vandka 25.02.07, 16:33 jestem w nieformalnym związku, pod brzydką nazwą konkubinat. czy ktoś jesdt w takiej samej sytuacji? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Magda Re: konkubinat za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 16:50 Nie jestem ale uważam że nic w tym złego Nazywa się istotnie trochę dziwnie ale sama nazwa nie powinna ci przeszkadzać w byciu zadowolonym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
pink.freud Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 16:55 Faceci są oczywiście za, a kobiety jesli godzą się, że mozna je spławić bez rozwodu i alimentów tym lepiej;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda Re: konkubinat za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 16:58 Jestem kobietą i jestem zdecydowanie za.To fantastyczne móc spławić faceta jak sie znudzi tak poprostu. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 18:20 Siostra pracuje w USC, niedawno udzielano u niej ślubu w szpitalu, kobieta przytomnie zachciała zostać żoną na łożu śmierci małżonka, bo zdała sobie sprawę, że zostanie na lodzie po jego śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delfin Re: konkubinat za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 18:52 Nie wystarczyłby testament? Czy jest jeszcze jakiś powód, żeby brać ślub na łożu śmierci, poza finansami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mahadeva Re: konkubinat za i przeciw IP: *.aster.pl 25.02.07, 18:58 sentymenty :) potem beda wzruszajace wspomnienia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delfin Re: konkubinat za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 19:06 Sentymenty, wspomnienia - jak najbardziej:) Myślałem o bardziej racjonalnych powodach. Marzeka1 napisała o przytomności i o "zostawaniu na lodzie" po śmierci drugiej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 19:15 Chodziło zapewne o prawo do renty rodzinnej - tego testamentem się załatwic nie da, musi być ślub. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delfin Re: konkubinat za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 19:18 Dzięki. Na to nie wpadłem. Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 18:25 Gość portalu: magda napisał(a): > Jestem kobietą i jestem zdecydowanie za.To fantastyczne móc spławić faceta jak > sie znudzi tak poprostu. Ja też jestem za i to z tych samych powodów. To fantastyczne móc spławić babsztyla jak sie znudzi tak poprostu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mahadeva Re: konkubinat za i przeciw IP: *.aster.pl 25.02.07, 18:34 tak tylko mowicie :) ja tez nie widze sensu w dozywotniej monogamii ale po rzuceniu bylego z tego powodu mialam depresje co innego teoria, a co innego praktyka :) caly czas jednak wierze w to, ze to inteligentny chlopiec i jest szczesliwy z inna :) Odpowiedz Link Zgłoś
pink.freud Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 19:31 My też wierzymy i trzymamy kciuki:))) To fajnie, że laski przed 30tką są łatwe i nawet same spławiają. Później niestety, jak już brak na nie chętnych, robią się bardziej czepliwe;) Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 19:44 Później nieste > ty, jak już brak na nie chętnych, robią się bardziej czepliwe;) To zupelnie jak faceci, chyba, ze kase maja, to moga liczyc na jakies tam powodzenie. Ale generalnie kolo 30-stki wiekszosc facetow juz chce slubu, dzieci, gwarancji, ze nie zostana samiutcy. Pzdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 19:17 Alimenty na dziecko będą zasądzone i bez ślubu, alimenty na zonę w polskim prawie są zasądzane bardzo rzadko, podobnie jak alimenty na męża. W sumie: argumentujesz bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
pink.freud Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 19:28 Wciskasz kit naiwnym forumowiczom?;))))))))))))))) Jak się hajtniesz masz prze..e do śmierci. Urząd w wypadku, gdy ex nie ma z czego żyć, w pierwszej kolejności sciąga kasę z ciebie nawet jeśli nie widziałeś małżonki od 20 lat na oczy. Zresztą konkubinat powyżej 5 lat też jest niebezpieczny bo nabywa się różne prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 20:03 pink.freud napisał: > Wciskasz kit naiwnym forumowiczom?;))))))))))))))) Nie ja. Ty. > Jak się hajtniesz masz prze..e do śmierci. Urząd w wypadku, gdy ex nie ma z cze > go żyć, w pierwszej kolejności sciąga kasę z ciebie nawet jeśli nie widziałeś m > ałżonki od 20 lat na oczy. Po pierwsze to działa w obie strony - tzn były mąż też może żądać alimentów od byłej zony, podobnie np rodzice od dzieci ba, nawet od rodzeństwa lub dziadków można żądać alimentów. Po drugie nie wystarczy mieć lenia i dwie lewe ręce żeby sąd uznał, że nie ma sie z czego żyć - ergo alimenty na byłego męża czy byłą zonę są w polskich realiach zasądzane niezwykle rzadko, praktycznie tylko w przypadku osób ciężko chorych i inwalidów niezdolnych do samodzielego życia (a i to nie zawsze). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mahadeva Re: konkubinat za i przeciw IP: *.aster.pl 25.02.07, 18:37 no sluchaj, jesli Ci nei odpowiada to, to zmien to :) mi np trudno byloby kupic wspolne mieszkanie lub miec dziecko w konkubinacie :) ale jesli Ciebie to nei dotyczy, to przeciez naprawde sa przerozne rodzaje relacji! secnariusze pisze zycie, to nie jest tak, ze tylko w mazlenstwie mozna byc szczesliwym :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delfin Re: konkubinat za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 19:30 Nie jestem w takiej sytuacji. Nazwa rzeczywiście nieprzyjemna. Może dlatego, że spotkać się z nią można głównie w mediach, w kontekście zabójstw i znęcania się nad dziećmi. Jeśli chodzi o sam nieformalny związek, to jestem za. Po ślubie często partnerzy przestają się starać. Traktują małżeństwo jak cel. Kiedy cel zostaje osiągnięty, wydaje im się, że można odpocząć. Przestają się szanować, zaczynają się nawzajem traktować jak rzeczy. Oczywiście nie jest to reguła, ale jednak zdarza się to dość często. Odpowiedz Link Zgłoś
pink.freud Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 19:34 Fakt, laskom po ślubie odbija;) A w konkubinatach statystycznie duzo łatwiej o przemoc niż w normalnych związkach. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 19:41 A skad te statystyki? MOze daj linka. Ja zyje w konkubinacie i przemocy nie ma (no chyba, ze taka dla przyjemnosci w czasie sksu, kontrolowana;>) ale za sciana, w "porzadnym" malzenstwie takie rzeczy sie dzieja, ze na niebieksa linie musialam dzwonic. PZdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
pink.freud Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 19:49 media.wp.pl/kat,38212,wid,8209231,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1 Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 20:00 NO tak, moglabym sie domyslic, ze to Ozon;) Poczekaj przeczytam i sie zastanowie. Juz przeczytalam, ze feministki falszuja dane;) A skad to wiadomo? MOZe OZon je falszuje? Z reszta statystyki nie zawsze sa rzetelne;> Bo jak mowi moja znajoma : statystcznie ja i pies mamy po 3 nogi. PZdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 20:10 Nie czytałam tych danych, ale łatwo się domyślic na czym polega manipulacja. Po prostu faktem jest, że konkubinaty zdarzają się częściej w środowiskach tzw menelskich - a skoro tak to siłą rzeczy musi w nich być więcej przemocy. A wystarczyłoby porównac tylko np małżeństwa i konkubinaty ludzi o podobnym wykształceniu, np tylko wyższe albo tylko podstawiowe plus ewt. zawodowe i od razu wynik badań byłby inny. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 20:07 Juz kiedys czytalam ten artykul. Jest tendencyjny;) PO porstu malzenska przemoc czesto nie jest zglaszana na policje i ujeta w statystykach, co nie oznacza, ze nie istnieje. A to czy partnerzy sa wobec siebie agresywni, nie ma nic wposlnego z ich stanem cywilnym. Chyba naiwnoscia byloby sadzic, ze koles, ktory jest agresywny jako konkubent po slubie zlagodnieje. Ewentualnie moze byc odwortnie;> partnerzy przed slubem czy zanim zamiszkaja razem moga zgrywac lagodniejszych i generalnie 'lepszych" niz sa w rzeczywistosci. PZdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
pink.freud Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 22:52 Kocie i mamo kota;) Ozon był pismem PO a nie PiS więc nie mógł się mylić;) Statystyka to statystyka. Równie dobrze można by przypuszczać, że menele zostali menelami, bo żyli w konkubinacie, gdzie pozycja kobiety jest słabsza;) > A to czy partnerzy sa wobec siebie agresywni, nie ma nic wposlnego z ich stanem cywilnym. To tylko Twoje przypuszczenia i efekt feministycznego prania głowy, statystki mówią zdecydowanie co innego. Żona jest bardziej szanowana niż konkubina. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 08:56 PO myli sie prawie tak bardzo jak PIS;> Ok, ja mam wyoprany mozg przez feministki, ktore mnie omamily, ale ty widze masz wyprany mozg przez inne opcje. PO pierwsze, jezeli miales jakiekolwiek zajecia z socjologii, kiedykowliek w zyciu, to chyba bardzo nieuwaznie sluchales, albo chodziles na wagary. Bo wlasnie na takich zajeciach poznaje sie mechanizmy ukladania wszelkich ankiet/kwestionariuszy i budowania statystyk na ich podstawie. To oznacza, ze latwo statystyka manipulowac, wiec nie zawsze jest ona rzetelna, w zaleznosci od tego kto ja przeprowadza. Co do szacunku wobec zony/konkubiny - przez kogo, mam rozumiec zona, jest bardziej szanowana niz konkubina? przez partnera? Ale zasciankiem zajechalo, a nik fajny. Pzdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 06:35 Jak cudnie manipulatorski artykulik. Szczególnie podoba mi się sama końcówka, gdzie "dowodzą", że złe feministki mają na sercu tylko homoseksualistów i własną kasę, a na pomoc ofiarom przemocy nie dają. Metoda dowodzenia banalna: bierzemy kilka organizacji, którym pomocy odmówiono, a za to mają śliczne nazwy i szczytne cele sobie stawiają. Pomijamy milczeniem to dlaczego im dotacji nie przyznano, za to wymieniamy kilka organizacji, które mają mniej śliczne nazwy i bardziej kontrowersyjne cele. Odpowiedz Link Zgłoś
renebenay Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 19:57 Moi znajomi we Francji zyli w konkubinacie 15 lat,potem zglupieli i po 6-ciu miesiacach bylo juz po wszystkim,zawinila ONA i sama mi o tym powiedziala.Osobiscie dla mnie konkubinat jest lepszy bo partnerzy bardziej nawzajem sie szanuja a w malzenstwie wszystko juz jest pewne i zaklepane,i dlatego pozniej sa ogromne niespodzianki i afery. Odpowiedz Link Zgłoś
minas_anor Re: konkubinat za i przeciw 25.02.07, 19:46 Ja uważam, że wszystko ładnie, pięknie, ale do czasu. Albo jakaś umowa prawna pomiędzy osobami pozostającymi w konkubinacie albo związek formalny, czyli małżeństwo. W życiu różnie bywa. Ja byłam świadkiem takiej sytuacji, że para była ze sobą 10 lat (mieszkali razem 5 lat), zaręczyli się. On zginął w wypadku, a jego rodzina (ta akurat b. pazerna na kasę) zabrała jej prawie wszystko ( w bardzo wielkim skrÓcie, oczywiście). Prawnie konkubina nie ma żadnych praw np. spadkowych. Tak naprawdę jest nikim. Ja nie popełnię takiego błędu. Uczucia uczuciami, ale w naszym kraju na razie prawo jest takie jakie jest i nie ma sie co oszukiwać. Istnieje pojęcie "konkubinat", ale pozostaje tylko pojęciem. Jeżeli wie się , że to TA osoba, to konkubinat utrudnia życie; lepiej poradzić się prawnika i podpisać coś na kształt intercyzy (nie wiem, czy to odpowiednie pojęcie, ale chodzi mi o coś takiego, żeby była jasność sytuacji i żeby nikt z zewnątrz nie mógł się w to wmieszać) albo po prostu wziąć ślub. W tej chwili też jestem w konkubinacie, mieszkamy razem, dorabiamy się razem i ślub też weźmiemy razem, a co... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vka Re: konkubinat za i przeciw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 21:23 trudno jest podjąć decyzję o ślubie gdy się raz już sparzyło,jestem rozwódką, on jest rozwodnikiem, każde z nas ma przykre doświadczenia ze swojego małżeństwa. Tak jak teraz jest nam dobrze, ale boję się że jak ktoś wyżej powiedział zostanę na lodzie gdy się coś wydarzy Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 05:50 konkubinat nie zapewnia takiego zabezpeczenia w razie rozwodu lub smierci malzonka jak legalnie zawarty zwiazek malzenski, wiec jesli ktos ma ochote tak zyc powinien zabezpieczyc sie legalnie- nie na gebe i przy znajomych swiadkach, ale notarialnie co i jak w razie rozpadu. a tak to co za roznica. Venus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: konkubinat za i przeciw IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 26.02.07, 06:11 Kokubinat to rodzaj prostytucji. Glowny temat konkubinatu: jak sobie robic dobrze i jak splawic jak sie znudzi. To juz przerabialismy w innych watkach. Nie radze miec dzieci, bo do tego potrzebna jest stabilna rodzina i o znudzeniu nie ma mowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Listekklonu Re: konkubinat za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 07:33 Ostre słowa. Ten sam zarzut prostytucji można odnieść do małżeństwa, w którym on pracuje, a ona zajmuje się domem. Czy to znaczy, że on jej płaci za seks i ciepły obiad? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: konkubinat za i przeciw IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 26.02.07, 07:45 > Ostre słowa. Ten sam zarzut prostytucji można odnieść do małżeństwa, w którym o > n > pracuje, a ona zajmuje się domem. Czy to znaczy, że on jej płaci za seks i > ciepły obiad? INtencja malzenstwa to zalozenie rodziny, przyjecie dzieci i podjecie sie obowiazku ich wychowania. Potrzeby karnalne nie sa celem samym w sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: konkubinat za i przeciw IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 26.02.07, 07:58 >Potrzeby karnalne nie sa celem samym w sobie. W konkubinacie sa. Oczywiscie niektore z zalozenia bezdzietne malzenstwa przypominaja konkubinat. Ba, nawet zwiazki homoseksualne promuje sie jako "malzenstwa" zeby zatrzec roznice miedzy prostytucja i Rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 09:01 Ale Echo, to w malzenstwie wlasnie malzonkowie sa zoobowiazani do "pozycia" czyli seksu, mniejsza o intencje, bo brak tego elementu moze byc powodem do rozpadu malzenstwa. W konkubinacie, natomiast, nie mozna mowic o prostytucji, bo nie ma tu zadnych zoobowiazan, ze bedzie sie uprawiac seks z partnerem/parnterka za kase - bo brak tez (prawnie) wspolnoty ekonomicznej. Slowem - nie ma wymiany seks za kase. Twoja koncepcja rodziny jest przeterminowana. MOja rodzina to kot ja, moj konkubent i kilku kochankow i kochanek;) Dzieci brak. Pzdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delfin Re: konkubinat za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 11:05 Twoja koncepcja rodziny jest bardzo ciekawa:) Ale nie mieszkacie chyba wszyscy razem?;) Kot na pierwszym miejscu, jako głowa rodziny?:) Pzdr, delfin Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 11:46 Jasne, ze kot rzadzi;) Wszystko jest podporzadkowane jego potrzebom (jedzeniu). Pzdr, KOciamama. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 09:02 Gość portalu: Echo napisał(a): > >Potrzeby karnalne nie sa celem samym w sobie. > W konkubinacie sa. Jakie potrzeby karalne?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: konkubinat za i przeciw IP: *.itpp.pl 26.02.07, 09:31 "karNalne", dysalfabetyczny forumowiczu. Cielesne, innymi słowy. Co oczywiście nie zmienia faktu, iż Echo bredzi jak potłuczone, bo konkubinat nie zakłada seksu jako podstawy swej ważności. Konkubinat w ogóle niczego poza wspólnym zamieszkaniem i prowadzeniem gospodarstwa nie zakłada. Bo nie ma żadnej legalnej definicji "konkubinatu". Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 10:43 Fakt, moje przeoczenie, ale to raczej nie powód by mnie wyzywać, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: konkubinat za i przeciw IP: *.itpp.pl 26.02.07, 11:08 Przeca cię nie "wyzywam". Na różnorakie "dys-" funkcje (dyskalkulie, dysgrafie, dysleksje) to ludzie sami na wyprzódki zaświadczenia od lekarzy biorą, a ty zaraz z "wyzywaniem" wyjeżdżasz. Poza tem taka moja warsiawska natura, że jak ktoś pyszczy, a nie posiada racji, to trzeba mu pokazać, gdzie raki zimujom. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 12:47 Wszelakie "pyszczenie" sobie wypraszam, jedynie zdziwienie wyraziłam. I jakżeś sam zauważył uzasadnione nawet w przypadku poprawnego odczytania słów Echo. Ale jak natura warsiawska to pozostaje wybaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Brawo PSJ IP: *.chello.pl 26.02.07, 12:52 Gość portalu: P.S.J. napisał(a): > Poza tem taka moja warsiawska natura, że jak > ktoś pyszczy, a nie posiada racji, to trzeba mu pokazać, gdzie raki zimujom. Brawo, tak trzymaj, tylko bez byków proszę. Zimują, jesli już... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Brawo PSJ IP: *.itpp.pl 26.02.07, 12:56 > Brawo, tak trzymaj, tylko bez byków proszę. Zimują, jesli już... Nie bądź taki sztywniak! Jak powiem, że mnie swędzi w rękie, to nie znaczy, że błąd robie, tylko językowe stylizacje, łobuzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Brawo PSJ IP: *.chello.pl 26.02.07, 13:01 No to w porządku, choc nie lubię, gdy mi sie ktos odszczekuje, taki w ząbek czesany, psia jego w te i nazad. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: konkubinat za i przeciw IP: *.itpp.pl 26.02.07, 09:29 Gdzie w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym masz przyjęcie dzieci jako _intencję_ małżeństwa? Wspólne pożycie - tak. Dzieci - niekoniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ant brzydka to jest nazwa "małżeństwo" :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 09:08 a wolny związek, czy jak wolisz konkubinat to same zalety :) IMO oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: brzydka to jest nazwa "małżeństwo" :))) 26.02.07, 10:27 ""Nie radze miec dzieci, bo do tego potrzebna jest stabilna rodzina i o znudzeniu nie ma mowy."' tylko ze slub wcale nie daje takiej gwarancji. rozwodow i samotnych matek nie brak. Venus Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 11:29 Tak naprawdę to jeydynym "przeciw" jest kwestia dziedziczenia w przypadku śmierci jednego z partnerów. Lepiej zadbać o to odpowiednio wcześnie, ustalają notarialnie współwłasność, pisząc testament itd. Poza tym konkubinat niczym się od małżeństwa nie różni. Podnoszona przez niektórych sprawa "łatwego rozstania" (bo bez rozwodu, alimentów itd.) wcale nie jest taka jednoznaczna. Wieloletnim konkubinatom nieraz trudniej się rozstać niż małżeństwom przeprowadzić rozwód. To nie jest tak, że w przypadku kryzysu myślisz sobie -"co tam, nie ma ślubu, pakuję się i wychodzę". Odpowiedzialność za drugiego człowieka, za wspólne życie, za związek jest może większa niż w małżeństwie. Wiem coś o tym, żyję tak już prawie 20 lat :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delfin Re: konkubinat za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 11:54 Moim zdaniem wpółwłasność tylko komplikuje sprawę. To jedna z większych wad małżeństwa. Wprowadzanie jej do konkubinatu mija się z celem. Żeby zadbać o przyszłość swoją i drugiej osoby w nieformalnym związku, najlepiej załatwić 4 sprawy: 1) testament, 2) ubezpieczenie na życie, 3) upoważnienie do załatwiania wszelkich spraw, 4) upoważnienie do bycia informowanym o stanie zdrowia partnera. Te upoważnienia fachowo pewnie inaczej się nazywają, ale notariusz będzie wiedział o co chodzi. Ubezpieczenie na życie nie jest takie ważne, kiedy jest testament, ale też może się przydać. Co do rozstań: Nie chodzi o to, żeby porzucać drugą osobę, kiedy przestaje być atrakcyjna. Chodzi o świadomość, że nie łamie się przysięgi. Jak ktoś jest uczciwy w stosunku do siebie i innych, to przysięgi traktuje poważnie. W konkubinacie masz świadomość, że możesz opuścić partnera, ale to nie znaczy, że musisz. Ważne jest to, że kiedy decydujesz się być z drugą osobą, to dlatego, że chcesz, a nie że musisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Banialuki panie IP: *.chello.pl 26.02.07, 12:32 Notariusz, testamenty, papiery, kwity na druga osobę mają Ci zabezpieczyć przyszłość w konkubinacie. I to niby w imię wolności, miłości tak odmiennej w stosunku do jarzma jakie niesie małżeństwo? Dla mnie to pitolenie o Szopenie. Kochasz kobietę, ożeń się i po co wypisywać te dyrdymały? Chyba, że już masz żonę, zero możliwości na uzyskanie rozwodu, lub czeka Cię perspektywa płacenia wysokich alimentów, wtedy idziesz w konkubinat. Ale, żeby to jakoś uzasadnić w miarę gładko, wymyślasz stek bzdur na jego uzasadnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Banialuki panie 26.02.07, 14:28 Dla mnie to pitolenie o Szopenie. Dla Ciebie;) chyba chodzi o dyskusje merytoryczna, przedtawianie swoich opinii, argumentow za i przeciw, a nie obrazanie sie wzajemnie i dawnaie prostych rad, o kotre nikt nie porsi? Nie tez nie chce wyjsc za maz - bo: 1) nie chce miec poczucia falszywej gwarancji ze ktos bedzie ze mna az do smierci 2) bo nie wiem co zycie przyniesie i nie moge powiedziec, ze beda z moim chlopkaiem na cale zycie (choc go kocham) - racjonalnie nie umiem zrozumiec "na zawsze" no i wiele malzenstwa sie rozada po ilus tam latach. 3) bo nie chce zeby panstwo wtracalo sie do mojego zwiazku 4) bo nie jestem religijna 5) bo nie chce wyjsc za maz jedynie dla pieniedzy - zeby motywowac sie do niezaleznosci finansowej, mimo, ze moge liczyc na partnera i malzesntwo odarte z religijnego aspektu i warotsci jaka jest "legalny zwiazek" pozstaje umowa cywilno-prawna - skupiajaca sie na kwestiach ekonomiczncyh 6) bo chce byc z kims dkatego, ze go kocham, i chce zeby moj opartner byl ze mna z tego powodu, bo dobrze nam razem, a nie dlatego ze jestesmy zwiazani przez prawo i wgzledy ekonomiczne Pzdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Banialuki panie IP: *.chello.pl 26.02.07, 15:02 Równie dobrze, bez cytowania Twojej wypowiedzi, te same argumenty można przypisać za małżeństwem. Jeśli dwoje ludzi się naprawdę kocha, planuje wspólną przyszłość wtedy postanawiają się pobrać. Biorą swój los we własne ręce, nie budują związku na kocią łapę. Coś jest z tą ich miłością nie tak, skoro nie są jej pewni i podejmują próbę życia we dwoje dla próby, bo jak nie wyjdzie, to good bye mała, spływaj. I głupie są te dziewczyny, które się na to godzą. Wyrzucone z mieszkania, bez żadnych praw do majątku. Głupie i nieszczęśliwe, bo nie spotkały w swoim życiu odpowiedzialnego partnera. Jeżeli dla Ciebie małżeństwo, to tylko umowa cywilno-prawna w zabezpieczająca byt materialny, to Ci serdecznie współczuję. Napisałem o tym lapidarnie w poprzednich postach, ale cóż, nie zrozumiałaś. Tak czy inaczej, kocia mamo, przyjmij moje kondolencje za nieudane życie. Pocieszaj się jak możesz, a tak, na próbę, spytaj swego partnera, czy jednak chciałby z Tobą zię związać na całe życie, ciekawe, co odpowie? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Banialuki panie 26.02.07, 15:20 Gość portalu: max_min napisał(a): > Wyrzucone z mieszkania, bez żadnych praw do majątku. A dlaczego niby? Po pierwsze mieszkanie mogło być jej własnością, nie jego. Po drugie mogło być własnością wspólną. Po trzecie, nawet jeśli to on był właścicielem, to radzę się zapoznać z polskim prawem lokalowym - nie tak łatwo wyrzucić kogokolwiek z mieszkania nawet jesli nie jest jego własciielem i nie posiada umowy najmu. Z majątkiem jest to samo, bo jaki majątek masz na myśli? Jeśli majątek wspólny, to jest on dzielony. Jeśli majątek odrębny partnera, to i w małżeństwie niekoniecznie on się po rozwodzie należy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Banialuki panie IP: *.chello.pl 26.02.07, 16:13 kot_behemot8 napisała: > radzę się zapoznać z polskim prawem lokalowym - nie tak łatwo > wyrzucić kogokolwiek z mieszkania nawet jesli nie jest jego własciielem i nie > posiada umowy najmu. Wystarczy, że do swojego mieszkania sprowadzi następną, zakochana w nim osobe, która także godzi się na życie na kocią łapę, bo on nie ma zamiaru niczego więcej zaofiarować. Ciekawe, jak dotychczasowy partner/partnerka na tę nową sytuację zareaguje? Ma tu coś do gadania? Przecież nie była jego żoną, tylko kochanką? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Banialuki panie 26.02.07, 17:37 Gość portalu: max_min napisał(a): > kot_behemot8 napisała: > > > > radzę się zapoznać z polskim prawem lokalowym - nie tak łatwo > > wyrzucić kogokolwiek z mieszkania nawet jesli nie jest jego własciielem i > nie > > posiada umowy najmu. > > Wystarczy, że do swojego mieszkania sprowadzi następną, zakochana w nim osobe, > która także godzi się na życie na kocią łapę, bo on nie ma zamiaru niczego > więcej zaofiarować. Ciekawe, jak dotychczasowy partner/partnerka na tę nową > sytuację zareaguje? Ma tu coś do gadania? Przecież nie była jego żoną, tylko > kochanką? A tobie się pewno wydaje, że zona by miała cokolwiek do gadania? No to się mylisz. Prawo nie zabrania mężowi sprowadzenia sobie do własnego mieszkania kochanki a nawet założenia w nim haremu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delfin Współczuj sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 15:42 Gość portalu: max_min napisał(a): >Napisałem o tym lapidarnie w poprzednich postach, ale >cóż, nie zrozumiałaś Jeśli napisałeś, to chyba zapomniałeś wysłać. Oprócz krytyki wypwiedzi inych forumowiczów nie piszesz żadnych konkretów, poza ogólnym: "kochasz - bierz ślub". >I głupie są te dziewczyny, które się na to godzą. > Wyrzucone z mieszkania, bez żadnych praw do majątku Kto Ci powiedział, że mieszkanie jest zawsze faceta? >Głupie i nieszczęśliwe, bo > nie spotkały w swoim życiu odpowiedzialnego partnera. Kto Ci powiedział, że facet, który bierze ślub, to facet odpowiedzialny? >spytaj swego > partnera, czy jednak chciałby z Tobą zię związać na całe życie, ciekawe, co > odpowie? Po co ma pytać, skoro sama nie chce się wiązać "na całe życie" A swoją drogą - taki jesteś mądrala, to może przyznaj się - sam jesteś już po ślubie? Z Twoich wypowiedzi wynika, że nie wiesz, czym jest miłość. Chciałbyś mieć kogoś na własność i tyle. Chyba boisz się, że kobieta zorientuje się, co z Ciebie za typ i Cię zostawi. Dlatego potrzebny Ci świstek, że się nie wycofa. >przyjmij moje kondolencje Współczuj sobie. Niech Ci się nie wydaje, że jesteś lepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Współczuj sobie IP: *.chello.pl 26.02.07, 15:58 Gość portalu: delfin napisał(a): > Kto Ci powiedział, że facet, który bierze ślub, to facet odpowiedzialny? Tego nie można przewidzieć. Rozumiem, że szczytem odpowiedzialności ze strony faceta jest życie na kocią łapę. Ciekawy punkt widzenia... > Po co ma pytać, skoro sama nie chce się wiązać "na całe życie" Skąd wiesz, czy nie chce? Może tylko na to może liczyć i zbiera te ochłapy rzucane przez faceta? > A swoją drogą - taki jesteś mądrala, to może przyznaj się - sam jesteś już po > ślubie? Oczywiście. > Z Twoich wypowiedzi wynika, że nie wiesz, czym jest miłość. Chciałbyś mieć > kogoś na własność i tyle. Chyba boisz się, że kobieta zorientuje się, co z > Ciebie za typ i Cię zostawi. Dlatego potrzebny Ci świstek, że się nie wycofa. Pieprzysz jak potłuczona, pocieszaj sie jak możesz... > Współczuj sobie. Niech Ci się nie wydaje, że jesteś lepszy. Nic mi się nie musi wydawać, ja to po prostu wiem! Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Banialuki panie 26.02.07, 18:14 Ja tam nie widze niczego zlego w zwiazku na kocia lape. Tym bardziej, ze uwielbiam koty;) mieszkanie jest moje, wiec najwyzej ja moge powiedziec splywaj maly;) ale chlopak namawia mnie goraco na przeprowadzke do wiekszego, wspolnego mieszkania - czego boje sie jak ognia, bo w razie jak cos nie wyjdzie, lepiej zebysmy mieli 2 oddzielne;> Bardzo cenie twoja gotowosc do wposlczucia, to istnie chrzescijanskie, ale mozesz je zachowac dla zon, ktore padaja ofiara agrsji wlasnego meza wymierzonej przeciwko nim, bo im ono jest bardziej potrzebne. MOze i moje zycie, wg twoich kjategorii jest nieudane, ale coz, ja nie narzekam;) MOj partner jest bardziej skory do slubu niz ja. Nie pytalam, sam mowil. PZdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delfin Jak nie rozumiesz, to zapytaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 15:14 To, o czym pisałem nic mi "nie zabezpiecza". Ja sobie poradzę, jak będzie trzeba. Testament i ubezpieczenie nic mi nie daje, tylko partnerce. Tak samo upoważnienia. Każdy z tych dokumentów "działa w jedną stronę". Ja się zobowiązuję dbać o partnerkę, ale jej do tego samego nie zmuszam. Kiedy będzie np. chora i nie będzie mogła sama o siebie zadbać, to powinna wiedzieć, że może na mnie liczyć. Dlatego, że ja tego chcę, a nie dlatego, że prawo mnie zobowiązuje. Mam bujną wyobraźnię, ale nie aż tak, żeby przewidzieć, co będzie za 20-30 lat. Jeśli dziś kocham kogoś, to robię co mogę, żeby tej osobie było jak najlepiej. Ale to nie znaczy, że dam się wykorzystywać, tylko dlatego, że podpisałem jakiś świstek. Rozumiesz już? Zobowiązuję się do tego, do czego chcę się zobowiązać, na tak długo, jak chcę. Nie na zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj IP: *.chello.pl 26.02.07, 16:07 Gość portalu: delfin napisał(a): > Mam bujną wyobraźnię, ale nie aż tak, żeby przewidzieć, co będzie za 20-30 > lat. Wtedy możesz się rozwieść. Proste? Po co te wszystkie teoryjki? > Jeśli dziś kocham kogoś, to robię co mogę, żeby tej osobie było jak najlepiej. > Ale to nie znaczy, że dam się wykorzystywać, tylko dlatego, że podpisałem > jakiś świstek. Dobre małżeństwo nie polega na wykorzystywaniu kogoś. Dobrze powiedziane, jeśli dziś kogoś kocham, a jeśli jutro przestanę, to paszoł won! Hipokryzja i tyle, panie delfin. I cholerny egoizm, aż bije po oczach > > Rozumiesz już? To Ty nic nie rozumiesz, zyjesz tak, bo ci tak wygodnie, nic więcej. Nie pitol tu o miłości, przywiązaniu, deklaracjach, zapewnieniu opieki choremu partnerowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delfin Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 16:34 >Hipokryzja i tyle, panie delfin. I cholerny egoizm, aż bije po oczach Egoizm jak najbardziej. Nigdy nie pisałem, że jestem altruistą. Ale hipokryzja to jest właśnie to, co Ty proponujesz. Przysięgać "miłość, wierność i że Cię nie opuszczę aż do śmierci", a potem: > Wtedy możesz się rozwieść. Proste? Po co te wszystkie teoryjki? Właśnie o to chodzi, że ja w przeciwieństwie do Ciebie, wolę być uczciwym egoistą niż hipokrytą. I to by było na tyle. Nie sądzę, żeby dalsza dyskusja między nami miała sens. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj IP: *.chello.pl 26.02.07, 16:50 Nie, nie odwracaj kota ogonem, panie delfin. Dobrze, że sie przyznałeś, co tak naprawdę soba reprezentujesz. Bo ja, w przeciwieństwie do Ciebie, ślubowałem miłość, uczciwość oraz że mojej żony nie opuszczę aż do śmierci. I tego słowa dotrzymam! Tobie by to chyba przez gardło nie przeszło. I dlatego jesteś takim entuzjastą konkubinatu. Wyszło szydło z worka. Reasumując; Dla ludzi nieodpowiedzialnych, egoistów, bawidamków konkubinat TO JEST TO!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj 26.02.07, 18:08 Czy zony nie opuscisz az do smierci to sie okaze na lozu smirci - twoim albo zony. Oczywiscie, zycze wam szcescia i trwaniu wtej przysiedze. Ale moze uszanuj to, ze inni ludzie moga miec inny poglad i inne zdanie niz Ty. Nikt Cie nie nwaoluje przeciez do rozwodu i zyciu w konkubinacie. Co do "bawidamkow" slyszales o zdradzie malzenskiej? Czyli bawidamki zyja i w malzenstwach. Wszystko zalezy od czlowieka. Jak ktos ma nature "bawidamka" i malzenstwo go nie postrzyma, a jak ktos ceni sobie wiernosc to dochowa jej i w konkubinacie. PZdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj IP: *.chello.pl 26.02.07, 19:31 kociamama napisała: > Ale moze uszanuj to, ze inni ludzie moga miec inny poglad i inne zdanie niz > Ty. > Nikt Cie nie nwaoluje przeciez do rozwodu i zyciu w konkubinacie. A żyj sobie jak chcesz, kobieto. Co mnie to obchodzi, ani Tyś moja krewna, ani przyjaciółka rodziny. Wyraziłem swój pogląd, Ty i pozostali miłośnicy konkubinatów także. Wasza sprawa. Mnie się to osobiście nie podoba, mimo, że jestem facetem. Wolisz być konkubiną, nie żoną? To sobie bądź!!! Wiem jedno, dobrego towaru nie trzeba reklamować, sprzedaje się sam. A tu na forum reklamujecie tak konkubinaty, że nasuwa się podejrzenie, że to szajs nie towar. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj 26.02.07, 20:07 żyj sobie jak chcesz, kobieto. Co mnie to obchodzi, ani Tyś moja krewna, ani > przyjaciółka rodziny. Wyraziłem swój pogląd, Ty i pozostali miłośnicy > konkubinatów także. Wasza sprawa Wreszcie cos rozsadnego;) Tylko czemu to budzi tyle emocji u Ciebie? Skoro Cie to nie obchodzi;) Wiem jedno, dobrego towaru nie trzeba reklamować, sprzedaje się sam. A tu na > forum reklamujecie tak konkubinaty, że nasuwa się podejrzenie, że to szajs nie > towar. Ty reklamujesz malznestwo, wiec mozna wyciagnac podobny wniosek;) Zpdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj IP: *.chello.pl 26.02.07, 21:44 kociamama napisała: > Wreszcie cos rozsadnego;) > Tylko czemu to budzi tyle emocji u Ciebie? Skoro Cie to nie obchodzi;) Emocje to budzi we mnie moja żona, Ty co najwyżej litość! Tak żałośnie bronisz swego konkubinatu, jakby było czego... Jak Cie żaden facet nie chciał poślubić, tylko zrobił z Ciebie kochanicę i Ty się z tego cieszysz, to wybacz, o czym tu dyskutować... Ja swego zdania nie zmienię, małżeństwo jest o niebo lepsze!!! Pewnie zaraz przyczepisz sie do słowa "niebo", mylę się? Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj 26.02.07, 21:50 I znowu taka emocjonalna reakcja;) A przeciez napialam, ze napisales cos rozsadnego;) NO pewnie, ze sie ciesze z konkubinatu, a czemu mam sie nie cieszyc? Aksad wiesz, ze malzenstwo jest lepsze? Zyles w konkubinacie? Pzdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj IP: *.chello.pl 26.02.07, 21:56 kociamama napisała: > I znowu taka emocjonalna reakcja;) A przeciez napialam, ze napisales cos > rozsadnego;) Normalna reakcja, gdzie tu widzisz emocje? Masz jakieś zwichrowane spojrzenie na rzeczywistość, może to przez ten konkubinat? A może przez ten nieustanny lęk przed porzuceniem przez konkubenta i zostanie na lodzie jak będziesz stara, brzydka i pomarszczona? Aha, jeszcze jedno, zwisa mi i się majta Twoja ocena moich wypowiedzi, czy rozsądne, czy też nie. Nie praw mi tu komplementów, jestem zajęty, więc się Tobą na pewno nie zainteresuję. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj 26.02.07, 22:34 może przez ten nieustanny lęk > przed porzuceniem przez konkubenta i zostanie na lodzie jak będziesz stara, > brzydka i pomarszczona Ty tez zostawisz najprawdopodbniej swoja zone, jak bedzie stara, brzydka i pomarszczona - po porstu umrzesz pierwszy. Statysycznie mezczyzni zyja 10 lat krocej niz kobiety. Wiec mezatki czy konkubiny maja ten sam problem. Tylko, ze ja znadje sobie mlodego (60-letniego) kochanka, ktory zapewni mi rozrywke i zmniejszy poczucie samotnosci i brzydoty;) Pzdr, Kociamama. (nb mi tez twoje opinie genralnie zwisaja, tylko jest to dla mnie tak oczywste , ze nie musze tego udowadniac w kazdym poscie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj IP: *.chello.pl 26.02.07, 23:10 kociamama napisała: > Ty tez zostawisz najprawdopodbniej swoja zone, jak bedzie stara, brzydka i > pomarszczona - po porstu umrzesz pierwszy. Statysycznie mezczyzni zyja 10 lat > krocej niz kobiety. Wiec mezatki czy konkubiny maja ten sam problem. Moja zona dostanie po mnie rentę, Ty po konkubencie jej nie dostaniesz, czyli to nie ten sam problem. > Tylko, ze > ja znadje sobie mlodego (60-letniego) kochanka, ktory zapewni mi rozrywke i > zmniejszy poczucie samotnosci i brzydoty;) Życzę szczęscia, będzie Ci potrzebne :) Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj 27.02.07, 10:21 Gość portalu: max_min napisał(a): > > Moja zona dostanie po mnie rentę, Ty po konkubencie jej nie dostaniesz, czyli t > o > nie ten sam problem. Twoja zona dostanie po tobie rentę tylko jesli sama nie pracuje. A Kociamama pracuje, więc emeryturę wypracuje sobie sama. Tak na marginesie, wiesz chociaż ile taka renta wdowia wynosi? jeśli kochasz swoją zonę, to lepiej sprawdź - i szybko pobiegnij wykupic jej dodatkowe ubezpieczenie, takie samo jak to które wiele osób wykupuje swoim bliskim w konkubinacie. Bo jesli tego nie zrobisz, to kiedyś koło smietnika spotkają się dwie panie - była konkubina która własnie wyrzuca śmieci, oraz twoja była zona która w tych śmieciach grzebie szukając czegoś nadającego się do zjedzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj IP: *.chello.pl 27.02.07, 11:50 kot_behemot8 napisała: > Bo jesli tego nie zrobisz, to > kiedyś koło smietnika spotkają się dwie panie - była konkubina która własnie > wyrzuca śmieci, oraz twoja była zona która w tych śmieciach grzebie szukając > czegoś nadającego się do zjedzenia... Kulturą powiało... Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj 27.02.07, 13:38 Gość portalu: max_min napisał(a): > kot_behemot8 napisała: > > > Bo jesli tego nie zrobisz, to > > kiedyś koło smietnika spotkają się dwie panie - była konkubina która włas > nie > > wyrzuca śmieci, oraz twoja była zona która w tych śmieciach grzebie szuka > jąc > > czegoś nadającego się do zjedzenia... > > Kulturą powiało... Własnie. Jeśli więc chcesz by twoja niepracująca zona nigdy się w takiej niekulturalnej sytuacji nie znalazła, to lepiej zrób to co ci zasugerowałam - zamiast łudzić się, że renta wdowia zapewni jej zycie na wystarczajacym poziomie. Po prostu zrób to samo, co robią konkubenci, bo tak najlepiej okażesz jej swoją miłość i szacunek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Nie martw się tak IP: *.chello.pl 27.02.07, 13:57 Dzięki za rady, o moją żonę nie musisz się martwić, ma męża, dzieci, może w przyszłości wnuki. Ptasiego mleka jej nie zabraknie, możesz być tego pewna. Fajnie też, że zrozumiałaś ironię o Twojej kulturze... Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Nie martw się tak 27.02.07, 14:21 Gość portalu: max_min napisał(a): > Dzięki za rady, o moją żonę nie musisz się martwić, Ty też nie musisz się martwić o ludzi zyjacych w konkubinatach, a jednak przez kilkanaście wpisów uświadamiasz im jak bardzo sobie szkodzą, i to w dość agresywnej formie. Jak Kuba Bogu... ma męża, dzieci, może w > przyszłości wnuki. Ptasiego mleka jej nie zabraknie, możesz być tego pewna. Nie mogę i ty też nie możesz, bo kazdy może obiecywać tylko we własnym imieniu. Nie możesz wiedzieć, czy wasze dzieci się o nią zatroszczą czy się na nią wypną jak to się jakże często zdarza. Komunalne domy opieki pełne są nieszczęśliwych staruszek z których większość ma dzieci i wnuki. Jedyne co może w pełni zabezpieczyć jej byt to dodatkowe ubezpieczenie które to ty powinienes jej, niepracującej gospodyni domowej, opłacić. Jeśli oczywiście jestes tak moralnym człowiekiem za jakiego chcesz tutaj uchodzić, bo jeśli nie to oczywiście nie ma sprawy. > Fajnie też, że zrozumiałaś ironię o Twojej kulturze... Niefajnie, że ty nie zrozumiałeś mojej;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Nie martw się tak IP: *.chello.pl 27.02.07, 14:29 kot_behemot8 napisała: > które to ty powinienes jej, > niepracującej gospodyni domowej, ????????????????? Trafiłaś jak kulą w płot Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Nie martw się tak 27.02.07, 18:56 Gość portalu: max_min napisał(a): > kot_behemot8 napisała: > > > które to ty powinienes jej, > > niepracującej gospodyni domowej, > > ????????????????? Trafiłaś jak kulą w płot To nie ja trafiłam kulą w płot tylko ty plączesz się w zeznaniach - albo nie znasz prawa. Napisałeś przecież, że twoja zona dostanie po tobie rentę? No a gdyby pracowała, toby tej renty nie dostała. Albo-albo, zdecyduj się... > Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: Nie martw się tak 27.02.07, 20:15 """Tu nie chodzi o twoje zdanie tylko twarda statystyke. W Ameryce, ubogimi zajmuja sie poza organizacjami charytatywnymi, tzw. social workers. Pierwsza rada dla kobiet w biedzie albo naduzywajacych substancji jest zawarcie stabilnego zwiazku."" taaak, a jeszcze lepsza rada to urodzic dziecko, bo to 'zbliza partnerow'. piszesz zwykle brednie. nikt normalny i rozsadny nikomu nie bedzie doradzal zawarcia legalnego zwiazku malzenskiego jako lekarstwa na problemy zyciowe. ""Statystyka nie mowi ze malzenstwa sie nie rozlatuja ale ktore sie bardziej rozlatuja. Bardziej rozlatuja sie te "sprawdzone" przed slubem.""" druga bzdura wyssana z palca. podaj te statystyki. wprawdzie do zawarcia udanego zwiazku nie potrzeba zyc w konkubinacie, ale tylko idiot zawiera zwiazek malzenski po ledwie pol roku miesiacach znajomosci. zeby zawrzec udany zwiazek malzenski trzeba sie jednak troche poznac. ""Konkubinat dla seksu i wygody to dryfowanie bez celu i sensu. Ludzie w konkubinatach zazwyczaj maja lewicowe usposobienie i czuja sie w awangardzie "postempu". Tyle statystyka. "" te twoje statystyki to powtarzam brednie z palca wyssane. "" Z fanatyzmem walczyc sie nie da."" Itsotnie sie nie da co widac po twoich wypowiedziach. Venus Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Nie martw się tak 27.02.07, 21:09 Eee ale to chyba w innym miejscu miało być wklejone, nie pod moim postem? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
chwila.pl Nie masz racji 27.02.07, 14:23 kot_behemot8 napisała: > Twoja zona dostanie po tobie rentę tylko jesli sama nie pracuje. Nieprawda, po śmierci męża można skorzystać z przywileju zrezygnowania ze swojej emerytury i ubiegać się o emeryturę po mężu, która zwykle, powtarzam zwykle jest wyższa. Być może uzywam nieprawidłowej nazwy, ale wiadomo o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Nie masz racji 27.02.07, 18:53 Oczywiście masz rację, chociaż to niczego w tej rozmowie nie zmienia. Ale skoro jesteśmy juz tak dokładni, to należałoby zaznaczyć, że takze i mąż może na podstawie tego przepisu otrzymywać emeryturę po żonie. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj 02.03.07, 10:16 > Twoja zona dostanie po tobie rentę tylko jesli sama nie pracuje. A Kociamama > pracuje, więc emeryturę wypracuje sobie sama. Tak na marginesie, wiesz chociaż > ile taka renta wdowia wynosi? jeśli kochasz swoją zonę, to lepiej sprawdź - i > szybko pobiegnij wykupic jej dodatkowe ubezpieczenie, takie samo jak to które > wiele osób wykupuje swoim bliskim w konkubinacie. Bo jesli tego nie zrobisz, to > kiedyś koło smietnika spotkają się dwie panie - była konkubina która własnie > wyrzuca śmieci, oraz twoja była zona która w tych śmieciach grzebie szukając > czegoś nadającego się do zjedzenia Bardzo dobra rada dla kochającego męża. Skoro żona jest niepracująca, to powinien jej zapewnić solidne zabezpieczenie finansowe a nie wypisywać głupoty o rencie z której ukochana żona nie byłaby się w stanie utrzymać. Takie podejście jest niestety typowe dla panów którzy szczycą się byciem głową rodziny i tym że żonie nigdy niczego nie zabraknie. Rzeczywistość nie raz niestety okazuje się inna i taka żona zostaje z prawie niczym w przypadku nieszczęścia lub zmiany zdania przez męża. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj IP: *.chello.pl 02.03.07, 14:14 salila napisała: > Takie podejście jest niestety typowe dla panów którzy szczycą się byciem głową > rodziny i tym że żonie nigdy niczego nie zabraknie. W przeciwieństwie do konkubentów, na których można w ciemno polegać, którzy z całą pewnością zabezpieczą los swoich konkubin... > Rzeczywistość nie raz > niestety okazuje się inna i taka żona zostaje z prawie niczym w przypadku > nieszczęścia lub zmiany zdania przez męża. Co innego konkubiny, po rozstaniu z konkubentem opływają w dostatku, pławią się w luksusie, niczego im nie brakuje... Rzeczywistość, jak sama mówisz, jest zróżnicowana i zależy tylko i wyłącznie od ludzi, a ci są odpowiedzialni i nieodpowiedzialni i w małżeństwach i w konkubinatach. Ciekawi mnie tylko jedno, skąd to przeświadczenie, że konkubenci zapewniają byt konkubinie na starość, a mężowie nie? Wróżka Ci tak powiedziała? I skąd ten drugi stereotyp, że jeśli istnieje małżeństwo, to żona nie pracuje? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Jak nie rozumiesz, to zapytaj 02.03.07, 14:36 > W przeciwieństwie do konkubentów, na których można w ciemno polegać, którzy z > całą pewnością zabezpieczą los swoich konkubin... Jeżeli są facetami na poziomie, to bez ślubu czy bez będą się starali działać jak najbardziej na korzyść kochanych kobiet. Najlepiej też jeśli żadna ze stron całkowicie nie opiera się na drugiej, tylko swoją własną osobą ma coś do zaprezentowania w sferze zawodowo-zarobkowej. > Co innego konkubiny, po rozstaniu z konkubentem opływają w dostatku, pławią się > w luksusie, niczego im nie brakuje... Niektóre rozsądne z pewnością, tak samo pewne rozsadne żony, które w porę myślały o swoim zabepzieczeniu i nie zdawały się na ślepy los ani w 100% na łąske faceta. Fakt bycia w małżeństwie wcale przed wieloma kwestiami nie zabezpiecza tak jak jego wielkim zwolennikom się wydaje. W małżeństwie czy w związku bez ślubu zawsze, dla obu stron wskazany jest rozsądek, dbanie tak o partnera, jak i zabezpieczanie własnych interesów. Ciekawi mnie tylko jedno, skąd to przeświadczenie, że konkubenci > zapewniają byt konkubinie na starość, a mężowie nie? Wróżka Ci tak powiedziała? Pokaż mi gdzie coś takiego napisałam. Przeświadczona jestem tylko o tym że, że istnienie czy brak małżeństwa nie ma wpływu na to czy ktoś kogoś zabezpieczy ani jak go będzie traktował czy jaki będzie ich związek. Równie dobrze może być odpowiedzialny, troskliwy konkubent, jak i mąż mający w nosie zabepieczenie żony i traktujący ją jak darmową pomoc domową. Może być również odwrotnie. > I skąd ten drugi stereotyp, że jeśli istnieje małżeństwo, to żona nie pracuje? Nie potrafisz chyba czytać ze zrozumieniem i próbujesz komuś przypisywać słowa których wcale nie napisał. Koleżanka pisała Ci powyżej już chyba 2 razy że plączesz się w zeznaniach. Skoro piszesz że żona dostałaby po tobie rentę, to jest to jednoznaczne z tym że nie pracuje. No chyba że twoja wiedza jest tak mizerna, że nie wiesz kiedy taka renta przysługuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Żegnam IP: *.chello.pl 02.03.07, 14:55 salila napisała: > Nie potrafisz chyba czytać ze zrozumieniem i próbujesz komuś przypisywać słowa > których wcale nie napisał. Koleżanka pisała Ci powyżej już chyba 2 razy że > plączesz się w zeznaniach. Zeznaniach? Niby komu miałbym je składać? Jest tu jakis prokurator? Sąd? I o co jestem oskarżony? Niefortunnie się wyraziłem, to wszystko. Nie widzę też powodu, by kontynuować dyskusję o śmietniku, na poziomie śmietnika, do którego staracie się ją sprowadzić. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Żegnam 02.03.07, 17:37 > Zeznaniach? Niby komu miałbym je składać? Nie dość że wcześniej wykazałeś się nieumiejętnością czytania ze zrozumieniiem, to jeszcze teraz pokazujesz brak znajomości ogólnie używanych sformułowań. Nie widzę też powodu, by kontynuować > dyskusję o śmietniku, na poziomie śmietnika, do którego staracie się ją sprowad > zić. Tekst o śmietniku był bardzo obrazowy, ale nikogo nie obrażał, tylko pokazywał pewne zagrożenie. A twoja reakcja tylko pokazuje że widocznie masz powody brać to osobiście do siebie. Nie widzę sensu dyskusji z kimś kto nie potrafi czytać ze zrozumieniem, formułować sensownych argumentów i nie może się zdecydować czy jego żona pracuje czy nie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Żegnam IP: *.chello.pl 02.03.07, 17:54 Przeczytaj, ślepa pejo co napisałem wcześniej. Trzy godziny płodzi trzy zdania, i bredzi jak potłuczona! Nic dziwnego, że musisz żyć w konkubinacie, ki diabeł by się z tobą kocmołuchu ożenił? A jak ci się smietnik podoba, to szoruj tam, byle prędko! Specjalistka od formułowania sensownych argumentów, jak z koziej d trąba... I nie rozumiesz, jak facet mówi żegnam? Włazisz mu do łóżka, nawet jak cie wypycha kopniakiem? Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: Żegnam 02.03.07, 23:25 """Przeczytaj, ślepa pejo co napisałem wcześniej. Trzy godziny płodzi trzy zdania, i bredzi jak potłuczona! Nic dziwnego, że musisz żyć w konkubinacie, ki diabeł by się z tobą kocmołuchu ożenił? A jak ci się smietnik podoba, to szoruj tam, byle prędko! Specjalistka od formułowania sensownych argumentów, jak z koziej d trąba... I nie rozumiesz, jak facet mówi żegnam? Włazisz mu do łóżka, nawet jak cie wypycha kopniakiem?""' oto slowa legalnego, poslubionego przed katolickiem ksiedzem malzonka. oto jakie tyrady czekaja drogie panie w legalnym zwiazku malzenskim :) ktos chcialby takiego ? ale sie usmialam... Venus :D Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Żegnam 03.03.07, 12:35 > oto slowa legalnego, poslubionego przed katolickiem ksiedzem malzonka. > oto jakie tyrady czekaja drogie panie w legalnym zwiazku malzenskim :) Otóż to. Właśnie pokazał prawdziwą, żałosną twarz cieniasa który jak cudem jakaś szantrapa zwróciła na niego uwagę to za wszelką cenę szybko z nią biegnie do ołtarza, wiedząc że żadna inna już na niego nie poleci. A potem czeka już taką tylko wieczna "szczęśliwość" pod dykatando frustrata. Jemu też jakoś to małżeństwo nie służy, tyle w nim jadu. > ktos chcialby takiego ? Nigdy w życiu. Nawet bym na takie zero nie spojrzała. I proponowałabym tylko żeby nie nazywał siebie facetem, bo nie zasługuje na to miano. > ale sie usmialam... Też się uśmiałam. Zwłaszcza że próbował coś wymyślać o mnie nie mając zielonego pojęcia jakie jest moje życie. I jeszcze kwiatek że 3 godziny pracowałam nad postem do niego :-)) Muszę rozczarować, zajęło mi to najwyżej 2 minuty. Nie dość, że frustrat to jeszcze mało rozgarnięty ;-)) Mogę się tylko cieszyć że nie mam do czynienia w rzeczywistości z takim zakompleksionym pseudofacetem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Jak tam stare panny? IP: *.chello.pl 03.03.07, 13:47 venus, salila, Jak minęła nocka? Z konkubentem, czy samotnie? Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Jak tam stare panny? 03.03.07, 16:50 A co, sfrustrowany, bo zone znowu glowa bolala?;) PZdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Ty też stara panna? IP: *.chello.pl 03.03.07, 16:57 Współczuję serdecznie, nie znalazłaś amatora swoich wdzięków? :) Niedługo zwiędniesz, zagryzie cie zazdrość. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Ty też stara panna? 03.03.07, 18:06 nie znalazłaś amatora swoich wdzięków? :) znalazlam, nawet kilku;) Współczuję serdecznie wposlczuj swojej zonie, ze ma takiego meza. Niedługo zwiędniesz, zagryzie cie zazdrość. Zazdrosc o co?? pzdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: Jak tam stare panny? 03.03.07, 17:32 > A co, sfrustrowany, bo zone znowu glowa bolala?;) Widac pobozne malzenstwo mu nie sluzy i chcial przynajmniej posluchac jak to jest w normalnych, szczesliwych zwiazkach, bez wymowek, bolu glowy, w ktorych seks nie jest tylko przykrym obowiazkiem w celu splodzenia kolejnego obywatela ;-) Lepiej niech sie nie dopytuje bo tylko bedzie zazdroscil. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak tam stare panny? IP: *.chello.pl 03.03.07, 18:58 michelle28 napisała: > Widac pobozne malzenstwo mu nie sluzy i chcial przynajmniej posluchac jak to > jest w normalnych, szczesliwych zwiazkach, bez wymowek, bolu glowy Ty bidulko nie możesz mieć bólu głowy, nawet jakbyś miała migrenę taka, żeby ci bambus pekał, bo wtedy twój fagas kopnie cie w dupsko i pójdzie do innej, takiej samej łatwej i chetnej... Przecież po to ma tania dziwke na każde zawołanie, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: Jak tam stare panny? 03.03.07, 19:57 > Ty bidulko nie możesz mieć bólu głowy, nawet jakbyś miała migrenę taka, żeby ci > bambus pekał, bo wtedy twój fagas kopnie cie w dupsko i pójdzie do innej, takie > j > samej łatwej i chetnej... > Przecież po to ma tania dziwke na każde zawołanie, nie? Pokazuj, pokazuj swoja zalosna postawe zyciowa. W kazdym kolejnym poscie wiecej jadu i zazdrosci o to ze inni nie sa takimi dupkami jak ty. Tania dziwka to moze byc twoja zonka, bo musi dawac i spelniac swoj katolicki obowiazek w zamian za to ze przynosisz do domu swoja marna pensyjke. Moj maz na szczescie nawet w jednym procencie nie przypomina takiego pseudokatolickiego popapranca jak ty, a migrena mi znika kiedy jest w poblizu :- ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak tam stare panny? IP: *.chello.pl 03.03.07, 20:11 Ty, może ty z głodu takie głupoty pleciesz? Może ci wysłac parę groszy, bo na tego kochasia to coś nie bardzo możesz liczyć... (Zaraz sie będziesz odszczekiwać, jaka to ty bogata hahahahaha) Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Jak tam stare panny? 03.03.07, 20:16 Własnie. Jestem mężatką od 10 lat i uważam za upokarzający fakt, że mój mąż, wspaniały, kulturalny mężczyzna, ląduje w jednej szufladce z takim prymitywnym, agresywnym oblechem jak ten tutaj. Jak się takich widzi i słyszy, to można zacząć się wstydzic instytucji małżenstwa, a przecież tak naprawdę to nie ma sie czego wstydzić, bo małżeństwo jest równie dobre jak konkubinat - tyle że każdemu odpowiada co innego, każdy sam wybiera co dla niego lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak tam stare panny? IP: *.chello.pl 03.03.07, 20:22 kot_behemot8 napisała: Napisała, co napisała, głupoty, jak zwykle, ale ja lubię wariatki... Ty na co cierpisz, na schizofrenię, czy depresję paranoidalną? Ciekawe, jak sie odmiauczysz? No zasuwaj! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak tam stare panny? IP: *.chello.pl 03.03.07, 20:27 Te, pamiętaj też, że kto chama nie szanuje, niech go w d pocałuje, to co mam już ją myć, czy lubisz brudną? Kot chyba lubi oblizywać? To wyliżesz to i owo. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Jak tam stare panny? 03.03.07, 20:31 Daj to co napisałeś do przeczytania swojej żonie, jeśli ma jakieś resztki instynktu samozachowawczego to zaraz wystawi ci walizkę za drzwi i zmieni zamki. Chociaż zaczynam mieć wątpliwości czy ty w ogóle masz jakąś żonę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak tam stare panny? IP: *.chello.pl 03.03.07, 20:39 Nie odpowiedziałaś mi kotku na pytanie - propozycje. Ale tak serio, jeśli mnie żona wyrzuci z domu to i tak się z tobą nie ożenię, lubię ładne kobitki, nie kaszaloty, tfu, w życiu, tfu Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: Jak tam stare panny? 03.03.07, 20:38 > Własnie. Jestem mężatką od 10 lat i uważam za upokarzający fakt, że mój mąż, > wspaniały, kulturalny mężczyzna, ląduje w jednej szufladce z takim prymitywnym, > agresywnym oblechem jak ten tutaj. Jak się takich widzi i słyszy, to można > zacząć się wstydzic instytucji małżenstwa, a przecież tak naprawdę to nie ma > sie czego wstydzić, bo małżeństwo jest równie dobre jak konkubinat - tyle że > każdemu odpowiada co innego, każdy sam wybiera co dla niego lepsze. Dokladnie o co chodzi. Nie ma rowniez mozliwosci postawienia znaku rownosci miedzy moim mezem i tym forumowym frustratem. Zarowno konkubinat jak i malzenstwo moga byc szczesliwym, dlugoletnim zwiazkiem. Wszystko zalezy od tego jacy ludzie go tworza. Mezami bywaja swietni faceci jak i karykatury mezczyzn w stylu tej ktora sie tutaj pluje. Zalosne ze ten obronca malzenstwa nie jest chyba na tyle rozgarniety zeby zrozumiec ze swoja idiotyczna postawa robi tylko antyreklame malzenstwu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: Jak tam stare panny? IP: *.chello.pl 03.03.07, 20:52 Przyznaj się jedna z drugą, że beze mnie życ nie możecie, i nie możecie się doczekać choćby na jedno moje słowo. Sam nie wiem, dlaczego ze mnie takie ciacho? Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: Jak tam stare panny? 04.03.07, 03:33 ""dlaczego ze mnie takie ciacho? "" wkradla ci sie mala pomylka - przeciez mialo byc "obciacho" Venus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goldi max-min=mniej niz zero IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.07, 09:55 > Przyznaj się jedna z drugą, że beze mnie życ nie możecie, i nie możecie się > doczekać choćby na jedno moje słowo. Sam nie wiem, dlaczego ze mnie takie ciach > o? nie ciacho tylko jakis niesamowicie sfrustrowany dupek. bredzi ze maz, ze katolik, a wychodzi ze zwykly gnojek ktory swoje spaprane zycie probuje odreagowywac na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min goldi = max_min - 6 IP: *.chello.pl 05.03.07, 12:21 pa, pa kochanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goldi max-min=mniej niz zero IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.07, 12:28 > pa, pa kochanie a fuj, spadaj geju udajacy faceta. fajnie ze zgadzasz sie z tym ze jestes sfrustrowanym dupkiem, ktory na dodatek ma za maly mozdzek zeby odpisac cos poza zeganm, pa albo belkotaniem nie na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Konkubinat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 12:10 www.racjonalista.pl/kk.php/s,899 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lsm Re: konkubinat za i przeciw IP: *.lublin.mm.pl 26.02.07, 12:42 Wiesz problem pojawi sie jak ktos z takiego zwiazku bedzie chcial odejsc. Mianowicie chodzi o problem majatkowy. Wydaje mi sie ze zawarcie zwiazku malzenskiego cywilnego jest najlepszym rozwiazaniem. Wiele osob chyba boi sie samego slowa "malzenstwo". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: konkubinat za i przeciw IP: *.itpp.pl 26.02.07, 12:58 > Wiesz problem pojawi sie jak ktos z takiego zwiazku bedzie chcial odejsc. > Mianowicie chodzi o problem majatkowy. Wydaje mi sie ze zawarcie zwiazku > malzenskiego cywilnego jest najlepszym rozwiazaniem. Wiele osob chyba boi sie > samego slowa "malzenstwo". O, ciekawe. A z _majątkowego_ punktu widzenia to można zawrzeć jeszcze jakieś inne małżeństwo, niż poprzez ślub cywilny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matylda Re: konkubinat za i przeciw IP: 85.112.196.* 26.02.07, 14:54 >A z _majątkowego_ punktu widzenia to można zawrzeć jeszcze jakieś inne małżeństwo, niż poprzez ślub cywilny?< Można, poprzez ślub konkordatowy. Daje takie same skutki prawne ale małżeństwo czyni dozgonnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: konkubinat za i przeciw IP: *.itpp.pl 26.02.07, 15:06 Dokonujesz pewnego niby niezauważalnego, a fundamentalnego przeinaczenia. Małżeństwo konkordatowe jest "dozgonne", ale TYLKO z RELIGIJNEGO punktu widzenia. Artykuł 10 Konkordatu jasno stwierdza m.in., iż CYWILNOPRAWNE i publicznoprawne skutki takiego małżeństwa (a więc także skutki majątkowe) podlegają _wyłącznie_ sądom powszechnym. A zatem małżeństwo "konkordatowe" może podlegać zwykłej procedurze rozwodowej przed sądem polskim. I orzeczenie rozwodu wywołuje normalne skutki majątkowe. Co zatem - rozmawiamy o sferze majątkowej, przypominam - da ci "dozgonność" tego ślubu, która wyrażać się będzie JEDYNIE w tym, iż ex-małżonek (-nka) nie będzie mógł ponownie wziąć słubu kościelnego (bo cywilny, oczywiście, jak najbradziej bedzie mógł wziąć)? Kiepskie zabezpieczenie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lsm Re: konkubinat za i przeciw IP: *.lublin.mm.pl 27.02.07, 23:57 Masz racje ale wiele osob nie zawiera malzenstwa bo nie chce stawac przed oltarzem. Dlatego zaznaczylem "cywilne" aby odroznic je od konkordatowego. O jakim zabezpieczeniu mowisz? Chodzi o kwestie majatkowe a to czy eksmalzonek wezmie ponownie slub czy nie to inna kwestia. Nikogo na sile sie nie zatrzyma Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: konkubinat za i przeciw IP: *.itpp.pl 28.02.07, 09:15 O kwestie majątkowe typu wspólnota majątkowa małżeńska, prawo do alimentacji (i obowiązek łożenia na rodzinę), dziedziczenie ustawowe, zachowki. A w tych kwestiach ślub cywilny od konkordatowego niczym się nie różnią i w swej istocie są TYM SAMYM. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lsm Re: konkubinat za i przeciw IP: *.lublin.mm.pl 28.02.07, 13:11 Nie rozumiesz. Oczywiście masz racje. Tylko ze jak rozmawialem z jednym znajomym ktory narzekal ze nie ma konkubinatu formalnego i spytalem go czemu nie wezmie slubu to odpowiedzial ze nie chce stawac przed ksiedzem. Wtedy tlumaczylem ze nie musi przed ksiedzem tylko przed kierownikeim USC. Tak ma wiele osob i dlatego uzylem slowa "cywilny" aby odroznic go od konkordatowego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: konkubinat za i przeciw IP: *.itpp.pl 28.02.07, 14:27 Aha, no, to tak. Swoją drogą nie przypuszczałem, że ludzie w dzisiejszych czasach mogą mieć TAK niską świadomość prawną... (że, tak jak twój znajomek, o takich rzeczach nie wiedzą) > tlumaczylem ze nie musi przed ksiedzem tylko przed kierownikeim USC. Odpowiedz Link Zgłoś
kamajkore Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 19:53 no mnóstow ludzi pewnie :)) na przykład ja/ jeśli nie lubisz słowa konkubinat to może "kohabitacja" ci się spodoba? nie mam nic przeciwko konkubinatowi, mi się kojarzy przyjemnie :))) a nawiązując do tematu wątku: co właściwie można mieć przeciw? Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 21:55 ""Dla ludzi nieodpowiedzialnych, egoistów, bawidamków konkubinat TO JEST TO!!!""' znam zwiazki niezalegalizowane ktore przetrwaly znacznie dluzej niz niejedno malzenstwo. i ktore wychowuja dzieci lepiej niz niejedno legalne malzenstwo. i nie zdradzaja sie jak niejedno malzenstwo. proponuje zrzucic klapki z oczu, bo warto. Slub, zwlaszcza koscielny, potrzebny jest tylko i wylacznie wierzacym ze wzgledu na ich potrzebe zycia w zgodzie z religia. Lub lubiacym wszystko "pozapinac na ostatni guzik". W swietle prawa, slub cywilny czy koscielny jest aktem wiazacym dwie osoby w pewnym konkretnym ukladzie, niosacym ze soba pewne obligacje prawne. Ale taki zalegalizowany, oficjalny zwiazek wcale nie daje stabilnosci emocjonalnej. ani malzonkom ani dzieciom, bo to od ludzi zalezy a nie od swistka papieru jak bedzie przebiegalo wspolne zycie. Nie jestem 'za' ani 'przeciw' ani konkubinatowi ani oficjalnym zwiazkom, uwazam ze to jest osobista sprawa kazdego z nas. a jedno od drugiego rozni sie tylko kawalkiem papieru, i sytuacja prawna partnerow. "" a nawiązując do tematu wątku: co właściwie można mieć przeciw?"" no wlasnie to ze konkubinatu nie dotycza przepisy prawne jakie istnieja w odniesienu do zalegalizowanego zwiazku. i jesli chodzi o religie to jest to zycie "w grzechu". Venus Odpowiedz Link Zgłoś
nauma Re: konkubinat za i przeciw 26.02.07, 23:57 Jestem z moją Lubą w związku partnerskim od 2001 roku. Mamy dziecko, wspólne mieszkanie i dokonaliśmy kilku czynności cywilno-prawnych sprawiających, że po sobie dziedziczymy, jesteśmy upoważnieni do informacji medycznej itd. itp. Oboje wychodzimy z założenia, że papierek z USC jest tylko świstkiem, który ma znikomą wartość w stosunku do najważniejszych spoiw związku, jakimi dla nas są: miłość, rodzicielstwo, wzajemny szacunek i zrozumienie. Obserwujemy też wielu ludzi, którym wydawało się, że ślub zastąpi te fundamenty... Odpowiedz Link Zgłoś
muszek0 Re: konkubinat za i przeciw 27.02.07, 07:13 "dokonaliśmy kilku czynności cywilno-prawnych" te czynności cywilno prawne to jak mniemam na papierze? :))) nie uważasz, że sa to zbedne świstki, ktore maja znikoma wartość w stosunku do najwazniejszych spoiw związku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Ten temat juz byl przerabiany IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 27.02.07, 07:34 Ogolnie konkubinat wiaze sie z wieksza bieda, problemami psychicznymi etc. "Sprawdzanie sie" jest malo warte bo malzenstwa po konkubinacie czesciej sie rozlatuja niz "nie sprawdzone." Konkubinat to pierwszy krok w strone marginesu spolecznego. Zyczymy powodzenia! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53067845&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Ten temat juz byl przerabiany 27.02.07, 10:48 Gość portalu: Echo napisał(a): > Ogolnie konkubinat wiaze sie z wieksza bieda, problemami psychicznymi etc. > "Sprawdzanie sie" jest malo warte bo malzenstwa po konkubinacie czesciej sie > rozlatuja niz "nie sprawdzone." Konkubinat to pierwszy krok w strone marginesu > spolecznego. Zyczymy powodzenia! No sorry, ale pitolisz. Tzn. pewnie jakiś tam procent konkubinatów pasuje do Twojej "koncepcji", ale i jakiś tam procent małżeństw tak kończy, więc to żadna reguła. Pomyślność związku to kwestia wzajemnej miłości i odpowidzialności, a nie posiadania czy nie posiadania potwierdzenia na papierze. Moim zdaniem zarówno małżeństwa jak i konkubinaty są w podobnym stopniu narażone na kryzysy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Ten temat juz byl przerabiany IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 27.02.07, 16:56 >Moim zdaniem > zarówno małżeństwa jak i konkubinaty są w podobnym stopniu narażone na kryzysy. Tu nie chodzi o twoje zdanie tylko twarda statystyke. W Ameryce, ubogimi zajmuja sie poza organizacjami charytatywnymi, tzw. social workers. Pierwsza rada dla kobiet w biedzie albo naduzywajacych substancji jest zawarcie stabilnego zwiazku. Statystyka nie mowi ze malzenstwa sie nie rozlatuja ale ktore sie bardziej rozlatuja. Bardziej rozlatuja sie te "sprawdzone" przed slubem. Konkubinat dla seksu i wygody to dryfowanie bez celu i sensu. Ludzie w konkubinatach zazwyczaj maja lewicowe usposobienie i czuja sie w awangardzie "postempu". Tyle statystyka. Zanim zaczniecie pluc, zauwazcie ze nikomu nie odradzam konkubinatu, podobnie jak socjalizmowi nie mozna bylo odradzic "jedynie slusznej drogi." Z fanatyzmem walczyc sie nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Ten temat juz byl przerabiany 27.02.07, 21:00 NIe wiem, skad statystyki, ze "sprawdzone" malznestwa rozpadaja sie szybciej. POwaznie? To w sumie ciekawe, dasz jakies linki? Piszesz, ze ludzie zyjacy w konkubinacie bronia "jedynie slusznej drogi", a to nieprawda. Bo to nawet rozmowcy tutaj nie krytykuja malznestwa innych, tylko mowia dalczego oni postanowili nie brac slubu. I nie probuja dawac rad typu: NIe bierzcie slubu, bo i tak sie rozwiedziecie. Co do przekonan lewicowych, to sie akurat zgadza, ze ja mam przekonania lewicowe. DLaczego mam pluc? Czy przekonania lewicowe sa gorsze od innych? Zapewne od tych "jedynych slusznych", ktore Ty wyznajesz. Nie uwazam sie, natomiast, za awangarde "postempu". PO porstu zyje sobie po swojemu i nikomu tym nie szkodze. Ale najwyrazniej w POlsce zycie inaczej niz wiekszosc to juz nie tylko jakas maksymalna ekstrawagancja ale i niemalze wykroczenie. PZdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Ten temat juz byl przerabiany IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 28.02.07, 03:30 > NIe wiem, skad statystyki, ze "sprawdzone" malznestwa rozpadaja sie szybciej. > POwaznie? To w sumie ciekawe, dasz jakies linki? Jeden z linkow jest w tym watku i nastepnych. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53067845&v=2&s=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Tu jest konkretny link IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 28.02.07, 03:35 members.aol.com/cohabiting/facts.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Tu jest konkretny link IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 28.02.07, 03:37 Ryzyko rozwodu dla par wspolmieszkajacych przed slubem jest 40-85% wyzsze niz par ktore nie mieszkaly razem. Jak to jest z tym sprawdzaniem?. 4 z 10 wspolmieszkajacych par maja dzieci. Z dzieci urodzonych z kohabitacji, tylko 4 na 10 zobacza swoich rodzicow na slubnym kobiercu. Ci jednak co sie pobiora maja 50% wyzsza szanse na rozwod. Wspolmieszkajace kobiety maja 3x wieksza czestosc depresji niz zamezne ( (National Institute for Mental Health). Kobiety maja 62x wieksza szanse na pobicie przez boyfrienda niz meza. Prawie 25% kobiet kohabitujacych cierpi na zaburzenia psychiczne w porownaniu z 15% u mezatek. Wspolmieszkajacy ktorzy nigdy sie nie pobrali maja 78% mniej bogactwa niz zonaci. Nie chce mi sie wszystkiego tlumaczyc. Zrodlo ponizej. A moze "dewotka" Echo ma po prostu racje:) members.aol.com/cohabiting/facts.htm "The risk of divorce after living together is 40 to 85% higher than the risk of divorce after not living together. In other words, those who live together before marriage are almost twice as likely to divorce than those who did not live together (Bumpass & Sweet 1995; Hall & Zhao 1995; Bracher, Santow, Morgan & Russell 1993; DeMaris & Rao 1992 and Glen 1990)." "Four out of every 10 cohabiting couples have children present and of children born to cohabiting couples, only 4 out of 10 will see their parents marry. Those who do marry experience a 50% higher divorce rate (Horn 1998)." Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: Tu jest konkretny link 28.02.07, 04:35 """"The risk of divorce after living together is 40 to 85% higher than the risk of divorce after not living together. In other words, those who live together before marriage are almost twice as likely to divorce than those who did not live together (Bumpass & Sweet 1995; Hall & Zhao 1995; Bracher, Santow, Morgan & Russell 1993; DeMaris & Rao 1992 and Glen 1990)." "" ja i tak nie wierze w rzetelnosc tych statystyk. poza tym - NO I CO Z TEGO? (z tej statystyki) Legalnie pobrane pary czesto pozostaja w zwiazku ktory jest nim juz tylko z nazwy chocby dlatego ze np. kosciol katolicki rozwodow nie udziela. Pozostaja razem choc zyja tylko obok siebie, z roznych powodow np ze wzgledu na dzieci, lub materialnych. Prawda jest tez ze osoby religijne nie wejda w konkubinat tak latwo jak osoby dla ktorych religia jest malo wazna. Juz chocby z tego powodu te osoby ktore po kohabitacji sie pobraly moga miec tez mniejszy problem z podjeciem decyzji o rozwodzie po slubie, niz pary religijne. i takie to statystyki. Venus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Odpornosc na fakty to znana przypadlosc IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 28.02.07, 06:57 Ciekawe ze ci najbardziej "postempowi" sa nie tylko za konkubinatem, ale za skrobankami, legalizacja narkotykow i alternatywnym stylem zycia. Ta sama grupa nie chce ponosic odpowiedzialnosci za swoje postepowanie i chce zeby podatnik natychmiast ich wyciagnal z biedy, narkomanii, AIDSa etc. Tak sie zdarza ze tego typu roszczeniowe poglady sa charakterystyczne dla lewicy. "Mohery" daja kilka razy na cele charytatywne niz postempacy. Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: Odpornosc na fakty to znana przypadlosc 28.02.07, 08:52 Echo, wez zdejmij juz beret bo ci glowe przegrzewa :) Venus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delfin Re: Tu jest konkretny link IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 11:13 > Ryzyko rozwodu dla par wspolmieszkajacych przed slubem jest 40-85% wyzsze niz > par ktore nie mieszkaly razem. Jeśli liczba rozwodów świadczy o jakości związku, to konkubinat jest bezkokurencyjny. Ryzyko rozwodu dla par, które nie wzięły ślubu wynosi 0%. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Tu jest konkretny link 28.02.07, 11:30 Gość portalu: Echo napisał(a): > Ryzyko rozwodu dla par wspolmieszkajacych przed slubem jest 40-85% wyzsze niz > par ktore nie mieszkaly razem. Jak to jest z tym sprawdzaniem?. To wynika z faktu, że osoby nie decydujące się na mieszkanie razem przed ślubem to osoby bardzo religijne i tak jak religia nie pozwala im na mieszkanie razem bez ślubu, tak i potem nie pozwala na rozwód (niezależnie od faktycznej kondycji małżeństwa). Mało to istnieje małżeństw task naprawdę tylko z nazwy? A ludzi już nic nie łączy. > > 4 z 10 wspolmieszkajacych par maja dzieci. Z dzieci urodzonych z kohabitacji, > tylko 4 na 10 zobacza swoich rodzicow na slubnym kobiercu. Ci jednak co sie > pobiora maja 50% wyzsza szanse na rozwod. Wiesz, to chyba lepiej że dzieci biorą się z kohabitacji (współmieszkania) niż gdyby poczynały się z przygodnych kontaktów (w bramie, w parku, w samochodzi itp). Małżeństwo to także forma kohabitacji - czyż nie? > > Wspolmieszkajace kobiety maja 3x wieksza czestosc depresji niz zamezne ( > (National Institute for Mental Health).> > Kobiety maja 62x wieksza szanse na pobicie przez boyfrienda niz meza. > > Prawie 25% kobiet kohabitujacych cierpi na zaburzenia psychiczne w porownaniu z 15% u mezatek. Mężatki to także "kobiety kohabitujące". Jakieś naciągane te statystyki. > > Wspolmieszkajacy ktorzy nigdy sie nie pobrali maja 78% mniej bogactwa niz zonaci. A to już w ogóle jakiś kosmos. Wygląda na wynik badania przeprowadzonego tendencyjnie na wybranej odpowiednio ubogiej grupie społeczeństwa. Akurat mam zupełnie inne odczucie - z par które znam, lepiej powodzi się tym "nielegalnym". Mnie samej znacznie podniósł się poziom życia od kiedy się rozwiodłam i zamieszkałam z facetem bez ślubu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Tu jest konkretny link IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 01.03.07, 04:11 > Wiesz, to chyba lepiej że dzieci biorą się z kohabitacji (współmieszkania) niż > gdyby poczynały się z przygodnych kontaktów (w bramie, w parku, w samochodzi > itp). Małżeństwo to także forma kohabitacji - czyż nie? Jesli takie sa twoje standarty to trudno mi sie nie zgodzic. > A to już w ogóle jakiś kosmos. Wygląda na wynik badania przeprowadzonego > tendencyjnie na wybranej odpowiednio ubogiej grupie społeczeństwa. Akurat mam > zupełnie inne odczucie - z par które znam, lepiej powodzi się > tym "nielegalnym". Mnie samej znacznie podniósł się poziom życia od kiedy się > rozwiodłam i zamieszkałam z facetem bez ślubu. Statystyka bierze pod uwage cale zycie. Poczekaj az przejdziesz jeszcze przez kilka lozek i troche sie postarzejesz. Mysle ze wtedy bedzie za pozno na refleksje. Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: Tu jest konkretny link 01.03.07, 04:32 ""Statystyka bierze pod uwage cale zycie. Poczekaj az przejdziesz jeszcze przez kilka lozek i troche sie postarzejesz. Mysle ze wtedy bedzie za pozno na refleksje."" a co to, osoby ktore maja slub koscielny to przed sa w 100% dziewice i dziewicze? NIE PRZESZLY PRZEZ KILKA LOZEK PRZED SLUBEM?? tez cos. wracajac do dzieci- a malo to ich spowodowalo slub w trybie expressowym? i malo to lata od matki do ojca po rozwodzie? ze nie wspomne o zelaznych zwiazkach rodzin patologicznych gdzie dzieciom cienko przeda...oj cienko a nieraz az nitka sie rwie. podobnie jak inny forumowicz uwazam ze twoje statystyki sa dzielem jakies tendencyjnej organizacji, i dlatego napisalam ze za bardzo w nie nie wierze. bardzo to podejrzanie podpada pod jakas moherska organizacje. ...no i nie pomylilam sie:)))) : ""Unapologetically this web page is Christian, biblically-based and follows the teachings of Jesus Christ."" bez zadnych skrupulow ta strona jest chrzescijanska, oparta na Biblii i przestrzega nauk Jezusa Chrystusa. members.aol.com/cohabiting/about.htm#BACKGROUND no i prosze... STATYSTYKI SA NIEWAZNE BO TENDENCYJNE. Venus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Tu jest konkretny link IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 01.03.07, 06:16 > bez zadnych skrupulow ta strona jest chrzescijanska, oparta na Biblii i > przestrzega nauk Jezusa Chrystusa. Oni skompilowali statystyke a nie zrobili jej. Tutaj masz przedsmak zrodel z czasopism naukowych: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53067845&a=53296729 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53067845&a=53296832&s=1 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53067845&a=53296870&s=1 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53067845&a=53297147&s=1 Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: Tu jest konkretny link 01.03.07, 07:03 ""Oni skompilowali statystyke a nie zrobili jej. Tutaj masz przedsmak zrodel z czasopism naukowych:"" wlasnie o to chodzi, taka kompilacja bez uwzgledniena co sie za tym kryje to tylko manipulacja faktami ktore mozna przedstawic z jakiej sie chce strony. na przyklad fakt ze wiekszosc zwiazkow "konkubinatowych" konczy sie prze rokiem ma ogromne znaczenie w statystyce. ale co to ma do rzeczy tutaj? w sumie bardzo wiele bo doklada do tych roznych liczb na 'nie'. i w sumie takze nic, bo ludzie czesto sa ze soba razem, wspolzyja seksualnie bez mieszkania wspolnie- przed slubem. ciekawe ile takich zwiazkow NIE zakonczyloby sie slubem gdyby nie ciazowa wpadka. Venus Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Tu jest konkretny link 01.03.07, 08:33 Gość portalu: Echo napisał(a): >> Statystyka bierze pod uwage cale zycie. Poczekaj az przejdziesz jeszcze przez > kilka lozek i troche sie postarzejesz. Mysle ze wtedy bedzie za pozno na refleksje. Ale czemu mam przechodzić jeszcze przez kilka łóżek???? Nie mam takiego zamiaru, jestem w stabilnym, trwałym związku już od prawie 20 lat i nie planuję żadnych zmian. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Tu jest konkretny link 01.03.07, 14:24 A ja jestem ciekawa, czemu NIE przechodzic przez klika lozek? Od kazdego partnera mozna nauczyc sie czegos nowego. Moze, by potem to wykorzystac z tym, z ktorym sie bedzie na dluzej, a moze wlasnie fajnie jest miec kilku partnerow w zyciu? Mam byc z pierwszym zlapnym do konca zycia ze strachu ze nie znajde nikogo innego albo ze starchu przed staroscia? Pzdr, kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Wieczne niedorostki... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 01.03.07, 17:03 > A ja jestem ciekawa, czemu NIE przechodzic przez klika lozek? Od kazdego > partnera mozna nauczyc sie czegos nowego. Albo zlapac cos nowego. Jedna z najgorszych przypadlosci naszych czasow jest choroba lewicowa: niechec do brania odpowiedzialnosci, malzenstwa, dzieci. Oczekiwanie panstwa opiekunczego: rent, emerytur, ubezpieczen. Ba, wymagania w stylu "wylecz AIDS natychmiast". Brak celu i sensu w zyciu, dryfowanie, rozwalanie jednego zwiazku za drugim. Swojego albo cudzego. Szukanie bardziej zielonych ogrodkow. To wszystko sa symptomy niedojrzalosci psychicznej, bardzo szkodliwe z punktu widzenia przezycia spolecznosci. Teoretycznie, kazdy ma prawo postepowac jak chce, ale spolecznosc bedzie w coraz mniejszym stopniu w stanie wypracowac systemy socjalne, opieke zdrowotna etc., bo srodki na te cele sa trwonione przez wieczne niedorostki. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Wieczne niedorostki... 01.03.07, 20:40 Dlaczego wartosciujesz? Nieche do malzenstwa i dzieci tak, ale mysle, ze to wynika z mojej odpowiedzialnosci. Nie chce sprowadzac wiecej ludzi na przeludniony swiat - to jest chyba dojrzalsze podejscie niz egostyczna chetka posiadania dzieci, zeby na starosc kto szklanke wody podal i zeby wlasne geny przekazac dalej. Dlaczego oczeikwania od panstwa? Pracuje, place podatki i ZUS i oczekuje ze panstwo mnie utzyma na starosc. Jezeli ma mnie nie utrzymywac to po co mi zabiera obowiazlowy ZUS?? Chyba po to to jest? Co dfo AIDS ta kwestia dotyczy najbardziej ludzi zyjacych w AFryce gdzie kosciol katolicki glosi "odpwiedzialne" zycie bez kondoma i glupi ludzie to lykaja. Rzoni ludzie maja rozny sens w zyciu. ja nie krytykuje wartosci, ktore dla Ciebie sa wazne,. czemu Ty krytykujesz moj tryb zycia? Czy Tobie czyms szkodze? >> bo srodki na te cele sa trwonione przez wieczne niedorostki. p[rzeciez nie korzystam z pomocy panstwa, w takim stopniu jak np. bezrobotne kobiety wychowujace dzieci? Nie pobieram zasilkow, nie chodze do pomocy spolecznej. To nie ja trwonie srodki finansowe ale bezrobotne dziecioroby. PZdr, kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Oooo Echo :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.07, 00:51 Jak widze stara śpiewka, jeszcze nie byłas u psychiatry z tą obsesją lewicy? Cała twoja tyrada jak zwykle nie ma nic wspólnego z wątkiem. Można być bardzo odpowiedzialnym, świetnie wychowywac dzieci, stanowic doskonałą parę przez lata nie mając do tego żadnego papirka czy poświęcenia w przybytku. Twoja naiwnośc że papierek i ceremonia jest kluczem do szczęścia jest żałosna. To tylko od ludzi zalezy jacy są i jak żyją. A nie od ceremonii. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Oooo Echo :D 02.03.07, 10:03 > Jak widze stara śpiewka, jeszcze nie byłas u psychiatry z tą obsesją lewicy? > Cała twoja tyrada jak zwykle nie ma nic wspólnego z wątkiem. Jak widac ona strasznie lubi się powtarzać i nie słucha dobrych rad żeby wybrać się do specjalisty ;-) > Twoja naiwnośc że papierek i ceremonia jest kluczem do szczęścia jest żałosna. > To tylko od ludzi zalezy jacy są i jak żyją. A nie od ceremonii. Tak, tak, papierek, błogoslawieństwo faceta w sutannie dają przecież dozywotnią gwarancję szczęścia i są jedynym, właściwym sposobem na życie ;-) Już nawet przestałam współczuć ludziom głoszącym tak bezsensowne poglądy. Zastanawia tylko skala tego bełkotu i namolne próby wtykania innym że jest tylko jeden właściwy sposób na życie. Jak dla mnie taki sposób wypowiadania się sugeruje że ta osoba sama nie wierzy w to co głosi, nie miała odwagi żyć inaczej niż kościół nakładł jej do głowy i teraz pozostaje tylko zakrzykiwanie tych którzy ważyli się mieć inne poglądy na życie. Odpowiedz Link Zgłoś
maxim100 Przeprowadż się do... 01.03.07, 17:08 Przeprowadz sie do Arabi Saudyjskiej - tam kobiety nie mają takich problemóe Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Przeprowadż się do... 01.03.07, 20:33 A kto Ci powiedzial, ze ja mam porblem? NIe zamierzam sie przeprowadzac. Jestem nauczcyielka i bede zmieniac swiat tu;) na przekor Giertychowi wychowam pokolenia lewakow;) PZdr, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delfin Podobny temat juz byl przerabiany :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 11:23 Wątek podany przez Ciebie jest ciekawy, ale to nie ten sam temat. Tamten dotyczył związków przed zawarciem małżeństwa. Ten jest o nieformalnych związkach zamiast małżeństwa. To jednak spora różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
nauma Re: konkubinat za i przeciw 27.02.07, 12:03 Nie uważam. Są to świstki określające kwestie dziedziczenia, zdrowotne itp, a nie określające, że JESTEŚMY RAZEM. I na tym polega różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
marysia08 Re: konkubinat za i przeciw 02.03.07, 10:15 To jest tak , jak ,budowanie zamków na piasku. Dziekuję, juz to przerabiałam , na szczęście , krótko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max_min Re: konkubinat za i przeciw IP: *.chello.pl 03.03.07, 20:13 Pisz, lubię gadac z wariatami... (Zaraz sie odszczekasz, że pewnie moja żona.... hahahahaha) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: normal Re: konkubinat za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.07, 11:57 > Pisz, lubię gadac z wariatami... to wracaj na leczenie, bedziesz mial okazje pogadac z sobie podobnymi. > (Zaraz sie odszczekasz, że pewnie moja żona.... hahahahaha) jaka zona? nie zartuj sobie. takiego niedoroba zadna by nie chciala, ani jaka meza, ani konkubenta, ani nawet do wynoszenia smieci. Odpowiedz Link Zgłoś