Dodaj do ulubionych

Pytanie o normy prawne

21.03.07, 16:07
Czy, będąc obywatelką Polski, muszę się stosować do prawa polskiego na
terenie tylko Polski, czy w ogóle?
Logiczne wydaje się, że np. w Czechach miałabym się stosować do prawa
czeskiego - czyli że człowiek ma się stosować do prawa kraju, w którym w
danym momencie przebywa. A jego kraj nie może wnikać w to, co robił będąc za
granicą i ścigać go za to - jeśli ten czyn był zgodny z prawem państwa, w
którym ten ktoś był.
Jak to jest? Jak świat to rozstrzyga? Wie ktoś?
Bo jak tak, to spoko można sobie abortować na Litwie i w Czechach, i g.. nas
obchodzi polska ustawa! Jesteśmy w Unii i nikt nam nie odbierze swobody
poruszania się po jej terenie! :) HURRRRA!!!! :))))
Obserwuj wątek
    • Gość: Matylda Re: Pytanie o normy prawne IP: 85.112.196.* 21.03.07, 16:26
      Jakiś czas temu gdy w Posce dylematy aborcyjne (bo chyba do tego nawiązujesz)
      brzmiały jeszcze dość egzotycznie, podobny przypadek był w świętoszkowatej
      Irlandii. Tam chodziło o zgwałconą 14-latkę, której też odmówiono prawa do
      aborcji. Rodzice chcieli pojechać z dziewczynką do Londynu ale władze Irlandii
      nie chciały ich wypuścić z kraju. W końcu, po wielkim, międzynarodowym
      zamieszaniu jakoś się udało. Myślę, że Polka mogłaby otwarcie przyznać się do
      aborcji poza granicami kraju i nawet Giertych nic by nie poradził.
      • Gość: yes Re: Pytanie o normy prawne IP: *.aster.pl 21.03.07, 17:11
        Właśnie to miałam na myśli - chciałam określić praktyczny zakres naszego
        zniewolenia.
        Tak też sądziłam, że byłoby niezgodne z prawem międzynarodowym i unijnym
        ściganie czynów dokonanych na terenie państwa, gdzie są one jak najbardziej
        legalne. No bo w ten sposób, to trzeba by było karać polskich kierowców, co
        jeździli w Anglii po innej stronie, niz przewidują kodeksy polskie, itd...
        Czyli tak naprawdę to wolność jest - ale tylko dla zamożnych.
        Dla biednych, których nie stać na eleganckie i pełnoprawne załatwienie spraw za
        granicą, pozostaje nieludzkie polskie prawo...
        Straszny ten przypadek zgwałconej dziewczynki w Irlandii - że też jeszcze ktoś
        śmiał dalej nad nią się znęcać, po traumie gwałtu zmuszając ją do traumy
        noszenia niechcianej ciąży od zboczeńca... :(((
        Starsznie dziś byłam zdenerwowana, bo z samego rana nasłuchałam się o próbie
        wciśnięcia chyłkiem do konstytucji całkowitego zakazu aborcji. Zastanawiałam
        się, na ile ta zmiana zrobi ze mnie niewolnicę państwa i płodu.
        Teraz wiem, że ze mnie i z moich koleżanek nie zrobi - mamy jak zebrać tych
        kilka tysiecy w razie sytuacji niechcianej ciąży. I potrafimy wyjechać za
        granicę i dogadać się, co i jak ma być. Damy sobie radę.
        Ale szkoda mi takich Alicji Tysiąc, które ciągle będą zbierać kopy od własnej
        ojczyzny: będą upokarzane, wykorzystywane, upodlane - i nikt im tu nie
        pomoże...
        • Gość: piekielnica1 Re: Pytanie o normy prawne IP: 83.168.75.* 21.03.07, 17:26
          > Ale szkoda mi takich Alicji Tysiąc, które ciągle będą zbierać kopy od własnej
          > ojczyzny: będą upokarzane, wykorzystywane, upodlane - i nikt im tu nie
          > pomoże...

          No właśnie.
          Czy wypowiedzi na forum wystarczą nam by mieć czyste sumienie, że nie
          zostawiłyśmy Pani Alicji samej?
          • Gość: yes Re: Pytanie o normy prawne IP: *.aster.pl 21.03.07, 17:35
            Ja się podpisałam pod petycją o niezmienianie zapisów w konstytucji i nie wiem,
            co jeszcze mogłabym zrobić.
            BARDZO chciałabym miec wpływ na polepszenie sytuacji Polek w ich własnym kraju,
            żeby nie były tu zaszczuwane, zmuszane do lawirowania i nie stawały się
            niewolnicami i ofiarami bezmózgich hien. Co robić?... Masz jakieś pomysły?
    • Gość: Matylda Re: Pytanie o normy prawne IP: 85.112.196.* 21.03.07, 17:43
      Ciekawe co by było gdyby powstała jakas fundacja zbierająca pieniądze na pomoc
      dla kobiet, którym odmówiono aborcji w Polsce? Czy byłoby to uznane jako
      podżeganie do przestępstwa? Fundacja mogłaby skarżyć Polskę do Trybunału
      Europejskiego za nie przestrzeganie prawa i żądać odszkodowań.
      • yesamin Re: Pytanie o normy prawne 21.03.07, 17:55
        Myślę, że coś takiego, jakiś ruch obrony naszych praw obywatelskich, jakiś akt
        sprzeciwu, powinien powstać.
        Przyznam Ci, że nigdy nie miałam aborcji, nie byłam też w ciąży, ale znam
        dziewczyny, które miały aborcje i poronienia - żadan z nich nie miała żadnych
        złych efektów poaborcyjnych czy poporonnych - po prostu kobietom od zawsze
        zdarzało się nie donaszać częsci ciąż i zawsze w większości przechodziły nad
        tym do porządku, zwłaszcza, jeśli w ogóle udawało im się urodzić dzieci z
        innych ciąż.
        Teraz robi się Polkom wodę z mózgu, wmawia jakies syndromy i sakralizuje płód,
        dla którego kobieta ma być przymusowym inkubatorem. Jak można dawać się tak
        upodlać??? My, Polki, powinnysmy się obudzic i zbuntować, wyczyniac jakies
        brewerie na całą Europę - niech nas jacyś obrońcy usłyszą, zobaczą i zrobią z
        tym porządek - jak ze sprawami Alicji Tysiąc!
        • Gość: Matylda Re: Pytanie o normy prawne IP: 85.112.196.* 21.03.07, 18:19
          Ja mam dwie córki. Aborcji nie mialam ale miałam jedno poronienie w szóstym
          tygodniu, na dodatek to była moja pierwsza ciąża. Przeżyłam to wtedy strasznie
          bo bardzo chcieliśmy mieć dziecko. Poza tym wmówiłam sobie, że skoro poroniłam
          to już nie będę mogła miec więcej dzieci. Potem jak urodziłam córki uspokoiłam
          się i tylko czasami zastanawiam się jakie by tamto dziecko mogło być gdyby się
          urodziło. Ale ja to dziecko CHCIAŁAM mieć. Mam koleżanki, które też poroniły i
          myślą podobnie. Mam też koleżanki i znajome, które usunęły ciążę. Na codzień
          nie rozmawia się o tych sprawach ale nigdy nie zauważyłam, żeby ulegały jakimś
          sensacyjnym przeżyciom. Te z którymi rozmawiałam nie żałują tej decyzji,
          zreszta patrząc na ich życie (warunki, sytuację rodzinną i materialną) ja też
          uważam, że decyzja, choć zawsze bolesna, jednak była słuszna. To daje do
          myślenia, że czym innym jest poronienie a czym innym aborcja. W pierwszym
          przypadku kocha się ten embrion od początku a w drugim traktuje się jak
          zagrożenie albo dla siebie albo dla dzieci ktore już są.
          Dziś też słyszałam w TV jak Giertych razem z jakąś "obrończynią" bredzili o
          syndromie poaborcyjnym. To wszystko nie trzymało się kupy. Gdyby powstała jakas
          organizacja broniąca kobiet to chętnie stałabym się członkinią. Jeśli nie dla
          mnie to dla przyszłości moich córek żeby nikt, nigdy nie robił z nich istot
          drugiego gatunku.
    • xtrin Re: Pytanie o normy prawne 21.03.07, 18:07
      Jako że już przypomniano sprawę nastolatki z Irlandii to ja przypomnę sprawę
      Langenort.
      Langenort to statek należący do holenderskiej organizacji Women on Waves. Jako
      że na wodach eksterytorialnych statek obowiązują prawa kraju rejestracji (w tym
      przypadku: Holandii) można w ten sposób ułatwiać kobietom aborcję - wystarczy
      się zaokrętować i odpłynąć nieco od brzegu i zabieg staje się legalny.
      Langenort był we Władysławowie w 2003 roku co wywołało ogromne protesty i falę
      kontrowersji.
    • Gość: Beata Re: Pytanie o normy prawne IP: *.chello.pl 21.03.07, 18:35
      Poddanie się zabiegowi aborcji za granicą nie wiąże sie z żadnymi
      konsekwencjami prawa polskiego. Chyba, że zmienią kodeks karny.

      A tak w ogóle to co się dzieje wokół aborcji to SKANDAL i uprzedmiotowienie
      matki, która nie zależnie od wszystkiego ma po prostu urodzić i koniec.
      Oślepnie ? No to co... Nieleczony nowotwór wywoła reemisję? Trudno się
      mówi...Gwałt ? A to pech....
      To po prostu OKROPNE, jak zaczyna się traktować NAS KOBIETY!!!
      ZROBMY COŚ, PROTESTUJMY !!!!!!
      Poza tym przestańcie się łudzić, że po zmianie konstytucji nadal będą dostępne
      badania prenatalne i in vitro....

      Mnie zadowala status quo, pod warunkiem, że prawo w zakresie obecnych wyjątków
      od zakazu aborcji będzie respektowane !! I że będąc w ciąży, będe mogla liczyć
      na ludzkie podejście podczas wizyt u lekarza i podczas porodu. Że w interesie
      państwa będzie ZDROWIE kobiety i urodzenie przez nią ZDROWEGO dziecka.
      • yesamin Re: Pytanie o normy prawne 23.03.07, 10:58
        Dziewczyny, wprawdzie, o ile się zorientowałam, my osobiście dałybyśmy sobie
        radę mimo opresyjnego polskiego prawa, to chyba wszystkie czujemy podobny
        dyskomfort, że, mimo tylu organizacji feministycznych w Polsce - w tak ważnych
        sprawach jak nasze prawa - panuje bezwład i właściwie milcząca zgoda..!
        Za co te wszystkie, liczne organizacje, biorą kasę w ramach dotacji
        zagranicznych na fundacje itd?.. Czemu są takie leniwe? Są tu przecież
        instytucje kobiece, które w ogóle nie działają! I w praktyce nie ma gdzie nawet
        iść aby złożyć ten swój podpis, nie ma punktu zaczepienia dla oczekiwań mnóstwa
        polskich kobiet.
        Powinno się chociażby opracować i upowszechniać coś, co roboczo nazwałabym
        Prokreacyjny Przewodnik Europejki.
        Byłaby to broszurka, która uświadamiałaby kobietom w Polsce, że, oprócz tego,
        że są poniżanymi przez prawo Polkami - są też bronionymi przez prawo unijne
        Europejkami. I mogą - niestety, z uwzględnieniem sporych wydatków - zgodnie z
        unijnym prawem uzyskać to wszystko, czego odmawia im Polska.
        I takie instrukcje przekazać:
        1. Jak zgodnie z prawem zakupić pigułki RU-cośtam
        2. Jak najtaniej i najszybciej wykonać darmowe badania prenatalne (które w
        Polsce niby są dla pewnych grup kobiet, ale w praktyce są odwlekane aż do
        czasu, gdy już nie mozna ew. wykonać aborcji). Wiem, że mozna załatwić jakąs
        kartę usług medycznych i nasz NFZ rozlicza się za nas z takimi Czechami czy
        Niemcami. Wtedy mozna by bez trudu zrobić badania za granicą - a nasi niech
        płacą!
        Podobnie warto byłoby wskazać, gdzie i za ile możemy zrobić takie badanie bez
        skierowania.
        Podobnie z aborcją. Jak najszybciej i najbezpieczniej wykonać zabieg za
        granicą - oraz z samym porodem (za który znowu nawet nie trzeba by było płacić,
        bo NFZ by się rozliczał!):
        Jak załatwić sobie poród i opiekę zdrowotną noworodkowi - na europejskim
        poziomie, w zagranicznym szpitalu.
        Myślę, że wiele Polek byłoby szczerze zainteresowanych takimi sprawami, a
        feministyczne organizacje z zagranicy wyasygnowałyby na to fundusze i wsparły
        nas. Jeśli uważacie, ze to dobra myśl, piszczie na priv.
        W tym pomyśle nie ma mowy o łamaniu polskiego prawa - jest za to instrukcja
        korzystania z prawa europejskiego.
        Ja już nie chcę czuć się Polką, bo to za bardzo boli - chcę się czuć Europejką,
        bo to daje nadzieję. Myślę, że wiele z nas czuje podobnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka