Dodaj do ulubionych

I po co ten WF?

22.06.06, 07:57
Bardzo dobrze że chcą zlikwidować kolejne godziny wf'u. I tak większość
przesiaduje ten czas na ławkach lub siłowni z kanapkami i książką w ręku.
Niech magistrowie od skoczków zajmą się czymś bardziej pożytecznym. Fikołki i
przysiady każdy potrafi robić i żaden (pseudo)wuefista nic pożytecznego na
takich zajęciach nie wniesie. To czy ktoś będzie dbał o własne zdrowie zależy
tylko od niego a nie od kolejnych marnie spedzonych minut na sali gimnastycznej.
To jest kolejna grupa społeczna która podobnie jak księża dostaje kasę za
wciskanie kitów.
Obserwuj wątek
    • camel_3d Re: I po co ten WF? 22.06.06, 08:44
      a dodatkowa lekcja historii cos zmieni?
      • meta-kris Lekcje historii = propaganda 22.06.06, 08:56
        i indoktrynacja. Naprawdę są bardziej potrzebne zajęcia, np. dodatkowa godzina
        angielskiego. Także zajęcia z tolerancji, wychowanie seksualne (można je
        wprowadzić np. w miejsce religii)
        • Gość: wredna_jedza Re: Lekcje historii = propaganda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 10:20
          wychowanie seksualne?
          I rozdawać ulotki p Biedronia, żeby sie dzieci w podstawówce nauczyły, jak to
          robią geje :/

          Kiedyś były DWIE godziny wf i DWIE godziny historii...
          "Orły Górskiego" wygrywały, ze znajomością hymnu nie było problemów, a na
          religie chodziło sie do salek przy kościele [i chodzili ci, co chcieli, a nie
          pół-ateistyczna hołota, "bo tak wypada, aby mnie palcem nie pokazywali"]...
    • hybrydowy Re: I po co ten WF? 22.06.06, 08:48
      chrystusivrp napisała:
      To jest kolejna grupa społeczna która podobnie jak księża dostaje kasę za
      > wciskanie kitów.



      zgadzam sie
      • Gość: chochlik Re: I po co ten WF? IP: *.lublin.mm.pl 22.06.06, 09:32
        Gdy przed wojna chodziłam do szkoły to 2x w tygodniu mialam po 2 godziny wf.
        Nikt sie nie zwalniał, chyba z konkretnej przyczyny. Zwolnienie z doraźnej
        przyczyny wystawiał lekarz szkolny codzienne obecny w szkolnym gabinecie. To
        były najprzyjemniejsze godziny relaksu psychicznego i odpreżenia. Nauczyciel
        (instruktor) musi umieć zainteresować uczniów programem i celem. Rywalizacja w
        ćwiczeniach lekkoatletycznych i gry zespolowe. Obok sali gimnastycznej były
        natryski, Bardzo często odbywały się miedzyszkolne zawody.
        Brak czynnego udziału w zajeciach sportowych w okresie rozwojowym ma na cale
        życie niekorzystne skutki dla zdrowia. A podobno W ZDROWYM CIELE ZDROWY DUCH!!!
    • feminasapiens Do chrystusivrp: 22.06.06, 09:27
      chrystusivrp napisała:

      > Bardzo dobrze że chcą zlikwidować kolejne godziny wf'u.

      Nie zgadzam się z Tobą.
      Już dawno udowodniono jak ważna jest dla higieny psychicznej i fizycznej
      aktywność fizyczna. Szczególnie znaczenie ma to dla rozwijających się organizmów
      dzieci i młodzieży. Lekarze biją na alarm, że w zastraszającym tempie wzrasta
      liczba osób z otyłością. Coraz więcej jest otyłych albo z nadwagą nastolatków i
      dzieci nawet.
      Mam znajomą nauczycielkę wfu w gimnazjum, która jest przerażona niechęcią
      dziewczynek (chłopaki raczej lubią wf) do jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Na
      pytanie: "co chciałybyście robić na wfie?" młode kobietki ze znacznymi
      "oponkami" wystającymi znad obcisłych (no pewnie, przecież trzeba ubierać się
      trendi!) spodni odpowiadają "nic", po czym siadają na ławkach i wyciągają swoje
      komórki - i "piku-piku"). I naokrągło wpierniczają chipsy i słodzone śmieciowe
      napoje.
      Jak one będą wyglądać (a raczej w jakim stanie będzie ich zdrowie) za 10 lat?

      Stanowczo jestem za lekcjami wfu codziennie. A do do lekcji historii
      (dodatkowej/podzielonej/patriotycznej) to już zupełnie inna bajka.
      • Gość: Pyk Re: Do chrystusivrp: IP: 151.92.176.* 22.06.06, 09:34
        I myślisz że to coś zmieni jak będzie codziennie godzina wuefu? Nagle wszyscy
        zaczną z radością skakć na zajęciach? Raczej będą udawać bo na siłę nic nie
        wskórasz. Jak ktoś nie chce to niczym go nie zmusisz, no chyba że boisz się
        utraty pracy, a to już inna sprawa.
        • feminasapiens Re: Do chrystusivrp: 22.06.06, 09:47
          Gość portalu: Pyk napisał(a):

          > I myślisz że to coś zmieni jak będzie codziennie godzina wuefu? Nagle wszyscy
          > zaczną z radością skakć na zajęciach? Raczej będą udawać bo na siłę nic nie
          > wskórasz. Jak ktoś nie chce to niczym go nie zmusisz, no chyba że boisz się
          > utraty pracy, a to już inna sprawa.

          Moja praca nie ma nic wspólnego z nauczycielstwem wfu ani z żadnym innym
          nauczycielstwem. Pisałam o mojej koleżance, która jest wfistką. Czytaj ze
          zrozumieniem.

          Natomiast interesuję się sprawami szkoły z czysto prozaicznego powodu: mam dwóch
          synów w podstawówce, zależy mi na tym żeby mogli być aktywni i zdrowi. Widzę jak
          brakuje im ruchu, bo jak większość chłopców w tym wieku niestety uwielbiają
          "ekrany", czyli komp i tv. Ciężko ich odciągnąć. Oczywiście mają czas ekranowy
          ściśle limitowany ale każda chwila ich ukierunkowanej aktywności fizycznej jest
          dla mnie jako matki bezcenna. Nie każdego stać (finansowo i czasowo) na wożenie
          dzieci na dodatkowe zajęcia w sekcjach sportowych.

          A jeśli chodzi o skakanie z radości, to wydaje mi się że akurat z dodatkowego
          wfu będą się bardziej cieszyć niż z dodatkowej historii.
          Ale to nie o to chodzi co się dzieciom podoba, tylko to co dla nich warte i
          ważne, choć nie zdają sobie z tego sprawy.
          Jak dzieci zaczną nam dyktować czego chcą uczyć to wydaje mi się że będzie to 40
          godzin tygodniowo nowego przedmiotu: "gry komputerowe" ;-)
          • Gość: wredna_jedza Re: Do chrystusivrp: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 10:11
            > Natomiast interesuję się sprawami szkoły z czysto prozaicznego powodu: mam dwóc
            > h
            > synów w podstawówce, zależy mi na tym żeby mogli być aktywni i zdrowi. Widzę ja
            > k
            > brakuje im ruchu, bo jak większość chłopców w tym wieku niestety uwielbiają
            > "ekrany", czyli komp i tv. Ciężko ich odciągnąć.

            To zapytaj swoich synów, czy mają kolegów "w realu", z którymi mogliby pójść i
            pograć w piłke na podwórku :P
            Bo co z tego, że na wf dostanie "wycisk", jak po lekcjach przyjdzie do domu i po
            obiedzie, zamiast spalać sadło, grając w piłke z kolegami - siedzi godzinami
            przed komputerem, pogryza snickersa i chipsy, zapija litrami coli...
            O kant tyłka potłuc wtedy przydatnośc kolejnej lekcjji wf :/
            • feminasapiens Do Wrednej_jędzy 22.06.06, 11:57
              Więc logiczne że jeżeli trudno ich po lekcjach wygonić na podwórko, to wolę
              żeby wyganiał ich nauczyciel wfu - fachowiec od ćwiczeń fizycznych.

              > przyjdzie do domu i p
              > o
              > obiedzie, zamiast spalać sadło, grając w piłke z kolegami - siedzi godzinami
              > przed komputerem, pogryza snickersa i chipsy, zapija litrami coli...

              I gwoli wyjaśnienia - moje dzieci spożywają śmieciowe jedzenie bardzo rzadko
              (tylko dlatego że niestety lubią, a ja nie jestem patologiczną matką która ma
              obsesję na punkcie zdrowego odżywiania) - kilka razy w roku - tak sporadyczny
              kontakt z taką "żywnością" na szczęście nie zagraża ich zdrowiu.
              • Gość: wredna_jedza Re: Do Wrednej_jędzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 12:20
                > Więc logiczne że jeżeli trudno ich po lekcjach wygonić na podwórko, to wolę
                > żeby wyganiał ich nauczyciel wfu - fachowiec od ćwiczeń fizycznych.
                Tylko, że to "wyganianie" sprowadza sie do dyskoteki na wf w grupie dziewczęcej,
                a na grupie dla chłopców - bezmyślnej kopaniny, podczas gdy "pan od wf" czyta
                sobie "Przegląd Sportowy"...
                Za takie wf - z góry dziękuję...
                > I gwoli wyjaśnienia - moje dzieci spożywają śmieciowe jedzenie bardzo rzadko
                To twoje dzieci, mówimy w szerszym kontekście...
                Bo te "przypadki" [trudno inaczej te dzieciaki nazwać] z monstrualną otyłością,
                wyglądaja jakby od rana do wieczora stołowały sie w Mc Donaldsie lub KFC :)

                Po drugie - większośc tych grubasów właśnie - przynosi bardzo często zwolnienia
                od mamusi i zamiast ćwiczyć - siedzi na ławce. Jaki pożytek z takiej lekcji wf?
                Żaden...

                Po 3 - jeśli dziecko nie ma wyrobionych w domu odpowiednich nawyków, kolejna
                lekcją wf go nie zmusisz do aktywności fizycznej, skończy sie to przyniesieniem
                kolejnego zwolnienia od mamusi, albo beznadziejnym symulanctwem [panienka raptem
                ma okres co tydzień, hehe]...
                Jeśli w domu dziecko jest nauczone, że po niedzielnym obiadku sie idzie pobiegać
                z psem nad Wisła, przejechać rowerem, pojeździć na rolkach, czy chociażby
                dłuuuugi spacer z rodzicami - to ok - bo samo będzie sie garneło do ćwiczeń...
                Jeśli małolat jest nauczony, że po niedzielnym obiedzie sie leży na kanapie i
                ogląda kolejna porcje głupot z tele-pudła... dopisz sobie sama :))
                Możesz wtedy wprowadzić i 10 godzin wf, a będzie to warte tyle, że o kant tyłka
                potłuc :D
          • Gość: Pyk Re: Do chrystusivrp: IP: 151.92.176.* 22.06.06, 10:34
            Powiem ci że długie siedzenie przed komputerem nie jest tak szkodliwe jak
            myślisz i nawet "głupie gry komputerowe" jak piszą ci którzy ten komputer
            potrafią tylko załączyć przynoszą więcej pożytku niż siedzenie z chipsami na
            sali gimnastycznej. Gdyby ktoś cię zmuszał do codziennego siedzenia przed owym
            komputerem wkrótce zaczęłabyś kombinować jak się od tego wywinąć. To samo jest z
            wuefem. To nic nie zmieni, będzie za to więcej kasy dla wuefistów, którym z
            braku rozumu pozostał tylko ten zawód. Sam kiedyś miałem w szkole takich
            magistrów dzięki którym zniechęciłem się do tych zajęć ale nie zrezygnowałem z
            uprawiania sportu. Lepiej jest zachęcić do ćwiczeń na własną rękę. Trzeba tylko
            potrafić pogodzić aktywne życie z komputerem. I do tego nie są potrzebne
            dodatkowe zajęcia wuefu a już tym bardziej "magistrowie od skoczków".
            • Gość: wredna_jedza Re: Do chrystusivrp: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 10:42
              > Powiem ci że długie siedzenie przed komputerem nie jest tak szkodliwe jak
              > myślisz
              Pod jednym warunkiem - obok nie stoi micha chipsów, snickersów i nie ma wiaderka
              coli...
              A problem polega na tym, że jest komp/lub tv i żarełko w dużej ilości :)))
      • feminasapiens Re: Do chrystusivrp: 22.06.06, 09:38
        I apropos:

        wiadomosci.onet.pl/1343700,11,item.html
        Jakbym swoje słowa czytała.
      • Gość: chochlik Re: Do chrystusivrp: IP: *.lublin.mm.pl 22.06.06, 09:59
        A co do programu historii to za mojej pamieci historie Polski przerabialismy w
        szkole powszechnej(przed wojną, Pamietam że do zeszytu z historii wklejalismy
        poczet królów Polski.. W pierwszej klasie gimnazjum lekcje historii były
        poswięcone starożytności, a później historia powszechna podzielona na okresy
        historyczne ze specjalnym uwzglednieniem roli Polski w Europie i na świecie.
        Sądze ze taki program był logiczny i jasny.
        Najlepiej służył kształtowaniu patriotycznemu przykład autentycznych, ideowych,
        bezinteresownych, godnych naśladowania postaw ludzkich w trudnych dla Kraju
        sytuacjach.
        Zbyt natarczywe gadanie, chwalenie się zasługami własnymi i cudzymi nazywano
        krytycznie "hurra patriotyzmem"
        Nieraz slyszałam kpiny na tamat przemówień kombatantów II Wojny światowej.
        którzy swoje wystapienie zaczynali :"Ja, jako były .....", powtarzając
        je :"jaja kobyły".
      • Gość: wredna_jedza Dawniej były 2 godziny wf IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 10:07
        > Już dawno udowodniono jak ważna jest dla higieny psychicznej i fizycznej
        > aktywność fizyczna. Szczególnie znaczenie ma to dla rozwijających się organizmó
        > w
        > dzieci i młodzieży. Lekarze biją na alarm, że w zastraszającym tempie wzrasta
        > liczba osób z otyłością. Coraz więcej jest otyłych albo z nadwagą nastolatków i
        > dzieci nawet.

        Mimo dołożenia kolejnej lekcji wf :P

        Jak ja chodziłam do szkoły - były DWIE godziny wf :P
        A dzieciaków z otyłością? Nikt nie słyszał o takim problemie - wyjątki z
        otyłością o podłożu zaburzen zdrowotnych a nie tylko wynikającą z obżarstwa...
        Teraz - 4 godziny wf a dzieciaki tyją w oczach...

        Odsiedzenie 4 godzin na ławce nic nie pomoże, jak dziecko po szkole, zamiast na
        piłke z kolegami, rower, sanki - siedzi godzinami przed komputerem, a zamiast
        sałatki i jogurtu jada snickersa, hamburgera i przepija colą...
        Może być nawet i 10 godzin wf - ale dzieciak to, co "spali" podczas zajęć
        nadrobi błyskawicznie, siedząc w domu przed tv/komputerem, jedząc 20 snickersów,
        zapijając litrami coli...
        • feminasapiens Re: Dawniej były 2 godziny wf 22.06.06, 12:00
          Podobno 1 paczka chipsów ma tyle kalorii ile pełny normalny obiad. To straszne!
      • Gość: harpia do feminasapiens IP: *.chello.pl 22.06.06, 19:30
        "Mam znajomą nauczycielkę wfu w gimnazjum, która jest przerażona niechęcią
        dziewczynek (chłopaki raczej lubią wf) do jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Na
        pytanie: "co chciałybyście robić na wfie?" młode kobietki ze znacznymi
        "oponkami" wystającymi znad obcisłych (no pewnie, przecież trzeba ubierać się
        trendi!) spodni odpowiadają "nic", po czym siadają na ławkach i wyciągają swoje
        komórki - i "piku-piku")."

        A tej Twojej znajomej to nie przeszkadza? Nie ma zamiaru zmusić ich do wysiłku
        fizycznego? No to im więcej godzin wf tym więcej będzie "piku-piku", gratuluję
        • feminasapiens do Harpii 23.06.06, 12:14
          Oczywiście że znajoma w tej sytuacji i tak prowadzi lekcję, to chyba oczywiste.
          Ale w tym przypadku dziewczyny są wielce obrażone że w ogóle muszą się ruszać.
          Chodzi o nastawienie.
    • b_j cherlawym spoleczenstwem łatweij rządzić 22.06.06, 11:57
      • Gość: maniek.27 Księża mają łatwiej nie??? jakby mogłobyć IP: *.lublin.mm.pl 22.06.06, 12:18
        inaczej. Cóż znowu KK jest winny.
    • Gość: maniek.27 Jak zwykle odniesienie do KK. Czy potraficie coś IP: *.lublin.mm.pl 22.06.06, 12:19
      napisać moi drodzy ateisci nie odnosząc się do KK??? Bo to już zaczyna być
      przykre.
      • Gość: Pyk Re: Jak zwykle odniesienie do KK. Czy potraficie IP: 151.92.176.* 22.06.06, 12:53
        Porównanie do KK jak najbardziej trafne. Nie otwieraj lodówki w domu bo tam też
        możesz znaleźć coś z KK a tego już chyba nie przeżyjesz.
    • Gość: cotbus76 Re: I po co ten WF? IP: *.lubin.dialog.net.pl 22.06.06, 14:15
      Czytam posty i oczom nie wierzę, że ktoś może być tak naiwny żeby myśleć o
      pozytywnych skutkach wprowadzenia kolejnych dodatkowych lekcji w-f. Przecież
      dopóki szkoły nie będą miały ( a w moim 25-tysięcznym mieście nie mają)
      odpowiedniego zaplecza to żadne zwiększanie ilości godzin nic nie daje. Także
      przegląd kadry uczącej w-fu byłby jak najbardziej na miejscu, bo przez lata
      nauczycielami (nie tylko w-fu) zostawały delikatnie mówiąc najczęściej różne
      sieroty. Pamiętam zajęcia w-fu gdzie 38 - 40 uczniów podzielonych na dwie
      grupy grało w "kosza" tj. brutalną wolną amerykankę masakrujących się pod
      koszem 2-metrowych drągali, w której mikrusy takie jak ja nie miały szans więc
      szwendały się po boisku pilnując by nie stanąć tym większym na drodze. Od tego
      czasu nienawidzę koszykówki. Jestem grubasem od 12-tego roku życia (hormony +
      patologiczna miłość do słodyczy) i należę do grupy osób, któym mamusia
      załatwiała zwolnienia z w-fu. Dlaczego ?? Po prostu chciała mi zaoszczędzić
      upokorzeń. Po pierwsze śmieszne jest oczekiwanie od człowieka z 15 kilogramową
      nadwagą aby na ocenę pozytywną (czyt. mierny) osiągał wyniki w lekkiej atletyce
      ustalane na podstawie wyników uczestników młodzieżowych zawodów
      lekkoatletycznych. Po drugie jak zachęcić grubasa do uprawiania sportu jeżeli
      na podstawowym sposobem organizowania zajęć na w-fie jest gra w "kosza" lub
      siedzenie na ławeczce na sali bo boisko zajął drugi wuefista ( nie wspominam
      oczywiście o areobiku i innych ćwiczeniach wykonywanych na korytarzu z betonową
      podłogą). Po trzecie zmuszanie grubasa by wykonywał ćiwczenia na zaliczenie
      (przwroty, podciąganie na drabinkach, skok przez kozła itd.) na oczach
      rozbawionych jego pokracznym wyglądem kilku-kilkunastolatków przy wtórze zachęt
      wuefisty typu "co się trzęsiesz jak galareta", "no rusz wreszcie tę tłustą
      dupę" itd. Najsmieszniejsze jest to, że w 4 klasie podstawówki naprawdę lubiłam
      grać w siatkówkę i byłam całkiem niezła w chodzie sportowym oczywiście na miarę
      moich skromnych możliwości. Niestety tamtą nauczycielkę zwolnili po roku, bo
      jej uczniowie nie osiagali założonych w programie wyników w lekkiej atletyce.
    • Gość: Niech zginie WF! Re: I po co ten WF? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.06.06, 15:22
      Popieram zdanie autora wątku!
      WF szkolny w Polsce jest straszny, wręcz traumatyczny!
      Dlaczego nie lubią go dziewczynki?...
      Bo nie lubią śmierdzieć i siedzieć spocone przez kilka kolejnych godzin
      lekcyjnych - a przeciez u nas w szkołach nie ma zwykle pryszniców do umycia się
      po WF-ie!
      Dziwicie się, ze dorastające dziewczyny, wyczulone na sprawy estetyki, nie chcą
      się kleić do kurzu sal gimnastycznych i fermentować w brudzie???
      Po drugie - WF na ocenę to idiotyzm, bo akurat tu nie równo każdemu dano i
      dzieciak o budowie rosłego Somalijczyka i tak wyprzedzi w biegach małego
      grubaska - bezsensowna frustracja i źródło kompleksów związanych z własnym
      ciałem!
      Po trzecie - te szatnie, to rozbieranie się, porównywanie, taksowanie...
      Spróbujcie wy, dorośli, pokazywać się w samych gaciach ludziom, z którymi
      pracujecie... Miło by wam było??? Lubilibyście to???
      Po czwarte - zamiast WFu powinny być obowiązkowe - po skończonych lekcjach,
      zajęcia sportowe o zróżnicowanych profilach, do wyboru, zblokowane np. 1 raz w
      tygodniu 1,5 godziny. Bez ocen, na zaliczenie. I koniecznie prysznic na koniec.
      WF taki, jaki teraz jest, jest obrzydliwy i zniechecający. To właśnie przez ten
      cały WF Polacy nabierają niechęci do sportu.
      Osobiście przez całą szkołę nienawidziłam WFu z przyczyn ww. Gdy aktywność
      fizyczna kojarzyła mi się z WFem - unikałam jej na wszystkie możliwe sposoby i
      byłam za gruba.
      Po roku bez WFu przyszło mi do głowy, żeby pojechac w góry... Tam odkryłam
      przyjemność i piękno ruchu. Potem wiosłowanie, bieganie... Super! we własnym
      tempie, bez konkurencji i nadzoru, z przyjemnością!... Odkąd pożegnałam się z
      WFem i jego obciachem, jestem szczuplejsza, bardziej zadowolona ze swojego
      ciała, spokojniejsza.
      NIGDY WIĘCEJ WF-U!
      • Gość: chochlik Re:WF - problem? IP: *.lublin.mm.pl 23.06.06, 12:04
        Nie WF jest problemem tylko po macoszemu podchodzenie szkół do tego
        przedmiotu. Obok sali gimnastycznej powinny byc natryski i po problemie. Tak
        jak rzymskiej łaźni. Chodziłam do takiej szkoły (gimnazjum państwowe) przed
        wojną. Było to tym bardziej cenne, bo wówczas nie w każdym mieszkaniu była
        łazienka,a wielu uczniów pochodziło z biednych rodzin. Można było wtedy; dla
        czego nie mozna dzisiaj? Czyżby zorganizowanie odpowiednich warunków jest dla
        wspólczesnych zbyt trudne? Czy dla tego rezygnujemy bo nie umiemy tego co
        umieli organizatorzy oswiaty w roku 1938/39 A może poprostu nam sie nie chce,
        bo jesteśmy obojętni na potrzeby młodego pokolenia.
      • feminasapiens Re: I po co ten WF? 23.06.06, 12:33
        Gość portalu: Niech zginie WF! napisał(a):

        > Bo nie lubią śmierdzieć i siedzieć spocone przez kilka kolejnych godzin
        > lekcyjnych - a przeciez u nas w szkołach nie ma zwykle pryszniców do umycia
        się
        >
        > po WF-ie!

        tu się zgadzam

        > Dziwicie się, ze dorastające dziewczyny, wyczulone na sprawy estetyki, nie
        chcą
        >
        > się kleić do kurzu sal gimnastycznych i fermentować w brudzie???

        Tu zgadzam się nie do końca - akurat mój przykład o dziewczynach z obwisłymi
        fałdami tłuszczu przeczy Twojej tezie.

        > Po drugie - WF na ocenę to idiotyzm, bo akurat tu nie równo każdemu dano i
        > dzieciak o budowie rosłego Somalijczyka i tak wyprzedzi w biegach małego
        > grubaska - bezsensowna frustracja i źródło kompleksów związanych z własnym
        > ciałem!

        Tu mijasz się z prawdą - na ocenę końcową z wfu składa się w większości WYSIŁEK
        WŁOŻONY w wykonywanie ćwiczeń a nie WYNIKI - jednym słowem: grubasek który
        zawsze jest przygotowany do lekcji (ma strój) i stara się jak najlepiej
        wykonywać ćwiczenia (chociaż zazwyczaj jest "ostatni na mecie") ma większe
        szanse na piątkę z wfu niż wysportowany chłopak, który bywa na co drugiej
        lekcji i przeważnie żuje gumę zamiast ćwicząc bo "jest ponadto".

        > Po trzecie - te szatnie, to rozbieranie się, porównywanie, taksowanie...
        > Spróbujcie wy, dorośli, pokazywać się w samych gaciach ludziom, z którymi
        > pracujecie... Miło by wam było??? Lubilibyście to???

        Dorosły człowiek rozbiera się przy innych w różnych sytuacjach w zbiorowych
        szatniach na basenie, do siłowni i innych ćwiczeń sportowych. Nie przyszłoby mi
        do głowy wstydzić się bycia w bieliźnie przy innych w szatni (a nie mam ciała
        bogini).

        > Po czwarte - zamiast WFu powinny być obowiązkowe - po skończonych lekcjach,
        > zajęcia sportowe o zróżnicowanych profilach, do wyboru, zblokowane np. 1 raz
        w
        > tygodniu 1,5 godziny. Bez ocen, na zaliczenie. I koniecznie prysznic na
        koniec.

        Tu zgadzam się całkowicie.
      • ar11 Re: I po co ten WF? 23.06.06, 13:03
        To jakbyś opisała moją własną traumę związaną z w-fem w podstawówce!
        Nienawidziłam tych godzin, czułam się upokorzona i zażenowana, unikałam jak
        tylko można było (lewe, wymuszone zwolnienia). Gdy szłam do liceum, najbardziej
        obawiałam się tego jak będzie wyglądał wf. To przecież chore!? Na szczęście nie
        było tak tragicznie; okazało się, że nie ma już dziewczyn biorących udział w
        zawodach, do których wszystkie miały równać (rozmaite SKSy czy coś) i że
        generalnie wszystkie jesteśmy podobne w zakresie sprawności fizycznej.
        Dodatkowo okazało się, że ja - taka zbyt pulchna niezgraba w "grach
        zespołowych" - jestem całkiem niezła i lepsza od innych w indywidualnych
        ćwiczeniach (przewroty, mostki itp.). A już jako bajkę wspominam w-f na
        studiach. To był dopiero relaks połączony z aktywnością fizyczną. Kto chciał,
        grał w siatkówke, kto chciał (jak np. ja) - w badmintona, można było skakać na
        skakance itd. Słowem, nic na siłę - co kto lubi, a efekt przecież pozytywny.
      • user0001 Re: I po co ten WF? 23.06.06, 14:50
        Popieram zdanie przedmówczyni.

        W podstawówce byłem zawsze na szarym końcu, najgorszy był śmiech "kolegów".
        Skończyło się zwolnieniem ("powysiłkowe bóle głowy", gdy dziś na to patrzę
        wydaje mi się, że miały one podłoże psychosomatyczne).

        Dla wuefisty byłem kompletną porażką,
        - nadwaga,
        - żadnych wyników w lekkiej atletyce,
        - zupełny brak smykałki do gier zespołowych,
        - kiepski w konkurencjach siłowych.

        Ciekawy jestem co powiedzieliby moi wuefiści z podstawówki, gdyby zobaczyli mnie
        teraz, codziennie jeżdżącego do pracy rowerem (mamy prysznic), a w sezonie
        robiącego 100-150 km w każdy weekend.

        Wracając jeszcze do tekstu przedpiśczyni...
        Pomysł z profilowanym WFem po skończonych lekcjach wydaje mi się ciekawy, mam
        jednak kilka "ale":
        - nie może to być 1 raz w tygodniu. Konieczne są 3 razy w tygodniu, co drugi
        dzień, tak aby dało się poprowadzić jakiś racjonalny plan treningowy.
        - będą problemy z... rodzicami.
        * Dziecko po lekcjach "powinno" chodzić na "korki" a nie ganiać za piłką,
        pływać czy grać w tenisa.
        * Dziecko ma się uczyć a nie siedzieć po godzinach i nie wiadomo co robić...
        - jakoś nie wyobrażam sobie prysznica po ostatnich zajęciach, zwłaszcza w zimie.
        W opinii wielu rodziców było by to: "a na drugi dzień będziesz chory."
    • vivian.darkbloom masz rację 23.06.06, 10:06
      WF w szkole to jest fikcja. wfistom zwykle nie chce się prowadzić zajęć, dają
      uczniom piłkę i każą grać. ćwiczenia rzadko kiedy są intensywne.
      kondycja i waga dziecka zależy od tego co robi ono poza lekcjami - brak wfu nie
      zaszkodzi uczniowi, ktory jest aktywny fizycznie poza szkołą, a 4 godziny wfu i
      tak nie sprawią, że uczeń gruby i nie lubiący się ruszać schudnie i nagle stanie
      sie fanem sportu.
      poza tym ktoś moze lubić sport, ale nie te jego dyscypliny, które zwykle sie
      pojawiają na WFie. ja nienawidze gier zespołowych, a w podstawówce ciągle
      graliśmy w siatkówkę, bo tak było najwygodniej dla nauczycielki. z mojego
      doswiadczenia to WF raczej obrzydza rózne sporty.
      jest to śmieszne, żeby tak mało wazny przemdiot jak wf obejmował cztery godziny.
      lepiej by było zwiększyc ilość angielskiego albo drugiego języka. choć nie
      nalezy przesadzać z historią - czemu miałaby być wazniejsza np. od biologii czy
      matematyki?
    • Gość: Heyah po to aby ciulowizna mogła psy wieszać na Romku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 10:09
      i kreować tu jeszcze jeden bardzo istotny społeczny temat, problem

      w-f a sprawa polska
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka