coccolina
11.12.06, 19:59
Tak sie zastanawiam co oznacza według księży katolickich abstynencja sexualna
przed ślubem. Czy to oznacza , że nie wolno po prostu robić wszystkiego czy
tylko nie wolno doprowadzic do "momentu kulminacyjnego"? Pytam powaznie. Sama
jestem osobą wierzącą, często się modlę, staram się być dobrym człowiekiem.
Od 1,5 roku jestem w stałym związku. No i stało się;) Kochamy się bardzo i
chcemy być z sobą. Niestety nie możemy jeszcze wziąźć ślubu z przyczyn czysto
materialnych. Gdyby jednak zdarzyła się "wpadka", nie robiłabym z tego
tragedii- kochamy się bardzo i dziecko będzie wynikiem tej miłości i będziemy
je bardzo kochać, nawet jeśli przyjdzie na świat niespdoziewanie. Odkąd
jednak uprawiam sex z moim chłopakiem, nie mogę przystępowac do komunii. Bo
przecież kościół jasno zabrania sexu przed ślubem. Trudno iść do spowiedzi i
obiecywać księdzu, że więcej się tego nie zrobi.. To czysta hipokryzja... Nie
ma sensu spowiadać się z czegoś, czego się nie załuje.. Zastanawiałam się
jednak nad abstynencją.. po raz kolejny.. Może to brzmi śmiesznie... Ale źle
się czuję, nie mogąc przystąpić do komunii, do spowiedzi... Bo nie mogę- mam
kłamać , że więcej się to nie powtorzy i że tego załuję???? Czy zatem
robienie "loda" i tego typu rzeczy też jest grzechem? Co oznacza "abstynencja
sexualna przed ślubem"???? Przecież sex oralny też jest daleko posuniętym
krokiem... I czy to też Koscioł uważa za grzech? Jak jest z wami? Czy są
osoby, które wierzą w Boga, chodza regularnie do kościoła, a jednoczesnie
maja ten krok za sobą? Z pewnoscia jest takich wielu..:P Jak sobie z tym
radzicie??? (To nie jest prowokacja, prosze o powazne odpowiedzi, z góry
dziekuje:) A- i czy sa takie, które są ze sobą ponad rok i "czekaja"?? Co
zatem robia zamiast tego?:) dzieki