Dodaj do ulubionych

Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie błotem?

10.09.07, 13:47
na przykład na tym forum? Zupełnie tego nie rozumiem. To sa dwa światy,
częściowo przenikające się i nie ma na to rady. Zmuszanie do wiary, niewiary
bądź szykanowanie kogoś bo wierzy (lub nie) jest nie tylko pogwałceniem norm
prawnych i obyczajowych ale zwykłym świństwem i - według mnie - świadczy o
małości. Czy naprawdę obie strony nie mogą pójść swymi drogami?
rozumiem że częściowo gra toczy się o porządek prawny. tak już się stało że
Europa - w tym Polska - przyjęła świeckość i chyba nie ma sensu tego ruszać. A
czytając to forum mam wrażenie że obie frakcje dążą do rządu dusz... Ludzie,
jest XXI wiek, każdy ma prawo wierzyć co chce i nie być mamiony przez namolną
i chamską propagandę - na forum również...
Obserwuj wątek
    • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 13:55
      Za wzajemne obrzucanie sie błotem, zawsze odpowiedzialność ponosi
      strona mocniejsza, bo to ona dyktuje reguły gry. Jakoś tak jest, że
      błoto lata tylko tam, gdzie wierzący ciagle mają większość, a nie w
      krajach laickich.
    • andrzej.sawa Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 13:59
      Mniejszość drze mordę.Zresztą to cecha lewaków i nnych poprawnych politycznie
      palantów.Oni nie zabierają głosu,żeby dyskutować,tylko żeby pluć.
      • leftt Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 14:07
        I tak oto Kicior założył kolejny wątek, w którym wierzący i
        niewierzący obrzucają się błotem :-)
      • kicior99 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 14:08
        no i się zaczęło... gratuluję kultury. Gdyby po tym oceniac atrakcyjność obu
        opcji, niewierzący wygraliby w cuglach. Nie mówiąc o tym że znów widzę bełkot.
        Oczywiście kto nie wierzy jest "lewakiem" i "palantem". tak tylko odstraszasz
        mnie od religii, dociera do Ciebie?
        • kicior99 PS 10.09.07, 14:10
          a ta wiącha świadczy o tym że - zgodnie ze wskazaniami religii - bliźniego
          kochasz jak jasna cholera...
          • chwila.pl Re: PS 10.09.07, 14:14
            kicior99 napisał:

            > a ta wiącha świadczy o tym że - zgodnie ze wskazaniami religii -
            > bliźniego kochasz jak jasna cholera...

            Może kocha, tylko kogoś innego uznaje za bliźniego :)
            • kicior99 Re: PS 10.09.07, 14:18
              jak byłem mały sądziłem że chodzi o bliźniaków i doszedłem do wniosku że nikogo
              nie musze kochać. Teraz widzę że bliźniaków również nie musze kochać...
              • chwila.pl Re: PS 10.09.07, 14:24
                kicior99 napisał:

                > Teraz widzę że bliźniaków również nie musze kochać...

                I z tego prawa korzystam :)
          • andrzej.sawa Re: PS 10.09.07, 14:20
            Ja tylko relacjonuję to co jest na forach.Poczytaj i stwierdzisz to samo co
            ja.Czy osoby wierzące plują - zwykle nie.Plują natomiast ci co występują podobno
            w imieniu niewierzących.Jeszcze raz proszę - poczytaj.
            • kicior99 Re: PS 10.09.07, 14:21
              przeczytałem TWÓJ post i do niego się odnoszę... Nie dyskutuje na innych forach
              tylko na tym. A to co mi napisałeś stawia wyznawców religii w fatalnym świetle.
              • andrzej.sawa Re: PS 10.09.07, 14:55
                Powtarzam poczytaj inne fora.Mój post odnosi się do całości "twórczości".
                • kicior99 Re: PS 10.09.07, 15:10
                  ja piszę o TYM forum. Nie rozumiesz zdania prostego z jednym podmiotem i jednym
                  orzeczeniem...
                  • mg2005 Re: PS 11.09.07, 10:07
                    kicior99 napisał:

                    > ja piszę o TYM forum.


                    W takim razie mam do Ciebie pytanie:

                    Tutejsi ateiści nazywają wiarę w Boga: zabobonem ,ciemnogrodem,
                    wiarą w krasnoludki, bzdurą, brednią itp.

                    Czy takie wypowiedzi są zgodne z kulturą dyskusji ?...
                    • piwi77 Re: PS 11.09.07, 13:12
                      tak jak napisałeś, nazywamy w ten sposób wiarę w Boga, nie
                      konkretnych ludzi. Nie koliduje z kulturą dyskusji nazywanie
                      czynności (wiara jest czynnością) zwrotami, nie będącymi zwrotami
                      wulgarnymi.
                      Odwracając, nazwanie ateizmu zabobonem ,ciemnogrodem,
                      wiarą w krasnoludki, bzdurą, brednią, nie obrazi żadnego ateisty.
                      więc jeżeli można tak opisać jedną czynność i jest kulturalnie, to
                      nazwanie tak samo innej czynności, dalej nie może z kulturą
                      kolidować. No chyba, że ktoś stosuje dwie miary, ale wtedy nie mamy
                      do czynienia z kulturą lub jej brakiem, lecz z obłudą.
                      • xtrin Re: PS 12.09.07, 12:56
                        piwi77 napisał:
                        > Nie koliduje z kulturą dyskusji nazywanie czynności (wiara
                        > jest czynnością) zwrotami, nie będącymi zwrotami wulgarnymi.

                        Nie zgodzę się. Jakiekolwiek pogardliwe określenie (np. zabobon, ciemnogród)
                        jest wyrazem braku kultury i szacunku dla innych.
                        • piwi77 Re: PS 12.09.07, 13:09
                          Można i tak, ale wtedy wytykanie skinowi, w innym wątku, przez
                          chmarę forumowiczów, że jest głupkiem, półgłówkiem i różne takie,
                          chyba też z kulturą nie ma nic wspólnego?
                          • xtrin Re: PS 12.09.07, 13:13
                            Ano też nie ma. Odpowiadanie prymitywowi prymitywizmem nie jest chwalebnym
                            działaniem. Z drugiej strony czasami po prostu nerwy puszczą.
                            • piwi77 Re: PS 12.09.07, 13:20
                              Puszczają. Mnie puszczają jak pomyślę ile płacę na tych których w
                              zasadzie zwalczam (wiem, znów ocieram się o antyklerykalizm noszący
                              znamiona rzucania błotem).
                              • xtrin Re: PS 12.09.07, 13:34
                                Troszkę dystansu proponuję.
                                Pomyśl ile płacisz na znienawidzone partie polityczne, kulejący sport czy
                                niezrozumiałą sztukę. Od razu Ci się lżej na sercu zrobi :).
                                • piwi77 Re: PS 12.09.07, 13:38
                                  znienawidzone partie polityczne, kulejący sport czy
                                  niezrozumiała sztuka, przychodzą i odchodzą, nieraz brakuje czasu na
                                  przyzwyczajenie się. Organizacja, która nie cieszy się moją
                                  sympatią, trzyma nas od wieków w ryzach, cholera znów poszło błoto...
            • piwi77 Re: PS 10.09.07, 14:22
              Gdybys tak jeszcze przykładzikiem, nie wyrwanym z kontekstu, nas
              jeszcze uraczył?
              • Gość: pol_pol Re: PS IP: *.chello.pl 10.09.07, 15:14
                Wątki niewierzących można podzielić na cztery grupy:
                a.obiektywne i wyważone, b.atakujące na oslep, c.obraźliwe, i d.durnowate.
                Do której grupy zaliczysz piwuś swoje wypociny?
                • piwi77 Re: PS 10.09.07, 15:29
                  Na pewno nie do a), bo obiektywne i wyważone, znaczy, łechcące
                  wierzących. A takie nie są.
                  • Gość: pol_pol Re: PS IP: *.chello.pl 10.09.07, 15:33
                    Zgadza się.
                    No pewnie, że nie do a. Bo obiektywne i wyważone to cechy mądrych wypowiedzi, a
                    sam przyznasz piwuś, że twoje do takich nie należą.
                    • piwi77 Re: PS 10.09.07, 15:43
                      I teraz, jako celna riposta, powinienem cos napisać o Twoich
                      wypowiedziach. Ale jakoś żadnej sobie nie przypominam...
                  • kochanica-francuza Ręce opadają!!! 10.09.07, 21:44
                    piwi77 napisał:

                    > Na pewno nie do a), bo obiektywne i wyważone

                    Obiektywny i wyważony - znaczy: zachowujący kulturę dyskusji.

                    Do "łechtania" stąd baaaardzo daleka droga.

                    Załóżmy, że koleżanka się źle ubierze. Nieobiektywna i niewyważona uwaga to np.
                    "Wyglądasz jak spasiona małpa". Obiektywna i wyważona - "Lepiej zmień tę
                    kieckę". Gdzie tu "łechtanie"?????
                    • piwi77 Re: Ręce opadają!!! 10.09.07, 22:00
                      Podałaś przykład, z którego wynika, że nie wiesz co znaczy słowo,
                      obiektywny.
                      • kochanica-francuza Re: Ręce opadają!!! 11.09.07, 15:39
                        piwi77 napisał:

                        > Podałaś przykład, z którego wynika, że nie wiesz co znaczy słowo,
                        > obiektywny.

                        Przecinek po wyrazie ""słowo" jest zbędny.

                        Jako córka lingwistki i laureatka olimpiady polonistycznej raczej wiem... A co
                        ono znaczy twoim zdaniem?
                        • piwi77 Re: Ręce opadają!!! 11.09.07, 15:58
                          Córka lingwistki, cóż składam broń, nie mam tak sławnych rodziców...
            • kicior99 Re: PS 10.09.07, 14:24
              A może zamiast relacjonować inne fora spojrzysz 2 wątki poniżej o obowiązkowej
              rejestracji niewierzących i agnostyków?
              • andrzej.sawa Re: PS 10.09.07, 14:59
                Policz wątki napastliwe wobec wierzących,Kościoła....Zrób pełną statystykę.I
                powiedz kto na kogo napada.
                • piwi77 Coś ślimaczysz się z przykładzikiem... 10.09.07, 15:02

                  • leftt Re: Coś ślimaczysz się z przykładzikiem... 10.09.07, 15:07
                    Proszę Cie uprzejmie:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=67767232&a=67787220
                    • piwi77 Re: Coś ślimaczysz się z przykładzikiem... 10.09.07, 15:23
                      Uprzejmie dziękuję.
                      Jest tam rzeczowe przypomnienie faktów, żadnego epitetu, żadnego,
                      mniejszość drze mordę (przytaczam słowa sawy). Że fakty niewygodne?
                      Niewygodne, ale to nie jest obrzucanie błotem.
                      • leftt Re: Coś ślimaczysz się z przykładzikiem... 10.09.07, 15:32
                        A że fakty "prasowe" to już drobny szczegół.
                        • piwi77 Re: Coś ślimaczysz się z przykładzikiem... 10.09.07, 15:51
                          Wszystkie fakty, o których piszemy, są w jakimś sensie prasowe, albo
                          podobne, z drugiej, czy trzeciej ręki, bo raczej niczego, o czym tu
                          piszemy, nie byliśmy świadkami. Różni nas jedynie to, że to co dla
                          jednych jest źródłem wiarygodnym, dla innych nie jest. Dla mnie, np,
                          biblia nie jest źródłem wiarygodnym, ale to, że wielu się na nią
                          powołuje i opowiada rzeczy tam opisane jakby były faktami, mnie
                          błotem nie obrzuca. Dziwne, skoro podawanie dalej, faktów z drugiej
                          ręki, ma być równoznaczne z obrzucaniem błotem, prawda?
                          • leftt Re: Coś ślimaczysz się z przykładzikiem... 10.09.07, 17:17
                            Ok.
                            "Wczoraj na stacji benzynowej w Gnieźnie sprzedawca mówił, że Piwi
                            kradnie samochody".
                            Jest to obrzucanie błotem czy nie? Zauważ, że nie ma tu żadnych
                            wulgaryzmów i jest podane źródło.
                            • piwi77 Re: Coś ślimaczysz się z przykładzikiem... 10.09.07, 18:33
                              Jak zacznie szerzyć tę informację dostanie proces cywilny. Będzie
                              musiał udowodnić prawdziwość tego twierdzenia inaczej zapłaci. I
                              dobrze, ze podałeś taki przykład. Bo ja pisząc o Matce Teresie, że
                              jest oszustką, sam sobie tego nie wymyśliłem, ale korzystam ze
                              źródeł, które uważam za wiarygodne. A wiarygodne dlatego, że chociaż
                              od dość dawna podają tę informację, o malwersacjach matki Teresy,
                              nikt nigdy nie oskarżył ich o pomówienie. Dlaczego? Widocznie
                              ewnetualni oskarżyciele boją się przegranej. Więc wolą poprzestać,
                              na pyszczeniu, frazesach o rzucaniu błotem itd. Bezpieczne, a wielu
                              to kupi.
      • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 14:20
        andrzej.sawa napisał:

        > Mniejszość drze mordę.

        Tak wierzący nazywają, gdy niewierzący sie odezwie. I tak jest od
        zawsze. To zamyka drogę do dyskusji i aż prosi się o rozwiązania
        ostateczne.
        • Gość: pol_pol Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł IP: *.chello.pl 10.09.07, 14:50
          piwi77 napisał:

          > To zamyka drogę do dyskusji i aż prosi się o rozwiązania
          > ostateczne.

          To znaczy jakie rozwiązania? Troche jaśniej, proszę.
          • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 14:57
            Wypowiedzenie konkordatu, na początek.
          • andrzej.sawa Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 14:57
            Lewaka pytasz? Normalne sowieckie albo hitlerowskie - "ostateczne rozwiązanie".
            • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 15:01
              Jestem komuchem, nie lewakiem, tak dla ścisłości, a rozwiązania
              które Ci do głowy przychodzą, no cóż, komentarz zbyteczny.
            • kicior99 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 15:11
              kolejną akt milosci blizniego... Rozczulające.
              • Gość: access Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł IP: *.chello.pl 10.09.07, 15:24
                Co ty tu wyjeżdżasz ciągle z ta miłością bliźniego. Może jeszcze wyjedziesz z
                drugim stereotypem, o nadstawianiu drugiego policzka? Taki niby światowiec, a
                taki durny. Wrócił z urlopu, zakłada wątek i oznajmia: ring wolny. Pierwsze
                starcie. Bujaj się, zboczeńcu. Chcesz, to sobie kochaj facetów ile wlezie, od
                nas sie odchrzań.
    • supaari Bo kąpiele błotne są zdrowe? nt 10.09.07, 15:02
      • piwi77 Taka szczególnie pojęta miłość bliźniego? 10.09.07, 15:09

        • supaari Re: 10.09.07, 15:13
          piwi77 napisał:

          > Taka szczególnie pojęta miłość bliźniego?

          Kiedy się ktoś obrzuca błotem ze względów zdrowotnych, to kieruje
          się raczej własnym zdrowiem.
          • piwi77 Re: 10.09.07, 15:54
            supaari napisał:

            > Kiedy się ktoś obrzuca błotem ze względów zdrowotnych, to kieruje
            > się raczej własnym zdrowiem.

            Ale problem nie leży w tym, że ktoś SIĘ obrzuca, tylko, że 2 grupy
            wzajemnie się obrzucają. Być może wychodzi to im na zdrowie, ale nie
            sądzę, aby takie były intencje.
            • chwila.pl Re: 10.09.07, 15:56
              Czasami od intencji ważniejszy jest efekt końcowy.
              • piwi77 Re: 10.09.07, 19:58
                Powiedziałbym, że zawsze jest ważniejszy. Dlatego ludzkość w ogóle
                jeszcze istnieje.
      • hypatia69 Re: Bo kąpiele błotne są zdrowe? nt 10.09.07, 15:44
        Kąpiele błotne nie tyle sa zdrowe, co do ziemi przyzwyczajają...
        ;)))
        • supaari Re: Bo kąpiele błotne są zdrowe? nt 10.09.07, 16:00
          hypatia69 napisała:

          > Kąpiele błotne nie tyle sa zdrowe, co do ziemi przyzwyczajają...
          > ;)))

          Rzeczywiście!!! Wręcz przywiązują! Taki Shrek na przykład - w błocku
          się kąpał i tak się przywiązał do ziemii ojczystej, że z królestwa
          zrezygnował i wrócił na swoje bagno...
          ;-)
          • hypatia69 Re: Bo kąpiele błotne są zdrowe? nt 10.09.07, 16:02
            No, moze nie całkiem to miałam na myśli... o *fizyczne
            przyzwyczajenie do ziemi* mi chodziło. Nie o przywiązanie
            emocjonalne do własnych hektarów...
            ;)))
    • hypatia69 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 15:55
      Chyba mogę odpowiedzieć dość obiektywnie, jako że z oboma grupami
      żyje zazwyczaj stosunkowo zgodnie, a nie należę ściśle do żadnej...
      To nie tyle obrzucają się *wierzący* i *niewierzący*, co fanatycy
      obu światopoglądów [tak to nazwijmy].
      Taki Piwi na przykład, jest zdeklarowanym ateuszem i antyklerykałem,
      co podkreśla w każdym wątku gromkim głosem, nawet jeśli wątek
      dotyczy czegoś zupełnie innego. Zwykle po kolejnym poście Piwiego z
      serii "wszyscy katolicy to głąby" zaczyna sie jatka.
      Mg dla odmiany reprezentuje pogląd, że ateizm to wiara, a każdy
      ateista to zbój i pomiot piekielny, zatem po jego postach rozpętuje
      sie jatka.
      Niedawno wyświetlił sie typ przedziwny wystepujacy najpierw jako
      Gość: Zdziwiony, teraz zaś ukrył się najprawdopodobniej pod nickiem
      Jedenone [wszystko wskazuje na to, że to ten sam, chociaż sie
      wypiera]. To dla odmiany mormon, który usiłuje dokopać każdemu bez
      wyjatku i nie zwraca uwagi na rodzaj czy brak wyznania. Kuriozum
      takie i też fanatyk, ale religii kananejskiej.

      Ale zwróć uwagę, że na przykład Supaari nie obrzuca błotem ani
      ateistów, ani innowierców. Nelsonek nie obrzuca błotem wierzacych w
      cokolwiek. Ty nie obrzucasz, ja też zazwyczaj nie [w każdym razie
      sie staram].
      No i pewnie dlatego, że fanatyzm nas nie dotknął...
      • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 16:06
        hypatia69 napisała:

        > Zwykle po kolejnym poście Piwiego z
        > serii "wszyscy katolicy to głąby" zaczyna sie jatka.

        Ależ nie twierdzę, że wszyscy, sam znam parę wyjatków, no fakt, że
        to marni katolicy...
      • kicior99 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 16:10
        jestem tzw wierzący i trochę wątpiący zarazem - jak chyba większość myślących
        chrześcijan. I nie moge sie nadziwić że ludzie, którzy miłość bliźniego mają
        wypisaną na sztandarach - najpierw mieszają innych z błotem a później,
        przyciśnięci do muru, wskazują na enigmatyczne inne fora, mimo że przed chwilą
        sami wylali kubeł pomyj... i na odwrót, nie rozumiem dlaczego ci co nie wierzą w
        ogóle wyzywają od jakiejś tajemniczej. mitycznej wręcz większości itp.
        • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 16:26
          kicior99 napisał:

          > jestem tzw wierzący i trochę wątpiący zarazem - jak chyba
          > większość myślących chrześcijan.

          Pociesz się, że niewierzący, ateiści, przynajmniej tacy jak ja, też
          wątpią. Wydaje mi się, że wszyscy ludzie wątpią, tylko krowa nie
          wątpi, chociaż tego też nie wiem, nie pytałem.
        • hypatia69 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 18:44
          "ludzie, którzy miłość bliźniego mają wypisaną na sztandarach". Nie
          wszystko, co jest wypisane na sztandarach to prawda. Każdy fanatyk
          jest potencjalnym mordercą. Idea nie ma znaczenia.
          Też byłam kiedyś praktykującą katoliczką i właśnie "miłość
          bliźniego" w dużym stopniu mnie zniechęciła... I zakłamanie kleru
          zazwyczaj.
          Tak jak mówię, to kwestia fanatyzmu. "Moja jest racja". Totalna
          nietolerancja. Ale raczej to cechy osobnicze niż zależność od wiary
          czy niewiary. To samo jest w wojenkach politycznych [zwolennicy i
          przeciwnicy PiS], polsko - niemieckich... [tudzież
          nacjonalistycznych, homofobicznych, antyaborcyjnych itd.]
          • mg2005 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 10:18
            hypatia69 napisała:

            > Tak jak mówię, to kwestia fanatyzmu. "Moja jest racja". Totalna
            > nietolerancja.

            Gwoli ścisłości, bo dokonałaś nielogicznej 'zbitki' :
            przekonanie o racji (charakterystyczne i dla ateisty i dla osoby
            religijnej) nie oznacza nietolerancji.
            • hypatia69 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 12:39
              Napisałam, jak to wygląda w wojnach katolicko-ateistycznych na forum
              kiedy debata sie zaostrza i oponenci idą na noże.
              Że generalnie przekonanie o racji nie oznacza automatycznie
              nietolerancji, to wiem.
              • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 13:04
                Jakie noże? Już nie fantazjuj.
                • hypatia69 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 17:38
                  To była metafora.
                  • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 17:40
                    Wiem, ale czasem jak się z nimi przesadza, można o tym zapomnieć.
                    • hypatia69 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 17:57
                      Taki mam kwiecisty styl. Ja gmatwam wszędzie, a Ty wszędzie wciskasz
                      antyklerykalizm. I gicio:)
                      • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 18:47
                        hypatia69 napisała:

                        > a Ty wszędzie wciskasz antyklerykalizm.

                        Tyleż mizerne co nieprawda.
      • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 19:08
        hypatia69 napisała:

        > Taki Piwi na przykład,
        > Mg ...

        Jakoś dziwne, że my dwaj, rzekomo błotem obrzucajace skrajności,
        raczej nigdy się wyzywamy (nie pamietam czegos podobnego), i choć
        wymiana postów miedzy nami potrafi być żywa (za co w tym miejscu
        mg2005 dziękuję), to raczej innych uczestników z innymi nickami
        zapamietałem jako nieprzyjemnych rozmówców.
        • hypatia69 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 19:23
          Szukasz dziury w całym. Sądzisz, że obrzucanie się błotem to
          wyłącznie nawtykanie sobie wzajemnie ch...? Nie otóż.
          Poza tym podałam Was akurat jako prykłady skrajnych poglądów i
          równie skrajnej odporności na argumenty [czy kontrargumenty].
          Potocznie sie na to mówi "ośli upór";)
          A jeśli koniecznie chcesz mnie przekonać, ze ja nie mam racji, a Ty
          ją masz, to proszę uprzejmie, przekonuj. Nie będę Ci przeszkadzać.
          Pomagać też nie. Kłóć sie sam ze sobą;)))
          • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 19:35
            hypatia69 napisała:

            > A jeśli koniecznie chcesz mnie przekonać, ze ja nie mam racji,
            > a Ty ją masz, to proszę uprzejmie, przekonuj. Nie będę Ci
            > przeszkadzać. Pomagać też nie. Kłóć sie sam ze sobą;)))

            Nie będe Cię przekonywać, że nie masz racji, bo to trudniejsze
            zadanie, niż przekonać mg2005. Zresztą nie chodzi o przekonywanie,
            ale o wymianę argumentów, bo to ciekawa zabawa. Oczywiście dopóki,
            rozmówca nie ucina wszelkiej dyskusji, stwierdzeniem, kłoć sie sam
            ze sobą. Stwierdzeniem od rzeczy, bo żadnej tu kłótni, a forum służy
            nie tyle do wymiany komplementów (nie przede wszystkim), ale własnie
            do dyskusji.
            • hypatia69 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 19:43
              Zastosowałam chwyt profilaktyczny na wypadek, gdybyś jednak chciał
              się kłócić. Wiem, oczywiście, że ze mną się nigdy nie kłócisz:)
              [chociaż za bogów nie wiem, czemu]. Ale biorąc pod uwagę, że kiedyś
              musi być ten pierwszy raz, wolałam się podstepnie zabezpieczyć;)
              Słowa: "Nie będe Cię przekonywać, że nie masz racji, bo to
              trudniejsze zadanie, niż przekonać mg2005." pozwolę sobie radośnie
              uznać za komplement:)))
              Podyskutować mozemy, proszę uprzejmie. Chociaż dzisiaj akurat do
              dyskusji nadaje sie wątpliwie. No, chyba, ze sie uprzesz. Ale może
              to na jakiś inny temat chociaż...
              ;)))
          • mg2005 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 10:21
            hypatia69 napisała:

            > Poza tym podałam Was akurat jako prykłady skrajnych poglądów i
            > równie skrajnej odporności na argumenty [czy kontrargumenty].
            > Potocznie sie na to mówi "ośli upór";)

            Ponownie proszę o konkretne przykłady.

      • mg2005 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 10:13
        hypatia69 napisała:

        > Chyba mogę odpowiedzieć dość obiektywnie,

        Hmmm...


        > Mg dla odmiany reprezentuje pogląd, że ateizm to wiara,

        Oczywiście, że negacja Boga to wiara. Gdzie tu fanatyzm lub
        obrażanie ateistów ??...

        >a każdy
        > ateista to zbój i pomiot piekielny,

        Stanowczo protestuję ! Wcale tak nie uważam. Oczekuję przeprosin lub
        dowodu (moich cytatów).
        • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 12:08
          Daj sobie spokój, mg2005, hypatia przecenia swoją rolę i sądzi, mimo
          że sama przeważnie unika prezentowania swojego zdania (może go nie
          ma?), jest uprawniona do oceniania innych. Jeżeli o mnie chodzi, nie
          pamiętam, abyś zwracał się do mnie w sposób obraźliwy, jeżeli
          uważasz z mojej strony coś było nie tak, to w tym miejscu podwójne
          przepraszam.
          • hypatia69 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 12:43
            Hihihi. Ja Was nie oceniam, moi drodzy. Nie wiem, jakiej roli
            dopatrujesz się w moich wypowiedziach i co w tym kontekście oznacza,
            że ją przeceniam.
            I powiedz mi, Piwi, na jaki temat chciałbyś znać moje zdanie?
            :)))
        • xtrin Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 12.09.07, 13:04
          > > Mg dla odmiany reprezentuje pogląd, że ateizm to wiara,
          >
          > Oczywiście, że negacja Boga to wiara.

          Jak dziecko... :)
          • mg2005 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 12.09.07, 22:47
            xtrin napisała:

            > Jak dziecko... :)


            Rzeczywiście - dziecinne uzasadnienie... ))
            • xtrin Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 13.09.07, 00:22
              mg2005 napisał:
              > Rzeczywiście - dziecinne uzasadnienie... ))

              A jakże można argumentować przeciwko absurdom? Sądź sobie co chcesz.
              Mnie jedynie rozbawiło jak prosto Cię sprowokować :).
    • piwi77 Do dowód postępującej humanizacji naszego życia 10.09.07, 16:12
      Nikt (no prawie nikt) juz do siebie z tego powodu nie strzela.
    • Gość: j-k konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultury IP: *.pools.arcor-ip.net 10.09.07, 16:45
      osobitej i politycznej (u wielu) sprawia, ze latwo przeradza sie
      w pyskowke, nie mowiac o virtualnym mordobiciu...:)))

      Sam konflikt na linii wierzacy-niewierzacy jest jednak
      zaprogramowany.
      U wiekszosci religii, takze w Chrzescijanstwie religia nie jest
      sprawa prywatna, lecz spoleczna. Stad poczucie misyjnosci, ktoremu
      poddaje sie wiekszosc wierzacych...
      A wiec automatyczna, niejako podswiadoma chec przekonania
      niewierzacego, ze jest w bledzie...

      Samo to w sobie nie jest jeszcze niczym nagannym. Problematyczne
      staje sie wtedy, gdy zamiast argumentow pojawiaja sie (z przyczyny
      zapodanej powyzej...) epitety...
      • andrzej.sawa Re: konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultur 10.09.07, 16:56
        A skąd agresja poprawnych politycznie elementów antyreligijnego lewactwa?
        • j-k konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultury 10.09.07, 17:12
          z tego samego powodu :)))
          bedac niewierzacymi - wiekszosc z nich uwaza religie za "Opium dla
          Ludu", wiec wszelkie proby ich nawrocania smiesza ich i draznia...

          Kultura pozwala jednak ukryc te uczucia...
          Jej brak powoduje checi przesmiewcze, a te, eksponowane wywoluja
          wrazenie checi obrazania wierzacego i calej wiary...
          Droga do eskalacji konfliktu pozostaje otwarta...
          • andrzej.sawa Re: konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultur 10.09.07, 17:38
            Niestety, w większości nie ma prób nawracania,a reakcja taka jak piszesz.
            • j-k Re: konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultur 10.09.07, 17:48
              Tu nie bardzo sie moge zgodzic.
              Wiekszosc wierzacych uwaza swoja postawe za wlasciwa i chetnie daje
              temu wyraz, natomiast ateizm uwaza za pewna duchowa ulomnosc.
              Gloszenie takich pogladow nie jest wprawdzie nawracaniem wprost,
              lecz nieco okrezna droga...
              Tak to jest w kazdym razie wsrod wielu niewierzacych odbierane.

              Druga sprawa, to ta, ze ateisci uwazaja siebie za racjonaistow,
              chetnie wytykajac ulomnosci w racjonalnym mysleniu wierzacym, oraz
              (realna czesto) oblude Kosciola i jego Slug...

              tu tez, przy braku kultury dyskusji powstaje latwe pole do eskalacji
              konliktow...
              • mg2005 Re: konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultur 11.09.07, 10:33
                j-k napisał:

                > ateisci uwazaja siebie za racjonaistow,

                I to jest szczególnie zabawne... :)

                • xtrin Re: konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultur 11.09.07, 16:56
                  mg2005 napisał:
                  > I to jest szczególnie zabawne... :)

                  Szczególnie zabawne to jest Twoje podejście: nie zgadzają się ze mną więc są
                  nieracjonalni :).
                  • piwi77 Re: konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultur 11.09.07, 17:33
                    xtrin napisała:

                    > Szczególnie zabawne to jest Twoje podejście: nie zgadzają się
                    > ze mną więc są nieracjonalni :).

                    To ma swój sens, niezgadzanie się z poglądem reprezentowanym przez
                    większość, zbyt racjonalne nie jest...
                    • hypatia69 Re: konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultur 11.09.07, 17:42
                      Coś jak "... miliony much nie mogą sie mylić"?
                      ;)))
                      • piwi77 Re: konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultur 11.09.07, 18:16
                        Jest nieracjonalne, bo myślenie inaczej niż myśli większość, wygodne
                        nie jest. Trzeba być przekonanym do swoich racji i gotowym na brak
                        komfortu.
                        • hypatia69 Re: konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultur 11.09.07, 18:18
                          No, ja przecież wiem:)
        • kicior99 Re: konflikt jest zaprogramowany, ale brak kultur 11.09.07, 05:19
          znowu eleganckim zachowaniem i wielką miłością bliźniego reklamujesz swoją
          religię? jeśli czasem coś mnie od niej powstrzymuje - to uwierz, tacy "światli"
          ludzie jak Ty...
          • Gość: j-k Naturalnie :))) IP: *.pools.arcor-ip.net 11.09.07, 11:56
            Naturalnie, ze reklamuje i to mi wolno...
            Dla jasnosci: nie jest nia Katolicyzm, lecz Protestantyzm,
            a konkretnie Luteranizm.

            Tym niemniej, nie uwazam kogos wierzacego inaczej (jak np.
            Katolicy), czy kogos wierzacego w innego Boga, a nawet Ciebie
            (jak sie domyslam, Ateiste) - za gorszego , z tego powodu, ode
            mnie :)))
    • magnusg W 95% agresja na tym forum wychodzi od ateistow. 10.09.07, 19:46
      Nie potrafia uszanowac wiary innych osob.A dla mnie katolik powinien
      szanowac osoby niewierzace,a ateista powinien szanowac prawo innej
      osoby do wiary.
      • piwi77 Więc jednak 5% od wierzących, to już postęp. 10.09.07, 19:52

      • xtrin Re: W 95% agresja na tym forum wychodzi od ateist 10.09.07, 19:55
        magnusg napisał:
        > Nie potrafia uszanowac wiary innych osob.

        Poproszę o dokładne statystyki :).

        > A dla mnie katolik powinien szanowac osoby niewierzace,
        > a ateista powinien szanowac prawo innej osoby do wiary.

        Ja jak najbardziej szanuję prawo każdej osoby do wiary, czy to w Boga, boga,
        Latającego Potwora Spaghetti, Niewidzialnego Jednorożca czy krasnoludki.
        Wiele natomiast osób nie szanuje mojej niewiary, np. wmawiając mi, że ja wcale
        nie nie wierzę, że jestem ograniczona, niedojrzała, etc.
        • j-k I to jest jedyne sluszna postawa 10.09.07, 20:04
          Szanowanie wiary osob wierzacych
          - bez zarzuania im brakow racjonalizmu

          I szanowanie braku tejze wiary u ateistow
          - bez zarzucania im brakow w duchowosci.
          • xtrin Re: I to jest jedyne sluszna postawa 10.09.07, 20:06
            Szkoda, że tak rzadka, tak po jednej jak i po drugiej stronie.
            Jakkolwiek jednak ów brak szacunku po stronie wierzących jest chyba bardziej
            rozbudowany i co gorsza prezentowany publicznie.
            • j-k Re: I to jest jedyne sluszna postawa 10.09.07, 20:18
              No coz...
              w Polsce pewnie tak...
              chociaz nie bede ocenial Wierzacych, gdyz do nich nie naleze...
              (Wierzacy, to ktos, kto wierzy, lecz jednak ma pewne watpliwosci...)

              Ja ich nie mam...
              Naleze wiec nie do Wierzacych, lecz do WIEDZACYCH...:)))

              O tym, ze nasz Stworca jest :)))
          • piwi77 Re: I to jest jedyne sluszna postawa 10.09.07, 20:10
            j-k napisał:

            > Szanowanie wiary osob wierzacych
            > - bez zarzuania im brakow racjonalizmu
            >
            > I szanowanie braku tejze wiary u ateistow
            > - bez zarzucania im brakow w duchowosci.

            To nie o to chodzi. Niech sobie nazywaja mnie jak chcą. Mnie szlag
            trafia o co innego. Że muszę na nich płacić, żeby mnie
            ewangelizowali.
            • j-k Sluszna uwaga... 10.09.07, 20:14
              konieczna jest zmiana systemu finansowania Kosciola
              Wprowadzenie jak na Zachodzie Europy podatku od wierzacch na Kosciol
              KK (lub Koscioly innych wyznan)

              A ze strony niewierzacych na fundusz rozwoju Kultury
              (by sie takze nieuczciwi wierzacy nie migali od oplat :)))
      • hypatia69 Re: W 95% agresja na tym forum wychodzi od ateist 10.09.07, 21:03
        "katolik powinien szanowac osoby niewierzace,a ateista powinien
        szanowac prawo innej osoby do wiary." Już tam mało ważne, czy sie
        szanują wzajemnie. Znacznie ważniejsze szanowanie poglądów i praw.
        Bo mnie jako *mnie* [moim zdaniem] trudno szanować lub nie szanować
        na forum... W gruncie rzeczy nie wiadomo, kim jestem na prawdę. Ale
        założywszy, że piszę prawdę o swoich poglądach [ja czy ktokolwiek
        inny], bo czemóż miiałabym kłamać, wypadałoby szanować moje poglądy
        i prawa.
        No, *ja* akurat uskarżać się nie mogę, nikt się mnie zazwyczaj nie
        czepia. Ale w "wojnie katolicko - ateistycznej" różnie bywa...
      • Gość: wylogowana Szczyt obłudy !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 03:15
        Cham plujący w co drugim wątku na homoseksualistów moralizuje, poucza i prawi o
        kulturze osobistej i wzajemnym szacunku.

        Jak ten twój pan bóg zejdzie i trzaśnie cię w ten głupi pysk.......
    • twoj_aniol_stroz Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 21:45
      Myślę, że w wielu wypadkach wynika to z braku kultury. Trudno jest
      dyskutować na argumenty, trudno porozmawiać i pozostać każdy przy
      swoim. A najtrudniej odpierać ataki generalizujące typu: bo katole
      to zawsze/nigdy, bo lewacy to zawsze/nigdy...
      Wynika to z bardzo brzydkiej i powszechnej cechy ludzi, czyli pychy.
      Każdy chce być mądrzejszy, lepszy, bardziej oświecony. Niestety
      oceniamy po jednym zdaniu, albo tylko po jakimś jednym słowie, a tak
      naprawdę niewiele wiemy o naszych rozmówcach. W zasadzie to nie
      wiemy kompletnie nic.
      Bardzo istotny jest tu także fakt anonimowości. Myślę, że w realu
      dyskusja byłaby na dużo wyższym poziomie. Jakoś dzieje się tak, że
      prosto w oczy już nie jesteśmy tacy wyrywni, zeby obrażać, staramy
      się być ciut bardziej kulturalni.
      Zdecydowanie pozytywne jest jednak, że jest tu na forum spora grupa
      ludzi, którzy umieją rozmawiać na argumenty, a nie na inwektywy.
      Może jednak trochę się uczymy i coś z tego wyjdzie :)
      • hypatia69 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 22:44
        " Myślę, że w realu dyskusja byłaby na dużo wyższym poziomie. Jakoś
        dzieje się tak, że prosto w oczy już nie jesteśmy tacy wyrywni, zeby
        obrażać, staramy się być ciut bardziej kulturalni"
        Moim zdaniem nie do końca... Zależy kto, z kim i o czym. Jak w
        życiu. Bo forum to specyficzny rodzaj świata.
      • xtrin Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 22:51
        Anonimowość poza stępieniem kultury ma jeszcze jeden ważny aspekt - ułatwia
        wyrażanie radykalnych poglądów.
        • twoj_aniol_stroz Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 18:00
          A czasem także przejaskrawionych, bo niesprawdzalnych w
          rzeczywistości.
          • xtrin Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 19:43
            No i ich prezentowanie nie grozi ani ośmieszeniem ani dostaniem w mordę.
            • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 19:50
              Rydzyk jest zaprzeczeniem tych spostrzeżeń. Funkcjonuje w realu,
              osmiesza się, a w morde jeszcze dostanie.
              • xtrin Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 22:39
                A widziałeś jak siedziba RM jest strzeżona? ;)
                • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 22:43
                  W mordę dostanie od tych co mają przepustkę.
            • twoj_aniol_stroz Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 12.09.07, 09:37
              Mało jest takich poglądów, za ktore należałoby walić w dziób.
      • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 10.09.07, 23:06
        twoj_aniol_stroz napisała:

        > Bardzo istotny jest tu także fakt anonimowości. Myślę, że w realu
        > dyskusja byłaby na dużo wyższym poziomie.

        Być może przysłuchiwałeś sie niewielu dyskusjom w realu. Jeżeli
        rozmówcy są przekonani do swoich racji to każda dyskusja potrafi być
        ostra, tu real czy internet nie odgrywa roli. Sejm mógłby być dobrym
        przykładem, albo pierwszy lepszy talk show. Czy na wysokim poziomie?
        Nie wiem co dla Ciebie znaczy na wysokim poziomie. Ą, ę?
        • twoj_aniol_stroz Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 17:58
          Jakoś wielokrotnie toczyłam różne dyskusje w realu i wyłącznie
          jedna osoba okazała się być mało kulturalna. Za każdym razem
          dyskusje były na temat wiary jako, że nie ukrywam faktu, że jestem
          wierząca (co nie zmienia postaci rzeczy, że na siłę nikogo nie
          nawracam). Sejm, talk-show to w ogóle inna bajka. Tam oprócz
          poglądów chodzi też o kasę, więc w takich okolicznościach faktycznie
          niewielu stać na kulturę
          • piwi77 Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 19:12
            A byli w dyskusji ateiści i było pół na pół?
            • twoj_aniol_stroz Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 12.09.07, 09:42
              W dyskusji brało udział troje ludzi: pani, która obrzucała błotkiem,
              pan - ateista i ja wierząca. Pani obrzucająca błotkiem deklarowała
              się jako wierząca, ale niepraktykująca. Pan jest w ogóle kulturalnym
              człowiekiem i zawsze rozmowa z nim toczy się na rzeczowe,
              historyczne argumenty i nigdy nie są to pyskówki. Zdarazją mi się
              także rozmowy z wyznawcami innych wiar: prawosławni, muzułmanie i tu
              także nigdy nie było jakiś wyzwisk. Ta jedna osoba miała jakiś
              problem, ale to jej problem nie mój :)
    • marcinlet Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł 11.09.07, 17:55
      Bo za bardzo poważnie podchodzą do tematu. Mniej sztywniactwa, a
      więcej luzu, ironii, humoru...
    • Gość: haha Re: Czemu wierzący i niewierzący obrzucają sie bł IP: 213.134.181.* 11.09.07, 18:55
      jeszcze nikt sie nie kapnął, że te wątki są zakładane, aby sprowokować, a reszta ludzików jest tak naiwna i głupia, że się daje sobą manipulować i zaczynaja się wkręcać w bezsensowne dyskusje zamiast pominąć taką prowokację milczeniem, zawsze będą przecież ci za i ci przciw a plucie sie kto ma rację nie ma żadnego sensu, tylko ciśnienie podwyższa, a to nie jest zdrowe:D
    • Gość: mel Bo wierzący kasę niewierzącym kradną IP: *.aster.pl 11.09.07, 22:33
      A jak ktoś cię okrada, to krzyczysz, czyż nie?
      Nie byłoby tego konfliktu w Polsce, gdyby, wzorem państw zachodnich,
      kosciół funkcjonował własnym sumptem. Wtedy wierzący by sobie robili
      co chcą kosztem swoich pieniędzy i na swoim terenie.
      Niestety, wierzący (katolicy) zmuszają niewierzących i innowierców
      do płacenia im haraczu: fundowania świątyń, opłacania ich religii w
      szkołach itd. Kto by nie protestował będąc okradanym?...
    • funix Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywatną :/ 11.09.07, 23:53
      Kiedyś, przed laty, na korytarzu zatłoczonego pociągu, usłyszałem od od palacza
      dmuchającego mi dym z papierosa akurat prosto w nos:

      „Dlaczego wy, niepalący, jesteście tacy nietolerancyjni? Czy ja panu czegoś
      zabraniam albo do czegoś zmuszam? My was tolerujemy, a wy?”
      • ejkuraczek Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 12:16
        1. Co to dla Ciebie znaczy,ze "religia jest sprawa prywatną"? czy to
        znaczy,ze mam miec w domu prawo do wlasnych pogladów ,a na zewnatrz
        juz nie?
        2. Cezgo sie czepiasz Polski? czy m sie rozni tutaj Polska od innych
        krajów demokratycznych? Nie zauwazylam w zadnym demokratycznym
        kraju jakiegos spychania jakiejkolwiek religii do podziemia(oprócz
        niektórych sekt jakie sciga policja) czy dyskryminacji kogokolwiek
        ze wzgledu na manifestowanie wiary i uczestniczenia wierzacych w
        zyciu publicznym. W USA wiara jest jeszcze bardziej demonstrowana
        niz w Polsce. Chyba marzy Ci się Korea Pólnocna...
        • piwi77 Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 12:31
          Czy wycofanie religii ze szkół będzie dla Ciebie równoznaczne ze
          spychaniem religii do podziemia?
          Czy likwidacja funduszu koscielnego, darmowych ubezpieczeń tzw.
          duchownych katolickich, będzie dla Ciebie równoznaczna ze spychaniem
          religii do podziemia?
          Czy wypowiedzenie konkordatu podporządkowującego interesy Polski
          interesom Watykanu, będzie dla Ciebie równoznaczne ze spychaniem
          religii do podziemia?
          Tylko 3 pytania z setek podobnych, żeby nie przemęczać.

          PS. Tak, wiem, ww 3 pytania zostaną mi zapisane przez niektórych
          forumowych poprawnych, jako rzucanie błotem i skrajny
          antyklerykalizm.
          • xtrin Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 13:13
            piwi77 napisał:
            > konkordatu podporządkowującego
            > interesy Polski interesom Watykanu

            Poproszę o uzasadnienie tej tezy.
            • piwi77 Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 14:18
              xtrin napisała:

              > piwi77 napisał:
              > > konkordatu podporządkowującego
              > > interesy Polski interesom Watykanu
              >
              > Poproszę o uzasadnienie tej tezy.

              Co ja chłopiec na posyłki jestem? Samemu(-ej) nie chce się szukać?
              Ostatni raz, jeden przykład (a jest więcej) -

              "Artykuł 21
              [...]
              Przepisy prawa polskiego o zbiórkach publicznych nie mają
              zastosowania do zbierania ofiar na cele religijne, kościelną
              działalność charytatywno-opiekuńczą, naukową, oświatową i
              wychowawczą oraz utrzymanie duchownych i członków zakonów, jeżeli
              odbywają się w obrębie terenów kościelnych, kaplic oraz w miejscach
              i okolicznościach zwyczajowo przyjętych w danej okolicy i w sposób
              tradycyjnie ustalony."

              Dla niezorientowanych, owo zawieszenie przepisów państwa polskiego
              dotyczy terytorium RP. Przepis jest asymetryczny, bo nie mowy o
              zawieszeniu prawa koscielnego w watykanie wobec instytucji polskich
              tam działających.

              PS. I znów musiałem rzucać błotem, bo się nie chce nikomu czytać.
              • xtrin Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 16:39
                Znam mniej więcej treść konkordatu i niczego, co można by określić
                "podporządkowywaniem interesów Polski interesom Watykanu" nie znalazłam, stąd
                prośba o uzasadnienie.

                Przedstawionego nie przyjmuję. To niewielki i w zasadzie mało ważny szczegół,
                który nijak nie decyduje o "interesach Polski".
                • piwi77 Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 18:46
                  Konkordat, jak każda umowa miedzynarodowa, pisana jest w języku
                  dyplomatycznym, nawet akta bezwarunkowej kapitulacji nie zawiera
                  sformułowań w stylu, państwo wasze zrobi wszystko co nasze każe. A
                  jeżeli to, ze finanse i interesy Watykanu, na terenie RP, nie
                  podlegają kontroli tejże, nie jest dla Ciebie oznaką
                  podporządkowania, to faktycznie nie mamy o czym gadać.
                  • piwi77 Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 18:53
                    Oczywiście powiesz, że tu nie chodzi o finanse, a jedynie tylko o
                    zbiórki. Otóż wiedz, że z finansami to jest tak, że albo
                    kontrolujesz całe, albo wcale. Nie da sie częściowo. Teraz KK może
                    wprowadzić do obiegu bankowego każda sumę, że niby to pieniądze ze
                    zbiórek.
                    • xtrin Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 20:13
                      Ja jak najbardziej zgadzam się z tym, że z finansami KK powinno się zrobić
                      porządek. Że wręcz hańbą jest to jak rozwiązano sprawę religii w szkole. Ale to
                      jest wszystko wciąż daaaaaleko do "podporządkowania interesów Polski interesom
                      Watykanu".
                      • piwi77 Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 20:31
                        Czy konkordat robi wrażenie umowy zawartej między dwoma
                        równorzędnymi państwami? Czy 2 państwa, z których żadne nie jest
                        podporządkowane drugiemu zgadazają sie na układ, w którym spisane są
                        jedynie prawa jednego i obowiazki drugiego z nich?
                        • xtrin Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 20:46
                          Hehe... to NIE jest układ między dwoma równorzędnymi państwami, a między
                          państwem a państewkiem wielokrotnie mniejszym od niejednej wsi w państwie
                          pierwszym. Jakież to obowiązki względem prawie 40mln państwa może mieć dziura z
                          niecałym tysiącem obywateli stanowiąca ledwo promil jego powierzchni? Weź spójrz
                          na sprawę choć troszeczkę obiektywnie.
                          • piwi77 Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 22:52
                            Maleńkie państewko, a telefon od biskupa stawia na baczność cały
                            rząd RP. Science fiction?
                          • piwi77 Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 22:56
                            xtrin napisała:

                            > Jakież to obowiązki względem prawie 40mln państwa może mieć
                            > dziura z niecałym tysiącem obywateli stanowiąca ledwo promil
                            > jego powierzchni?

                            Mnie by wystarczył zapis w konkordacie o respektowniu konstytucji RP
                            przez Kościół. Tego brakuje, za to bez przerwy o respektowania prawa
                            kanonicznego (czytaj ustawodawstwa watykańskiego) przez rząd RP.
                            • xtrin Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 13.09.07, 00:28
                              piwi77 napisał:
                              > Mnie by wystarczył zapis w konkordacie o respektowniu konstytucji RP
                              > przez Kościół. Tego brakuje, za to bez przerwy o respektowania prawa
                              > kanonicznego (czytaj ustawodawstwa watykańskiego) przez rząd RP.

                              "Stolica Apostolska i Rzeczpospolita Polska [...] postanowiły zawrzeć niniejszy
                              Konkordat, przy czym Rzeczpospolita Polska uwzględniła swe zasady konstytucyjne
                              i ustawy"

                              "Kościół Katolicki ma prawo zakładać i prowadzić placówki oświatowe [...]
                              zgodnie z przepisami prawa kanonicznego i na zasadach określonych przez
                              odpowiednie ustawy."

                              "Szkoły i placówki wymienione w ustępie 1 będą dotowane przez Państwo lub organy
                              samorządu terytorialnego w przypadkach i na zasadach określonych przez
                              odpowiednie ustawy."

                              "Przyjmując za punkt wyjścia w sprawach finansowych instytucji i dóbr
                              kościelnych oraz duchowieństwa obowiązujące ustawodawstwo polskie i przepisy
                              kościelne."

                              Dodatkowo:
                              "Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół
                              Katolicki są - każde w swej dziedzinie - niezależne i autonomiczne"

                              Jak pisałam wyżej - ze względu na absolutny brak symetrii między RP a Watykanem
                              ciężko wymagać, by konkordat był symetryczny. To Watykan działa na terenie RP, w
                              drugą stronę owo działanie jest minimalne. Oczywistym więc jest, że konkordat
                              koncentruje się głównie na tym pierwszym.
                              • piwi77 Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 13.09.07, 10:49
                                xtrin napisała:

                                > "Stolica Apostolska i Rzeczpospolita Polska [...] postanowiły
                                > zawrzeć niniejszy Konkordat, przy czym Rzeczpospolita Polska
                                > uwzględniła swe zasady konstytucyjne i ustawy"

                                Jest to sformułowanie bałamutne i już przez to niebezpieczne, jaki
                                sens ma deklaracja, że strona polska respektuje konstytucję i
                                ustawy, przecież to i tak wiadomo bez konkordatu. W konkordacie
                                oczekiwałbym raczej, że strona watykańska zobowiąże się, w swej
                                działalności na terenie Polski, do przestrzegania Konstytucji, ale o
                                tym ani słowa. Czy chodziło więc tylko o powstanie wrażenia, że w
                                konkordacie jest mowa o konstytucji? Te i mnóstwo innych watpliwości
                                budzą mój niepokój. Ale dyskusja o konkordacie jest obok w innym
                                wątku.
                                • xtrin Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 13.09.07, 12:24
                                  Oj, piwi piwi... Ty jak widzę z tych, co to ich nic nie przekona, że białe jest
                                  białe, a czarne jest czarne.
        • xtrin Re: Bo w Polsce (nie)wiara nie jest sprawą prywat 12.09.07, 13:11
          ejkuraczek napisała:
          > 1. Co to dla Ciebie znaczy,ze "religia jest sprawa prywatną"?
          > czy to znaczy,ze mam miec w domu prawo do wlasnych pogladów,
          > a na zewnatrz juz nie?

          Zauważam tutaj pewną ciekawą analogię - wiele osób argumentując, że "życie
          intymne jest sprawą prywatną" usprawiedliwia swoje żądania, by homoseksualiści
          ograniczali swoją orientację do własnych czterech ścian.
        • funix nie-/wiara jako sprawa prywata 13.09.07, 21:17
          ejkuraczek napisała:

          > 1. Co to dla Ciebie znaczy,ze "religia jest sprawa prywatną"?

          ”prywatny <łac. privatus = oddzielony (od państwa)> dotyczący kogo osobiście,
          stanowiący czyją osobistą własność; nie związany z żadną instytucją, urzędem;
          nieurzędowy, osobisty” Słownik Wyrazów Obcych PWN
          Jest mi zupełnie, ale to absolutnie zupełnie obojętne, w co wierzysz Ty, mg2005,
          Echo, Supaari i inni „obrońcy wiary” na tym forum. Wasza wiara – wasza sprawa. I
          dokładnie tego samego oczekuję. Tak trudno to zrozumieć?
          Krew mnie zalewa gdy religia stosowana jest jako narzędzie władzy politycznej i
          (niemal) wszyscy wierzący uważają, że to *normalne*, skoro stanowią większość!!

          >czy to
          > znaczy,ze mam miec w domu prawo do wlasnych pogladów ,a na zewnatrz
          > juz nie?

          Wprost przeciwnie! Nawet gorąco namawiam do *postępowania* na zewnątrz zgodnie
          z poglądami, które macie w domu! Świat by na tym tylko zyskał ;)

          >2.Cezgo sie czepiasz Polski?

          Bo jestem Polakiem.

          >czy m sie rozni tutaj Polska od innych
          >krajów demokratycznych?

          Krótko? A tym, że w innych krajach demokratycznych panuje (z reguły!) jasno
          zdefiniowany, rzeczywisty i konsekwentny rozdział kościoła i państwa. ( No, w
          Europie możemy się jeszcze równać z Grecją...)

          >Nie zauwazylam w zadnym demokratycznym
          >kraju jakiegos spychania jakiejkolwiek religii do podziemia

          A po co ją spychać? Niech się tylko sama nie pcha, gdzie nie powinna!

          >W USA wiara jest jeszcze bardziej demonstrowana
          >niz w Polsce.

          Taaak, amerykańska bigoteria musi na wierzących Polakach robić wielkie wrażenie:
          prawie wszyscy głęboko wierzący, zaufanie do Boga na każdym banknocie, prezydent
          w kontakcie z Najwyższym i .... łamanie przykazań dekalogu w stopniu powyżej
          średniej światowej!
          ( w 2000 zamordowano na świecie 199.000 młodocianych <10-29lat>; średnia
          światowa: 9,2 na 100.000 mieszkańców; Francja: 0,6; Wielka Brytania: 0,9;
          Niemcy: 0,8; Japonia: 0,4; Polska 1,7; USA: 11,0;
          www.who.int/violence_injury_prevention/violence/world_report/en/full_en.pdf
          ) Uważasz USA za wzór funkcjonowania religii w kraju demokratycznym? Gratuluję
          wyboru.

          >Chyba marzy Ci się Korea Pólnocna...

          Nie. Nie znam koreańskiego :)

    • naprawdetrzezwy Katolicy robią to z prostego powodu: 13.09.07, 11:24
      realizują tzw. miłosierdzie boże i kulturę chrześcijańską.

      A reszta widocznie to zwykłe chamy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka