Dodaj do ulubionych

He did it..

15.12.05, 10:43
zdradził. Mąż od trzech i pół miesiaca. My - razem od 2 lat. "Wielka miłosc" -
zawsze udawadnial ze kocha mnie na zycie i jestem wszystkim dla niego.
Uległ. Był trzezwy i swiadomy. Ona - zdzira, spotykal sie z nia kiedys łaczyl
ich tylko sex - zawsze powtarzał, że to pusta kobieta - mialo ją wielu...
Pisala do niego smsy (namietne, kuszace). Poklcilismy sie a i ostatnio
cierpielismy na maly kryzys lozkowy - pojechal do niej i ja przerż..ł/
Dowiedzialam sie wczoraj przez przypadek, potem sie do wszystkiego przyznał.
Teraz - cierpi, błaga o szanse, mówi ze zaluje, ze byl skonczonym idiotą itd.
Moje pytanie: czy znacie przypadki cudownego nawrócenia? Czy warto wybaczac,
czy tez warto tego nie robic by stracil wszystko co mial najwazniejszego i
poczuł, że zrobił najwiekszy blad w swoim zyciu...
Przepraszam jesli tresc haotyczna - swieza rana i milion mysli w glowie.
Obserwuj wątek
    • rtomik Re: He did it.. 15.12.05, 11:14
      Twoj facet jest zalosny i zenujacy, ma chyba umysl 18-latka.
      Ale wybor nalezy do Ciebie czy chcesz byc z niedojrzalym "facetem"
      • aniolek_81 Re: He did it.. 15.12.05, 11:37
        rtomik napisał:

        > Twoj facet jest zalosny i zenujacy, ma chyba umysl 18-latka.
        > Ale wybor nalezy do Ciebie czy chcesz byc z niedojrzalym "facetem"

        zalosny i zenujacy - pozwol ze pozycze na dzis te okreslenia, bo uzywam innych
        niecenzuralnych
    • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 11:22
      "Facet to świnia... tralalalala"
      A poważnie, to twój facet jest po prostu facetem - zaraz będą protesty pewnie,
      ale tak naprawdę dla nas przypadkowy seks, który nie wiąże się z zaangażowaniem
      emocjonalnym, nie oznacza wcale zdrady, ot, samcza natura zwycięża...
      Bajdełej, "mały kryzys łóżkowy" po trzech miesiącach małżeństwa? Coś tu nie gra,
      mościa pani...
      • aniolek_81 Re: He did it.. 15.12.05, 11:38
        3promile napisał:

        > "Facet to świnia... tralalalala"
        > A poważnie, to twój facet jest po prostu facetem - zaraz będą protesty pewnie,
        > ale tak naprawdę dla nas przypadkowy seks, który nie wiąże się z
        zaangażowaniem
        > emocjonalnym, nie oznacza wcale zdrady, ot, samcza natura zwycięża...
        > Bajdełej, "mały kryzys łóżkowy" po trzech miesiącach małżeństwa? Coś tu nie
        gra
        > ,
        > mościa pani...


        To prawda - jak wiadomo wina zawsze lezy po dwoch stronach, ale wiesz...rozumiem
        jakby poscil przez 5 czy 10 lat malzenstwa, ale on mial mnie pod reka, a
        siegnal po tą co go tak łatwo zwiodła:(
        • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 11:46
          "To prawda - jak wiadomo wina zawsze lezy po dwoch stronach" - tak jest, zarówno
          po stronie żony, jak i po stronie teściowej! Powiem tak - żeby faceta zachować
          dla siebie tylko (w sensie łóżkowym), to trzeba być kobitą albo baaardzo
          sprytną, albo baaardzo naiwną...
          • pancwynar Re: He did it.. 15.12.05, 12:15
            współczuję Ci poglądów/postawy czy czego tam jeszcze jakem facet
          • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 12:42
            to trzeba być kobitą albo baaardzo
            > sprytną, albo baaardzo naiwną...

            Albo bardzo kochaną :P
      • wiu1 Re: He did it.. 15.12.05, 11:49
        3promile - zastanów się, co piszesz. Co to znaczy "facet jest po prostu
        facetem"? Czy to automatycznie go usprawiedliwia? Czy automatycznie czyni z
        niego zwierze ni epanujące nad swoimi odruchami?

        Ciekawe, czy byłbyś tak samo zadowolony, gdyby twoja dziewczyna przyszła
        pewnego dnia i powiedziała "wiesz, kochanie, ot co - moja natura samicy
        zwyciężyła, musiałam zrobić mały skok w bok, ale to wcale nie zdrada, nieee..."

        I ciekawe (bo z twojego postu jakoś bije taka aura) czy ty przypadkiem nie
        obwiniasz o wszystko kobiety...
        • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 11:52
          Oczywiście że obwiniam - utrzymanie faceta w "stanie monogamicznym" zależy
          wyłącznie od kobiety.
          • no_login Re: He did it.. 15.12.05, 12:01
            eeee, głupstwa Waść pleciesz...
            • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 12:05
              Taaa, głupstwa - jeżeli uważasz, że kwestia decyzji co do tzw. "skoku w bok"
              rozgrywa się w wyższych ośrodkach myślowych, to gratuluję optymizmu ;-)
              • no_login Re: He did it.. 15.12.05, 12:07
                > to gratuluję optymizmu ;-)
                i doświadczenia, drogi Promilu,
                wieloletniego doświadczenia :-)
                • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 12:08
                  Mnie to waść mówisz? ;-) Przecież to jest forum "Społeczeństwo", a nie "Złamane
                  serce", więc trza się odwołać do statystyki, a nie do pocieszania istit
                  skrzywdzonych...
                  • no_login Re: He did it.. 15.12.05, 12:12
                    > Przecież to jest forum "Społeczeństwo", a nie "Złamane serce"
                    no tak, zapomniałem o tym,
                    a to zmienia postać rzeczy
    • nancyboy Re: He did it.. 15.12.05, 11:23
      Jak już mówiłem kilka razy na tym forum:
      nie każdy człowiek jest stworzony do bycia przez całe życie z jedną osobą.
      To nie zależy od wieku.
      Moim zdaniem: albo będziesz go kochać takiego, jakim jest (z tą jego tendencją do
      skoków w bok) albo nic z tego nie będzie.
      • aniolek_81 Re: He did it.. 15.12.05, 11:39
        nancyboy napisał:
        > Jak już mówiłem kilka razy na tym forum:
        > nie każdy człowiek jest stworzony do bycia przez całe życie z jedną osobą.
        > To nie zależy od wieku.
        > Moim zdaniem: albo będziesz go kochać takiego, jakim jest (z tą jego
        tendencją
        > do
        > skoków w bok) albo nic z tego nie będzie.

        Czyli myslisz ze jest to tendencja, a nie raz i juz sie nigdy nie powtorzy?

        • nancyboy Re: He did it.. 15.12.05, 11:41
          To nie jest tendencja tylko strategia prokreacyjna. Zakodowana w mózgu.
          Tego się nie da zmienić. Poczytaj "Wojny plemników" Robina Bakera.
          • supaari Re: He did it.. 15.12.05, 11:59
            nancyboy napisał:

            > To nie jest tendencja tylko strategia prokreacyjna. Zakodowana w mózgu.
            > Tego się nie da zmienić. Poczytaj "Wojny plemników" Robina Bakera.

            Że niby jeden typ facetów pilnuje jednej samicy i inwestuje w nią czas i inne
            aktywa, żeby mieć pewność, że jego własne potomstwo wychowa, a inny typ szasta
            tymi "aktywami" po trochu na lewo i prawo, nie dbając za bardzo o przyszłość,
            bo zawsze część inwestycji się zwróci w postaci dzieci w pełni odchowanych? I
            że to biologicznie uwarunkowane (np. budowa i cechy dominującej części
            plemników)?
            To w takim razie należy oczekiwać, że ten drugi typ samców gatunku homo sapiens
            wykształci jakiś mechanizm powodujący wstręt do prezerwatyw... Bo jak nie, to
            ja takiej strategii powodzenia wielkiego nie wróżę...
            • nancyboy Re: He did it.. 15.12.05, 12:04
              > To w takim razie należy oczekiwać, że ten drugi typ samców gatunku homo sapiens
              > wykształci jakiś mechanizm powodujący wstręt do prezerwatyw... Bo jak nie, to
              > ja takiej strategii powodzenia wielkiego nie wróżę...
              No to może wykształci. A może już jest?
              serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3059702.html
              • supaari Re: He did it.. 15.12.05, 12:13
                nancyboy napisał:

                > > To w takim razie należy oczekiwać, że ten drugi typ samców gatunku homo s
                > apiens
                > > wykształci jakiś mechanizm powodujący wstręt do prezerwatyw... Bo jak nie
                > , to
                > > ja takiej strategii powodzenia wielkiego nie wróżę...
                > No to może wykształci. A może już jest?
                > serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3059702.html

                A może mu po prostu spadła, bo tak małych rozmiarów...
                Drążąc temat dalej interesujący nas tym mężczyzn:
                1. Biologicznie warunkowany będzie popierał całkowity zakaz aborcji (w tym w
                przypadku ciąży będącej wynikiem przestępstwa, np. gwałtu).
                2. Biologiczie warunkowany będzie postulował ograniczenie dostępu do np.
                hormonalnych środków antykoncepcyjnych (bo ich strategia wówczas na nic się nie
                zda).

                To byłoby ciekawe...

                Są jeszcze inne sensowne domniemania co do ewolucji tej grupy. Ale już mniej
                interesujące
      • wiu1 Re: He did it.. 15.12.05, 11:52
        Nancyboy,

        W takim razie niech ten człowiek, co to "nie jest stworzony do bycia przez całe
        życie z jedną osobą" nie krzwydzi drugiej osoby i wybiera do seksu tylko takich
        partnerów/partnerki które tez "nie są stworzone...bla bla".

        po drugie: czyli rozumiem, że radzisz tej kobiecie, żeby "tak po prostu"
        tolerowała" wyskoki faceta?

        Niesamowite.
        • nancyboy Re: He did it.. 15.12.05, 11:56
          >W takim razie niech ten człowiek, co to "nie jest stworzony do bycia przez całe
          > życie z jedną osobą" nie krzwydzi drugiej osoby i wybiera do seksu tylko takich
          > partnerów/partnerki które tez "nie są stworzone...
          Zgadzam się w 100 procentach.

          > czyli rozumiem, że radzisz tej kobiecie, żeby "tak po prostu"
          > tolerowała" wyskoki faceta?
          No tak, jeśli się kogoś kocha...
          • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 12:44
            No właśnie, widziały gały, co brały. A tak w ogóle, to dlaczemuż ten wątek nie
            na jakimś kobiecym forum jest?
            • psychcio Re: He did it.. 15.12.05, 16:26
              yoma napisała:
              > ..... A tak w ogóle, to dlaczemuż ten wątek nie na jakimś kobiecym forum jest?

              Bo to wontek o brzytkich chłopach i jako taki jest bliski sercu Grabarza Tego
              Forum [zgadnij kgto to?} Jego takie wątki rajcują :))
        • pancwynar Re: He did it.. 15.12.05, 12:24
          wiesz, tak czytam sobie te poglądy niektórych panów(?) i zastanawiam się co jeszcze będą w stanie nam udowodnić naukowo?
          a mnie naiwnie zawsze się wydawało, że to my mamy rządzić naszym ptaszkiem, a nie odwrotnie i że bycie facetem to nie szukanie usprawiedliwień (m.in. medycznych,ewolucyjncych tudzież przyrodniczych) dla tego, że jeden z drugim zdradził (w pełnym tego słowa znaczeniu). Proponuje po następnym 'numerku' gdy trzeba będzie wyspowiadać się przed stałą(?) parterką przyjść na rozmowę z ww. książką, artykułami medycznymi popierającymi Waszą tezę itp. Z pewnością zrozumie.
          i tyczy się to samo "poligamicznych" pań
          • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 12:27
            Jeśli panie, to poliandryczne ;-P
            Gratuluję wzorowo zarządzanego ptaszka!
            • supaari Re: poli.... 15.12.05, 13:22
              3promile napisał:

              > Jeśli panie, to poliandryczne ;-P
              > Gratuluję wzorowo zarządzanego ptaszka!

              Poliandrycznie byłoby ściślej, ale nie ma błędu w "polimamicznie", gdyż
              poligamia może występować w postaci poliginii (1 facet i kilka kobiet) lub
              poliandrii (1 kobieta i kilku mężczyzn).
              • 3promile Re: poli.... 15.12.05, 13:27
                Te, supaari, co jest? Se nie można już konia trollańskiego na forum wprowadzić
                nawet?
                PS. Prześliczne to "polimamiczne" ;-)
                • supaari Re: poli.... 15.12.05, 13:37
                  3promile napisał:

                  > Te, supaari, co jest? Se nie można już konia trollańskiego na forum wprowadzić
                  > nawet?
                  > PS. Prześliczne to "polimamiczne" ;-)

                  Można wprowadzać. Ale po co masz maluczkich mamić???
                  A "polimamiczne" rzeczywiście fajnie wyszło! Nawet nie mogę powiedzieć, że
                  to "literówka", bo gdzie "m", a gdzie "g"? Może zatem "palcówka" - nie ten
                  palec się zgiął...
                  • 3promile Re: poli.... 15.12.05, 13:40
                    Raczej Freud, a nie "palcówka" - wiesz, mama, cycuś i te sprawy...;-)
                    • supaari Re: poli.... 15.12.05, 13:46
                      3promile napisał:

                      > Raczej Freud, a nie "palcówka" - wiesz, mama, cycuś i te sprawy...;-)

                      Myślisz, że Freud?
                      Chwała Bogu, że mi się nie napisało "polilamiczne", bobyś zapewne dociekał czy
                      chodzi o lamy czy o lamów, lub czy lamy są lepsze niż owce... ;-)
                      • yoma Re: poli.... 15.12.05, 14:10
                        Niewątpliwie o lamerów :)
                        • supaari Re: poli.... 15.12.05, 14:18
                          yoma napisała:

                          > Niewątpliwie o lamerów :)

                          To chyba za daleko idące skojarzenia... "Polilamerny", "polilameryczny"... No
                          tak, ale wówczas to już byłoby jawne, bo do takich tworów od "poligamiczny"
                          dość daleko. W każdym razie - chwałą Bogu, że tylko mama i cycuś mi się
                          przytrafiły :-)
                          • yoma Re: poli.... 15.12.05, 14:19
                            Mama i cycuś się często ludziom przytrafiają, chyba że któraś wbrew naturze
                            butelką karmi :)
                            • supaari Re: poli.... 15.12.05, 14:49
                              yoma napisała:

                              > Mama i cycuś się często ludziom przytrafiają, chyba że któraś wbrew naturze
                              > butelką karmi :)

                              To wtedy byłoby "polismoczny", chyba że "polimamiczny" byłby objawem tęsknoty
                              za potrzebnym a nieznanym... Z rodzinnych opowieści wnoszę, że w moim
                              przypadku z pewnością nie było... I nawet wyjaśnia się moje zamiłowanie do
                              pikantnych potraw... ale to już ewentualnie na privie.. :-))
                              • yoma Re: poli.... 15.12.05, 15:04
                                Rozumiem, zamiłowanie rodzinne. Gdybyś miał coś szczególnie pikantnego,
                                oczywiście poproszę na priva :)
                    • Gość: ferment Re: poli.... IP: *.chello.pl 15.12.05, 16:01
                      3promile napisał:

                      > Raczej Freud, a nie "palcówka" - wiesz, mama, cycuś i te sprawy...;-)

                      jak Freud to raczej: polifallicznie
          • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 12:45
            to my mamy rządzić naszym ptaszkiem, a n
            > ie odwrotnie

            Och, ten nawis kory mózgowej nad ptaszkiem....

            Nie demonizujmy go :)
          • nancyboy Re: He did it.. 15.12.05, 13:27
            > a mnie naiwnie zawsze się wydawało, że to my mamy rządzić naszym ptaszkiem, a n
            > ie odwrotnie
            Masz rację - naiwnie Ci się wydawało.
            Ja nigdy nie dopuściłem się zdrady, ale nie dlatego, że mam duchowość buddyjskiego
            mnicha, który zapanował nad swoim ciałem, ale dlatego, że mój instynkt nie karze
            mi aż tak bardzo, rozpylać na prawo i lewo.
            Moja wyobraźnia podpowiada mi jednak, że są takie osoby, których instynkt
            "monogamii seryjnej" jest tak silny, jak moja potrzeba oglądania meczu naszej
            reprezentacji.
            • pancwynar Re: He did it.. 15.12.05, 15:04
              nancyboy napisał:
              > mój instynkt nie karze
              > mi aż tak bardzo, rozpylać na prawo i lewo.

              a w ogóle widzisz jakąś różnicę między człowiekiem a zwierzęciem? w sumie wśród nich (zwierząt) też są osobniki o różnym stopniu libido
              - wiesz kochanie, ja Cię nie zdradzą bo w sumie mój instynkt nie jest aż tak bardzo rozwinięty więc jak zobaczę jakąś fajną/chętną laseczkę możesz być spokojna, bo nie skorzystam...:)
              a że zasugeruję: takie rzeczy, jak moralność, odpowiedzialność, szacunek dla drugiej, oszukanej osoby to coś dla Ciebie znaczą?
              • nancyboy Re: He did it.. 15.12.05, 15:30
                > a w ogóle widzisz jakąś różnicę między człowiekiem a zwierzęciem?
                Człowiek ma bardziej pofałdowaną korę mózgową.

                > a że zasugeruję: takie rzeczy, jak moralność, odpowiedzialność, szacunek dla dr
                > ugiej, oszukanej osoby to coś dla Ciebie znaczą?
                Moralnośc - jak najbardziej. Tyle, że nie ma ona wg. mnie z seksem wiele
                wspólnego.
                Szacunek dla drugiej osoby - jak najbardziej. Tylko, że to działa w obie strony.
                Oszukanej osoby - no właśnie: ze względu na pseudomoralność seksualną osoby
                zdradzane są najczęściej oszukiwane. Niewiele par mówi sobie otwarcie o swoich
                potrzebach, chociaż są takie pary, które dają sobie "wolną rękę".
                Niemoralne?
                A może to jest właśnie szacunek dla potrzeb partnera?
                • pancwynar Re: He did it.. 15.12.05, 15:44
                  nancyboy napisał:

                  > Niewiele par mówi sobie otwarcie o swoich
                  > potrzebach, chociaż są takie pary, które dają sobie "wolną rękę".
                  > Niemoralne? A może to jest właśnie szacunek dla potrzeb partnera?

                  czym innym jest zdrada, czym innym uzgodniene z parterką standardy wspólnych zachowań, ale to akurat nie na temat - jak ktoś wie, że "musi" to niech szuka tak długo, aż znajdzie na tyle tolerancyjna, a nie bawi się w cynika
                  • nancyboy Re: He did it.. 15.12.05, 15:56
                    > jak ktoś wie, że "musi" to niech szuka tak
                    > długo, aż znajdzie na tyle tolerancyjna
                    Zgadzam się w 100 procentach.
              • normaalka Re: He did it.. 15.12.05, 15:39
                pancwynar napisał:

                > takie rzeczy, jak moralność, odpowiedzialność, szacunek dla dr
                > ugiej, oszukanej osoby to coś dla Ciebie znaczą?
                Ladnie, ladnie, ale nie zawsze partner jest taki piekny.
                Natomiast dodam jedno: wiernosc swoim zasadom. Kim bede, gdy siebie zdradze?
                Wolalabym nie.

                • pancwynar Re: He did it.. 15.12.05, 15:55
                  nikt nie każe zdradzać siebie, albo uświadamiasz partnerkę, że zaliczasz
                  /dopuszczasz taką opcję/ panienki żyjąc w zgodzie z sobą i za jej zgodą robisz co Ci się żywnie podoba, albo jest to drętwe tłumaczenie się "wyższą koniecznością"
                  no chyba, że sam fakt zdrady działa tak podniecająco...
                  • normaalka Re: He did it.. 16.12.05, 14:44
                    Jest jeszcze drugie: kto kocha, zdradzić nie umie.
    • crax Re: He did it.. 15.12.05, 11:43
      Po 2 latach związku to trochę za wcześnie. O ile na zdradę kiedykolwiek jest
      właściwa pora. Przespij się z problemem, przeanalizuj na chłodno i podejmij
      decyzję samodzielnie. Ja twojego faceta nie znam a twój opis jest raczej
      jednostronny.

      Pozdrawiam i 3m się. Tego kwiatu to pół światu ;)
      • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 12:46
        Przespij się z problemem,

        bo już nic innnego do przespania się nie zostało... :P
        • marysia75 Re: He did it.. 15.12.05, 13:09
          A ja umieralabym z ciekawosci , co on jej naopowiadal...?
          Na pewno, ze zona go nie rozumie, ze malzenstwo w rozkladzie...
          Moze to jakis Madame Bovary i jeszcze mi kiedys dlugow narobi...?
          Spanka nie byloby.
          • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 13:11
            "Kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach"...
            • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 13:14
              Te Promil, sie mi nie wcinaj, to śpiewałam ja! :)
          • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 13:11
            "...że żona go nie rozumie, że wcale za sobą nie śpią, ona na pamięc to
            uuuuumie...."
            • marysia75 Re: He did it.. 15.12.05, 13:15
              yoma napisała:

              > "...że żona go nie rozumie, że wcale za sobą nie śpią, ona na pamięc to
              > uuuuumie...."

              A nie?:)
              I za to wywalilabym z chalupy albo wyniosla sie do tesciowej (przy braku
              innych, szlachetnych mozliwosci):)
              • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 13:17
                wyniosla sie do tesciowej

                Ufff! Trzeba mieć sporą determinację, żeby tak karać męża :)

                A w ogóle to mi się podoba anielski język aniołka. Żdzira... przerżnął... a nie
                można napisać "pojechał do swojej dawnej ukochanej i uprawiali miłość"?
                • marysia75 Re: He did it.. 15.12.05, 13:21
                  yoma napisała:

                  > wyniosla sie do tesciowej
                  >
                  > Ufff! Trzeba mieć sporą determinację, żeby tak karać męża :)

                  Przyszlosc nalezy do zdeterminowanych:)
                  >
                  > A w ogóle to mi się podoba anielski język aniołka. Żdzira... przerżnął... a
                  nie
                  >
                  > można napisać "pojechał do swojej dawnej ukochanej i uprawiali miłość"?

                  Nie kazdy moze byc nowatorem; ach, ten brak fantazji!
                • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 13:22
                  W tym sedno! To nie była żadna miłość, tylko szybkie rżniątko na boku!
                  • marysia75 Re: He did it.. 15.12.05, 13:24
                    3promile napisał:

                    > W tym sedno! To nie była żadna miłość, tylko szybkie rżniątko na boku!

                    Co za brak gustu i poczucia estetyki... Niewyrafinowana meska szmata!
                    • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 13:26
                      A dziękuję, nie ma za co ;-))))
                      • marysia75 Re: He did it.. 15.12.05, 13:33
                        3promile napisał:

                        > A dziękuję, nie ma za co ;-))))

                        Zawsze mozesz na mnie liczyc:)
                    • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 13:27
                      Ależ Promilu, sprowadzasz sprawę do wulgarnego poziomu

                      może umówmy się, że to było "pogotowie seksualne"?
                      • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 13:28
                        Albo, innymi słowy, był to sex, nie seks :)
                        • crax Re: He did it.. 15.12.05, 13:45
                          no sparło chłopaka... świnia ;)
                          • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 14:11
                            No bo co on będzie do dziwki chodzil, jak można darmo.
                            • crax Re: He did it.. 15.12.05, 14:26
                              AIDS'a bym się bał na jego miejscu. Skoro to takie puszczalskie to jego
                              Pogotowie Seksualne...
                              • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 14:27
                                Może uzywał tego, wiesz, co to na indeksie...
                                • crax Re: He did it.. 15.12.05, 14:30
                                  Ale ojciec Rydzyk mówi, że to nie chroni!! ;)
                                  • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 14:45
                                    Myślisz, że małżonka z Rydzykowych? No, to ja mu się nie dziwię...
                                    • marysia75 Re: He did it.. 15.12.05, 14:48
                                      yoma napisała:

                                      > Myślisz, że małżonka z Rydzykowych? No, to ja mu się nie dziwię...

                                      Moze ona stosuje irlandzkie srodki antykoncepcyjne?
                                      • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 14:50
                                        No to ja mu się tym bardziej nie ;)
                      • normaalka Re: He did it.. 15.12.05, 15:51
                        yoma napisała:

                        > może umówmy się, że to było "pogotowie seksualne"?
                        pogotowie sexualne to burdel, nie stwarza pozorow, jest spoko.
                  • normaalka Re: He did it.. 15.12.05, 15:50
                    3promile napisał:

                    > W tym sedno! To nie była żadna miłość, tylko szybkie rżniątko na boku!
                    I to jest najbardziej ublizajace zdradzanej osobie i tej drugiej.
                  • aniolek_81 Re: He did it.. 15.12.05, 16:27
                    3promile napisał:

                    > W tym sedno! To nie była żadna miłość, tylko szybkie rżniątko na boku!

                    dokladnie, a nawet jak nie - dla mnie byla, jest i bedzie zdzirą!
                • normaalka Re: He did it.. 15.12.05, 15:48
                  yoma napisała:

                  > Żdzira... przerżnął... a nie
                  >
                  > można napisać "pojechał do swojej dawnej ukochanej i uprawiali miłość"?
                  Uprawia sie latami, rznie w przelocie.
                  • normaalka Re: He did it.. 15.12.05, 15:54
                    milosc
          • crax Re: He did it.. 15.12.05, 13:39
            czasem nie trzeba nic opowiadać. Jak ma się swój "imidż"... <lol>
          • normaalka Re: He did it.. 15.12.05, 15:45
            marysia75 napisała:

            > A ja umieralabym z ciekawosci , co on jej naopowiadal...?
            > Na pewno, ze zona go nie rozumie, ze malzenstwo w rozkladzie...
            Niekoniecznie, mogl swoja slubna wychwalac, a do zdrady znalezc szlachetne
            pobudki, np. niesienie pomocy.
            • aniolek_81 Re: He did it.. 15.12.05, 16:21
              ona chciala mu wlezc do lozka nawet jak sie nie prosil. wysyłala glupie smsy
              mimo iz i oboje sie z nich smialimy ("na co ona jeszcze liczy - głupia!") - tak
              mówił mi o nich az w koncu przestał. Podobno odezwała sie jeszcze przed naszym
              slubem - wtedy ją pogonił.
              • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 16:22
                Noooo... zaczynasz go uniewinniać, więc sprawa nie jest jeszcze definitywna.
                • aniolek_81 Re: He did it.. 15.12.05, 16:29
                  3promile napisał:

                  > Noooo... zaczynasz go uniewinniać, więc sprawa nie jest jeszcze definitywna.


                  Powiedzialam bym raczej zbieram fakty...
                  • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 16:32
                    Powiem tak: z tego co piszesz wynika, że chcesz, aby sprawa przyschła i
                    poszukujesz potwierdzenia na tym forum (a to nie jest najlepsze miejsce). Moja
                    rada: rób swoje, na cudze zdanie się nie oglądając!
                  • normaalka Re: He did it.. 15.12.05, 21:39
                    aniolek_81 napisała:

                    > 3promile napisał:
                    >
                    > > Noooo... zaczynasz go uniewinniać
                    >
                    >
                    > Powiedzialam bym raczej zbieram fakty...
                    I słusznie. Każdy ma jakieś zalety. Myślę, że jeśli je dostrzeżesz, będzie Ci
                    łatwiej kontaktować się z nim, rozstać i nie hodować w sobie zapiekłej
                    nienawiści. Rób to ze wzgledu na siebie.
              • silvya Re: He did it.. 15.12.05, 16:27
                I ty w to wierzysz?
                Tak sama puszczała?
              • normaalka Re: He did it.. 15.12.05, 21:34
                aniolek_81 napisała:

                > ona chciala mu wlezc do lozka nawet jak sie nie prosil. wysyłala glupie smsy
                > mimo iz i oboje sie z nich smialimy ("na co ona jeszcze liczy - głupia!") -
                tak
                >
                > mówił mi o nich az w koncu przestał.
                Ładny z Ciebie aniołek. Twoj facet to szubrawiec, czego doświadczysz na własnej
                skórze. Ludzie az tak bardzo się nie zmieniają, tym bardziej gdy nie chcą, bo
                są z siebie zadowoleni.
    • shamsa Re: He did it.. 15.12.05, 13:55
      niektorzy to robia inni nie. postaw sobie pytanie czy chcesz byc z taka swinia

      bo jak rozumiem nie byla to chwila slabosci gdyz mial ciezkiego dola, ty w
      spiaczce od 3 lat, a on pijany dal sie uwiesc

      bujne zycie seksualne prosze bardzo ale jak kocham to kocham. nie ma to tamto.
    • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 14:46
      by stracil wszystko co mial najwazniejszego i
      > poczuł, że zrobił najwiekszy blad w swoim zyciu...

      Lubię ludzi z wysoką samooceną :)
    • mala.mi74 Re: He did it.. 15.12.05, 15:04
      aniolek_81 napisała:

      > zdradził. Mąż od trzech i pół miesiaca. My - razem od 2 lat. "Wielka miłosc" -
      > zawsze udawadnial ze kocha mnie na zycie i jestem wszystkim dla niego.
      > Uległ. Był trzezwy i swiadomy. Ona - zdzira, spotykal sie z nia kiedys łaczyl
      > ich tylko sex - zawsze powtarzał, że to pusta kobieta - mialo ją wielu...
      > Pisala do niego smsy (namietne, kuszace). Poklcilismy sie a i ostatnio
      > cierpielismy na maly kryzys lozkowy - pojechal do niej i ja przerż..ł/
      > Dowiedzialam sie wczoraj przez przypadek, potem sie do wszystkiego przyznał.
      > Teraz - cierpi, błaga o szanse, mówi ze zaluje, ze byl skonczonym idiotą itd.
      > Moje pytanie: czy znacie przypadki cudownego nawrócenia? Czy warto wybaczac,
      > czy tez warto tego nie robic by stracil wszystko co mial najwazniejszego i
      > poczuł, że zrobił najwiekszy blad w swoim zyciu...
      > Przepraszam jesli tresc haotyczna - swieza rana i milion mysli w glowie.

      Kochana jak wiązesz sie z facetem, który miewał baby tylko dla seksu i jeszcze
      nazywa kobiete zdzirą( a on lepszy?) to po slubie się to nie zmieni ,bo niby
      czemu? A jak się zmieni to na krótko. Tylko patrzec jak Ty mu podpadniesz i
      Ciebie bedzie nazywal zdzira lub jeszcze inaczej w zaleznosci co zrobisz.
      Rady dla chajtających się kobiet: patrzec z jakimi kobietami i w jakich celach
      łaczył się przyszły... i jak nazywa innych ludzi. Bo po slubie się to nie
      zmieni.
      • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 15:07
        "Rady dla chajtających się kobiet: patrzec z jakimi kobietami i w jakich celach
        łaczył się przyszły..." Nooo, to jest jakiś sposób na zatrudnienie bezrobotnych
        niezadługo specjalistów z WSI ;-)
        • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 15:09
          A mnie zawsze radzili, żeby łącząc się, patrzeć na ewentualnego teścia :)
          • mala.mi74 Re: He did it.. 15.12.05, 15:12
            yoma napisała:

            > A mnie zawsze radzili, żeby łącząc się, patrzeć na ewentualnego teścia :)

            Dokładnie. I na to jak zwracają sie do siebie rodzice przyszłego...
            jak było w jego domu tak bedzie i w Waszym w duzej czesci.
          • supaari Re: He did it.. 15.12.05, 15:31
            yoma napisała:

            > A mnie zawsze radzili, żeby łącząc się, patrzeć na ewentualnego teścia :)

            Ale profanację grobu odradzali, mam nadzieję ;-)
            • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 15:37
              No nie jest powiedziane, że narzeczony musi być koniecznie sierotą, czyż nie?
              • supaari Re: He did it.. 15.12.05, 15:53
                yoma napisała:

                > No nie jest powiedziane, że narzeczony musi być koniecznie sierotą, czyż nie?

                Oczywiście, że nie jest! Ale nie jest także powiedziane, że być nie może (a
                takowoż, że nie może być półsierotą wychowanym przez matkę)! A to w połączeniu
                ze wskazówką, jaką dostałaś, w niektórych komediach skutkowałoby sceną na
                cmentarzu przy pełni księżyca...
                Ale nasze życie to nie komedia... Cenna wskazówka! W sumie jest jeszcze wiele
                innych (o niektórych pisałem, ale być może nie z Tobą, a z Po_godzinach)... A i
                tak, jakby ją (a szczególnie analogiczną wskazówkę dla mężczyzn!) stosować w
                tych wszystkich przypadkach opisanych w dowcipach o teściowych, to małżeństwo
                byłoby rzadkością niespotykaną!
                • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 17:09
                  hehe

                  ojciec mi jeszcze zawsze powtarzał: Pamiętaj córko, może być Żyd, byleby był
                  Rotschild...
                  • supaari Re: He did it.. 15.12.05, 17:48
                    yoma napisała:

                    > ojciec mi jeszcze zawsze powtarzał: Pamiętaj córko, może być Żyd, byleby był
                    > Rotschild...

                    Czerwony Szyld? Hmmmmmmmmmm........
        • mala.mi74 Re: He did it.. 15.12.05, 15:11
          3promile napisał:

          > "Rady dla chajtających się kobiet: patrzec z jakimi kobietami i w jakich
          celach
          > łaczył się przyszły..." Nooo, to jest jakiś sposób na zatrudnienie
          bezrobotnyc
          > h
          > niezadługo specjalistów z WSI ;-)

          Wystarczy spytac. A z kłamca i nieszczerym tez odradzam chajtanie.
          • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 15:12
            Tak jest! Żołnierz dziewczynie nie skłamie!
            • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 15:14
              Tylko nie wszystko jej powie :)
            • mala.mi74 Re: He did it.. 15.12.05, 16:07
              3promile napisał:

              > Tak jest! Żołnierz dziewczynie nie skłamie!

              Ciebie kijem od szczotki bym nie tkneła.
              Znam się na ludziach.
              • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 16:15
                mala.mi74 napisała:
                Ciebie kijem od szczotki bym nie tkneła.

                Wiesz, mała, nie deklaruj się tak, bo potem będzie ci wstyd, jak zaiskrzy i
                tenteges... ;-)
                • mala.mi74 Re: He did it.. 15.12.05, 16:17
                  3promile napisał:

                  > mala.mi74 napisała:
                  > Ciebie kijem od szczotki bym nie tkneła.
                  >
                  > Wiesz, mała, nie deklaruj się tak, bo potem będzie ci wstyd, jak zaiskrzy i
                  > tenteges... ;-)
                  Fu, chyba musieliby mnie uspic i to na zawsze
                  • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 16:18
                    Miałaś nie odpisywać na gópoty i co? Wychodzi, że coś z tego będzie...
                    • mala.mi74 Re: He did it..hehe 15.12.05, 16:23
                      3promile napisał:

                      > Miałaś nie odpisywać na gópoty i co? Wychodzi, że coś z tego będzie...

                      nareszcie przyznałes sie ,że wypisujesz głupoty (a nawet gópoty!) hehehe,
                      masz racje daruje sobie gadki o niczym z Toba, to ponizej mego poziomu,
                      szkoda tylko,że w tym watku tyle"koperkowych dialogów" ,a zadncy h konkretnych
                      rad. Jak ktoś radzic nie potrafi to chyba sam sobie z zyciem tez nie radzi???
                      • 3promile Re: He did it..hehe 15.12.05, 16:26
                        Taaa... a udzielanie mądrych rad wyczytanych wcześniej w kobiecojęzycznych
                        brukowcach jest takie proste - przecież nie ponosi się za to żadnej
                        odpowiedzialności ...
                        • mala.mi74 nie czytam brukowców mam własny rozum n/t 15.12.05, 16:27
                          • 3promile Re: nie czytam brukowców mam własny rozum n/t 15.12.05, 16:30
                            Odbieram raczej jako sferę życzeniową, ale nie załamuj się - święta blisko, może
                            Mikołaj co nieco podrzuci.
                            • silvya Re: nie czytam brukowców mam własny rozum n/t 15.12.05, 16:34
                              Że się wetnę. W święta podobno Gwiazdor a nie Mikołaj albo nawet Kevin co rok.
                          • normaalka Re: nie czytam brukowców mam własny rozum n/t 15.12.05, 21:46
                            Warto brać pod uwagę każdą opinię. Decyzja i tak należy do Ciebie, a co idzie
                            za tym - odpowiedzialność.
                      • supaari Re: He did it..hehe 15.12.05, 19:05
                        mala.mi74 napisała:


                        > szkoda tylko,że w tym watku tyle"koperkowych dialogów" ,a zadncy h
                        konkretnych
                        > rad. Jak ktoś radzic nie potrafi to chyba sam sobie z zyciem tez nie radzi???
                        >

                        Konkretne rady zostały podane! Obrosły jednak w wątpliwe twierdzenia i
                        stąd "koperkowe dialogi"! One są takie milusie, choć mało przydatne
                        założycielom.
                        Mi się trudno wypowiadać, bo jak powiem, żeby założycielka zastanowiła się nad
                        własną (!) przysięgą, to mi ktoś zarzuci, że męski szowinizm urządzam! I że
                        inaczej bym pisał, gdyby to "ona" zrobiła "skok w bok".
                        • mala.mi74 Re: He did it..hehe 15.12.05, 21:09
                          supaari napisał:

                          > mala.mi74 napisała:
                          >
                          >
                          > > szkoda tylko,że w tym watku tyle"koperkowych dialogów" ,a zadncy h
                          > konkretnych
                          > > rad. Jak ktoś radzic nie potrafi to chyba sam sobie z zyciem tez nie radz
                          > i???
                          > >
                          >
                          > Konkretne rady zostały podane! Obrosły jednak w wątpliwe twierdzenia i
                          > stąd "koperkowe dialogi"! One są takie milusie, choć mało przydatne
                          > założycielom.
                          > Mi się trudno wypowiadać, bo jak powiem, żeby założycielka zastanowiła się
                          nad
                          > własną (!) przysięgą, to mi ktoś zarzuci, że męski szowinizm urządzam! I że
                          > inaczej bym pisał, gdyby to "ona" zrobiła "skok w bok".

                          Cos Ty ,jak na mój gust, za często rozmyslasz co tez sobie inni o Tobie pomysla
                          lub powiedzą...a szkoda,bo to duza strata...
                          • supaari Re: He did it..hehe 15.12.05, 22:31
                            mala.mi74 napisała:
                            > Cos Ty ,jak na mój gust, za często rozmyslasz co tez sobie inni o Tobie
                            pomysla
                            >
                            > lub powiedzą...a szkoda,bo to duza strata...

                            Rozumiem, że jak ktoś na forum poruszył jakiś temat, to można mu z grubej rury
                            walnąć i prosto z mostu. Czasami jednak jest to trudne, bo nie wiadomo co to za
                            człowiek. Gdybyś Ty wyskoczyłą z takim problemem, to napisałbym to, co
                            napisałem wyżej. W innych przypadkach użyłbym innych argumentów.
                            A pisząc o tym, że wszystko, co mógłbym napisać, już się pojawiło, miałem na
                            myśli także (nawet głównie) Twój post.
                            Pozdrówka :-)
                        • normaalka Re: He did it..hehe 15.12.05, 21:56
                          supaari napisał:

                          > Mi się trudno wypowiadać, bo jak powiem, żeby założycielka zastanowiła się
                          nad
                          > własną (!) przysięgą, to mi ktoś zarzuci, że męski szowinizm urządzam! I że
                          > inaczej bym pisał, gdyby to "ona" zrobiła "skok w bok".
                          Sądzę, że nie tak ważny jest skok w bok, lecz jak się skakało. To test dla
                          dwojga, a może i trojga osob. Każdy wzbogacił się o pewną wiedzę o sobie i o
                          małżonku, także o związku. Teraz liczy się tylko, co z nią zrobią. To jest
                          istota problemu.
      • mala.mi74 Re: He did it.. 15.12.05, 15:09
        A co rady to: warto dac mu szanse, rozmawiac, byc swiadomym czemu tak się
        dzieje w Waszym malżenstwie, dlaczego on jest taki a nie inny (do nancy boya-
        zdrada nie jest zakodowana w genach!) co ma wplyw na to ,że nie potrafi byc
        stały w związku( jest z rozbitej rodziny? jaki mial kontakt z ojcem?), ale nie
        warto naiwnie myslec,że od razu się zmieni lub że w ogole się zmieni.
        • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 15:17
          A ja powiem brutalnie: przestała mu dawać, to poleciał do pogotowia...

          A przestała, bo się pokłócili, ale jak widać zaprzestanie dawania to nie jest
          lekarstwo na kryzysy małżeńskie.
          • silvya Re: He did it.. 15.12.05, 15:50
            Powiem więcej. Zaprzestanie dawania rodzi kryzysy małżeńskie.

            • normaalka Re: He did it.. 15.12.05, 15:59
              W sam raz odwrotnie.
          • normaalka Re: He did it.. 15.12.05, 15:58
            Obowiazuje wzajemnosc dawania i brania.
          • aktsieta Re: He did it.. 15.12.05, 16:24
            A karawana jedzie dalej
        • Gość: ferment Re: He did it.. IP: *.chello.pl 15.12.05, 15:58
          mala.mi74 napisała:

          > A co rady to: warto dac mu szanse, rozmawiac,
          zrobić badania w kierunku...

          i poczekać na wyniki, a potem zobaczymy
        • nancyboy Re: He did it.. 16.12.05, 12:37
          > do nancy boya - zdrada nie jest zakodowana w genach!
          A jakiś argument za tym przamawia czy tylko "bo ja tak chcę"?
    • Gość: ferment Re: He did it.. IP: *.chello.pl 15.12.05, 16:08
      Poklcilismy sie a i ostatn
      cierpielismy na maly kryzys lozkowy - pojechal do niej i ja przerż..ł
      >
      > To prawda - jak wiadomo wina zawsze lezy po dwoch stronach, ale wiesz...rozumie
      > m
      > jakby poscil przez 5 czy 10 lat malzenstwa, ale on mial mnie pod reka, a
      > siegnal po tą co go tak łatwo zwiodła:(

      -----------------

      ale on mial mnie pod reka
    • mataszka Re: He did it.. 15.12.05, 16:10
      dlazcego tu sie wywala co ktos napisal
      • psychcio Re: He did it.. 15.12.05, 16:28
        mataszka napisała:
        > dlazcego tu sie wywala co ktos napisal
        Bo nizrównoważony admin musi się dowartoąściować, na zasadzie "dajcie mi
        władzę, a ja was urządzę" :)))
        • mataszka Re: He did it.. 15.12.05, 16:30
          Nie było mnie dwa lata, wrocilam, a tu takie cos...
        • psychcio Adminie odszczekuję, odszczekuję ... 15.12.05, 16:34
          psychcio napisał:
          > Bo nizrównoważony admin musi się dowartoąściować, na zasadzie "dajcie mi
          > władzę, a ja was urządzę" :)))

          Pop..ły mi się fora:((( Przy mojej zachwianej psychice to nie dziwota,
          myślałem, że to F Mężczyzna:((
          Do adminów tego(!!!!) forum nie mam zastrzeżeń!!!! Zresztą mało tu pisuję.
          • silvya Re: Adminie odszczekuję, odszczekuję ... 15.12.05, 16:37
            Cze psychcio.
            • psychcio Re: Adminie odszczekuję, odszczekuję ... 15.12.05, 16:55
              silvya napisała:
              > Cze psychcio.
              Siemanko :)))
    • mairki Re: He did it.. 15.12.05, 16:31
      Z tego co piszesz wynika ,że to nie jest wielka miłość z jego strony. Młody
      żonkoś szuka ukojenia w ramionach byłej dziewczyny, wzruszyłam się.
      Moje zdanie jest takie - szkoda Twojej młodości i cennego czasu na ratowanie
      tego małżeństwa, czasami po prostu nie warto zawracać sobie głowy i innych
      części ciała nieodpowiednimi mężczyznami. Nie brnij w to bo będzie coraz gorzej.
      • audimaster Re: He did it.. 15.12.05, 16:38
        Znasz tylko wypowiedz jednej ze stron.
        • mairki Re: He did it.. 15.12.05, 16:43
          Oczywiście i znam postępek drugiej strony. Takie jest moje zdanie kierowane do
          jednej ze stron.Decyzja i tak należy do niej.
          • aniolek_81 Re: He did it.. 15.12.05, 16:43
            mairki napisała:

            Oczywiście i znam postępek drugiej strony. Takie jest moje zdanie kierowane do
            jednej ze stron.Decyzja i tak należy do niej.

            biedna ona...
            • mairki Re: He did it.. 15.12.05, 16:48
              Aniołku,jak sobie pościelesz... itd.
              • psychcio Re: He did it.. 15.12.05, 17:06
                mairki napisała:
                > Aniołku,jak sobie pościelesz... itd.

                Tu raczej pasuje "...z kim sobie pościelesz..." :)))
                • mairki Re: He did it.. 15.12.05, 17:11
                  Masz rację to pasuje zdecydowanie lepiej :)
            • normaalka Re: He did it.. 15.12.05, 22:00
              aniolek_81 napisała:

              > biedna ona...
              Wie na czym stoi.To jest kasa.
    • psychcio Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowiem :) 15.12.05, 16:46
      aniolek_81 napisała:
      > .... Poklcilismy sie a i ostatnio cierpielismy na maly kryzys lozkowy ...

      Zrobiliście sobie zapasy psychiczne [kto kogo przetrzyma:)] - głupiej nie było
      moża postąpić!!
      Facet miał zachwianą równowagę psychiczno-seksowną i bodziec otrzymany
      od "zdziry" spowodował eksplozję. To normalne zjawisko u zdrowego człowieka,
      rozumiejąc pod tym mianem również kobiety!
      Gdyby w trakcie długotrwałego "postu" ktoś ciebie molestował, to pewnikiem też
      byś uległa, a potem pisała posty w tonacji "Zdradziłam, pomóżcie ..."
      Dajcie sobie po buziaku i przez "łykend" nie wychodźcie z łóżka:)))
      Powodzenia!
      • silvya Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 17:08
        Jak go wymęczy( w sensie da mu do bólu) to więcej nie pójdzie do tej zdziry.
        • yoma Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 17:12
          Jak go organ zacznie boleć od nadmiernego zużycia?
          • silvya Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 17:14
            Albo od zżucia?
            • silvya Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 17:14
              Fe paskudna jestem.
              • aniolek_81 Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 17:16
                nie mniej niz on, wiec sie nie przejmuj:)

                silvya napisała:

                > Fe paskudna jestem.
                • silvya Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 17:18
                  No ale dasz mu szansę czy nie?
                  • aniolek_81 Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 17:20
                    silvya napisała:

                    > No ale dasz mu szansę czy nie?


                    Najpierw musze sprawdzic czy moja nadszarpnieta psychika zniesie wogole jego
                    widok.
                  • psychcio Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 17:21
                    silvya napisała:
                    > No ale dasz mu szansę czy nie?

                    A po cholerę mu szansa? Dać mu d..y i będzie git.
                    To ostatnie dawanie należy systematycznie powtarzać:)))
        • psychcio Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 17:18
          silvya napisała:
          > Jak go wymęczy( w sensie da mu do bólu) to więcej nie pójdzie do tej zdziry.

          Pójdzie znowu - jeżeli w żonie znowu zwycięży zawziętość. Pójść musi, gdyż w
          przeciwnym wypadku może mu coś pierdyknąć z nadciśnienia ....
          Pójdzie do tej samej, bo zna drogę i nie będzie się musiał męczyć podchodami.
          Chłopy to leniwce:))
          • silvya Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 17:40
            To jakby mu pierdyknęlo, wylewu dostanie i już mu nie stanie. (Przepraszam za
            nazywanie rzeczy po imieniu.)
            • psychcio Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 17:52
              silvya napisała:

              > To jakby mu pierdyknęlo, wylewu dostanie i już mu nie stanie.

              Niekoniecznie! Po wylewie może mu permanentnie stać, ale on nie będzie wiedział
              co z tym słupem zrobić:(( A poza tym .... spróbuj zrobić siusiu mając
              erekcję :))) Nie wiadomo co gorsze!
              • yoma Re: Skoro tu wlazłem przez pomyłkę to się wypowie 15.12.05, 18:03
                Psychciu, priapizm jest uleczalny :)))
    • Gość: zenka Re: He did it.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 17:22
      Tak między Bugiem a prawdą, gdyby wszystkie małżeństwa, w których doszło do
      skoku w bok miały zaraz pędzić po rozwód, to sądy pękałyby w szwach.

      Problemy w małżeństwie się rozwiązuje, a nie milczy i brnie w to jeszcze
      bardziej. Jeśli autorka wątku odsunęła małżonka od łoża, to ma tego efekty.
      Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Nietety.
      • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 17:23
        Ktoś kiedyś powiedział, że przy jednej dziurze to i kot zdechnie.
        • marysia75 Re: He did it.. 15.12.05, 17:27
          3promile napisał:

          > Ktoś kiedyś powiedział, że przy jednej dziurze to i kot zdechnie.

          To byla przenosnia:)
        • Gość: zenka Re: He did it.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 17:35
          Nooo... Z jednej sztachety tez płotu nie sklecisz...
      • marysia75 Re: He did it.. 15.12.05, 17:29
        Gość portalu: zenka napisał(a):

        Jeśli autorka wątku odsunęła małżonka od łoża, to ma tego efekty.
        > Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Nietety.

        Jak odsunac, to juz lepiej od stolu?:)
        • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 17:30
          Jak pójdzie do McDonalda, to nie zgrzeszy...
          • aniolek_81 Re: He did it.. 15.12.05, 17:35
            Juz dajcie spokój z tym odsunieciem - kochalismy sie pewnie dzien czy dwa
            wczesniej - tylko ostatnio jakos sie nie kleilo, nie tak jak kiedys - zawsze
            mnie wychwalal pod niebiosa, wiec nie robcieze mnie dewotki.

            3promile napisał:

            > Jak pójdzie do McDonalda, to nie zgrzeszy...
          • marysia75 Re: He did it.. 15.12.05, 18:05
            3promile napisał:

            > Jak pójdzie do McDonalda, to nie zgrzeszy...

            To dopiero bylby upadek:)
      • aniolek_81 Re: He did it.. 15.12.05, 17:32
        no wlasnie tak mysle - dlatego pierwsze kroki nie byly do sadu, tylko w glab
        swoich mysli, rozmowy z nim przez telefon, wyrzucenie z krzykiem wszystkiego,
        nawet ten topic na forum - cudze rady-to akurat nie sposob na rozwiazanie
        swoich probelmów, ale poszukiwanie.

        swoja drogą - nie spodziewalam sie tak szerokiego odzewu - zdrada to jak widac
        hodliwy temat..
        • 3promile Re: He did it.. 15.12.05, 17:37
          CHodliwy chodliwy, żeby nie rzec "przechodzony"
        • psychcio Re: He did it.. 15.12.05, 17:37
          aniolek_81 napisała:

          > ... - zdrada to jak widac hodliwy temat..

          Zdrada zdarza się b. często, z tym że kobiety robią to częściej:((
          Proponuję wizytę u psychologa, specjalisty od problemów rodzinnych.
          Podejrzewam, że sama sobie z tym nie poradzisz - to był dla ciebie zbyt duży
          wstrząs.
          • aniolek_81 Re: He did it.. 15.12.05, 17:39
            niestety - tez tak mysle. chyba potrzebuje wsparcia z zewnatrz. choc zawsze
            uwazalam ze mam jaja.

            psychcio napisał:
            > aniolek_81 napisała:
            > > > ... - zdrada to jak widac hodliwy temat..
            > > Zdrada zdarza się b. często, z tym że kobiety robią to częściej:((
            > Proponuję wizytę u psychologa, specjalisty od problemów rodzinnych.
            > Podejrzewam, że sama sobie z tym nie poradzisz - to był dla ciebie zbyt duży
            > wstrząs.
            • psychcio Re: He did it.. 15.12.05, 17:47
              aniolek_81 napisała:

              > ... choc zawsze uwazalam ze mam jaja.

              Zwykle tak myślą o sobie osoby despotyczno-energiczne - do czasu pojawienia się
              prawdziwie dużego problemu/nieszczęścia;)
              Daj sobie spokój z dyskusjami na forum - nikt ci tu nie pomoże, bo nikt nie zna
              wszystkich okoliczności. Walnij teraz kielicha, a jutro do DOBREGO psychologa!
            • Gość: ferment Re: He did it.. IP: *.chello.pl 15.12.05, 17:57
              aniolek_81 napisała:
              zawsze
              > uwazalam ze mam jaja.

              Znaczy hermafrodyta?
          • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 17:41
            > Zdrada zdarza się b. często, z tym że kobiety robią to częściej:((

            Mam powiedzieć wierszyk?
            • psychcio Re: He did it.. 15.12.05, 17:49
              yoma napisała:
              > Mam powiedzieć wierszyk?

              Tak, ale pod warunkiem, że będzie nieprzyzwoity :))
              • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 18:02
                Bo tu jest dużo hołoty z FG, a tam już go dawałam.
                • psychcio Re: He did it.. 15.12.05, 18:13
                  yoma napisała:
                  > Bo tu jest dużo hołoty z FG, a tam już go dawałam.

                  Nie przejmuj się hołotą:))
                  Wytworne państwa czekają na utwór poetycki [wszakże nieprzyzwoity];)
                  Siem prodókój!!
                  • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 18:15
                    Często niewinne żony małżonkowie łają,
                    Że im rogi na głowie, jak satyrom, dają.
                    Niechby każdy swej spytał, wiem, co mu odpowie:
                    Niech będzie róg gdzie trzeba, nie będzie na głowie.
                    • psychcio Re: He did it.. 15.12.05, 18:22
                      yoma napisała:
                      > Często niewinne żony małżonkowie ....

                      Samo życie:)))
                      • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 18:25
                        Dlatego też mi się przypomniał ten wierszyk ;)
    • mary.kazmiersky Re: He did it.. 15.12.05, 18:41
      wybacz. boli ale wybacz.
      jesli na prawde zaluje.
      • aniolek_81 Re: He did it.. 15.12.05, 19:00
        on? żałuje.bardzo.
        tylko czy ja umiem wybaczyc?

        mary.kazmiersky napisała:

        > wybacz. boli ale wybacz.
        > jesli na prawde zaluje.
    • psychcio Uprzejmie informuję zainteresowanych tematem .... 15.12.05, 18:46
      że tu też możecie sobie poużywać :)))
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=33541796
      • 3promile Re: Uprzejmie informuję zainteresowanych tematem 15.12.05, 18:49
        Eee tam, "Psychologia" - żeby tak było Forum Psychopatia, to co innego!
      • yoma Re: Uprzejmie informuję zainteresowanych tematem 15.12.05, 18:52
        Psychcio, ty sadysto...
    • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 19:27
      A płynie z tego morał: gdyby się nie przyznał, tragedii by nie było.
      • normaalka Re: He did it.. 16.12.05, 14:46
        Kto skradnie, a schowa ładnie...
    • Gość: zenka Re: He did it.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 21:30
      A swoją drogą ciężko mi jest sobie wyobrazić, że facet, nieprzyłapany na
      gorącym uczynku, postawiony pod ścianą li tylko na podstawie jakichś poszlak
      mówi,, sorry kochanie! Jestem palant, debil i ostatni gnój, bo w chwili
      słabości pojechałem do tej ździry X i ją przerżnąłem!''

      Ścieeeeema jakaś!
      • yoma Re: He did it.. 15.12.05, 23:02
        Mogło tak być, mógł dostać aż takich wyrzutów na sumieniu...
        • Gość: zenka Re: He did it.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.05, 00:23
          Musi nietypowy jakiś...
    • Gość: Raul we did it again and again...& again IP: 5.5R* / *.ddc.dal.earthlink.net 16.12.05, 00:31
    • antediluvian Re: He did it.. 16.12.05, 11:39
      Faceci to tylko zwierzeta ulegl raz ulegnie i drugi imo nie ma second chance..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka