cascais1975
12.09.07, 18:39
Bylem dzisiaj w b ibliotece. Przegladalem stare wydania jednej z gazet, dokladnie z 1994 roku. Byly to 4 tomy. Co jakis czas przegladam te tomiska z roznych lat bo potrzebuje materialow do pewnego projektu.
Szperalem 2 godziny i jak skonczylem znalazlem w jednym tomie zdjecie ktore chcialam sobie skserowac. Ksero jest w czytelni w tym samym budynku na dople i zawsze tam nosi sie ksiazki zostawiajac legitymacje. Tak chcielm zrobic, ale Pani mnie zatrzymala mowiac ze tego tomu skserowac nie moge. Okazalo sie ze tom ma zaznaczone ze go kserowac nie mozna i Pani powiedziala ze dlatego bo jest w zlym stanie. Ten zly stan polegal na tym ze na kilkaset stron trzy wypadly i podczas eksploatacji (bo nikt ich nie naprawil) jeszcze bardziej sie pogiely.
Pani stwierdzila ze na ksero to sie jeszcze bardziej pognie. ja jej na to ze zepsute strony sa na samym poczatku a moja strona ktora ja chcialem skserowac jest pod sam koniec i tego drugiego skrzydla na ksero nawet sie nie wsadzi. Tlumaczylem jej ze nie chodzi mi o tekst bo bym go sobie przepisal ale o zdjecie budynku ktore potem w domu chce przeanalizowac. Nie dalo sie. Nadmienie ze tomy sa zszywane a nie klejone wiec te strony zostaly przez kogos wyrwane a nie wypadly podczas zginania na ksero, poza tym traktowsali to jak tom z XIX wieku a nie z 1994 roku. Zwrocilem im uwage ze gdyby w pore naprawili rozprucie to nie b yloby potem tak zmietolonych kartek.
Wkurzylem sie bo stracilem dwie godziny na szukanie tego zdjecia, ale jutro ide znowu i tylko sobie pozapisuje daty wydania stron gdzie znajde potrzebne mi zdjecia a potem sprobuje jeszcze odszukac tych wydan w samej redakcji. Czy uwazacie ze mozna jutro isc sie spytac o pozwolenie kogos wyzej w tej bibliotece czy sobie dac spokoj?