hymen 06.12.06, 10:39 Temat: Jakim prawom podlega molestowanie mężczyzn przez homoseksualistów. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hymen Na cenzurę oczywiście. 06.12.06, 11:00 A z pomyślunkiem u Ciebie nietęgo. Dlaczego mnie musiał jakiś poseł to zrobić? Tylko wtedy temat dla Ciebie ineresujący byłby? Odpowiedz Link Zgłoś
buffalo_bill Ale naprawdę, nie masz sie czego wstydzić 06.12.06, 11:05 Jeżeli ubiegałeś się o stanowisko dyrektora biura u Łyżwińskiego, to wyznaj to śmiało. Na FK są ludzie tolerancyjni - nikt nie będzie robił głupich uwag. Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Ale naprawdę, nie masz sie czego wstydzić 06.12.06, 11:08 buffalo_bill napisał: > Jeżeli ubiegałeś się o stanowisko dyrektora biura u Łyżwińskiego, to wyznaj > to śmiało. Na FK są ludzie tolerancyjni - nikt nie będzie robił głupich > uwag. Prezentujesz poziom adekwatny do tego biura. A co do uwag, same głupie poczyniłeś, więc coś nie tak tu jest. Odpowiedz Link Zgłoś
buffalo_bill Ok rozumiem. To musiało być traumatyczne przeżycie 06.12.06, 11:16 I nic dziwnego, że nie chcesz o tym mówić. Tylko po co od razu taka złość? Odpowiedz Link Zgłoś
hymen [...] 06.12.06, 11:23 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
hymen No i proszę, cenzura zadziałała ;))) 06.12.06, 12:44 Bufallo, napiszę inaczej, mam cię za pedała, bo charakterystyczną ich cechą jest obarczanie innych swoimi problemami. Dokładnie tak jak Ty to robisz. Odpowiedz Link Zgłoś
tomas_torquemada Re: niestety, cenzura jest tutaj za gejami ! :( 06.12.06, 14:16 Ciekawe jakiej orientacji byli PRLowscy cenzorzy :P Odpowiedz Link Zgłoś
gauche Jakiś sprośny poseł? z PO, czy z SLD ??? 06.12.06, 13:00 bo to najwieksi obroncy homosiów. Odpowiedz Link Zgłoś
buffalo_bill Jarek Kaczyński też nie babiarz. Nie? :-))) 06.12.06, 13:08 Ziobro, Bielan, Kamiński,... itd. Jakoś w PiS sami "kawalerowie", których nikt nigdy nie widział z kobietą. Hmm... ciekawa sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
tomas_torquemada Re: Jarek Kaczyński też nie babiarz. Nie? :-))) 06.12.06, 14:20 Tylko oni ich nie bronia.. Odpowiedz Link Zgłoś
ross128 Re: Test na canzurę. 06.12.06, 11:03 hymen napisał: > Temat: Jakim prawom podlega molestowanie mężczyzn przez homoseksualistów. Dokładnie takim samym jakie obowiązuja cała resztę społeczeństwa. No, chyba ze ostatnio staliśmy się państwem na wskroś postępowym i uchwalono jakiś osobny KK dla homosoeksualistów... :) Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Test na canzurę. 06.12.06, 11:07 ross128 napisał: > hymen napisał: > > > Temat: Jakim prawom podlega molestowanie mężczyzn przez homoseksualistów. > > Dokładnie takim samym jakie obowiązuja cała resztę społeczeństwa. No, chyba ze > ostatnio staliśmy się państwem na wskroś postępowym i uchwalono jakiś osobny KK > > dla homosoeksualistów... :) Nieprawda. Podałem przykład sytuacji, w której zarówno obyczajowo jak i w praktyce prawnej obie sytuacje będą różnie odbierane. Tyle, że wątki usuwano. Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Obowiązują te same przepisy 06.12.06, 11:11 Zgoda. Jednak odbiór społeczny jest odmienny. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 11:13 skoro chodzi ci o odbiór społeczny? Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 11:21 rydzyk_fizyk napisał: > skoro chodzi ci o odbiór społeczny? > Tu musiałbym przywołać przykład, którym się posłużyłem. Jest tak, że w normalnych stosunkach męsko damskich w takich przypadkach są dwa rozwiązania, kobieta daje w mordę facetowi, bądź podaje go do sądu. W przypadku przystawiania się homoseksualisty danie mu w mordę jest odbierane jak pobicie geja i może to skutkować odpowiednią praktyką prawną. Zgłoszenie do sądu też wydaje się sprawą wątpliwą. I jeszcze jedno, sformułowanie jakim prawom podlega nie oznacza, że chodzi wyłącznie o kodyfikację prawną. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 11:29 Uderzenie napastnika też się niczym nie różni od strony prawnej w zależności od jego płci. Nie wspomninając o tym że nie ma obowiązku bicia napastnika. Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 11:52 rydzyk_fizyk napisał: > Uderzenie napastnika też się niczym nie różni od strony prawnej w zależności od > > jego płci. I tu się bardzo mylisz. Nie ma różnicy w kodyfikacji jest natomiast różnica w ocenie prawnej czynu. Z nieco innej półki przykład, dlaczego w sytuacji, gdy maltretowana kobieta przez męża czy konkubetnta broniąc się zabija go nie stosuje się zapisów o obronie koniecznej? > > Nie wspomninając o tym że nie ma obowiązku bicia napastnika. Nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 11:58 > I tu się bardzo mylisz. Nie ma różnicy w kodyfikacji jest natomiast różnica w > ocenie prawnej czynu. Z nieco innej półki przykład, dlaczego w sytuacji, gdy > maltretowana kobieta przez męża czy konkubetnta broniąc się zabija go nie > stosuje się zapisów o obronie koniecznej? Co do pierwszej części to nie nadążam za twoim wywodem. W każdym razie przy naruszalności nietykalności cielesnej czy też czymś więcej orientacja seksualna pokrzywdzonego nie ma w polskim prawie znaczenia. Stosowanie zapisów o obronie koniecznej zależy od okoliczności czynu - dotyczy to tylko obrony przed bezpośrednim zamachem a nie, jak rozumiem twój przykład, reakcji na maltretowanie w przeszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 12:08 rydzyk_fizyk napisał: > > I tu się bardzo mylisz. Nie ma różnicy w kodyfikacji jest natomiast różni > ca w > > ocenie prawnej czynu. Z nieco innej półki przykład, dlaczego w sytuacji, > gdy > > maltretowana kobieta przez męża czy konkubetnta broniąc się zabija go nie > > > stosuje się zapisów o obronie koniecznej? > > Co do pierwszej części to nie nadążam za twoim wywodem. W każdym razie przy > naruszalności nietykalności cielesnej czy też czymś więcej orientacja seksualna > > pokrzywdzonego nie ma w polskim prawie znaczenia. Jeśli kobieta broniąc się przed molestowaniem uderzy mężczyznę, żaden prawnik nie podejmie się oskarżenia jej o pobicie, jeśli zaś mężczyzna broniąc się przed molestowaniem uderzy homoseksualistę, może obawiać się, że zostanie postawiony w stan oskarżenia o pobicie. Jaśniej się nie da. > > Stosowanie zapisów o obronie koniecznej zależy od okoliczności czynu - dotyczy > to tylko obrony przed bezpośrednim zamachem a nie, jak rozumiem twój przykład, > reakcji na maltretowanie w przeszłości. Nie znam precedensu, w którym w takich sprawach kobieta była zwolniona z odpowiedzialności z tytułu obrony koniecznej, choć z opisów tych spraw to oprócz zabicia faceta, gdy on śpi najczęściej zdarza się to w sytuacji kolejnej agresji i jest reakcją na bezpośredni atak. Wyjaśniając co łączy te dwie sprawy, ano to, że brane są tu pod uwagę relacje między płciami. Gdyby podczas jakiejś awantury mężczyzna broniąc się przed pobiciem zabił agresora, miałby szansę na uniewinnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 12:18 Są brane pod uwagę okoliczności danego czynu. Nie wiem skąd bierzesz pogląd o faktycznej dyskryminacji kobiet w tym zakresie. Albo była obrona konieczna albo jej nie było. Prawo musi gdzieś postawić granicę. W Polsce prawo nie opiera się na precedensach ale sądy w sprawach o jakich piszesz powinny badać znęcanie się sprawcy dla oceny niebezpieczeństwa - tak w wyroku sądu apelacyjnego sprzed 2 lat. PS. Odnoszę wrażenie że odbiegamy od tematu w coraz to bardziej wydumane przypadki bo nie chcą ci przypasować do układanki. Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 12:38 Brak precedensu w tym przypadku nie oznaczało, że prawo polskie opiera się na precedensach a to, że mimo wielu zdarzeń, które w innych sytuacjach kwalifikowałyby się na obronę konieczną w sytuacji awantur rodzinnych nigdy nie są do niej zaliczane. Wydumane przypadki wynikają z tego, ze weszliśmy wyłącznie w prawny kontekst tematu. Ponieważ zdarzeń tego typu nie ma jeszcze zbyt wiele, dochodzi do wymyślania zdarzeń hipotetycznych. Nie są przedmiotem rozważań najprawdopodobniej z kilku przyczyn. Ja wskazałem na jedną, prawdopodobieństwo zakwalifikowania zdarzenia jako pobicie napastującego. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 12:48 hymen napisał: > Brak precedensu w tym przypadku nie oznaczało, że prawo polskie opiera się na > precedensach a to, że mimo wielu zdarzeń, które w innych sytuacjach > kwalifikowałyby się na obronę konieczną w sytuacji awantur rodzinnych nigdy nie > > są do niej zaliczane Jeśli nie spełniają warunków obrony koniecznej to co w tym dziwnego? Prawo, szczególnie karne, to nie konstrukcja z gumy jak się niektórym wydaje. "Ja wskazałem na jedną, prawdopodobieństwo zakwalifikowania zdarzenia jako pobicie napastującego" I co dziwnego w takiej kwalifikacji? Jak dam w mordę kobiecie, która zacznie mnie molestować to przecież też nie będzie obrona konieczna. Znasz w ogóle warunki obrony koniecznej? Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 12:57 rydzyk_fizyk napisał: > Jeśli nie spełniają warunków obrony koniecznej to co w tym dziwnego? Prawo, > szczególnie karne, to nie konstrukcja z gumy jak się niektórym wydaje. Masło maślane. Ja Ci piszę o sytuacjach, które spełniają, a Ty, że nic w tym dziwnego, że nie spełniają. Tak naprawdę, to zaczynają pojawiać się takie rozwiązania. To tylko oznacza, że powoli będzie sie zmieniać podejście do tego akurat problemu. > > > "Ja wskazałem na jedną, > prawdopodobieństwo zakwalifikowania zdarzenia jako pobicie napastującego" > > I co dziwnego w takiej kwalifikacji? Jak dam w mordę kobiecie, która zacznie > mnie molestować to przecież też nie będzie obrona konieczna. > > Znasz w ogóle warunki obrony koniecznej? Znam. Danie w mordę kobiecie jest pewnym potocznym opisem sytuacji. Czy danie w mordę molestującemu mężczyźnie, podobnie nie ma szans na zakwalifikowanie jako obrony? Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 13:03 > Masło maślane. Ja Ci piszę o sytuacjach, które spełniają, a Ty, że nic w tym > dziwnego, że nie spełniają. Tak naprawdę, to zaczynają pojawiać się takie > rozwiązania. To tylko oznacza, że powoli będzie sie zmieniać podejście do tego > akurat problemu. Poczytaj przepisy, może ci się coś rozjaśni. Szczególnie że zamierzałeś dowieść tezy o różnym traktowaniu mężczyzn i kobiet. Powodzenia. Art. 25 kk § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. § 2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. § 3. Sąd odstępuje od wymierzenia kary, jeżeli przekroczenie granic obrony koniecznej było wynikiem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu. "Znam. Danie w mordę kobiecie jest pewnym potocznym opisem sytuacji. Czy danie w mordę molestującemu mężczyźnie, podobnie nie ma szans na zakwalifikowanie jako obrony?" Są różne rodzaje molestowania od słownego poczynając. I w większości przypadków (praktycznie zawsze jeśli chodzi jedynie o molestowanie) bicie w morde nie będzie uznane za obronę konieczną. Odpowiedz Link Zgłoś
moroux Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 11:50 Kurcze, a jakby Cię napastowała kobieta, też byś jej dał w morde? Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 11:54 moroux napisał: > Kurcze, a jakby Cię napastowała kobieta, też byś jej dał w morde? Raczej nie. Jednak w sytucji krytycznej mógłbym ją odepchnąć ze skutkiem dość opłakanym dla niej. No, ale czy homoseksualistę mam traktować jak kobietę? Odpowiedz Link Zgłoś
moroux Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 12:01 Nie wiem ;-) Ale jakbyś odepchnął kobietę ze skutkiem dość opłakanym to również mógłbyś spotkać się z odwetem na drodze prawnej. Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Po co więc piszesz o prawie 06.12.06, 12:11 moroux napisał: > Nie wiem ;-) Jak to nie wiesz, skoro mi to wręcz nakazujesz ;)) > > Ale jakbyś odepchnął kobietę ze skutkiem dość opłakanym to również mógłbyś > spotkać się z odwetem na drodze prawnej. Mógłbym, zwłaszcza, gdyby sędzią była kobieta ;) Odpowiedz Link Zgłoś