alexanderson
30.10.06, 19:21
1. Skąd biorą się takie zachowania, jak chłopców, którzy skrzywdzili Anię?
Pomijam tu celowo kwestie osobowościowe, braki w wychowaniu, problemy domowe,
bo chodzi mi o pewien dodatkowy aspekt (nie tłumaczy on wszystkiego, ale czy
nie ma w nim czegoś?). Czy w naszej kulturze nie ma swego rodzaju
przyzwolenia na agresję, przemoc, upokarzanie innych? Odpowiedzmy sobie
szczerze: kto z nas nie wypowiadał się z pogardą o klasowym kujonie? Albo:
kto się nie naśmiewał z fajtłapy na WF-ie? Albo: kto nie słyszał, jak już
mali chłopcy, gdy chcą komuś dokuczyć, odciąć się w kłótni słowem, krzyczą:
ty pedale! Któż z nas nie zawinił tego rodzaju grzechów – byłem całe lata
kujonem i fajtłapą, przypięto mi na trwałe etykietkę "pedała", a i ja nie mam
w tej kwestii czystego sumienia. Powiecie: to tylko słowa. Ale z tych właśnie
słów wyrastają pewne zachowania. Słowami też można zgwałcić. A w Polsce
szczególnie umiemy piętnować każdego, kto się różni od nas, kogo uznajemy za
gorszego lub lepszego. Choćby to był bandyta, dla którego domagamy się kary
śmierci.
2. Dlaczego dowiedzieliśmy się o zdarzeniu, jakie miało miejsce w klasie Ani?
Bo Ania się powiesiła. Ani ona, ani świadkowie zdarzenia nie umieli się
zwrócić do nikogo o pomoc albo złożyć doniesienia o tym, co widzieli. I
teraz: czy naszego społeczeństwa nie toczy jakaś choroba powszechnej zmowy
milczenia? Nie odwracamy się, gdy w tramwaju grupa podchmielonych wyrostków
zaczepia kobietę? Nie zwiększamy głośności w telewizorze, gdy słychać, jak za
ścianą sąsiad katuje żonę? Nie milczymy, gdy syn komendanta policji szaleje
na motorze w centrum miasta? Mamy coś przeciw, gdy wujek po imieninach siada
po paru kieliszkach za kółko? Czy, nic nie robiąc, nie jesteśmy współwinni
tysięcy tragedii, jakie się zdarzają każdego dnia? "Do zwycięstwa zła
wystarczy bezczynność dobrych ludzi" (Edmund Burke).
Te uwagi oczywiście nie wyjaśniają wszystkiego, co zdarzyło się w Gdańsku.
Nie to było moim zamiarem. Ale chciałem zwrócić uwagę na pewien aspekt: nie
szukajmy łatwych i szybkich rozwiązań, które mają rzekomo błyskawicznie
rozwiązać problem (jak zamknięte szkoły dla trudnej młodzieży, choć złe czyny
karać należy). Bo problem jest w nas wszystkich.
Reagujmy na zło i rozmawiajmy ze swoimi dziećmi. Rozmawiajmy ze sobą.