Dodaj do ulubionych

Tresowanie małp.

22.08.06, 09:18
Kiedyś dawno, gdy byłem jeszcze małym chłopcem, będąc w cyrku oglądałem
występy z małpami. Bardzo mi się podobało. Były takie posłuszne, wykonywały
wszystkie polecenia pani, która znajdowała się z nimi na arenie. Mało tego,
zauważyłem nawet, że te małpy, które w danej chwili nie występowały,
przytulały się do tej kobiety, i można by rzec, okazywały jej jak gdyby
miłość.

Cyrk przyjechał do mojego niewielkiego, rodzinnego miasteczka na kilka dni.
Nie przelewało nam się w domu. Kiedy dowiedzieliśmy się gdzie będzie się
instalował, zaraz po lekcjach pobiegliśmy tam z kolegami. Aby móc za darmo
obejrzeć przedstawienie pomagaliśmy do późna montować elementy ogromnej
konstrukcji cyrku. Oberwało mi się wtedy, a jak. Zamiast prosto ze szkoły do
domu, ja na „plac budowy”. Nie było wówczas telefonów komórkowych, ba nawet
telefonu stacjonarnego w domu nie mieliśmy. Nie mogłem ni jak powiadomić
rodziny gdzie jestem i co robię. A nawet gdyby były, pewnie na myśl by mi to
nie przyszło. Byłem tak zafascynowany tym wszystkim, cyrkiem od „kuchni” i
tym, że będę na przedstawieniu, że nie czułem głodu jedynie podniecenie.
Podczas wykonywania tych wszystkich prac poznałem wielu ludzi, a głównie
dzieci pracowników i artystów cyrkowych. Jeździli razem z rodzicami, spali w
barakach na kółkach rozstawionych wokół wielkiego namiotu. Och jakże ja im
zazdrościłem. I tego, że cały czas z cyrkiem, że ciągle gdzie indziej, w
nowym miejscu. A jeszcze tego, co zauważyłem później, gdy zachodziłem na
próby, miast do szkoły, że niektóre dzieci także ćwiczą, wykonują różne
niesamowite rzeczy i ćwiczenia, dla mnie wręcz nie do wykonania.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka