grenzik
04.01.07, 15:54
Cóż.. Problem jest taki, że strasznie lubię się rozwodzić nad zaletami płci
pięknej. Na głos i wprost. Czuję się dobrze sprawiając przyjemność paniom,
mówiąc im o zaletach ich urody, charakteru i intelektu. Bynajmniej nie czynię
tego słowami w rodzaju "ale fajna jesteś", tylko starannie, czasami - gdy nie
da się inaczej - poetycko wręcz, z pewnością literackim, wyszukanym językiem,
bo takim chyba tylko przystoi; nieraz zawile, długo i z niewątpliwą
satysfakcją z bezpośredniego rezultatu - uśmiechu, błysku w oczach itd.
W czym kłopot ? Otóż znaczna część takich rozmów, nawet pomimo zapewnień, że
kobiety fascynują mnie po prostu i zachwycają w ogóle, kończy się
przeświadczeniem z tej drugiej strony, lub ze strony otoczenia, że na coś
liczę. A ja po prostu przepadam za kobietami i wychodzi to na wierzch w ich
towarzystwie... Czy już nie wolno, czy powinienem, czy jak ? Znam umiar, nie
wałkuję tematu godzinami, tylko - przyznam - lubię tak łupnąć, żeby dotarło :D
... Komentujcie proszę...