Dodaj do ulubionych

Czy wierzący są lepszymi ludźmi?

21.03.07, 08:12
Pytam w związku z dyskusją na innym wątku, gdzie padło stwierdzenie iż w
Polsce kobiety rzadziej decydują się na aborcję nie dlatego, ze jest ona
zakazana lecz dlatego, że jesteśmy krajem katolickim
Szczerze mnie ta teza rozbawiła...
No bo przecież, na zdrowy rozum biorąc, gdyby istotnie nauczanie kościoła
katolickiego miało mieć taki zbawienny wpływ na naszą moralność, to byłoby to
widoczne w łatwo weryfikowalnych statystykach, np zabójstw, kradzieży czy
oszustw - a takze nieco trudniej weryfikowalnych, ale też dających się zbadac
metodami sondażowymi, statystykach zdrad małżeńskich, pijaństwa czy korupcji.
A jak jest to chyba każdy wie i statystyk cytować nie trzeba.
Jak to więc jest, że w Polsce, kraju pełnych kościołów, złodziei, oszustów i
pijaków jest tyle samo co gdzie indziej (żeby nie powiedzieć więcej...)?
Co właściwie daje ta cała nauka koscioła, czy sa widoczne JAKIEKOLWIEK jej
pozytywne skutki?
A jeśli nie, to po co nam potrzebny kosciół?
Obserwuj wątek
    • chwila.pl Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi?W Polsce obowi 21.03.07, 08:58
      kot_behemot8 napisała:

      > Co właściwie daje ta cała nauka koscioła, czy sa widoczne JAKIEKOLWIEK jej
      > pozytywne skutki?
      > A jeśli nie, to po co nam potrzebny kosciół?

      Per analogiam
      W Polsce istnieje powszechny obowiązek edukacji w zakresie szkoły podstawowej. I
      obowiązek ten jest realizowany. Wydawać by się mogło, że każdy Polak powinien
      znać język polski, jeśli nie biegle, to chociaż na przyzwoitym poziomie.
      Ortografię np miec w małym palcu. Pomijam osoby dotkniete dyslekcją, dysgrafią,
      to oczywiste. Ale dla całej reszty słowo "macierzyństwo" nie powinno być
      ortograficzną pułapką. A wystarczy poczytać to forum, by sie przekonać, że jest
      zgoła inaczej...
      Uczą się też matematyki, a rozwiązanie zadania z treścią stanowi dla nich nie
      lada problem.
      Zatem:

      > Co właściwie daje ta cała nauka, czy sa widoczne jej
      > pozytywne efekty?
      > A jeśli nie, to po co nam potrzebne szkoły?

      Wniosek:
      Zlikwidować szkoły w Polsce, przecież nie spełniają swojej roli...
      • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi?W Polsce obow 21.03.07, 09:19
        chwila.pl napisała:

        >
        > Wniosek:
        > Zlikwidować szkoły w Polsce, przecież nie spełniają swojej roli...


        Wniosek całkowicie błędny. Skoro ty i ja potrafimy dogadać się po polsku, to
        znaczy że szkoła nas tego nauczyła, ergo spełniła swoja rolę. Analogia też
        chybiona. Gdyby nie nauczono nas kiedyś pisania (chocby i z błędami) skutek
        byłby oczywisty - tego forum w ogóle by nie było bo nikt nie umiałby pisac.
        Wyobraźmy sobie natomiast co by się stało, gdyby nie było koscioła? No i tutaj
        mamy własnie per analogiam - w innych krajach w których wpływ koscioła jest
        żaden, ludzie niczym się od Polaków in minus nie różnią (patrz statystyki
        przestępczości, rozwody, alkoholozm itp), a więc po co kościół?
        • chwila.pl Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi?W Polsce obow 21.03.07, 09:54
          kot_behemot8 napisała:

          > Wniosek całkowicie błędny. Skoro ty i ja potrafimy dogadać się po polsku, to
          > znaczy że szkoła nas tego nauczyła, ergo spełniła swoja rolę. Analogia też
          > chybiona.

          Jak ja nie cierpię tego autorytatywnego oceniania innych, dobrze chociaż, że nie
          zaczęłaś od słowa "bzdura"...

          Wniosek był ironią, obrazować miał brak logiki tego typu myslenia. Fakt, mogłam
          explicite wstawić tam :) co byłoby od razu czytelne, myslałam jednak, że się
          domyślisz.
          Analogia moim zdaniem jest trafna.
          Mozna porównać mizerne skutki nauczania szkoły do braku efektów nauczania Kościoła.
          I tu i tam trafiają się jednostki odporne na naukę.
          I tu i tam należy wcielac w życie przekazywaną naukę.
          A że tak się nie dzieje, nie upoważnia nas to jednak do wysnuwania takich wniosków.
          • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi?W Polsce obow 21.03.07, 10:11
            chwila.pl napisała:

            >
            > Jak ja nie cierpię tego autorytatywnego oceniania innych, dobrze chociaż, że
            ni
            > e
            > zaczęłaś od słowa "bzdura"...



            Hmm, ale teraz zacznę... Bowiem bzdurą jest twierdzenie jakobym pisząc
            o "błędnym wniosku" w jakikolwiek sposób oceniała ciebie jako osobę.
            Stwierdzenie, ze czyjś wniosek jest błędny miałoby być atakiem personalnym? No
            wybacz, ale trudno nie nazwać tego bzdurą.


            >
            > Wniosek był ironią, obrazować miał brak logiki tego typu myslenia. Fakt,
            mogłam
            > explicite wstawić tam :) co byłoby od razu czytelne, myslałam jednak, że się
            > domyślisz.


            Ironii nie zrozumiałam i nadal nie rozumiem. Co więcej, kawałek niżej
            podtrzymujesz swoje wnioski więc tym bardziej nie wiem gdzie tu ironia.


            > Analogia moim zdaniem jest trafna.


            A to jest ironia czy na serio?



            > Mozna porównać mizerne skutki nauczania szkoły do braku efektów nauczania
            Kości
            > oła.
            > I tu i tam trafiają się jednostki odporne na naukę.
            > I tu i tam należy wcielac w życie przekazywaną naukę.


            Otóż nie można i ja juz dwukrotnie wyjaśniałam dlaczego. Mogę zrobić to jednak
            i trzeci raz skoro trzeba. Nauczanie szkoły jest skuteczne, jego pozytwne
            efekty są widoczne - chocby w tym ze ja i ty umiemy czytać i pisać. Nauczanie
            kościoła skuteczne nie jest - dowodem na to jest fakt iz w krajach gdzie tego
            nauczania praktycznie nie ma poziom moralnosci jest podobny (lub lepszy) jak w
            Polsce.
            • chwila.pl Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 10:58
              kot_behemot8 napisała:

              > Hmm, ale teraz zacznę... Bowiem bzdurą jest twierdzenie jakobym pisząc
              > o "błędnym wniosku" w jakikolwiek sposób oceniała ciebie jako osobę.
              > Stwierdzenie, ze czyjś wniosek jest błędny miałoby być atakiem personalnym? No
              > wybacz, ale trudno nie nazwać tego bzdurą.

              A któz tu mówi o ataku personalnym? Ja tego tak nie odebrałam.
              Chodzi mi tylko o to, że nie zgadzając się z czyjąś opinią, niekoniecznie musimy
              ja dyskwalifikować nadając jej nazwę "bzdura". To bardzo utrudnia dyskusję, nie
              uważasz? Prezentujemy odmienny punkt widzenia, ale nie zwalnia nas to od
              obowiązku zachowania kultury wypowiedzi. To wszystko w tej kwestii...

              > Ironii nie zrozumiałam i nadal nie rozumiem. Co więcej, kawałek niżej
              > podtrzymujesz swoje wnioski więc tym bardziej nie wiem gdzie tu ironia.

              Pozwól, że ci to wytłumaczę,
              Przedstawiasz pewne fakty, na podstawie których stawiasz wniosek, w którym
              poddajesz w wątpliwość sens istnienia Kościoła w Polsce.
              Nie kwestionując przedstawionych tu faktów, uważam twój wniosek za bezzasadny,
              ponieważ te fakty nie motywują sensu, nie są wystarczajacym dowodem stawianej tu
              tezy. Zgoda?
              W ramach polemiki, podaję inny przykład, może twoim zdaniem niefortunny, ale
              obrazujący, że na podstawie innych, bezspornych faktów można wyciągnąć też
              bezzasadny wniosek. Wniosek nacechowany ironią...


              > Nauczanie
              > kościoła skuteczne nie jest - dowodem na to jest fakt iz w krajach gdzie tego
              > nauczania praktycznie nie ma poziom moralnosci jest podobny (lub lepszy) jak w
              > Polsce.

              Byc może, skąd jednak możesz wiedzieć, jaka byłaby ta moralność, przestępczość,
              demoralizacja w Polsce, gdyby uniemożliwić Kościołowi działalności w Polsce?
              Być może byłaby na takim samym poziomie, być może nie, to trudno rozstrzygnąć.
              • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 12:37
                chwila.pl napisała:

                > Chodzi mi tylko o to, że nie zgadzając się z czyjąś opinią, niekoniecznie
                musim
                > y
                > ja dyskwalifikować nadając jej nazwę "bzdura". To bardzo utrudnia dyskusję,
                nie
                > uważasz? Prezentujemy odmienny punkt widzenia, ale nie zwalnia nas to od
                > obowiązku zachowania kultury wypowiedzi. To wszystko w tej kwestii...


                To ty pierwsza uzyłas słowa "bzdura". Połajanki pod moim adresem,
                nieuzasadnione zarzuty nazywasz kulturą wypowiedzi? Ja nazywam to inaczej. I
                teraz to juz faktycznie bedzie wszystko w tej kwestii.



                > Byc może, skąd jednak możesz wiedzieć, jaka byłaby ta moralność,
                przestępczość,
                > demoralizacja w Polsce, gdyby uniemożliwić Kościołowi działalności w Polsce?
                > Być może byłaby na takim samym poziomie, być może nie, to trudno
                rozstrzygnąć.


                Rozstrzygnąć się tej kwestii oczywiście nie da, to nie matematyka żeby istniały
                twarde dowody. Ja jednak przedstawiam powazne przesłanki świadczące o tym, że
                bez działalnosci koscioła Polacy byliby równie dobrymi (czy równie złymi - jak
                kto woli) ludźmi. Naprawdę nie chce mi się ich powtarzac po raz bodajże
                czwarty, ale chyba muszę...
                Pytasz skąd wiem "jaka byłaby ta moralność, przestępczość, demoralizacja w
                Polsce, gdyby uniemożliwić Kościołowi działalności w Polsce?".
                Odpowiadam:
                Przykłady krajów w których to się dokonało, krajów bardzo laickich (Czechy,
                kraje skandynawskie itp) dowodzą, że ta moralność byłaby dokładnie taka sama (
                o ile nie lepsza) Gdyby działalność kościoła miała jakiś, jakikolwiek wpływ na
                moralność (statystyki przestepczości, alkoholizm, rozwody, korupcja itp) to
                MUSIELIBYŚMY o tym wiedzieć! Musiałaby istniec jakaś róznica "in plus" krajów
                takich jak Polska w stosunku do krajów kompletnie obojetnych religijnie.
                Przeciez chyba rola koscioła właśnie na tym polega - na wpływaniu na ludzi, by
                żyli "moralnie" - nie kradli, nie zabijali itd. Jeśli ludzie kradną i zabijają
                tyle samo w kraju obojetnym religijnie co w kraju pełnym pełnych kościołów, to
                chyba logiczne jest dokonanie pewnych przewartościowań w kwestiach wpływu
                religii na moralność?
                • chwila.pl Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 13:16
                  kot_behemot8 napisała:

                  Nie musisz przytaczać kolejny raz swoich argumentów. Zrozumiałam twój punkt
                  widzenia od pierwszego postu i go szanuję. Jednak dla ciebie są to dowody, dla
                  mnie tylko przesłanki do stawiania wstępnej hipotezy. Z tym, że dla mnie,
                  matematyka to za mało by formułować twierdzenie...

                  > Rozstrzygnąć się tej kwestii oczywiście nie da, to nie matematyka żeby
                  > istniały twarde dowody.

                  Otóz to.

                  Chyba zbaczamy nieco z głównego nurtu wątku, ale jeśli chcesz kontynuować
                  rozmowe, w której dominować będą elementy matematyczne, bardzo chętnie wezmę w
                  niej udział...
                  • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:07
                    Jeśli nie interesuje cię temat albo nie masz argumentów na obalenie miojej
                    tezy, to dałoby sie to zrobić w grzezniejszy sposób - bez połajanek w
                    nauczycielskim stylu. Powiem tylko jasno żeby uniknąć nieporozumien - mnie
                    obrazić nie tak łatwo więc urazona się nie czuję. Natomiast irytuje mnie gdy
                    ktos zamiast dyskutować merytorycznie chce mnie wychowywać. Forum do tego celu
                    nie słuzy, to nie szkoła. Rozumiemy się?
                    Przypomnę dla porządku jaka jest moja teza.
                    Przestępczość w krajach europejskich jest z grubsza podobna. Przestepstwo
                    wynika z nieprzestrzegania zasad moralnych. Społeczności krajów obojetnych
                    religijnie przestrzegają zasad moralnych w równym (albo większym) stopniu jak
                    Polacy. Polacy są nauczani przez kościół, wspomniane społeczności nie. Wniosek:
                    nauczanie koscioła nie ma wpływu na statystycznie weryfikowalną poprawę
                    moralnosci.
                    To się z pewnościa daje przedstawic w formie modelu matematycznego, jeśli
                    chcesz;)
      • pocoo Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi?W Polsce obow 21.03.07, 12:31
        Przestępcy w więzieniach mają swoich kapłanów, którzy potrząsają ich sumieniami
        i przez to robią się lepsi na chwilę licząc na warunkowe zwolnienie.Kościół tak
        jak partia, tak dlugo istnieje,jak długo członkowie płacą składki.Uważam że
        jako bezbożnica jestem lepsza, bo nie ma we mnie fanatyzmu którym zatruwałabym
        życie innym.
    • crazzy_b Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 09:54
      Stawiasz konkretne pytanie,na które jest tylko jedna odpowiedź:tak,człowiek
      naprawdę wierzący i stosujący zasady wiary chrześcijańskiej w każdym momencie
      swojego życia napewno jest dobrym człowiekiem.
      Lecz to nie ma nic wspólnego z samym faktem chodzenia do kościoła,wieszaniem
      krzyża,klepaniem pacierza,tradycyjnym obchodzeniem wszelkich świąt kościelnych,
      Niestety,polski katolicyzm u większości sprowadza się do rytualnych zachowań i
      obrządków i niewiele ma wspólnego z faktyczną wiarą.
      • nelsonek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 08:43
        To, ze czlowiek wierzacy i jednoczesnie stosujacy sie do nauk kosciola jest
        czlowiekiem dobrym to raczej oczywiste. Tylko czy sam fakt stosowania sie
        takiego czlowieka do nauk koscielnych czyni go lepszym? Przeciez "nie zabijaj"
        czy "nie kradnij" sa wartosciami uniwersalnymi, a nie jak nam to probuje wmowic
        kler, chrzescijanskimi.
      • scept89 nie jest 22.03.07, 11:43
        Rozumiem ze misjonarz stosujacy sie do zasad chrzescijanskich i odradzajacy w bo
        ja wiem wyniszczonej przez AIDS Zambii stosowanie prezerwatyw to postac wrecz
        swietlana w porownaniu ze wstretnym ateista ktory owe prezerwatywy rozdaje na
        prawo i lewo. Pogielo Cie?
    • new_machine Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 10:00
      Przewrotnie postawiona teza ;), lepiej sie zapytac ilu z ludzi uwazajacych sie
      za wierzacych przestrzega przykazan (przypominam najwazniejszym przykazaniem w 3
      najwiekszych religiach monoteistycznych jest przykazanie milosci ze Starego
      Testamentu).
      • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 10:39
        Miluj blizniego swego jak siebie samego jest w nowym testamencie. W starym w
        dekalogu czy w prawach mojzeszowych a jest ich troske bo okolo 394 nie ma chyba
        nic tak sprecyzowanego jak w nowym.
        Ale wracajac do płenty, masz racje ilu z nas jak ktos ich obrazi czy cos na
        czym nam zalezy bedzie wstrzemiezliwa, nawet w myslach i np. poblogoslawi taka
        osobe.
        Mialem taka sytulacje, kolezanka mi zaszla dosc konkretnie za skore, poprostu
        mialem ochote jej wytknąć pare rzeczy (to chyba ego) ale zamiast tego
        poblogoslawilem ją w myslach, wiecie co, jak kolega ktory slyszal pozniejsza
        rozmowe nasza to byl w szoku bo nie slyszal by ta dziewczyna kogos przeprosila
        a zna ją od urodzenia :)
        • new_machine Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 11:20
          Doucz sie zanim kogos poprawisz.
          • new_machine Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 11:43
            A ja z kolei powinnam doczytac do konca post zanim poprzedni napisalam :). Tak
            zgadza sie doprecyzowane w Nowym, ale wywodzi sie ze starego, NT jest uznawany
            za ksiege swieta 2 religii.
            "Słuchaj Izraelu! Pan jest naszym Bogiem, Bogiem jedynym. Będziesz miłował
            Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich
            swych sił" (Pwt 6, 4.5)
            • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 13:18
              Masz racje z tego sie wywodzi, Jezus jak przyszedl nie powiedzial ze zakon jest
              zly, nie dodal do niego ani [joty], teraz zyjemy nie za zakonu lecz w erze
              łaski ze tak to nazwe tak dla przykladu:
              Prawo Zakonu Łaska
              Nie bedziesz zabijał Nie bedziesz sie gniewał
              Nie bedziesz cudzołozyl Nie bedziesz patrzył pożądliwie
              Nie bedziesz falszywie przysiegal Nie bedziesz w ogole przysiegal
              Oko za oko, zab za zab Uderzyli Cie w policzek nadstaw drugi
              Bedziesz milowal blizniego swego bedziesz milowal nawet nieprzyjaciol

              A i zakazow nakazow z Mojzeszowej jest dokladnie 613 :)

              • Gość: zły chyba się zagalopowałeś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 13:22
                > Oko za oko, zab za zab Uderzyli Cie w policzek nadstaw drugi
                No a co powiedział Jezus przed sądem Annasza, gdy go spoliczkowano?
                Bo wcale nie nadstawił drugiego policzka :))

                Jeśli źle powiedziałem, wskaż, co jest źle
                a jeśl dobrze, czemu mnie bijesz
        • Gość: zły Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 12:56
          > Mialem taka sytulacje, kolezanka mi zaszla dosc konkretnie za skore, poprostu
          > mialem ochote jej wytknąć pare rzeczy (to chyba ego) ale zamiast tego
          > poblogoslawilem ją w myslach, wiecie co, jak kolega ktory slyszal pozniejsza
          > rozmowe nasza to byl w szoku bo nie slyszal by ta dziewczyna kogos przeprosila
          > a zna ją od urodzenia :)
          Pobłogosławienie kogoś, kto źle postępuje, zamiast mu wskazać błędy?
          Chyba tylko utwierdza kogoś w Złym, wątpliwa to droga...
          • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 13:20
            Widzisz a jednak poskutkowalo :)
            Jesli wytykamy komus bledy zle czynimi bo nie nam jest sadzic, mozemy upominac,
            lecz nie lepiej najpierw poblogloslawic a pozniej napomniec?:P
            • Gość: zły Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 13:25
              chyba raczej napomnieć, a potem pobłogosławić, by "droga ku lepszemu" mu sie
              udała :D
              Bo pobłogosławienie bez napomnienia - jest akceptowaniem zła

              > Jesli wytykamy komus bledy zle czynimi bo nie nam jest sadzic,
              Hmmm, ciekawe co złego jest w wytknięciu komuś że zdradza żonę, zwłaszcza jeśli
              samemu jest się przykładem wierności?
              Mamy pokornie milczeć i błogosławić drania?
              Chyba nie o to Jezusowi chodziło :))
    • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 10:32
      Kotku to co jest napisane jest jawną bzdura, jak mozna sie uwazac sie za kogos
      kto przesrzega zasady moralne kto mowi ja jestem
      katolikiem/protestantem/ewangelikiem (tak zeby nie zjechac tylko KRK:P) i mowic
      aborcja to grzech, a za chwile wyciagnac fajke, poklucic sie z sasiadka, isc
      cos ukrasc, oszukac itp? Chrzescijaninem nie jest sie za to ze a aborcja z
      bibli mi pasuje (nie zabijaj) ale ten tego nie cudzoloz to juz nie, przeciez
      kocham ją i chce z nia byc. Nie mozna tak sobie wybieraz rzeczy ktore
      przestrzegamy a ktorych nie. Ze statystyk Europejskiej Misji Chrzescijanskiej
      wynika ze Tylko 0.2% sa ewangeliczni chrzescijanie(w tym tez protestanci, mozna
      to podciagnac pod jedno, protestanci sa ewangelikami :) ) I blisko 4% to
      Rzymsko Katoliccy Chrzescijanie (wedlug Operation World).
      źródło: www.ecmi.org/172430.ihtml

      Tak samo nie wiem czy gladales Uwage o ojcu rydzyku? Co moherki zaatakowaly
      ekipe z TVN-u i zaczeli na nich wszeszczec, wyzywac. To co sie tam dzialo to
      byl ten chrzescijanizm, nie mowiac katolicyzm, ktory stosowali Faryzeusze,
      wychodzili na srodek skrzyzowania i modlili sie pokazujac jacy to oni nie
      sa "pobozni" Wiec de facto mamy niecale 5% Chrzescijan, dlatego ten kraj jest
      taki:)
      Nauka kosciola, sam powinienes to wiedziec na katechezie, ale czy nauka
      kosciola czasem nie bywa sprzeczna z chrzescijanizmem?
      Kosciol Chrystusowy potrzebny :)
      Pozdrowki :)
    • Gość: Kasia Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.07, 10:59
      Wszystko zależy od tego kogo uważasz za wierzącego. Czy jest nią człowiek,
      który najpierw odmawia różaniec, a chwilę potem idzie do sąsiadki po to tylko,
      żeby "obrobić tyłek" innej sąsiadce? Czy może jest to człowiek, który zaperza
      się, że nigdy ie usiądzie przy jednym stole z kimś, kto ma inne poglądy np. na
      aborcję? A może to ktoś, kto jest w kościele codziennie, ale pomóc rodzinie nie
      chce? A może ktoś kto ubogiego traktuje jak śmiecia, bo co to za kobieta, która
      uciekła od męża, jak tak można!?
      Wiara tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. To codzienna rozmowa z Jezusem,
      to także zauważenie w ubogim Chrystusa, to refleksja nad sobą kiedy pokłócę się
      z "wredną" teściową - i to refleksja nie nad moim biednym losem, ale właśnie
      czy tak do końca to tylko jej wina. Wiara to także świadomość istnienia Boga w
      każdej chwili mojego życia.
      Co zaś do nauki kościołą, to wiele zależy też od człowieka, który jest
      kapłanem, on także może do wiary podchodzić różnie, on też jest tylko
      człowiekiem i grzeszy, ma chwile zwątpienia. Osoba świadomie wierząca nie
      obraża się jednak na Pana Boga z powodu niedoskonałości Jego sługi. Nauka
      kościoła potrzebna jest ludziom wierzącym, jeśli uważasz, że Boga nie ma, to
      nie będziesz w stanie zrozumieć potrzeby tej nauki. Nauka kościoła pomaga
      zrozumieć Boga, zrozumieć trudną Jego drogę. Oczywiście pod warunkiem, że tę
      drogę właśnie wybierzesz w życiu.
      • lolek94 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 11:15
        "Wszystko zależy od tego kogo uważasz za wierzącego. Czy jest nią człowiek,
        który najpierw odmawia różaniec, a chwilę potem idzie do sąsiadki po to tylko,
        żeby "obrobić tyłek" innej sąsiadce? Czy może jest to człowiek, który zaperza
        się, że nigdy ie usiądzie przy jednym stole z kimś, kto ma inne poglądy np. na
        aborcję? A może to ktoś, kto jest w kościele codziennie, ale pomóc rodzinie nie
        chce? A może ktoś kto ubogiego traktuje jak śmiecia, bo co to za kobieta, która
        uciekła od męża, jak tak można!?"

        Kasiu zadnej z tych osob nie mozemy uznawac za chrzescijanina, przynajmniej ja
        tak sadze. A i siadanie przy jednym stole ze zlymi ludzmi nie jest czyms
        negatywnym, jezus nie jadal z ludzmi ktorzy nie potrzebowali lekarza lecz z
        najgorsza smietanka jaka byla w owczesnych czasach. Zdrowemu lekarz nie jest
        potrzebny wiec takie zaparcia to tez nie sa zwiazane z chrzescijanstwem za
        bardzo:) No chyba ze ktos za bardzo interpretuje wers , nie upodobniajcie sie
        do tego swiata, ale siedzenie przy stole i nawracanie ludzi nie jest
        upodobnianiem sie do swiata tylko wrecz przeciwnie :)

        "Wiara tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. To codzienna rozmowa z Jezusem,
        to także zauważenie w ubogim Chrystusa, to refleksja nad sobą kiedy pokłócę się
        z "wredną" teściową - i to refleksja nie nad moim biednym losem, ale właśnie
        czy tak do końca to tylko jej wina. Wiara to także świadomość istnienia Boga w
        każdej chwili mojego życia. "

        Piekne slowa:)))))))))))))))

        "Co zaś do nauki kościołą, to wiele zależy też od człowieka, który jest
        kapłanem, on także może do wiary podchodzić różnie, on też jest tylko
        człowiekiem i grzeszy, ma chwile zwątpienia. Osoba świadomie wierząca nie
        obraża się jednak na Pana Boga z powodu niedoskonałości Jego sługi. Nauka
        kościoła potrzebna jest ludziom wierzącym, jeśli uważasz, że Boga nie ma, to
        nie będziesz w stanie zrozumieć potrzeby tej nauki. Nauka kościoła pomaga
        zrozumieć Boga, zrozumieć trudną Jego drogę. Oczywiście pod warunkiem, że tę
        drogę właśnie wybierzesz w życiu."

        Kasiu masz racje nachodza ksiezy chwile zwatpienia o tym slyszymy w mediach
        wiec nie potrzebne jest przytaczanie przykladow na ten temat, ale czy zasady
        (doktryny) kosciola rzymsko katolickiego mozemy stawiac nad te zasady ktore sa
        w bibli?
        W obecnych czasach w kosciele rzymsko katolickim dzieje sie takie cos ze ludzie
        nie wiedza po co tam chodza, nauczanie? jesli jest to malo, oddawanie Bogu
        czci? nie sadze:( Sa koscioly inne, nawet katolickie ktore wiekszy nacisk
        nakladaja na relacje z Bogiem a nie na zasady, nakazy... zaliczaja sie do nich
        m.in. Koscioly Chrystusowe, koscioly odnowy w Duchu Swietym, koscioly
        Zielonoswiatkowe, Adwentystyczne i wszelakie ewangeliczne. Wiec rowniez nie
        porownujmy Chrzescijanstwa do Kosciola Rzymsko Katolickiego bo nie jest to
        jedyny kosciol w Polsce czy na swiecie przez ktory mozna wzrastac.
        Polecam szczegolnie wszelakie kursy biblijne, najbardziej kurs alfa (W
        kosciolach Anglikanskich, Katolickich, Zielonoswiatkowych i jeszcze kilku
        mniejszych, ale co nie oznacza gorszych)
        A i jeszcze piszesz nauka kosciola, ktorego? Bo jak wiesz koscioly roznia sie
        wyznaniem, denominacja itp.

        Pozdrowki :)
        • Gość: Kasia Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.07, 11:42
          Pierwsze pytania były retoryczne. Oczywiście wiadomo, jak jaest odpowiedź.
          Co zaś do Nauki Kościoła. Piszę o KK, bo jest mi on najbliższy z racji mojego
          wyznania. Natomiast dlaczego nie mogę piać o zwątpieniach księży? Niestety u
          nas panują jakieś dwie główne siły: Jedni uważają, że każdy ksiądz jest
          beznadziejny, nastawiony na kasę i to wszystko. Druga siła uważa, że jest
          on "nie z tego świata", taki uduchowiony, nie popełniający błędów itd.
          Obie opinie są błędne i dlatego piszę o zwątpieniach księży. To jest życie.
          Znam wielu duchownych naprawdę wielkich w swojej miłości do Boga i drugiego
          człowieka, ale niestety znam też wielu, którzy po prostu rozczarowują. Ale moje
          rozczarowanie nimi ni może oznaczać zerwaniem z Bogiem, obrażeniem się na
          Niego, bo to po prostu jest brak wiary.
          • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 12:35
            "Pierwsze pytania były retoryczne. Oczywiście wiadomo, jak jaest odpowiedź.
            Co zaś do Nauki Kościoła. Piszę o KK, bo jest mi on najbliższy z racji mojego
            wyznania. Natomiast dlaczego nie mogę piać o zwątpieniach księży? Niestety u
            nas panują jakieś dwie główne siły: Jedni uważają, że każdy ksiądz jest
            beznadziejny, nastawiony na kasę i to wszystko. Druga siła uważa, że jest
            on "nie z tego świata", taki uduchowiony, nie popełniający błędów itd.
            Obie opinie są błędne i dlatego piszę o zwątpieniach księży. To jest życie.
            Znam wielu duchownych naprawdę wielkich w swojej miłości do Boga i drugiego
            człowieka, ale niestety znam też wielu, którzy po prostu rozczarowują. Ale moje
            rozczarowanie nimi ni może oznaczać zerwaniem z Bogiem, obrażeniem się na
            Niego, bo to po prostu jest brak wiary."

            Dlatego Ci napisalem bys nie pisala o ich bledach bo wszyscy wiedza o tym i
            tylko to oddala od kosciola ludzi a zarazem od Boga bo wiekszosc nie wie ze sa
            inne koscioly w naszym kraju.
            Tak dokladnie, ale jak sama napisalas, czemu ludzie odchodza od kosciola KRK?
            Bo mylą pojecie ze tylko widza to ze ksiadz musi byc super a jak nie to
            zbiczowac go... dlatego Celibat duchowieństwa w 1079 AD byl chyba jedna z
            najgorszych doktryn KRK a ktora nie ma potwierdzenia w bibli:( Nie wiem w
            Stanach czy nawet w polsce zyja Pastorzy i maja rodzine, daja swietny przyklad,
            znaja problemy ludzi przez to ze maja rodziny. Nie ulegaja pokusą a jesli chca
            zyc w celibacie to z wlasnego wyboru, czy to nie jest lepsze??
            Pozdrawiam :)
            • Gość: zły Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 12:50
              żonaty pastor - zna problemy ludzi, bo ma własną rodzinę
              ale czy zna Boga i czy ma dla niego czas?
              ksiądz ma być dla mnie "przewodnikiem DUCHOWYM" a nie kumplem, doradzającym, jak
              sobie radzić z krnąbrnym dzieckiem
              ma mnie uczyć o BOgu, a nie jak dziecku podcierać tyłek, na przykładzie swojej
              rodziny

              i dlaczego nie należy pisac o błędach?
              dlaczego błędu nie nazwac błędem i nie zmusić, by został naprawiony?
              łatwiej zamieść pod dywan i udawać, że nie ma problemu?
              • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 10:48
                Kwestie podcierania tyłka sugeruję przedyskutować z niejakim polubu.
                ;)))
          • Gość: zły Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 12:47
            na księdza-idiotę mam zawsze jedno lekarstwo:
            wcale nie trzeba sie obrażać na Boga, tylko ten kościółek, gdzie urzęduje ów
            idiota w sutannie omijać szerokim łukiem
            iść do tych sług Pana Boga, którzy naprawde chcą mnie prowadzić do Boga, a
            ambona im sie nie myli z mównicą sejmową
            • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 13:25
              "żonaty pastor - zna problemy ludzi, bo ma własną rodzinę
              ale czy zna Boga i czy ma dla niego czas?
              ksiądz ma być dla mnie "przewodnikiem DUCHOWYM" a nie kumplem, doradzającym, jak
              sobie radzić z krnąbrnym dzieckiem
              ma mnie uczyć o BOgu, a nie jak dziecku podcierać tyłek, na przykładzie swojej
              rodziny"

              Tak zna Boga (nie ogladales 7nieba:P) Czy uwazasz ze zona moze zabierac tyle
              czasu? Znam kilku pastorow i doskonale sobie z tym radza, jednego nawet z
              Kanady i zazwyczaj jest tak ze cale malzenstwo służy Bogu :)
              Duchowym przewodnikiem, tak masz racje, ale czy Twoj kumpel nie moze byc Twoim
              tzw. duchowym przewodnikiem, ktory jest oczytany, z ktorym rozmawiacie na rozne
              tematy? Nie wiem czy z ambony mozna sie dowiedziec na wszystkie tematy ktore
              nas dotycza.


              "i dlaczego nie należy pisac o błędach?
              dlaczego błędu nie nazwac błędem i nie zmusić, by został naprawiony?
              łatwiej zamieść pod dywan i udawać, że nie ma problemu?"

              Nie o to chodzilo mi, tylko o to ze kazdy krytykuje za to KRK za to ze kilku
              ksiezy nie wytrzymalo presji, czy nawrocilo sie czy odeszli od Boga, czlowiek
              czlowiekiem :)

              "na księdza-idiotę mam zawsze jedno lekarstwo:
              wcale nie trzeba sie obrażać na Boga, tylko ten kościółek, gdzie urzęduje ów
              idiota w sutannie omijać szerokim łukiem
              iść do tych sług Pana Boga, którzy naprawde chcą mnie prowadzić do Boga, a
              ambona im sie nie myli z mównicą sejmową"

              Masz racje z tym :)
              • Gość: zły Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 13:30
                > Tak zna Boga (nie ogladales 7nieba:P) Czy uwazasz ze zona moze zabierac tyle
                > czasu? Znam kilku pastorow i doskonale sobie z tym radza, jednego nawet z
                > Kanady i zazwyczaj jest tak ze cale malzenstwo służy Bogu :)
                > Duchowym przewodnikiem, tak masz racje, ale czy Twoj kumpel nie moze byc Twoim
                > tzw. duchowym przewodnikiem, ktory jest oczytany, z ktorym rozmawiacie na rozne
                > tematy? Nie wiem czy z ambony mozna sie dowiedziec na wszystkie tematy ktore
                > nas dotycza.
                Kumpel nie może być moim duchowym przewodnikiem - z prostej przyczyny - on
                teologiem może być tylko "hobbystycznie", bo coś tam poczytał więcej na temat, a
                osoba duchowna - właśnie po to poświęca się Bogu, by móc najpierw samemu się
                nauczyć, a potem tę wiedzę przekazywać.
                Ambona w kościele jest do nauczania o Bogu, a nie o wychowywaniu dzieci i innych
                problemach codziennego życia :D
                • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 13:40
                  A ten kumpel nie moze sie oddac Bogu? I byc prowadzonym przez niego?? Jak bys
                  byl przyjacielem JP2 przykladowo, to tez by nie mogl byc przewodnikiem Twoim,
                  zastanow sie :) A poza tym to jest Twoje podejscie czy pastora traktujesz jak
                  kumpla czy autorytet teologiczny :)

                  "osoba duchowna - właśnie po to poświęca się Bogu, by móc najpierw samemu się
                  > nauczyć, a potem tę wiedzę przekazywać."

                  Czy nie mozna sie poswiecac Bogu i znajomym? Gdzie w bibli jest napisane ze
                  trzeba zerwac relacje z wszystkimi znajomymi lub zeby zyc w celibacie, wrecz
                  przeciwnie jest napisane o tym ze apostolowie mieli zony, dwoch chyba.
                  Wiec jesli wtedy mogli i Jezus nie zwrocil im uwagi na to zagadnienie wiec kto
                  sie myli?
                  Pamietaj celibat byl wprowadzony ok 1000 roku wiec az 1000 lat po Jezusie,
                  wczesniej nie slyszeli o nim :)

                  "Ambona w kościele jest do nauczania o Bogu, a nie o wychowywaniu dzieci i innyc
                  > h
                  > problemach codziennego życia :D"
                  Widzisz i tu sie roznimy, ja proboje wszystkie problemy kierowac do Boga, Ty
                  tylko te ktore uwazasz za sluszne... Ja uwazam ze z ambony czy kazalnicy mozna
                  nauczac o wszystkim bo jak inaczej ktos ma wiedziec o tym co Bog chce nam
                  powiedziec np nt. wychowania dzieci, moralnosci naszej, jak byc super mezem :P
                  tak odziwo sa takie kazania :) Do Jutra :)
                  • Gość: zły Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 09:43
                    > A ten kumpel nie moze sie oddac Bogu? I byc prowadzonym przez niego?? Jak bys
                    > byl przyjacielem JP2 przykladowo, to tez by nie mogl byc przewodnikiem Twoim,
                    > zastanow sie :)
                    No akurat JP2 ubrał sukienkę, więc twój przykład jakiś taki nie trafiony

                    > trzeba zerwac relacje z wszystkimi znajomymi lub zeby zyc w celibacie, wrecz
                    > przeciwnie jest napisane o tym ze apostolowie mieli zony, dwoch chyba.
                    Niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje
                    Jezus mówi tez o "bezżennych z wyboru"

                    A czy żona św. Piotra chodziła razem z nim za Jezusem i gotowała mu obiadki?
                    Nie - Piotr opuścił żonę i łaził za Jezusem...
                    Jak się to ma do przysięgi małżeńskiej? "na dobra i na złe, w zdrowiu i w
                    chorobie"???

                    > nauczac o wszystkim bo jak inaczej ktos ma wiedziec o tym co Bog chce nam
                    > powiedziec np nt. wychowania dzieci, moralnosci naszej, jak byc super mezem :P
                    Ogólne wskazówki masz w samej Biblii, natomiast szczegóły?
                    Czy naprawde należysz do tych, co trzeba ich prowadzić za rączkę i pokazywać
                    paluszkiem co ma robić?
                    Czy naprawde ksiądz na ambonie ma mi mówić, że jak mam krnąbrnego i agresywnego
                    dzieciaka, co mam robić? Czy ja naprawde mam udawać takie cielę, co nie wie, że
                    sa poradnie i tam trzeba sie udać i sprawdzić, co u dziecka jest przyczyną
                    agresji? Ksiądz mi nie poradzi co się robi z dzieckiem, które np. ma ADHD, do
                    poradni iść muszę!
                    Kościól to nie kółko wzajemnej adoracji czy grupa wsparcia... Problemy nie
                    rozwiązuje się z ambony, tylko w mniejszym gronie, może nawet w indywidualnej
                    rozmowie...
                    • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 11:29
                      "A czy żona św. Piotra chodziła razem z nim za Jezusem i gotowała mu obiadki?
                      Nie - Piotr opuścił żonę i łaził za Jezusem...
                      Jak się to ma do przysięgi małżeńskiej? "na dobra i na złe, w zdrowiu i w
                      chorobie"???"

                      Podziwiam Twoja wiedze:) Masz racje chodzil za Jezusem, ale czy jej tam nie
                      bylo? Nie jest napisane czy o niej czy o innych ludziach ktorzy towarzyszyli
                      Piotrowi :)

                      "Ogólne wskazówki masz w samej Biblii, natomiast szczegóły?
                      Czy naprawde należysz do tych, co trzeba ich prowadzić za rączkę i pokazywać
                      paluszkiem co ma robić?"

                      Zle interpretujesz biblie jak gazete a w ten sposob nic nie osiagniesz.
                      Szczegolow nie uslyszysz, zasady moralne itp tak, wychowanie w wierze, tak jak
                      bys chcial z bibli zlozyc samolot. :P

                      "Czy naprawde ksiądz na ambonie ma mi mówić, że jak mam krnąbrnego i agresywnego
                      dzieciaka, co mam robić? Czy ja naprawde mam udawać takie cielę, co nie wie, że
                      sa poradnie i tam trzeba sie udać i sprawdzić, co u dziecka jest przyczyną
                      agresji? Ksiądz mi nie poradzi co się robi z dzieckiem, które np. ma ADHD, do
                      poradni iść muszę!"

                      Ale to nie chodzi o Twoje dziecko, zle pojmujesz to co mowią przynajmniej Ci
                      ktorych ja slucham :
                      www.domnaskale.entro.pl/domnaskale/ofertax.php?hit=15&ln=
                      Posluchaj sobie w jaki sposob mozna mowic o problemach :)


                      "Kościól to nie kółko wzajemnej adoracji czy grupa wsparcia... Problemy nie
                      rozwiązuje się z ambony, tylko w mniejszym gronie, może nawet w indywidualnej
                      rozmowie..."

                      Masz racje w mniejszym gronie poszczegolne problemy, ktore dotycza Ciebie, ale
                      czy wychowanie w wierze syna czy corke dotyczy tylko Twoich dzieci czy
                      wszystkich ? :) Posluchaj pogadamy :P
                      • Gość: zły Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 11:38
                        > Podziwiam Twoja wiedze:) Masz racje chodzil za Jezusem, ale czy jej tam nie
                        > bylo? Nie jest napisane czy o niej czy o innych ludziach ktorzy towarzyszyli
                        > Piotrowi :)
                        Masz wybrakowaną Biblię przyjacielu, bo są wymienione nawet wszystkie kobiety,
                        co chodziły za nimi i im usługiwały

                        > Masz racje w mniejszym gronie poszczegolne problemy, ktore dotycza Ciebie, ale
                        > czy wychowanie w wierze syna
                        Ma mówić ogólnie o wychowaniu dziecka w wierze [a do tego nie trzeba mieć wcale
                        żony i dzieci - "mężowie miłujcie swe żony" - napisał kto? Nieżonaty apostoł
                        Paweł], a każdy przypadek indywidualny - jest inny.
                        Jak ksiądz sam nie ma dziecka np. chorego na ADHD, czy syna-narkomana to i tak
                        nie zrozumie drugiej osoby z takim problemem, choćby miał i 10 dzieci.
                        • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 12:11
                          " Masz racje w mniejszym gronie poszczegolne problemy, ktore dotycza Ciebie, ale
                          > czy wychowanie w wierze syna
                          Ma mówić ogólnie o wychowaniu dziecka w wierze [a do tego nie trzeba mieć wcale
                          żony i dzieci - "mężowie miłujcie swe żony" - napisał kto? Nieżonaty apostoł
                          Paweł], a każdy przypadek indywidualny - jest inny.
                          Jak ksiądz sam nie ma dziecka np. chorego na ADHD, czy syna-narkomana to i tak
                          nie zrozumie drugiej osoby z takim problemem, choćby miał i 10 dzieci.:

                          Wiec jesli by ksiadz mial te dzieciaki by wiedzial jak sobie radzic, na ADHD to
                          juz indywidualny przypadek. wlasnie milujcie swoje zony a co sie dzieje, co
                          chwile sie slyszy o pobiciach :P
                          Ale wracajac do tych problemow. Czy nie wydaje Ci sie ze miales podobne
                          problemy jak wiekszosc rowiesnikow, wiec de facto ksiadz ma syna wie przez co
                          przechodzil i wie jak doradzic Tobie przy Twoim synu, chyba jest cos tam w tych
                          kazaniach o swiadectwie wychowania w wierze. :)
                          • Gość: zły Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 12:53
                            > juz indywidualny przypadek. wlasnie milujcie swoje zony a co sie dzieje, co
                            > chwile sie slyszy o pobiciach :P
                            Czy ci co pobili te żony/dzieci to chodzą do kościoła?
                            Może od tego, by trzeba zacząć :)))

                            > Ale wracajac do tych problemow. Czy nie wydaje Ci sie ze miales podobne
                            > problemy jak wiekszosc rowiesnikow, wiec de facto ksiadz ma syna wie przez co
                            > przechodzil i wie jak doradzic Tobie przy Twoim synu,
                            Niekoniecznie będzie w stanie mi doradzić - wystarczy, że jego syn jest wzorowym
                            uczniem w szkole, bardzo dobrze się uczy, w domu wręcz wyręcza matkę we
                            wszystkim - a mój [tak dla kontrastu] tępy osioł, co go tylko gry w komputerze
                            interesują
                            Najczęściej zawsze się komentuje - to, co sobie wychowałeś, to to masz... :) Tak
                            z założenia, że niby wszystkie dzieci są równe i święte, a zła uczą się dopiero
                            od dorosłych...
                            Jednemu dziecku wystarczy wytłumaczyć, drugiego - nawet solidnym laniem byś nie
                            zmusił...
                            • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi?, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 13:04
                              "Czy ci co pobili te żony/dzieci to chodzą do kościoła?
                              Może od tego, by trzeba zacząć :)))"

                              Sa Katolikami, i znam kilka par ktore chodzi :P Ale mozna tak sie klucic
                              nieskonczenie bo zyjemy w roznych srodowiskach...

                              "Niekoniecznie będzie w stanie mi doradzić - wystarczy, że jego syn jest
                              wzorowym
                              uczniem w szkole, bardzo dobrze się uczy, w domu wręcz wyręcza matkę we
                              wszystkim - a mój [tak dla kontrastu] tępy osioł, co go tylko gry w komputerze
                              interesują"

                              Tak dla kontrastu, ale masz racje moze sie zdazyc, jest duzo sposobow na
                              wychowanie dzieci, jak ich nauczyc by sluchaly (kary finansowe, ZOD itp) A
                              jesli dodasz do tego spokoj i zrozumienie da o wiele wiekszy efekt niz
                              zastraszenie. Dla przykladu mozesz zobaczyc co robili Żydzi jak byli
                              zastraszeni za zakonu przez Boga (teraz zyjemy w łasce milosc, przyjazn itp)
                              byli usluchani, wiesz przez ile? krotko, pozniej zapominali juz, oddawali czesc
                              bożką itp. A Ty co bys powiedzial (bo uwazam ze jestes wierzacy) Bogu jak by Ci
                              powiedzial ze zle wierzyles, ze robiles cos zlego, a Ty bys powiedzial przeciez
                              kazdy tak robi, a Bog dal nam jasne instrukcje obslugi zycia ze tak to nazwe,
                              wiesz o tym ze to co wprowadzali ludzie przez 20 wiekow rozni sie o tego co
                              jest w bibli. Posluchaj sobie moze tych kazan zobaczysz w jaki sposob jest
                              przeprowadzana masza(nabozenstwo) w kosciolach Protestanckich, chociaz jest
                              ich tylko 0,2% w polsce, warto wiedziec dla wlasnego spokoju co to jak to
                              dziala. A jak chcesz wiedziec czym sie rozni, kosciol Protestancki stawia na
                              relacje z Bogiem, kosciol Rzymsko Katolicki stawia na nakazy i zakazy.
                              Pozdrowki :)
    • zabanawadze ktorzy wierzacy? 21.03.07, 12:01
      religii jest duzo..bardzo duzo.
    • Gość: Majka Haha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.07, 12:03
      Tak, szczególnie w Polsce gdzie katolicyzm jest na pokaz i króluje zakłamanie -
      co innego się mówi a co innego robi. Czyli np taki katolik, który biega do
      kościoła co niedzielę i krzyczy przeciwko aborcji a w domu żonę bije, znęca się
      nad cdiećmi i chla. Ale on katolik jest!;)
      Kościół jest potrzebny dla jako takiej równowagi, jakieś zasady moralne muszą
      być aby nie zapanowała totalna anarchia. Prawo nie jest w stanie regulować
      całego życia społeczeństwa, zasady moralne są bardzo potrzebne. Chociaż nie
      jestem przekonana że akurat katolickie :)
    • Gość: kix Katolicy chodzący po burdelach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.07, 12:14
      Właśnie remontuję dom. Szef ekipy budowlanej pochodzi z miejscowości oddalonej od Warszawy o ok. 40 km. Facet ok. 50-tki. Żonaty, dzieciaty (4 dzieci). Co niedziela w kościółku. Głosował na PiS. Mówi o sobie praktykujący katolik.

      Nie przeszkadza mu to jednak:
      - chodzić po warszawskich burdelach;
      - bić własne dzieci (wg jego relacji wtedy kiedy na to zasługują :));

      Byłem kiedyś wierzący, należałem do KK. Ale wstydziłem się zawsze, że inni współwyznawcy to zwykli hipokryci, którzy co innego mówią i co innego robią. I dlatego dzisiaj do KK już nie należę.
      • Gość: kajka Re: Katolicy chodzący po burdelach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 12:28

        Kasiu czy nie wydaje Ci sie ze katolicyzm obecny mozna porownac z faryzeuszami?
        Bo ja wlasnie takie wrazenie odnosze...
        Masz racje kazdy kosciol byle nie katolicki ktory malo ma wpolnego z wiara w
        chrzescijanstwo:(

        Tak moze i katolik ale czy chrzescijaninem jest ta osoba?
        A gdzie nalezysz kix?
        • Gość: kix Re: Katolicy chodzący po burdelach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.07, 17:26
          Gdzie ja należę? Ja należę do swojej rodziny. I należę do Zjednoczonej Europy. Nie muszę być ani chrześcijaninem, ani katolikiem, by nie kraść, nie zabijać, nie wystawiać fałszywego świadectwa przeciwko innym.... wystarczy być po prostu CZŁOWIEKIEM. Przyzwoitym. Bez kościołów i bez bogów. Ot po prostu nie krzywdzić innych.
          • kot_behemot8 Re: Katolicy chodzący po burdelach 22.03.07, 09:20
            O własnie, w tym rzecz. To czy człowiek jest przyzwoity czy jest draniem nie
            wynika z wiary w jakiegokolwiek boga czy udziału w jakichkolwiek obrządkach
            religijnych. Przyzwoitośc bierze się z pracy nad sobą, z wrazliwości na krzywdę
            ludzką, ze zdolności do refleksji moralnej itd

            Jest tyle samo przyzwoitych Czechów, Norwegów, Holendrów itd co przyzwoitych
            Polaków (a może więcej) - chociaż ci pierwsi nie potrzebowali księży by stać
            się ludźmi moralnymi.
            • hymen Re: Katolicy chodzący po burdelach 22.03.07, 13:42
              kot_behemot8 napisała:

              > Jest tyle samo przyzwoitych Czechów, Norwegów, Holendrów itd co przyzwoitych
              > Polaków (a może więcej) - chociaż ci pierwsi nie potrzebowali księży by stać
              > się ludźmi moralnymi.

              Jasne, Holendrzy i cała reszta są przyzwoici od urodzenia a czerwony Amsterdam
              to wymysł katolickich księży, którzy zbudowali dzielnicę ku uciesze katolickich
              burdelarzy :))))))
              • Gość: Tomek Re: Katolicy chodzący po burdelach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 15:36
                hahaha
                Swiat bez Boga jest zly, nie wazne jak dobrzy bedziemy mozemy sie kierowac
                przykazaniem miluj blizniego swego jak siebie samego i tak nie bedziemy wstanie
                tego dopilnowac, wiecie dlaczego to sie nazywa ego, rowniez dlatego szatan jest
                w piele :)
                Swiat z zarysem Boga, ktory wykorzystuja ludzie tez jest zly i nie wiem czy nie
                bardziej niz ten wyzej wymieniony...:(



                Chrzescijanstwo nie jest nudne :)
              • kot_behemot8 Re: Katolicy chodzący po burdelach 22.03.07, 16:08
                hymen napisał:

                >
                > Jasne, Holendrzy i cała reszta są przyzwoici od urodzenia a czerwony
                Amsterdam
                > to wymysł katolickich księży, którzy zbudowali dzielnicę ku uciesze
                katolickich
                >
                > burdelarzy :))))))


                Czy wiesz jaka jest różnica między Holandią a Polską w kwestiach o których
                piszesz? Taka, że tam prostytucja jest legalna i administracyjnie ograniczona
                do jednej dzielnicy w kilku zaledwie miastach. W Polsce natomiast prostytucja
                jest nielegalna, w związku z czym np moi mieszkający w pewnej porządnej
                gdańskiej dzielnicy znajomi mają nielegalny burdel (zwany agencją towarzyską) w
                drodze swoich dzieci do przedszkola, ja natomiast widuję stada panienek w mini
                codziennie w drodze do pracy trasą międzynarodową A1. Przeciętny Holender jak
                nie chce to nigdy prostytutki nie zobaczy. Przeciętny Polak widuje je
                codziennie. Acha, i jeszcze coś...
                Tak się jakoś składa, że to Polki-katoliczki jeżdżą do pracy w holenderskich
                burdelach - a nie Holenderki-bezboznice do polskich "agencji towarzyskich".
                • hymen Re: Katolicy chodzący po burdelach 23.03.07, 11:35
                  kot_behemot8 napisała:

                  > hymen napisał:
                  >
                  > >
                  > > Jasne, Holendrzy i cała reszta są przyzwoici od urodzenia a czerwony
                  > Amsterdam
                  > > to wymysł katolickich księży, którzy zbudowali dzielnicę ku uciesze
                  > katolickich
                  > >
                  > > burdelarzy :))))))
                  >
                  >
                  > Czy wiesz jaka jest różnica między Holandią a Polską w kwestiach o których
                  > piszesz? Taka, że tam prostytucja jest legalna i administracyjnie ograniczona
                  > do jednej dzielnicy w kilku zaledwie miastach.

                  Chyba nieco przesadziłaś. Zarówno w Polsce jak i w Holandii prostytucja jest
                  legalna. Różnica polega na sformalizowaniu zorganizowanych form uprawiania
                  prostytucji. Inaczej mówiąc w Holandii burdel można założyć tak jak każdą inną
                  działalność gospodarczą, pod kilkoma dodatkowymi warunkami. W Polsce burdel
                  funkcjonuje pod szyldem agencji towarzyskiej. Można dyskutować czy holenderska
                  forma jest lepsza czy gorsza, ale Holendrzy w dalszym ciągu nie rozwiązali
                  wszystkich problemów związanych z prostytucją a legalne burdele nie obejmują
                  wszystkich form funkcjonowania prostytucji w tym kraju. Poza tym spychanie
                  prostytucji do jakiś enklaw też nie przynosi oczekiwanych efektów. Są to
                  dzielnice zła, bardzo negatywnie odbierane przez samych Holendrów.


                  > W Polsce natomiast prostytucja
                  > jest nielegalna, w związku z czym np moi mieszkający w pewnej porządnej
                  > gdańskiej dzielnicy znajomi mają nielegalny burdel (zwany agencją towarzyską)
                  w
                  >
                  > drodze swoich dzieci do przedszkola, ja natomiast widuję stada panienek w
                  mini
                  > codziennie w drodze do pracy trasą międzynarodową A1. Przeciętny Holender jak
                  > nie chce to nigdy prostytutki nie zobaczy. Przeciętny Polak widuje je
                  > codziennie.

                  Jeśli prostytucja jest nielegalna, to dlaczego w określonej sytuacji znajomi
                  nie zgłoszą tego faktu na policję? Agencje Towarzyskie w Polsce również
                  podlegają określonym rygorom prawnym.

                  > Acha, i jeszcze coś...
                  > Tak się jakoś składa, że to Polki-katoliczki jeżdżą do pracy w holenderskich
                  > burdelach - a nie Holenderki-bezboznice do polskich "agencji towarzyskich".

                  Po pierwsze skąd ta pewność, że to Polki-katoliczki? Jasnowidz jakowyś
                  jesteś? :)) A po drugie, po takich wyjazdach raz za razem powstają dramatyczne
                  programy czy publikacje wraz z zeznaniami poszkodowanych Polek-katoliczek o
                  tym, jak wyjeżdżały do pracy biurowej czy jako pomoc domowa i lądowały w
                  niemieckim czy holenderskim burdelu. Jest też tak, że holenderska policja po
                  legalizacji burdeli sprawdza jedynie czy prostytutka jest od strony formalnej
                  legalnie zatrudniona i nie bardzo ma ochotę na sprawdzenie w jaki sposób ta
                  kobieta znalazła się w tym burdelu. I wreszcie na koniec, jeśli to ma być dowód
                  na lepszą laicką moralność od tej religijnej to jest to dowód bardzo kiepskiej
                  jakości.
          • hymen Re: Katolicy chodzący po burdelach 22.03.07, 13:44
            Gość portalu: kix napisał(a):

            > Gdzie ja należę? Ja należę do swojej rodziny. I należę do Zjednoczonej
            Europy.
            > Nie muszę być ani chrześcijaninem, ani katolikiem, by nie kraść, nie zabijać,
            n
            > ie wystawiać fałszywego świadectwa przeciwko innym.... wystarczy być po
            prostu
            > CZŁOWIEKIEM. Przyzwoitym. Bez kościołów i bez bogów. Ot po prostu nie
            krzywdzić
            > innych.

            A skąd wiesz, że nie należy kraść i kłamać?
            • kot_behemot8 Re: Katolicy chodzący po burdelach 22.03.07, 16:33
              hymen napisał:

              >
              > A skąd wiesz, że nie należy kraść i kłamać?



              Zapewne jak większość ludzi wie to od swoich rodziców, moze dziadków czy
              opiekunów.
              • hymen Re: Katolicy chodzący po burdelach 23.03.07, 11:40
                kot_behemot8 napisała:

                > hymen napisał:
                >
                > >
                > > A skąd wiesz, że nie należy kraść i kłamać?
                >
                >
                >
                > Zapewne jak większość ludzi wie to od swoich rodziców, moze dziadków czy
                > opiekunów.

                A oni od swoich rodziców, dziadków czy opiekunów. W ten sposób, bardzo szybko
                mozna dojść do wniosku, że żadna nauka o etyce nie jest potrzebna, bo i tak
                dowiadujemy się wszystkiego o moralności od swoich rodziców. Pytanie pozostaje
                w mocy, skąd wiesz, że nie wolno kraść czy kłamać zwłaszcza, jeśli wiele
                mądrości przekazywanych przez rodziców jest zwyczajnie kontestowane przez
                dorastające dzieci.
                • kot_behemot8 Re: Katolicy chodzący po burdelach 23.03.07, 12:28
                  Niebo gwiaździste nade mną a prawo moralne we mnie...
                  • hymen Re: Katolicy chodzący po burdelach 23.03.07, 13:09
                    kot_behemot8 napisała:

                    > Niebo gwiaździste nade mną a prawo moralne we mnie...
                    >

                    Acha, czyli jak kotu mówią głupek, to źle bardzo, ale jak kot mówi innym głupek
                    to bardzo dobrze ;)))))
                    • kot_behemot8 Re: Katolicy chodzący po burdelach 23.03.07, 13:14
                      hymen napisał:

                      > kot_behemot8 napisała:
                      >
                      > > Niebo gwiaździste nade mną a prawo moralne we mnie...
                      > >
                      >
                      > Acha, czyli jak kotu mówią głupek, to źle bardzo, ale jak kot mówi innym
                      głupek
                      >
                      > to bardzo dobrze ;)))))


                      To jednak dobrze, że staruszek Kant nie zyje (ale w grobie to pewno się
                      przewraca widząc taką interpretację)
                      • hymen Re: Katolicy chodzący po burdelach 23.03.07, 13:52
                        kot_behemot8 napisała:

                        > hymen napisał:
                        >
                        > > kot_behemot8 napisała:
                        > >
                        > > > Niebo gwiaździste nade mną a prawo moralne we mnie...
                        > > >
                        > >
                        > > Acha, czyli jak kotu mówią głupek, to źle bardzo, ale jak kot mówi innym
                        > głupek
                        > >
                        > > to bardzo dobrze ;)))))
                        >
                        >
                        > To jednak dobrze, że staruszek Kant nie zyje (ale w grobie to pewno się
                        > przewraca widząc taką interpretację)
                        >

                        Raczej z tytułu kontekstu w jakim użyto cytatu z jego nagrobku.
    • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 12:34
      Jest zasadnicza różnica między bigoterią a prawdziwą wiarą. Ktoś kto się
      deklaruje jako katolik, to się deklaruje. O faktach to nie świadzy.
      To tak, jak z wierzącymi-niepraktykującymi, co dawno temu tak wyjaśnił mi jeden
      mądry kapłan: szatan też wierzy w Boga; ale nie praktukuje.
      • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 12:41
        Masz racje, katolikiem w naszym kraju zostajemy nieswiadomie, wiec gdzie tu
        wybor nas wlasny? Juz nie dyskutujac na temat slow Upamietajcie sie i dajcie
        sie ochrzcic.
        Nie dosc ze nie praktykuje to jeszcze drży przed Nim :)
      • pocoo Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 12:44
        hypatia69 napisała:



        > mądry kapłan: szatan też wierzy w Boga; ale nie praktukuje.
        Szatan nie musi wierzyć w Boga , bo Bóg go stworzył i automatycznie jest jego
        ojcem.Nie wiem czy ten kapłan jest taki mądry.
        • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 13:24
          Kapłan nie jest już kapłanem, bo go celibat skutecznie zniechęcił. Teoria
          głosi, że człowieka i wszystko stworzył Bóg, to skąd nieuleczalni ateusze,
          innowiercy i czemu bracia mniejsi nie mają świątyń i ceremoniałów. Twoja teoria
          jest cokolwiek chybiona. A potejrzewasz, że szatan (zgodnie z doktrynami) nie
          wierzy? To czemu by walczył z nieistniejącym (w swoim mniemaniu) oponentem?
          Znaczyłoby to że głupi i donkiszoterię wypaczoną uprawia.
          • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 13:34
            Poco to byla tylko przenosnia, tak samo mowimy ze Apostol Tomasz wierzy a puki
            nie zobaczyl i nie dotknal ran Jezusa nie uwierzyl... Wiara jako samo slowo
            jest czyms czym nie mozemy zobaczyc.

            "Kapłan nie jest już kapłanem, bo go celibat skutecznie zniechęcił. Teoria
            głosi, że człowieka i wszystko stworzył Bóg, to skąd nieuleczalni ateusze,
            innowiercy i czemu bracia mniejsi nie mają świątyń i ceremoniałów. Twoja teoria
            jest cokolwiek chybiona. A potejrzewasz, że szatan (zgodnie z doktrynami) nie
            wierzy? To czemu by walczył z nieistniejącym (w swoim mniemaniu) oponentem?
            Znaczyłoby to że głupi i donkiszoterię wypaczoną uprawia."

            Przeciez sa wyznania tak jak pisalem wyzej w ktorych sie dopuszcza celibat,
            ktory rowniez jak pisalem wyzej nalozyli ludzie, nie Bog.
            Kilku apostolow tez mialo zony i przeszkadzalo im cos w glosszeniu Prawdy?
            Tak podejzewam ze nie wierzy zgodnie z doktrynami KRK tylko z doktrynami
            Bibli :)
            Czemu? czemu niektorym ludzia sie ujawnia Maria na toscie czy tacy od pizzy i
            pielgrzymuja tam? Odciagnac od Boga, szatan moze przybierac postac aniola
            swiatlosci wiesz o tym.

            Pozdrawiam i chyba do jutra :)
            • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 18:31
              Kościół rzymsko-katolicki wprowadził celibat z tych samych przyczyn, dla
              których nie chce go teraz cofnąć: żonaci kapłani płodziliby, a potomstwo
              domagałoby się potem części majątku. Jako wiana, czy spadku, czy czego tam
              jeszcze. Celibat nie ma nic wspólnego z tym wyznaniem tylko z instytucją.
              I mój znajomy kapłan nie ma tu nic do rzeczy, przypadkiem go wtrąciłam, jako
              mądrego człowieka. Miło, że chociaż Ty mnie zrozumiałeś:)
              • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 08:30
                "Kościół rzymsko-katolicki wprowadził celibat z tych samych przyczyn, dla
                których nie chce go teraz cofnąć: żonaci kapłani płodziliby, a potomstwo
                domagałoby się potem części majątku. Jako wiana, czy spadku, czy czego tam
                jeszcze. Celibat nie ma nic wspólnego z tym wyznaniem tylko z instytucją.
                I mój znajomy kapłan nie ma tu nic do rzeczy, przypadkiem go wtrąciłam, jako
                mądrego człowieka. Miło, że chociaż Ty mnie zrozumiałeś"

                Masz racje dzieciaki by sie domagaly. A jak by zrobic tak jak na zachodzie czy
                w polsce. Osobiscie znam kilku pastorow jak pisalem i nie mieszkaja w parafiach
                tylko przy nich lub zupelnie w innych miejscach. Maja ustalona wyplate (od 500
                do 2000 zl ) to zalezy juz od wspolnoty. I Kosciol jest wlasnoscia Jezusa, wiec
                jego wyznawcy ze tak nazwe to maja zapisany kosciol lub budynek. Jeden pastor
                ktorego znam, jego syn ktory skonczyl dopiero co 19 lat poszedl do pracy,
                odrazu po technikum i wyprowadzil sie od Ojca w wakacje jakos sie żeni i bedzie
                mieszkal razem z zona w wynajetym mieszkaniu. Wiec jednak mozna dac im wybor.
                Przeciez jest tyle kobiet ktore glosza Slowo Boze (i skutecznie:P) to tez im
                zabronic brac slubu? Polecam Ci ksiazke www.dobryskarbiec.pl/osc/bozy-
                generalowie-p-9.html?osCsid=e47b70c2b3bc91315ef087dcf92e8c96
                Jest w niej jak wlasnie Kobiety sluza i jak to wyglada w szerszej perspektywie:)

                Pozdrawiam Cie serdecznie :):)
                • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 10:45
                  Obawiam się, że mogłabym się nadać co najwyżej na kapłankę Bastet.;)))
                  Co do ustalonej pensji dla księży i mieszkań zakładowych (tak to dla dobra
                  dyskusji nazwijmy), to u nas ten numer nie przejdzie. Byłoby fajnie, ale chyba
                  nie wierzysz, że kler dobrowolnie wyrzeknie się tej kolosalnej forsy, którą
                  teraz dostaje i od której nawet podatków płacić nie musi.
                  Ślubowanie ubóstwa nie ma nic wspólnego z realiami. A Polska jest krajem
                  nieograniczonych możliwości. Sądzisz, że ktokolwiek się tu przejmuje tym, czym
                  powinien z założenia być Kościół (przez duże K)? W państwie, gdzie skretyniali
                  politycy chcą nadawać Chrystusowi honorowy tytuł króla, obywatelstwo i prawo
                  wyborcze?;)
                  • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 11:53
                    Masz racje nie wyzeknie sie dobrowolnie, zabierzemy im ? <zarcik> hihi
                    Chodzi o to ze te dogmaty nie my ustalamy, nawet nie w Polsce.
                    Wiec mozemy tylko gdybac, ale mozemy tez stwierdzic ze by bylo lepiej :P

                    Ale Bog wlasnie nie chce bysmy zyli w ubustwie, lecz dobrze to wykorzystali.
                    Jest napisane ze mozemy dostac wszystko od Boga wystarczy poprosic, wyobrazasz
                    sobie kogos kto prosi o BMW najnowsze to pozniej komu czesc oddaje? samochod
                    myje, zajmuje sie tym, Bog chce dac nam duzo lecz musi nas przygotowac zebysmy
                    nie zgupieli.


                    Uwazam ze ta ustawa nie byla zła do konca.
                    Jezus Krolem Polski, tak jako symbolika, nie monarchia czy prawo wyborcze.
                    Polska juz z 3 razy oglosila Maryje Matke Jezusa Krolowa polski, a ona byla
                    skromna chrzescijanka (ale za to z jaka wiarą :)))))))) ) I jakos nikomu nic
                    nie przeszkadzalo to.
                    • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 12:17
                      Słuchaj, ale to są różne sprawy. Jeśli iluś tam debili deliberuje za naszą
                      forsę nad sprawami religii i kościoła, to chyba coś tu jest nie tak. Nie
                      wszyscy w Polsce należą do Kościoła rzymsko-katolickiego. A durnie na
                      stanowiskach powinni się zajmować sprawami istotnymi dla kraju. Po jakie licho
                      Chrystusowi ich tytuły? Nawet księża to stwierdzili. To jest mieszanie różnych
                      nie związanych ze sobą spraw i zawracanie tyłka.
                      A na BMW można sobie zarobić, Bóg nie ma z tym nic wspólnego, nie uważasz?
                      (Zdaje się, że założyłeś, że ja też jestem wyznania rzymsko-katolickiego. Nie
                      rób takich założeń w stosunku do ludzi, bo kłopoty na siebie możesz ściągnąć...)
                      • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 12:30
                        Tak masz racje, nie powinni czegos takiego robic, dlatego nie wierze w religie,
                        znaczy nie uznaje :) Wiara wyplywa z serca tak samo jak modlitwa. Ma byc
                        szczera prawda a ile jest szczerosci w wyuczonej modlitwie, Bog dajac nam Ojcze
                        nasz dal nam przyklad co mamy zawrzec w modlitwie (mozna ją podzielic na 5
                        czesci) przynajmniej ja tak sadze :)

                        Tak nie wszyscy, nalezy do nich 90% Polakow z czego 4% to charyzmatyczni
                        chrzescijanie:/ tylko :(

                        A po jakiego Marii (z calym szacunkiem dla jej osoby, naprawde ją podziwiam za
                        to co zrobila i w jakich okolicznosciach)

                        Uwazam ze wszystko pochodzi od Boga i tak podchodze do swiata. Dobra wszystko
                        to zlo tez mi wyjedziesz ze pochodzi, dlucha rozmowa naprawde:P Pamietam jak
                        chcialem znalesc prace, chociaz nie mialem praktyk zadnych praktycznie, mialem
                        dobre wyksztalcenie i szukalem, znalazlem za 4zl na godz. i powiem Ci ze dobrze
                        bo wiem jak pieniadze moga niszczyc, jak sie nawrocilem, zaczalem pojmowac
                        inaczej swiat (nie mowie tu o dawaniu na tace:P) poprostu pomodlilem sie i
                        telefon sam zadzwonil :) Chcialem wyjechac z Polski przez to ze nie moglem
                        znalesc tu pracy, ja uwazam ze Bog ma na wszystko odpowiedz, i wysluchuje
                        naszych szczerych modlitw, Daniel modlil sie niekiedy 3 tygodnie zanim nie
                        spelnilo sie. A zastanowmy sie jak modlitwa to rozmowa z Bogiem ile na nią my
                        poswiecamy, czy potrafimy dluzej niz 15 min modlic sie? (wlasnymi slowami)
                        Nie zakladam nic, ale teraz zaloze ze nie jestes z RK :P :D
                        • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 14:42
                          "> Nie zakladam nic, ale teraz zaloze ze nie jestes z RK" Pisałam już wyżej -
                          jestem wyznawczynią Bastet.
                          :)
                          • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 15:37
                            co to takiego :>
                            • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 15:51
                              Nie wiesz, kim jest Bogini Bastet?! Nieładnie. Ja o Twoim Bogu wiem... W
                              nagrodę sobie poszukaj w googlach, czy gdzieś. To z Egiptu.
                              • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 16:04
                                Naprawde wierzysz w Bogow egiptu? czy nie wiesz ze to byli zwykli ludzie ?
                                Tylko Jezus oddal za nas zycie i tylko on zmartwychwstal :)
                                Zakladajac maske i dziedzicznie otrzymywac wladze, nie sadze by bylo to
                                prawda... masz racje nie mam za duzego obycia w kulturze egiptu, koranu tez
                                calego nie przeczytalem, ale czy musze przeczytac o wszystkich wyznaniach?
                                czasu by mi braklo, ale tych najwazniejszych, masz racje postaram sie uzupelnic
                                wiedze:)
                                • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 16:13
                                  Naprawdę wierzysz w Trójcę? Jak to rozumieć? Czy to jak Mars, Snickers i Bounty
                                  w jednym?
                                  A kim był Jezus? Bogiem? Synem Boga? Zrodzonym z Boga i kobiety Półbogiem?
                                  Dlaczego obrażasz moją wiarę?
                                  • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 16:35
                                    Nie obrazam.
                                    Jezus byl Bogiem, przyszedl na swiat w ciele wiec mial cialo czlowieka a dusze
                                    Boga.
                                    Ale naprawde szukajac o niej informacji nic ciekawego nie znalazlem co by
                                    potwierdzalo jej boskosc:> jak masz cos daj chetnie poczytam jutro :)

                                    Pozdrowki :)
                                  • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 16:38
                                    Jeszcze dodam po to mi te Twoje opracowania by zobaczyc Twoj punkt widzenia bo
                                    oprocz wikipedi nic obiektywnego nie znalazlem:>

                                    I przepraszam Cie jesli Cie urazilem
                                    • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 16:44
                                      Najwięcej się dowiesz i zrozumiesz, jeśli sam się poświęcisz poszukiwaniom. Nie
                                      mam opracowań. Moja wiara nie opiera się na literaturze fachowej. Wiara to
                                      wiara. Jako kapłanka szóstego stopnia nie rozmawiam o szczegółach ceremonii
                                      itd. Szczególnie z innowiercami. Od tego są przewodnicy turystyczni. Nie
                                      przyjmuję też adeptów.
                                      ;)
    • hymen Kiciuś zadał głupie pytanie i nadał mu idiotyczny 21.03.07, 12:53
      kontekst i chce teraz dyskutować.

      kot_behemot8 napisała:

      > Pytam w związku z dyskusją na innym wątku, gdzie padło stwierdzenie iż w
      > Polsce kobiety rzadziej decydują się na aborcję nie dlatego, ze jest ona
      > zakazana lecz dlatego, że jesteśmy krajem katolickim
      > Szczerze mnie ta teza rozbawiła...

      Nie ma to jak dobra zabawa :))))))

      > No bo przecież, na zdrowy rozum biorąc, gdyby istotnie nauczanie kościoła
      > katolickiego miało mieć taki zbawienny wpływ na naszą moralność, to byłoby to
      > widoczne w łatwo weryfikowalnych statystykach, np zabójstw, kradzieży czy
      > oszustw - a takze nieco trudniej weryfikowalnych, ale też dających się zbadac
      > metodami sondażowymi, statystykach zdrad małżeńskich, pijaństwa czy korupcji.

      Bzdura. Ludzie wywodzą swoje zasady z różnych źródeł. Z religii, etyki,
      chrześcijaństwa, islamu wywodzą się zasady postepowania, które albo są
      przestrzegane albo nie. Człowiek bez zasad moralnych to człowiek bez ograniczeń
      i nie wiadomo czego po takim można się spodziewać. Więc porównanie do innych
      krajów jest po prostu głupie, bo w każdym z nich (włącznie z Polską) obawiązują
      zasady np nie kradnij, czy nie zabijaj. Więc nie jest istotne, czy te zasady
      wywodzą się z nauk etyki czy religii a to czy ludzie je przestrzegają. Skoro w
      każdym z krajów obowiązują podobne zasady dotyczące postępowania ludzi, to z
      jakiej racji oczekiwać, że będą tu widoczne jakieś znaczące różnice w tymże
      postępowaniu ludzi stosujących się do tych zasad? A mówienie o tym, że ludzie
      którzy zasadę nie kradnij wywodzą z wiary są lepsi lub gorsi od tych, którzy
      identyczną zasadę wywodzą z nauk etyki to jakieś monstrualne nieporozumienie.
      Różnic należy oczekiwać w tym miejscu, w którym zasady wyprowadzane z religii
      (islam, chrześcijaństwo) i innych źródeł różnią się między sobą.

      > A jak jest to chyba każdy wie i statystyk cytować nie trzeba.
      > Jak to więc jest, że w Polsce, kraju pełnych kościołów, złodziei, oszustów i
      > pijaków jest tyle samo co gdzie indziej (żeby nie powiedzieć więcej...)?
      > Co właściwie daje ta cała nauka koscioła, czy sa widoczne JAKIEKOLWIEK jej
      > pozytywne skutki?
      > A jeśli nie, to po co nam potrzebny kosciół?

      A co w miejsce kościoła proponujesz? Na jakiej podstawie chcesz ustalać
      podstawowe normy społeczne typu nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam itd. Brak
      wiary (kościoła) nie oznacza automatycznie przyjęcie nowych zasad moralnych, bo
      podstawowe pytanie brzmi jakich?
      • kot_behemot8 Re: Kiciuś zadał głupie pytanie i nadał mu idioty 22.03.07, 08:52
        hymen napisał:


        Ludzie wywodzą swoje zasady z różnych źródeł. Z religii, etyki,
        > chrześcijaństwa, islamu wywodzą się zasady postepowania, które albo są
        > przestrzegane albo nie. Człowiek bez zasad moralnych to człowiek bez
        ograniczeń
        >
        > i nie wiadomo czego po takim można się spodziewać.


        Amen. Tylko co to ma do rzeczy?



        Więc porównanie do innych
        > krajów jest po prostu głupie, bo w każdym z nich (włącznie z Polską)
        obawiązują
        >
        > zasady np nie kradnij, czy nie zabijaj.


        Oczywiscie, ze obowiązują. Powtarzam: co to ma do rzeczy? Te zasady obowiązują
        wszędzie, tyle ze gdzie indziej kościół najwyraźniej nie jest ludziom potrzebny
        do ich przestrzegania. To jest moja teza. Jak jej nie rozumiesz, to po co cie
        wtrącasz do rozmowy?



        Więc nie jest istotne, czy te zasady
        > wywodzą się z nauk etyki czy religii a to czy ludzie je przestrzegają.


        Oczywiscie że nie jest istotne, a gdzie ja twierdzę ze jest inaczej?
        Ja twierdzę, ze skoro ludzie przestrzegają zasad etycznych bez nauk koscioła,
        to kościół jest zbędny. Tej tezy obalic nie potrafisz jak widzę, więc piszesz
        coś nie na temat.


        Skoro w
        > każdym z krajów obowiązują podobne zasady dotyczące postępowania ludzi, to z
        > jakiej racji oczekiwać, że będą tu widoczne jakieś znaczące różnice w tymże
        > postępowaniu ludzi stosujących się do tych zasad?


        Toteż ja tego wcale nie oczekuję, bo ja wiem ze kosciół w najmniejszym stopniu
        nie wpływa na ludzką moralność. Cieszy mnie, ze i ty o tym wiesz i tak gorąco w
        tym duchu argumentujesz;) Mniej mnie cieszy to, że jak ciebie znam to za chwilę
        zapomnisz co tutaj pisałes bo zauwazysz w końcu że wniosek z tego co piszesz
        może być tylko jeden:
        Skoro ludzie przestrzegają zasad bez wpływu nauki kościoła, to widać biorą te
        zasady z innych źródeł niż religia. Ergo, religia nie ma wpływu na ludzką
        moralność.
        A ten wniosek przeciez przez usta ci nie przejdzie, więc zaraz zaprzeczysz sam
        sobie... prawda?



        A mówienie o tym, że ludzie
        > którzy zasadę nie kradnij wywodzą z wiary są lepsi lub gorsi od tych, którzy
        > identyczną zasadę wywodzą z nauk etyki to jakieś monstrualne nieporozumienie.


        Niewątpliwie. Miło ci sie dyskutuje z własnymi poglądami?


        > Różnic należy oczekiwać w tym miejscu, w którym zasady wyprowadzane z religii
        > (islam, chrześcijaństwo) i innych źródeł różnią się między sobą.


        Napisz tez coś o handlu w niedziele w hipermarketach, będzie tak samo na temat.


        >
        > A co w miejsce kościoła proponujesz?


        Nic nie proponuje. Jeśli o mnie chodzi, niech sobie ludzie biegają do koscioła -
        co mi to szkodzi. Widać kościół spełnia jakieś ich potrzeby, więc jest im
        potrzebny. Stwierdzam tylko, ze realnego wpływu na "poprawę moralności" to
        bieganie do kościółka nie ma. No i na pewno nie ma tez wpływu na spadek liczby
        aborcji;) Twierdzisz inaczej? No to mnie przekonaj, dlaczego nauczanie kościoła
        tak cudownie miałoby wpłynąć własnie na ilość aborcji, skoro na ilość
        zabósjstw, kradziezy, oszustw czy pijanstwa wpływu nie ma.


        Na jakiej podstawie chcesz ustalać
        > podstawowe normy społeczne typu nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam itd. Brak
        > wiary (kościoła) nie oznacza automatycznie przyjęcie nowych zasad moralnych,
        bo
        > podstawowe pytanie brzmi jakich?


        Litości, hemen... przeczysz sam sobie. Parę linijek wyżej napisałeś tyle
        absolutnie słusznych rzeczy na temat tego, ze nieważne skąd zasady moralne
        wypływają oraz że w krajach niereligijnych ludzie też mają zasady - po prostu
        przeczytaj to co sam napisałes bo to jest wystarczająca odpowiedź na twoje
        pytanie.
        • hymen Re: Kiciuś zadał głupie pytanie i nadał mu idioty 22.03.07, 12:56
          kot_behemot8 napisała:

          > hymen napisał:

          > Amen. Tylko co to ma do rzeczy?

          To ja też się głupio spytam, jakiej rzeczy? Przy okazj napiszę, że ta akurat
          rzecz "Polsce kobiety rzadziej decydują się na aborcję nie dlatego, ze jest ona
          zakazana lecz dlatego, że jesteśmy krajem katolickim" jest kłamstwem, chyba że
          nie chodzi ci o wątek dyskusji ze mną.


          >
          >
          >
          > Więc porównanie do innych
          > > krajów jest po prostu głupie, bo w każdym z nich (włącznie z Polską)
          > obawiązują
          > >
          > > zasady np nie kradnij, czy nie zabijaj.
          >
          >
          > Oczywiscie, ze obowiązują. Powtarzam: co to ma do rzeczy? Te zasady
          obowiązują
          > wszędzie, tyle ze gdzie indziej kościół najwyraźniej nie jest ludziom
          potrzebny
          >
          > do ich przestrzegania. To jest moja teza. Jak jej nie rozumiesz, to po co cie
          > wtrącasz do rozmowy?

          Myślę, że sama nie rozumiesz stawianych przez siebie tez i wniosków. Te zasady,
          które wszędzie obowiązują z czegoś wynikają. Twoja teza jest rozciągnięciem
          swojej opinii na ogół. Skoro kotu nie potrzebny jest kościół, to nie jest on
          potrzebny nikomu. Wiesz, to idiotyczne, wręcz rasistowskie. Nie wszyscy są
          kotami.


          > Więc nie jest istotne, czy te zasady
          > > wywodzą się z nauk etyki czy religii a to czy ludzie je przestrzegają.
          >
          >
          > Oczywiscie że nie jest istotne, a gdzie ja twierdzę ze jest inaczej?

          W miejscu, w którym stwierdzasz, że kościół jest zbędny.

          > Ja twierdzę, ze skoro ludzie przestrzegają zasad etycznych bez nauk koscioła,
          > to kościół jest zbędny. Tej tezy obalic nie potrafisz jak widzę, więc piszesz
          > coś nie na temat.

          To, że są ludzie, którzy potrafią przestrzegać zasad etycznych bez nauk
          kościoła, nie oznacza, że kościół jest zbędny w ogóle tylko, że są ludzie,
          którym kościół do niczego nie służy. Co też nie do końca jest prawdą, gdy
          weźmiemy pod uwagę nie sam kościół a chrześcijaństwo.

          >
          >
          > Skoro w
          > > każdym z krajów obowiązują podobne zasady dotyczące postępowania ludzi, t
          > o z
          > > jakiej racji oczekiwać, że będą tu widoczne jakieś znaczące różnice w tym
          > że
          > > postępowaniu ludzi stosujących się do tych zasad?
          >
          >
          > Toteż ja tego wcale nie oczekuję, bo ja wiem ze kosciół w najmniejszym
          stopniu
          > nie wpływa na ludzką moralność. Cieszy mnie, ze i ty o tym wiesz i tak gorąco
          w
          >
          > tym duchu argumentujesz;)

          Źle wiesz. Swoje zdanie, "ze kosciół w najmniejszym stopniu nie wpływa na
          ludzką moralność" nie poparłaś żadnym argumentem. Wręcz przeciwnie zaprzeczyłaś
          temu, stwierdzając, że w efekcie nauki kościoła skutkują podobnie jak nauka
          etyki. Ingerujesz w prawo wyboru ludzi z czego czerpać swoje normy etyczne,
          szanowny kocie zamordysto.


          Mniej mnie cieszy to, że jak ciebie znam to za chwilę
          >
          > zapomnisz co tutaj pisałes bo zauwazysz w końcu że wniosek z tego co piszesz
          > może być tylko jeden:
          > Skoro ludzie przestrzegają zasad bez wpływu nauki kościoła, to widać biorą te
          > zasady z innych źródeł niż religia. Ergo, religia nie ma wpływu na ludzką
          > moralność.

          Skrajna głupota. Ludzie starają się przestrzegać zasad, które z czegoś
          wypływają i jedyną możliwością jest tu wymiana. Przejście z wyznania wiary
          katolickiej na protestantyzm czy na wiarę w naukę etyki w podstawowych
          kwestiach nic nie zmienia, z czym sama się zgodziłaś, a czego nie chcesz
          przyjąć do wiadomości. Nie wynika z tego zupełnie, że religia nie ma wpływu na
          ludzką moralność. Ma identyczną jak nauczanie etyki, z tą różnicą, że religia
          jest bardziej przystępna dla wielu społeczności. Czyżby powołując się na inne
          kraje nie wzięłaś pod uwagę, że i tam mieszkają ludzie wierzący? I wreszcie na
          jakiej podstawie twierdzisz, że wierzący człowiek zasady nie kłam, nie kradnij,
          nie zdradzaj żony czy męża bieże z innych źródeł niż zasady wywodzone z
          chreścijaństwa. Może wskażesz, te źródła?

          > A ten wniosek przeciez przez usta ci nie przejdzie, więc zaraz zaprzeczysz
          sam
          > sobie... prawda?

          No nie, rzeczywiście głupie wnioski nie chcą mi przez klawiaturę przejść.

          >
          >
          >
          > A mówienie o tym, że ludzie
          > > którzy zasadę nie kradnij wywodzą z wiary są lepsi lub gorsi od tych, któ
          > rzy
          > > identyczną zasadę wywodzą z nauk etyki to jakieś monstrualne nieporozumie
          > nie.
          >
          >
          > Niewątpliwie. Miło ci sie dyskutuje z własnymi poglądami?

          To twój pogląd kocie, wyrażony zdaniem "bo ja wiem ze kosciół w najmniejszym
          stopniu nie wpływa na ludzką moralność"

          >
          >
          > > Różnic należy oczekiwać w tym miejscu, w którym zasady wyprowadzane z rel
          > igii
          > > (islam, chrześcijaństwo) i innych źródeł różnią się między sobą.
          >
          >
          > Napisz tez coś o handlu w niedziele w hipermarketach, będzie tak samo na
          temat.

          Tematem, który również tu przywołałaś był wpływ religii na aborcję. A tu
          różnica między etyką laicką a religijną jest zasadnicza. Kocio już nie pamięta
          o czym na samym wstępie napisał?

          >
          >
          > >
          > > A co w miejsce kościoła proponujesz?
          >
          >
          > Nic nie proponuje. Jeśli o mnie chodzi, niech sobie ludzie biegają do
          koscioła
          > -
          > co mi to szkodzi. Widać kościół spełnia jakieś ich potrzeby, więc jest im
          > potrzebny. Stwierdzam tylko, ze realnego wpływu na "poprawę moralności" to
          > bieganie do kościółka nie ma. No i na pewno nie ma tez wpływu na spadek
          liczby
          > aborcji;) Twierdzisz inaczej? No to mnie przekonaj, dlaczego nauczanie
          kościoła
          >
          > tak cudownie miałoby wpłynąć własnie na ilość aborcji, skoro na ilość
          > zabósjstw, kradziezy, oszustw czy pijanstwa wpływu nie ma.

          Dlatego, że jest różnica między stosunkiem do aborcji w nauce kościoła i w
          zasadach proponowanych w miejsce tej nauki. Takiej różnicy nie ma w stosunku do
          kradzieży, zabójstw, oszustw czy pijaństwa.

          >
          >
          > Na jakiej podstawie chcesz ustalać
          > > podstawowe normy społeczne typu nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam itd. B
          > rak
          > > wiary (kościoła) nie oznacza automatycznie przyjęcie nowych zasad moralny
          > ch,
          > bo
          > > podstawowe pytanie brzmi jakich?
          >
          >
          > Litości, hemen... przeczysz sam sobie. Parę linijek wyżej napisałeś tyle
          > absolutnie słusznych rzeczy na temat tego, ze nieważne skąd zasady moralne
          > wypływają oraz że w krajach niereligijnych ludzie też mają zasady - po prostu
          > przeczytaj to co sam napisałes bo to jest wystarczająca odpowiedź na twoje
          > pytanie.

          Nie jest wystarczająca dla moherowej babci i jej wnuczki, która tej twojej
          nauki po prostu nie zrozumie. Więc powtarzam, co proponujesz w miejsce takich
          10 przykazań, dla ludzi, którym usiłujesz tu wmówić, że kościół jest im zbędny,
          bo ludzie Ci swoje zasady wyciągają z... no właśnie skąd?
          • Gość: Tomek Re: Kiciuś zadał głupie pytanie i nadał mu idioty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 13:12
            Wtrace sie tylko do jednego "Skrajna głupota. Ludzie starają się przestrzegać
            zasad, które z czegoś wypływają i jedyną możliwością jest tu wymiana. Przejście
            z wyznania wiary katolickiej na protestantyzm czy na wiarę w naukę etyki w
            podstawowych kwestiach nic nie zmienia, z czym sama się zgodziłaś, a czego nie
            chcesz przyjąć do wiadomości. Nie wynika z tego zupełnie, że religia nie ma
            wpływu na ludzką moralność. Ma identyczną jak nauczanie etyki, z tą różnicą, że
            religia jest bardziej przystępna dla wielu społeczności. Czyżby powołując się
            na inne kraje nie wzięłaś pod uwagę, że i tam mieszkają ludzie wierzący? I
            wreszcie na
            jakiej podstawie twierdzisz, że wierzący człowiek zasady nie kłam, nie kradnij,
            nie zdradzaj żony czy męża bieże z innych źródeł niż zasady wywodzone z
            chreścijaństwa. Może wskażesz, te źródła? "

            Czemu nazywasz to wymiana, nie jest jedynym wyjsciem, wiesz ze kosciolow
            Ewangelicznych (ich czlonkow) jest 0,2% (to protestanckie) i w przyblizeniu tez
            tyle charyzmatycznych chrzescijan, za to w KRK jest okolo 90% i tylko niecale
            4% charyzmatycznych chrzescijan.
            Wiec jak jest te 4% wiec sie da byc takim jakim chce Bog , prawda:P

            "Nie wynika z tego zupełnie, że religia nie ma wpływu na ludzką moralność Ma
            identyczną jak nauczanie etyki, z tą różnicą, że religia jest bardziej
            przystępna dla wielu społeczności. Czyżby powołując się na inne kraje nie
            wzięłaś pod uwagę, że i tam mieszkają ludzie wierzący? I wreszcie na
            jakiej podstawie twierdzisz, że wierzący człowiek zasady nie kłam, nie kradnij,
            nie zdradzaj żony czy męża bieże z innych źródeł niż zasady wywodzone z
            chreścijaństwa."

            Ma wplyw, jak bys byl w jakiejs wspolnocie ludzi zwanej dalej kosciolem (bo
            wiesz kosciol to nie cegly tylko ludzie) to bys sie o tym przekonal, najlepiej
            widac jak cale wsie sa charyzmatycznymi chrzescijanami.
            Roznica miedzy Protestantyzmem a Rzymsko Katolicyzmem jest taka ze
            Protestantyzm stawia na relacje z Bogiem , Katolicyzm na zasady i nakazy.

            Czy w Holandii jest czyms zlym palenie trawki, czy u nas czytanie pleyboya jest
            czyms zlym? NIE czemu bo czlowiek wszystko przyjmuje a pozniej sie dopiero
            zastanawia, czlowiek wierzy ludzia w wiekszosci nie Bogu i temu co on mowi na
            te tematy. Odziwo chrzescijanstwo powinno byc nudne jak tak popatrzymy,
            wystarczy jechac na jakas konferecje ( www.radykalni.pl na przyklad) i kazdy
            sam zobaczy co to znaczy ponad wyznaniowe imprezy chrzescijanskie, jak sie
            bawic bez alkocholu i jeszcze lepiej sie bawic niz z nim.
            • hymen Przy okazji błąd naprawię: BIERZE!!!!!! 22.03.07, 13:29
              Gość portalu: Tomek napisał(a):

              > Wtrace sie tylko do jednego "Skrajna głupota. Ludzie starają się przestrzegać
              > zasad, które z czegoś wypływają i jedyną możliwością jest tu wymiana.
              Przejście
              >
              > z wyznania wiary katolickiej na protestantyzm czy na wiarę w naukę etyki w
              > podstawowych kwestiach nic nie zmienia, z czym sama się zgodziłaś, a czego
              nie
              > chcesz przyjąć do wiadomości. Nie wynika z tego zupełnie, że religia nie ma
              > wpływu na ludzką moralność. Ma identyczną jak nauczanie etyki, z tą różnicą,
              że
              >
              > religia jest bardziej przystępna dla wielu społeczności. Czyżby powołując się
              > na inne kraje nie wzięłaś pod uwagę, że i tam mieszkają ludzie wierzący? I
              > wreszcie na
              > jakiej podstawie twierdzisz, że wierzący człowiek zasady nie kłam, nie
              kradnij,
              >
              > nie zdradzaj żony czy męża bieże z innych źródeł niż zasady wywodzone z
              > chreścijaństwa. Może wskażesz, te źródła? "
              >
              > Czemu nazywasz to wymiana, nie jest jedynym wyjsciem, wiesz ze kosciolow
              > Ewangelicznych (ich czlonkow) jest 0,2% (to protestanckie) i w przyblizeniu
              tez
              >
              > tyle charyzmatycznych chrzescijan, za to w KRK jest okolo 90% i tylko niecale
              > 4% charyzmatycznych chrzescijan.
              > Wiec jak jest te 4% wiec sie da byc takim jakim chce Bog , prawda:P

              Da się, tylko nie wiem co to ma wspólnego z zacytowanym fragmentem.

              >
              > "Nie wynika z tego zupełnie, że religia nie ma wpływu na ludzką moralność Ma
              > identyczną jak nauczanie etyki, z tą różnicą, że religia jest bardziej
              > przystępna dla wielu społeczności. Czyżby powołując się na inne kraje nie
              > wzięłaś pod uwagę, że i tam mieszkają ludzie wierzący? I wreszcie na
              > jakiej podstawie twierdzisz, że wierzący człowiek zasady nie kłam, nie
              kradnij,
              >
              > nie zdradzaj żony czy męża bieże z innych źródeł niż zasady wywodzone z
              > chreścijaństwa."

              Tu wkradł się błąd ortograficzny.

              >
              > Ma wplyw, jak bys byl w jakiejs wspolnocie ludzi zwanej dalej kosciolem (bo
              > wiesz kosciol to nie cegly tylko ludzie) to bys sie o tym przekonal,
              najlepiej
              > widac jak cale wsie sa charyzmatycznymi chrzescijanami.
              > Roznica miedzy Protestantyzmem a Rzymsko Katolicyzmem jest taka ze
              > Protestantyzm stawia na relacje z Bogiem , Katolicyzm na zasady i nakazy.

              Czy ta różnica przekłada się w jakiś sposób na wyznawane zasady moralne? Luter
              doszedł do wniosku, że kler sam nie przestrzega nauczanych zasad, stąd w
              chrześcijaństwie nastąpił rozłam. Podstawowe zasady moralne w obu odłamach są
              praktycznie takie same.

              >
              > Czy w Holandii jest czyms zlym palenie trawki, czy u nas czytanie pleyboya
              jest
              >
              > czyms zlym? NIE czemu bo czlowiek wszystko przyjmuje a pozniej sie dopiero
              > zastanawia, czlowiek wierzy ludzia w wiekszosci nie Bogu i temu co on mowi na
              > te tematy. Odziwo chrzescijanstwo powinno byc nudne jak tak popatrzymy,
              > wystarczy jechac na jakas konferecje ( www.radykalni.pl na przyklad) i kazdy
              > sam zobaczy co to znaczy ponad wyznaniowe imprezy chrzescijanskie, jak sie
              > bawic bez alkocholu i jeszcze lepiej sie bawic niz z nim.

              Czy jak w Holandii ludzie uważają, że palenie trawki nie jest niczym złym, to
              oznacza to, że tam mieszkają lepsi ludzie?
          • kot_behemot8 Re: Kiciuś zadał głupie pytanie i nadał mu idioty 22.03.07, 17:41
            hymen napisał:

            > Myślę, że sama nie rozumiesz stawianych przez siebie tez i wniosków. Te
            zasady,
            > które wszędzie obowiązują z czegoś wynikają. Twoja teza jest rozciągnięciem
            > swojej opinii na ogół. Skoro kotu nie potrzebny jest kościół, to nie jest on
            > potrzebny nikomu. Wiesz, to idiotyczne, wręcz rasistowskie. Nie wszyscy są
            > kotami.


            Wyciagam wnioski z faktów. Skoro wiara nie sprawia, że ludzie mniej kradną czy
            mordują, skoro można byc dobrym człowiekiem nie będąc osobą religijną to
            OBIEKTYWNIE wiara jest bez bez znaczenia jako czynnik kształtujacy moralność.
            Nie neguję tego, że wiara może być ludziom do czgoś potrzebna - widac jest,
            skoro ludzie chcą wierzyc. Ale jako czynnik kształtowania postaw moralnych
            zwyczajnie się nie sprawdza. Dowodzą tego statystyki przestępczości, korupcji,
            pijaństwa itd - Polski na tle innych krajów.


            >>
            > To, że są ludzie, którzy potrafią przestrzegać zasad etycznych bez nauk
            > kościoła, nie oznacza, że kościół jest zbędny w ogóle tylko, że są ludzie,
            > którym kościół do niczego nie służy.



            A dlaczego uważasz, że własnie Polacy są takim narodem który nie potrafi być
            moralnym z racji własnej mądrości, tak jak narody o długiej tradycji laickiej
            (co właściwie dotyczy większości europejczyków)? Skoro inne narody doskonale
            potrafią sobie radzić bez religii, to dlaczego miałabym uwierzyć, że właśnie
            Polacy są jacyś inni - dziwni, ułomni, niesamodzielni?
            Ja wierzę w Polaków:)


            Ingerujesz w prawo wyboru ludzi z czego czerpać swoje normy etyczne,
            > szanowny kocie zamordysto.


            Nie ingeruję w niczyje prawo. W co najmniej 3 moich postach na tym wątku stoi
            jak byk: niech ludzie sobie chodzą do kościoła skoro lubią, mnie to całkowicie
            obojetne. Zdaje się, ze było o tym nawet w poscie na który własnie
            odpowiadasz...
            Powinienes czytać posty osoby z którą usiłujesz dyskutować, to wiele ułatwia.


            >
            > Skrajna głupota.



            Pogratulować potęgi argumentacji;)
            BTW, próbowałam policzyć ile razy w tej uroczej dyskusji uzyłeś w stosunku do
            mnie słówka "idiotyzm" w różnych formach. Doszłam do 8.
            No cóz, siła twojej perswazji jest zaiste porażająca;)



            Nie wynika z tego zupełnie, że religia nie ma wpływu na
            > ludzką moralność.


            To dlaczego w krajach bardzo religijnych ludzie nie są doskonalsi moralnie od
            ludzi żyjacych w krajach niereligijnych? Jaki w takim razie jest ten wpływ,
            spróbuj mi go opisac, wykaż ze on faktycznie istnieje. Daj mi przykład jakiejś
            waznej z moralnego punktu widzenia cechy która pozytywnie wyróżnia społecznosci
            krajów bardzo religijnych, takich jak Polska, od społeczności skrajnie
            laickich - jak Czechy czy Norwegia (daję przykłady krajów które dobrze znam,
            ale mogą być i inne jeśli wolisz).


            I wreszcie na
            > jakiej podstawie twierdzisz, że wierzący człowiek zasady nie kłam, nie
            kradnij,
            >
            > nie zdradzaj żony czy męża bieże z innych źródeł niż zasady wywodzone z
            > chreścijaństwa. Może wskażesz, te źródła?



            Twoim zdaniem przed powstaniem chrześcijaństwa ludzie nie wiedzieli że
            zabójstwo jest złem, że nie wolno kraść, gwałcić itp?



            Twierdzisz inaczej? No to mnie przekonaj, dlaczego nauczanie
            > kościoła
            > >
            > > tak cudownie miałoby wpłynąć własnie na ilość aborcji, skoro na ilość
            > > zabósjstw, kradziezy, oszustw czy pijanstwa wpływu nie ma.
            >
            > Dlatego, że jest różnica między stosunkiem do aborcji w nauce kościoła i w
            > zasadach proponowanych w miejsce tej nauki. Takiej różnicy nie ma w stosunku
            do
            > kradzieży, zabójstw, oszustw czy pijaństwa.



            A dlaczego ta różnica miałaby tak wpłynąć na ludzi, że choć kradną i mordują
            nadal, to aborcji nie robią? Wyjaśnij mi to.


            > Nie jest wystarczająca dla moherowej babci i jej wnuczki, która tej twojej
            > nauki po prostu nie zrozumie. Więc powtarzam, co proponujesz w miejsce takich
            > 10 przykazań, dla ludzi, którym usiłujesz tu wmówić, że kościół jest im
            zbędny,


            Chyba z 4 razy wcześniej napisałam, ze nikomu niczego nie chcę wmawiać ani tym
            bardziej zabraniac. Niech sobie babcia z wnuczką chodzą do koscioła chocby i 2
            razy dziennie. Natomiast nieustająco dziwi mnie, dlaczego ludzie tak nerwowo,
            wręcz histerycznie reagują na proste, obiektywne stwierdzenia dających sie w
            naukowy sposób zweryfikować FAKTÓW.
            Te fakty sa takie, że żarliwa polska religijność nie czyni nas niestety
            lepszymi ludźmi - dowodzą tego statystyki Polski na tle innych krajów. A sporo
            nas ta religijność kosztuje, począwszy od kosztów lekcji religii, poprzez
            oprawę wizyt papieskich na budowanych za pieniądze podatników świątyniach
            kończąc.
            Jako podatnik mam prawo chyba wyrazić watpliwość, czy te pieniądze, MOJE
            PIENIĄDZE są inwestowane w sensowny sposób - póki co katolicko-narodowy rząd
            jeszcze mi tego nie zabronił, mam nadzieję?
            Twierdzę, że dałoby się te pieniądze zainwestować znacznie lepiej. Moralności
            by nam od tego nie ubyło, bo ona nie od kościoła zależy - za to przybyłoby
            autostrad czy dobrze opłacanych naukowców.

            • lolek94 Re: Kiciuś zadał głupie pytanie i nadał mu idioty 23.03.07, 09:46
              "A dlaczego ta różnica miałaby tak wpłynąć na ludzi, że choć kradną i mordują
              nadal, to aborcji nie robią? Wyjaśnij mi to."

              Widzisz Kicius chrzescijanin ktory uwierzyl jest kims inny, jest w bibli
              napisane ze jezeli sie na nowo nie narodzimy nie ujzymy krolestwa niebieskiego.
              Maly przyklad jak to zrobic:


              “Jego bowiem dzielem jestesmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych
              uczynków, do których przeznaczyl nas Bóg, abysmy w nich chodzili.”
              To znaczy, ze nie robimy Bogu laski dobrze czyniac, bo to wlasnie owoc natury
              chrzescijanina

              Jak otrzymac taka nature ?
              Musisz sie na nowo narodzic (duchowo)
              “W odpowiedzi rzekldo niego Jezus, zaprawde, zaprawde, powiadam ci, jesli sie
              kto nie narodzi na nowo nie moz ujrzeckrólestwa Bozego”
              (Ew.Jana 3:3)

              Jak do tego dojsc ?
              1. Porzez wiare w Jezusa Chrystusa.
              “Odpowiedzial mu Jezus: Ja jestem droga i prawda i zyciem. Nikt nie przychodzi
              do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie”
              (Ew. Jana 14:6)
              “kto uwierzy i ochrzczony zostanie, bedzie zbawiony, ale kto nie uwierzy,
              bedzie potepiony (Ew. Marka 16:16)
              ( najpierw wiara, pózniej chrzest z wiary. Nie mozna sie narodzic wierzacym)
              “Kto wierzy w Syna, ma zycie wieczne; kto zas nie wierzy Synowi, nie ujrzy
              zycia, lecz grozi mu gniew Bozy”
              (Ew. Jana.3:36)

              2. Porzez oddanie swego zycia pod jego panowanie i kontrole
              “Jesli wiec ustami swoimi wyznasz, ze Jezus jest Panem, i w sercu swoim
              uwierzysz, ze Bóg Go wskrzesil z martwych– zbawiony bedziesz.”
              (List do Rzymian.10:9)
              “ Zaprawde, zaprawde powiadam wam: Kto slucha slowa mego i wierzy temu, który
              mnie poslal, ma zywot wieczny i nie stanie przed sadem, lecz przeszedl ze
              smierci do zywota ” (Ew. Jana.5:24)
              Wczesniej czytalisy, z zaplta za grzech jest smierc,a tu czytamy, ze mozesz
              przejsc z tej smierci do zywota czyli z potepienia do zbawienia.
              To dzieki swojej lasce i milosierdziu Bóg
              sam postanowil za ciebie zaplacic
              Pamietasz ?” zaplata za grzech jest smierc”
              Ewangelia Sw. Jana 3:16 mówi:
              “Tak bowiem Bóg umilowal swiat, ze Syna swego Jednorodzonego dal, aby, kazdy
              kto w Niego wierzy, nie zginal, ale mial zycie wieczne”
              Mozesz wiec jeszcze dzisiaj miec pewnosc zbawienia. Zbawienie uzyskujemy tu na
              ziemi w czasie naszego zycia. Po to mamy zycie, aby zadeklarowac sie po której
              stronie chcemy stanac. Po smierci nie jestesmy w stanie niczego zmienic, ani my
              ani nikt za nas.
              Sowo Boze mówi:
              “O tym napisalem do was, którzy wierzycie w imie Syna Bozego, abyscie
              wiedzieli, ze macie zycie
              wieczne” (1-wszy list Jana. 5:13)
              “Dzis jesli Jego glos uslyszycie nie zatwardzajcie serc waszych” (list do
              Hebrajczyków.4:7)
              Czy slyszysz ten cichy glos w swoim sercu ?

              Jezus cie wzywa dzisiaj.!
              “Pójdzcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni jestescie i obciazeni, a ja wam dam
              ukojenie
              (Ewangelia Mateusza.) 11:28

              Jezus czeka na twoja decyzje. On nie pragnie twojej religijnosci.
              On pragnie twojego szczerego serca, milosci, wiary, relacjii.
              Jesli pragniesz tego samego przyjdz do Niego
              On przyszedl do chorych, biednych, utrudzonych.
              On w koncu zaplacil na krzyzu kare za ciebie i za mnie. To my powinnismy tam
              wisiec. Cóz to za wspaniala milosc, która kladzie zycie swoje za nieprzyjaciól.
              ( nieprzyjaciel to ten, kto jest Jemu nieposluszny)
              Musisz wiec do niego przyjsc w modlitwie. Ale jak?
              Zapewne nie wiesz o tym, ze Bóg powiedzial, ze nas nie slyszy?
              “Oto reka Pana nie jest tak krótka, aby nie mogla pomóc, a jego ucho nie jest
              tak przytepione, aby nie slyszec. Lecz wasze winy sa tym , co was oddzielilo od
              waszego Boga, a wasze grzechy zaslonily przed wami jego oblicze, tak ze nie
              slyszy (Ksiega Izajasza.59:1-2)

              Musisz zate cos uczyni, aby Bóg mógl cie ponownie uslyszec. Jezus jest Tym,
              przez którego Bóg cie uslyszy
              . On jest jedynym posrednikiem miedzy czlowiekiem a Bogiem
              . Przyjdz do niego ze swoimi grzechami, wyznaj Mu je
              i popros o przebaczenie, a wtedy zacznie cie slyszec.
              “ Albowiem jeden jest Bóg, jeden tez posrednik miedzy Bogiem a ludzmi, czlowiek
              Chrystus Jezus” (1Tymoteusza.2:5)

              Przyjdz do niego w modlitwie jak ta:
              Drogi Jezu, przychodze do ciebie, aby Ci wyznac wszystkie swoje grzechy.Ty
              wiesz, ze szczerze za nie zaluje. Wybacz mi je. Pragne, abys zostal moim
              osobistym Panem i Zbawicielem. Pragne Ci sluzyc w milosci I prawdzie. Pragne
              Cie poznawac, zyc nowym zyciem w którym Ty bedziesz na pierwszym miejscu. Pomóz
              mi w tym.Prosze
              Amen.
              Jesli ta krótka modlitwa plynela szczerze z twojego serca, to Jezus ja slyszal
              i jestes od tej chwili osoba zbawiona.
              Musisz sobie tylko zdac sprawe z tego co znaczy fakt, ze Jezus jest twoim
              Panem.To znaczy, ze tylko On nad toba panuje, a nie zadne inne zniewolenie, czy
              uzaleznienie.
              Jesli takowe masz, pros Jezusa, a On ci pomoze sie z nich wydostac
              • kot_behemot8 Re: Kiciuś zadał głupie pytanie i nadał mu idioty 23.03.07, 10:09
                lolek94 napisał:

                > "A dlaczego ta różnica miałaby tak wpłynąć na ludzi, że choć kradną i mordują
                > nadal, to aborcji nie robią? Wyjaśnij mi to."
                >
                > Widzisz Kicius chrzescijanin ktory uwierzyl jest kims inny,


                Jeżeli faktycznie jest tak jak piszesz, tzn jeśli człowiek który uwierzył w
                boga staje sie "kimś innym" (w domysle: lepszym moralnie), to mamy tylko dwie
                mozliwości:

                1/ W Polsce jest więcej wierzących więc jest mniej przestepstw
                2/ W Polsce jest tyle samo ludzi wierzących co w innych krajach gdyż ilość
                przestepstw jest podobna (a w każdym razie nie mniejsza)


                Który wariant wybierasz? Pierwszy chyba nie, bo raczej trudno byłoby ci
                wykazać, że w Polsce popełnia się mniej przestepstw. Natomiast wybierając drugi
                stajemy przed następującym problemem:
                Skoro w Polsce jest tyle samo ludzi wierzących co w krajach w których państwo
                nie funduje za pieniądze podatników kosztownych świątyń, jeszcze
                kosztowniejszych lekcji religii, przywilejów podatkowych dla księży itd itd
                itd... to moze należałoby te wydatki ograniczyc - efekt w postaci "wzrostu
                moralności" byłby podobny za to nam zostałoby w kieszeniach więcej pieniędzy
                które moznaby sensownie zainwestować?
                • lolek94 Re: Kiciuś zadał głupie pytanie i nadał mu idioty 23.03.07, 10:17
                  "1/ W Polsce jest więcej wierzących więc jest mniej przestepstw
                  2/ W Polsce jest tyle samo ludzi wierzących co w innych krajach gdyż ilość
                  przestepstw jest podobna (a w każdym razie nie mniejsza)"

                  W polcsce wg statystyk jest 90% katolikow i okolo 0,3% Ewangelikow, moze nawet
                  0,2% (w tym prostestantow) moze malo ale to jest w granicach 0,5 miliona osob.
                  do tego oczywiscie sympatycy. ALe nie o tym

                  ze strony :
                  www.ecmi.org/172430.ihtml
                  Wynika ze charyzmatycznych chrzescijan (bo za takich mozna uwazac ludzi ktorzy
                  odwracają sie od grzechu (pamietajac ze kosciola bez grzechu nie znajdziemy bo
                  ludzie z natury maja grzeszna nature :P )
                  Jest ich niecale 4% RK i 0,2% Ewangelikow. Nie wiem czy bylas kiedys w
                  kosciolach protestanckich (najlatwiej mi przyrownac i znalesc) i jak tam bylo.
                  Nie kladzie sie na nakazy zakazy az tak duzej uwagi, kladzie sie raczej na
                  relacje z Bogiem, wiec co za tym idzie czytanie bibli, modlitwy (wlasnymi
                  slowami z serduszka:P)
                  Wiesz ze modlitwa to tez cos takiego : One way:)

                  Pozdrawiam :)
                  • kot_behemot8 Re: Kiciuś zadał głupie pytanie i nadał mu idioty 23.03.07, 11:40
                    Widzę Lolku, że szlachetna sztuka monologu równoległego nie jest ci obca:)
                    Miło było, pozdrawiam.
                    • lolek94 Re: Kiciuś zadał głupie pytanie i nadał mu idioty 23.03.07, 13:07
                      Nie rozumiem do czego zmierzasz? Ze Tomek to Lolek tak Tomek mam na imie :)
            • hymen Re: Kiciuś zadał głupie pytanie i nadał mu idioty 23.03.07, 12:07
              kot_behemot8 napisała:

              > Wyciagam wnioski z faktów. Skoro wiara nie sprawia, że ludzie mniej kradną
              czy
              > mordują,

              To jest jedynie supozycja a nie fakt.

              > skoro można byc dobrym człowiekiem nie będąc osobą religijną

              A to jest coś, co mogę przyjąć bez zastrzeżeń. Sądzę, że w zdaniu tym tkwi cała
              różnica między nami w spojrzeniu na główny wątek prowadzonych tu dyskusji.
              Odwrócę to zdanie i napiszę:
              skoro nauka etyki, bądź jej brak nie sprawia, że ludzie mniej kradną, mniej się
              prostytuują, mniej narkotyzują, skoro można być dobrym człowiekiem będąc osobą
              religijną....
              Według mnie ani jedno ani drugie zdanie nie jest prawdziwe, stąd wnioski
              wysnuwane na ich podstawie nie są właściwe. Czyli nie można mówić o tym, że
              religia jest zbędna, tak jak nie można mówić, że nauka etyki jest zbędna w
              procesie ustalania norm społecznych w danym kraju.

              to
              > OBIEKTYWNIE wiara jest bez bez znaczenia jako czynnik kształtujacy moralność.
              > Nie neguję tego, że wiara może być ludziom do czgoś potrzebna - widac jest,
              > skoro ludzie chcą wierzyc. Ale jako czynnik kształtowania postaw moralnych
              > zwyczajnie się nie sprawdza. Dowodzą tego statystyki przestępczości,
              korupcji,
              > pijaństwa itd - Polski na tle innych krajów.

              Statystyki pijaństwa krajów europejskich wskazują na to, że Szwedzi piją jak
              smoki i ograniczyli u siebie prostytucję, zaś Holendrzy ćpają a Amsterdam i
              czeska Praga to europejskie centra prostytucji. A tak w ogóle te statystyki
              wcale nie wskazują na to, że Polska to jakiś bandycki kraj a typowy skinhead z
              bandyckimi ciągątkami nie jest bynajmniej polskim pomysłem.

              >
              >
              > >>
              > > To, że są ludzie, którzy potrafią przestrzegać zasad etycznych bez nauk
              > > kościoła, nie oznacza, że kościół jest zbędny w ogóle tylko, że są ludzie
              > ,
              > > którym kościół do niczego nie służy.
              >
              >
              >
              > A dlaczego uważasz, że własnie Polacy są takim narodem który nie potrafi być
              > moralnym z racji własnej mądrości, tak jak narody o długiej tradycji laickiej
              > (co właściwie dotyczy większości europejczyków)?

              A jakaż to długa laicka tradycja? O czym ty piszesz tak naprawdę? Wspomnę
              jedynie o tym, że oświecenie ma jak najbardziej chrześcijańskie korzenie a
              laicka dialektyka nie ma aż tak długiej tradycji no i z moralnością bardzo
              często bywała na bakier.

              Skoro inne narody doskonale
              > potrafią sobie radzić bez religii, to dlaczego miałabym uwierzyć, że właśnie
              > Polacy są jacyś inni - dziwni, ułomni, niesamodzielni?
              > Ja wierzę w Polaków:)

              A masz na to jakieś dowody? Anglicy czy Hiszpanie radzili sobie przez
              tysiąclecia bez religii? A co z Czechami, Rosjanami czy Grekami? Czy ludzie w
              Niemczech są areligini czy po prostu państwo niemieckie jest laickie?

              W tym miejscu muszę kończyć, nie ze względu, że nie mam nic do napisania, a z
              przyczyn nazwijmy to zewnętrznych ;))

            • hymen C.D. 23.03.07, 13:47
              kot_behemot8 napisała:

              > Ingerujesz w prawo wyboru ludzi z czego czerpać swoje normy etyczne,
              > > szanowny kocie zamordysto.
              >
              >
              > Nie ingeruję w niczyje prawo. W co najmniej 3 moich postach na tym wątku stoi
              > jak byk: niech ludzie sobie chodzą do kościoła skoro lubią, mnie to
              całkowicie
              > obojetne. Zdaje się, ze było o tym nawet w poscie na który własnie
              > odpowiadasz...

              Ale główną tezą wynikającą z Twoich wpisów jest to, że ten kościół, wiara i
              religia są im zbędne w ustalaniu swoich norm etycznych. Zatem deklaracja sobie
              a muzom. Czyli dokładnie jak napisałem "Ingerujesz w prawo wyboru ludzi z czego
              czerpać swoje normy etyczne, szanowny kocie zamordysto." a nie w prawo
              chodzenia do kościoła.


              > Powinienes czytać posty osoby z którą usiłujesz dyskutować, to wiele ułatwia.

              A nawzajem. Zbyt często wydaje Ci się, że mnie się coś tam wydaje.

              >
              > Pogratulować potęgi argumentacji;)
              > BTW, próbowałam policzyć ile razy w tej uroczej dyskusji uzyłeś w stosunku do
              > mnie słówka "idiotyzm" w różnych formach. Doszłam do 8.
              > No cóz, siła twojej perswazji jest zaiste porażająca;)

              Nie wstosunku do Twojej, jakże szacownej i miłej mi osoby, a w stosunku do
              fragmentów tekstów zamieszczonych przez nią na forum Społeczeństwo. Ale krytykę
              przyjmuję z pokorą i obiecuję solennie poprawić się ;))

              > Nie wynika z tego zupełnie, że religia nie ma wpływu na
              > > ludzką moralność.
              >
              >
              > To dlaczego w krajach bardzo religijnych ludzie nie są doskonalsi moralnie od
              > ludzi żyjacych w krajach niereligijnych? Jaki w takim razie jest ten wpływ,
              > spróbuj mi go opisac, wykaż ze on faktycznie istnieje. Daj mi przykład
              jakiejś
              > waznej z moralnego punktu widzenia cechy która pozytywnie wyróżnia
              społecznosci
              >
              > krajów bardzo religijnych, takich jak Polska, od społeczności skrajnie
              > laickich - jak Czechy czy Norwegia (daję przykłady krajów które dobrze znam,
              > ale mogą być i inne jeśli wolisz).

              Norwegowie niewiele różnią się w swoich normach moralnych od Polaków. Ostatnio
              gościłem sporą grupę ludzi właśnie stamtąd. Najbardziej zainteresowała ich
              nasza łódzka manufaktura, w której radośnie kupowali sobie zegarki, wódkę i
              podkoszulki z bawełny. U siebie ich na to wszystko nie było stać. Starsi
              Norwegowie byli religijni, przyznawali się do chodzenia do kościoła i nie mieli
              z tym żadnego kłopotu. Wszyscy razem pod względem zachwań czy jak wolisz norm
              moralnych praktycznie niczym się nie różnili od Polaków. Bliskie mi małżeństwo
              norwesko-polskie wzięło ślub w Polskim kościele katolickim. Czechy nie są
              krajem skrajnie laickim a Hiszpania, Irlandia, Włochy, Grecja czy Polska to
              społeczności dość podobnie nastawione do religii i jej roli w państwie.

              >
              >
              > I wreszcie na
              > > jakiej podstawie twierdzisz, że wierzący człowiek zasady nie kłam, nie
              > kradnij,
              > >
              > > nie zdradzaj żony czy męża bieże z innych źródeł niż zasady wywodzone z
              > > chreścijaństwa. Może wskażesz, te źródła?
              >
              >
              >
              > Twoim zdaniem przed powstaniem chrześcijaństwa ludzie nie wiedzieli że
              > zabójstwo jest złem, że nie wolno kraść, gwałcić itp?

              W różnych kulturach, różnie z tym bywało. Myślisz, że pierwotny człowiek
              powstrzymywał się przed gwałtem ze względu na jakieś normy etyczne? Czy znasz
              jakąś cywilizację, której rozwój zaznaczył się w historii ludzkości, a która
              była pozbawiona religii czy wiary? Zwróć też uwagę, że nie twierdzę, że
              chrześcijaństwo jest jedynym czy tym najwłaściwszym źródłem norm etycznych.

              > A dlaczego ta różnica miałaby tak wpłynąć na ludzi, że choć kradną i mordują
              > nadal, to aborcji nie robią? Wyjaśnij mi to.

              Kradną i mordują ludzie, którzy odrzucili w ten czy inny sposób normy etyczne.
              I tacy ludzie istnieją w każdym kraju, zarówno w tym na wskroś laickim jak i w
              tym na wskroś religijnym. Więc nie w tym rzecz, że ludzie, którzy kradną, nie
              będą dopuszczać do aborcji, bo pozbywszy się ograniczeń etycznych będą kraść a
              aborcja będzie im zupełnie obojętna. Zatem wpływ na poziom takiego czy innego
              zjawiska będą mieli przede wszystkim ludzie, którzy norm przestrzegają. Czyli
              odchodząc od aborcji np, jeśli nakazy religijne w Islami mówią o kierunku w
              jakim należy się modlić, to w ustawianie dywanika i modlenie się w tym samym
              kierunku jest powszechne w krajach islamskich, niedostrzegalne w krajach
              katolickich a zupełnie nie do określenia w krajach laickich, bo tam ludzie po
              prostu sie nie modlą.

              >
              >
              > > Nie jest wystarczająca dla moherowej babci i jej wnuczki, która tej twoje
              > j
              > > nauki po prostu nie zrozumie. Więc powtarzam, co proponujesz w miejsce ta
              > kich
              > > 10 przykazań, dla ludzi, którym usiłujesz tu wmówić, że kościół jest im
              > zbędny,
              >
              >
              > Chyba z 4 razy wcześniej napisałam, ze nikomu niczego nie chcę wmawiać ani
              tym
              > bardziej zabraniac. Niech sobie babcia z wnuczką chodzą do koscioła chocby i
              2
              > razy dziennie. Natomiast nieustająco dziwi mnie, dlaczego ludzie tak nerwowo,
              > wręcz histerycznie reagują na proste, obiektywne stwierdzenia dających sie w
              > naukowy sposób zweryfikować FAKTÓW.

              Zgadzam się z tą nerwową reakcją, natomiast pozwolenie na chodzenie babci z
              wnuczką do kościoła nie jest odpowiedzią na zadane pytanie. Nie musisz
              oczywiście na nie odpowiadać jak nie chcesz.

              > Te fakty sa takie, że żarliwa polska religijność nie czyni nas niestety
              > lepszymi ludźmi - dowodzą tego statystyki Polski na tle innych krajów. A
              sporo
              > nas ta religijność kosztuje, począwszy od kosztów lekcji religii, poprzez
              > oprawę wizyt papieskich na budowanych za pieniądze podatników świątyniach
              > kończąc.
              > Jako podatnik mam prawo chyba wyrazić watpliwość, czy te pieniądze, MOJE
              > PIENIĄDZE są inwestowane w sensowny sposób - póki co katolicko-narodowy rząd
              > jeszcze mi tego nie zabronił, mam nadzieję?

              Pomyliłaś dwie sprawy, normy etyczne z funkcjami państwa. Nie o tym tu
              rozmawiamy. Panstwo powinno być laickie, takie jest moje zdanie a i katolicy
              też pod tym względem niewiele się od innych różnią.

              > Twierdzę, że dałoby się te pieniądze zainwestować znacznie lepiej. Moralności
              > by nam od tego nie ubyło, bo ona nie od kościoła zależy - za to przybyłoby
              > autostrad czy dobrze opłacanych naukowców.

              Powtarzasz mity o miliardach wyciąganych przez kościół z kieszeni podatnika.
              Kościół jest odrębną niepaństwową instytucją a przepływ pieniędzy z funduszy
              państwowych na fundusze kościelne jest nielegalny. Sądzę, że dużo lepiej
              byłoby, gdybyśmy nie mieli do czynienia z moralnością państwową.
    • piekielnica1 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 21.03.07, 17:34
      kot_behemot8 napisała:

      > Pytam w związku z dyskusją na innym wątku, gdzie padło stwierdzenie iż w
      > Polsce kobiety rzadziej decydują się na aborcję nie dlatego, ze jest ona
      > zakazana lecz dlatego, że jesteśmy krajem katolickim

      Krajem katolickim jesteśmy jakieś 1000 lat
      Statystyki mówią, że w PRL dokonywano rocznie 100 000 do 200 000 aborcji
      rocznie, spotkałam się nawet z szacunkiem, że mogło być ich nawet 600 000.
      To pytam się KTO poddawał się w tym katolickim kraju tym aborcjom?
      Z matematyki wychodzi mi, że to musiało być pokolenie moherowych beretów.
      Poruszone sumienia walczą, by inni nie popełniali ich grzechów?

      Spotkalam się nawet z opinią, że mo
      • Gość: Echo Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 22.03.07, 06:31
        Ciekawe ilu kryminalistow, mordercow i zlodziei regularnie chodzilo do kosciola,
        odmawialo rozaniec, studiowalo Biblie, rozdawalo zupki ubogim czy cos tam jeszcze.

        A moze wiekszosc z nich reprezentowala poglady ze Boga nie ma jak zostalo
        naukowo udowodnione? Teoretycznie mogli pochodzic z katolickich rodzin jak np.
        0golone_jajca, nawet nie musieli sie wypisac, ale prowadzili postempowy sposob
        zycia jako "swieccy ludzie". Popierali najwietsze swieckie wartosci: aborcje,
        kontracepcje, wolny seks ze znudzonymi mezatkami, rozwody czy eutanazje. Czyli
        odrzucali podstawowe wartosci katolickie przy aprobacie czolowych wyznawcow
        postempu. Ich ateistyczni wspolwyznawcy beda ich teraz pokazywac paluszkami ze
        to pewnie katolicy bo kiedys byli ochrzczeni.
        • pocoo Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 07:54
          Gość portalu: Echo napisał(a):
          Typowe zestawienie bigotek

          Popierali najwietsze swieckie wartosci: aborcje,
          > kontracepcje, wolny seks ze znudzonymi mezatkami, rozwody czy eutanazje.
          Dodaj jeszcze morderstwa,alkoholizm,narkomanie,czarne msze.Z tych swieckich
          wartosci,najwięcej przyjemnosci i cudownych doznan daje szalony sex ze znudzona
          bezpruderyjna mezatka.Czy rozkosz jest grzechem jezeli nikomu krzywdy nie robi?
          Rozwod wykluczony.
          • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 08:42
            Piekielnica ale czemu mylisz ze katolik jest chrzescijaninem? "Poland is a
            country of nearly 40 million people in a country of about 312.000 sq.kms. with
            60% of the population living in urban situations. Only 0.2% are Evangelical
            Christians and close on 4% are Roman Catholic Charismatics (according to
            Operation World). "
            To sa ludzie ktorzy naprawde mogą sie nazywac chrzescijanami!
            Ze ktos wzial chrzest w wieku nieswiadomym czy nawet inne sakramenty nie czyni
            go to chrzescijaninem:)

            Echo tak jak wyzej pisalem nie czyni chrzescijanina chrzest, moze i jest
            katolikiem ale jak to ma sie do Boga i wiary to naprawde bardzo dalekie, juz
            predzej bym wolal porownac Swiadkow Jehowy do chrzescijan niz niektorych
            katolikow. Katolik ochrzczony jako noworodek (co jest sprzeczne z biblia) nie
            jest chrzescijaninem :)
            "A moze wiekszosc z nich reprezentowala poglady ze Boga nie ma jak zostalo
            naukowo udowodnione? "

            A zostalo cos takiego udowodnione? To jak wytlumaczysz proroctwa ktore sie
            wypelnialy przez 700 lat? przypadek, nie sadze, jak bys przeczytal biblie to
            bys wiedzial o co w niej chodzi i nie porownywal kosciola rzymsko katolickiego
            do Boga:) (przeczytal pisze w sensie nie ksiazki czy gazety, lecz przeczytal ze
            zrozumieniem z wiara :) )

            "Dodaj jeszcze morderstwa,alkoholizm,narkomanie,czarne msze.Z tych swieckich
            wartosci,najwięcej przyjemnosci i cudownych doznan daje szalony sex ze znudzona
            bezpruderyjna mezatka.Czy rozkosz jest grzechem jezeli nikomu krzywdy nie robi?
            Rozwod wykluczony."

            O jakiej rozkoszy mowisz? Cudzolustwo i wszeteczenstwo jest grzechem, Uczniowie
            Jezusa powinni mieć inne podejście do seksu niż Ci, którzy są w świecie. Nasza
            postawa powinna sie opierac na tym, co Bog mowi, a nie na poglądach typy "jesli
            masz ochote, to czń to"lub takich jak "przecież prawo tego nie zabrania" Bóg
            nie jest przeciwnikiem seksu. Wlasciwie to On bo zaplanowal. Bog chce, abysmy
            się nim cieszyli, lecz zakreślił pewne bespieczne granice. Seks nie służy tylko
            dla przyjemności, ale również do podtrzymania rodzaju ludzkiego. Bóg chce, aby
            dzieci rodziły sie w rodzinach, gdzie znajdą miłość i opiekę. Z tego powodu Bóg
            ustanowił ścisłe zasady współżycia seksualnego. Maja one na celu
            powstrzymywanie mężczyzn i kobiety przed używaniem seksu wyłącznie dla
            przyjemności, bez zobowiązań małżeńskich i kochajacej , troskliwej rodziny.
            Łamanie Bożych zasad prowadzi wielu do rozpaczy i nieszczęscia, a to ma wpływ
            nie tylko na łamiących te zasady, ale również na tych którzy sa niewinnymi
            ofiarami ich grzechu (np. małe dzieci z rozbitych domow)
            Nie tylko podobamy sie Bogu , gdy jestesmy posłuszni temu co On powiedzial na
            temat seksu w Bibli, lecz w pełni możemy się cieszyc tym wsspaniałym darem.
            Seks jest dobry i czysty. Biblia uczy nas, że seks w granicach małżeństwa jest
            czyms prawym i pięknym. (Hbr 13,4)
            Biblia a seks przedmałżeński (Dz 15,20)
            Biblia nazywa to wszeteczeństwem lub seksualną rozwiązłością. Jest to tzw.
            sypianie ze soba , tolerowanie seksu powiedzy osobami nie bedacymi w
            małżeństwie. Nawet seks między ludźmi nie będącymi małżeństwem, którzy kochają
            się i szanują, nie jest zgodny z Boża wolą. Świt może to zaakceptowac i uważać
            tych, którzy tego nie czynią za zacofanych lub dziwaków, lecz Bóg wymaga od
            chrześcijan aby nie postępowali według wzoru tego świata, lecz byli
            odpowiedzialni. Bóg da Ci do tego swoja łaskę i siłę/(Rz12,2)
            Psycholodzy, doradcy i lekarze mówią na podstawie swoich obserwacji, że wielu z
            tych ktorzy byli zaangazowani w seks przedmalzenski jest wewnetrznie
            zranionych. Bog wiedzial co czyni nie pozwalajac na seks pozamalzeski. Mozemy
            byc pewnie, ze to jest dla naszego dobra. Przestrzegajac Bożych zasad, jako
            chrzescijanie, wzbogacimy nasze życie jak w żaden iny sposob. Milosc jest
            nadrzedna zasada. Jest ona poswieceniem swojego zycia ze wzgledu na druga osobę
            i to sie staje zrodlem radosci. Malzenstwo mialo stanowic jednosc ciala, duszy
            i ducha, lecz z powodu silnego pożądania fizyczneg, zostalo ono pozbawione
            wszelkich proporcji. Seks mial byc czescia calkowitejwiezi - emocjonalnej,
            intelektualnej i fizycznej. Oddzielenie fizycznego aspektu tego zwiasku od
            pozostalych czesci, jest zagubieniem calosci ktora Bog zamierzyl dla nas.


            Pozdrawiam :)
            • pocoo Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 08:56
              Bóg dał Salomonowi mądrość dlatego miał tyyyyyyyyyle żon i tyyyyyyyyle
              nałożnic.Napewno Salomon chcial zaludnić ziemię tylko mądrymi ludżmi.Z tego co
              widać, nie udało mu się to.Pojęcia nie masz co to jest ziemska rozkosz.
              • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 09:07
                Pocoo Slonce Salomon mial okolo 700 zon i 300 naloznic (zon ktore nie mialy
                prawa dziedzicznego majatku)
                Wiesz ze za zakonu Bog dal przyzwolenie do tzw. poligami.
                Nie zyjemy za zakonu, jest o wiele lepiej teraz(czas laski)
                Salomon wlasnie sie przejechal na tym ze mial tyle zon(nie wiem chyba nie
                wyrobil <zarcik> ) ale tak powaznie to byly ksiezniczki z jakis krolestw,
                egiptu, aleksandri itp. poprzywozily ze soba swoje bozki i wiesz co sie dzialo
                pozniej :) Jak Bog patrzyl na salomona.

                Bog chce zebysmy sie rozkoszowali lecz w granicach zdrowego rozsadku. Dlatego
                Bog nie przyzwolil na sex przedmalzenski.
                Apstrachujac to ze jest to czyms przyjemnym(z autopsji)
                Nie wiem czy mialas duzo chlopakow z ktorymi wspolzylas. Moze masz kolezanki
                ktore tak robily. Czy byly szczesliwe? przez ile, przez te 30min do 3 godzin:P
                a pozniej ile dni chodzily w rozsypce, dla kobiety to jest cos wyjatkowego nie
                chce stracic dziewictwa z byle kim(chyba ze wiesz lepiej)
                Znam mnustwo znajomych ktorzy sie pobierali przez wpadke, wiesz co sie dzieje z
                nimi, sa nieszczesliwi, w separacji , zdradzaja sie, na jakies 20 zwiaskow
                ktore znam naprawde blisko zadne nie wypalilo:/
                nastepna kwestia mam znajomych ktorzy pobierali sie po wieloletnim zyciu
                pulciowym, wiesz co sie zmienilo jak pytam u nich, nic, kompletnie nic.
                Znam tez wielu protestantow i katolikow ktorzy poczekali z kochaniem sie(sex) i
                sa szczesliwi, chodz jeden przypadek mial ostatnio zalamanie, ale z tego co sie
                wczoraj widzialem to juz wszystko powrocilo do normy .
                Sprawdz maila przesle Ci cos o tym.
                • piekielnica1 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:34
                  > Apstrachujac to ze jest to czyms przyjemnym(z autopsji)
                  > Nie wiem czy mialas duzo chlopakow z ktorymi wspolzylas. Moze masz kolezanki
                  > ktore tak robily. Czy byly szczesliwe? przez ile, przez te 30min do 3
                  godzin:P
                  > a pozniej ile dni chodzily w rozsypce, dla kobiety to jest cos wyjatkowego
                  nie
                  > chce stracic dziewictwa z byle kim(chyba ze wiesz lepiej)
                  > Znam mnustwo znajomych ktorzy sie pobierali przez wpadke, wiesz co sie dzieje
                  z
                  >
                  > nimi, sa nieszczesliwi, w separacji , zdradzaja sie, na jakies 20 zwiaskow
                  > ktore znam naprawde blisko zadne nie wypalilo:/

                  ABstrachując od tego, że niewiele rozumiem z powyższych wywodów to zastanawia
                  mnie skąd twoja pewność,że:

                  > Bog chce zebysmy sie rozkoszowali lecz w granicach zdrowego rozsadku. Dlatego
                  > Bog nie przyzwolil na sex przedmalzenski.

                  Ja mam podejrzenie, ze jest to wynik nie tyle nawet bigoterii, ile pewności, że
                  majątek przejdzie na WŁAŚCIWEGO spadkobiercę.
                  0czywiście najłatwiej zasłonić się BOGIEM.
                • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 11:05
                  Tomek! Gdzieś Ty się uchował taki czysty? Za szkłem Cię trzymali? A słyszałeś
                  kiedyś o dopasowaniu? Jak to sprawdzić bez sexu pozamałżeńskiego?
                  Dobry orgazm zaś to kwestia sekund bądź minut, nie trzech godzin. Mniemam, że
                  nie posiadasz żony i jako kawaler jesteś nietknięty...
                  ;)
                  • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 11:20
                    Nie jednak wysle to co przygotowalem kiedys na grupe. Jest tam wszystko to o co
                    pytacie i wiecej unikajac dalszych pytan :) Sorki za bledy, to bylo
                    przygotowane do formy ustnej :)

                    1 Wstep
                    Uczniowie Jezusa powinni mieć inne podejście do seksu niż Ci, którzy są w
                    świecie. Nasza postawa powinna sie opierac na tym, co Bog mowi, a nie na
                    poglądach typy "jesli masz ochote, to czń to"lub takich jak "przecież prawo
                    tego nie zabrania" Bóg nie jest przeciwnikiem seksu. Wlasciwie to On bo
                    zaplanowal. Bog chce, abysmy się nim cieszyli, lecz zakreślił pewne bespieczne
                    granice. Seks nie służy tylko dla przyjemności, ale również do podtrzymania
                    rodzaju ludzkiego. Bóg chce, aby dzieci rodziły sie w rodzinach, gdzie znajdą
                    miłość i opiekę. Z tego powodu Bóg ustanowił ścisłe zasady współżycia
                    seksualnego. Maja one na celu powstrzymywanie mężczyzn i kobiety przed
                    używaniem seksu wyłącznie dla przyjemności, bez zobowiązań małżeńskich i
                    kochajacej , troskliwej rodziny.
                    Łamanie Bożych zasad prowadzi wielu do rozpaczy i nieszczęscia, a to ma wpływ
                    nie tylko na łamiących te zasady, ale również na tych którzy sa niewinnymi
                    ofiarami ich grzechu (np. małe dzieci z rozbitych domow)
                    Nie tylko podobamy sie Bogu , gdy jestesmy posłuszni temu co On powiedzial na
                    temat seksu w Bibli, lecz w pełni możemy się cieszyc tym wsspaniałym darem.
                    Seks jest dobry i czysty. Biblia uczy nas, że seks w granicach małżeństwa jest
                    czyms prawym i pięknym. (Hbr 13,4)

                    2 Biblia a samokontrola
                    "Pragnienie seksualne jest jak wewnętrzny ogień (Prz 6,27-29). Mozemy sobie to
                    wlasnie wyobrazic na zasadzie paleniska jesli ogien jest w palenisku jest
                    piekny i cieply, lecz jesli pali sie na kanapie to moze caly dom sie spalic.
                    Wstrzemiezliowsc - samokontrola utrzymuje ten ogien w palenisku, to znaczy
                    utrrzymuje seks na wlasciwym miejscu dla wlasciwej osoby we wlasciwym czasie.
                    Bóg nakazuje nam abysmy byli opanowani i święci ( 1 P 1,13-15)
                    Fantazja seksualna i nieczyste mysli sa grzeszne (Mt 5,27-28)
                    Rownież jesli Cos Cie zniewala i nie mozesz nad nią zapanować ( 1 Kor 6,12; Tt
                    2,11-12)
                    Samokontrola jest możliwa i to jest Boży ideał. Jesli postanowiles isc Boża
                    droga doskonałości, nie powinieneś rezgnowac z powodu porażek. Bóg nie
                    wyrzeknie sie Ciebie. Po protu nie daj sie temu zniewolić. Walka z pokusami
                    seksualnymi jest w rzeczywistosci walka w umysle. Jeśli tam zwyciężysz, wygrasz
                    całą walkę (2Kor 10,3-5) Miejsca słabości powinny byc wzmocnione, a warownie w
                    naszych umyslach zburzone. Bóg dał nam wszelkie dostępne środki, których
                    potrzebujemy, aby tego dokonac (Rz 12,2; Ef 4,22-24)
                    Pytania: czy sie da samokontrolowac , Jak zwalczyc miejsca słabości,

                    3 Biblia a flirtowanie
                    Flirtowanie oznacza udawanie miłości dla zabawy bez poważnych zamiarów
                    małżeństwa. Miłość jest zbyt poważnym uczuciem , żeby sie nim zabawiac,
                    poniewaz jedna osob amoze traktowac ją serio, podczas gdy druga nie! To może
                    prowadzic do poważnego zranienia. Młodzichrześcijanie mogą się przyjaźnić z
                    osobami przeciwnej płci, gdyż to jest ważnym elementem w procesie dojrzewania.
                    Powinni uczyć się tego jak należy się wzajemnie traktować i akceptować.
                    Właściwym jest gdy mają możliwość spotkania osob przeciwnej płci, ponieważ to w
                    zachodniej cywilizacji jest jednym ze sposobów znalezienia partnera. Jednakże
                    miłość Chrystusowa musi panować w tym wszystkim.
                    Ludzie s tanu wolnego nie powinni ograniczać sie do jednej bliskiej przyjaźni z
                    osoba płci przeciwnej, szczegolnie sam na sam, ponieważ może to doprowadzic do
                    niezamierzonego zaangażowania emocjonalnego. Pawel radzi Tymoteuszowi, aby
                    traktowal młodsze kobiety jak siostry z apsolutną czystością (1Tm 5,2)
                    - moim zdaniem to jest bardzo dobra rada
                    pytania: kiedy przekraczamy rozmowy a wchodzimy w flirt? Czy zdażyło się wam
                    zakochać bez wzajemności lub ktoś sie w was zakochał a wy traktowaliście go jak
                    przyjaciela? Co to znaczy ze powinniśmy sie wzajemnie uczyć traktować i
                    akceptowac? Czy potrzebujemy sie spotykac z inna osobą innej pułci.

                    4 Biblia a seks przedmałżeński (Dz 15,20)
                    Biblia nazywa to wszeteczeństwem lub seksualną rozwiązłością. Jest to tzw.
                    sypianie ze soba , tolerowanie seksu powiedzy osobami nie bedacymi w
                    małżeństwie. Nawet seks między ludźmi nie będącymi małżeństwem, którzy kochają
                    się i szanują, nie jest zgodny z Boża wolą. Świt może to zaakceptowac i uważać
                    tych, którzy tego nie czynią za zacofanych lub dziwaków, lecz Bóg wymaga od
                    chrześcijan aby nie postępowali według wzoru tego świata, lecz byli
                    odpowiedzialni. Bóg da Ci do tego swoja łaskę i siłę/(Rz12,2)
                    Psycholodzy, doradcy i lekarze mówią na podstawie swoich obserwacji, że wielu z
                    tych ktorzy byli zaangazowani w seks przedmalzenski jest wewnetrznie
                    zranionych. Bog wiedzial co czyni nie pozwalajac na seks pozamalzeski. Mozemy
                    byc pewnie, ze to jest dla naszego dobra. Przestrzegajac Bożych zasad, jako
                    chrzescijanie, wzbogacimy nasze życie jak w żaden iny sposob. Milosc jest
                    nadrzedna zasada. Jest ona poswieceniem swojego zycia ze wzgledu na druga osobę
                    i to sie staje zrodlem radosci. Malzenstwo mialo stanowic jednosc ciala, duszy
                    i ducha, lecz z powodu silnego pożądania fizyczneg, zostalo ono pozbawione
                    wszelkich proporcji. Seks mial byc czescia calkowitejwiezi - emocjonalnej,
                    intelektualnej i fizycznej. Oddzielenie fizycznego aspektu tego zwiasku od
                    pozostalych czesci, jest zagubieniem calosci ktora Bog zamierzyl dla nas.
                    Pytania: Czemu ludzie toleruja tzw. wolne zwiaski tylko dla seksu czy zycie ze
                    soba na tzw kocia lape? Dlaczego seks przedmałżeński niszczy wielu ludzi?

                    5 Biblia a nażeczeństwo
                    Małżeństwo jest jarzmem, ponieważ zacheca dwoje lidzi do chodzenia razem.
                    Biblia ostrzega nas, abysmy nie chodzili we wspolnym jarzmie z niewierzącymi (2
                    Kor 6,14) Bog nie chce, abysmy poslubiali niewierzącycg, gdyż moze to
                    doprowadzic do konfliktów i rozczarowan. Narzeczeństwo rozwija więź
                    przygotowującą do małżeństwa (ostatnia szansa na zrezygnowanie <hihi> )
                    Czułostki oczywiście mają swoją rolę do odegrania, ale nadal obowiązuje zasada
                    nie angazowania sie w seks przedmałżeński. Para, która chce sie podobać Bogu
                    nie bedzie angażowac sie w ostre piesztoty ponieważ moze to doprowadzic do
                    stosunku seksualnego. Jest wystawieniem się na silne pokusy, wiec po co:)
                    Możesz zjechac ze stromej góry z predkoscia 150km na godz . i moze Ci sie to
                    udac, lecz możesz bespieczniej zjechac bepieczniej z predkoscia 50km na godz.
                    Jazda z nadmierna szybkoscia moze zakonczyc sie nieszczesciem po ktorym juz
                    nie bedziemy miec odwrotu. Bożym pragnieniem aby panna młoda byla w dniu ślubu
                    czystą dziewicą (2Kor 11,2) Jesli wasza relacja z Bogiem bedzie wlasciwa, to
                    nie potrzebujecie okresu próbnego, by odkryć, czy jesteście dopasowani
                    seksualnie ze sobą. Bóg sie o to wszystko zatroszczy. Zapamietajcie: miłość
                    powinna być naczelną zasadą wszystkich relacji.
                    Pytania: Czmu Bóg nie chce abysmy wiązali sie z niewierzącymi?
                    .
                    6 Biblia a seks w małżeństwie
                    Biblia mówi o tm wprost otworzcie 1 Moj 2,24 - Dlatego opuści człowiek ojca
                    swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją i staną sie jednym ciałem. I
                    otworzcie 1Kor 7,3-5 "Mąż niech oddaje żonie, co jej sie należ, powobnie i żona
                    mężowi. Nie żona rozpożadza wlasnym ciałem lecz mąż podobnie nie mąz .... Nie
                    strońcie od współżycia ze sobą, chyba ze za wspólną zgoda, do pewnego czasu,
                    aby oddacć się modlitwie, a potem znowu podejmujcie współżycie, aby was szatan
                    nie kusił z powodu niepowściągliwości waszej"
                    Miłość powinna być w centrum każdego małżeństwa. Miłość pragnie tego co
                    najlepsze dla drugiej osoby. To ona powinna być pobudką do każdego czynu w
                    zwiąsku małżeńskim.
                    Pyatnia: Dlaczego ani mąż ani żona nie rozpożądza wlasnym ciałem? Kiedy
                    zachodzi potrzeba przerwy od wspolzycia?

                    7 Antykoncepcja

                    8 Biblia a cudzołóstwo (Mk 7,20-23)
                    Cudzołóstwo ma miejsce wtedy, gdy jakaś osoba bę
                    • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? ciag dalszy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 11:22

                      7 Antykoncepcja
                      Celowo puste miejsce, nie potepiam jej jezeli nie jest wczesno poronna :)

                      8 Biblia a cudzołóstwo (Mk 7,20-23)
                      Cudzołóstwo ma miejsce wtedy, gdy jakaś osoba będąca w zwiąsku małżeńskim ma
                      stosunek seksualny z inna osobą. Jest to złąmanie przysięgi małżeńskiej
                      dokonanej przed Bogiem i ludzmi. Bóg wiedział jakim zagrożeniem to może być dla
                      małżeństwa i zawarł zakaz cudzołustwa w dziesięciu przykazaniach (2 Moj 20,14)
                      i w zakonie Mojrzeszowym. Karą za złamanie tego prawa było ukamieniowanie (Jn
                      8,4-5)

                      9 Rozwód Mt 19,3-12
                      Przeczytajmy : <Mt 19,3-12>
                      "W starożytnym judaizmie rozwód nie był związany z podjęciem działań prawnych w
                      sądzie. Mąż sporządzał list rozwodowy: "Opuszczam i oddalam moją żonę dnia
                      dzisiejszego" i wręczał go małżonce."
                      W różnych dyskusjach z Jezusem nauczyciele religijni powołują się na treść 24
                      rozdziału księgi Powtórzonego Prawa: "Jeśli mężczyzna poślubi kobietę i
                      zostanie jej mężem, lecz nie będzie jej darzył życzliwością, gdyż znalazł u
                      niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy, wręczy go jej, potem odeśle
                      ją od siebie."
                      Jezus przywraca pierwotny plan Boga, skorygowany w historii przez Mojżesza,
                      dopuszczającego rozwód i separację jako ustępstwo wywołane ludzką słabością.
                      Skorygowany plan zawiódł. Pozwolił na to, aby mąż od pierwszego, czy setnego
                      konfliktu z żoną rozmyślał o jej oddaleniu, a nie o budowaniu z nią jedności.
                      Rozczarowania i konflikty w planie Bożym stanowią okazją do zbudowania lepszej
                      jedności małżeńskiej, a w planie ludzkim, do jej rozerwania.
                      8 Odpowiedział im: "Ze względu na zatwardziałość waszego serca pozwolił wam
                      Mojżesz oddalać wasze żony, lecz na początku tak nie było. 9 Oświadczam wam
                      zatem: kto oddali swoją żonę - nie w przypadku cudzołożnego związku - i poślubi
                      inną, ten dopuszcza się cudzołóstwa" a inne wersje mowia :
                      Biblia Gdańska:
                      "Ale ja powiadam wam: Iż ktobykolwiek opuścił żonę swoję, (oprócz dla
                      wszeteczeństwa), a inszą by pojął, cudzołoży; a kto by opuszczoną pojął,
                      cudzołoży.”
                      1000latka
                      „A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze
                      inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia
                      cudzołóstwo.”
                      Warszawska
                      „A powiadam wam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny
                      wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił,
                      cudzołoży.”
                      Brzeska
                      A ja powiedam wam: Iż ktobykolwiek opuścił żonę swoję, oprócz dla nieczystości,
                      a inszą by pojął - cudzołoży. A ktobykolwiek też opuszczoną pojął - cudzołoży.”
                      Poznańska:
                      "Powiadam wam, że każdy, kto rozwodzi się z żoną z wyjątkiem przypadku
                      rozpusty, a żeni się z inną, cudzołoży.”
                      Przekład Nowego Świata? (1997)
                      „Mówię wam, że kto się rozwodzi ze swą żoną jeśli nie z powodu rozpusty
                      poślubia inną, popełnia cudzołóstwo".”


                    • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 12:24
                      Nie no, sory, ale coś mi tu nie gra. Ty serio sądzisz, że Biblia to zbiór praw
                      niepodważalnych? I tylko na jeden (w tym wypadku Twój) sposób można ją
                      interpretować? A jeszcze lepiej rozumieć dosłownie? Czyli na początku chodziło
                      o jabłko?
                      Ale to by świadczyło, że Bóg robi sobie z ludzi jaja. Klątwy faraona są
                      obłędne; coś w rodzaju: Idź, Mojżesz, do faraona, powiedz, żeby was wypuścił, a
                      jak zamknę jego oczy, że was nie wypuści i dowalę mu plagę. Złośliwość.
                      A potem Żydzi już całkiem zgłupieli i latali 40 lat w kółko po pustyni. To o
                      czym to świadczy?
                      Tak dyskutować się nie da...
                      • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 12:36
                        "Nie no, sory, ale coś mi tu nie gra. Ty serio sądzisz, że Biblia to zbiór praw
                        niepodważalnych? I tylko na jeden (w tym wypadku Twój) sposób można ją
                        interpretować? A jeszcze lepiej rozumieć dosłownie? Czyli na początku chodziło
                        o jabłko?
                        Ale to by świadczyło, że Bóg robi sobie z ludzi jaja. Klątwy faraona są
                        obłędne; coś w rodzaju: Idź, Mojżesz, do faraona, powiedz, żeby was wypuścił, a
                        jak zamknę jego oczy, że was nie wypuści i dowalę mu plagę. Złośliwość.
                        A potem Żydzi już całkiem zgłupieli i latali 40 lat w kółko po pustyni. To o
                        czym to świadczy?
                        Tak dyskutować się nie da..."

                        Ja uwazam ze w bibli mozna znalesc wszystkie rzeczy zwiazane z nasza wiarą,
                        jaka ma byc co mamy robic ect.
                        Tak uwazam ze wiekszosci sie nie da podwazyc (wylaczajac ksiege rodzaju bo jak
                        pisalem gdzies tu moze to byc tylko metafora przez jaka Bog stworzyl swiat, nie
                        czepiajmy sie tego )

                        Widzisz jak bys czytala biblie to bys wiedziala ze chodzilo o owoc z drzewa(nie
                        ma nic o jablku:P) z drzewa poznania dobra i zla, tak dokladnie jest w bibli,
                        wiec chyba logiczna jest reszta dla Ciebie :)

                        Stary testament ogolnie jest nie fair :P Bog wtedy byl grozny, dawal pokaz mocy
                        swojej ze tak to nazwe, ale zyjemy w czasach laski a jest roznica, i bedzie nas
                        sadzil tylko Bog jako Jezus Chrystus a wlasciwie wedlug jego slowa, 3 rodzaje
                        sadu mozna wyczytac(Żydzi, Grecy(czyli poganie) i Uczniowie Jezusa czyli
                        chrzescijanie , ale to tez interpretacja wlasna. Bo wprost nie jest to opisane.

                        • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 14:46
                          "> Ja uwazam ze w bibli mozna znalesc wszystkie rzeczy zwiazane z nasza wiarą,
                          > jaka ma byc co mamy robic ect." Waszą. Ale nie moją. Bastet jest starsza niż
                          chrześcijaństwo. Ishtar jest starsza. Allah jest Bogiem a Mahomet Jego
                          prorokiem.
                          Wiem, że nie chodzi o jabłko. A owoc jest symbolem stosunku. Stąd wtsyd z racji
                          nagości. Możemy tak jeszcze przez parę tygodni.
                          :)
                          • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi?. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 15:42
                            "Wiem, że nie chodzi o jabłko. A owoc jest symbolem stosunku. Stąd wtsyd z
                            racji
                            nagości. Możemy tak jeszcze przez parę tygodni"

                            Jablka nie bylo w ogole w bibli, czy wy wogole czytacie to jest na samym
                            poczatku, zerwala owoc z drzewa poznania dobra i zla. Nagosc swoja droga :P

                            Wiec czytasz koran tak ?
                            • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi?. 22.03.07, 15:53
                              Koran? Litości. Mahometanizm też jest młodszy od Bastet. Może zamiast skupiać
                              się na jabłkach zainteresuj się też innymi wyznaniami, bo sama Biblia to za
                              mało, żeby wiedzieć o świecie i ludziach...
    • zielonooka_bez_tyja Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:05
      Bycie katolikiem, a wiara w Boga, to dwie różne sprawy. Nie mylmy pojęć.
      • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:14
        Nie wiem czy to było do mnie ale ja tych pojęć nie mylę a już na pewno nie o
        tym jest ten wątek.
        Czy uważasz, że sama wiara w boga chroni społeczeństwa od przestępczości?
        Statystyki tego nie potwierdzają. Wsród ludzi wierzących w boga (dowolnego
        boga) jest tyle samo przestepców co wśród niewierzących. Co więc daje wiara w
        boga w sensie społecznym, nie indywidualnym? Nic nie daje. Wiara nie czyni
        ludzi lepszymi. Ludzie stająsie lepsi tylko wtedy, gdy w wyniku własnych
        przemysleń i pracy nad sobą stają się wrazliwi na krzywdę innych. Jeślio jakis
        duchowy doradca, np ksiądz jest im w tym pomocny to bardzo dobrze - widac ten
        ksiądz to dobry człowiek.
        Ale religia jako taka, w ujeciu społecznym i statystycznym, nie ma żadnego
        wpływu na wzrost zachowań moralnych. Dowodzą tego statystyki przestępczosci w
        krajach obojętnych religijnie jak Czechy czy Norwegia i wiele innych.
        • zielonooka_bez_tyja Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:27
          Tak, to było do Ciebie. Społeczeństwo Narodu, a społecznośc religijna, to dwie
          różne sprawy. KK nie uważam w ogóle, jako całość, jak i zbiór Jednostek, za
          mający cokolwiek wspólnego z wiarą w Boga. Przykład:
          Nakaz Boży: "nie zabijaj"
          Wykładnia w KK: zabijanie współwyznawców 'po drugiej stronie barykady' z
          błogosławieństwem zarówno księży, jak i samych Głów - papieży.

          Więc powtarzam: nie myl pojęć.
          • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:52
            zielonooka_bez_tyja napisała:

            > Tak, to było do Ciebie.


            Więc przeczytaj jeszcze raz to co napisałam. Ten wątek nie jest o różnicy w
            czystej wierze w boga i chodzeniu do koscioła. Może to i ciekawe, ale mnie
            akurat nie interesuje. Mnie interesuje to, dlaczego niektórym ludziom się
            wydaje ze sama wiara w boga czyni ich lepszymi ludźmi - skoro np statystyki
            przestepczości tego zupełnie nie potwierdzają.

            >
            > Więc powtarzam: nie myl pojęć.


            Nie mylę żadnych pojęć.
            • zielonooka_bez_tyja Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:56
              Więc skoro "tym, co się wydaje", to pisz zgodnie z prawdą:
              "wierzącymi", nie wierzącymi, bo... mylisz pojęcia:)
              • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 10:00
                zielonooka_bez_tyja napisała:

                > Więc skoro "tym, co się wydaje", to pisz zgodnie z prawdą:
                > "wierzącymi", nie wierzącymi, bo... mylisz pojęcia:)


                Sugerujesz, że tym ludziom tylko się wydaje ze wierzą w boga a tak naprawdę to
                nie wierzą? Ciekawa koncepcja, tylko chyba troche trudna do udowodnienia;)
                Kto miałby twoim zdaniem decydowac o tym kto wierzy a kto tylko "wierzy", ty?
                • Gość: Abel Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.dolsat.pl 22.03.07, 10:23
                  Złe pytanie. "co decyduje" a nie "kto decyduje". Decydują czyny, tzw. "uczynki
                  wiary".
                  • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 12:35
                    Gość portalu: Abel napisał(a):

                    > Złe pytanie. "co decyduje" a nie "kto decyduje". Decydują czyny,
                    tzw. "uczynki
                    > wiary".


                    Masz na myśli to, że tylko osoby popełniające dobre uczynki mają prawo
                    twierdzić, że wierzą w boga zaś osoba która popełnia uczynki złe dowodzi tym
                    samym, że nie wierzy w boga?
                    Czy to twój pogląd czy oficjalna wykładnia KK?
          • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 11:10
            Mogę wtrącić? Zgadzam się w całej rozciągłości, ze wiara z "wiarą" nic
            wspólnego nie ma (albo niewiele) i Biblia to nie KK.
            Ale jedną rzecz pragnę uściślić. W oryginale przykazanie brzmi "nie morduj",
            nie "nie zabijaj". Różnica jest dość znaczna, a przez błędne tłumaczenie
            wychodzą kwiatki...
            • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 12:38
              hypatia69 napisała:

              > Mogę wtrącić? Zgadzam się w całej rozciągłości, ze wiara z "wiarą" nic
              > wspólnego nie ma (albo niewiele) i Biblia to nie KK.
              > Ale jedną rzecz pragnę uściślić. W oryginale przykazanie brzmi "nie morduj",
              > nie "nie zabijaj". Różnica jest dość znaczna, a przez błędne tłumaczenie
              > wychodzą kwiatki...


              Według słownika języka polskiego "zabójstwo" i "morderstwo" to synonimy, więc
              nie bardzo rozumiem co masz na mysli.
              • Gość: Tomek Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi?. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 12:48
                Nie zabijaj masz racje ale Pan Jezus Chrystus w kazaniu na Górze (Mat. 5—7 r.)
                pogłębił treść szóstego przykazania. W świetle Jego wypowiedzi przestępcą VI
                przykazania jest nie tylko ten, kto np. morduje z narzędziem zbrodni w ręku,
                ale każdy, „kto się gniewa na brata swego bez przyczyny" (Mat. 5,21.22).
                Apostoł Jan natomiast pod natchnieniem Ducha Sw. napisał: „Każdy, kto
                nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie
                żywota wiecznego" (I Jan. 3,15). A zatem gniew na brata (Mat. 5,21.22) i
                nienawiść do brata jan. 3,15) to zabójstwo duchowe.

                a) Grzechy związane z zabójstwem

                1. Gniew i nienawiść do brata (Mat. 5,21.22. I Jan. 3,15)

                2. Gorszenie, zwłaszcza dzieci (Mat. 18 r.)

                3. Nieświadomość polegająca na tym, że nie ma się określonej wiedzy odnośnie
                danej sprawy, a powinno się ją posiadać („Nieznajomość ustawy nie chroni od
                kary" — głosi prawo)

                4. Uczenie nałogów oraz deprawowanie dzieci i osób nieletnich

                5. Gwałt — przemoc nad dziećmi, nad podwładnymi, nad podsądnymi itp.

                6. Postrach, szantaż

                7. Niewłaściwe wychowanie (brak przykładu).

                Pozdrowki :)
              • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 14:51
                Logiki trochę: jeśli sympatyczny, młody, łysy jegomość w dresie i z bejsbolem
                rozwali łeb kibicowi przeciwnej drużyny, bo mu przywalił, to to jest
                morderstwo. Jeśli człowiek straci panowanie nad samochodem, bo mu hamulce szlag
                trafił i rozjedzie niechcący staruszkę, to to jest zabójstwo. Tak mnie uczono
                całe długie życie.
                Poza tym czapa za gwałt to zabójstwo, nie morderstwo. Rozumiesz mój tok
                myślenia?
                :)
                • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 16:01
                  hypatia69 napisała:

                  > Logiki trochę:


                  To nie jest kwestia logiczna tylko semantyczna.


                  jeśli sympatyczny, młody, łysy jegomość w dresie i z bejsbolem
                  > rozwali łeb kibicowi przeciwnej drużyny, bo mu przywalił, to to jest
                  > morderstwo.
                  Jeśli człowiek straci panowanie nad samochodem, bo mu hamulce szlag
                  >
                  > trafił i rozjedzie niechcący staruszkę, to to jest zabójstwo. Tak mnie uczono
                  > całe długie życie.


                  A mnie uczono, ze morderstwo i zabójstwo to jedno i to samo. Kogo z nas uczono
                  poprawnie? To dość łatwo mozna sprawdzić, np w słowniku języka polskiego...



                  > Poza tym czapa za gwałt to zabójstwo, nie morderstwo. Rozumiesz mój tok
                  > myślenia?
                  > :)


                  Tak, rozumiem twój tok myslenia. Masz do niego prawo, choc moim zdaniem warto
                  jednak uwaględnić to co na ten temat twierdzą słowniki. Ostatecznie ludzie
                  którzy je tworzyli kierowali sie chyba jakąś wiedzą i wyczuciem językowym, nie
                  sądzisz?
                  I jeszcze tylko to: choc rozumiem twój tok myslenia, to uważam że pretensje o
                  niepoprawne tłumaczenia które wyraziłaś dwa posty wyżej są nieuzasadnione.
                  Każdy tłumacz ma bowiem obowiązek kierować się powszechnie obowiązującą,
                  słownikową wykładnią znaczenia słów. A ta wykładnia jest taka, że morderstwo i
                  zabójstwo to synonimy.
                  • hypatia69 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 16:15
                    Nie mam pretensji i mam w nosie słowniki. Przeczytaj sobie "Sześć tłumaczek"
                    Gałczyńskiego.
                    ;)))
                    • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 17:47
                      hypatia69 napisała:

                      > Nie mam pretensji i mam w nosie słowniki. Przeczytaj sobie "Sześć tłumaczek"
                      > Gałczyńskiego.
                      > ;)))


                      Ja nie mam w nosie słowników. Powiedzmy że to skrzywienie zawodowe - mam zawód
                      wymagajacy posługiwania sie precyzyjnymi, powszechnie uznawanymi definicjami.
                      Dowolnośc w tych kwestiach mogłaby się dla mnie smutno skończyć, więc i
                      Gałczyńskiego sobie daruje.
      • pocoo Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:25
        Coś mi się wydaje Tomek,że Bóg nakazał jedną żonę na długo przed
        Salomonem.Jednemu wolno,drugiemu nie.Czy wiesz,że sex pozamałżeński jest
        cudowny?Po kilku latach małżeństwa nie ma już tego dreszczyku emocji ,szalonego
        podniecenia i wariackiego pożądania.Z nową partnerką jest.Dlaczego z tego
        rezygnować?Bo?O super pożyciu mówią najczęściej kobiety,które spełniają swój
        obowiązek nie mając pojęcia co to jest orgazm.
        • zielonooka_bez_tyja Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:30
          Chyba Ci się xle wkleiło:))
          Ale... masz i nie masz racji (skoro już pode mną). Bóg do pewnego momentu dał,
          powiedzmy, mądrą radę, by sobie nie dokładać zmartwień i brać jedną zonę, w
          dodatku oddającą cześć temu samemu Bogu. Można było tej rady posłuchać, albo
          nie - bo zakazu wielożeństwa, jako takiego, jeszcze nie było.
    • bengal Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:15
      ta dyskusja juz kiedys byla:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=23835946&v=2&s=0
      a jesli chodzi o aborcje, to jakos katolicy sa najwiekszymi hipokrytami ze
      wszystkich religii; grzesza, wyrzadzaja krzywdy i popelniaja swinstwa a potem
      biegna do kosciolka (tak, zeby inni na pewno zauwazyli) odbebnic msze albo i
      spowiedz nawet. Brr.. Polscy katolicy zwlaszcza. Irlandczycy to chociaz
      podchodza z lekka bo lekka ale jednak ironia do swojej religijnosci.
      • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:28
        bengal napisał:

        > ta dyskusja juz kiedys byla:
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=23835946&v=2&s=0


        Wiem, wiem, nawet sama brałam w niej udział:)
        Ale to było 2 lata temu a temat wydaje się ciągle aktualny. Dziwi mnie to
        niezwykle aroganckie przekonanie ludzi wierzących, ze sam fakt
        posiadania "łaski wiary" czyni ich lepszymi ludźmi.



        > a jesli chodzi o aborcje, to jakos katolicy sa najwiekszymi hipokrytami ze
        > wszystkich religii; grzesza, wyrzadzaja krzywdy i popelniaja swinstwa a potem
        > biegna do kosciolka (tak, zeby inni na pewno zauwazyli) odbebnic msze albo i
        > spowiedz nawet. Brr.. Polscy katolicy zwlaszcza. Irlandczycy to chociaz
        > podchodza z lekka bo lekka ale jednak ironia do swojej religijnosci.


        Zgadzam się, Irlandczycy mają ciekawy stosunek do religii, zupełnie inny niz
        Polacy choc my lubimy się do nich porównywać. Nie zdziwiłoby mnie gdyby
        Irlandia za jakieś 20-30 lat stała się jednym z bardziej obojętnych religijnie
        krajów Europy. Polsce to raczej nie "grozi" (niestety)
    • asidoo Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:33
      Z doświadczenia wiem tyle że, im ktoś bardziej kościelny i "wierzący", tym
      gorsza z niego kanalia. Najgorsi są ci, którzy w młodości czas tracili w Oazie i
      na pielgrzymkach.
      • pocoo Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 09:42
        Zgadza się asidoo.Dodam tylko(najczesciej tak bywa),że na stare lata będą
        siedzieć non stop w kościele,pokutować,oddawać część emerytury na kościół i
        pouczać innych.Załatwiają sobie wejście do nieba.Znam takich wielu.
    • Gość: brum Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.chello.pl 22.03.07, 09:57
      kot_behemot8 napisała:

      > Dziwi mnie to
      > niezwykle aroganckie przekonanie ludzi wierzących, ze sam fakt
      > posiadania "łaski wiary" czyni ich lepszymi ludźmi.

      Natomiast nikogo nie powinno dziwić twoje aroganckie przekonanie, że kościół nie
      jest nikomu do szczęścia potrzebny, bo nie zapobiega skutecznie fali
      przestępstw. Zapomniał kot, że obowiązkiem wychowywania i wpajania zasad
      moralnych obarczeni sa także rodzice, nauczyciele, wychowawcy.
      Nik też nie powinien podważać twoich argumentów, które są niby niepodważalne i
      jedynie słuszne. A tak naprawdę są nieprzekonywujące i dziecinne.
      I oczywiście, nikt nie ma prawa z nimi polemizować! Bo od razu sfrustrowany
      marcowymi igraszkami kotek się obrazi, ble ble ble
      Kobieto, chcesz dyskutować, to się należycie przygotuj do dyskusji, a nie z
      uporem maniaka cytujesz po raz n-ty te same naiwne i bzdurne argumenty.

      • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 10:21
        Gość portalu: brum napisał(a):

        >
        > Natomiast nikogo nie powinno dziwić twoje aroganckie przekonanie, że kościół
        ni
        > e
        > jest nikomu do szczęścia potrzebny, bo nie zapobiega skutecznie fali
        > przestępstw.


        Dlaczego aroganckie? Człowieku, wyluzuj troche, napisałam przeciez w innym
        poscie (trudno wszystko zmieścić od razu w pierwszym), ze mi istnienie koscioła
        nie przeszkadza bo nie o tym jest ta rozmowa. Jesli ludzie lubią chodzic na
        msze, to niech chodzą - co mnie to obchodzi? Nie rozumiem za to co aroganckiego
        może być w faktach które przytaczam a których ty nie negujesz (no i bo trudno
        by było je negować) Chcesz walczyć z faktami? Przeciez to niemądre.



        Zapomniał kot, że obowiązkiem wychowywania i wpajania zasad
        > moralnych obarczeni sa także rodzice, nauczyciele, wychowawcy.


        A cóż to ma znowu do rzeczy? Oczywiście, ze mają taki obowiązek.



        > Nik też nie powinien podważać twoich argumentów, które są niby niepodważalne i
        > jedynie słuszne.


        Wręcz przeciwnie. Czekam by ktos je wreszcie podwazył. Moze ty spróbujesz
        zamiast się mądrzyc i próbować mnie obrazić (bezskutecznie zresztą). Stać cię
        na merytoryczną dyskusję?


        > A tak naprawdę są nieprzekonywujące i dziecinne.


        Więc obalenie ich powinno ci przyjść bez najmniejszego trudu, czyż nie?




        > I oczywiście, nikt nie ma prawa z nimi polemizować!


        Alez kazdy ma prawo, ty też. Polemizuj, bardzo cie proszę... Przedstaw swoje
        argumenty, wykaz fałszywość moich - zamiast gadac o kotkach, pieskach czy
        marcowym słoneczku.



        Bo od razu sfrustrowany
        > marcowymi igraszkami kotek się obrazi, ble ble ble



        Mnie jest bardzo trudno sfrustrować, mozna mnie natomiast śmiertelnie znudzic
        głupim gadaniem. Tobie jak na razie idzie nieźle. Masz jakieś argumenty w tej
        dyskusji, to je dawaj. Nie masz, to spadaj. Czujesz się obrażony? Ojejejej, tak
        mi przykro;)))



        > Kobieto, chcesz dyskutować, to się należycie przygotuj do dyskusji, a nie z
        > uporem maniaka cytujesz po raz n-ty te same naiwne i bzdurne argumenty.



        ... których ty jakos nie potrafisz obalic a jedynym twoim argumentem jest
        mnozenie inwektyw. Pokaz cos więcej niż te nieudolne obelgi, to moze
        podyskutujemy. Ale bez argumentów dyskutować się nie da, więc zadaj sobie
        jednak troche trudu i zastanów się zanim coś nastepnym razem napiszesz b o
        szkoda mojego czasu na takie bleblanie.
        • Gość: brum Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.chello.pl 22.03.07, 10:50
          Polemizuję z opinią wyrazoną przez ciebie w pierwszym poscie:
          ---
          Jak to więc jest, że w Polsce, kraju pełnych kościołów, złodziei, oszustów i
          pijaków jest tyle samo co gdzie indziej (żeby nie powiedzieć więcej...)?
          Co właściwie daje ta cała nauka koscioła, czy sa widoczne JAKIEKOLWIEK jej
          pozytywne skutki?
          A jeśli nie, to po co nam potrzebny kosciół?
          ---
          Jesli chcemy rozsądnie, powtarzam rozsadnie porównywać statystyki przestępstw,
          to należy brać pod uwagę wszystkie składowe wpływające na te zjawisko.
          I. proces wychowania.
          I w tym procesie uczestniczy nie tylko Kościół, ale także rodzice, nauczyciele,
          trenerzy, wychowawcy, itd
          Odpowiedzialnością za prawidłowy proces wychowawczy nie można zatem obarczać
          tylko Kościól. A zatem wyeliminowanie go nie ma tu sensu.
          II. Wpływ na zmniejszenie przestępstw ma bez wątpienia sprawnie działająca
          policja, dobrze opracowane prawo i prężny system wymiaru sprawiedliwości.
          Tu Kościól jako taki nie pojawia się explicite, ale to nie znaczy, że jego rolę
          należy wykluczyć. Tyle tylko, że znów odpowiedzialność musi byc rozłożona na
          wszystkie tu wymienione podmioty.

          Inne czynniki, na razie pomijam.
          Reasumując:
          W celu dokonania w miarę obiektywnej analizy porównawczej fali przestępstw w
          różnych krajach, nie można się tylko ograniczyć do oceny funkcjonalności
          Kościoła. Ani też wyciągać na tej podstawie wniosków.
          Bo wtedy, jest to naiwne, dziecinne a nawet bzdurne. Jest także próbą
          manipulacji danymi.

          PS I daruj sobie chamstwo, którego próbkę cytuje:

          > Masz jakieś argumenty w tej dyskusji, to je dawaj. Nie masz, to spadaj.
          Czujesz się obrażony? Ojejejej, tak mi przykro;)))
          >
          • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 12:31
            Gość portalu: brum napisał(a):

            > ---
            > Jesli chcemy rozsądnie, powtarzam rozsadnie porównywać statystyki przestępstw,
            > to należy brać pod uwagę wszystkie składowe wpływające na te zjawisko.
            > I. proces wychowania.
            > I w tym procesie uczestniczy nie tylko Kościół, ale także rodzice,
            nauczyciele,
            > trenerzy, wychowawcy, itd


            Zakładam, że te wszystkie osoby wykonują swoja prace podobnie i równie
            skutecznie jak rodzice , nauczyciele itd w Czechach czy w Norwegii. Jeśli
            uważasz, że polsa rodzina jest z jakis powodów mniej wydolna wychowawcza od np
            czeskiej, to spróbuj to wykazać, chetnie się zapoznam z twoim rozumowaniem.
            Póki co przyjmuje założenie, ze efekty wychowawcze szkoły, domu czy sportu są
            zbliżone w róznych krajach. "Póki co" czyli aż do udowodnienia ze jest inaczej.



            > II. Wpływ na zmniejszenie przestępstw ma bez wątpienia sprawnie działająca
            > policja, dobrze opracowane prawo i prężny system wymiaru sprawiedliwości.



            Czy sugerujesz, że Czesi czy Norwegowie, mimo słabszych zasad moralnych (bo ich
            kościół nie naucza moralności tak jak Polaków) mają niższą przestępczość gdyż
            mają lepsze prawo i policję? No cóż, jakis argument to jest ale o wiele za
            słaby do obalenia mojej tezy. Ale ok, argument przyjety. Dobrze byłoby jeszcze
            wykazac jakie to róznice w prawie np polskim i czeskim sprawiają, ze Czesi
            popełniają mniej przestępstw - mimo braków w "wychowaniu moralnym". Potrafisz
            to zrobić?



            > Reasumując:
            > W celu dokonania w miarę obiektywnej analizy porównawczej fali przestępstw w
            > różnych krajach, nie można się tylko ograniczyć do oceny funkcjonalności
            > Kościoła. Ani też wyciągać na tej podstawie wniosków.


            Mozna. Należy tylko odszukac, analizując poszczególne czynniki wpływające na
            przestępczość, czynnik który w jakims kraju nie wystepuje wcale bądź występuje
            w większym natężeniu. W przypadku Polski takim czynnikiem, zdaniem niektórych
            majacym wpływac pozytywnie na zmniejszenie przestępczości, jest działalność
            kościoła. Jeśli chcesz obalic moją tezę, musisz podać inne takie czynniki. Te
            podane przez ciebie tych warunków nie spełniają, gdyz nie sa jakoś szczególnie
            róznicujące.


            > Bo wtedy, jest to naiwne, dziecinne a nawet bzdurne. Jest także próbą
            > manipulacji danymi.


            Ktos tu cos wspominał o chamstwie czy mi sie tylko wydaje...?

            >
            > PS I daruj sobie chamstwo, którego próbkę cytuje:
            >
            > > Masz jakieś argumenty w tej dyskusji, to je dawaj. Nie masz, to spadaj.
            > Czujesz się obrażony? Ojejejej, tak mi przykro;)))
            > >


            Aaaa, nie wydawało mi sie, ty faktycznie twardo usiłujesz szukać źdźbła w oku
            bliźniego nie dostrzegając belki we własnym. No cóż, wybacz ale chyba nie
            jesteś najwłaściwszą osoba do udzielania mi pouczeń w kwestiach dobrego
            wychowania. Nie wiesz dlaczego? To może przeczytaj jeszcze raz bluzgi jakimi
            mnie obrzuciłes w poprzednim swoim poscie, choc i w tym, chwilkę przed kolejnym
            popisem moralizatorstwa sobie ich nie odpusciłeś. EOT w tej kwestii, szkoda mi
            na to czasu.
            • Gość: brum Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.chello.pl 22.03.07, 13:11
              kot_behemot8 napisała:

              > Zakładam, że te wszystkie osoby wykonują swoja prace podobnie i równie
              > skutecznie jak rodzice , nauczyciele itd w Czechach czy w Norwegii. Jeśli
              > uważasz, że polsa rodzina jest z jakis powodów mniej wydolna wychowawcza od np
              > czeskiej, to spróbuj to wykazać, chetnie się zapoznam z twoim rozumowaniem.
              > Póki co przyjmuje założenie, ze efekty wychowawcze szkoły, domu czy sportu są
              > zbliżone w róznych krajach. "Póki co" czyli aż do udowodnienia ze jest
              > inaczej.

              Czyli,
              Niech wp - oznacza efekt wychowania przez grono osób odpowiedzialnych za
              ...........wychowanie w Polsce,
              ......wc - jw w Czechach.
              ......KK - efekt nauk Kościoła w Polse,

              Zgodnie z twoimi założeniami zachodzi relacja:
              wp + KK <= wc, przy czym wp = wc, zatem KK <=0.
              Wniosek z twojego założenia:
              KK, poprzez swoje nauki wpływa na wzrost przestępstw w Polsce!
              To chciałaś udowodnić?
              Czy rację mam ja, twierdząc, że wp < wc jesli ma zachodzić ta relacja, która
              jest faktem?

              > Dobrze byłoby jeszcze
              > wykazac jakie to róznice w prawie np polskim i czeskim sprawiają, ze Czesi
              > popełniają mniej przestępstw - mimo braków w "wychowaniu moralnym". Potrafisz
              > to zrobić?

              A słyszałać np o tzw "niskiej szkodliwości czynu" z wszystkimi stąd płynacymi
              konsekwencjami?
              Weż jeszcze pod uwagę skuteczność działania policji np. w Niemczech i w Polsce.
              To też nie ma znaczenia?

              PS Zejdź z tronu, bo wlazłaś tam bez pozwolenia i szybko zeń spadniesz
              • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 18:16
                Gość portalu: brum napisał(a):

                >
                > Czyli,
                > Niech wp - oznacza efekt wychowania przez grono osób odpowiedzialnych za
                > ...........wychowanie w Polsce,
                > ......wc - jw w Czechach.
                > ......KK - efekt nauk Kościoła w Polse,
                >
                > Zgodnie z twoimi założeniami zachodzi relacja:
                > wp + KK <= wc, przy czym wp = wc, zatem KK <=0.
                > Wniosek z twojego założenia:
                > KK, poprzez swoje nauki wpływa na wzrost przestępstw w Polsce!



                Żadnym cudem z takiego założenia nie może wynikać taki wniosek. Przemyśl to
                jeszcze raz;)


                > To chciałaś udowodnić?
                > Czy rację mam ja, twierdząc, że wp < wc jesli ma zachodzić ta relacja, któr
                > a
                > jest faktem?


                Wspomniana relacja jest prawdziwa zarówno wtedy gdy wp=wc i KK=0 jak i wtedy
                gdy wp<wc lub wp>wc a KK różne od zera. Ta matematyczna wyliczanka do niczego
                więc nie prowadzi i jesteśmy w tym samym punkcie w którym bylismy gdy zadałam
                swoje pytanie. Więc moze bez matematyki ale za to konkretnie: czy potrafisz
                udowodnić, że rodziny czeskie sa bardziej wydolne wychowawczo od rodzin
                polskich? Jeśli to udowodnisz, będę to mogła uznać za czynnik różnicujacy
                społeczeństwo polskie i czeskie, co pozwoli mi - rozumując dalej - zastanowić
                się nad istnieniem czynników "wyrównujacych" czyli prowadzących do tego, że
                mimo wszystko przestępczość w tych krajach jest podobna - a wtedy zapewne
                pierwszym czynnikiem który wezmę pod uwagę będzie religia, bo to ona
                najbardziej róznicuje Polaków i Czechów.


                >>
                > A słyszałać np o tzw "niskiej szkodliwości czynu" z wszystkimi stąd płynacymi
                > konsekwencjami?


                Wnioski jakieś będą?


                > Weż jeszcze pod uwagę skuteczność działania policji np. w Niemczech i w
                Polsce.
                > To też nie ma znaczenia?


                Masz jakies dane na temat tej skuteczności? Zakładam, że pewna róznica jest -
                dlatego przecież napisałam, że przyjmuję to jako argument, tyle że taki
                argument to mało. Zwłaszcza bez konkretnych danych o różnicach w skuteczności
                policji w różnych krajach. i raczej nie powinny to byc Niemcy, tylko kraj
                bardziej laicki jak np Czechy, Holandia, kraje skandynawskie itp.



                > PS Zejdź z tronu, bo wlazłaś tam bez pozwolenia i szybko zeń spadniesz


                Napiszę to tylko raz. Jeśli myslisz, że mnie sprowokujesz i zacznę poszczekiwac
                tak samo jak ty, to się rozczarujesz. Długo piszę na róznych forach i z różnymi
                ludźmi miałam do czynienia. Im bardziej który chamowaty, tym łatwiej pada w
                merytorycznej dyskusji. Więc daruj sobie, mnie to naprawdę nie bierze. Pokaz co
                potrafisz w dyskusji, do poziomu zapasów w błocie mnie i tak nie sprowadzisz.
                • Gość: brum kot beztalencie IP: *.chello.pl 22.03.07, 18:47
                  Wybacz, nie mam ochoty na dyskusję ze zdolną inaczej. Skoro, zwykła matematyczna
                  nierówność, zapisana zgodnie z twoimi założeniemi przerasta twoje umiejetności
                  percepcji, to...
                  Szkoda mojego czasu, korepetycji udzielać ci nie będę!

                  Resztę głupkowatego miauczenia pozostawiam bez komentarza...
                  Spadaj
                  • kot_behemot8 brum mistrz elegancji 22.03.07, 19:07
                    Dokładnie takiej odpowiedzi spodziewałam się po tobie:)
                    Nie udało sie wmanewrować mnie w potyczki na poziomie szamba, nokaut za pomocą
                    matematyki też wyszedł ci kabaretowo raczej, argumentów merytorycznych zero...
                    więc musiałes sobie jeszcze na koniec ulżyć rzucając parę bluzgów.
                    A bluzgaj na zdrowie, sam sobie wystawiasz tym świadectwo.
                    Żegnam znudzona;)
                    • Gość: brum Re: brum mistrz elegancji IP: *.chello.pl 22.03.07, 19:24
                      Jasne,
                      jeśli z relacji: x + k <= x wyciagasz wniosek że:
                      x > x lub x < x lub jeszcze jakies cuda i wianki, a kwestionujesz jedyny
                      logiczny k <= 0, i jeszcze twierdzisz, że

                      > nokaut za pomocą matematyki też wyszedł ci kabaretowo raczej
                      To powiedz, kto tu się kompromituje? No kto?


                      • Gość: janek.wisniewski Re: brum mistrz elegancji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.07, 19:40
                        Czy możesz mi wyjaśnić co ma znaczyć znaczek <= powtarzający się w Twoich
                        wyliczeniach?Nie jest to ani równoważność ani "mniejszy lub równy" więc
                        własciwie co to jest? Jakieś mało czytelne to wszystko,twój rozmówca pisze
                        jasniej,nie wspominając już o tym że grzeczniej;-(
                        • Gość: brum Re: brum mistrz elegancji IP: *.chello.pl 22.03.07, 19:55
                          <= to jest właśnie mniejszy równy, nie mam klawiatury ze stosownymi znakami.
      • Gość: zły coś dla kotka - bo to marzec :D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 10:46
        > > Dziwi mnie to
        > > niezwykle aroganckie przekonanie ludzi wierzących, ze sam fakt
        > > posiadania "łaski wiary" czyni ich lepszymi ludźmi.
        Kociak, nie wrzucaj wszystkich do jednego wora, bo to co wyprodukowałaś
        generalnie dotyczy "moheru", ewentualnie też części małolatów, udzielających się
        po różnych grupkach oazo-podobnych
        • kot_behemot8 Re: coś dla kotka - bo to marzec :D 22.03.07, 12:42
          Gość portalu: zły napisał(a):

          > Kociak, nie wrzucaj wszystkich do jednego wora, bo to co wyprodukowałaś
          > generalnie dotyczy "moheru", ewentualnie też części małolatów, udzielających
          si
          > ę
          > po różnych grupkach oazo-podobnych


          Możliwe, nie upieram się że ten pogląd dotyczy 100% katolików. Z moich
          obserwacji wynika jednak, ze sporej ich części a i dość histeryczna reakcja
          paru osób na tym wątku tez by tego dowodziła. Nie wiem czy osoby z którymi
          tutaj rozmawiam to mochery czy oazowcy i sumie mało mnie to interesuje. Wolę
          rozmawiać o faktach niż o emocjach, chociaz przy tym temacie to zdaje się
          trudne.
          • Gość: brum Re: coś dla kotka - bo to marzec :D IP: *.chello.pl 22.03.07, 13:34
            kot_behemot8 napisała:

            > Nie wiem czy osoby z którymi
            > tutaj rozmawiam to mochery czy oazowcy i sumie mało mnie to interesuje. Wolę
            > rozmawiać o faktach niż o emocjach, chociaz przy tym temacie to zdaje się
            > trudne.

            Rozmawiasz z wykształconymi ludźmi, przy okazji wierzącymi, którym nie
            imponujesz swoja argumentacją, niestety.
            A przy okazji obrażasz ich uczucia, na co nie ma zgody.
            A emocje budzi nie tyle temat, co twoj poziom. KROPKA
            • kot_behemot8 Re: coś dla kotka - bo to marzec :D 22.03.07, 17:48
              Gość portalu: brum napisał(a):

              >
              > Rozmawiasz z wykształconymi ludźmi, przy okazji wierzącymi, którym nie
              > imponujesz swoja argumentacją, niestety.
              > A przy okazji obrażasz ich uczucia, na co nie ma zgody.
              > A emocje budzi nie tyle temat, co twoj poziom. KROPKA


              Twój poziom, drogi brumie, też mnie nie powala na kolana. Ani poziom
              argumentacji, ani poziom kultury osobistej.
              • Gość: brum Re: coś dla kotka - bo to marzec :D IP: *.chello.pl 22.03.07, 18:53
                kot_behemot8 napisała:

                > Twój poziom, drogi brumie, też mnie nie powala na kolana. Ani poziom
                > argumentacji, ani poziom kultury osobistej.

                A powinien!
                Wiesz, trudno zachować kulturę, gdy się ma do czynienia z taka sztuką!
    • Gość: ant Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.07, 13:15
      a ty rozróżniasz ludzi na lepszych i gorszych ??
      jesli tak to szkoda....
      a jak jakieś debile rozróżniają w ten sposób to już ich choroba, omijaj ich z
      dala.
      • piekielnica1 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 15:31
        Gość portalu: ant napisał(a):

        > a ty rozróżniasz ludzi na lepszych i gorszych ??

        A ty debili wodrębniasz bez rozróżniania?
        • Gość: ant Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.07, 21:28
          a czy powiedziałem ze debil jest gorszy ??
          jest debilem i tyle !
          jeden jest blondynem drugi brunetem, a trzeci debilem....
          :)
      • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 18:17
        Gość portalu: ant napisał(a):

        > a ty rozróżniasz ludzi na lepszych i gorszych ??
        > jesli tak to szkoda....
        > a jak jakieś debile rozróżniają w ten sposób to już ich choroba, omijaj ich z
        > dala.


        Skrót myslowy - "lepszy" oznacza człowieka o wysokim poziomie etycznym.
        • wtc2004 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 22:26
          kot_behemot8:

          >>A mnie uczono, ze morderstwo i zabójstwo to jedno i to samo. Kogo z nas
          uczono poprawnie? To dość łatwo mozna sprawdzić, np w słowniku języka
          polskiego...>>

          Słownik języka polskiego np. PWN jest w bledzie. Jednakze ludzie maja wlasny
          rozum i wlasne zasady etyki (przynajmniej czesc z nas) zeby zrozumiec roznice
          miedzy zabojstwem a morderstwem. Co wiecej, spowodowanie smierci drugiego
          czlowieka ma wiele innych kwalifikacji.

          Dle ciebie jednak aborcja i eutanazja to tylko zabieg medyczny natomiast
          wykonanie wyroku smierci na Saddamie to morderstwo i wielka strata dla
          czlowieczenstwa.

          I dlatego wlasnie "wierzący są lepszymi ludźmi".
          • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 23.03.07, 09:44
            wtc2004 napisał:

            >
            > Słownik języka polskiego np. PWN jest w bledzie.


            Słownik to kupa kartek i "w błędzie" być nie może. Szkopuł w tym, ze autorstwo
            takiego słownika jest przypisane sporemu gronu wybitnych językoznawców a ja mam
            taki nietypowy zwyczaj, ze w sprawach w których sama nie jestem ekspertem,
            wierzę tym którzy nimi są.


            Jednakze ludzie maja wlasny
            > rozum i wlasne zasady etyki (przynajmniej czesc z nas) zeby zrozumiec roznice
            > miedzy zabojstwem a morderstwem.


            No toteż i napisałam, ze mają do tego prawo - maja prawo do subiektywnej oceny,
            do stosowania własnej, emocjonalnie nacechowanej terminologii byle pamiętali,
            że inni (np tłumacze) mogą a nawet muszą stosowac terminologię słownikową.


            Co wiecej, spowodowanie smierci drugiego
            > czlowieka ma wiele innych kwalifikacji.


            Użyłeś słowa "kwalifikacje" a więc domyslam się, że wchodzimy w sferę języka
            prawniczego? No więc w języku prawniczym funkcjonuje tylko pojecie zabójstwa,
            natomiast pojęcie morderstwa NIE ISTNIEJE.




            >
            > Dle ciebie jednak aborcja i eutanazja to tylko zabieg medyczny natomiast
            > wykonanie wyroku smierci na Saddamie to morderstwo i wielka strata dla
            > czlowieczenstwa.


            Jesteś wróżką ze wiesz co ja sądzę o wyroku śmierci wykonanym na Saddamie? W
            zasadzie staram się nie reagować na ataki personalne, ale może wyjatkowo
            wyjasnię, że ja w ogóle nie uzywam słowa morderstwo. Zabójstwo najzupełniej mi
            wystarcza, ma wystarczajaca wartość emocjonalną i słowa silniejsze są zbędne.
            Zostawiam je fanatykom, róznych idei...


            >
            > I dlatego wlasnie "wierzący są lepszymi ludźmi".


            Niby dlaczego? Dlatego, ze lubia uzywać słowa morderstwo czy dlatego, że
            podobało im sie jak wykonywano wyrok na Saddamie?
            • lolek94 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 23.03.07, 10:03
              "Niby dlaczego? Dlatego, ze lubia uzywać słowa morderstwo czy dlatego, że
              podobało im sie jak wykonywano wyrok na Saddamie?"

              Jakiemu chrzescijaninowi podobalo sie to?? bo naprawde nie wiem. Pamietasz tego
              zbrodniaza ktory wisial razem z Jezusem na Krzyzu?
              Lk 23:A gdy przyszli na miejsce, zwane Trupią Czaszką, ukrzyżowali go tam,
              także i złoczyńców, jednego po prawicy, a drugiego po lewicy
              Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców urągał mu, mówiąc: Czy nie Ty jesteś
              Chrystusem? Ratuj siebie i nas.(40) Drugi natomiast, odezwawszy się, zgromił
              tamtego tymi słowy: Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na
              tobie?(41) Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę za to, co
              uczyniliśmy, Ten zaś nic złego nie uczynił.(42) I rzekł: Jezu, wspomnij na
              mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego.(43) I rzekł mu: Zaprawdę, powiadam ci,
              dziś będziesz ze mną w raju.
              Wiec nie sadzmy bo my na ziemi nie mamy pojecia co kto ma w sercach, bo mowic
              moze inaczej i inaczej w sercu miec.
              Wczesniej Ci napisalem co i jak trzeba zrobic by byc zbawionym :)

              Pozdrawiam Cie Kotku :)
              • Gość: ant Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.07, 20:11
                nastepny nawiedzony z księgą zamiast mózgu ??
    • funix Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 22.03.07, 23:31
      Przed rokiem i ja próbowałem się dowiedzieć, dlaczego wierzący mieliby być
      „moralniejsi”, ale się nie dowiedziałem ;(

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=37194822&a=37552275
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=38046685&a=38046685
      Przy całym moim wielkim podziwie dla talentów św.Pawła uważam chrześcijaństwo (
      począwszy od IVw. ) za absolutną klęskę i katastrofę :/ O szczęściu mogą mówić
      ci, którzy tego nie widzą.
      Błogosławieni ubodzy duchem!!

      Pozdrawiam ciepło ( mam słabość do kotów... a one do mnie ;)
      • lolek94 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 23.03.07, 09:50
        Funix dlatego ze ludzie wierzacy musza sie na nowo narodzic, nie mozemy chodzic
        w swiatlosci jesli jestesmy w ciemnosci, co nie znaczy ze sie nie zdaza:P
        Ludzie wierzacy wierza w takie cos :


        “Jego bowiem dzielem jestesmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych
        uczynków, do których przeznaczyl nas Bóg, abysmy w nich chodzili.”
        To znaczy, ze nie robimy Bogu laski dobrze czyniac, bo to wlasnie owoc natury
        chrzescijanina

        Jak otrzymac taka nature ?
        Musisz sie na nowo narodzic (duchowo)
        “W odpowiedzi rzekldo niego Jezus, zaprawde, zaprawde, powiadam ci, jesli sie
        kto nie narodzi na nowo nie moz ujrzeckrólestwa Bozego”
        (Ew.Jana 3:3)

        Jak do tego dojsc ?
        1. Porzez wiare w Jezusa Chrystusa.
        “Odpowiedzial mu Jezus: Ja jestem droga i prawda i zyciem. Nikt nie przychodzi
        do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie”
        (Ew. Jana 14:6)
        “kto uwierzy i ochrzczony zostanie, bedzie zbawiony, ale kto nie uwierzy,
        bedzie potepiony (Ew. Marka 16:16)
        ( najpierw wiara, pózniej chrzest z wiary. Nie mozna sie narodzic wierzacym)
        “Kto wierzy w Syna, ma zycie wieczne; kto zas nie wierzy Synowi, nie ujrzy
        zycia, lecz grozi mu gniew Bozy”
        (Ew. Jana.3:36)

        2. Porzez oddanie swego zycia pod jego panowanie i kontrole
        “Jesli wiec ustami swoimi wyznasz, ze Jezus jest Panem, i w sercu swoim
        uwierzysz, ze Bóg Go wskrzesil z martwych– zbawiony bedziesz.”
        (List do Rzymian.10:9)
        “ Zaprawde, zaprawde powiadam wam: Kto slucha slowa mego i wierzy temu, który
        mnie poslal, ma zywot wieczny i nie stanie przed sadem, lecz przeszedl ze
        smierci do zywota ” (Ew. Jana.5:24)
        Wczesniej czytalisy, z zaplta za grzech jest smierc,a tu czytamy, ze mozesz
        przejsc z tej smierci do zywota czyli z potepienia do zbawienia.
        To dzieki swojej lasce i milosierdziu Bóg
        sam postanowil za ciebie zaplacic
        Pamietasz ?” zaplata za grzech jest smierc”
        Ewangelia Sw. Jana 3:16 mówi:
        “Tak bowiem Bóg umilowal swiat, ze Syna swego Jednorodzonego dal, aby, kazdy
        kto w Niego wierzy, nie zginal, ale mial zycie wieczne”
        Mozesz wiec jeszcze dzisiaj miec pewnosc zbawienia. Zbawienie uzyskujemy tu na
        ziemi w czasie naszego zycia. Po to mamy zycie, aby zadeklarowac sie po której
        stronie chcemy stanac. Po smierci nie jestesmy w stanie niczego zmienic, ani my
        ani nikt za nas.
        Sowo Boze mówi:
        “O tym napisalem do was, którzy wierzycie w imie Syna Bozego, abyscie
        wiedzieli, ze macie zycie
        wieczne” (1-wszy list Jana. 5:13)
        “Dzis jesli Jego glos uslyszycie nie zatwardzajcie serc waszych” (list do
        Hebrajczyków.4:7)
        Czy slyszysz ten cichy glos w swoim sercu ?

        Jezus cie wzywa dzisiaj.!
        “Pójdzcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni jestescie i obciazeni, a ja wam dam
        ukojenie
        (Ewangelia Mateusza.) 11:28

        Jezus czeka na twoja decyzje. On nie pragnie twojej religijnosci.
        On pragnie twojego szczerego serca, milosci, wiary, relacjii.
        Jesli pragniesz tego samego przyjdz do Niego
        On przyszedl do chorych, biednych, utrudzonych.
        On w koncu zaplacil na krzyzu kare za ciebie i za mnie. To my powinnismy tam
        wisiec. Cóz to za wspaniala milosc, która kladzie zycie swoje za nieprzyjaciól.
        ( nieprzyjaciel to ten, kto jest Jemu nieposluszny)
        Musisz wiec do niego przyjsc w modlitwie. Ale jak?
        Zapewne nie wiesz o tym, ze Bóg powiedzial, ze nas nie slyszy?
        “Oto reka Pana nie jest tak krótka, aby nie mogla pomóc, a jego ucho nie jest
        tak przytepione, aby nie slyszec. Lecz wasze winy sa tym , co was oddzielilo od
        waszego Boga, a wasze grzechy zaslonily przed wami jego oblicze, tak ze nie
        slyszy (Ksiega Izajasza.59:1-2)

        Musisz zate cos uczyni, aby Bóg mógl cie ponownie uslyszec. Jezus jest Tym,
        przez którego Bóg cie uslyszy
        . On jest jedynym posrednikiem miedzy czlowiekiem a Bogiem
        . Przyjdz do niego ze swoimi grzechami, wyznaj Mu je
        i popros o przebaczenie, a wtedy zacznie cie slyszec.
        “ Albowiem jeden jest Bóg, jeden tez posrednik miedzy Bogiem a ludzmi, czlowiek
        Chrystus Jezus” (1Tymoteusza.2:5)

        Przyjdz do niego w modlitwie jak ta:
        Drogi Jezu, przychodze do ciebie, aby Ci wyznac wszystkie swoje grzechy.Ty
        wiesz, ze szczerze za nie zaluje. Wybacz mi je. Pragne, abys zostal moim
        osobistym Panem i Zbawicielem. Pragne Ci sluzyc w milosci I prawdzie. Pragne
        Cie poznawac, zyc nowym zyciem w którym Ty bedziesz na pierwszym miejscu. Pomóz
        mi w tym.Prosze
        Amen.
        Jesli ta krótka modlitwa plynela szczerze z twojego serca, to Jezus ja slyszal
        i jestes od tej chwili osoba zbawiona.
        Musisz sobie tylko zdac sprawe z tego co znaczy fakt, ze Jezus jest twoim
        Panem.To znaczy, ze tylko On nad toba panuje, a nie zadne inne zniewolenie, czy
        uzaleznienie.
        Jesli takowe masz, pros Jezusa, a On ci pomoze sie z nich wydostac
      • kot_behemot8 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 23.03.07, 09:57
        funix napisał:

        > Przed rokiem i ja próbowałem się dowiedzieć, dlaczego wierzący mieliby być
        > „moralniejsi”, ale się nie dowiedziałem ;(
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=37194822&a=37552275
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=38046685&a=38046685
        > Przy całym moim wielkim podziwie dla talentów św.Pawła uważam chrześcijaństwo
        (
        > począwszy od IVw. ) za absolutną klęskę i katastrofę :/ O szczęściu mogą
        mówi
        > ć
        > ci, którzy tego nie widzą.
        > Błogosławieni ubodzy duchem!!
        >
        > Pozdrawiam ciepło ( mam słabość do kotów... a one do mnie ;)


        Dzięki za linki, dyskusje wyglądają ciekawie i postaram się je przestudiować
        jak tylko znajdę trochę więcej czasu. Temat jest często dyskutowany, ja też
        brałam parę razy udział w takich rozmowach, ciekawe dlaczego supozycja że wiara
        sama w sobie nie czyni człowieka lepszym wywołuje aż tak histeryczne reakcje...
        Pozdrawiam wzajemnie.
        • lolek94 Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 23.03.07, 10:07
          "Dzięki za linki, dyskusje wyglądają ciekawie i postaram się je przestudiować
          jak tylko znajdę trochę więcej czasu. Temat jest często dyskutowany, ja też
          brałam parę razy udział w takich rozmowach, ciekawe dlaczego supozycja że wiara
          sama w sobie nie czyni człowieka lepszym wywołuje aż tak histeryczne reakcje...
          Pozdrawiam wzajemnie."

          Juz Ci pisze
          Wiesz o tym ze szatan wierzy, do tego zna biblie i drży przed Bogiem.
          Wiec sama wiara nie jest wystarczajaca by byc zbawionym
          ( nowasol.kz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=49&Itemid=87
          oraz nowasol.kz.pl/content/view/138/114/ )

          Jesli nie maja relacji z Bogiem (przez czytanie i modlitwy ) to jak maja
          wiedziec takie rzeczy? nie da sie, dlatego trudno jest uzyskac jedna odpowiedz
          na ten temat.
        • zielonooka_bez_tyja Re: Czy wierzący są lepszymi ludźmi? 23.03.07, 10:21
          Tu nie na temat, ale wczoraj się podłączyli Inni:)
          Więc... tak, jak napisał Abel - i nie jest to stanowisko KK, tylko Biblii.
          Tak, jak nie są to może do końca uczynki, a raczej czyny - wykładnia tego, jak
          się ma postępowanie Człowieka do słów Biblii (w końcu podobno Ludzie, o których
          piszesz, czyli "wierzący" pod egidą KK, jak i jego Włodarze, mają być przede
          wszystkim jej posłuszni, jako Słowu Bożemu. Czy są - to właśnie określa Ich,
          jako wierzących, bądź "wierzących").
          Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka