Dodaj do ulubionych

Schizofrenicy są w modzie

IP: *.vanessa.com.pl / 192.168.1.* 28.02.03, 10:25

Była raz u mnie znajoma mojego znajomego. Tak ot, pogadać, chyba o niczym.
Opowiedziałam jej więc o kilku fajnych filmach, które ostatnio widziałam.
Słuchała w skupieniu a na koniec zapytała dlaczego właściwie jej o tym mówię.
Dlaczego jej o tym mówię? Coż za głupie pytanie, jak to dlaczego, po prostu,
jeśli będziesz miała okazję zobaczyć te filmy, to je zobacz, bo są warte
obejrzenia. Dlatego. Wiesz, ja chyba jestem schizofreniczką – brzmiała jej
odpowiedź. Czy ktoś może sobie wyobrazić jak bardzo się wkurzyłam? Znam tę
dziewczynę od kilku lat, nie za dobrze, przyznaję, ale znam ją na tyle by
mieć pewność, że daleko jej do schizofreniczki lub jakiejkolwiek innej chorej
psychicznie. Skąd wiem? I o tym właśnie mam zamiar swe rozważania poszerzyć.
Ano dlatego, że po pierwsze niestety znam dwie osoby, które na tę chorobę
zapadły. Jedną z nich był mój najlepszy, naprawdę, najlepszy jakiego
kiedykolwiek mogłam mieć, przyjaciel. Jego zdjęcie wisi na ścianie u mnie w
pokoju. I ona dobrze wiedziała jaka wiąże się z tym zdjęciem historia,
wiedziała, bo mój znajomy jej opowiedział. Po drugie, jest coś takiego w
ludziach, chyba w każdym z nas, że mamy jakieś dziwne, nieuzasadnione lęki,
fobie, np. lęk wysokości, czy klaustrofobie. Moja ciotka np. panicznie boi
się, że pogrzebią ją żywcem, i to boi się do tego stopnia, że w każdej
torebce, w domu i w pracy ma oświadczenie, że chce by ją po śmierci spalono,
bez tego oświadczenia podobno nie robią kremacji. Mój znajomy z kolei, ten
właśnie, który jej opowiedział historię o moim przyjacielu ze ściany, boi
się, że ulegnie wypadkowi, w którym straci możliwość jakiegokolwiek
poruszania jakąkolwiek częścią ciała. Widział nawet jakiś film dokumentalny o
tym jak pewien znany, amerykański biznesmen leżał w łóżku i mógł mrugać jedną
tylko powieką. Większość w takiej sytuacji być może wolałaby nie żyć, ale
nawet zabić się nie mogą. Moim zaś lękiem od zawsze był strach przed chorobą
psychiczną właśnie. I tu dodać muszę, że mam tendencję do filozofowania, do
tego stopnia, że będąc w liceum jeszcze, rozczytywałam się w różnych
rozprawach etycznych, później chodziłam na swoje i innej grupy wykłady z
filozofii. Ale przed tymi wykładami, kiedy jeszcze nie wiedziałam jak się do
tej filozofii zabrać, czytałam różne rzeczy: od Froyda przez Nietzchego do
Junga. Wiedziałam, że tej literatury jest mnóstwo, ale nie wiedziałam co
lepsze od drugiego, wzięłam więc coś w stylu leksykonu filozofów, w którym
znalazłam biografie i najważniejsze dokonania poszczególnych pisarzy. Wtedy
po raz pierwszy przeraziłam się nie na żarty, gdyż okazało się, że ponad
połowa z nich (chyba, aż tak nie liczyłam) popełniła samobójstwo lub też
właśnie zapadła na różnego rodzaju depresje, załamania i choroby psychiczne.
Od razu wyjaśnić muszę, że miałam wtedy ok. 14 – 15 lat i za sobą prawie
doskonałą próbę samobójczą. Dodam też, że zdaję sobię sprawę z tego, że dla
wielu ludzi to nic takiego, taką mieli jazdę panowie oświeceni a poza tym
pewnie nie powinnam się z nimi równać. Ale tym co dla mnie było istotne, to
nie to, że oni opanowali jakieś systemy i teorie ale to, że mieli ku temu
predyspozycje, takie właśnie jak ja. To tak jak np. ze śpiewaniem, wielu z
nas śpiewać potrafi i wielu nie. Z tych co potrafią niewielu swój talent
rozwija, ale nikogo nie dziwi, że inni mogliby też.
W każdym razie naprawdę mnie to przeraziło (do tego stopnia, że miałam w
pokoju kilkanaście luster, bym mogła w nich obserwować czy nie wyglądam lub
czy nie zachowuję się jakoś dziwnie). I to z kolei też był powód by
podejrzewać, że zachowuję się conajmniej dziwne. Z tej analizy, która
pogłębiała się coraz to bardziej wyrwał mnie fakt, że ów właśnie przyjaciel,
który zawsze był inny od wszytkich zaczął jakby przesadzać. W budziakach
szukał podsłuchów, albo zjawiał się u mnie o 3 nad ranem mówiąc coś o
amerykaninach w pociągu i jakimś geju – profesorze z wrocławia. Wtedy jeszcze
niczego nie podejrzewałam, ba! Nawet do głowy mi nie przyszło, że to
schizofrenia. Aż wylądował w szpitalu.
Wtedy jakoś z czasem się uspokoiłam, choć bardzo mnie bolało, że go
straciłam. Co prawda spotykamy się do dziś, ale on jest zupełnie innym
człowiekiem, i rozmawiając z nim jeszcze bardziej chcę by wrócił tamtem). Ale
wtedy właśnie pomyślałam, że ten lęk był przeczuciem, ale nie chodziło o mnie
( o ja egoistyczna), ale o najważniejszą dla mnie osobę.
Czas mijał, dziś dalej boję się, że to mnie dopadnie, trochę też dlatego, że
tworze obrazy i słowa, co znaczy, że piszę, troszkę rysuję, fotografuję i
robię filmy. I wszystkie te moje dzieła są odzwierciedleniem rzeczywistości
(takiej jak ją postrzegam), a więc bywa, że jabłka są jabłkami, ale są
truskawki, które truskawek wcale nie przypominają i są też ludzie do ludzi
nie podobni wcale (a może to ludzie właśnie). I jest też film, pierwszy,
któremu tyle czasu poświęcam, do którego jako jedynego piszę scenariusz,
obmyślam ruch kamery, ustawienia świateł i inne tego rodzaju zależności. A
film ten sam w sobie jest snem, jest zapsem umysłu troszkę takiego
surrealistycznego, pozbawionego więzów logiki i racjonalności, a przy tym nie
pozbawionego sensu.
Czy jestem schizofreniczką? Czy mam ku temu jakiś zadatki? Być może, nie
analizuje już tego, bo to nie ma sensu. Trudno się w ty odnaleźć, a myślenie
o tym z pewnością od tych myśli mnie ine uwolni.
I nagle dzieczyna, która jest typową kopistą przychodzi do mnie i mówi mi, że
jest schizofreniczką?
Chiałabym jej powiedzieć, że jest niedojrzała, że nie wie o co jej chodzi. Że
kiedy zobaczyła malarza, wzięla pędzel i też chciała być artystą, że kiedy
zobaczyła poetę, zaczęła pisać wiersze, że kiedy poznała aktora, chciała
grać. Chciałam jej powiedzieć, że nie tędy droga. Że, owszem każdy ma prawo
tworzyć i rozwijać talent, ale ma to sens tylko wtedy, jeśli potrzeba
tworzenia wypływa z głębi nas samych. Owszem, bywa, że czasem nie zdajemy
sobie sprawy, że moglibyśmy np. malować, czy śpiewać, bo nigdy tego nie
robiliśmy i nawet nie przyszło nam do głowy, że potrafimy (sama
nawet „nauczyłam" malować jednego kolegę) i że sprawia nam to tworzenie
przyjemność. Ale gdzie ona jest w tym wszystkim? Ona sama? Gdyby tylko
odrzuciła te wzorce innych, którzy jej imponują, a odnalazła siebie w sobie
samej, o wiele wartościowsza byłaby jej praca i jej twórczość, bo byłaby
prawdziwa, bo pochodziłaby z autentycznego środka jej samej. Bo byłaby
prawdziwa.
„Chyba jestem schizofreniczką" - Czy powiedziała mi to, bo zobaczyła
schizofrenika? To teraz w modzie są schizofrenicy? Jak mogłam powiedzieć to
wszystko komuś, kto kopiuje schizofrników? Nikt nie dał mi tego prawa. Nikt
mi go nie dał, ale świadomość mnie skusiła.
Nikt nie znosi cienia. Nie ona jedna jedna jest kopistką. Ci co wiedzą to
wiedzą. Wiedzą o czym mówię.
Obserwuj wątek
    • muszek0 Re: Schizofrenicy są w modzie 28.02.03, 11:07
      >>>czytałam różne rzeczy: od Froyda przez Nietzchego>>>>

      Froyda?
      Froda
      to ten od 'pierścienia'?
      • Gość: MPi Re: Schizofrenicy są w modzie IP: *.vanessa.com.pl / 192.168.1.* 28.02.03, 12:20
        Hmm... chodziło mi Freuda, tak jak wcześniej pisząc "ine", chciałam
        powiedzieć "nie" itp. To chyba jednak nie jest najistotniejsze, pozdrawiam
        • Gość: Albertine Cien jest niezbedny. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.03, 21:24
          Jesli nie masz cienia nie ma Cie. Ona kopiuje schizow a Ty sie zloscisz,
          dlaczego Ty?
          • Gość: --Michal Entropia jest mogila kazdeg ukladu. IP: *.client.attbi.com 01.03.03, 15:01
            I nie dziw sie siostra pytaniem retorycznym.
    • Gość: lukrecya Diagnoza: Nie entropia Michał, a folie a deux IP: 213.17.246.* 02.03.03, 20:02
      Gość portalu: MPi napisał(a):

      Wiedziałam, że tej literatury jest mnóstwo, ale nie wiedziałam co
      > lepsze od drugiego, wzięłam więc coś w stylu leksykonu filozofów, w którym
      > znalazłam biografie i najważniejsze dokonania poszczególnych pisarzy. Wtedy
      > po raz pierwszy przeraziłam się nie na żarty, gdyż okazało się, że ponad
      > połowa z nich (chyba, aż tak nie liczyłam) popełniła samobójstwo lub też
      > właśnie zapadła na różnego rodzaju depresje, załamania i choroby psychiczne.
      > Od razu wyjaśnić muszę, że miałam wtedy ok. 14 – 15 lat i za sobą prawie
      > doskonałą próbę samobójczą. Dodam też, że zdaję sobię sprawę z tego, że dla
      > wielu ludzi to nic takiego, taką mieli jazdę panowie oświeceni a poza tym
      > pewnie nie powinnam się z nimi równać. Ale tym co dla mnie było istotne, to
      > nie to, że oni opanowali jakieś systemy i teorie ale to, że mieli ku temu
      > predyspozycje, takie właśnie jak ja.
      _______________________________________________________

      Moja Droga! Ależ po cóż ta skoromność! Z tego co tu nam piszesz widać, że
      JESTEŚ WIELKA, naprawdę jesteś WYJĄTKOWA i GENIALNA Z CIEBIE NEUROTYCZNA
      ARTYSTKA. Myślę, że Twoje miejsce jest w poczcie tych wszystkich lekko
      szalonych: dekadentów, surrealistów, cyganów, samobójców, van Goghów, Goyów,
      Witkaców, Cellinich, Gombrowiczów, Caravaggiów, Farinellich, Schulzów,
      Schumannów, Mozartów, Baudelaire’ów, Kosińskich, Przybyszewskich itepe itede.
      To na pierwszy rzut oka widać!

      _______________________________________________________


      > W każdym razie naprawdę mnie to przeraziło (do tego stopnia, że miałam w
      > pokoju kilkanaście luster, bym mogła w nich obserwować czy nie wyglądam lub
      > czy nie zachowuję się jakoś dziwnie). I to z kolei też był powód by
      > podejrzewać, że zachowuję się conajmniej dziwne.

      _______________________________________________________

      Jestem pod wrażeniem tej dziwnie dziwnej dziwności i tych niezwykle niezwykłych
      niezwykłości. To niesamowita wręcz niesamowitość!

      _______________________________________________________

      Ale
      > wtedy właśnie pomyślałam, że ten lęk był przeczuciem, ale nie chodziło o mnie
      > ( o ja egoistyczna), ale o najważniejszą dla mnie osobę.
      > Czas mijał, dziś dalej boję się, że to mnie dopadnie, trochę też dlatego, że
      > tworze obrazy i słowa, co znaczy, że piszę, troszkę rysuję, fotografuję i
      > robię filmy. I wszystkie te moje dzieła są odzwierciedleniem rzeczywistości
      > (takiej jak ją postrzegam), a więc bywa, że jabłka są jabłkami, ale są
      > truskawki, które truskawek wcale nie przypominają i są też ludzie do ludzi
      > nie podobni wcale (a może to ludzie właśnie). I jest też film, pierwszy,
      > któremu tyle czasu poświęcam, do którego jako jedynego piszę scenariusz,
      > obmyślam ruch kamery, ustawienia świateł i inne tego rodzaju zależności. A
      > film ten sam w sobie jest snem, jest zapsem umysłu troszkę takiego
      > surrealistycznego, pozbawionego więzów logiki i racjonalności, a przy tym nie
      > pozbawionego sensu.

      _______________________________________________________

      Wspaniale! Bosko! Cudnie! Daj nam maluczkim drugą, lepszą Katedrę, daj nam
      biednym, normalnym, skosztować truskawek-nietruskawek - tej duchowej strawy
      szaleńców, szarlatanów, opętanych, geniuszy wyobraźni!

      ________________________________________________________


      > I nagle dzieczyna, która jest typową kopistą przychodzi do mnie i mówi mi, że
      > jest schizofreniczką?
      > Chiałabym jej powiedzieć, że jest niedojrzała, że nie wie o co jej chodzi. Że
      > kiedy zobaczyła malarza, wzięla pędzel i też chciała być artystą, że kiedy
      > zobaczyła poetę, zaczęła pisać wiersze, że kiedy poznała aktora, chciała
      > grać. Chciałam jej powiedzieć, że nie tędy droga. Że, owszem każdy ma prawo
      > tworzyć i rozwijać talent, ale ma to sens tylko wtedy, jeśli potrzeba
      > tworzenia wypływa z głębi nas samych. Owszem, bywa, że czasem nie zdajemy
      > sobie sprawy, że moglibyśmy np. malować, czy śpiewać, bo nigdy tego nie
      > robiliśmy i nawet nie przyszło nam do głowy, że potrafimy (sama
      > nawet „nauczyłam" malować jednego kolegę) i że sprawia nam to tworzenie
      > przyjemność.

      ______________________________________________________

      Nie zadawaj się z tą kopistką o WIELKA! To dalibóg niegodne ARTYSTY! Ty możesz
      w swym szaleństwie wskrzesić duchy Niżyńskich, Poundów, Maupassantów, Wojaczków
      i z nimi deliberować, dywagować, filozofować sobie jak równy z równym! Ona
      nigdy Cię nie pojmie, bo to biedna kobieta, chodząca kalka, która ulega
      językowym modom!

      ________________________________________________________

      Ale gdzie ona jest w tym wszystkim? Ona sama? Gdyby tylko
      > odrzuciła te wzorce innych, którzy jej imponują, a odnalazła siebie w sobie
      > samej, o wiele wartościowsza byłaby jej praca i jej twórczość, bo byłaby
      > prawdziwa, bo pochodziłaby z autentycznego środka jej samej. Bo byłaby
      > prawdziwa.

      _______________________________________________________

      Dla niej już nie ma ratunku. Ona jest normalna. Umrze nikim ale Ty! Ty jesteś
      objawieniem!

      • winniepooh Re: Diagnoza: tu dis des folies 02.03.03, 22:33
        Gość portalu: lukrecya napisał(a):

        _______________________________________________________
        >
        > Dla niej już nie ma ratunku. Ona jest normalna. Umrze nikim ale Ty! Ty jesteś
        > objawieniem!

        po co ta pretensjonalnie wyrażona agresja?

        MPi napisała b. ciekawy tekst, choć przyznam że dość egzaltowany

        z tą modą na schizofrenię IMHO jest tak, że obie: artystka i kopistka pożądają
        schozofrenii, funkcjonuje taki stereotyp, że człowiek twórczy to człowiek
        psychicznie niezrównoważony, nic bardziej błędnego.
        schizofrenia to bardzo ciężka choroba, omamay i halucynację, które jej
        towarzyszą są raczej destrukcyjne, niż twórcze. Możesz wierzyć lub nie, ale na
        choroby psychiczne wymagające hospitalizacji zapada tyle samo tzw. dobrze
        zsocjalizowanych osób, co indywidualistów. Nie ma różnicy, czy jesteś malarką,
        czy księgową, jeśli TO ma cię dopaść to cię dopadie.
        To co piszesz o dziwnych dziwnościach światczy tylko o bujenj wyobraźni, ciesz
        się nią i nie szukaj wytłumaczenia w chorobie, ani duża wyobaźnia, ani poczucie
        odrózniania się od tłumu nie świadczą o żadnych zaburzeniach. Tak już jest, że
        ludzie się różnią, a niektórzy różnią się bardziej i to jest zwykła rzecz, a
        choroba psychiczna to piekło, z którym nie ma żartów.

        • Gość: --Michal Autorytatywny Autorytet. IP: *.client.attbi.com 03.03.03, 02:33
          A Ty co M-I-S-I-E-K kurwa, chory jestes ze sie tak wyznajesz samarytanicznie i
          tematycznie? HE-HAM. Lukrecja ma racje bo kto ma piegowaty obszerny biust ten
          ma racje zawsze.
          • Gość: lukrecya Powiem inaczej czyli bez sarkazmu IP: 213.17.246.* 03.03.03, 10:23
            Gość portalu: --Michal napisał(a):

            > A Ty co M-I-S-I-E-K kurwa, chory jestes ze sie tak wyznajesz samarytanicznie
            i
            > tematycznie? HE-HAM. Lukrecja ma racje bo kto ma piegowaty obszerny biust ten
            > ma racje zawsze.

            To nie jest tak jak twierdzisz, Michał. Lukrecja jest daleka od stwierdzenia,
            że ma zawsze rację. A wręcz przeciwnie: jej poglądy zmieniają się wciąż,
            ewoluują jak ona sama, bo młoda jest jeszcze i głupia jakaś, a może faktycznie
            pretensjonalna jak Misiek powiedział (-a?) wyżej. Lukrecja po prostu nie lubi,
            kiedy bezpodstawnie wydaje się przy niej werdykt o drugim człowieku np., że ten
            jest kopistą, ponieważ prawda jest taka, że wszyscy wiecznie coś kopiujemy,
            powielamy istniejące już wzorce, archetypy pierdu pierdu. Lukrecja dostrzega,
            że "wszystko już było, co będzie też było, ma czkawkę epoki tej duch". Moda na
            bycie Kasandrą, dekadentem, szaleńcem też jest stara jak świat. Przeczytanie
            przewodnika po filozofii nie daje nikomu prawa do czucia się lepszym czy
            bardziej niezwykłym od innych. Poza tym porównywanie siebie z innymi ludźmi
            zarówno tymi, których uznaje się powszechnie za wielkich jak i tymi, których
            (często bezzasadnie) uważamy za gorszych od nas samych wydaje mi się jakieś
            bezcelowe. Prawdziwe gwiazdy wszak świecą swoim własnym blaskiem, a nie
            światłem odbitym, jak ich mniejsi bracia – księżyce. Nie będę już roztrząsać
            kwestii wmawiania sobie choroby umysłowej, bo Misiek w poście wyżej zrobiła
            (zrobił?) to – moim zdaniem - trafnie.
            A... i pozwól Michale, że sprawę piegowatych, wybujałych piersi skomentuję
            jeszcze w zakamarku giermo_gidroz, bo tu nie miejsce na to.

            • Gość: --Michal Inaczej mnie nie obchodzi czyli ma racje. IP: *.tiaa-cref.org 03.03.03, 18:25
              Jezeli wolisz racji nie miec to nie masz, bo piekne kobiety maja racje nawet
              jezeli racji nie maja, a jak sie miskowi nie podoba to mu wytluke zeby lub
              zgine probujac. Ze wskazaniem na zginie bo nic lepszego nie ma niz smierc w
              czasie polowania na niedzwienie, no chy-ba ze niedzwiedzice.
          • Gość: Albertine Pierd()lic schizofrenie Michal. Zobacz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.03, 12:10
            Pojawila sie znowu Twoja ulubiona pani od salatek.
            • Gość: --Michal Pierd()lic schizofrenie? Raczej wolalbym .. IP: *.tiaa-cref.org 03.03.03, 18:28
              Czy Twoje nazwiasko schizofrenie. Lukrecya Schizofrenie? Pieknie. Siostra nie
              zazdrosc ja Lukrecy jedynie zwierzeco pozadam, a ciebie zawsze ebde kochal
              miloscia braterska.
              • lukrecya Pytanie muzyczne nie schizofreniczne 03.03.03, 22:32
                Gość portalu: --Michal napisał(a):

                > Czy Twoje nazwiasko schizofrenie. Lukrecya Schizofrenie? Pieknie. Siostra nie
                > zazdrosc ja Lukrecy jedynie zwierzeco pozadam, a ciebie zawsze ebde kochal
                > miloscia braterska.

                Ciekawa jestem, co śpiewasz swoim kochanicom do uszka Michał i w jakie muzyczne
                wspomnienia je zamykasz?
                • Gość: --Michal Ty nie odpowiadasz na moja ja zato na twoje. IP: *.client.attbi.com 04.03.03, 02:59
                  you let me violate you
                  you let me desecrate you
                  you let me penetrate you
                  you let me complicate you


                  i broke apart my insides
                  i've got no soul to sell
                  the only thing that works for me
                  help me get away

                  i wanna fuck you
                  i wanna taste you
                  i wanna feel you
                  i wanna be you
                  just like an animal

        • Gość: Albertine Artystka i kopistka pozadaja schizofrenii. Piekne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.03, 12:07
          Puchatku. Przebiles nawet Jota z jego "stadem poklaskujacych chujow" na forum
          obok.
          • winniepooh Re: Artystka i kopistka pozadaja schizofrenii. Pi 03.03.03, 18:52
            Gość portalu: Albertine napisał(a):

            > Puchatku. Przebiles nawet Jota z jego "stadem poklaskujacych chujow" na forum
            > obok.

            a gdzie te podskakujące chuje?
            chętnie zobacze:p

        • Gość: MPi Re: Diagnoza: tu dis des folies IP: *.vanessa.com.pl / 192.168.1.* 03.03.03, 19:51
          winniepooh napisał:

          > z tą modą na schizofrenię IMHO jest tak, że obie: artystka i kopistka
          pożądają schozofrenii,

          ---
          Mój strach jest moim lękiem wewnętrznym. Pojawił się przed świadomością.
          Wygląda na to, że lęku pierwotnego nie można zagłuszyć ale nie nazwałabym tego
          dążeniem. Wiele kobiet boi się raka, co nie znaczy, że rak je dopadnie, one
          wiedzą o tym, ale mimo to wciąż się boją. To jest ten lęk właśnie. Jednak
          kobiety nie dążą przez to do raka. To nie jest dążenie.

          Napisałam, że z wiekiem przestałam analizować to, czym jest moje widzenie
          świata.
          Wiem, że truskawki są i nie są truskawkami, że mogą być nimi i mogą być czymś
          zupełnie innym. Widzę truskawki-nie-truskawki i wiem że wielu widzi po prostu
          truskawki. Dla nich truskawki to truskawki. I tyle. Nie pytam przy tym kto jest
          jaki.

          ----
          funkcjonuje taki stereotyp, że człowiek twórczy to człowiek
          > psychicznie niezrównoważony, nic bardziej błędnego.

          Oh, oczywiście, że to bzdura. Artysta jest Artystą nie dlatego że widzi
          inaczej, ale dlatego, że widzi więcej.
          Jednak człowiek niezrównoważony może być twórczy, tak jak każdy inny człowiek,
          bo każdy na swój sposób jest twórczy, ale twórczość to jeszcze nie sztuka.
          Nawet kopista jest twórczy - tworzy kopię. Nie kopia jednak jest dziełem.

          ------
          > schizofrenia to bardzo ciężka choroba, omamay i halucynację, które jej
          > towarzyszą są raczej destrukcyjne, niż twórcze. Możesz wierzyć lub nie, ale
          na
          > choroby psychiczne wymagające hospitalizacji zapada tyle samo tzw. dobrze
          > zsocjalizowanych osób, co indywidualistów. Nie ma różnicy, czy jesteś
          malarką,
          > czy księgową, jeśli TO ma cię dopaść to cię dopadie.

          > To co piszesz o dziwnych dziwnościach światczy tylko o bujenj wyobraźni,
          ciesz się nią i nie szukaj wytłumaczenia w chorobie, ani duża wyobaźnia, ani
          poczucie odrózniania się od tłumu nie świadczą o żadnych zaburzeniach.


          W moich rozważaniach nie pytałam czy mam schizofrenię, ani tym bardziej czy
          kopistka ją ma. O to właśnie chodzi, że jej nie ma.
          Pytałam o sens (a raczej uzasadniałam bezsens) kopiowania.
          Oczywiście, że każdy mniej lub bardziej świadomie czerpie z wzorców, ale chodzi
          o czerpanie inspiracji, nie o kopiawanie.
          A już z pewnością nie chodzi o kopiowanie siebie.
          Kopistka kopiuje, tworzy siebie na wzór innych. Owszem, to zjawisko nie jest
          niczym nowym, ale nowe jest to, że modni stali się schizofrenicy.

          Smutne. Kopistka, znajoma mojego znajomego, nie wie nawet o tym, że jest
          kopistką. Chciała być wyjątkową. O to cel kopistów - być innym. Absurd,
          nieprawdaż? Ale czy tak właśnie nie jest? Moja kopistka nie miała świadomości.
          Świadomości siebie, świadomości, że dla mnie jest tylko kopią. Beznadziejna
          sytuacja.
      • Gość: MPi Re: Diagnoza: Nie entropia Michał, a folie a deux IP: *.vanessa.com.pl / 192.168.1.* 03.03.03, 20:34
        Gość portalu: lukrecya napisał(a):

        > Moja Droga! Ależ po cóż ta skoromność! Z tego co tu nam piszesz widać, że
        > JESTEŚ WIELKA, naprawdę jesteś WYJĄTKOWA i GENIALNA Z CIEBIE NEUROTYCZNA
        > ARTYSTKA. Myślę, że Twoje miejsce jest w poczcie tych wszystkich lekko
        > szalonych: dekadentów, surrealistów, cyganów, samobójców, van Goghów, Goyów,
        > Witkaców, Cellinich, Gombrowiczów, Caravaggiów, Farinellich, Schulzów,
        > Schumannów, Mozartów, Baudelaire’ów, Kosińskich, Przybyszewskich itepe it
        > ede. To na pierwszy rzut oka widać!
        >
        Wspaniale! Bosko! Cudnie! Daj nam maluczkim drugą, lepszą Katedrę, daj nam
        > biednym, normalnym, skosztować truskawek-nietruskawek - tej duchowej strawy
        > szaleńców, szarlatanów, opętanych, geniuszy wyobraźni!
        >
        Nie zadawaj się z tą kopistką o WIELKA! To dalibóg niegodne ARTYSTY! Ty możesz
        > w swym szaleństwie wskrzesić duchy Niżyńskich, Poundów, Maupassantów,
        Wojaczków i z nimi deliberować, dywagować, filozofować sobie jak równy z
        równym! Ona nigdy Cię nie pojmie, bo to biedna kobieta, chodząca kalka, która
        ulega językowym modom!

        > Dla niej już nie ma ratunku. Ona jest normalna. Umrze nikim ale Ty! Ty jesteś
        > objawieniem!
        >
        ----------------------------
        Widzisz, tym bardziej beznadziejna sytuacja bo trochę jakby nie uchwyciłaś
        istoty tego tekstu. Nie wspomniałam ani razu o swej wyjątkowości, nie nazwałam
        się Artystką (bo Artystą w rozumieniu jakiego parodię zaprezentowałaś, mogą
        nazwać tylko inni) i zdaję sobie sprawę, że tworzenie Artysty nie czyni. Nie
        porównywałam też nikogo, a pisanie o lęku przed szaleństwem było pisaniem o
        lęku, nie o szaleństwie.

        -----------------------------
        Lukrecja po prostu nie lubi,
        kiedy bezpodstawnie wydaje się przy niej werdykt o drugim człowieku np., że ten
        jest kopistą, ponieważ prawda jest taka, że wszyscy wiecznie coś kopiujemy,
        powielamy istniejące już wzorce, archetypy pierdu pierdu.

        Archetypy nie mają nic wspólnego z kopiowaniem. Archetyp to coś, co jest w nas,
        jako gatunku, od wieków zakorzenione. Nie można w sobie skopiować czego, co już
        w nas jest.

        ----------
        Lukrecja dostrzega,
        że "wszystko już było, co będzie też było, ma czkawkę epoki tej duch". Moda na
        bycie Kasandrą, dekadentem, szaleńcem też jest stara jak świat.

        O to właśnie moja droga chodzi. Szkoda, że przeszkadza Ci, to, co posiadam i
        nie uznajesz tego, nazywając modą. O tym samym właśnie pisałam. Mnie
        przeszkadza to, że ktoś to właśnie innym wyrywa, by sobie przypisać.
        Każdy z założenia coś w sobie posiada, wierzę, że Ty również, ale czy nie
        zdziwiłoby Cię, gdyby ktoś nie szukał tego w sobie, a zamiast tego innym
        podkradał? Czy nie zastanowiłoby Cię to? Czyżby dla ciebie było to sprawą
        normalną? Życzę byś poznała wrażliwych i świadomych ludzi.

        Dodam, jasno i czytelnie, by Ci nie umkneło, że nie o moją przypisaną
        schizofrenię sprawa się rozstrzyga, ale o przyjaciela ze ściany. jego kopistka
        zobaczyła.

        -------
        Przeczytanie przewodnika po filozofii nie daje nikomu prawa do czucia się
        lepszym czy bardziej niezwykłym od innych.

        Dlaczego sądzisz, ze czuję się lepsza? To nawet mnie lekko zabawnie zawstydza.

        --------------
        Poza tym porównywanie siebie z innymi ludźmi
        zarówno tymi, których uznaje się powszechnie za wielkich jak i tymi, których
        (często bezzasadnie) uważamy za gorszych od nas samych wydaje mi się jakieś
        bezcelowe. Prawdziwe gwiazdy wszak świecą swoim własnym blaskiem, a nie
        światłem odbitym, jak ich mniejsi bracia – księżyce.

        O tym właśnie napisałam.

        Więcej skupienia życzę i otwartości.
        • lukrecya Cholerne figle losu! 03.03.03, 22:28
          Gość portalu: MPi napisał(a):


          > Więcej skupienia życzę i otwartości.

          Doceniam to, że się tak nagłówkowałaś Skarbie i tyle tu do mnie napisałaś.
          Dziękuję Ci za miłe życzenia i mam nadzieję, iż się spełnią. Przyjmij jednak
          moje usprawiedliwienie za to, że Ci nie odpowiem należycie. Wszystko przez to,
          że dziś podczas przygotowywania obiadu naszła mnie kolejna myśl męcząca
          mianowicie, że moja przeszłość zamyka się w kilku przypadkowych piosenkach.
          Dasz wiarę? I tak mnie ta myśl zajęła, iż na niczym się skupić nie mogę. A tu
          już wieczór, a słodki Bono właśnie mi wyje do ucha, że „loooove is a temple
          loooove a higher law, loooooove is a temple looooooove the higher law”.
          Straszne! Moje wspomnienia zamknięte w przypadkowe piosenki budzą się na ich
          dźwięk. Co to za durny mechanizm, nie?

          • Gość: k. Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.03, 09:51
            Lukrecya: to calkiem normalny mechanizm dziala jak sygnal wywolawczy; gdybysmy
            mieli kluczyk do kazdego sladu zapisanego w pamieci, wiedzielibysmy znacznie
            wiecej o sobie w przeszlosci..
            MPi - tak mi sie Twoja ksywka skojarzyla z MMPI, ale moze to zbieg
            okolicznosci.
            szkoda,ze jesli ktos jak ty pisze dlugo (dosc nietypowe dla forum) w innej
            konwencji niz reszta, bez ironii wzbudza silne reakcje negatywno-kpiace..
            Czy schizofrenia moze byc modna? Dla kogos kto niewiele wie o tej chorobie
            psychicznej- byc moze.Jesli kojarzy sie komus skrajna oryginalnoscia,
            odmiennoscia, potencjalem tworczym a nie z cierpieniem zagubieneim i brakiem
            tozsamosci. Ale nadal chyba dla wiekszosci ludzi brzmi co najmniej tak
            oryginalnie jak polifonia czy heurystyka. Pzdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka