Dodaj do ulubionych

Przepraszam za to, o co zaraz spytam...

21.05.06, 10:42
...bo może jest niegrzeczne, ale czy niepełnosprawne dzieci są rozpuszczone?
Czy rodzice pozwalaja im na wszytsko jakby rekompensując fakt, że są chore?
Czy wszystko im wolno, czy są jakieś zasady - oczywiście biorąc pod uwagę ich
niepełnosprawność? Mam raczej na myśli dzieci opóźnione w rozwoju umysłowym
(nie wiem czy to dobr określenie)
Obserwuj wątek
    • madzialena121 Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 21.05.06, 17:12
      mój syn ma 11 lat i posiada umiarkowany stopien upośledzenia,chodzi do
      integracyjnej szkoły podstawowej do klasy trzeciej.Mogę z reką na sercu
      powiedzieć że syn nie jest rozpuszczony i wie gdzie sa "granice".Oczywiście
      czasem jak każdze dziecko chce postawic na swoim i ciężko wtedy mu wytłumaczyc
      ze tak nie wolno (a czasem rzeczywiście człowiek chce go rozpiescić-ale zdrowe
      dzieci tez są rozpieszczane,trzeba tylko wszystko robić z umiarem)
      pozdrawiam
      --
      Konrad
      i tu:
      bobasy.pl/?u=konradek&s=02881ecaebb5f4f3b8f3bdee676d62fd
      • alimak86 Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 21.05.06, 19:34
        dzięki za odp..

        moja siostrzyczka cioteczna ma 8 lat, ale zatrzymała się w rozwoju na poziomie
        4/3 letniego dziecka (tak myślę). Ma wodogłowie, nie potrafi samodzielnie
        chodzić -tylko z balkonikiem.
        Nie chcę się wtrącać do tego jak wychowuje ją jej mama, ale ostatnio się
        zdenerwowałam...dziecko nauczyło się drzeć gazety (po tym jak nauczycielka
        robiła z nią "wydzieranki") Moim zdaniem rodzice powinni ją tego oduczyć i nie
        dawać gazet. Miarka się przebrała, gdy zobaczyłam moją książkę z dzieciństwa
        podartą...Z moich obserwacji wynikło, że dzecko może co tylko chce..przynies
        jej tamto, zanies ją tam itp...Do dziś dziecko nie umie korzystac z toalety (w
        sensie nie powie np "chcę siusi" (co kiedyś zasugerowała chyba jakaś
        rehabilitantka)
        nie chcę wyjść na nieczułą czy coś, ale uważam, że tak nie powinno być..nie
        mogę przecież nic powiedzieć jej rodzicom...czy rzeczywiscie jestem zbyt ostra?
        A dzis na moją uwagę babcia z oburzeniem stwierdziła, że gdyby była zdrowa
        to "można by od niej wymagać"...

        Czasami żal mi też rodzeństwa. Matka 'krzyczy' na starsze dzieci a w stosunku
        do najmłodszej jest supełnie inna - nie słyszałam, żeby
        kiedykolwiek 'krzyknęła' - takie oczko w głowie. Szczerze mowiac, gdybym była
        na ich miejscu zwątpiłabym chyba w miłość matki do mnie..

        To wszytsko to tylko moja subiektywna ocena. Może nie znam dokładnie sytuacji,
        bo nie mieszkam z nimi na codzień.

        Cieszę się, że nie wszyscy rodzice sa nadopiekuńczy :) Gdybym odważyła się to
        powiedzieć mojej cioci pewnie zostałabym...nie wiem...stąd te "przeprosiny" w
        temacie.


        • marmati Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 13.06.06, 07:54
          alimak86 napisała:

          > dzięki za odp..
          >
          > moja siostrzyczka cioteczna ma 8 lat, ale zatrzymała się w rozwoju na
          poziomie
          > 4/3 letniego dziecka (tak myślę). Ma wodogłowie, nie potrafi samodzielnie
          > chodzić -tylko z balkonikiem.
          .
          > Nie chcę się wtrącać do tego jak wychowuje ją jej mama, ale ostatnio się
          > zdenerwowałam...dziecko nauczyło się drzeć gazety (po tym jak nauczycielka
          > robiła z nią "wydzieranki") Moim zdaniem rodzice powinni ją tego oduczyć i
          nie
          > dawać gazet. Miarka się przebrała, gdy zobaczyłam moją książkę z dzieciństwa
          > podartą...Z moich obserwacji wynikło, że dzecko może co tylko chce..przynies
          > jej tamto, zanies ją tam itp...Do dziś dziecko nie umie korzystac z toalety
          (w
          > sensie nie powie np "chcę siusi" (co kiedyś zasugerowała chyba jakaś
          > rehabilitantka)
          > nie chcę wyjść na nieczułą czy coś, ale uważam, że tak nie powinno być..nie
          > mogę przecież nic powiedzieć jej rodzicom...czy rzeczywiscie jestem zbyt
          ostra?
          >
          > A dzis na moją uwagę babcia z oburzeniem stwierdziła, że gdyby była zdrowa
          > to "można by od niej wymagać"...
          >
          > Czasami żal mi też rodzeństwa. Matka 'krzyczy' na starsze dzieci a w stosunku
          > do najmłodszej jest supełnie inna - nie słyszałam, żeby
          > kiedykolwiek 'krzyknęła' - takie oczko w głowie. Szczerze mowiac, gdybym była
          > na ich miejscu zwątpiłabym chyba w miłość matki do mnie..
          >
          > To wszytsko to tylko moja subiektywna ocena. Może nie znam dokładnie
          sytuacji,
          > bo nie mieszkam z nimi na codzień.
          >
          > Cieszę się, że nie wszyscy rodzice sa nadopiekuńczy :) Gdybym odważyła się to
          > powiedzieć mojej cioci pewnie zostałabym...nie wiem...stąd te "przeprosiny" w
          > temacie.
          >
          > Po co roztrząsać czy rozpieszczają czy nie. Każdy wychowuje dzieci jak uważa
          ale rozumiem tych rodziców. Dla nich podarcie książki to może być kolejny etap
          rozwoju o który tak walczą. Według mnie dziewczynka ma głębokie upośledzenie i
          brak logicznego myślenia co tym bardziej komplikuje całą sytuację.Być może się
          mylę to są wnioski z opisu.I cóż tu dużo rotrząsać. Ja znam wiele zdrowych
          dzieci rozpieszczonych do granic możliwości. Wszystko zależy od rodziców. Ale
          weźmy pod uwagę, że niepełnosprawność ruchowa zawsze pozostawia po sobie ślad w
          rozwoju może nie tyle umysłowym co emocjonalnym.A z drugiej strony co to znaczy
          zdrowy umysłowo? Tak naprawdę to każdy z nas ma coś. To coś nas wyróżnia.
    • marmati Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 25.05.06, 08:42
      Ianczej wychowuje się dziecko zdrowe a inaczej niepełnosprawne. Nadopiekuńczość
      rodziców może wynikać z wielu pobudek. Dzieci z upośledzeniem umysłowym inaczej
      odbierają świat i otoczenie. To co nam może wydawać się dziwne i inne dla tego
      dziecka i jego rodziny całkiem naturalne.Aby zrozumieć w pełni ich działane
      należy wczuć się w ich role Oni walczą całe życie o akceptacje, zdrowie dl;a
      własnego dziecka. Ono nie ma dzieciństwa jak ich rówieśnicy. Nie oceniajmy zbyt
      pochopnie rodziców dzieci niepełnosprawnych nie wiedząc jak sami zachowalibyśmy
      się w takiej sytaucji. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
      • malgosia403 Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 25.05.06, 10:05
        Popieram Cię...nikt nie zrozumie matek dzieci niepełnosprawnych.Mam 15-sto
        letniego syna z zespołem autystycznym Aspergera.Oczywiście jego brak komunikacji
        z ludzmi i strach przed nimi powoduje,że syn mój zachowuje się właśnie ,,niby
        niegrzecznie''-wpada w agresję i brzydko się wyraża..ale to właśnie ten strach
        powoduje takie zachowania-dziecko nie potrafi wyrazić swoich uczuć czy
        emocji.Ktoś nie znający tematu może powiedzieć-to wina rodziców,bo
        rozpuszczają..a nikt nie zdaje sobie sprawy, jak rodzic taki, musi się namęczyć
        aby zapobiec takim zachowaniom-takim właśnie ,,niby niegrzecznym i
        chuligańskim..''Więc ktoś kto nie zna tematu niech się lepiej nie wypowiada na
        takie tematy, bo mnie diabli biorą..już dosyć mam przez tyle lat
        wysłuchiwania-jak to zle wychowałam syna-nawet od moich rodziców nie mam za
        krzty zrozumienia...
        • mmagda12 Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 27.05.06, 18:37
          Autorka watku nie rozumie i nie ma pojecia i nigdy nie byla w takiej
          sytuacji.Znan wiele dzieci niepelnosprawnych i doroslych i zozumie ich matki,a
          tym bardziej ich samych.,Przede wszystkim ,trzeba miec duzo
          cierpliwosci ,poznac ich "chorobe" i wiedziec jak postepowac.Nie zawsze udaje
          sie ,bo w duzej mierze przycznia sie do tego otoczenie.Bardzo dobrym
          rozwiazaniem sa szkoly integracyjne itd.To co pisze autorka watku ,to ZENADA
            • bozia2 Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 02.06.06, 23:45
              mślę,że to jest dobry wątek(może niekoniecznie dobry,jeśli chodzi o to konkretne
              dziecko,ale ogólnie) i sama wielokrotnie widziałam rozpuszczone do granic
              możliwości dzieci,których wcale do agresji nie pobudzała choroba.Niestety,zdarza
              się własnie tak,że rodzice pozwalają swoim niepełnosprawnym dzieciakom na takie
              rzeczy,że masakra.Spotkałam np.chłopca 8 letniego z porażeniem stóp,który był
              sprawny psychicznie,a matka nie reagowała,kiedy na dorosłych podnosił rękę,bo on
              jest chory.Widziałam dziecko niewidome,bez dodatkowego uposledzenia,które mogło
              prać mamę po buzi z całej siły,bo nie chciało siedzieć na
              stołówce...Niestety,ale demonstracja siły występuje także u dzieci
              niepełnosprawnych i każde z dzieci,zdrowe czy chore,bada grunt ile mu jeszcze
              rodzice pozwolą,czasem bywa róznie...

              Pozdrawiam

              --
              www.moja-mycha.o7.pl/
              • pimpirim Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 03.06.06, 01:45
                Zrobiła sie z tego całkiem ciekawa dyskusja. Prawdę mówiąc, myślę, że wszyscy
                macie rację. A co do zniszczonej książki to uważam, że autorka postu ma prawo
                byc wkurzona, była to jej pamiątka a ktoś z dorosłych zwyczajnie okazał się
                mało odpowiedzialny i pozwolił na jej zniszczenie. Mysle, że jest granica
                swobody i to zarówno dziecka z deficytem jak i zdrowego.Czym innym jest miłość,
                a czym innym "małpia miłość".
                • olka-38 Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 05.06.06, 08:29
                  Na to gdzie sa granice dla takiego dziecka moze odpowiedziec jedynie psycholog
                  lub rodzic i jesli ktos nie posiada dziecka niepelnosprawnego nie powinien
                  zabierac glosu bo nie wiem ile kosztuje rodzicow trzymanie go we wlasciwych
                  granicach!
                  Zadne dziecko niepelnosprawne nie ma tylko uszkodzen fizycznych ale w
                  wiekszosci przypadkow sa to problemy sprzezone choc czasem moze sie wydawac
                  inaczej na pierwszy rzut oka.
                  I tutaj moze jedynie wypowiedziec sie w kazdym poszczegolnym przypadku
                  psycholog.
                  pozdrawiam
                  • pimpirim Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 05.06.06, 11:20
                    Jak ktoś jest nieświadomy , to informuję, że to jest forum i to otwarte i że
                    każdy ma tu prawo wypowiadać swoje zdanie !!!!!!!!!!!!!!!!! A to, że komuś się
                    ono nie podoba no to trudno... może czytać wybiórczo posty :-) My tu
                    dyskutujemy, spieramy sie, ukazujemy swoje poglady, a nie obrażamy... Chyba
                    powinni niektórzy pozostać na czatach i na gg :-) Tam można pogrozic paluszkiem
                    i poumoralniać innych. Pozdrawiam trzeźwo myślących. Odnośnie wątku to mam
                    jeszcze jedną uwagę, to nie dzieciak jest winny, to chyba oczywiste, tylko
                    dorosli, którzy źle go pilnowali i tyle. Co sie stało to się nie odstanie, ale
                    emocje są autorki są uzasadnione, nie może być tak, że człowiekowi w życiu już
                    wszystko "zwisa" i ze jest mu wszystko jedno...Musi być jakaś równowaga.
                    • olka-38 Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 05.06.06, 22:11
                      Mysle ze troszke Cie ponioslo, a skoro jest to forum otwarte to i ja moge
                      napisac co mysle.
                      A mysle wlasnie ze bardzo latwo jest mowic innym co powinni robic albo jak
                      powinno byc natomiast duzo trudniej jest znalezc sie w sytuacji tej osoby.
                      Dziecko z deficytami powinno byc pilnowane wlasciwie 24 godziny na dobe... czy
                      jest to mozliwe? czy ktorakowiek matka kobieta moze sobie pozwolic na
                      przynajmniej kilkugodzinne non-stop pilnowanie dziecka?przeciez musi nastawic
                      obiad posprzatac itd nie moze przykuc dziecka do siebie...
                      a czy czlowiek ma prawo do bycia zmeczonym zlego nastroju lub innych kiepskich
                      stanow emocjonalnych ktore zawaza na jego uwadze?
                      ja taka doskonala nie jestem, nieraz nie udalo mi sie upilnowac mojego dziecka
                      bo takie jest zycie a ja jestem tylko czlowiekiem.

                      Nie bardzo rozumiem uwage odnosnie czatow i gg? ja na to nie mam czasu !

                      Mysle ze do pewnych spraw nalezy podchodzic bardzo delikatnie i to jest wlasnie
                      taka sprawa
                      pozdrawiam
                      ola

                      pimpirim napisała:

                      > Jak ktoś jest nieświadomy , to informuję, że to jest forum i to otwarte i że
                      > każdy ma tu prawo wypowiadać swoje zdanie !!!!!!!!!!!!!!!!! A to, że komuś
                      się
                      > ono nie podoba no to trudno... może czytać wybiórczo posty :-) My tu
                      > dyskutujemy, spieramy sie, ukazujemy swoje poglady, a nie obrażamy... Chyba
                      > powinni niektórzy pozostać na czatach i na gg :-) Tam można pogrozic
                      paluszkiem
                      >
                      > i poumoralniać innych. Pozdrawiam trzeźwo myślących. Odnośnie wątku to mam
                      > jeszcze jedną uwagę, to nie dzieciak jest winny, to chyba oczywiste, tylko
                      > dorosli, którzy źle go pilnowali i tyle. Co sie stało to się nie odstanie,
                      ale
                      > emocje są autorki są uzasadnione, nie może być tak, że człowiekowi w życiu
                      już
                      > wszystko "zwisa" i ze jest mu wszystko jedno...Musi być jakaś równowaga.
                  • anka_po_prostu Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 05.06.06, 14:22
                    olka-38 napisała:

                    > Zadne dziecko niepelnosprawne nie ma tylko uszkodzen fizycznych ale w
                    > wiekszosci przypadkow sa to problemy sprzezone choc czasem moze sie wydawac
                    > inaczej na pierwszy rzut oka.

                    -----
                    nie przekonuje mnie to zdanie. Choćby wady wrodzone (np. brak kończyny) nie
                    muszą być sprzężone z innymi uszkodzeniami.

                    A.
                    • olka-38 Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 05.06.06, 22:20
                      Mysle ze slowo "zadne" to naduzycie bo oczywiscie zdarzaja sie dzieci
                      niepelnosprawne ktore psychicznie sa ok.
                      Ja znam bardzo wiele dzieci niepelnosprawnych przez 10 lat zycia mojego syna
                      sporo sie ich spotkalo i przyznam ze nie znam zbyt wiele o calkowicie normalnej
                      psychice.Tak jak wspomnialam maja one zwykle problemy sprzezone.
                      Zreszta konkretny przyklad w klasie mojego syna :tylko on ma porazenie mozgowe
                      4 pozostalych dzieci to wlasnie problemy natury psychicznej, genetycznej z
                      uszkodzeniem ukladu nerwowoego i uposledzeniem, na pozor normalne dzieci.Jeden
                      chlopiec ma tylko teoretycznie uszkodzona reke ale rowniez adhd.
                      pozdrawiam



                      anka_po_prostu napisała:

                      > olka-38 napisała:
                      >
                      > > Zadne dziecko niepelnosprawne nie ma tylko uszkodzen fizycznych ale w
                      > > wiekszosci przypadkow sa to problemy sprzezone choc czasem moze sie wydaw
                      > ac
                      > > inaczej na pierwszy rzut oka.
                      >
                      > -----
                      > nie przekonuje mnie to zdanie. Choćby wady wrodzone (np. brak kończyny) nie
                      > muszą być sprzężone z innymi uszkodzeniami.
                      >
                      > A.
    • water7 Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 07.06.06, 14:18
      niestety gro dzieci niepełnosprawnych jest rozpuszczonych i niestety to wina
      rodziców nie mogących zrozumieć że pobłażając choremu dziecku robią mu krzywde
      bo kiedyś niestety ich zabraknie. Nadmienie iż mam niepełnosprawnego syna
      chorego na serce i dodatkowo nadpobudliwego i jego starszego brata który jest
      zdrowy i czasem łapię się na tym że to własnie chory syn ma wyżej ustawioną
      poprzeczkę chociażby z tego względu że to jemu a nie zdrowemu będzie trudniej.
      Oczywiście wiele chorób tłumaczy zachowanie dzieci ale dziecko czy zdrowe czy
      chore musi być wychowywane tak samo bez zezwalania na jakieś odskoki bo to do
      niczego nie prowadzi .
      • k0bieta Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 11.06.06, 15:18
        Ile Twoj syn ma lat? i na co ma niepelnosprawnosc?

        water7 napisała:

        > niestety gro dzieci niepełnosprawnych jest rozpuszczonych i niestety to wina
        > rodziców nie mogących zrozumieć że pobłażając choremu dziecku robią mu krzywde
        > bo kiedyś niestety ich zabraknie. Nadmienie iż mam niepełnosprawnego syna
        > chorego na serce i dodatkowo nadpobudliwego i jego starszego brata który jest
        > zdrowy i czasem łapię się na tym że to własnie chory syn ma wyżej ustawioną
        > poprzeczkę chociażby z tego względu że to jemu a nie zdrowemu będzie trudniej.
        > Oczywiście wiele chorób tłumaczy zachowanie dzieci ale dziecko czy zdrowe czy
        > chore musi być wychowywane tak samo bez zezwalania na jakieś odskoki bo to do
        > niczego nie prowadzi .
    • zzz12 Re: Przepraszam za to, o co zaraz spytam... 28.06.06, 12:38
      Mysle, ze jest roznie, tak samo, jak w przypadku dzieci zdrowych. Problemem
      jest natomiast to, czy dziecko jest w stanie "poddac sie" procesowi
      wychowawczemu, tj. zrozumiec ograniczenia, jakie obowiazuja w spoleczenstwie,
      zwlaszcza w przypadku dzieci niepelnosprawnych intelektualnie, o malych lub
      zadnych umiejetnosciach myslenia abstrakcyjnego.
      Fakt, dziecko nie powinno drzec cudzej ksiazki, tu wine ponosza rodzice, ktorzy
      powinni kontrolowac, co dziecko bierze w rece. Dziecko ma prawo nie rozumiec,
      ze pewnych rzeczy targac nie wolno, skoro np. stare gazety wolno.
      Czepianie sie , ze niepelnosprawna 8-latka korzysta z pieluch uwazam za mocno
      niesmaczne i nie na miejscu.
      --
      I can resist anything except temptation

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka