Dodaj do ulubionych

wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!!

    • bianna Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 08.02.06, 20:03
      Jestem z tych "mięsnych", ale mój chłopak nie je mięsa. Nie dla ideologii - po
      prostu nie lubi i to od dzieciństwa. Ja próbowałam tak dla oszczędności również
      nie jeść mięcha, bo po co gotować na dwa gary??? Niestety wpadłam w anemię, a
      żywiłam się tak samo jak i on..... Czasem więc skubnę jakiegoś kurczaczka :)
      Co do żywienia, to większość rodziny mojego faceta mięska nie konsumuje.
      Uwielbiam ich imprezy rodzinne, robią pyyszne żarcie!!!! W moim domku dla
      faceta robi się zawsze coś dodatkowego bezmięsnego, bo wszyscy inni mięsko
      jedzą. Oczywiście zawsze jest kupa śmiechu, bo nigdy nie omieszkają porównać go
      do mojej świnki morskiej - wszakże żywią się podobnie :)))Ale pamięta się o tym
      i akceptuje. Ja przy nim nauczyłam się jeść wiele warzyw, których do tej pory
      nie znałam, a które są przepyszne. Zrozumiałam, że obiad to nie tylko
      ziemniaki, kawał mięcha i surówka. Teraz mam już całkiem gruby zeszyt przepisów
      i lubię eksperymentować. Mięso traktuję jako dodatek, a nie danie główne.
    • malinovo Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 08.02.06, 22:47
      moim ulubionym tekstem jest:
      -moze zjesz z nami obiad?
      *nie. dziekuje,ja nie jem miesa.
      -to moze chociaz zjesz ziemniakow z sosem?
      • voytecq Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 09.02.06, 08:06
        Czołem!
        A ja nie jem mięsa zaledwie od pół roku. A że stary ze mnie koń (35) to moja
        decyzja wzbudziła liczne komentarze/dyskusje/pytania wśród "krewnych i
        znajomych królika". Ale myślałem, że będzie gorzej. Nawet mój moherowy
        staruszek jakoś to przełknął i podszedł do tego z humorem. Przyjaciele i
        znajomi trochę się podśmiewali, ale w sumie pełen szacunek - nikt mi mięsa nie
        wciska, nie namawia, jeśli idę na spotkanie to bezmięsne danie stoi wśród
        parówek.
        Trochę gorzej było u rodziny żony - tradycyjnej wiejskiej familii schabowej z
        kapustą. Tu spojrzeń "o zgrozo" i przekonywań było więcej, ale też ich już
        przyzwyczaiłem. nie akceptują mojej diety, ale i nie wciskają mięsa na siłę.

        Summa summarum - w moim przypadku społeczeństwo wkazało się wysoką tolerancją i
        urosło w moich jaroszych oczach o dobre pół metra :)
      • Gość: dirgone Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.chello.pl 09.02.06, 09:14
        heh, to chyba najczęstsze zdanie, jakie zdarzało mi się w przeszłości słyszeć.
        Jeszcze jedno to "ale przecież jak raz zjesz, to nic się nie stanie"
    • Gość: Justyna Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 11:20
      Czesc!!! Mam ten sam problem. Co ja robię w takich sytuacjach??? Zjadam
      wszystkie dekoracje i ozdoby, które sa na stole no i które nadaja sie do
      jedzenia.
    • egradska Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 09.02.06, 15:09
      przyznaje, ze delikatnie usuwam wszelkie cząstki nieboszczyków, jesli to
      możliwe i nawet nie próbuje rozmowy na ten temat, bo mięsożercy są
      niereformowali pod tym względem, a wolę uniknąć dobrych rad i czarnych proroctw
      co do mojego zdrowia, ha, ha, ha! wegetarianką jestem od 1988 r. i zadnych
      problemów ze zdrowiem nie mam, za to nabawilam sie alergii na rozmowy na ten
      temat z chcącymi-dla-mnie-jak-najlepie-życzliwymi-osobami!
      • agatka76 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 09.02.06, 21:51
        Ja nie jem miesa, a moj maz owszem. Wydawalo by sie ze to problem, bo maz diety
        zmienic nie zamierza, ja swojej rowniez nie. Ale jak sie okazuje mozna. Ja
        gotuje "na dwa garnki" (doslownie - na mieso mam osobne); zarowno potrawy
        wegetarianskie jak i miesne gotuje dobrze (wg. relacji "zjadaczy", bo ja
        oczywiscie nie probuje tych miesnych) i zyjemy sobie przyjemnie i bez
        konfliktu. Dodam, ze ja nikogo od "padlinozercow" nie wyzywam i od innych
        rowniez oczekuje szacunku. Dla gosci gotuje potrawy, ktore wiem ze lubia - w
        koncu sama zapraszam "miesozercow", wiec nie mam sie co obrazac na ich
        preferencje kulinarne czy filozoficzne nastawienie. Jesli ja jestem gdzies
        zaproszona, zazwyczaj sa potrawy bezmiesne specjalnie dla mnie a jak nie to jem
        kromke chleba i salatke - w ogole nie widze problemu.. Natomiast jak juz pare
        osob pisalo, czasem zdarzaja sie motywy dosyc denerwujace - np. sugestje, zeby
        wyjac z zupy mieso, bo “bulion przeciez mozesz”. Sytuacja taka zaistniala u
        moich rodzicow - maz dlugo sie glowil jakby im to raz na zawsze wyjasnic (bo
        ile razy mozna...) i w koncu porownal to do jedzenia dan z np. psow (co w
        niektorych kulturach jest jak najbardziej na miejscu) - "wyjmij psine z zupy,
        bo bulion przeciez mozesz"... Dodam, ze moi rodzice sa wielkimi milosnikami
        psow.… Od tego czasu jak reka odjal...
    • e_katt Co robić? Otóż można 09.02.06, 22:49
      pić elegancko wodę z cytrynką i skubać listek sałaty, która za garnir półmiska
      z wędlinkami robi robi. Wreszcie pani domu nie będzie miała (po imprezie)
      dylematu: wyrzucić czy nie wyrzucić tę nędzną sałatę, na której szyna leżała?
      (...chociaż, chyba taka sałata-posłanie_wędlinek_przecudnie_więdnących też nie
      podcodzi wege?..;-//


      A poważniej: zawsze znajdzie sie coś do jedzenia, co mięsożerni traktują jako
      dodatek do mięcha (ryż, makaron, ziemniaki) plus jakiś sos. I sałatka pewnie
      też. No, ale jeśli naprawdę nic roślinnego nie uświadczy się na stole, to
      wymawiamy sie kłopotami żołądkowymi i prosimy o gorzką herbatkę. Obejdzie sie
      bez wymownych spojrzeń ("..ty to zawsze inna byłaś" i "odstajesz od reszty,
      ech.."), a istnieje szansa, że pani domu zaopiekuje się tobą troskliwie i może
      jakieś sucharki albo biszkopty wygrzebie.


      Ponadto zostaje jeszcze jedna kategoria: desery. Co prawda ja ze słodyczy to za
      śledziami optuję, ale jak nic innego nie pozostaje.. Bierze się słodkiego tortu
      (jeszcze lepiej jednak, gdyby na deser sery były...), się zapycha człek i
      zapija kawą. Trudno. Trza jakoś tam docenić, że się gospodyni narobiła, nastała
      we kuchni i w ogóle, że się postarała.


      A poza tym jeszcze uwaga: człek (wege czy nie) nie przychodzi w gości się
      nażreć. I winny o tym obie strony pamiętać: zapraszana i zapraszająca. Dlatego
      ta pierwsza nie robi kłopotu, błagając gospodarzy o kotlet z grzybów (bo
      mielonego to ona nieee..), a ta druga nie karci i nie rzuca wymówkami,
      że "..ochach, a ty znowuż nie jesz?! no jak to? dlaczego? ...jesteś
      wegetarianką? ech". Bo to zwyczajnie niekurturarne i kropa.
    • Gość: warzywkożerca :) Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 00:07
      Praktycznie wygląda to tak, że ci, u których bywam, wiedzą, że nie jem mięsa.
      Więc kiedy mają życzenie mnie gościć, przygotowują także rzeczy wegetariańskie.
      Zawsze możesz zjeść ziemniaczki i warzywka, a za padlinkę podziekować, nie
      przesadzajmy :-)

      Co do "urażania pani domu". Wybacz, ale to jakiś absurd, Jeśli ktoś się obrazi,
      wiedząc, że jesteś wegetarianką, jest pozbawionym wrażliwości matołem, a tym
      samym jego "obraza" nie jest Twoim problemem. W Polsce przyjęło się, że to
      wegetarianin ma sie tłumaczyć z wegetarianizmu. Może czas z tym skończyć? Po
      prostu jasno poinformuj gospodarzy, że nie jesz mięsa. W przypadku, który
      opisałaś, nie popisali się Twoi rodzice, którzy powinni byli wcześniej panią
      domu o Twoim wegetarianizmie poinformować. A jeśli poinformowali, a ona to
      zlekceważyła, jest osobą delikatnie rzecz ujmując źle wychowaną.

      Pozdrawiam.
      • Gość: miluszka Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 12:11
        Nie jest absurdem liczenie się z dobrym sampopoczuciem pani domu. Ja sama
        kiedyś zjadałam u przemilej gospodyni sałatkę z dodatkiem krabów, ( odkładając
        dyskretnie kawałki krabów na bok), bo ona ją zrobiła specjalnie dla mnie, "bo
        ja nie jem mięsa , to pewnie ryby mogę". A ja nie jem miesa z nie z powodów
        dietetyczno- zdrowotnych ( mój żołądek pewnie strawiłby i piłkę tenisową),
        tylko ideologicznych. I wszyscy ci, którzy nie jedzą miesa z powodow
        ideologicznych,a nie zdrowotnych powinni uważać za istotne nie sprawianie
        przykrości tym, którzy chcą nas ugościć.
        • Gość: warzywkożerca Absolutnie się nie zgadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 20:29
          Po pierwsze mięsa nie je się z powodów etycznych, a nie "ideologicznych".

          Po drugie psim obowiazkiem człowieka podejmującego gości po raz pierwszy jest
          dowiedziec się wcześniej co jest ewentualnie wykluczone z powodów religijnych,
          etycznych lub zdrowotnych. To należy do dobrego tonu. Jeśli ktoś myśli jak
          Twoja gospodyni "nie je miesa, to ryby pewnie może", daje dowód ignorancji.
          Choćby była nie wiem jak miła, zachowała się nieco niestosownie.

          Nie jest rola wegetarianina jeść mięso lub udawać, że je się mięso lub
          pracowicie wybierać mięso z sałatki tylko i wyłącznie dlatego, że gospodarz nie
          był łaskawy wcześniej się tym zainteresować. W gruncie rzeczy to on sprawia
          przykrość gościom, bo stawia ich w niezręcznej sytuacji.

    • Gość: mortishia Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.system.szczecin.pl 10.02.06, 10:00
      moj ojciec jest wegeterianinem, z racji tego cała bliższa i dalsza rodzina, na
      każde spotkanie przygotowuje jakieś bezmięsne potrawy, zazwyczaj są to ryby w
      najróżniejszej postaci tak, ze nie ma większego problemu z przygotowaniem tego.
      Rodzina jest przyzwyczajona i ojciec nigdy po imprezie nie zostaje głodny:P
      Moja babcia za to większośc potraw robi w wersji podwójnej: dla mięsożerców i
      wegetarian i wierzcie mi obie wersje sa tak samo dobre:)
    • Gość: Ewa Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 02:09
      Jako mięsożerca wiem i rozumiem - i na wszelki wypadek pytam, czy ludzie
      zaproszeni do nas do domu pierwszy raz nie mają jakiś wymagań co do menu grilla
      lub kolacji.
      Pytam zwykle dodatkowo o restrykcje - bo wiem że wśród ludzi nie jedzących mięsa
      są tacy co czasem "zniosą" danie rybne lub z owoców morza.
      Jeśli nie jedzą mięsa - dostaną z grilla faszerowaną paprykę lub bakłażan,
      postny żurek ewentualnie warzywne pierożki samosa.
      Lub zwykły polski naleśnik z serem i leniwe pierogi.
      Nie znoszę tylko obnoszenia się ze swoim wegetarianizmem i nakłanianie mnie mnie
      na niejedzenie mięsa.
    • Gość: Ania Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.02.06, 12:16
      Odkąd pamiętam nie lubiłam mięsa pod żadną postacią. Na szczęście moja mama
      szybko przestała mnie nim uszczęśliwiać na siłę, pomimo sprzeciwów rodzinki, że
      dziesięciolatka przecież musi jeść mięso, bo inaczej niechybnie czeka ją śmierć
      głodowa. Przeżyłam i dobrym zdrowiem się cieszę :).

      Irytują mnie teksty w stylu "spróbujesz moich pysznych zrazików to ci zaraz
      ochota na mięso wróci" albo "nie wiesz co tracisz". Ja nikomu nie wymyślam
      od "bezdusznych zjadaczy padliny" ani na siłę nie wciskam kotletów z soczewicy
      i tak samo oczekuję poszanowania dla moich upodobań żywieniowych.

      Na proszonych obiadkach staram się nie robić zamieszania wokół swojej osoby -
      większość rodziny i znajomych szykuje coś bezmięsnego dla mnie, a nawet jeżeli
      nie to przecież zawsze są jakieś ziemniaki i surówka. Tylko do sałatek
      podchodzę z pewną dozą nieufności, bo już nie raz okazało się, że "przecież ta
      sałatka jest prawie wegetariańska - trochę tylko w niej szyneczki".

      Na codzień przyrządzam mięso dla mojego męża a on sobie tylko ewentualnie sam
      doprawia do smaku. Moi goście też zawsze mięso dostaną.

      Przegięcie w żadną stronę nie jest dobre. Żyj i daj żyć innym.
    • Gość: kit-e-kat Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.06, 13:29
      Wiem, czym sa ciągle powtarzajace się pytania : "to co ty jesz?!"... jednak -
      na szczescie jest ich coraz mniej, coraz mniej ludzi sie dziwi..
      Mam 20 lat, ostatni raz jadłam coś miesnego 8 lat temu ( przy czym nie jem tez
      ryb,jajek galaretek itp;) a wyniki krwi itp badan mam lepsze od tych osob,
      ktore jedza mięso. <lekarze nie mogą w to uwierzyc, ze jestem wege:>
      Niejedzenie miesa zaczelo sie w moim przypadku jeszcze w przedszkolu, ale
      dzielne panie przedszkolanki wpychaly mi schabowego siła; za to w domu rodzice
      nigdy nie zmuszali mnie do jedzenia tego, czego ani moj zoładek, ani mozg- nie
      tolerował.
      moi znajomi to tez wegetarianie, wymieniamy sie przepisami... czesto rozmawiamy
      o jedzeniu. moge powiedziec, ze bycie wege to czesc mojego zycia, nawet tego,
      jaka jestem.
      ale- nie chce nikogo "nawracac "; jesli ktos je i jest mu z tym dobrze- nie mam
      nic przeciwko.
      pozdrawiam mieso- i roslinożerców;))
    • Gość: zdrowy Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.06, 23:01
      Co robić? Przestać się wygłupiać i zacząć się zdrowo odżywiać. Nie pisz, że
      jestem nietolerancyjny. Znam już takich wegetarian, których co parę miesięcy
      zabiera pogotowie.
      • jasmina_tdi Przemoc w rodzinie 11.02.06, 23:49
        Od razu tak mi się skojarzyło - przemoc w rodzinie. Prawie wogóle nie jem mięsa
        od zawsze, bo nie lubię, brzydzę się itp. Moja rodzona matka patrzy na mnie jak
        na kosmitę, pomimo, że przez 30 lat mogłaby w końcu złapać, że nie zjem tego,
        co ugotowała. Ze porzygałam się po raz pierwszy po szyneczce, jak miałam rok, i
        porzygam się za kolejne 100 lat. Hordy zdziczałych ciotek czy starszych
        znajomych (nie moich osobistych znajomych) SIŁĄ wciskają mi na talerz
        kotleciki, odmowę traktując jak osobistą obrazę. Na nic tłumaczenia, na nic
        odstawianie "pyszności" Rozpoczyna się godowy taniec wokół stołu rozszalałej
        pani domu, która na moich oczach zmienia się w jakieś otępiałe monstrum. Jesli
        jakimś cudem uda mi się odmówić, z miejsca startuje spektakl "to co ty w takim
        razie jesz, ty wogole nic nie jesz kokokokokoko..." I tak k...mać za każdym
        razem od początku.

        Co ciekawe problem wystepuje tylko w pewnym wieku, tak jak napisałam. Z
        młodszymi mam święty spokoj, nikogo nie obchodzi co i jak jem. Czasem się
        zastanawiam, ile czasu mi jeszcze zostało, zanim popadne w otępienie i znajomym
        będę przemocą wciskać np. śledzie, no "bo tak".
        • Gość: zdrowy Re: Przemoc w rodzinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.06, 18:34
          Jeśli rzeczywiście nie możesz z jakichś powodów jeść mięsa, to sprawa jest
          oczywista. Pisząc poprzedni post miałem na myśli rzesze młodych ludzi, lub
          bardzo młodych ludzi, którzy mogą jeść wszystko, ale ulegają chwilowym modom -
          w tym wypadku modzie na powolne rujnowanie zdrowia.
          • Gość: Magda Miesne "ulepszacze"... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.02.06, 22:27
            A jakie to niby rujnowanie zdrowia masz na mysli? Nie slyszalam jeszcze aby
            wegetarianie masowo umierali. Sama wegetarianka nie jestem, ale tak naprawde,
            jest to obrzydliwy zwyczaj mordowac i pozerac inne zwierzeta. Gdyby ktos kazal
            ci jesc szynke ludzka to pewnie bylbys szalenie oburzony.Zreszta mieso innych
            zwierzat, ktore tak smacznie zajadamy naszpikowane jest antybiotykami i innymi
            chemikaliami, ktore maja przedluzyc efekt swiezosci.Moze wiec ci ktorzy nie
            jadaja tych "ulepszaczy" sa zdrowsi od miesozernych?
          • Gość: ważywkożerca Absurd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 15:31
            Najwięcej wegetarian znam wśród lekarzy. Wielu z kilkudziesięcioletnim
            wegetariańskim stażem. Znam także ludzi, którzy nigdy nie mieli z mięsem do
            czynienia. Wszyscy maja doskonałe wyniki badań, wyglądają młodziej niż
            rówieśnicy i mają mniejsza potrzebe snu. Oczywiście wszyscy zdrowo się
            odżywiają, czyli różnorodnie. Rozumiem, że masz fobię, ale to jeszcze nie
            powód, by rozpowszechniać zabobony.
            • Gość: waRZywkożerca ;) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 15:31
            • Gość: lili Re: Absurd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.06, 20:03
              Ostatnio lekarz który robił znajomej koronografię powiedział, że ostatnią
              głupotą jest nie jeść mięsa...
              A ona nie je i problemy z jelitami ma...
        • Gość: Magda Re: Przemoc w rodzinie Jasmina IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.02.06, 22:34
          Jasmina nie daj sie terroryzowac innym. Jestem pewna , ze dobrze wygladasz, nie
          masz nadwagi i wiesz co jest a co nie jest dobre dla ciebie. I tak trzymaj. Ja
          na przyklad nienawidze gotowanego mleka i zadna sila piekielna nie zmusilaby
          mnie aby zjesc cos co mogloby miec w sobie "kozuszki". Nikt nigdy nie probowal
          nawet mnie tym faszerowac. Z awyjatkiem chyba jednej pani opiekunki na
          koloniach letnich, ale po bardzo powaznym odruchu wymiotnym zrezygnowala
          ostatecznie.Moze sprobuj cos takiego zademonstrowac.....
    • cyberski Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 13.02.06, 09:46
      Nie jem mięsa od niemal 20 lat i nigdy nie miałem tego rodzaju problemu...
      Wbrew temu co się powszechnie twierdzi, naprawdę niewielu ludzi nie jest w stanie zrozumieć, że ktoś nie je mięsa...
      Oczywiście, nikt nie ma obowiązku tego akceptować, ale zgodzić się na czyjeś "dziwactwo" to raczej każdy się zgodzi...
      Wystarczy szczerze powiedzieć, że się nie je mięsa i już "Pani domu" gna do kuchni po coś bezmięsnego...
    • Gość: lidka Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.prosoft.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.06, 13:03
      Cześć
      Mam podobny problem.
      Od kilku lat jestem w podziemiu - tylko najbliższa rodzina wie, że nie jem
      mięsa. Ale mam trochę lepiej ponieważ od dawna w opinii teściowej i babć byłam
      nie jadkiem.
      Kiedy jestem u teściowej na obiedzie właśnie "jestem na diecie oczyszczającej -
      mogę jeść tylko warzywa"
      To działa
    • lidka35 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 13.02.06, 13:16
      Ja mam podobny problem, z tym że ja jestem w "podziemiu" - moja teściowa nie
      wie , że nie jem mięsa. Pomaga mi to, że w jej oczach zawsze była nie jadkiem.
      Kiedy jesteśmy na obiedzie u teściowej ja właśnie jestem na diecie
      oczyszczającej mogę jeść tylko warzywka i owoce ew. jajko.
    • rachela180 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 14.02.06, 02:45
      Jak ktoś Cię zaprasza, od razu uprzedzaj, że jesteś wegetarianinem. Proste.
    • koniec29 hop hop hop 22.02.06, 18:43
    • gajowa3 Re: wegetarianin w "gościach" 03.04.06, 22:48
      ja sobie z tym radze od wielu lat,po prostu na stole znnajdzie sie zawsze cos
      bez miesa,chocby mala przystawka,oklaski dla jarskiego jedzenia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka