Dodaj do ulubionych

Toksyczna miłość.

21.10.07, 10:06
Jak Tusk "kocha" Polskę i Polaków.........

Tak oto o polskości mówił Donaldu dla miesięcznika „Znak” w 1987r. w
odpowiedzi na ankietę „Czym jest polskość”.

OTO CYTAT:"’Co pozostanie z polskości, kiedy odejmiemy od niej cały
ten wzniosło-śmieszny teatr niespełnionych marzeń oraz
nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie
skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tyko
dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch
buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze,
rzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty
dźwigać”


źródło cytatu:(za Waldemarem Łysiakiem „Salon 2, Alfabet szulerów
cz. I” A-L, str 66).
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: Toksyczna miłość. 21.10.07, 10:35
      Palnick, przestań mnie agitować!
      • palnick Re: Toksyczna miłość. 21.10.07, 11:52
        Matyldo! Przestań mnie molestować ! :-)
    • matylda1001 Re: Toksyczna miłość. 21.10.07, 10:35
      Palnick, przestań mnie agitować!
    • matylda1001 Re: Toksyczna miłość. 21.10.07, 10:35
      Palnick, przestań mnie agitować!
    • lepian4 Re: Toksyczna miłość. 21.10.07, 10:44
      Nic dodac, nic ujac
      • viviene Re: Toksyczna miłość. 21.10.07, 12:08
        oj,toksyczna,rzeczywiście:)
    • Gość: Lena Re: Toksyczna miłość. IP: 83.136.224.* 21.10.07, 12:35
      Problem z Łysiakiem polega na tym,że będąc pupilkiem minionego
      systemu próbuje "rehabilitować się szukając "wszędzie" winnych.
      Salon szulerów musiałby zacząć od siebie. Łysiak może być
      autorytetem dla smarkaczy którzy czytają jego "sensacyjne" książki
      typu "zaabili go i uciekł". On moze i zna się al;e na czasch
      napoleońskich.
      Ale w sumie uśmiałam się, Łysiak jako autorytet :))))))))))
      • palnick Re: Toksyczna miłość. 21.10.07, 13:41
        To odpowiedź na ankietę miesięcznika "Znak".
        • Gość: Lena Re: Toksyczna miłość. IP: 83.136.224.* 21.10.07, 14:31
          Wypowiedź z miesięcznika "Znak" ... sprzed 10 lat ... wyrawana z
          kontekstu i ...wypowiadał się Łysiak ... uważasz,że to
          poważne ??????
          Myślisz,że to w jakikolwiek sposób nobilituje Łysiaka i jego opinię
          czyni wartą więcej niż jest warta ... czyli nic ????
          • palnick Re: Toksyczna miłość. 21.10.07, 17:31
            To opinia Tuska, wypowiadał się Tusk, wątek jest o Tusku...

            A ta ciągle o jakimś Łysiaku.
            • Gość: Lena Re: Toksyczna miłość. IP: 83.136.224.* 21.10.07, 17:48
              Daj cały tekst. Wyrwane słowa nie wiadomo o jakiej części historii
              Polski (Tusk jest historykiem!!!) jeszcze do tego zacytowane przez
              Łysiaka dla mnie oznaczają wyłacznie,że łysiak chce obrzucić gównem
              kogoś myslącego ineczej niż on. W końcu Łysiak za komuny miał jak
              pączek w masle a po zmianie ustroju wręcz chamsko chciał narzucić
              innym swoją "martyrologię" której nikt nie znajduje. Chce unurzać
              innych. Nie pierwszy to "cytat" który rzuca Łysiak. Dal mnie kłamca
              nie jest miarodajny w podsuwaniu "cytatów". Daj cały tekst albo nie
              cytuj po Łysiaku.
    • xtrin Re: Toksyczna miłość. 21.10.07, 17:49
      Ile razy można powtarzać tą samą żenującą manipulację?

      Wspomniany tekst w całości brzmi tak:
      "Polskość jako zadany temat... Wydawałoby się: tylko usiąść i pisać. A tu
      pustka, tylko gdzieś w oddali przetaczają się husarie i ułani, powstańcy i
      marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie
      miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa?
      Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia,
      wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z
      polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr
      niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń?
      Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną
      uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u
      mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co
      jeszcze wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty
      dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię i
      każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic
      polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią
      kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko
      koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy,
      powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich chwilach przerwy rozważamy
      nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy Brzozowskiego i Gombrowicza,
      stajemy się normalniejsi.
      Jest jakiś tragiczny rozziew w polskości - między wyobrażeniem a spełnieniem,
      planem a realizacją. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem
      niepogodzonych ze swą przegraną. Wolność jest w nim wartością najwyższą - porywa
      się na czyny wielkie z mizernym zwykle skutkiem. Polskość w rzeczy samej jest
      nieadekwatną do ponurej rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów.
      Piękniejsza od Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej,
      przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia,
      prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.
      Tak, polskość kojarzy się z przegraną, z pechem, z nawałnicami. I trudno, by
      było inaczej. "Czym jest nasze życie? - pisał Andrzej Bobkowski w Szkicach
      piórkiem (ile w nich trafnych uwag o polskości!). - Nawijaniem na kawałek
      tekturki krótkich kawałków nitki bez możności powiązania ich ze sobą. Gdzie mam
      szukać metryki urodzenia mojego dziadka? Gdzie odnaleźć ślad prababki? Do czego
      przyczepić cofającą się wstecz myśl? Do niczego - do opowiadań, prawie do
      legend tego kraju, który wynajął sobie w Europie pokój przechodni i przez
      dziesięć wieków usiłuje urządzić się w nim z wszelkimi wygodami i ze złudzeniem
      pokoju z osobnym wejściem, wyczerpując całą swą energię w kłótniach i walkach z
      przechodzącymi. Jak myśleć o urządzeniu tego pokoju ładnymi meblami, bibelotami,
      serwantkami, gdy błocą ciągle podłogę, rozbijają i obtłukują przedmioty? To nie
      jest życie - to ciągła tymczasowość życia motyla i dlatego w
      charakterze naszym jest może tyle cech przypominających tego owada. Jakim cudem
      mamy być mrówkami?..."
      Gdy spisuję te luźne uwagi, czuję w każdym momencie, że coś umyka, że z wielkim
      trudem formułuję nawet banalne myśli. Refleksja zniekształcona jest nastrojem,
      emocją, a i te są zmienne. Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez
      historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w
      przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem.
      Wtedy sądzę - tak po polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od
      uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym
      świadomym wyborem."
      Donald Tusk, 1987

      Trzeba być chyba analfabetą, żeby ten tekst uznać za cokolwiek innego, niż wyraz
      pięknego, świadomego i mądrego patriotyzmu.
      • xtrin Mającym problemy z czytaniem... 21.10.07, 17:51
        Pewnie nie każdy forumowicz jest w stanie przeczytać ze zrozumieniem tak długi
        tekst :). Zwracam więc szczególnie uwagę na ostatnie jego zdanie:
        "Wtedy sądzę - tak po polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od
        uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym
        świadomym wyborem."
      • Gość: Lena Re: Toksyczna miłość. IP: 83.136.224.* 21.10.07, 17:53
        Wielkie dzięki.
        • xtrin Re: Toksyczna miłość. 21.10.07, 17:55
          Możesz teraz wytłumaczyć palnickowi jaką bzdurę walnął? Bo to chyba ponad moje
          siły...
          • Gość: Lena Re: Toksyczna miłość. IP: 80.48.96.* 21.10.07, 19:36
            A myslisz,że Łysiak nie wiedział co robi? Kilka jego "chwytów"
            widziałam gdy sam przeć próbował do władzy (nieskutecznie)i dla mnie
            swój alfabet szuleró może zacząć od siebie. Obrzucając błotem
            inneych chciał pokazać,ze nie jest gorszy.
            Myślisz,że palnik nie wiedział co pisze? Przecież na pierwszy rzut
            okiem widać,że to wyrwany cytat (sprzed 20 lat!!!) z czegoś
            większego. Jeśli normalny człowiek na poparcie swojej teorii kogoś
            cytuje to wybiera kogoś kto dla niego jest autorytetem. Kim może być
            człowiek dla którego autorytetem jest Łysiak?
            Jak pisał ksiądz Józef Tichner w "Filozofii po góralsku" - "nie bede
            duzo godoł bo i ni ma do kogo" :)
            • xtrin Re: Toksyczna miłość. 21.10.07, 19:40
              Co do Łysiaka masz niewątpliwą rację.
              Co do palnicka - obawiam się, że też.
              Tak czy inaczej ludzie myślący wyciągną odpowiednie wnioski.
              • kicior99 Re: Toksyczna miłość. 22.10.07, 04:48
                Od kiedy palnick przedstawi na forum Kraj spotaknie polskich parlamentarzystów z
                Eriką Steinbach (na którym z ramienia PO był Tusk) jako konszachty Tuska z
                ziomkostwem, mam o nim wyrobioną opinie jako o wybitnie zeszmaconym manipulatorze.
                • Gość: Lena Re: Toksyczna miłość. IP: 80.48.96.* 22.10.07, 09:26
                  Tak samo przedstawił to "spotkanie" jak powyższą "prawdę"???
                  Marna manipulacja małego manipulatora.
                  PiS już nam nie będzie przedstawaiał "niewykluczonych domniemań"
                  jak "prawdy" !!!!!!!!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka