rozzwiedziony
16.01.03, 21:33
No, nie od razu po zone i zaraz tak doslownie ;-)
Nie bede ukrywal, ze wykorzystujac miesieczny pobyt w Chinach mam zamiar
zawrzec tam sporo znajomosci,ze szczegolnym wyroznieniem kobiet...No, a
gdyby "zaskoczylo" , to czemu nie?
Mieszkam w USA. Bywam w Polsce bardzo czesto, nie ukrywam ze zawieralem tam
znajomosci z kobietami, do dzis z kilkoma utrzymuje kontakty. Mam paru
znajomych, ktorzy pozenili sie z dziewczynami z Polski, sprowadzili je do
USA. Znajome, ktore wyszly w Polsce za maz rowniez, to pracuje w obie
strony :-)
Niestety, zwiazki ktore ja znam, sa calkowicie nieudane.
Kilkakrotnie moje "polskie" zwiazki doszly do etapu, ze zastanawialismy
sie "co dalej"?
oczywiscie, w gre wchodzil tylko wyjazd do USA, bo moj przyjazd do Polski
bylby nonsensem. Mam wypracowana pozycje zawodowa i niezle prosperuje tu.
Dlaczego jednak wyskoczylem z tymi Chinami?
Otoz, niegdy nie udalo mi sie osiagnac z partnerka z Polski rozsadnego
porozumienia....
Lubie kobiety aktywne, rowniez zawodowo, z ambicjami , slabo znosze "kury
domowe". Gotuje sam wysmienicie i kucharki nie potrzebuje.
oczywiscie, nigdy nie stawialem sprawy tak, ze :" przyjezdzasz i hajda do
byle jakiej pracy",gdyz po prostu nie ma takiej potrzeby.
Niemniej do utrzymania wlasciwego standardu, domu, 2 samochodow, pozadana
jest praca dwoch osob.
Dziewczyny z Polski jesdnak widza to inaczej. A moze po prostu nie mialem
szczescia trafic na wlasciwa?
Dziewczyny z Polski chcialyby od razu "do raju". Do splaconego domu z
basenem, splaconego Mercedesa.Do kuchni i bawienia dzieciaka, gdy ja bede
sobie rekawy wyrywal by na wszystko zarobic.Dziewczyny z Polski maja do tego
prawo rzecz jasna, kazdy moze miec swe wymagania. Tylko mi to po prostu nie
odpowiada. Ja tez mam prawo miec swoje wymagania.
Moj dobry znajomy z pracy byl w Chinach 3,5 roku temu, poznal dziewczyne i
ozenil sie z nia . Mowi, ze byla to najlepsza rzecz w zyciu jaka mu sie
trafila. Czy bedzie mowil tak samo za 10 lat, czas pokaze...
Jego Chinka wladala juz wtedy biegle angielskim, ( wbrew pozorom, znajomosc
tego jezyka w Polsce mocno kuleje), chciala sie uczyc i pracowac.
Blyskawicznie skonczyla studia w USA (transfer kredytow z uczelni w
Chinach) ), dzis juz pracuje. A najwazniejsze, ze wszystko jej sie podoba, na
nic nie wybrzydza .....
PS
Moj nick-bylem raz zonaty z Polka, rozwiodlem sie w 96 roku.
Szanowna malzonka koniecznie chciala wrocic do Polski( i wrocila) , ja nie.