Dodaj do ulubionych

Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm

    • serwal Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm 06.06.07, 10:56
      Nie ma się co dziwić, że Twoje szczytne ideały rozbiły się o bruk. Masz wciąż
      głowę napchaną różnymi schematycznymi hasełkami ludzi o przekonaniach liberalno-
      wolnościowych. Trzeba sobie jasno powiedzieć: te wolnościowe hasełka, głoszone
      przez rozmaitych lewaków, prowadzą zwykle do wykorzystywania sytuacji przez
      rzekomo skrzywdzonych (Afrykanów, Żydów, homoseksualistów, miłośników żółwi,
      amatorów żółtych podkoszulków - niepotrzebne skreślić).
      Popatrzmy na taki Kraków, a w szczgólności na jego dzielnicę Kazimierz. Tamże,
      ostatnimi czasy doszło do fali brutalnych pobić obywateli polskich przez
      izraelskich ochroniarzy. Ci ochroniarze mogli sobie na wszystko pozwolić:
      wymyślić rzekome zagrożenie i wystąpić następnie z "koniecznością obrony". W
      razie czego chroniły ich: immunitet dyplomatyczny, rozpowszechnione przekonanie
      o polskim antysemityzmie, a wręcz przyjaźń z Amerykanami, ktorzy to zawsze
      przychodzą Żydom z pomocą. Wszystko sobie zaplanowali - tak jak przeszło 2000
      lat temu członkowie Sanhedrynu, gdy wręczali rzymskim żołnierzom pieniądze, aby
      rozgłaszali bajkę o wykradzeniu ciała Jezusa z grobu: "A jeśli by to doszło do
      uszu Namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu".
      Zatem sama widzisz jak jest. Dasz lisowi kawał mięsiwa, a odgryzie Ci rękę.
      Zatem należy przeprowadzać solidne kontrole obcokrajowców pochodzacych z
      terenów ogarniętych konfliktami zbrojnymi, rozmaitymi zarazami, o przekonaniach
      niebezpiecznych dla innych. Musimy się zabezpieczyć przed ryzykiem z ich
      strony. Już nie tylko przed chamstwem, którego Ty doświadczyłaś. Ale też przed
      ich nienawiścią, podstępliwością, chytrością, panoszycielstwem, przenoszonymi
      przez nich chorobami. Mam nadzieję, że przykład krętacza Simona Mole'a da do
      myślenia naszym rodakom.
      • Gość: ggg Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.ciup.fr 06.06.07, 11:10
        Serwal, postukaj sie w glowe i zacznij myslec.
        Od paru lat mieszkam we Francji, teraz jestem w akademiku w dodatku
        zamieszkanym glownie przez osoby z Afryki i Antyli. Ludzie sa normalni, nikt mi
        w garnku nie grzebie, nikt mnie nie obejmuje na korytarzu. Owszem niektorzy
        faceci probuja podrywac w sposob bardziej bezposredni niz ten w Polsce, ale
        tyle.
        Chyba masz nienormalnych sasiadow
      • Gość: KT4D Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.leed.cable.ntl.com 06.06.07, 14:00
        Dziecko, jak glosujesz na LPR to po co czytasz ta gazete w ogole? ->
        www.naszdziennik.pl
    • Gość: z00 Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: 83.14.221.* 06.06.07, 11:45
      Jak sobie pozwoliłaś na głowę wejść to tak masz. Zapraszam do akademika
      Tatrzańska - tu też jest pare takich glupich co pozwolily sobie na glowe wejsc.
    • pusta_literatka Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm 06.06.07, 11:59
      Pracowałam kiedyś z różnymi nacjami, w tym z ludźmi z Arabi i Bangladeszu.
      Różnice kulturowe wyłaziły praktycznie na każdym kroku (pomijąc już ich
      narodowe obrzędy związane z wiarą i nie tylko) Gdy jednak kilka razy zwróciłam
      im uwagę, że nie podoba mi się, jak mnie traktują, przestali. Jak widać, oni
      też mają swój rozum i doskonale wiedzą co wypada , a czego nie.


      graciarnia.blox.pl/html
      • Gość: ygrek Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: 64.191.50.* 06.06.07, 12:17
        I to jest przykład na kulturę osobistą i różnice kulturowe. Niestety częstsze
        jest chamstwo i arogancja podpierane oskarżaniem o rasizm.
    • Gość: Emeryt Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.noname.net.icm.edu.pl 06.06.07, 12:11
      Co do gry na bębnach: byłem w Toruniu na obronie doktoratu. Pokoje gościnne UMK
      pięknie położone w parku. Wracamy wieczorem - bardzo romantycznie. Niestety - z
      łóżka wyrzuciły mnie w nocy nie decybele, ale hektobele, megabele, gigabele
      pochodzące ewidentnie z któregoś akademika. Zamknięcie okna nic nie dawało, bo
      wibrowała cała konstrukcja domu. Wątpię, czy to byli studenci afrykańscy ...
      Zarzutem rasizmu to, akurat, nie studenci afrykańscy zaczęli nas szantażować ...
      A Sienkiewicz wyraźnie dalej skomentował, że tej filozofii hołdują także
      mężowie stanu państw chrześcijańskich, więc w tym wypadku posłużył się jedynie
      dobrą anegdotą, a nie protekcjonalizmem wobec Afrykańczyków.
      Inna sprawa, że w kulturach mniej zaawansowanych cywilizacyjnie najbardziej
      liczy się najbliższa rodzina (czy niczego to Państwu nie przypomina?), bowiem z
      nią związana jest całość życia ekonomicznego, społecznego i religijnego. Zatem,
      jak to się określa: "Ja i moi bracia przeciw moim kuzynom; ja i moi kuzyni
      przeciw reszcie".
      Największą tolerancję (z kultur znanych mi) wykazują Anglicy, ale zasadza się
      to na przekonaniu, że od cudzoziemca nie można oczekiwać właściwego zachowania,
      bowiem cudzoziemiec jest czymś w rodzaju podczłowieka.
      Znajomi podróżujący po Ameryce łacińskiej mówili mi, że nawet w krajach
      biednych (jak Kuba) nikogo nie czuć potem w lecie w środkach komunikacji. Czy
      coś to Państwu przypomina?
      Mnie osobiście doprowadza do szału w środkach komunikacji opieranie się -
      zwłaszcza młodych ludzi - ciałem, czy bagażem, o innych, czasami kiedy nawet
      nie ma wielkiego tłoku. Pomyślcie, co onas myśli Anglik czy Amerykanin, dla
      których ich ciało i strefa wokół niego jest święta?
      Jak powiedział Chrystus Pan, "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni".
      Pozdrawiam wszystkich uczestników.
    • Gość: xsmghn Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.38-88-b.business.telecomitalia.it 06.06.07, 12:16
      Uwazam, ze wiekszosci przypadkow przybysze z dalszych stron swiata (szczegolnie
      czarni) wykorzystuja pojecie tolerancji do wlasnych potrzeb i do nich je
      naginaja. ja spotkalem sie z podobna sytuacja. Oni uwazaja ze skoro my
      powinnismy ich tolerowach i to robimy, to oni moga robic wszystko a nam nie
      wolno zwrocic uwagi bo przeciez ich tolerujemy. Ja spotkalem sie z taka
      sytuacja, ze do sklepu ktorego jestem wlascicielem weszlo dwoch murzynow i w
      czasie robienia zakupow jeden z nich wyrzucil na podloge jakis papier (stary
      bilet czy cos podobnego). Zwrocilem mu uwage, na co jego reakcja bylo kopniecie
      papierka pod regal. Powiedzialem mu ze fakt iz nie widac tego smiecia nie
      znaczy ze jego nie ma i zeby zachowywal sie kulturalnie. Oczywiscie latwo sie
      domyslic ze zostalem wyzwany od rasistow i dodatkowo uraczony stwierdzeniem, ze
      skoro on zostawia pieniadze w moim sklepie to nie powinienem mu zwracac uwagi.
      A przeciez ja nie jestem rasista. Przeciez zwrocilbym uwage takze osobie
      reprezentujacej kazda inna nacje w tym polakowi. To nie jest pietnowanie
      czlowieka za jego kolor skory, za jego narodowosc czy wierzenia....to jest
      pietnowanie jego nieodpowiedniego zachowania...
    • Gość: titta Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.botany.gu.se 06.06.07, 12:33
      Po pierwsze nie uogolniaj. Wszedzie, i w srod Afrykanow, Azjatow, Europejczykow
      z polakami wlacznie, sa ludzie majacy wieksze wyczucie i potrafiacy sie
      zachowac w nowych warunkach i nie potrafiacy.
      Ja osobiscie stosowalam zawsze zasade, brania wszystkiego za dobra monete i
      tlumaczenia (jak dziecku) ze ja mam takie i takie zasady i bedze mi niezwylke
      milo... itd. Co bym zrobila gdyby kilka serdecznych pogadanek nie zadzialalo,
      nie wiem, bo zawsze dzialaly. (Z wyjatkiem anglikow, ktorych zadne prosby i
      grozby nie zmusily do sprzatania talezy z resztkami jedzenia).
      Co do jedzenia, w pierwszym przypadku to ty mozesz byc odbierana jako osoba
      niekulturalna. W wielu kulturach (ale nie wszedzie, nie dotyczy to duzych
      miast) jedzeniem sie zawsze dzieli. Zamiast sie obruszac trzeba logicznie
      wytlumaczyc swoje racje: nie dzialisz sie, nie dlatego ze ich nie lubisz, tylko
      to panuja takie zwyczaje, ze kazdy jedzenie robi sobie (ewentualnie zaproszanej
      wczesniej osobie) i kropka. Wiem, ze w przypadku niektorych afrykanczykow jest
      to trudne, bo pewnie wywadza sie z wiasek, gdzie kobiety przygotowuja posilek
      dla wszystkich (np. w Ganie tak jest), a dla mezczyzn jest to cos co po prostu
      pojawia sie gotowe.
      Co do mowienia nie, trzeba uwazac: nie tylko azjaci nie powiedza wprost. Na
      pewno nie zrobia to tez latynosi. Kiedy poprosisz np. o porzyczenie plyty,
      powiedza, ze pozycza ale nie teraz. Oznacza to nie i trzeba to niestety
      uszanowac. W druga strone tez to dziala: nasze "nie" wywoluje szok i obraze
      (Podobnie jakakolwiek forma krytyki w prost - obcych sie pod zadnym pozorem nie
      krytykuje!) Poniewaz ja mam z tym problemy a mam wielu przyjaciol np. z Meksyku
      z co bardziej wrazliwymi zawarlam umowe, zeby mi mowili kiedy ich urazilam
      (zamiast obrazac sie). Dziala.
      Mieszkanie z wieloma obcokrajowcami jest nie zawsze olatwe ale bardzo
      fascynujace. Postawawa zasada jest podchodzic do ludzi z serecznascia, po
      prostu ich lubic i fascynowac sie roznorodnascia. Trzeba przy tym jasno i
      wyraznie komunikujac o co ci chodzi rozumiejac jednoczesnie, ze nie jestes
      pepkiem swiata i ty tez mozesz przeszkadzac. No i "olac" hamskich ludzi
      (wszelkich obgadujacych, przepychajacych sie, nie umiekacych przeprosic,
      brudasow) tacy sa wszedzie, takze w czystopolskich akademikach.
      Na nagminne kradzieze jedzenia, szczegolnie mleka z lodowki (zdaza sie w kazdym
      akademiku i nic nie ma wspolnego z pochodzeniem etnicznym) dobrym acz
      drastycznym srodkiem jest uzycie fioletowego barwnika sporzywczego :)

      Mieskalam przez pewien czas w miedzynarodowym akademiku. Potem w mieszkaniu z
      wieloma osobami (nie mialam wplywu na ich wybor), roznej rasy, kultury i
      religi. Pracuje z dziecmi w kosciele do ktorego chodza ludzie z 72
      narodowosci. Nie licze duzej grupy znajomych i przyjaciol ze studiow. Wiec
      troche doswiadczenia mam:)
    • dominikjandomin Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm 06.06.07, 13:00
      mary_an napisała:

      > Mieszkam w akademiku z cala masa studentow miedzynarodowych, pochodzacych ze
      > wszystkich kontynentow. Nigdy nie mialam uprzedzen do ludzi o innym kolorze
      > skory, ale im dluzej tu mieszkam, tym wiecej uprzedzen sie we mnie rodzi.
      > Nie wiem, gdzie jest granica miedzy roznicami kulturowymi (czyli gdzie
      > jeszcze mozna mowic o poblazliwosci wobec pewnych zachowan) a gdzie juz
      > zaczyna sie chamstwo. Jezeli moj czarny sasiad wpada do kuchni i sie czestuje
      > bez zapytania kolacja, ktora wlasnie ugotowalam dla siebie i kolezanki - czy
      > to jest zwykle chamstwo czy moze w jego kulturze to norma?

      Nie, to jest Twój rodzący się rasizm.

      Myśmy mieli takie przypadki w akademiku zmieszkanym tylko przez Białych
      Polaków.

      Umiesz już odpowiedzieć sobie na swe wątpliwości?

      U nas tylko wśród Białych Polaków tworzyły się grupki, odstające od siebie. Kto
      każe lubić wszystkich i "integrować się" ze wszystkimi?
    • mary_an Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm 06.06.07, 14:37
      Widze, ze temat was zainteresowal, ale ile wypowiedzi tyle opinii.
      Jesli chodzi o "wiedzieli, dokad jada to niech sie dopasuja, a jak nie, to won"
      to na pewno nie moge sie zgodzic. Kiedys znalam w Niemczech grupe azylantow z
      Togo, nie znam dokladnie historii tego kraju, ale naogladalam i naczytalam sie
      wystarczajaco o Sierra Leone, Ruandzie, Kongo i Sudanie zeby moc sobie
      wyobrazic, ze rozowo tam nie bylo/nie jest. Byli to uciekinierzy polityczni,
      nie pytalam o szczegoly, ale na pewno byli po wielu przykrych przejsciach, do
      tego przyjazd do Europy byl tez dla nich szokiem - nagle znalezli sie w obcym
      kraju, z dala od bliskich, gdzie mowi sie w obcym jezyku, gdzie ich status
      prawny jest mocno niepewny. I traktowalam ich zupelnie inaczej niz ludzi stad,
      bo uwazam, ze trzeba byc wyrozumialym. Jezeli grali po nocach na bebnach i to
      byl ich sposob zeby przypomniec sobie o czasach w ojczyznie to to tolerowalam.
      Jakby Europejczyk ryczal po nocach muzyka techno to nie ma co u mnie liczyc na
      taka tolerancje.

      I czesto jak patrze na tych imigrantow to sobie mysle, ze to nie byl ich wolny
      wybor, tak jak ja moge wybrac miedzy Polska i emigracja, bo ja w Polsce jestem
      w stanie normalnie zyc. Dlatego moze na poczatek wlasnie trzeba byc w stosunku
      do tych ludzi troche bardziej poblazliwym, chociaz znam historie, gdzie zostalo
      to podle wykorzystane przez wlasnie takiego uciekiniera z Afryki, nad ktorym
      wszyscy sie litowali. Jak czytam o setkach Afrykanczykow ktorzy tona usilujac
      doplynac do Wysp Kanaryjskich to niestety automatycznie inaczej traktuje
      czarnych z ktorymi mam tu kontakt i jestem w stosunku do nich inaczej
      nastawiona niz do Europejczykow.

      Poznalam tu jedna dziewczyne z Afryki, ktorej cudem udalo sie wydostac z
      wioski, w ktorej mieszkala, nigdy nie widziala pralki, komputer i telewizor to
      dla niej bylo niesamowite zjawiska. Przyjechala do Niemiec jako au-pair
      (opiekunka do dzieci) nie majac ze soba nic - tylko klapki i sukienke, w ktore
      byla ubrana. Byla wtedy zima wiec w ogole szok dla rodziny, u ktorej potem
      przez rok miala pracowac (z lotniska pedem do sklepu kupic jej jakies ubranie).
      Historia z rodzina nie potoczyla sie tak rozowo, ale nie wazne. Dziewczyna
      teraz tu studiuje i niestety nie jest w ogole przystosowana do zasad panujacych
      w Niemczech, glownie przez to spotyka sie czesto z wrogoscia. A ja tego wlasnie
      chce uniknac, bo mi jest jej po prostu zal. I nawet mimo to, ze jej zachowania
      czesto przekraczaja rozumiana przeze mnie granice chamstwa mam opory, zeby jej
      zwrocic uwage. Moze nieslusznie. A moze slusznie. Zreszta niestety boje sie, ze
      znowu skonczy sie na wyzwaniu mnie "rasistka".

      Jak patrze na imigrantow z krajow trzeciego swiata to wyobrazam sobie, ze w
      wielu przypadkach ciezka sytuacja w kraju zmusila ich do przyjazdu tutaj. I im
      tez musi byc ciezko, bo sa z dala od rodziny, swojej kultury, jezyka itp.
      Dlatego wlasnie uwazam, ze mozna im czasami pozwolic na wiecej niz
      Europejczykom. A poza tym ich jestem w stanie ocenic i wiem, gdzie sa granice.
      A np. jak kiedys przychodzil do mnie wieczorami moj sasiad Hindus i potrafil
      siedziec przez 4h i dluzej i mi opowiadac o historii Indii i Kaszmiru to nie
      wiedzialam jak postapic - zadne sugestie, ziewanie, mowienie "juz pozno" nie
      dzialaly - nie moglam sie go pozbyc. Komus stad bym powiedziala "wiesz, juz
      pozno chce isc spac", jak jemu tak mowilam, to tylko kiwal glowa i gadal dalej -
      nie znam na tyle tej kultury i nie wiem, czy to jest u nich normalne, czy
      powinnam po prostu go wyprosic, bo moze takie sugestie w Indiach nie sa
      rozumiane, czy moze ten chlopak byl dziwny nawet jak na Hindusa. A moze jak juz
      tu ktos wczesniej pisal myslal, ze jest moim chlopakiem? :) To jest caly
      problem tej historii - nie zapisze sie nagle na studia etnologii zeby byc w
      stanie z kazdym znalezc wspolny jezyk i zrozumiec jego zachowania.

      Zreszta to wszystko dziala w dwie strony - jakbym wyjechala teraz powiedzmy do
      Azji, gdzie moje zachowanie odbiegaloby pewnie od normy i sama bym o tym nawet
      nie wiedziala, to tez zamiast zostac okrzyknieta chamka, chcialabym miec troche
      czasu na dostosowanie sie. Ale mysle, ze pewnych barier nie da sie przeskoczyc
      i np. nie wiem, czy umialabym byc az tak przesadnie uprzejma jak to sie robi w
      Japonii - nawet pewnie jakbym tam mieszkala 20 lat to bym byla zbyt
      bezposrednia jak na tamtejsze normy.

      Tylko zeby wszystko bylo jasne - ja tutaj mowie caly czas o imigrantach, ktorzy
      dopiero co przyjechali, a nie o takich, co juz dluzej mieszkaja w Europie, albo
      w ogole sa imigrantami z drugiego pokolenia, bo tutaj naprawde nie widze
      problemow.
      • Gość: Jelen Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.cable.ubr15.edin.blueyonder.co.uk 06.06.07, 14:45
        Ale mary_an Ci uciekinierzy wcale nie chca byc inaczej traktowani. Wiem co
        mowie, bo moj chlopak jest azylantem politycznym w UK. Jak ktos go traktuje
        inaczej niz normalnie, to sie wscieka. Oni nie chca byc takim 'jajkiem', z
        ktorym trzeba ostroznie. Poza tym bebnienie, zeby sobie przypomniec o ojczyznie
        mozna uskuteczniac w ciagu dnia, nie trzeba w nocy.
        Nie widze powodow, dla ktorych wpolegzystencja dwoch skrajnie roznych kultur
        mialaby byc niemozliwa, poza tym, ze ludzie podchodza do siebie z masa
        uprzedzen, stereotypow i wyobrazen. Gdybys zamiast roztrzasac problem przez
        piec dni powiedziala od razu i za pierwszym razem o co Ci chodzi nie mialabys
        prolemu. Im dluzej nie mowisz, o co Ci chodzi, tym trudniej bedzie Ci z teog
        wybrnac.
        Poza tym nie zauwazasz jednej rzeczy - Ty tez jestes tam gosciem. Skad wiesz,
        ze sama nie lamiesz pewnych norm kulturowych Niemiec? Wbrew pozorom ten kraj
        nie jest az tak podobny do Polski. Jak wolalabys byc potraktowana? 'Nie, nie
        powiem jej nic, bo sie jeszcze obrazi i pomysli, ze jestem rasistka'
        czy 'Zalatwie to z nia jak rowny z rownym i wytlumacze o co mi chodzi'?
      • Gość: KT4D Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.leed.cable.ntl.com 07.06.07, 11:38
        Te dwie historie tej dziewczyny i tego Hindusa to swietny przyklad tego, jak
        mozesz pomoc sytuacji. Ci ludzie sa zapewne samotni, nie maja z kim pogadac, a
        przede wszystkim nie rozumieja swiata na zewnatrz, ale boja sie zapytac - kto w
        koncu chce wyjsc na idiote i sie pytac tubylca o jakies rzeczy, ktore on
        traktuje jako oczywistosc?

        Ja mialem dwa takie przypadki w swoim zyciu, ze musialem dwoch kolesiow po
        prostu wychowac. Obaj nie mieli nikogo do pogadania, przylazili do mnie na kilka
        godzin dziennie, bo potrzebowali porad i nie mieli sie zwrocic do kogo innego. A
        ja im objasnialem podstawy jak tatus dzesieciolatkowi. Po kilku miesiacach
        bylismy po prostu dobrymi kumplami, mam z nimi kontakt do dzis. I czuje sie
        dumny z tego, ze komus pomoglem.
    • Gość: akuma Caly watek to reklama IP: *.indymedia.org 06.06.07, 15:35
      Caly ten watek to jedna wielka ukryta reklama jakiegos portalu studenckiego,
      który inicjatorka ciągle podaje w stopce.
      • mary_an Re: Caly watek to reklama 07.06.07, 11:01
        Jaka znowu reklama??? Podaje ten adres bo mi sie podoba ta strona, w Niemczech
        jest nejwiekszym hitem i dzieki niej mozna znalezc dawnych znajomych (w
        Niemczech) marze o podobnej stronie polskiej (niby jest grono ale nie rozumiem
        systemu dzialania) zeby odnalezc dawnych znajomych z ktorymi nie mam kontaktu
        od lat.
        I tyle.
        A watek jest jak najbardziej na serio, wlasnie sie obudzilam siedze w moim
        akademikowym mikroskopijnym pokoiku i zbieram w sobie sily zeby wyjsc i stawic
        czola naszej kuchni, gdzie jest brud, smrod i robale - ale tego juz nie zrzucam
        na obcokrajowcow raczej generalna niechec do sprzatania mieszkancow.
    • vivian.darkbloom a mówi się, że poznanie przełamuje stereotypy.... 06.06.07, 19:42
      panuje takie przekonanie, że stereotypy biorą się z niewiedzy, a wzajemne
      poznanie prowadzi do ich zaniknięcia... atu mamy przypadek odwrotny.
      Bardzo ciekawy post i słuszna uwaga, że łatwo jest wyzwać do tolerancji i
      przełamywania stereotypów gdy sami nigdy nie zetknęliśmy się z daną grupą.
      • Gość: p28 Re: a mówi się, że poznanie przełamuje stereotypy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.06.07, 21:08
        No wlasnie.....
      • mary_an Re: a mówi się, że poznanie przełamuje stereotypy 07.06.07, 11:09
        Pierwczego takiego szoku kulturowego doznalam jak wyjechalam do Brukseli uczyc
        sie francuskiego, mieszkalam w dzielnicy Schaerbeek (jak ktos zna Bruksele od
        razu wie o co chodzi :))))) dzielnica arabska, tony smieci na ulicach, podobno
        w gorszych czesciach (ja mieszkalam w tej w miare lepszej) ludzie wyrzucaja
        smieci i wylewaja scieki przez okno - mniej wiecej tak to wlasnie wygladalo.
        Ale tu jeszcze bylo w miare w porzadku, mimo tego ze bylam a poczatku za kazdym
        razem nachalnie zaczepiana przez Arabow ,ktorzy calymi dniami siedzieli przy
        stolikach na ulicy i costam popilali i podjadali. Potem sie przyzwyczaili do
        mnie i odzywki generalnie sie skonczyly - nie mialam zadnych negatywnych
        doswiadczen oprocz tego, ze widzialam, jak to wygladalo.
        Gorzej bylo w dzielnicy afrykanskiej, gdzie byla moja szkola jezykowa. Nigdy
        bym tam nie poszla noca a nawet w dzien byl strach. Wejscie na ich ulice to jak
        przeniesienie sie do Afryki - uliczne stragany, dzieci biegajace po ulicach,
        wszyscy ubrani jak w Afryce. Wygladalo z zewnatrz nawet fajnie, gorzej, ze bylo
        tam cholernie niebezpiecznie i tam juz sie zaczely moje uprzedzenia. Jak szlam
        wieczorem ulica a naprzeciwko szedl Arab albo Belg to bylo ok, ale jak ktos
        czarny (tzn. nie w garniturze ale widac, ze z tamtej biednej dzielnicy) to
        jednak na wszelki wypadek wolalam przejsc na druga strone. I nie uwazam, zeby
        to byl rasizm, raczej instynktowna proba zapewnienia sobie bezpieczenstwa, bo
        logicznie myslac, moglabym zostac napadnieta przez kazdego, bez roznicy na
        kolor skory. Ale niestety uprzedzenia nie sa logiczne tylko bazuja na emocjach.

        Ciekawa jestem, czy w Polsce tez tak kiedys bedzie. Jak na razie to z tego co
        slyszalam zjezdzaja sie tylko ludzie z Europy Wschodniej i Azjaci a z nimi to
        nie ma problemow (przynajmniej nie pod tym wzgledem)
        • Gość: Jelen Re: a mówi się, że poznanie przełamuje stereotypy IP: *.cable.ubr15.edin.blueyonder.co.uk 07.06.07, 12:01
          I nie uwazam, zeby to byl rasizm, raczej instynktowna proba zapewnienia sobie
          bezpieczenstwa

          Jasne, ale na druga strone przechodzisz tylko wtedy jak z naprzeciwka nadchodzi
          czarny. Sorry, ale dla mnie to rasizm.
        • Gość: KT4D Re: a mówi się, że poznanie przełamuje stereotypy IP: *.leed.cable.ntl.com 07.06.07, 13:10
          Widzac stosunek Polakow do innych nacji, to niestety musze Cie zmartwic - tak
          chyba raczej bedzie. Na kontynencie emigrantow spycha sie wlasnie do takich gett
          przez nietolerancje i agresywna niechec do nich tylko ze wzgledu na ich innosc.
          W UK wszyscy moga sobie narzekac na poprawnosc polityczna i nabijac sie z niej,
          ale fakt faktem, ze tutaj wlasnie integracja ma sie najlepiej w Europie. I to
          pomimo tego, ze raz na jakis czas jakis omamiony wizja ilus tam dziewic w raju
          idiota rozwali wagon metra i jego pasazerow.
      • Gość: KT4D Re: a mówi się, że poznanie przełamuje stereotypy IP: *.leed.cable.ntl.com 07.06.07, 13:12
        Kwestia tego, jak zdefiniujesz "poznanie". Jesli poznasz wylacznie zachowanie
        drugiego czlowieka, bez zrozumienia, dlaczego ten czlowiek tak sie zachowuje, to
        nie jest to bynajmniej poznanie, tylko zetkniecie sie z drugim czlowiekiem.
    • Gość: p28 Slowo rasista, antysemita itp. dzialaja jak bron IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.06.07, 21:06
      Wystarczy nim rzucic w KOGOKOLWIEK i sprawa zalatwiona. Kazdy rowno schodzi z
      drogi. Rasizm w stosunku do bialych jest na swiecie zjawiskiem nie
      istniejacym.... oczywiscie w teorii. Czarni i inne kolory to najwieksi
      rasisci, a "czarne ladies" moga zabic wzrokiem biala dziewczyne tylko za fakt
      ze sa biale... Nie daj sie przestawiac czarnej-to nie przypadek, ani ich brak
      kultury, a zwykly RASIZM. Pchnij ja ostro, jesli cie tknie nastepnym razem. To
      jedyne co zrozumieja.Czarny ,albo ktokolwiek inny ktory cie dotknie wbrew
      twej woli to przestepca. Wal w morde, albo dzwon po policje. Inaczej nastepnym
      razem, cie zgwalci. Musisz pokazac im Mary granice wokol siebie, inaczej
      przepadniesz dziewczyno.
    • parole_parole Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm 06.06.07, 22:03
      Ja tez bylam bardzo tolerancyjna poki nie pomieszkalam za granica :-) Teraz
      gadam troche jak rasistka :D A opisane przez Ciebie zachowania sa chamskie i
      masz prawo sie przed nimi bronic i je krytykowac. Nie mozna ich tlumaczyc
      roznicami kulturowymi.
      • mary_an Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm 07.06.07, 11:15
        No dobra to widze, ze nie jestem jedyna. W Polsce bylam wzorem tolerancji,
        glosilam piekne idee ale niestety zderzenie z rzeczywistoscia raczej zupelnie
        sie z nimi nie zgadza. I wcale mi sie to nie podoba.
        • Gość: Jelen Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.cable.ubr15.edin.blueyonder.co.uk 07.06.07, 12:00
          Haha, latwo byc w Polsce wzorem tolerancji, bo jedyne co musisz tolerowac to
          Polacy. W teorii to kazdy moze sobie byc tolerancyjnym, jak widac w prakyce
          roznie wychodzi....
          • Gość: KT4D Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.leed.cable.ntl.com 07.06.07, 13:05
            Wiesz co, tolerowanie Polakow jest czesto trudniejsze od tolerowania takich
            gosci, ktorzy sa tutaj opisywani w tym watku...
            • Gość: Jelen Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.cable.ubr15.edin.blueyonder.co.uk 07.06.07, 13:13
              Wiesz, najsmieszniejsze jest to, ze dziewczyna opisuje, z czym sie spotkala w
              akademiku w Niemczech, a zobacz ile glosow krzyczy: Przyjechali do Polski, maja
              sie dostosowac! Pieprzony egocentryzm. A skad wiadomo, ze to autorka nie jest
              ta odstajaca? Moze w tej grupie ludzi, w tym akademiku sa takie zwyczaje i to
              ona sie nie dostosowala? Poza tym czemu wszyscy maja sie dostosowac do tego, co
              my uznajemy za norme? Oczywiste jest, ze w grupie, w ktorej zmieszanych jest
              kilka narodowosci trzeba szukac kompromisow, a nie oczekiwac, ze wszyscy sie
              dostosuja do nas, bo w koncu druga strona ma prawo myslec tak samo i w ten
              sposob konflikt sie nasila. Autorka watku jest w tym akademiku na dokladnie
              takich samych prawach, co jej afrykanski kolega i nie rozumiem jakim prawem to
              on ma sie dostosowac do niej, a nie mogliby sie spotkac w polowie drogi
              (kompromis, kompromis i jeszcze raz kompromis). Troche mi to przypomina
              zachowania pod tytulem 'przyjechal bialy pan to czarni sie teraz dostosuja'.
              Nie tedy droga.
              • Gość: ciekawe.. Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 14:19
                kilka narodowosci trzeba szukac kompromisow, a nie oczekiwac, ze wszyscy sie
                > dostosuja do nas, bo w koncu druga strona ma prawo myslec tak samo i w ten
                > sposob konflikt sie nasila. Autorka watku jest w tym akademiku na dokladnie
                > takich samych prawach, co jej afrykanski kolega i nie rozumiem jakim prawem
                to
                > on ma sie dostosowac do niej, a nie mogliby sie spotkac w polowie drogi
                > (kompromis, kompromis i jeszcze raz kompromis).
                uwazasz ,ze wyjadanie komus rzeczy z garnka,popychanie i inne dziwne zachowania
                mają byc usprawiedliwieniem tylko dlatego,że są Afrykanczykami? ło
                matko ,ciekawe czy w Anglii tez zachowujesz sie jak uniżona Polka?
                • Gość: Jelen Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.cable.ubr15.edin.blueyonder.co.uk 07.06.07, 18:05
                  Nie, nie uwazam, ze nalezy usprawiedliwiac swoje zachowanie narodowoscia,
                  natomiast bardzo czesto PRZYCZYNA takiego zachowania jest KULTURA, z ktorej
                  czlowiek sie wywodzi i to nalezy probowac ZROZUMIEC. Mozna jeszcze o tym
                  ROZMAWIAC, to zazwyczaj pomaga w rozwiazywaniu sytuacji konfliktowych.
                  Jezeli chodzi o moje zachowanie w Anglii - bardzo rzadko tam bywam, w zasadzie
                  tylko na lotniskach, wiec nie trudno mi powiedziec, czy zachowuje sie inaczej
                  niz w Szkocji, gdzie mieszkam. To wlasnie te subtelne roznice powoduja, ze
                  wiekszosc Polakow zachowuje sie wladcy swiata, do ktorych wszyscy maja sie
                  dostosowac, natomiast sami sie nie bardzo dostosowuja.
                  Nigdy nie staralam sie zachowywac unizenie wzgledem nikogo, natomiast owszem,
                  staram sie zrozumiec skad biora sie pewne zachowania dla mnie dziwne i odmienne
                  i jezeli mi przeszkadzaja, to mowie o tym danej osobie bez roztrzasania przez
                  tydzien, czy wypada to powiedziec, bo dana osoba jest takiego koloru, czy nie.
                  Nigdy mnie nikt o rasizm nie posadzil, a zycie wiode w miare bezkonfliktowe,
                  wiec jak widac dziala.
              • mary_an Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm 07.06.07, 16:22
                ALe o jakim dostosowywaniu my tu mowimy? Mi chodzi o normalna koegzystencje
                ludzi roznych narodowosci. Jezeli moj czarny sasiad zostawia brudny garnek
                ktory stoi w upale przez 4 dni az zalegna sie w nim robaki to to jest norma? A
                jezeli ja po sobie myje to to jest odstepstwo od normy - bo u nas norma jest
                syf? Wiec spotkajmy sie w polowie drogi i myjmy brudne gary po 2 dniach, zeby
                nikt sie nie czul pokrzywdzony?

                Ja mowie o takich prostych wartosciach jak porzadek, poszanowanie cudzej
                wlasnosci albo nietykalnosci osobistej. I tu nie ma polsrodkow - albo sie te
                wartosci szanuje albo i nie.

                Akademik jest miedzynarodowy i nie mozna patrzec w kategoriach kto tu jest
                gosciem a kto nie, nie patrze na siebie jak na Polke w niemieckim akademiku z
                niemieckimi regulami, tylko czescia miedzynarodowej grupy, ktora musi ustalic
                jakies normy wspolegzystenji.

                Norm wspolzycia spolecznego nie narzucam ja, tylko mysle, ze one sa ogolnie
                zrozumiale dla wiekszosci mieszkancow tego miejsca. Z wyjatkami niestety.

                Podaj mi przyklad kompromisu - twoj zagraniczny sasiad zzera ci obiad, usiluje
                cie obcjac, ciagle chce sie do mnie wpraszac (boje sie myslec w jakim celu),
                zostawia syf w kuchni - to co, spotkajmy sie w srodku? Niech mi zje pol obiadu,
                przutuli tylko na chwile, wpadnie tylko na godzinke a syf posprzatam ja i nie
                bede musiala narzekac ze jest brudno i smierdzi? Ja mowie o takich bardzo
                przyziemnych aspektach zycia.
                • Gość: Jelen Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.cable.ubr15.edin.blueyonder.co.uk 07.06.07, 18:00
                  Jak sie chce znalezc kompromis to na pewno sie da. Mozna sie umowic, ze raz
                  gotuje jedna osoba raz druga (zakladajac, ze smakuje Ci jego jedzenie), mozecie
                  sie umowic, ze raz na jakis czas ugotujesz ta dodatkowa porcje (w koncu nie
                  jest to taki wielki problem, prawda?), po warunkiem, ze to on zrobi zakupy. Co
                  do zmywania - mozna spokojnie ustalic kto kiedy zmywa te 'bezpanskie' rzeczy
                  (jako srodki ostateczne, regula powinno byc, ze kazdy zmywa po sobie). Co do
                  wpraszania sie - mozesz zaproponowac, ze porozmawiasz z nim przez powiedzmy
                  godzine i to nie u Ciebie w pokoju, a na przyklad w kuchni, jakims pokoju
                  dziennym etc. Takie trudne to wymyslic? Uwierz mi, mieszkalam w domu, w ktorym
                  mieszkalo 48 osob, narodowosci bylo pewnie ze 20. Klotni wiekszych nie bylo,
                  dalo sie zyc.
                  • Gość: KT4D Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.leed.cable.ntl.com 07.06.07, 19:23
                    Otoz to. Jesli koles po sobie nie zmywa, to nie znaczy, ze jest niedorozwiniety
                    i lubi zyc wsrod robactwa, tylko albo w domu po prostu nie byl tego nauczony,
                    albo zeruje na uprzejmosci innych. Zacznij od powieszenia kartki nad zlewem,
                    jesli nie zadziala - zrob gadke wychowawcza (tylko badz pewna, ze rozmawiasz z
                    ostatnim uzytkownikiem naczyn), przekonaj, ze jednak w robactwie i brudzie zyc
                    nie warto.

                    Obejmowanie i wpraszanie sie do pokoju to juz oczywiscie inna liga. Misiowi
                    przytulinskiemu wystarczy podac reke gdy probuje Cie objac. A jesli wprasza sie
                    do pokoju, to warto przelamac strach, kupic pojemnik gazu pieprzowego i zaprosic
                    do srodka uprzednio strategicznie umieszczajac patelnie pod poduszka. Jesli
                    tylko chce pogadac, to czemu nie? Jesli bedzie nachalny, to bedziesz przygotowana :P

    • abstrakt2003 Chamstwo 07.06.07, 08:32
      takie zachowanie to czyste chamstwo. Po za tym to zadaje sie że to oni
      przyjechali do nas w gości i to na nich ciązy obowiązek dostosowania swoich
      zachowań do naszych standarów! Podobnie jak się to ma z Europejczykami gdy
      wyjeżdżaja np. do krajów muzułmańskich czy wspomnianych przez ciebie Chin.
      ==========
      Podejrzewam że białemu absolutnie nie pozwoliła być na to na co pozwalasz tym
      czarnym! W tym sensie jesteś rasistką bo w ocenie ludzi bierzesz pod uwagę
      kryterium rasowe. Dla czernych jesteś bardziej pobłażliwa niż dla białych.
      PS
      Ostatnio była afera z niejakim Simonem Molle. Sporo dziewczyn nie chciało go
      urazić i być posądzonymi przez niego o rasizm i teraz leczą się na AIDS.
      • Gość: ka Re: Chamstwo IP: 88.156.70.* 07.06.07, 11:22
        Z jednej strony myślę, że to zwykłe chamstwo; ja w akademiku miałam na piętrze ze 20 Hiszpanów, którzy zachowywali się jakby wszytsko w akademiku (z dziewczynami włącznie) należało do nich. Nigdy nie sądziłam, że będę do nich aż tak uprzedzona, ale to co oni wyprawiali (nie chce mi się opisywać, za dużo by było) nie mieściło się w głowie.

        Z drugiej strony jednak różnice kulturowe też pewnie miały na to jakiś wpływ, bo gdy na piętro wprowadziła się grupa Czechów i Słowaków, to jakoś nie było z nimi żadnych zgrzytów, od razu nawiązaliśmy przyjazny kontakt. Wiadomo, że to nasi sąsiedzi i też Słowianie, więc łatwiej nam się zrozumieć, ale mimo wszystko wydaje mi się, że ci Hiszpanie byli po prostu zwykłymi chamami... Przynajmniej mam nadzieję, że nie wszyscy tam są tacy...
        • nutkajski Re: Chamstwo 07.06.07, 21:33
          Jak czytam te psychologiczne wypociny to mnie smiech ogarnia :-) szczeg.
          dotyczy to KT4D :-))
          • Gość: KT4D Re: Chamstwo IP: *.leed.cable.ntl.com 07.06.07, 22:01
            A mieszkales kiedys w takim srodowisku? Bo ja w sumie 5 lat... :)
    • Gość: ania Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.net.autocom.pl 07.06.07, 21:56
      Jezeli moj czarny sasiad wpada do kuchni i sie czestuje
      > bez zapytania kolacja, ktora wlasnie ugotowalam dla siebie i kolezanki - czy
      > to jest zwykle chamstwo czy moze w jego kulturze to norma?

      powiedz mu że w twoim dalekim, zimnym kraju obowiązuje rozdzielność żywieniowa
      wśród studentów.

      lapie mnie na korytarzu w
      > ramiona, bo "ma ochote mnie przytulic" - zreszta nie tylko do mnie ma takie
      > podejscie, ale w momencie kiedy wyraznie powiem, ze sobie tego nie zycze,
      > zostaje okrzyknieta rasistka.

      a ty go okrzyknij zboczeńcem i powiedz że dla ciebie jest zbyt brzydki

      Z drugiej strony wiem, ze zachowania typowe dla mnie sa dla Azjatow tez
      > chamskie, np. moja bezposredniosc - w Chinach nie mowi sie "nie" - jest to po
      > prostu niekulturalna

      w sumie to co ci szkodzi odpowiedzieć "niestety nie mogę" zamiast "nie pomoge ci"?

      I ich reakcja - "chodz, to
      > takie typowe niemieckie chamstwo, oni nas tu nie lubia".

      he he , co się przejmujesz swoim zachowaniem i tak będzie na Niemców;)


      Mam nadzieję że nie masz podobnych problemów przebywając z rodakami.

    • mary_an Poczucie humoru 08.06.07, 10:38
      Jest jeszcze jedna sprawa, ktora utrudnia mi kontakty z obcokrajowcami,
      mianowicie poczucie humoru. To co bawi kogos z Azji jest dla mnie zupelnie
      niezrozumiale, jak mnie cos rozbawi do lez to z kolei czesto obcokrajowcy
      patrza na to z dziwnymi minami i nie wiedza o co chodzi. Jedna z moich
      najlepszych przyjaciolek pochodzi z Chin, super sie rozumiemy, spedzamy sporo
      czasu razem, ale jesli chodzi o pozartowanie czy posmianie sie to nie ma szans.
      Jak ja jestem w gronie jej chinskich znajomych to mnie ich zarty zupelnie nie
      bawia i jest mi grupio, bo oni sie smieja a ja siedze z glupia mina i odwrotnie.

      Podam taki przyklad dla zobrazowania sytuacji. Kiedys bylam czlonkiem takiem
      organizacji studenckiej, ktora organizowala festiwal miedzynarodowy.
      Przyjechalo do nas kilkuset studentow z calego swiata, w ogole festiwal byl
      wielkim sukcesem. Pamietam, ze pierwszego dnia byla impreza w rynku glownym
      miasta, zeby pokazac mieszkancom na czym polega nasz festiwal. Na srodku byla
      ustawiona scena i w pewnym momencie padlo haslo, ze przedstawiciele kazdego
      kraju moga wyjsc i cos zaprezentowac (wczesniej bylo to oficjamnie ogloszone,
      wiec kazdy mogl sie przygotowac i pocwiczyc). Rosjanie spiewali Kalinke i
      tanczyli, Wietnamczycy tanczyli taniec z szarfami, Meksykanczycy wyszli w
      gigantycznych sombrerach grali na gitarze i spiewali smutne piosenki,
      mieszkancy ktoregos z afrykanskich krajow grali na bebnach. Potem nagle
      zazdrosni mieszkancy innego kraju postanowili tez sie zaprezentowac, wyskakuja
      na scene i mowia, ze oni opowiedza kilka kawalow z ich kraju. Wszyscy sluchaja -
      oto kawal (juz dokladnie nie pamietam ale mniej wiecej tak to brzmialo): "byl
      sobie slon, ktory mial bardzo dlugi penis. pewnego dnia zasnal i tylko jego
      penis wystawal zza drzewa. przyszedl mysliwy i go ucial. slon sie obudzil i
      pyta: "a gdzie moj penis". mysliwy "ucialem go i zjadlem, bo myslalem ze to
      marchewka" i goscie w dziki smiech.
      w tym momencie totalna konsternacja, masa ludzi pod scena, studentow i
      mieszkancow miasta, wszyscy patrza po sobie (a w tym czasie ci co opowiadali
      ten kawal i kilku kolegow zasmiewaja sie do lez) no ale co, zaczelismy bic
      brawo zeby ich nie zniechecac. Opowiedzieli jeszcze kilka takich kawalow i ktos
      ich delikatnie usunal ze sceny (ale te inne kawaly to byly dosyc ostre juz nie
      pamietam bo staralam sie wyrzucic je z pamieci).

      Zreszta jesli chodzi o poczucie humoru to generalnie nawet widze roznice miedzy
      pojedynczymi nacjami w Europie, ale miedzy roznymi kontynentami to jest po
      prostu ekstremalne.
    • venus22 Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm 08.06.07, 11:09
      czesc Mary, jaki piekny owczarek - czy to pirenejski? pani tez niczego sobie :)

      Mary, glupich ludzi nigdzie brakuje,
      zapewniam cie ze i Polacy potrafia sie tak popisac w mieszanym towarzystwie,
      szczegolnie jak wypija,


      a ty pamietaj jedno - kolor skory, rasa nie ma nic do rzeczy - glupek to glupek,
      a tradycje- no to juz troche bardziej skomplikowane bo u nas np. nie wypada
      bekac przy jedzeniu a gdzie indziej jak tego nie zrobisz to sie gospodarze
      obraza bo to znaczy ze ci nie smakowalo albo sie nie najadlas.

      maja racje ci co pisza ze trzeba sie dostosowac do kraju w ktorym sie zyje
      tylko podejrzewam ze sami nie musza,
      to nie wiedza ze to wcale nie takie latwe.
      Nie tak latwo zmienic skore ktora sie nosilo przez wiel wiele lat, czasem
      ponad 20, 30, .....60.. nawet studentom otwartym na zmiany :)


      tak ze nie analizuj tego az tak skrupulatnie bo nawet nie warto.

      pozdrawiam i zycze wiele radosci w zayciu akademickim :)

      Venus


      • Gość: Pati_pz Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.chello.pl 08.06.07, 13:44
        Oczywiście łatwo być tolerancyjnym w Polsce. Zderzenie z tyloma narodowościami
        faktycznie może być szokiem, zwłaszcza, gdy okazuje się, że Twój sąsiad
        obmacuje Cię, gdy nie ma Twojego chłopaka, podjada twoje posiłki.

        Co do obmacywania powiedz "kotku, mam chłopaka. Wolę jak on mnie przytula." i
        puść oczko. Zamiast bulwersować się może czasem wystarczy zażartować. Jasne,
        każdy ma inne poczucie humoru (sama podałaś przykład), ale szczery uśmiech i
        puszczenie oczka wszędzie znaczy to samo i słowa nabierają innego sensu. Co do
        podjadania to faktycznie, to już jest część kultury. Bo namolne zaczepianie to
        już raczej kwestia charakteru-chamskiego trochę..

        Przy następnej próbie zwinięcia czegoś z talerza zapytaj czy smakuje,
        zaproponuj, że jeśli jest głodny to możesz następnym razem zrobić więcej, z
        uśmiechem powiedz, że Ty też jesteś głodna.

        Co do tej przepychającej się laski to czy było tak tylko raz czy takie sytuacje
        zdarzają się częściej? Jeśli raz, to może faktycznie się spieszyła? Zapomnij.
        Jesli jednak to jest notoryczne zachowanie, to faktycznie dziewczyna nie
        szanuje Twoich uczuć. Powiedz jej, że Cię zabolało jak Cię popchnęła.

        Całe szczęście, że to nie są Azjaci, bo ich naprawdę łatwo urazić.. To prawda,
        że nie mówi się wprost "nie", tylko "bardzo chętnie, ale niestety.." Często nie
        kończy się zdania, w którym ma się odmówić. Azjata zrozumie.

        Większość kłopotów kulturowych da się rozwiązać żartem, uśmiechem, szczerym
        mówieniu o swoich uczuciach. Gorzej, gdy problemy pojawiają się w wyniku
        czyjegoś charakteru-chamstwa, złodziejstwa, namolnego przymilania się.
        Pozdrawiam!
        • mary_an Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm 08.06.07, 19:20
          W sumie watek sie juz chyba wyczerpal, ale bardzo ciekawie mi sie czytalo i
          jestem zaskoczona niektorymi wypowiedziami. Generalnie wnioski niestety nie sa
          zbyt pozytywne. Dzieki za wszystkie rady, do wielkiego pojednania raczej nie
          dojdzie i dalej bedzie tak jak bylo (juz nie bede tlumaczyla dlaczego bo trzeba
          osobiscie znac sytuacje).
          • Gość: FROF Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.07, 19:26
            a TAK W OGÓLE TO PAMIĘTAJMY ŻE TZW "WYSOKA KULTURA" WYLĘGŁA SIĘ W NIEKTÓRYCH
            TYLKO ZAKĄTKACH ŚWIATA .dODAM ŻE BYŁY TO ZAKĄTKI "BIAŁE" NO I JESZCZE "ŻÓŁTE".
            a RESZTA... .a JAK SI E KOMU S NIEPODOBĄ OBYCZAJE KRAJU W KTÓRYM
            MIESZKA/STUDJUJE TO NIECH SPADA.... .
            • venus22 Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm 08.06.07, 21:55
              """Oczywiście łatwo być tolerancyjnym w Polsce.""""

              z moich wakacji w PL wynika ze co jak co ale Polacy NIE sa tolerancyjni.

              to nawet widac po niektorych wypowiedziach w watku.

              Venus
          • Gość: student Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.aster.pl 10.06.07, 13:19
            Ja bym się z takiego akademika natychmiast wyprowadził. I wziął sobie stancję u
            niemieckiej emerytki
        • Gość: azjatka Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.chello.pl 09.06.07, 04:02
          Najlatwiej zepchnac wlasne nieudolnosci towarzyskie w zwyczajnym nawiazywaniu
          kontaktow miedzyludzkich na grunt kulturowy- tu czytaj...rasowy//
          Ja stidiowalam z Polakami w Rosji.. Byli tam rowniez mongolowie, arabowie,
          afrykanczycy, kubanczycy.. I do kazdego mozna by sie pzyczepic: iwekszosc byla
          russkich, wiec byli rozni sila rzeczy:) Mongolowie byli czasem zlapani na
          sikaniu na klatce schodowej;) znajomy afrykanczyk jakos nie wlazil do cudzych
          patelni lapskami, z reszta nigdy czegos takiego nie spotkalam od nikogo, nawet
          w latach deficytu wszytkiego ( najwyzej komus zginela patelnia ze smazonymi
          ziemniakami z kuchni) kubanczycy zawsze byli najglosniejsi,roztanczeni i
          prowadzili glosno-stadny tryb zycia, natomiast na polakow sie skarzono, ze
          np.sikaja po pijanemu do zlewu we wspolnej kuchni!.. Sama widzialam na wlasne
          oczy, jak pijani polacy idac korytarzem rozbijali szyby we drzwiach, a jeden z
          nich lezal zarzygany wpoprzek korytarza: za 5 lat studiow to byly najbardziej
          drastyczne widoki na mojej pamieci (lata 86-91) Tym nie mniej, nie zrazilam sie
          jakos do polakow, bo potrafilam wyciagac wnioski ( jaki procent mniej wiecej
          tych czy owych,( pozniej sie okazalo, ze wiekszosc polakow pochodzila z
          prowincji )i nawet wyszlam za jednego z nich:)
    • Gość: sorry... Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.07, 21:44
      s4.gladiatus.pl/game/c.php?uid=22566
    • Gość: pleple Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: *.centertel.pl 10.06.07, 17:58
      mary_an napisała:

      > Nie wiem, gdzie jest granica miedzy roznicami kulturowymi (czyli gdzie
      > jeszcze mozna mowic o poblazliwosci wobec pewnych zachowan) a gdzie juz
      > zaczyna sie chamstwo.

      No to spróbuję Ci pomóc ją nakreślić.

      > Jezeli moj czarny sasiad wpada do kuchni i sie czestuje
      > bez zapytania kolacja, ktora wlasnie ugotowalam dla siebie i kolezanki - czy
      > to jest zwykle chamstwo czy moze w jego kulturze to norma?

      Nie znam jego kultury, być może tam jest to norma. Tolerancja polega na tym, że
      gdy zdarza się to po raz pierwszy nie obrażamy się tylko informujemy grzecznie,
      że w naszym kręgu kulturowym jest to zachowanie niekulturalne. Jeśli pomimo to
      sytuacja się powtarza, jest to zwykłe chamstwo z jego strony.

      > to czy ona tez jest chamska (mam po prostu
      > dwoch chamskich Afrykanow na pietrze)

      Jak wyżej.

      > czy tez nie powinnam na to zwracac
      > uwagi, bo to jest dla niej norma?

      A dlaczego miełabyś na to nie zwracać uwagi??? Dlatego, że u niej w kraju jest
      to norma? Nie jest w swoim kraju i powinna się dostosować. Czy Ty będąc w
      gościach położysz nogi na stole, bo w domu tak robisz i rodzinie to nie
      przeszkadza? Czy jadąć do kraju muzułmańskiego założysz szpilki, mini i dekold
      po pępek? To działa w obie strony.

      > Ostatnio moj sasiad znowu przyszedl z innym czarnym kolega i strasznie sie
      > oburzyli, ze tym razem wyraznie im zabronilam jedzenia moich rzeczy, ktore
      > akurat przygotowywalam dla siebie i kolezanki. I ich reakcja - "chodz, to
      > takie typowe niemieckie chamstwo, oni nas tu nie lubia".
      >
      > Ja juz teraz nie wiem - przeciez nie moge im na wszystko pozwalac,
      > szczegolnie, ze ten sasiad jest dosyc bezposredni - lapie mnie na korytarzu w
      > ramiona, bo "ma ochote mnie przytulic" - zreszta nie tylko do mnie ma takie
      > podejscie, ale w momencie kiedy wyraznie powiem, ze sobie tego nie zycze,
      > zostaje okrzyknieta rasistka.

      Powinnaś wyjaśnić, że ich zachowanie jest nieeleganckie i w naszej kulturze
      nieakceptowalne. To oni są u Ciebie a nie Ty u nich. Natomiast ich aluzje i
      zarzuty dotyczące rasizmu to zwykła manipulacja psychologiczna mająca poprzez
      wzbudzenie w Tobie poczucia winy umożliwienie im robienia tego, na co mają
      ochotę. Podobną taktykę stosował ten Kameruńczyk, który zaraził co najmniej
      kilkanaście dziewczyn w Polsce HIVem.

      > Z drugiej strony wiem, ze zachowania typowe dla mnie sa dla Azjatow tez
      > chamskie, np. moja bezposredniosc - w Chinach nie mowi sie "nie" - jest to po
      > prostu niekulturalna (kulturalnie bedzie "tak, z checia bym Ci pomogl, ale
      > niestety tym razem nie jest to mozliwe").

      No ale ci Chińczycy są tu nie w Chinach i też powinni się nauczyć norm
      obowiązujących w świecie, w którym zdecydowali się żyć :) Oczywiście będąc w
      Chinach powinnaś w miarę możliwości przestrzegać ich norm, ale będąc tutaj
      przestrzegaj własnych. Trudno przecież wymagać od tubylca, by znali normy
      obowiązujące w krajach pochodzenia wszystkich cudzoziemców. Od osoby
      wyjeżdżającej z kraju, zwłaszcza z zamiarem dłuższego pobytu w obcej kulturze
      naprawdę można tego wymagać. A tym, na co nie masz wpływu się po prostu nie
      przejmuj.

      > Nie wiem, jak sie zachowywac w stusunku do ludzi roznych kultur i mnie to
      > martwi. Nie potrafie wyczuc, gdzie jest granica pomiedzy chamstwem a zwyklymi
      > roznicami kulturowymi.

      No to nie wyczuwaj, tylko informuj, jeśli nasza norma została złamana. Za
      pierwszym razem odbieraj to jako wynik różnicy kulturowej, na którą masz jednak
      prawo zareagować, a za następnym jest to już po prostu chamstwo i
      wykorzystywanie swojej sytuacji przez przyjezdnych.

      > Fajnie bylo w Polsce teoretyzowac na temat tolerancji,
      > gorzej to wszystko niestety wyglada w praktyce :(

      Bo my, Polacy, mamy jeszcze na tym polu bardzo malutkie doświadczenie. Ja przez
      kilka ostatnich lat przebywam tutaj tylko chwilami i miałam okazję się
      przekonać jak to jest być po drugiej stronie. Tej, która wchodzi w obcą
      kulturę. Trochę tolerancji oczywiście ułatwia życie, ale to nie znaczy, że
      mieszkając gdzieś nie mogę się nauczyć ich zasad! Spotkałam się też z wieloma
      ludźmi innych ras i rzeczywiście niektórzy z nich nadużywają obaw innych, by
      nie zostać odebranymi jako rasiści. Ale nie dotyczy to większości :)

      > I przykro mi, ze na pietrze
      > gdzie mieszka 20 roznych osob z roznych krajow te roznice sa tak silnie
      > odczuwalne, ze praktycznie tylko ludzie z tych samych kregow kulturowych
      > trzymaja sie razem a reszta omija sie szerokim lukiem. Moje piekne idee z
      > czasow mlodosci niniejszym umarly :(

      A ja pracowałam z wieloma ludźmi z całego świata i choć rzeczywiście łatwiej
      się dogadać z kimś z własnego kręgu kulturowego, to jednak nie jest to regułą.
      Czasem bywa nawet odwrotnie :) I wiem, że temu akurat ideałowi nie trzeba
      pozwolić umrzeć, tylko wymaga to trochę wysiłku i jednak, niestety,
      ograniczonego zaufania do świata... Po prostu musisz się nauczyć stawiać
      granice, których wcześniej nigdy nie musiałaś pilnować, bo dotychczas
      spotykanym ludziom po prostu do głowy nie przychodziło ich przekraczać.

      Pamiętaj, jeśli wlazłaś między wrony musisz krakać jak i ony. W tym przypadku
      to oni są wronami i im szybciej się nauczą krakać po naszemu tym dla nich
      lepiej. Nic złego im nie robisz wymagając, by potrafili się zachować jak
      normalni ludzie. Ludzie innej rasy to nie dzieci specjalnej troski, nie trzeba
      im obniżaż wymagań, najwyżej dać odrobinę czasu na przystosowanie się i tyle.
      • Gość: chichi Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm IP: 74.12.153.* 10.06.07, 19:51
        Jeden aspekt zagadnienia nie zostal chyba poruszony a mianowicie cos, co bym
        nazwal "do tanga trzeba dwojga".
        Jest to wysoce nieodpowiedzialne ze strony wladz poszczegolnych krajow,
        okreslonych uczelni czy instytucji, ze sprowadza sie czy pozwala
        osiedlic/studiowac/pracowac tysiacom/setkom tysiecy ludzi z odleglych krajow
        swiata bez zadnego wlasciwie przygotowania lokalnego spoleczenstwa do przyjecia
        tylu egzotycznych przybyszow i bez wspierania tych przybyszow w Ich procesie
        asymilacji. Jak ktos slusznie zauwazyl powyzej, adaptacja w nowym srodowisku
        nie zdarzy sie nigdzie i w zadnych okolicznosciach z dnia na dzien. Zarowno ci,
        ktorzy sa spolecznoscia przyjmujaca imigrantow/zagranicznych
        studentow/uchodzcow jak i ci, ktorzy tymi przyjezdnymi sa, potrzebuja czasu,
        wiedzy i przede wszystkim swiadomego poczucia dobrej woli zeby moc mieszkac
        kolo siebie i powoli [POWOLI] sie integrowac.
        Przyklady Kanady czy Australii wskazuja na to, ze mimo wielu wciaz popelnianych
        i w tych krajach bledow, istnienie i rozwijanie wielorakich programow dla nowo-
        przybylych [programow oplacanych z podatkow] ulatwia tzw. settlement jak
        rowniez sluzy edukacji spoleczenstwa, ktore ma szanse weryfikowania i powolnego
        [POWOLNEGO] pozbywania sie uprzedzen wzgledem imigrantow.
        Sytuacja opisana przez autorke watku swiadczy wylacznie o tym, ze wladze
        uczelni i akademika, w ktorym Mary_Ann mieszka cenia sobie wysoko oplaty
        wnoszone przez zagranicznych studentow i byc moze rownie wysoko cenia sobie
        posiadanie statusu uczelni o miedzynarodowym student body ALE nie robia
        totalnie nic zeby owemu student body zapewnic bezpieczne, zgodne, inspirujace i
        wzbogacajace wspolne studiowanie i mieszkanie. Jest to w gruncie rzeczy
        skandaliczne, ze NIKT z wladz uczelni i akademika nie poczuwa sie do tego zeby
        wspomoc studentow w integracji, w rozstrzyganiu jakichkolwiek konfliktow na tle
        kulturowym, etnicznym, jezykowym czy wszelkim innym.
        Oczywiscie, w ostatecznym rozrachunku kazdy indywidualnie odpowiada sam za
        siebie i za swoje reakcje na czyjes ewidentne chamstwo niemniej, to uczelnia i
        akademik umieszczajac obok siebie mlodych ludzi z calego swiata, wziely na
        siebie odpowiedzialnosc za caloksztalt warunkow w jakich ci studenci maja zyc i
        studiowac. Czescia tych "warunkow" jest wzajemna edukacja kulturowo-etniczna z
        uwzglednieniem indywidualnych i lokalnych zwyczajow i tradycji.
        Nic sie nie zdarzy samo z siebie. Zalozenie, ze ludzie roznych kultur i jezykow
        zaczna kolo siebie mieszkac i bez zadnego wysilku stworza razem szczesliwy
        swiat jest naiwne i niebezpieczne. Jesli sie podejmuje ryzyko i wysilek
        ksztalcenia jednoczesnie mlodziezy z calego swiata, trzeba zrobic ten jeszcze
        jeden krok i zapewnic tej mlodziezy wszelka mozliwa pomoc we wzajemnym
        rozumieniu i porozumiewaniu sie tak w szkole jak i w akademiku.
        Pisze to z perspektywy belfra wykladajacego od lat na uczelni w miescie, w
        ktorym 47% populacji to imigranci. Ja sam nie zajmuje sie pomoca w integracji
        moich studentow ale uczelnia ma wiele programow i klubow, ktore w tym mlodziez
        wspomagaja. Rowniez panstwo, prowincja i miasto oferuja caly wachlarz
        settlement programs i moze dzieki temu konflikty na tle
        rasowym/etnicznym/religijnym/politycznym/jezykowym sa wsrod znanych mi
        studentow rzadkoscia. Co oczywiscie nie znaczy, ze sie nie zdarzaja - to jest
        praca bez konca - codziennie uczymy sie jak zyc z innymi ludzmi :)
        Reasumujac, jesli uczelnia powiadziala "A" i przyjela ilus tam studentow
        miedzynarodowych, musi tez powiedziec "B" i zatroszczyc sie o ich "pokojowe
        wspolistnienie" ;) To samo dotyczy poszczegolnych krajow, miast, dzielnic.
        Korzysci z imigracji, miedzynarodowego ksztalcenia, przemiszczania sie ludzi,
        mieszania nacji i kultur sa gigantyczne i chyba malo-kto je kwestionuje ale aby
        unikac lub minimalizowac negatywne skutki wszechobecnej migracji potrzebny jest
        wysilek roznych wladz poczynajac od tych w rzadach a konczac na tych w
        rektoratach.
        • mary_an Re: Chamstwo vs. roznice kulturowe vs. rasizm 11.06.07, 12:54
          Dzieki za bardzo ciekawe i przemyslanie opinie. Jakbym studiowala etnologie
          mialabym juz dobry temat do pracy magisterskiej :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka