szczurwa
22.05.06, 03:32
Od pewnego czasu nasila się nagonka skierowana przeciwko palaczom. Postuluje
się tzw. absolutny zakaz palenia w miejscach publicznych, co jest tym
śmieszniejsze, że, jak dotąd, nie zdefiniowano tego pojęcia. Oskarża się
palaczy o spowodowanie kryzysu finansów służby zdrowia wskutek
leczenia "chorób odtytoniowych", w szczególności raka, zapominając o tym, że
każdy palacz płaci dodatkową "składkę zdrowotną" w postaci akcyzy przy
zakupie każdej kolejnej paczki i otym,że 40% przypadków raka płuc,
sztandarowej choroby palacza, rejestruje się u niepalących. Dopomina się o
zakaz palenia w knajpach nie pytajac o zdanie ani właścicieli przybytków, jak
i samych klientów. Gdzie tkwi granica ingerencji tzw. władzy w sferę wolności
obywatela, konsumującego, bądź co bądź, legalny i wysoce opodatkowany
produkt, majacy, podejrzewam, stosowny atest ? Zwłaszcza w kwestii
opodatkowania palaczy hipoktyzja tzw. Państwa jest powalająca; z jednej
strony wysoka akcyza na wyroby tytoniowe, z drugiej zaś, wszelkie preparaty
medyczne, ułatwiajace wyjście z nałogu, opodatkowane są stawką 22% jak
najzwyklejsze używki ! Co o tym myślicie ?