Dodaj do ulubionych

Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z naukami

02.05.07, 18:35
Jezusa Chrystusa ani Pismem Świętym. Święta księga chrześcijan wyraźnie mówi,
iż nie wolno dopisywać treści do jej nauczania. Czymże więc są kolejne
dogmaty
wiary ustalane na soborach oraz encykliki papieskie?
Czym jest nauka o czyścu, trójcy świętej, relikwiach, czczeniu obrazów i
wizerunków (m.in. Częstochowa, Fatima) itd itp. do treści nauk płynących z
Pisma Świętego?
Apokalipsa św.Jana 22-18 "Ja świadczę każdemu, kto słucha proroctwa tej
księgi:
jeśliby ktoś do nich ckokolwiek dołożył, Bóg dołoży plag zapisnych w tej
księdze. A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg
odejmnie
jego dział w drzewie życia....."
Ja uważam, że wszystkie cuda fatimskie, płaczące obrazy, figurki,
uzdrowienia,
objawienia, to nic inego jak działanie SZATANA, który w ten przemyślany
sposób
odciąga nieświadomych niczego ludzi od prawdziwego Boga, który wyraźnie w
swych
przykazaniach ZAKAZAŁ oddawania hołdu takim przedmiotom. Winę za ten stan
rzeczy ponosi kościół rzymskokatolicki.
Sam zamierzam dokonać aktu apostazji, jako sprzeciwu wobec prania mózgów i
wykorzystywania dla własnych materialnych celów niczego nieświadomych
większości ludzi.

Jedyne "logiczne" odpowiedzi na takie i inne zarzuty brzmią:
1. Co ci kościół winien, że go tak krytykujesz
2. To jest wielka tajemnica wiary, dla nas niepojęta
3. Nasz mózg jest za mały, żeby to zrozumieć
4. A chcesz, żeby w Polsce meczety były?

Z taką argumentacją nie sposób w żaden sposób dyskutować.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 02.05.07, 19:00
      "Sam zamierzam dokonać aktu apostazji, jako sprzeciwu wobec prania mózgów i
      wykorzystywania dla własnych materialnych celów niczego nieświadomych
      większości ludzi."- broni co ktoś tego? Jako oświecony, jaśniejący wiedzą i mądrością możesz to zrobić. Towja sprawa.Tylko nie podniecaj się tak antyreligijie, antykościelnie. Zrób, co chcesz, NIKT ci tego nie zabroni (a pewnie byś chciał, by móc ponarzekać na forum na prześladowania tak oświeconego młodzieńca).
      • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 02.05.07, 19:07
        Skoro kościół swą propagandę wtłacza za pomocą wszelkich dostępnych środków
        masowego rażenia + szkołę, to ja nie moge przy pomocy chociażby skromnego forum
        sobie porozmawiać?
        • marzeka1 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 02.05.07, 19:14
          Ale Ty nie rozmawiasz, Ty tonem nawróconego neofity objawiasz prawdę, jak ten szalony "ras coś tam" co jakiś czas....to subtelna różnica. prawda? Wiesz, wyrosłam z wierzenia, bo "mama i tata każą chodzić do kościoła", w pewnym wieku ta sprawa to WYBÓR, Ty wybrałeś inaczej, ja też, i jest to w porządku.
          • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 02.05.07, 19:22
            A kościół nie objawia prawdy?
    • nessie-jp Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 02.05.07, 19:18
      Oczywiście, że nie ma. Też żeś się zorientował... Gratuluję bystrości i
      spostrzegawczości. :) Biblia wyraźnie mówi, że nie ma pośredników między
      człowiekiem a Bogiem, więc wszelkie instytucje powołane jako 'pośredniczące' są
      niezgodne z nauczaniem tej księgi.

      Zresztą, co to jest Biblia? Każdy odłam chrześcijaństwa ma własną wersję,
      katolicyzm też...
    • Gość: osiba Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.chello.pl 02.05.07, 20:57
      Zgadzam się w 100% z tym co napisałeś.Każdy jeden kto czyta Pismo Św zauważa kolosalną różnicę
      między tym co jest napisane w Słowie,a praktykami KK.Nic więc dziwnego,że w księdze Objawienia Św
      Jana instytucja ta jest określona mianem antychrysta,co w tłumaczeniu znaczy -w miejsce Chrystusa,
      zamiast niego.Szatan zawsze chciał zająć miejsce Jezusa, zazdrościł mu Jego pozycji w niebie.Gdy w
      niebie mu się to nie udało,jak został strącony na ziemię ,stworzył system religijny w którym to on
      odbiera chwałę a nie Jezus.Poprzez stwarzanie różnych kultów , doktryn,obrzędów -uwaga jest
      odwracana od Boga i kierowana na te substytuty. Szatan wiedział co robi. Gdyby stanął w opozycji
      ludzie rozszyfrowaliby jego zamiary,a tak podzywając się zwodzi wielu nieświadomych ludzi.I on
      odbiera z tego chwałę. Nic więc dziwnego ,że Pismo mówi o zwodniczej religii "wyszli spośród nas,lecz
      nie są z nas.....
      • Gość: Ja57 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 21:03
        aleś się zagalopował:)
        Człowiek powinien być przede wszystkim dobrym. Na swojej dobroci powinien
        budować swoją wiarę.
        Człowiek, który chodzi do kościoła, ale jest złym człowiekiem, to karykatura
        katolika.
        Tak niedawno mówił ksiądz na kazaniu w mojej parafii.
        • Gość: osiba Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.chello.pl 02.05.07, 21:20
          dobry jak chleb chyba, bo nic logicznego w tym nie ma. A wiarę trzeba budować na solidnym
          fundamencie (którym jest Jezus) ,a nie na jakimś chlebie....
          • Gość: Ja57 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 21:33
            a skąd Ci sie wziął ten chleb? O niczym takim nie pisałam:)

    • Gość: * Gdyby cokolwiek miał wspólnego z nauką... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 20:59
    • Gość: * Gdyby cokolwiek miał wspólnego z nauką... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 21:02
      juz dawno przetał by być domeną natchnionych :))
      Interes tkwi jednak właśnie w tej fatasmogerii!!!
      Faktycznym Bogiem tej opcji jest mamona i zniewolenie wiernych dla własnych
      interesów.
    • 3mama3 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 02.05.07, 21:37
      smalltownboy napisał:

      > Sam zamierzam dokonać aktu apostazji, jako sprzeciwu wobec prania mózgów i
      > wykorzystywania dla własnych materialnych celów niczego nieświadomych
      > większości ludzi.

      Mam nadzieję, że poprzestaniesz na apostazji i nie odrzucisz samego Boga, bo jak
      sądzę, odnalazłeś jakąś cząstkę prawdy. Chrześcijaństwo obejmuje trochę więcej
      niż KK i warto poszukać dobrego miejsca dla siebie, skoro odchodzisz od KK. A
      może już znalazłeś?
      • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 02.05.07, 21:43
        Apostazja od kościoła katolickiego, a nie Boga.
        • 3mama3 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 02.05.07, 22:02
          A czy mogę zapytać, jaką drogę wybrałeś?
          • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 02.05.07, 22:03
            Postępować zgodnie z naukami Jezusa Chrystusa, czyli miłować i pomagać (w miarę
            możliwości oczywiście), nie przynależąc do żadnej ziemskiej religii.
            • 3mama3 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 02.05.07, 22:05
              Myślisz, że dasz radę bez grupy wsparcia, bez ludzi bliskich, myślących tak jak Ty?
              • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 03.05.07, 00:18
                Raczej dam, mam bardzo silną osobowość, przez co już od dawna mam wielu wrogów,
                gdyż ludzie nie lubią słuchać prawdy. Nie ulegam modom, raczej twardo stąpam po
                ziemi.
                • 3mama3 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 03.05.07, 13:14
                  A gdybyś potrzebował modlitwy, nałożenia rąk od wierzącego tak jak Ty?
                  "Wyznawajcie sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, abyście
                  odzyskali zdrowie" Jk.5,16

                  Albo modląc się o coś? "Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to
                  wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie dwaj są albo
                  trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich" Mt.18,19-20

                  Może jednak warto znaleźć sobie miejsce. Ja znalazłam po odejściu od KK. Też
                  jakiś czas byłam sama, ale przyszło pragnienie wspólnoty.
                  • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 03.05.07, 13:51
                    Pożyjemy- zobaczymy. Na razie cieszę się coraz bardziej, że demaskuję obłudę
                    kościoła katolickiego; wcześniej jakoś nie zwracałem na to uwagi.
                    • Gość: Ja57 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 14:00
                      Znalazłeś sobie źródło radości: "cieszę się coraz bardziej, że demaskuję obłudę
                      kościoła katolickiego". Ciekawe na jak długo wystarczy Ci tej "radości".
                      Ja raczej skupiam się na tym, bym ja nie była obłudna i bym była coraz lepsza.
                      Po co mi takie szukanie dziury w całym? Wydaje mi sie, ze nic dobrego z
                      takiego "cieszę się" nie może wyniknąć.
                      • piwi77 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 03.05.07, 14:12
                        Chodzi o to, że to duża radość, gdy człowiek zdobędzie sie na samodzielność w
                        pojmowaniu rzeczywistości i wykona spory trud, odrzucenia doktryny kościelnej.
                        Ma sie poczucie nowego otwarcia na świat, wolności w używaniu własnego rozumu,
                        bez żadnych niezrozumiałych ograniczeń, wynikających jedynie z koscielnej
                        tresury. To tak jakby się z bezwietrznej zatoki wypłynęło na pełną wodę. Wie to
                        każdy, kto tego doświadczył. Oczywiście zostaje coś takiego jak złość na
                        Kościół, że niecnymi metodami oszukiwał tak długo.
                        • Gość: Ja57 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 14:14
                          A jaka jest "doktryna kościelna", której to odrzucenie może sprawić dużą radość?
                          • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 03.05.07, 14:19
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=61718684&a=61718684
                          • piwi77 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 03.05.07, 14:22
                            Starałem się Ci nakreślić skąd się bierze uczucie radości, gdy swiadomie
                            odrzuca się Kościół i przechodzi do obozu niezrzeszonych religijnie. Nie
                            doświadczyłeś tego, więc nie możesz tego zrozumieć (i nie mam Ci tego za złe),
                            ale też nie da się tego wyjaśnić przez szczegółową analizę przecinków w
                            kościelnych doktrynach.
                            • Gość: Ja57 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 14:29
                              No rzeczywiście, nigdy nie zrozumiem skąd sie bierze uczucie radości z takiego
                              powodu.
                              O przecinkach Ty wspomniałeś, nie ja.
                              • piwi77 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 03.05.07, 14:38
                                Zrozumiesz, jak zdobędziesz się na wysiłek poddania w wątpliwość wszystkiego,
                                co dotąd w kościele słyszałeś i spróbujesz pojmować świat po swojemu.
                                Przekonasz się ile jest fałszu w kościelnym nauczaniu. Ale nie licz, że jest to
                                proces łatwy i uczciwie uprzedzam, że przybedzie Ci pytań, a ubędzie (łatwych)
                                odpowiedzi. Wg mnie mimo wszystko warto.
                                • Gość: Ja57 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 14:43
                                  Ależ ja pojmuję świat po swojemu i kościół mi w tym absolutnie nie przeszkadza.
                                  Wręcz pomaga. Na jakiś czas odsunęłam się od kościoła, teraz wróciłam i bardzo
                                  mi z tym dobrze.
                                  • piwi77 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 03.05.07, 14:48
                                    Absolutnie nie chciałbym Cię oceniać, ale mogę przpuszczać, że Twoje odejście
                                    nie było odrzuceniem koscielnej nauki, a jedynie okresem lodowym w
                                    praktykowaniu. Po tym często przychodzi ocieplenie i nie o takim odejściu
                                    myślałem.
                    • 3mama3 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 03.05.07, 21:17
                      smalltownboy napisał:

                      Na razie cieszę się coraz bardziej, że demaskuję obłudę
                      > kościoła katolickiego.

                      Oby to nie stało się Twoją dewizą. Trzymaj się Pana.

                      Jest taka przypowieść o chwaście. Gdy na polu wyrosła pszenica razem z chwastem,
                      słudzy chcieli powyrywać chwasty, ale pan im zabronił, aby przypadkiem i
                      pszenicy nie powyrywali razem z chwastem. Ma tak zostać aż do żniwa.
                      Koniec świata jest czasem oczyszczenia dla kościoła i nie my to mamy czynić, ale
                      Ten który powróci w chwale z aniołami.
                      • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 04.05.07, 20:16
                        Moim credo jest nauka Chrystusa i to mi wystarczy, bez otoczek i upiększeń.
                        • 3mama3 Zosia-samosia 04.05.07, 21:12
                          Acha, taka Zosia-samosia.

                          Co Ty zrobisz w niebie, jak tam na pewno nic w pojedynkę nie będzie? Wspólna
                          uczta jakaś, gody Baranka.

                          Chcesz robić to, co nakazuje Jezus. Będziesz zapewne głosił ewangelię. Po jakimś
                          czasie i grupka się Was pewno zbierze. I co, każdemu będziesz kazał chodzić w
                          pojedynkę, czy może jakieś wspólne spotkania ustalicie? Nawet Jezus sam nie był.
                          Wybrał sobie nastu chłopaków.

                          Bądź co bądź, trzymaj się Pana.
                          Pozdrawiam
                          K.
                      • edico Kościół katolicki i jego nauki mają się dobrze :)) 06.05.07, 15:26
                        3mama3 napisała:

                        > Oby to nie stało się Twoją dewizą. Trzymaj się Pana.
                        >
                        > Jest taka przypowieść o chwaście. Gdy na polu wyrosła pszenica razem z
                        > chwastem, słudzy chcieli powyrywać chwasty, ale pan im zabronił, aby
                        > przypadkiem i pszenicy nie powyrywali razem z chwastem. Ma tak zostać aż do
                        > żniwa.
                        > Koniec świata jest czasem oczyszczenia dla kościoła i nie my to mamy czynić,
                        > ale Ten który powróci w chwale z aniołami.

                        Na terenie klasztoru sióstr betanek w Kazimierzu Dolnym - jak pisze "Wprost" -
                        dochodziło do molestowania seksualnego zakonnic i dziewcząt związanych z
                        zakonem. Jak twierdzi tygodnik, sprawcą był 42-letni franciszkanin o. Roman
                        Komaryczko. Ksiądz obecnie wciąż przebywa na terenie klasztoru wraz z
                        kilkudziesięcioma zbuntowanymi siostrami wykluczonymi przed miesiącem z zakonu i
                        nikt nie ma z nim kontaktu. Mimo starań władz zakonnych, zbuntowany kapłan nie
                        chce powrócić do swego klasztoru.
                        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3963488.html


                        Włoski dziennik La Republica przedrukował raport amerykańskiego National
                        Catholic Reporter o wykorzystywaniu seksualnym zakonnic przez księży. Zakonnice
                        są gwałcone, zachęcane do zażywania pigułek antykoncepcyjnych i do usuwania
                        ciąży. Najpoważniejsze są problemy w Afryce, gdzie zakonnice są bardziej
                        cenione niż prostytutki z uwagi na lęk przed AIDS. Informacje zawarte w
                        raporcie potwierdził rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls, dodając, że
                        pojedyncze przypadki nie mogą przekreślać heroicznej postawie większości kleru.
                        [MR]
                        Rzeczpospolita

                        Rzecznik Joaquin Navarro Valls potwierdził, że Watykan wie o problemie
                        seksualnego wykorzystywania sióstr zakonnych przez niektórych księży i mijsonarzy.
                        Oświadczenie rzecznika mówi, że Stolica Apostolska "bada problem" w porozumieniu
                        z biskupami oraz przełożonymi męskich i żeńskich zakonów oraz że "jest on
                        ograniczony do jednej strefy geograficznej". Choć tego nie sprecyzowano wiadomo,
                        że rzecz dotyczy zwłaszcza misji w Afryce.
                        Słowa Navarro Vallsa to odpowiedź Watykanu na raport dokumentujący setki gwałtów
                        i przemoc seksualną przełożonych duchownych wobec sióstr zakonnych. Obszernie
                        opisał go teraz włoski dziennik "La Repubblica", a wcześniej amerykański
                        tygodnik "National Catholic Reporter". Raport w styczniu 1995 r. trafił do
                        watykańskiej Kongregacji Życia Konsekrowanego. Znalazły się w nim - podpisane
                        imieniem i nazwiskiem - doniesienia o nadużyciach seksualnych wobec sióstr
                        zakonnych; najwięcej dotyczy misji. Relacje zebrała siostra Maria O'Donohue,
                        koordynująca programy walki z AIDS z ramienia Caritasu i agencji Cafod
                        (Katolicki Fundusz Rozwoju Zamorskiego). Wśród nich znalazła się np. opowieść o
                        siostrze, którą ksiądz - ojciec dziecka - zmusił do aborcji, zmarła w trakcie
                        zabiegu, a ów ksiądz celebrował mszę żałobną. W pewnej diecezji 29 sióstr niemal
                        równocześnie zaszło w ciążę, a gdy przełożona zwróciła się o interwencję do
                        miejscowego biskupa, została zwolniona. Inną przełożoną księża poprosili wprost
                        o "użyczenie" mniszek. Siostry są postrzegane jako "bezpieczne seksualne
                        partnerki" z uwagi na rosnące niebezpieczeństwo zarażenia się AIDS od
                        prostytutek. Doniesienia w tych sprawach są często ignorowane przez lokalną
                        hierarchię kościelną. Raport, który wymienia 23 kraje (m.in.: Brazylię, Burundi,
                        Kolumbię, Indie, Filipiny, Nową Gwineę, ale także Irlandię, Włochy i USA), mówi
                        o dostojnikach kościelnych, spowiednikach, przełożonych zakonnych, którzy
                        wykorzystują swoją pozycję, by zmuszać zakonnice do świadczenia usług
                        seksualnych. Z księżmi współpracują lekarze ze szpitali, do których zawożą oni
                        ciężarne zakonnice czy przyjaciółki w celu dokonania aborcji (namawiają je
                        również do brania pigułek antykoncepcyjnych).
                        W 1998 r. podobny raport przedstawiła Marie McDonald, przełożona Sióstr
                        Misjonarek Naszej Pani z Afryki. Jej zdaniem z biegiem lat sytuacja tylko się
                        pogarsza, również za sprawą milczenia samego Kościoła.
                        Na razie nie ma mowy o tym, jakie kroki może podjąć Kościół, by przeciwdziałać
                        zjawisku. Rzecznik Navarro Valls podkreśla, że "poszczególne negatywne przypadki
                        nie mogą przesłonić heroicznej wierności Kościołowi ze strony większości księży
                        i zakonnic". [ALA]
                        Gazeta Wyborcza, 22 marca 2001, s.11
                        • 3mama3 Re: Kościół katolicki i jego nauki mają się dobrz 07.05.07, 08:47
                          edico
                          Przypowieść o chwaście dotyczy czystości nauk, jej zgodności ze Słowem Bożym. I
                          w tym kontekście pisałam do smalltownboy'a.
                          To, co cytujesz, jest okropne. Jest grzechem. Nie ma nic wspólnego z życiem
                          chrześcijanina. Nauki KRK również to traktują jako grzech. Ale to już co innego,
                          czy ktoś się tych nauk trzyma, czy nie.
                          • Gość: * Re: Kościół katolicki i jego nauki mają się dobrz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.07, 08:56
                            Jeżeli szerzący tę prawdę i niejednokrotnie wyświęcani czy wznoszeni na ołtarze
                            funkcjonariusze Pana Boga postępują w ten sposób, to co warta jest ta cała
                            doktryna przeznaczona głównie dla parafian?

                            I nie tłumacz czasem, że nie wiedzą co czynią, ponieważ świadomość w tym
                            zakresie mają na znacznie wyższym poziomie, niż strzyzone owieczki.
                            • 3mama3 Re: Kościół katolicki i jego nauki mają się dobrz 07.05.07, 12:29
                              Gość portalu: * napisał(a):

                              > Jeżeli szerzący tę prawdę i niejednokrotnie wyświęcani czy wznoszeni na ołtarze
                              > funkcjonariusze Pana Boga postępują w ten sposób, to co warta jest ta cała
                              > doktryna przeznaczona głównie dla parafian?

                              Nie opieram swojej wiary na doktrynach ludzi, którzy jej zaprzeczają. Już jakiś
                              czas temu odeszłam od KRK i znalazłam inną społeczność. Niemniej jednak nie
                              uważam za dobre krytykowanie instytucji KRK. Na pewno są tam ludzie żyjący
                              zgodnie z prawdą ewangelii. I tak jak wszędzie są też ludzie, którzy odstąpili
                              od drogi prawdy, choć dalej uważają się za wierzących.

                              > I nie tłumacz czasem, że nie wiedzą co czynią, ponieważ świadomość w tym
                              > zakresie mają na znacznie wyższym poziomie, niż strzyzone owieczki.

                              Nie będę nikogo tłumaczyć.

                          • edico Re: Kościół katolicki i jego nauki mają się dobrz 07.05.07, 16:23
                            Właśnie to chciałem podkreślić, że dysonans między naukami Kościoła a ich
                            praktyczną realizacją, to są dwa odmienne światy i chyba obydwa "nie z tej
                            ziemi" :))

                            Tym bardziej, że stolica apostolska wyraźnie sprzyja takim dualistycznym
                            postawom w szeregach tej instytucji.
    • mala.mi74 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 04.05.07, 10:07
      Jezusa Chrystusa ani Pismem Świętym. Święta księga chrześcijan wyraźnie mówi,
      iż nie wolno dopisywać treści do jej nauczania. Czymże więc są kolejne
      dogmaty
      wiary ustalane na soborach oraz encykliki papieskie?
      Czym jest nauka o czyścu, trójcy świętej, relikwiach, czczeniu obrazów i
      wizerunków (m.in. Częstochowa, Fatima) itd itp. do treści nauk płynących z
      Pisma Świętego?

      Spytam od razu: znasz dobrze Pismo św? Bo co najmniej 3 z tych rzeczy powyzej
      sa wprost w Pismie sw., o innych mozna wywnioskowac.
      Moze od razu przyznaj się ,ze nie dajesz rady albo nie rozumiesz zasad
      moralnych ,ktore głosi Kosciół,ze sa Ci one niewygodne? Bo szastajac Pismem sw,
      ktorego nie znasz...no własnie wychodzisz na obludnika ku zadowoleniu
      tez "niekumatej" w tych tematach(sorry) gawiedzi.
      • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 04.05.07, 15:46
        Nie ma tych rzeczy w piśmie świętym jako pozytywne, są jako potępiane, więc o
        co chodzi?
        Kościół powymyślał odpusty, którymi handlował w średniowieczu, handlował i
        handluje dewocjonaliami, więc co jest nie tak? Pismo Święte zabrania czczenia
        obrazów, cielców, posągów itd i kropka. Nie ma miejsca na wyjaśnienia, jak
        czynią to kościelni, że to tylko wizerunek Boga tak jak wizerunkiem matki jest
        jej zdjęcie, ale matką nie jest. Takie pokrętne tłumaczenie nic nie daje, po
        prosu kościoł popiera bałwochwalstwo. I kropka.
        • Gość: Echo Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z naukami IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.05.07, 16:17
          Lutra, Calvina, Marksa, Engelsa, Stalina etc.

          Czytalam tez ze nauki sw. Pawla nie maja nic wspolnego z naukami Chrystusa etc.

          Odpusty wiaza sie z ksiegami Starego Testamentu a nie z naukami Chrystusa. Tyle
          ze Chrystus nie przyszedl "odrzucic Prawo, ale je wypelnic."

          Ogolnie, pachniesz seksciarstwem na odleglosc.
          • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 04.05.07, 16:19
            Sektą to jest kościoł. Największą zresztą. Bóg nie potrzebuje pośredników.
            Kropka.
      • edico Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 06.05.07, 15:43
        Pozostawmy już te wszelkie wywnioskowywane, bo jedni wnioskują z fusów a inni z
        dypu po papierosach.

        Wskaż natomiast, z których to zapisów wynika wprost ta nauka o trójcy świętej?
        I jeżeli tak to jest, to dla czego dopiero ten dogmat został tak późno
        wprowadzony do kościoła i to po wielkiej burzy umysłów teologicznych? :))
        • Gość: Echo Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.05.07, 19:24
          > Wskaż natomiast, z których to zapisów wynika wprost ta nauka o trójcy świętej?
          > I jeżeli tak to jest, to dla czego dopiero ten dogmat został tak późno
          > wprowadzony do kościoła i to po wielkiej burzy umysłów teologicznych? :))

          Jesli sie czepiacie dogmatu Trojcy sw. to zmiencie tytul, bo wiekszosc
          chrzescijantwa uznaje ten dogmat (chyba tylko jehowici go jednoznacznie odrzucaja).

          Po drugie, istnieje tzw. dedukcja w nauce, gdzie na podstawie pozornie
          oderwanych faktow i logiki buduje sie teorie. Tak powstal dogmat Trojcy Sw.
          Oczywiscie proste umysly nie wierza w myslenie i dlatego jehowityzm jest dla
          nich odpowiednim rozwiazaniem.



          • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 06.05.07, 19:50
            Wiesz co, skoro tak, to ja twierdzę, iż Jezus Chrystus w Mateuszu 19-11 o
            dobrowolnej bezżenności mówił o gejach. I też wnioskuję na podstawie logiki.
            Więc, czy tylko kościół i jego uczeni maja monopol na logike i interpretację
            faktów Pismą Świętego?
            • Gość: Echo Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.05.07, 20:36
              > Więc, czy tylko kościół i jego uczeni maja monopol na logike i interpretację
              > faktów Pismą Świętego?

              Pismo nie jest do indywidualnej interpretacji. Czy znasz ten cytat?
              • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 06.05.07, 20:43
                Aha, czyli jedni wybrani uzurpatorzy do nauczania i prawienia morałów mogą je
                sobie interpretować, a reszta maluczkich ma słuchać?
                Niech słuchają, ale beze mnie.
                • Gość: Echo Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.05.07, 06:33

                  > Aha, czyli jedni wybrani uzurpatorzy do nauczania i prawienia morałów mogą je
                  > sobie interpretować, a reszta maluczkich ma słuchać?
                  > Niech słuchają, ale beze mnie.

                  Masz prawo nie miec nic wspolnego z naukami Chrystusa.
                  • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 15:13
                    Droga Echo, czyli wg Ciebie nauki Chrystusa = nauki kościoła katolickiego?
                    • Gość: Echo Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.05.07, 16:19
                      > Droga Echo, czyli wg Ciebie nauki Chrystusa = nauki kościoła katolickiego?


                      Napisalam ze pismo nie jest do indywidualnej interpretacji. A co do
                      interpretacji, to najwieksze zaufanie mam do kosciolow ortodoksyjnych, w tym do
                      katolickiego, a takze do Ojcow Kosciola z pierwszych wiekow. Najmniejsze
                      zaufanie mam do indywidualnych badaczy Pisma Sw.
                • Gość: * Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.07, 08:09
                  Tak Echo zaindoktrynowano
            • supaari Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 16:33
              smalltownboy napisał:

              > Wiesz co, skoro tak, to ja twierdzę, iż Jezus Chrystus w Mateuszu 19-11 o
              > dobrowolnej bezżenności mówił o gejach. I też wnioskuję na podstawie logiki.
              > Więc, czy tylko kościół i jego uczeni maja monopol na logike i interpretację
              > faktów Pismą Świętego?

              1. W podanym wersecie nic nie ma o bezżenności - tak dobrowolnej, jak i
              wymuszonej. Jest za to mowa o tym, że "nie wszyscy pojmują, lecz tylko ci,
              którym jest to dane". To by zatem sugerowało, że wg Twej nauki geje mają jakieś
              nadprzyrodzone (bo "dano") zdolności intelektualne (bo "rozumieją").
              2. Być może jednak miałeś na myśli nie Mt. 19, 11, ale werset następny. Ale
              wówczas zdajesz się sądzić, że "gejostwo" jest świadomym wyborem, gdyż "są i
              tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni". Tu mi
              jeszcze przyszło do głowy, że może za "królestwo niebieskie" masz jakieś
              nieznane mi doznaia, które wiążą się jakąś specyficzną działalnością gejów...
              Chyba jednak wolę wykładnię Pawła.
              • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 16:37
                Którzy z łona matki się takimi urodzili- o to mi chodzi.
                • supaari Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 16:44
                  smalltownboy napisał:

                  > Którzy z łona matki się takimi urodzili- o to mi chodzi.

                  Pisałeś o dobrowolnej bezżenności, więc o całkiem innym przypadku. Ale teraz to
                  się nawet zgadza, pod warunkiem, że do gejów dodasz pare innych kategorii...
                  • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 16:50
                    Bo cały fragment w moim pismie ma taki tytuł- o dobrowolnej bezzennosci :)
                    • supaari Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 17:03
                      smalltownboy napisał:

                      > Bo cały fragment w moim pismie ma taki tytuł- o dobrowolnej bezzennosci :)

                      W moim też, ale cech wrodzonych nie uznaję za dobrowolne.
          • edico Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 16:26
            Gość portalu: Echo napisał(a):

            > Jesli sie czepiacie dogmatu Trojcy sw. to zmiencie tytul, bo wiekszosc
            > chrzescijantwa uznaje ten dogmat (chyba tylko jehowici go jednoznacznie
            > odrzucaja).
            Większość chrześcijaństwa uznaje też diabła i co z tego ma wynikać?
            >
            > Po drugie, istnieje tzw. dedukcja w nauce, gdzie na podstawie pozornie
            > oderwanych faktow i logiki buduje sie teorie. Tak powstal dogmat Trojcy Sw.
            > Oczywiscie proste umysly nie wierza w myslenie i dlatego jehowityzm jest dla
            > nich odpowiednim rozwiazaniem.
            Dedukcja na zasadzie apokalipsy? :o))
    • lolek94 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 09:47
      Smalltownboy masz do wyboru zmien kosciol bo jak wiesz KRK nie ma wylacznosci w
      naszym kraju, chociaz dziala podobnie jak TPSA :P Ale sa takie jak Netia
      koscioly, warto zajzec :)
      Lub wypisz sie z KRK ale nie wypisuj sie od Boga, bo on tych dogmatow o ktorych
      mowisz nie ustalil. Biblia jest w 100% jedynym zrodlem wiary naszej, nic
      wiecej :)
      Pozdrowki :)
      • piwi77 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 10:56
        lolek94 napisał:

        > Biblia jest w 100% jedynym zrodlem wiary naszej, nic
        > wiecej :)

        A nie łaska boża? Trzeba czytać biblię, żeby mieć wiarę? Każdy gada co innego.
        • Gość: Tomek Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.07, 11:03
          Nie kazdy gada inaczej :P

          Skad masz poznac łaske Bożą? Skad masz poznac zywego Boga, doswiadczac go:)

          Trzeba wiedziec w jaki sposob miec wiare, bo jesli ktos Ci powie ze tak masz
          sie modlic na kolanach, to skad masz wiedziec ze tak wlasnie chce Bog? Ano
          wlasnie :D Biblia :)
          • piwi77 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 15:30
            A skąd pewność, że biblia jest od Boga? Czy też trzeba uwierzyć, że tak jest i
            czytając ją jeszcze bardziej uwierzyć (tak do kwadratu)?
        • Gość: Echo Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.05.07, 16:23
          > > Biblia jest w 100% jedynym zrodlem wiary naszej, nic
          > > wiecej :)

          A Biblie zredagowal Kosciol Katolicki


          • piwi77 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 17:46
            Gość portalu: Echo napisał(a):

            >
            > A Biblie zredagowal Kosciol Katolicki
            >

            A to całkiem co innego! Bo przecież,jak wiemy, KK stoi ponad Bogiem i to on
            decyduje kogo Bozia wpusci do nieba. W takim razie biblia zasługuje
            niewątpliwie na szacunek.
            • edico Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 07.05.07, 23:44
              Tylko co tu u licha robił Konstantyn Wielki zmuszając ówczesnych biskupów do
              jakiegoś uporządkowania tych historyjek?

              Czy to nie on jest czasem tym właściwym ojcem Biblii???
              Wątpię bowiem, czy biskupi z własnej woli zaprzestali by walki między sobą o tę
              ich jedynie słuszną rację prowadząc w tych sprawach nawet wojny między
              biskupstwami :))
              • supaari Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 08.05.07, 07:43
                edico napisał:

                > Tylko co tu u licha robił Konstantyn Wielki zmuszając ówczesnych biskupów do
                > jakiegoś uporządkowania tych historyjek?

                Kiepski był to "zmuszacz", skoro olbrzymia większość biskupów z Zachodu do
                Nicei w ogóle nie przybyła.

                > Czy to nie on jest czasem tym właściwym ojcem Biblii???

                Sobór nicejski nie zajmował się kanonem Biblii...

                > Wątpię bowiem, czy biskupi z własnej woli zaprzestali by walki między sobą o

                > ich jedynie słuszną rację prowadząc w tych sprawach nawet wojny między
                > biskupstwami :))

                Opowiedz coś o "wojnach między biskupstwami" przed IV wiekiem. Dalej - liczę na
                sensacje jak Twoja wiekopomna opowieść o płynącej na galerach krzyżowców
                Bazylice św. Marka.
                • Gość: * Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.07, 10:25
                  I ta 17% mniejszość opłacana przez Konstantyna rozpoczęła katolicką schizmę w
                  chrześcijaństwie. Oczywiście całkowicie bezinteresownie i w imię tego
                  jedynego :))
                  • supaari Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 08.05.07, 13:46
                    Gość portalu: * napisał(a):

                    > I ta 17% mniejszość opłacana przez Konstantyna rozpoczęła katolicką schizmę w
                    > chrześcijaństwie. Oczywiście całkowicie bezinteresownie i w imię tego
                    > jedynego :))

                    Zaraz, zaraz... "17% mniejszość"? To biskupów miałoby wówczas być 1176? 1870?
                    Podaj konkret, bo już się gubię. Konstantyn opłacił również tych uczestników
                    soboru, których prześladował Dioklecjan? Nie dali się torturom, a dali się
                    złotu?

                    Przy okazji - wciąż czekam na podanie przykładów tych wojen między biskupstwami
                    przed IV w., które to wojny Konstantyn chciał ukrócić... I na podanie skąd
                    pomysł, że Sobór Nicejski zajmował się kanonem Biblii. Może coś na
                    racjoinaliście znajdziesz, Edziu?
                • edico Kościół zna tylko jedno wielkie niebiezpieczeństwo 09.05.07, 17:46
                  ... naukę i wiedzę — jako jedyne zdrowe pojęcie przyczyny i skutku zagrożenia
                  dla religii, czego starasz się na każdym kroku dowodzić :))

                  supaari napisał:

                  > edico napisał:
                  >
                  > > Tylko co tu u licha robił Konstantyn Wielki zmuszając ówczesnych biskupów
                  > > do jakiegoś uporządkowania tych historyjek?
                  >
                  > Kiepski był to "zmuszacz", skoro olbrzymia większość biskupów z Zachodu do
                  > Nicei w ogóle nie przybyła.

                  Zaledwie 318 na 1800 było pod "urokiem" wpływu jego panowania i w celu uczczenia
                  jego 20 rocznicy panowania zgodziło się utworzyć pierwszą schizmę chrześcijańską
                  w zamian za dobra materialne i mamonę.
                  >
                  > > Czy to nie on jest czasem tym właściwym ojcem Biblii???
                  >
                  > Sobór nicejski nie zajmował się kanonem Biblii...
                  Chyba nikt nie ma wątpliwości, że główenym celem soboru nicejskiego było
                  zdobycie dominacji nad pozostałymi biskupami i religiami, co wkrótce przy pomocy
                  Konstantyna udało im się zrealizować fundując im "Piekło" Dantego. Wręcz
                  doskonale to współgra właśnie z Bogiem Biblii, który "jest miłością" (1 Jana 4:8).
                  >
                  > > Wątpię bowiem, czy biskupi z własnej woli zaprzestali by walki między
                  > > sobą o tę ich jedynie słuszną rację prowadząc w tych sprawach nawet wojny
                  > > między biskupstwami :))
                  >
                  > Opowiedz coś o "wojnach między biskupstwami" przed IV wiekiem. Dalej - liczę
                  > na sensacje jak Twoja wiekopomna opowieść o płynącej na galerach krzyżowców
                  > Bazylice św. Marka.
                  Gdzie jest władza, tam jest walka o nią, biskupi więc walczyli wszędzie między
                  sobą o wysokie stanowiska i właśnie w toku tych nieustannych tarć wyłaniało się
                  papiestwo jako prymat jednego z biskupów nad pozostałymi, co też wcale nie
                  cieszyło się powszechną aprobatą innych. Stąd też masz taką a nie inną sytuację
                  na soborze nicejskim. Zresztą i sam Konstantyn miał dosyć rozstrzygania ambicji
                  i sporów między bisupami.

                  W połowie drugiego wieku biskupi już nakazywali nazywać się panami (a nie jak
                  dawniej braćmi). W listach do biskupów, każdy z nich otrzymuje nawet tytuł
                  "świętego ojca" :o))

                  W III w. biskupi stali się już jedynymi dysponentami skarbu gminy
                  podporządkowując sobie tzw. prezbitrów i diakonów.

                  15 czerwca 313 roku wydany został w Mediolanie edykt wprowadzający w Cesarstwie
                  Rzymskim wolność religijną. Podpisali go rządzący jego częścią zachodnią
                  Konstantyn i panujący na wschodzie Licyniusz. Każdy mieszkaniec imperium mógł
                  odtąd wierzyć w takiego Boga, jakiego sobie wybrał.

                  Wkrótce po ogłoszeniu edyktu mediolańskiego musiał rozstrzygnąć spór między
                  dwoma pretendentami do stanowiska biskupa Kartaginy - Cecylianem i Donatem.
                  Wybór Cecyliana zakwestionowano, ponieważ jeden z biskupów wkładających na niego
                  ręce załamał się podczas prześladowań. Jego konkurent Donat twierdził, że tacy
                  duchowni jako zdrajcy utracili prawo do sprawowania swych funkcji. Zyskał wielu
                  zwolenników zwłaszcza w afrykańskich prowincjach cesarstwa. Sprawa ta podzieliła
                  cały Kościół. Gdy cesarz rozstrzygnął spór na korzyść Cecyliana, donatyści,
                  głosząc hasło "Co ma cesarz do Kościoła", zwrócili się przeciwko sojuszowi
                  chrześcijaństwa z władzą rzymską.

                  Gdyby tego było mało, to Ariusz doszedł do wniosku, że Jezus został stworzony z
                  nicości i był czas, kiedy nie istniał. Upadek duchowy ówczesnego chrześcijaństwa
                  na rzecz materializmu był już tak głęboki, że nauka Ariusza zyskała wielu
                  zwolenników i to także wśród biskupów. On sam wprawdzie został ekskomunikowany,
                  ale spory wywołane jego nauką wciąż narastały. Groził tym samym podział większy
                  od wywołanego poprzednio przez donatystów i cesarz znów musiał wziąć sprawę w
                  swoje ręce.

                  Po upadku cesarstwa rzymskiego notuje się wzrost rangi biskupa Rzymu. Termin
                  papież w odniesieniu do biskupa rzymskiego pojawia się po raz pierwszy w IV w.
                  Od tego momentu stało się już zupełnie nie istotne dla tak ugruntowanej schizmy,
                  że pewien rabbi powiedział kiedyś - "jeden jest wasz Ojciec i ten jest w niebie" :))

                  A co do walki między biskupami i biskupstawami , to co powiesz o śmierci biskupa
                  Antiochi Erazma w roku 303???
                  Co się stało z biskupem Antiochii Eustachym tak broniącym wiary w czasie
                  prześladowań Dioklecjana i przed arianami?

                  28 lutego 380 r., ukazuje się w Rzymie dziwny edykt cesarza Teodozjusza, który
                  nakazuje:
                  "Wszystkie nasze narody są zobowiązane do podporządkowania się wierze
                  przekazanej Rzymianom przez apostoła Piotra, tej wierze, którą wyznaje papież
                  Damazy i biskup Piotr z Aleksandrii, to znaczy do uznania Najświętszej Trójcy –
                  Ojca, Syna i Ducha Świętego."

                  Natomiast tym, którzy się nie poddadzą temu nakazowi, grozi:
                  "Bóg zemści się na nich i my także".

                  Kwadryga z czwórką koni, wykonana z pozłacanego brązu najprawdopodobniej w II
                  wieku p.n.e. znajdująca się nad poziomą galerią w "Loggia dei Cavalli" nie
                  przywieziona została czasem w 1204 r. z konstantynopolskiego hipodromu???

                  Pierwsza plakietka ołtarza została Złotego Ołtarza (tzw. Pala d'Oro) wykonana w
                  Konstantynopolu w 976 r., to skąd tam się znalazła?

                  6 kolejnych plakietek górnej części w 1209 r. to same przywędrowały w 1209 roku
                  z kościoła Hagia Sofia z Konstantynopola?

                  Piszę to nie dla tego, by udzielać Ci jakiejś odpowiedzi na bezsensownie
                  zadawane pytania w wyimaginowanej obronie tak reprezentowanego kołtuństwa
                  religijnego, ale po to, by innym unaocznić, czym jest podszyta tego typu
                  świadomość "moralna".
                  • supaari przyzwyczajony jestem... 09.05.07, 19:10
                    że kopiujesz i do tego bez sensu...

                    edico napisał:

                    > Kościół zna tylko jednao wielkie niebezpieczeństwo: naukę i wiedzę — jako
                    jedyne zdrowe pojęcie przyczyny i skutku zagroż
                    > enia
                    > dla religii, czego starasz się na każdym kroku dowodzić :))

                    Dlaczego Kościół ma się obawiać "pojęcia przyczyny i skutku zagrożenia dla
                    religii". Powinno być wręcz przeciwnie - pojęcia przyczyny zagrożenia i skutku
                    zagrożenia DLA religii nie powinien się bać, gdyż dopiero zrozumienie owego
                    zagrożenia może pozwolić przedsięwziąć właściwe działania zapobiegające
                    zagrożeniu. Piszesz zatem bez sensu i fajnie, że się z tego cieszysz... Ale to
                    przynajmniej chyba nie plagiat. Jednakże poćwicz najpierw na prostymi zdaniami
                    (podmiot i orzeczenie), aby później przejść do bardziej złożonych konstrukcji.
                    Na razie Cię przerastają.

                    > Zaledwie 318 na 1800 było pod "urokiem" wpływu jego panowania i w celu
                    uczczeni
                    > a
                    > jego 20 rocznicy panowania zgodziło się utworzyć pierwszą schizmę
                    chrześcijańsk
                    > ą
                    > w zamian za dobra materialne i mamonę.

                    Taaaa. Na racjonaliście zapewne są zdjęcia przelewów na rzecz owych 300. A
                    pozostali się nie zgadzali i zostali w podstępny sposób zgładzeni (racjonalista
                    jest zapewne w posiadaniu nagrania wideo) :-))))


                    > > Sobór nicejski nie zajmował się kanonem Biblii...
                    > Chyba nikt nie ma wątpliwości, że główenym celem soboru nicejskiego było
                    > zdobycie dominacji nad pozostałymi biskupami i religiami, co wkrótce przy
                    pomoc
                    > y
                    > Konstantyna udało im się zrealizować fundując im "Piekło" Dantego. Wręcz
                    > doskonale to współgra właśnie z Bogiem Biblii, który "jest miłością" (1 Jana
                    4:
                    > 8).

                    Do rzeczy! Co ma Konstantyn do kanonu Biblii??? Pominę pytani co to za oni...
                    Dante w XIV wieku też wziął od kogoś pieniądze za "Inferno"?

                    > Gdzie jest władza, tam jest walka o nią, biskupi więc walczyli wszędzie między
                    > sobą o wysokie stanowiska i właśnie w toku tych nieustannych tarć wyłaniało
                    się
                    > papiestwo jako prymat jednego z biskupów nad pozostałymi, co też wcale nie
                    > cieszyło się powszechną aprobatą innych. Stąd też masz taką a nie inną
                    sytuację
                    > na soborze nicejskim. Zresztą i sam Konstantyn miał dosyć rozstrzygania
                    ambicji
                    > i sporów między bisupami.

                    Czyli mówiąc językiem ludzkim - paisałeś tak: "Wprawdzie nie ma żadnych
                    informacji o *wojnach między biskupstwami*, ale na pewno były.

                    > W połowie drugiego wieku biskupi już nakazywali nazywać się panami (a nie jak
                    > dawniej braćmi). W listach do biskupów, każdy z nich otrzymuje nawet tytuł
                    > "świętego ojca" :o))

                    > W III w. biskupi stali się już jedynymi dysponentami skarbu gminy
                    > podporządkowując sobie tzw. prezbitrów i diakonów.

                    plagiat z racjonalisty i nie na temat. Na dodatek całkiem bez sensu.

                    > 15 czerwca 313 roku wydany został w Mediolanie edykt wprowadzający w
                    Cesarstwie [...]

                    uciąłem ten przydługi plagiat z Piotra Setkowicza (strona "Idź pod Prąd"). Też
                    nie na temat. Gdzie te wojny między biskupstwami???

                    > Po upadku cesarstwa rzymskiego notuje się wzrost rangi biskupa Rzymu. Termin
                    > papież w odniesieniu do biskupa rzymskiego pojawia się po raz pierwszy w IV w.
                    > Od tego momentu stało się już zupełnie nie istotne dla tak ugruntowanej
                    schizmy
                    > ,
                    > że pewien rabbi powiedział kiedyś - "jeden jest wasz Ojciec i ten jest w
                    niebie
                    > " :))
                    >
                    > A co do walki między biskupami i biskupstawami , to co powiesz o śmierci
                    biskup
                    > a
                    > Antiochi Erazma w roku 303???
                    > Co się stało z biskupem Antiochii Eustachym tak broniącym wiary w czasie
                    > prześladowań Dioklecjana i przed arianami?

                    Nie o "walce między biskupami", a o "wojnach między biskupstwami" pisałeś.
                    Erazm zmarł w czasie panowania Dioklecjana (który biskupem nie był!!!), zapewne
                    w wyniku prześladowań. Eustachy zmarł śmiercią naturalną na wygnaniu (to chyba
                    nie owa "wojna", która miała być przyczyną zwołania lata wcześniej Soboru?).

                    > 28 lutego 380 r., ukazuje się w Rzymie dziwny edykt cesarza Teodozjusza, który
                    > nakazuje: [...]
                    A to z kolei przerobiony nieco fragment z voxdomini (przyciłąłem go nieco). Ale
                    co ma 380 rok do przeczyn Soboru Nicejskiego???? Kopiuj uważniej.

                    > Kwadryga z czwórką koni, [...], Pierwsza plakietka ołtarza została Złotego
                    Ołtarza [...], 6 kolejnych plakietek górnej części w 1209 r. to same
                    przywędrowały w 1209 roku z kościoła Hagia Sofia z Konstantynopola?

                    Nie o ołtarz chodzi, nie o kwardygę i nie o plakietki, ale o Twoje słowa (nie
                    jedynie zresztą na ten temat):
                    "Przewiezienie Bazyliki św. Marka do Wenecji z Konstantynopola jest
                    bezprzecznym faktem historycznym". Tu masz link, do Twego postu, gdybyś
                    zapomniał:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45365779&a=45575978
                    > Piszę to nie dla tego, [...].

                    Nie piszesz, ale głównie kopiujesz. A unaoczniasz własną głupotę i braki
                    językowe.
                    • edico Re: Do własnej głębi przemyśleń??? ;o)) 10.05.07, 20:41
                      Zachwycająca ta wyrafinowana logika wręcz promienijąca wyrafinowanym doborem
                      argumentów ;o))
                      • supaari Do własnej głębi przemyśleń!!! ;o)) 11.05.07, 10:30
                        edico napisał:

                        > Zachwycająca ta wyrafinowana logika wręcz promienijąca wyrafinowanym doborem
                        > argumentów ;o))
                        >

                        Wiesz po czym poznałem, że powyższy post jest Twojego autorstwa, a nie
                        plagiatem z jakiegoś rumburaka?
                        Bo w krótkim zdaniu użyłeś dwa razy słowa "wyrafinowany", choć w różnych
                        formach deklinacyjnych. To błąd językowy wynikający z Twej "własnej głębi
                        przemyśleń". Cóż - polski nie należy do Twych mocnych stron. Historia też nie.
                        Ani prawo. Podejrzewam, że matematyka również nie.
    • jezus_galilejczyk Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 08.05.07, 17:08
      Wierzycie szarlatanom,
      modlicie sie do posagow, obrazow... Czcicie ludzi, nie Boga Prawdziwego!

      Jan Pawel byl Moim Sluga. Waszym Rowniez. Wy chcecie koniecznie wyniesc go na
      piedestaly. A ja powiadam - oddajcie Bogu, co boskie i czlowiekowi, co
      ludzkie...

      Moj Kosciol to wspolnota. Wy zamieniliscie go w zmurszale przybytki z cegly.
      Moj Kosciol to umiejetnosc wybaczania, wy nie wybaczacie nikomu!

      Wyzekam sie Was! Idzcie precz niewierni! Zdradziliscie Mnie i Moje nauki.
    • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 09.05.07, 23:31
      Polecam jeszcze zapoznać się z tymi datami oraz wydarzeniami:

      120 r. - Pierwsze wzmianki o używaniu wody święconej do “wypędzania duchów”
      nieczystych.
      156 (lub 167) r. - Po męczeńskiej śmierci biskupa Polikarpa i jedenastu
      wiernych z kościoła w Smyrnie (Turcja) zainicjowano praktykę czczenia
      zmarłych “świętych” i ich relikwii.
      II w. - Pod koniec II wieku wyznawcy chrystianizmu zaczynają głosić nauki o
      dziewictwie Maryi. Wcześniej nikt tego nie twierdził.
      200 r. - Ustanowiono “stan duchowny” przez wprowadzenie ordynacji.
      Chrześcijanie zostali podzieleni na duchownych i laików - przedtem wszyscy byli
      na równi, jednocześnie będąc braćmi i kapłanami przed Bogiem.
      360 r. - Wprowadzenie zwyczaju czczenia aniołów.
      431 r. - Sobór w Efezie przyjmuje zasadę wiary w boską naturę Jezusa i uznaje
      Marię za “Bożą Rodzicielkę”.
      539 r. - Ustanowiono władzę papieży oraz ofiarę mszy świętej.
      VI w. - Za sprawą mnichów irlandzkich spowiedź “na ucho” rozprzestrzenia się w
      całej Europie. Do tego czasu spowiedź na ogół odbywano publicznie i to bardzo
      rzadko w ciągu całego życia.
      715 r. - Wprowadzono modlitwy do świętych.
      726 r. - W Rzymie zaczęto czcić obrazy.
      993 r. - Papież Leon III zaczął kanonizować zmarłych.
      1015 r. - Wprowadzono przymusowy celibat dla duchownych, aby rozwiązać problem
      przejmowania spadków przez ich rodziny. Dotąd duchowni mieli żony i dzieci.
      1140 r. - Ułożono i przyjęto listę 7 sakramentów świętych. Do tego czasu
      udzielano sakramentów w sposób nieuporządkowany (np. słowiańscy księża za jeden
      z sakramentów uznawali postrzyżyny!).
      1229 r. - Z powodu potajemnych zebrań wiernych dla czytania Biblii i
      interpretowania jej w sposób godzący w nauczanie i praktykę kościelną, papież
      Grzegorz IX zakazał czytania “Biblii” pod sankcją kar inkwizycyjnych.
      1231 r. - Nakaz papieski zalecał palenie heretyków na stosie. Pod względem
      technicznym pozwalało to uniknąć rozpryskiwania się krwi.
      1244 r. - Na soborze w Narbonne zdecydowano, aby przy skazywaniu heretyków
      nikogo nie oszczędzano. Ani mężów ze względu na ich żony, ani żon ze względu na
      męża, ani też rodziców ze względu na dzieci. “Wyrok nie powinien być łagodzony
      ze względu na chorobę czy podeszły wiek. Każdy wyrok powinien obejmować
      biczowanie”.
      1263 r. - Zatwierdzono przyjmowanie komunii pod jedną postacią.
      1264 r. - Ustanowiono uroczystość Bożego Ciała.
      XV i XVI w. - Na soborze Florenckim i Trydenckim wprowadzono dogmat o czyścu.
      Kwitnie praktyka sprzedaży odpustów od kar czyśćcowych.
      1545-1563 r. - Na Soborze Trydenckim ogłoszono, że prawdę religijną wyraża w
      równym stopniu Biblia, co tradycja, a jedyne i wyłączne prawo interpretacji
      Pisma Świętego spoczywa w rękach Kościoła. Uznano, że sakramenty są niezbędne
      do uzyskania zbawienia. Utworzono indeks ksiąg zakazanych, który przez 400 lat
      będzie krępować wolność myśli, sumienia i naukę.
      1852 r. - Wprowadzono nabożeństwo majowe do N.M.P.
      1854 r. - Wprowadzono dogmat o tzw. Niepokalanym Poczęciu N.M.P.
      1855 r. - Sprzeciw Kościoła wobec Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Kościół
      głosił: “Wolność to bluźnierstwo, wolność to odwodzenie innych od prawdziwego
      Boga. Wolność to mówienie kłamstw w imię Boga”. Wcześniej, do Kongresu Stanów
      Zjednoczonych, Kościół wniósł projekt ustawy zabraniającej wydobywania z łona
      ziemi ropy naftowej, którą Bóg tam umieścił, aby czarci w piekle mieli czym pod
      kotłami palić.
      1897 r. - Papież Leon XIII dopisuje “Biblię” do “Indeksu ksišg zakazanych”!!!

      Całość: www.opiumdlaludu.pl/index.php/daty-ktore-mowia/
      • supaari zieeeeew... 10.05.07, 10:46
        I tym oto sposobem liczba stron z wyżej zamieszczoną zawartością osiągnęła...
        sam nie wiem ile.
        Od dawna fascynuje mnie twierdzenie, że przed rokiem 1855 "do Kongresu Stanów
        Zjednoczonych, Kościół wniósł projekt ustawy zabraniającej wydobywania z łona
        ziemi ropy naftowej, którą Bóg tam umieścił, aby czarci w piekle mieli czym pod
        kotłami palić." Jest to niemała sensacja... Ropa była użwana już w
        starożytności, ale jej "wydobycie" polegało głównie na zbieraniu w miejscach
        naturalnych wycieków. Pierwszą kopelnię ropy założył ponoć w Bóbrce I.
        Łukasiewicz w 1854! Najpóźniej (!!!) wtedy, a niewykluczone że wcześniej,
        Kościół Katolicki już molestował Kongres USA, żeby zakazać wydobywania ropy
        z "łona ziemii"! Skąd ten pomysł? Dlaczego nie atakował katolickiego monarchy z
        Wiednia, żeby ukrócił działania Łukasiewicza??? Dlaczego zwrócił się do USA,
        gdzie szanse powodzenia takiej inicjatywy były nikłe zważywszy na nastroje
        społeczne (tacy natywiści na ten przykład)??? Czyżby przewidywał, że założona w
        1859 (kilka, a może kilkanaście lub kilkadziesiąt lat później!!!) roku kopalnia
        w Pennsylwanii da początek współczesnego górnictwa ropy naftowej??? Skąd mógł
        to wiedzieć? Nadprzyrodzone zdolności czy co???
        Smalltownboy - na Twoim miejscu dodałbym jeszcze, że większość katolików nie
        wie, że maszynę parową wynalazł nie Watt, a Newcomen. I przede wszystkim
        odnosiłbym się z większym krytycyzmem do takich treści. Ktoś, kto wyssał z
        palca te brednie o ropie, potrafiłby wyssać ropę skądkolwiek... Co może nawet
        czyni go atrakcyjnym osobnikiem nie tylko dla przemysłu paliwowego :-)))
        • smalltownboy Re: zieeeeew... 10.05.07, 18:39
          Jak juz napisałem, te daty wyrzuciło mi google jako pierwsze i je wkleiłem.
          Tutaj nie chodzi akurat o ropę, czy inne podobne opisy, tylko ogólnie chciałem
          pokazać, że instytucja kościoła na przestrzeni wieków wprowadzała coraz to nowe
          rzeczy, czyli dogmaty, sakramenty, święta itd do obowiązku wiernych. Chciałem
          pokazać, że wiele rzeczy nie ma podstaw w piśmie świętym, a została dołączona
          po burzy mózgów w Watykanie. Skądinąd wiem, iż kościół kat. wziął wiele z
          wierzeń pogańskich do swej nauki tylko po to, by pójść z poganami na kompromis
          i w ten sposób przekonać ich do swej instytucji. Taki symbolami pogańskimi są
          m.in. data świąt 25 grudnia, trójca święta z trójbóstw pogańskich, choinka,
          kurczaczki, zajączki wielkanocne, znak krzyża, ponieważ ukrzyżowanie oznaczało
          przybicie na palu rąk złożonych na krzyż, a nie rozkrzyżowanie. Itd itp. długo
          by szukać i wymieniać.
          Natomiast Pismo Święte wyraźnie zakazywało dodawania treści do jego nauki. Więc
          ten sam fakt powoduje dyskwalifikację nauki kościoła jako zgodną z pismem
          świętym. Powymyślali, pododawali, więc niech nie mienią się, ze działają w imię
          Boga.
          • piwi77 Re: zieeeeew... 10.05.07, 19:03
            Dogmat o nieomylności biblii był? Nie było. A o nieomylności szefów Kościoła
            katolickiego był? Był. No więc papcio czuje się możny zmieniać biblię i inne
            przykazania, co też czyni.
          • supaari Re: zieeeeew... 10.05.07, 19:13
            smalltownboy napisał:

            > Jak juz napisałem, te daty wyrzuciło mi google jako pierwsze i je wkleiłem.
            > Tutaj nie chodzi akurat o ropę, czy inne podobne opisy, tylko ogólnie
            chciałem
            > pokazać, że instytucja kościoła na przestrzeni wieków wprowadzała coraz to
            nowe
            >
            > rzeczy, czyli dogmaty, sakramenty, święta itd do obowiązku wiernych. Chciałem
            > pokazać, że wiele rzeczy nie ma podstaw w piśmie świętym, a została dołączona
            > po burzy mózgów w Watykanie. Skądinąd wiem, iż kościół kat. wziął wiele z
            > wierzeń pogańskich do swej nauki tylko po to, by pójść z poganami na
            kompromis
            > i w ten sposób przekonać ich do swej instytucji. Taki symbolami pogańskimi są
            > m.in. data świąt 25 grudnia, trójca święta z trójbóstw pogańskich, choinka,
            > kurczaczki, zajączki wielkanocne, znak krzyża, ponieważ ukrzyżowanie
            oznaczało
            > przybicie na palu rąk złożonych na krzyż, a nie rozkrzyżowanie. Itd itp.
            długo
            > by szukać i wymieniać.
            > Natomiast Pismo Święte wyraźnie zakazywało dodawania treści do jego nauki.
            Więc
            >
            > ten sam fakt powoduje dyskwalifikację nauki kościoła jako zgodną z pismem
            > świętym. Powymyślali, pododawali, więc niech nie mienią się, ze działają w
            imię
            >
            > Boga.

            1. Jak już pisałem - powielasz brednie. Nie sprawdzając ich nawet. Mam
            nadzieję, że choć trochę się zawstydzisz i na przyszłość będziesz uważał.
            2. Nie wiem czy problem dotyczy także Ciebie, ale np. jeden taki dredziasty z
            forum najpierw pisze coś o Biblii, a potem się okazuje, że do owej "Biblii" nie
            wlicza Dziejów Apostolskich. Mam nadzieję, że Twój Nowy Testament ma 27 ksiąg.
            3. Zamknięcie kilkuletniej działalności Jezusa na kilkudziesięciu stronach
            Ewangelii to duży skrót. Pierwotnie większość nauki była przekazywana ustnie,
            więc nie tylko Pismo Święte, ale także Tradycja może mieć znaczenie.
            4. Pierwszy Sobór Jerozolimski dokonał poważnych zmian, które nie miały - niech
            użyję Twych słów - "podstaw w piśmie świętym". Och, teraz opis owego zdarzenia
            chyba już jest częścią Biblii.
            5. Musisz rozróżnić zmianę Pisma od jego wyjaśniania. Sam dokonałeś takiej
            operacji przy okazji "dobrowolnej bezżenności".
            6. Atakując Trójcę i opisując krzyżowanie w taki sposób, w jaki opisałeś,
            naprowadzasz mnie na trop Świadków Jehowy. Uważam, że tak w jednej, jak i w
            drugiej kwestii strasznie się mylą. Ale chcą być oryginalni. Wolno im - wolno i
            Tobie.
            • smalltownboy Re: zieeeeew... 10.05.07, 19:22
              Każdy ma prawo wierzyć w co chce. Mnie nie przekonała nauka kościoła kat., nie
              przekonali mnie także świadkowie Jehowi, z którymi rozmawiałem także. Swoją
              uwagę skupiłem tylko i wyłącznie na tym, co mówił Jezus Chrystus, nie
              wykluczając innych treści z pisma świętego, jednak zmniejszając ich rangę.
              Wyraźnie nauczał, że on jest Zbawcą i kto we mnie wierzy będzie miał życie
              wieczne. Ja jestem JEDYNYM pośrednikiem z Bogiem. Dał także przykazanie
              miłości. To wszystko. Cała reszta jest niepotrzebnym utrudnianiem w imię
              niewiadomo czego. I ja tak wierzę i tak postępuje.

              PS. A jak wyjaśnisz, wg mnie, taką sprzeczność. Kosciół kat naucza w swoim
              credo wyznania wiary, że ...wierzę w ciała zmartwychwstanie....Jak to się ma do
              nieśmiertelnej duszy? To albo ciało umarło i nie ma nic a potem ożyje, albo
              jest dusza nieśmiertelna?
              • supaari Re: zieeeeew... 10.05.07, 19:35
                smalltownboy napisał:

                > Każdy ma prawo wierzyć w co chce. Mnie nie przekonała nauka kościoła kat.,
                nie
                > przekonali mnie także świadkowie Jehowi, z którymi rozmawiałem także. Swoją
                > uwagę skupiłem tylko i wyłącznie na tym, co mówił Jezus Chrystus, nie
                > wykluczając innych treści z pisma świętego, jednak zmniejszając ich rangę.
                > Wyraźnie nauczał, że on jest Zbawcą i kto we mnie wierzy będzie miał życie
                > wieczne. Ja jestem JEDYNYM pośrednikiem z Bogiem. Dał także przykazanie
                > miłości. To wszystko. Cała reszta jest niepotrzebnym utrudnianiem w imię
                > niewiadomo czego. I ja tak wierzę i tak postępuje.
                >
                > PS. A jak wyjaśnisz, wg mnie, taką sprzeczność. Kosciół kat naucza w swoim
                > credo wyznania wiary, że ...wierzę w ciała zmartwychwstanie....Jak to się ma
                do
                >
                > nieśmiertelnej duszy? To albo ciało umarło i nie ma nic a potem ożyje, albo
                > jest dusza nieśmiertelna?

                Nie przekonali Cię Świadkowie?
                Skoro nie chcesz wychodzić poza Pismo, polecam Ci do przemyślenia takie
                fragmenty:
                1Kor. 15, 12-53
                1P. 3, 18-20
                Łk. 16, 19-31
                Łk. 23-43
                Forum to niezbyt dobre misjsce na takie rozważania; jeśli masz ochotę
                podyskutować - adres znasz.
                • smalltownboy Re: zieeeeew... 10.05.07, 19:52
                  Świadkowie mnie nie przekonali, gdyż moja logika nie pozwala uwierzyć w to, co
                  oni mówią, np, że po końcu świata ma być na ziemi tylko 144000 ludzi, którzy
                  mają się rozmnażać i nie umierać. Zapytałem, że planety zabraknie, jeśli będą
                  się rozmnażać nie umierając. Nie potrafili wyjaśnić.
                  Natomiast we fragmencie o ciele i zmartwychwstaniu, wyraźnie pisze o duchu, a
                  nie o ciele, czyli, ze po śmierci fizycznej już nigdy nie będzie ciała
                  fizycznego. I to ma sens. Bo jest udowodnione poprzez śmierć kliniczną. Ale nie
                  można mówić, że wierzę w ciała zmartwychwstanie, bo ciało już nigdy nie ożyje,
                  jako materia organiczna.
                  • supaari To naprawdę nie miejsce... 10.05.07, 20:03
                    smalltownboy napisał:

                    > Natomiast we fragmencie o ciele i zmartwychwstaniu, wyraźnie pisze o duchu, a
                    > nie o ciele, czyli, ze po śmierci fizycznej już nigdy nie będzie ciała
                    > fizycznego. I to ma sens. Bo jest udowodnione poprzez śmierć kliniczną. Ale
                    nie
                    > można mówić, że wierzę w ciała zmartwychwstanie, bo ciało już nigdy nie
                    ożyje,
                    > jako materia organiczna.

                    "W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem
                    trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni".
                    Połącz to z opowieścią o Łazarzu i zapewnieniem łotra przez Jezusa, że "dziś"
                    będzie z nim w raju, a może uznasz nieśmiertelność duszy i zmartwychwstanie
                    ciała. Ale to naprawdę nie jest właściwe miejsce.
                    • smalltownboy Re: To naprawdę nie miejsce... 10.05.07, 20:41
                      Tu także zachodzi jakaś nieścisłość logiczna w tekście. Może błąd w przekładzie
                      z języków dawnych. Bo jak można połączyć żywych z duchami?
                      • supaari Re: To naprawdę nie miejsce... 11.05.07, 10:34
                        smalltownboy napisał:

                        > Bo jak można połączyć żywych z duchami?

                        Może tak: Mt. 17, 1-8?
                        • smalltownboy Re: To naprawdę nie miejsce... 11.05.07, 11:44
                          No wyraźnie jest napisane o duchach, jakie się objawiły. Zaś Jezus jako syn
                          boży, mający zdolności nadprzyrodzone mógł się zamieniać, ale zapewne nie
                          dotyczy to zwykłych śmiertelników. Oni także nie potrafili ożywiać ani
                          uzdrawiać. Z samego zdrowego rozsądku wynika, że po śmierci będziemy
                          niematerialnymi duchami.
                          • supaari Re: To naprawdę nie miejsce... 11.05.07, 14:29
                            smalltownboy napisał:

                            > No wyraźnie jest napisane o duchach, jakie się objawiły. Zaś Jezus jako syn
                            > boży, mający zdolności nadprzyrodzone mógł się zamieniać, ale zapewne nie
                            > dotyczy to zwykłych śmiertelników. Oni także nie potrafili ożywiać ani
                            > uzdrawiać. Z samego zdrowego rozsądku wynika, że po śmierci będziemy
                            > niematerialnymi duchami.

                            OK. Będziemy niematerialnymi duchami. "Żywymi" - czującymi, świadomymi (jak
                            bogacz rozmawiający z Abrahamem). Niemożliwe jest zatem, żeby żywe duchy
                            zmartwychwstały w jednej chwili "na głos trąby". Nastąpić ma więc
                            zmartwychwstanie ciała. Nie takiego jak obecne, ale odmienionego -
                            bezgrzesznego na wzór Jezusa.
                            Jeśli to jest odpowiedź na Twoje wątpliwości, to zapewne ich nie zrozumiałem.
                            • smalltownboy Re: To naprawdę nie miejsce... 12.05.07, 01:56
                              Uważam jedno, że wystarczy tylko wierzyć w Jezusa Chrystusa jako
                              zbawiciela i JEDYNEGO pośrednika pomiędzy Bogiem oraz wypełniać przykazanie
                              miłości i TYLE. Bez żadnych mszy, postów, różańców, procesji, pielgrzymek,
                              spowiedzi i całej tej otoczki. To jest zbędne i niepotrzebne do zbawienia.
      • mala.mi74 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 10.05.07, 11:26
        smalltownboy napisał:


        ustosunkuje sie tylko do kilku pierwszych...

        > Polecam jeszcze zapoznać się z tymi datami oraz wydarzeniami:
        >
        > 120 r. - Pierwsze wzmianki o używaniu wody święconej do “wypędzania duchó
        > w”
        > nieczystych.
        > 156 (lub 167) r. - Po męczeńskiej śmierci biskupa Polikarpa i jedenastu
        > wiernych z kościoła w Smyrnie (Turcja) zainicjowano praktykę czczenia
        > zmarłych “świętych” i ich relikwii.

        A relikwi sw. Pawla przypadkie nie czczono? Polecam lekture Nowego Testamentu.

        > II w. - Pod koniec II wieku wyznawcy chrystianizmu zaczynają głosić nauki o
        > dziewictwie Maryi. Wcześniej nikt tego nie twierdził.

        Skad wiesz? Pytałes tych "nikt"?

        > 200 r. - Ustanowiono “stan duchowny” przez wprowadzenie ordynacji.

        Czyli wprowaqzono ordynacje ,a nie stan apostolski. Stan apostolski wprowadził
        Jezus powłujac 12 apostółow.

        > Chrześcijanie zostali podzieleni na duchownych i laików - przedtem wszyscy
        byli
        >
        > na równi, jednocześnie będąc braćmi i kapłanami przed Bogiem.
        > 360 r. - Wprowadzenie zwyczaju czczenia aniołów.

        Proponuje lekture Starego Testamentu czyli lata p.n.e

        > 431 r. - Sobór w Efezie przyjmuje zasadę wiary w boską naturę Jezusa i uznaje
        > Marię za “Bożą Rodzicielkę”.

        no i ? Kopernik odkrył ze ziemia krazy wokól słonca. Przed Kopernikiem bylo
        odwrotnie?

        >
        >
        > Całość: www.opiumdlaludu.pl/index.php/daty-ktore-mowia/

        dziwie się,ze pasjonujesz sie stronami "opium dla ludu" i gadasz potem
        faktycznie jak po opium.Widocznie takie strony tworzy się własnie dla takiego
        ludu jak Ty.
        A co miałes z historii? Skonczyles chociaz podstawówke? Smiem watpic.
        • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 10.05.07, 11:35
          Szukałem przez google strony z tymi datami, bo wiem, że takowe są. Jeśli autor
          coś poprzekręcał, to zapewne niewiele, gdyż widziałem te daty na innych,
          bardziej oficjalnych stronach. Pierwsza wyskoczyła mi ta, więc wkleiłem.
          To nie ważne. Ważne jest to, że kościół katolicki na przestrzenia lat pododawał
          nowe rzeczy, powymyślał nowe obrzędy itd itp
          Wystarczy wierzyć w Jezusa i postępować z jego przykazaniem miłości i tyle.
          Żadne kościoły, hierarchia, sakramenty nie są do zbawienia potrzebne. To wymysł
          ludzki. I tymi datami chciałem to pokazać.
          • mala.mi74 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 10.05.07, 11:57
            smalltownboy napisał:

            > Szukałem przez google strony z tymi datami, bo wiem, że takowe są. Jeśli
            autor
            > coś poprzekręcał, to zapewne niewiele, gdyż widziałem te daty na innych,
            > bardziej oficjalnych stronach. Pierwsza wyskoczyła mi ta, więc wkleiłem.
            > To nie ważne. Ważne jest to, że kościół katolicki na przestrzenia lat
            pododawał
            >
            > nowe rzeczy, powymyślał nowe obrzędy itd itp

            Jakie nowe rzeczy? Dogmaty tworzy się podobnie jak tezy naukowe po prostu po
            badaniach stwierdza się i ogłasza pewne prawdy juz istniejące. Co z tego,ze
            sobor taki i taki oglosil Maryje "Boza rodzicielką" .To nie urodzila Jezusa?
            Top,ze Maryja byla Matka jezusa wiedzino juz we wsi Nazret, widocznie ( i jest
            to fakt) w latach pojawiły sie herezje wiec trzeba bylo ofcjialnie pewne rzeczy
            potwierdzic i zapisac. Co nie znaczy,ze wczesniej one nie istnialy. Wiec daty:
            w tym i tym roku spisano to i to , jest tylko odpowiedzia na herezje,ktore sie
            w dziejach pojawiaja i koniecznoscią ofickjalnego ogłoszenia pewnych rzeczy a
            nie ogloszeniem czegos nowego. Organizacja Kosciola tez nie jest przecieko
            Biblii. Poczytaj Dzieje Apostolskie w jaki sposób organozowano rózne zwyczaje w
            gminach chrzesacijanskich.

            > Wystarczy wierzyć w Jezusa i postępować z jego przykazaniem miłości i tyle.
            > Żadne kościoły, hierarchia, sakramenty nie są do zbawienia potrzebne. To
            wymysł
            >
            > ludzki. I tymi datami chciałem to pokazać.

            Takie bzdury jak napisales nic wspolnego z naukami Jezusa nie maja.
            Jezus zył wsród ludzi, sam powierzyl ludziom kontynuacje swego dzieła, sam
            stworzyl wspólnote wierzacych i nadał pewne prawa,które w miare rozwoju
            wspólnot sie rozwijaly, co widac juz w Dzijach Apostolskich i Listach
            Pawlowych ,nie byl kosmita z Marsa zyjacym sobie samym.
            Nie masz pojecia ani o Bibli,ani o historii Koscioła, zeby nie powiedziec,ze w
            ogóle nie myslisz logicznie . Do szkoly chociaz chodziłes????
            • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 10.05.07, 12:05
              Kosciół katolicki jest sektą, gdyż na samym początku źle zinterpretował sobie
              pismo święte, że na skale ma zbudować kościoł. Tam chodziło o coś zupełnie
              innego. Obecna postać kościoła kat. nie ma żadnego uzasadnienia w piśmie św. A
              co do interpretacji i wyciagania wniosków logicznych, wybacz ale kościoł i jego
              pracownicy nie mają monopolu na prawdę. To, że Maria urodziła Jezusa, nie
              dowód, żeby czynić ją świętą itd itd itd
              • mala.mi74 Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 10.05.07, 12:11
                smalltownboy napisał:

                > Kosciół katolicki jest sektą, gdyż na samym początku źle zinterpretował sobie
                > pismo święte, że na skale ma zbudować kościoł. Tam chodziło o coś zupełnie
                > innego. Obecna postać kościoła kat. nie ma żadnego uzasadnienia w piśmie św.
                A
                > co do interpretacji i wyciagania wniosków logicznych, wybacz ale kościoł i
                jego
                >
                > pracownicy nie mają monopolu na prawdę. To, że Maria urodziła Jezusa, nie
                > dowód, żeby czynić ją świętą itd itd itd

                Przede wszystkim to Kosicol Katolicki spisal kanon Pisma sw., wiec zostaw
                autorowi jego interpretacje, chyba,ze np. spiszesz swój pamietnik,a Twój
                sasiad bedzie go interpretowal przypisujac Ci,ze nie rozumiesz swego własnego
                pamietnika.
                Oczywiscie ,ze Kosciól XXI wieczny o liczbie członków 1,5 miliarda połozony na
                wszystkich kontynentach bedzie mial inna organizacje niz kilkudziesieciu
                osobowa grupa strozytnych Izraelitów, ale czy jest to gorszy obraz? W czym?
                Oczywiscie,ze to ,ze ktos kogos urodzil nie czyni go swietym ale czy Maryja
                jest swieta przez poród? Dla Twoje wiadomosci: w strozytnych gminach
                chrzescijnskich wszytskich chrzescijn nazywano "'swietymi".
                Poducz sie chociaz na poziomie podstawowym kolego, bo nie mam czasu na Twoje
                brednie.
                • smalltownboy Re: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z nauk 10.05.07, 12:31
                  Czyli kościół kat. napisał pismo świete? Przetłumaczenie z oryginalnych języków
                  to nie napisanie.
                  Ja też nie mam siły spierać się z faktami oczywistymi, kiedy to do prostych
                  zasad zamieszczonych w pismie swietym, jak wierzyc, dodaje się
                  tysiące "udogodnień", tłumacząc to zawiłością pisma sw i niby wyciąganiem
                  logicznych wniosków z niego płynących.
                  Możesz sobie wierzyć w kościół i jego sakramenty, kanony, encykliki, w
                  nieomylność papieży, w cudowne figurki, obrazy, wodę święconą- masz do tego
                  prawo, ale nie wmawiaj, że to wynika z nauki pisma świętego. Owszem wynika, ale
                  z chorych interpretacji tego pisma przez ludzi kościoła, a to nie to samo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka