Dodaj do ulubionych

Koszulkowa afera

21.02.06, 21:36
Z pewnością koszulki są kontrowersyjne. Czy one obrażają czyjekolowiek
uczucia? Nic mnie nie obchodzi facet z napisem na plecach "mastrubuję się"
Katolikom jednak koszulki nie przypadły do gustu i jest afera.

"Od piątku w Akademickim Centrum Kultury Chatka Żaka w Lublinie można oglądać
wystawę fotografii ludzi w koszulkach z napisami: "Jestem gejem", "Nie
płakałem po papieżu", "Mam AIDS", "Usunęłam ciążę", "Masturbuję się" czy "Nie
chodzę do kościoła". Przeciw wystawie protestują młodzi katolicy wspierani
przez metropolitę lubelskiego, abpa Józefa Życińskiego.
Koszulki rozprowadza Fundacja dla Wolności w ramach kampanii społecznej
"Tiszert dla wolności". Działacze Centrum Duszpasterstwa Młodzieży w Lublinie
domagają się, by rektor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, na terenie
którego zorganizowano wystawę, zajął "odpowiednie" stanowisko w tej sprawie -
pisze "Rzeczpospolita".
Młodych katolików wspiera abp Życiński. - Obawiam się, że te koszulki nie są
demonstracją wolności, ale jej zaprzeczeniem - uważa metropolita lubelski. -
Żeby wprowadzić na koszulki napis "Mam AIDS" albo "Usunęłam ciążę", trzeba
cierpieć na zanik pewnych elementarnych ludzkich uczuć. Normalnie dramat
przyjmowany jest milczeniem, solidarnością, powagą. Jeśli u kogoś zanikną
uczucia, z dramatu robi się dowcip i wtedy jest prosta droga do cynizmu, a
zabicie dziecka nigdy nie może być powodem do dumy. Jeśli ktoś jest chory na
AIDS, to też nie jest temat do dowcipów - uważa abp Życiński.
Problemu nie widzą organizatorzy kampanii, którzy tłumaczą, że napisy nikogo
nie obrażają. - Nie ma przecież koszulek z napisem "Katolicy to świnie" -
mówią. Także Antoni Nowicki, prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka,
uważa, że wystawa mieści się "w kategoriach swobodnej dyskusji na temat
współczesnych problemów".
(INTERIA.PL/Rzeczpospolita)
fakty.interia.pl/news?inf=720068
Obserwuj wątek
    • ijaw Re: Koszulkowa afera 21.02.06, 21:41
      Z powodu koszulek odwołano w Lublinie festiwal "Prawa człowieka w filmie"

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3174444.html
      Festiwal organizowany przez Helsińską Fundację Praw Człowieka miał się rozpocząć
      w środę w Akademickim Centrum Kultury UMCS "Chatka Żaka". Zaplanowano pokazy
      filmów, dyskusje, wystawy fotografii i kiermasze. Miała być też wystawa zdjęć
      sławnych osób pozujących w prowokacyjnych koszulkach Fundacji dla Wolności, np.
      Kazimiera Szczuka z napisem "Mam okres", Muniek Staszczyk - "Jestem Żydem",
      Tomasz Raczek - "Jestem Murzynką". Koszulki miały być podczas festiwalu
      sprzedawane. Jednak ani sprzedaży, ani wystawy nie będzie.

      ==========
      W ramach wolności??
    • eichendorff Re: Koszulkowa afera 22.02.06, 09:45
      ijaw napisała:

      > Z pewnością koszulki są kontrowersyjne. Czy one obrażają czyjekolowiek
      > uczucia? Nic mnie nie obchodzi facet z napisem na plecach "mastrubuję się"
      > Katolikom jednak koszulki nie przypadły do gustu i jest afera.

      Najlepszy komentarz do całej sprawy usłyszałem wczoraj (bodajże w Faktach): "W
      całym zamieszaniu z koszulkami nie chodzi tylko o wolność słowa, ale przede
      wszystkim o poczucie dobrego smaku". Całkowicie zgadzam się z tym komentarzem
      bo większość koszulek była obrzydliwa.
      Swoją drogą wyjście w koszulce "Nie chodzę do kościoła" w takim otoczeniu jak
      młodzież protestujaca przeciwko decyzji rektora nie jest żadnym aktem odwagi.
      Wręcz przeciwnie! Aktem odwagi byłoby wyjść do nich w koszulce "Chodzę do
      kościoła". Cel happeningu był - nie przeczę - szczytny, ale metody paskudne. W
      ten sposób organizatorzy tej imprezy osiągnęli coś wręcz przeciwnego do
      zamierzonych celów: ludzie zaczną się zastanawiać czy aby ci łysi, którzy
      skandują "biją gejów", nie mają racji...
      • ijaw Re: Koszulkowa afera 22.02.06, 21:26
        >Cel happeningu był - nie przeczę - szczytny, ale metody paskudne. W
        >ten sposób organizatorzy tej imprezy osiągnęli coś wręcz przeciwnego do
        >zamierzonych celów: ludzie zaczną się zastanawiać czy aby ci łysi, którzy
        >skandują "biją gejów", nie mają racji...

        Trudno sprowokować łagodnymi hasłami. Niektóre hasła są brzydkie, ale wywołują
        reakcję, refleksję. A o to chodzi. Pewien Amerykanin przebywający czasowo w
        Polsce nosił koszulkę z napisem "fuck". No i nic się nie stało.
        Czy koszulki z napisami: "Jestem Żydem", "Jestem Muzynem" ranią czyjeś uczucia?
        Nie sądzisz, że słynna wystawa przeciw aborcji była równie niesmaczna, i mimo
        protestów społeczeństwa pokazywano ją nie tylko w Łodzi ale i innych miastach.

        • eichendorff Re: Koszulkowa afera 23.02.06, 12:17
          Z pewnością nie poszło o hasła "Jestem Żydem" czy "Jestem Murzynem". Ani nawet
          o "Mam dwóch tatusiów" czy "Mam dwie mamusie"!
          Mnie bardzo "ukłuły w oczy" hasła "Mam AIDS" czy "Usunęłam ciążę". I nie chodzi
          wcale o to, że ja takie osoby potępiam. Chodzi o to, że jest to OSOBISTY dramat
          człowieka (zarówno ta choroba jak i aborcja) i nie powinno się go wykorzystywać
          nawet w tak świetlanym celu jak wzrost tolerancji. Wyobraź sobie, że
          spacerujesz w koszulce "Mam AIDS" po mieście i spotykasz osobę naprawdę chorą.
          Ty oczywiście tego nie wiesz! Jak ta osoba się poczuje? Jeśli myśli, że
          faktycznie jesteś chora, to o sobie pomyśli, że jest tchórzem bo nie potrafi
          się do tego przyznać tak jak Ty. A jeśli odgadnie, że to tylko "zgrywa"? Czy
          nie będzie jej przykro? Ta sama sytuacja z aborcją! Dla każdej kobiety jest to
          osobisty dramat i napewno nie życzą sobie by im o tym przypominać na każdym
          kroku.
          Wystawa przeciwko aborcji również była niesmaczna. Dlatego pewnie bym jej nie
          odwiedził gdyby zawitała w moje okolice. Uważam jednak, że poziom wystaw czy
          happeningów świadczy to tylko o kulturze organizatorów. I czasem mogą oni
          osiągnąć cel wręcz przeciwny od zamierzanego. Dlatego bardzo mnie boli, że ktoś
          nie pomyślał i robi taką antyreklamę wolności słowa.

          P.S. Swoją drogą żadnego wrażenia nie zrobi biały mężczyzna (a tych przecież w
          Rzeczypospolitej jest ZDECYDOWANA większość) idący w koszulce "Jestem Murzynem"
          skoro na pierwszy rzut oka widać, że to tylko puste hasło. Co innego, gdyby był
          ubrany w taką koszulkę.
          • ijaw Re: Koszulkowa afera 24.02.06, 15:42
            Słowa niesmaczne, ale nieobelżywe. Nie poczulabym się obrażona napisem o
            aborcji, bo dlaczego? Myślisz, że kobieta, która dokonala tego aktu przypomni
            sobie o tym dopiero pod wplywem napisu na koszulce? Większość kobiet doskonale
            pamięta i odpowiednio przeżywa. Z wyjątkiem tych, które aborcję stosowaly jako
            środek antykoncepcyjny. Ale to już inna para kaloszy.
            Słowa na koszulkach odbieram jako całkiem udaną prowokację. Nie ma wolności
            słowa. Bo dlaczego komuś nie wolno nosic na plecach napisu glupiego, ale
            nierasistowskiego? Nie powinno się tego zabraniać.
            Wystawa była w centrum Łodzi, w miejscu ogólnodostępnym, także dla dzieci. To
            nie był wolny wybor, tylko przymus oglądania, chyba, że zmieniło się trasę..
            Ciekawy byłby widok murzyna w koszulce „Jestem Murzyn” Jestem przekonana, ze
            wielu zastanowiłoby się o co chodzi i nad słowem murzyn także. A może się mylę??

            Fajna ta śląska koszulka. Jest to promocja śląskości. Pytanie, czy ją nosisz?
            • eichendorff Re: Koszulkowa afera 06.03.06, 10:38
              ijaw napisała:

              > Słowa niesmaczne, ale nieobelżywe. Nie poczulabym się obrażona napisem o
              > aborcji, bo dlaczego? Myślisz, że kobieta, która dokonala tego aktu przypomni
              > sobie o tym dopiero pod wplywem napisu na koszulce? Większość kobiet doskonale
              > pamięta i odpowiednio przeżywa.

              Właśnie! Nie sądzę więc by życzyły sobie im o tym przypominać...

              > Słowa na koszulkach odbieram jako całkiem udaną prowokację. Nie ma wolności
              > słowa. Bo dlaczego komuś nie wolno nosic na plecach napisu glupiego, ale
              > nierasistowskiego?

              Społeczeństwo różni się znacznie. Ale największa jego część nie ma nic
              wspólnego ze skrajnościami. Niestety głupie napisy powodują, że co bardziej
              wrażliwsi mogą się odwrócić od najlepszej nawet idei.

              > Fajna ta śląska koszulka. Jest to promocja śląskości. Pytanie, czy ją nosisz?

              Niestety nie tak często jak bym sobie życzył. Może to objaw trudności z
              przezwyciężeniemm stereotypów nawet u mnie? Częściej "używam" takiej koszulki.
              • ijaw Re: Koszulkowa afera 06.03.06, 20:09
                > Właśnie! Nie sądzę więc by życzyły sobie im o tym przypominać...

                One i tak pamiętają bez przypominania, wierz mi. Hasło na koszulce nie ma
                żadnego wpływu na ten stan. Co najwyżej może wzbudzić zdumienie, niesmak, itp.

                > Społeczeństwo różni się znacznie. Ale największa jego część nie ma nic
                > wspólnego ze skrajnościami. Niestety głupie napisy powodują, że co bardziej
                > wrażliwsi mogą się odwrócić od najlepszej nawet idei.

                Z powodu różnic odbioru jest więcej niż pewne, że jakaś grupa pozostanie
                niezadowolona, zniesmaczona, zbulwersowana. Co dla jednych głupie, dla innych
                nie. Stąd stosowanie zakazów jest złą metodą. Złego nie zaakceptują ludzie.
                Najwyżej padnie idea. Trudno, ktoś stworzy coś lepszego.

                > Może to objaw trudności z przezwyciężeniemm stereotypów nawet u mnie?

                A no, niełatwe jest przezwyciężanie samego siebie:) Sama nie wiem, czy
                chciałabym nosić koszulkę z napisem "jestem Polką" Chodzi o etykietowanie, nie
                o stereotypy.
                Drugą koszulkę łatwiej nosić.
                • eichendorff Re: Koszulkowa afera 07.03.06, 10:09
                  ijaw napisała:

                  > Co najwyżej może wzbudzić zdumienie, niesmak, itp.

                  > Najwyżej padnie idea.

                  Dlatego boję się, że tego typu "imprezy" osiągną cel przeciwny od zamierzonego.
                  • ijaw Re: Koszulkowa afera 07.03.06, 23:08
                    eichendorff napisał:


                    > Dlatego boję się, że tego typu "imprezy" osiągną cel przeciwny od zamierzonego.

                    Tak, gdyby ludzie nie myśleli.
                    • eichendorff Re: Koszulkowa afera 08.03.06, 09:49
                      ijaw napisała:

                      > Tak, gdyby ludzie nie myśleli.

                      Wyniki kolejnych wyborów świadczą o tym, że ludzie nie wyciągają wniosków z
                      błędów, które popełnili 4 lata wcześniej i 8 i 12. Dlatego śmiem twierdzić, że
                      ludzie - oczywiście postrzegani grupowo a nie indywidualnie - nie myślą.
                      • ijaw Re: Koszulkowa afera 08.03.06, 22:44
                        eichendorff napisał:

                        > Wyniki kolejnych wyborów świadczą o tym, że ludzie nie wyciągają wniosków z
                        > błędów, które popełnili 4 lata wcześniej i 8 i 12.

                        Wyciągają.. inne niż byśmy chcieli:((

                        Dlatego śmiem twierdzić, że ludzie - oczywiście postrzegani grupowo a nie
                        indywidualnie - nie myślą.

                        Myślą. Jak sąsiad, kolega, towarzysz. Ulegają magii słów lepszego mówcy, ktorym
                        jest znajdujący się bliżej.
                        Dochodzi zmęczenie polityką.
                        • eichendorff Re: Koszulkowa afera 09.03.06, 12:31
                          Myślisz, że oni sprawy z koszulkami nie traktują w kategoriach politycznych?
                          • ijaw Re: Koszulkowa afera 09.03.06, 13:10
                            >Myślisz, że oni sprawy z koszulkami nie traktują w kategoriach politycznych?

                            Myślę, że tak traktują. Dlatego zakazują.
    • witoldyna Re: Koszulkowa afera 24.02.06, 08:28
      U mnie te koszulki wywołały lekki niesmak. Bo cieżko jest mi przejść obojętnie obok kogoś kto jawnie popiera aborcję. Jest to dla mnie oznaką zaniku wewnętrznych granic, które człowiek powinien mieć. Bo jeśli już ktoś ciążę usunął to przecież nie jest to czyn godny rozgłaszania na prawo i lewo, a jeśli taka koszulka ma tylko promować aborcję to nad takim człowiekiem można już tylko stanąć i zapłakać.
      Ponadto słyszałam o jeszcze jednej koszulce, którą nosiła Kazimiera Szczuka- "Mam okres". Mimo, że jestem kobietą czuję się troszkę obrzydzona takimi tekstami. I pierwsze, co przyszło mi do głowy to to, czy tacy ludzie, jak własnie Kazimiera, nie są akceptowani, że muszą obnosić się z tym co zrobili/ z tym kim są? Bo ja nie musze rozgłaszać na prawo i lewo, że jestem Mulatką czy mam okres. Każdy pierwsze widzi, co do drugiego czuję się w pełni akceptowana prze zosoby, które są mi bliskie więc czemu każdy obcy spotkany przechodzień ma o tym fakcie wiedzieć także?
      • ijaw Re: Koszulkowa afera 24.02.06, 16:00
        Witoldyno Tobie jest ciężko, ale są kobiety, którym jest ciężko urodzić i
        wychować dziecko, np, poczęte w drodze gwałtu, lub okaleczone fizycznie,
        psychicznie, co widać było we wcześniejszych badaniach. Ciężko jest także,
        rodzinie, zmuszonej wychowywać noworodka, którego chora matka zmarła przy
        porodzie, bo uniemożliwając aborcję pozbawiono ją życia. Kto ma prawo o tym
        decydować? Minister, premier, sejm, czy sama kobieta? Jestem wierzącą kobietą,
        ale za największą zbrodnią uważam decydowanie facetów za kobiety. To jest
        ubezwłasnowolnienie, i tyle. Nie jestem zwolennikiem aborcji, jako środka
        antykoncepcyjnego, ale w sytuacjach życiowych, powinno się ją umożliwiać,
        pozostawiając kobietom prawo do decyzji.

        Myślę, że napisy, choćby te głupie "mam okres" były wyłącznie sprawdzianem na
        wolność slowa. Bo to jest sprawą indywidualną co ty powiesisz na plecach, i nikt
        nie powinien Ci tego zabraniać, z wyjątkiem słów zdecydowanie obrażajacych
        konkretną jednostkę, rasę ludzką. Przypomnialam sobie faceta -homoseksualistę, z
        czasów komuny, który ogłaszał wszystkim, ze ma miesiączkę. Niektorzy chichotali,
        inni się odwracali, jeszcze inni ignorowali. Należałam do trzeciej grupy co
        pozwoliło mi zachować normalną relację z tym człowiekiem.
        • witoldyna Re: Koszulkowa afera 24.02.06, 17:51
          Nie jestem za całkowitym zakazem aborcji. Nigdy nie byłam i nigdy nie będę.
          Wręcz przeciwnie, kiedyś byłam za aborcją do 12 tygodnia ciąży. Potem miałam
          przez rok psychologię rozwojową i już wiem kiedy wykształca się serce, kiedy
          poszczególne części mózgu, a kiedy inne organy i żałuję tamtych słów i myśli.
          Aborcja jest dozwolona w trzech wypadkach i ja to popieram. Sama nie wiem jak
          zachowałabym się gdybym została zgwałcona, albo gdyby moje dziecko miało
          wrodzone wady (ostatnio bardzo blisko zetknęłam się z takim problemem co
          zaowocowało poważnymi rozmowami, ale co z tego, skoro to tylko 'gdybanie' a
          rzeczywistość zawsze zwala z nóg) czy poród zagrażałby mojemu życiu. To, ze
          dziś powiem "nie usunęłabym" nie oznacza, ze osobiście się z tym stykając nie
          zrobiłabym zupełnie odwrotnie.
          W negatywnej ocenie akurat tej koszulki kierowałam się tylko aborcją jako formą
          antykoncepcji, bo myślę, że kobiety zgwałcone, czy takie, które straciły
          dziecko, bo musiały nie mają ochoty się tym chwalić.
          • ijaw Re: Koszulkowa afera 24.02.06, 21:16
            Więc najgorsze jest to, że panowie posłowie udebatowali, że kobiety zgwałcone
            też mają rodzić. Co poczęte to "święte" i akcja koszulkowa między innymi
            przeciwko tym głupotom była. Tak rozumiem.
            Mi zaś przyszedł do głowy pomysł kar dla gwałcicieli, co trzeba zgłosić do
            sejmu, niech ci mądrzy poslowie popracują. Proponuję karę śmierci za gwałt. Ile
            byłoby głosów przeciwnych wśród panów posłów? Pewnie wszyscy mężczyźni.
    • ijaw Re: Koszulkowa afera 25.02.06, 12:48
      Do przeczytania artykuł w portalu o2. Fragment:

      (...)Jednak karkołomne jest udowadnianie, że obraża kogokolwiek człowiek sam
      mówiący poprzez T-shirt o swojej własnej inności i – a niech będzie, jak chcą
      tego ci, którzy przeciwko T-shirtom protestują – własnej ułomności. Tak jak
      nietrudno przyznać rację muzułmanom, że karykatura Mahometa był prowokacją, tak
      jak można zgodzić się, że taką prowokacją mogła być słynna rzeźba Doroty
      Nieznalskiej z genitaliami przybitymi do krzyża, wreszcie tak jak Madonna z
      Lourdes na okładce „Machiny” mogła być uznana z obraźliwa dla chrześcijan – to
      tak samo trudno zgodzić się, że wyznanie: Nie płakałam po Papieżu a tym bardziej
      Jestem Arabem czy Mam AIDS może obrażać kogokolwiek. Pierwsza osoba w każdym
      wypadku jednoznacznie określa adresata.

      Prowokacja, cynizm, pokuta

      Oczywiście – takie wyznanie, choćby i na T-shircie, jest jakaś formą prowokacji.
      Arcybiskup Józef Życiński, który opowiedział się za zamknięciem wystawy, uważa
      że takie stwierdzenia jak Mam AIDS albo Usunęłam ciążę, to przejaw zaniku
      elementarnych ludzkich uczuć. - Z dramatu robi się dowcip wątpliwej jakości i
      wtedy jest to prosta droga do cynizmu, a zabicie dziecka nigdy nie może być
      powodem do dumy – uważa Życiński. Nikt poza bezpośrednio zainteresowanymi nie
      wie przecież, czy hasło Usunęłam ciążę to przejaw cynizmu czy może pokuty i
      rodzaj samobiczowania? A koszulka z napisem Mam AIDS nie jest formą
      ostrzeżenia?(...)

      (...)Jeśli jednak spojrzeć na nią przez pryzmat tego, co stało się w Lublinie,
      okazuje się, że - idąc tokiem rozumowania rektora UMCS - w dążeniu do wolności i
      obronie wartości doszliśmy do absurdu. Jeśli JA jestem Żydem, JA mam AIDS, JA
      usunęłam ciążę to naruszam uczucia i poglądy innych. A więc nie wolno obrażać
      samego siebie, bo to obrażanie innych. Pozostaje jeszcze kwestia granicy, czy
      napis na T-shircie to jeszcze dopuszczalna autoironia, czy już autoobraza. Jak
      pokazuje jednak lubelski przykład, nie ma się tym co przejmować. Zawsze znajdą
      się tacy, którzy wiedzą to lepiej.(...)
      wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=5865
      • ijaw Re: Koszulkowa afera 25.02.06, 12:51
        Dwa posty z forum komentującego artykuł w portalu o2

        "[24.02] 20:40
        BeneGesserit
        Witam
        z przerażeniem obserwuję ogarniający ten kraj, z siłą fali powodziowej fanatyzm...
        Ludzie, wytłumaczcie mi jakim cudem nadruk na koszulce, nawet taki jak "usunęłam
        ciążę" może obrażac??? Powiedzcie - zniesmaczyć, pod tym podpisze się rękoma i
        nogami, ale obrazić?
        Proponuję tym najwrażliwszym wniesienie projektu uchwały do cyrku polskiego,
        niech wprowadzą zakaz noszenia czerwonych bluzek, wszak to kolor wybitnie źle
        się kojarzący. Paranoja jakaś Was ludzie ogarnia.
        mamy kolejny "jedynie słuszny" nurt poglądów, kolejną "jedynie słuszną"
        ideologię, tyle, że tym razem pod szyldem czarnej sukienki.
        Wychowano mnie w kraju na wskroś katolickim, tylko, że wtedy (mam takie
        nieodparte wrażenie) kraj ten był przesiąknięty duchem tej wiary. Teraz jestem
        świadkiem krucjat, inkwizycji wypowiedzianych wszystkiemu co inne, wszystkiemu
        co nie ściele sie do nóg kościołowi.
        Wracając zaś do pana rektora, bohatera artykułu, cóż facet zwyczajnie dał ciała,
        inaczej tego określić nie chcę, ciemnogród, a wydawałoby się, że taki mądry
        człowiek, stoi na czele placówki niosącej światło i wiedzę.

        "Dusze ludzkie – samotnice wieczne,
        Samotnice – jak planety błędne"
        A.Lange

        [24.02] 23:03
        fikaczka
        czytam,czytam...
        i troche sie dziwie...skad w mlodych ludzi tyle konserwatyzmu?demagogi?zaklamania?
        bo to jest tak,ze kazdy opowiada jaki jest liberalny i tolerancyjny,fak modne
        jest to teraz.. ale kiedy przyjdzie co do czego...no wlasnie to konczy sie tak
        jak w tym przypadku..
        ludzie troche odpowiedzialnosci za swoje czyny!!!
        tak naprawde kogo to obrazilo?znowu wojujaca "mlodziez wszechpolska"?
        zastanawiam sie czy np. jakis Homoseksualista,Zyd czy Arab poczul sie urazony ta
        akcja?bo wydaje mi sie ,ze jesli juz ktos ma sie wypowiadac w kwesti obrazy
        uczuc to chyba najlepiej zrobia to sami zainteresowani?ale czy ktokolwiek ich o
        to zapytal?pewnie nie...bo jak sie to dzieje dla kosciola i calego tego kleru to
        najlepiej by bylo zeby ich poprostu nie bylo...no coz tak jest najwygodniej...
        moge sie mylic,oczywiscie...
        nie probujmy byc bardziej swieci od samego Boga
        no a w mojej wypowiedzi staralam sie nikogo nie urazic,niechce skonczyc jak
        wyzej wymieniona wystawa
        choc jesli polityka w Polsce bedzie sie nadal rozwijala w taki sposob jak ma to
        miejsce obecnie...to po co sie zajmowac tematem tolerancji,za kilka lat w Polsce
        to pojecie bedzie slowem zapomnianym,nieuzywanym zeby nie powiedziec nie
        istniejacym...i juz nie bedzie o czym rozmawiac bedzie tylko jedna prawda-prawda
        kleru..."
    • ijaw Znani protestują przeciw zakazowi 27.02.06, 22:24
      Wiadomość PAP:

      "Stanowczo protestujemy przeciwko ocenzurowaniu przez rektora UMCS prof. dr hab.
      Wiesława Kamińskiego festiwalu 'Prawa Człowieka w Filmie' (...). Wydaje nam się,
      że należy to wydarzenie potraktować jako dzwonek alarmowy" - napisano w liście
      otwartym.

      Podpisali się pod nim m.in. Agnieszka Holland, Kora, Kazimierz Kutz, Maria
      Seweryn, Krystyna Kofta, Izabela Jaruga-Nowacka, Krzysztof Materna, Władysław
      Frasyniuk i Piotr Najsztub.

      "Kampania 'Tiszert dla Wolności', którą poparliśmy fotografując się w koszulkach
      z takimi hasłami, jak: 'jestem Żydem/ówką', 'jestem na liście', 'usunęłam
      ciążę', 'jestem ze wsi', 'nie płakałem/am po papieżu', 'byłem/am w więzieniu',
      'jestem gejem', 'jestem lesbijką' prowokuje do dyskusji o trudnych lub
      zapominanych problemach, jakie dotykają wielu osób w Polsce" - napisano w liście.

      Sygnatariusze listu wskazali, że kampania miała przypomnieć o tym, iż są wśród
      nas ludzie, którzy często boją się lub wstydzą przyznać do swojej tożsamości,
      poglądów czy przeżyć.

      "Przecież każdy należy do jakiejś mniejszości wyznaczonej przez pochodzenie,
      poglądy, orientację seksualną, indywidualną wrażliwość czy doświadczenia.
      Kampania jest też gestem solidarności: zakładając tiszerty i występując w nich
      publicznie chcieliśmy dodać otuchy tym, którym brakuje wsparcia" - podkreślili.

      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=8206348&fromChan=1
      "Rektor UMCS oraz inne osoby, którym sprawy wykluczonych powinny być szczególnie
      bliskie uznały, że dyskusja na trudne tematy 'narusza uczucia i poglądy wielu
      osób' i nie powinna być prowadzona. Trudno zrozumieć jak istnienie Żydów, osób
      bezrobotnych, osób, które się masturbują lub które nie chodzą do kościoła może
      naruszać uczucia czy poglądy. Zamykanie oczu na istnienie tych ludzi jest
      hipokryzją i przejawem dyskryminacji" - oceniono w liście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka