać do niepalenia trawy, ale w żadnym wypadku mu tego nie
              zabraniać. O ile jest dorosły, oczywiście. Bo każdy odpowiada sam za siebie.
              Twój punkt widzenia usprawiedliwia np. zakaz Parady Równości. Wg prawicy
              homoseksualizm to zło, które "prowadzi do zguby" więc nalezy go tępić na
              wszelkie możliwe sposoby. Logiczne? Otóż nie.
    • kamajkore Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 11:21
      rtomik napisał:

      > Dla mnie ludzie ktorzy nie uzywaja srodkow antykoncepcyjnych bo tak nakazuje
      > Kosciol, sa dla mnie mowiac lekko troche dziwni.
      > Albo Jehowi, ktorzy nie pozwalaja na leczenie zwyklymi metodami.
      >
      > Czy nie uwazacie ze Ci ludzie sa tak przesiaknieci swoja wiara ze zatracili
      > juz swa osobowosc???
      Niezupełnie. Wiara jest częścią ich osobowości.
    • Gość: sogo Re: być przesiąknięty Wiarą IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.12.05, 11:50
      Świadkowie Jehowy w przeciwieństwie do katolików rzeczywiście w większości
      wydają się być przesiąknięci swoją wiarą. Ale ja nie mam pewności, co oni tak
      naprawdę myślą, i czy zupełnie ślepo wierzą w to, co głoszą. Nie znam prywatnie
      świadków. Zawsze rozmawiałem z nimi tylko "służbowo". Sprawiają wrażenie,
      powtarzam - wrażenie, bardzo przejętych swoją wiarą, i może faktycznie tak
      jest. Katolików, a w każdym razie deklarujących się jako katolicy, znam sporo,
      również towarzysko. Tu sytuacja jest inna. Najczęściej postępują bardzo
      wybiórczo. Z przeróżnych przykazań, zasad, które winny ich obowiązywać,
      wybierają zwykle to, co nie jest specjalnie uciążliwe i fatygujące. Wielu
      katolików w moim mniemaniu wierzy dość powierzchownie, pilnie bacząc, by
      zanadto im to w przyjemnym i wygodnym życiu nie przeszkadzało. Jak w każdej
      grupie społecznej są tam też osobnicy ortodoksyjni, ale stanowią mniejszość.
      Ale czy oni, ci skrajni, cokolwiek zatracili? W ich mniemaniu z pewnością nie.
      Prawdopodobnie czują się lepsi, a przecież dobre samopoczucie to podstawa ;).
      • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:25
        I to odróżnia Kosciól od sekty. Wszyscy jehowi muszą(!!!) myślec i wybierac
        jednakowo i stosuje się tu róznorodną presję psychiczna ,szantaze, poczucie
        winy, zemste na tych co odeszli i nie stosuja się w 100% w naukę tej religii, w
        Kościle żas uwzglednione jest ,że człowiek jest słaby, grzeszny, może odejśc i
        wrócic do Kościoła w kazdy momencie, nikt go nie zmusza, ma prawo wyboru, ma
        prawo miec wlasne sumienie itd.Sam wybiera na ile aggazuje sie w Kościoł i w
        wiare.
        Zas co do lepszosci -nie ma ludzi lepszych i gorszych-sa tylko ci ,ktorzy widzą
        swoją slabośc i grzech (wiec moga szukac pomocy, zmieniac się,doskonalic itd) i
        ci, ktorzy tkwia w złudzeniu,że sa ok i sa bezgrzeszni....
        • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:29
          mala.mi, bardzo pięknie napisałaś, szkoda tylko, że pozostaje to w sferze
          postulatu, a nie stanu faktycznego, szczególnie w kontekście historycznym...
          • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:36
            3promile napisał:

            > mala.mi, bardzo pięknie napisałaś, szkoda tylko, że pozostaje to w sferze
            > postulatu, a nie stanu faktycznego, szczególnie w kontekście historycznym...
            dlaczego?
          • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:38
            3promile napisał:

            > mala.mi, bardzo pięknie napisałaś, szkoda tylko, że pozostaje to w sferze
            > postulatu, a nie stanu faktycznego, szczególnie w kontekście historycznym...

            Przeciez sogo własnie napisal ,że sa róznie katolicy i róznie ludzie wierza,
            przeciez do wiary i przestrzegania przykazan nikt nikogo nie zmusi(w Kościele),
            kazdy tu chyba odszedł z Kościoła bez jakichs konsekwencji ze strony Koscioła?
            • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:42
              To "prawo wyboru" jest mocno dyskusyjne - to prawo ogranicza się do "kochaj albo
              rzuć". Jaki wpływ kościół jako wspólnota ma na kościół jako hierarchię? Każda
              poważna próba zmian w ramach KK kończy się przecież schizmą, ekskomuniką,
              sekciarstwem itp.
              • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:05
                3promile napisał:

                > To "prawo wyboru" jest mocno dyskusyjne - to prawo ogranicza się do "kochaj
                alb
                > o
                > rzuć". Jaki wpływ kościół jako wspólnota ma na kościół jako hierarchię? Każda
                > poważna próba zmian w ramach KK kończy się przecież schizmą, ekskomuniką,
                > sekciarstwem itp.

                To zalezy czy "w ramach KK" jak napisałas, czy odejscie od KK- wtedy może
                skończyc się do ekskomunika, schizma czy sekciarstwem i jest to fakt. Natomiast
                zmiany "w ramach KK" koncza się rozwojem i pójsciem naprzód KK . I w ramach KK
                mielismy róznych reformatorów ,takze świeckich(sw. franciszek, sw. katerzyna z
                Sieny itd). We wspólczesnym Kosciele uwazam nawet ,że rola świeckich jest zbyt
                duża(np. w wielu wspolnotach) co czasem może doprowadzic do sekciarstwa lub
                odejcia calych grup z Koscioła(bywa i tak, choć rzadko).
                Wszystko wg Biblijnej zasady:że jesli coś nie jest z Boga rozpadnie się,jesli z
                Boga- ostoi się.


                • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:06
                  Właśnie - "Z Boga", a nie "Z kurii" ;-)
                  • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 19:10
                    3promile napisał:

                    > Właśnie - "Z Boga", a nie "Z kurii" ;-)

                    Obawiam sie ,ze Bóg działa przez Kościół, przez ludzi Koscioła(niekoniecznie
                    duchownych). Tak wynika z Biblii, chyba,że jej zaprzeczymy.
                    Bog posługuje się tym co stworzył,a cuda zostawia na wyjatkowe nierozwiązywanle
                    sprawy
                    • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 19:42
                      "Obawiam sie ,ze Bóg działa przez Kościół,"

                      Obawiam się, ze tak sie Tobie jeno wydaje.
                      • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 19:55
                        po_godzinach napisała:

                        > "Obawiam sie ,ze Bóg działa przez Kościół,"
                        >
                        > Obawiam się, ze tak sie Tobie jeno wydaje.

                        W takim razie Bóg nie ma racji ;o)
                        Obawiam się jednak ,że ma - Kościól jest bowiem czyms trwałym,trwa przez 2000
                        lat (nie licząc tysiecy lat istnienia ludu wybranego) i ma się coraz lepiej. W
                        Polsce az za dobrze ,chyba przyznasz...
                        • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 19:58

                          > W takim razie Bóg nie ma racji ;o)
                          > Obawiam się jednak ,że ma - Kościól jest bowiem czyms trwałym,trwa przez 2000
                          > lat (nie licząc tysiecy lat istnienia ludu wybranego) i ma się coraz lepiej.
                          W
                          > Polsce az za dobrze ,chyba przyznasz...

                          Mała.mi - pozostań sobie we własnym błogim mysleniu, jakoby Bóg był jedynie w
                          Twoim kościele. Co za pycha).
                          • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 20:02
                            po_godzinach napisała:

                            >
                            > > W takim razie Bóg nie ma racji ;o)
                            > > Obawiam się jednak ,że ma - Kościól jest bowiem czyms trwałym,trwa przez
                            > 2000
                            > > lat (nie licząc tysiecy lat istnienia ludu wybranego) i ma się coraz lepi
                            > ej.
                            > W
                            > > Polsce az za dobrze ,chyba przyznasz...
                            >
                            > Mała.mi - pozostań sobie we własnym błogim mysleniu, jakoby Bóg był jedynie w
                            > Twoim kościele. Co za pycha).

                            To Pismo Świete ,a nie pycha. Mówie przez kogo Bóg działa(wg Biblii), a nie
                            gdzie jest.
                            A zresztą skoro w Niego nie wierzysz to chyba Tobie i tak wszytsko jedno..;o)?
                            • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 20:13

                              > To Pismo Świete ,a nie pycha. Mówie przez kogo Bóg działa(wg Biblii), a nie
                              > gdzie jest.
                              > A zresztą skoro w Niego nie wierzysz to chyba Tobie i tak wszytsko jedno..;o)?


                              W co ja wierzę, to moja prywatna sprawa.
                              Dla mnie może działac i poprzez kwiaty i krople wody.

                              Mam wrażenie, jak bys kłóciła się z ekumenizmem.
                              • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 20:32
                                Kwiaty? A i owszem - byle nie halucynogenne ;-)
                              • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 20:37
                                po_godzinach napisała:

                                >
                                > > To Pismo Świete ,a nie pycha. Mówie przez kogo Bóg działa(wg Biblii), a n
                                > ie
                                > > gdzie jest.
                                > > A zresztą skoro w Niego nie wierzysz to chyba Tobie i tak wszytsko jedno.
                                > .;o)?
                                >
                                >
                                > W co ja wierzę, to moja prywatna sprawa.

                                A moja nie? A szarpiesz moja wiarą na lewo i prawo...

                                > Dla mnie może działac i poprzez kwiaty i krople wody.

                                Może ,ale one nie maja woli i Bóg może z nimi robic co chce, a człowiek ma
                                wolna wole i może powiedziec "tak" albo "nie"
                                >
                                > Mam wrażenie, jak bys kłóciła się z ekumenizmem.

                                Dlaczego? jestem członkiem wspólnoty Taize(przyjacielem).
                                Gdzie tu widzisz kłotnie z ekumenizmem>?
                                • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 20:46

                                  > > W co ja wierzę, to moja prywatna sprawa.
                                  >
                                  > A moja nie? A szarpiesz moja wiarą na lewo i prawo...

                                  Nie wiem, bo obnosisz się z nia na lewo i na prawo.
                                  Nie szarpię, bo mało mnie ona obchodzi - poprostu piszę to, couważam.

                                  > Może ,ale one nie maja woli i Bóg może z nimi robic co chce, a człowiek ma
                                  > wolna wole i może powiedziec "tak" albo "nie"

                                  No i co z tego?

                                  > Dlaczego? jestem członkiem wspólnoty Taize(przyjacielem).

                                  Niewiele chyba z tego dla Ciebie wynika.

                                  > Gdzie tu widzisz kłotnie z ekumenizmem>?

                                  Wszędzie.
                                  • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 20:51
                                    po_godzinach napisała:

                                    >
                                    > > > W co ja wierzę, to moja prywatna sprawa.
                                    > >
                                    > > A moja nie? A szarpiesz moja wiarą na lewo i prawo...
                                    >
                                    > Nie wiem, bo obnosisz się z nia na lewo i na prawo.
                                    > Nie szarpię, bo mało mnie ona obchodzi - poprostu piszę to, couważam.
                                    Ja tez pisze co uwazam, To znaczy ,ze się bardzie obnosze niz Ty?
                                    Zresztą tutaj wiekszosc watków dotyczy wiary,wiec o niej nie pisac??? Moge nie
                                    pisac, mi tu wcale nie jest miło na tym forum...
                                    >
                                    > > Może ,ale one nie maja woli i Bóg może z nimi robic co chce, a człowiek m
                                    > a
                                    > > wolna wole i może powiedziec "tak" albo "nie"
                                    >
                                    > No i co z tego?

                                    To z tego ,że Bóg dziala przez ludzi ,ktorzy tego chcą. Przez niewierzacych nie
                                    ma jak działac,chyba,że zlamie ich wole.
                                    >
                                    > > Dlaczego? jestem członkiem wspólnoty Taize(przyjacielem).
                                    >
                                    > Niewiele chyba z tego dla Ciebie wynika.
                                    >
                                    > > Gdzie tu widzisz kłotnie z ekumenizmem>?
                                    >
                                    > Wszędzie.

                                    hehehe, nie ma to jak konkretne argumenty...;o)
                                    • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 21:00
                                      OK, cytuje cię
                                      "Obawiam sie ,ze Bóg działa przez Kościół, przez ludzi Koscioła(niekoniecznie
                                      duchownych). Tak wynika z Biblii, chyba,że jej zaprzeczymy."

                                      Mozna odnieśc wrażenie, że Bóg działa jedynie poprzez KK - czytając ciebie. A
                                      to przeczy idei ekumenizmu.
                                      • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 21:42
                                        po_godzinach napisała:

                                        > OK, cytuje cię
                                        > "Obawiam sie ,ze Bóg działa przez Kościół, przez ludzi Koscioła(niekoniecznie
                                        > duchownych). Tak wynika z Biblii, chyba,że jej zaprzeczymy."
                                        >
                                        > Mozna odnieśc wrażenie, że Bóg działa jedynie poprzez KK - czytając ciebie. A
                                        > to przeczy idei ekumenizmu.

                                        Napisałam,że Bóg działa przez Kościól-czyli wszytskich wierzących w Niego
                                        chrzescijan ,ufających Mu, powierzajacych Mu zycie. Choc oczywiscie w sposob
                                        szczegolny dziala przez sakramenty chociazby Eucharystie ,a ta jest tylko w KK
                                        i Kościele prawosławnym oraz przez Piotra czyli papieza i to wszytsko ma
                                        uzasadnienie biblijne. Jezus powołal wielu ludzi,ale tylko niewielu na
                                        apostołow i tym dal szczególna wladze- proponuje lekturę Dziejów Apostolskich.
                                        • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 21:43
                                          mała - proszę, nie doradzaj mi lektur, bo ręce mi opadają).
                                          • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 21:45
                                            po_godzinach napisała:

                                            > mała - proszę, nie doradzaj mi lektur, bo ręce mi opadają).

                                            Przecez gadamy o Bogu. Jaka lekture mam Ci polecic o Bogu? Sierotke Marysie czy
                                            kryminaly Agaty Christie?
                                            Zdecyduj się o czy Ty chcesz pisac.
                                          • 3promile Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 21:48
                                            No tak, znowu będziemy dociekać, kto kogo splagiacił, czy zdamy się na dane z
                                            serwera ? ;-)))
                                      • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 21:44
                                        po_godzinach napisała:

                                        > OK, cytuje cię
                                        > "Obawiam sie ,ze Bóg działa przez Kościół, przez ludzi Koscioła(niekoniecznie
                                        > duchownych). Tak wynika z Biblii, chyba,że jej zaprzeczymy."
                                        >
                                        > Mozna odnieśc wrażenie, że Bóg działa jedynie poprzez KK - czytając ciebie. A
                                        > to przeczy idei ekumenizmu.

                                        Ekumenizm to jest wspolne poszukiwanie prawdy biblijnej oraz wyrozumiałośc dla
                                        innosci w jej rozumieniu,celem wprowadzenia jednosci i pokoju, anie tuszowanie
                                        swoich pogladów czy fałszowanie swojej wiary...
                • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:09
                  Chodzi o to, ze jesli "doły" zaczynają krytykę hierarchii, kończy się to na
                  secesji - vide Kościół Starokatolicki Mariawitów.
                • nik82 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:46
                  To stwierdzenie zawiera w sobie przepuszuczenie ze wiara ogranicza osobowosc.
                  Innaczej mowiac osoby niewierzace maja doskonale rozwinieta osobowosc.
                  Nie stwierdzilem takich prawidlowosci.

                  A przemiany sa potrzebne i w KK i poza nim.
                  Nie wszystko co nie jest KK jest zle.
                  Wystarczy popatrzec jak rozwijaja sie wspolnoty ktore nie naleza do KK.
                  • nancyboy Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 13:54
                    Przepraszam, że się wtrącam, ale tu:

                    > To stwierdzenie zawiera w sobie przepuszuczenie ze wiara ogranicza osobowosc.
                    > Innaczej mowiac osoby niewierzace maja doskonale rozwinieta osobowosc.

                    jest błąd logiczny, analogiczny do:

                    "Jeśli mieszkam w Polsce, to mieszkam w Europie. Z tego wynika, że ci, którzy
                    nie mieszkają w Polsce, nie mieszkają w Europie".
                    • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 14:01

                      > "Jeśli mieszkam w Polsce, to mieszkam w Europie. Z tego wynika, że ci, którzy
                      > nie mieszkają w Polsce, nie mieszkają w Europie".

                      ?

                      Zdanie "Jeśli mieszkam w Polsce, to mieszkam w Europie" nie jest prawdziwe?
                      (zbiór "Polska" mieści się w zbiorze "Europa").

                      "Z tego wynika, że ci, którzy
                      > nie mieszkają w Polsce, nie mieszkają w Europie"."

                      Powiedziałabym inaczej: z tego wynika, że ci, którzy nie mieszkają w Polsce,
                      niekoniecznie mieszkają w Europie.
                      • nancyboy Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 14:02
                        Proszę Cię, przeczytaj jeszcze raz mój post, spróbuj poszukać tą analogię, o
                        której pisałem.
                        • po_godzinach Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 14:10
                          Staram się).

                          "Jeśli każda osoba wierząca nie ma osobowości, to nie znaczy, że kazda osoba
                          niewierząca osobowośc ma."

                          "Jeśli każdy Polak nie jest Azjatą, nie znaczy, że każdy nie-Polak Azjatą jest".

                          Nie wiem, czy się nie pogubiłam).
                          • nancyboy Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 14:19
                            Wysłałem Ci mailem wyjaśnienie.
                  • mala.mi74 Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 19:08
                    nik82 napisał:

                    > To stwierdzenie zawiera w sobie przepuszuczenie ze wiara ogranicza osobowosc.
                    > > A przemiany sa potrzebne i w KK i poza nim.
                    > Nie wszystko co nie jest KK jest zle.
                    > Wystarczy popatrzec jak rozwijaja sie wspolnoty ktore nie naleza do KK.

                    Spytam z ciekawosci: które?
                    • Gość: ojej11 Re: być przesiąknięty Wiarą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 19:17
                      no gejowskie
    • ncc1701-d Re: być przesiąknięty Wiarą 08.12.05, 12:28
      A może to Ty zatraciłeś osobowość w natłoku codzienności? Nie popieram
      zachowania świadków Jehowy, Dziwi mnie stosunek kościoła do antykoncepcji, ale
      to nie znaczy że nie mogę odczuwać szacunku dla ludzi stosujących się do
      nakazów moralnych swojej wiary.
    • Gość: becka to nie tak!!! IP: *.ok.ok.cox.net 08.12.05, 20:36
      w wierze nie chodzi o zatraceniu siebie ale o rozwiniecie siebie, swojej
      osobowosci. bycie chrzescijaninem nie polega na chodzeniu do kosciola, klepaniu
      zdrowasiek, powtarzaniu za ksiedzem i dalej robieniu swojego. wiara to osobisty
      zwiazek z Bogiem i z Jezusem, cos twojego, intymnego i prywatnego. wszystko co
      musisz wiedziec jest w bibli, wszystko czego potrzebujesz! jesli wierzysz,
      modlisz sie = rozmawiasz z Nim, ufasz Bogu i stawiasz Go na pierwszym miejscu
      we wszystkim co robisz - to jest wlasnie recepta na szczescie! wtedy bedziesz
      wiedziec co jest dobrem a co zlem, co mozna a czego nie. Bog nie chce zebysmy
      zatracili swoja osobowosc, on chce zebysmy sie rozwijali, zebysmy stali sie
      bardziej doskonali na jego podobienstwo!
      • 3promile Re: to nie tak!!! 08.12.05, 20:44
        Pięknie napisane!
        Gdyby nie mieszać do tego Jezusa, nie ograniczać się do chrześcijaństwa i
        przedłożyć trochę więcej mądrych ksiąg, a nie tylko Stary i Nowy Testament, to
        już całkiem wypas! Pozdrawiam, becka :-)
        • mala.mi74 Re: to nie tak!!! 08.12.05, 20:48
          3promile napisał:

          > Pięknie napisane!
          > Gdyby nie mieszać do tego Jezusa, nie ograniczać się do chrześcijaństwa i
          > przedłożyć trochę więcej mądrych ksiąg, a nie tylko Stary i Nowy Testament, to
          > już całkiem wypas! Pozdrawiam, becka :-)

          No. To tak jak robili zakonnicy sredniowieczni studiując w klasztorach dziela
          filozofów starozytnych i księgi mądrosci wschodniej cywilizacji. Zresztą ide
          ostatnio za ich przykładem...;o)
          Pozdrawiam becke, grunt to konkret, tyle,że na tym forum konkret ,który zaczyna
          się zgłebiac nie przejdzie:(
        • teo2005 Re: to nie tak!!! 08.12.05, 20:56
          problem polega na tym ze jesli nie masz podstawy, jesli nie masz mocnego
          fundamentu, nie masz wiary, zycie jest przerazajace - rachunki, szkola,
          problemy w domu, w pracy - codziennosc moze cie przytloczyc. Bog pozwala nam
          odpoczac, mowi zeby snie martwic sie o jutro bo on sie tym zajmie, on nam
          pomoze, a jedyne czego oczekuje z naszej strony to zeby mu zaufac. wtedy sie
          przekonamy i wtedy cala milosc, wdziecznosc i wiara beda naturalne i prawdziwe
          bo doswiadczymy cudu jego dobroci. a kiedy sie tego doswiadczy nie chce sie z
          tego rezygnowac!
    • Gość: Chrześcijanin Re: być przesiąknięty Wiarą IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.12.05, 20:52
      Myślę, że traktujemy Boga poważnie,
      to zasługuje
      na to, aby coś w naszym życiu znaczył -
      aby Go uczcić naszym postępowaniem.

      Cóż po "wierzeniu", które nie wywiera żadnego wpływu na życie
      w sprawach, które cośkolwiek nas kosztują?

      Inna sprawa, czy np. świadkowie mają rację uważając, że Bóg zabrania
      transfuzji. Ale, że dla Boga można zrobić coś trudnego, cennego, coś na czym w
      doczesnym wymiarze może tracimy, to dla mnie sprawa oczywista.

      Takiego ducha miał król Dawid, który gdy mu za darmo chciano oddać pole, na
      którym miał składać ofiary powiedział:

      Lecz ja chcę kupić je za pełną cenę wartości,
      tego zaś, co twoje, nie wezmę dla Pana,
      aby złożyć mu ofiarę całopalną za darmo.
      Zapłacił więc Dawid Ornanowi za to miejsce sześćset sykli złotem.
      (1 Kron. 21:22-25)




      • mala.mi74 Re: oooo nieee,husyta wrócił z krucjaty:(...(n/t) 08.12.05, 20:54
        • Gość: Chrześcijanin Re: oooo nieee,husyta wrócił z krucjaty:(...(n/t) IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.12.05, 21:54
          Jeśli chodzi o ścisłość to "krucjaty" w liczbie pięciu (5) były organizowane
          przez zachodnioeuropejskie rycerstwo przeciwko Czechom. Tzw. "wojny husyckie"
          były zbrodniczymi najazdami na ludzi, którzy postanowili pożegnać się z naukami
          rzymskiego papieża i swoją wiarę i życie oprzeć na Bogu i jego Słowie.

          Więcej tu:
          www.literatura.hg.pl/hus.htm
    • Gość: robert to jest sprawa tych ludzi i nie nam to oceniac... IP: *.ols.vectranet.pl 08.12.05, 21:57
      ... mnie nie przeszkadza jesli ktos nie stosuje antykoncepcji i dobrze
      wyychowuje pozniej dzieci, nie zebrze o pomoc i nie chla pod sklepem dynxu - a
      tacy sa Ci tak wnikliwie omawiani ludzie... natomiast dziwie sie ze tai temat w
      ogle istnieje, co kogo obchodzi co ktos robi w sprawach wiary czy seksu jesli
      czyni to nie wadzac innym? epiej popatrzcie na meneli, politykow, i was
      samych... piekne wzory do podziwiania!
    • Gość: Ateista Czy to znacz, że JPII nie miał osobowości? IP: *.krw.estpak.ee 09.12.05, 00:13
      > Czy nie uwazacie ze Ci ludzie sa tak przesiaknieci swoja wiara ze zatracili
      > juz swa osobowosc???
      • Gość: wera Miał charakter ("sylwetkę kapłańską"). IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 10.12.05, 01:40
        Ale co do osobowości, to nie takie pewne, czy był bardzo rozwiniętą
        osobowością. Np. jego poezja zupełnie nie jest osobista. A już zwłaszcza
        Tryptyk. Kazanie - tylko podzielone na linijki. W tej poezji nie ma śladu
        człowieka indywidualnego. Jest tylko uniwersalna powinność.
    • Gość: niewierzacy Re: być przesiąknięty Wiarą IP: *.krw.estpak.ee 09.12.05, 00:21
      > Dla mnie ludzie ktorzy nie uzywaja srodkow antykoncepcyjnych bo tak nakazuje
      > Kosciol, sa dla mnie mowiac lekko troche dziwni.
      ----
      Moim zdaniem zakaz ten bierze sie z fundamentalnych definicji Kosciola, "milosci blizniego i zaufaniu
      blizniemu", "milosci Boga i zaufania Bogu" i "zawierzenia Bogu"
      Jesli jestes w stanie dowiesc zgodnie w wiara, ze stosowanie srodkow anty. nie podwarza "milosci
      blizniego" i "zaufania Bogu" na pewno Kosciol przyjmnie Cie jako teologa
      • Gość: albi Re: być przesiąknięty Wiarą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.05, 10:37
        Czy wiara ogranicza osobowość?
        Tak jak przyjmując dowolny kodeks nakładamy na siebie ograniczenia, tak samo
        przyjmujac kodeks związany z wiarą dobrowolnie przyjmujemy ograniczenia.
        Jehowi - zakaz transfuzji krwi.
        katolicyzm - zakaz antykoncepcji.
        islam - zakaz alkoholu.
        liberalizm - zakaz narzucania innym swojej woli
        humanitaryzm - zakaz niewolnictwa
        wolnośc słowa - ..., itd
        Trudno mi nazwać kierunki z których wynikają różne zasady i ograniczenia,
        ale oczywiste są że każdy człowiek ma jakieś ograniczenia, które określają co
        jest Dobre a co Złe. A takich którzy nie mają żadnych ograniczeń nazywa się
        socjopatami.
        • Gość: niewierzacy Re: być przesiąknięty Wiarą IP: 195.250.183.* 09.12.05, 11:03
          Wg mnie przyjecie Dowolnego Kodeksu = Powstanie Osobowosci(patrz definicja nizej)
          Jesli tak nie jest to przytlaczajaca wiekszsc ludzi nie ma osobowosci i dyskusja jest niepotrzebna

          Definicja
          Osobowość to wewnętrzny system regulacji pozwalający na adaptację i wewnętrzną integrację myśli,
          uczuć i zachowania w określonym środowisku w wymiarze czasowym (poczucie stabilności).
          Osobowość jest także definiowana jako charakterystyczny, względnie stały sposób reagowania
          jednostki na środowisko społeczno ? przyrodnicze, a także sposób wchodzenia z nim w interakcje.
          Osobowość kształtowana jest przez całe życie, szczególnie w okresie dzieciństwa oraz młodości
          poprzez wpływ bodźców zewnętrznych w procesie socjalizacji, a także własnej aktywności jednostki.
          Istotną rolę odgrywają tu również wrodzone cechy biofizyczne.
    • Gość: Maria Religia ogólnie wypiera mózg. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.12.05, 07:03
      Nie musisz myśleć, ktoś robi to za ciebie.
      To wciąga jak narkotyk. U mnie trwało to lata zanim doszłam do siebie.
      Inaczej byłabym dziś jak te oszołomy z RM. Bez własnego zdania. Bez odrobiny
      samokrytycyzmu. Bez szacunku dla innych.
      • Gość: Zenio Re: Religia ogólnie wypiera mózg. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 10:39
        Sa ludzie którzy dają sobie wyprac mózg i sa tacy którzy nie. Wsród wierzacych
        sa "wyparni" i "nie wyprani" zreszta nie tylko wiara potrafi "wyprac" inne
        ideologie równiez. Nie ma znaczenia czy dasz sie "wyprac" przez religie ,
        faszyzm, feminizm, konsumpcje czy karzda inna ideologie, jestes wyprany i juz.
        • siostra_bozena Nie istneije cos takiego jan nadmiar wiary! 09.12.05, 11:46
          Najpekiniejsze jest gdys ie czlowiek odda calym swoim sercem dusza rozumem i
          cialem Bogu.Na przyklad pani Eleonora z Grodziska cale zycie byla dziewicca
          gdyz poswiecila sie milosci Pana i Ojca Tadeusza.Nie wydawala emerytury na
          grzezsne przerewatywy tylko na Nasz Dziennik i na wsspomnaganie Radia
          Maryja.Oprocz tego ma w swojej skronmej kawalerce krzyz wielkosci 5x3
          metry,troche sei nie miescil wiec wyrzucila lodowke i teraz juz sie miesci.Tak
          tak.Dzieki temu pani Eleonora zyje juz 89 lat w zdrowiu (z wyjatkiem paru
          zawalow) i czystosci cielesnej i kiedy tylko umrze Bog weznie ja zywcem do
          neiba.A wy pieski co szczekacie tutaj na waire katolicka i Ojca Tadeusza plonac
          w piekle bedzeicie i zebrac o pomoc i zalwoac zescie nie sluchali Radia Maryja
          tylko Wybirocza i Obludnik czytali.I pozalujecei zescie nie zyli jak pani
          Eleonora!Jednak nawet dla Was nie jest za pozno aby zaczac sluhcac Radia Maryja
          i ogladac TV Trwam.Caly rzad moze,to i Wy tez!Alleluja i od przodu!

          Wasza przyzwoitka Siostra Bozena.

          PS.Prawdziwa siostra Bozena (czyli ja) wystepjue tylko w postaci zalogowanej
          bez polskich znakow daikrytycznych!
          • 3promile Re: Nie istneije cos takiego jan nadmiar wiary! 09.12.05, 12:00
            Amen
      • Gość: niewierzacy Re: Religia ogólnie wypiera mózg. IP: 195.250.183.* 09.12.05, 17:44
        Przyklady niemyslacych
        1. Maksymilian Kolbe
        2. Matka Teresa
        3. JPII
        4. Kopernik
        5. Einstein
        6. ....
    • Gość: jj Re: być przesiąknięty Wiarą IP: 157.25.31.* 09.12.05, 10:39
      "Jehowi"? a któż to taki? I co to sa "zwykłe metody leczenia"? I co dziwnego w
      tym że ktoś nie chce używac środków antykoncepcyjnych? Wolno mu. Pewnie tacy
      którzy nie jedżą mięsa tez dla ciebie dziwni? Albo tacy którzy jedzą mieso?
      Ludzie mają prawo mieć swoje poglady niby dlaczego twoje są ok a ich są nie ok?
    • Gość: jj Re: być przesiąknięty Wiarą IP: 157.25.31.* 09.12.05, 10:39
      "Jehowi"? a któż to taki? I co to sa "zwykłe metody leczenia"? I co dziwnego w
      tym że ktoś nie chce używac środków antykoncepcyjnych? Wolno mu. Pewnie tacy
      którzy nie jedżą mięsa tez dla ciebie dziwni? Albo tacy którzy jedzą mieso?
      Ludzie mają prawo mieć swoje poglady niby dlaczego twoje są ok a ich są nie ok?
      • nick3 do małej mi - w kwestii Nazaretu 09.12.05, 20:59
        mala.mi! Ten post wkleiłem tam, gdzie dyskutowaliście o historyczności
        ewangelicznego opisu miejsca życia (narodzin?) Jezusa. Może tu jest on trochę
        nie na temat, ale może kto odpisze:-)

        Jestem nastawiony krytycznie do kwestii historyczności ewangelii.

        Historia z "Nazaretem", według mnie jest - by tak rzec - jedną z bardziej
        rzucających się w oczy fikcji w ewangeliach.

        Było z grubsza tak: Jezus urodził się gdzieś w Galilei (Historia o Betlejem
        jest fikcją służącą spełnieniu przepowiedni mesjańskich. Spisu ludności w
        tamtym czasie historia nie potwierdza. Rzeź Niewiniątek to typowy motyw
        mitologiczny.)
        Jezus był znany jako "Nasarenus" (tak władze rzymskie napisały nad jego
        krzyżem) czyli członek sekty Nasorejczyków. Żydowscy przeciwnicy tworzącego się
        chrześcijaństwa podkreślali tę przynależność Jezusa mówiąc o nim zawsze jako
        o "Jezusie Nazarejczyku". To tłumaczy też dlaczego nazwa ta przeszła na jego
        uczniów, którzy dopiero poza Izraelem (w Antiochii) zostali nazwani po raz
        pierwszy chrześcijanami. Wcześniej ich też zwano Nazarejczykami.

        Oczywiście dla rodzącego się chrześcijaństwa pamięć o Jezusie nasorejczyku była
        bardzo niewygodna, stąd np. autorzy Ewangelii wg św. Mateusza próbują uzasadnić
        upowszechnienie się tego przydomka u ich Mesjasza i WYMYŚLAJĄ FIKCYJNE
        PROROCTWO (to które przytaczasz z Mt "Nazarejczykiem nazwany będzie")

        Chrześcijańscy komentatorzy mają tu problem. Skąd ewangelista to wziął? BT daje
        odnośnik do Izajasza: "różdżki Jessego". Ależ to więcej niż naciąganie!
        PROROCTWO, ŻE MESJASZ BĘDZIE NAZWANY NAZAREJCZYKIEM BYŁO ŻYDOM NIEZNANE.

        Chrześcijanie musieli też jakoś wytłumaczyć sobie też sens tego kłopotliwego
        przydomka. Stąd czytamy o "mieście zwanym Nazaret". Takiego miasta w ogóle nie
        było! (A gdyby nawet było, jego mieszkaniec nazywałby się - także po grecku -
        inaczej: Nazaretańczyk).

        Pierwsza pozaewangeliczna wiadomość o Nazarecie pochodzi z czasów, gdy
        wiedziona nadprzyrodzoną intuicją cesarzowa Helena odnajdywała kolejne święte
        miejsca i obiekty z życia Jezusa. Był wśród nich sam Krzyż. Był i ów nieznany
        przedtem nikomu "Nazaret".

        Być może miejscowość rozpoznana przeż pobożną cesarzową jako Nazaret
        rzeczywiście według dzisiejszych badań archeologicznych pochodzi z 60 r. n.e.
        Tego nie wiem. Faktem jest że dzisiejszy Nazaret zawdzięcza swoje imię żonie
        cesarza Konstantyna. Wcześniej nikt go tak nie nazywał.

        Po co o tym wszystkim piszę? Żeby podważyć literalne rozumienie prawdziwości
        Biblii, oraz rzucić światło na nader ludzkie sposoby powstawania świętego
        tekstu.

        Godzi to w fundamentalistyczne czy integrystyczne rozumienie natchnienia Pisma.

        Ale po pierwsze: jest to prawda, a tę warto mówić. Po drugie: pewne
        sciągnięcie "niepodważalnych fundamentów" na ziemię wyjdzie wierzącym na dobre.
        Człowieczeństwo ich wiary na tym zyska.
        Jestem przekonany, że byłoby to zgodne z duchem rabbiego Jehoszuy bar Jehosefa.
        • mala.mi74 Re: do małej mi - w kwestii Nazaretu 09.12.05, 23:03
          Nie mozesz nazywac "fikcją' i "faktami" rzeczy ,które nie sa udowodnione. To
          tylko Twoja lub jedna z intepretacji (chetnie poznam źródła). Ja np. w dwoch
          odrebnych źrodlach znalazłam ; Miasto Emaus istniało i..itd, w innym
          źrodle "nigdy nieistniało".W jednym źrodle "Uciekająca do Egiptu rodzina z
          niemowleciem Jezusem" w innym z "3-letnim Jezusem". Jest tutaj duzo niedomówien
          jak to w historii przekazywanej przez wieki jedynie ustnie i to historii 2000
          lat temu. Im dalej w historii tym mniej dowodow a więcej spekulacji i hipotez.
          Pozdrawiam
          • 3promile Re: do małej mi - w kwestii Nazaretu 09.12.05, 23:09
            Maleńka.mi, zamiana "nazarenus" na "nazaretanus" jest oczywista - to naprawdę w
            niczym nie umniejsza temu, że Jezus był porządny chłop!
            • mala.mi74 Re: do małej mi - w kwestii Nazaretu 09.12.05, 23:11
              3promile napisał:

              > Maleńka.mi, zamiana "nazarenus" na "nazaretanus" jest oczywista - to naprawdę
              w
              > niczym nie umniejsza temu, że Jezus był porządny chłop!

              Literówek sie nie czepiam, tylko chce dowodow a nie spekulacji. A dowodów tutaj
              nie znajdziemy w wielu sprawach( moj post powyzej)
            • 3promile Re: do małej mi - w kwestii Nazaretu 09.12.05, 23:13
              Ups, za szybko się wysłało - chciałem dodać, że zawłaszczenie hasła "Jezus"
              przez Pawła z Tarsu wcale nie rozstrzyga kwestii, czy Jezus był aż/tylko synem
              bożym, czy aż/tylko uduchowionym partyzantem walczącym o wolność swojego narodu.
              • mala.mi74 Re: Do poduchy 09.12.05, 23:22
                3promile napisał:

                > Ups, za szybko się wysłało - chciałem dodać, że zawłaszczenie hasła "Jezus"
                > przez Pawła z Tarsu wcale nie rozstrzyga kwestii, czy Jezus był aż/tylko
                synem
                > bożym, czy aż/tylko uduchowionym partyzantem walczącym o wolność swojego
                narodu
                > No własnie..te prywatne spekulacje moga nawet nas zaprowadzic do
                uwierzenia,że Jezus ufoludkiem był.
                Troche literatury do poduchy:

                www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1094
                • mala.mi74 Re: Do poduchy(i na drugi boczek) 09.12.05, 23:24
                  www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1099
                • 3promile Re: Do poduchy 09.12.05, 23:25
                  maluuutka.mi, już cię raz prosiłem, żebyś mi nie zalecała lektur, a szczególnie
                  takich z "katolik" w adresie ;-) Zapewniam cię, że mogę zasypać twoją skrzynkę
                  ebookami niekoniecznie dostępnymi w parafialnej księgarence...
                  • mala.mi74 Re: Do poduchy 09.12.05, 23:54
                    3promile napisał:

                    > maluuutka.mi, już cię raz prosiłem, żebyś mi nie zalecała lektur, a
                    szczególnie
                    > takich z "katolik" w adresie ;-) Zapewniam cię, że mogę zasypać twoją skrzynkę
                    > ebookami niekoniecznie dostępnymi w parafialnej księgarence...

                    Aby nieco postapic w swoim rozwoju o teologii najlepiej gadac z teologami, o
                    historii z historykami, o geografii z geografami, o matematyce z matematykami..
                    Ty chcesz gadac sam ze sobą. Widocznie tylko na to Cie stac.
                    Pozdrawiam, milej lektury mimo wszystko( to do tych ,ktorych stac ...).
                    • 3promile Re: Do poduchy 10.12.05, 00:00
                      No to buziaczek - ty paciorek, ja piwko zbożne i lulu ;-)
                      • mala.mi74 3 promile-Nick 3 to Ty? 10.12.05, 00:14
                        hehe.. no proszę jakie kłamstwo ma krotkie nogi. Poszukalam i te rewelacje o
                        ktorych pisze nick 3 znalazlam na stronie "racjonalista.pl". A ile tam bzdur,
                        przekręcania (np. specjalnie zmienione slowa w cytatach z Biblii ) i głupoty.
                        Jednym slowem raj dla nieukow i naiwniaków.. Rozumiem, ze to Twoja księgarenka,
                        wyrazy wspólczucia....
                        • nick3 Nazaret... 10.12.05, 00:31
                          Nic mi nie wiadomo, abym był 3promile;-))) Coś mi się ponadto wydaje, że
                          chrześcijaństwo nie sprzyja ufności do człowieka:-)

                          Ależ, mi! Ty po prostu zignorowałaś to, co napisałem. Odpowiedź "W historii nie
                          ma nic pewnego" nie jest wiarygodna nawet w przypadku dziejów Palestyny w I w.
                          n.e. :-) ("racjonalisty" nie czytałem:-) Jeśli widzisz, gdzieś łatwe do
                          zdyskredytowania fałsze lub luki w tym, co myślę - pisz.

                          Ponadto w moim poscie były też argumenty tekstowe (łatwiejsze do
                          zweryfikowania:-). Jeśli Mt mówi, że Jezusa nazywano Nazarejczykiem, aby
                          wypełniło się proroctwo brzmiące "Nazarejczykiem nazwany będzie", a ja
                          zauważam, że w całym Starym Testamencie nie ma takiego proroctwa ani nawet
                          jakiejkolwiek wzmianki o Nazarecie czy Nazarejczykach, to to jednak jest
                          argument.

                          Gdybyś twierdziła, że istniało na ten temat jakieś proroctwo pozabiblijne, to
                          raczej Ty powinnaś to udowodnić. Poza tym nigdzie w apologetyce
                          chrześcijańskiej nie spotkałem się z jakimkolwiek wyjaśnieniem mateuszowej
                          wzmianki. Więc chyba nic na ten temat nie ma do powiedzenia.

                          Nasorejczycy istnieli. Wszystkie natomiast przekonania chrześcijan o Nazarecie
                          wywodzą się z odkryć cesarzowej Heleny. Cała starochrześcijańska literatura
                          tylko od niej ma wiadomości na temat Nazaretu.

                          Faktem jest też (lingwistycznym), że słowotwórstwo greckie
                          mieszkańca "Nazaretu" nazwałoby inaczej niż "Nazarejczykiem".
                          Słowo "Nazarejczyk" wygląda natomiast na przekład nazwy członka wspólnoty
                          nasorejczyków.

                          To by dość dobrze tłumaczyło dlaczego tak bardzo utrwaliło się nazywanie nie
                          tylko Jezusa ale i jego wyznawców "Nazarejczykami" - chodziło o
                          zdyskredytowanie ich przez wskazanie na początki.

                          Tłumaczyłoby też mateuszową kreację fikcyjnego proroctwa, a także dlaczego o
                          Nazarecie, my podobnie jak starożytni chrześcijanie, wiemy cośkolwiek tylko z
                          wizji cesarzowej żyjącej 300 lat później.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka