Dodaj do ulubionych

Po co czytać Biblię?

19.03.06, 16:47
Obserwuj wątek
    • squirrel9 Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 16:52
      Po to by ją poznać - jesli sie jej nie zna:)
      Po to by nią żyć na codzień - jeśli się juz czytało :)
      • vacia Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 17:04
        Tak, na pewno tym bardziej ,że pamięć nasz jest dobra ale krótka. :-)
      • Gość: Devil666 Re: Po co czytać Biblię? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.06, 23:40
        Nie uważam aby życie biblią było dobrym pomusłem do egzystowania w ówczesnym
        świecie, choćby ze względu na to, że sytuacje zawarte w bibli odnoszą sią do
        społecznosci żyjącej 2 tys. lat temu i z pewnością wile się zmieniło
    • seth.destructor Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 16:52
      Ja sie ucze obcych jezykow. Biblia jest przetlumaczona na wiecej jezykow niz
      jakakolwiek inna ksiazka.
      • vacia Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 17:05
        seth.destructor napisał:

        > Ja sie ucze obcych jezykow. Biblia jest przetlumaczona na wiecej jezykow niz
        > jakakolwiek inna ksiazka.

        Dobrze jest mieć Biblie w językach jakie znamy lub których się uczymy.
    • vacia Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 17:01
      Kiedy odczuwamy głód szukamy w lodówce jedzenia i złościmy się jak jest pusta.
      Natomiast, kiedy przytłaczają nas problemy to warto sięgnąć do Biblii.
      Czy lektura Biblii nam pomoże w rozwiązaniu problemów?
      Niewiadomo ale na pewno taka lektura pomoże ujrzeć nasze problemy we właściwym
      wymiarze, pomoże nabrać do nich dystansu i na chwilę odczuć klimat wieczności
      zawarty w tej niesamowitej księdze i odpoczniemy od codzienności.
      Biblia w kieszonkowym rozmiarze to niezbędne wyposażenie naszych torebek, można
      czytać ją wszędzie.

    • Gość: lenore13 Re: Po co czytać Biblię? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 17:16
      A po co czytać cokolwiek?
    • markiz.de.sade Dla rozrywki 19.03.06, 17:26
      Czasem czytuję i mam naprawdę niezły ubaw :)
    • dorianne.gray Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 17:42
      Mój wuj powiedziałby: "wroga trzeba znać" :)
      Ja powiem: a jeśli czytasz jakąkolwiek inną książkę, to czy zadajesz sobie
      pytanie "po co"?... :)
    • Gość: ant Re: Po co czytać Biblię? IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.06, 18:30
      z nudów,
      dla jaj,
      dla rozrywki,
      aby poznać,
      aby zrozumieć co inni bełkoczą,
      aby pobełkotać z innymi,
      z ciekawości,
      z niedowierzania,
      dla potwierdzenia lub zaprzeczenia czemukolwiek,
      po to aby umiec wyjasnić swe postepowanie,
      po to aby zrozumiec postępowanie innych,
      itd, itp.
      powodów są miliony :)

      • Gość: rodzinny Re: Po co czytać Biblię? IP: *.bel.vectranet.pl / 85.219.140.* 19.03.06, 18:33
        Ja czytam, bo lubię.
        A co ?Już nie wolno?
        • Gość: ant u nas jeszcze wolno a u was?? IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.06, 18:41
          :))
    • jotkajot49 Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 18:36
      Przeczytałem Biblię gdy miałem 14 lat. Przez pół roku starałem się doszukać sensu
      w tym, czego sie dowiedziałem i jakoś pogodzić to ze zdrowym rozsadkiem. Nie
      udało się, więc odstawiłem Biblię na półkę obok Mitów greckich i rzymskich,
      Kalewali, Koranu , Dusz boga Ra , po sąsiedzku z wieloksięgiem Denikena. Stoi
      tam i się kurzy od przeszło trzydziestu lat. Jestem bardzo zadowolony, że ją
      wtedy przeczytałem - pozwoliło mi to przejść przez życie opierając się na własnym
      sumieniu i rozsądku, a nie na protezie w postaci przykazań i strachu przed karą.
      • Gość: parisparis1 Re: Po co czytać Biblię? IP: *.aster.pl 19.03.06, 18:39
        całą? od deski do deski?
        pytam, bo Biblię zazwyczaj się czyta - w trybie niedokonanym :)
      • vacia Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 18:44
        jotkajot49 napisał:

        pozwoliło mi to przejść przez życie opierając się na własnym
        > sumieniu i rozsądku, a nie na protezie w postaci przykazań i strachu przed
        karą

        Rzadko kto boi się kary. Ale czy to dobrze?
        Biblia to nie tylko przykazania ale i obietnice. Pozatym jeszcze życie jest
        przed Toba a odbiór Biblii w dojrzałym wieku na pewno byłby inny.

        • seth.destructor Re: Po co czytać Biblię? 24.03.06, 18:47
          Biblia to nie tylko przykazania ale i obietnice.

          No, jak przed wyborami w RP
    • tomassi.rollo Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 19:19
      Dla poszerzenia horyzontów intelektualnych.
      Dla uzyskania umiejętności odnajdowania w literaturze pięknej odniesień do Biblii.

      Polecam przypowieści, zarówno starotestamentowe, jak i nowotestamentowe (te
      głównie u Mt i Łk, polecam raczej tego drugiego, gdyż dobre zrozumienie
      pierwszego jest uwarunkowane dobrą znajomością obyczajów żydowskich)
    • Gość: jorge.martinez Żeby stracić wiarę w KK IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.06, 19:22
      Samodzielne czytanie Bibli przez inteligentnego człowieka, tak się właśnie
      kończy ;)
      • tomassi.rollo Re: Żeby stracić wiarę w KK 19.03.06, 19:23
        Coś w tym jest :)
        • kaczeniec21 Re: Żeby stracić wiarę w KK 19.03.06, 20:46
          Ja nawet czytam g. niedzielną.
          Też źle?
          Jutro kupuję " Nie". Pasuje????
          • nelsonek Re: Żeby stracić wiarę w KK 26.03.06, 13:38
            A kto Ci powiedzial, ze zle?
            A kto Ci broni?
            Kto Ci co kaze?
    • kamajkore Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 20:51
      Jesli kogoś interesują mitologie - to dla przyjemności :)
      • vacia Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 21:00
        kamajkore napisała:

        > Jesli kogoś interesują mitologie - to dla przyjemności :)

        Czy mitologie zawierają dzieje narodu Żydowskiego?
        Pisz prawdę.
        >
        • equus3 Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 21:29
          Przymiotniki pisze się z małej litery. Pisz poprawnie.
          • vacia Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 08:11
            equus3 napisał:

            > Przymiotniki pisze się z małej litery. Pisz poprawnie.

            Dziękuję ale o tym wiedziałam i specjalnie to zrobiłam aby podkreślić
            autentyczność i ważność Żydów.
            Czyżby moja uwaga do Kamajorki też brzmiała tak sucho i nieprzyjemnie ? :-)
            W takim razie przepraszam.
            >
        • kamajkore Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 10:19
          >
          > Czy mitologie zawierają dzieje narodu Żydowskiego?
          > Pisz prawdę.
          W jakimś sensie zawierają, podobnie jak mitologia grecka może dać jakiś obraz dziejów greków... - w legendach tkwi czasem jakieś ziarno prawdy - byleby nie brać tego zbyt dosłownie :) zresztą chrześcijanie też przyznają, że biblia w sumie zawiera tylko alegorie.
          • zloty_delfin Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 11:17
            No jasne, TYLKO alegorie...:))))
          • vacia Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 11:28
            kamajkore napisała:

            - w legendach tkwi czasem jakieś ziarno prawdy -

            Z tym się zgadzam jak najbardziej :-)


            >byleby nie brać tego zbyt dosłownie :)

            No ale jeśli weźmiemy sobie do serca i odczytamy dosłownie zawarty w
            Ewangeliach nakaz przebaczania i nakaz miłości bliźniego to przyniesie to dobro
            a nie zło?




            >zresztą chrześcijanie też przyznają, że biblia w sumi
            > e zawiera tylko alegorie.
            Czy czytałaś Biblię?
            Biblia zawiera nie tylko alegorie bo zawiera również opisy autentycznych
            postaci proroków i królów i opisy autentycznych wydarzeń i autentycznych miast
            i miejscowości.
            Potwierdza to historia świecka i odkrycia archeologiczne oraz żywy żyjący
            akutalnie naród żydowski, który dalej przestrzega sabatów i innych świąt
            opisanych w Biblii.

            • Gość: diverse Re: Po co czytać Biblię? IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.06, 21:32
              no spoko te miasta, mury obronne,, i wogóle cywilizacja, góry, drogi .....
              przecież to była czysta pustynia.....!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              -2000 lat temu "miasta" to były mniejsze niż wioski w Bieszczadach teraz (nie
              obrażając pięknych Bieszczadów)
              -gór tam niema i nigdy nie było...
              -Arka Noego to pewnie suche fakty ???
              -ludzie byli dzicy i nikt w historii starożytnej (np. Egiptu) o nich nie wspomina,
              -osady to kilka namiotów z dzikimi pasterzami owiec.....
              -i wiele innych ....


              fakty dotyczą historii chrześcijan po 300rne ale o tym to lepiej nie
              wspominac...i z Dżizusem i jego uczniami to wspólnego nie ma duzo....

        • seth.destructor Re: Po co czytać Biblię? 24.03.06, 18:49
          Mitologia Zydowska mowi o mitach zydowskich, grecka o greckich a chinska o
          chinskich - to takie dziwne?
    • renebenay Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 21:26
      Jak ktos chce czytac to niech czyta bo ja uwazam osobiscie biblie za malo
      interesojaca a takze za jeden z wielu rupieci przeszlosci.Byc moze kiedys przed
      wiekami byla ona aktualna i potrzebna ale dzisiaj zyjemy w innych czasach i
      dlatego normalny czlowiek traktoje biblie z przymruzeniem oka.
      • vacia Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 08:07
        renebenay napisał:

        > Jak ktos chce czytac to niech czyta bo ja uwazam osobiscie biblie za malo
        > interesojaca

        Czy ją czytałeś?
        Jest bardzo ciekawa, po pierwsze zawiera wskazówki moralne których nie
        znajdziemy nigdzie indziej w takim komplecie, po drugie daje nadzieję na życie
        wieczne dla tych którzy uwierzą w Mesjasza, po trzecie nie można zrozumieć ani
        dawnego malarstwa, muzyki , poezji i literatury bez znajomości Biblii.
        Ta ostatnia przyczyna spowodowała, że weszła ona obecnie do programu szkoły
        średniej.
        • renebenay Re: Vacia..!!! 21.03.06, 13:38
          Wspolczuje uczniom a dziwie sie rodzicom ze,zgadzaja sie na kolektywne pranie
          muzgow swoich dzieci.Co ma biblia z malarstwem,muzyka czy literatura bo przeciez
          ci co pisali biblie spisali wylacznie troche histori Izraela,zwyczajow i
          przyslow a pozatem takich medrcow dzisiaj spotka sie prawie zawsze pod budka z
          piwem.
          • vacia Re: Vacia..!!! 21.03.06, 14:23
            renebenay napisał:

            > Wspolczuje uczniom a dziwie sie rodzicom ze,zgadzaja sie na kolektywne pranie
            > muzgow swoich dzieci.Co ma biblia z malarstwem,muzyka czy literatura

            Tu chodzi o to ,że Biblia była przez całe wieki inspiracją do twórczości i stąd
            tyle obrazów w muzeach przedstawiających scenki z Biblii.
            Chodzisz czasem do muzeum ze starym malarstwem?
            Ludzie kiedyś byli bardziej religijni i to nic dziwnego że widać to w
            twórczości pisarzy, malarzy, poetów.

            bo przeciez> ci co pisali biblie spisali wylacznie troche histori
            Izraela,zwyczajow i
            > przyslow a pozatem takich medrcow dzisiaj spotka sie prawie zawsze pod budka z
            > piwem.

            CHyba nigdy nie miałeś w ręku Biblii? Przyznaj się szczerze.
            A w takiej sytuacji nie wypada się o niej wypowiadać.
            P.S.
            młodzież obecnie nie wie co jest dobre a co złe, bo za rzadko sięga do Biblii
            a za często sięga do tego co nie wychowuje: filmów z przemoca i rozpustą
            • nelsonek Re: Vacia..!!! 26.03.06, 13:41
              Smiale twierdzenie, ze kto nie czyta Biblii (badz czyta ja rzadko) ten nie wie co dobre a co zle. Jakos nie widze zwiazku.
              • Gość: ant Re: Vacia..!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 14:33
                ważne że ona go widzi, ważne dla niej :)

                a co z tymi co o biblii nawet nie słyszeli - biedni ludzie, nie wiedzą co
                dobre...
        • the_dzidka Re: Po co czytać Biblię? 22.03.06, 14:01
          To po co pytasz w temacie, skoro tak świetnie to wiesz?
          • vacia Re: Po co czytać Biblię? 22.03.06, 15:18
            Dzidka napisałam tytuł wątku i miałam zamiar napisać tekst, który by wyjaśnił
            tytuł watku ale niechcący wcisnęłam enter i poszło puste ale to dobrze bo
            powodów do czytania jest dużo i każdy od siebie może coś napisać.W ten sposób
            ja też mogę się czegoś ciekawego dowiedzieć od innych.
    • equus3 Bo warto znać tak ważną książkę. 19.03.06, 21:28
      Jedna z najważniejszych książek w historii. Warto ją znać niezależnie od tego,
      jaki ma się do niej stosunek. Jeśli tylko ktoś ma cierpliwość do jej
      przeczytania oczywiście. Ja nie mam. :P
      • vacia Re: Bo warto znać tak ważną książkę. 20.03.06, 07:57
        equus3 napisał:

        > Jedna z najważniejszych książek w historii. Warto ją znać niezależnie od tego,
        > jaki ma się do niej stosunek. Jeśli tylko ktoś ma cierpliwość do jej
        > przeczytania oczywiście. Ja nie mam. :P

        Możesz czytać Biblię wybierając poszczególne księgi, na przykład wybierasz sobie
        przysłowia Salomona lub ewangelię Jana. W ten sposób możesz przeczytać całą
        Biblię.
        >
        • Gość: sklepowa Albo w ten bardzo pouczajacy sposob: IP: *.cybernet.ch 24.03.06, 18:24
          Biblia Tysiaclecia.

          wg. Lukasza: 9,50
          "Lecz Jezus mu odpowiedzial: Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko
          wam, ten jest z wami."

          wg. Lukasza 11,23
          "Kto nie jest ze Mna, jest przeciwko Mnie;"

          wg. Mateusza 12,30:
          "Kto nie jest ze Mna, jest przeciwko Mnie;"

          wg. Marka: 9,40
          "Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami."

          ----------------------------------------------------

          Wniosek:
          Kto nie jest ze mna, jest za a nawet przeciw ?!

          W Biblii w gruncie rzeczy na kazdy cytat znajdzie sie antycytat.


          P. S.
          Nastepne pytanie konkursowe:
          Czy Jezus sam niosl krzyz, czy ktos mu pomagal ?!
          • miriam11 Re: Albo w ten bardzo pouczajacy sposob: 24.03.06, 18:32
            > Nastepne pytanie konkursowe:
            > Czy Jezus sam niosl krzyz, czy ktos mu pomagal ?!

            Biblia Warszawska:
            Mat. 27:32
            A wychodząc, spotkali człowieka, Cyrenejczyka, imieniem Szymon; tego przymusili,
            aby niósł krzyż jego.

            Mar. 15:21
            I zmusili niejakiego Szymona Cyrenejczyka, ojca Aleksandra i Rufa, który szedł z
            pola i przechodził mimo, aby niósł krzyż jego.

            Łuk. 23:26
            A gdy go prowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona Cyrenejczyka, który szedł z
            pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.

            17. A On dźwigając krzyż swój, szedł na miejsce, zwane Trupią Czaszką, co po
            hebrajsku zwie się Golgota,

            Generalnie nie sądzę aby tu była sprzeczność. Pierwsze trzy Ewangelie są tzw.
            Ewangeliami Synoptycznymi, bowiem ustalono, że ich autorzy korzystali ze
            wspólnego źródła (tzw. źródło Q). To, że Jan nie uwzględnił Cyrenejczyka, nie
            oznacza, że Go nie było. Być może Jan uznał za istotniejszą informację, że Jezus
            niósł krzyż
            • Gość: sklepowa Re: Albo w ten bardzo pouczajacy sposob: IP: *.cybernet.ch 24.03.06, 18:45
              dla porownania Biblia Tysiaclecia:

              wg. Jana 19, 17:
              "Zabrali zatem Jezusa. 17 A On sam dzwigając krzyz wyszedl na miejsce zwane
              Miejscem Czaszki, ktore po hebrajsku nazywa sie Golgota."

              W tekscie nie ma mowy o Cyrenejczyku.

              P. S.
              Nastepne pytanie konkursowe:

              Jak mial na imie ojciec Jozefa, meza Maryi ?!
              • miriam11 Re: Albo w ten bardzo pouczajacy sposob: 24.03.06, 18:49
                Gość portalu: sklepowa napisał(a):

                > dla porownania Biblia Tysiaclecia:
                >
                > wg. Jana 19, 17:
                > "Zabrali zatem Jezusa. 17 A On sam dzwigając krzyz wyszedl na miejsce zwane
                > Miejscem Czaszki, ktore po hebrajsku nazywa sie Golgota."
                >
                > W tekscie nie ma mowy o Cyrenejczyku.

                No przeca mówiłam :-)
                >
                > P. S.
                > Nastepne pytanie konkursowe:
                >
                > Jak mial na imie ojciec Jozefa, meza Maryi ?!

                Biblia Warszawska:
                Mat. 1:16
                A Jakub był ojcem Józefa, męża Marii, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.

                Łuk. 3:23
                23. A Jezus, rozpoczynając działalność, miał lat około trzydziestu, a był jak
                mniemano, synem Józefa, syna Helego,
                (BW)


                A w ogóle to co jest do wygrania????
                • Gość: sklepowa Re: Albo w ten niezwykle pouczajacy sposob: IP: *.cybernet.ch 27.03.06, 18:03
                  Dwie z gruntu rozne wersje i to w dodatku u synoptykow ?!

                  Ktore drzewo genalogiczne Jezusa sie w takim razie zgadza ?!

                  Kwestia otwarta.

                  P. S.
                  Teraz czas na "klasyke":

                  Jakie byly wg. swiadkow ostatnie slowa Jezusa ?!
                  • miriam11 Re: Albo w ten niezwykle pouczajacy sposob: 27.03.06, 20:03
                    Dzsiaj odpadam z konkursu, bo czasu brak :-( a poza tym i tak nie wiem co mogę
                    wygrać :-))))
                    • Gość: sklepowa Re: Albo w ten niezwykle pouczajacy sposob: IP: *.cybernet.ch 29.03.06, 19:28
                      Ostatnie slowa Jezusa: mamy 3 odmienne zeznania swiadkow.

                      Cytaty z 3 roznych psalmow.

                      Mateusz 27,46
                      46 "Eli, Eli, lema sabachthani ?, to znaczy Boze mój, Boze mój, czemus Mnie
                      opuscil ?" (psalm 22/21)

                      Marek 15,34
                      34 "Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy Boze mój, Boze mój, czemus Mnie
                      opuscil ?" (psalm 22/21)


                      Lukasz 23,46
                      46 "Ojcze, w Twoje rece powierzam ducha mojego. Po tych slowach wyzional
                      ducha." (psalm 31/30,6)

                      Jan 19,28
                      28 "Pragne" (psalm 69/68,22)
                      30 "Wykonalo sie !" I skloniwszy glowe oddal ducha.
                      • mari116 Re: ??? 30.03.06, 08:34
                        Do sklepowej:
                        Pogubiłam się w oznaczeniu odnośników, czy rzeczywiście o wszystkie te wersety
                        chodziło, a specjalnie podaję je z Bibli Tysiąclecia,
                        Mt 27:46
                        46. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eli, Eli, lema
                        sabachthani? to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?
                        (BT)

                        Ps 22:21
                        21. Ocal od miecza moje życie, z psich pazurów wyrwij moje jedyne dobro,
                        (BT)

                        Mr 15:34
                        34. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eloi, Eloi, lema
                        sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?
                        (BT)
                        Psalm 22,21 j.w.
                        Łk 23:46
                        46. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha
                        mojego. Po tych słowach wyzionął ducha.
                        (BT)

                        Ps 31:6
                        6. W ręce Twoje powierzam ducha mojego: Ty mnie wybawiłeś, Panie, Boże wierny!
                        (BT)
                        Ps 30:6
                        6. Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę, a Jego łaskawość - przez całe
                        życie. Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem okrzyki radości.
                        (BT)
                        Jn 19:28
                        28. Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo,
                        rzekł: Pragnę.
                        (BT)
                        Jn 19:29-30
                        29. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do
                        ust Mu podano.
                        30. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał
                        ducha.
                        (BT)
                        Ps 69:22
                        22. Dali mi jako pokarm truciznę, a gdy byłem spragniony, poili mnie octem.
                        (BT)
                        Ps 68:22
                        22. Zaiste Bóg kruszy głowy swym wrogom, kudłatą czaszkę tego, co postępuje
                        grzesznie.
                        (BT)

                        Gość portalu: sklepowa napisał(a):

                        > Ostatnie slowa Jezusa: mamy 3 odmienne zeznania swiadkow.
                        >
                        > Cytaty z 3 roznych psalmow.
                        >
                        > Mateusz 27,46
                        > 46 "Eli, Eli, lema sabachthani ?, to znaczy Boze mój, Boze mój, czemus Mnie
                        > opuscil ?" (psalm 22/21)
                        >
                        > Marek 15,34
                        > 34 "Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy Boze mój, Boze mój, czemus Mnie
                        > opuscil ?" (psalm 22/21)
                        >
                        >
                        > Lukasz 23,46
                        > 46 "Ojcze, w Twoje rece powierzam ducha mojego. Po tych slowach wyzional
                        > ducha." (psalm 31/30,6)
                        >
                        > Jan 19,28
                        > 28 "Pragne" (psalm 69/68,22)
                        > 30 "Wykonalo sie !" I skloniwszy glowe oddal ducha.



                        • Gość: sklepowa Jezus cytuje poczatek psalmu 22. IP: *.cybernet.ch 30.03.06, 16:01
                          Jezus cytuje psalm 22,2 (wg. Biblii Tysiaclecia):

                          "Boze mój, Boze mój, czemus mnie opuscil ?"

                          P. S.
                          Oznaczenia psalmow podaje za internetowa Biblia Tysiaclecia np. "Psalm 22(21)".

                          Dlaczego psalmy w Polsce maja podwojna numeracje, tego nie wiem ?!


                          Pytanie:
                          Czy Jezus jest dobry, czy tylko Bog ?!

                          Marka 10, 17
                          17 Gdy wybieral sie w droge, przybiegl pewien czlowiek i upadlszy przed Nim na
                          kolana, pytal Go: "Nauczycielu dobry, co mam czynic, aby osiagnal zycie wieczne
                          ?" 18 Jezus mu rzekl: "Czemu nazywasz Mnie dobrym ? Nikt nie jest dobry, tylko
                          sam Bóg."

                          Jana 10, 34
                          34 Odpowiedzial im Jezus: Czyz nie napisano w waszym Prawie: "Ja rzeklem:
                          Bogami jestescie ?" 35 Jezeli [Pismo] nazywa bogami tych, do których skierowano
                          slowo Boze - a Pisma nie mozna odrzucic - 36 to jakzez wy o Tym, którego Ojciec
                          poswiecil i poslal na swiat, mówicie: "Bluznisz", dlatego ze powiedzialem:
                          "Jestem Synem Bozym ?"

                          Czy wszyscy jestesmy Bogami ?!
                          • mari116 ok. 31.03.06, 10:04
                            Dzięki, ja co prawda nie spotkałam się z podwójną numeracją, ale teraz rozumiem.

                            Wrócę do pytania kto jest ojcem Józefa?
                            Mateusz podaje, że jest synem Jakuba,
                            a Łukasz , że jest synem Helego,

                            czy bierzesz pod uwagę możliwość, że Łukasz podał imię ojca Marii?

                            Jeśli czhcesz się do tego jakoś odnieść, to możesz poczytać na stronie:
                            www.chs.pl/apolegetyka-rodowód_Jezusa.php#joz

                            Jezus jest dobry, Jezus jest Bogiem.

                            1 Jn 5:20
                            20. Wiemy także, że Syn Boży przyszedł i obdarzył nas zdolnością rozumu, abyśmy
                            poznawali Prawdziwego. Jesteśmy w prawdziwym Bogu, w Synu Jego, Jezusie
                            Chrystusie. On zaś jest prawdziwym Bogiem i Życiem wiecznym.
                            (BT)
                            Ap 1:8
                            8. Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który
                            przychodzi, Wszechmogący.
                            (BT)
                            Filip. 2:5-11
                            5. Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie
                            Jezusie,
                            6. Który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby
                            być równym Bogu,
                            7. Lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny
                            ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem,
                            8. Uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci
                            krzyżowej.
                            9. Dlatego też Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad
                            wszelkie imię,
                            10. Aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod
                            ziemią
                            11. I aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga
                            Ojca.
                            (BW)

                            • Gość: sklepowa Przykro mi, ale niestety... IP: *.cybernet.ch 31.03.06, 19:12
                              > Wróce do pytania kto jest ojcem Józefa?
                              > Mateusz podaje, ze jest synem Jakuba,
                              > a Lukasz, ze jest synem Helego,
                              >
                              > czy bierzesz pod uwage mozliwosc, ze Lukasz podal imie ojca Marii ?

                              Przykro mi.
                              Nie biore takiej mozliwosci pod uwage.

                              W tekscie czarno na bialym chodzi o "syna" Helego.

                              Trudno przerobic "syna" na "corke".

                              Zwlaszcza, ze wg. tzw. tradycji, ojciec Maryi mial na imie Joachim, a nie
                              Jakub, czy Hele...

                              Ewangelie nie sa zrodlem historycznym. Nie umiejsza to moim zdaniem
                              ich wymowy symbolicznej i teologicznej.

                              Dajmy na to fragment wg. Lukasza 2,1.

                              Jezus nie mogl sie urodzic jednoczesnie za czasow Krola Heroda ( Herod umarl w
                              4 roku p.n.e) i Kwiryniusza (wielkorzadca Syrii od 6 roku n.e), zwlaszcza, ze
                              spis ludnosci w calym Cesarstwie Rzymskim, o ktorym wspomina Lukasz odbyl sie
                              dopiero za czasow Wespazjana (w 74/75 roku n.e) a nie za Cesarza Augusta.

                              Palestyna stala sie bezposrednio prowincja rzymska dopiero w 6 roku n.e.

                              Lukaszowi moze tu chodzic o inny spis lokalny przeprowadzony przez Kwiryniusza
                              w Palestynie w 6/7 roku n.e. Nie byl to jednak spis ludnosci w calym
                              Cesarstwie.

                              Jezus mogl sie urodzic albo za Krola Heroda (do 4 roku p.n.e) - albo za czasow
                              Kwiryniusza (od 6 roku n.e). To 10 lat roznicy ! Jedno wyklucza drugie.

                              P. S.
                              Czas na klasyke, czyli "wstydliwe" pytanie do kreacjonistow.

                              Ksiega Rodzaju.

                              Czy zwierzeta zostaly stworzone przed, czy po stworzeniu czlowieka ?
                              • Gość: sklepowa ...Biblia to bardzo trudny tekst. IP: *.cybernet.ch 05.04.06, 19:51
                                Ksiega Rodzaju. Back to the roots.

                                Czy zwierzeta zostaly stworzone przed, czy po stworzeniu czlowieka ?

                                Zwierzeta powstaly przed czlowiekiem:

                                Ksiega Rodzaju 1,24
                                24 Potem Bóg rzekl: "Niechaj ziemia wyda istoty zywe róznego rodzaju: bydlo,
                                zwierzeta pelzajace i dzikie zwierzeta wedlug ich rodzajów!" I stalo sie tak.
                                25 Bóg uczynil rózne rodzaje dzikich zwierzat, bydla i wszelkich zwierzat
                                pelzajacych po ziemi. I widzial Bóg, ze byly dobre. 26 A wreszcie rzekl Bóg:
                                "Uczynmy czlowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami
                                morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydlem, nad ziemia i nad wszystkimi
                                zwierzetami pelzajacymi po ziemi!"
                                ----------------------------------

                                Zwierzeta powstaly po czlowieku:
                                Ksiega Rodzaju 2,8
                                8 A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umiescil tam czlowieka,
                                którego ulepil.
                                Ksiega Rodzaju 2,18

                                18 Potem Pan Bóg rzekl: "Nie jest dobrze, zeby mezczyzna byl sam, uczynie mu
                                zatem odpowiednia dla niego pomoc".

                                19 Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzeta ladowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan
                                Bóg przyprowadzil je do mezczyzny, aby przekonac sie, jaka on da im nazwe.
                                Kazde jednak zwierze, które okreslil mezczyzna, otrzymalo nazwe "istota zywa".


                                P. S.
                                Biblia to bardzo trudny tekst.

                                Malo co sie tak rozni, jak pierwsza i druga czesc historii i porzadku
                                stworzenia...
        • seth.destructor Re: Bo warto znać tak ważną książkę. 24.03.06, 18:52
          Problem w tym, ze niektore czesci Biblii sa trudniej dostepne albo
          nieprzetlumaczone - jejku, przeciez nie kazdy ma dostep do tabliczek z Tel-
          Amarna czy Qumranskich zwojow?
    • alberto4 Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 21:33
      Uważam głęboką wiedzę biblijną za nieodzowną kwalifikację należycie
      wykształconego człowieka. Kontakt z najsubtelniejszymi wpływami jakie wkraczają
      do ludzkiego życia, może być nawiązany tylko na tej drodze.
      • Gość: parisparis1 Re: Po co czytać Biblię? IP: *.aster.pl 19.03.06, 21:34
        tylko?:)
    • wciornastek Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 22:08
      Po nic. Nie zamierzam czytać Biblii.
      Znam setki ciekawszych i ważniejszych ksiązek
      • alberto4 Re: Po co czytać Biblię? 19.03.06, 22:53
        wciornastek napisała:

        > Po nic. Nie zamierzam czytać Biblii.
        > Znam setki ciekawszych i ważniejszych ksiązek

        a ja myślałem że dzięki Biblii pódę do nieba(!)...
        • Gość: nafta Re: Po co czytać Biblię? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 08:02
          do pana, co przeczytał calą Biblię, jak miał 14 lat:

          Chyba byłeś za młody i niestety od tamtego czasu chyba nie dojrzałeś...
    • baltazarus Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 08:22
      Po to np. by stwierdzić, że ksiądz, który mówi, iż Kościół jest przeciw karze
      śmierci łże jak pies.
      • vacia Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 09:37
        Dlaczego?
        • baltazarus Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 09:51
          By np. być dobrym chrześcijaninem czyli m.in. zwolennikiem kary śmierci.
          • vacia Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 11:09
            baltazarus napisał:

            > By np. być dobrym chrześcijaninem czyli m.in. zwolennikiem kary śmierci.

            Z nauk Jezusa wynika coś przeciwnego,jest tam nadzieja na poprawę grzesznika,
            konieczność dania mu szansy, obowiązek przebaczania.
            Dobry chrześcijanin nie jest za karą śmierci, bo tylko dopóki człowiek żyje
            jest szansa aby się nawrócił.
            • baltazarus Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 11:55
              "Z nauk Jezusa wynika coś przeciwnego,jest tam nadzieja na poprawę grzesznika,
              konieczność dania mu szansy, obowiązek przebaczania."
              Przypomnij sobie scenę na Golgocie i słowa Jezusa do skazanego na śmierć
              złoczyńcy. Jezus nie neguje kary śmierci i daje do zrozumienia, że zawsze jest
              czas na rachunek sumienia i pojednanie z Bogiem. Bóg nazkazuje zabijanie
              morderców czyli postawienie ich przed jego sądem m.in dlatego, że ofiara
              sprawcy jest już u niego i nie może na ziemi się z nim pojednać.
              Często perspektywa śmierci jest motywacją do nawrócenia, długoletnie więzienie
              nie bardzo.
              Kara śmierci jako sprawiedliwy akt samoobrony społeczeństwa przed zbrodniarzem
              jest dopuszczana także przez Katechizm Kościoła Katolickiego.
              • vacia Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 12:10
                baltazarus napisał:
                Bóg nazkazuje zabijanie
                > morderców czyli postawienie ich przed jego sądem m.in dlatego, że ofiara
                > sprawcy jest już u niego i nie może na ziemi się z nim pojednać.

                Apostoł Paweł jako Saul był współodpowiedzialny za niesprawiedliwe
                ukamienowanie Szczepana i już nie miał możliwości pojednać się ze Szczepanem a
                jednak Bóg go wybrał na apostoła narodów. Ze złoczyńcy awansował na uświęconego
                sługę Bożego. Gdyby Saula spotkała kara śmieci nie mógłby dokonać tak ogromnego
                dzieła dzięki, któremu nawrócio się do prawdziwego Boga wielu pogan.
                No oczywiście jest małe prawdopodobieństwo, że każdy zasługujący na śmierć
                zostanie gorliwym chrześcijaninem (na wzór Pawła) ale takie przypadki się
                zdarzają.
                Pozatym ilu ludzi jest niewinnie więzionych a prawda wychodzi po wielu latach
                przypadkowo!
                Wobec tego dożywocie jest już bardziej humanitarne i daje szanse
                niesprawiedliwie skazanym.
                • baltazarus Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 12:27
                  Apostoł Paweł nie zabił nikogo z premedytacją, a takich Bóg nakazał zabrać od
                  Swego ołtarza i zabić.

                  "Pozatym ilu ludzi jest niewinnie więzionych a prawda wychodzi po wielu latach
                  przypadkowo!"
                  Żadna kara nie jest odwracalna, a morderstwa są najlepiej udokumentowanymi z
                  przestępstw i mają najwyższą (ponad 90%) wykrywalność. Ludzie mylą sie w każdej
                  dziedzinie, często giną przez to inni. Czy zamknąć ruch drogowy, bo ciągle
                  zdarzają sie tragiczne pomyłki? Czy zabrać lekarzom skalpele, bo czasem ktoś
                  umiera na stole?

                  "Wobec tego dożywocie jest już bardziej humanitarne i daje szanse
                  niesprawiedliwie skazanym."
                  Tych niesprawiedliwie skazanych jest niewielu, a co mu z tego jeśli będąc
                  niesprawiedliwie skazanym umrze w więzieniu? Dajesz za to szanse mordercy by
                  zabijał bezkarnie współwięźniów czy personel zakładu. Na co skażesz mordercę
                  odsiadującego dożywocie?

                  • vacia Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 12:49
                    Baltazarus Ewangelie uczą nas miłości i miłosierdzia a sumienie wykształcone na
                    miłosierdziu i miłości nie pozwala na karę śmierci.
                    Owszem Bóg taką karę stosował w przeszłości i z Biblii wynika, że zastosuje ją
                    też w przyszłości( wobec zatwardziałych grzeszników) ale my nie jesteśmy Bogami.
                    Pozdrawiam Cię.


                    • baltazarus Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 12:56
                      "Baltazarus Ewangelie uczą nas miłości i miłosierdzia a sumienie wykształcone na
                      miłosierdziu i miłości nie pozwala na karę śmierci."
                      Miłość i miłosierdzie nie wykluczają zadośćuczynienia i wybaczenia (nie
                      do "wykonania" z mordercami gdyż ofiara nie żyje) sprawiedliwości i miłości do
                      innych żyjących, którzy mogą stać się ofiarami w przypadku pozostawienia
                      morderców przy życiu.

                      " Owszem Bóg taką karę stosował w przeszłości i z Biblii wynika, że zastosuje
                      ją też w przyszłości"
                      Bóg nie zmienił się.

                      "(...)ale my nie jesteśmy Bogami"
                      Ale mamy wykonywac Jego wolę czyli wysyłać zbrodniarzy pod Jego sąd.

                      Pozdrawiam.
                    • edico Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie vacii :)) 21.03.06, 12:58
                      Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi,
                      przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach.
                      (Łukasza 19,27)
                      • vacia Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie 21.03.06, 13:12
                        edico napisał:

                        > Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi,
                        > przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach.
                        > (Łukasza 19,27)

                        Edico, Te słowa powiedział Jezus a były to słowa samego Boga.
                        A wiesz co oznacza królowanie Boga?
                        To któlowanie miłości, dobroci, miłosierdzia, przebaczenia, prawdy...
                        A kto trwale nienawidzi innych, jest bezlitosny, uwielbia kłamać ten nie może
                        wiecznie żyć ale o tym decyduje już Bóg.
                        Czy chciałbyś mieć w swoim domu gościa który gnębi Twoją rodzinę?
                        A Wszechświat jest własnością Boga.
                        Pozdrawiam Cię i życzę przyjemnego pierwszego dnia wiosny :-)
                        • edico Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie 21.03.06, 15:29
                          Metafizyka miłości

                          Istotą miłości jest teraźniejszość. Lecz to, co się mieni miłością często jest
                          tylko "żałosnym skomleniem", "szkodliwym związkiem", "ułudą chwili" czy
                          egoistyczną sympatią
                          (Gadacz T: O miłości, o nienawiści, wyd. Znak, Kraków 1995, s. 60)

                          vacia napisała:

                          > Edico, Te słowa powiedział Jezus a były to słowa samego Boga.
                          Może według niektórych i tak. Nie mnie o tym sądzić. Wolę jednak miłość po
                          swojemu i miłość swego ojca pochodzenia ziemskiego, którego żadne ambicje nie
                          pozwoliły by na szafowanie życiem własnego syna, jak to miało ponoć miejsce z
                          Jeshua.

                          > A wiesz co oznacza królowanie Boga?
                          > To któlowanie miłości, dobroci, miłosierdzia, przebaczenia, prawdy...
                          Bardzo pięknie powiedziane. Tylko co po tych słowach zostaje. Czy jego
                          watykańscy "zastępcy" na ziemię mają o tym pojęcie?
                          A że nie jest to gołosłowne, tu masz sprawdzalne przykłady tej tradycji
                          stosowanej przez hierarchów kościelnych:

                          - Bonifacy II (530 - 532) nad trupem swojego przeciwnika Dioskura ogłaszał
                          ekskomuniką.
                          - Sabinian (604 - 606) głodującym Rzymianom miał sprzedawać zboże
                          po paskarskich cenach.
                          - Stefan III (IV) (768 - 772) uwikłany w rozgrywki polityczne wydał wyrok
                          śmierci na swego doradcę, kardynała Krzysztofa.
                          - Jan VIII (872 - 882) gdy nie zadziałała trucizna, dobito papieża uderzeniem
                          obucha w głowę.
                          - Formozus (891 - 896) jego pontyfikat uznano tam za nieprawy, a zwłoki
                          zbezczeszczono.
                          - Stefan VI (VII) (896 - 897) zwołał "trupi" synod potępiający papieża
                          Formozusa. Kazał odciąć zmarłemu palce prawej ręki, którymi udzielił
                          błogosławieństwa, a nagie zwłoki wrzucić do Tybru. Wywołało to zamieszki ludu
                          rzymskiego, zakończoneuduszeniem papieża.
                          - Leon V (903) pontyfikat trwał trzy miesiące, po upływie których jego nadworny
                          kapelan wtrącił go do więzienia i kazał otruć.
                          - Jan XII (955 - 964) oskarżony o niemoralne życie (zarzucano mu m. in.
                          kazirodztwo) został złożony z urzędu, a na jego miejsce wybrano papieża Leona
                          VIII, którego Jan XII wkrótce jednak obalił.
                          - Benedykt VI (973 - 974) został zamordowany, prawdopodobnie z polecenia
                          antypapieża Bonifacego VII (974, 984-985)
                          - Benedykt IX (1032 - 1044, 1045, 1047 - 1048) w styczniu 1045 r. lud rzymski,
                          zbuntowany jego rozwiązłym życiem, wygnał go z miasta, wybierając na jego
                          miejsce Sylwestra III. Dwa miesiące później Benedykt powrócił, usuwając go i -
                          po raz pierwszy w dziejach - sprzedał godność papieską (za tysiąc funtów
                          srebra) swemu ojcu chrzestnemu, który przybrał imię Grzegorza VI. Benedykt
                          powrócił jeszcze na raz na urząd papieski, skąd ostatecznie został usunięty w
                          1048 r.
                          - Honoriusz III (1216 - 1227) Akceptował palenie heretyków na stosie.
                          - Grzegorz IX (1227 - 1241) za ociąganie się z wyruszeniem na krucjatę
                          ekskomunikował cesarza Fryderyka II, z którym był w ostrym konflikcie aż do
                          końca swego pontyfikatu. Stworzył scentarlizowaną inkwizycję, podległą
                          bezpośrednio papieżowi. Popierał działalności Krzyżaków w Prusach.
                          - Innocenty IV (1243 - 1254) usankcjonował stosowanie tortur prze inkwizycję, w
                          celu wymuszenia zeznań na posądzonych o herezję.
                          - Aleksander VI (1492-1503) Czuł się bardziej monarchą niż papieżem. Miał czworo
                          dzieci, których dobro było ważniejsze od spraw Kościoła.
                          - Paweł IV (1555-1559) uwikłał Państwo Kościelne w szereg zbrojnych konfliktów
                          politycznych. Walcząc o zachowanie czystości wiary, wprowadził drakońskie kary,
                          dokonał reorganizacji Świętego Oficjum, przyznając mu w prost nieograniczoną
                          władzę, oraz nakazał opublikować "Indeks ksiąg zakazanych".
                          - Pius IV (1559-1565) bezceremonialnie rozprawił się z najbliższą rodziną
                          swojego poprzednika. Sam jednak uprawiał nepotyzm, obdarzając beneficjami m.in.
                          czworo swoich nieślubnych dzieci.
                          - Innocenty X (1644-1655) decyzje podejmował pod wpływem Donny Olimpii
                          Meidalchini, wdowy po swoim bracie, zwanej powszechnie "papieżycą". Pochowany
                          na koszt jednego z kanoników, bez żadnych uroczystości.
                          - Klemens XI (1700-1721) zawiesił w urzędowaniu prymasa Michała Radziejowskiego
                          za popieranie kandydatury Stanisława Leszczyńskiego na króla Polski.

                          Ostatnio (jeszcze za czasów JP2) najwyższym rangą oskarżonym duchownym
                          katolickim, w związku z ludobójstwem w Rwandzie jest biskup Augustin Misago,
                          który przyznał się:
                          - do planowania masakry Tutsi wspólnie zrzędnikami administracji rzadowej,
                          - wydania na smierć trzech kapłanów z tego plemienia,
                          - odmowy schronienia 30 osobom.

                          Przed sądem MTS stanął także ojciec Athanaze Serombe oskarżony o udział w
                          wymordowaniu 2 tys. ludzi w swoim kościele w Nyange. Ukrytych tam ludzi nazwał
                          karaluchami i zapłacił wynajętemu kierowcy 500 dolarów za spalenie świątyni wraz
                          z uciekinierami. Po rzezi zbiegł do Włoch, gdzie wytropili go pracownicy
                          Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Rwandy.

                          Watykan ukrywał księdza w jednej z parafii w Toscanii.
                          info.onet.pl/1,15,11,7934496,23705119,180142,0,forum.html
                          Czy masz jeszcze jakieś wątpliwości, że tym ludziom kościoła wypowiadającym się
                          ex catedra zadrżała by przed czym kolwiek ręka czy głos w stosunku do jakichś
                          tam "heretyków", skoro sami do siebie mieli taki stosunek? Sięgnij np. do
                          przykładów belgijskich, hiszpańskich...

                          Temat ten niejednokrotnie już był młócony i co jakiś czas pojawia ktoś nowy
                          serwujący podobne wątpliwości lub nawet zadający kłam istnieniu Świetej
                          Inkwizycji. Tkwi ona u samych źródeł tej religii, o czym Pasja też powinna Ci
                          przypomnieć. A że pod inną nazwą?

                          > A kto trwale nienawidzi innych, jest bezlitosny, uwielbia kłamać ten nie może
                          > wiecznie żyć ale o tym decyduje już Bóg.
                          Przez swoich zastępców watykańskich i ich urzędników wskazanych powyżej??

                          > Czy chciałbyś mieć w swoim domu gościa który gnębi Twoją rodzinę?
                          Potraktował bym go najzwyczajniej z tradycjami "papieskimi".

                          > A Wszechświat jest własnością Boga.
                          Może i jest jego własnością, ale gospodarzem jest żadnym.

                          > Pozdrawiam Cię i życzę przyjemnego pierwszego dnia wiosny :-)
                          Dziękuję i pozdrawiam nie mniej serdecznie tchnieniem tego wiosennego dnia :))
                          • miriam11 Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie 21.03.06, 16:28
                            I tu dałeś Vaci pole do popisu, albowiem Vacia Świadkiem Jehowy jest, co wiem z
                            innych Jej wpisów. Teraz Ci wyjaśni, że tylko SJ realizują wszelkie zapisy Biblii.
                            NB, nie jestem katoliczką i nie bronię KRK, jakby kto pytał :-)
                            • edico Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie 21.03.06, 17:22
                              Nie wiedziałem o tym i dzięki za uprzedzenie.
                              Choć muszę przyznać, że nie interesują mnie formy wyznawania Boga prezentowane
                              jako jedynie słuszne przez wszystkiw schizmy chrześcijaństwa, a raczej w niczym
                              nie uzasadnione intelektualne i fizyczne niewolnictwo, jakie serwują otoczeniu.

                              Mam w domu jakąś Biblię i przechodząc od cytatów - bez czego chyba się w tej
                              sytuacji nie obędzie - chociaż spróbuję tego pola tak łatwo nie oddać :))

                              Pozdrawiam.
                              • miriam11 Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie 21.03.06, 17:36
                                edico napisał:

                                > Mam w domu jakąś Biblię i przechodząc od cytatów - bez czego chyba się w tej
                                > sytuacji nie obędzie - chociaż spróbuję tego pola tak łatwo nie oddać :))
                                >
                                > Pozdrawiam.

                                Zajrzyj tu: watchtower.org.pl/start.php
                                znajdziesz tam niewykle pouczające teksty o błędach SJ. Cytaty również. Gdybyś
                                chciał podjąć ewentualną dyskusję z Vacią, na pewno się przyda.
                                • edico Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie 21.03.06, 18:31
                                  Serdeczne dzięki. Z samej ciekawości postaram się przeanalizować zawarte tam
                                  wiadomości.

                                  Pozdrawiam
                          • vacia Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie 22.03.06, 09:27
                            edico napisał:

                            Wolę jednak miłość po swojemu i miłość swego ojca pochodzenia ziemskiego,
                            którego żadne ambicje nie pozwoliły by na szafowanie życiem własnego syna, jak
                            to miało ponoć miejsce z Jeshua.

                            Bóg jest miłością , takim największym gestem Bożej miłości wobec ludzi
                            było pozwolenie na męczeńską śmierć Jezusa, która to śmierć jest dla nas
                            przepustką do Życia. Bóg jest Duchem ale odczuwa też emocje i w momencie kiedy
                            Jezus cierpiał, Bóg cierpiał wraz z nim. Sam Bóg Stwórca człowieka -poniósł
                            więc konsekwencje naszych grzechów jak przystało na kochającego i czułego Ojca.
                            Bo zapłatą za grzechy jest śmierć a ponieważ ludzie zgrzeszyli to potrzebowali
                            odkupienia. Powodowany miłością Bóg wskrzesił Jezusa do życia w Niebie i
                            obdarzył go przywilejem władzy.
                            >
                            > > A wiesz co oznacza królowanie Boga?
                            > > To któlowanie miłości, dobroci, miłosierdzia, przebaczenia, prawdy...
                            > Bardzo pięknie powiedziane. Tylko co po tych słowach zostaje. Czy jego
                            > watykańscy "zastępcy" na ziemię mają o tym pojęcie?

                            To , że ludzie którzy sami siebie nazywają chrześcijanami( i piastują różne
                            nawet zaszcytne funkcje) nie przestrzegają przykazania miłości nie deprecjonuje
                            Biblii ani Boga ani religii chrześcijańskiej tylko konkretnie tych ludzi.


                            >> > A Wszechświat jest własnością Boga.
                            > Może i jest jego własnością, ale gospodarzem jest żadnym.

                            W zamierzeniu Boga, Ziemię mieli zamieszkiwać posłuszni mu ludzie i wtedy wola
                            Boga byłaby na każdym miejscu ale pierwsza para ludzka odrzuciła kierownictwo
                            Boże i teraz ludzie są podzieleni, część opowiada się za posłuszeństwem wobec
                            Boga ale większość odrzuca Boga i dlatego jest tak źle na świecie.
                            W przyszłości Bóg ma znowu objąć pełnię władzy i wtedy niektórzy ludzie będą
                            mogli rozkoszować się w pełni darem życia.
                            Pisze w Biblii:
                            Objawienie 21:4 " I otrze z ich oczu wszelką łzę i śmierci już nie będzie ani
                            żałości ani krzyku ani bólu już nie będzie . To co poprzednie przeminęło"

                            P.S
                            Miłego, wiosennego dnia Ci życzę :-)

                            • Gość: mari116 Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.06, 09:59
                              Do Vaci,
                              Jedno pytanie w związku z jedną z wypowiedzi na tym forum,
                              Kim jest dla Ciebie Pan Jezus Chrystus ?
                              • vacia Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie 22.03.06, 15:22
                                Gość portalu: mari116 napisał(a):

                                > Do Vaci,
                                > Jedno pytanie w związku z jedną z wypowiedzi na tym forum,
                                > Kim jest dla Ciebie Pan Jezus Chrystus ?

                                Syn Boży Jezus jest dla mnie Zbawicielem, Mesjaszem, jedynym pośrednikiem
                                między mną a Bogiem Jehową , jest dla mnie Bogiem.
                                • Gość: mari116 Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.06, 08:24
                                  zięki,
                                  A Duch Święty ?
                                  • vacia Re: Ewangeliczna milość i miłosierdzie 23.03.06, 09:06
                                    Gość portalu: mari116 napisał(a):

                                    > zięki,
                                    > A Duch Święty ?

                                    Bóg, który sam jest Duchem posługuje się swoim Duchem świętym do realizacji
                                    planów- na przykład stworzenia Ziemi, do uzdrawiania chorych, do czynienia
                                    cudów, Bóg również natchnął Duchem świętym proroków do oznajmiania swoich myśli
                                    i cała Biblia jest napisana pod natchnieniem Ducha świętego.
                                    Pozdrawiam Cię.
                            • edico Re: Ti Hitler też był Bogiem??? 23.03.06, 12:10
                              edico napisał:

                              > Bóg jest miłością , takim największym gestem Bożej miłości wobec ludzi
                              > było pozwolenie na męczeńską śmierć...
                              wspieranym przez Piusa XII???
                              www.czytelnia.jezus.pl/polemiki/truman_list.html
                              > Bóg jest Duchem ale odczuwa też emocje i w momencie kiedy Jezus cierpiał, Bóg
                              > cierpiał wraz z nim.
                              W ten sposób mamy wytłumaczenie postępowania Ante Pavelicia, który mordując w
                              sposób bestialski "niekatolików" odczuwał te boskie "emocje" ;((

                              > Bo zapłatą za grzechy jest śmierć
                              Czy wolę bożą i jego emocje wypełni ten, który powiesi Ciebie na haku???
                              Po za tym, jaki sens miała śmierć Jeshua na krzyżu z woli Boga, skoro inni za te
                              gzrechy muszą ponosić kolejną zaplatę wypełniając kolejne potrzeby emocji Boga?
                              Czyżby chrześcijański Bóg był sadystą???

                              > To , że ludzie którzy sami siebie nazywają chrześcijanami( i piastują różne
                              > nawet zaszcytne funkcje) nie przestrzegają przykazania miłości nie
                              > deprecjonuje Biblii ani Boga ani religii chrześcijańskiej tylko konkretnie
                              > tych ludzi.
                              A więc czym więcej emocji Boga związanych ze śmiercią ludzi tym więcej szczęścia???
                              I jak tu się dziwić prymitywnym rytuałom religijnym sprzed wielu tysięcy lat,
                              skoro w XXI w. taka mentalność znajduje jeszcze swe miejsce. Typowy przykład, co
                              może zrobić religia z czlowieka ;o(
                              • mari116 To nie tak, 23.03.06, 13:50
                                Rzym. 3,23-24 (BW)
                                23.Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej,
                                24.I są usprawiedliwieni darmo, z łaski Jego, prze odkupienie w Chrystusie
                                Jezusie
                                Rzym. 6:23
                                23. Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot
                                wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
                                (BW)
                                • edico Re: To nie tak, 25.03.06, 00:16
                                  Dzięki za treściwe uzupełnienie :))

                                  Pozdrawiam
                              • vacia Re: Edico 23.03.06, 20:06
                                Z Twojej odpowiedzi wnoszę, że kompletnie się nie rozumiemy, chociaż
                                posługujemy się oboje tym samym językiem.
                                Bóg zawsze cierpi, gdy jego słudzy giną ale położy kres śmierci i każdy
                                człowiek , który zostanie przez Boga uznany za godnego, dostąpi zycia wiecznego.
                                Twój ojciec chociaż Ciebie bardzo kocha nie jest w stanie Ci dać życia bez końca
                                ale dobry Bóg może Ci dać takie życie.
                                Twój wybór, bądź mądry i wybierz życie.
                                • edico Re: vacia 24.03.06, 21:26
                                  vacia napisała:

                                  > Z Twojej odpowiedzi wnoszę, że kompletnie się nie rozumiemy, chociaż
                                  > posługujemy się oboje tym samym językiem.
                                  Też odniszę takie wrażenie.

                                  > Bóg zawsze cierpi, ...
                                  A po co? Czyżby nie był świadomy tego co tworzy i co zrobił?

                                  > ... gdy jego słudzy giną ...
                                  A gdy jego słudzy innym skracają życie?


                                  > ... ale położy kres śmierci i każdy
                                  > człowiek , który zostanie przez Boga uznany za godnego, ...
                                  Czy zbrodnia papieża Innocentego III w IV krucjacie zorganizowanej w tak zwany
                                  pochód krzyżowy 50 tys. dzieci, z której nikt nie powrócił miała służyć uznaniu
                                  ich przez Boga godnymi???

                                  > ... dostąpi zycia wiecznego.
                                  Czy możesz przybliżyć bardziej racjonalnie pozostawiając bajeczki na boku?
                                  Rozmawiamy przecież o rzeczywistości a nie fatamorganie pojedynczych osobników.
                                  Jak logicznie możesz uzasadnić swoją bajeczkę eliminując wiele innych w tych
                                  kwestiach? Nawet aborygeni w swej religii mieli bardziej logiczne podejście do
                                  tego tematu. Ale z chęcią wysłucham Twych racji. I proszę Ciebie, nie posiłkuj
                                  się Biblią, bo w oparciu o nią tak samo można wszystkiemu zaprzeczyć.

                                  > Twój ojciec chociaż Ciebie bardzo kocha nie jest w stanie Ci dać życia bez
                                  > końca ale dobry Bóg może Ci dać takie życie.
                                  To w końcu kto mi dał życie? Ojciec czy Bóg. Nie chcę byc wulgarny, ale swego
                                  czasu spotykało się m.in. takie powiedzenie ludowe - "połóż się dziewczę do góry
                                  brzuchem, to Cie natknę świętym duchem". Jak widzidsz, nawet ;porzekadła ludowe
                                  początek życia wiążą z poczynaniami ludzi a nie Boga.

                                  > Twój wybór, bądź mądry i wybierz życie.
                                  Wolę zrobić to w sposób świadomy bez paranoi strachu życia pozagrobowego i
                                  indoktrynacji mniej czy bardziej udanej parafiańszczyzny.
                    • Gość: ant Re: Po co czytać Biblię? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 13:30
                      to czemu nie starsz się być miłosierna dla ofiar tylko dla katów ??
                      bądź miłosierna dla społeczeństwa i eliminuj zabójców.
                      :)
    • mari116 Re: Po co czytać Biblię? 20.03.06, 09:20
      Bo nigdzie indziej nie przeczytam o Panu Jezusie, o tym co dla mnie zrobił, a
      jeżeli nawet gdzieś przeczytam, to nie będzie to źródło. A w Ew.Jana 3,16
      jest napisane:
      ".Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy
      kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny."BW
      a kolejne miejsce również z Pisma Świętego:
      2list Św.Pawła do Tymoteusza 3,16-17
      "16.Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania
      błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,17. Aby człowiek Boży był
      doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany." BW

      • seth.destructor Re: Po co czytać Biblię? 24.03.06, 18:59
        I to mnie razi. Innymi slowy Bog zaplanowal zaglade ludzkosci(milo, nie?), a
        potem mu sie zal zrobilo i zeslal Jezusa, by popelnil smaobojstwo, bo tylko
        smiercia mozna odkupic zaglade... Ktos musial umrzec, krwawe, co? nie bylo
        innych wyjsc?

        tYLKO SMIERC, KREW, ZAGLADA

        TAKA TO JEST TA MILOSC I MILOSIERDZIE

        LUDZKI PAN, MIAL NAS ZATLUC, ALE ZAMIAST TEGO SWEGO SYNA DOPROWADZIL DO SMIERCI.
    • Gość: camel_3d biblia nie jest do czytania... IP: 81.19.200.* 20.03.06, 11:11
      no ale przeciez nie kazdy "yntelektualysta" o ty wie:)
      biblia raczej forma poradnika. Szukam informacji i odpowiedzi na pytania.
      Szukam yporad, rozwiazan.. ale ktos czyta poradnik od desku do deski?
      To jakby kupic sobie ksiazkie telefoniczna albo kucharska i przeczytac.
      Polecma tutejszym "yntelektualytom" :)) hehehe
      • jotkajot49 Re: biblia nie jest do czytania... 20.03.06, 12:52
        Masz rację, właśnie tak, na wyrywki, czytają Biblię ci, co szukają
        >informacji i odpowiedzi na pytania < . Wyciągają sobie te kawałki,
        które im pasują, resztę pozostawiając w "niedomówieniu". Jakich
        informacji i odpowiedzi na jakie pytania oczekujesz od tej księgi?
        Czy takich: "Ja Pan, Twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze
        występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych,
        którzy Mnie nienawidzą" . Odnośnik sobie znajdziesz, bo co to dla takiego
        znawcy Biblii, który z nią obcuje na co dzień. A może chciałbyś się
        dowiedzieć, jak z normalnego człowieka zrobić zdrajcę? Wystarczy podać
        mu kawałek chleba umoczony w winie "...wtedy wstąpił szatan w Judasza
        zwanego Iszkariot..." Ł,XXII,3,7
        Tak więc od tego "poradnika" zdecydowanie wolę książkę telefoniczną.
        Tam również akcja jest mało budująca, ale za to jaaaka obsada!
        • renebenay Re: biblia nie jest do czytania... 21.03.06, 13:30
          Nie lubie przeklinac ale powinienem bo ludzie chyba sa bardziej logiczni a
          przynajmniej na poczatku XXI wieku anizeli kiedy ta bzdurna biblia byla
          tworzona.Odpowiedz na kazde pytanie i kazda okolicznosc ponoc biblia daje ale
          czy naprawde?-mnie rani ze,ludzie sa na tyle naiwni bo uwierza w byle co aby
          tylko im dac prawdopodobienstwo racji w ich zyciu,to jest tak samo jak
          przepowiednie krolowej Saby czy wruzenie cyganki pokradkiem na rogu ulicy.
          • Gość: camel Re: biblia nie jest do czytania... IP: 81.19.200.* 21.03.06, 14:27
            obawiam sie ze dzieki tej logice coraz wiecej ludzi biega do psychologow i
            psychoanalitykow.....moze po prostu nie wszytko musi byc logiczne?
            • Gość: optymistka Re: biblia nie jest do czytania... IP: 83.238.168.* 21.03.06, 14:44
              Ale przecież to Bóg stworzył nas logicznymi istotami.
            • Gość: optymistka Re: biblia nie jest do czytania... IP: 83.238.168.* 21.03.06, 14:46
              Więc jest czymś naturalnym, że czytając coś to chcę to zrozumieć. A ponieważ
              nie mogę, wielu ludzi nie może, to powstaje problem.
            • edico Re: biblia nie jest do czytania... 21.03.06, 17:30
              To czy uważasz, że dobry, wszechmocny i wszechwiedzący Bóg mógł stworzyć coś tak
              nie logicznego, czego sam już nie może naprawić i pozostaje mu już tylko
              gorpodarowanie triadą piekła, czyśćca i nieba???
    • nasseceron Re: Po co czytać Biblię? 22.03.06, 06:20
      Aby uczyć się biznesu na przykładzie krk.
    • taus Po to by zrozumieć. . . 23.03.06, 08:23
      ...jak bardzo zakłamany jest kościół, i jakimi hipokrytami są wyznawcy religi
      powstałych na jej podstawie.
      • Gość: estera Re: Po to by zrozumieć. . . IP: *.tvteletronik.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 10:39
        Tausie zwróć uwagę, że podstawą wiary powinna być Biblia czyli Słowo Boże a nie
        poglądy ludzkie lub nauki ludzkie oddalone od prawdy biblijnej.
        List drugi do Tymoteusza 3:16,17 mówi:
        " Całe pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania , do
        upominania, do prostowania, do karcenia w prawości, aby człowiek Boży był w
        pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła"
        Człowiek który kieruje się zasadami moralnymi z Biblii zawsze stara się mówić
        prawdę i postępowac uczciwie.
        • taus Re: Po to by zrozumieć. . . 23.03.06, 11:53
          Nie wiem czy świadomie, ale się ze mną zgodziłeś :-)
          Zauważ, że KK już dawno ogłosił, że nauka kościoła jest ważniejsza od bibli, a spora część tej nauki jest sprzeczna z biblią. Zresztą KK nieuznaje się starego testamentu :-)

          2 sprawa, że większość wiernych słabo zna biblie, a były takie czasy że czytanie jej groziło karą inkwizycyjna (stosy)
          • nik82 Re: Po to by zrozumieć. . . 23.03.06, 14:12
            Aby wiedziec w co sie wierzy.
            Biblia jako Slowo Zycia.
            Aby przemieniac swoje zycie
            ......
          • edico Re: Po to by zrozumieć. . . 24.03.06, 18:45
            Biblia jest tutaj wertykalnym hasełkiem przerobionym w istocie rzeczy na
            obowiązujące kanony kościelne. Katolicyzj już dawno olał bardzo ciepło swoją
            konstytucję, za jaką uważa się ponoć Kazania na Górze.

            Znajomość Biblii przez naszych katolików jest bardziej, niż żadna i ogranicza
            się do togo, co proboszcz powiedział. Nie dociera do nich, że Biblia od roku
            1964 została zdjęta z Kościelnego Wykazu Ksiąg Zakazanych i czytanie jej
            przestało być grzechem. Tradycja średniowieczna i parafialne kanony znajdują
            znacznie większe zrozumienie :))
        • edico Re: Po to by zrozumieć. . . 24.03.06, 18:38
          Czy możesz bliżej przedstawić te zasady moralne wynikajęce z Biblii?
          • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 24.03.06, 20:51
            edico napisał:

            > Czy możesz bliżej przedstawić te zasady moralne wynikajęce z Biblii?

            Zasada współczucia, zasada przebaczania winowajcy, zasada miłości, zasada
            życzliwości, zasada panowania nad sobą, zasada dążenia do zgody, zasada
            łagodności, trzeżwość, czujność duchowa, pokora i tak dalej
            • onlyoner Re: Po to by zrozumieć. . . 24.03.06, 21:20
              vacia napisała:

              > Zasada współczucia, zasada przebaczania winowajcy, zasada miłości, zasada
              > życzliwości, zasada panowania nad sobą, zasada dążenia do zgody, zasada
              > łagodności, trzeżwość, czujność duchowa, pokora i tak dalej

              Witaj Vaciu !

              A co z zasadą uczciwości ?
              • edico Re: Po to by zrozumieć. . . 24.03.06, 21:32
                O czym Ty mówisz??? :))
                Gdyby chrześcijanie brali poważnie swoje źródła wiary, nie było by żadnej walki
                o jedynie słuszne formy wyznawania wiary ani setek różnego rodzaju schizm.
                Lenistwo umysłowe doprowadza do tego, że katolicyzm parafiański, biskupi czy
                radyjny staje się przyczynkiem kpin z Polski nie tylko w Europie :((
              • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 24.03.06, 21:39
                onlyoner napisał:

                > Witaj Vaciu !
                >
                > A co z zasadą uczciwości ?

                Witaj Onlyoner, tak długo Cię "nie widziałam" już :-)
                Zapomniałam wymienić uczciwości a uczciwości nigdy za wiele.
                Ale, aby być uczciwym w dziesiejszym świecie, trzeba się bardzo wysilać.
                Bardzo lubiłam z Tobą dyskutować. A jak tam Twoje poglądy religijne, jesteś
                dalej agnostykiem? Czy coś się zmieniło w Twoim życiu i poglądach od tamtego
                czasu?
                • onlyoner Re: Po to by zrozumieć. . . 24.03.06, 22:08
                  vacia napisała:

                  > Ale, aby być uczciwym w dziesiejszym świecie, trzeba się bardzo wysilać.

                  Ej, bez przesady. Uczciwość na poziomie elementarnym nie jest aż tak trudna do
                  osiągnięcia. Weźmy to forum na ten przykład - ileż wysiłku kosztowałoby cię
                  zamieszczenie w sygnaturce lub "swojej stronie" treści które uprzedzałyby
                  dyskutantów iż nie jesteś związana organizacyjnie oraz ideowo z KK ? (podobnie
                  jak ja - tu nic się nie zmieniło)
                  • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 25.03.06, 19:47
                    onlyoner napisał:

                    Twoja sygnaturka o czymś informuje?
                    • onlyoner Re: Po to by zrozumieć. . . 26.03.06, 01:03
                      vacia napisała:

                      > Twoja sygnaturka o czymś informuje?

                      Owszem. Wtajemniczeni mogą z niej wywnioskować iż lubię czytywać dzieła
                      Pratchetta.

                      Pisanie o Bogu, Biblii i religii nierzadko daje ci sposobność wyręczenia się
                      innymi w obnażaniu zakłamnamia i fasadowości KK lub niektórych katolików. Zdaję
                      sobie sprawę że tak jest o wiele bezpieczniej (skuteczniej unikasz np.
                      złośliwych ataków) ale cierpi na tym dobro publicznej dyskusji... Polega ono
                      min. na tym by argumenty były kierowane pod właściwy adres.
                      • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 26.03.06, 12:04
                        onlyoner napisał:

                        > Pisanie o Bogu, Biblii i religii nierzadko daje ci sposobność wyręczenia się
                        > innymi w obnażaniu zakłamnamia i fasadowości KK lub niektórych katolików.

                        Onlyoner, nie chcę się wyręczać innymi aby krytykować Kościół Katolicki i sama
                        też nie krytykuję, takie budowanie poczucia własnej wartości czy wartości
                        własnej religii poprzez krytykę "rywala" jest moim zdaniem nieeleganckie .


                        Zdaję
                        > sobie sprawę że tak jest o wiele bezpieczniej (skuteczniej unikasz np.
                        > złośliwych ataków)

                        Akurat w tym wątku ktoś mnie wyręczył, w podaniu do publicznej wiadomości
                        mojego wyznania religijnego. Jak naprawdę jest to konieczne to zawsze podaję
                        nazwę swojej religii niezależnie od konsekwencji.
                        Jako zwolennik książek Pratcheta, jesteś mniej narażony na krytykę ale chyba
                        nie dlatego odeszłeś od religii swojego dzieciństwa?

                        • onlyoner Re: Po to by zrozumieć. . . 26.03.06, 18:40
                          vacia napisała:

                          > nie chcę się wyręczać innymi aby krytykować Kościół Katolicki i
                          > sama też nie krytykuję, takie budowanie poczucia własnej wartości czy
                          > wartości własnej religii poprzez krytykę "rywala" jest moim zdaniem
                          > nieeleganckie .

                          Chyba nie powiesz że w swej odpowiedzi upomniałabyś autora poniższego postu za
                          brak elegancji w krytyce KK:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=38789268&a=38913777
                          Niezorientowani często biorą cię za "świadka Watykanu"...
                          • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 27.03.06, 14:30
                            onlyoner napisał:

                            >> Niezorientowani często biorą cię za "świadka Watykanu"...

                            Ja bronię Biblii , a za kogo kto mnie uważa to nie jest takie ważne.
                            Nie o sobie chcę pisać, a pozatym mam nawet prawo do prywatności.
                            • onlyoner Re: Po to by zrozumieć. . . 27.03.06, 16:55
                              vacia napisała:

                              > Ja bronię Biblii , a za kogo kto mnie uważa to nie jest takie ważne.
                              > Nie o sobie chcę pisać, a pozatym mam nawet prawo do prywatności.

                              I też nikt nie ma zamiaru tego prawa ci odbierać - bo nikt nie domaga się od
                              ciebie deklaracji o tym kim jesteś. Jeśli jednak pragniesz uniknąć w dyskusji
                              nieporozumień, przydałaby się z twojej strony jakaś niewielka wzmianka o tym
                              kim NIE jesteś.
                              Czy obrona Biblii będzie wówczas trudniejsza ?
                              • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 28.03.06, 12:39
                                onlyoner napisał:

                                >Jeśli jednak pragniesz uniknąć w dyskusji
                                > nieporozumień, przydałaby się z twojej strony jakaś niewielka wzmianka o tym
                                > kim NIE jesteś.
                                > Czy obrona Biblii będzie wówczas trudniejsza ?

                                Masz rację Onlyoner :-)
                                Przyznawanie komuś racji jest bardzo przyjemne. Szkoda ,że tak rzadko możemy to
                                robić.
                                Czy się do tego zastosuję? Zobaczymy.
                                • onlyoner Re: Po to by zrozumieć. . . 28.03.06, 19:20
                                  vacia napisała:

                                  > Przyznawanie komuś racji jest bardzo przyjemne

                                  Wiedziałem !
                                  • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 29.03.06, 08:35
                                    onlyoner napisał:

                                    > vacia napisała:
                                    >
                                    > > Przyznawanie komuś racji jest bardzo przyjemne
                                    >
                                    > Wiedziałem !

                                    Skoro wiesz to przyznaj mi rację , że nauki Jezusa zawarte w Biblii stanowią
                                    niezbędny drogowskaz do podejmowania codziennych decyzji, zaznasz prawdziwej
                                    radości.

                                    Życzę Ci miłego dnia.
                                    • onlyoner Re: Po to by zrozumieć. . . 29.03.06, 21:03
                                      vacia napisała:

                                      > Skoro wiesz to przyznaj mi rację , że nauki Jezusa zawarte w Biblii stanowią
                                      > niezbędny drogowskaz do podejmowania codziennych decyzji, zaznasz prawdziwej
                                      > radości.

                                      No wiesz, zwykle to ja staram się innym dawać sposobność do przeżycia takiej
                                      radości... Lecz zgodzę się co do tego że jeśli ktoś chce nazywać siebie
                                      prawdziwym chrześcijaninem to oczywistym jest iż musi się stosować do nauk
                                      Jezusa. Nauk poznawanych samodzielnie dzięki lekturze Ewangelii.

                                      Ja jednak nie nazywam siebie chrześcijaninem. Całkiem niedawno odkryłem że
                                      najbliższą mi ideowo religią jest unitarianizm:
                                      www.uu.jest.pl/info.htm
                                      • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 30.03.06, 10:52
                                        onlyoner napisał:

                                        > Ja jednak nie nazywam siebie chrześcijaninem. Całkiem niedawno odkryłem że
                                        > najbliższą mi ideowo religią jest unitarianizm:

                                        Ale pisze tam, że unitarianie wywodzą się z wczesnego chrześcijaństwa.
                                        Ciekawe więc czy wspominają coś o Jezusie?
                                        >
                                        • onlyoner Re: Po to by zrozumieć. . . 30.03.06, 21:34
                                          vacia napisała:
                                          > Ale pisze tam, że unitarianie wywodzą się z wczesnego chrześcijaństwa.
                                          > Ciekawe więc czy wspominają coś o Jezusie?

                                          W 10 punktach wymienionych pod hasłem "W co wierzymy ?" nie ma żadnej wzmianki
                                          o Jezusie, Bogu, grzechu czy zbawieniu. Mnie podoba się pkt. 5:
                                          "Wierzymy w autorytet ludzkiego rozumu i sumienia. Najwyższym sędzią w sprawach
                                          religii nie są dogmaty ani duchowni kościołów, ale osobisty wybór i decyzja
                                          każdego człowieka."

                                          Acha, unitarianizm nie jest moją religią - jest systemem przekonań religijnych
                                          do którego mam najmniej zastrzeżeń.
                                          A jeśli ciekawi cię reszta możesz zajrzeć tu:
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15379&w=36389583
                                          • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 31.03.06, 13:04
                                            onlyoner napisał:

                                            > o Jezusie, Bogu, grzechu czy zbawieniu. Mnie podoba się pkt. 5:
                                            > "Wierzymy w autorytet ludzkiego rozumu i sumienia. Najwyższym sędzią w
                                            sprawach> religii nie są dogmaty ani duchowni kościołów, ale osobisty wybór i
                                            decyzja > każdego człowieka."

                                            Akurat mam zastrzeżenia do tego punktu. Najwyższym sędzią w sprawach religii
                                            powinien być Bóg , Bóg jest niewidzialny ale posyłał do ludzi swoich proroków a
                                            na końcu Syna -Jezusa i przez ich usta oznajmiał swoje postanowienia, które
                                            zostały dla naszej pamięci utrwalone na piśmie (Biblia).
                                            Owszem, rozum ludzki i sumienie mają bardzo wysoką pozycję, bo właśnie od
                                            rozumu zależy jak zinterpretujemy Słowo Boże.
                                            Teraz w USA toczy się dialog na temat aborcji ale jeśli człowiek przyjmie
                                            Biblię jako najwyższa wyrocznię to już będzie stanowczo przeciwko aborcji,
                                            natomiast jeśli rozum ludzki jest na pierwszym miejscu, to już występuje
                                            podziały i walka i brak jedności o której mówią Unitarianie.
                                            Onlyonerze cieszę się że w około 20 % Twój światopogląd pokrywa się ze SJ.
                                            To naprawdę już jest znaczący procent.
                                            Pozdrawiam Cię serdecznie.

                                            • onlyoner Re: Po to by zrozumieć. . . 02.04.06, 16:38
                                              vacia napisała:

                                              > Akurat mam zastrzeżenia do tego punktu. Najwyższym sędzią w sprawach religii
                                              > powinien być Bóg

                                              Co nie zmienia faktu że jest nim "osobisty wybór i decyzja każdego człowieka" -
                                              zarówno w przypadku ciebie, mnie a nawet samego papieża albo i Russella. Taka
                                              jest prawda, reszta to jedynie deklaracje, wyjaśnienia i usprawiedliwienia.
            • edico Re: Po to by zrozumieć. . . 24.03.06, 21:45
              Daruj sobie radosną osobistą "tfórczość". Wyprowadź to z konkretnie wskazanych
              źródeł. W końcu wątek miał dotyczyć - zgodnie z jegi tytułem - zupełnie innych
              zagadnień, a nie Twoich miraży czy dywagacji.
              Czekam na konkretną odpowiedź.

              Bądfź uprzejma również nie powtarzać banałów serwowanych na Forum Służba
              Zdrowia. Myślę, że potraktowano te rozkojarzone dywagacje w sposób właściwy.

              Bardzo Cie proszę, jeżeli chcesz serwować własne poglądy innym, bądź uprzejma
              chociaż w podstawach zapoznać się z poruszanym tematem.

              > Gdyby poziom moralny uczestników był wyższy z powodzeniem można by było
              > publiczne omawiać konfliktowe sprawy.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=32807076&a=32863845
              Pozostawiam bez komentarza.
              • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 25.03.06, 11:53
                edico napisał:

                >a nie Twoich miraży

                Nie piszę o własnych mirażach ale o obietnicach zawartych w Biblii

                >czy dywagacji.

                Piszę na temat Biblii więc zgodnie z tytułem wątku.
                Twoje zarzuty są niezgodne z prawdą.

                > Czekam na konkretną odpowiedź.

                Zasady moralne zawarte w Biblii podałam a o to się pytałeś.
                >
                > Bądfź uprzejma również nie powtarzać banałów serwowanych na Forum Służba
                > Zdrowia. Myślę, że potraktowano te rozkojarzone dywagacje w sposób właściwy.

                Dla niektórych banałem jest słowo miłość a dla mnie nie.
                >
                > Bardzo Cie proszę, jeżeli chcesz serwować własne poglądy innym, bądź uprzejma
                > chociaż w podstawach zapoznać się z poruszanym tematem.

                Z jakim tematem? Piszesz ogólnikowo.
                >
                > > Gdyby poziom moralny uczestników był wyższy z powodzeniem można by było
                > > publiczne omawiać konfliktowe sprawy.
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=32807076&a=32863845
                > Pozostawiam bez komentarza.

                Dalej to podtrzymuję
                Zyczę udanego weekendu
                • edico Re: Po to by zrozumieć. . . 29.03.06, 20:57
                  vacia napisała:

                  > edico napisał:
                  >
                  > >a nie Twoich miraży
                  >
                  > Nie piszę o własnych mirażach ale o obietnicach zawartych w Biblii
                  Skoro nie stać Cię na własne miraże przyjmując mechanicznie wizje Jana, wpadasz
                  tym samym w okowy pragmatyzmu religinego jakiejś kolejnej jedynie słusznej racji
                  dopuszczalnych sposobów i form interpretacji Boga.

                  > >czy dywagacji.
                  >
                  > Piszę na temat Biblii więc zgodnie z tytułem wątku.
                  Przeczysz sama sobie. Skoro piszesz na temat Biblii, pisz merytorycznie na
                  zawartych w niej treści.

                  > Twoje zarzuty są niezgodne z prawdą.
                  A jak się mają do Twojej prawdy prawdy biblijne?
                  ================================================
                  Jeshua urodził się w Betlejem, ale to przypadek - Rodzina była w podróży i tam
                  właśnie przyszło rodzić... Ale Rodzina pochodziła z Nazaretu i Nazaret był
                  Jezusa stałym miejscem zamieszkania.

                  Rodzina Jezusa mieszkała w Gallilei czyli północnym Izraelu więc skąd niby
                  przynależność do pokolenia Judy?
                  Wiadomo, że plemiona hebrajskie rozpadły się na Izrael (kosmopolityczny) i Judeę
                  (fundamentalistyczną) w tym też na dwa narody Izraelczyków (Samarytan) i Żydów.
                  Co żydzi robili wśród Izraelczyków?

                  > > Czekam na konkretną odpowiedź.
                  > Zasady moralne zawarte w Biblii podałam a o to się pytałeś.
                  Chyba żarty sobie stroisz. A o niby to o jakie zasady moralne może chodzić w
                  Bibli, skoro na każdej stronie ściele się trupami przeciwników jedynie słusznej
                  racji?

                  > > Bądź uprzejma również nie powtarzać banałów serwowanych na Forum Służba
                  > > Zdrowia. Myślę, że potraktowano te rozkojarzone dywagacje w sposób właści
                  > > wy.
                  >
                  > Dla niektórych banałem jest słowo miłość a dla mnie nie.
                  Miłość po katolicku (czy tylko?) jest dla mnie poważnym ostrzeżeniem przed
                  innymi kolorami zabarwień talibanizmu. Aczkolwiek Jehowi dotychczas w tych
                  kwestiach zachowują się nad wyraz powściągliwie.

                  > > Bardzo Cie proszę, jeżeli chcesz serwować własne poglądy innym, bądź
                  > > uprzejma chociaż w podstawach zapoznać się z poruszanym tematem.
                  >
                  > Z jakim tematem? Piszesz ogólnikowo.
                  Przy stwierdzeniu - jak poniżej - nie w moim interesie jest rozbieranie tego, co
                  jest ogólnikowe, a co nie.

                  > > > Gdyby poziom moralny uczestników był wyższy z powodzeniem można by
                  > > > było publiczne omawiać konfliktowe sprawy.
                  > > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=32807076&a=32863845
                  > > Pozostawiam bez komentarza.
                  W tej sytuacji wydaje mi się zupełnie zbyteczny.

                  > > Dalej to podtrzymuję
                  > Zyczę udanego weekendu
                  Również udanego tygodnia :))
                  • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 30.03.06, 20:31
                    edico napisał:

                    > Jeshua urodził się w Betlejem, ale to przypadek - Rodzina była w podróży i tam
                    > właśnie przyszło rodzić... Ale Rodzina pochodziła z Nazaretu i Nazaret był
                    > Jezusa stałym miejscem zamieszkania.

                    Skąd wiesz, że to przypadek?
                    >
                    > Rodzina Jezusa mieszkała w Gallilei czyli północnym Izraelu więc skąd niby
                    > przynależność do pokolenia Judy?

                    Rodowód Jezusa potwierdza, że należał do rodu Judy a Żydzi mieli zwyczaj
                    zapisywac rodowody,Ewangelista Mateusz rozpoczyna swoja relację od rodowodu
                    Chrystusa.

                    > Co żydzi robili wśród Izraelczyków?

                    Zarówno Izrael jak i Juda to Żydzi.

                    > > Zasady moralne zawarte w Biblii podałam a o to się pytałeś.
                    > Chyba żarty sobie stroisz. A o niby to o jakie zasady moralne może chodzić w
                    > Bibli, skoro na każdej stronie ściele się trupami przeciwników jedynie
                    słusznej racji?

                    Edico nas obowiązuje nowe przymierze jakie Jezus zawarł ze swoimi uczniami a
                    osoba Jezusa kojarzy się z życiem, z uzdrawianiem, z leczeniem, z pomaganiem ,
                    pocieszaniem i naśladowcy Jezusa postępuja tak jak ich nauczyciel, życzliwie
                    odnosza się do bliźnich. Jezus jest wiernym obrazem niewidzialnego Boga.
                    Biblia owszem zawiera wiele smutnych opisów które często sa
                    konsekwencjągrzeczu ludzo oddalonych się od prawdziwego Boga.
                    >
                    > > Dla niektórych banałem jest słowo miłość a dla mnie nie.

                    > Miłość po katolicku (czy tylko?) jest dla mnie poważnym ostrzeżeniem przed
                    > innymi kolorami zabarwień talibanizmu. Aczkolwiek Jehowi dotychczas w tych
                    > kwestiach zachowują się nad wyraz powściągliwie.

                    Świadkowie Jehowy uczą się miłości, bo miłość nie jest wcale łatwa.
                    Mamy taki cel przed sobą, bo miłość to znak rozpoznawczy uczniów Jezusa.
                    Natomiast mi nie wypada oceniać innych kościołów.



                    > > > Bardzo Cie proszę, jeżeli chcesz serwować własne poglądy innym, bąd
                    > ź > > uprzejma chociaż w podstawach zapoznać się z poruszanym tematem.> >
                    > > Z jakim tematem? Piszesz ogólnikowo.
                    > Przy stwierdzeniu - jak poniżej - nie w moim interesie jest rozbieranie tego,
                    co> jest ogólnikowe, a co nie.

                    Edico, coś czuję że masz rację z tymm zarzucaniem mim ogólnikowości ale weź pod
                    uwagę, że nie wszyscy są tacy bystrzy jak Ty :-)
                    Moja ogólnikowość może wynikać z zamiłowania do uogólnień i filozofowania.
                    No cóż, każdy z nas ma swoje upodobania, z którymi jest bardzo trudno się mu
                    rozstać ale nie wynika to ze złej woli.

                    Podoba mi się, że jesteś taki oczytany i inteligentny, wykorzystaj to
                    samodzielnego poszukiwania prawdy, niech nie narzucą Ci poglądów wojujący atei
                    sci, ateizm jest z gruntu nieracjonalny.

                    Pozdrawiam serdecznie.
                    >
                    >
                    • edico Re: Po to by zrozumieć. . . 30.03.06, 21:11
                      Wypada mi podziękować za post utrzymany w miłym tonie, co w dyskusji z
                      wierzącymi należy zaliczyć do niezwykle rzadko spotykanych wyjątków.

                      Co do postu. Właśnie w tych kwestiach ogólnikowość jest główną przyczyną wielu
                      nieporozumień czy wręcz bardzo niepoważnych treści wciskanej na siłę wiernym
                      tylko dla tego, że ta czy inna religia za punkt honoru chce brać swoje wyrocznie.

                      Do takich m.in. należy kwestia katolickiego nieba, gdzie w W roku 1556 Rutilio
                      Benicasa obliczył, że długość czyśćca wynosi 15750 mil, a szerokość 5011. Ta
                      katolicka pakamera nieba znajduje się w odległości 505 i pół mili od ziemi. Z
                      kolei benedyktyn, Alberano Desiderio, obliczył w roku 1705, że od stworzenia
                      świata, w niebie znalazło się 111.111.111.000 dusz ludzkich. Na skutek buntu
                      Lucyfera, ubyła trzecia część, czyli 37.037.037.000. Jego zdaniem, po rewolcie
                      pozostało w niebie 74.074.074.000. Nie biorę odpowiedzialności, czy te dane są
                      prawdziwe, bowiem obaj matematycy nie informują na jakiej podstawie dokonali
                      swoich wyliczeń, no, ale skoro tak podają - jak zawsze wiarygodne - źródła
                      kościelne... :))

                      W miejsce wciskania takich bzdur znacznie rozsądniejszym było by np.
                      skatoliczenie pieśni Rig-Wedy, co nie było by pierwszyzną w przyjmowaniu przez
                      tę religię innych rozwiązań, jako swoje.

                      Co do słuszności określenia ateizmu, jako poglądu nieracjonalnego, mam tutaj
                      zupełnie odmienne zdanie i nie zdołasz mnie przekonać do racjonalności
                      jakiejkolwiek religii. Stosując bowiem pojęcie racjonalności do jakiejkolwiek
                      religii stajemy za razem na gruncie przyszłej niepewnej wartości dodatkowej
                      uzyskanej na teoretycznym handlu z Bogiem. Teoretycznym dla tego, że w jego
                      imieniu taką działalność handlową uprawiają samozwańczy ziemscy pośrednicy
                      mający co najwyżej jakieś własne domniemania na temat intencji domniemanego Boga.

                      Sytuację tę najlepiej chyba ujął Montesquieu pisząc "To zdumiewające, że
                      bogactwo ludzi Kościoła wzięło swój początek od zasady ubóstwa". Jest to
                      jednocześnie odpowiedź na temat głoszonych zasad kościelnych i ich
                      funkcjonowania w praktyce.

                      By nie było niedomówień, jestem ateistą skutecznie wyleczonym z jakichkolwiek
                      religii przez katolicyzm.

                      Również pozdrawiam
                      • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 31.03.06, 13:24
                        edico napisał:

                        > Wypada mi podziękować za post utrzymany w miłym tonie


                        Z kolei ja doceniam Twoją kulturę wypowiedzi :-)

                        >
                        > Co do słuszności określenia ateizmu, jako poglądu nieracjonalnego, mam tutaj
                        > zupełnie odmienne zdanie i nie zdołasz mnie przekonać do racjonalności
                        > jakiejkolwiek religii. > By nie było niedomówień, jestem ateistą skutecznie
                        wyleczonym z jakichkolwiek religii przez katolicyzm.

                        Natknęłam się w jakiejś książce filozoficznej z poglądem, że nie tylko nie
                        można udowodnić istnienia Boga ale również nie można udowodnić nieistnienia
                        Boga.
                        Skoro nie można mieć na drodze rozumowania pewności, że Boga nie ma, więc
                        ateizm robi wrażenie nieracjonalnego.
                        Mimo materialnych bogactw niektórych kościołów, wyraźnie z Biblii wynika, że
                        za pieniądze nikt nie kupi sobie zbawienia.
                        Pieniądze są niezbędne aby jakiś kościół funkcjonował ale za gospodarowanie
                        pieniędzmi rozliczy sam Bóg.
                        Napewno masz rację , że do religii może nas rozczarować historia błędów danego
                        kościoła ale zauważ , ze ten argument nie dowodzi nie istnienia Boga, tylko, że
                        nie nastąpił jeszcze Boży Sąd nad światem.
                        Jeśli wiele małżeństw jest nieszczęśliwych to nie oznacza, że instytucja
                        małżeństwa jest czymś złym. To samo z religiami, to że wiele religii dotknięte
                        jest materializmem i innymi błędami ,nie oznacza że wiara w Boga ( religia)
                        jest pozbawiona wartości, trzeba tylko oprzeć się na Biblii a nie na człowieku
                        ( ludziach).
                        Pozdrawiam serdecznie.




                        >

            • jotkajot49 Re: Po to by zrozumieć. . . 24.03.06, 23:51
              > Zasada współczucia, zasada przebaczania winowajcy...
              ...pokora i tak dalej<

              " Jesli cię będzie pobudzał skrycie brat twój, twój syn lub
              córka albo żona albo przyjaciel, mówiąc ;" chodzmy,służmy
              bogom obcym "...nie będziesz taił jego przestępstwa. Winieneś
              go zabić, pierwszy podniesiesz rękę..." Ks.Powt.Pr.13 1-4

              Nie wiem, jak to zakwalifikować - jako zasadę współczucia,
              czy życzliwości a może łagodności?

              A może zasadę miłości lub dążenia do zgody wyraża poniższy
              cytat: "I stało się w pół nocy, pobił Pan wszelkie pierworodne
              w ziemi egipskiej: od pierworodnego faraonowego...aż do pierwo-
              rodnego pojmanej, ktora była w ciemnicy i wszelkie pierworodne
              bydląt..." Ludzi pal sześć, ale co winne bydlęta?

              Jakoś mi się zdaje, że o różnych Bibliach mówimy. A tego
              to już jestem pewien, że na przestrzeni dwudziestu pięciu
              wieków częściej służyła jako usprawiedliwienie mordów i grabieży,
              niż jako wzorzec miłości.
              • vacia Re: Po to by zrozumieć. . . 25.03.06, 19:45
                jotkajot49 napisał:

                > Jakoś mi się zdaje, że o różnych Bibliach mówimy.

                Biblia jest ta sama ale jej odbiór jest sprawa indywidualną.
                Dla mnie Biblia jest wzorcem miłości. Bóg umiłował naród wybrany a poprzez
                Jezusa umiłował wszystkich ludzi. Ale jeśli ktoś chce być surowym sędzią Boga
                to jego sprawa.


                \
                • jotkajot49 Re: Po to by zrozumieć. . . 25.03.06, 23:32
                  Bez komentarzy, Zyczę pogody ducha.
        • jotkajot49 Re: Po to by zrozumieć. . . 25.03.06, 00:46
          >podstawą wiary powinna być Biblia czyli Słowo Boże a nie
          poglądy ludzkie lub nauki ludzkie oddalone od prawdy biblijnej.<

          A jesli nauka nie zgadza się z Biblią to tym gorzej dla nauki?
          Doświadczyli tego na własnej skórze Galileusz, Giordano Bruno
          i paru pomniejszych.

          • Gość: * Re: Kopernik też się bał słowa bożego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.06, 22:21
            płynącego wprost z Watykanu :((
            • aktsieta Re: Kopernik też się bał słowa bożego 29.03.06, 13:59
              Gość portalu: * napisał(a):

              > płynącego wprost z Watykanu :((
              A od kiedy z Watykanu płynie słowo boże?
              • edico Re: Kopernik też się bał słowa bożego 29.03.06, 14:50
                Opatrznościowe wiadomości z Watykanu cały czas to potwierdzają :))
    • lizzan Re: Po co czytać Biblię? 30.03.06, 17:25
      Dla poszerzenia swiatopogladu.

      Jak jestes niewierzacy to mozesz czytac ja jak zwykla ksiazke...niezle
      historyjki sie znajda ;-)

      Jak jestes wierzacy to po co zeby znac to w co wierzysz.

      pozdrawiam,
      lizzan
      • aktsieta Re: Po co czytać Biblię? 05.04.06, 20:25
        lizzan napisała:

        > Dla poszerzenia swiatopogladu.
        >
        > Jak jestes niewierzacy to mozesz czytac ja jak zwykla ksiazke...niezle
        > historyjki sie znajda ;-)
        >
        > Jak jestes wierzacy to po co zeby znac to w co wierzysz.

        Gdyby katolicy znali podstwawy wiary czyli biblie to inaczej na tym świecie by było i nie byliby już katolikami :)
        • onlyoner Re: Po co czytać Biblię? 05.04.06, 21:01
          aktsieta napisała:
          > Gdyby katolicy znali podstwawy wiary czyli biblie to inaczej na tym świecie
          > by było i nie byliby już katolikami :)

          Katolikami z pewnością by nie byli. I na świecie byłoby też inaczej. Ale
          zastanówmy się czy lepiej:

          "Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem
          przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z
          matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto
          kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna
          lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien (Mt10, 34-37) "Jeśli kto
          przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci,
          braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem" (Łk14, 26)
          "

          Oj działo by się, działo...
          • Gość: sklepowa Az strach czytac ! IP: *.cybernet.ch 05.04.06, 21:53
            Az strach czytac !

            Do Miecza dodam nastepny cytat.

            wg. Marka 3,31
            Prawdziwi krewni Jezusa

            31 Tymczasem nadeszla Jego Matka i bracia i stojac na dworze, poslali po Niego,
            aby Go przywolac.
            32 Wlasnie tlum ludzi siedzial wokól Niego, gdy Mu powiedzieli: "Oto Twoja
            Matka i bracia na dworze pytaja sie o Ciebie".

            33 Odpowiedzial im: "Któz jest moja matka i [którzy] sa bracmi ?"

            34 I spogladajac na siedzacych dokola Niego rzekl: "Oto moja matka i moi
            bracia. 35 Bo kto pelni wole Boza, ten Mi jest bratem, siostra i matka".

            Halo ! Czy to jest model tradycyjnej rodziny ?!

            Skoro Jezus nie tylko sam wyrzeka sie wlasnej rodziny,
            a swoich uczniow wyraznie namawia do opuszczenia zony i dzieci
            - a na dodatek twierdzi, ze tylko ten bedzie zbawiony, ktory opusci matke i
            ojca i wyrzeknie sie zony,dziecka,brata i siostry.

            P. S.
            Nie to zebym sie czepiala, ale Watykanowi swojego czasu wystarczyl jeden cytat
            z ewangelii Lukasza o zwiastowaniu Maryi, by oglosic dogmat o niepokalanym
            poczeciu Jezusa.

            Watykan jasno powiedzial: "Bo tak jest napisane w Biblii".

            I nie pogadasz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka