Dodaj do ulubionych

wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!!

06.02.06, 15:44
No właśnie...nie-mięsożercy jak rozwiązujecie swój problem wśrod ogolnie
mięsożernego społeczenstwa? Ja mam z tym nie lada problem. Będąc w gosciach
stoły w 90% zastawione sa mięsem, wędlinami... Moi znajomi, przyjaciele nie
katują mnie tym żarłem, ale jak jestem gdzies u dalszej rodziny, starszych
cióc, babć itp problem jest nietęgi. choćby teraz..byłam u znajomych z
rodzicami przez kilka dni. na stołach tylko schabowe, żeberka i zasmażana
kapusta,... RATUNKU|! co Wy w takich mometach robicie? ja nic nie jadłam i po
obiedzie jechalam do najblizszej knajpy po "moje" jedzenie. Oczywiście nie
wypada zazyczyc sobie innego jedzenia, ale co zrobic zeby nie urazic pani
domu nie jedząc jej wyrobów?
Obserwuj wątek
    • markiz.de.sade Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 15:54
      Skoro są knapki, to zawsze możesz zdjąć z nich wędlinę. W obiedzie zawsze jest
      częśc niemięsna, którą można zjeść itd. Wiem, że to czasem niezbyt kulinarnie
      atrakcyjne, ale kto twierdził, że będzie łatwo? ;)
    • kamajkore Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 15:55
      Noo nie jest tak źle - rodziny obie wiedzą i poza tym gotują pyszne niemięsne
      obiadki dla mnie i mojego przyjaciela.
      a znajomi - w większości też raczej mięcha nie jedzą, a nawet jak jedzą, to w
      domu nie gotują. ogólnie rzecz ujmując - już od dawna zapomniałam, że jestem w
      mniejszości :)
      • kaaarolinkaa Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 16:05
        hahaa-zdjac mieso z kanapki-hahaha-jesli nie jesz miesa to nie jesz niczego co
        dotykalo miesa tzn np kanapki z wedlina po zdjceiu z niej wedliny, ale bzdura...
        • nancyboy Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 16:07
          > jesli nie jesz miesa to nie jesz niczego co
          > dotykalo miesa tzn np kanapki z wedlina po zdjceiu z niej wedliny
          Nieprawda.
          • markiz.de.sade Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 16:11
            No to nie wiem - prawda czy nieprawda... W każdym razie starałem się coś, tak
            na chłopski rozum, doradzić :)
            • nancyboy Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 16:20
              To nie było do Ciebie, skup się markizie.
              • markiz.de.sade Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 16:22
                nancyboy napisał:

                > To nie było do Ciebie, skup się markizie.


                Zapewniam, że jestem skupiony. Mam teraz dni skupienia ;)
          • kaaarolinkaa Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 16:23
            prawda...oczywiscie, sa pseudowegetraianie ktorzy jedza kurczaki ale nie o nich
            chodzi... w moim przypadku na miesnym obiedzie nie jem nic i juz, albo jem
            chleb suchy :))
            • Gość: niki Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.aster.pl 07.02.06, 18:27
              jak ktoś je kurczaki i ryby to się nazywa semiwegetarianizm
            • totalna_apokalipsa Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 19:40
              a ja uważam, z e jeśli się kogoś zaprasza, to powinno sie wiedzieć kogo sie
              zaprasza i co lubi. Nie zaprosze mojego kumpla na śledzie, bo wiem, ż e ich nie
              cierpi i sprawiłabym mu autentyczną przykrość stawiając sałatkę sledziową pod
              nos i mówiąc - no jedz, dla Ciebie specjalnie. Jeśli się wie wie sie ,że dana
              osoba nie je mięsa , ewentualnie, kiedy juz przyszła do nas mówi, ż e nie je
              mięsa, to przyzwoitośc wymaga, zeby zrobić dla niej jakieś danei wege - sałatkę
              jarzynową , plesniaka w panierce , (jesli je ryby to rybę w warzywach) -
              cokolwiek. Warto apmietac, z ena naszym nosie świat się nie kończy .
              • Gość: Ina24 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 21:52
                Co to pleśniak w panierce? Znam takie ciasto, ale bez panierki :)
                • ry-bka Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 22:04
                  To ser pleśniowy camembert a'la schabowy, czyli moczony w jajku , obtoczony w
                  bułce tartej i smażony. Pychota!!!
                  • totalna_apokalipsa Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 23:38
                    Dokładnie to:)))Ja jeszcze dodaję żurawinkę i obowiązkowo surówka z czerwoenj
                    kapusty z rodzynkami i sosem cytrynowym:))))))
              • Gość: ZOWI1 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 13:26

                Absolutnie się z Tobą zgadzam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                To jest tolerancja i poszanowanie drugiego człowieka.
                Dlaczego wymagamy dla siebie,a inni się nie liczą?
              • Gość: kolo Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: 148.81.192.* 08.02.06, 18:00
                ja kiedy zapraszam znajomych muszę pamietać by przyżądzić 4 "grupy daniowe" coś
                z mięsem, bez miesa, bez pomidorów, bez majonezu... i przyznam ze nie jest
                łatwo spamietać kto co lubi i czy przypadkiemjego ale jak widac da sie przeżyc.
            • kropek_oxford Paaaanna, a ty chyba robisz RELIGIE z 08.02.06, 11:26
              wegetarianizmu. Jestes braminka?
          • Gość: paulos Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.adsl.inetia.pl 07.02.06, 09:59
            Jaka nieprawda? Miej na uwadze, ze niektorzy nie jedza miesa z tego powodu, ze nie znosza jego smaku. Dla mnie wedliny itp produkty po prostu smierdza. Mieso mnie zawsze obrzydzalo. Kiedy za mlodu matka kazala mi zjesc danie miesne, a ja poczulem w ustach cos tlustego, potrafilem sie wyrzygac na talerz.
            Musisz zrozumiec, ze wegetarianie to nie tylko ci co nie jedza miesa ze wzgledow ideologicznych.
          • Gość: julianna Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.chello.pl 07.02.06, 19:36
            nancyboy napisał:

            > > jesli nie jesz miesa to nie jesz niczego co
            > > dotykalo miesa tzn np kanapki z wedlina po zdjceiu z niej wedliny
            > Nieprawda.

            Prawda.
            • totalna_apokalipsa Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 19:43
              No dla mnie to trochę traci tym , jak moja niedoszła i na szczęscie już nigdy
              nie doszła teściowa zrobiła specjalnie dla mnie jajecznice wegetariańską ...na
              smalcu...Naprawdę nie wiem, czy niektorzy ludzie nie pomyślą, czy maja tak
              zakodowane, ze nawet w lodach powinna być wieprzowina , czy jak?:))))))
        • Gość: od13 lat Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: 194.39.141.* 06.02.06, 19:07
          Chyba trochę pojechałaś:: ja osobiście nie jadam mięsa, a nie margaryny, która
          mięsa dotykała. Są ludzie, którzy nie zjedzą nic, co leżało obok mięsa, ale są
          tacy wegetarianie, którzy jednak to zjedzą.
          • Gość: karoLLa Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 20:09
            nie jem mięsa ponieważ niedobrze mi się robi na jego widok:/ nie mogłabym zjeść
            czegos co kiedys miało swoje życie..a jeśli chodzi o to czy coś dotykało mięsa
            czy nie to juz kwestia indywidualna, ja osobiście nie zjadłabym czegoś co
            dotkneło mięsa, sam zapach doprowadza mnie do mdłości, w domu nie kładę mojego
            jedzenia w lodówce na tej samej półce co mięso, dotykało czy nie jeśli nie jest
            mięsem i komuś to nie przeszkadza(że dotykało) to niech je:)
            • Gość: MAr Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 10:55
              Biedni chorzy ludzie. Kiedyś traktowałem was jak nieszkodliwych maniaków. Ale po
              waszych wypowiedziach widać, że wegetarianizm to, po prostu, choroba psychiczna.
              • Gość: cristina Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 17:32
                Jeśli jeszcze nie chorzy, to na pewno wkrotce będą. Wlaśnie ostatnio dwie
                panie wegetarianki z mego bliskiego otoczenia wpadły w taka anemię, że jednej
                z nich mógł pomóc tylko szpital.Teraz jedzą mięso 3 razy dziennie.I PO CO TO
                BYŁO?Najlepsza jest normalność.
                • Gość: niki Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.aster.pl 07.02.06, 18:30
                  żeby być wege trzeba najpierw mieć jakąś wiedzę na temat. jeśli ktoś zamiast mięsa je zupki z torebek i batoniki to owszem, może wpaść w anemię, i nie tylko. ja nie jem mięsa od 10 lat i czuję się wspaniale. tak komponuję posiłki że niczego mi nie brakuje.
                  • framberg Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 18:35
                    Nabrałem ochoty na suszoną kiełbasę. Idę...
                  • Gość: cristina Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 18:51
                    A słyszałaś/eś/coś o przyswajalności żelaza przez organizm?Z mięsa przyswaja
                    się w 100%, a z nasion w kilku %.Białka zwierzęcego nie zastąpi żadne inne
                    białko, bo to są po prostu inne rodzaje białka.Ja mięsa jem mało , ale jem.Poza
                    tym wolę komponowac posiłki z większej gamy produktów niz tylko z
                    wegetariańskich.Czuję się świetnie.Człowiek jest istotą wszystkożerną. Cieszy
                    mnie, że się dobrze czujesz, ale nawet w tv widziałam twarze wegetarian w
                    stanie żałosnym-ziemista cera, mętne oczy, nadmierne zmarszczki.Wegetarianizm
                    niczego nie gwarantuje- umrę na cos na pewno, a o ile mniej przyjemności bedę
                    miała w życiu.Opowiadam się za umiarem we wszystkim.
                    • totalna_apokalipsa Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 19:48
                      A koleżanka wie, ż eżelazo z mięsa jest praktycznei nieprzyswajalne, jesli nie
                      je sie go w towarzystwie witaminy C czyli wszelakich warzyw zielonych i zółtych?
                      Aco Polak je - kapustę zasamazaną ? I to jest własnie coś o czym zdaje się
                      każdy zapomina .
                      • Gość: morela Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.local.pl / 193.192.62.* 08.02.06, 08:03
                        ludzie, co wy z tą kapustą zasmażaną??? jem mięso i wyobraźcie sobie sałatki
                        różne i surówki do niego też jem... a kapusty zasmażanej w ogóle. czy
                        wegetarianie nie popełniają czasem takiego samego błędu jak nie-
                        wegetarianie? "jak wy możecie jeść TYLKO mięso i kapustę zasmażaną do tego?" no
                        dajcie spokój.
                      • Gość: cristina Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 11:08
                        Wiem.Wiem też ,że kapusta to też warzywo i to o dużej zawartości vit c, choc
                        niekoniecznie zasmażana,to prawda.Pozdrowienia.
                    • Gość: JK Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.aster.pl 07.02.06, 21:14
                      Gość portalu: cristina napisał(a):
                      >Białka zwierzęcego nie zastąpi żadne inne białko, bo to są po prostu inne
                      rodzaje białka.

                      JK: A kto powiedział, że wegetarianie nie jedzą białka zwiezęcego? Są sery,
                      jajka itp.

                      > Poza tym wolę komponowac posiłki z większej gamy produktów niz tylko z
                      > wegetariańskich.

                      JK: Z niemięsnych rzeczy też się da komponować niezliczone ilości
                      posiłków,trzeba trochę pomyśleć (na pewno bardziej niż wrzucając n patelnię
                      kawaek mięsa).

                      > Czuję się świetnie.

                      JK: Ja i mój mąż też choć od 1988 roku mięsa itp. nie tknęliśmy, nasi znajomi
                      (niektórzy są weganami) nie jedzą jeszcze dłużej.

                      > Człowiek jest istotą wszystkożerną.

                      JK: Są różne szkoły. A co kilka lat zmieniają się naukowe podejścia właściwie
                      do wszstkiego. Jak zaczynałam studia na Żywieniu Człowieka, wegetarianizm był
                      be. Jak kończyłam, specjaliści już mówili, że jest to bardzo dobra dieta
                      (oczywiście przy odpowiednim podejściu i wiedzy).

                      > Cieszy mnie, że się dobrze czujesz, ale nawet w tv widziałam twarze
                      wegetarian w stanie żałosnym-ziemista cera, mętne oczy, nadmierne zmarszczki.

                      JK: A mięsożernych takich nie widujesz? Bardzo dziwne...

                      > Wegetarianizm niczego nie gwarantuje- umrę na cos na pewno

                      JK: Jedzenie mięsa też niczego nie gwarantuje. My (mówię o moich znajomych
                      wegetarianach) nie traktujemy wegetarianizmu jako sposób na nieśmiertelność.

                      >o ile mniej przyjemności bedę miała w życiu.

                      JK: Co do przyjemności to polemizowałabym. Dla mnie jedzenie mięsa teraz (po
                      tych kilkunastu latach niejedzenia) byłoby męczarnią. My się naprawdę nie
                      męczymy. Nie zawsze to, co dla jednej osoby jest przyjemnością, dla innej jest
                      też. Kupa ludzi pali, bo sprawia im to przyjemność. Ja mam wręcz pzeciwne
                      podejście do palenia. Czy to też takie dziwne dla ciebie?
                      • Gość: X. Skandal miesny IP: *.pt.lu 07.02.06, 22:31
                        > > Poza tym wolę komponowac posiłki z większej gamy produktów niz tylko z
                        > > wegetariańskich.

                        Ja bym chcial jesc mieso, bardzo nawet, ale za bardzo cenie zdrowie. Mieso z przemyslowego uboju
                        (wlasne wyroby to inna sprawa) jest wytwarzane w takich warunkach, ze sie zygac chce, jak sie wie. Na
                        porzadku dziennym jes napychanie zwierzakow srodkami przyspieszajacymi wzrost, chemia
                        zwiekszajaca apetyt, antybiotykami, srodkami przeciwwirusowymi i hormonami na wzrost, bo jak
                        zwierzak zachoruje albo wolno rosnie to jest strata, jak konsument zachoruje to jego/jej problem.

                        Nie wiem czy w Polsce media informowaly o skandalu zwiazanym z wyrobami miesnymi w Niemczech.
                        Wiele artykulow na ten temat zniknelo z internetu, ale sa jeszcze w cache'u Google'a, np. tutaj:

                        72.14.207.104/search?q=cache:9ig33GASP50J:www.ln-online.de/artikel/1791449/Bundeslandwirtschaftsministerium_nennt_Fleisch-Skandal_gravierend.htm+Fleisch
                        +skandal&hl=en&ct=clnk&cd=6&client=safari
                        W tlumaczeniu jest mniej wiecej tak:
                        Niemieckie federalne ministerstwo gospodarki klasyfikuje skandal miesny w Bawarii jako bardzo
                        powazny. (...) Urzedy niemieckie juz od poltora roku dostawaly informacje o manipulacjach u
                        producentow dziczyzny. (...)
                        ----
                        Ale nie chodzi tylko o dziczyzne, i nie jest to odosobniony przypadek. Jakis miesiac temu wyszlo na
                        jaw, ze niezaleznie od siebie kilka czy kilkanascie niemieckich zakladow miesnych ze wzgledow
                        'oszczednosciowych' przerobily odpady miesne zakwalifikowane jako niebezpieczne dla zdrowia
                        czlowieka i nadajace sie TYLKO na karmy dla zwierzat, przerobily na... kielbaski, salami, pasztety i tym
                        podobne, po czym wyeksportowaly za granice. Przy okazji wyszlo tez na jaw, ze to nie wypadek przy
                        pracy a rutynowe dzialania rozpowszechnione na calym poludniu Niemiec, niewykluczone ze tak zamo
                        dzialaja niemieckie zaklady w Polsce, a prawdopodobnie Bogu ducha winni importerzy zatruwaja
                        konsumentow odpadami miesnymi z Niemiec pakowanymi jako pasztecik z dziczyzny albo salami.

                        Na porzadku dziennym jest takze odrywanie etykietek waznosci produktow miesnych, ktorych okres
                        przydatnoisci do spozycia uplynal, i przybijanie nowych etykietek. (poszukajecie w Internecie np. hasla
                        "Fleisch Skandal")

                        Najciekawsze jest, ze od tego sie nie umiera, przynajmniej w wiekszosci przypadkow nie od razu, ale
                        znam osoby, ktore po zjedzeniu miesa z takiego zrodla zlapaly koszmarna grype albo zapalenie zeba
                        itp.

                        Nawet jesli wszystko jest swieze, ale prosiaki zyly na zastrzykach hormonow, nie wiem czy warto
                        ryzykowac w przyszlosci chorobe Parkinsona albo jakis inny koszmar. Hormony sa legalne. Antybiotyki
                        sa legalne. Za lekarza, jak Ty czy ja zachorujemy placimy z wlasnej kieszeni.

                        Szczesciarze ci ktorzy maja rodzine na wsi, gdzie wiadomo skad mieso. Kiedy sie zaopatruje w
                        supermarkecie tez jestem wegetarianinem z wyboru.
                        • Gość: X. Re: SKANDAL MIESNY IP: *.pt.lu 07.02.06, 22:42
                          Jesli kogos ten temat interesuje polecam poszukac hasla:
                          "Felischskandal in Deutschland"

                          Az ciarki chodza po plecach co nasi sasiedzi potrafia.
                          • Gość: Barney Re: SKANDAL MIESNY IP: *.pools.arcor-ip.net 07.02.06, 23:59
                            > Jesli kogos ten temat interesuje polecam poszukac hasla:
                            > "Felischskandal in Deutschland"

                            raczej: "Fleischskandal in Deutschland" :)

                            Swoja droga, chyba w minione wakacje ukazal sie atrykul bodajze w Przekroju o
                            produkcji wedlin w Polsce... brrr... to dopiero masakra!
                            • Gość: X. Re: SKANDAL MIESNY/Dzieki za korekte IP: *.pt.lu 08.02.06, 16:53
                              Czesc Barney,

                              > raczej: "Fleischskandal in Deutschland

                              Dzieki za korekte:-)
                              Zgadzam sie calkowicie.
                        • samwieszkimjestem Re: Skandal miesny 08.02.06, 00:03
                          Rzeczywiście, ja również brzydzę się kupować mięso w supermarkecie. I w takim
                          mniejszym markecie także. Ostatnio doszłam do tego, że brzydzę się kupować w
                          sklepie mięsnym. Jedyne źródło, do którego mam zaufanie to gospodarstwo
                          niedaleko domu rodziców, w którym kupowaliśmy mleko (krowy mogliśmy pooglądać
                          jak siedzą sobie wygodnie na łące). Okazjonalnie urządzają ubój i można kupić
                          różne wyroby. My kupujemy pasztet, kaszankę itp. i mrozimy na zapas. Smak -
                          nieporównywalny. Teraz mnie naciąga, jak czuję zapach kupnej wędliny.
                        • Gość: morela Re: Skandal miesny IP: *.local.pl / 193.192.62.* 08.02.06, 08:05
                          a ja słyszałam wiele o nawozach sztucznych i pełnych ołowiu i innych ciężkich
                          metali marchewkach i sałacie :) zawsze macie pewność, że jedząc marchewkę
                          jecie "samo zdrowie" ??? :)))
                          • totalna_apokalipsa Re: Skandal miesny 08.02.06, 09:37
                            Hmmm ...równie dobzre można powiedzieć, że bydło jest szprycowane hormonami,
                            tuczone w miesiac i szprycowane antybiotykami i to też bedzie prawda. Ale tu
                            juez wnikamy w to, że dziś naprawdę zdrowe to znaczy wyhodowane samemu albo
                            przez rodzinę na wsi, która nei am fermy, a jedynie gospodarstwo na własne
                            potzreby...
                          • Gość: X. Re: Skandal miesny IP: *.pt.lu 09.02.06, 03:04
                            > a ja słyszałam wiele o nawozach sztucznych i pełnych ołowiu i innych ciężkich
                            > metali marchewkach i sałacie :) zawsze macie pewność, że jedząc marchewkę
                            > jecie "samo zdrowie" ??? :)))

                            To dobry argument. Takie smieci z marchewki dostaja sie do organizmu i sie gromadza latami, bo
                            olowiu czy rteci (pozdrowienia dla dentystow z plombami z amalgamatu) nie da sie zneutralizowac,
                            wiec je sie gromadzi.

                            Problem polega na tym, ze ciezkich metali wiecej jest w organizmach, ktore zyja dluzej,. Taki prosiak
                            jest pasiony kartofelkami z olowiem miesiacami w dziesiatkach kilogramow, ale olowiu nie wydala.
                            Wlasnie dlatego, ze to sie gromadzi latami w takim swiniaku, z kawalkiem szynki jje sie wiecej ciezkich
                            metali niz w kilku marchewkach.
                            • misiu-1 Re: Skandal miesny 09.02.06, 18:11
                              Gość portalu: X. napisał(a):
                              > Wlasnie dlatego, ze to sie gromadzi latami w takim swiniaku, z kawalkiem
                              > szynki jje sie wiecej ciezkich metali niz w kilku marchewkach.

                              Mylisz się, przyjacielu. Cykl tuczu świni to ok. pół roku. Metale ciężkie nie
                              są tu wielkim problemem, ponieważ nie kumulują się w całości (zwierzęta mają
                              dość sprawny system wydalania szkodliwych substancji), a to, co pozostaje,
                              gromadzi się w znacznej części w dość rzadko jadanych kościach. W efekcie
                              zawartość metali ciężkich w mięsie nie jest większa niż w roślinach. Jeśli do
                              tego dodamy fakt, że roślin zjadamy wielokrotnie więcej niż mięsa, widać stąd
                              doskonale, że zanieczyszczenia w roślinach są dla nas znacznie groźniejsze.
                              Zwłaszcza, że większym problemem są nie metale ciężkie, tylko pestycydy, a tych
                              w roślinach jest wielokrotnie więcej niż w produktach zwierzęcych.
                      • Gość: cristina Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 11:47
                        Sama mówisz ,że są dwie szkoły.Ja jem mało mięsa, dużo warzyw i owoców,dużo
                        nabiału.Uważam,że jest to dieta pośrodku.Tak naprawde to chyba nie rozumiem, o
                        co chodzi z tym wegetarianizmem.Bo jeśli jest uzasadnienie ,to tylko
                        ideologiczne.A taka ideologia jest mi obca.Od zarania dziejów zwierzęta pełniły
                        rolę służebną wobec człowieka i też stanowiły pożywienie.Nie widze powodu, żeby
                        to zmieniać.
                    • Gość: Ina24 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 21:58
                      Właśnie, też się dziwię dlaczego moja koleżanka, prawdziwa wegetarianka ma taką
                      brzydką cerę,powinno być odwrotnie.
                      • Gość: deedeebg Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.net.autocom.pl 08.02.06, 18:12
                        akurat kwestia cery jest sprawa rowniez (i przede wszystkim) genetycznych
                        uwarunkowan.odpowiednia dieta potrafi poniekad pomoc, i tu wcale nie mysle o
                        faszerowaniu sie slodyczami i tlustym miechem.
                    • Gość: deedeebg a slyszalas moze ze bialko scina sie w IP: *.net.autocom.pl 08.02.06, 18:09
                      temperaturze 42 stopni celsjusza, a witamina C sie rozpada juz przy 30? o jakim
                      bialku mowisz jesli 95% miesa ktore jadasz zostało poddane obrobce termicznej,
                      i to znacznie przekraczajacej te 42 stopnie. wiec nie mow o przyswajalnosci
                      bialka, ktorego nie ma. pozdrawiam
                      • Gość: cristie Re: a slyszalas moze ze bialko scina sie w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 18:45
                        To ,co piszesz nie dotyczy białka mięsa , lecz białek rozpuszczonych np w
                        osoczu.Mięso jest najlepszym żrodłem pelnowartościowego białka i kompletu
                        witamin.Szkodzi tylko w nadmiarze, jak wszystko zresztą.Bzdura jest , że mięso
                        poddane obróbce termicznej nie zawiera białka .Skąd taka wiedza?Pozdrowienia.
                        • Gość: wet Re: a slyszalas moze ze bialko scina sie w IP: *.crowley.pl 09.02.06, 20:52
                          wymień posze te witaminy które wg Ciebie zawiera mięso-tak się rodzą właśnie
                          mity o koniecznosci spozywania mięsa-przez takie uczone osoby jak Ty
                          źródłem witamin są podroby gł.wątroba,w której są przetwarzane imgazynowane
                          pewne składniki,m.in.witaminy,podobnie też żółtko jaj,witamina A i D3 jest tylko
                          z pokarmów pochodzenia zwierzęcego-może jej być nieco zmagazynowanej w tkance
                          tłuszczowej okołomieśniowej,ale akurat witaminę A człowiek potrafi syntetyzowac
                          z beta karotenu pochodzącego z roślin(bez ryzyka hiperwitaminozy)-zaś
                          np.kotowate nie mają zdolnosci syntezy witaminy A z beta karotenu-to świadczy o
                          tym,że kotowate muszą jeść mięso.Podobnie witaminę D3 człowiek potrafi
                          zsyntetyzować ze steroli,a i tak bogatym źródłem tej witaminy są ryby(tłuszcz
                          ryb) i żółtka jaj
                          zaś witaminy z grupy B,witamina E i witamina C są gł.pochodzenia roślinnego(E z
                          tłuszczy roślinnych=olejów,witamina B12 zaś o której deficycie często pada w
                          kontekście wegetarianizmu jest synetyzowana przez bakterie jelitowe-a pokarm
                          bogaty w włókno fermentujące pochodzenia roślinnego(tzw.PREbiotyki) sprzyja
                          namnażaniu bakterii fermentujących,bardzo potrzebnych także jako ochrona naszego
                          przewodu pokarmowego przed bakteriami patogennymi oraz bakteri jelitowe
                          spełniają funkcję immunostymulatora pobudzając tzw.GALT,zaś nadmiarbiałka w
                          diecie sprzyja manażaniu bakterii gnilnych-rozkładających białka-a te bakterie
                          jako produkty własnych przemian wydzielają tzw.jady trupie-kadaweryna,putrescyna

                          tak więc reasumując żywienie z małym udziałem białka,dla zdrowia człowieka jest
                          korzystniejsze-mamy dłuższy przewód pokarmowy niż drapieżniki-u nich przy
                          szybszym pokonywaniu krótszych jelit przez pokarm nie ma aż takiego namnażania
                          bakterii gnilnych i wchłaniania produktów rozpadu białek,a i tak mięsożercy
                          potrafią wcinać sporo pokarmu roślinnego-uwielbiają odchody zwierząt
                          roślinożernych oraz zawartość ich jelit-stamtąd pozyskują też cos w rodzaju
                          naszych kiszonek czy jogurtów-tzn.bakterie fermentujące np.z rodzaju lactobacillus

                          pojęcia do przeczytania Pani mięsożerna-GALT,jady trupie,włókno
                          strawne,lactobacillus(co prawda pałeczki kwasu mlekowego przez 3 dni namanżają
                          się też na powierzchni mięsa powodując jego kruszenie i konserwację ale bardzo
                          szybko pokonują je bakterie proteolityczne(gnilne),a niedobitki lactobacillusów
                          niszczy termiczna obróbka mięsa),mięso w pojęciu tkanka mięśniowa a nie tkanki
                          zwierzęce to tylko białko zwierzęce,glikogen(złożony cukier zwierzęcy),tłuszcz i
                          oczywiście woda-witamin i związków minerlnych tam niemal nie ma(no może
                          fosfor,który zaburza równowagę wapnia w organizmie i przyspiesza uszkadzanie
                          nerek jeśli są uszkodzone,np.przez konieczność wydalania ogromnych ilośći
                          MOCZNIKA-produktu przemian składowych białek-AMINOkwasów
                          • misiu-1 Re: a slyszalas moze ze bialko scina sie w 09.02.06, 22:18
                            Gość portalu: wet napisał(a):

                            > wymień posze te witaminy które wg Ciebie zawiera mięso

                            Mięso zawiera większość koniecznych dla zdrowia witamin. Zwłaszcza z grupy B.
                            Oczywiście nie każde w jednakowym stopniu. Oprócz tego sporo minerałów -
                            żelaza, cynku, selenu i in.

                            > ale akurat witaminę A człowiek potrafi syntetyzowac
                            > z beta karotenu pochodzącego z roślin

                            Z niewielką wydajnością, którą zmniejszają jeszcze ewentualnie posiadane
                            zaburzenia metaboliczne.

                            > Podobnie witaminę D3 człowiek potrafi zsyntetyzować ze steroli, a i tak
                            > bogatym źródłem tej witaminy są ryby(tłuszcz ryb) i żółtka jaj

                            Potrafi, jeśli przebywa dostatecznie dużo na słońcu. Wielu nie przebywa, a i
                            generalnie w naszym klimacie na nadmiar słońca narzekać się nie da. A ryby to
                            też mięso.

                            > witamina B12 zaś o której deficycie często pada w
                            > kontekście wegetarianizmu jest synetyzowana przez bakterie jelitowe

                            W niczym nie zmienia to faktu, że dostępna jest tylko w produktach pochodzenia
                            zwierzęcego. Witamina syntetyzowana przez bakterie w naszych jelitach jest dla
                            nas niedostępna. No, chyba, że ktoś praktykuje koprofagię. Współczesna
                            dietetyka nie poleca jednak takich zachowań.

                            > tak więc reasumując żywienie z małym udziałem białka,dla zdrowia człowieka
                            > jest korzystniejsze-mamy dłuższy przewód pokarmowy niż drapieżniki-u nich przy
                            > szybszym pokonywaniu krótszych jelit przez pokarm nie ma aż takiego namnażania
                            > bakterii gnilnych i wchłaniania produktów rozpadu białek

                            Czy więcej gazów gnilnych wydziela się po zjedzeniu mięsa, czy fasoli, kapusty
                            albo cebuli? BTW, od kiedy to jedzenie mięsa jest tożsame z nadmiarem białka w
                            diecie?
                            • Gość: wet Re: a slyszalas moze ze bialko scina sie w IP: *.crowley.pl 09.02.06, 22:46
                              > Mięso zawiera większość koniecznych dla zdrowia witamin. Zwłaszcza z grupy B.
                              > Oczywiście nie każde w jednakowym stopniu. Oprócz tego sporo minerałów -
                              > żelaza, cynku, selenu i in.
                              no rzeczywiście sporo tego(żelazo,cynk i selen-więcej jest ich jednak w
                              roślinach,w tkankach zwierzęcych jest ich tyle ile w tym co mogły zjeść
                              zwierzęta przed ubojem)
                              skąd to durne zdanie powtrzane bez wiedzy o witaminach z grupy B w
                              mięsie=mięśniach bo to potocznie nazywa się mięsem
                              wbij to sobie do głowy że witaminy z grupy B są w odpowiedniej ilości tylko w
                              podrobach(i żółtku jaj jeśli chodzi o inne produkty zwierzęce)-w mięsie jest ich
                              tyle,że wcale

                              > > Podobnie witaminę D3 człowiek potrafi zsyntetyzować ze steroli, a i tak
                              > > bogatym źródłem tej witaminy są ryby(tłuszcz ryb) i żółtka jaj
                              >
                              > Potrafi, jeśli przebywa dostatecznie dużo na słońcu. Wielu nie przebywa, a i
                              > generalnie w naszym klimacie na nadmiar słońca narzekać się nie da. A ryby to
                              > też mięso.
                              ryba to nie mięso-ryba to ryba,jest produktem spożywczym pochodzenia
                              zwieręcego,choć można jeśc mięso z ryb a więc mięśnie ryb,zaś tkanka tłuszczowa
                              ryb jest bogatsza w witaminę D3 niż ssaków-nie na darmo produkuje się tran
                              m.in.z wątroby tzw.tłustych ryb

                              > Czy więcej gazów gnilnych wydziela się po zjedzeniu mięsa, czy fasoli, kapusty
                              > albo cebuli? BTW, od kiedy to jedzenie mięsa jest tożsame z nadmiarem białka w
                              > diecie?
                              no cóż jeśli ktoś nie rozróżnia pojęć bakterie gnilne,jady tupie i gazy
                              metaboliczne to o czym tu dyskutować
                              gazy powstające przy trawieniu i bkteryjnym rozkładzie roślin strączkowych
                              powstają z przemian cukrów roślinnych(węglowodory-metan np.),zaś gazy o zapachu
                              siarki(siarkowodór) z aminokwasów siarkowych-bo białko roślin strączkowych jest
                              bogate w takie aminokwasy,podobnie jak np.ziarno kukurydzy(aminokwasy siarkowe
                              są cenne dla orgnizmu,siarka jest składnikiem układów
                              detoksykacyjnych,składnikiem wytworów skóry),zaś także z białek
                              roślinnych(nasion roślin strączkowych są składnikami wysokobiałkowymi)też
                              powstają w wyniku rozkładu jady trupie-dlatego nikt nie namawia do zażerania się
                              roślinami strączkowymi w diecie wegetariańskiej-strączkowe są tylko
                              uzupełnieniem diety w białko,bo akurat w nie są bogate(nie licząc składu
                              aminokwasów-procentowo nawet więcej niż mięso)
                              • misiu-1 Re: a slyszalas moze ze bialko scina sie w 10.02.06, 08:19
                                Gość portalu: wet napisał(a):

                                > no rzeczywiście sporo tego(żelazo,cynk i selen-więcej jest ich jednak w
                                > roślinach,w tkankach zwierzęcych jest ich tyle ile w tym co mogły zjeść
                                > zwierzęta przed ubojem)

                                Jesteś w błędzie. Nie dość, że w roślinach jest ich zazwyczaj mniej, to jeszcze
                                w towarzystwie substancji utrudniających wchłanianie.

                                > skąd to durne zdanie powtrzane bez wiedzy o witaminach z grupy B w
                                > mięsie=mięśniach bo to potocznie nazywa się mięsem
                                > wbij to sobie do głowy że witaminy z grupy B są w odpowiedniej ilości tylko w
                                > podrobach(i żółtku jaj jeśli chodzi o inne produkty zwierzęce)-w mięsie jest
                                > ich tyle,że wcale

                                W MIĘŚNIACH występują odpowiednie ilości witamin z grupy B. Zmień lektury, bo
                                najwyraźniej napakowałeś sobie dętych bzdur do głowy.

                                > ryba to nie mięso-ryba to ryba

                                ROTFL. A Ford to nie samochód. Ford to ford. :-))
                                Nie kompromituj się, człowieku.

                                > jest produktem spożywczym pochodzenia zwieręcego,choć można jeśc mięso z ryb
                                > a więc mięśnie ryb,zaś tkanka tłuszczowa ryb jest bogatsza w witaminę D3 niż
                                > ssaków-nie na darmo produkuje się tran m.in.z wątroby tzw.tłustych ryb

                                Skoro można jeść mięso z ryb, zatem ryba to mięso. Podobnie jak świnia to
                                mięso, choć świnia to świnia. Owszem, ryby są bogatsze w witaminę D3 niż ssaki.
                                Tak, jak czarna porzeczka jest bogatsza w witaminę C niż jabłko.

                                > no cóż jeśli ktoś nie rozróżnia pojęć bakterie gnilne,jady tupie i gazy
                                > metaboliczne to o czym tu dyskutować

                                Co ty bredzisz, przyjacielu? Czyżby to wynik wydzielania jadów trupich?

                                > gazy powstające przy trawieniu i bkteryjnym rozkładzie roślin strączkowych
                                > powstają z przemian cukrów roślinnych(węglowodory-metan np.)

                                Metan jest typowym gazem gnilnym.

                                > zaś gazy o zapachu siarki(siarkowodór) z aminokwasów siarkowych-bo białko
                                > roślin strączkowych jest bogate w takie aminokwasy,podobnie jak np.ziarno
                                > kukurydzy (aminokwasy siarkowe są cenne dla orgnizmu,siarka jest składnikiem
                                > układów detoksykacyjnych,składnikiem wytworów skóry),zaś także z białek
                                > roślinnych(nasion roślin strączkowych są składnikami wysokobiałkowymi)też
                                > powstają w wyniku rozkładu jady trupie-dlatego nikt nie namawia do zażerania
                                > się roślinami strączkowymi w diecie wegetariańskiej-strączkowe są tylko
                                > uzupełnieniem diety w białko,bo akurat w nie są bogate(nie licząc składu
                                > aminokwasów-procentowo nawet więcej niż mięso)

                                A kto namawia do zażerania się mięsem? W diecie niewegetariańskiej mięso
                                stanowi tylko 11%.
                                • bielinka A ja mam dzis na obiad leniwe :-) 10.02.06, 08:31
                                  Choc jestem "miesożerna" :-) Zapraszam wszystkich wegetarian (a przyanjmniej
                                  tych którzy jedzą bialy ser i jajka! :-) NAwet maslem nie poleję :-)Hej!
                • orzechowyraj Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 18:38

                  > panie wegetarianki z mego bliskiego otoczenia wpadły w taka anemię, że jednej

                  ha ha
                  badania dowiodły że większość amerykanów ma anemię od jedzenia fast-food'ów
                  a tak a'propo
                  W wielu domach gdzie je sie mięso, tak naprawdę menu jest ograniczeno bardzo
                  mocno, np. ile znają potraw bezmięsnych?? Bo ja widzę że bez "schabowego" to ani
                  rusz
                  • hanamizuki Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 20:10
                    Otóż to.
                    Gdyby tak się porządnie przyjrzeć, temu co przeciętnie zjadają mieszkańcy
                    Polski, okazałoby się, że wartość tego jedzenia nie powala na kolana. Gdzie te
                    witaminy, których to ponoć tak ma brakować wegetarianom (a mięsożerni niby to
                    mają ich pod dostatkiem)?
                    • Gość: glurp dajcie spokoj! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 21:32
                      wegetarianie - odwalcie sie!
                      jedzcie sobie co tam chcecie, ja Was nie atakuje, dajcie nam tez jesc co
                      chcecie bez zbednych epitetow typu "padlina" i opisow "ze to mialo swoje zycie"
                      nie chcecie jesc miesa - nie jedzcie, ale odwalcie sie od zwyklych ludzi ktorzy
                      chca sobie jesc - no chyab ze Was beda krytykowac, czego ja nie robie i nie
                      chce robic
                      • Gość: deedeebg hej,a kto ci kazal wchodzic na forum wega? IP: *.net.autocom.pl 08.02.06, 18:13
                        przeciez wiadomo co tutaj mozna znalezc. i niech ludzie powiedza co mysla, nie
                        masz obowiazku czytac ich postow.
                • hanamizuki Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 20:07
                  A co to znaczy "normalność"?
                  Nie jem mięsa w jakiejkolwiek postaci (także pochodne, np.żelatyna itp) od
                  jakichś 10 lat.
                  Możliwe, że ogólnie moja wiedza nt żywienia wzrosła, ale nie jest tak, że
                  obsesyjnie myślę o zastępowaniu białka mięsnego czymś innym. Właściwie nie
                  zaprzątam sobie tym głowy. Za sojowymi "substytutami" sprzedawanymi w sklepach
                  nie przepadam, za bardzo czuć je chemią.
                  Mam niezmiennie od lat doskonałe wyniki badań.
                  Poza rzadkimi przypadkami, kiedy się zaziębię i dostanę kataru, nie choruję.

                  Jasne, że nie każdemu taki sposób odżywiania się odpowiada. Znam osoby, których
                  dieta opiera się głównie na mięsie. Każdy wybiera to, co mu odpowiada.
                  Wypraszam sobie jednak stanowczo traktowanie mnie jak świra oraz wmawianie mi
                  że istnieje Jedyny, Słuszny i Normalny sposób odżywiania się.
                  • Gość: cristina Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 12:02
                    Spokojnie,skąd ta nerwowośc. Niczego nie wmawiam. Mam inne zdanie.Może
                    nie "jedynie słuszne", ale dla mnie racjonalne. To wszystko. Pozdrowienia.
                    • hanamizuki Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 08.02.06, 18:57
                      Nie wydaje mi się. żeby mój post był szczególnie nerwowy, w każdym razie nie
                      miałam takiego zamiaru. To była odpowiedź na użyte przez Ciebie
                      określenie "najlepsza jest normalność" - a także, tu już nie tylko do Ciebie,
                      odpowiedź na ogólne zarzuty, że ludzie nie jedzący mięsa na bank będą mieli
                      anemię i inne choroby.
                      Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że możesz mieć inne zdanie i szanuję to. Nie
                      miałam zamiaru zresztą z nikim się kłócić. Ani narzucać nikomu swojego stylu
                      życia. Każdy ma prawo wybrać sobie to, co mu najbardziej odpowiada i jest dla
                      niego dobre.
                      Pozdrawiam.
                • Gość: wegetarianka Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.89.102-84.rev.gaoland.net 10.02.06, 20:55
                  bzdura!nie jem miesa od urodzenia, bo mnie od niego odrzuca, a jestem zdrowsza
                  niz moi znajomi, ktorzy sa, jak to nazywasz, "normalni". Nawet katar mialam
                  ostatni raz jakies 6 lat temu. Nie przeszkadza mi, ze ktos je mieso, wiec
                  prosze takze o nienazywanie mnie nienormalna. Pozdrawiam
            • Gość: jedna maja Re: wegetarianin na "gościach" RATUNKU!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.06, 00:42
              Współczuję Ci, że masz mięso w lodówce.
        • Gość: doral2 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: 213.241.35.* 07.02.06, 11:36
          chyba ci się pomyliło z jedzeniem koszernym...
        • testardo Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 23:35
          ahaha, tak i wyjąc nóżke kurczaka z rosołu, żeby był wegetariański!
        • zielona2000 Re: wegetarianin w "gościach" 03.04.06, 17:25
          kaaarolinkaa napisała:

          > hahaa-zdjac mieso z kanapki-hahaha-jesli nie jesz miesa to nie jesz niczego
          co
          > dotykalo miesa tzn np kanapki z wedlina po zdjceiu z niej wedliny, ale
          bzdura..
          > .

          W takim razie można umrzeć z głodu, lub dociekania czy to "coś do żarcia" miało
          wcześniej konakt z mięsem (a pewnnie miało) To dopiero bzdura...
          Ale zauważyłam, że bądź co bądź, jeśli wegetarianin nie wie o pewnych rzeczach
          (np. że jego potrawa była przyrządzana na smalcu) to zje to ze smakiem i
          jeszcze pochwali, jakie dobre...
      • katija1 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 16:14
        no najblizsza rodzina i przyjaciele wiedzą, ze nie jem miesa i jak mnie
        zapraszaja to nie podaja mięsiwa, ale dalsi krewni itd nie wiedza. A jak juzDla
        pokolenia mojej babci (a czasem i mamy) nie jedzenie miesa = anoreksja lub inna
        choroba. swoja drogą te polskie typowe staropolskie dania są straszne
        (schabowy/mielony + kartofel+ zasmazana kapusta do tego tłusty sos. brrrr)
        • Gość: Bilala Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.zgora.dialog.net.pl 06.02.06, 17:47
          Nie przesadzajcie. W rodzinie mam wegetarianów i jak się ich spodziewam, gotuję
          wegetariańsko lub przynajmniej część wegetariańsko (jeśli mają być również
          niewegetarianie). Myślę, że i w innych rodzinach bywa podobnie. Jeśli
          wegetarianin trafi w miejsce, gdzie nie znają jego zasad kulinarnych, to cóż,
          być może wyjdzie głodny, podobnie jak ktoś z alergią albo na jakiejś ścisłej
          diecie, zdarza się. A jeśli chodzi o tłumaczenie się, dlaczego nie zjada się
          smakołyków, które Pani Domu takim nakładem sił... Całkiem po prostu, szczerze i
          zgodnie z prawdą należy powiedzieć, że jest się wehetarianinem - doprawdy nie
          wywołuje to w nikim wstrętu ani nie budzi specjalnej sensacji.
          • pantera22 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 12:12
            ja równiez mam wsrod znajomych wegetarian i nie mam problemu z np.urzadzeniem
            imprezy dla nas wszystkich...wrecz odwrotnie wszyscy sa zadowoleni i proszą o
            przepisy...poza tym nawet nie wiedzac o tym ze ktos jest wegetarianinem na stole
            nigdy nie laduje samo mieso...przewaznie jest pol na pol..wiec i wilk syty i
            owca cala...
      • Gość: Piotr Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.hrnxx3.adsl-dhcp.tele.dk 07.02.06, 19:04
        Dzisiaj nie ma już takich problemów, gdyż nasze społeczeństwo jest bardziej
        oświecone w tej materii, ale pamiętam początki mojego wegetarianizmu ponad 20
        lat temu, wiele by można było pisać na ten temat - to były czasy!:-)
    • Gość: ann Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.chello.pl 06.02.06, 18:16
      ja w takich sytuacjach wcinam po prostu ziemniaczki z masłem i jestem
      zadowolona, bo lubię ziemniaki.
      to dziwienie się "nie jesz mięsa? to co ty w ogóle jesz? głodujesz bidactwo!"
      jest upiorne, zawsze mam ochotę zastrzelić taką ciocię czy kogo tam.
      poza tym ja nie jestem ścisła wege i np. jadam jajka. zawsze można poprosić o
      zrobienie jaja sadzonego do tych kartofli i to już jest coś.
      bedąc w gościach po prostu oswiadczam, że nie jestem wymagająca i jem wszystko
      z wyjątkiem mięsa - dostaję zwykle przepustkę do kuchni i coś tam pichcę:)
      • p.s.j Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 18:21
        ale są łagodni, że Ci pozwalają :) Np. nie wszyscy wegetarianie jakich znam
        pozwalają mi UZYWAĆ swoich noży talerzy itp. do konsumpcji mięsa, gdy jestem u
        nich w gościach. Mimo, że potem myję :)
        • Gość: ann Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.chello.pl 06.02.06, 18:30
          dziękuj Bogu, że pozwalają Ci oddychać tym samym powietrzem:)))
          tez miałam kiedyś fazę ortodoksji na tle wege, ale na szczeście to już minęło i
          wrócił mi zdrowy rozsądek;)
          podobno mnisi buddyjscy (ci prawdziwi) też potrafią zjeść mięso, gdy nie ma nic
          innego - fakt, że te zwierzęta nie zostały zabite specjalnie dla nich, jest
          bowiem najwazniejszy

          na tej zasadzie kilka razy w gościach zjadłam rosół - bo chciałam "być razem"
          ale potem przez dwa dni mi się okropnie odbijało kurzym tłuszczem i więcej tego
          nie zrobię:)
          • p.s.j Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 19:01
            Poza tym byłem w knajpie buddyjskiej w Pekinie - goście w kuchni z białek
            roślinnych i jakiejś "masy proteinowej" (chgw co to było...?) robili potrawy...
            w smaku, konstystencji itd. NIEODRÓŻNIALNE od mięsa. Pyszniutkie. I 100 % wege
            :) Tak mógłbym jeść z wegetarianami, natomiast sojowe paciaje (i koniecznie nie
            z GMO! :)) nie przemawiają do mnie.
          • bielinka To jednak zalezy od kultury gospodarzy 06.02.06, 19:06
            Ja mam jednego znajomego ktory jak mowi zartoblie "padliny nie jada" i jak go
            zapraszam razem z innymi to staram sie zeby jedno konkretne danie bylo bez
            miesa. Ale i tak zawsze sa jakies salatki itp. JAk zapraszam nowych ludzi
            ktorych nie goscilam a bedzie malo jedzenia - maly wybor, bo bedziemy tylko oni
            i my to pytam czy jest cos czego nie jedza. Czasem to bywa nawet glupia cebula,
            albo sledzie itp. Ja sama nie jadam surowych ogorków bo mam na nie silną
            alergię wiec wiem jakie to bywa upierdliwe. ALbo nie jem rzeczy z ogórkami
            albo - jesli sie da - wydłubuje. Jak pani domu sie kryguje to tlumacze, ze nie
            ma problemu, bo przeciez nie da sie wiedziec i pamietac wszystkiego. Sama nie
            robie z tego problemu wiec i inni go nie mają.A tak wogóle - to alergia jest
            swietnym tłumaczeniem, wiele razy widzialm jak zupelnie sie zmienialo
            nastawienie ludzi wobec "alergików" - no tak, nie możesz a co Ci innego
            przygotowac?, szkoda ze nie wiedzieliśmy itp. SMieszne ze "chorobe" jestemsy w
            stanie zaakceptowac a inny styl zycia - zywienie nie. Moze zostan alergikiem? :-
            )
            • Gość: Re:Belinka Re: To jednak zalezy od kultury gospodarzy IP: *.ri.ri.cox.net 06.02.06, 23:39
              Mozesz wytlumaczyc co znaczy slowo Upierdliwe?
              • bielinka Re: To jednak zalezy od kultury gospodarzy 07.02.06, 07:23
                no coz... pewnie powinnam napisać kłopotliwe :-)ALe dla mnie upierdliwe
                to "wkurzająco kłopotliwe i irytujące".W kontekscie mojej wypowiedzi chodziło
                mi o to, że np. kiedy mojej znajomej tłumaczyłam wydlubując ogórki z sałatki
                greckiej (którą uwielbiam!) ze nie moge jeśc ogórków to ona stwiedziła: no
                przeciez ogórki to sama woda na co możesz być uczulona??? No a ja jestem.
                DLatego rozumiem wegetarian którzy nie jedza mięsa a ktos im proponuje: może
                jajecznicę na szynce :-) To akuraz wzięłam z kanjpki w Wawie gdzie takie danie
                figuruje w rozdziale "dania wegetarainskie" :-))) przy czym jest to knajpka o
                tradycjach kuchni zydowskiej - wiec szynka??? Acha- i jestem uczulona tylko na
                swieże ogórki, kiszone i konserwowe moge jesc :-)
          • Gość: Mordka Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.pools.arcor-ip.net 06.02.06, 19:33
            Nie podobno, tylko prawda.
            I to swiadczy o nich lepiej niz dziewczynki wegetarianki strzelajace do swych
            nierozumnych ciotek ;)

            > podobno mnisi buddyjscy (ci prawdziwi) też potrafią zjeść mięso, gdy nie ma nic
            >
            > innego - fakt, że te zwierzęta nie zostały zabite specjalnie dla nich, jest
            > bowiem najwazniejszy
        • Gość: asia Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.chello.pl 07.02.06, 11:51
          ziemniaki z surówką:)
          to moje glowne niedzielne menu u teściów:) I tak (a już 10 lat mnie znają i 3
          lata po ślubie) słyszę od Seniory rodu, ze ona "też nie lubi mięsa i mogłaby w
          ogóle go nie jeść, ale od czasu do czasu maleńki kawałeczek to można"... po
          czym nakłada sobie kawał schaboszczaka wielkości talrza;)
      • miriam11 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 19:20
        Gość portalu: ann napisał(a):

        > to dziwienie się "nie jesz mięsa? to co ty w ogóle jesz? głodujesz bidactwo!"
        > jest upiorne, zawsze mam ochotę zastrzelić taką ciocię czy kogo tam.

        Kiedyś próbowałam cierpliwie tłumaczyć takim osobom, że przecież nawet
        mięsożercy nie jedzą WYŁĄCZNIE mięsa. No ale ciągle kolejny ciekawy wyrywał się
        z "to co ty jesz". Nie wytrzymałam w końcu i jakiś kolejny biedak na pytanie
        "jak nie jesz mięsa, to co jesz?" usłyszał uprzejme: "Trawę". Chyba się w
        rodzinie rozniosło, jaka jestem wredna zołza, bo już nie pytają :-)
    • Gość: bartek Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.tsi.tychy.pl / *.tsi.tychy.pl 06.02.06, 18:58
      To nic strasznego zażyczyć sobie innego jedzenia. Kropka.
      • Gość: wiesz... Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 06.02.06, 19:44
        ...to sie tylko tak wydaje:) pamietam jak mamuska przyjaciela,ktora wlasnie tak
        po prostu poprosilam o cos bez miesa -skadinad pedagog z wyzszym wyksztalceniem-
        skarmila mnie podstepnie zupa. wyladowalam na pogotowiu. dopiero wtedy
        przyznala,ze zupa byla nie na kostce wegetarianskiej,a na miesie. gdy
        wczesniej,zartujac w trakcie jedzenia, mowilam,ze jakos miesem pachnie,wylgala
        sie. jak pozniej powiedziala;chciala mnie przekonac,ze moge jesc mieso.jakos nie
        doslyszala,ze nie chce:) ale fakt-byl to pojedynczy przypadek. wszedzie indziej
        po prostu mowilam,ze dziekuje,zadowole sie dodatkami,zawsze przeciez jakies
        salatki czy owoce i chleb sie znalazly. czasami zabieralam cos ze soba-na
        przyklad pasztet z soczewicy lub orzechow tak,zeby mogli sprobowac wszyscy. tu
        gdzie teraz mieszkam-zero problemu. przed kazda proszona kolacja-czy w domu,czy
        w knajpce-zawsze pytaja gosci o preferowane menu,zawsze jest tez cos dla wegetow
        ,nikt sie tym nie ekscytuje,nie dziwi,nie dyskutuje.na szczescie uwolnilam sie
        rowniez od znajomych szalejacych przy stole wegetow opowiadajacych historie o
        trupach w puszkach itp.wiec nareszcie mam to,co lubie-cisze i brak oceniania.uf!:)
        • Gość: slawek73 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.06, 08:38
          Na pogotowi? po zupinie na kości? A moze na oiomie? Jak nie nie cierpię
          melodramatycznych mitomanek.....P.S. też jestem wegetarianinem.
          • Gość: MAr Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 10:58
            Tak jak powiedziano już wyżej - psychole z tych wegetarian.
          • bylystudent Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 12:56
            > Na pogotowi? po zupinie na kości? A moze na oiomie? Jak nie nie cierpię
            > melodramatycznych mitomanek.....P.S. też jestem wegetarianinem.

            No nie na pogotowiu, ale na czworaka - czetry godziny w Bieszczadach spędził
            kolega, który od 6 roku życia nie jadł mięsa (nie wiem dlaczego).
            Skusił się na kanapkę z serkiem topionym z szynką.

            Inna "zawodniczka" zrobiła mamusi "przyjemność" na urodziny i po czterech
            latach niejedzenia mięsa zasiadła do kolacji jak równy z równym. Tym razem
            poszło drugą stroną. Przez trzy dni. :@
          • Gość: na pogotowiu Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 07.02.06, 17:12
            -a to zabronione? tylko dla nie wegetarian,czy co? owszem,zatrulam sie i nic ci
            do tego-kolego.pozdrawiam melodramatycznie:)
    • Gość: vege Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.chello.pl 06.02.06, 19:27
      to sie tylko tak wydaje , ze ciocie etc sa niereformowalne, ja teraz choc juz
      jadam mieso (ale nie gotuje)spotykam sie z pytaniem co bedziesz jesc? tak pytaja
      osoby , ktore pamietaja , ze nie jadlam miecha. tzn , albo pamietaja , albo juz
      sie pogubili (aktualnie jem czy nie jem) i wola zapytac. U osob o ktorych jestes
      raz w zyciu mozesz jesc jak niektorzy proponuja ziemniaki lub ryz, ew. kanapke z
      pomidorem.... Natomiast tak gdzie czesciej bywasz proponuje zabrac ze soba
      lasagne wegetarianska, salatke z brokułow,...(nie starszyc sojowymi kotletami-
      naprawde nie zawsze i nie dla wszystkich sa dobre) zamiast kwiatkow czy
      czekoladek, gwarantuje ,ze 1)poprosza o przepis 2)nastepnym razem wlasnie to
      przygotuja ....oprocz miesa na obiad
    • Gość: Dave Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 19:48
      Ja nie mam takiego problemu, jem to co lubię, czyli nie mięso, ludzie zazwyczaj
      wiedzą, wiec nie ma problemu. A jesli ktos sie zapyta, wcale mnie to nie
      denerwuje, tylko odpowiadam, że mam bardziej urozmaiconą dietę, niż niektórzy
      mięsożercy. to wystarcza
      • Gość: keja Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.02.06, 20:07
        Sama jestem alergiczką i wiem jakie upierdliwe jest tłumaczenie komuś że nie
        zjem czegoś bo jestem na to uczulona. Tyle, że ja zadowalam się innymi
        potrawami, albo markuję że coś tam jem.
        Z drugiej strony jak robię przyjęcie i mam przygotować sama jedzonko to mnie
        cholera bierze, bo: jedna znajoma nie je mięsa, druga nie je niczego co miało
        kontakt z krową (dania ze śmietaną czy jogurtem odpadają), papryki, majonezu i
        jeszcze czegoś ale teraz już nie pamiętam. A reszta gości jest mięsożerna i
        zajada się przetworami mlecznymi.
        Przygotowanie dań na takie przyjęcie jest cholernie pracochłonne (bo każdy
        będzie jadł co innego), a i niekiedy trudne jak samemu nie robi się pasztetów z
        warzyw itp.
    • mika62 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 20:02
      Ja tam zajadam zawszez sałatki.Jeżeli rodzina wie,że nie jadam mieska to zawsze
      coś dla mnie mają a jak nie to zawsze można w domu zjeść.Pozdrawiam wszystkich
      zielonych
    • muzykadlakameleonow Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 20:05
      ja nie mam z tym większych problemów:) jeśli jadę w odwiedziny do rodziny,
      której nie widziałam od dawna, uprzejmie informuję ich o zaistniałym fakcie:)
      wtedy najczęsciej sami pytają, co jadam;) i to przygotowują:)))
      rodzinę można przyzywczaić - nawet nestorów rodu;)
      • Gość: pasqda1 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 17:53
        A mnie trochę denerwują wegetarianie w moim otoczeniu. Najpierw mówią: "Mną się
        nie przejmuj, coś tam sobie zjem...", a potem, kiedy już zmęczona
        przygotowywaniem imprezy w dwóch wersjach (bo jednak, gdybym zrobiła wszystko z
        mięsem, patrzyliby na mnie z wyrzutem), wrzucę wszystko na stół, to muszę
        odpowiadać na pytania w rodzaju: "A co ja tu mogę zjeść?", "A w tej sałatce to
        co jest?" "A to na czym było smażone?" Zawsze mnie korci, żeby ryknąć, że
        sałatka jest z surowego mięcha, a brokuły smażyłam na smalcu... To po prostu
        trochę denerwuje - niby "mną się nie przejmuj", ale jednak "ale może miej na
        uwadze..."
        • Gość: prezii Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.welnowiec.net / 217.153.80.* 08.02.06, 15:57
          no to sobie ryknij
          chodzi o to że "normalni" niekiedy sie zapominają i chcą ci zrobić
          przyjemność,pytają sie co jesz,ty mówisz że nie jesz mięsa a oni ci robia
          sałatkę z warzyw z rosołu wołowego.Ja też sie często pytałem co z czego jest
          robione teraz już nie.W gościach jem tylko chleb jak jestem głodny głównie pije.
          Kiedyś jem sobie sałatkę(wege) a tam kawałek szynki(został pewnie na desce po
          krojeniu kiełbaski)myślałem ze zwróce.

          Nie jem dlatego że nie lubie
          pozdro
    • Gość: marta Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.02.06, 20:08
      ale Wy macie problemy
      jak czytam te brednie to pusty śmiech mnie ogarnia
    • Gość: Magda Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.02.06, 20:13
      Od kiedy jestes wegetarianka? Czy jesz jajka i czy pijesz mleko? Mieso to
      rzeczywiscie padlina, ale smaczna niestety....nie dla ciebie rzecz jasna
    • Gość: MARIA NIE JEM MIĘSA IP: *.aster.pl 06.02.06, 20:22
      Nie jem mięsa od ponad 30 lat z pobudek ideologicznych.Nie chcę uczestniczyć w
      zbiorowej rzezi zwierząt.W opisanej sytuacij próbowałam różnych sposobów ale
      jeden po wielu latach doswiadczen sprawdza się znakomicie zarówno w Polsce jak
      i na świecie ......jeśli jestem zapraszana na jakiekolwiek jedzenie uprzedzam
      ze nie jem potraw mięsnych i zup na mięsie gotowanych.Zapobiega to wielu
      niezręcznym sytuacją na które byłam narażona kiedy tego nie robiłam.A tam gdzie
      szwecki stół zawsze znajdzie się jakaś sałatka.Z ZADOWOLENIEM STWIERDZAM FAKT
      ZE JEST NAS CORAZ WIĘCEJ.POZDRAWIAM WSZYSTKICH NIEJEDZĄCYCH I JEDZĄCYCH
      • Gość: Magda Re: NIE JEM MIĘSA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.02.06, 20:46
        Czy jest to wogole mozliwe aby ludzie zmuszali kogokolwiek do jedzenia miesa,
        czy czegokolwiek czego ktos nie lubi, badz nie toleruje? Szkola mojego syna
        jest szkola do ktorej nie wolno przynosic zadnego jedzenia zawierajacego
        orzechy. Jest to podyktowane alergia na orzechy jaka zdarza sie wsrod ludzi.
        Nikt nie ma problemu z tego powodu. Co do miesa, to jest to napewno swietne
        zrodlo bialka, ale cierpienia i drastyczna smierc zwierzat jest wielkim
        problemem.
        • dodonika Re: NIE JEM MIĘSA 06.02.06, 20:53
          Nie no ludzie robia nie wiadomo jakie problemy z malych rzeczy. Nie chcesz to
          po prostu nie jedz i tyle. Miecho musi byc u mnie i nie wyobrazam sobie dna
          bez kielbasy, zwlaszcza z dobra musztarda! PORK FAT RULES!!!
          • Gość: Magda Re: NIE JEM MIĘSA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.02.06, 21:09
            Zalezy z jakiej strony spojrzec na ten maly twoim zdaniem problem. Jesli
            spojrzalabys z punktu widzenia jakiejs swinki, albo kurki to pewnie zmienilabys
            zdanie.
            • bielinka Taka mala zlośliwośc ;-) 06.02.06, 21:14
              Myśle ze w tym momencie swince czy innemu stworzeniu wisi czy zostanie zjedzone
              w calosci czy tylko "spróbowane" ;-) Hej!
              • Gość: Magda Re: Taka mala zlośliwośc ;-) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.02.06, 21:18
                Gdyby z ciebie przyrzadzic schabowego to tez byloby ci wszystko jedno. Hej!
                • bielinka Re: Taka mala zlośliwośc ;-) 06.02.06, 21:51
                  Po smierci zdecydowanie tak :-) To mialbyc taki "zart", nie chcialam urazic ani
                  CIebie ani innych wegetarian. Tez jak ogladam zywe stworzenia jest mi ich zal.
                  ALe jestem jak dziecko - jak widze mieso w sklepie jakos mi sie nie lączy z
                  tymi cudnymi prosiaczkami, a paskudnie lubie schabowe... Ot inny sposob
                  odzywiania. Hej!
      • veevaa Re: NIE JEM MIĘSA 06.02.06, 21:37
        szwecki? a co to jest??
        • Gość: Barney Re: NIE JEM MIĘSA IP: *.pools.arcor-ip.net 06.02.06, 22:04
          all you can eat / stol z samoobsluga
          • ute_ute Re: NIE JEM MIĘSA 07.02.06, 16:19

            szwedzki, raczej o to chodziło ;)
          • Gość: sbbatha Re: NIE JEM MIĘSA IP: *.chello.pl 28.04.06, 20:34
            a propo. z misa przyswaja sie 30% zelaza niecale a nie 100% jak jakis inteligent
            wczesniej napisal ;P
      • Gość: agawu Re: NIE JEM MIĘSA IP: *.cache.iB3.rudanet.com / *.rudanet.pl 07.02.06, 09:45
        szwecki stół? niezręcznym sytuacją?

        Mam jednak cichą nadzieję, że będzie was coraz mniej


        • login103 Re: NIE JEM MIĘSA 10.02.06, 12:14
          Będąc w gosciach
          stoły w 90% zastawione sa mięsem, wędlinami... Moi znajomi, przyjaciele nie
          katują mnie tym żarłem, ale jak jestem gdzies u dalszej rodziny, starszych
          cióc, babć itp problem jest nietęgi

          Więc niech ci zbuduja stodołe
    • ute_ute Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 21:01
      ja przez 7 lat nie jadłam mięsa po czym zaczęłam jeść i tak było kolejne 5 lat,
      teraz znów od ponad 2 lat nie jem i jest mi z tym dobrze. ale bywają problemy,
      rok temu byłam w zimie na działce na wsi i sąsiedzi (sołtys i sołtysowa :)
      zaprosili mnie na prawosławną wigilię - miałam problem bo większość potraw to
      były ryby, stwierdziłam, że nie będę się tłumaczyć, robić problemów w ostatniej
      chwili i to w tak ważnym dla nich dniu i po prostu zjadłam kawałek szczupaka.
      trochę było mi dziwnie, ale w sumie nic się nie stało. podobnie było, gdy
      odwiedziłam babcię mojego znajomego, też mieszkającą na wsi, wiem, że się
      postarała i zrobiła zupę na mięsie - taki rarytas miejscowy. wydłubywałam
      kawałki mięsa, ale zupę zjadłam. ale to były wyjątkowe sytuacje, kiedy
      wiedziałam, że mogę ludziom dużą przykrość zrobić.
      • sharka3 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 21:06
        nie jem miesa, reszta sie zadawalam, dzien dietki zle nikomu nie robi:)
        czasami jednak kulturalnie sprobuje miesa, potem je zostawiam, nie chce robic
        scen, nie sa tego warte :)
        polecam
      • Gość: Dave Re: Nie w tym rzecz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 22:24
        Rzecz w tym żeby być asertywnym, jeśli nie jemy to nie jemy, nie tylko w domu,
        gdy nikt nie widzi, lecz wszędzie. Zdaje sobie sprawe, ze na wsi to moze byc
        problem, ale mozna to jakos wytlumaczyc
      • Gość: rex Do ute_ute IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 12:13
        Tutaj prowokujesz ludzi? Przecież znamy Cię, Ty jesteś facet a piszesz "nie
        jadłam". Dlaczego?
        • ute_ute Re: Do ute_ute 07.02.06, 16:08
          ???
          ja cię nie znam, czyżby miecio?
    • agra1 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 21:05
      Kiedyś przy okazji jakiegoś odchudzania (kolejnego...) w sezonie letnim, czyli
      jak jest mnóstwo mojego ukochanego zielska wszelkiej maści tak mi wyszło, że
      przez trzy dni nie jadłam mięsa - zielsko, jogurty, owoce... Po trzech dniach
      efekt był taki, że mogłam zjeść wagon!!!! tych moich ulubionych przecież
      smakołyków, żołądek rozepchać do granic wytrzymałości, miałam zawroty głowy i
      byłam wściekle głodna. Przeszło jak zagryzłam plastrem kiełbasy....
      Potem ze dwa razy miałam podobną sytuację. Wniosek dla mnie jest jeden - mogę
      jesć mięsa mało. Ale musi być, inaczej mój organizm zaczyna wariować.
      • Gość: Fretkolub:-) Agra, niestety mam podobnie ;-> IP: 195.217.52.* 06.02.06, 22:01
        Ideologia swoje, ale *totalnie* bez miesa nie dzialam. Za to moge jesc malo i
        wtedy jest OK :-)
        • Gość: Rosa Re: Agra, niestety mam podobnie ;-> IP: *.usask.ca 08.02.06, 21:49
          Nie mam nic przeciwko wegetarianskiej kuchni, jednak znalam jednego gostka
          ktory bedac na takiej diecie dorobil sie gruzlicy( brak bialka zwierzecego).
          Nie rozumiem tylko tych ludzi co podaja sie za wegetarian a nosza skorzane
          obuwie lub kurtki, czyli tez te zwierzeta sa zabijane dla celow
          konsumpcyjnych...
      • Gość: aga Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 11:30
        U większości ludzi tak jest , że początkowo gdy się przestanie jeść mięso to
        się jest ciągle głodnym. Część również tyje. Ale po jakimś czasie organizm
        się "przestawia", produkuje trochę inne enzymy i inaczej(lepiej) wykorzystuje
        to co mu się dostarcza i wtedy jedzą bez mięsa też można się najeść. W odwrotną
        stronę jest podobnie- ktoś kto wiele lat był wege i zje posiłek typowo mięsny ,
        będzie się czuł "ociężały" bo ma problemy ze strawieniem a nadal może odczuwać
        głód.
      • Gość: Dosia Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.us.infonet.com 07.02.06, 22:39
        Wiesz, jak jadlas same zielsko, jogorty i owoce to nic dziwnego, ze czulas sie
        glodna. Trzeba bylo jesc wiecej kasz/makaronow, pelnoziarnistego chleba i
        troche wiecej tluszczu (oliwa z oliwek), a na pewno nie czulabys sie glodna.
        Kto je same zielsko? NIejedzenie miesa nie ma tu akurat nic do rzeczy.
        • agra1 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 08.02.06, 15:49
          Może masz rację, akurat tak mi wyszło - nie było to celowe zaplanowane
          działanie. Ale nie zmienia to faktu, ze niezależnie od tego, co jem, jeśli nie
          ma w tym od czasu do czasu mięsa, to zaczynam chodzić po ścianach. A
          pełnoziarnisty chleb bardzo lubię i jem cześto, podobnie jak różne kasze. A
          samo zielsko też może być pyszne - tylko nie jako dieta na dłużej. Ale to był
          początek sezonu, kiedy wreszcie było tego dużo i za normalne pieniądze... mniam
    • Gość: tess Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.acn.waw.pl 06.02.06, 21:18
      niestety. ja jak odwiedzam swoją mamę to juz wiem, że musze sobie sama cos
      ugotować. nawet jesli ona sie zarzeka że przygotowała coś bez mięsa. Ale
      naszych przyjaciół i rodzin przyzwyczajenia są nie do odmienienia. po prostu
      trzeba sobie samemu jedzonko kombionować. ale warto zaszczepiac tolerancje w
      jedzieniu w swoim domu i w najbliższym otoczeniu. moze kiedys sie to zmieni. ...
    • Gość: vega Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 21:19
      nie jedz,
      poprostu nie jedz, jezeli ja zapraszam gosci to zawsze o to pytam, i zawsze
      dbam o rownowage- miesne nie miesne, moglabym w sumie nie robic nic z miesem ,
      bo nie lubie miesa,
      ale mezczyzni poprostu jakos tak sa uwarunkowani ze nie gustuja tak bardzo w
      warzywach jak w miesie
      • Gość: Fretkolub:-) Vega ? -- IP: 195.217.52.* 06.02.06, 22:03
        Czy mialo byc :
        nie jedz (=nie spozywaj jedzenia)

        czy :
        nie jedz' (=nie przyjezdzaj)
        ?

        Wiem ze brak PL fontow (tyz tak mam ;-)), ale Twoja wypowiedz zrobila sie przez
        to dwuznaczna ;-)
    • Gość: kaubasa Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 21:23
      właściwie to moge najeść sie wstydu, że moja rodzina mnie nie kuma, ale jak już
      sie z tym oswają to zawsze jakieś kanapki, jajecznica czy zakąski sie
      znajdowały, to było z 10 lat temu, także teraz wszyscy moi bliscy wiedzą że jak
      ich odwiedzam, czy jade na impreze, ślub itp. to padliny nie rusze i zawsze
      przygotują nie mięsne danie
      pozdro
      • zibi111 Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 10:43
        Ja natomiast nie mogę żreć kompostu,a świeżutkie mięsko na wet surowe.
    • veevaa Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 21:36
      eee, no ja nie wiem. Jak ja ide gdzies w gosci, to poza wedlina zawsze jest
      jakas salatka (najczesciej dwa rodzaje...), sa ciasta, jesli podawany jest
      obiad, to zwykle jest zupa, bez miesa. na drugie danie owszem, lyso jest jesc
      ziemnaiki z surowka tylko, ale chyba glupio by bylo, gdyby w gosciach podano np.
      nalesniki? zwykle ludzie nie znaja potraw wegetarianskich, dlatego ich nie
      robia. Nie wiem, moze jak sie idzie w gosci (szczegolnie do blizszej rodziny,
      znajomych), to moze warto przygotowac niewielkie ilosci jakiegos dania
      wegetarianskiego, na sprobowanie? jesli bedzie dobre, pewnie poprosza o
      przepis... troche reklamy:D
      • Gość: kazimierz Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 21:40
        'kasiu zjedz zupke,dobra, specjalnie dla ciebie zrobilam bez miesa
        -ale babciu,napewno nie ma w niej miesa? napewno napewno?
        -no oczywiscie ze nie ma, tylko z piersi kurczaczka robilam'
        bo dla niej to nie mieso:>

        a jak sobie radze? przewaznie staje nad stolem z rozlozonymi rekami i mowie 'no
        tak, znow dla mnie same przybrania z talerzy zostaly'
        wszyscy sie smieja, a pani domu leci do kuchni i przeszukuje zapasy;) ale na
        takie chamstwo pozwalam sobie tylko w rodzinie:>

    • the.gypsy Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 06.02.06, 22:22
      byle co jesz i byle co mowisz.
    • Gość: marcy Zawsze coś się znajdzie!!! IP: 193.192.62.* 06.02.06, 22:26
      Na szczęście obie rodziny u których się stołuje są wyrozumiałe i szanują moje gusta - zawsze jest niemięsna część obiadowa, jakieś warzywne zapiekanki, kotlety serowe i pyszne zypy. Nikt do niczego nie namawia, czy broń boże zmusza.

      Ale u jakis dalszych znajomych, ot, chociażby przy zamawianiu pizzy, pojawiają sie problemy - mało kto chce jeść wegetariańską. Ja nie widze problemu, zawsze można sobie coś wynaleźć i zjeść w towarzystwie szczerze "współczujących" spojrzeń innych biesiadników - zabawna ta ich troska :)

      Najgorsze jest to gdy od pani domu po raz trzeci słyszysz "A może karkóweczki? Czemu tak mało jesz?" Znam kilka osób, które zapominają o moim wegetarianizmie po 10 minutach i po przypomnieniu robią głupawe uśmiechy. Morons :/
    • Gość: evita_duarte Jesli towarzystwo zna cie dluzszy czas IP: *.dyn.optonline.net 06.02.06, 22:33
      Powinni wiedziec, czego nie jadasz a co jadasz. Na tej samej zasadzie nie
      poczestujesz Zydow wieprzowina a Hindusow wolowina. Po prostu powinni
      przygotowac cos co mozesz jesc.
    • Gość: diablica Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.osiedlowa.pl / 87.207.154.* 06.02.06, 22:34
      Ostatnio byłam u swojej rodziny w niewielkiej wsi pod granicą z Ukrainą.
      Rodzina jest duża, utrzymuje się z gospodarstwa, które prowadzi a gościa,
      wiadomo, trzeba przyjąć najlepiej jak się da, czyli karmić aż nie będzie sie
      ruszał. Przed wyjazdem uczuliłam tatę ( jechaliśmy razem), zeby uprzedził
      wszystkich że nie jem mięsa. Przyjeżdżam a tam stół ugina sie od wedlin
      wszelakich. Wszyscy siadamy do stołu, rozmawiamy, śmiejemy się aż w końcu
      ciocia widząc mój pusty talerz mówi: "częstuj się" i wyciaga w moją stronę
      talerz z wędliną, na co ja najzwyczajniej w świecie : dziekuję, nie jem mięsa.
      Zapada cisza. ciocia cofa talerzyk z wędliną, kuzyni wymieniają ukradkowe
      spojrzenia, wujek ma oczy okrągłe i coraz okrąglejsze, syn kuzynki głośno sapie
      bo ma astmę, na środku stołu siada mucha. Oczy zebranych powoli przestają
      patrzeć na mnie i zaczynają patrzeć na tatę, na co on z zupełną
      nonszalancją:"och, doprawdy? Nigdy mi nie mówiłas..." Potem odpowiedziałam
      jeszcze tylko na milion pytań typu: a kurczaki?, a mleko?, a jajka?, a ryby? i
      skończyło się na tym, że moja rodzina ugościła mnie zestawem konfitur, sałatek,
      ciast i bimbru. Aż nie mogłam się ruszyć :)
      • Gość: Dave Re: właśnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 22:37
        Wystarczy powiedzieć i wtedy nie trzeba się męczyć, chociaż może to byc szok
        dla innych, potem już jest całkiem dobrze i nie ma nieporozumien
    • Gość: nieortodoks Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.attu.pl 06.02.06, 22:39
      Radzę Ci bądź elastyczniejszy! Postaraj się w gościach wybrać to co twoim
      zdaniem jest najbardziej wegetariańskie! Najlepiej poinformuj o tym gospodarzy!
      Wiem to wymaga odwagi! Wsparciem może być partnerka! Okazuj dużo miłości i
      wyrozumiałości a zachowasz swoją tożsamość! Powodzenia!
    • Gość: pitsirika Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.dyn.optonline.net 07.02.06, 06:53
      ja przez trzy lata bylam veganka, to dopiero bylo ciezko, w gosciach
      najczesciej zostawal mi do jedzenia chleb, bo salatki byly z majonezem albo
      jogurtem, ale spoko, trzeba byc asertywnym, i bardzo bardzo cierpliwym,
      szczerze mowiac zawsze dzwiwi mnie dlaczego ludziom tak trudno jest zrozumiec
      ze ktos nie je miesa,( a jak bys sprobowala mojego gulaszu...), czesto tez
      spotykam sie z natarczywym wypytywaniem, ocenianiem i przekonywaniem, ale i
      tak warto:))))))))) peace do wszystkih vege i nie vege:)
      • poor_kitty Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 10:23
        Moja corka jest jaroszem. Pisze, bo wiele osob myli wegetarian z jaroszami.
        Przestala jesc kanapki, ktore zabierala do szkoly. Od ok. 5 klasy podstawowki w
        domu rowniez odmowila wspolpracy w kwestii jedzenia wedlin. Odkad poszla do 2
        klasy liceum, zaczelam gotowac specjalnie dla niej, a potem juz i dla siebie i
        dla meza jarskie potrawy. Wszyscy juz przywykli i w rodzinie i w innych
        okolicznosciach do jej wyborow kulinarnych. Ja takze lubie zjesc cos jarskiego
        lub wegetarianskiego, kiedy corka przyjedzie do domu. Ona ma juz swietne
        przepisy wyprobowane oraz niezwykla pomyslowosc w tworzeniu nowych dan. Mysle,
        ze latwiej je bylo, bo my z mezem aprobowalismy jej wybor, pilnujac jedynie,
        zeby nie zaniedbywala urozmaicania posilkow.
      • Gość: LL Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! IP: *.ri.ri.cox.net 08.02.06, 04:31
        Wracając do pierwszego postu... jak to jest z jedzeniem "w gościach". Mięsa
        innego niż kurczak nie jem, bo nie lubię. Nie smakuje mi. Nie lubię smaku,
        konsystencji - czy jak to ująć. Od czasu do czasu, co miesiąc, dwa dam się
        skusić na kawalek kurczaka i tyle. Będąc u kogoś na obiedzie na 99% są
        ziemniaki, salatka czy surówka i inne dodatki. Prawda jest taka, że to wlaśnie
        najbardziej mi smakuje:) Kiedy Glówny Kucharz Domu widzi, że wsuwam aż mi się
        uszy trzęsą, to nie ma znaczenia czy zajadam schabowego czy najlepsze na świecie
        buraczki z naprawdę dobrymi ziemniakami. Zaryzykuję stwierdzenie, że większe
        zdziwienie i niedowierzania budzi jedzenie w maleńkich ilościach niż bezmięsne.
        Pozdro - i smacznego.
    • waclaw_grzyb Re: wegetarianin w "gościach" RATUNKU!!! 07.02.06, 09:59
      Jak sie jest dzikim to sie nie chodzi miedzy normalnych ludzi!!! Idź do lasu
      jeść te swoje ziółka i korzonki!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka