08.02.06, 22:33
Czy znacie historie ludzi zebrzacych 'na ulicy'? Ale nie te wypisane na
kartkach, ktorych uzywaja czasami dla 'reklamy'.
Obserwuj wątek
    • samentu Znamy 08.02.06, 22:41
      na studiach dorabialem jako sprzedawca w sklepie przez 3 miesiące
      pracowałem po 8 - 10 godzin za minimalną
      w bramie obok mojego sklepu do pracy jako żebrak przyjeżdzał p. Marek (bez nogi)
      tj.
      parkował swojego merca kilka przecnic dalej, ściagał proteze i o kulach szedł do
      pracy
      "pracował" ciej od 9 do 13
      po pracy odbierała go zona i szli na zakupy
      nie musze tłumaczyc że zarabiał 2x mojej pensji
      śmialismy się gorzko z tego zjawiska
      żebrak - kombinator miał zdecydowanie wieksze zarobki niz pracownik legalny
      • abaddon_696 :)))) 08.02.06, 22:48

      • slowacja2 Re: Znamy 09.02.06, 16:13
        nie zartuj!?
    • mala.mi74 Re: zebracy 08.02.06, 22:52
      ewusiab2 napisała:

      > Czy znacie historie ludzi zebrzacych 'na ulicy'? Ale nie te wypisane na
      > kartkach, ktorych uzywaja czasami dla 'reklamy'.


      takich "zebraków" czy firmy zebracze łatwo wyczaic - zawsze sa to osoby z
      wyraźnymi oznakami kalectwa mocno wyeksponowanymi, czesto odkrytymi ranami,
      zawsze stoja w jednym miejscu w centrum miasta i znak rozpoznawczy -zawsze maja
      kartoniki pokryte cylofanem z napisami TYM SAMY CHARAKTEREM PISMA wszystkie
      osoby ( tak często mają firmy zebracze). Kedys jak "zawód" ten wchodził na
      rynek dalam sie kilka razy oszukac, teraz pomagam raczej w znanych
      organizacjach charytatywnych, najczesciej dając,nie pieniadze ,ale juz gotowe
      kupine potrzebne produkty- wydaje mi się ,ze tak najbezpieczniej
      • Gość: M Re: zebracy IP: *.elk.mm.pl 08.02.06, 23:05
        Chłopiec żebrał na ulicy, prosił o pieniądze, ale ludzie woleli kupować chleb.Wieczorem w koszu na śmieci leżało 5 bochenków.
        • mala.mi74 Re: zebracy 08.02.06, 23:11
          Gość portalu: M napisał(a):

          > Chłopiec żebrał na ulicy, prosił o pieniądze, ale ludzie woleli kupować
          chleb.W
          > ieczorem w koszu na śmieci leżało 5 bochenków.

          Czyli głodny nie był. To po co mu były pieniadze? Kiedys chłopcom dałam kase to
          ją wydali na gry zrecznosciowe. A chcieli na zeszyty oczywiscie;)

    • setorika Re: zebracy 08.02.06, 23:25
      Kiedyś, przy jednym z parkingów w centrum miasta stały kontenery na śmieci, bo
      parking był na zapleczu kilku restauracji. Dziadek w kufajce, walonkach,
      czapce-uszatce, umorusany, łaził i grzebał w tych śmieciach. I tak dzień w
      dzień. Pewnego razu weszłam do kantoru pozbyć się waluty, a dziadek stał przed
      okienkiem i kupował 1000 dolarów...
      • mala.mi74 Re: zebracy 08.02.06, 23:38
        Podobna historia: kiedys kilka lat temu w progu koscioła stała kobieta z 2-3
        letnim dzieckiem ,ze mąz ją wyrzucił i nie ma na chleb itd. Zapłakana, biednie
        ubrana,chuda. Ludzie duzo jej wtedy dawali ze mna włacznie.
        Jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczylam ja kilka dni później w miescie-
        super fryzura, pasemka, super skórzana torebka, buty chyba za 500 zł-stała
        blisko mnie to mogłam sie przejrzec. Ale zeby komedii nie było dosc to ponownie
        zobaczylam ja po ok. pół roku znów w tym samym progu koscioła- tym razem stała
        z ok. 6-8 miesiecznym dzieckiem na reku -"mieszkanie jej sie spaliło, a dziecko
        takie małe itd". Śmiac mi się chciało, bo gdyby to dziecko było rzeczywiscie
        jej to kiedy widziałam ja po raz pierwszy powinna byc wtedy w zaawansowanej
        ciązy!
        Teraz kiedy mam troche do czynienia z prawdziwie potrzebujacymi ludźmi widze
        pewna zasade- ci ,ktorzy najbardziej potrzebuja nigdy nie zebrzą,a czasem nawet
        nie chca przyjąc pomocy, trzeba czasem samemu ich szukac.
        • Gość: Bilala Re: zebracy IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.02.06, 02:53
          Nie przesadzajmy. Oczywiście część żebraków jest naciągaczami, ale to nie
          znaczy, że wszyscy. Żebrzące dzieci często nie chcą żywności, tylko forsę - bo
          w domu oberwą, jeśli nie przyniosą pieniędzy. Różni ledwo żywi staruszkowie
          bywają przez rodziny zmuszani do tego procederu, ale często po prostu nie mają
          środków do życia. A te legendy o mercedesach i fortunach, których się dorabiają
          żebracy... Warto czasem poobserwować dyskretnie, jaki mają "urobek" - nie
          wydaje mi się, żeby to były jakies naprawdę duże pieniądze.
      • slowacja2 Re: zebracy 09.02.06, 16:15
        A moze na ten 1000-czek pracowal w tych welonakch(spodobalo mi sie to okreslenie)
        pare ladnych miesiecy??jak sadzisz??
        • setorika Re: zebracy 09.02.06, 17:26
          możliwe - ja tego nie neguję - dziadka prawo.
          Pieniadze ponoć leżą na ulicy...
    • the_dzidka Re: zebracy 09.02.06, 08:45
      Przy wejściu do osiedlowego sklepu Społem (nb z wyglądu relikt PRL-u) stoi
      malutka, schludna, CZYSTA staruszka ubrana w szary prochowiec. Nie ma żadnej
      kartki, żadnej czapki, trzyma tylko podniesioną rekę - ale blisko piersi, tak
      jakby podawała coś sobie do ust. Ludzie dają jej parę groszy. Ja też. I czuję
      sie winna, bo powinnam zapytać tę kobietę, dlaczego żebrze (w jej przypadku
      nawet to słowo jakoś mnie razi) - ma za niską rentę, musi kupić drogie leki,
      czy nie daj Boże ktoś ją do tego zmusza... Ale nigdy jeszcze nie zapytałam :-/
      Uspokajam swoje sumienie dwuzłotówką?
      • Gość: ewusiab2 Re: zebracy IP: *.ipt.aol.com 09.02.06, 18:37
        To ciekawe.
        Kojarzymy zebrakow z naciagaczami, ale zdajemy sobie tez sprawe z tego, ze sa
        wsrod nich 'prawdziwi'zebracy, czyli tacy ktorzy licza na 'prawdziwa' jalmuzne,
        a wiec nie napraszaja sie, nie sa natretni ani nie oferuja niczego w zamian
        (np. przypilnowania samochodu czy umycia szyb..). To tacy niemi, troche
        nieobecni swiadkowie naszej miejskiej krzataniny.

        Czasem naprawde warto poznac ich historie.
        Moj chlopak zaczepil kiedys we Wrocku zebraka-spiewaka. Regularnie pojawial sie
        i chyba nadal pojawia na wroclawskim ryneczku z magnetofonikiem, z ktorego
        puszczal podklad do swoich arii.
        Okazalo sie, ze jest Anglikiem, ktory bedac jednoczesnie pijakiem poniewieral
        sie troche po Europie i zasiadl sie na dluzej w Polsce (moze znalazl z naszymi
        wspolny jezyk..)
        We Wrocku 'koncertuje' dla przyjemnosci a w Zgorzelcu- dla pieniedzy.
        Taka historia :)

        Ciekawi Cie ta staruszka ale obawiasz sie zagadnac?
        Ja tez tak mam, tylko ze mieszkam za granica i moja obawa dotyczy tego, ze nie
        znam tutejszego dialektu i prawdopodobnie nic nie zrozumiem nawet gdyby
        zebracy, ktorych tu spotykam chcieli mi cos powiedziec...kiepska sytuacja :)

        Konczac ten przydlugawy wywod...
        Wydaje mi sie, ze w naszym (i nie tylko naszym)spoleczenstwie przyjelo sie, ze
        ubogi MA PRAWO prosic o pomoc a pozostali MAJA OBOWIAZEK mu tej pomocy
        udzielic.
        Wiec pewnie obawiasz sie, ze poznajac problemy tej staruszki zobowiazesz sie
        rownoczesnie jakos im zaradzic.

        Pewnie ktos ja zna i moze cos Ci o niej powiedziec. Ona musi skas przychodzic.

        Pozdrawiam serdecznie!
        • the_dzidka Re: zebracy 09.02.06, 21:45
          O przepraszam, faceta-śpiewaka na rynku nigdy w życiu nie nazwałabym
          żebrakiem!!!
          On dokonuje transakcji - daje Ci swój spiew (chcesz czy nie chcesz ;), a Ty,
          jeśli to Ci się podoba, odwdzięczasz się mu złotówką. To taki ptak boży, można
          by rzec.
          Żebrakiemnie ejst tez chłopak myjący ci szybę na skrzyżowaniu.
          Żebrak prosi o pieniądze czy jedzenie, nie mając nic w zamian do zaoferowania.
          Tak jak "moja" staruszka.
          Kiedyś, przed wojną, w dobrym tonie wsród arystokratów było mieć "swojego"
          żebraka.
    • Gość: prosektor Re: zebracy IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 09.02.06, 19:25
      Dworzec PKS Wrocław

      - gość podchodzi do mnie i rzuca tekstem, że brakuje mu do browara... bez
      komentarza,

      - jakaś wulgarna dziwa podchodzi do mnie i męczy mnie, że brakuje jej do biletu,
      a ja sobie myślę, że zbyt często jej do tego biletu brakuje, bo widzę ją już
      któryś tam raz, co do wulgarności - rzuciła soczysty komentarz na temat mej
      zdegustowanej miny, za zaś jeszcze pikantniejszy na jej temat.

      Ciekawe, skąd w takiej żebraczce tyle chamstwa. To powinno być karane...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka