jorge.valdano
23.02.07, 16:59
Mozna powiazac wysokosc akcyzy na alkohol z niskimi pozimem czytelnictwa
(edukacji) i zaproponowac w internecie min. fin. zeby obnizyl akcyze i dotowal
ksiazki. Trzeba jednak zrobic to na tyle ogolnie i fachowo, zeby pani minister
sie nie obrazila ze sie narzucamy i na tyle atrakcyjnie, zeby przynajmniej via
link odpowiedziala jaka suma z podwyzki akcyzy ewentualnie mozna dysponowac
zeby animowac czytelnictwo. Przy czym trzeba uwzglednic, ze pieniadze to nie
wszystko bo za nie trzeba bedzie - dotowac najnowsza ksiazke IPN (sam premier
i szef rzadu sie zaangazowal w promocje) - czyli edukacja historii, oprocz
tego trzeba stworzyc portal dla biezacej edukacji z dziedziny finansow
publicznych (di ekonomist gorzknieje i min. fin. nie czy czytuje juz z takim
zainteresowaniem jak kiedys), trzeba dotowac jakas ksiazke dla przyszlych
pokolen (ustalenia miedzyresortowe z min. edu.) i trzeba dotowac jakas
beletrystyke. I trzeba przynajmniej znac z praktyki jedna z tych czterech
dzienin czytelnictwa i umiec mniej wiecej oszacowac ile procent z akcyzy
przeznaczamy na 'swoja' dzialke i liczyc sie ze pozostale trzy dzialki
czytelnictwa (oraz sama min. fin.) beda miec obiekcje co do szczegolow
realizacji chocby li tylko dzialki 'swojej'.
Politycy maja immunitet i okreslaja ktore zachowania sa niegodne polityka
(czasami jednak cofaja immunitet) a sad wyznacza kare (kiedys w przyszlosci
jest mozliwa faktyczna utrata biernego prawa wyborczego - doprecyzowany zakaz
pelnienia funkcji publicznych). Z kolei ludzie mediow to tacy lepsi widzowie,
ktorzy sa silnielszi sila pieniedzy posiadanych przez instytucje mediow i
teoretycznie powinni byc bardziej pro spoleczni i bardziej spostrzegawczy niz
widzowie. Ale i tak liczy sie ogladalnosc i niestety w wyniku krajowej
promocji glaba, ludzie mediow to hipokryci, glaby i niekompetentni frustraci
(biorac pod uwage kto nadaje ton wiekszosci - taki jest niestety odbior
ogolny). Czym innym jest, odpowiednie do warunkow przestrzeni publicznej,
niemowienie wszystkiego, a czym innym z jednej strony promowanie postaw
niemoralnych, a zdrugiej intensywne narzucanie moralnosci chrzescijanskiej -
choc takie rozdwojenie zgodne z prawem to jest ewidentnym bledem logicznym (i
dlugo i narozne sposoby naszym 'przesnym jeszcze' mediom mozna to wytykac). Z
jednej strony ludzie mediow chca sie dzielic swoimi srodowiskowymi problemami
(jako widzow nas nie one nie obchadza choc indywidualne dramaty i nam nie sa
obce) a drugiej strony sukcesy oparte na ogladalnosci sa przedstawiane jako
ich indywidualne sukcesy (tworzac widownie jednak im pomagamy troche). Czyli
medialne bolaczki sa bolaczkami widza, a medialne sukcesy sukcesami li tylko
mediow - coc powinno byc dokladnie na odwrot - nieepatowanie swoimi porazkami
i przyjmowanie nienatretnych pochwal (wartosciowa krytyka) od swiadomych
widzow - niestety krajowa promocja glaba pod patronatem Saszki Beztalencia
uczynila spore spustoszenia w przekazie medialnym (nikt nie ma sobie nic do
zarzucenia).
Slowno-prezantacyjne robienie Deja Vu (slowno-muzyczne jak niektorzy lubia
mowic, a tu pelna multimedialnosc) jest zgodne z prawem ale tak dlugo jak jest
wynikiem frustracji i niekompetencji (zamiast poczucia humoru) moze byc byc
dlugo i obwicie wypunktowywane w internecie. Przy czym niekompetentni
frustraci zamiast stworzyc odpowiedni profil etyki - pewne wydarzenia (np.
zdradzanie informatorow) powoduja ekskomunike, o pewnych (np. homoseksualizm)
informujemy wcale (wypieranie sie natury jest 'bez sensu') lub minimalnie na
miare potrzeb szacowanego wyrobienia widowni, a pewnych postaw niepromuje bo
to hipokryzja. Z tym, ze w obliczu ujawnionej hipokryzji, pracownicy mediow i
bohaterowie swojej wyobrazni, zamiast przestac promowac, ida w zaparte i
wyszukuja niedoskonalosci u widza (a od tego jest wymiar sprawiedliwosci) coc
pietnowanie i 'ostra' krytyka jest jaknajbardziej na miejscu. Niemoralne
zachowania tez maja swoja 'karencje' spoleczna, ktora mozna przeliczyc w mniej
lub bardziej oczywisty sposob - prostytucja jest 'pamietana' przynajmniej 5
lat - przedawnienie ewentualnych flaszerstw podatkowych - z jednej strony
dzialanosc nieopodatkowana, a z drugiej teoretyczny obowiazek opodatkowania (i
koniecznosc trzymania 'kwitow' przez 5 lat). Przy czym 5 lat (jest to
conajmniej 5 lat) jest liczony od przestania dzialanosci prostutycji a to
wiaze sie z umiejetnoscia wspolpracy ze streetworkerami z La Strady - a oni
juz widzieli pozornych nawroconych i maja swoje metody roliczenia z
wydobywania sie z dna amoralnosci spolecznej.