Dodaj do ulubionych

Miarka się przebrała. (przemoc na podwórku)

15.07.03, 01:47
Zawsze uważałem (i nadal uważam) że za dużo jest dokoła przemocy. Często też
widzę konflikty ciągnące się długo i zaostrzające się podczas gdy każda ze
stron wydaje się mieć rację. Myślę, że często bierze się to z wrogości którą
ludzie okazują sobie już na samym początki konfliktu. Zaprzepaszcza to szansę
na jakikolwiek dialog. Jeśli ktoś na mnie wyskoczy z góry zakładając, że
jestem przygłupem, to mimo całej swojej życzliwości do ludzi nie mam ochoty
na jakiekolwiek tłumaczenia czy wdawanie się w dyskusję.
Postępując zgodnie ze swoimi przekonaniami sam staram się w spornych
kwestiach podejmować dialog zakładając, że mój "przeciwnik" ma swoją godność,
a jego kontrowersyjne dla mnie zachowanie może mieć jakieś rozsądne
przyczyny, o których ja mogę nie mieć bladego pojęcia (nie lubię pochopnego
oceniania ludzi). Z drugiej strony ta druga osoba może nie zdawać sobie
sprawy z uciążliwości swojego zachowania ( wolę komuś bezpośrednio zwrócić
uwagę bo sam odczuwam niechęć do osób, które obnoszą się ze swoim problemem i
obgadują kogoś zamiast załatwić z nim sprawę w cztery oczy).
Tyle tytułem wstępu dla osób, które mnie nie znają osobiście.
A teraz do rzeczy: teoria teorią a życie życiem i nie zawsze problem da się
rozwiązać za pomocą dialogu - chociaż w tym przypadku to nie była wina
błednej teorii, tylko nie spełnienia jednego z jej podstawowych założeń ...
(ale to tylko moja subiektywna ocena). A miarka przebrała się po tym jak
przez otwarty balkon sąsiadów usłyszałem "O, ta kur...a już wisi na balkonie.
No i co z tego, że słyszy?"
A wszystko zaczęło się w miarę niewinnie. Kilka miesięcy temu
przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania (dla nas nowego). Mamy dwójkę
dzieci 10-letnią dziewczynkę i 6-letniego chłopca. Chłopiec jest raczej
niesmiały. Ponieważ opiekuje się nim babcia nie chodzi do przedszkola a na
spacery wychodził zawsze z kimś dorosłym. W nowym miejscu nie ma jeszcze
znajomych poza jednym o rok starszym chłopcem. Córka też ma niewiele
koleżanek. Niedawno przyjechała do nas moja mama i jako jednen z celów
postanowiła sobie usamodzielnienie wnuczka. Wychodząc z nim na podwórko
zagadywała dzieci w jego wieku organizowała im jakieś wspólne zabawy.
Obserwowała też grupę kilkunastoletnich wyrostków (to negatywne określenie
akurat pasuje do osób o których piszę i będę go konsekwętnie używał do
końca), których jedynym zajęciem zdawało się być dokuczanie najmłodszym (a to
zabranie piłki i wrzucenie na sąsiednią posesję, a to podpuszczanie i
przekupywanie jednych przeciw drugim). Pewnego dnia grupka dzieci pod opieką
mojej mamy odkryła kawałki styropianu po telewizorze, każdy dzieciak wziął
ile potrafił unieść i przyniósł na podwórko. Kiedy dzieci były zajęte
układaniem swoich skarbów na schodach przed klatką jeden z wyrostków podszedł
i patrząc jednemu z chłopców w oczy rozdeptał przyniesiony przez niego
styropian. Nic sobie nie robił z tego, że 2 metry od niego stoi osoba
dorosła. Na uwagę mojej mamy
"No ładnie chłopcy. Piękne macie zabawy, tylko pogratulować!!!"
Jeden z nich odpowiedział:
"No i co? I tak nam pani nic nie zrobi."
W mamie się zagotowało (ciekawe zresztą kto by to wziął na spokojnie) ale
opuściła sobie nie chcąc się wdawać w pyskówki.
Następnego dnia po powrocie z pracy dowiedziałem się o kolejnym ekscesie: mój
syn wyszedł na podwórko grać w piłkę, stanął na schodach przed klatką
rozglądając się za jakimś znajomym dzieckiem i wtedy jeden z wyrostków
stojących obok (Jarek) powiedział: "Co się gapisz frajerze? Spieprzaj."
Dziecko wróciło zapłakane do domu i nie chciało już samo wychodzić na dwór.
Tego już było za wiele. Wziąłem syna za rękę i udałem się do rodziców Jarka.
Otworzyła mi matka:
-"Syna nie ma w domu."
-"Czy to jest partner do zabaw, albo konkurencja na podwórku dla pani syna?" -
i pokazałem na małego chudego sześciolata (Jarek ma ok 14 lat i jakieś
175cm) po czym zacytowałem wypowiedź jej syna.
Powiedziałem też, że "nie życzę sobie aby Jarek zaczepiał mojego syna a jeśli
mój syn wyrządzi on jakąś szkodę albo wchodzi komuś w drogę to proszę
zgłaszać uwagi bezpośrednio do mnie."
-"Dobrze. Porozmawiam z synem jak wróci."

C.D.N.

PS
Strasznie to grafomańskie wyszło ;-(
Ciekawe czy ktoś to jeszcze dziś przeczyta.
Ja już się kładę spać, bo padam na twarz a jutro z rana do pracy.
A i przed pracą wpadnę na komisariat do wydziału "dla nieletnich" zobaczymy
co nasza władza na to.
W wolnej chwili dokończę opis sytuacji no i zdam relację z finału.

Pozdrawiam
Roman
Obserwuj wątek
    • Gość: Mar podpalą ci drzwi IP: *.skorosze.2a.pl 15.07.03, 09:07
      asystentkaa napisała:


      > A i przed pracą wpadnę na komisariat do wydziału "dla nieletnich" zobaczymy
      > co nasza władza na to.

      Dzieciaki z porzadnych domów nie bawią się na podwórku "przed blokiem",
      grzebiąc patykiem w kałuzy. Mozna pójść z dzieckiem do parku w niedzielę albo
      do zoo, a nie wypuszczać go jak psa, żeby się wybiegał. W takiej Austrii na
      przykład po podwórkach wałęsają si`ę tylko dzieci Polaków, Jugosłowian i
      Turków.
      • Gość: Babik Re: podpalą ci drzwi IP: *.centrala.kbsa / 10.3.21.* 15.07.03, 09:35
        Co Ty pieprzysz za farmazony ?? Mówisz w niedziele do parku ? A w tygodniu
        dziecko przykuć w domu łańcuchami , żeby przypadkiem nosa nie wyściubiało z
        domu.
        A gdzie kontakt z rówieśnikami i rozwój dziecka psycho-motoryczny ? Lepiej żeby
        był kaleką z krzywym kręgosłupem.
        Jak masz wypowiadać takie opinie to lepiej zamilcz.
        • Gość: agatka_s Re: podpalą ci drzwi IP: *.acn.pl 15.07.03, 09:45
          Są podwórka i podwórka. Ja mieszkam w strzeżonym osiedlu zamknietym z placem
          zabaw wewnątrz. Znam wszystkie dzieci tam się bawiące i jestem pewna, że nie
          dojdzie tam do takich drastycznych sytuacji jak ta tu opisana. Aczkolwiek
          spory, kłótnie a nawet drobne bijatyki sie tam zdarzają, ale to chyba
          normalne bo dzieci to dzieci. Jednak powiem szczerze, że na takie totalnie
          niekontrolowane podwórko w dzisiejszych czasach bałabym sie wysyłać dzieciaka
          samodzielnie.


          Za moich czasów było trochę inaczej, mieszkałam na osiedlu gdzie sporo
          było "różnych" mieszkańców, ale jakoś nigdy nie było agresji. Rozrabianie,
          głupie pomysły i inne wybryki to owszem ale nie przemoc i agresja wobec
          rówieśników...
        • Gość: Mar Re: podpalą ci drzwi IP: *.skorosze.2a.pl 15.07.03, 10:20
          Gość portalu: Babik napisał(a):

          > Co Ty pieprzysz za farmazony ?? Mówisz w niedziele do parku ? A w tygodniu
          > dziecko przykuć w domu łańcuchami , żeby przypadkiem nosa nie wyściubiało z
          > domu.

          W tygodniu to albo się ma niepracująca żonę albo się zatrudnia opiekunke do
          dziecka. Poza tym chodzi się z nim na basen i na lekcje jazdy konnej. Na pewnio
          mu się kregosłup nie skrzywi.

          > A gdzie kontakt z rówieśnikami i rozwój dziecka psycho-motoryczny ? Lepiej
          żeby
          >
          > był kaleką z krzywym kręgosłupem.

          Z rówiesnikami, którzy go nauczą przedwczeeśnie palić i pic piwsko albo wodę? Z
          rówieesnikami, którzy zajmują się okmradaniem samochodów i kioskóww? Dziciak ma
          kontakt z rówiesnikami w szkole, na zorganizowanych zajęciach pozaszkolnych.
          Nie musi siię kontaktować z nimi na trzepaku albo za śmieetnikiem.



          > Jak masz wypowiadać takie opinie to lepiej zamilcz.
          • asystentkaa Re: podpalą ci drzwi 15.07.03, 11:38
            Gość portalu: Mar napisał(a):

            > Gość portalu: Babik napisał(a):
            >
            > > Co Ty pieprzysz za farmazony ?? Mówisz w niedziele do parku ? A w tygodniu
            >
            > > dziecko przykuć w domu łańcuchami , żeby przypadkiem nosa nie wyściubiało
            > z
            > > domu.
            >
            > W tygodniu to albo się ma niepracująca żonę albo się zatrudnia opiekunke do
            > dziecka. Poza tym chodzi się z nim na basen i na lekcje jazdy konnej. Na
            pewnio
            >
            > mu się kregosłup nie skrzywi.
            >
            > > A gdzie kontakt z rówieśnikami i rozwój dziecka psycho-motoryczny ? Lepiej
            >
            > żeby
            > >
            > > był kaleką z krzywym kręgosłupem.
            >
            > Z rówiesnikami, którzy go nauczą przedwczeeśnie palić i pic piwsko albo wodę?
            Z
            >
            > rówieesnikami, którzy zajmują się okmradaniem samochodów i kioskóww? Dziciak
            ma
            >
            > kontakt z rówiesnikami w szkole, na zorganizowanych zajęciach pozaszkolnych.
            > Nie musi siię kontaktować z nimi na trzepaku albo za śmieetnikiem.
            >
            >
            >
            > > Jak masz wypowiadać takie opinie to lepiej zamilcz.
          • asystentkaa Za dużo się filmów sensacyjnych naogladałeś 15.07.03, 11:52
            Niestety ale taki jest zgubny wpływ telewizji (widać nie tylko na dzieci).
            Receptą na wszelkie zatargi mają być jakieś pseudomafijne zastraszanki.
            Przemoc rodzi przemoc, dlatego uważam, ze to jest ostateczność i trzeba
            stosować środki stosowne do sytuacji.

            > W tygodniu to albo się ma niepracująca żonę albo się zatrudnia opiekunke do
            > dziecka.
            Czytałeś uważnie??? Obecność dorosłego opiekuna ich nie powstrzymuje.

            >Poza tym chodzi się z nim na basen i na lekcje jazdy konnej. Na pewnio
            Myślisz, że jak wykupisz mieszkanie na osiedlu strzeżonym i będziesz chodził
            tylko w płatne miejsca dla snobów to nie spotkasz się z przemocą?
            Jakie masz jeszcze ciekawe rady na bezpieczne życie (nie jeździć autobusami,
            nie chodzić ulicami, nie rozmawiać przez komórkę)?
            Nie mieszkam w żadnych slumsach i nie mam problemu z jakimiś przybłędami tylko
            dzieckiem sąsiadów. A piaskownica przed blokiem jest wg. mnie jak najbardziej
            odpowiednim miejscem do zabaw dla dzieci. W strzeżonych i zamkniętych osiedlach
            nie robią piaskownic?

            > kontakt z rówiesnikami w szkole, na zorganizowanych zajęciach pozaszkolnych.
            > Nie musi siię kontaktować z nimi na trzepaku albo za śmieetnikiem.
            A co radzisz na wakacje, kiedy nie ma szkoły?
            Nie stać mnie na codzienne lekcje jazdy konnej i basen.
            Miałeś kiedyś sześcioletniego chłopca i próbowałeś mu zorganizować dzień w domu?

            Oczekuję na jakieś rzeczowe porady a nie nic nie wnoszące "wymądrzanie się".

            Pozdrawiam
            Roman
            • Gość: Babik Re: Za dużo się filmów sensacyjnych naogladałeś IP: *.centrala.kbsa / 10.3.21.* 15.07.03, 12:37
              Dokładnie, podpisuje się pod Twoim postem obiema rękami.
              Koleś chyba nie ma pojęcia o dziecku w domu i tworzy pseudo filozofię.
              Mój syn ma 7 lat i za bardzo nie wyobrażam sobie jakbym miał go utrzymać w domu
              szczególnie kiedy widzi jak się jego koledzy bawią na podwórku. Oczywiście
              chodzimy na basen i to często całą ferajną .
              A jeśli chodzi o Twoją sytuację to wydaje mi się tylko radykalne rozwiązanie
              może przynieść jakiś skutek. Jeśli interwencja u rodziców nie da żadnych
              efektów to powiadomienie policji chyba nie jest złym rozwiązaniem.
              • Gość: Mar owczy pęd? IP: *.skorosze.2a.pl 15.07.03, 13:12
                Gość portalu: Babik napisał(a):

                > Dokładnie, podpisuje się pod Twoim postem obiema rękami.
                > Koleś chyba nie ma pojęcia o dziecku w domu i tworzy pseudo filozofię.
                > Mój syn ma 7 lat i za bardzo nie wyobrażam sobie jakbym miał go utrzymać w
                domu
                >
                > szczególnie kiedy widzi jak się jego koledzy bawią na podwórku.

                To znaczxy, że zawsze trzeba robic tak jak wszyscy? Większość z moich
                rówiesników, którzy jako sześcio i siedmiolatki wystawali pod trzepakiem albo
                koło śmietnika ma teraz juz koło trzydziestki i dalej stoja pod tym blokiem
                obciągając wino albo piwo z gwinta.
                • asystentkaa Re: owczy pęd? 15.07.03, 13:41
                  Gość portalu: Mar napisał(a):

                  > To znaczxy, że zawsze trzeba robic tak jak wszyscy? Większość z moich
                  > rówiesników, którzy jako sześcio i siedmiolatki wystawali pod trzepakiem albo
                  > koło śmietnika ma teraz juz koło trzydziestki i dalej stoja pod tym blokiem
                  > obciągając wino albo piwo z gwinta.

                  Też nie wałęsałem się całymi dniami z rówieśnikami i nie obciągam teraz z
                  gwinta, ale nie wiem czy można z tego robić regułę :-)
                  Nie demonizuj od bawienia się w piaskownicy nie zostaje się żulem.
                  To że wyrosłeś na ludzi pewnie w dużym stopniu zależy od rodziców i oczywiście
                  od twojej inteligencji (chociaż bardziej bym stawiał na rodziców, bo skąd nawet
                  bardzo inteligentny siedmiolatek ma wiedzieć co jest dobre a co złe).

                  Pozdrawiam
                  Roman


                  • Gość: Mar trafiłeś w sedno IP: *.skorosze.2a.pl 15.07.03, 14:19
                    asystentkaa napisała:

                    > To że wyrosłeś na ludzi pewnie w dużym stopniu zależy od rodziców i
                    oczywiście
                    > od twojej inteligencji (chociaż bardziej bym stawiał na rodziców, bo skąd
                    nawet
                    >
                    > bardzo inteligentny siedmiolatek ma wiedzieć co jest dobre a co złe).

                    Ano właśnie - na pewno nie od kolegów z piaskownicy, w którą nawiasem mówi`ą
                    załatwiają się psy sąsiadów :-)
              • Gość: Kessi Re: Za dużo się filmów sensacyjnych naogladałeś IP: 193.128.25.* 15.07.03, 14:58
                > Dokładnie, podpisuje się pod Twoim postem obiema rękami.
                > Koleś chyba nie ma pojęcia o dziecku w domu i tworzy pseudo filozofię.
                > Mój syn ma 7 lat i za bardzo nie wyobrażam sobie jakbym miał go utrzymać w
                domu

                Moja siostra nie wypuszczała swojego 8-letniego dzisiaj syna na podwórko ze
                względu własnie na żulikowate potomstwo tam sie kręcące. Nie, że wychodziła z
                nim na to podwórko, ale w ogóle!! owszem, codziennie dzieciak wychodził, ale z
                mamusią na spacery (mają jeszcze młodszą dziewczynkę). Efekt był taki, że jak
                dzieciak poszedł do szkoły (oczywiście żadnej zerówki nie było!), to stał sie
                klasowym pośmiewiskiem i trąbą, każdy z nim robil co chciał. On po prostu nie
                umiał bawić się z rówiesnikami, bo nie miewał takich okazji. Dopiero teraz,
                kiedy wyjechał na 2 tygodnie nad morze do sanatorium, wrócił jakiś taki
                bardziej do chłopczyka podobny... Jest teraz u mnie na wakacjach i nawet
                łobuzuje... :-)
                • asystentkaa Re: Za dużo się filmów sensacyjnych naogladałeś 15.07.03, 16:06
                  > Moja siostra nie wypuszczała swojego 8-letniego dzisiaj syna na podwórko ze
                  U mnie w zasadzie podobnie, tyle że wychodził z babcią.

                  > bardziej do chłopczyka podobny... Jest teraz u mnie na wakacjach i nawet
                  > łobuzuje... :-)
                  Mój poznał jakiegoś nadpobudliwego łobuza i się w nim "zakochał" do tego
                  stopnia, że już bardziej z nim trzyma niż z własną siostrą. Muszę to niestety
                  utemperować, bo już staje się uciążliwe. Chłopak nie ma żadnych hamulców,
                  ładuje się nam do domu o każdej porze, wisi na dzwonku albo na domofonie aż do
                  skutku, a jak już jest w środku to robią z synem sajgon w domu :-(

                  Pozdrawiam
                  Roman


                  • Gość: Babik Re: Za dużo się filmów sensacyjnych naogladałeś IP: *.acn.waw.pl 15.07.03, 19:21
                    U nas jest trzech takich ancymonów , tworzą że tak powiem "paczkę". A że za
                    punkt zborny upatrzyli sobie nasze mieszkanie to "sajgon" jest jak siemasz.
                    Ale chociaż szlag mnie trafia i się na nich wydzieram żeby sprzatlali po
                    sobie , to cieszę się że się razem bawią i się przyjaźnią.
            • Gość: Mar Re: Za dużo się filmów sensacyjnych naogladałeś IP: *.skorosze.2a.pl 15.07.03, 13:09
              asystentkaa napisała:

              > Miałeś kiedyś sześcioletniego chłopca i próbowałeś mu zorganizować dzień w
              domu
              > ?
              >
              > Oczekuję na jakieś rzeczowe porady a nie nic nie wnoszące "wymądrzanie się".
              >

              Nie miałem, ale sam kiedyś byłem sześciolatkiem i też mieszkałem w tzw. bloku.
              Nigdy nie bawiły mnie zabawy blokowego motłochu. Jak sie nie ma czasu albo
              ochoty na zajmowanie się dzieckiem, to nie trzeba dziecka płodzić. Rady były
              rzeczowe: nie zadawać się ze swołoczą, to się uniknie problemów.
              • Gość: Babik Re: Za dużo się filmów sensacyjnych naogladałeś IP: *.centrala.kbsa / 10.3.21.* 15.07.03, 13:43
                Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę , ale człowiek jest stworzeniem
                stadnym i powinien wychowywać się w grupie , aby nauczyć się odpowiednich
                relacji między ludzkich. Twoje przepisy na to jak uniknąć kłopotów z
                podwórkowymi łobuzami sprowadzają się do tego i tylko do tego , aby za wszelką
                cenę unikać kontaktu z w/w wymienionymi. Czyli de facto dajesz pozwolenie na
                takie zachowanie , najlepiej skulić ogon i schować się do budy.
                A nie uważasz , że z tego typu przypadkami trzeba walczyć ? Choćby po to by
                nasze dzieci w spokoju mogły bawić się na swoich podwórkach. Chowanie dzieci
                pod kloszem nic nie da i tak kiedyś zderzą się z twardą rzeczywistością.
                A tak przy okazji to masz może dziecko ? Bo Twoje przypisy lekko trącą mi tylko
                przeczytanymi książkami , a nie zwykłym doświadczeniem życiowym.
                • Gość: Mar Re: Za dużo się filmów sensacyjnych naogladałeś IP: *.skorosze.2a.pl 15.07.03, 14:20
                  Gość portalu: Babik napisał(a):


                  > A tak przy okazji to masz może dziecko ? Bo Twoje przypisy lekko trącą mi
                  tylko
                  >
                  > przeczytanymi książkami , a nie zwykłym doświadczeniem życiowym.

                  Nie mam i nie chcę mieć. Z pewnością nie umiałbym byc rodzicem.
              • asystentkaa Re: Za dużo się filmów sensacyjnych naogladałeś 15.07.03, 13:47
                > Nie miałem, ale sam kiedyś byłem sześciolatkiem i też mieszkałem w tzw.
                bloku.
                > Nigdy nie bawiły mnie zabawy blokowego motłochu.
                A dlaczego? Może też byłeś gnębiony i nie miał Ci kto pomóc więc zamknąłeś się
                w bezpiecznym domu.

                >Jak sie nie ma czasu albo
                > ochoty na zajmowanie się dzieckiem, to nie trzeba dziecka płodzić. Rady były
                > rzeczowe: nie zadawać się ze swołoczą, to się uniknie problemów.

                To nie jest rozwiązanie problemów tylko ich unikanie.
                Dlatego taka "rada" nie jest dla mnie rzeczowa, tak samo jak rada, żeby nie
                płodzić dzieci.

                Pozdrawiam
                Roman
            • alfalfa Re: a guzik! 15.07.03, 16:32
              Facet ma rację a Ty się kompletnie mylisz. Przemoc jest powszechna w
              dzieciństwie i dlatego chcąc uchronić (w jakimś stopniu) dziecko należy mu
              organizować czas a nie na podwórko "wypuszczać". Jeśli sie jednak tak robi to
              nie można ingerować - albo sobie poradzi w otoczeniu (i nauczy na przyszłość
              jak to się robi) albo znajdzie inne, lepsze towarzystwo. Dawno temu też
              mieszkałem w kiepskiej dzielnicy, dzieciaki były różne, zdarzali sie tacy co
              bili i okradali. Czasem trzeba było się bić a czasem uciekać (rzadziej gonić:).
              Wyprawy do rodziców za dokuczanie (bo czym jest zniszczenie zabawki, co innego
              jakby został pobity, to bym ewentualnie zrozumiał, chociaż raczej zapisałbym
              syna na boks czy cos takiego)? "Świetny" pomysł. Teraz Twoje dziecko pewnie
              zdobyło opinię "maminsynka" co mu z pewnościa pomoże w asymilacji. I jeszcze
              ten pomysł z policją, rewelacja po prostu. Może raczej zacznij mysleć o
              przeprowadzce? Nie trzeba było o "otoczeniu i sąsiedztwie" pomysleć wczesniej?
              Wg. mnie przeprowadziłaś się do jakiegos slumsu, trzeba było sprawdzić kim sa
              sąsiedzi.
              • asystentkaa ... jakieś konkretne propozycje ??? 15.07.03, 17:22
                alfalfa napisał:
                > Wg. mnie przeprowadziłaś się do jakiegos slumsu, trzeba było sprawdzić kim sa
                > sąsiedzi.
                Jak się posłucha języka na ulicach to wygląda na to że wszędzie są slumsy, a ja
                nie jestem wróżką, żeby prześwietlić każdego mieszkańca.
                Chcesz mi może polecić osiedle strzeżone?
                Ono jest strzeżone przed obcymi, natomias byle bogaty prostak może tam sobie
                kupić mieszkanie i przed jego nieokrzesanymi bachorami też będę musiał bronić
                się sam.

                > Facet ma rację a Ty się kompletnie mylisz. Przemoc jest powszechna w
                > dzieciństwie
                I to jest w porządku? należy tak to zostawić?

                > i dlatego chcąc uchronić (w jakimś stopniu) dziecko należy mu
                > organizować czas a nie na podwórko "wypuszczać". Jeśli sie jednak tak robi to
                > nie można ingerować - albo sobie poradzi w otoczeniu (i nauczy na przyszłość
                > jak to się robi) albo znajdzie inne, lepsze towarzystwo.
                Ciekawe jak Ty jako sześciolatek poradziłbyś sobie z 14-latkiem?
                Poleć mi jakąś szkołę boksu dla sześciolatków ;-)
                Te Twoje rady to może i są dobre ale jak dla mnie trochę nie na temat.

                > "Świetny" pomysł. Teraz Twoje dziecko pewnie
                > zdobyło opinię "maminsynka" co mu z pewnościa pomoże w asymilacji.
                > I jeszcze ten pomysł z policją, rewelacja po prostu.
                > Może raczej zacznij mysleć o przeprowadzce?
                A masz może jakieś mniej rewelacyjne rozwiązania?
                I mniej kosztowne od przeprowadzki.
                No i coś innego niż chowanie głowy w piasek.

                Pozdrawiam
                Roman
                • alfalfa Re: ... jakieś konkretne propozycje ??? 15.07.03, 22:49
                  Po pierwsze niekoniecznie jakieś "strzeżone osiedle". Każdy przecież zna swoje
                  miasto i wie jakie są poszczególne dzielnice. Kwestia wyboru. Czasem trzeba
                  (jak w moim przypadku) kupić mniejsze mieszkanie w lepszej dzielnicy, z
                  ogródkiem na przykład (mam swoją własną piaskownicę:). Wyszło drożej za metr
                  ale nie narzekam. Po drugie jako sześciolatek nie przypominam sobie żebym sam
                  wychodził "na dwór", zresztą niewiele pamiętam, dawno to było, natomiast
                  później tak w 9-12 roku wielokrotnie musiałem staczać bójki lub uciekać
                  (częśćiej:)), byłem okradany itp. i nauczyłem się jak rozpoznawać te sprawy. I
                  dlatego takie a nie inne rozwiązanie z mieszkaniem wybrałem, z myslą o
                  dzieciach. Ty chciałbyś próbować "kloszować" dzieci? Nie ma szans. Jak nie na
                  podwórku to gdzie indziej spotkają się z agresją i przemocą. Taki jest nasz
                  Świat. Ty się z agresją w dorosłym życiu nigdy nie spotykasz? Dodatkowo
                  chciałbys wychowywać jakichś prymitywów i żuli. Co za pomysł? Pytasz o radę?
                  Oto ona: wypij tak z ok. pół litra (w zależności od odporności), choć to
                  niekonieczne ale poprawi Twoją publicity, i wlej najgorszemu bandziorowi w
                  okolicy, ale tak pokazowo: z buta, z główki, łokciem itd., złamany
                  nos "oponenta" doda punkty, interwencja pogotowia i policji zrobi z
                  Ciebie "króla osiedla". Zaręczam, że zadne dziecko nie tknie twoich, "sąsiedzi"
                  i nie tylko zaczną się kłaniać i może nie ukradną Ci lusterek czy kołpaków z
                  samochodu. Chciałbyś? Pewnie nie. To nie pasuje do Twojego Świata? I tu masz
                  pecha bo jesteś w nim, innym niz byś chciał. Nie Ty jeden.
                  pzdr.
                  A.
                  • asystentkaa To jest konkret :-) 16.07.03, 07:31
                    > niekonieczne ale poprawi Twoją publicity, i wlej najgorszemu bandziorowi w
                    > okolicy, ale tak pokazowo: z buta, z główki, łokciem itd., złamany
                    > nos "oponenta" doda punkty, interwencja pogotowia i policji zrobi z
                    > Ciebie "króla osiedla". Zaręczam, że zadne dziecko nie tknie
                    twoich, "sąsiedzi"
                    > i nie tylko zaczną się kłaniać i może nie ukradną Ci lusterek czy kołpaków z
                    > samochodu. Chciałbyś? Pewnie nie. To nie pasuje do Twojego Świata? I tu masz
                    > pecha bo jesteś w nim, innym niz byś chciał. Nie Ty jeden.

                    Zajebiście nie pasuje, ale powoli do tego dojrzewam.

                    Dzięki
                    Roman
    • Gość: agatka_s Re: Miarka się przebrała. (przemoc na podwórku) IP: *.acn.pl 15.07.03, 12:42
      teraz są wakacje, ale może interwencja w szkole ? Może chłopak ma szerszy
      problem niż tylko ten twój, może powinien się nim zająć psycholog ?? kurator ??

      Z policją to bym zaczekała, bo można komuś zwichnąć życie, reagując zbyt ostro.

    • mjot1 Dręczyć tylko & & #35 8222;starych& & #35 8221;! 15.07.03, 15:34
      Konsekwentnie egzekwować reakcję konkretną u „starych” tegoż wyrostka.
      Za gówniarzy odpowiadają rodzice! Czy prawo ma coś na ten temat do powiedzenia
      czy nie to właśnie rodzice i tylko rodzice a nie jakieś służby ponoszą
      calusieńką odpowiedzialność za wyczyny swych pociech.
      Jeśli tej najprostszej z zasad nie pojmiemy to możemy mieć pretensje już
      faktycznie jedynie do szkoły, religii, ulicy, nieśmiertelnych „czasów
      dzisiejszych” i cholera wie, czego jeszcze!

      Toż nawet właściciel psa odpowiada za swego pupila! Natomiast, jeśli jakiś
      nieletni gówniarz skrzywdzi kogoś czy w drastycznym przypadku np. zatłucze
      jakąś babcię dla kilku złotych to przecież konsekwencji nie ponosi absolutnie
      nikt z winnych! Ot gówniarz wędruje do jakiegoś przytułku na koszt podatników a
      dzielni rodzice mogą sobie zrobić nową pociechę ku uciesze jedynie słusznej
      ideologii!
      Jeśliby stary choćby jeden raz poniósł konsekwencje swego systemu wychowawczego
      to następnym razem dopilnowałby by przez latorośl nie zabrakło mu np. na flachę!
      Jeszcze raz!
      Widocznej, na co dzień narastającej fali chamstwa i brutalności wśród
      gówniarzerii nie jest winna TV, komputer, ulica czy szkoła. Winni są wyłącznie
      rodzice!

      Najniższe ukłony!
      Uważający, że zdrowy kop częściej należy się „producentom” „przyszłości
      narodu” niźli tej „przyszłości” właśnie M.J.

      „Jak zabawnie chcieć i nie móc lub nie chcieć i móc”
      • asystentkaa Mocno powiedziane :-) 15.07.03, 15:52
        > Konsekwentnie egzekwować reakcję konkretną u „starych” tegoż wyrostka.

        Z takiego założenia właśnie wyszedłem idąc kilkakrotnie do rodziców (ale nie
        uprzedzajmy faktów, może wieczorem dopiszę dalszy ciąg).

        > czy nie to właśnie rodzice i tylko rodzice a nie jakieś służby ponoszą
        > calusieńką odpowiedzialność za wyczyny swych pociech.
        Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałeś, ale nie chodziło mi o to, że obwiniam o
        coś policję, tylko byłem ciekaw czy nie zbagatelizują sprawy ("bo nikomu się
        jeszcze nic nie stało" albo "niska szkodliwość społeczna"). Narazie jestem
        zadowolony: pełen profesjonalizm. Zobaczymy jakie będą efekty.

        > Jeszcze raz!
        > Widocznej, na co dzień narastającej fali chamstwa i brutalności wśród
        > gówniarzerii nie jest winna TV, komputer, ulica czy szkoła. Winni są
        > wyłącznie rodzice!
        > Najniższe ukłony!
        > Uważający, że zdrowy kop częściej należy się „producentom” „
        > przyszłości narodu” niźli tej „przyszłości” właśnie M.J.

        Zgadzam się całkowicie.
        Tylko od wymierzania tych kopów są odpowiednie instrumenty i właśnie je testuję.

        Pozdrawiam
        Roman
    • mantha Re: Miarka się przebrała. (przemoc na podwórku) 15.07.03, 16:03
      Mam siostre, duuzo ode mnie mlodsza (ma 11 lat) i czesto, zwlaszcza teraz,
      latem, wychodzi na podworko, gdzie ma sporo znajomych dzieciakow.
      Czesc z nich to takie zwykle dzieciaki, z ktorymi sie swietnie dogaduje i
      wszystko jest ok. Problem polega na tym, ze moja siostra jest grubsza niz
      pozostale dzieci (nie winikam tutaj w przyczyny, ale tak po prostu jest i
      bedzie) no i oczywiscie dla niektorych bachorów jest to powod do totalnie
      chamskiego traktowania, powiem szczerze, ze jak uslyszalam slownictwo jakim sie
      posluguja te bachory, to oczy zrobily mi sie kwadratowe. Siostra w szoku,
      zaplakana przychodzila do domu, matka nie bardzo wiedziala co robic, gdyz
      rodzice tych mętów to takie same męty, albo jeszcze gorsze.
      Zdalam sobie sprawe, ze ta sytuacja nie moze trwac wiecznie, bo mi sie siostra
      jakiejs paranoi nabawi, i pewnego dnia, bezposrednio po takiej sytuacji wyszlam
      na podworko i dogonilam bachory, zlapalam jedna prowodyrke i powiedzialam jej
      tak do sluchu, ze teraz jak mnie widzi klania mi sie w pas, a siostra byla
      przepraszana juz z 10 razy.
      powiem tak: ja sobie zdaje sprawe, ze na dzieciaki nie nalezy wrzeszczec, ani
      ich straszyc, i w ogole bezstresowe wychowanie, ale wiem rowniez, ze jak sie
      nie potrzasnie takim bydlakiem, to wejdzie na glowe. Na rodzicow nie ma co
      liczyc, ja wzielam sprawy w swoje rece, i widze, ze bylo to dobre rozwiazanie,
      jedyne czego zaluje, to to, ze nie zrobilam tego wczesniej.
      pozdrawiam i zycze odwagi w walce z chamstwem
      • asystentkaa Moje gratulacje :-))) 15.07.03, 16:14
        > jakiejs paranoi nabawi, i pewnego dnia, bezposrednio po takiej sytuacji
        wyszlam
        > na podworko i dogonilam bachory, zlapalam jedna prowodyrke i powiedzialam jej
        > tak do sluchu, ze teraz jak mnie widzi klania mi sie w pas, a siostra byla
        > przepraszana juz z 10 razy.
        > jedyne czego zaluje, to to, ze nie zrobilam tego wczesniej.
        > pozdrawiam i zycze odwagi w walce z chamstwem

        Jakby to powiedzieć? Kobiecie jakoś bardziej wypada ;-)

        Ja zacząłem od drugiej strony i trafiłem w ślepy zaułek.
        Jak myślisz jaka byłaby reakcja rodziców gdyby ktoś im pobił syna (a on
        oczywiście się wszystkiego wyparł i zgrywał świętoszka)?
        Ja nie znam tego środowiska, tych ludzi i stąd moja decyzja.

        Pozdrawiam
        Roman




    • Gość: :-) Re: Miarka się przebrała. (przemoc na podwórku) IP: *.acn.waw.pl 15.07.03, 16:46
      po co tracicie czas na dyskusje z MAR?
      on sie wypowiada na kazdym forum, na kazdy temat i zawsze chce zrobic z
      proszacego o rade palanta i bezmozgowca.
      Wiem, bo sama z nim kiedys zaczelam polemizowac, jak zaczal mnie obrazac na
      forum, na szczescie ktos zwrocil mi uwage.
      Tego pana nalezy ignorowac - naprawde szkoda czasu.
      pozdrawiam
      • asystentkaa Dzięki. 15.07.03, 17:24
        Faktycznie wychodzą z niego jakieś kompleksy, ale na razie pisał do rzeczy ;-)

        Pozdrawiam
        Roman
        • alfalfa Re: Dzięki. 15.07.03, 22:51
          Sorry ale odpowiadasz na post w stylu "uprzejmie donoszę...".
          • asystentkaa A co w tym złego? 16.07.03, 07:36
            > Sorry ale odpowiadasz na post w stylu "uprzejmie donoszę...".

            Nie przesiaduję na forum całymi dniami i nie wiem kto jest kto.
            Chyba nie zaprzeczysz, że na każdym z nich jest kilka osób, które wtrącają
            swoje trzy grosze do każdego tematu niejednokrotnie nie na temat i sprowadzają
            dyskusję do pyskówek?

            Pozdrawiam
            Roman

            • millka26 Re: A co w tym złego? 16.07.03, 08:05
              Witaj
              ja mieszkam na malym osiedlu, gdzie wszyscy wszystkich znaja od lat. Jestem
              dorosłą osoba, ale boję się wracać po zmroku do domu. I wbrew pozorą nie boję
              się dorosłych blokowych pijaczków, tylko gówniarzy 10-15-20 letnich, którzy
              siedzą na murku i piją tanie wino. To właśnie oni kilkakrotnie rozwalili mi
              samochód, obrazili gdy przechodziłam i to własnie oni są bezkarni. Gdy dzwonię
              na policję, bo w nocy słychać wyzwiska i pijackie libacje przed blokiem, oni
              odpowiadają, że przyjada ale za jakiś dłuższy czas, bo teraz nie maja nikogo
              pod ręką. A gdy już przyjadą po godzinie lub później to o ile wysiądą wogóle z
              radiowozu, pogadają z nimi, spisza (tylko w wypadku gdy zadzwoni radny
              mieszkający w domku na przeciwko), pojadą a oni dalej siedzą i nic. Kiedyś
              byłam tak zdenerwowana ich postępowaniem, że przeszłam sie na komisariat
              porozmawiać z dzielnicowym i co usłyszałam, że on nie ma czasu chodzić po
              ulicach bo ma za dużo pracy papierkowej i musi siedzieć za biurkiem i żebym nie
              liczyła, że cos się zmieni w tej kwestii. Dlatego nie licz na to, że policja
              pomoże Ci gdyby coś się stało. Może pomoże w drastycznym przypadku, oby nie
              bylo za późno.
              Tak jeszcze na marginesie rodziców, gdy zwróciłam uwagę matce takiego
              obszczymurka, że jej synek niszczy blok i że non stop słychać z ich domu głośną
              muzykę to usłyszałam, że jej syn nic takiego nie robi, on jest dobry i kochany.
              Więc życzę Ci powodzenia w walce z blokową chołotą (przepraszam za stwierdzenie
              ale właśnie tacy oni są).
              • fasolka3 Re: A co w tym złego? 16.07.03, 09:10
                To jest niesamowite, jak wiekszosc daje sie zastraszyc
                mniejszosci. Ile jest takich zulikow, ktorzy pija piwo, a
                ile tych, ktorzy sie ich boja? Te zuliki robia to z
                nudow. Co mozna robic na podworku majac kilkanascie lat?
                Siedziec w piaskownicy? Jezdzic na rowerze? Jedynm to
                wystarcza, inni by chcieli jezdzic konno, grac w tenisa i
                kumplowac sie ze snobami. A poniewaz ci sie odgrodzili
                zelaznym murem, to frustracja gotowa. Jednym sie uda na
                frustracji zarobic kase, bo nagraja hip-hopowe kawalki,
                ktore sie uda sprzedac, ale reszcie nie.
                A gdyby tak probowac do nich dotrzec? Jakis klub? W tym
                wieku sport moze bylby dobra alternatywa.

                A poza tym na temat przemocy na podworku staralabym sie
                pogadac z innymi rodzicami. NIe tylko z rodzicami
                chlopcow, ktorzy tworza problem, ale z innymi
                zagrozonymi. W kupie sila...
          • Gość: :-) Re: Dzięki. IP: *.acn.waw.pl 16.07.03, 10:48
            alfalfa napisał:

            > Sorry ale odpowiadasz na post w stylu "uprzejmie donoszę...".
            - wypraszam sobie.....
            nie donosze tylko informuje o swoim doswiadczeniu
        • Gość: Mar a to sie żryjta jak te piwniczne szczury IP: *.skorosze.2a.pl 16.07.03, 09:46
          asystentkaa napisała:

          > Faktycznie wychodzą z niego jakieś kompleksy, ale na razie pisał do rzeczy ;-)

          Prawda w oczy zakolała.Napisałem o troche innym świecie i stylu zycia, o którym
          większośc nie ma pojęcia, to mi się dostało. Dalej stosujcie wobec potomstwa
          wimny wychów cieeląt. Głupim narodem jest łatwiej rządzić...
          • asystentkaa Sorry 16.07.03, 16:39
            Mała prowokacja i szybka riposta ;-)

            Przecież mówiłem, że pisałeś do rzeczy - chyba nie ma się o co obrażać?


            Pozdrawiam
            Roman
            • Gość: Mar - nie ma za co IP: *.skorosze.2a.pl 16.07.03, 18:11
              asystentkaa napisała:

              > Mała prowokacja i szybka riposta ;-)
              >
              > Przecież mówiłem, że pisałeś do rzeczy - chyba nie ma się o co obrażać?
              >
              >
              > Pozdrawiam
              > Roman


              Ja się nie obrażam, a to o szczurach było ogólnie co się nie zgadzają z moimi
              poglądami na temat wychowania potomstwa.
              • Gość: Babi Re: - nie ma za co IP: *.centrala.kbsa / 10.3.21.* 17.07.03, 08:43
                Człowieku co Ty możesz wiedzieć o wychowaniu potomstwa nie mając takowego ?
                Dyskusja z Tobą jest po prostu jałowa i bez najmniejszego sensu.
                Widzę , że kolega poznał sens życia i zna odpowiedź na każde pytanie. :)))
                • Gość: Mar Re: - nie ma za co IP: *.skorosze.2a.pl 17.07.03, 08:59
                  Gość portalu: Babi napisał(a):

                  > Człowieku co Ty możesz wiedzieć o wychowaniu potomstwa nie mając takowego ?

                  A czu ornitolog musi umieć fruwać?

                  > Dyskusja z Tobą jest po prostu jałowa i bez najmniejszego sensu.
                  > Widzę , że kolega poznał sens życia i zna odpowiedź na każde pytanie. :)))
                  • forward Re: - nie ma za co- moje zdanie 17.07.03, 18:21
                    Generalnie odradzałbym zachowania asertywne, na agresję można odpowiadać
                    jedynie agresją nawet kosztem tego że zrobisz sobie wrogów z sąsiadów. Zresztą
                    nie miej złudzeń jak będą Ci szyć mieszkanie a napewno to zrobią, bo jesteś
                    nowy a nowych się okrada to żaden sąsiad nie zadzwoni na policję, bo niczego
                    nie będzie słyszał nawet psy nagle wszystkie pozasypiają i nic nie wyczują.
                    Zachowania kulturalne, ale stanowcze u bezmózgowca odbierane są jedynie jako
                    wyraz Twojej słabości. Czasami warto opierdolić i wyjść na skończonego chama
                    niż męczyć się kiedy po proszę i ustaleniu faktów powiedzieć swoje żądanie w
                    zgodzie z zasadami asertywności tak by przy okazji nie obrazić uczuć jakiegoś
                    młodocianego kandydata do postępowania w sprawach nieletnich.
                    Cóż dzisiejsze dzieci nie tylko chłoną przemoc przez media, ale i stosują ją w
                    praktyce, przykładów jest sporo- poniżanie w szkołach rówieśników, gwałty,
                    zabójstwa, katowanie zwierząt dla zabawy. Trzeba uważać na dzieci nawet wówczas
                    kiedy są na przyjaznym zdawałoby się podwórku, gdzie są takie same zagrożenia
                    jak w szkole.

                    Forward
                    • asystentkaa Dziwna jednomyślność. 18.07.03, 02:04
                      Jeszcze nie spotkałem osoby, która doradziłaby mi rozmowę.
                      Wszyscy wskazują na przemoc.
                      Z jednej strony boję się, że taka ostra reakcja zwłaszcza wśród jego
                      rówieśników może wywołać w chorym umyśle chęć odwetu za wszelką cenę (a narazie
                      są to tylko na szczęście przepychanki słowne i poniżanie) a z drugiej strony
                      jestem w tej chwili tak nabuzowany, że boję się zrobić mu krzywdę (to jest
                      jednak parę kategorii wagowych różnicy).

                      Wezmę narazie na wstrzymanie.
                      Jutro wywożę dzieci na wakacje, później 2 tygodnie urlopu - zobaczymy co
                      będzie po powrocie.

                      Pozdrawiam
                      Roman

                      PS
                      Ciekawe czy nikt już tego nie czyta, czy po prostu wszystko już zostało
                      powiedzianbe na ten temat.
                      Tyle się ostatnio dzieje, że chyba już sobie odpuszczę pełen opis sytuacji.
                      Sorry.
                      • Gość: ela z twoich postow wynika ze rozmowa... IP: 132.198.175.* 18.07.03, 16:32
                        ... nie pomogla. Swoja droga to ile razy odwiedzam mame w Polsce to natykam sie
                        na to samo: chamstwo, wandalizm, niechlujstwo i pelna aprobata tego przez
                        otoczenie. Bylam swiadkiem tego ze o 5 po poludniu w piekny letni wieczor na
                        podworku wypelnionym dziecmi, rodzicami kilku wandali strzelalo z procy do
                        zarowek. I nikt nie zareagowal. No coz Spoldzielnia zarowki wymien "za darmo"
                        zniszczone place zabaw dla dzieci, potluczone szklo, pomazane sciany. To
                        wszystko dzieje sie w centrum 100000 miasta. Nie wiem co bym mogla ci poradzic,
                        bo rekoczyny nie wchodza w gre. Przemoc rodzi przemoc, ale noz sie w kieszeni
                        otwiera nieraz w takich sytuacjach. Nie wiem ile jeszcze pokolen uplynie by
                        wychowac ludzi tak by wszyscy mogli zgodnie wspolzyc.
                        Kiedys myslalam ze szybki naplyw ludzi do miasta powodowal to ze ludzie czuli
                        sie bardziej anonimowi, bezkarni. Niestety 30-40 lat pozniej niektorzy nie
                        wiedza ze miejsce plyty chodnikowej jest w chodniku a nie w ozdobnej fontannie
                        osiedlowej.
                        dlatego ze smutkiem mysle ze przyjdzie mi wychowac i wyksztalcic dzieci na
                        obczyznie, gdzie nie grozi im uderzenie kamieniem w glowe na podworku a pies
                        sasiada nie nasra mi na schody
                        smutne to ale prawdziwe


                      • alfalfa Re: Dziwna jednomyślność. 18.07.03, 16:53
                        O przepraszam. Ja podałem rozwiązanie i nie chodziło o to żeby tych młokosów
                        flekować. Najgorszego bandziora, menela osiedlowego którego wszyscy się boją
                        miałeś skasować a potem tylko odbierać pocałunki w rękę:) Nie musisz sam, jak
                        przyjdziesz i zadziałasz z "ekipa" (ważne dobre wrazenie - 10lat bejca, łyse
                        głowy, obowiązkowy dres) to efekt bedzie ten sam a może nawet lepszy.
                        pzdr.
                        A.
    • szpilkaaa Re: Miarka się przebrała. (przemoc na podwórku) 18.07.03, 16:46
      powiem Ci tylko tyle:przemoc i w około i nic z tym nie zrobisz.ja ostatnio
      szłam po ośce na widzewie i grupa może 16,17 latków wyzwała mnie od
      kurw,dziwek i tych innych,,,,i co miałam zrobić??mysle ze przemocy jest
      wyjątkowo dużo,ale wpierdzielanie się rodziców w sytuacje syna jest chyba
      najgorszym wyjściem.bo kiedy mamusia czy tatuś pójdą do takiego bachora to ich
      dzieciak jeszcze gorzej dostanie do pysku.albo przylepią mu taką ksywke,że już
      nie będzie miał ochoty na jakiekolwiek wyjście z domowego ciepełka
      • asystentkaa Re: Miarka się przebrała. (przemoc na podwórku) 19.07.03, 01:12
        > wyjątkowo dużo,ale wpierdzielanie się rodziców w sytuacje syna jest chyba
        > najgorszym wyjściem.bo kiedy mamusia czy tatuś pójdą do takiego bachora to
        > ich dzieciak jeszcze gorzej dostanie do pysku.albo przylepią mu taką
        > ksywke,że już nie będzie miał ochoty na jakiekolwiek wyjście z domowego
        > ciepełka

        Chyba nie masz dzieci.
        Już widzę jak się przyglądasz spokojnie jak Twój sześciolatek stawia pierwsze
        kroki wśród zdegenerowanych 13-latków.

        Pozdrawiam
        Roman
    • niedzwiedziczka Re: Miarka się przebrała. (przemoc na podwórku) 19.07.03, 09:47
      Może już trochę za późno na zmiany w zachowaniu Twojego
      syna, ale ja starałabym się jego nauczyć reagować, bądź
      niereagować na zaczepki. Jeśli syn uciekł z płaczem - to
      został sklasyfikowany jako łamaga. Naucz go puszczać
      uwagi mimo uszu. Sama byłam grubym dzieckiem i trochę się
      nasłuchałam. Metody były dwie: 1. jeśli większy i
      silniejszy - traktować jak powietrze, znudzi się brakiem
      reakcji i przestanie, 2. jeśli porównywalnych rozmiarów -
      wlać (i nieraz tak robiłam), co budzi szacunek.
      Moja mała ma 3 lata. Przyszła ze żłobka i skarżyła się,
      że "Kubelt mnie źbił". Co miałam robić? Iść do żłobka i
      zapytać Panią? Spytałam. Widocznie dokuczał jej jak Pani
      nie patrzyła. Nauczyłam małą, że ma dać "boksa", jak ktoś
      z nią zaczyna. Trochę potrenowaliśmy te "boksy". i
      przestała się skarżyć. Za to pani keidyś powiedziała, że
      ma ponaciąganą koszulkę, bo się biła z chłopcem (nie
      zaczęła). Poradzi sobie mała w życiu :)
      • asystentkaa Wiem, że mnie to czeka ... 19.07.03, 17:38
        i też mu tłumaczę, że nie może dać sobą pomiatać.
        Czasem trzeba machnąć ręką i nie reagować, ale w tej konkretnej sytuacji mnie
        poniosło, zwłaszcza że jest taka różnica wieku między nimi. Poza tym z wieści z
        podwórka wynika, że tamten chłopak ma taki styl i dręczenie mniejszych od
        siebie sprawia mu przyjemność. Nie wiem czemu miałbym przymykać na to oko. W
        końcu to nie jest jeszcze żadna mafia żebym się jej musiał bać ani nie mieszkam
        w jakichś slumsach, żebym nie mógł spokojnie wypuścić dziecka do piaskownicy.

        > przestała się skarżyć. Za to pani keidyś powiedziała, że
        > ma ponaciąganą koszulkę, bo się biła z chłopcem (nie
        > zaczęła). Poradzi sobie mała w życiu :)
        Takie samosądy nie są do końca dobre. Dzieci mają serwowaną przemoc na okrągło
        w telewizji i mogą sobie za bardzo pofolgować.
        Sam widziałem niedawno jak jakichś dwóch sześciolatków się pokłóciło przy
        piaskownicy - jeden drugiego uderzył na co drugi popchnął go i zaczął kopać
        leżącego gdzie popadnie. Odciągnąłem kolesia za ucho i o dziwo nawet jego matka
        nie miała pretensji tylko mu jeszcze przylała.
        Z kolei policjant z "młodzieżówki" opowiadał jak to dziewczyny przezywały się
        na podwórku więc jedna z nich zebrała koleżanki i zemściły się gasząc papierosy
        na czole przeciwniczki.

        Tak więc uczyć dziecko radzenia sobie w życiu to jedno, ale reagować na
        bezsensowną otaczającą nas przemoc to drugie.
        Jeśli nie nauczymy tych kilku(nasto)latków szacunku dla czyjegoś życia i
        zdrowia to będzie coraz gorzej i wiadomości w stylu "3 jedenastolatków
        zasztyletowało kolegę" będzie w gazetach coraz więcej.

        Pozdrawiam
        Roman
      • asystentkaa I jeszcze jedno. 19.07.03, 17:41
        niedzwiedziczka napisała:

        > że "Kubelt mnie źbił". Co miałam robić? Iść do żłobka i
        > zapytać Panią? Spytałam. Widocznie dokuczał jej jak Pani
        > nie patrzyła.

        Jak to jest pojedyńczy przypadek to nie ma co się wtrącać, ale jak "Kubelta"
        boi się cała grupa to ja przynajmniej bym sobie tego nie odpuścił.

        Pozdrawiam
        Roman

        • Gość: magi Re: I jeszcze jedno. IP: *.unregistered.media-com.com.pl 12.09.03, 10:58
          Może jakiś ciąg dalszy??? Moje dziecko powoli wchodzi w wiek , kiedy MOŻE będzie
          sama wychodzić na podwórko. Czuję, że te wszystkie problemy przede mną...
          • narewka Re: I jeszcze jedno. 12.09.03, 23:09
            Magi
            Wychowałam się w bardzo niesympatycznym środowisku. Ciągnęło mnie do "klimatu"
            że hej. Na prostą wyciągnęły mnie lekcje prowadzone przez mojego ojca. Zawsze
            nasz dom pełen był znajomych ... którzy wykruszali się na moje życzenie. Lekcja
            nr1 - koleżanka przyjmowana z honorami na obiadki ukradła z portfela ojca kasę -
            na gorąco powiedziała że chciała na cukierki (zawsze była częstowana czym
            chata bogata). Lekcja nr2 po zabawie biżuterią mamy zginął pierścionek -
            sledztwo doprowadziło do kieszeni kolegi. Lekcja nr.3 koleżanka powiedziała że
            ma kasę na zabawki - rozwaliłyśmy kasę w pobliskim kiosku - kasa była kradziona
            ja posądzona o współudział.
            Cała kwintesencja wydarzeń tkwi w tym, że sama musiałam wyciągać wnioski.
            Ojciec nie zostawiał spraw na potem. Jasny podział co dobre a co złe wtedy do
            mnie nie docierał "no bo to przecież znajomi..." ale liczył się jak jasna
            cholera AUTORYTET ojca. Ojciec wszystko o mnie wiedział - gdzie chodzę z kim i
            co robię. Czasem miałam wrażenie że mnie śledzi (nonsens). Ojciec poprostu
            INTERESOWAŁ SIĘ mną. Przyznam, że na początku unikałam kontaktu z "owymi"
            znajomymi ze strachu że ojciec się dowie, ale potem strach przerodził się w
            zdrowy rozsądek. Z wiekiem przyszła refleksja i dopiero po 20 latach
            podziękowałam ojcu za to że mnie chronił i przeprosiłam go za to że wtedy byłam
            gotowa go nawet znienawidzieć. Podziękowałam mu za to że nie dołączyłam do
            recydywistów, narkomanów i dziewczyn które w wieku 15 lat zostały matkami.

            Odnosząc się do wcześniejszych postów. Ojciec mój był typem faceta który
            potrafił huknąć na gówniarza, czasem wystarczyło jego spojrzenie żeby była
            cisza. Istotne jest jednak to że nie poniżał, nie wyzywał, nie używał przemocy,
            nie donosił - załatwiał sprawy dialogiem.
            Jeszcze jedno - punktualność w temacie stawiania się w domu nie była wymogiem,
            nie było rygoru pod groźbą kary. Byłam na czas bo cholerka wiedziałam że jak
            spóźnię się to moja mama będzie latać od okna do okna ze strachu czy nic mi się
            nie stało. W tyłku miałam przednią zabawę, leciałam żeby mama nie martwiła się
            o mnie.

            Teraz jestem mamuśką i wiem że będę wcielać w życie nauki moich rodziców nawet
            jeśli dopiero za 20 lat doczekam się podziękowań. Pokój mojego dziecka będzie
            pokojem wszystkich przyjaciół których zażyczy sobie zaprosić. Wolę wiedzieć z
            kim się spotyka moje dziecko, chcę znać tych ludzi. Wiem że moja córka nie
            będzie się lizała z jakimś łachem na zaplutej klatce.

            czasem widząc pałętającego się w godzinach nocnych szczeniaka zastanawiam się
            co robią jego rodzice ... pewnie śpią albo lampią się w telewizor i w dupie
            mają gdzie jest dziecko bo dobrze że go nie ma.

            narewka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka