Dodaj do ulubionych

Palacze pod moim oknem

IP: *.com / 10.10.233.* 25.03.03, 15:46
tak sie sklada, ze mam okno tuz nad wejsciem do klatki schodowej.
Co jakis czas palacze, wywaleni przez swoja rodzine, albo moze ci co chca
zapalic na swiezym powietrzu (hehe) wychodza sobie z klatki i pala. Dym
wlatuje prosto przez moje okno do mojego pokoju. Nie cierpie zapachu dymu
papierosowego, lecz palacym trudno zrozumiec ze ktos moze czuc dym na 1-
wszym pietrze.
Prosby nie pomagaja, grozic nie lubie, macie jakis pomysl zeby przemowic tym
ludziom do rozumu?

Obserwuj wątek
    • Gość: mk Re: Palacze pod moim oknem IP: *.torun.mm.pl 25.03.03, 19:08
      Serdecznie współczuję.
      • Gość: mdm Re: Palacze pod moim oknem IP: *.ols.vectranet.pl 25.03.03, 23:08
        Rozumiem cie,mam podobny problem.
        Z mojego doswiadczenia mogę ci tylko dorazic to ze w kulturalny sposób nic
        niewskurasz.Musisz zastosowac zasadę <chamstwo za chamstwo> to moze do nich
        dotrzec.
        Pomysl jak ty bys mógł im umilic te palenie(np.mozesz trochę przecholowac
        polewając kwiatki).
    • anahella Re: Palacze pod moim oknem 26.03.03, 01:58
      Mimo, ze pale rozumiem problem autora watku. Tez mieszkam na 1 pietrze i moje
      okno wychodzi na trzepak, pod ktorym wieczorami zbiera sie mlodziez. U mnie
      cichutko gra Mozart a z podworka dobiegaja bluzgi. Kiedys poprosilam zeby
      poszli sobie poklac pod swoje okna - nastepnego dnia zbieralam z okien
      rozgniecione truskawki. Mimo wszystko kulturalna ta mlodziez, ze zgnilymi
      truskawkami potraktowala moje szyby a nie kamieniami...
    • tempus Re: Palacze pod moim oknem 26.03.03, 22:57
      Chyba trzeba poczekać aż nasze społeczeństwo wejdzie na "wyższy poziom
      rozwoju", potrwa to wiele lat... Może wejście do UE coś pomoże, zmieni w
      świadomości prymitywnych palaczy? Podobnie jest w PKP, niby nie wolno palić w
      pociągach, a kopcą na korytarzu i wszyscy muszą to świństwo wdychać!!!
      • Gość: xxx Re: Palacze pod moim oknem IP: *.pwsbia.edu.pl / 172.16.0.* 03.04.03, 11:27
        właśnie :( dopóki nie będzie prawa zakazującego palenia w m-cach publicznych,
        żebyś mógł nasłać policję, to , obawiam się, musicie cierpieć,
        ponoć w Stanach już nie można palić nawet w pubach, moglibyśmy z nich brać
        przykład, skoro już tak ich uwielbiamy,
        ja w moim m-cu pracy, jak tylko wychodzę z zadymionej toalety, natychmiast
        nasyłam ochroniarza na palące panienki, a co!
    • Gość: Palacz Re: Palacze pod moim oknem IP: *.icpnet.pl 14.04.03, 08:08
      Czaasami wystarczy zamknac okno a czasami miec troche tolerancji dla innych
      • Gość: anma Re: Palacze pod moim oknem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.06.03, 14:43
        Tylko dlaczego tą tolerancją ma się wykazyć jedynie ten niepalący, któremu
        przeszkadza dym? A palacz nie mógłby być bardziej tolerancyjny dla niepalących.
        tam gdzie poprzednio mieszkałam nasz palący sąsiad wychodził zapalić na klatke
        schodową, bo w domu mial małe dziecko!! i jakoś nie obchodziło go ze na tym
        samym piętrze mieszka jescze dwoje innych małych dzieci9moje i drugich
        sąsiadów) z rodzicami niepalącymi i chcąc nie chcąc muszą wąchać jego smrody
        papierosowe.
    • wiedzma_ple_ple Re: Palacze pod moim oknem 14.04.03, 11:25
      Moja szkoła średnia znajdowała się w podwórzu więc oczywiście na przerwach
      palacze wychodzili na owe podwórze na "pecika". Mieszkająca na drugin piętrze
      kobiecina najpierw krzyczała, potem rzucała w towarzystwo ziemniakami a
      potem..lała wiadra wody prosto na ich zakopcone głowy - drastyczne?
      Poskutkowało - przenieśli się z papierosami do bramy obok ;)
      Współczuję tych kopciuchów pod oknem. Podobnie jest z problemem palenia pod
      wiatami na przystankach - dmuchając na wszystkich w około.
      A radę żeby "zamknąć okno - bo trzeba mieć tolerancję" mogła dać tylko osoba,
      która ma się za pępek świata i która uważa że wszyscy powinni się do niej
      dostosować. Chyba niektórym kopciuchom się wydaje że to niepalący stanowią
      problem...
    • Gość: qmpelka Re: Palacze pod moim oknem IP: *.toya.net.pl 23.04.03, 20:25
      wiesz,duzo osob z mojego otoczenia pali a dodam ze mamy po 15 lat.i oczywiscie
      nie beda palic w domu wiec czesto se chodz gdzies "za blok" tyle ze nie za swoj
      i pala pod czyims oknem.moze to nie jest za kulturne ale coz zrobic??przeciez
      nie beda jarac przed domem albo na ulicy bio nie jestesmy pelnoletni.moze jak
      jestes taki nerwowy i wyczulony na tym punkcie to zaproponuj jakies
      wyjscie...wiesz,takie zycie i trzeba sie pogodzic ze nie zmienisz swiata a tym
      bardziej mlodziezy....pozdrawiam i nastepnym razem zamknij okno i po problemi
      • Gość: oYciecR do qmpelki IP: *.com / 10.10.233.* 28.04.03, 18:17
        No wlasnie - A czemu nastolaty pala? bo lubia szpanowac przed kolegami z klasy
        ktorzy sa mieczakami i nie pala. HA! tez to pamietam. Szkoda tylko ze ten
        szpan zamienia sie w uzaleznienie i nastolaty musza to robic po katach jak
        narkomani. (a moze nie? to sprobuj rzucic palenie - zobaczysz jaki to silny
        narkotyk)

        gwarantuje ze nie wygladacie z tym doroslej, tylko smieszniej.
        Jak widze nastolate ktora pali paczke LMow dziennie to mi zal ze takie cialko
        sie marnuje. Nasiaka smola i juz za lat kilka zacznie sie to okazywac na jej
        slicznej obecnie buzce i reszcie slicznego obecnie cialka.
        (Qrka rozmazylem sie chyba...)

        No ale twoje rozwiazanie to juz kleska.
        "wiesz,takie zycie i trzeba sie pogodzic ze nie zmienisz swiata " - no ja
        przepraszam. TO MOWI NASTOLATKA? Gadasz jak ZGRED. A moze to wplyw nikotyny na
        mozg. :-)


        BTW
        tez palilem. kiedys.
        ;)






        Gość portalu: qmpelka napisał(a):

        > wiesz,duzo osob z mojego otoczenia pali a dodam ze mamy po 15 lat.i
        oczywiscie
        > nie beda palic w domu wiec czesto se chodz gdzies "za blok" tyle ze nie za
        swoj
        >
        > i pala pod czyims oknem.moze to nie jest za kulturne ale coz zrobic??
        przeciez
        > nie beda jarac przed domem albo na ulicy bio nie jestesmy pelnoletni.moze
        jak
        > jestes taki nerwowy i wyczulony na tym punkcie to zaproponuj jakies
        > wyjscie...wiesz,takie zycie i trzeba sie pogodzic ze nie zmienisz swiata a
        tym
        > bardziej mlodziezy....pozdrawiam i nastepnym razem zamknij okno i po problemi
    • Gość: tnt Re: Palacze pod moim oknem IP: 130.94.106.* 24.04.03, 13:45
      sprobuj dynamit.
      Nie jakis przeceniony, ma byc niemiecki. Powinien
      zadzialec.
      Zatkaj uszy!
      • mijaczek Re: Palacze pod moim oknem 28.04.03, 18:30
        wiecie co, podobny watek byl niedawno, z ta roznica, ze wtedy wyganialiscie nas
        z przystankow... ja wiem, ze dym z papierosa to nie jest nic przyejemnego,
        wiem, ze lepiej sie czlowiekowi zrobi jak sobie psy popowiesza na kims,kto go
        denerwuje, wiec drodzy niepalacy narazeni na wdychanie naszych papaierosowych
        smrodkow - wybaczcie nam, a my wam wybaczymy rowniez... musimy jakos zyc ze
        soba...i tego nie zmenisz, no chyba, ze zaczniesz strzelac do tych palaczy pod
        twoim oknem... ale to chyba nie o to chodzi.... :)
        pozdrawiam i zycze wytrwalosci!
        • piasia Re: Palacze pod moim oknem 29.04.03, 10:06
          mijaczek napisała:

          > wiec drodzy niepalacy narazeni na wdychanie naszych papaierosowych
          > smrodkow - wybaczcie nam, a my wam wybaczymy rowniez...

          CO palacze mają wybaczać niepalącym? To, że niepalący nie zatruwają i nie
          zasmradzają powietrza wokół siebie?

          90% palaczy nie potrafi zrozumieć, że dym śmierdzi. Obiektywnie śmierdzi, a nie
          jest to wymysł przewrażliwionych niepalących.

          Jak byście zareagowali, gdyby ktoś w Waszym towarzystwie pierdział roznosząc
          woń wokół siebie? Jemu akurat to nie przeszkadza, ale otoczenie się dusi.

          DOKŁADNIE tak samo niepalący odbierają dym papierosów. Z drobną różnicą -
          pierdnięcie nie jest tak szkodliwe jak dym.

          Mój palący kolega z pracy zawsze wychodzi do palarni. Po powrocie "pachnie" jak
          popielniczka i to też nie jest przyjemne, ale doceniam, ze wychodzi. Niestety,
          na większość palaczy nie ma ratunku.

          Pamiętam artykuł w Wyborczej, jakiś dziennikarz (palący) najpierw leciał kilka
          godzin samolotem (absolutny zakaz palenia), a potem na lotnisku w Nowym Jorku
          gorączkowo szukał palarni. Każdy zapytany machał na odczepnego "a to tam jest"
          i odchodził. Szukanie palarni zajęło palaczowi prawie pół godziny. Palarnia
          okazała się wydzielonym boksem o przezroczystch ścianach, bez ławeczki ani
          krzeseł, z metalową popielniczką pośrodku i wyciągiem pod sufitem. Dziennikarz
          wszedł tam i... stracił ochotę na papierosa. Wypalił jedną czwartą i miał dość.

          Myślę, że gdyby palenie nie było taką celebrą (kawka, ploteczki, papierosik) to
          dużo mniej osób trułoby siebie i otoczenie.


    • Gość: Ethlinn Re: Palacze pod moim oknem IP: *.visp.energis.pl 08.06.03, 14:15
      Mój chłopak miał podobny problem z sąsiadką z góry. Tyle że jemu przeszkadzał
      nie dym, ale pety pod balkonem (on mieszka na parterze). Któregoś dnia
      pozbieraliśmy te wszystkie pety (trochę to trwało, więc być może nawet nas ta
      sasiadka przyuważyła), po czym wywiesiliśmy na klatce kartkę z informacją o
      tym że posprzataliśmy, i że prosi się o niewyrzucanie papierochów przez okno.
      Na razie poskutkowało;-)
    • Gość: facio Re: Badz dla nich bezlitosny IP: *.proxy.aol.com 08.06.03, 17:39
      Sam nie pale, wiec rozumiem Twoj problem. Na szczescie z moich obserwcji
      wynika, ze palaczy jest coraz mniej.Na Zachodzie rzadko widzi sie goscia
      idacego i palacego papierosy. U nas to jeszcze normalka. Szczegolnie smieszy
      mnie, a raczej drazni, palenie papierosow w trakcie spaceru po lesie, czy
      plazy. Idzie rodzinka z wozkiem, a tatus i mamusia cigna papierosy. No ale to
      sie nazywa spacer na swiezym powietrzu, chodzi o "zdrowie dziecka".
      Nie licz na zrozumienie u palaczy ! Ja przy ich idiotycznych uwagach
      typu "umrzesz zdrowszy", "zapale tylko jednego" (choc jest zakaz!)robie sie po
      prostu chamski i juz. Czasem pomaga.Mialem w pracy kolezanke, ktora palila.
      Poniewaz w pokoju jest to zabronione, palila jak juz wszyscy poszli do domu.
      Obowiazywal ruchomy czas pracy, a ona przychodzila najpozniej.
      Sek w tym, ze okien nie mozna bylo otworzyc - wiezowiec z wentylacja, wiec
      rano, popielniczka pelna petow, a w pokoju smrod.
      Mieszkam, na parterze, i mam kawalek wlasnego ogrodka. Czesto wychodze
      wieczorem, zeby troche pooddychac i wtedy palacz wychodzi na balkon i wywala
      kleby dymu, zeby w domu nie smierdzialo. To wszystko kwestia kultury, tak jak
      bekanie w trakcie jedzenia, puszczanie glosnej muzyki, czy inne nawyki.
      ALE NIE LICZ NA ZROZUMIENIE U PALACZY !!! Masz po prostu pecha.
      W pozostalych przypadkach, egzekwoj swoje prawa. Jak jest zakaz palenia
      interweniuj lub pros o interwencje powolane do tego sluzby (policja, konduktor,
      itp.) Badz bezlitosny tak jak oni !
      facio
      • Gość: l. Re: jedna noga tu druga tam IP: *.net195-132-237.noos.fr 09.06.03, 15:39
        kilka tygodni temu rzucilam palenie wiec w zasadzie jestem rownoczesnie palaca
        i niepalaca i rozumiem i jednych i drugich
        dlaczego rzucilam?
        tylko i wylacznie dlatego ze to smierdzi
        narazie jestem jeszcze na tym etapie ze papierosy mi pachna
        najbardziej jak przechodze obok kawiarni, pachnie aromatyczna kawa, dobre
        perfumy i dym z papierosow
        to mi naprawde pachnie /moze juz niedlugo/
        ale
        u mnie w domu mi smierdzialo jednak mimo to nie wychodzilam na balkon bo nie
        chcialam kurzyc sasiadom do okien
        normalnie wstydzialam sie tak smiedziec
        jedyna rada jaka moge dac poirytowanym niepalacym: popatrzcie na palaczy z
        litoscia /albo raczej z politowaniem/, w dzisiejszych czasach wiekszosc
        palaczy /oprocz nastolatek/ wstydzi sie swojego nalogu i swojej slabosci
        chociaz czesto nie przyznaja sie do tego przed samym soba
        grozby i zwykle prosby nie pomoga chyba najlepiej zawstydzac

        "przepraszam, czy moglby pan przestac smierdziec?"

        ps. do facia: nie wiem o ktorym zachodzie mowisz bo we francji palaczy jest
        cala masa /bardzo duzo nastolatek palacych na ulicy/ i widzi sie ich wszedzie,
        moj syn powiedzial mi pare dni temu w centrum miasta :"popatrz mamo wszyscy
        pala tylko ty jestes taka fajna i nie palisz, ale nie patrz na nich bo ci sie
        przypomni i znowu zapalisz" jak tu na nich nie patrzec skoro sa wszedzie


        • Gość: facio Re: jedna noga tu druga tam IP: *.dip.t-dialin.net 09.06.03, 17:50
          Mowie o krajach niemieckojezycznych: Niemcy, Austria, Szwajcaria, ale nawet w
          Belgii czy Holandii, Wloszech (tych rozwinietych), palaczy na ulicach w
          porownaniu do Polski czy Chorwacji jest duzo, duzo mniej. We Francji bylem
          jedynie kilka dni w Paryzu, trudno mi cos powiedziec o nich wiecej.
          Nie widze powodu, zebym mial z wyrozumieniem podchodzic do palaczy, jesli oni
          mnie nie szanuja. Palcie sobie ile wlezie, ale dlaczego ja mam tym oddychac ?
          Irytujace jest to zwlaszcza na plazach, lesie i innych miejscach
          rekreacyjnych, gdzie czlowiek chce pooddychac swiezym powietrzem. Swego czasu
          w Chorwacji na wczasach, mialem taka zmore. Wychodzila sobie rano na sasiedni
          balkon (gdzies kolo 6 rano) i dawala czadu przez pol godziny. Zamiast oddychac
          morska bryza, wdychalem dym. I mam byc w takim momencie wyrozumialy ???!!!
          facio
    • kasia.lomanczyk Re: Palacze pod moim oknem 08.06.03, 21:37
      Niestety, dym z papierosa palonego pod klatką czuć mocno w mieszkaniu
      znajdującym się powyżej.
      A tak w ogóle to palenie w miejscach publicznych jest zakazane, przynajmniej w
      moim mieście. U mnie sąsiedzi z mojego piętra palą na klatce schodowej, co też
      mnie trochę wkurza, bo smród niestety unosi się długo.
    • kasia.lomanczyk Re: Palacze pod moim oknem 08.06.03, 21:50
      Starożytną metodą: lej smołą, a potem obsypuj pierzem ;)
      A tak na poważnie, to może faktycznie dobrym pomysłem byłoby to "przesadzenie"
      z podlewaniem kwiatków...
      Moja mamusia kiedyś zupełnie przypadkiem załatwiła takiego uciążliwego sąsiada
      przy pomocy wody. Mieliśmy sąsiadów piętro nad nami (my na 1-szym piętrze, okno
      nad wejściem na klatkę schodową), którzy urządzali często suto zakrapiane
      imprezki. (Palenie pod klatką też było w normie, a u nas w domu z tego powodu
      był smród.) Podczas jednej z takich imprezek ktoś wyrzygał się przez okno (sic!)
      i niestety część tego trafiła na nasz parapet. Moja mama postanowiła
      zobaczywszy to postanowiła spłukać parapet wodą. Poszła napełnić butelkę, a w
      międzyczasie któryś z imprezowiczów udał sie pod klatkę schodową, by tam
      właśnie dokonać powtórnego rzucenia pawika, a moja mamuśka, nie wiedząc o tym,
      rozpoczęła polewanie parapetu. ;) Usłyszeliśmy tylko "K...wa mać!" - ale sąsiad
      wyniósł się rzygać kawałek dalej. ;)
      • Gość: bb Re: Palacze pod moim oknem IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 09.06.03, 17:16
        Kiedyś pracowałem m jednym pomieszczeniu z trzema kolegami, z których każdy
        palił. Nie pomogło tłumaczenie że dym może komuś przeszkadzać i że śmierdzi.
        Postanowiłem więc postarać się o inny zapach. Kupiłem dezodorant do powietrza
        i za każdym razem, jak ktoś wyciągał papierosa, ja psikałem mu zapachem lasu
        bez mała w twarz, tłumacząc, że właśnie nabawiłem się takiego nałogu i raczej
        nie powinien on nikomu przeszkadzać. Na początku ich to bawiło, ale widząc
        moją nieugiętą postawę, po kilku dniach zaczęli wychodzić z papieroskiem na
        zewnątrz.
    • Gość: facio Re:Troche z innej beczki IP: *.dip.t-dialin.net 09.06.03, 17:58
      Przypomnial mi sie sposob, ktory moze pomoc.
      Swego czasu mieszkalem w bloku, ktory mial balkony przejsciowe, tzn idac takim
      balkonem mozna bylo dostac sie do kilkunastu mieszkan.
      Pomijajac, ze byl to kretynski wynalazek (ale zastrzegam, ze pochodzil z lat
      30-tych XX wieku), niektorzy ludzie majacy psy, "wyprowadzali" je tak,ze szly
      one na balkon. Co dalej robily, malo ich interesowalo. Mogly zejsc na dol ,
      tam sie zalatwic i wrocic.Jeden pies natomiast, z upodobaniem walil kupy i
      siusiu na balkonie, a wlasciciele mowili, ze to niech ich pies i w ogole
      skandal.
      Poniewaz psa namierzylismy kilka razy, dla nas watpliwosci nie bylo. Wreszcie
      miarka sie przebrala. Po ktorejs kupie na wysokosci moich drzwi, wzialem ten
      prezent w papier i walnalem prosto na drzwi wlasciciela pieska. POMOGLO !!!
      Nie wiedzial kto to zrobil, ale zrozumial. Moze wiec takie pety pozbierac i
      sprezentowac upierdliwemu palaczowi.
      facio
    • Gość: niepalący Re: Palacze pod moim oknem IP: *.konopiska.pl / 192.168.12.* 25.06.03, 09:55
      Ja mam jeszcze lepiej. Mam nieszczęście mieć okna nad sklepem spożywczym
      (wszystkie okna) w którym od 5-tej rano czekają pijaczki aż pani sklepowa
      otworzy i zacznie sprzedawać piwko. A później do 18-tej stoją, piją piwko, palą
      papierochy (dym jako idzie do góry, czytaj do moich okien) siusiają w
      najbliższej klatce, mojej, i przeklinają lub w najlepszym razie cały dzień
      gadają. Nie mogę nawet zwrócić uwagi bo mi wybiją okna. Gdzie jest
      administracja? policja? straż miejska? Zajmuje się "ważniejszymi" sprawami...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka