choco18
28.12.06, 08:47
Postanowiłam napisać o swojej sytuacji po tym jak przeczytałam post "sąsiadka
nerwuska". Otóż jestem w podobnej sytuacji. Piętro niżej mieszka mężczyzna w
średnim wieku, który nie pracuje bo jest na rencie, więc całe dnie siedzi w
domu. Jest bardzo nerwowy i wszystkiego się czepia, wszytstko obserwuje i
wtrąca się we wszystkie sprawy mieszkańców klatki. W związku z tym, że moja
rodzina mieszka nad nim, mamy najgorzej bo od wielu lat uprzykrza nam życie,
twoerdząc że go nie szanujemy i jesteśmy za głośno. Zaczynało się od prostych
rzeczy typu "za głośno chodzimy", "za głośno zamykamy drzwi, okna", "za głośno
się załatwiamy?!", jego upomniania w naszą stronę zwykle objawiały się
waleniem w kaloryfer... Wtedy byłam małą dziewczynką więc nie bardzo
wiedziałam o co mu chodzi i nie przejmowałam sie tym. Teraz mam 19 lat, jestem
młodą dziewczyną, w związku z tym bardzo żywiołową. Uwielbiam bawić się i
tańczyć, dużo ćwiczę i spędzam swój wolny czas głównie słuchając muzyki w
domu. Nie chodzę do klubów i na imprezy, w moim domu nigdy nie było żadnych
imprez, w nocy śpię więc jest cisza. Muzyki lubie słuchać głośno tylko w dzień
w godzinach 8-13 oraz 17-21, PODKREŚLAM że nie słucham przez tyle godzin!
zwykle są to średnio 2-3 godz dziennie. Sąsiad zaczął przychodzić do mnie na
górę i walić w drzwi, dzwonił domofonem, ostrzegał (groził!?), często robił to
kiedy byłam sama w domu. Raz zdarzyło się tak że przyszedł, zgasił światło na
klatce i pukał, nie wiedziałam kto to i niestety otworzyłam, zaczął mi grozić,
chciałam zamknąć drzwi (byłam grzeczna i spokojna) ale on mi na to nie
pozwolił i popchnął mnie, złapał za szyję... mój brat wyskoczył z pokoju więc
sąsiad się wystraszył i uciekł... ostatnio wyłączył mi korki... więc
zadzwoniłam na policje i opowiedziałam im wszystko. Sąsiad wszystkiego się
wypierał i złożył sprawę do dzielnicowego... Chcę się tam zgłosić żeby
wszystko wyjaśnić. Nie pozwolę sobie na takie traktowanie. nie czuję się winna...