Dodaj do ulubionych

sex, spowiedz, Bog- dylemat

11.12.06, 19:59
Tak sie zastanawiam co oznacza według księży katolickich abstynencja sexualna
przed ślubem. Czy to oznacza , że nie wolno po prostu robić wszystkiego czy
tylko nie wolno doprowadzic do "momentu kulminacyjnego"? Pytam powaznie. Sama
jestem osobą wierzącą, często się modlę, staram się być dobrym człowiekiem.
Od 1,5 roku jestem w stałym związku. No i stało się;) Kochamy się bardzo i
chcemy być z sobą. Niestety nie możemy jeszcze wziąźć ślubu z przyczyn czysto
materialnych. Gdyby jednak zdarzyła się "wpadka", nie robiłabym z tego
tragedii- kochamy się bardzo i dziecko będzie wynikiem tej miłości i będziemy
je bardzo kochać, nawet jeśli przyjdzie na świat niespdoziewanie. Odkąd
jednak uprawiam sex z moim chłopakiem, nie mogę przystępowac do komunii. Bo
przecież kościół jasno zabrania sexu przed ślubem. Trudno iść do spowiedzi i
obiecywać księdzu, że więcej się tego nie zrobi.. To czysta hipokryzja... Nie
ma sensu spowiadać się z czegoś, czego się nie załuje.. Zastanawiałam się
jednak nad abstynencją.. po raz kolejny.. Może to brzmi śmiesznie... Ale źle
się czuję, nie mogąc przystąpić do komunii, do spowiedzi... Bo nie mogę- mam
kłamać , że więcej się to nie powtorzy i że tego załuję???? Czy zatem
robienie "loda" i tego typu rzeczy też jest grzechem? Co oznacza "abstynencja
sexualna przed ślubem"???? Przecież sex oralny też jest daleko posuniętym
krokiem... I czy to też Koscioł uważa za grzech? Jak jest z wami? Czy są
osoby, które wierzą w Boga, chodza regularnie do kościoła, a jednoczesnie
maja ten krok za sobą? Z pewnoscia jest takich wielu..:P Jak sobie z tym
radzicie??? (To nie jest prowokacja, prosze o powazne odpowiedzi, z góry
dziekuje:) A- i czy sa takie, które są ze sobą ponad rok i "czekaja"?? Co
zatem robia zamiast tego?:) dzieki
Obserwuj wątek
    • Gość: nieksiądz Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.icpnet.pl 11.12.06, 20:14
      wykładnia kościoła jest prosta - albo rybki albo akwarium - grzech śmiertelny
      czyli taki który, powoduje utratę Łaski Uświęcającej to świadome i dobrowolne
      sprzeciwienie się Panu Bogu w ważnej materii. Każda forma sexu - także oralny
      jest grzechem śmiertelnym - jeśli masz problemy z tym co jest a co nie jest
      grzechem śmiertelnym zapytaj księdza, grzechem śmiertelnym jest każde złamanie
      każdego z 10 przykazań Dekalogu. Masz wybór albo możliwość przystępowania do
      sakramentów albo życie w grzechu, zawsze też masz możliwość poprawy w postaci
      spowiednika i kratek konfesjonału musisz tylko szczerze i prawdziwie chcieć się
      poprawić oraz szczerze wyrazić żal za grzechy mając postanowienie żeby więcej
      tych grzechów nie popełnić. Jeśli ty kochasz swojego chłopaka to powinnaś umieć
      w imię miłości do niego umieć mu odmawiać, jeśli jesteś katoliczką powinnaś mieć
      odwagę pokazywać innym (również twojemu chłopakowi) to co jest dobre,
      powinniście uczyć się żyć dobrem, czystą miłością - jeśli on cię kocha też
      powinien umieć żyć w czystości. PS odpowiedz sobie sama na pytanie czy miłość
      grzeszna jest miłością szczerą i prawdziwą????
    • Gość: szkoda słów Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.icpnet.pl 11.12.06, 20:16
      miłość to nie tylko sex - jeśli miłość sprowadzasz tylko do seksu to żal mi ciebie
    • Gość: kochamsex Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.icpnet.pl 11.12.06, 20:18
      laska trzeba było myśleć PRZED a nie PO fakcie - skoro to zrobiłaś i było ci
      dobrze to już jest musztarda po obiedzie i nie czas żałować róż gdy płoną lasy.
      czasu nie cofniesz używaj życia pókiś młoda bzykanie jeszcze nikomu krzywdy nie
      wyrządziło
      • karbat Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 11.12.06, 20:37
        tylko dla katolikow ,

        ksiadz robi z doroslych ludzi kaleki umyslowe .
        Mysla za doroslych ludzi ,mowia im co dobre a co zle ,
        traktuja doroslych jak dzieci ,smarkaczy .
        • Gość: coccolina Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 21:02
          nie sprowadzam naszego zwiazku tylko do sexu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (
          odpowiedz na jeden z postow). Gdyby tak było, nie mialabym zadnych wyrzutow
          sumienia!!!!!! Zreszta, co tu duzo mowic, to, ze ktos zdecydowal sie na zycie
          seksualne z kims, nie oznacza, ze to jedyna i najwazniejsza rzecz, ktora ich
          laczy. To mnie zal osob, ktore maja taki sposob myslenia.
          • edico Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 16.12.06, 21:02
            Co by na ten temat nie mówić, urzędnicy kościelni sprowadzają sex i mamonę do
            priorytetowych problemów w Kościele.
            • marcin_rz Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 21.12.06, 11:20
              Prosta rada - żyj zgodnie ze swoim sumieniem, nie robiąc nikomu krzywdy. Nie wierzę, że kiedyś będziesz sądzona przed Bogiem za to że spałaś z chłopakiem i co wtedy z nim robiłaś - Boga (kimkolwiek jest, jeśli jest) takie pieroły nie obchodzą. Liczy się to że kochasz swojego chłopaka, a on ciebie i wzajemnie dajecie sobie przyjemność, a co za tym idzie wzmacniacie wzajemne uczucia. W żadnym przykazanu od Boga nie ma mowy o jakiejkolwiek koncepcji/antykoncepcji, kalendarzykach i innych pierdołach, nie mowy o technikach sexualnych i o sexie przed ślubem. Jest tylko szóste przykazanie, ale dotyczy ono tylko sexu z kimś innym niż stały (własny: mąż, żona) partner (cudzo - łóż). Reszta to tylko dogmaty kościoła wymyślone na potrzeby chwili i utrzymania "owieczek" przy sobie. Wiele obecnych dogmatów zostało wymyślone w kościele w czasach średniowiecza i do dzisiaj one funkcjonują. Jak wiemy z histori wiele dogmatów które uważamy za niezmienne, które utarły się w tradycji zostało zniesionych, jak spożywanie mięsa w wigilię - już można!!!! Jak wiadomo kościół jest tworzony i zarządzany przez ludzi, ludzie są omylni, a jego dawna idea z przed 2000 lat dawno zaginęła. Poczytajcie sobie biblię, najlepiej rozdział o spaleniu Sodomy i Gomory i ucieczce Lota z córami - to dopiero są perwersje.
              • qqruq9 celibat 21.12.06, 22:19
                Jakiś czas temu, mnich-skryba , który przepisywał od wielu lat święte księgi
                nagle zaczął strasznie rozpaczać.
                -Co się stało-spytał jego przełożony
                -Pomyliłem się! - odpowiedział mnich
                -No to spróbuj poprawić.
                -Za późno! We wszystkich egzemplarzach jest błąd.Cały czas pisałem "...żyj w
                celibacie..." a teraz zobaczyłem,że w oryginale jest "...żyj w celi bracie...":)
                Jak się nazywał ten mnich i kiedy to było to pewnie wie edico, jest w tym dobry.

    • gepe Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 11.12.06, 22:36
      Seks to potężna siła i skoro już tego spróbowaliście, to będzie trudno. Ale
      jeśli Ci z tym źle, to działaj. To się da zrobić.
      Ja bym zaczął od rozmowy z partnerem, bo bez jego zrozumienia nie będzie szans,
      a jeśli zrozumie, to pomoże. Wspólne działanie daje większą szansę na powodzenie.
      Wyznaczcie sobie realny termin ślubu, łatwiej dotrzymać obietnicy, kiedy na
      horyzoncie widać metę, niż do bliżej nieokreślonej przyszłości. Właściwie,
      dlaczego się nie pobraliście? Ile pieniędzy potrzeba na ślub? Jeśli jesteście
      gotowi przyjąć ewentualne potomstwo, to ślub też nie powinien być wielkim
      problemem finansowym (co innego wesele).
      Z kapłanem można pogadać jak najbardziej, ale z tym ostrożnie bym radził, bo nie
      wiadomo, na kogo się trafi. Ale warto poszukać, rozsądny ksiądz (są tacy wbrew
      pozorom) może wiele wytłumaczyć, rozwiać jakieś wątpliwości, poprowadzić,
      solidnie przygotować do sakramentu pokuty.
      Modlitwa. Bez tego nie zrobisz nic. Serio.

      powodzenia; pozdrawiam - gepe
      • nancy08 Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 11.12.06, 22:51
        WG. Kościoła lepszy jest seks z przymusu, pozbawiony czułości, wykonywany
        mechanicznie, koniecznie produkujacy jak największą ilosć niechcianych dzieci
        PO ŚLUBIE, niż ciepły seks dwojga kochających sie ludzi, których łączy wielka
        więź emocjonalna i wspólne plany PRZED ŚLUBEM. Taka jest prawda :( Jeśli masz
        wątpliwości dotyczące wiary, odpowiedzi szukaj w Biblii, a nie w zacofanych
        naukach księży. Poczytaj literature NIEZALEŻNYCH badaczy Pisma Świętego, a
        zdziwisz sie, jak przez wieki Kościół potrafił skrzywić nauki Jezusa :(
    • raveness1 Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 11.12.06, 22:46
      Zastanow sie nad sensem swojej wypowiedzi.
      Prowokacja? Czemu nie? Chyba nie masz innych intelektualnych zajec... to tylko
      wspolczuc.
      • Gość: coccolina Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 21:21
        dzieki za Wasze opinie.. czasem dobrze jest wyłuchać co na dany temat myślą
        inni... Denerwuja mnie jednak wypowiedzi typu : "tylko Ci wspołczuc.. nie masz
        innych intelektualnych zajeć"... Czy moja wypowiedź była wypowiedzia pustej
        dziewuchy ze wsi,która nie widzi sensu w niczym poza sexem? Z pewnością NIE.
        Zapewniam tego, kto to napisał, ze intelektualne zajecia też mam. To raczej
        hipokryzja ze strony innych, którzy głoszą, że "prawdziwy zwiazek opiera się
        tylko i wyłącznie na miłości duchowej". Ok. Tak jest. Miłośc to przede
        wszytskim bliskość drugiego człowieka w każdej sytuacji życiowej, w troskach i
        radości, to przede wszystkim związek dwojga przyjaciół, którzy nie potarfią bez
        siebie żyć, uwielbiaja ze sobą rozmawiać, mogą na siebie liczyć w każdej
        sytuacji. Ale NIE OSZUKUJMY SIĘ. Nie znam nikogo, kto - jeśli te czynniki wyżej
        wymienione zaznał już w związku z drugą osobą- w czterech ścianach, w sypialni
        myśli tylko o Bogu, o tym, jaki ten ich związek jest piękny, bo taki "czysty,
        nieskalany". Miłość pociąga tez za sobą konsekwencje bliskości fizycznej. I
        błagam, jeśli ktoś, kto pisze mi, że to bzdura i gadanina nadętych, pustych
        dziewczynek , jest po prostu hipokrytą i okłamuje sam siebie.
        A tak na marginesie- już z Nim o tym rozmawiałam:) Niezaleznie jaka decyzje
        podejmę On będzie mnie w niej wspierał.. I dzięki temu jest mi o wiele
        łatwiej.. Czuje się o wiele lepiej.,,;)
        Mam tylko nadzieje, że uda mi się znaleźć dobrego spowiednika.. Który nie
        wyzwie mnie od "kobiet bez żadnych wartości morlanych" i tego typu rzeczy, a
        który porozmawia, postara się zrozumieć..
        Ehmmm a swoją drogą.. Tak się jeszcze zastanawiam ( pewnie zwnou wielu z Was
        mnie "wyklnie" po tej wypowiedzi) ale z ta nauką kościoła a "TYMI RZECZAMI" to
        trochę takie błędne koło. Bo tak: przed ślubem nie wolno, kto to robi, żyje w
        grzechu. Po ślubie znow wolno, ale tylko w określonych dniach, porach, bo
        przecież o antykoncepcji nie ma mowy.. 90% kobiet ( w mieście- jak jest na wsi,
        nie wiem), ktore współzyją już po ślubie stosuje antykoncepcję. Zatem one też
        nie mają czystego sumienia i trudno obiecywać duchownemu, że zaprzestaja to
        robic, bo nauka kościoła tego zakazuje... Tak źle, i tak niedobrze...
        Jescze raz dziękuję. Niektóre wypowiedzi, szczegolnie te ostatnie, (choć to
        może brzmieć zabawnie:)naprawde mi pomogły..
    • Gość: jaija Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.12.06, 23:58
      Odnoszę wrażenie, że tylko dla księży seks przed ślubem jest grzechem (no i dla
      tych, którzy dali im się przekonać). Myślę, że Bogu chodzi raczej o to, żeby
      się kochać i szanować - a gdzie jest miłość, tam jest i seks. W tym momencie
      faktycznie - albo starasz się przestrzegać reguł kościelnych, które wszakże są
      wymyślone przez ludzi, wtedy nie sypiasz w ogóle z chłopakiem ani nie stosujesz
      żadnych "zamienników" aż do tego nieszczęsnego ślubu, o którym nic bliżej nie
      wiadomo, albo postąpisz zgodnie ze swoją wolą. Swoją drogą - dlaczego
      katolicyzm zrobił z seksu takiego demona?
    • Gość: Marek Seks przedmałzenski niestety oddala od koscioła... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.06, 01:10
      Tak jak ktos napisał: Wyznaczcie sobie realistyczna date slubu... i jezeli na przestrzeganiu koscielnych zasad bardziej Wam zalezy niz na cielesnej bliskosci, to starajcie sie do tego czasu wytrzymac.

      A co do strony moralnej: Nie wiem, moze herezje głosze, ale wydaje mi sie ze przykazanie 6 (nie cudzołóz) dotyczy w załozeniu zdradzania partnera albo seksu z kims kto zdradza partnera. Tylko kosciół sobie to zinterpretował szerzej. A moze mysle tak dlatego ze nie widze gdzie jest to "zło" w fakcie ze dwoje ludzi, którzy sie kochaja i chca zostac ze soba na całe zycie, nadaje swojej miłosci wymiar fizyczny.

      Cos pamietam z religii (ale to juz ponad pół zycia temu) o "malzenstwie naturalnym" - w warunkach gdzie slubu wziac nie mozna (powiedzmy, z dala od cywilizacji) ludzie tez łacza sie w pary i maja do tego prawo.... gdyby tutaj interpretacje mocno naciagnac (nie wiem w jakim stopniu jest dla Was niemozliwe wziac slub teraz), to moze dałoby sie cos z tego zrobic. W sumie sprowadza sie to do znalezienia spowiednika który gotów bedzie tak to "naciagnac" (nie wiem czy to mozliwe i czy trudne).
      • coccolina Re: Seks przedmałzenski niestety oddala od koscio 12.12.06, 21:27
        dzieki za Wasze opinie.. czasem dobrze jest wyłuchać co na dany temat myślą
        inni... Denerwuja mnie jednak wypowiedzi typu : "tylko Ci wspołczuc.. nie masz
        innych intelektualnych zajeć"... Czy moja wypowiedź była wypowiedzia pustej
        dziewuchy ze wsi,która nie widzi sensu w niczym poza sexem? Z pewnością NIE.
        Zapewniam tego, kto to napisał, ze intelektualne zajecia też mam. To raczej
        hipokryzja ze strony innych, którzy głoszą, że "prawdziwy zwiazek opiera się
        tylko i wyłącznie na miłości duchowej". Ok. Tak jest. Miłośc to przede
        wszytskim bliskość drugiego człowieka w każdej sytuacji życiowej, w troskach i
        radości, to przede wszystkim związek dwojga przyjaciół, którzy nie potarfią bez
        siebie żyć, uwielbiaja ze sobą rozmawiać, mogą na siebie liczyć w każdej
        sytuacji. Ale NIE OSZUKUJMY SIĘ. Nie znam nikogo, kto - jeśli te czynniki wyżej
        wymienione zaznał już w związku z drugą osobą- w czterech ścianach, w sypialni
        myśli tylko o Bogu, o tym, jaki ten ich związek jest piękny, bo taki "czysty,
        nieskalany". Miłość pociąga tez za sobą konsekwencje bliskości fizycznej. I
        błagam, jeśli ktoś, kto pisze mi, że to bzdura i gadanina nadętych, pustych
        dziewczynek , jest po prostu hipokrytą i okłamuje sam siebie.
        A tak na marginesie- już z Nim o tym rozmawiałam:) Niezaleznie jaka decyzje
        podejmę On będzie mnie w niej wspierał.. I dzięki temu jest mi o wiele
        łatwiej.. Czuje się o wiele lepiej.,,;)
        Mam tylko nadzieje, że uda mi się znaleźć dobrego spowiednika.. Który nie
        wyzwie mnie od "kobiet bez żadnych wartości morlanych" i tego typu rzeczy, a
        który porozmawia, postara się zrozumieć..
        Ehmmm a swoją drogą.. Tak się jeszcze zastanawiam ( pewnie zwnou wielu z Was
        mnie "wyklnie" po tej wypowiedzi) ale z ta nauką kościoła a "TYMI RZECZAMI" to
        trochę takie błędne koło. Bo tak: przed ślubem nie wolno, kto to robi, żyje w
        grzechu. Po ślubie znow wolno, ale tylko w określonych dniach, porach, bo
        przecież o antykoncepcji nie ma mowy.. 90% kobiet ( w mieście- jak jest na wsi,
        nie wiem), ktore współzyją już po ślubie stosuje antykoncepcję. Zatem one też
        nie mają czystego sumienia i trudno obiecywać duchownemu, że zaprzestaja to
        robic, bo nauka kościoła tego zakazuje... Tak źle, i tak niedobrze...
        Jescze raz dziękuję. Niektóre wypowiedzi, szczegolnie te ostatnie, (choć to
        może brzmieć zabawnie:)naprawde mi pomogły..
        • karbat Re: Seks przedmałzenski niestety oddala od koscio 13.12.06, 11:17
          ludzie uprawiali ,uprawiaja i beda uprawiac sex przed slubem

          ksieza przed slubami i po sie onanizuja tak bylo ,jest i bedzie
          z biegiem czasu niektorzy madrzeja "dojrzewa" , maja kochanki ,prostytutki
          • jazzybelle Re: Seks przedmałzenski niestety oddala od koscio 13.12.06, 11:55
            Coccolino, trudno mi się odnieść do Twojej sprawy jako do dylematu, ale skoro
            seks przedmałżeński wywołuje u Ciebie wyrzuty sumienia, to wytłumacz to sobie
            tak: właściwie Twój partner jest w jakimś sensie Twoim mężem. Możecie obiecać
            sobie nawzajem wierność i uczciwość i będzie to rodzaj ślubu.
            Przeanalizuj też historię kościoła katolickiego od czasów... no nie wiem, św.
            Piotra. Zastanów się nad księżmi. Czy to są ludzie, którzy mają prawo mieć
            władzę nad Twoim samopoczuciem?
            • qqruq9 Re: Seks przedmałzenski niestety oddala od koscio 21.12.06, 22:58
              jazzybelle napisała:

              > Zastanów się nad księżmi. Czy to są ludzie, którzy mają prawo mieć
              > władzę nad Twoim samopoczuciem?

              Tak nam Kościół wpaja od urodzenia,że sex jest nieczystą sprawą,że nawet po
              ślubie ludzie mają wyrzuty sumienia i zahamowania. Przez takie spłycanie całej
              wiedzy na temat sztuki kochania większości ludziom nie jest dane doświadczyć
              wszelkich pożytków płynących z sex-u.
    • mika74 Re: Do cocolina 13.12.06, 13:47
      Cocolino,jesli interesuje Cie zdanie Kościoła na temat wspólzycia przeslubnego
      to nie wiem czemu nie siegniesz do źrodel a szukasz odpowiedzi wsród ludzi
      spoza Koscioła,ktorzy tej kwestii,jak widze,nie rozumieją? Jesli szukasz
      odpowiedzi co na to Bóg, Biblia to czemu szukasz wsrod ludzi,ktorzy nigdy
      Biblii nawet nie otworzyli,a w Boga czesto nie wierza? Szukasz odpowiedzi na
      dylemat czy poklasku ,ze dobrze robisz jak robisz? Czego szukasz?Musisz sama
      sobie odpowiedziec.
      Jesli faktycznie chcesz wytlumaczenia czemu zdanie Kościoła, ktore jest jak
      najbardziej zgodne z tym co w tym temacie mówi Biblia i to od czasów Adama i
      Ewy ,az do czasów Apokalipsy to napisz do mnie na priva,chetnie pogadam troche
      ambitniej niz szukanie usprawiedliwien i pisanie wygodnych sloganów. I to bez
      moralizowania .Pozdrawiam
      mika74@gazeta.pl
      • Gość: jazzybelle Re: Do cocolina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 14:06
        Widocznie woli pytać w szerokim kręgu. Ludzie spoza kościoła niekoniecznie tej
        kwestii nie rozumieją. Może po prostu mają więcej przemyśleń. Często znają
        Biblię nie gorzej niż katolicy, bo ogólnie interesują się literaturą. Spowiedź
        wzięła się stąd, że Biblia radzi mówić innym o swoich grzechach. Tak jak
        większość rad biblijnych również i ta odwołuje się do zdrowego rozsądku:
        "wygadaj się, będzie ci lżej." Zauważ proszę, że kościół i Biblia to dwie różne
        sprawy.
        • mika74 Re: Do cocolina 13.12.06, 14:12
          Gość portalu: jazzybelle napisał(a):

          > Widocznie woli pytać w szerokim kręgu. Ludzie spoza kościoła niekoniecznie tej
          > kwestii nie rozumieją. Może po prostu mają więcej przemyśleń. Często znają
          > Biblię nie gorzej niż katolicy, bo ogólnie interesują się literaturą. Spowiedź
          > wzięła się stąd, że Biblia radzi mówić innym o swoich grzechach. Tak jak
          > większość rad biblijnych również i ta odwołuje się do zdrowego rozsądku:
          > "wygadaj się, będzie ci lżej." Zauważ proszę, że kościół i Biblia to dwie
          różne
          > sprawy.

          Moja droga.Biblia zostala spisana przez Kościół.
          I Biblia to nie tylko literatura, to Słowo Boga. Ci ,ktorzy te Słowo dobrze
          znają nie mają watpliwosci co Biblia mówi o małzenstwie i seksie pozamalzenskim.
          Nie pisze,ze ludzie spoza Kościoła nie maja przemyslen na temat Biblii,ale zeby
          miec te przemyslenia najpierw trzeba Biblie poznac,a po powyzszych
          wypowiedziach własciwie pełnych sloganów i niecheci do kosicoła ,ale bez żadnej
          konkretnej wiedzy tych przemyslen nie wiedze.
          Co do zas usprawiedliwiania się i jak to mówi psychologia "racjonalizowania"
          sobie niektorych spraw wole porozmawiac z sama zainteresowana jesli bedzie
          chętna.
          Pozdrawiam
          • Gość: jazzybelle Re: Do cocolina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 14:42
            Abstrahując od dylematu Coccoliny: który kościół spisał Biblię? Katolicki?
            Prawosławny? Ewangelicki?... A może ekumeniczny? O, tak chyba najlepiej.
            Widzę, że nie zjadłaś jeszcze owocu z drzewa poznania, jesteś więc
            błogosławioną przez kościół i księży dobrą i posłuszną owieczką. Ja niestety
            obżeram się tymi jabłkami i gruszkami, czasem jakaś pomarańczka się trafi. Cóż,
            głodny sytego nie zrozumie. To metafora dla dociekliwych.
            • Gość: jaija Jazzybelle, IP: *.elblag.dialog.net.pl 13.12.06, 15:50
              trafnie to ujęłaś ;)
            • mika74 Re: Do cocolina 14.12.06, 08:58
              Gość portalu: jazzybelle napisał(a):

              > Abstrahując od dylematu Coccoliny: który kościół spisał Biblię? Katolicki?
              > Prawosławny? Ewangelicki?... A może ekumeniczny?
              Tak, Biblie spisał Kościół katolicki. Kanon Pisma Sw. został zatwierdzony w IV
              wieku, o prawosławiu czy protestantyxmie nikt wtedy nie słyszał.
              Biblia prawoslawna czy ekumeniczna niczym praktycznie sie nie rózni,raczej
              róznią sie przekłady z języków.
              A co to jest "Kosciól ekumeniczny"?Pierwsze slysze

              O, tak chyba najlepiej.
              > Widzę, że nie zjadłaś jeszcze owocu z drzewa poznania, jesteś więc
              > błogosławioną przez kościół i księży dobrą i posłuszną owieczką.

              Czy kpina i i ronia to Twój jedyny argument?

              Ja niestety
              > obżeram się tymi jabłkami i gruszkami, czasem jakaś pomarańczka się trafi.
              Cóż,
              > głodny sytego nie zrozumie. To metafora dla dociekliwych.

              Wszyscy jestesmy głodni Boga. I dlatego potzrebna jest wpsólpraca i wspólne
              poszyukiwania wierzacych-po prostu Kościoł, na indywidualizm nie ma tu miejsca,
              podobnie jak i inych dziedzinach, gdzie sie czegos poszukuje i wspólnie
              zgłebia. Stad tez pytanie cocolina, szkoda,ze pozostaje w tym watku jak na
              razie bez odpowiedzi.
              • Gość: ja Re: Do cocolina IP: 195.245.213.* 14.12.06, 09:05
                Jak słusznie napisałaś-zatwierdził. A to nie to samo co spisał. A Stary
                Testament, który jak wiesz zapewne jest częścią Biblii też KK spisał ?
                • mika74 Re: Do cocolina 14.12.06, 09:35
                  Gość portalu: ja napisał(a):

                  > Jak słusznie napisałaś-zatwierdził. A to nie to samo co spisał. A Stary
                  > Testament, który jak wiesz zapewne jest częścią Biblii też KK spisał ?

                  Nie zatwierdził. SPISAŁ! naprawde myslisz,ze Biblie napisal "na kolanie" Pan
                  Jezus?
                  Stary Testament w tej wersji jaka mamy Kosciół tez spisał,choc wiekszosc
                  zaczerpniete jest w tradycji judaistycznej (apostołowie tez byli żydami,wiec to
                  ten sam nurt).Nie przypomne sobie kiedy został spisany Talmud ( przewazyla
                  wersja faryzejska ,bo było wiele wersji),ale to juz ten wiek.
                  • edico Re: Do cocolina 14.12.06, 22:51
                    Może wytłumaczysz mi bez zasłaniania się cudami, jak kościół mógł spisywać coś,
                    co spisane zostało, zanim zaczął ten kościół istnieć?
                    • mika74 Re: Do cocolina 15.12.06, 08:15
                      edico napisał:

                      > Może wytłumaczysz mi bez zasłaniania się cudami, jak kościół mógł spisywać
                      coś,
                      > co spisane zostało, zanim zaczął ten kościół istnieć?

                      Uwązasz,ze Biblia została spisana jeszcze przed powołaniem wspólnoty apostołow?
                      Wow!
                      • edico Re: Do cocolina 15.12.06, 21:00
                        Nie, nie uważam, że w swej obecnej konstrukcji spisana została przed
                        "powołaniem" (raczej określił bym to zwerbowaniem) tych apostołów. Natomiast
                        bezsprzecznym faktem jest to, że Biblia na dobrą sprawę jest na dobrą sprawę
                        niezbyt honorowym plagiatem wszystkiego tego, co powstało przed dostrzeżeniem
                        przez nich gwiazdy betlejemskiej.
                      • psmlody_pl Re: Do cocolina 19.12.06, 09:37
                        mika74 napisała:

                        > edico napisał:
                        >
                        > > Może wytłumaczysz mi bez zasłaniania się cudami, jak kościół mógł spisywa
                        > ć
                        > coś,
                        > > co spisane zostało, zanim zaczął ten kościół istnieć?
                        >
                        > Uwązasz,ze Biblia została spisana jeszcze przed powołaniem wspólnoty apostołow?
                        >
                        > Wow!

                        Witam
                        Pewne jej części na pewno :).
                        Mika74 piszesz cos o czym nie masz za bardzo pojecia lub zle cos zrozumialas
                        Talmud to nie jest Stary Testament, Talmud to komentarz do Tory( czyli 5
                        pierwszych księg Starego Testamentu). I została spisana okolo V w. p.n.e. w
                        jedną całość a powstała przed 1000 r. p. n. e.
                        Piszesz też że nie ma znaczenia tłumaczenie. cyt. "Biblia prawoslawna czy
                        ekumeniczna niczym praktycznie sie nie rózni,raczej".
                        Z tego wynika, że miałaś w swoich rękach tylko Biblię Tysiąclecia bo na niej
                        właśnie opiera sie Kosciół Katolicki. Spróbuj zdobyć i PRZECZYTAĆ Biblię Wujka i
                        Biblię wydaną przez Towarzystwo Biblijne. A później dopiero się wypowiadaj, że
                        się różni czy nie.

              • Gość: *** Re: Do cocolina IP: *.crowley.pl 14.12.06, 14:01
                >Wszyscy jestesmy głodni Boga.

                Z łaski swojej... pisz za siebie, dobrze? Równie obrazowo bowiem pisząc ja już Twojego boga zwymiotowałem i nie lubię jeść wymiocin.
              • Gość: katolik Re: Do cocolina IP: *.icpnet.pl 14.12.06, 17:46
                Biblii - tak Starego jak i Nowego Testamentu NIE SPISAŁ ŻADEN KOŚCIÓŁ gdyż tekst
                Biblii (Stary i Nowy Testament) jest Słowem Bożym - autorem Biblii jest sam Bóg.
                • Gość: *** Re: Do cocolina IP: *.crowley.pl 14.12.06, 18:58
                  A nie świstak ???
                • edico Re: Tu masz odpowiedź na dyrdymały 19.12.06, 20:18
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53772944&a=54034200
      • edico Re: Do mika74 14.12.06, 22:45
        A kiedy był ślub Józefa z Marią???
        • mika74 Re: Do mika74 15.12.06, 08:16
          edico napisał:

          > A kiedy był ślub Józefa z Marią???

          Chcesz konkretna date? Obawiam sie,ze żaden historyk Ci nie odpowie.
          • edico Re: Do mika74 15.12.06, 21:04
            Historyk może nie, ale religiant powinien znać nie tylko datę ślubu własnych
            Bogów ale także ich daty unicestwienia w życiu doczesnym. Może wytłumaczysz mi w
            takim razie cud wniebowstąpienia Marii, skoro grób z jej doczesnymi szczątkami
            mógł wcale nie tak dawno odwiedzić sam Benedykt XVI i najzwyczajniej olał.
            Doktryna nie mieści się w praktyce czy też praktyka w doktrynie?
    • vicky.p Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 13.12.06, 14:39
      Coccolina, Twoja historia przypomina mi moja sprzed paru lat. Nie skonczylo sie
      to dobrze dla naszego zwiazku. Serca nie oszukasz i jesli masz wyrzuty sumienia
      to nie bedziesz do konca spelniona w zwiazku. Sama mowisz, ze czujesz sie zle,
      niestety w religii nie ma kompromisow. Mozesz po swojemu interpretowac przepisy
      koscielne, ale siebie nie oszukasz.
      Mozesz mocno postanowic, ze "od jutra nie" i wierzyc, ze sie uda, ale zakazany
      owoc raz nagryzniety nadal jest kuszacy...

      Zeby Ci na sercu nic nie cizaylo, a zwiazek sie zdrowo rozwijal, podpowiem za
      innymi, zebyscie zabookowali date slubu. Nie sprowadzaj tego do kwestii
      materialnych, Wasza milosc nie moze byc przeciez mierzona zerami na koncie :)

      PS Moj 23-letni kuzyn niedawno sie ozenil z podobnego powodu. W rodzinie sie
      podsmiewano, bo wiekszosc z nich to katolicy, ale z typu "niedzielni". Chlopak
      jednak okreslil sie jasno, ze kocha dziewczyne i chce z nia spedzic reszte
      zycia. A poniewaz maja takie a nie inne zasady, postanowili sie pobrac. Jak dla
      mnie facet niezwykle dojrzaly i z jajami :)
      • karbat Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 14.12.06, 09:39
        mika74 napisała:

        > Tak, Biblie spisał Kościół katolicki. Kanon Pisma Sw. został zatwierdzony w
        IV wieku, o prawosławiu czy protestantyxmie nikt wtedy nie słyszał.

        Biblie spisal kosciol katolicki hehehe ,ksiunc tak mowil ???

        W IV w wybrano ,wybrane texty Zydow i Grekow i nic wiecej .
        Jak myslisz ,ze Mateusz ,Lukasz , Marek napisli ewangelie to jestes
        infantylna ,
        Ktory Zyd mial w czasach Jezusa na imie Marek , Lukasz czy Mateusz ???

        np.Ewangelia Judasza ,katolik sie do tej pory mylil
        dzis rewiduje ta oczerniana przez wieki postac ,hehehe

        nowe odkrycia , nowa wiara ,
        nowe tradycje ,nowe obyczaje w kosciele katolikow ,
        katolik musi byc elastyczny w swej wierze :o
        • mika74 Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 14.12.06, 09:50
          karbat napisał:

          > mika74 napisała:
          >
          > > Tak, Biblie spisał Kościół katolicki. Kanon Pisma Sw. został zatwierdzony
          > w
          > IV wieku, o prawosławiu czy protestantyxmie nikt wtedy nie słyszał.
          >
          > Biblie spisal kosciol katolicki hehehe ,ksiunc tak mowil ???
          >
          > W IV w wybrano ,wybrane texty Zydow i Grekow i nic wiecej .
          > Jak myslisz ,ze Mateusz ,Lukasz , Marek napisli ewangelie to jestes
          > infantylna ,
          > Ktory Zyd mial w czasach Jezusa na imie Marek , Lukasz czy Mateusz ???
          >
          > np.Ewangelia Judasza ,katolik sie do tej pory mylil
          > dzis rewiduje ta oczerniana przez wieki postac ,hehehe
          >
          > nowe odkrycia , nowa wiara ,
          > nowe tradycje ,nowe obyczaje w kosciele katolikow ,
          > katolik musi byc elastyczny w swej wierze :o

          Apokryfty " Judasza" spisane przez gnostyków nadal pozostaja apokryftami
          znanymi w Kościele nie od dzis, nic sie w tym temacie nie zmianiło, masz jakies
          nowe info w tym temacie?
          Jeszcze jedne dla którego wulgarnosc obok niewiedzy jest jedynym argumentem...
          ps. bez obrazy jazze to nie do Ciebie,tylko do etatowego pólgłówka na forum.
          Historia powstania Biblii jest ogólnie znana,mozna info znaleźc nawet na
          stronach internetowych, Biblia ma swoją historie i badaja ja naukowcy nie tylko
          katoliccy,nie jest to jakas tajemna ksiega dostepna tylko pod kluczem w
          Watykanie, polecam spytac o nia w najbliższym w kiosku.
          • Gość: karbat Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.06, 13:24
            mika74 napisała:

            > > > Tak, Biblie spisał Kościół katolicki. Kanon Pisma Sw. został zatwie
            > rdzony w IV wieku, o prawosławiu czy protestantyxmie nikt wtedy nie słyszał.
            > >

            Kosciol spiasal Ewangelie hehehe ,z czego ze skory wolowej ,u ustnych
            przekazow ?
            Te teksty Zydow ,Grekow istnialy gdy nikt nie wiedzial co to jest kosciol
            katolikow
            W IV wybrano z kilkudzeisieciu ewangelii te texty ,ktore najbardziej im
            spasowaly , wielebnym starcom ,duza liczbe innych ewangelii wowczas po prostu
            zniszczono
            > > Biblie spisal kosciol katolicki hehehe ,ksiunc tak mowil ???
          • Gość: jaija Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.elblag.dialog.net.pl 14.12.06, 14:59
            Co to są APOKRYFTY? :D:D:D:D:D
            • mika74 Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 15.12.06, 08:32
              Gość portalu: jaija napisał(a):

              > Co to są APOKRYFY? :D:D:D:D:D

              To wytłumacz korbatowi,bo on nie odróznia.
              Rozumiem,ze oprócz niewiedzy ,wulganosci mozna posługiwac sie mocnym argumentem
              jakim jest wypominanie literówek.
              www.petlaczasu.pl/apokryfy/nowego/b9774
              szkoda czasu...
          • edico Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 14.12.06, 22:59
            mika74 napisała:

            > Historia powstania Biblii jest ogólnie znana,mozna info znaleźc nawet na
            > stronach internetowych, Biblia ma swoją historie i badaja ja naukowcy nie
            > tylko katoliccy,nie jest to jakas tajemna ksiega dostepna tylko pod kluczem w
            > Watykanie, polecam spytac o nia w najbliższym w kiosku.

            Powszechnie??? A może tylko z narzędziowej interpretacji urzędników kościelnych
            i tylko w takim zakresie, jaki był dla nich potrzebny?

            Jak wytłumaczyć fakt, że Biblia znalazła się na Kościelnym Indeksie Ksiąg
            Zakazanych łącznie z dziełami Voltaire i zdjęta została z niego dopiero w roku 1966?

            Jak wytłumaczysz fakt, że na Kościelnym Indeksie Ksiąg Znalazła się Biblia a
            zabraklo miejsca dla Mein Kampf Hitlera?
            • mika74 Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 15.12.06, 08:37
              edico napisał:

              > mika74 napisała:
              >
              > > Historia powstania Biblii jest ogólnie znana,mozna info znaleźc nawet na
              > > stronach internetowych, Biblia ma swoją historie i badaja ja naukowcy nie
              >
              > > tylko katoliccy,nie jest to jakas tajemna ksiega dostepna tylko pod klucz
              > em w
              > > Watykanie, polecam spytac o nia w najbliższym w kiosku.
              >
              > Powszechnie??? A może tylko z narzędziowej interpretacji urzędników
              kościelnych
              > i tylko w takim zakresie, jaki był dla nich potrzebny?


              Naprawde myslisz,ze Biblia zajmuja sie wyłacznie dostojnicy koscielni i ,ze nie
              jest i nie była od zawsze przedmiotem badan naukowych? Co za naiwnosc...
              >
              > Jak wytłumaczyć fakt, że Biblia znalazła się na Kościelnym Indeksie Ksiąg
              > Zakazanych łącznie z dziełami Voltaire i zdjęta została z niego dopiero w
              roku
              > 1966?


              A mozesz doczytac o tym więcej niz tylko ze stronek antyklerykalnych?Bo z
              głupotą trudno gadac.
              >
              > Jak wytłumaczysz fakt, że na Kościelnym Indeksie Ksiąg Znalazła się Biblia a
              > zabraklo miejsca dla Mein Kampf Hitlera?

              j.w.
              Poszukaj na stronach w internecie, takich stronek sa tysiące. Doucz się jednym
              słowem, bo trudno gadac z kims zmanipulowanym, bez żadnej wiedzy.
              • edico Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 15.12.06, 21:23
                mika74 napisała:

                > edico napisał:
                >
                > > mika74 napisała:
                > >
                > > > Historia powstania Biblii jest ogólnie znana,mozna info znaleźc
                > > > nawet na stronach internetowych, Biblia ma swoją historie i badaja ja
                > > > naukowcy nie tylko katoliccy,nie jest to jakas tajemna ksiega dostepna
                > > > tylko pod klucz em w Watykanie, polecam spytac o nia w najbliższym w
                > > > kiosku.
                Skoro masz taką świadomość, tym bardziej dziwi mnie takie bajanie. Ale skoro tak
                się zapędzasz, bardo proszę o odpowiedź, jak się ma ta Biblia z kiosków - by nie
                sięgać dalej - tylko do tzw. Biblii 1000-lecia?
                Jeżeli chcesz sugerować, że Biblię badają i piszą wszyscy, sugerujesz zatem, że
                biblia jest też dorobkiem wszystkich tak jak bajki z tysiąca i jednej nocy :))
                A że przy pisaniu bajek logika nie obowiązuje, zachęcam dalej do tej twórczości :))

                > > Powszechnie??? A może tylko z narzędziowej interpretacji urzędników
                > > kościelnych i tylko w takim zakresie, jaki był dla nich potrzebny?
                >
                > Naprawde myslisz,ze Biblia zajmuja sie wyłacznie dostojnicy koscielni i ,ze
                > nie jest i nie była od zawsze przedmiotem badan naukowych? Co za naiwnosc...
                Słusznie oceniasz, że bajkami nie muszą zajmować się tylko bajkopisarze. Czasami
                bajeczki mają trochę większy oddźwięk :))
                > >
                > > Jak wytłumaczyć fakt, że Biblia znalazła się na Kościelnym Indeksie Ksiąg
                > > Zakazanych łącznie z dziełami Voltaire i zdjęta została z niego dopiero w
                > > roku 1966?
                >
                > A mozesz doczytac o tym więcej niz tylko ze stronek antyklerykalnych?Bo z
                > głupotą trudno gadac.
                Masz rację. Fanatyzm jest nie uleczalny, co udowadnia nie tylko katolicyzm.
                > >
                > > Jak wytłumaczysz fakt, że na Kościelnym Indeksie Ksiąg Znalazła się Bibli
                > > zabraklo miejsca dla Mein Kampf Hitlera?
                >
                > j.w.
                I to mi się podoba. Trudno bowiem przypisać to czemu innemu, jak nie fanatyzmowi
                ze wszystkimi jego walorami włącznie.

                > Poszukaj na stronach w internecie, takich stronek sa tysiące. Doucz się jednym
                > słowem, bo trudno gadac z kims zmanipulowanym, bez żadnej wiedzy.
                O to, to, to. Brak argumentów u fanatyków dla obrony głoszonych "jedynie
                słusznych prawd" owocuje zawsze tym samym. Ja jestem zdrowa, to adwersarz tylko
                choruje :))
                Czy nie uważasz, że takie stanowisko jest przykładem indoktrynalnego zaklepania
                horyzontów? :))
    • renebenay Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 14.12.06, 17:35
      Zmien religie bo te opasy doprowadza ludzi do calkowitego zglupienia.
    • xtrin Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 14.12.06, 19:42
      KK ma podejście do seksualności jakie ma. Nie zgadzam się z nim i mam pewne
      teorie co do jego źródeł, ale nie miejsce tutaj by w to wnikać. Zasady są
      określone jasno i jeżeli uważasz się za katoliczkę to powinnaś ich przestrzegać.
      Zadziwiają mnie osoby, które wbrew deklarowanemu oddaniu Kościołowi jawnie
      przeciwstawiają się mu w tej kwestii jednocześnie tłumacząc sobie, że to nic
      złego. Ty odczuwasz związany z tym dyskomfort, co dobrze o Tobie świadczy.
      Spowiedź wymaga poczucia winy i postanowienia poprawy. Jeżeli nie ma o tym mowy
      to nie ma spowiedzi. Zastanawia mnie natomiast inna kwestia - przed planowanym
      ślubem trzeba się wyspowiadać. Wtedy co prawda poprawa będzie - nie będzie już
      okazji do grzeszenia - ale czy będzie poczucie winy? Czy nie ma czegoś
      nieodpowiedniego w umyślnym grzeszeniu z wizją ostatecznego rozgrzeszenia w
      przyszłości?
      • Gość: karbat Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.06, 20:54
        ksunc onanista i wielebne starcy z Watykanu sa spratni i cwani
        poustanawiali zakazy ,dorobili do tego teorie

        dobrze wiedzac ,ze ich zakazy nie beda przestrzgane przez ludzi .
        No to maja okazje ludzi spowiadac ,rozgrzeszac uprzednio robiac z nich
        grzesznikow i interes sie kreci .
        • ktos.czyli.ja Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 14.12.06, 21:04
          gadasz jak pogięty - nie znam żadnego księdza, który by brał opłaty za spowiedź
          czy rozgrzeszenie - a znam wielu księży - w przytoczonym przez ciebie przypadku
          nie ma mowy o jakimkolwiek interesie.
      • Gość: omnipotentny Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: 212.2.100.* 14.12.06, 21:12
        > Spowiedź wymaga poczucia winy i postanowienia poprawy. Jeżeli nie ma o tym
        mowy
        > to nie ma spowiedzi. Zastanawia mnie natomiast inna kwestia - przed planowanym
        > ślubem trzeba się wyspowiadać. Wtedy co prawda poprawa będzie - nie będzie już
        > okazji do grzeszenia - ale czy będzie poczucie winy?



        Już samo to, że o tym mówi i nad tym się zastanawia, może być wykładane jako
        żal za grzechy i postanowienie poprawy. Żal za grzechy wyraża się w tym wypadku
        w tym swoistym dysonansie pomiędzy tym, co nakazuje mi etyka chrzescijanska, a
        co czuję i chcę zrobić w konkretnej sytuacji. Ten dysonans moze byc traktowany
        jako usprawiedliwienie. Postanowienie poprawy w tym wypadku wyraża sie w
        postanowieniu zawarcia zwiazku malzenstwa.
        • karbat Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 14.12.06, 21:25
          ktos.czyli.ja napisał:
          > gadasz jak pogięty - nie znam żadnego księdza, który by brał opłaty za
          >spowiedź czy rozgrzeszenie - a znam wielu księży - w przytoczonym przez ciebie
          >przypadku nie ma mowy o jakimkolwiek interesie.

          ograniczone horyzonty ,masz regularnie chodzic do kosciola ,masz sie
          spowiadac, pokutowac , jesc cialo Jezusa i wrzucac koszykowe ,o reszte dba
          panstwo ,podatnik ( ateista tez )

          obrywki ksiundza kolendy,chrzty ,pogrzeby ,sluby komunie ,extra msze itp
          - to sa setki milionow katoliku ,o innych lukratywnych dochodach nie wspominam
          • Gość: omnipotentny Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.cn.com.pl 15.12.06, 21:05
            karbat napisał:

            > ktos.czyli.ja napisał:
            > > gadasz jak pogięty - nie znam żadnego księdza, który by brał opłaty za
            > >spowiedź czy rozgrzeszenie - a znam wielu księży - w przytoczonym przez ci
            > ebie
            > >przypadku nie ma mowy o jakimkolwiek interesie.
            >
            > ograniczone horyzonty ,masz regularnie chodzic do kosciola ,masz sie
            > spowiadac, pokutowac , jesc cialo Jezusa i wrzucac koszykowe ,o reszte dba
            > panstwo ,podatnik ( ateista tez )
            >
            > obrywki ksiundza kolendy,chrzty ,pogrzeby ,sluby komunie ,extra msze itp
            > - to sa setki milionow katoliku ,o innych lukratywnych dochodach nie wspominam
            >




            czy to jest odpowiedź na mój post?
            • Gość: karbat Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.dip.t-dialin.net 15.12.06, 22:01
              Gość portalu: omnipotentny napisał(a):

              > karbat napisał:
              >
              > > ktos.czyli.ja napisał:
              > > > gadasz jak pogięty - nie znam żadnego księdza, który by brał opłaty

              > czy to jest odpowiedź na mój post?

              jestes tez "ktos.czyli ja "
              • Gość: omnipotentny nie IP: *.cn.com.pl 15.12.06, 22:37
        • xtrin Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 14.12.06, 21:28
          > Już samo to, że o tym mówi i nad tym się zastanawia, może być wykładane jako
          > żal za grzechy i postanowienie poprawy.

          Jeżeli postanowi chociaż spróbować żyć w czystości - tak. Jeżeli wie, że robi
          źle, a mimo to wie, że nie będzie próbować nic zmienić - to postanowienia
          poprawy nie ma.

          > Postanowienie poprawy w tym wypadku wyraża sie w
          > postanowieniu zawarcia zwiazku malzenstw

          Obłuda.
        • xtrin Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 14.12.06, 21:30
          > Postanowienie poprawy w tym wypadku wyraża sie w
          > postanowieniu zawarcia zwiazku malzenstwa.

          Czy jeżeli będę kraść z postanowieniem, że jak już będzie mnie na to stać
          (odpowiednio ukradzione pieniądze zainwestuję) to wszystko oddam - to będę
          "usprawiedliwiona" i rozgrzeszona?
          • karbat Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 14.12.06, 21:55
            ;)
            super sa czasami niektorych wywody, logika katolika
          • Gość: omnipotentny Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.cn.com.pl 15.12.06, 21:22
            > Czy jeżeli będę kraść z postanowieniem, że jak już będzie mnie na to stać
            > (odpowiednio ukradzione pieniądze zainwestuję) to wszystko oddam - to będę
            > "usprawiedliwiona" i rozgrzeszona?


            Trochę nieadekwatny przykład. Jeżeli kradniesz żeby kupić sobie chleb i
            przeżyć, jesteś w jakimś stopniu usprawiedliwiona. Podobnie osoba która ''chce
            spróbować seksu'', a jednocześnie myśli o tym, że jest to złe, i chce zawrzeć
            związek małżeński, jest w jakimś stopniu usprawiedliwona. Są jakieś granice
            wymagalności zachowań ludzkich. Sytuacja z kradzieżą jest nieadekwatna, bo tu
            wkracza prawo stanowione, i czyn taki narusza czyjąś wolność, i jest atakiem na
            dobro chronioje prawem. Seks przedmałżeński nie uruchamia młynów prawa karnego,
            nie narusza niczyich dóbr.
            Postanowienie poprawy może wyrażać się w dażeniu do ograniczenia tych
            kontaktów. Może wyrażać się poprzez zobowiazanie do porozmawiania o tym ze
            swoim partnerem.
            • xtrin Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 15.12.06, 21:30
              > Trochę nieadekwatny przykład. Jeżeli kradniesz żeby kupić sobie chleb i
              > przeżyć, jesteś w jakimś stopniu usprawiedliwiona. Podobnie osoba która ''chce
              > spróbować seksu'', a jednocześnie myśli o tym, że jest to złe, i chce zawrzeć
              > związek małżeński, jest w jakimś stopniu usprawiedliwona.

              No ale to przecież dokładnie to samo! Chcę spróbować jak to jest jeździć
              Maybachem i mam szczery zamiar nawet takiego sobie kupić kiedyś. Czy w takim
              razie jestem usprawiedliwiona, by - póki mnie na niego nie stać - sobie jednego
              "na próbę" ukraść? Obiecuję, że jak już mnie stać będzie to kraść przestanę :).

              > Sytuacja z kradzieżą jest nieadekwatna, bo tu wkracza prawo stanowione,

              Ależ nie pytam o to, czy uniknę prawnej kary, ale czy zostanę rozgrzeszona. Więc
              kwestia prawa nie ma tu nic do rzeczy.

              > i czyn taki narusza czyjąś wolność

              Seks przedmałżeński także jest czymś tam wedle nauk KK umotywowany.
              Zresztą wiele innych grzechów niczyjej wolności nie narusza ani nie jest karalna.
              Czy jeżeli nie będę chodzić do kościoła z twardym postanowieniem, że zacznę, jak
              skończą budować kościół na mojej ulicy to będzie mi to wybaczone?
              Czy mogę "spróbować" seksu homoseksualnego? Tak tylko jeden raz.
              • Gość: omnipotentny Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.cn.com.pl 15.12.06, 21:42
                > No ale to przecież dokładnie to samo! Chcę spróbować jak to jest jeździć
                > Maybachem i mam szczery zamiar nawet takiego sobie kupić kiedyś. Czy w takim
                > razie jestem usprawiedliwiona, by - póki mnie na niego nie stać - sobie
                jednego
                > "na próbę" ukraść? Obiecuję, że jak już mnie stać będzie to kraść
                przestanę :).



                Napiszę to, co chcesz usłyszeć, choć może nie do końca, bo nie mam dzisiaj
                ochoty na dłuższe wywody - seks przedmalzenski jest grzechem, a rozgrzeszenie
                mozna uzyskac wzbudzając żal i postanowienie poprawy. Nie jestesmy w stanie
                enumeratywnie wyliczyć okoliczności, które uznane zostać mogą za
                dostateczne ''wzbudzenie żalu'' i ''postanowienie poprawy'', więc musi to
                podlegać indywidualnej ocenie. Spowiadam się przed Bogiem i najważniejsze jest
                to, o czym myślę i co dyktuje mi sumienie, a co nie musi zostać zawsze
                werbalnie wyrażone. Nie jestem w stanie więc in abstracto wskazać, co jest
                żalem za grzechy, a co jeszcze nim nie jest. I jeszcze jedna kwestia - o ile na
                gruncie prawa karnego musimy mówić o takich zmiennych jak : świadomość,
                chcenie, nie-chcenie, możliwość wyboru itd, o tyle jeżeli mówimy o sumieniu i
                wierze, nie da się do końca tego sprecyzować, mianowicie człowiek nie może
                myśleć kategoriami - czy już wystarczająco głęboki żal wyraziłem? czy moje
                postanowienie poprawy jest wystarczające? To musi się dziać naturalnie, niejako
                bezwienie, to musi być szczere, a nie nastawione na jakiś rachunek zysków i
                strat.
                • xtrin Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 15.12.06, 21:53
                  > postanowienie poprawy jest wystarczające? To musi się dziać naturalnie,
                  > niejako bezwienie, to musi być szczere, a nie nastawione na jakiś
                  > rachunek zysków i strat.

                  No i właśnie o to chodzi.
                  W rozważanych przypadkach nie ma pytania "jak silne jest postanowienie poprawy".
                  Jego po prostu nie ma i już.
                  Rozumiem, że ktoś może "nie wytrzymać" i prześpi się z ukochaną osobą. I jeżeli
                  rzeczywiście odczuje prawdziwy za to żal to jeszcze bardziej będzie się starał,
                  by tego więcej nie zrobić. Natomiast myślenie "i tak się mamy pobrać to możemy i
                  teraz poszaleć" jest właśnie takim rachunkiem kombinacyjnym. Nie mającym nic
                  wspólnego z czystymi intencjami.
                  • Gość: omnipotentny Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.cn.com.pl 15.12.06, 21:59
                    > Rozumiem, że ktoś może "nie wytrzymać" i prześpi się z ukochaną osobą. I
                    jeżeli
                    > rzeczywiście odczuje prawdziwy za to żal to jeszcze bardziej będzie się
                    starał,
                    > by tego więcej nie zrobić. Natomiast myślenie "i tak się mamy pobrać to
                    możemy
                    > i
                    > teraz poszaleć" jest właśnie takim rachunkiem kombinacyjnym. Nie mającym nic
                    > wspólnego z czystymi intencjami.



                    Może masz rację. Permanentne popełnianie tego samego grzechu bez jakiejkolwiek
                    chęci opanowania się może rodzić trudności w szczerym wzbudzeniu w sobie
                    postanowienia poprawy.
                    Ale nie rozstrzygajmy in abstracto
                    • xtrin Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 16.12.06, 03:34
                      > Może masz rację. Permanentne popełnianie tego samego grzechu bez jakiejkolwiek
                      > chęci opanowania się może rodzić trudności w szczerym wzbudzeniu w sobie
                      > postanowienia poprawy.

                      Nie tyle "rodzi trudności", ale owemu postanowieniu po prostu przeczy.

                      > Ale nie rozstrzygajmy in abstracto

                      Ależ rozstrzygamy. Pisałam o grupie osób, które takie właśnie mają podejście.
                      Istnieją tacy, zapewniam. Nie orzekam o autorce wątku, bo ona sama nie wie co z
                      tym fantem zrobić i jakie jest jej podejście. Jej życzę, by wspólnie z
                      narzeczonym znaleźli rozwiązanie. Rozwiązanie, które nie będzie obłudne.
    • edico Re: sex, spowiedz, Bog - księżowski dylemat 14.12.06, 22:43
      coccolina napisała:

      > Tak sie zastanawiam co oznacza według księży katolickich...
      Ustaloną hierarchię celów misjonarstwa kościelnego. Przecież od wielu lat
      poświęcają znacznie więcej uwagi d... Maryni owijając problem w
      najprzeróżniejsze sreberka, niż przestrzeganiu zasad dekalogu.
    • Gość: Majka Radzę ci przestac się zastanawiać :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 23:01
      Bo w tym nie znajdziesz ŻADNEJ logiki. Wiara jest pełna sprzeczności,
      niedorzeczności też i różnych zasad z których jedne sa bardzo mądre a inne
      bardzo głupie. Wg mnie robienie sensacji z tak naturalnej sparwy jaką dla
      dorosłego człowieka jes seks jest jakąś totalną pomyłką religii. Zastanawia mnie
      dlaczego kiedyś w religiach tzw barbarzyńskich był nawet seks rytualny, dlaczego
      w hinduziźmie na swiątyniach są wyrzeźbione sceny miłosne a ta nasza wiara jest
      taka idiotyczna pod tym względem. Ja osobiście nie umiem żyć wbrew zasadom
      logiki i zdrowego rozsądku dlatego nie jestem osobą praktykującą. I mam spokojną
      głowę :) Tobie trudno mi cokolwiek radzić bo każdy myslący człowiek będzie miał
      zgrzyt że coś tu nie gra. Więc albo bedziesz żyć w zgodzie ze soba albo z
      zgodzie z wiarą.
      • Gość: Majka Re: Radzę ci przestac się zastanawiać :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 23:20
        I nie słuchaj tych powyższych zarzutów o "usprawiedliwieniach" bo ja w ogóle tak
        nie odebrałam twoich słów. Widze że po prostu myślisz i czujesz a to o niebo
        lepsze niż powtarzane katolickie formułki i slogany - bo tak napisane w Biblii.
        Biblia powstała 2 tysiące lat temu i została spisana przez ludzi o innych
        horyzontach, żyjących w innym świecie, innej rzeczywistości, z przekazów ustnych
        w dodatku. Do czego może prowadzić ślepe jej interpretowanie już pokazują
        jehowi. Ciekawa jestem poza tym co biblia mówi o takich przypadkach, jak kobiety
        które nie wychodzą za mąż do późnego wieku albo nigdy. Mają też byc
        dziewicami??:))) 35 letnia dziewica?? Dobre sobie :) Albo ma się pozbawić tak
        ważnej sfery życia jak seks do końca życia? To tak jakby komus zakleić uszy aby
        nigdy nie słyszał, mimo że te uszy po coś mu natura dała! Ta religia jest chora
        jeśli chodzi o niektóre zasady.
        • karbat Re: Radzę ci przestac się zastanawiać :) 15.12.06, 11:43
          Gość portalu: Majka napisał(a):


          Ciekawa jestem poza tym co biblia mówi o takich przypadkach, jak kobie y
          > które nie wychodzą za mąż do późnego wieku albo nigdy. Mają też byc
          > dziewicami??:))) 35 letnia dziewica?? Dobre sobie :) Albo ma się pozbawić tak
          > ważnej sfery życia jak seks do końca życia? To tak jakby komus zakleić uszy
          aby nigdy nie słyszał, mimo że te uszy po coś mu natura dała! Ta religia jest
          chora jeśli chodzi o niektóre zasady.

          religia chora :o
          to wielebni wmawiaja maluczkim ,ze Bog tak postanowil ,Bog tak chce

          Bog jest wielki , nie do ogarniecia ludzkim umyslem - glosi ksiadz !

          czyli ksiadz powinien byc pierwsza osoba ,
          ktora powinna sie zamknac i nie wypowiadac sie o BOgu



          • edico Re: O Biblii bardziej poważnie 15.12.06, 22:22
            Zgodnie z dzisiejszą wiedzą na ten temat (niestety nie z Kościoła), oryginalne
            Pisma powstawały przez ponad 1500 lat i spisywane były przez ponad 40 autorów
            (królów, pasterzy, rybaków, poetów, proroków itp.). Napisane zostały w językach
            hebrajskim, aramejskim i greckim na trzech kontynentach.

            Stary Testament powstawał w granicach jednego kraju lecz księgi Nowego
            Testamentu w odległych od siebie rejonach Europy i Azji. Do dzisiaj nie wiemy,
            do jakiego stopnia apostołowie uświadamiali sobie, że ich pisma będą
            częścią "pisanego Słowa Bożego" przeznaczonego dla adeptów tej sztuki przyszłych
            wieków.

            Obecnie znanych jest ok. 4000 rękopisów całej Biblii, bądź jej części,
            napisanych między II-im a XV-tym wiekiem. Znane nam manuskrypty pisane na
            pergaminie, zostały sporządzone między IV-tym w. Nazywa się je Uncjałami i
            Kursywami. Uncjały pisano dużymi literami. Jest ich około 160. Pochodzą z okresu
            pomiędzy IV-tym i X-tym w. Kursywy pisano drobnym, ciągłym pismem, poszczególne
            wyrazy łącząc ze sobą. Powstały między X-tym i XV-tym wiekiem.

            Obecnie składa się na nią 45 ksiąg ST i 27 pism NT.
            Do pierwszych tłumaczeń należą "Przekład starosyryjski", "Septuaginta" i
            "Wulgata". W miarę rozwoju papiestwa Biblia wychodziła z powszechnego użytku.
            Zastępowano ją dekretami i dogmatami (twierdzeniami uznawanymi za pewnik jedynie
            na mocy autorytetu soborów i papieża). Jak zresztą twierdzą Żydzi i
            Chrześcijanie, powstała z natchnienia Bożego (rozumianego jako boskie-tchnienie,
            oddech, "theo-pneustos"). Kontrastuje to z faktem, że w ST ani razu nie pada
            słowo choć podobne do "natchnienie" z taką chęcią później eksploatowane.

            Wiara ta opiera się więc jedynie na zaufaniu do proroków, którzy rzekomo mówili
            z "rozkazu" i w imieniu Boga. Twierdzą oni także, iż Pisma są nieomylne, nie
            posiadają ewidentnych błędów i są doskonałe dla zbawienia.

            Przedstawione poniżej nieścisłości są zaledwie niektórymi, wybranymi przykładami
            poddającymi delikatnie mówiąc w wątpliwość tę nieomylność. Ostateczny kształt
            kanonu (wzoru) Nowego Testamentu (ilość i kolejność ksiąg) ustalił dopiero sobór
            Trydencki w 1546 r. Nader długo trwały się spory o to, które to pisma
            czesnochrześcijańskie należy uznać za bardziej ważne jako kanoniczne a które za
            tło tych kanonów zwanych apokryfami.

            Wierzący twierdząc, że Biblia jest tekstem oryginalnym i niepowtarzalnym zapewne
            bardzo się "zmartwią" poniższymi informacjami dając tak charakterystyczny dla
            nich upust "woli bożej".

            Mając uszy i oczy zaklejone Biblią, trudno jest usłyszeć o Sumeryjczykach ? A
            żyli tacy "paskudnicy (hi) południowej części Mezopotamii i nad Zatoką Perską
            istniało państwo Sumer. Do dziś nie ustalono, kiedy i skąd przybyli jego
            mieszkańcy. Był to niezwykły lud dysponujący już wówczas wiedzą w wielu
            wypadkach dorównującą współczesnej. Już sześć tysięcy lat temu Sumerowie
            wiedzieli, że Ziemia obraca się wokół Słońca i znali budowę Układu Słonecznego,
            czego niektórzy prawdziwni katolicy do dnia dzisiejszego nie są w stanie pojąć.

            To właśnie oni podzielili niebo na 12 znaków zodiaku. Ponad 5000 lat temu
            Sumeryjczycy a później Egipcjanie tworzyli już pisane dokumenty. Cywilizacja ta
            kwitła przez blisko tysiąc pięćset lat. Gliniane tabliczki odkryte (w połowie
            XIX wieku) w ruinach Niniwiy (dawnej stolicy Asyrii) i w Nippur, pozwoliły
            zrekonstruować dzieje tego państwa. Odnaleziono ogromną bibliotekę króla
            Asurbanipa (668 - 627 p.n.e.), w której znaleziono ok. 25 000 tabliczek,
            pokrytych pismem klinowym. Pozwoliły one poznać wielkie poematy mitologiczne,
            mówiące także o początkach świata i człowieka.

            I cóż za dziwo?! Otóż okazało się, że pojawia się w nich wiele motywów i tematów
            znanych dotychczas jedynie z Biblii. "W Księdze Rodzaju odnajdziemy np. echa
            poematu na cześć Marduka, głównego boga Babilonu (poemat Enuma Elisz). Wszystko
            zaczyna się w czasach, kiedy nie było jeszcze niczego, bo nic nie otrzymało
            jeszcze imienia. W poemacie tym, podobnie jak i w całej mitologii, kosmogonia
            jest jednocześnie teogonią, czyli narodziny wszechświata są narodzinami bogów.
            W VI w. synom Izraela żyjącym na wygnaniu w Babilonii, Marduk musiał wydawać
            się bardzo potężny. Przecież król Babilonii zburzył nawet świątynię Jahwe. To
            było najstraszniejsze, okazało się, że Marduk jest silniejszy od Jahwe.
            Monoteizm żydowski nie był jeszcze w tym czasie ani tak nieugięty, ani tak
            jasno wykrystalizowany, jak to na ogół sobie wyobrażamy. I właśnie tu kapłani
            Izraela podjęli trud przemyślenia i ponownego odczytania całej historii swego
            ludu, aż do samych początków, od pradziejów świata.

            Jeden z tych kapłanów jest autorem pierwszej stronicy Biblii, można zgadywać, że
            kiedy pisał swój hymn na cześć Jedynego, miał przed oczami kapłana Marduka,
            recytującego Emuna Elisz. Chciał mu się być może w ten sposób przeciwstawić, być
            może chciał pokazać Boga Izraela jako prawdziwego stwórcę i władcę wszechświata.

            Aby to uczynić, nie wahał się sięgać po najróżniejsze materiały z literatury
            świata go otaczającego. Oczyszczał je ze śladów politeizmu, choć nieraz
            ucuchodzi to naszej uwadze.

            Najwięcej jednak chyba kłopotu przyczynił interpretatorom wspomniany nasz kapłan
            przyjętym schematem siedmiu dni stworzenia. Zapominamy, że w chwili gdy pisano
            ten tekst, Żydzi święcili już Szabat co najmniej od siedmiu stuleci. Zachowanie
            szabatu było równoznaczne z zachowaniem swej odrębności i musiało nieraz drogo
            kosztować.

            Na początku Bóg stworzył Niebo i Ziemię. Jest to pierwsze zdanie, a zarazem
            niejako tytuł całości, bo wszystko w nim zostało już zawarte. Niebo i Ziemia
            znaczyła wtedy tyle, co dziś wszechświat. Wszystko więc zaczyna się dla nich od
            Boga. Bóg nie jest tu jednak jakimś absolutem wydedukowanym przez filozofów ani
            też jakimś zwycięskim mocarzem. Jest on tym, który po prostu działa. A działanie
            jego jest proste: Bóg rzekł i stało się.

            Pozostawia to za sobą komplikacje - Enuma Elisz jest jedynym aktorem
            i dlatego jego imię powtarza się w każdym niemal z 35 pierwszych wersetów
            (Rozmowy o Biblii).
            Dilmun, sumeryjski poemat o raju, spisany 1500 lat przed Genesis, opisuje: Enki,
            pana ziemi, jednego z trzech głównych bogów Sumeru, który zjadł 8 zakazanych
            roślin, od czego zachorowało 8 organów jego ciała, w tym żebra. Leczyło go
            8 bogiń-pielęgniarek. Na glinianych tabliczkach zachowała się rycina
            przedstawiająca boga Enki, całą serię identycznych osobników oraz boginkę
            Ninki, trzymającą na kolanach pierwszego człowieka. To po sumeryjsku oznacza
            zarówno żebro jak i "przywołać do życia", a bogini lecząca żebra to Nin-Ti,
            czyli pani żeber, lub pani przywołująca do życia (stąd też stworzenie Ewy z żebra).

            Enki lepi człowieka z gliny zmieszanej z ciałem i krwią jednego z bogów,
            złożonego specjalnie w tym celu w ofierze. Człowiek ma cząstkę boskiej natury,
            ale jego przeznaczeniem jest pracować w pocie czoła i służyć bogom.

            Odczytując znalezione w ruinach Niniwy tabliczki, badacze natrafili na
            opowieść o potopie przypominającą uderzająco tekst Biblijny. Największą
            sensację wzbudził fakt, iż choć odczytana tabliczka pochodziła z VII w. p.n.e.
            poemat, którego część stanowiła, był z pewnością znacznie starszy od Biblii i w
            tej czy innej postaci znany już także Biblijnym autorom. Dziś wiemy, ze jest to
            jedenasta tabliczka wielkiej epopei o Galigameszu.

            Galigamesz wyrusza na poszukiwanie nieśmiertelności. Po wielu trudach udaje mu
            się dotrzeć do krainy leżącej poza wodami śmierci, gdzie żyje wyzwolony już z
            jej więzów Utanapiszim. Galigamesz pragnie wiedzieć, w jaki sposób zdobył on
            nieśmiertelność. On, zamiast udzielić mu wyjaśnienia, opowiada barwnie całą
            historię potopu, której jest głównym bohaterem. Historia ta pochodzi co najmniej
            z trzeciego tysiąclecia, a jej najstarszą wersję znajdujemy w babilońskim
            Atrahasis. Biblijna opowieść jest misterną plecionką z dwóch przewijających się
            wątków, tradycji jahwistycznej i kapłańskiej. Stąd też wynika
            • Gość: Majka Re: O Biblii bardziej poważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.06, 23:45
              Wow. Jestes biblioznawca?;)
              No niemniej jakby na to wszystko nie patrzeć trudno uznawac Biblię za wyrocznię,
              którą trzeba by slepo naśladować w dzisiejszym życiu i dosłownie interpretować.
              Biblia to księga podań, mitów, baśni, legend, piesni, przekazów historycznych,
              niezwykle bogata. Można z niej czerpać do woli bardzo podobnie jak z basni. W
              baśniach ludowych jest zawarte również mnóstwo mądrości. A historia kościoła to
              zupełnie coś innego, kościół tworzyli ludzie a nie bogowie. Czy ludzie mają mi
              nakazywać jak mam żyć? Dzisiaj w XXI wieku?:) Jacyś ludzie sprzed stuleci? Nie
              sądzę.
              • edico Re: O Biblii bardziej poważnie 15.12.06, 23:56
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > Wow. Jestes biblioznawca?;)
                Niestety, nie. Chociaż przydała by mi się bardziej dogłębna wiedza w zakresie
                praktykowanych metod religijnego zniewalania umysłów.

                > No niemniej jakby na to wszystko nie patrzeć trudno uznawac Biblię za
                > wyrocznię, którą trzeba by slepo naśladować w dzisiejszym życiu i dosłownie
                > interpretować.
                Jest to kwestia zauroczenia egzorcyzmami i chociaż jakichś pewnych umiejętności
                konfrontacji bajeczek z rzeczywistością.

                > Biblia to księga podań, mitów, baśni, legend, piesni, przekazów historycznych,
                > niezwykle bogata. Można z niej czerpać do woli bardzo podobnie jak z basni. W
                > baśniach ludowych jest zawarte również mnóstwo mądrości. A historia kościoła
                > to zupełnie coś innego, kościół tworzyli ludzie a nie bogowie. Czy ludzie mają
                > mi nakazywać jak mam żyć? Dzisiaj w XXI wieku?:) Jacyś ludzie sprzed stuleci?
                > Nie sądzę.
                Podobnego zdania i ja jestem. Tym bardziej, że między głoszonymi "prawdami" a
                rzeczywistością występuje najzwyklejsza niebotyczna przepaść.
                • uyu Re: O Biblii bardziej poważnie 16.12.06, 01:15
                  Nie czytalam wszystkich watkow, bo mi czas na to nie pozwolil. mOze wiec
                  powtorze to co ktos juz napisal, a mianowicie to, ze kosciol kosciolowi nie
                  jest rowny.
                  Gdybys mieszkala w Belgii, Francji, Hiszpani czy nawet we Wloszech nigdy nie
                  spotkalabys sie z takimi zachowaniami ze strony kleru. Wynika to z jego jakosci
                  i ilosci.
                  W Polsce za komuny, w wiekszosci przypadkow ksiezmi zostawali inteligentni
                  ludzie z charakterem, bo bylo to zajecie dosc ryzykowne w tamtych czasach.
                  Oczywiscie sa niechlubne wyjatki.
                  Jakosc i motywacje dzisiejszego kleru sa bardzo rozne. Stad tez mozna posrod
                  nich spotkac osobnikow bardzo lasych na sprawowanie "rzadow dusz", chocby
                  dlatego, ze ich wlasna osobowosc jest mocno nieciekawa, o intelekcie nie
                  wspomne. O zasciankowej mentalnosci - wcale. Nazywam ich parobkami a nie
                  slugami bozymi.

                  Na koniec pytanie: w kogo wierzysz? W Boga czy ksiedza?

                  • edico Re: O Biblii bardziej poważnie 16.12.06, 15:56
                    Kościół katolicki, to nic innego jak biznes watykański kreowany stosownie do
                    warunków bonitacji w poszczególnych państwach czy rejonach świata.
    • Gość: wylogowanaq Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.hsd1.ma.comcast.net 16.12.06, 01:45
      Czy myslisz, ze Bogu (jesli taki istnieje) zalezy na seksualnej abstynencji???
      Troche zdrowego rozsadku....
      I uzywajcie zycia! czas tak szybko ucieka.... Po paru latach juz nie bedzie
      smakowac tak jak teraz ;)).
      • edico Re: sex, spowiedz, Bog - dylematy katolickie 16.12.06, 01:53
        W sześćdziesiąt lat później, kiedy zbierano dowody zdrożności papieża Bonifacego
        VIII (1294-1303), król, Filip IV Piękny (1268-1314) przedstawił czternastu
        świadków, którzy zgodnie potwierdzili, że słyszeli słowa Bonifacego: "Ile
        dobrego dała nam ta głupia bajka o Chrystusie."
      • xtrin Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 16.12.06, 03:31
        > Czy myslisz, ze Bogu (jesli taki istnieje) zalezy na seksualnej abstynencji???
        > Troche zdrowego rozsadku....

        Nie chodzi tutaj o indywidualną wiarę w Boga. Chodzi o religię. To jednak coś
        nieco odmiennego. To nie tylko wiara w bóstwo, ale też wspólnota. Wspólnota,
        która wiele daje - poczucie bliskości i przynależności, możliwość oparcia się na
        kimś, oczyszczenie, odkupienie, wzajemne wspieranie i upewnianie w wierze,
        przjrzyste zasady, uspokojenie sumienia, etc etc. Jeżeli coś daje to ma także
        prawo coś wymagać. I wymaga stanowiąc swoje prawa. Nie respektując ich nie
        musimy porzucać wiary w bóstwo, ale porzucamy wspólnotę, dobrowolnie wyzbywamy
        się praw, jakie nam dawała.
        • Gość: Majka Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.06, 09:34
          Dokładnie. To po prostu zwykłe sekciarstwo. Dlatego sie z sekty wypisałam :) Bóg
          byc może istnieje, ale ziemski kościół nie nadąża za realnym życiem. Taka niby
          jego rola że ma być ostoją tradycji ale bywa ostoją wstecznictwa. To wyglada tak
          że życie realne i nauka oraz zdrowy rozsądek sobie a kościół sobie, no i co
          wybrać? Zależy czy ktoś wierzy w rozum czy z formułki i nie potrafi żyć poza
          wspólnota religijną.
          • karbat Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 16.12.06, 14:53
            nie tak dawno kobiety chcace studiowac ,chcace sie ksztalcic to byla herezja

            Spowiedz Swieta u wielebnego onanisty w sukience to katolicki ewenement
            zamierajacy nawet w Polsce ,za dziesiec ,dwadziescia lat beda sie spowiadac
            tylko ksieza - nawzajem .
            potepiac sex przed slubem to wpedzanie wiekszosci katolikow w oblude
            • Gość: Rex. karbatologia IP: *.toya.net.pl 16.12.06, 22:18
              Głupota - jest też pewnym sposobem używania umysłu.
              • Gość: Ed Niektórym do oświecenia jeszcze bardzo daleko IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.12.06, 22:44
                "Oświecenie to wyjście człowieka ze stanu małoletniości, w której był zatrzymany
                z własnej winy. Małoletniość to niezdolność posługiwania się rozumem bez
                kierunku nadanego przez inną osobę. Powiemy, iż człowiek pozostaje w stanie
                małoletniości z własnej winy, jeśli przyczyną tego stanu nie jest niedostatek
                rozumu, ale brak decyzji i odwagi aby się nim posługiwać bez czyjegokolwiek
                kierownictwa. Sapere aude! Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem! Oto
                dewiza Oświecenia.
                (Immanuel Kant)
                • Gość: karbat Re: Niektórym do oświecenia jeszcze bardzo daleko IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.06, 18:49
                  gdy katolik mowi ja wierze( przypuszczam,marze) ,ok jego sprawa ,
                  gdy katolik mowi ja wiem ( jestem przekonany tak bylo ,tak jest i tak
                  bedzie )

                  swiadczy to o jego wymozdzeniu,

                  stanie umyslowym uragajacym rozumowi
                  stanie umyslowym uragajacym BOGU
                  • Gość: Ed Re: Niektórym do oświecenia jeszcze bardzo daleko IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.12.06, 19:32
                    Trudno to chyba lepiej ocenić:

                    "Dogmat - to nic innego jak wyraźny zakaz myślenia"
                    (Ludwig Feuerbach)

                    :))
    • Gość: Krzysiek Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 20:55
      Głęboko współczuję ludziom, którzy tak głeboko uwewnętrznili nakazy staruszków
      w sutannach.

      Ludzie! Czy wy nie macie mózgów?
      Myślcie samodzielnie!
      Dlaczego dajciecie się unieszczęśliwiać? Starsi panowie z Watykanu wymyślają
      głupstwa a wy tracicie najcenniejsze lata życia!

      Przed ślubem nie można bo grzech. Po ślubie już tak, ale bez antykoncepcji.
      masturbacja to grzech. Samo pożądliwe spojrzenie na kobietę/faceta to grzech.
      Ludzie! W tej logice WSZYSTKO jest grzechem.

      A życie ucieka. I zanimz dążycie nacieszyć się seksem (i sobą!), facet zacznei
      miec problemy z erekcją, dzieci podrosną i się skończy.
      • edico Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 17.12.06, 21:57
        Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

        > Głęboko współczuję ludziom, którzy tak głeboko uwewnętrznili nakazy staruszków
        > w sutannach.
        >
        > Ludzie! Czy wy nie macie mózgów?
        I tacy ludzie są wśród nas. Mózgi zapewne jakieś tam mają. Problem polega na
        tym, czy potrafią je wykorzystywać.

        > Myślcie samodzielnie!
        > Dlaczego dajciecie się unieszczęśliwiać? Starsi panowie z Watykanu wymyślają
        > głupstwa a wy tracicie najcenniejsze lata życia!
        >
        > Przed ślubem nie można bo grzech.
        Nie dotyczy to pewnych tradycji, gdzie urzędnicy Kościoła mieli pierwszeństwo
        wprowadzanie we wszystkie aspekty tzw. życia duchowego :))

        Po ślubie już tak, ale bez antykoncepcji.
        > masturbacja to grzech. Samo pożądliwe spojrzenie na kobietę/faceta to grzech.
        > Ludzie! W tej logice WSZYSTKO jest grzechem.
        >
        > A życie ucieka.
        A cóż to znaczy wobec kościelnejwieczności? :))

        > I zanimz dążycie nacieszyć się seksem (i sobą!), facet zacznei
        > miec problemy z erekcją, dzieci podrosną i się skończy.
        I na to jest rada. Zawsze pod ręką znajdzie się jakiś ksiądz proboszcz i to
        wcale nie koniecznie z tej samej parafii :))
        W taki czy inny sposób prezentowanemu przez urzędników kościelnych prawu
        boskiemu stanie się zadość :))
        • coccolina ;(((( 18.12.06, 12:21
          Wow! Nie miałam pojęcia, że na mój post wypowiedziało się tak wiele osób!
          Widzę, że nie jestem jedyną osobą , która ma taki problem... Coż.. Dziś, a
          właściwie za chwilę wychdozę z domu.... do spowiedzi... Boję się, czuję się
          dziwnie i nieswojo.. Bo cóż ja niby mam temu księdzu, i Bogu przede wszystkim
          (!!), powiedziec??? Ze załuje??? Owszem, załuję. Pomyślałam sobie, jeszcze nic
          straconego, bez sexu da się zyć, tym bardziej, jeśli do ślubu już blisko... Ale
          zajrzałam na stronkę poświęconą sakramentowi pokuty... i ZWĄTPIŁAM.... Czy Ci
          księża kompletnie nie czują? Czy ktoś ich wykastrował, czy jak?? (Przepraszam,
          za bezpośredniość), ale przecież obłudą jest o oszukwianie samych siebie,
          wmawianie ludziom, że da się zyć- nie tyle bez sexu, bo owszem, można starać
          się- w imię wyższych racji tego wystrzegać, ale - jak przeczytałam na łamach
          tej strony- GRZECHEM JEST WSZYSTKO, CO PROWADZI DO WZAJEMNEGO PODNIECENIA
          (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!). Nie ważne, czy to jest współżycie, czy pieszczoty, czy
          jakakaolwiek inna forma... Jak tak można?!!! Do czego w takim razie sprowadzamy
          związek dwojga ludzi!!!???????? Przecież bliskość, ta fizyczna, jest bardzo
          ważna w związku dwojga ludzi!! I nie mam tutaj na myśli samego faktu
          zaspokojania żądzy i potrzeb sexualnych, ale taka bliksość, nieważne czy to już
          sex czy jeszcze nie, bardzo zbliża do siebie ( w większości przypadków
          przynajmniej), sprawia, że jeszcze bardziej tę osobę kochamy, że już nie możemy
          bez niej naprawde żyć.. I to wcale nie jest sprowadzanie związku , miłości,
          tylko i wyłącznie do potrzeb sexualnych...
          Można sobie postanowić, że będzie się żyło w czystości sexualnej aż do ślubu,
          ale , na litość Boską, nie oszukujmy się, że nie doprowadzimy do ŻADNYCH
          pieszczot!! ( a na tej stronie wypowiadający się księża tak wlaśnie mowią..)
          Taka poprzeczka jest już zbyt wysoka, wręcz niemożliwa dla przytłaczającej
          większości katolickiego społeczeństwa! Seź, owszem, rozumiem, przecież muszą
          być jakieś granice.. Gdyby Kościoł zezwolił na sex wszędzi, zawsze i z kim
          popadnie, mógłby stracić na autentyczności. Ale wszystko inne już jest duużą
          przesada.. Coż, obawiam się, że jesli Kosciół nie pojdzie "naprzód",
          stado "owieczek" może się znacznie zmniejszyć...
          Coż, mam tylko nadzieję, że uda mi się trafić dziś na jakiegoś mądrego i
          życzliwego księdza, który pomoże mi iść o krok dalej, jakoś roziwązać ten
          problem.. Bo jak na razie stoję w miejscu...Nie żałuję samego faktu zbliżenia,
          ale z drugiej strony jest mi źle, ze Bóg smuci się przeze mnie, że to , co
          robie, jest ogólnie rzecz biorąc, z punktu widzenia kościoła- złe.. No coż..
          Życzcie mi powodzenia..!!!
          A oto adres tej stronki, o której pisałam: www.spowiedz.pl/seks001.htm
          • Gość: Majka Re: ;(((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 12:42
            Cocco no ty sobie sama znalazłas odpowiedż :) Widzisz sama że religia usiłuje
            zaprzeczyc naszemu człowieczeństwu. Jeśli jestes wierząca i chodzisz do kościoła
            oraz spowiedzi to chodż. Ja kiedyś za dawnych lat gdy jeszcze byłam praktykujaca
            miałam swoje wartości, i za grzech uznawałam to co wg mnie faktycznie jest
            grzechem, czyli kłamstwo, skrzywdzenie kogoś, generalnie złe uczynki przeciw
            innym ludziom itp. NIGDY nie spowiadałam sie z tego że pocałowałam chłopaka, ze
            swojego 1 razu, który oczywiście był bez żadnego śłubu a tego faceta teraz juz
            nawet nie znam. Nie spowiadałam sie też z marzeń i z pieszczot. Dla mnie to jest
            NORMALNE i ludzkie! Nikogo tym nie krzywdzę. Miej własny rozum.
          • Gość: :-) Re: ;(((( IP: *.icpnet.pl 19.12.06, 10:04
            hahaha urwało się coś komuś z choinki <rotfl> po tym co piszesz widać że jesteś
            zdrowo na bakier z religią.
          • mika74 Re: ;(((( 19.12.06, 10:05
            Cocolina, wydaje mi sie,ze Twoje posty to tylko prowokacja, wcale nie jestes
            tak naprawde zainteresowana o co w ogóle chodzi w tej kwestii, prawda? jesli
            nieprawda to sorry,ale tak mi to wyglada.
            A takie male pytanie: czy Ty jestes wierzaca? Wierzaca w Boga? Masz z Nim jakąs
            relację? jest dla Ciebie najwazniejszy? Wiesz jakie jest Jego zdanie na ten
            temat?
            Bo mam wrazenie,ze Ty wierzysz w zasady moralne nauczane przez KK ,a zasady sa
            po to aby je łamac;))))Na zasadach moralnych co najwyzej zbudujesz faryzeizm,a
            aja pytam o Twoja wiare i miłosc do Boga....
          • Gość: Katolik No powiem że gratuluję IP: *.icpnet.pl 19.12.06, 10:07
            Gratuluję jeżeli swoją wiedzę o wierze i samą wiarę czerpiesz ze stron
            internetowych a nie ze źródła czyli z Kościoła z prawd wiary z przykazań z Pisma
            świętego z rozmów z osobami duchownymi. Gratuluję - żal mi ciebie.
            • Gość: Majka Hehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.06, 10:30
              A co mówia księża na temat seksu przedmałżeńskiego czy też w ogóle z kims za
              kogo np nie chcemy wychodzić za mąż? Może cos innego niż mi się wydaje i go
              popierają??:D
              A co mówią księża o seksie małżeńskim i o planowaniu urodzeń? Co o antykoncepcji?
              Nie bądź hipokrytą i nie twierdź że zasady wiary mówią co innego a tak naprawde
              księża i kościół ich nie przestrzega i nie zaleca tego wiernym :) Tej
              dziewczynie chodzi o to przede wszystkim , że te zasady wiary sa nieludzkie,
              sprzeczne z naturalnymi potrzebami i pragnieniami kochających się a nawet i nie
              kochających ale po prostu dorosłych ludzi, którzy mają a nawet powinni mieć
              życie seksualne, niezaleznie od tego czy to się duchownym podoba czy nie.
              Mi żal ludzi, którzy siedza w klatce i nie mysla samodzielnie.
              • mika74 Re: 19.12.06, 10:41
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > A co mówia księża na temat seksu przedmałżeńskiego czy też w ogóle z kims za
                > kogo np nie chcemy wychodzić za mąż? Może cos innego niż mi się wydaje i go
                > popierają??:D
                > A co mówią księża o seksie małżeńskim i o planowaniu urodzeń? Co o
                antykoncepcj
                > i?
                > Nie bądź hipokrytą i nie twierdź że zasady wiary mówią co innego a tak
                naprawde
                > księża i kościół ich nie przestrzega i nie zaleca tego wiernym :) Tej
                > dziewczynie chodzi o to przede wszystkim , że te zasady wiary sa nieludzkie,
                > sprzeczne z naturalnymi potrzebami i pragnieniami kochających się a nawet i
                nie
                > kochających ale po prostu dorosłych ludzi, którzy mają a nawet powinni mieć
                > życie seksualne, niezaleznie od tego czy to się duchownym podoba czy nie.
                > Mi żal ludzi, którzy siedza w klatce i nie mysla samodzielnie.

                A Ty myskiesz samodzielnie? Przyjechałas z kosmosu czy jak? Twoje poglądy to
                tez zlepek wychowania rodziców, poglądów innych ludzi, własnych przezyc,
                własnych słabosci,przeczytanych ksiazek, oglądnietych filmów itd. Nikt z nas
                nie jest "wolny" od otoczenia,ale kazdy z nas wybiera zgodnie z wlasnym
                sumieniem i uksztaltowanymi pogladami. Wiec nie pisz takich odmózdzoznych
                sloganów powtarzanych za innymi tylko najpierw pomysl.
                Poza tym musze Ci w tym co napisałas przyznac rację- moralnosc jest niemozliwa
                bez pomocy Boga,bez relacji z Nim, bez miłosci do Niego
                stad moje pytanie o wiare dla cocolina.
                A co do nieludzkich zachowan dla mnie nieludzkie jest nieopanowanie i
                kierowanie się wzyciu przede wszytskim hormonami. To jest nieludzkie bo jest
                bezrozumne i bez wolne.
                ps. jednak wole gadac z cocolina bo ludzie niewierzacy w ogole nie kumają o cow
                tej sprawie chodzi i szukają jedynie usprawiedliwien dla własnego nieopanowania
                i bezwoli,wiec tu nie ma o czym dyskutowac.


                • Gość: Majka Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.06, 11:01
                  Może twoje poglądy to zlepek. Ja mam refleksje i nie wszystko co mi
                  przekazywanio w dzieciństwie uważam za słuszne, sa rzeczy które przejęłam oraz
                  takie które zmieniłam, sa ludzie którzy w ogóle negują wartości czy też i brak
                  wartości przekazywane im przez rodziców czy otoczenie. I z patologicznych rodzin
                  wychodzą dobrzy ludzie - chociaż oczywiścioe rzadziej bo na to trzeba być dosyć
                  nieprzeciętnym, własnie myślacym.
                  No własnie, włąsnych przeżyć, tego co widzę, czytam i słyszę. I dlatego jestem
                  niepraktykujaca i mi z tym świetnie. Mam jasne i logiczne zasady, swoje własne a
                  nie narzucane przez jakąkolwiek instytucję kościelną. To zasady oparte na życiu
                  i doświadczeniu.
                  Hehe, wyobraź sobie że hormony sa integrelną częścia człowieka, naszego ciała,
                  człowiek jest istotą seksualną, pogadaj z Lwem Starowiczem :)) Może cię oświeci.
                  A gadaj sobie z dewotkami pod kościołem skoro nie masz innych argumentów poza
                  "wierzę". Ślepa wiara to nie jest życie.
                  • mika74 Re: 19.12.06, 11:14
                    Gość portalu: Majka napisał(a):

                    > Może twoje poglądy to zlepek. Ja mam refleksje i nie wszystko co mi
                    > przekazywanio w dzieciństwie uważam za słuszne, sa rzeczy które przejęłam oraz
                    > takie które zmieniłam, sa ludzie którzy w ogóle negują wartości czy też i brak
                    > wartości przekazywane im przez rodziców czy otoczenie.

                    Zeby Cię oświecic ja jestem z rodziny niewierzacych antyklerykałów. I własnie
                    własne doświadczeniua i obserwacje zycia doprowadziły mnie do kościoła.
                    Ale nikt z nas nie jest sterylny i wiele z tego co piszesz to slagany
                    potwarzane bezmyslnie po innych ludziach, głownie z forum internetowego. Wiec
                    nie mysl o sobie jako o kims sterylnym , w życiu wybieramy miedzy róznymi
                    poglądami i tak kształtujemy swoje. Troche wiedzy z psychologii by sie przydało.

                    I z patologicznych rodzi
                    > n
                    > wychodzą dobrzy ludzie - chociaż oczywiścioe rzadziej bo na to trzeba być
                    dosyć
                    > nieprzeciętnym, własnie myślacym.

                    Nie widze tu żadnych refleksji oprócz mowienia :"kościól mówi glupoty",ale co
                    dokłądnie mówi i dlaczego-tego nikt nie docieka,nawet sama "pytająca"
                    cocolina,ktorej zaproponowałam rozmowe

                    > No własnie, włąsnych przeżyć, tego co widzę, czytam i słyszę.

                    Z tego co ja widze hedonizm w tej materii prowadzi do coraz wiekszej ilosci
                    rozwodów, aborcji, problemów z poczeciem dziecka (antykoncepocja hormonalna),
                    tragedii dzieci, zagubienia dzieci, relatywizmu moralnego czyli braku poczucia
                    zła jakiegokolwiek, egoizmu, zdrad małzenskich itd.

                    I dlatego jestem
                    > niepraktykujaca i mi z tym świetnie.

                    Z tego z jaką zaciekłoscia zwalczasz wiare na forum wynika dokaładnie cos
                    przeciwnego-masz z tym wielki problem.

                    Mam jasne i logiczne zasady, swoje własne
                    > a
                    > nie narzucane przez jakąkolwiek instytucję kościelną.

                    Ale narzucone przez własne nieopanowanie, hedonizm, egozim. A wysluchac
                    madrosci mozna od kazdego : buddysty, katolika, muzuzłmanina, niewierzcego
                    byleby mądrze gadał. Ty nikogo nie słuchzs tylko własnych hormonów.

                    To zasady oparte na życiu
                    > i doświadczeniu.
                    > Hehe, wyobraź sobie że hormony sa integrelną częścia człowieka, naszego ciała,
                    > człowiek jest istotą seksualną, pogadaj z Lwem Starowiczem :)) Może cię
                    oświeci
                    > .
                    > A gadaj sobie z dewotkami pod kościołem skoro nie masz innych argumentów poza
                    > "wierzę". Ślepa wiara to nie jest życie.

                    Własnie-częscią człowieka, czyms co warunkuje uczucia. A kierowanie sie wzyciu
                    samymi uczuciami, czyli hormonami bez rozumu i woli jest własnie nieludzkie -
                    tak postepuja zwierzeta.
                    I religia ,nie tylko katolicka, bo czytosc to wazny element wiekszosci religii
                    i kultur (opórcz braku jakiejkowiek kultury narzucanej nam przez bezmyslnych
                    hedonistów) mówi do człowieka ,ze jest człowiekiem, który ma rozum, godnosc ,a
                    nie zdeterminowaną wlasnymi hormonami zakłamana w swoich słabosciach maszyna.
                    Zal mi Ciebie bo myslisz ,ze jestes samodzielna i myslaca a Ty jestes po prostu
                    bezmyslnie sama siebie usprawiedliwiajaca, nie ma w tym nic interesujacego.

                    To tyle. Jak juz pisałam wole pogadac o tym z cocolina, bo ona ma jednak
                    dylemat, Ty zyj jak chcesz, to nikogo nie interesuje.
                    • Gość: Majka Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.06, 11:51
                      A ja jestem z rodziny bardzo wierzacej :) I co z tego? Już jako dziecko
                      widziałam że coś tu nie gra a od 15 roku migałam się z chodzeniem do kościoła bo
                      słyszałam z ambony np modlitwy księdza - "módlmy się za te kobiety co nadużywają
                      szminki i pudru" i nie wiedziałam czy mam sie śmiac czy płakac :))
                      Moja siostra jest psychologiem, też nie chodzi do kościoła. Jest jeszcze
                      bardziej przeciw niż ja. Dla niej to stek bzdur. No ja aż taka radykalna nie
                      jestem, Biblie czytałam.
                      No a dlaczego kościół mówi że człowiekowi seks i pieszczoty sa niepotrzebne??
                      Dlaczego mówi że antykoncepcja jest grzechem? Dlaczego nie pozwala decydować
                      kobiecie o tym czy chce czy nie urodzić dziecko - czyli o włąsnym ciele i życiu?
                      Tu nie ma żadnego logicznego wyjasnienia poza tym że to zwykłe bezpodstawne
                      zabobony, które nie mają żadnego przełożenia praktycznego.
                      Z tego co ja widzę to nasze czasy sa ani lepsze ani gorsze pod tym wzgledem,
                      życie ludzkie sie wydłuzyło, jakaś równowaga musi być, świat i tak jest
                      przeludniony, może dąży do równowagi?
                      Własnie tragedii dzieci - przypomnij sobie tą rodzinę z 12 dzieci, gdzie matka
                      zmarła wyczerpana porodami, na pewno żyła po bożemu i nie stosowała
                      antykoncepcji, kościół może być zadowolony!
                      Nigdzie nie twierdziłam że kierować się trzeba samymi uczuciami, twierdze że
                      keirowac sie trzeba rozsądkiem i swoimi naturalnymi pragnieniami, iść za głosem
                      serca i rozumu a nie ślepej wiary.
                      Mi ciebie bardziej żal :)) Jestes nieświadoma życia. Ja jestem szczęśliwa, nie
                      czuję sie winna więc z czego miałabym się usprawiedliwiać?:D Nikogo nie
                      krzywdzę, mam cudowną rodzinę i ogólnie jest super.
                      • coccolina ....?? 19.12.06, 13:10
                        Boze.. Ludzie, co wy wygadujecie?!! Dalczego ktoś wytyka mi , że jestem
                        niemyśląca, że szukam zasad postępowania w internecie, zamiast u spowiednika
                        czy w Biblii?? Czy ktoś czytał mój ostatni post- WŁASNIE WYBIERAŁAM SIĘ DO
                        SPOWIEDZI!! Zeby porozmawiac!!!!!!!!!! POZATYM SZUKAŁAM ODPOWIEDZI NA STRONACH
                        PROWADZONYCH PRZEZ JEZUITÓW ( innych księży zreszta tez), bo oni chyab
                        najlepiej potrafią odpowiedzieć na moje watpliwości.. .To, że napisałam ten
                        post nie miało świadczyć o tym, że we wszystko, co będzie tu napisane, uwierze,
                        ani też nie miało być prowokacją. Chciałam tylko przekonac się jak z tym
                        problemem radzą sobie inni, którzy wierzą w Boga, chodzą do Kościoła,
                        regularnie się modlą.... Tylko wolę mają słabą w "tych sprawach".. Zreszta- co
                        tu mówić o woli- chyba pieszczoty dotyczą WSZYSTKICH (!!!!!!!!!!)))) ludzi,
                        któzy są z kimś w związku, niezależnie czy wierzących czy nie. I tylko
                        hipokryzją ze strony wierzących jest przekonanie, że da się bez tego żyć,
                        tak "na chwałę Boga". Jeśli jest ktoś, kogo kompletnie nie ciągnie do swojej
                        drugiej połówki, to ja serdecznie współczuję.. Kościół mówi jasno: każda
                        pieszczota prowadząca do podniecenia jest grzechem. I kropka. Szukałam
                        odpowiedzi nie tyle u zwykłych ludzi, ale u duchownych (!! www.opoka.pl, czy
                        www.spowiedz.pl).... Wydaje mi się, że nie ma ludzi, którzy sa z kimś, a "te
                        sprawy" ich nie dotyczą. Mogą jeszcze nie wspołżyć, ok, to napisałam już we
                        wczesniejszym poscie, ze mozna bez tego zyc, darowac sobie do slubu. ALE NIE
                        WIERZE, ze nie robia w sypialni kompletnie nic. A to już przeciez, moi drodzy,
                        grzech. Noo.. chyba, że są samotni i nie maja nikogo od dawna.. wtedy świat
                        wydaje się troszkę prostszy... tez kiedys morlaizowalam na ten temat i wydawalo
                        mi się , ze "to" da się zrobic dopiero po slubie...
                        Dopoki Bog nie postawil mi na drodze Jego..
                        I ktoś zapytał, czy wierze w Boga, czy w Kościół. Dla mnie odpowiedz jest
                        jasna. Ale jedno niekoniecznie musi wykluczac drugiego. Bo księża to wysłannicy
                        Boga i oni ponoc najlepiej wiedzą co dla duszy człowieka (katolika) jest
                        najlepsze.... I post ten miał być nie tyle próba odpowiedzi.. Bo jej szukam
                        gdzie indziej, ale raczej "wybadaniem" sprawy... Jak inni sobie z tym
                        radzą..Czy chdozą mimo wszystko do spowiedzi... Czy mają dobrego spowiednika,
                        który im to dobrze wytłumaczył.
                        A przepraszam osobę, która prosiła o kontakt, by o tym porozmawiać... Przykro
                        mi, mnie nie chodziło jednak o rozmowę na temat- "co pisze w Biblii".. Bo
                        Biblię )swego zcasu) czytałam codziennie i wiem jaka jest nauka Koscioła na te
                        tematy.. O tym pragnęlam zreszta porozmawiac na spowiedzi. Myślałam raczej
                        jednak o praktycznych radach, jak radzą sobie z tym inni.
                        I BŁAGAM, proszę, nie oceniajcie, nie piszcie, ze ja, jako autorka tego postu,
                        nie myślę, albo też w ogóle wierze w Księdza, niee w Boga, że szukam
                        usprawiedliwien!!!!!! Njalatwiej jest kogoś oceniac.... A spojrzcie na siebie..
                        Czy Wy zawsze byliście w tych sprawach wporządku z Panem Bogiem?? (skierowałam
                        to do osób, które są "praktykującymi katolikami" i odczuwającymi dyskomfort
                        między tymi dwoma sprawami - religią a sexem przed ślubem). Czy nigdy nie
                        pokochaliście kogoś tak bardzo, że chociaż braliście taką opcję pod uwagę???
                        Nie szukam usprawiedliwien dla siebie, ani też winnych wśród innych ludzi,
                        dlatego ja też bardzo proszę, jesli ktoś ma mnie oceniac, niech sobie daruje.
                        • Gość: konsekwencja Re: ....?? IP: *.icpnet.pl 19.12.06, 19:36
                          sorry laska ale skoro powiedziałaś A (czyli w praktyce napisałaś PIERWSZY post)
                          to musiałaś się liczyć z jego konsekwencjami - i to zarówno głosami które będą
                          za tobą, jak i przeciwko tobie także teraz proszenie o nieocenianie jest
                          strzelaniem kulą w płot.
                        • mika74 Re: ....??Cocolina 21.12.06, 10:22
                          Coccolina,
                          Chciałam z Toba pogadac i wierz mi nie cytując fragmenty z Biblii,a bardzo
                          konkretnie-praktycznie na ten temat.Zreszta Biblia tez jest tu bardzo konkretna
                          i rozumiem,ze masz problem z zaufaniem Bogu?Oczywiscie nie chodzi mi tu o
                          bezrefleksyjne zaufanie ale o "owoce" takiego a nie innego postepowania w zyciu.
                          Nie mozna o miłosci rozmawiac tylko na zasadzie "tu i teraz" miłosc troszczy
                          się rózniez o przyszłosc....Poza tym chodzi tez o obecnosc Boga w danym zwiazku
                          ludzi.
                          Nie rozumiem czemu piszesz ,ze chcesz rad ludzi wierzcych ,z Koscioła ,a
                          piszesz na forum praktycznie antyklerykalnym. Nikt z wierzcych nie podzieli się
                          tutaj swoim zyciem intymnym ani doświadczeniami w tym temacie bo nie rzuca sie
                          perel ....
                          Napisz na jakims forum ludzi wierzacych, wymien się swoimi refleksjami.
                          Poza tym cechuje sie pewna "racjonalizacja",ktora tak naprade jest
                          samousprawiedliwianiem. Piszesz "nie wierze ,ze sa ludzie ktorzy nie maja
                          problemów z czystoscią" na tej samej zasadzie zdradzający mąz uwąża ,ze 90%
                          męzów zdradza,a ktos kto nie placi podatków uważa ,ze przeciez "wszyscy nie
                          placaą". To nie jest zadna obiektywna prawda.
                          I jeszcze jedno co mnie szokuje: uważasz,ze w podniecaniu się poprzez
                          pieszczoty nie ma nic złego tylko we wspózyciu. Przeciez pieszczoty (jeszcze
                          zalezy o jakich mówimy)prowadzą własnie do wpsólzycia,wiec czy to nie
                          hipokryzja i naiwnosc myslec ,ze pozostaniemy na pieszczotach? Ile tak się da?
                          Oczywiscie,ze mozna sobie okazywac czułosc, ale granica jest myslenie o naszej
                          wspólnej miłosci i związku w przyszłosci, zwiazku budowanym na skale,a nie na
                          piasku...ale wybór nalezy do Ciebie.

                    • edico Re: Czyzby Kościół mówił prawdę??? 19.12.06, 17:56
                      mika74 napisała:

                      > Nie widze tu żadnych refleksji oprócz mowienia :"kościól mówi glupoty",ale co
                      > dokłądnie mówi i dlaczego-tego nikt nie docieka,nawet sama "pytająca"
                      > cocolina,ktorej zaproponowałam rozmowe
                      >

                      - II w. - Święty Klemens z Aleksandrii pisał: "Każda kobieta powinna być
                      przepełniona wstydem przez samo tylko myślenie, że jest kobietą".

                      - X w. - Odo z Cluny głosi: "Obejmować kobietę to tak, jak obejmować wór gnoju..."
            • edico Re: No powiem że gratuluję - ja też, ale Tobie :)) 19.12.06, 17:36
              Gość portalu: Katolik napisał(a):

              > Gratuluję jeżeli swoją wiedzę o wierze i samą wiarę czerpiesz ze stron
              > internetowych a nie ze źródła czyli z Kościoła z prawd wiary z przykazań z Pism
              > a
              > świętego z rozmów z osobami duchownymi. Gratuluję - żal mi ciebie.

              "Używajmy papiestwa teraz, gdy Bóg nam go dał".
              "Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła".
              (Papież Leon X).

              I jak tu nie gratulować rozmów z "osobami duchownymi"!!!
              Trzymaj tak dalej :o))
              • Gość: katolik Re: No powiem że gratuluję - ja też, ale Tobie :) IP: *.icpnet.pl 19.12.06, 19:38
                Przytoczony przez ciebie cytat z wypowiedzi papieża Leona X ma sens tylko i
                wyłącznie jeśli go się czyta w odniesieniu do całej jego wypowiedzi, a nie
                wyciągając urywek zdania z kontekstu.
                • edico Re: No powiem że gratuluję - ja też, ale Tobie :) 19.12.06, 20:15
                  Taki sam sens, jak i wiele innych tego typu wypowiedzi ex catedra :))

                  A tu masz kolejny kwiatek z tej łączki :))
                  "Kościół Rzymski nigdy nie pobłądził i po wszystkie czasy w żaden błąd nie
                  popadnie".
                  [Z "Dictatus Papae" papieża Grzegorza VII (1073-1086)].
                • Gość: Majka Co ty bredzisz katolik?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.06, 22:58
                  Kontekst kontekstem ale nazwanie historii o Jezusie bajką jest dosyć wymowne :)
                  To słowo jedno znaczy - nieprawdę, banialuki, zmyślenia, koloryzowanie.
                  • edico Re: Co ty bredzisz katolik?:) 20.12.06, 21:16
                    Gość portalu: Majka napisał(a):

                    > Kontekst kontekstem ale nazwanie historii o Jezusie bajką jest dosyć wymowne :)
                    > To słowo jedno znaczy - nieprawdę, banialuki, zmyślenia, koloryzowanie.

                    A czy tak nie jest? :))
          • qqruq9 Re: ;(((( 20.12.06, 19:53
            coccolina napisała:

            > ale z drugiej strony jest mi źle, ze Bóg smuci się przeze mnie, że to , co

            robie, jest ogólnie rzecz biorąc, z punktu widzenia kościoła- złe..

            Bóg nie smuci się przez Ciebie, ale cieszy się,że łączy Was wzniosłe uczucie, a
            sex to fizyczny dodatek.Bóg smuci się, gdy ludzie uprawiają sex z żądzy
            fizycznej przyjemności.Taki sex nie dodaje energii tylko ją zabiera i rozprasza.
            We wszystkich religiach znajdują się zasady, które pomagają podejmować decyzje
            ludziom ,którzy się wahają albo są mniej świadomi.Sex jest "zły" , bo rozsiewa
            choroby po świecie i dlatego wymyślono wstrzemięźliwość. Spowiedź ma pomóc
            człowiekowi odkryć czy idzie dobrą drogą, ale drogowskaz-spowiednik musi być
            doskonałym mędrcem. Takich teraz ze świecą.....
            Temat rzeka~~~~~~~~
            • Gość: Majka Re: ;(((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 22:09
              Sex jest "zły" ,

              "Nic co ludzkie nie jest mi obce" powiedział dawno temu Terencjusz. Seks jest
              naturalną ludzką potrzebą, nasza częścią i twierdzenie że jest zły jest głupie,
              fałszywe i idiotyczne. Wstrzęmięźliwość uprawiają pustelnicy, zakonnicy i ci,
              którzy chcą lub muszą. Nie może być ona nakazem. Nie ma nic dobrego w wymuszonej
              wstrzemięźliwości. A choroby roznoszą się tysiącem innych dróg :)) Kiła i
              rzeżączka jest łatwo uleczalna.
              • edico Re: ;(((( 20.12.06, 22:49
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > Sex jest "zły" ,
                >
                Gdyby tak było, urzędnicy kościelni stronili by zarówno od sexu jak i mamony. A
                jest wręcz przeciwnie :))
    • Gość: pokorny od kiedy to ksiedzu mowi sie prawde????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.06, 13:57
      gazety doszczetnie wyprały Ci mózg!
      • edico Dogmaty nie podlegają weryfikacji rozumu - i już!! 19.12.06, 17:43
        Gość portalu: pokorny napisał(a):

        > gazety doszczetnie wyprały Ci mózg!

        A Boże strzeż!!! - :))

        "Dogmat - to nic innego jak wyraźny zakaz myślenia".
        (Ludwig Feuerbach)
    • Gość: xa Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.06, 23:33
      > Czy zatem robienie "loda" i tego typu rzeczy też jest grzechem?

      Oczywiście

      > Niestety nie możemy jeszcze wziąźć ślubu z przyczyn czysto
      > materialnych.
      Tak ci sie tylko wydaje, może na wesele ciebie niestać ale na ślub,... to chyba
      sama siebie oszukujesz
      • Gość: karbat Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat IP: *.dip.t-dialin.net 20.12.06, 22:25
        sex szkodzi ,wstrzemiezliwosc seksualna itd hehehe
        gdyby Bog chcial ,to ludzie mogli by miec sex tylko raz w roku
        i po problemie .Bozia dala mozliwosc ru..ia niezaleznie od pory roku
        to z czym problem maja katoliki ?

        nalepszy sex po katolicku to sex z mina cierpietnicza

        katoliki w Polsce roztrzasaja ,ile diablow miesci sie na glowce szpilki
        • edico Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 20.12.06, 22:46
          Gość portalu: karbat napisał(a):

          > sex szkodzi ,wstrzemiezliwosc seksualna itd hehehe
          > gdyby Bog chcial ,to ludzie mogli by miec sex tylko raz w roku
          > i po problemie .Bozia dala mozliwosc ru..ia niezaleznie od pory roku
          > to z czym problem maja katoliki ?
          >
          Jak to w czym? W celibacie i dogadzaniu celibatowym w imię wcale nie
          celibatowych ich potrzeb. Wszak celibat jest dla Boga (bo tak się papieżowi
          zachciało), a oni żyją przecież w imię Boga dla ludzi :))

          Wprawdzie zawiłe to jest, ale nie mniej, jak ten cały święty celibat :))
        • ppg7 Re: sex, spowiedz, Bog- dylemat 01.01.07, 20:27
          > sex szkodzi ,wstrzemiezliwosc seksualna itd hehehe
          > gdyby Bog chcial ,to ludzie mogli by miec sex tylko raz w roku
          > i po problemie .Bozia dala mozliwosc ru..ia niezaleznie od pory roku
          > to z czym problem maja katoliki ?
          Gdyby Bóg wiedział że tacy głupcy jak karbat będą chodzić po świecie to by
          świata nie stworzył
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka